IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kawiarnia Francuski Pocałunek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Sty 23 2014, 15:28

First topic message reminder :


Kawiarnia Francuski Pocałunek

Kawiarnia została zaczarowana w taki sposób, że padający deszcz czy śnieg nie dosięga stolików stojących przed urokliwą kamienicą. Na jej murze wije się roślina, która w zależności od pór roku zmienia kolor kwiatów od fioletowego aż do soczystej czerwieni. Kawiarnie wypełnia zapach cynamonu i pieczonego ciasta. Możesz zawsze liczyć na słodkości, które poruszą Twoje zmysły. Nie obawiaj się kalorii. Wchodząc do środka, czujesz, że możesz całkowicie się zatracić i nie istnieją już żadne problemy.

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Wiśniowy Gryf
Zielona herbata
Herbata jaśminowa/goździkowa/kardamonowa
Herbata z dzikiej róży/z czarnego bzu
Herbata z konfiturą/z sokiem/z miodem i cytryną
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Frappucino smakowe z bitą śmietaną i polewą
Czekolada orzechowa/waniliowa/piernikowa/biała
Czekolada z rumem/irish coffee
Czekolada z likierem owocowym/z musem owocowym
Świeżo wyciskany sok/smoothie owocowe/koktajl
Drink dnia (zapytaj obsługę)

Śniadania
Croissant z konfiturą, sok ze świeżych pomarańczy, jogurt z granolą i owocami
Tosty francuskie z dowolnymi składnikami, kawa lub herbata
Grzanki serowe, jajko po benedyktyńsku, bekon, kawa lub herbata
Ciabaty zapiekane na ciepło, świeżo wyciskany sok

Słodkości
Malinowy sernik
Szarlotka z lodami
Eklerki 3 sztuki
Tiramisu
Deser lodowy z bitą śmietaną i owocami sezonowymi
Naleśniki na słodko z dowolnymi składnikami
Creme brulee
Rurki z kremem 2 sztuki
Kanarkowe kremówki
Suflet czekoladowy
Ciastka nasączane eliksirem rozśmieszającym

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Seul / Glasgow
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 83
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10772-thomas-arthur-park
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10773-tom




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Maj 01 2015, 20:53

Tom widział ją już w tylu sytuacjach, jak mógłby jej nie poznać. Zwykła czapka na głowie, to nie problem. Może ktoś obcy nie zwróciłby na to uwagi, ale Thomas bardzo dobrze ją znał i dostrzegał jej znaki szczególne. Nawet gdyby była przebrana za kurczaka, poznałby ją.
- Oj, widzę, że to też ci zostało. Przestań być taka, wstydzisz się nawet tego, że masz talent i ktoś to docenił. - powiedział, widząc jak ucieka wzrokiem, gdzieś w podłogę.
Miała tak odkąd ją znał. Nie wiedział dlaczego, ale komplementy ją peszyły. A przecież były od tego, żeby sprawiać przyjemność, prawda?
Kiedy tym razem ona go przytuliła, najpierw był zdziwiony tak nagłym przypływem jej czułości, ale później objął ją na chwilę ramieniem. W tej chwili czuł się jak jej starszy brat. Dziwne bo ani nie był od niej starszy ani nie był jej bratem.
Usłyszawszy jej słowa, uśmiechnął się szeroko. To naprawdę miło słyszeć coś takiego.
- Teraz to zabrzmiało ciut jakbyś była moją dziewczyną. - oznajmił, odchrząkając, po czym zaśmiał się. - A tak na serio: wiem to. Wiesz dlaczego? Bo ty jesteś tak samo ważna dla mnie. - dopowiedział szczerze.
Kiedy usiadła i wskazała mu miejsce, rozejrzał się wokoło, sprawdzając czy aby nie nadchodzą nowi klienci, ale nikogo nie było.
- Dobra, to opowiadaj co u ciebie słychać. Jak ci się podoba praca? - spytał, siadając naprzeciw niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 42
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10775-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10782-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10783-sowa-katherine-elsa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10784-katherine-abbott




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Maj 01 2015, 21:16

Usłyszawszy jego słowa oburzyła się.- Wcale nie. Po prostu to wszystko jest dziwne i nadal nowe. Muszę przywyknąć.- Odparła uśmiechając się. Thomas był chyba jedyną osobą, która pozostała taka jak dawniej w stosunku do niej. Co prawda cieszył się wraz z nią, ale nie było to aż tak nahalne, jak u innych osób. Jeszcze troche, a woda sodowa uderzy jej do głowy, i nie będzie miło. A kto jak kto, ale Tom raczej nie chce zmienić Kath.
Dziewczyna zastanawiała się dość długi czas jakie jest właściwie marzenie chłopaka. Quidditch to dla niego hobby, ale co z marzeniami. Czy praca w kawiarni, jest jego marzeniem? Opowiadał jej dawno temu, o tym co chciałby robić, ale mogło to ulec zmianie. Przecież nie widzieli się jakieś 2lata...
- Doskonale wiesz co miałam na myśli głuptasie.- Zaśmiała się z niego i roztrzepała mu włosy ręką. To było dziwne, gdy on powiedział te słowa do niej, ale nie zwracała na to uwagi.
- Teraz Ty brzmisz jak mój chłopak.- Rzuciła mu znaczące spojrzenie i uniosła lewą brew.- Praca bardzo wymagająca, i ciężka, ciągle coś się dzieje. Czasem jest nawet niebiespiecznie, ale jak dotąd nic poza zwichnięciem ręki się nie działo. Znasz mnie Tom, myślisz, że cokolwiek zmieniłabym w swoim życiu? Staram się wszystko układać tak abym nie musiała niczego zmieniać.- Odpowiedziała podpierając buzię na obu splecionych ze sobą dłoniach.
- Ty coś w swoim zmieniłeś? Jesteś jeszcze tak młody, że powinieneś zmieniać wiele rzeczy.- Dodała. Nie była to negatywna uwaga, po prostu pamiętała co wyprawiała w jego wieku.
- Lubisz tą pracę?- Uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Seul / Glasgow
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 83
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10772-thomas-arthur-park
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10773-tom




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Maj 03 2015, 13:20

Kiwnął głową.
- Ok, rozumiem. Domyślam się, że nie tak łatwo przejść do porządku dziennego z tym, że nagle reprezentuje się kraj w sporcie. Ale mam nadzieję, że niedługo docenisz wszystkie zalety tej pracy. - oznajmił spokojnie, tonem pełnym otuchy. Jakoś nie mógł zrozumieć tego jak Kath może nie cieszyć się z tej "posady". A przynajmniej jak może tego po sobie nie pokazywać.On sam osobiście nie wierzył, że Abbott może tak po prostu odbić i może z dnia na dzień stać się rozkapryszoną gwiazdą. Nie, nie, za dobrze ją znał. Była jaka była i rzeczywiście - zmieniać z pewnością jej nie miał zamiaru.
- Oj, no wiem. Chciałem tylko się z tobą trochę podroczyć. - wytłumaczył, szczerząc się. - Ale jakby na to nie patrzeć - to prawda. Więc choć brzmimy czasami jak para to jest z nas "para" kazirodcza, co nie siostrzyczko? - dodał, posyłając jej zaczepne spojrzenie, po czym wybuchnął śmiechem.
Wysłuchawszy jej krótkiej odpowiedzi, kiwnął tylko głową. Doskonale wiedział na ile kontuzji była teraz narażona. Oczywiście na szkolnym boisku, też się takowe zdarzały, ale gra w drużynie narodowej to nie były przelewki. Nie bez powodu nie którzy nazywają Quidditcha brutalną grą.
- No tak, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale ty nie należysz do delikatnych księżniczek, które płaczą jak złamią sobie paznokcia. Po prostu rób swoje i w miarę możliwości uważaj na siebie. - powiedział. - Hmm, ja? Cóż, powiem szczerze, że jedyne co u mnie się zmieniło to to, że trochę się usamodzielniłem, wynajmuje mieszkanie tu w Hogsmeade z kolegą, a oprócz tego zaczynam poważnie myśleć nad swoją przyszłością. Jakiś czas temu zacząłem więcej interesować się transmutacją i nie wiem czy nie iść w tym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 42
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10775-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10782-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10783-sowa-katherine-elsa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10784-katherine-abbott




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Maj 04 2015, 18:19

- Tom.. Ja kocham tą prace. Jej zalety jak i wady.- Odparła na jego słowa. To była jej prawdziwa pasja, i niestety musiała akceptować wszystko co się z nią wiązało. Nawet jeśli kosztowałoby to jej życie, zapewne by nim zapłaciła. Pewnie, któregoś dnia uderzy jej szajba do głowy z powodu bycia sławnym, ale jak narazie był spokój, może tylko piła zadużo.
Dziewczyna nagle spojrzała na niego unosząc jedną ze swoich brew w górę.- A to jest w ogóle legalne?- Odparła z lekkim uśmiechem. To prawda, była od niego starsza, i nie byli powiązani krwią, ale mimo wszystko kochała go jak prawdziwą rodzinę. To on wspięrał ją w najgorszym momentach jej życia, to on nie wściekał się na jej zmiany nastrojów, to on dogryzał jej na przerwach.. Teraz dziewczyna czuła, że musi się nim opiekować, że to tak jakby jej jedyny brat...
Słysząc jego słowa zaśmiała się głośno.- Masz rację nie jestem delikatną księżniczką. Nawet od zwichnięcia ręki śmiałam się z bólu. Sam wiesz, że nienawidzę płakać.- Oznajmiła.- Zawsze na siebie uważam, bracie.- Zamilkła na chwilę, nie wiedziała co mogłaby odpowiedzieć mu po tych słowach.. Kolega, wspólne mieszkanie.. Co może jeszcze narkotyki, i picie do białego rana? Nie, nie ona nie mogła pozwolić aby jej dziecko się w coś wpakowało. Rzuciła mu mordercze spojrzenie.
- Kolegą..? Mam nadzieję, że nie będę musiała interweniować, gdy wypijesz zbyt dużo lub narobisz sobie problemów.- Walnęła prosto z mostu.- Mój najbardziej znienawidzony przedmiot.. Trasmutacja.. Naprawdę Cię to interesuje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Seul / Glasgow
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 83
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10772-thomas-arthur-park
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10773-tom




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Maj 04 2015, 22:16

Zaśmiał się, słysząc jej słowa.
- No dobrze, dobrze. Wiem, że kochasz Quidditcha, ale mnie raczej chodziło o samo bycie zawodnikiem na tak dużą skalę. To nie jest już to co było w szkole. - wyjaśnił. Pasja. Ok. Poświęcenie. Ok. Ale nie mogła też do tego podchodzić tak, że musi wszystko podporządkować tej pracy. Czasami takie zmiany w życiu wymagają zatrzymania się na chwili i zastanowienia sie nad tym co jest ważniejsze: pasja czy zdrowie.
- A kto by się tym przejmował. - odparł i śmiejąc się, machnął ręką. Tak naprawdę to byla najlepsza relacja jaką mógł sobie wymarzyć.Kath nie była przecież jego biologiczna siostrą, ani nawet przyrodnią. Tak naprawdę nie byli spokrewnieni, ale ich stosunki były jak u każdego innego rodzeństwa. Z tą różnicą, że Kath nie wygada jego rodzicom o tym o czym z nią rozmawiał. Nie sprawowała nad nim nadzoru jako starsza siostra, jedynie doradzała czasami przestrzegała (nieraz "matkowała" ale z umiarem). I to naprawdę mu odpowiadało, bo przecież nie miał rodzeństwa, a każdy jedynak choćby raz marzył o tym, żeby mieć z kim pogadać czy do kogoś zwrócić się o pomoc. To było świetne, że mógł zachowywać się tak, jakby miał rodzeństwo.
- No i tak ma zostać. Ani mi się waż zrobić sobie coś poważnego, bo wtedy nie ręczę za siebie. - zagroził, próbując zachować poważny ton. - Interwencja? W moim przypadku? No coś ty! Ja jestem bezproblemowy. Spokojna głowa. Jestem dorosły, nie musisz traktować mnie jak smarkacza. - zapewnił ją  z nonszalanckim uśmiechem na ustach. -  A co do transmutacji - po prostu doszukałem się w bibliotece wielu ciekawych książek robiąc projekty na dodatkowe zajęcia i tak mnie to wciągnęło, że zacząłem zastanawiać się nad tym poważnie, ale to jeszcze nic pewnego. - dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 42
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10775-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10782-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10783-sowa-katherine-elsa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10784-katherine-abbott




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Maj 15 2015, 13:49

Thomas miał rację, teraz to nie była tylko gra i zabawa, teraz to była prawdziwa rywalizacja, a ona dopiero teraz zdała sobie z tego sprawę.
- Masz rację Tom. Otworzyłeś mi teraz oczy..- Odparła, na jego słowa. Nie zamierzała gwiazdorzyć czy się z tym odnosić, po prostu może trochę inaczej zacznie na to wszystko spoglądać. Quidditch był jej pasją, jej życiem. Nie szukała miłości, realizowała się w swoich marzeniach, dlatego całe swoje rzycie podporządkowała grze. Nie widziała innego sensu życia. Nie miała zbyt wielu ludzi z którymi mogłaby porozmawiać. Każdy miał już swoje życie. Więc i ona miała baaardzo dużo czasu na dopełnianie swojego. Uśmiechnęła się w odpowiedzi na jego uśmiech. Braciszek. Przynajmniej z nim miała jeszcze jakotaki kontakt, a pomimo rozstania, nic się pomiędzy nimi nie zmieniało. I to było piękne.
- Cóż najwyraźniej masz do tego talent.- Poprawiła dłonią kaptur i włosy, które lekko zaczęły spadać na jej policzki. Cóż czas uciekał, a on miała przecież jeszcze sporo spraw do załatwienia dzisiejszego wieczoru. Uniosła się z krzesła i przytuliła go moocno.
- Do zobaczenia braciszku. Muszę się czymś zająć.- Wyszeptała mu do ucha, i poszła w przeciwnym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 107
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10452-gustav-eryk-jensen#288605
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10482-haaaaaa-g-e-j
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10484-gutkowe-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10483-gustav-e-jensen




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Cze 05 2015, 11:46

Niedługo egzaminy końcowo roczne. Ciekawe, jak jej pójdzie? W ogóle, do których będzie przystępować? I chyba już będzie kończyć studia. Cóż, wspominała niegdyś o byciu aurorem. Pójść w ślady ojca – szlachetne, nie można powiedzieć. Zwłaszcza, że ma ku temu odpowiednie „koneksje”? Nie, nie. Bez siania jakiś nepotycznych teorii spiskowych. Poza tym, zanim przystąpi do egzaminu na Aurora minie jeszcze kilka lat, bo przecież nie można tam iść zaraz po studiach. Zatem.. może jakieś kursy? Albo praca dorywcza w Londynie lub Hogsmaede? Może również jakiś staż w Ministerstwie Magii? Cholera wie. Tak naprawdę wszystkiego, miał nadzieje się dowiedzieć, kiedy już się z nią zobaczy. A zobaczy już dziś, lada chwila powinna tutaj zawitać. Cudownie, bo dawno się nie widzieli, dawno w ogóle nie rozmawiali ze sobą, jakoś kontakt w pewnym niepodobna określić momencie się urwał. I jakoś tak.. żadne z tym nic nie zrobiło. No, ale grunt, że teraz się zobaczą. I porozmawiają, pośmieją się i w ogóle, wszystko wszystko.
Jak cudownie byłoby mówić, myśleć, pisać, iż jedynymi wątpliwościami nękającymi Gustka były te związane z przyszłością Panienki Bloodworth. W rzeczywistości, takowe nie miały miejsca. Spokojnie, spokojnie, za to inne pytania burzyły wewnętrzny ład młodego mężczyzny. No bo.. Czy to miejsce na spotkanie jest odpowiednie? Ostatecznie to tylko kawiarnia, racja okej, z tym że… miejsce. Tak bardzo. No i nazwa. W sensie.. była dwuznaczna. Bardzo dwuznaczna, choć może tylko on doszukiwał się w tym jakichkolwiek problemów? Inna sprawa.. Te kwiaty! Czy one na pewno były dobre? A co jeśli jej się nie spodoba. Cóż, wtedy zapewne się uśmiechnie i podziękuje, jakby nic się nie stało. Tylko, tylko, tylko.. niesmak pozostanie, prawda? Prawda. Cholera i co tu zrobić. Chyba lepiej już nic, bo przecież lepiej mieć kwiaty – nawet jeśli miałyby się nie spodobać – od ich totalnego braku, bo taki stan rzeczy wywołałby chyba tylko jeszcze większy niesmak, jak sądził. Inna sprawa – jak ją tu powitać? Po prostu: dzień dobry? Może przytulić? Uściskać? Ucałować dłoń? Tylko ją uścisnąć być może? Cholera, cholera. Nie cierpiał takich sytuacji, jak ta. A najgorsze, że prawdopodobnie gdyby spotykali się co dzień, Jensen i tak miałby te zagwozdki i problemy. Bo przecież nie ma co ukrywać Panienka Isolde szalenie mu się podobała, była córką człowieka, który kiwnięciem palca mógłby zniszczyć mu karierę… Trwając w bezruchu, ogarnięty wyżej wymienionymi wątpliwościami, wyczekiwał Gustav, wyczekiwał swojej towarzyszki dzisiejszego popołudnia, rozmówczyni i osoby, której widoku tak bardzo pożądały jego oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Cze 05 2015, 12:50

Co tu dużo mówić, życie Isolde gwałtownie się zmieniło, a ona sama nie wiedziała, co z nim zrobić. Chociaż nie. Właściwie to wiedziała - bardziej niż kiedykolwiek była pewna, że zostanie aurorem. Utrata... rozstanie z Zachariaszem, fakt, że nagle wszystkie jej nadzieje na dom, stabilny związek, kogoś, kto będzie na nią czekał i jako uzdrowiciel dbał o jej zdrowie, które przecież przy pracy aurora jest ciągle narażone... to wszystko utwierdziło ją w przekonaniu, że naprawdę nie ma sensu żyć rozważniej, iść na kompromisy. Nie było nikogo, kto wymagałby kompromisu od Isolde, a mimo że jej rodzice nie byli zachwyceni planami, już dawno przestali protestować, pogodzeni z jej decyzją. Wiedziała, że jeśli istnieje coś, co naprawdę chciałaby robić, co pozwala jej panować nad własnym życiem, to dbanie o bezpieczeństwo innych ludzi. Stykanie się z niebezpieczeństwem, ale nie dlatego że potrzebowała dawki adrenaliny, nie. Chciała robić coś, co miało głęboki sens, mogła ryzykować, ale nie dla rozrywki, tylko dla jakiegoś wyższego dobra. Podchodziła do tego bardzo idealistycznie, ale nie miała złudzeń - wiedziała, że nadaje się do tej pracy, że jej zimna krew, analityczny umysł, skrupulatność i zdolność do podejmowania trudnych decyzji stanowiły niewątpliwy atut u każdego aurora. A teraz, kiedy naprawdę nie widziała sensu w życiu, oszczędzanie go dla ulotnego, osobistego szczęścia przestało mieć znaczenie. Najgorsze było to, że nie mogła zostać aurorem tak od razu po studiach i nawet wpływy ojca (których tak czy inaczej nie zamierzała wykorzystywać) nic nie mogłyby tu zmienić. Na razie najważniejsze, by skończyć studia z przyzwoitymi ocenami, a o resztę będzie się martwić potem.
Dręczyły ją podobne wątpliwości, jak Gustava. Jak się przywitać? Nie widzieli się tak dawno, że nie była pewna, na jakim stopniu znajomości znajdują się w chwili obecnej. Starała się nad tym nie zastanawiać, powtarzając sobie, że najlepiej wyczuć atmosferę i działać spontanicznie, ale było to całkowicie wbrew jej naturze, dlatego wygładzając swoją ulubioną niebieską sukienkę, którą nosiła na przekór sobie, bo wciąż przypominała jej o Zachariaszu, Isolde pisała w głowie coraz to nowe scenariusze ich spotkania. Wiedziała, że nie wygląda najlepiej - żadne magiczne zabiegi nie potrafiły przywrócić jej oczom zwykłego blasku, z całej jej osoby bił smutek i nawet perspektywa zobaczenia Gustava nie mogła przywrócić jej zwykłej pogody ducha.
Do kawiarni weszła nieco spięta, ale kiedy wreszcie zauważyła Jensena, jej twarz rozpogodziła się i całe podenerwowanie opadło. Podeszła do niego szybko i niewiele myśląc wyciągnęła do niego ramiona, nagle zdając sobie sprawę, jak bardzo za nim tęskniła. Za tą inteligentną twarzą, która mimo że nie wpisywała się raczej w żaden kanon piękna, to miała w sobie coś tak miłego i kojącego, że obolałe serce Is nagle doznało ulgi. Nawet nie zauważyła kwiatów, nie oczekując ich i koncentrując się tylko i wyłącznie na osobie Jensena.
- Gustav! - powiedziała ciepło, co było w gruncie rzeczy niezbyt mądre, bo przecież nie spodziewała się zastać tu nikogo innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 107
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10452-gustav-eryk-jensen#288605
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10482-haaaaaa-g-e-j
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10484-gutkowe-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10483-gustav-e-jensen




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sob Cze 06 2015, 10:43

Żyć rozważniej.. unikać kompromisów. To była jakaś opcja, nie da się ukryć. Gustav sam stosował się na ogół do tych zasad, raczej rzadko od nich odstając. Z tym, że on był już trochę starszy od Panienki. Fakt, różnica pięciu lat, to żadna różnica, niemniej w tym przypadku, wspólnych mianowników było  nieco mniej. Przede wszystkim, od niego w pewien sposób wymagało się takiego zachowania. Bądź, co bądź pracował, w dodatku na poważnym stanowisku. I skończył studia, podejmował pracę, zatem oczywistym było, że pracuje na swoje utrzymanie i tak dalej. Oczywiście Jensen miał stuprocentową pewność, że Gryfonka ma podobne problemy. Ostatecznie jej ojciec, wydawał się być dość poważnym człowiekiem, stąd mężczyzna miał wrażenie, że wymaga od niej nieco więcej niż na przykład jego rodzice, kiedy był w podobnym wieku. Niemniej, to były tylko przypuszczenia, bo w końcu nie znał jej ojca. To znaczy znał, ale nie od tej strony, jakby nie patrzeć.
A gdyby tylko ludzie, których na co dzień spotyka w pracy, teraz mieli okazje go zobaczyć. Z pewnością zmieniliby o nim zdanie. Podczas dochodzeń, przesłuchań, czy też rozmów z  bliskimi podejrzanych albo ofiar był taki… zdecydowany, opanowany, wręcz zimny. Niektórzy mieli wręcz wrażenie, iż rudy nie przejawiał żadnych uczuć. Tym bardziej powinni go widzieć w tym momencie. Podenerwowany, spięty, z pewną niewiedzą malującą się na twarzy.. Czyżby coś go trapiło? Jego? Tak. No, dokładnie. Taka urocza Panienka, blondynka, z ktorą właśnie miał się spotkać. Niesamowite, prawda? Jensen i takie emocje? Takie uczucia? Niejedni byliby zdziwieni. Kiedy już jednak przyszła, widać było, że nieco się rozluźnił. Uśmiechnął nawet. Teraz dopiero dostrzec można było zakłopotanie. Zakłopotanie, które przezwyciężyła wspomniana blondynka, tym uściskiem. – Isolde. – odparł równie ciepło, choć może nieco ciszej. Ostatecznie nie spodziewał się takiego powitania, w końcu.. no. Po prostu nie. Jakoś to było dla niego dziwne. Niemniej, bardzo przyjemne. Nawet ją uściskał też, i tak jakoś chwile trwali, kiedy wszystko przerwał rudy, wyskakując nagle jak z armaty! Tak, tak. Zapomniał. To znaczy nie zapomniał, tylko. Planował najpierw dać kwiaty, a potem dopiero ją przytulić. Cóż, lekko zmodyfikowany plan ostatecznie doszedł do skutku. Po tym, kiedy już dostała wspomniane roślinki, usiedli. Zastanawiając się nad wyborem jakiegoś napoju, Gustav pozwolił sobie odrobinę przyglądnąć się długo niewidzianej znajomej. – Dobrze Cię widzieć, wiesz? – zaczął nagle. – Ślicznie wyglądasz, nawet kiedy jesteś zmartwiona, zdradź mi jak Ty to robisz? To jakieś zaklęcia, uroki, eliksiry, czy po prostu jakaś siła charakteru? – spytał uśmiechając się przy tym. Coś się ewidentnie stało. Nie do końca wiedział co, ale też pytać nie miał zamiaru. Nie ten typ człowieka, on raczej będzie cierpliwie czekał, aż sama wyrazi taką chęć – przecież nie są na przesłuchaniu, by wyciągał z niej informacje, czy coś. Wobec tego, zmuszony był poskromić swoją ciekawość i najzwyczajniej cieszyć się tym spotkaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sob Cze 06 2015, 11:55

Och, różnica pięciu lat naprawdę niewiele znaczy. Gdyby Isolde wiedziała, co dzieje się w głowie Gustava, pewnie by się roześmiała i powiedziała mu, że właśnie niedawno rozpadł się jej związek z mężczyzną dziesięć lat od niej starszym. Z jakiegoś powodu nie przepadała za towarzystwem rówieśników, choć oczywiście zdarzały się wyjątki. Sama była nieco zbyt poważna i dojrzała jak na swój wiek, całonocne imprezy w klubach, gdzie wszyscy ocierali się o siebie w dwuznaczny sposób, a muzyka grała tak głośno, że Isolde natychmiast dostawała migreny, zdecydowanie nie były w jej guście.
Jeśli chodzi o rodziców, to tak na dobrą sprawę Isolde była wobec siebie znacznie bardziej wymagająca niż oni. Nigdy sobie nie pobłażała, biorąc życie śmiertelnie poważnie, będąc świadomą swoich obowiązków i tak dalej, przez co zanim pan Bloodworth wpadł na pomysł, że być może powinien czegoś od córki oczekiwać, ona już te oczekiwania spełniała. Nie miała najmniejszej ochoty być na garnuszku u rodziców do końca świata, a najbliższe kilka lat, które dzieliły ją od przystąpienia do szkoleń aurorskich, miała zamiar spędzić tak produktywnie, jak to tylko możliwe, nie oszczędzając się i nie dając sobie żadnej taryfy ulgowej. Zawsze konsekwentnie dążyła do celu, choć nigdy nie po trupach, nigdy kosztem innych.
Zadziwiające, jak wiele mieli wspólnego. Isolde często była postrzegana jako zimna, pozbawiona temperamentu istota, uparcie trzymająca się zasad (przede wszystkim swoich własnych) i niepokojąco odważna, gdy przychodziło do naprawdę trudnych sytuacji. Mało to wiedział, jak łatwo ją zranić, że jej opanowanie, trzymanie ludzi na dystans i rozsądek to pancerz, który pozwala jej normalnie funkcjonować. Zbyt łatwo przywiązywała się do ludzi, a potem cierpiała. Jej nadwrażliwość była źródłem wszystkich kłopotów w jej życiu, choć może drugim takim źródłem były okoliczności i fakt, że w chwili gdy ukazywała swoją prawdziwą naturę, stawała się zupełnie bezbronna, a ludzie zwyczajnie nie potrafili udźwignąć takiej odpowiedzialności.
Cóż, nic dziwnego, że się zdziwił (taka tam gra słów), bo Isolde nie należała do nadmiernie wylewnych, poza tym nie widzieli się tyle czasu... Ale po prostu coś popchnęło ją w jego objęcia, może fakt, że był jedną z nielicznych osób, którym mogła zaufać, a ostatnio bardziej niż kiedykolwiek potrzebowała bliskości i pocieszenia. Zupełnie ją zaskoczył tym bukietem. Był śliczny i sam fakt, że Gustek kupił jej kwiatki... Tego się nie spodziewała.
- Dziękuję... są przepiękne, naprawdę nie musiałeś - powiedziała miękko, lekko zarumieniona i rozpromieniona. Dawno nie spotkało ją nic równie miłego, a każda kobieta potrzebuje czasem takiego drobnego gestu, który jej przypomni o własnej kobiecości.
- Och... nie sądzę, żebyś miał rację... ale jeśli coś, to geny mojej mamy - odparła, spuszczając na chwilę wzrok i jeszcze bardziej się rumieniąc. Nie znosiła tego, ale zdążyła już się pogodzić z tym wątpliwym urokiem bladej skóry. - Ostatnio... mam trudny czas. Ale nie rozmawiajmy o tym teraz, lepiej opowiedz, jak się czujesz w roli świeżo upieczonego aurora! - poprosiła z błyskiem w oku, nachylając się mimowolnie w jego stronę, umierając z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Paź 14 2015, 17:14

Przeklęta pogoda.
Powtarzał to zdanie średnio 137 razy dziennie. Przyzwyczajony do kalifornijskiego słońca chłopak nie był zadowolony z angielskiego klimatu. Dzisiaj było mu wyjątkowo zimno, ale mimo wszystko postanowił wyjść na zewnątrz. Od razu gdy wyszedł za próg szkoły, pomyślał o powrocie do ciepłego dormitorium. Jednak Carter nie był typem, który ma ochotę przesiadywać godzinami w łóżku. Ze względu na tę właśnie przeklętą pogodę swoje kroki skierował w stronę Hogsmeade z zamiarem wypicia czegoś ciepłego w którejś z tutejszych kawiarni. Jako że był niezłym flirciarzem, jego uwagę zwróciła kawiarnia o cudownej nazwie "Francuski Pocałunek". Zdziwiło go, że pomimo mrozu tak wiele osób postanowiło wyjść do miasta. Sięgnął do klamki i chciał wejść do środka. Nie patrząc przed siebie, poczuł, że z kimś się zderzył. Pomodlił się w duchu, aby to nie był żaden z tych w zielonych krawatach i podniósł wzrok. Od razu się uśmiechnął, ponieważ zderzył się z jakąś brązowowłosą dziewczyną. Odsunął się trochę i odezwał się:
- Panie przodem. - wskazał ręką wnętrze kawiarni. Najwyraźniej ona też miała ochotę nieco się rozgrzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Paź 14 2015, 18:01

Było późne, pochmurne popołudnie. Na dworze robiło się coraz zimniej ale to jej nie przeszkadzało, w zasadzie lubiła tę porę roku, w końcu mogła założyć swój ulubiony, grubo pleciony sweter. Leżała na swoim łóżku bezmyślnie gapiąc się w sufit. Od kilku dni nie umiała się nad niczym skupić więc nauka nie wchodziła w grę, jedyne co mogło jej teraz pomóc to wypad do Hogesmeade. Tak, to dobry pomysł. Zerwała się z łóżka i ubrała buty, nie brała płaszcza, *Aż tak zimno to tam nie ma* pomyślała i schowała różdżkę do nie dużej, czarnej torebki. Jak zwykle źle oceniła temperaturę na dworze i kiedy tylko przekroczyła próg szkoły uderzył ją mocny podmuch wiatru. - No świetnie. - Mruknęła sama do siebie a na jej twarzy pojawił się grymas. Nie miała jednak najmniejszego zamiaru wracać do dormitorium, takie zachowanie nazywa się chyba lenistwem. Objęła się i pocierając rękami o ramiona ruszyła przed siebie. Zanim znalazła się w Hogesmeade, zamarzła. *Tym razem serio przesadziłam* powiedziała do siebie w myślach, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu jakiegoś ciepłego miejsca. Od razu rzuciła jej się w oczy mała kawiarnia o dość figlarnej nazwie, Francuski Pocałunek. Szybszym krokiem ruszyła w jej kierunku, ponieważ wtulała się w sweter nie zauważyła że ktoś w tym samym momencie też chciał wejść do środka. Poczuła że ktoś do niej dobił, - Przepraszam! - Pisnęła. Odwróciła się gwałtownie, była przygotowana na coś w stylu "uważaj jak chodzisz" zamiast tego zobaczyła młodego chłopaka, który o dziwo się uśmiechał. Mało tego, przepuścił ją w drzwiach. - Dziękuję - Wymamrotała. Lekko zszokowana weszła do środka i rozejrzała się po kawiarni. O dziwo w środku znajdowało się tylko kilka osób. Było jej strasznie zimno i o niczym tak nie marzyła jak o herbacie. - Jezu jak tam jest zimno! - Wzdrygnęła się i wlepiła wzrok w chłopaka, on również wyglądał na przemarzniętego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Paź 14 2015, 21:23

Dziewczyna wydała mu się lekko zszokowana. Czyżby chłopcy w Anglii nie potrafili przytrzymać kobiecie drzwi? Nie wiedział, ale stwierdził, że nie wypada mu poruszać takich tematów.
- Tak właśnie, zimno. Na dodatek to jest dopiero październik! - powiedział do dziewczyny i zaczął pocierać rękoma o własne ramiona. Obydwoje wyglądali na nieźle zmarzniętych, więc Carter wskazał ręką stolik.
- W takim razie zapraszam Cię na herbatę. Ja stawiam, ma się rozumieć. - posłał jej swój czarujący uśmiech. Udał się w stronę stolika, a w połowie drogi spojrzał w tył, żeby zobaczyć czy nieznajoma idzie za nim. Znowu wyglądała na zszokowaną, więc zachęcił ją ruchem ręki, aby podeszła. Przecież nie gryzł. Gdy podeszła do stolika, jak nakazywała etykieta, odsunął jej krzesło.
- Tak w ogóle, to nazywam się Carter. - odezwał się gdy sam zajmował miejsce przy stoliku. Wziął do ręki jedno z dwóch menu, leżących na stole i wertował ją w poszukiwaniu ciepłych napoi. Znalazł stronę, na której wypisane były wszystkie dostępne w tej kawiarni herbaty. Przeczytał nazwy i wybrał swoją ulubioną herbatę. Kojarzyła mu się z domem babci i dziadka. Uśmiechnął się na wspomnienie swojego dzieciństwa.
- Cytrynowy raj będzie idealny, a ty, czego się napijesz? - posłał w stronę towarzyszki pytające spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Paź 14 2015, 23:34

- Zimą zapewne zamarzniemy.. - Jęknęła wykrzywiając lekko usta. Kiedy wskazał na stolik i zaproponował herbatę po raz kolejny ją zaskoczył, posłała mu jednak ciepły uśmiech i podążyła za nim. - Chętnie, przemarzłam na wylot. - Odsunął dla niej krzesło, co było kolejną zakasującą rzeczą. Poczuła dziwne uczucie ciepła gdzieś w okolicach żołądka.. Nie żeby wszyscy faceci zachowywali się jak chodzące buraki ale w tych czasach mało kto potrafił się zdobyć choćby na tak drobne gesty jak przytrzymanie drzwi czy przepuszczenie dziewczyny przodem. Nie wymagało to dużego wysiłku a na pewno robiło lepsze wrażenie. Wzięła kartę do ręki i zaczęła ją przeglądać. - Nie wiem czy na pewno pozwolę Ci zapłacić za moją herbatę. - Rzuciła jednocześnie posyłając mu zadziorny uśmiech. Był dla niej aż nadto miły, już dawno nie miała przyjemności wymienić choćby kilku zdań z kimś takim. - Amalyn, ale możesz mi mówić Amy. - Również się przedstawiła. Przejrzała do końca kartę i odłożyła na bok. W całym lokalu pachniało cynamonem i goździkami, tak trochę... świątecznie? - Myślę, że imbirowa mątwa będzie idealna. - Herbata imbirowa była strzałem w dziesiątkę przy takiej pogodzie. Oparła się łokieć o stół i podparła głowę. - Nie jesteś stąd prawda? Musiałam gdzieś Cie już widzieć, bo masz znajomą twarz... - Przerwała na chwilę. - Ale raczej nie chodziłeś do Hogwartu od początku.. W innym wypadku, na pewno bym Cię znała. - Wyszczerzyła się i wlepiła w niego swoje ślepia. Cóż, zawsze była ciekawska i raczej nie lubiła owijać w bawełnę, miała tylko nadzieję, że Carter nie odbierze tego negatywnie. Z resztą, na tyle ją zainteresował swoją osobą, że nie zamierzała mu odpuszczać. W końcu mieszkała tu od 8 lat, przez taki okres czasu spokojnie można nauczyć się wszystkich na pamięć, stąd też wszyscy wiedzieli wszystko o wszystkich... a jeśli nie, oznaczało to tylko jedno - był nowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Paź 15 2015, 15:54

- Oj daj spokój, przecież herbata to nie jest tak wielki wydatek, żebym nie mógł za Ciebie zapłacić. - uśmiechnął się  przyjacielsko. Nie chciał chwalić się tym, że jego rodzice to niezłe szychy w Ameryce, dlatego nie powiedział nic więcej. Nie lubił wspominać o tym, że w Hogwarcie znalazł się dzięki znajomościom matki. Co jak co, ale to, że miał dużo pieniędzy, nie powinno mieć dla nikogo znaczenia.
Chwilę później dziewczyna się przedstawiła. Amalyn. Ciekawe imie. Gdy wybrała herbatę, Carter przywołał kelnera i złożył zamówienie. Na dyskusję o rachunku znajdą czas później. Kiedy usłyszał pytanie o to, skąd pochodzi, poczuł soę trochę niepewnie. W końcu Amy mogła być jedną z tych w zielonych krawatach, chociaż tego nie podejrzewał. Ale to, że raczej nie była od zielonych wcale nie oznaczało, że lubi przyjezdnych. Przecież ten typ co go spotkał na lekcji latania, był chyba Gryfonem, a nie był zbyt miły. No ale skoro zapytała, nie wypadało jej nie odpowiedzieć.
- Nie, nie jestem stąd. Pochodzę z Santa Monica. Wcześniej chodziłem do Salem, ale cóż, postanowiło spłonąć. - posłał jej obojętne spojrzenie. Nie miał zamiaru się rozczulać. Było i nie wróci.
- A ty chodzisz do Hogwartu od pierwszej klasy? - zainteresował się. Może wspomni mu do jakiego domu należy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Paź 15 2015, 18:30

Widać pytanie dziewczyny chyba go zaskoczyło bo zamilkł na chwilę. Uniosła lekko brwi i przekręciła głowę czekając na odpowiedź a kiedy nadeszła nie zdziwiła się wcale. Tak właśnie podejrzewała. - To chyba akcent Cie zdradza, jest taki hmm.. czysty? - Stwierdziła ale jej głos brzmiał pytająco. Kelner podszedł do stolika i zebrał zamówienie. Amalyn podziękowała i zwróciła się do chłopaka. - Zgadza się, a dokładnie jestem Gryfindoru. - Na jej twarzy pojawił się dumny uśmiech. Nie ma co ukrywać, jako dziecko marzyła żeby trafić do Gryfindoru a kiedy jej się to udało była szczęśliwsza niż kiedykolwiek.- A co do Salem, to dosyć dziwna sprawa.. - Przerwała, wyglądała jakby się bad czymś zastanawiała. Żadna szkoła nie wybucha od tak. Podniosła głowę i usiadła w miarę prosto. - Wiesz, u nas było o tym całkiem głośno.. ale nie do końca wierzę w to co mówią. -  Jej głos był opanowany, jakby ważyła każde słowo. Wzruszyła ramionami. - Z resztą, nie ważne. Powiedz lepiej jak się tu czujesz, ktoś zdołał Ci już uprzykrzyć życie? - Spytała a na jej twarzy pojawił się znaczący uśmiech. Większość osób nie przepadała za ludźmi z Salem i dawała im to dość jasno do zrozumienia. Owszem izolowali się od reszty i nawet czasem zachowywali dosyć dziwnie ale Hogwartczycy nie byli dużo lepsi. W tym momencie, kelner przyszedł z ich zamówieniem i położył przed nimi herbaty. Podziękowali. - Mmmm.. jak to pachnie! - Zachwyciła się chwytając herbatę, zrobiła spory łyk - od razu zrobiło jej się cieplej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Paź 15 2015, 22:26

Co za ulga. Nie była od zielonych, więc mogli kontynuować. Gdy usłyszał, że zdradza go jego akcent, zaśmiał się. Faktycznie, miał dosyć mocny akcent.
- Tak, ale skoro nie jesteś od zielonych, to pewnie mój akcent nie ma dla Ciebie znaczenia. - posłał jej przyjazny uśmiech. O Gryfonach wiedział tyle, że są na ogół odważni. Taa, odważni to oni byli, ale każdy z nich w inny sposób.
- No z Salem było, jak było. Nikt z nas nie miał na to wpływu. - powiedział ostrożnie. Było wiele rzeczy, o których nie powinno się mówić. W sumie teraz to nie miało zbyt wielkiego znaczenia. Szkoła spłonęła, a część uczniów znalazła się tutaj, w Hogwarcie. Starał się nie narzekać, ale wiadomo. Nowe miejsce, nowi ludzie. Część z nich była w porządku, ale niestety tylko część.
- Hmm... Czuję się tu nawet dobrze, ale cały czas gubię się w tych wszystkich korytarzach i wszędzie się spóźniam. - skwitował. Czasami nawet w ogóle nie docierał na lekcje, ale wtedy to raczej nie była wina korytarzy. Jeśli nie miał ochoty iść na lekcje, po prostu nie szedł. W poprzedniej szkole też wagarował, więc nie miał zamiaru udawać tutaj wzorowego ucznia. - Taa, znalazło się kilku. Jeden koleś ostro mnie wkurzył na lekcji latania. Chyba to jeden z twojego domu, bo nauczycielka postanowiła odjąć punktyyy... - zawiesił się na chwilę. Nie potrafił spamiętać nazw domów. Za kilka sekund nagle go olśniło i mógł kontynuować. - Gryffindorowi! Tak Gryffindorowi. W sumie zagroziła, że nam też odejmie punkty, ale nie wiem o co w tym chodzi, więc się tym nie przejąłem. - dokończył. Zaraz po tym zjawił się kelner z dwoma kubkami parującej herbaty. Podziękowali grzecznie, następnie wzięli kubki do rąk. Herbata jak u babci. Tak było. Herbata smakowała dokładnie tak samo, jak ta babcina. Chyba będzie wpadał tu częściej.
- W której klasie jesteś? - zapytał unosząc brwi. Jakoś nie potrafił ocenić ile jego nowa znajoma może mieć lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Paź 16 2015, 00:06

Roześmiała się kiedy wspomniał o Ślizgonach - Zielone krawaty powiadasz? - Uniosła prawą brew, ciągle rozbawiona. - Oni to już chyba mają we krwi. Nie zwykle czystej oczywiście. - Skwitowała i z powagą zmarszczyła brwi, na jej twarz pojawił się grymas. Próbowała mniej więcej odtworzyć ich miny. Zawsze śmieszyło ją ich podejście do "czystości krwi" jakby to miało jakiekolwiek znacznie. - Ale nie wszyscy są tacy nadęci, czasami trafi się ktoś normalny. - Spojrzała na niego jakby chciała go do tego przekonać. Wzięła kolejny łyk herbaty i poczuła, ze powoli zaczyna odmarzać. Objęła kubek rękoma. - A do Twojego akcentu nic nie mam! - Pokręciła przecząco głową. Przynajmniej dało się go zrozumieć. Zainteresowała ją szczególnie lekcją latania. Coś tam jej się o uszy obiło, podobno ktoś się mocno poszarpał, no i odjętych punktów nie da się nie zauważyć. Myśląc o tym, automatycznie się skrzywiła. - To Ty jesteś jednym z tych co to się mało nie pozabijali nad jeziorem? - Zdziwiona uniosła brwi i utkwiła wzrok w chłopaku. Biorąc pod uwagę atmosferę panującą w szkole wszystkie te zdarzenia nie budziły większego zdziwienia, jednak nie potrafiła sobie wyobrazić tej bójki z udziałem Cartera, jakoś jej do tego nie pasował. Cóż, co do tego że ktoś był w Gryffindorze nie gwarantowało nikomu, że będzie on potulnym barankiem spieszącym każdemu z pomocą. Właściwie większość z nich również zadziera nosa. - Hmm.. O ujemnych punktach dla przyjezdnych nie słyszałam.. Nie bardzo też wiem jak mogliby to zrobić, przecież nie przynależycie do żadnego domu prawda? - W zasadzie było to pytanie retoryczne. Chyba, że nauczyciele zdążyli już znaleźć sposób i na nich. - Jestem na drugim roku studiów. Co oznacza, że jestem już właściwie stara i za chwilę będę musiała sobie zmierzyć z prawdziwym życiem. - Uśmiechnęła się delikatnie ale gdzieś w żołądku poczuła nieprzyjemne ściśnięcie.  - A jak jest z Tobą? - Spytała wbijając w niego swój wzrok. Wreszcie trafił jej się ktoś ciekawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Paź 16 2015, 16:07

- Z pewnością nie wszyscy są tacy. Zawsze są jakieś wyjątki. - powiedział do dziewczyny. Przecież w każdej grupie znajdzie się ktoś, kto różni się od wszystkich. Póki co nie spotkał żadnego Ślizgona, który byłby dla niego miły, ale nie za bardzo się tym przejmował. Na wieść o tym, że jego akcent i ogólnie jego pochodzenie nie przeszkadza Amy, uśmiechnął się. Kiedy rozmowa zeszła na temat lekcji latania, Carter skrzywił się nieznacznie.
- Teoretycznie nie, bo ja się z nikim nie szarpałem. To jedna z moich najlepszych koleżanek i ten koleś od was. Elliott chyba mu było. Ja tylko powiedziałem co o nim uważam, a pech chciał, że nauczycielka mnie chyba słyszała. - zrelacjonował krótko całe zajście. Póki co typek znad jeziora był jedyną osobą, którą chłopak zdążył znielubić. On sam do wszystkich starał się odnosić przyjaźnie, bo nie chciał nikogo w żaden sposób prowokować. Pociągnął łyk herbaty i poczuł przyjemne ciepło. Nie miał pomysłów, co będzie robił, gdy nadejdą wielkie mrozy. Teraz wychodził na zewnątrz, ale wątpił, że zimą będzie mu się chciało wystawić czubek nosa za próg szkoły.
- Nie, nie należymy do żadnego domu. Może Salem jest teraz tak jakby... domem? Chcociaż czy ja wiem... - odpowiedział na uwagę o punktach i kontynuował - Drugi rok studiów? Stara? Jakoś nie widzę u Ciebie żadnych zmarszczek, ani nic. - obdarzył ją uśmiechem, pokazując swoje idealnie białe zęby. Miło się rozmawiało. - Ja jestem na siódmym roku. Jeśli uda mi się skończyć szkołą, to chyba zostanę tu na studia. - powiedział i znowu upił łyk Cytrynowego Raju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Paź 16 2015, 20:40

- Musieliście mocno wkurzyć Profesor Yeger. - Skwitowała unosząc lekko brwi. Szkoda, że to całe zajście kosztowało Gryffindor aż 10 punktów. Słuchała go z zainteresowaniem, to chyba pierwszy przyjezdny który postanowił z nią porozmawiać. Pociągnęła kolejny łyk herbaty, zdążyła wypić dopiero połowę lecz napój już zaczynał spełniać swoje zadanie.
- W sumie, możliwe. - Przytaknęła mu kiedy wspomniał, że Salem może być traktowane jako kolejny dom i również dostawać punkty. Na komentarz o zmarszczkach odpowiedziała śmiechem. - To, że nie mam zmarszczek, nie znaczy że nie mogę czuć się staro! - Zaznaczyła uśmiechając się przy tym. Nie chodziło jej przecież o wygląd, bardziej o fakt, że pewien etap w jej życiu dobiegał końca i raczej nie będzie drugiego tak beztroskiego.. Chyba zrobiła się z niej maruda.
- Nie chcesz wrócić do dawnej szkoły? - Zdziwiła się kiedy oznajmił, że chciałby studiować w Hogwarcie. Z tego co słyszała planują odbudować Salem więc za jakiś rok czy dwa, uczniowie mogliby spokojnie wrócić do siebie. W tym też momencie uświadomiła sobie, że Carter jest na siódmym roku czyli ostatnim i takie zmienianie co chwilę szkoły może być po prostu męczące. - Oh, zapomniałam, że siódmy rok jest ostatnim! - Pacnęła się w czoło. Jak zwykle musiała palnąć coś głupiego.. a myślała, że już się jej to nie zdarzy. Miała nadzieję, że chłopak wybaczy jej tą drobną wpadkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Paź 16 2015, 22:08

- No chyba tak. Gdybym był nauczycielem, raczej też bym się wkurzył, gdyby dwójka uczniów mało co, a pozabijałaby się na mojej lekcji. - potwierdził. Swoją drogą teraz pomyślał, czy aby z Winnie na pewno wszystko w porządku. Wspomniała coś o jakichś lekkich stłuczeniach, ale z tymi kobietami to nigdy nie wiadomo. Wreszcie zrobiło mu się ciepło. ta kawiarnia miała w sobie to coś, że aż chciało się tu siedzieć. Nawet nie wiedział ile czasu już minęło.
- Ale czuć się staro w wieku dziewiętnastu lat? Co będzie jak stuknie Ci trzydziestka, hmm? - zaśmiał się. Nie wiedział, dlaczego Amalyn czuje się staro. Miała śliczne brązowe włosy i brązowe oczy z zielonymi prześwitami. Wyglądała bardzo ładnie, na jej miejscu starałby się wykorzystać taki urok najlepiej jak można. Z resztą on sam często wykorzystywał swoje ładne oczy do czerpania jakichś korzyści. Jak wiadomo, najlepiej działało to na dziewczynach.
- Tak, siódmy rok jest ostatni, ale nawet gdybym był na czwartym czy piątym, pomimo tego, że niektórzy nas tu nie lubią, wolałbym dokończyć naukę tutaj, w Hogwarcie. - odpowiedział. Miał wiele powodów, niektóre mniej ważne, a niektóre bardziej. W pewnym sensie po tym wszystkim co nawyrabiał ich dyrektor, bałby się wrócić do szkoły, ponieważ nie było tam już bezpiecznie... przynajmniej dla niektórych.
- Tutaj macie więcej ciekawych miejsc, gdzie można się wybrać na wagary. - uśmiechnął się zadziornie. To była prawda. Carter raczej nie przepadał za chodzeniem na lekcje, a tu było wiele miejscówek, do których można się było wybrać podczas ich trwania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sob Paź 17 2015, 19:58

Po tym co usłyszała od Cartera trochę zaczęła żałować, że nie poszła na lekcje latania. Musiało to całkiem ciekawie wyglądać. Chociaż z drugiej strony może to jednak dobrze, bo znając samą siebie NA PEWNO nie stałaby bezczynnie co z kolei mogłoby przynieść Gryffindorowi kolejne minusowe punkty.
- A więc to takie buty! - Niemal krzyknęła po czym na jej twarzy pojawił się uśmiech. Racja, wokół szkoły było wiele ciekawych miejsc, w których z chęcią przesiedziałoby się cały dzień. Sposób myślenia chłopaka był dosyć nie codzienny.. Wybierać szkołę pod kątem możliwości wagarowania.. Ciekawe. Chyba po raz pierwszy usłyszała coś takiego. Amy raczej nie opuszczała lekcji... czasami tylko zdarzało jej się urwać z tych nudniejszych. Poza tym w Hogwarcie raczej nie tolerowano takich zachowań i można było sobie nieźle przez to nagrabić. - Gdybyś kiedyś potrzebował towarzystwa, możesz na mnie liczyć. - Zaoferowała. Nic by się przecież nie stało, gdyby raz na jakiś czas razem opuścili kilka zajęć. Towarzystwo chłopaka na pewno umiliło by jej tą godzinę czy dwie.
Spędzili w kawiarni sporo czasu a za oknem nadal było szaro i wietrznie. Szanse na to, że pogoda ulegnie zmianie były raczej nikłe. Wzięła kolejny łyk ciepłej herbaty. Zdecydowanie wolała być teraz w środku. - Co Cie właściwie skłoniło do wyjścia na zewnątrz? - Spytała. Była ciekawa, z tego co się orientowała Santa Monica była położona w dość ciepłym klimacie. Ponieważ sama się tu urodziła, była przyzwyczajona do takich temperatur jednak dla Cartera musiał to być lekki szok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sob Paź 17 2015, 20:29

Carter lubił włóczyć się w okolicach Hogwartu i Hogsmeade. Było tu ciekawie. Lubił też obserwować ludzi, ich zachowania. Czasami siadał gdzieś na uboczu tak, aby mieć dobry widok na innych. Potem obserwował i próbował odgadnąć w jakim nastroju jest jego obiekt obserwacji. Dziwne hobby, ale zajmujące. Może właśnie dlatego był takim dobrym aktorem? W końcu widział ludzi w różnych sytuacjach. Uśmiechnął się.
- Jasne, jak będę znowu wybierał się w jakieś ciekawe miejsce, możesz być pewna, że dam Ci znać. - odpowiedział. Jedno było pewne- wagary były fajniejsze, gdy miało się jakieś towarzystwo. Można było się powygłupiać, pośmiać, albo pogadać o czymś ważniejszym. Chłopak najczęściej wybierał dwie pierwsze opcje, ponieważ rzadko zdarzało się, żeby osoby z którymi wagarował, nadawały się do rozmowy o czymś dla niego ważnym.Urywał się z lekcji z wieloma osobami, więc gdyby każdej opowiadał coś istotnego o sobie, teraz każdy znałby go na wylot. W Salem zawsze krążyło wiele różnych plotek, ale łatwo było dojść do ich źródła, więc przez lata nauki w tamtej szkole, Carter zdążył dowiedzieć się, komu nie powinno się powierzać tajemnic.
- Wiesz, raczej nie jestem osobą, która lubi siedzieć na miejscu i nic nie robić. Korzystam z tego, że nie wszystko jeszcze zamarzło, a ulica nie jest jednym, wielkim lodowiskiem. - odpowiedział. - A ty, co tu robisz? Większość dziewcząt, które znam siedzą w zamku pod swoimi kocykami. - zapytał Amalyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Paź 18 2015, 20:19

Hmm, był trochę do niej podobny, co zapowiadało całkiem ciekawą znajomość. Mimo swojego młodego wieku, świetnie się z nim dogadywała. Gdyby nie wspomniał ile ma lat, prawdopodobnie wzięłaby go za kogoś z jej rocznika. - Wiesz, w sumie jutro moglibyśmy pójść. - Wystrzeliła nagle. Jutro miała być lekcja transmutacji, nie specjalnie miała ochotę przesiedzieć całą lekcje kombinując jak ma dane cholerstwo zamienić w coś innego. Jeśli jej coś nie wychodziło to na pewno była to transmutacja. Kiedyś wszelką cenę starałaby się tego nauczyć, kiedyś jej ambicja była naprawdę duża... Z czasem jednak jej przeszło a całą swoją uwagę poświęciła OPCM. Poza tym, ostatnio była naprawdę zmęczona i z ogromną chęcią odpoczęłaby gdzieś od tego całego zgiełku. Miała już nawet parę pomysłów na to gdzie mogliby się udać. Jutro miało być względnie ciepło, dodając do tego promienie słoneczne oraz porządne ubranie, mogliby spokojnie pobyć gdzieś na dworze.
- Miałam dosyć siedzenia w pokoju. - Odparła lekko wzruszając ramionami. - Ostatnio nie umiałam się nad niczym skupić.. - Przerwała na chwilę. - Sporo się u mnie dzieje... to pewnie dlatego. - Dokończyła ostrożnie. Nie chciała powiedzieć za dużo, wolała ważyć słowa. Może z czasem okaże się wart zaufania, póki co nie wiele o nim wiedziała. Nie chciała też przy pierwszym spotkaniu zalać go opowieściami i historią swojego życia. Jej główny problem polegał na tym, że miała za długi język. Zawsze mówiła ludziom rzeczy których nie powinna, potem oczywiście żałowała i obiecywała sobie, że to ostatni raz kiedy tak zrobiła... Można się było domyślić, że nic z tej obietnicy nie wychodziło.
Dopiła resztkę herbaty i odstawiła kubek na bok. Spojrzała na swojego towarzysza. - Nadal nie zamierzam pozwolić Ci zapłacić za moją herbatę. - Posłała mu zadziorny uśmiech. Jasne, byłby to miły gest i na ogół je lubiła, jednak sprawa z Carterem wyglądała tak, że jeszcze dwie godziny temu w ogóle go nie znała. Czułaby się naprawdę głupio gdyby za nią zapłacił. Na dworze powoli zaczynał się ściemniać, zbliżał się czas kolacji. - Wracamy razem na kolację do zamku? Czy wolisz posiedzieć tutaj? - Spytała posyłając mu ciepły uśmiech.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Paź 18 2015, 21:08

Zdziwiła go trochę propozycja dziewczyny, ale uśmiechnął się szeroko na myśl o urwaniu się z lekcji. Chyba nie było żadnych ciekawych lekcji, miał taką nadzieję. Z resztą nawet gdyby były, to najprawdopodobniej i tak by na nie nie poszedł, bo Cartera na wagary dwa razy namawiać nie trzeba. Już obmyślał plany co mogą robić. Jednego był pewien: na pewno nie będą się nudzić.
- Podpisuję się obydwoma rękami! Szkoda czasu na lekcje, lepiej zrobić coś ciekawego. - powiedział do Amalyn. - Ale skoro zarzuciłaś pomysł, to ty wybierasz miejsce! Dam Ci czas do zastanowienia i wybierz dobrze. Możesz napisać mi list, tylko w razie czego napisz mi jakieś wskazówki jak tam dojść, bo nie ogarniam jeszcze wszystkich ścieżek w tym terenie. Chyba, że już wiesz gdzie możemy iść? - zapytał. W sumie jego nowa koleżanka była tutaj od pierwszej klasy, więc na pewno była obeznana. Stwierdził jednak, że może potrzebować czasu, żeby wybrać jedno z miejsc, które są godnych uwagi.
- Taak, u mnie też sporo się dzieje. Chociaż w sumie ja rzadko się na czymś skupiam, ale czasami mi się zdarza. - rzekł nieco wymijająco. Podejrzewał, że dziewczyna może nie chcieć dzielić się z nim niektórymi sprawami. Nic w tym dziwnego, przecież znali się zaledwie od dwóch godzin. On też nie powiedziałby jej wszystkiego o sobie, przynajmniej nie teraz. Na ludzi trzeba uważać, bo można się naprawdę mocno rozczarować.
- Uparte z Ciebie dziewczę, nie ma co! - powiedział z uśmiechem. - Okej, jeśli chcesz, tym razem pozwolę Ci zapłacić za siebie, ale następnym razem to ja stawiam. Umowa stoi? - uniósł brwi i czekał na odpowiedź. Nie chciał, żeby Amy poczuła się głupio. Następnym razem to on zapłaci.
- W sumie to umieram z głodu. Możemy iść na kolację. - wypił końcówkę Cytrynowego Raju i przywołał kelnera, którego poprosił o rachunek. To znaczy o dwa rachunki. Eh, te kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia Francuski Pocałunek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Pocałunek śmierci
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kliknij i przeciągnij

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-