IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kawiarnia Francuski Pocałunek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Sty 23 2014, 15:28

First topic message reminder :


Kawiarnia Francuski Pocałunek

Kawiarnia została zaczarowana w taki sposób, że padający deszcz czy śnieg nie dosięga stolików stojących przed urokliwą kamienicą. Na jej murze wije się roślina, która w zależności od pór roku zmienia kolor kwiatów od fioletowego aż do soczystej czerwieni. Kawiarnie wypełnia zapach cynamonu i pieczonego ciasta. Możesz zawsze liczyć na słodkości, które poruszą Twoje zmysły. Nie obawiaj się kalorii. Wchodząc do środka, czujesz, że możesz całkowicie się zatracić i nie istnieją już żadne problemy.

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Wiśniowy Gryf
Zielona herbata
Herbata jaśminowa/goździkowa/kardamonowa
Herbata z dzikiej róży/z czarnego bzu
Herbata z konfiturą/z sokiem/z miodem i cytryną
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Frappucino smakowe z bitą śmietaną i polewą
Czekolada orzechowa/waniliowa/piernikowa/biała
Czekolada z rumem/irish coffee
Czekolada z likierem owocowym/z musem owocowym
Świeżo wyciskany sok/smoothie owocowe/koktajl
Drink dnia (zapytaj obsługę)

Śniadania
Croissant z konfiturą, sok ze świeżych pomarańczy, jogurt z granolą i owocami
Tosty francuskie z dowolnymi składnikami, kawa lub herbata
Grzanki serowe, jajko po benedyktyńsku, bekon, kawa lub herbata
Ciabaty zapiekane na ciepło, świeżo wyciskany sok

Słodkości
Malinowy sernik
Szarlotka z lodami
Eklerki 3 sztuki
Tiramisu
Deser lodowy z bitą śmietaną i owocami sezonowymi
Naleśniki na słodko z dowolnymi składnikami
Creme brulee
Rurki z kremem 2 sztuki
Kanarkowe kremówki
Suflet czekoladowy
Ciastka nasączane eliksirem rozśmieszającym

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Wto Paź 20 2015, 19:32

Ogromnie ucieszyła ją reakcja chłopaka, ostatnio czuła się nieco samotna. Był inny od większości przyjezdnych i chyba właśnie kogoś takiego szukała. Kogoś z kim mogłaby rozmawiać o wszystkim i o niczym, kogoś kto nie wyciągałby z niej na siłę informacji bo i ona nie zmierzała tego robić, kogoś kto by ją zrozumiał. Miała cichą nadzieję, że tak właśnie będzie. Nie oczekiwała za wiele, co najwyżej na przyjaźni. Wszystko jednak małymi krokami, nie potrzebuje sparzyć się po raz kolejny. Nic nie wskazywało, żeby Carter myślał inaczej.
- Z chęcią wcielę się w role Twojego przewodnika. - Delikatnie uderzyła go w ramię. Nie miała jeszcze konkretnego pomysłu ale była pewna, że zaraz na coś wpadnie. W końcu dużą część wolnego czasu poświęciła na zwiedzanie okolicy. - Napiszę Ci list z konkretnym miejscem spotkania, dobrze? Muszę się zastanowić.. Wybrać jakieś ładne miejsce. - Posłała mu ciepły uśmiech. Miała nadzieję, że następny dzień będzie słoneczny.
Pokręciła głową. - Aż tak lubisz wydawać pieniądze? - Posłała mu zadziorny uśmiech i sięgnęła po swoją torebkę. Naprawdę czuła się niezręcznie kiedy ktoś miał jej coś postawić, zupełnie inaczej było w drugą stronę. Nigdy nie miała problemu z płaceniem za kogoś. Kelner podszedł do stolika, uregulowali należność i powoli zaczęli się zbierać. Myśl o powrocie do zamku w tej temperaturze napawała więcej niż niechęcią a był to dość spory kawałek. Cóż, przynajmniej miała świetne towarzystwo.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Wto Lis 10 2015, 17:30

Jesień zagościła na dobre. Drzewa niemal w całości pozbyły się liści, które teraz znalazły swoje miejsce na chodnikach. Zbliżała się zima, robiło się coraz chłodniej i nic nie można było na to poradzić. Uczniowie Hogwartu oraz mieszkańcy Hogsmeade ratowali się więc herbatą lub innymi, gorącymi napojami dostępnymi w kawiarniach.
Dla Amy był to kolejny, dosyć spokojny dzień w pracy. Nie było zbyt dużo ludzi, więc większość czasu spędziła porządkując Francuski Pocałunek. Przetarła stoliki, posprzątała za barem i poukładała większość rzeczy na zapleczu. W między czasie zebrała również parę zamówień, głównie dotyczących płynów rozgrzewających ale były w śród nich i te na ciasta lub inne wypieki. Goście zdawali się być zachwyceni urokiem kawiarni, nic dziwnego, unoszący się w powietrzu zapach cynamonu i pieczonego ciasta powodował, że czuło się tu przytulniej niż gdziekolwiek indziej.
Cóż, dzień dobiegł końca. Ostatni goście wyszli. Upewniła się, czy wszystko jest posprzątane/pochowane po czym wyszła z lokalu i zamknęła drzwi. Na dworze było już kompletnie ciemno, otuliła się mocniej szalikiem i ruszyła w stronę zamku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 185
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11655-destiny-sharewood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11693-to-chyba-przeznaczenie#312638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11673-des
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11678-destiny-sharewood




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Lis 22 2015, 21:27

Od pewnego czasu Destiny nie miała ochoty się ruszać z własnego łóżka. Wszytko ją nudziło, męczyło albo irytowało. Szkoła jeszcze bardziej ją przytłaczała i nic jej się nie chciało robić, ani z nikim rozmawiać. Chodziła ponura, zmęczona, a kiedy ktoś się do niej odzywał miała ochotę go zabić. Po nocach spać nie mogła, tylko siedziała na parapecie i wpatrywała się w niebo. Był to chyba pierwszy raz kiedy Des nie chciała chodzić na imprezy... W ogóle chciała wykonywać minimalną ilość ruchów dziennie. Na samą myśl pływania chciało jej się płakać, ponieważ najbliższy basen jest w Londynie, a ona była za leniwa, żeby tam jechać. Nie mogła pływać w jeziorze, bo było już za zimno. Ostatni raz na treningu szermierki była około miesiąc temu. Miała tak wielką ochotę powalczyć szablą, ale nie miała z kim, ponieważ nie znała nikogo, kto by również nią władał.
To były jedne z najgorszych dwóch tygodni w jej życiu. Dopiero dzisiaj poczuła potrzebę rozmowy. Po prostu rozmowy. Nie chce nikomu opowiadać o swoich jakże wielkich problemach. Wracając do dnia dzisiejszego. Umówiła się z Joshem w tej uroczej kawiarni. Francuski Pocałunek? Ciekawa nazwa-pomyślała. Była tu pierwszy raz, dlatego dokładnie przyjrzała się kamienicy i weszła do środka. Tłumów nie było, a wręcz przeciwnie. Zobaczyła tylko kilka osób znanych jej ze szkoły.
Podeszła do jednego z wolnych stolików i usiadła, zakładając nogę na nogę. Wyjątkowo cierpliwie czekała na chłopaka, z którym się umówiła i co jakiś czas zerkała na zegar, który wisiał na jednej ze ścian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Helsinki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 779
  Liczba postów : 191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11401-joshua-mitsaen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11405-wyznawcy-i-oprawcy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11409-jezusowe-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11417-joshua-mistaen#306305




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Lis 23 2015, 23:23

Ej to straszne.
Spotkanie z Destiny w sensie. Bo.. miało być tak fajnie, mieli się spotkać i w ogóle. A mimo tego. Joshu jakoś się… ze spinał? Ciekawa i dziwna sprawa, ale już na kilka godzin przed spotkaniem rozpoczął przygotowania. Wiadomo, kąpiel i tak dalej. Problem był później – jak się uczesać? W co ubrać? Jak wyglądać..? Lekko był tym przerażony, ale no. Chyba miał powody, prawda? No, albo nie miał, nieważne. I tak się martwił. Nie widzieli się w końcu od balu.. trochę czasu minęło. Jezus lekko obawiał się odezwać, cokolwiek powiedzieć. Potem doszło do tego kilka powodów osobistych, bo w końcu był Joshuą i nie mógł tak spokojnie przechodzić koło życia, żeby nic mu się nie stało.
Nieważne jednak! Ważne, że w końcu jakoś się przygotował, ubrał i tak dalej. Nawet włosy jakoś ułożył, po czym ruszył z uśmiechem, lekko przerażony w stronę Pocałunku. Tak.. dawno się nie widzieli. No, ale jakoś normalnie z nim rozmawiała. W sensie, listownie. Nie zradzała żadnych oznak hejtu, nienawiści czy czegoś innego. A może chciała go opieprzyć na żywo? Kto wie?
A w Pocałunku jak zwykle z resztą o tej porze, pustki. Hehe. No, ale norma. U niego w Hogs także nie można było narzekać na tłumy, jednak czemu się dziwić. Większość potencjalnej klienteli, jak uczniowie Hogwartu i wszelcy inni pracownicy byli zajęci jeszcze przez kilka kolejnych godzin. Dopiero potem zaczyna się rozpierdol. Popołudniu, pod wieczór. Tak, to zawsze straszny okres. No, ale nieważne, nieważne. Gdzie ona jest? Gdzie jego przeznaczenie? Siedzi sobie spokojnie przy stoliku, czekając Na niego. Chyba go nie spostrzegła. I tak ładnie wyglądała. W sumie, jak zwykle. No, wyjątkiem był bal, gdy wyglądała naprawdę zjawiskowo. Nieważne. Znajdując się blisko stolika powiedział jedynie. – Cześć Przeznaczenie, to na mnie czekasz..? – po czym uściskał ją czule i ucałował w policzek na dzień dobry, następnie zajmując swoje miejsce. Dobrze było ją widzieć.
Naprawdę dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Mar 06 2016, 21:03

To musiało nastąpić. Prędzej, czy później. Musiało.
Lilith była dziewczyną niesamowitą. Zawsze otwartą, uśmiechniętą, pełną pomysłów, nawet takich nie do końca racjonalnych. Te ostatnie szczególnie objawiły się kilka tygodni wcześniej, kiedy wszyscy nieomal zginęli, ratując panienkę z opresji w postaci groźnego wilkołaka. Na szczęście, wyszli z tego w miarę cało. Znali się od poprzednich wakacji, ale Haydn odnosił wrażenie, jakby znali się od zawsze. Jakby był jej starszym bratem, może ulubionym wujem, który nosiłby ją jako małą dziewczynkę na barana. A teraz? Teraz czekał jak na ścięcie.
Kiedy dostał od niej list, był w trakcie wycierania kurzu z grzbietów książek o tematyce historycznej w swoim przybytku. Odetchnął aż nazbyt głęboko, zwinął wiadomość w rulon i przywołał swój długi płaszcz. Do Hogsmeade daleka droga z Londynu. Wywiesił kartkę oznajmującą, że tego dnia Antykwariat będzie już zamknięty, przekręcił zamki i założył na głowę wysoki cylinder.
To on czekał na nią. Wstrzymał się z zamówieniem, zajął stolik i niecierpliwił się bardziej z każdą minutą. Nie wiedział czego się spodziewać. Tak, doskonale wiedział o czym będą rozmawiać, ale nie mógł przewidzieć jej nastawienia. W końcu zakochał się w jej przyjaciółce, w dodatku dużo od niego młodszej. Paranoja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Mar 06 2016, 21:22

Lilith zebrała się prawie natychmiast do kawiarni. Miała tak wiele na głowie ostatnio, że to aż trudno zrozumieć. Problemy Titi, konfrontacja z Lucasem, rozmowa z Olivią i… spotkanie Jaya… Na samą myśl o tym Lil poczuła jak żołądek podchodzi jej do gardła. Cóż ona sobie myślała? Zachowywała się okropnie, ta nagła fascynacja, która pojawiła się tak nagle… to nie mogło być rzeczywiste. Myślała nad tym, co chłopak mógł uczynić, żeby zachwycić sobą dziewczynę, ale… nie chciała wierzyć w to, że dla przykładu, dodał silne afrodyzjaki do ciastka… nie chciała w to uwierzyć…
Teraz to nie było ważne, a ona sama musiała załatwić jeszcze jedną bardzo ważną sprawę. A była nią… oczywiście, że Azalia. Trudno jej było uwierzyć w to, ze to właśnie Haydn był twórcą tego pięknego wiersza, którym oczywiście puchonka się pochwaliła. Ten cwany mężczyzna nawet pomagał Lilitce w tej sprawie i nie pisnął ani słowa na ten temat! Oj… było wiele do wyjaśniania.
Kiedy panna Nox dotarła na miejsce rozejrzała się po pomieszczeniu i dostrzegając spiętego Haydna podbiegła do niego posyłając mu szeroki, pełen entuzjazmu uśmiech. Dodatkowo skoczyła w jego kierunku przytulając do siebie bardzo mocno. Był jedną z osób, przy których czuła się bezpiecznie i wiedziała, że  może na nią liczyć. Bez względu na wszystko. Udowodnił to dla przykładu na feriach, gdzie dzielnie wraz z Ivo i resztą odważnych panów, uratowali dziewczynę z opresji. Jak to kiedyś uznała… grupka myśliwych uratowała kapturka przed wstrętnym wilkiem.
- Och, jak ja za tobą tęskniłam Hay! – powiedziała już odsuwając się od mężczyzny. Nie było żadnego wykładu, żadnych pytań, żadnego podejrzanego spojrzenia… a może tak naprawdę dziewczyna nie była jeszcze świadoma co się działo wokoło?
Lilith usiadła przy stoliku i szybko przeglądając kartę zamówiła herbatę z czarnego bzu oraz… deser lodowy z bitą śmietaną i owocami sezonowymi.
- Jak tam u ciebie? Coś się zmieniło od ferii?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Mar 07 2016, 12:25

Haydn siedział frontem do drzwi, także od razu zauważył pannę, z którą się umówił. Od razu podniósł się z krzesła, a po serdecznym przywitaniu pomógł jej zdjąć płaszcz, który odwiesił na stojący nieopodal wieszak, tuż przy własnym odzieniu. Odsunął dziewczynie krzesło, a gdy tylko usiedli, pojawiła się przy nich kelnerka z kartą. Dziewczyna zamówiła herbatę i deser lodowy, Haydn ograniczył się tylko do jaśminowego Earl Greya. O ile zazwyczaj Lilith była bardzo rozgadana i dużo mówiła o sobie i swoich znajomych (co, należy zaznaczyć, absolutnie nie było przez mężczyznę jako coś negatywnego czy irytującego), tak teraz zadała pytanie i wlepiła te swoje wielkie oczęta w jego twarz.
- Podejrzewam, że już wszystko wiesz - odezwał się w miarę cicho, jakby nieśmiało, bez przekonania - Serce nie sługa, jak to mówią. A sądziłem, że mnie już strzała Amora nie sięgnie. Mówiłaś mi o niej tyle razy, ja słuchałem w większym bądź mniejszym stopniu. Nie wiem co się ze mną stało. Po prostu wpadłem. Stoję po środku drogi, między sercem a rozumem, ogromny dylemat. Nie mogę zachowywać się egoistycznie i samolubnie, dbając tylko o własne zachcianki. Lilith, ja nie chcę zmarnować jej życia. Ona jest ode mnie młodsza o siedemnaście lat, przecież ja mógłbym być jej ojcem. Młodym, co prawda, ale jednak. Nie wiem co o tym myśleć. Nie chcę jej się narzucać.
Kelnerka pojawiła się z powrotem w miarę szybko, na tacy przyniosła dwie duże filiżanki z gorącą herbatą oraz pucharek z lodami i bitą śmietaną oraz owocami dla Lilith.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Mar 07 2016, 12:37

Nie sądziła, że mężczyzna tak po prostu zacznie ten temat. Tak bezproblemowo wylał na nią swe myśli, żale i wątpliwości. Prawdę mówiąc, to Lilith myślała, że będzie musiała walczyć o te wszystkie słowa, a dostała je na tacy, co wprawiło ją w niemałe zakłopotanie. Wygładziła czarną sukienkę, którą na sobie miała i kiedy przyszedł do niej puchar z lodami, natychmiast zaczęła jeść. Nie odpowiedziała na żadne pytanie, bo jak to miała zrobić? Sama była nieszczęśliwie zakochana i codziennie nachodziły ją podobne wątpliwości. Nigdy nie wiedziała co z nimi zrobić więc je ignorowała, ale jemu nie mogła pozwolić na to. To dorosły mężczyzna… nie jest dzieckiem jak ona, bierze większą odpowiedzialność za swoje decyzje, więc nie może mu powiedzieć…
- Hay… a co podpowiada Ci serce? – zapytała biorąc kolejny kęs czekoladowych lodów. Trzeba przyznać, że słodycze teraz były jej największym lekarstwem na smutki i troski. W nich mogła się zatopić bez większych konsekwencji – Wiesz… – zaczęła niepewnie. Miała pewien pomysł jak to wszystko rozegrać, ale musiała dobrze to ubrać w słowa – Azalia nie jest dzieckiemjak jama swój własny rozum, dzięki któremu podejmuje decyzję – czy aby na pewno dobrze robiła mówiąc to wszystko? Gdyby ona była na miejscu Azalii to na pewno chciałaby być traktowana w ten sposób… kiedyś może… nie. To nie jest po prostu możliwe, a ona… trudno było się jej skupić na tym temacie – jeżeli uzna, że chce… jak to powiedziałeś, zmarnować z tobą życie, to jej na to pozwól, jeżeli nie chcesz być samolubny, to pozwól jej zdecydować. Jeżeli dasz jej wybór czy chce, czy nie chce, to wtedy będziesz jak najbardziej uczciwy, ale wiesz… – dziewczyna wzięła głęboki oddech. Wahała się, to była bardzo trudna sytuacja – nigdy – zamilkła. Lilith przegryzła dolną wargę i przypomniała sobie kilka poprzednich dni. To wszystko było jak koszmar, z którego mogła się w każdej chwili obudzić – nigdy nie żałuj podjętej już decyzji. – może nie brzmiało to w stu procentach przekonywająco, zwłaszcza, że Grffonka w tym momencie wyjadała truskawki z deseru, ale jej ton głosu obwieszczał, że jest poważna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Mar 07 2016, 21:19

- Podejrzewałem, że pewnie ci się już pochwaliła czy wyżaliła. Nie mam jej za złe, to chyba normalna reakcja. Wręcz jestem wdzięczny, że nas w tym wspierasz. Nas-i mnie i ją. Chciałbym cię tylko prosić, żebyś zapewniła ją, że nie chcę jej skrzywdzić, że nie planuję wobec niej niczego niecnego. W końcu, co ona mogła sobie pomyśleć o mnie. Chciała być uprzejma i miła, ale pewnie nic więcej.
Wpadł w krótki monolog, powoli opuszczał wzrok coraz bardziej, aż utkwił go w filiżance z herbatą. Sytuacja była dla niego okropnie trudna, czuł się jak zagubiony w uczuciach nastolatek, którego okoliczności już przerosły. Zdecydowanie brakowało mu pewności siebie, której w strefach innych niż uczuciowa miał aż nadto. Umoczył usta w gorącym naparze. Fantastyczny.
- Jest dorosła, to prawda. I mam nadzieję, że podejmie właściwą decyzję. Nie, że zostanie ze mną na zawsze, tylko że będzie szczęśliwa niezależnie od swojego wyboru. - położył rękę na dłoni dziewczyny, która wyraźnie odpłynęła myślami gdzieś indziej - Lilith, coś cię trapi, prawda? Nie zaprzeczaj, widzę. Wybacz, że tak wyskoczyłem z własnymi problemami, byłem przekonany, że to miał być główny powód naszego spotkania.
Co takiego mogło się stać? Zazwyczaj buzia jej się nie zamykała, szczebiotała i wręcz unosiła nad podłogą ze szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Mar 07 2016, 21:43

- Wychwalała się jak się tylko da… a tej naszyjnik… nie mam zielonego pojęcia gdzie go dorwałeś, ale jest przepiękny – powiedziała wysyłając mu szeroki uśmiech. Dziewczyny rozmawiały bardzo dogłębnie na temat Azalii i Haydna. Lilith z całego serca im dopingowała i widziała w tym przyszłość. Jedyne co trzeba było teraz zrobić, to zapewnić tą dwójkę, żeby się nie martwili i podążali za głosem serca. Rola ta spadła właśnie na gryffonkę. Nie miała temu nic przeciwko, ale… gnębiły ją ostatnio różne problemy, z którymi również musiała się zmagać. A że nie chciała zrzucać na nich swoich ciężarów, wolała milczeć.
Gdy skończyła lody, odstawiła pucharek na bok i przysunęła do siebie już nie tak gorącą herbatę. Zanim upiła z niej choćby odrobinę, zadano jej pytanie, którego wolała nie słyszeć.
Nie umiała kłamać. Nie była w stanie tego robić, Zwłaszcza, w stosunku do najbliższych. Dlatego jak nie chciała o czymś rozmawiać, po prostu unikała danego tematu i mówiła o wszystkim innym. W tym momencie przypomniała jej się rozmowa z Jessim. Uśmiechnęła się smutno pod nosem i napiła się herbaty mając nadzieję, że doda jej to otuchy.
- Dwa dni temu dostałam list od prawnika ojca – wydukała wpatrując się uparcie w filiżankę. Wyglądała tak jakby miała nadzieję wyczytać z niej coś ważnego – poinformował mnie o tym, że moi rodzice… – nie skończyła. Czuła, że jej usta się poruszają, ale żadne słowa nie chcą się wydostać. To nie było takie proste, zwłaszcza, że dalej ją to trzymało, tak bardzo, tka mocno – nie żyją. – wyrzuciła z siebie w końcu i nerwowo podniosła filiżankę upijając z niej odrobinę ciepłego naparu. Jej twarz nie wyrażała w tym momencie niczego. Tylko pustka. Gdyby ktoś przyglądał jej się teraz z daleka, mógłby się zastanawiać, czy nie jest przypadkiem lalką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Wto Mar 08 2016, 12:19

Dwa ostatnie słowa były wręcz paraliżujące. Odstawił filiżankę z dość głośnym stuknięciem, które przeszyło panującą ciszę. Jego problemy nagle zniknęły rozmyły się. Były niczym przy tragedii, która spotkała jego towarzyszkę. Haydn miał siedemnaście lat, kiedy jego ojciec umarł niemal na jego rękach, tuż po tym, jak został trafiony Avadą prosto w pierś. Czy na to zasłużył? Nie jemu to oceniać. Był właściwie dorosły, ale utrata rodzica jest tak samo trudna niezależnie od wieku. James Locke zginął w trakcie Bitwy o Hogwart w 1998 roku, stojąc po stronie Śmierciożerców. Haydn nie znał rodziców Lilith, nie wspominała o nich za często, ale sam fakt, jak te wydarzenia wpłynęły na nią, mógł sądzić, że okropnie to przeżywała i byli jej bliscy.
- Lilith... tak bardzo mi przykro. Wybacz, że zarzuciłem cię własnymi troskami, kiedy sama zmagasz się z tak tragicznymi chwilami. Co się stało? - spytał, choć właściwie może powinien trzymać język za zębami - Lilith, jeśli tylko mógłbym ci w jakikolwiek sposób pomóc - nie wahaj się. Pomogę ci absolutnie we wszystkim, nawet jeśli wydaje ci się, że to błahe i bezsensowne. Rozumiem, że wszelkimi formalnościami zajmie się Ivo razem z tym prawnikiem, tak? Masz też przyrodniego brata, prawda? To on będzie twoim prawnym opiekunem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Wto Mar 08 2016, 15:57

Skąd ona wiedziała, że mężczyzna zareaguje właśnie w ten sposób. Po prostu przeczuwała to całą sobą. Naprawdę muszą znać się dobrze, skoro dostrzegają takie rzeczy.
- Hay – wydukała prawie nie słyszalnie. Nie chciała mu przerywać wypowiedzi, ale nie chciała słuchać tego wszystkiego, jest z nią w porządku. Dalej odczuwa ten ciężar tego wydarzenia, ale… - Hay, nie przejmuj się… ja… radzę sobie. Wolę… wolę kontynuować swoje życie niż pogrążać się w rozpaczy, mama by tego nie chciała – ten delikatny, aczkolwiek smutny, uśmiech nie chodził z jej twarzy. Cała jej mimika była bardzo spokojna i stonowana. A jak na nią to bardzo duża różnica – ja nie znam szczegółów, dostałam tylko informację, że to był pożarchociaż dalej nie chce mi się wierzyć w taki wypadek… – na krótką chwilę zagłębiła się w myślach, z których wyrwało ją jedno imię, a oprócz tego pytanie. Nie trzeba być geniuszem, żeby zauważyć, że te dwie rzeczy zdołowały ją jeszcze bardziej – nie rozmawiałam jeszcze z Ivo o tym – wydukała widocznie zakłopotana. Chciała się z nim spotkać, ale… jakoś trochę się bała konfrontacji z nim, plus pozostawał drugi problem – nie – nie wiadomo było o czym mówi, ale nie bardzo chciała rozwijać ten temat, to kolejny kamień, który ją przygniatał – mój… nie wiem co się z nim dzieje. Na listy nie odpowiada, nie widuję go w szkole… nie mam od niego wieści od ponad miesiąca – wydukała ze łzami w oczach. Och czy mogło być gorzej? Rodzice nie żyją, brat zaginął. Jeszcze brakuje, by trafiła pod opiekę jakiegoś psychola… zaraz... – opiekę ma podjąć… – zawahała się. Lilith wlepiła swoje spojrzenie w mężczyznę i w jej oczach można było dostrzec czysty strach. Nawet przy spotkaniu z wilkołakiem nie była tak bardzo spanikowana jak w tym momencie. Nie była w stanie długo wpatrywać się w pana Locke, odwróciła więc wzrok i zacisnęła je na filiżance starając się uspokoić szalejące serce. Dlaczego na samą myśl o tym mężczyźnie tak się obawiała? Sam jego widok sprawiał, że dziewczyna miała gęsią skórkę i dreszcze.
- Javier Hawkes – wyszeptała pod nosem – to… najlepszy przyjaciel mojego ojca. Jeżeli odmówi opieki to… nie wiem co ze mną będzie prawdę mówiąc - chociaż żyję nadzieją, że jednak się nie zgodzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Mar 10 2016, 17:15

Westchnął zdecydowanie zbyt głęboko i potrząsnął lekko głową. Nie mógł w to uwierzyć. Wysłuchał jej uważnie, wciąż trzymając jej drobną dłoń w swojej dużo większej. Milczeli przez chwilę. Nie do końca wiedział jak ma ją pocieszyć, co zrobić, by ulżyć jej cierpieniu.
- Ten Javier... znasz go dobrze? Póki co oczywiście masz schronienie w Hogwarcie, ale co z domem? Nie wiem jakie są twoje stosunki z przyrodnim bratem, ale powinien albo pozwolić ci tam mieszkać, albo spłacić należną ci część. Niestety, jeszcze cały rok będziesz niejako ubezwłasnowolniona. Ale na całe szczęście, twoim tymczasowym domem jest zamek, także i tak ten człowiek nie będzie miał za bardzo wpływu na to co robisz. Poza tym... Jeśli cokolwiek by cię niepokoiło, to wiesz, gdzie mnie szukać. Mnie, Ivo, ten prawnik twoich rodziców na pewno też z chęcią ci pomoże, jeśli... - urwał, widząc, że jego gadanina nie poprawia sytuacji.
Przesunął się z całym krzesełkiem, usiadł tuż obok niej, tak żeby mógł ją przytulić. I już nic nie musiała mówić. Mogła płakać, mogła milczeć, mógł przez jej twarz przebiec cień uśmiechu. Już była bezpieczna, odcięta od zewnętrznego świata. Oddychała miarowo, spokojnie. Czuł jak wtulała się w jego klatkę piersiową, słyszała przyspieszone bicie jego serca. Zdenerwował się tym, co od niej usłyszał.
- No już - ułożył dłoń na jej głowie i pogłaskał ciemne włosy - Jesteś silna. Musisz być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Mar 10 2016, 20:15

Potrzebowała teraz ciszy, wytchnienia. Przez te kilka dni czuła się jakby wsiadła do karuzeli i kręciła się bez opamiętania. Czuła się osamotniona i opuszczona. Nie chciała z nikim o tym rozmawiać. Ale kiedy ktoś ją o to pytał… nie była w stanie trzymać tego w sobie, po prostu wylewało się z niej wszystko, co kryła na sercu. Tak bardzo potrzebowała ciepła drugiego człowieka. Więc kiedy Haydn ją przytulił do swojej piersi nie protestowała. Po prostu zamknęła oczy i wsłuchiwała się w szybkie bicie jego serca. Och tak. Uspokajało ją to lepiej niż leki. To było coś, czego zawsze potrzebowała, kogoś do przytulenia i wsłuchiwanie się w taniec jego duszy. Kiedy miała pewność, że łzy nie wypłyną, kontynuowała rozmowę, nawet się nie odsuwając od mężczyzny. Ivo… tak bardzo Cię teraz potrzebuję…
- Wiem… – wydukała, a jej głos mówił teraz wszystko. Ona jest świadoma każdej rzeczy, którą do niej powiedział i nie tylko on. Musi być silna, musi być dojrzała, nie może się załamywać, nie może zapominać o świecie. Oni nie żyją i nic tego nie zmieni, ale ona nie może sobie zniszczyć przez to życia. Choć tak bardzo się bała, choć tak bardzo chciała się pogrążyć w tej ciemności, która ją ostatnio atakowała, po prostu nie mogła – nie mogę ich zawieść, ne? – zapytała w końcu odsuwając się i posyłając delikatny uśmiech do mężczyzny.
Nie mogła robić z siebie ofiary, po prostu musi żyć dalej, choć boli ją to i nie zmieni tego faktu, to musi normalnie funkcjonować.
- A teraz… zostawmy te smęty – nie ma to jak szybka zmiana tematu. Smutek zniknął pozostawiając samą powagę. Tak sobie z tym radziła, udając, że wszystko gra – musimy skończyć naszą rozmowę o was!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Mar 16 2016, 18:18

Przytulił dziewczynę mocniej i pocałował ją w czubek głowy, tak po bratersku. Nie był pewien, czy jakieś łzy zdążyły jej pociec po policzkach czy nie, niby przypadkiem przesunął po nich dłonią, od tak, w pieszczotliwym geście. Potem uśmiechnął się i wstał, w przelocie łapiąc kelnerkę wpół. Nie spodziewała się dziewczyna, ale chyba nie miała nic przeciwko. Haydn odszedł z nią kilka kroków, coś jej szepnął na ucho, wrócił do stolika z uśmiechem od ucha do ucha. Czyżby uknuł jakiś złowieszczy plan?
- 'O nas', mówisz. Nie ma żadnego 'nas'. Nie mogę niczego oczekiwać, nie mogę niczego na niej wymagać. Wiem o niej tyle, ile mi powiedziałaś i to co sama zdradziła, ale tego jest jeszcze mniej. Spotkaliśmy się w trakcie ferii, dałem jej kwiatek, zabrałem do tamtejszej knajpy, ona coś zjadła, ja wypiłem herbatę, porozmawialiśmy, choć obydwoje chyba byliśmy nieco... wycofani i może lekko zawstydzeni. I wróciliśmy. To tyle.
Właśnie wtedy podeszła do nich rozchichotana kelnerka, a na tacy miała dwa talerzyki z czekoladowymi sufletami. Jeden z nich był przyozdobiony drewnianym, czerwonym serduszkiem na patyczku, który był wetknięty w ciastko. To 'ładniejsze' ciasteczko dostała Lilka. Haydn poprosił kelnerkę, by nafaszerowała jej ciastko eliksirem rozweselającym, tym samym, który dodawany był do małych ciasteczek dostępnych w karcie. Cały ambaras polegał na tym, by Lilka nie była tego świadoma. Chyba sama kelnerka zażyła kilka kropel tegoż cudownego lekarstwa, bo nie przypuszczał, by to jego uśmiech był powodem takiej euforii.
- Pomyślałem, że takie czekoladowe ciastko może ci pomóc. Wcinaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Mar 16 2016, 18:57

Nie płakała. Zawsze starała się ukrywać łzy przez ludźmi. Ojciec jej tego nauczył. To była chyba jedyna rzecz, którą przyswoiła z jego nauk. To aż śmieszne. Zawsze ignorowała każde jego słowo, ale ta nauka tak mocno utkwiła w jej głowie, że nie potrafiła się jej pozbyć.
- Masz rację – wydukała z lekkim uśmiechem. Trudno było jej wrócić do poprzedniej pozy… dlatego trzeba było jej troszkę pomóc. W tym momencie wkroczyła kelnerka kładąc przed nią deser, który był przepiękny. Lilith zerkała to na talerzyk to na Haya i uśmiechnęła się szeroko.
- Dziękuję… naprawdę… – wyszeptała i bez zbędnego przedłużania poczęstowała się tą pysznością. Myślała, że zwariuje z tego smaku. Był genialny, a do tego jej humor poprawił się. Czuła się tak jakby całej tej sytuacji nie było, a jej serce przestało się rozrywać na strzępy chociaż na tą krótką chwilę.
Od razu lepiej. Lilitka, która uśmiecha się i zaraża wszystkich swoją radosną, to jest ta, do której wszyscy się przyzwyczaili.
- W takim razie musicie się spotkać jeszcze raz – powiedziała bez najmniejszego wahania dalej zajadając się ciastem – tylko w taki sposób możesz ją poznać, a przede wszystkim ona może poznać ciebie! – zaśmiała się pod nosem. Coś mi się wydaje, że trochę za dużo dolali jej tego eliksiru – Dopiero wtedy będziecie mogli uznać, co zrobić dalej z wami – ostatnie słowo podkreśliła jakby na przekór temu co mężczyzna przed chwilą mówił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Mar 16 2016, 20:46

Przez chwilę aż żałował, że jego suflet nie został nafaszerowany choćby kroplą eliksiru rozweselającego. Ten temat najpierw wywoływał u niego ogromny uśmiech, czuł się uniesiony, był wręcz w euforii, kiedy myślał o Azalii. Ale im brnął dalej, tym więcej niepewności i wątpliwości szargało myślami i sumieniem.
- Naprawdę myślisz, że to jest dobry pomysł? Znasz mnie, znasz ją. Myślisz, że to w ogóle ma sens? Nie jestem pewien, czy my w ogóle do siebie pasujemy. Zresztą, ona pewnie chce korzystać z życia, a ja jestem już podstarzałym kawalerem, pewnie mamy zupełnie inne priorytety, inne plany na życie. Ja jestem stateczny, a ona pewnie chciałaby się bawić i używać młodości.
Zatopił łyżeczkę w dużym czekoladowym suflecie, a słodki aromat uderzył go w nozdrza. Powalająco fantastyczny. Miłość do czekolady nigdy się nie zmieni, tak samo jak do poezji. A dziewczyna? Jego przeszłość wyraźnie wskazywała na to, że nie był najlepszy w ulokowaniu uczuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sro Mar 16 2016, 21:17

Słysząc jego słowa na chwilę się zatrzymała. Co ona miała mu powiedzieć? Tak jestem pewna, że to dobry pomysł, sama jestem na miejscu Azalii. Jestem zakochana w osobie w podobnym wieku do ciebie i gdyby tylko nadarzyła się okazja, to rzuciłabym wszystko, by tylko móc być z tą osobą.
Z takimi myślami wpatrywała się w suflet trzymając łyżeczkę w buzi. Widać było, że wyłączyła się i odeszła do krainy wyobraźni na tych kilka chwil. Kiedy w końcu udało jej się powrócić posłała mężczyźnie delikatny uśmiech i zatopiła łyżeczkę w cieście.
- Gdybym była na miejscu Azalii – zaczęła niepewnie. Nie chciała dawać mu podejrzeć co do swoich własnych uczuć w stosunku do niego… wolała to zostawić dla siebie. Nie miała zielonego pojęcia co by sobie o niej pomyślał, gdyby się dowiedział – to przed podjęciem decyzji o czymkolwiek chciałabym Cię poznać… i dopiero po tym byłabym w stanie powiedzieć cokolwiek – zjadła kawałek sufletu i wyjrzała przez okno widocznie zamyślona. A gdyby i ona odważyła się wyznać mu uczucia swoje? Nie. To nie mogłoby się udać. Jest duża różnica, gdy takie dziecko jak ona wyznaje uczucia dorosłej osobie, a jak dorosła osoba mówi… kątem oka przyjrzała się Haydnowi. A oprócz tego, Azalia nie była dzieckiem.
- Wydaje mi się, że macie szansę – dodała po dłuższym milczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Mar 18 2016, 18:08

- Czyli co? Mam się z nią znów umówić? Myślisz, że się zgodzi? - tak bardzo brakowało mu odwagi, pewności siebie. Lilith, jako przyjaciółka Azalii, była dla niego jak wyrocznia. Zamiast w sobie to w niej pokładał wszelkie nadzieje.
Herbata już prawie całkiem mu ostygła, dziubał łyżeczką w ciastku. Musiał się otrząsnąć, Lilka miała dużo większe problemy. W ogóle na świecie było dużo więcej problemów niż jego nadłamane serce. Westchnął cicho i uniósł wzrok, lekko się do niej uśmiechając.
- Napiszę do niej jeszcze dzisiaj, obiecuję. A... mówiła coś o tym w jakiej formie się do niej zwracałem? Mam na myśli te wiersze. Mówiła, że jej się podobały, chociaż co do tego też nie jestem pewien. Z tobą na pewno szczerzej rozmawiała niż ze mną. Nie sugeruję, że kłamała, ale może zataiła część prawdy. Tobie by się podobało, gdybyś dostała coś takiego? Chyba jestem zbyt staroświecki, nie nadążam za wszystkimi trendami. W ogóle powinienem się urodzić kilka wieków temu.
Miał się rozchmurzyć, ale nie do końca mu się to udało. Odciągnięcie myśli pewnie byłoby najlepszym rozwiązaniem.
- No a ty? Masz jakiegoś kawalera na oku? Bo z tego co wiem, to nie jesteś zaangażowana w żaden poważny związek, ale być może jesteś kim zainteresowana, hm? Wiesz, że muszę go najpierw sprawdzić, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pią Mar 18 2016, 20:03

- Jasne, że się zgodzi! – powiedziała z szerokim uśmiechem i odłożyła łyżeczkę na pusty już talerzyk. Dobrze. Dziewczyna zaliczyła dzisiaj lody, ciastko i herbatę… była jeszcze głodna, ale wiedziała, że jeżeli coś jeszcze spróbuje zjeść, to będzie gruba i nikt więcej na nią nie spojrzy, bo nie będzie uroczym maluszkiem. Czy coś.
Ten monolog, który mężczyzna jej zapodał trochę ją rozbawił. Wpatrywała się w niego z uwagą i oczekiwała końca tych niepewności, tylko po to, żeby na koniec położyć dłonie na jego i spojrzeć mu głęboko w oczy.
- Była zachwycona. A to słowo i tak dobrze nie opisuje jej reakcji – dziewczyna posłała mu szeroki uśmiech i aż na chwilkę się rozmarzyła – mi się zawsze marzyło dostać taki list i muszę przyznać, że jej nawet trochę zazdrościłam tego – no cóż. Nie można mieć wszystkiego, a ta dziewczyna miała i tak mało. Jednak cieszyła się z tego co ma i nie chciała wymagać od losu więcej, niestety czasami się nie dało.
Gdy mężczyzna zapytał o jej ‘drugą połówkę’ poczuła jak cała jej twarz płonie. Ona nie umie kłamać! Nie będzie w stanie mu nazmyślać, ale nie chce mu mówić kogo ma na oku! WIEM! Najlepiej zmienić temat.
- Ja… no… ten… ummm – nie za bardzo jej wychodziła zmiana tematu. Aż z tych nerwów zaczęło jej się kręcić w głowie – no bo… wiesz… ja… kiedy – milion tematów przelatywało jej przez głowę. Zabrała dłonie i schowała je pod stołem odrywając wzrok i wyglądając przez okno. Nagle wpadła na genialny pomysł i wstała, wpatrywała się intensywnie w jednym kierunku – patrz! - cała ta energia i wręcz ekscytacja została przeznaczona na wskazanie jednego punktu. A był nim biedny mały ptaszek, który uciekł przestraszony jej sztuczną i bardzo nerwową gestykulacją. Usiadła z głupią nadzieją, że to wystarczy.
- Ładny, ne? – zaśmiała się bardzo zakłopotana całą tą sytuacją. Rumieńce dalej ozdabiały jej drobną twarzyczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Kwi 03 2016, 20:02

To była chyba najgorsza eliksirów, na jakiej był obecny Rience. Nie miał absolutnie żadnych zastrzeżeń do wybranego tematu, ale za to miał ich mnóstwo co do organizacji. Sava nie wydała mu się kobietą, jaka posiadałaby odpowiednie kwalifikacje do wzięcia pod swoje skrzydła takiej ilości rozbrykanych uczniów, co tylko potwierdził ten cyrk w dalszej części zajęć. Sam Hargreaves powysyłał dzięki temu kompromitujące listy, na myśl o których teraz było mu tak wstyd, że aż się rumienił. Miał nadzieję, że Zilya nie będzie pokazywała ich znajomym, gdyż wtedy jak nic umrze towarzysko. Nieco o to zmartwiony, nie mógł zrezygnować z zaproszenia jej na kawę, a chociaż już zdążył się za to nienawidzić, może mógłby ją w jakiś sposób przekonać do zachowania tych jego wypocin tylko dla siebie? Chociaż, może dałaby się nawet nakłonić do nakarmienia nimi płomieni w kominku? Zobaczymy jak wiele będzie potrzebował silnej woli i czy nie wycofa się jeszcze z tego planu. Mmm, a tymczasem zjawił się w okolicach kawiarni, ubrany pewnie jakoś tak. Ni to elegancko, ni to odrobinę niezobowiązująco, ale na pewno schludnie. Nie wybierał stolika, a stał niedaleko wejścia, obserwując jeden kraniec ulicy. Może nawet ten, którym nadchodziła Fyodorova, a może wprost przeciwnie? Zaraz się okaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3036
  Liczba postów : 1805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Pon Kwi 04 2016, 14:18

Kiedy wymiana listów, które przesiąknięte były otępiającym zapachem najprzystojniejszego mężczyzny w zamku, dobiegła końca, Zilya miała ochotę spłonąć. Rozważała wskoczenie do kominka i podpalenie się, wraz z tymi listami, ale ponownie, te zbyt pięknie pachniały, by w ogóle je niszczyć. W normalnych warunkach, nigdy, przenigdy nie umówiłaby się na jakieś randkowanie z klasycznym szkolnym przystojniakiem, bo po prostu wiedziałaby, że ten musi robić sobie z niej żarty. Z resztą przecież, eleganccy wile totalnie nie byli w jej guście! Wprost wydawali jej się zbyt wypacykowani, jacyś tacy eleganccy, mało męscy. Oczywiście myślała o tym wszystkim, wyłącznie, jeśli przedstawiciela tej genetyki, nie miała przed oczami. Bo jej chojrakowanie zawsze kończyło się, gdy choć szczypta ów słowiańskiej magii zaczynała do niej docierać. Była piekielnie podatna.
Nie wyszłaby tego dnia w ogóle z zamku. Nie, jeśli nie chciałaby tylko sprawdzić, ot przekonać się delikatnie, czy Rience nie robi sobie z niej żartów. Była przekonana, że to musi być jakaś pułapka. Ale z drugiej strony, niczym naiwna nastolatka, którą w gruncie rzeczy i mimo swej szalonej historii, wciąż była, liczyła, że będzie mogła tylko kątem oka dostrzec tego wila, co to na nią naprawdę czeka. Chociaż rozsądnie wolałaby, jakby go na miejscu wcale nie było.
Nie chciała, by myślał o niej, że jest bylejaka. Nawet jeśli, jakimś cudem Rience miał tam na nią czekać i pewnie wyśmiać, chciała, by zobaczył ją ładną. Dlatego uczesała starannie włosy, pozostawiając je w naturalnych, gęstych falach. Bez sterczących listów z każdej strony. Nawet ubrała sukienkę i jak sądziła, bardzo modne rajstopy. Paski, kwadraty, wszystko na raz. Nawet buty eleganckie, ze złotymi zapinkami ubrała, a w uszy wsadziła największe, złoto-szmaragdowe kolczyki, jakie zdołała kiedykolwiek ukraść. I jeszcze pierścionków kilka miała, choć te tak niewygodne były, gdy nerwowo zaciskała pięści. I choć wiedziała, że wygląda niesłychanie (bo w jej świecie więcej, znaczyło zawsze lepiej), nakryła się swym czarnym futrem, sięgającym aż do łydek, by widać tego wszystkiego nie było, na wypadek, jeśli Rience chciał ją tylko wyśmiać. Nawet różdżkę miała w kieszeni, gotowa w odpowiednim momencie go walnąć jakimś zaklęciem, by mu udowodnić, że wcale nie dała się zaprosić na te wilowe randki. Tak sobie mówiła, bo to że się wystroiła, świadczyło o czymś zupełnie innym.
Stanęła za rogiem, wyglądając zza wysokiego budynku, na francuski pocałunek. Serce jej zabiło jakże gwałtownie, gdy ujrzała, że Hargreaves naprawdę tam na nią czeka. Nim się obejrzała, już jak zahipnotyzowana, szła w jego kierunku.
- To tu - powiedziała jakże elokwentnie, niezupełnie pewnie stojąc już na przeciw niego. Nie wiedzieć, czy tym samym czeka na pochwałę, że trafiła, czy na to, aż chłopak powie, że jednak nie chciał się z nią może spotkać, czy po prostu aż ten zaprosi ją do środka. Ale patrzyła na niego wyraźnie wyczekująco, licząc, że dowie się, co teraz. Bo ona to raczej nie wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Czw Kwi 07 2016, 00:24

Przy aktualnej, w miarę słonecznej pogodzie, Rience nie miał problemu z oczekiwaniem na Fyodorovą. Chciwie wystawił twarz w stronę promieni słonecznych, ciesząc się pierwszymi chwilami, kiedy wreszcie nie było mu tak koszmarnie zimno i nawet na moment zdążył zapomnieć w jakim celu się tutaj znalazł. Nie chciał o tym myśleć jak o obowiązku, a jednak nie potrafił inaczej. W normalnych warunkach, pewnie zupełnie nie zwróciłby uwagi na taką dziewczynę jak Zilya. Wiecznie widywał ją z rozburzoną, niechlujną grzywą zamiast włosów, a jej umorusane błotem, ciężkie buty w żadnym razie nie zachęcały do zagadania na temat najnowszego płynu do układania włosów, jaki mógłby jej polecić, a tak właściwie to nie był pewien jaki inny temat mógłby rzucić. Właściwie to nawet nie wiedział czy chce, bo pomimo swojego otwartego usposobienia, Rience zdecydowanie nie kwapił się do poznawania Rosjanki. Zdarzyło mu się usłyszeć raz czy dwa niewybredny komentarz padający z jej ust czy dostrzec bardzo kwaśną i niechętną minę na jej, przecież niebrzydkiej, buzi. Odpychała go swoim nieokrzesaniem, ale najwyraźniej nadszedł czas na przełamywanie własnych barier. Dzięki Sava!
Westchnął nagle, czując, że bardzo mu ciężko z tą sytuacją, ale w zasadzie starał się rozbudzić w sobie entuzjazm. Kiedy pisał te idiotyczne listy, ona objechała go od góry do dołu tylko w pierwszym liście. Z początku nie wiedział co mogło być tego powodem, zwłaszcza skoro udowodniła już co myśli o podobnych idiotyzmach, ale kiedy już się zastanowił, wszystko wydawało się aż za proste do ogarnięcia. Także po cichu liczył na to, że przetrwa to popołudnie głównie dzięki swojemu urokowi. O ironio. Sam Hargreaves nigdy by nie pomyślał, że kiedyś upadnie aż tak nisko, żeby wykorzystywać swoją „przewagę genetyczną” nad innymi. W każdym razie nie spisywał tego dnia na straty. Może chociaż okaże się, że Zilya jest ciekawą osobą? Bo niestety na odkrycie jej wspaniałych manier było już za późno… tak samo zresztą sprawa miała się, gdy chodziło o jej gust. Blondyn właśnie odwracał się, aby spojrzeć w przeciwny kraniec ulicy, niepewien już czy Ślizgonka go wystawiła czy może po prostu zabłądziła i szukając jej wzrokiem, aby wtedy właśnie ją dostrzec. Zresztą, umówmy się, nie było to trudne. Fyodorova odstawiła się jak Slytherin na otwarcie Hogwartu. Przyciągała spojrzenia chyba nawet lepiej od niego, co już było pewnym wyczynem, a już zwłaszcza zwróciła jego uwagę w takim stopniu, że aż zapomniał zamknąć ust. Popatrzył na nią trochę zaskoczoną miną, ale postarał się o szybkie odzyskanie rezonu. Kaszlnął w dłoń, ostatni raz spoglądając na jej tragiczne rajstopy. Jak dobrze, że futro ukrywało trochę tę... szałową kreację.
- Wyglądasz… inaczej. - zaczął, mając nadzieję, że będzie bezpieczny, ale nie mogąc po prostu skłamać i nazwać ją olśniewającą. Oślepiającą może i by mógł. W dodatku zupełnie rozbroiło go jej zachowanie. Takie niepewne, zaskakująco uległe. Stanęła naprzeciwko niego niczym mała dziewczynka, oczekująca, że wytłumaczy jej co ma robić, a on… dokładnie to zamierzał uczynić.
- Tak. - potwierdził, wystawiając w jej kierunku dłoń, aby ją ujęła. W zależności od tego czy to zrobiła, poprowadził ją za nią w stronę stolików lub po prostu poszedł tam sam, licząc na to, że do niego dołączy. Nie zajmował się wchodzeniem do środka, skoro i tak zdążyli już skupić na sobie spojrzenia wszystkich gapiów w okolicy, a pogoda była całkiem przyjemna.
- Może usiądziemy? - zaproponował, czując się w obowiązku do odpowiedniego poprowadzenia tego spotkania. Odsuwanie krzesła było, oczywiście, w pakiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3036
  Liczba postów : 1805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Sob Kwi 09 2016, 19:54

Jak się miało okazać, Fyodorova potrzebowała bardzo dużo czasu, aby wczuć się w modę panującą w Wielkiej Brytanii. Najwyraźniej dwa lata wciąż nie były wystarczające. Prawdopodobnie po części dlatego, iż nie miała wystarczającej ilości pieniędzy (i czasu), aby móc odwiedzić jedne z tych modnych sklepów dla czarodziejów. Jej garderoba wprost krzyczała, iż jej właścicielka pochodzi z miejsca zapomnianego przez cywilizację.
Doskonale widziała to zdziwienie na Riencowej, pięknej, twarzy. Wiedziała, że powinna była ubrać się normalniej. Ale z drugiej strony, bała się też, że jeśli przyszłaby "po swojemu", wyprosiliby ją z tego eleganckiego miejsca, do jakiego właśnie szli. Nie była pewna, czy zrobiła na nim pozytywne wrażenie, nie mogła tego wyczytać, nawet gdy bardzo uważnie mu się przyglądała. Była dobra, gdy chodziło o obserwowanie zwierząt, nie najgorzej radziła sobie także z przewidywaniem potencjalnie wrogich zachowań u osób drugich. Ale gdy odczytać miała inne rzeczy, pozytywniejsze, była bezradna.
- A to nie taka snobistyczna, brytyjska knajpa, gdzie nie wpuszczają w trepach? - Zapytała wychylając się w stronę jednego z okien, by spojrzeć przez nie, na parki w środku. Widziała, że wszystkie dziewczyny, jakie tam bywają, są ładnie ubrane. Zakładała, że to jakiś wymóg, jaki czasem w drogich miejscach się pojawiał, a nie, że te dziewczyny po prostu próbowały wywołać powalające wrażenie na swych partnerach.
Zamarła, gdy wyciągnął w jej stronę rękę, bo w pierwszym momencie nie ogarniała o co mu chodzi. Ostatni raz jak chłopak wyciągał do niej rękę - robił to po to, by oddała mu kradzione pierścionki, na co Zilka mu tylko na nią napluła. Ale tym razem wcale nie miała ochoty pluć na chłopięcą rękę. Bo to była bardzo ładna dłoń! Szybko, jakby w obawie, że jeszcze blondyn się rozmyśli, złapała go mocno - a uścisk miała silny, pewnie o wiele bardziej od tych wszystkich słodkich damulek przy stolikach.
Uniosła brwi, gdy chłopak odsunął jej krzesło, bo na pewno nikt nigdy wobec niej się tak nie zachowywał. Ale nie protestowała! Usiadła ładnie, lekko machając nogami, bo trochę była zdenerwowana, zdezorientowana i nieswoja. W końcu nachyliła się nad stolikiem, by przysunąć trochę do wila.
- U mnie nie ma takich miejsc, jest zajebiście europejskie - bo na myśli oczywiście miała Europę zachodnią. Rosja była inna. Chociaż może w stolicy bywały podobne knajpki, tak czy siak Fyodorova nie miała okazji w nich bywać. - Nie rozumiem dlaczego chciałeś tu ze mną się spotkać - uznała w końcu zupełnie wprost, podnosząc wzrok na Riencowe tęczówki. Och, jak tylko w nie spojrzała, naszła ją myśl, że nie powinna niczego podważać, ani komentować, tylko czerpać z tego wszystkiego najbardziej jak mogła. Patrząc w nie, miała ochotę być najbardziej uległą istotą na świecie. A potem odwracała spojrzenie prędko na swe pierścionki, bardzo bogato przeklinając wilowe geny i myśląc o tym, że powinna stąd natychmiast uciec, nim zgłupieje do końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   Nie Kwi 10 2016, 15:38

Uśmiechnął się w ramach pierwszej odpowiedzi na jej słowa. Snobistyczna, brytyjska knajpa? Niekoniecznie, ale nie wyobrażał sobie Zilyi przekraczającej próg Francuskiego Pocałunku w jakichś ufajdanych, pierwszych lepszych trampkach… o ile ona kiedykolwiek mogłaby trampki założyć. Tak po prawdzie, to nigdy nie przyglądał jej się z taką intensywnością, aby zwrócić na ten szczegół uwagę.
- Właściwie to nie wiem… - odpowiedział jej, zastanawiając się na głos i odruchowo spoglądając w stronę wejścia. On jeszcze nigdy nie miał problemów z przekroczeniem progu, ale nigdy też nie nosił się tak jak Fyodorova. - Wydaje mi się, że klient to klient. To tylko kawiarnia.
Zmarszczył lekko czoło, jakby w istocie zaczął przez nią o tym rozmyślać, ale zaraz jego skóra ponownie się wygładziła, gdy ostatecznie upewnił się w swoim zdaniu. Tyle, że nie był pewien czy nie dostosował go wyłącznie na potrzeby tej rozmowy. Gdyby ktoś miał wpaść tutaj prosto, na przykład, znad jeziora, gdzie łowił ryby i cały pachniałby taką pierwotną przyrodą to pewnie właśnie nie pozwolono by mu poczekać wewnątrz na zamówienie.
Reakcji na swoją wyciągniętą dłoń nie odnotował. Po prostu odpowiedź była zbyt szybka. Jego palce zamknięto w bardzo stanowczym uścisku, jakiego nie powinno spodziewać się po kobiecie, a jaki zaskakująco pasował do tej zdziczałej Rosjanki. Uśmiechnął się nieznacznie, bo mimo wszystko, nie spodziewał się, że jednak ją ujmie. Odprowadziwszy ją na miejsce, sam również zasiadł przy stoliku, przesuwając pod palcami karty kawiarni, zalegające na jego powierzchni, ale na razie ich nie odwracał. Skoncentrował spojrzenie na swej rozmówczyni, wciąż trochę speszony jej słownictwem.
- Zdaje się, że teraz tutaj jest Twoje „u mnie”. - zauważył, sięgając przez moment do swoich włosów, aby w bardzo niekontrolowanym odruchu przeczesać je z pewną dezynwolturą. Ich aktualne położenie sprawiało, że chętnie się rozluźnił. - Chyba, że zamierzasz wracać do… skąd właściwie jesteś?
Zapytał nieoczekiwanie, bo przecież jej akcent był bardzo wymowny, ale najwyraźniej nie dla niego. Rience zupełnie nie był obyty w zakresie odróżniania od siebie języków słowiańskich, a jego zainteresowanie światem jeszcze nie pognało go w tę stronę. Może to Zilya będzie tym potrzebnym mu katalizatorem?
Po jej słowach, ułożył dłonie na stoliku, splecione ze sobą i jakby… oczekujące na jej rękę. Robił to nieświadomie, oczekując kontaktu z drugą osobą, a chociaż nie spodziewał się, że Ślizgonka z chęcią by mu go ofiarowała, przyzwyczajenie robiło swoje. Skoncentrował się więc na skubaniu rogu laminowanej karty.
- Chciałem Cię osobiście przeprosić. Takie… niesubtelne listy mogły być trochę zaskakujące. - odpowiedział, chcąc wyjaśnić jej wątpliwość, ale chyba sam nie był przekonany czy było za co przepraszać. Zrobienie z siebie idioty już mu się udało, więc dlaczego aż tak przejmował się opinią Zilyi?
- Poza tym, czemu nie mielibyśmy się poznać, skoro już listownie Ci się oświadczyłem? - zaśmiał się trochę nerwowo, nagle wyciągając spod swoich dłoni menu i podając je Fyodorovej. Sam nie musiał się nawet zastanawiać nad tym co chce zamówić. Zapach cynamonu dobywający się z wnętrza kawiarni skutecznie nakierowywał jego myśli ku szarlotce z lodami waniliowymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kawiarnia Francuski Pocałunek   

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia Francuski Pocałunek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Pocałunek śmierci
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kliknij i przeciągnij

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-