IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brzeg lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Ajaccio, Korsyka - Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7407-raphael-d-ornano#208703
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7408-raphael
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7409-d-jak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10211-raphael-d-ornano#282871




Gracz






PisanieTemat: Brzeg lasu   Sob Lut 08 2014, 09:48

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Ajaccio, Korsyka - Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7407-raphael-d-ornano#208703
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7408-raphael
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7409-d-jak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10211-raphael-d-ornano#282871




Gracz






PisanieTemat: Raphaël d'Ornano   Sob Lut 08 2014, 10:03

Znajdujemy się tuż przy lesie, na niewielkim kawałku ziemi, pozbawionym jakiejkolwiek roślinności, całkowicie przykrytym śniegiem. Z daleka widać piękne jezioro, znacznie bliżej jest gęsty last, w którym jest pełno drzew iglastych. Kiedy pierwsze promienie słońca zawitały, Raphaël zerwał się na lekcję, w końcu trzeba wszystko przygotować! Pierwsza zajęcia z uczniami muszą być wyjątkowe, trzeba wywrzeć dobre wrażenie albo jakieś inne, byleby było. Pojawił się bardzo wczesnym rankiem w tym miejscu. Słonko leniwie wstawało, śnieg powoli zaczynał skrzyć się w jego blasku, a mroźny wiatr przeszywał wszystko na swojej drodze. Profesor postanowił ulżyć sobie w cierpieniu i wzniósł barierę, która chroniła okolicę przed tym zimnym wiatrem. Stworzył też dla siebie kamienny fotel, który wyrastał bezpośrednio z ziemi, w tym przypadku trafniejszym sformułowaniem było by "ze śniegu". Przed skalnym meblem paliło się ognisko, dające choć odrobinkę ciepła w ten zimny dzień. Spostrzegawczy mogli zauważyć, że ogień nie był zwyczajny, nie spalał żadnych gałązek, ani węgla, po prostu się palił. d'Ornano rozsiadł się wygodnie na fotelu i bawił się z małymi ptaszkami, przypominającymi kanarki. Chociaż stwierdzenie, że cokolwiek z nimi robił, jest raczej błędne. Po prostu siedział spokojnie i nie ruszał się, a magiczne ptaszki skakały po meblu i nauczycielu. Co jakiś czas odganiał tego, który próbował go właśnie dziobnąć w nos lub bawił się jego szalikiem. Czekał, aż pierwsi uczniowie pojawią się. Było wcześnie, więc raczej nie liczył na wielki sukces.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Sob Lut 08 2014, 10:32

Echo przeciągnęła się leniwie, po czym wstała z łóżka. Obudziła się wyjątkowo wcześnie, wszyscy jeszcze spali. Po śniadaniu i porannej porcji szkiców wybrała się na spacer, choć pogoda nie była idealna. Mróz szczypał nieprzyjemnie, ale Lyons brnęła przed siebie, dochodząc wreszcie na skraj lasu. Dostrzegła nauczyciela, siedzącego na kamiennym fotelu, orientując się szybko, że widziała jakieś ogłoszenie o lekcji zielarstwa z nowym profesorem. W zasadzie i tak nie miała co robić, a wszyscy spali, więc cóż, raz się żyje! Nie przepadała co prawda za roślinkami, z dwojga złego wolała już opiekę nad magicznymi stworzeniami, ale nie narzekała długo. W zasadzie liczyła na to, że pojawi się ktoś jeszcze, z kim będzie mogła sobie trochę pogadać. Ot, na dobry początek dnia. I miała nadzieję, że pójdzie jej lepiej niż na zaklęciach, choć w dziedzinie zielarstwa nie była utalentowana.
- Dzień dobry, panie profesorze! - przywitała się, powstrzymując ziewnięcie i żałując, że zostawiła swój szkicownik w pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Sob Lut 08 2014, 11:31

Nadish szybko wstał z łóżka.Obudził się wcześnie,ubrał ciepły wełniany golf na to kurtke i zaraz po śniadaniu i porannej toalecie wybrał się na bieganie,coż nie była idealna pogoda do biegania,więc postanowił sobie dziś odpuścić i przyjść na lekcje.Nie dość ze,mróz szczypał po twarzy doszedł wreszcie na brzeg lasu. Dostrzegł jedynie nauczyciela oraz chyba jak sie nie mylił to Gryfonkę.
Nowy profesor zielarstwa było jakieś tam ogłoszenie ,nie chciało mu się za bardzo nic robić z
roślinami nie pałał do roboty w ziemi, zwłaszcza w zimę,wolał zwierzątka zwłaszcza te groźne i duże.
-Dzień dobry, panie profesorze- przywitał się,ciepło mimo pogody.
-Hejj -rzekł do dziewczyny.O dobry początek juz nas jest dwójka to już można o czymś pogadać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : paris/london/hogwart
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -1
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6728-georgina-oceane-de-nevers#190424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6988-zostaniesz-moim-problemem-badawczym#199545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6989-straca-sie-osad-widzisz-to#199546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7182-georgina-oceane-de-nevers#204381




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Sob Lut 08 2014, 11:55

Georgie ukryta w ciepłej kurtce i puchowej czapce szła przez Lynwood zastanawiając się czy w ogóle powinna zawitać na zajęcia Zielarstwa. Co prawda projekt, którego się podjęła dotyczył pani Estelli, aczkolwiek czy nie przekazała ona nowemu nauczycielowi żadnych instrukcji? Geo wzruszyła ramionami, bo gdyby miała się nad tym zastanawiać dłużej pewnie zamarzłaby przed wystawą sklepową cukierni, a i pewnie do końca zgodziłaby się na niezbyt udane zaproszenie miejscowego, który chciał ją wyciągnąć na kawę. Ale dziś Georgina była o pełni zmysłów i nie chciała w żaden sposób wylądować z nikim w niewiadomych jej potem miejscach nawet jeśli wszystko zaczęłoby się od kawy.
Uśmiechnęła się zatem skromnie i podziękowała po czym przyspieszyła krok, jakby uciekała. A może rzeczywiście tak było? Westchnęła podwójnie dostając się wreszcie na brzeg lasu, ale że nikogo nie znała to wepchnęła dłonie do kieszonek jeszcze bardziej zaciekle i czekała na jakiekolwiek instrukcje.
- Dzień dobry. - mruknęła nie myśląc o tym czy to rzeczywiście będzie dobry dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Sob Lut 08 2014, 12:14

A więc zajęcia? W sumie, okej. Czemu nie? Miał odpocząć, wiadomo, ale w sumie.. to zielarstwo. No właśnie. Zielarstwo, a więc przedmiot, za którym średnio przepadał, no bo nie był tak ciekawy jak Historia Magii dajmy na to. Niemniej , zawsze na tych lekcjach znalazł jakieś ciekawe inspiracje na litografie, obrazki itp. Przekonał się o tym, że jest tu masa inspiracji na jednych zajęciach, po których wymalował w różne rośliny cały swój pokój. Inna sprawa, że chciał w jakiś sposób zerwać ze swoim wizerunkiem, jako wiecznie spitego, naćpanego, imprezującego człowieka, który sztuka zajmuje się w czasie wolnym.
Dlatego też, z uśmiechem na ustach powitał nowy dzień, kierując się na owy brzeg lasu, a więc miejsce dzisiejszych zajęć. Swoją drogą, to było dość ciepło. Jak na zimę i szerokość, czy tam długość geograficzną, na której się znaleźli. Niespiesznie, w końcu dotarł na ową polankę, która taka pusta nie była. Nikogo po drodze nie spotkał. Już zaczynał myśleć, że będzie sam z nauczycielem. Dobra, w sumie nie było więcej ludzi, raptem raz, dwa, trzy, cztery osoby. A nauczycieli brak. Dziwne. Bardzo dziwne, tym dziwniejsze, że na ogół wszyscy profesorowie w tej szkole byli dość punktualni. W pewnych wypadkach nawet za bardzo. No, ale to dobrze. Przynajmniej mógł w spokoju zapalić.
- Dobry dzień! – powiedział wesoło, machając do wszystkich zgromadzonych. Okej, kogoś tu znał? Nie. Nie. O. To ta Echo? Tak, chyba tak się nazywała. Grała z nimi w butelkę, do czasu przyjścia tego Nazisty. No i Neversówna. To z nią postanowił zamienić kilka słów przed rozpoczęciem lekcji. – Cześć, cześć. Co tam słychać? – spytał, w spokoju dopalając swojego papierosa. Ciekawy był przez cały ten czas, gdzież się podział pedagog.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Sob Lut 08 2014, 13:10

Zajęcia. Z faktu, że Meg była już w ostatniej klasie, a w domku dodatkowo się nudziła postanowiła zajrzeć na lekcje. Być może coś ciekawego z niej wyciągnie i zostanie jej w głowie? Zawsze to będzie łatwiej zdobyć lepszą ocenę tym bardziej, że dowiedziala się iz jest nowy nauczyciel od zielarstwa. Sama nie czuła się doskonale w tym przedmiocie, ale może to się zmieni? Wszystko trzeba lubieć, tak zawsze powtarzała jej matka. Dlatego też się tutaj pojawiła. Z małą torebeczką na którą było rzucone zaklęcie powiększające mogła schować dosłownie wszystko, a nawet nie odczuwala tego, że cokolwiek tam miala. Schowała książkę, parę swoich pierduł i ruszyła na lekcje. Byla już tutaj, zwiedzała wtedy okolicę dlatego bez problemu się tutaj znalazła.
- Dzień dobry. - przywitała się z nowym nauczycielem i lekko sie do niego uśmiechnęła. Jak na razie dużo ludzi nie było, ale to zawsze coś, prawda? Był również Ambroge, ale już z kimś rozmawiał dlatego postanowiła mu nie przeszkadzać, bo i po co? Rozejrzała się dookoła i znalazła dość spore drzewo do którego podeszła i oparła się. Była dzisiaj trochę zmęczona, dlatego zaraz po lekcji miała udać się do domku odpocząć. Sama nie wiedziała czy to jest odpowiednie i czy w ogóle będzie miała taką okazję. W ich domku zawsze ktoś był i wiecznie się coś tam dzialo, więc spanie w środku dnia pewnie legnie i tak na niczym, ale to był również jej domek więc miała do niego takie samo prawo jak inni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stirling, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 556
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7370-logan-darren-ruthven
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7389-ten-fajniejszy-blizniak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7390-lisciki-milosne-logana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7391-logan-d-ruthven




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Sob Lut 08 2014, 18:15

Każdego dopada w życiu taka chwila, w której to uświadamia sobie, że nie postępuje zgodnie ze sobą i mu to nie przeszkadza. Dla jednego może to być całowanie się na pierwszej randce, dla innego zrezygnowanie ze śniadania, które zawsze wsuwał z ochotą, zaś w przypadku Logana było to pojawienie się na dwóch nadobowiązkowych lekcjach z rzędu. Zamiast szaleć w Lynwood, wybrał edukację i zmierzał właśnie w stronę brzegu lasu, standardowo otulony swoim gryfońskim szalikiem i okuty w czarny płaszcz. Miał nadzieję, że nie pożałuje swojej decyzji o przybyciu tutaj, aczkolwiek nie nastawiał się jakoś zbyt entuzjastycznie, w końcu to było zielarstwo. Nie będzie miał tutaj zbyt wiele okazji na użycie zaklęć, które przecież uwielbiał, chociaż może profesor go zadziwi? Jednego był pewien - nauczyciele czasami wpadali na niecodzienne pomysły, gdy chodziło o możliwość zaciekawienia czymś ucznia. W każdym razie, Ruthven przybył na miejsce i przywitawszy się z psorem, od razu podszedł do Echo.
- Cześć - przywitał się z nią - znowu się widzimy na lekcji. - zauważył jakże bystro i zmierzył spojrzeniem Nadisha, który najwyraźniej dopiero co przywitał się z jego znajomą.
- My się chyba nie znamy. Logan Ruthven - mimo tego, że mu się przedstawił, to nie wyciągnął ręki na powitanie, wciąż trzymając obie dłonie w kieszeniach. W sumie można było to uznać za spory nietakt, ale się tym nie przejmował. Skoro go nie znał, to z pewnością nie należał do Gryffindoru, a więc zapewne ich kontakty nie rozwiną się na tyle by się tym przejmować.
- Jak się trzymasz? - powrócił spojrzeniem do Echo, a zadawszy jej to pytanie, zdecydowanie miał na myśli jakieś szalone ekscesy podobne do tych jakie ją ostatnio spotkały, a przykładem takowego może być chociażby kąpiel w jeziorze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Nie Lut 09 2014, 20:10

Echo nie poziewała sobie zbyt długo, gdyż zaraz znalazło się towarzystwo. Spojrzała na Puchona i przywitała się kulturalnie, zdradzając też swoje imię. Niezbyt wiedziała, o czym może z nim rozmawiać, prawda była taka, że nawet średnio go kojarzyła. Kiedy miała palnąć coś o zielarstwie, pojawił się Amroge. Echo nieznacznie zmarszczyła brwi i ściągnęła usta, obserwując Krukona spode łba. Nie kojarzył jej się dobrze, trudno też się dziwić, że została w niej złość i pretensja do Friday'a. Była wkurzona nawet na Allistaira.
- Hej - rzekła neutralnie. - Nudno. Przynajmniej w porównaniu do zupełnie normalnych zabaw w przestrzennych pokojach, na które nie wbijają najlepsi profesorowie Hogwartu - wypowiedziała lekko, naturalnie, ironię kryjąc jedynie w treści użytych słów.
Nie ufała Krukonowi, który nie zapunktował u niej w pokoju czwartym. Kojarzył jej się z wyrywaniem każdej spotkanej dziewczyny, zbytnią pewnością siebie, nieprzyjemnymi słowami - czyli z typem człowieka, jakiego na swojej drodze zdecydowanie unikała. Bardzo żałowała, że dała się sprowokować do pozostania wśród całej zgrai ludzi, którym podobały się zbreźne pytania. Ludzie, przecież to były sprawy prywatne! Grr, Margo i jej manipulacja.
Nie zdążyła dodać nic więcej, choć miała ochotę na kilka zgryźliwych słów, gdyż pojawił się Logan. No patrzcie, znów jako wybawiciel! Aż się cieplutko na sercu robi.
- Cześć - przywitała się, już bardziej wesoło niż z Friday'em.
- Awwh, w sumie dobrze, nie wpadłam póki co do kolejnego jeziora, nawet nie zaliczyłam żadnego upadku na lodzie, więc jest okej! - powiedziała, chowając się na chwilę w szaliku na wspomnienie nieprzyjemnych doświadczeń. Woda, zarówno w stanie ciekłym, jak i stałym, nie była jej wtedy pisana. - Oby dziś nie było niczego, co mogłoby nas zeżreć. Może jakoś uda mi się przetrwać - dodała żartobliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 56




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Nie Lut 09 2014, 23:56

Jak wiadomo, Nathaniel orłem z innych przedmiotów, niż eliksiry lub obrona przed czarną magią, orłem nie był. Dlatego też stwierdził, że czasami jednak wypadałoby ruszyć swój leniwy tyłeczek i podciągnąć się i z różnych odmiennych od jego ulubionych dziedzin. Poza tym, akurat zielarstwo mogło mu się kiedyś przydać. W końcu w tworzeniu eliksirów był naprawdę dobry, a wiele składników do różnego rodzaju wywarów stanowiły właśnie zioła i rośliny, o których profesor zielarstwa z pewnością dużo wiedział. Młody Briggs wypił więc jeszcze w pokoju gorącą herbatę, a następnie znalazł w szafie swoją ciepłą, nieprzepuszczającą powietrza kurtkę. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że lekcja będzie odbywała się na zewnątrz, a on jednak nie chciał zamarznąć. Ciekawy był tylko czy na zajęciach spotka Holly.
Szedł spokojnym krokiem, cały czas zakopując się nogami w jakiejś śnieżnej zaspie. Nie to, żeby taka pogoda mu nie odpowiadała. Lubił zimę. Teraz jednak się śpieszył, bo jak zawsze, wyszedł z budynku o godzinie, która już w tym momencie sugerowała jego spóźnienie. Westchnął tylko ciężką, licząc na to, że jego nieco późniejsza obecność nie spotka się z ujemnymi punktami dla Slytherinu. Podczas całej swojej kariery, jako Ślizgon, nazbierał już wystarczająco minusowych punktów, więc stwierdził, że chyba limit pecha już wyczerpał. Wreszcie, dosłownie pięć minut po czasie, znalazł się na brzegu lasu, gdzie stało już kilkoro uczniów wraz z młodym profesorem, choć ten ostatni akurat siedział na jakimś kamiennym tronie. Cóż, jak mu wygodnie.
-Dobry. – skrócił powitanie, po czym zaczął szukać znajomych twarzyczek. Niestety, nikogo z kim utrzymywałby jakieś bliższe relacje. Oparł się zatem plecami o drzewo, czekając czy to na rozwój sytuacji, czy na przybycie jego ukochanej dziewczyny, z którą po zajęciach miał zamiar iść na randkę. Swoją drogą, skłamał w liście. Nadal nie wiedział jeszcze, gdzie pójdą. I właśnie teraz, ten czas, w którym nauczyciel najwyraźniej oczekiwał na innych uczniów, spożytkował na obmyślenie jakiegoś planu działania. Może zabierze ją do pubu na drinka? Ale to takie oklepane…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7428-holly-lynd#209463
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7442-pluszaki-holly#209474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7443-sufcia#209475




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Pon Lut 10 2014, 10:32

Holly za to była świetna z tego przedmiotu. Uwielbiała zarówno nauczyciela, jak i jego zajęcia, na których poznawała coraz to nowsze rośliny i ich zastosowania. Wiedzę chłonęła, jak gąbka, bo przecież taka bystra z niej dziewczynka. Nathaniel był za to noga, jeśli o to chodziło i dziewczyna z rozbawieniem obserwowała jego kolejne próby, gdy zmagał się na lekcji z jakimiś grzybkami albo korzeniem, którego nie był w stanie odpowiednio pokroić. To było naprawdę zabawne! A jeszcze zabawniejsze było to, jak jej ulubiony Ślizgon się wściekał.
Jej obecność na zajęciach była więc oczywista i dziewczyna, mimo iż wyszła z budynku punktualnie, obliczając czas na dojście- spóźniła się. Zapewne przez te zaspy śniegu, których nie uwzględniła w swoich obliczeniach. Smutek. Teraz przedzierała się przez nie, próbując przy tym nie wyglądać na ofiarę losu, co średnio jej wychodziło, zwłaszcza, że już drugi raz wylądowała twarzą w mokrym, zimnym śniegu. I godzina układania włosów poszła na marne! Naprawdę, powinna w końcu poszukać jakiegoś odpowiedniego zaklęcia na takie przypadki. Prychnęła teatralnie, otrzepując krótki płaszczyk i ruszyła przed siebie. I znów, wielkie bam.
NIENAWIDZIŁA ZIMY. Zima była zła, brzydka i chyba też jej nie lubiła. Zresztą, śnieg w ogóle nie pasował do jej włosów! Ani do oczu, pfff. Gdyby nie te zajęcia to dalej siedziałaby w ciepłym pokoiku.
Na skraj lasu dotarła chwilę po Nathanielu i od razu poznała jego plecy. Wiecie, takie wyjątkowe! A tak poważnie to wydaje mi się, że gdy się kogoś kocha, gdy jest się z tą osobą już tyle czasu to nawet w Wielkiej Sali podczas uczty powitalnej jesteśmy w stanie ją odnaleźć. Holly skinęła głową nauczycielowi z uśmiechem i zaraz znalazła się obok ukochanego, całując go krótko w szyję, bo tylko tam sięgała, niestety.
-Chcesz mnie zdradzić z jakimś Chińczykiem?- zapytała na wstępie, zamiast "cześć" albo chociażby "jak tam?". Taka była urocza! A poważnie- to co jej chłopak miał zamiar robić z jakimś skośnookim gejem? Do tego brzydkim! I Gryfonem! Jakby tego było mało- był pół krwi! Czy Nathaniel nie zdawał sobie sprawy, jak to może wyglądać? Holly mu nie pozwoli! Bo jeśli Nathaniel spadnie na samo dno to ona wraz z nim, a tego nie chcemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 48
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7452-alison-howard#209890
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7453-ali#209901
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7454-alison#209907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7455-alison-howard#209908




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Pon Lut 10 2014, 11:53

LOOK


Dodatkowa lekcja zielarstwa ? Gdy tylko do Alison dotarły informacje, na ten temat od razu postanowiła wziąć w niej udział. Były ferie to fakt i uczniowie raczej powinni cieszyć się z tego, że nie ma zająć na które muszą chodzić, jednakże ona była typem osoby która bez nauki nie potrafiła wytrzymać dłużej niż dwa dni. Uwielbiała poszerzać swoją wiedzę na przeróżne tematy, a zielarstwo mogło bardzo się jej przydać, w końcu znajomość magicznych roślin to nie lada wyczyn. Oczywiście ona jakieś pojęcie na ten temat już miała, czytała wiele ciekawych książek, jednakże teoria to jedno a praktyka to zupełnie co innego. Wstała wczesnym rankiem by odpowiednio przygotować się do zajęć, wzięła nawet swój podręczny notatnik, w którym zapisywała swoje spostrzeżenia  i uwagi, znajdowały się w nim również rysunki magicznych zwierząt i niektórych roślin.  
Włożyła czarne rajstopy, do tego kremową spódniczkę, wcale nie przejmując się tym iż na dowrze może być temperatura minusowa, ubrała na to płaszcza i szal, po czym ruszyła na brzeg lasu, gdzie miały odbyć się zajęcia, co prawda kompletnie nie kojarzyła nauczyciela który miał je prowadzić, być może to ktoś nowy. To będzie bardzo miła odmiana od standardowych zajęć w Hogwarcie, w końcu tutaj mogły pojawić się nowe rośliny, a to dla Ali było naprawdę bardzo ekscytujące. Brnęła przez śnieg z wielkim zawzięciem byle by zdążyć na czas, nie lubiła się spóźniać, punktualność to jej drugie imię, a jeśli gdzieś nie przyszła na czas to oznaczało że coś było nie tak. Dotarła na miejsce trochę po czasie, jednak nie ma co się dziwić, kilka razy brunetka miała bliższe spotkanie ze śniegiem i powiedzmy sobie szczerze nie było ono miłe –Dzień dobry panie profesorze, przepraszam za spóźnienie – przywitała się grzecznie, jednak nie obdarzyła nauczyciela nawet krótkim spojrzeniem, dlaczego ? Było jej wstyd iż nie przyszła o czasie. Brązowooka stanęła bliżej ogniska, na powietrzu było naprawdę zimno i cieszyła się, że wzięła swoje ulubione rękawiczki. Rozejrzała się dookoła aby zobaczyć kto jeszcze przybył, był tutaj Ambroge do którego dziewczyna uśmiechnęła się radośnie, gdzieś w oddali ujrzała Nathaniela, którego również obdarzyła uśmiechem, po czym dopiero wtedy jej wzrok spoczął na profesorze wokół której latały magiczne ptaki.


Ostatnio zmieniony przez Alison Howard dnia Pon Lut 10 2014, 17:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nîmes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Pon Lut 10 2014, 12:16

- Daj spokój. Czy oni wyglądają, jakby już zaczęli się uczyć? – rzucił nagle, komentując słowa Alison do profesora, z którym sam potem się przywitał. Skąd się tu wziął? Ot, przyszedł. Zielarstwo może nie należało do jego ulubionych przedmiotów, niemniej tolerował go. No, ale nie dlatego przyszedł. Po prostu nie mógł sobie znaleźć lepszego zajęcia. Matko, czy podczas tych ferii będzie brał udział w każdych dodatkowych lekcjach, tylko dlatego, że będzie chciał uciec przed nudą? Jeśli tak, to równie dobrze, mógłby od samego początku zostać w Hogsmaede.
Puchatą powitał ciepłym uściskiem, zapytał co słychać, co tu robi i w ogóle. W międzyczasie komplementował jej wygląd, bardzo ładny z resztą, wskazując przy tym na jego wysoką nieprzydatność w warunkach leśnych. No bo, zakładał że tutaj będą dzisiejsze zajęcia. W końcu chyba inaczej nauczyciel nie kazał im się tu zebrać, prawda? Prawda. Przyglądnął się jeszcze pozostałym uczniom. Nikogo ciekawego. Nikogo z kim można by zamienić choć dwa słowa. Czyżby był jedynym Ślizgonem tutaj? Serio, czy pozostali członkowie domu Salazara popierdolili całkowicie edukacje? Ta szkoła schodziła na psy.. A ludzie cisnęli po Lunarnych.. Dziwne, bardzo dziwne..
A nie! Przepraszam! Była jakaś parka, kojarzył ich ze szkoły. Przynajmniej ją. Tak sądził. Ale na pewno oboje byli Ślizgonami. Tak sądził. No bo który z nich miałby upaść tak nisko, żeby związać się z kimś innym? Chyba, że na jedną, góra dwie noce. No dobra, on się związał.. Ale żałuje tego do końca życia.
Wracając na ziemię, zignorował lekko swoją przyjaciółkę, o ile coś tam mówiła i pozwolił sobie ją przytulić raz jeszcze. Czemu? Nie wiedział. Po prostu i zwyczajnie wzbudził w sobie potrzebę czułości. Ot, taki ludzki odruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 48
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7452-alison-howard#209890
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7453-ali#209901
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7454-alison#209907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7455-alison-howard#209908




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Pon Lut 10 2014, 23:13

Gdy Ali usłyszała znajomy jej głos spojrzała zaskoczona na przybyłego osobnika, o Antosiu mogłaby powiedzieć wszystko, jednak nigdy nie spodziewała się, że chłopak z własnej woli przyjdzie na nieobowiązkową lekcję, to było coś na kształt cudu widząc go tutaj. Widocznie naprawdę musiało mu się dziś nudzić, że tutaj przyszedł, pewnie wśród całej zebranej grupie byli podobni do Bonnet’a, chcący znaleźć sobie jakieś zajęcie, które w jakimś stopniu uatrakcyjniłoby ten wyjazd. Howard niestety bądź stety należała do tej drugiej grupy, chciała zdobyć jakąś dodatkową wiedzę, którą mogłaby później wykorzystać w praktyce, nigdy nie wiadomo kiedy się ona nam przyda. Czasami znając się na roślinach możemy uratować komuś życie albo chronić swoje, gdyż oprócz tych leczniczych ziół są te które potrafią zabić w kilka sekund. –Nie, co nie zmienia faktu że się spóźniłam, choć ty bardziej, a właściwie co cię tutaj sprowadza hm? – zapytała przyglądając mu się podejrzliwie, ale na jej ustach widniał uśmiech. Wśród nich mogłaby być również grupa osób, które przyszły tutaj jedynie dla nowego profesora, gdyż trzeba było przyznać że jest naprawdę przystojny, a w dodatku bardzo młody.
Całe zachowanie chłopaka szokowało ją, był nad wyraz uprzejmy i jeszcze te wszystkie komplementy, a przecież nie wyglądała inaczej niż zazwyczaj, co jakiś czas patrzała na niego podejrzliwie, czyżby się czymś zatruł ? To mogłoby w jakimś stopniu tłumaczyć jego zachowanie, choć z drugiej strony kiedy ona produkowała się nad odpowiedziami Bonnet wydawał się pogrążony w swoich myślach, całkowicie ją ignorując a to było do niego podobne. Alison wiedziała jaki stosunek ma jej przyjaciel do czarodziei o nieczystej krwi, ona chyba była jednym z wyjątków które tolerował, kiedy ponownie ją przytulił oddała ten gest z uśmiechem na ustach. Nie do końca rozumiała jego zachowanie, zwłaszcza publiczne okazywanie uczuć, choć z drugiej strony było to dość miłe. –Mam pytanie, ale musisz być ze mną całkowicie szczery – oznajmiła z uśmiechem –Czy ty coś brałeś ? A może się zatrułeś ? – zapytała w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 56




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Pon Lut 10 2014, 23:43

Kiedy znalazł się na brzegu lasu był zupełnie sam, dlatego też niedziwne było to, iż nudził się jak mops. Nathaniel należał bowiem do tych osób, które nie potrafiły usiedzieć zbyt długo w jednym miejscu, chyba że znalazły jakieś ciekawe zajęcie. Oczekiwanie na rozpoczęcie lekcji przez nauczyciela zielarstwa i obserwowanie uczniów, których ledwie, co kojarzył ze szkoły, zdecydowanie nie przykuwały jego uwagi na dłużej. Westchnął więc tylko ciężko, stojąc tak oparty o to drzewo, które z pewnością było tak samo znudzone jak on, tylko nie miało możliwości tego okazać. On, dotykając go plecami, wytworzył jakąś nić porozumienia. Tak, tak, jasne, że żartował. Nic nie czuł, ale próbował czymś zająć swoje myśli, dlatego wyobrażał sobie nie wiadomo jakie historie. Na szczęście, z zamyślenia wyrwał go nadzwyczaj przyjemny gest. Pocałunek w szyję? Świetnie. To znaczy, wiadomo, z pocałunku wolałby inny, ale Holly w płaskich butach była od niego niższa na tyle, że zrobiła to, co mogła, a on doceniał jej starania. Sam za to się schylił i już ucałował ją w usta, starając się jednak nie być nazbyt namiętnym i obleśnym kochankiem dla tych wszystkich osób z boku. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że ludzie nie lubili, kiedy ktoś w ich towarzystwie bezczelnie „wpadał w ślinę”. I Nathaniel pewnie nie przejmowałby się opinią innych, gdyby nie to, że sam raczej za tym nie przepadał i starał się zachowywać w miarę taktownie. Czasami tylko odchodził od tej zasady, ale zwykle był wtedy pod wpływem zbyt dużej ilości alkoholu, żeby kontrolować swoje zachowanie.
-Ja? Ciebie? Z jakimś Japońcem? Właśnie, jeszcze z chłopakiem?! Holly, w jakim Ty świecie żyjesz… – mruknął niezadowolony z podejrzeń swojej dziewczyny. Czasami naprawdę przesadzała i czepiała się nawet jakiegoś niewinnego flirtu z przedstawicielkami płci pięknej. A przecież Nate dawno żadnej nie zaciągnął do łóżka. No, prócz panny Lynd. Dlatego dziewczyna nie powinna się tak przejmować, czyż nie? Poza tym, o co ona go osądzała? Myślała, że w ogóle dotknąłby tego kitajca? Nie no, miał nadzieję, że sobie żartuje, bo inaczej tracił wiarę w to, że zdążyła go przez tyle czasu poznać jako swojego życiowego partnera.
-Podobno ma jedną książkę, której potrzebuję. Zainteresował mnie temat. Umówiłabyś mnie z nim na piwo? – skłamał, rzecz jasna. Nie mógłby przecież powiedzieć Holly, że ma zamiar odebrać mu życie, bo tak mu kazał jeden z szalonych Profesorów. Jeszcze na dodatek mu groził. To w jego gestii leżało zapewnienie swojej dziewczynie bezpieczeństwa. Ona nie musiała o niczym wiedzieć. No, może poza tym wilkołactwem. Akurat o tym miał zamiar z nią porozmawiać, bo wiedział, że Ślizgonka jest oczytaną osobą i że może mu przekazać wiele przydatnych informacji, chociażby na temat tego: co ma zrobić, żeby nie skrzywdzić jej podczas pełni. O tym jednak innym razem, lekcja zielarstwa bowiem nie była najlepszym momentem na takie pogawędki.
Nathaniel zauważył jeszcze przybyłą chwilę później Alison, która postanowiła mu pomachać. Oczywiście, nie byłby sobą, gdyby nie odpowiedział na ten przyjazny gest. Dlatego odpowiedział jej tym samym, uśmiechając się przy tym szeroko i czarująco. Nie, wcale nie zapomniał na moment o obecności Holly, gdzieżby. Nikt tak przecież nie powiedział. Ups.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Pon Lut 10 2014, 23:57

Słyszała, że jest nowy nauczyciel zielarstwa i za nic nie mogła przegapić pierwszej lekcji. Zresztą, miała teraz wyjątkowo dużo czasu i nawet pogoda wydawała się być lepsza, chociaż wiatr cały czas nieprzyjemnie wiał. I właśnie po przybyciu na miejsce czekała ja niespodzianka - wiatr zniknął, jak za sprawą magii, chociaż jak się rozejrzeć, to kawałek dalej gałęzie drzew wciąż po nim się pochylały. Po prostu czary! Uśmiechnęła się sama do siebie, a potem jej wzrok spoczął na (chyba) nauczycielu, wyglądał na niezwykle młodego, z łatwością można by go pomylić z niejednym studentem... a zgadła, że to nauczyciel jedynie przez jego postawę, to siedzenie i czekanie. To było takie jakieś typowo profesorskie. Pokazywać te swoje sztuczki, kiedy uczniowie patrzyli.
Stanęła ze wszystkim, przysłuchując się o czym rozmawiają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Wto Lut 11 2014, 21:45

Na miejscu pojawiła się jako jedna z ostatnich, byle nie spóźniona. Znudziło jej się koczowanie na nauczycieli. Nic dziwnego więc, że była prawie równo z czasem. Z początku przystanęła na uboczu, obejmując spojrzeniem bez przekonania cały teren, dopiero po jakimś czasie, przenosząc leniwie wzrok na Antoine’a, postanawiając do niego podejść, a choć oficjalnie nie przyznawała się do ich znajomości, tym razem stanęła za nim dźgając go w bok, żeby zwrócić na niego swoją uwagę, a zaraz potem skinęła mu bez słowa głową, chowając ręce do kieszeni i wpatrując się w skupieniu w ziemię, z widocznym znużeniem. Nie zwróciła nawet uwagi z kim tak namiętnie rozmawiał, ale po jej postawie wyraźnie było widać, że ni w cholerę ją to nie interesuje. Stała byle blisko kogoś, kogo kojarzyła, niemalże stykając się z Bonnetem ramionami, ale co w związku z tym? Chyba nic, skoro nie pofatygowała się nawet na krótkie: „cześć”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1304
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7393-katniss-johnson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7396-niezrozumiana-przez-nikogo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7406-tutaj-katniss-johnson-zostaw-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7405-katniss-johnson




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Sro Lut 12 2014, 20:34

Dostrzegłszy z przodu małą grupkę uczniów, Kat przyspieszyła kroku. Bylo to dość trudne, zważywszy na jej ubiór - ciepłe, ciężkie kozaki, gruba kurtka, czarny wełniany szal i taka sama czapka. Pluła sobie w brodę, mogła przecież wyjść szybciej. Co prawda, ani pogoda, ani przedmiot nie zachęcały do opuszczenia ciepłego pomieszczenia, ale mimo wszystko, mogła się postarać. Nowy nauczyciel na pewno zapamięta ją jako spóźnialską panienkę z czerwonym nosem.
Chciałaby, żeby "ten nowy", o którym słyszała co nieco, okazał się jakimś młodym facetem, który będzie potrafił wprowadzić ją w tajniki zielarstwa, które było dla niej czarną magią. Gorsze od niego były tylko wrózbiarstwo, runy i latanie na miotle. Wracając do nauczyciela, nie byłoby źle, gdyby w pakiecie "umiejętność nauczania" był darmowy dodatek w postaci "urok osobisty".
Doszedłszy na miejsce, stanęła w miejscu, rozglądając się. Nie znała tu nikogo, kompletnie. Hm, może to i lepiej? Nie będzie słuchać docinków dotyczących jej zielarskich umiejętności w rozmowach z ludźmi. Z drugiej strony jednak, nie chciała spędzić tych zajęć sama..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7428-holly-lynd#209463
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7442-pluszaki-holly#209474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7443-sufcia#209475




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   Czw Lut 13 2014, 12:58

Przecież oni byli znani z tego, że opinię innych mieli w głębokim poważaniu, zwłaszcza tą na swój temat. Holly, gdyby tylko miała ochotę, przyszpiliłaby go do tego drzewa i "wpadła z nim w ślinę". Ale, czy trudno jej się dziwić? W jej oczach (i pewnie nie tylko jej) Nathaniel był po prostu cholernie przystojny. Tak przystojny, że czasami była o to na niego zła. Bo, jak on w ogóle śmie być ładniejszy od niej?! Tylko, że teraz wolała skupić się na lekcji. KTÓRA SIĘ JESZCZE NIE ROZPOCZĘŁA, no ale co tam.
Uśmiechnęła się jednak promiennie, gdy dostała tego buziaka, ale grzecznie trzymała rączki przy sobie. Stanęła obok Nathaniela, na tyle blisko, że stykali się ramionami i skrzyżowała ręce na piersi, wpatrując się przez chwilę w nauczyciela, który chyba niezbyt kwapił się do rozpoczęcia zajęć. Holly nie miała pojęcia, dlaczego je więc robił, skoro już na pierwszy rzut oka widać było, że wolałby siedzieć w ciepłym pokoju z grzanym winem w dłoni i dobrą książką w drugiej. Zapewne, jak większość uczniów. Na pewno, jak panienka Lynd. Ale zjawiła się tutaj! Slytherin w tym roku miał wyjątkowo mało punktów na swym koncie i był chyba ostatni w kolejce po Puchar Domu. Skandal! Tak dalej być nie może. Dlatego dziś miała zamiar zdobyć ich choć kilka dla Domu Węża.
-TY?! Serio, chcesz od niego pożyczyć KSIĄŻKĘ?- zrobiła wielkie oczy, a jej zaskoczenie było autentyczne. Zaraz jednak uśmiechnęła się lekko, nie chcąc by Nathaniel poczuł się w jakikolwiek sposób urażony. Przecież jej chłopak nie tylko miał ładną buźkę, ale także coś w głowie i ona doskonale o tym wiedziała. Tylko, ze nie lubił się uczyć, z czego też zdawała sobie sprawę. Dobitnie dawał jej to do zrozumienia, gdy siedzieli w bibliotece nad wspólnymi lekcjami, których jakoś nigdy nie mogli skończyć.
-Zresztą, co ja mam z nim niby wspólnego?- wydęła wargi w geście oburzenia. Czyżby Nathniel sądził, że ONA mogłaby zadawać się z kimś takim, jak ten cały Takacośtam? -Chyba, że mam użyć swoich wdzięków, by zdobyć od niego tą książkę- uśmiechnęła się od razu, a po chwilowej złości nie pozostał nawet ślad. -Tylko, że on jest jakiś dziwny- wzruszyła lekko ramionami. -O jaką książkę konkretnie ci chodzi? Moglibyśmy przecież razem pójść do biblioteki i- mówiła, jakby nigdy nic, jednocześnie chwytając ramie Nathaniela i ciągnąc je w dół z uroczym uśmiechem- razem jej poszukać. Co ty na to?- zapytała, puszczając jego dłoń. Nie żeby czuła się zagrożona przez tą Alison, SKĄD!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Brzeg lasu   

Powrót do góry Go down
 

Brzeg lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Prawy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
lynwood
 :: 
yellow lake
-