IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Igloo nr 22

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Galeony : 383
  Liczba postów : 192




Specjalny






PisanieTemat: Igloo nr 22   Pon Lut 17 2014, 19:19

Romantyczna kolacja we dwoje!


Słodka Swatka przygotowała specjalnie dla was przytulne igloo, abyście mogli po ciężkim dniu pełnym wrażeń odpocząć w tym przytulnym zaciszu.

By dostać się do środka, musicie zgodnie z eskimoskim zwyczajem potrzeć się noskami!


Gdyż tak jest napisane na wrotach do tego miejsca! Pomieszczenie jest duże, a specjalne zaklęcie sprawia, że jest tam bardzo ciepło, choć nic się nie topi. Lód i śnieg zachował swoją miłą fakturę, ale wcale nie sprawia wrażenia mroźnego!
Na środku stoi lodowy stolik z lodowymi krzesłami, a na blacie stoi gorący posiłek. Obok znajduje się misa z lodem, w którym zanurzony jest szampan. Na deser czekoladki w kształcie serc nasączone odrobiną amortencji. Ot tak, na rozluźnienie... oczywiście nie zabrakło też bukietu kwiatów.
Gdzieś dalej znajdziesz lodowe łóżko, abyście mogli odpocząć w nocy. I prowizoryczna łazienka, oddzielona od całości - magiczna, lodowa toaleta oraz stale płynąca woda, w której można się opłukać. Całość oświetlona jest lampionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Czw Lut 20 2014, 13:01

/z ławeczki miłości

A to błąd. Rasheed powinien się przed kimś otworzyć, wtedy na pewno byłoby mu lżej. Bo przecież nie można wszystkiego w sobie dusić, prawda? To nie służy zdrowiu. A Filip był tu po to, by go wysłuchać. Jak to pięknie brzmi! Ale tak było. Oczywiście, że Ślizgon nie zmieni się tak szybko. Stone by nawet nie chciał. W końcu wtedy to już nie byłby jego przyjaciel, którego tak uwielbiał.
-Łał, martwisz się o mnie- uśmiechnął się złośliwie i wywrócił oczyma. To naprawdę urocze ze strony Rekina, że tak przejmował się losem swojego biednego przyjaciela. Czyżby Filip był pierwszym, który mu się opierał? Ohoho! Ale spokojnie, to chyba nie potrwa zbyt długo. Zwłaszcza, że Rhianonn sobie gdzieś wybyła i Filip mógł do niej wzdychać tylko na odległość, a to na dłuższą metę trochę męczące.
-Dobra, przyjąłem. Zrozumiałem- westchnął. Bo czego się niby spodziewał? Że Rasheed zacznie mu się tu zwierzać ze swojej głębokiej, jak woda w kałuży miłości do Krukonki? To by dopiero było! Puchon chętnie by tego posłuchał.
Zaraz jednak uśmiechnął się szeroko i jeszcze szybko chwycił swój chwaścik, który dostał od Rekina nim ten zaczął go ciągnąć. Sam po krótkim czasie objął go ramieniem i teraz szli tak, jak prawdziwa parka. Na pewno słodko razem wyglądali.
Filip podsłuchał rozmowę jakiś innych nastolatków, którzy szli w stronę igloo i pociągnął Ślizgona w tamtą stronę. Stanęli przed sporych rozmiarów igloo, a na usta Filipa wypłynął ten sam beztroski, szeroki uśmiech co zawsze.
-No, chodź- pociągnął go w stronę wejścia i omal nie wleciał na drzwi. Był pewien, że te same się przed nim w magiczny sposób otworzą, czy coś, no ale trudno. Spojrzał w górę i uniósł brew. Rety, serio ma się miziać z Rekinem nosami? On przecież nie jest Rhianonn! No, ale ten jeden raz...
Zrobili co musieli (jak to brzmi) i w końcu weszli do środka. W pierwszej chwili Puchon objął się ramionami, będąc przekonany, że zamarznie, ale nic takiego się nie wydarzyło i chłopak ze zdziwieniem stwierdził, że jest tu dużo cieplej niż na zewnątrz. Ściągnął więc płaszcz i rzucił go na łóżko, a sam usiadł przy stole. Swoją różę wstawił do wazonu z bukietem kwiatów i w tej samej chwili zaczęło burczeć mu w brzuchu.
-Smacznego nam- powiedział głupio, niemalże rzucając się na posiłek, którym nie miał zamiaru się delektować. Bo jego oczom już ukazały się pyszne czekoladki! Ktoś go powinien ostrzec, że łakomstwo nie popłaca. Filip, gdy tylko skończył danie główne zabrał się bowiem za deser.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5090
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Czw Lut 20 2014, 13:31

To musiało się źle skończyć. Wycieczka do specjalnie przygotowanych igloo, o których się podsłuchało z pewnością mogło się skończyć tylko jedną, wielką katastrofą. No cóż, a przynajmniej takie były pierwotne myśli Rekina, kiedy dotarli przed lodowy domek. Zaraz jednak przestał się nad tym zastanawiać, zbyt zajęty duszeniem się ze śmiechu, kiedy Filip prawie zderzył się z drzwiami. Miał świadomość, że mu wcale tym nie pomagał, ale szczerze powiedziawszy wcale go to nie interesowało, bo to po prostu było śmieszne! Brakowało jeszcze tylko tego, żeby się od nich odbił i wylądował na tyłku w śniegu. Kiedy już nagły atak wesołości zaczynał mu mijać, sięgnął do oczu, ocierając z nich łzy.
- Brawo mistrzu - powiedział dopiero teraz, gdyż wcześniej po prostu nie mógł, zbyt zajęty wiadomą czynnością. Nagłe poprawienie humoru, które przyszło tak niespodziewanie pomogło mu bez jakichś zbędnych, obraźliwych komentarzy pod adresem eskimoskich zwyczajów, potrzeć się ze Stone’m nosami w ramach pocałunku i wtedy mogli już bez kolejnych kłopotów dostać się do środka. Rany, było tam zaskakująco ciepło! To pewnie jakieś zmyślne czary, a Rasheed był im na serio wdzięczny. Sam też nie wystroił się adekwatnie do temperatury, dlatego nagle zaczął postrzegać igloo jakoś tak… przyjaźniej. Zdjął płaszcz i przewiesił go przez oparcie krzesła, a sam zajął się nalewaniem szampana. Co prawda nie była to Ognista, ale to zawsze jakiś alkohol. Potem usiadł sobie naprzeciwko Kanadyjczyka, który pożerał swój posiłek w zastraszającym tempie. On sam nie miał zamiaru być aż tak niecywilizowanym jak Filip, a więc rzucił mu tylko pogardliwe spojrzenie i zaczął powoli dłubać w swoim talerzu. Cośtam zjadł, co i tak było dużym wyczynem jak na niego, popijając sobie szczodrze szampana, a potem dołączył do chłopaka, również wcinając czekoladki. Zapewne żadnemu z nich nie przeszło nawet przez myśl, że to może być tak straszliwa pułapka! W końcu, po tylu latach życia w Hogwarcie, Rekin powinien się nauczyć, że nie powinno się jeść w niesprawdzonych miejscach, a teraz… teraz jak gdyby nigdy nic pożerał kilogramy czekoladek z amortencją. To się nie mogło dobrze skończyć! W pewnym momencie podniósł spojrzenie na Filipa i nagle wszystko się zmieniło. Jego świat nagle zniknął, a liczył się tylko on. Zerwał się ze swojego miejsca i podbiegł do swojego towarzysza, chwytając go za dłonie.
- Filip… - wypowiedział jego imię, zupełnie tak jakby widział go po raz pierwszy w życiu - Kocham Cię!

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Czw Lut 20 2014, 13:48

No serio, łakomstwo nie popłaca. Toż to grzech i prowadzi do piekła. Ale Filip w ogóle o tym nie myślał, gdy pożerał już dziesiątą (?) czekoladkę, a wciąż nie miał dość. W ogóle też nie wyczuwał amortencji, bo przecież nigdy jej nie próbował. Przynajmniej nie świadomie.
Podniósł wzrok w tym samym momencie, co Rasheed i ich spojrzenia się spotkały. Soł romantic! Filip w jednej chwili zdał sobie sprawę, że oto ten mężczyzna siedzący przed nim jest jego całym światem. Zawsze tak było. To on był tym jedynym. Kim jest Rhianonn? Who cares! Stone był w stanie jedynie wpatrywać się w Ślizgona, a uśmiech powoli rozjaśnił mu twarz, gdy ten do niego podbiegł i wyznał miłość. To było, jak uderzenie pioruna, ale Filip był pewien, że właśnie do tego jednego momentu zmierzało całe jego życie.
Nie myśląc zbyt wiele, pociągnął chłopaka w dół i pocałował mocno, zachłannie, a jednocześnie z zadziwiającą czułością. Wyrwał jedną rękę z uchwytu Ślizgona i zamruczał cicho, wprost w jego usta, przesuwając dłonią po jego piersi. Ale był napalony! To znaczy, opętany szałem miłości, no.
-Ja ciebie też- powiedział cicho i znów się do niego przykleił. Jego dłonie, teraz już obie, błądziły po ciele chłopaka nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Zresztą, on chciał go całego! Chciał go całego w tej samej chwili i to było po prostu irytujące, że nie mógł jednocześnie robić miliona rzeczy na raz, by dokładnie zbadać ciało swojego ukochanego (!).
-Kocham, kocham, kocham.
Jego usta przesunęły się po szyi chłopaka, a dłonie zaczęły rozpinać guziki koszuli, by ostatecznie zsunąć mu ją z ramion i rzucić na podłogę. Sam także pozbawił się grubej bluzy i obaj zostali już tylko w podkoszulkach. I spodniach, of cors. Ale to potem. Póki co, młody Stone zajmował się jego piersią. Odchylił koszulkę Rekina na tyle, by móc złożyć kilka drobnych pocałunków na jego obojczykach i ramionach, a potem wstał od stołu i zaczął kierować się w stronę tego wielkiego łózka, co chwila potykając się o własne nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5090
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Czw Lut 20 2014, 14:26

No i to było to, zagłada jak nic! Żeby Rekin nażarł się amortencji to jeszcze pół biedy, ale to, że czekoladkami oboje się objedli już było groźne. No bo jak to tak zakochać się w kimś z wzajemnością? To było tak niespotykane w przypadku Ślizgona, że gdyby tylko któryś z nich potrafił teraz myśleć logicznie to jak nic by się zastanowił nad tym czy aby na pewno wszystko gra. Tym razem jednak nie było czasu na myślenie, trzeba było działać. Byli sami w przytulnym, cieplutkim igloo, odurzeni eliksirem i opętani obsesją, jaką w nich wywołał, dodatkowo napędzani endorfinami wytwarzanymi w związku ze skosztowaniem przez nich czekolady. Nic więcej się dla nich nie liczyło. Były tylko ich twarze, ich ciała i ich wzajemny magnetyzm, który w tej chwili tak bardzo mieszał Rekinowi w głowie, że tym bardziej nie potrafił się skupić. Był już przy nim, ściskał jego ręce i wyznawał mu swoje bezgraniczne oddanie i uczucie rozpalające jego serce. Zareagował wyjątkowo dobrze na tak pozytywną reakcję chłopaka na swoje wyznanie. Nie zdążył jednak nic zrobić, a już złączeni byli w mocnym, ale i jednocześnie czułym pocałunku. Nie ustępował Filipowi na żadnym polu w tym momencie… znaczy się chodzi o tę chęć na siebie nawzajem. Jeszcze chyba nigdy nie chciał tak bardzo móc chwycić kogoś w ramiona i złączyć się z nim w idealną symbiozę, wyznawać mu swoje uczucia godzinami, móc mieć go tylko dla siebie. Teraz liczył się tylko i wyłącznie on. Spleceni ze sobą ramionami i zakochani.
Blondynowi ściemniały oczy, kiedy tak błądził po ciele swojego partnera na śmierć i życie, badając wszystkie, tak dobrze już sobie znane krzywizny. Tym razem robił to jednak na nowo, nie napędzany już zwykłym pożądaniem, a już nawet czymś więcej. Na jego wyznanie zareagował błyskawicznie. Wsunął ręce pod jego koszulkę i bezpardonowo macał go sobie w najlepsze, ani na sekundę nie rozłączając ich ust. To byłoby niedobre!
Nie miał zamiaru pozwalać na to aby jakieś okropne ciuchy stawały im na drodze miłości! Nic więc dziwnego, że gdy tylko Stone zaczął iść w stronę łóżka, ani przez sekundę nie zastanawiał się i dołączył do niego, ściągając resztę górnej części garderoby, pozostawiając na nagiej piersi jedynie Walentynkowy łańcuszek. Chwycił swojego partnera za nadgarstek, zatrzymując na chwilę i jego też pozbawił podkoszulka, chwytając go jednocześnie w objęcia i zanosząc do łóżka. Och to było takie słodkie! Położył go na lodowym łożu, niczym najdrogocenniejszy skarb i zaraz przylgnął do niego, znowu łapczywie sięgając do warg, dłonią jednak sunąc nie po ciele jako takim, a po szyi. Ułożył dłoń na jego policzku, a sam pocałunek z początku gwałtowny, nagle zmienił w słodki i delikatny. W końcu go kochał, nie?

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Czw Lut 20 2014, 15:04

Co ta miłość robi z człowiekiem! Jeszcze chwilę temu był zakochany w Rhiannon, a tak przynajmniej mu się wydawało, a teraz był pewny, PEWNY, że to Sharker jest tym na którego czekał całe życie. Niczym ten książę z bajki! A Filip był jego księżniczką. Gdyby myślał trzeźwo to teraz by zwymiotował od nadmiaru tęczy, ale nie myślał w ogóle. Liczył się w końcu tylko ten drugi, ulubiony Ślizgon, z którym się hajtnie, założy rodzinkę i kupi psa! Koniecznie takiego wielkiego, który będzie się wylegiwał na dywanie przed kominkiem w ich wypasionej willi. Bo w końcu będą razem już do końca życia, prawda?
Jak mógł być tak głupi lub ślepy, albo jedno i drugie, by nie zauważyć w Rekinie tego... tego czegoś? Czemu tak długo zwlekał z wyznaniem mu miłości, skoro teraz wiedział, że jest tym jedynym? Ach, był taki tępy! Jak to Filip. Musieli więc nadrobić stracony czas. Ale przecież mieli maaaaasę czasu. Przed nimi całe życie!
Biorąc przykład z Rasheeda, ściągnął swoją koszulkę przez głowę i ją także rzucił gdzieś w bok, nie mając zamiaru się teraz nią przejmować. Dał mu się nawet zanieść do łózka. Rety, Rekin miał takie piękne, umięśnione ramiona! Filip wtulił się w niego, by zaraz potem wylądować na łóżku, które wcale nie było twarde, choć na takie wyglądało.
Oddawał pocałunki z równą mocą, obejmując go ramionami, coby Rekin mu teraz nie uciekł. No, ale przecież chyba nie ucieknie. Gdy tak sunął dłonią po jego kręgosłupie w pewnym momencie poczuł pod palcami coś metalicznego, tam wysoko, na karku chłopaka i odsunął się nieznacznie, przyglądając się wisiorkowi, który na pewno nie był od niego. A skoro nie był od niego to Rekin w ogóle nie powinien go mieć.
Pocałował go znów, jednocześnie zrywając łańcuszek i wypuszczając go z ręki, by swobodnie spadł na podłogę. Zamiast wisiorka zrobił ukochanemu malinkę na szyi, która prezentowała się zdecydowanie lepiej na ciele chłopaka.
W pewnym momencie jego ruchy stały się powolniejsze, jakby nasz Puchon się rozleniwił, ale nic mylnego. Chciał po prostu nacieszyć się tą chwilą, chciał by trwała, jak najdłużej, a nie, jak poprzednio. Musnął ustami najpierw wargi chłopaka, potem jego policzek, szczękę, szyję i znów usta. Drugi policzek. Przygryzł płatek jego ucha, pocałował go w zagłębienie szyi, zostawiając po sobie kolejny mały znaczek, a potem na powrót złączył ich usta w pocałunku. Tym razem długim, wypełnionym uczuciem, takim, jak należy!
Zaczął niecierpliwie wierzgać nogami, tak tylko troszkę, domagając się najwidoczniej uwagi i tam, w niższych partiach. Biedny Filip. Taki napalony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5090
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Czw Lut 20 2014, 19:16

Gdyby oboje byli trzeźwi umysłowo to faktycznie nastąpiłoby wymiotowanie tęczą. Dobrze jednak było wiadomo, że do stanu trzeźwości było im teraz naprawdę daleko, tak bardzo byli zaślepieni zgubnym działaniem eliksiru, którym nasączono czekoladki. Ciekawe co będzie rano, gdy już się obudzą w swoich ramionach. Czy będą pamiętać ten wieczór, czy w ich umysłach pozostanie jedna, wielka czarna dziura? Biały, zamazany ślad, jakby ktoś wymazywał ich myśli gumką do ścierania. Ciężko teraz powiedzieć, zresztą, czy ktoś naprawdę się tym teraz przejmował? Zjedli kolację, napili się, najedli czekolady, a na końcu wzięli się wzajemnie w ramiona, obsypując nagą skórę pocałunkami. Rekinowi było teraz więcej niż przyjemnie. Eliksir miłości stworzył w jego głowie gęstą i nieprzeniknioną mgłę, która otumaniła zdrowy rozsądek, pozwalając mu robić rzeczy jakich nigdy by nie zrobił. Dlatego też za każdym razem, gdy się pochylał by pocałować Filipa, a to w usta czy krzywiznę szczęki, a to znowu w ucho czy szyję, deklarował mu swoje dozgonne oddane i zapewniał go, że jest gotów zrobić dla niego wszystko, gdyż kocha go całym sobą. W normalnych warunkach zapewne publiczność wstałaby i zaczęła klaskać, ale to nie były normalne warunki. To był miły, ale smutny dzień zarazem. Ciężko było bowiem oglądać Rekina, który był zakochany, nie będąc jednocześnie tego świadomym tak do końca, ale z drugiej strony może to była jedyna okazja na to aby zobaczyć go w takim stanie? W końcu prawdopodobieństwo, że zakocha się w kimkolwiek było naprawdę znikome, nawet jeśli w grę wchodził Filip. Takie smutne, głupie życie, no.
Nie zareagował na zerwanie łańcuszka. Był tylko nieważną błyskotką, która nie miała znaczenia w obliczu uczucia palącego jego klatkę piersiową. Bezustannie ścierały się w nim dwa uczucia - sztucznie wywołana miłość i gorące pożądanie, sprawiające, że faktycznie zdawało się robić niewygodnie we własnych spodniach. Nie zamierzał jednak przeciwstawiać się żadnemu z nich i po prostu poddał się chwili. Składał pocałunki na jego piersi, obojczykach, szyi i w końcu twarzy, przygryzając co jakiś czas małżowinę ucha towarzysza. Korzystał też z nieocenionej pomocy swego języka, stymulując nim, a zębami podgryzając gdzieniegdzie, również naznaczając Stone’a malinkami.
- Mój - szeptał wtedy, zupełnie tak jak podczas ich ostatniego razu, jednakże teraz, w porównaniu z ich poprzednim bliższym spotkaniem, śladów było więcej. Atmosfera też była inna, a więc nie było nawet co porównywać. Nie zamierzał go opuszczać, tuląc do swojej piersi, zupełnie tak jakby świat miał się zaraz skończyć. Wyplątał ze swoich włosów zabłąkane okulary i rzucił je na ziemię, tuż obok wisiorka. One też były teraz zbędne.
Rozumiejąc aluzję, Sharker zaczął niecierpliwie gmerać palcami przy zapięciu stopni Kanadyjczyka, jednocześnie nie przerywając czułych, ale jednocześnie namiętnych pocałunków składanych na jego wargach. Po chwili męczarni, udało mu się. Guzik puścił, a rozpięty rozporek uwolnił to, do czego sprowadzała się ostateczna zabawa. Wsunął jedną rękę na jego plecy i uniósł, bez zbędnych trudności, lekko nad łózko by ostatecznie zdjąć z niego spodnie i bieliznę jednocześnie, odkładając go po sekundzie na miejsce. No, teraz się mogą bawić!

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Czw Lut 20 2014, 23:28

No, to jest pytanie. Bo wiecie, te cuksy trzymały Filipa aż do teraz. Ale one były zaczarowane, a te czekoladki jedynie nasączone amortencją, także nie wiem, jak to z nimi jutro pewnie. Cóż, fakt, że obudzą się nadzy na łóżku w jakimś igloo raczej nie powinien ich szokować. Przynajmniej nie Rekina, któremu przecież o to chodziło, prawda? Dziwne będzie, jak się obudzą i wciąż będą czuć to dziwne coś w żołądku. Jak się do siebie uśmiechną i wypalą coś w stylu "dzień dobry, kochanie". TO będzie przerażające.
Filip uważał, że każdy potrzebuje miłości. Ja wiem, jak to głupio i patetycznie brzmi, ale nawet najwięksi dranie i skurwiele kogoś kochali. Dla kogoś byliby w stanie zrobić wszystko. Nie da się zupełnie wypruć z uczuć. Zwłaszcza w tak młodym wieku. Rasheed nie był przecież zgorzkniałym facetem po czterdzieste z wielkim brzuchem. Jest więc dla niego ratunek. I Stone wierzył, że też się w kimś zakocha. Tylko nie miał pojęcia, czy chciał być tą osobą. Pobyt w Hogwarcie zdecydowanie mu nie służył, bo z miłego, uroczego chłopca stał się... no właśnie, kim? Kimś, kto pieprzy się ze swoim przyjacielem w igloo! Gdyby ktoś powiedział mu jakieś pół roku temu, że tak właśnie skończy to Filip by się zaczerwienił i wyśmiał.
Teraz też się czerwienił, hłe hle. Ale z zupełnie innych powodów. Drżał pod jego dotykiem i musiał gryźć wargi, by nie skompromitować się jakimś dziewczęcymi jękami, pfff. Ale poczynania Rekina wcale mu w tym nie pomagały. W końcu westchnął cicho, raz, drugi, boleśnie wręcz wbijając paznokcie w skórę na ramionach Ślizgona. Miał nadzieję, że jego luby mu wybaczy. Musi!
-Nie możesz... mnie zostawić- powiedział cicho, w przerwie między kolejnymi pocałunkami, które zachłannie kradł z jego ust. Pomógł mu jak mógł ze swoimi spodniami, samemu wiercąc się tak, by szybciej móc się ich pozbyć, a gdy znów opadł na poduszki (bo jakieś tam musiały być!) na sekundę zamknął oczy, po czym otworzył je powoli i przesunął palcami po policzku chłopaka, aż do jego szyi i ramion.
Zsunął się na jego pierś, zataczając małe kółeczko wokół sutków, by następnie samymi opuszkami palców przesunął wzdłuż jego brzucha. Badał każdy mięsień, czując przy tym, jak cudownie napinały się pod jego dotykiem i będąc dumnym, że ON, Filip Stone jest w stanie doprowadzić Rasheeda do takiego stanu. Celowo wszystkie te czynności wykonywał powoli, drażniąc się z chłopakiem. Jego palce powolutku wsunęły się pod materiał jeansów Ślizgona, jeden po drugim i odnalazły męskość, gwałtownie zaciskając na niej palce. Nie boleśnie, bo przecież nie chciał zrobić mu krzywdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5090
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   Pią Lut 21 2014, 16:12

No i zgadnijcie jak dalej mogły potoczyć się losy tej dwójki. Dziś wieczór oboje byli zakochani w sobie nawzajem, a ich Walentynki skończyły się w łóżku, zupełnie tak, jak w każdy inny dzień. Jaki wniosek? Ta cała miłość jakoś znacznie na nich nie wpłynęła. Znaczy, jasne, że pewnie w normalnych warunkach dałoby radę zobaczyć kolosalną różnicę w ich traktowaniu się nawzajem, ale przez zaledwie jeden wieczór nie mogli za dużo pokazać. Już sam fakt, że Sharker był dla Filipa czuły i delikatny mógł wydawać się szokujący. Przez jego twarz prześlizgiwały się emocje, jakie normalnie by tam nigdy nie zagrzały miejsca przez dłużej niż kilka sekund, jeśli już w ogóle. Szkoda, że zapewne żadne z nich nie będzie tego pamiętało, bo jak nic Ślizgon musiałby potem przejść jakąś dłuższą terapię, bo jak nic doznałby szoku w związku z własnym zachowaniem. Taki zły i niedobry, a nagle miałby wyznawać Kanadyjczykowi miłość? Serio, w normalnych warunkach nie do pomyślenia, zwłaszcza, że jego zapewnienia były tak zażarte i wypełnione emocjami. W każdym razie wylądowali sobie w łóżku i złączyli się we wspólnym akcie, by zasnąć razem na lodowym łóżku. Rasheed obudził się zaledwie kilka godzin później, a widząc przy swoim boku Stone’a, ani trochę się nie zdziwił, nawet mimo faktu, że dopiero co przecież tak się opierał wszelkim zbliżeniom. Zaś jak poradził sobie z tym faktem, że w jego pamięci była wielka dziura? Och, to bardzo proste - uznał, że po prostu za dużo wypili, co nie było w sumie jakieś dziwne, jeśli się zna ich upodobania do picia wspólnie Ognistej, zwłaszcza już jeśli przypomnimy sobie Pokój Wspólny w Hogwarcie czy jak to się tam nazywało, nieważne. W każdym razie się obudził i wstał, starając się nie obudzić swojego towarzysza, a potem wziął swoje ciuchy, łącznie z okularami i zerwanym wisiorkiem. Nie pamiętał jakim cudem nie był on już na jego szyi, ale szczerze go to nie obchodziło. Poszedł więc do łazienki i ogarnąwszy się nieco, zaczął się ubierać, przygładzając nerwowo włosy, które zapewne były teraz nieźle roztrzepane.
- Reparo - mruknął, celując różdżką w wisiorek, który ponownie zawiesił sobie na szyi, podchodząc do stolika, przy którym wczoraj jedli. Transmutował podkładkę pod talerze w kartkę papieru, a różdżką wypisał na niej słowa informujące o tym, że Stone jest strasznym śpiochem i że sobie poszedł. Patrzcie jaki on miły! Zatroszczył się o to, żeby nie pomyślał, że go tu ktoś zaciągnął i wykorzystał. Umm, znaczy, że zrobił to ktoś nieznajomy. Potem zarzucił na ramiona płaszcz i wyszedł.

[zt] Sorka, że tak to skróciłam, ale i tak się zaraz kończy event, a i przy okazji nie mam za bardzo czasu żeby jeszcze dzisiaj popisać

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Igloo nr 22   

Powrót do góry Go down
 

Igloo nr 22

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Miasto Zakochanych
 :: 
Igloo Milosci
-