IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Igloo nr 24

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Galeony : 383
  Liczba postów : 192




Specjalny






PisanieTemat: Igloo nr 24   Pon Lut 17 2014, 19:20

Romantyczna kolacja we dwoje!


Słodka Swatka przygotowała specjalnie dla was przytulne igloo, abyście mogli po ciężkim dniu pełnym wrażeń odpocząć w tym przytulnym zaciszu.

By dostać się do środka, musicie zgodnie z eskimoskim zwyczajem potrzeć się noskami!


Gdyż tak jest napisane na wrotach do tego miejsca! Pomieszczenie jest duże, a specjalne zaklęcie sprawia, że jest tam bardzo ciepło, choć nic się nie topi. Lód i śnieg zachował swoją miłą fakturę, ale wcale nie sprawia wrażenia mroźnego!
Na środku stoi lodowy stolik z lodowymi krzesłami, a na blacie stoi gorący posiłek. Obok znajduje się misa z lodem, w którym zanurzony jest szampan. Na deser czekoladki w kształcie serc nasączone odrobiną amortencji. Ot tak, na rozluźnienie... oczywiście nie zabrakło też bukietu kwiatów.
Gdzieś dalej znajdziesz lodowe łóżko, abyście mogli odpocząć w nocy. I prowizoryczna łazienka, oddzielona od całości - magiczna, lodowa toaleta oraz stale płynąca woda, w której można się opłukać. Całość oświetlona jest lampionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 24   Sro Lut 19 2014, 20:57

Platon sądził, że źródłem rozmyślań nad danym zagadnieniem jest zdziwienie. Co jednak, jeśli otaczający świat przestał cię zadziwiać, a zaczął być ci obojętny? Czy to oznacza, że już nigdy nie będzie można wrócić do tego, co tak bliskie duszy, a dalekie sercu? W przypadku Lorraina to było bardziej nieokreślone niż ilość pozytywnej energii w jego ukochane Penelopie. Nikt w końcu by się nie spodziewał, że z samotnego myśliciela w parę miesięcy stanie się... Tym, kim jest. Co się z nim stało? Czyżby nowe obowiązki i znajomości zabijały w nim tę nutkę tajemniczości, która stawiała jego postrzeganie w lepszym świetle? Za dużo pytań, za mało odpowiedzi. Nikt nie znajdzie na nie wyjaśnienia, bo je przynieść może dopiero nieubłagany czas, który rozlicza niczym ZUS dłużników. Niezbadane są wyroki losu, tak błędnego, co wymyślnego w swoich planach. Równie nieubłaganego, niestety jednak nie przemijającego.
Zostawiając jednak w świętym spokoju te rozmyślania pogmatwane niczym polskie prawo, to warto wspomnieć, ze dzień Świętego Walentego dobiegał końca, a Penelopa z Philippe postanowili zwiedzić nowy zakamarek miasteczka miłości - iglo nr.24. Wejście do niego nie należało do najprostszych, ale Penelopa znalazła sposób. Trochę jednak bardzie intrygują mnie, czy Philippe nie wstając lub siadają na łóżeczku nie wyrżnie głową w ścianę iglo, które wydawało mu się po prostu niskie. Może kolejny problem ze wzrokiem? Wpierw daltonizm, teraz jakieś zaburzenia w określaniu wielkości - na bogato z tymi chorobami wzroku czy czego tam innego!
Dobra, powinnam teraz opisywać jak to bardzo Philippe zachwyca się iglem, jakie to ono jest cudowne, ile ma ajerów strutututu... Ale nie. Lorrain miał inne punkt zaczepienia przyjemnie oka niż czekoladki z jakąś amortencją. Choć nie nacieszył się nim długo, bo dama jego serca w kobiecym zwyczaju postanowiła się odświeżyć przed dość nietypową nocą. Przypadek? Nie sądzę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 24   Sro Lut 19 2014, 23:16

Och, Penelopa była podekscytowana – wszystkim! Bardzo, nawet sobie nie zdajecie sprawy, ale to wszystko dzięki eliksirowi rozweselającemu. Wiecie… Jak życie nie ułatwia nam realizacji siebie, to lepiej chyba się bawić na całego próbując wymazać coś złego prawda? Ale co może o życiu wiedzieć dziewczyna, która drze morde na scenie, i jeszcze tkwi w szkole dla czarodziei! Nie żeby Pen miała sto procent krwi, ale spoko… LUZ.
W każdym razie teraz kiedy mieli spędzić cudowny wieczór czuła, że coś jest nie tak. Coś się zmieniało, ale nie miała pojęcia co. Brzuch ją bolał, było jej niedobrze. I nie, to na pewno nie ciąża. Luz w dupie. W każdym razie… Gaskartch miała wrażenie jakby spaliła cały ten wieczór, bo w ostateczności wcale nie było żadnego koncertu, bo czas wolała spędzić z brudasem i jego bandą, bo przecież tak długo się nie widzieli, a mało tego! Philippe miał okazję poznać Pen jeszcze z innej strony kiedy to przez zupełnie kilka chwil brzdąkała na gitarze, która w ostateczności została jej podarowana, bo tak… Nie wiedziała czy to prezent, ale był w każdym razie uroczy!
-Phil… - Powiedziała w momencie gdy wyszła w końcu z pod prysznica. Wiecie, było nawet ciepło i nie zmarzła, a nawet jeśli by zmarzła to od czego niby miała swojego chłopaka, prawda? No właśnie! Powinien ją ogrzać, zwłaszcza, że stała się prawdziwa katastrofa!
-Stała się rzecz straszna, ale to przynajmniej świadczy o tym, że nie jestem w ciąży! Mam okres… Merlinie słodki, ja tak tego nie lubię… Załatwisz jakieś super truskaweczki i czekoladę... I… Mam dla Ciebie coś! – Uśmiechnęła się nieco szerzej, a po chwili usiadła obok niego na łóżku, jakby chciała się do niego przytulić, ale chyba wcale nie. Nie teraz. Musieli porozmawiać, tak rzadko to robili, prawda?
-Lorrain… Muszę Ci coś powiedzieć… - Zaczęła tak bardzo poważnie, że aż nie pasowało to do niej, ale co mogła mu powiedzieć? Philippe się dowie, ale jeszcze nie teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 24   Wto Lut 25 2014, 23:38

Penelope wiedziała o życiu tyle, by mogła względnie normalnie funkcjonować - szału nie ma, czapek z głów nie zrywa. Pewnie pod tym względem była nawet bardziej doświadczona niż Philippe, który zadumany w świecie ideałów, przez długi czas nie za bardzo wiedział na czym polega życie. Potem zaczął palić i leżeć na błoniach, myśląc o tym dlaczego niebo jest błękitne, a nie na przykład zielone. Przecież zielone niebo byłoby czymś cudownym, uspakajałoby ludzi od zmierzchu do świtu. Choć na pewno mniej ciekawie wyglądałyby zachód i wschód słońca, które pewnie sprowadzałby się do jakiś żółci. Coś za coś, nie można mieć przecież wszystkiego, prawda?
Hmmm, gdyby nie to, że Philippe wychowywał się w domu pełnym bab, pewnie zdziwiłoby go to obwieszczenie. Znaczy, te baby to chyba za dużo powiedziane, po prostu Adrienne jeszcze za młodu lubiła opowiadać o swoich kobiecych problemach. No niestety, becie starszym ma to do siebie, że w porównaniu do puchonki, on te wszystkie sytuacje pamiętał dość dobrze. Zwłaszcza, że na dłuższą metę pewnie zrobiły na nim większe wrażenie, niż na niej, gdy musi się z tym porykać co jakieś 28-31 dni. - Dobrze, spokojnie. Jeszcze nikogo za to nie zabili. Zamiast biegać, odpocznij. Przyda ci się - Powiedział spokojnie, w sumie nie widząc żadnego innego rozwiązania tej sytuacji. Przecież za to się nie zabija, prawda? No może nie spędzą najpiękniejszego wieczoru jaki mogliby sobie wymarzyć, ale na pewno może powstać pomiędzy nimi coś bardziej romantycznego niż seks w Dziurawym Kotle. Oczywiście zakładając, że jest to możliwe, bo przecież ich różnica charakterów to wręcz Wielki Kanion.
Co mogła powiedzieć? No to nie jest dobre pytanie, bo chyba obie znamy na nie odpowiedź. Akurat Penelopa miała sporo do opowiedzenia. Takie tam pogaduszki o życiu. Jak dla Philippa nie trzeba było tego wszystkiego wynosić pod kategorie "zakazane". I tak wszyscy umrzemy, więc po co się przejmować? Jeśli Lorrain będzie miał się dowiedzieć, to wcześniej czy później to się stanie. Tak wygląda życie. Wbrew pozorom nie my nim rządzimy, a los. Układa nas jak pionka w szachach, którymi bawi się z Bogiem czy jakimkolwiek innym cholerstwem na górze. Zakładając oczywiście, że w ogóle coś tam jest oprócz gwiazd, planet i galaktyk. W końcu lecąc w kosmos chyba jeszcze nikomu nie zdarzyło się przybić piąteczki ze stwórcą. Zawsze możemy do ego podejść inaczej. Najwyraźniej jeszcze nikt nie próbował tego zrobić. Tak, to brzmi bezsensownie. Philippe nie będzie próbował, obiecuję.
- W takim razie mów. Zamieniam się w słuch. - odrzucił głowę do tyłu, jakby miał zacząć powoli wydmuchiwać dym i nie chciał tym speszyć rozmówczyni. Nawyk z przeszłości, nic na to nie był w stanie poradzić. Szczęście chciało, że jeszcze nie pomylił koloru ust dziewczyny. Kolejna z jego dziwnych przypadłości. Chyba naprawdę powinnam pomyśleć o jakimś szpitalu specjalistycznym dla moich postaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Igloo nr 24   Sob Mar 01 2014, 21:58

To zabawne ile może się wydarzyć przez jedną narracje, albo… Wcale nic się nie działo? Nie ważne. Te postaci mogły wszystko, to nawet oczywiste. Logiczne. Penelopa lubiła moment, w którym mogła podjąć się jakiejś gry, ale teraz nie była kompletnie w humorze. Jedyne o czym myślała to fakt, że straciła siostrę, okłamywała Lorraina, ale inaczej nie potrafiła. Kłamstwo było najlepszą ucieczką od wszystkie, dlatego tak zręcznie kłamała. Dlatego owijała w bawełnę. To było proste i nie trzeba było się gimnastykować.
Przeczesała dłonią swoje długie włosy, a po chwili uśmiechnęła się jeszcze szerzej, bo wszak okres nie był czymś nadzwyczajnym. Zmienne humorki. Nastrój. Wszystko pędziło do przodu, a ona gdzieś w głębi duszy obawiała się wszystkiego. Zwłaszcza prawdy. Penelopa nie była gotowa by mu to dać, dlatego nie ingerowała w swoją historię. W muzykę. Wolała brnąć do tego co było teraz. Tutaj. Jeśli kiedyś się dowie o tym, że spała z Vanbergiem to w porządku. Nie wyparła się tego, ale znała chłopaka z koncertów. Wielokrotnie lądowali za sceną, dotykając się i próbując swoich ciał, ale nigdy nie doszło do seksu, aż do tego momentu, w którym znaleźli się w pokoju życzeń. Potem Philippe, z którym poszła do pokoju numer 33, a teraz to igloo. Zabawne. Piekielnie zabawne. Ile w tym samej Gaskartch? Nazbyt wiele, obawiała się, że nie jest gotowa na wierność. Wystarczył kolejny koncert. Poznanie kolejnego muzyka i poniesienie ją chwila. Wszak była muzykiem… Mogła nieco więcej.
-Chodźmy po prostu spać. Jestem naprawdę zmęczona. Niebawem wracamy. Chcę tę noc spędzić z Tobą… Jakby jutra miało nie być… - Uśmiechnęła się szerzej, a po chwili ułożyła się wygodnie na łóżku. Wszak… Czekała ich cholernie długa podróż.

/zt x2.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Igloo nr 24

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Miasto Zakochanych
 :: 
Igloo Milosci
-