IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Muzyczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Pokój Muzyczny    Nie Sie 22 2010, 18:23

First topic message reminder :


Pokój muzyczny
Kierując się schodami na piąte piętro, następnie pokonując ten długi korytarz, można natrafić na dębowe drzwi opatrzone złotą tabliczką. Wygrawerowany jest na niej napis „Muzyka to największa magia”. Przekraczają próg tego pokoju, naszym oczom ukazuje się pastelowo błękitne wnętrze. Panuje tu spokojna aura, niemalże relaksacyjna. Znajdują się tu oczywiście wszelakie instrumenty. Od wiekowego, czarnego fortepianu, poprzez trąbki, gitary akustyczne, tamburyny czy skrzypce, kończąc na harfie. Choć to nie wszystkie, jakie można znaleźć tu porozstawiane na podłodze, czy też pochowane w wysokiej, czarnej szafce. Poza tym, jest tu wygodna beżowa sofa, kilka foteli oraz krzeseł w tym samym kolorze, aby przy ewentualnych próbach było można zając miejsca.



Stary pokój muzyczny

Zanim wszystkie instrumenty przeniesiono do właścwego teraz pokoju muzycznego (z powodu braku miejsca na coraz to nowe przedmioty) to to pomieszczenie mieściło w sobie caly sprzęt. Obecnie jest to graciarnio-zaplecze połączone drzwiami z pokojem muzycznym. Znajduje się tu mnóstwo mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy. Jedyną pozostałością po dawnej funkcji pomieszczenia jest stary, rozstrojony fortepian stojący na środku pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Sob Kwi 15 2017, 22:29

Nieczęsto spotykał kogoś, kto miał jakiekolwiek pojęcie o sztuce czy kulturze. Ludzie, których zazwyczaj poznawał, jako swoje priorytety traktowali chociażby imprezy. Oczywiście, to zrozumiałe, że w tym wieku jest akurat czas na to, by się wyszaleć, zabawić, przesadzić z alkoholem czy spróbować innych używek, bo w dorosłym życiu, takie zachowania nie są traktowane już z przymrużeniem oka. Avrel jednak, ma artystyczną duszę i jakby nie patrzeć, to w pewien sposób wyjątkowe. Miał okazję rozmawiać z nią co najwyżej przez dwadzieścia minut, a w jak szybkim czasie, zdążyli obnażyć przed sobą swoje pasje. Owszem, James nie był aż tak zaangażowany w muzykę, ale jednak stanowiła ona znaczną część w jego życiu. Potrafiła naprawić mu humor, gdy był smutny lub zrelaksować po ciężkim dniu.
Nie wiedział, czy Avrel również zna to wyjątkowe miejsce, ale podświadomie liczył, że jednak będzie to dla niej nowa część Hogwartu. Był tutaj z raz, czy dwa, ale zdążył zapamiętać wyjątkowy klimat tego miejsca. Gdy tuż za Av wszedł do środka, na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech. Pamiętał okoliczności, w jakich odkrył to miejsce, a oprócz tego dostrzegł promienny uśmiech u swojej towarzyszki. Grzechem byłoby tego nie odwzajemnić.
- Zobaczymy... - odpowiedział z nutą tajemniczości w głosie, po czym podszedł do instrumentu. Udał, że nie do końca wie, co miałby zrobić, źeby fortepian odzyskał swój dawny blask, jednak po chwili zmienił strategię i w końcu ujawnił, że jest inaczej. Nie był żadnym profesjonalistą, ale kiedyś obserwował cały proces strojenia. Poza tym, był czarodziejem, więc nie musiał mieć nawet do tego żadnych specjalnych narzędzi. Gdy zabrał się do pracy, czuł na sobie skupiony wzrok Avrel. Postanowił więc zagaić rozmowę.
- Módlmy się, żebym nic nie zepsuł - powiedział, śmiejąc się cicho. - Nie, ale serio, jakbym coś spieprzył, to wyszedłbym na totalnego palanta - dodał, cały czas z promiennym uśmiechem. Sam nie wiedział kto lub co, wprawiło go w taki nastrój, ale takie ogólne zadowolenie nawet mu się podobało. Ostatecznie, oderwał się od instrumentu i schował różdżkę do tylnej kieszeni spodni. Ręką przetarł lekko zakurzone miejsce na siedzeniu, po czym ustawił krzesło w ten sposób, by pokazać dziewczynie, że ma na nim usiąść. Nie był do końca pewien, czy cała procedura nastrajania fortepianu przebiegła pomyślnie, ale miał nadzieję, że właśnie tak jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Wto Kwi 25 2017, 23:40

Avrel chyba nie mogła sobie lepiej wyobrazić tego wieczoru. Nie mogła przewidzieć tak przyjemnego dla niej przebiegu zdarzeń, no bo, cholercia, jasnowidztwo u niej nie zostało zauważone. Same lekcje wróżbiarstwa uznawała za jedynie ciekawy sposób rozrywki, aczkolwiek nie za coś prawdziwego i przydatnego.
Pomieszczenie, w którym się teraz znajdowali, pachniało starością i dało się wyczuć, że nie jest to pokój zbyt często odwiedzany. Zapewne kiedyś było tu więcej przedmiotów przydatnych, ale z jakichś powodów zostały może one przeniesione lub całkiem zlikwidowane. Nie starała się wnikać w to. Avrel odczuwała swoistego rodzaju enigmatyczną aurę, panującą w owej sali. Była pewna, że nawet jeśli niewiele osób odwiedza to miejsce, to kiedy już tak się dzieje, to odbywają się tu rzeczy niezwykłe. Czy to głębokie rozmowy czy granie na tym instrumencie, ale z pewnością niezwykłe. Przynajmniej takie wrażenie odnosiła, dość dziwna, Avrel.
Odwzajemniony uśmiech Jamesa sprawiał, że jej humor stawał się z minuty na minutę coraz lepszy. Całkiem zapomniała o poirytowaniu, które odczuwała jeszcze tak niedawno, będąc w dormitorium i przeciskając się przed zapełniony po brzegi Pokój Wspólny. Avrel zaraz miała zagrać na fortepianie z naprawdę miłym chłopakiem, a przynajmniej taką miała nadzieję. Nie była pewna, czy Jamesowi uda się nastroić instrument. Przygryzła wargę, obserwując poczynania Krukona. Nie widząc żadnych śladów grymasów niezadowolenia bądź zagubienia, uśmiechnęła się.
- Nie wyszedłbyś, ja kompletnie nie wiedziałabym jak się do tego zabrać. - odparła cicho chichocząc. Widząc, że chłopak chowa różdżkę, spojrzała na niego i podekscytowana usiadła na siedzeniu. Wzięła głęboki wdech i powoli wypuściła powietrze, po czym delikatnie ułożyła palce na klawiszach. Ostrożnie zaczęła grać melodię , a kiedy dźwięki wydawały jej się jak najbardziej spójne i prawidłowe, z większą pewnością siebie kontynuowała. Przymknęła oczy, a jej kąciki ust mimowolnie stopniowo unosiły się coraz wyżej. Sposób, w jaki czuła się podczas gry na fortepianie, pianinie bądź harfie, był nie do opisania. Myślami znajdowała się całkowicie gdzieś indziej, zależnie od wspomnień, które wiązała z daną melodią. Była teraz w swoim małym, przytulnym i bezpiecznym świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15432-lennox-zakrzewski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Pon Lis 20 2017, 22:35

Zajęcia, przerwa, zajęcia. Bieganina po korytarzach w celu przyswojenia wiedzy, która tylko w 40 procentach przyda nam się w życiu. Kiedy znajdą się poza murami szkoły, większość zapomni o tym, czego zdołała się nauczyć. Wiedza nie zawsze mogła pomóc im w tym, co miało nadejść. Choć to, jak wykorzystamy to, co mamy, to już inna kwestia. Nieważne. Raczej sprawy szkolnictwa nie były czymś, co specjalnie zajmowało jego myśli.
Nie odpowiadał mu sposób, w którym posuwała się ta ciemna masa, zwana uczniami. Ich twarze były jednakowe, zlewały się w jedność. Nie mógł ich od sobie odróżnić... Jakby pojęcie indywidualności nie istniało w ich słowniku. Czy to takie złe, przynależeć gdzieś? Zacisnął palce na rączce plecaka i zatrzymał się. Jego nogi powoli przesuwały się do tyłu, chcąc jak najszybciej stąd uciec. Potrzebował powietrza, potrzebował swojej cząstki wolności. I już wiedział gdzie iść.
Korytarze już dawno opustoszały. Wsunął się do jednej ze starych klas muzycznych i zrzucił z siebie czarną szatę, upychając ją niedbale do plecaka. Poczuł znajomy zapach kurzu i starego drewna, dopiero teraz poczuł, że naprawdę oddycha. To był jeden z takich dni, w których ledwo mógł znieść własne towarzystwo. Wtedy było najlepiej zamknąć się gdzieś lub zniknąć na chwilę. Nie pamięta już, kiedy ostatni raz dotykał podobnego cudeńka. Usiadł przy starym fortepianie i przesunął dłonią nad klawiszami. Jego ręką drżała, nie wiedział, czy było to z przejęcia, czy może z bólu, jaki odczuwał w rozdartych kostkach.
Lekko nacisnął na klawisz, a z wnętrza instrumentu wydobył się nieprzyjemny zgrzyt. Kiedyś byłby oburzony z tego stanu rzeczy, teraz mógł być jedynie wdzięczny. Pamięta jeszcze jak to się robi? Zebrał powietrza do płuc i dopiero kiedy ta przerażająca melodia wyszła na światło dzienne, zdał sobie sprawę, że jego ramiona cały czas były napięte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 156
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15340-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15342-relacje-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15341-sowa-honey#411300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15339-honey-ford




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Wto Lis 28 2017, 18:02

Od sześciu lat chodziła po korytarzach Hogwartu i miała wrażenie, że znowu zabłądziła. Dobrze, że akurat, teraz kiedy nie miały odbyć się jakieś ważne zajęcia. Każda lekcja była ważna, a tym bardziej nie wybaczyłaby sobie opuszczenia lekcji Starożytnych Run.
Przystanęła sobie przy pokoju muzycznym i chcąc nie spanikować, zastanawiała się, skąd wróciła, gdzie zabłądziła... Nic jej te korytarze nie mówiły albo mówiły, a ona nic o tym nie wiedziała. Jaka ja jestem głupia... W myślach zaczęła sobie ubliżać aż w końcu przestała, kiedy jej uwagę przykuł dźwięk. Nie należał do zwykłych dźwięków. To był instrument muzyczny a dokładnie fortepian.
Spojrzała na drzwi, za których wydobywał się dźwięk tego instrumentu i ujrzała złotą tabliczkę z napisem: „Muzyka to największa magia”. Uchyliła dębowe drzwi i wyjrzała za nich, dostrzegając młodego chłopaka. Nie wiedziała, czy jest starszy, czy młodszy. Podejrzewała to pierwsze. Przyglądała mu się z uwagą i zainteresowaniem. Co on tu właściwie robił o tej porze? Na pewno się nie zgubił. Było widać to po nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15432-lennox-zakrzewski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Sro Lis 29 2017, 14:10

Po momencie przestał zwracać uwagę na to, jak rozstrojone było to urządzenie oraz na to, że brakowało kilku klawiszy. Radził sobie bez nich tak, jakby wcale nie było żadnych ubytków, a pianino było zdatne do użytkowania.
Dźwięki stały się mocniejsze, tak, jakby za mocno dociskał klawisze. Zawsze mu powtarzano, że powinien dbać o instrumenty, bardziej niż o drugiego człowieka. Z należytym szacunkiem i uwielbieniem. Były one dostępem do naszej duszy, dzięki nim możemy dostrzec więcej. Bardziej. Ilekroć stawał przed pianinem, czuł się nagi. I nie miało to w związku z tym, że kiedyś naprawdę grał nago... Nawet nie pamięta, jak do tego doszło. Nieistotne.
Po kilku minutach dźwięk przerodził się w ryk, a przez jego plecy przeszedł zimny dreszcz. Uderzył w klawisze otwartą dłonią kilka razy, kompletnie się blokując. Zawsze, kiedy dochodził do podobnego momentu, nie mógł wydobyć z siebie niczego więcej. Już nie widział oczami wyobraźni melodii. Nie widział niczego. Nawet zagranie znanego i najprostszego utworu stanowiło dla niego problem. Westchnął ciężko i przeczesał włosy dłońmi. Ledwo nad sobą panując... Frustracja połączona z irytacją i złością. A może to bezradność? Piękne połączenie.
Odwrócił się i dostrzegł dziewczynę w drzwiach. Jego serce już działało na innych obrotach, teraz przyspieszyło. Nawet się nie zorientował. Jak długo tutaj stała i ile z tego widziała? Sam fakt, że widziała go w tym pokoju, mówił, że widziała zdecydowanie za dużo. Skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej, nie chcąc, aby zauważyła jego sine dłonie teraz zaciśnięte w pięści.
-Czy w czymś Ci pomóc?-Mruknął.
Nie był to najlepszy moment na rozmowy. Tak w zasadzie, pora była do dupy na wszystkie inne zwykłe czynności. Zamierzał coś dzisiaj rozwalić. Czy to będzie rzecz martwa czy przykładowo nos jakiegoś przypadkowego typa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 156
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15340-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15342-relacje-honey-ford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15341-sowa-honey#411300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15339-honey-ford




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Czw Gru 07 2017, 17:33

Nie znała się na muzyce. Słuchała jakiś mugolskich i magicznych kawałków, ale nie miała pojęcia o nutach czy graniu na żadnym instrumencie muzycznym. Wiedziała jedno, urządzenie, na którym grał chłopak, nie powinno tak grać. Coś było z nim nie tak. Może zepsuło się, ale mimo tego ślizgon wiedział, co robi. Zapewne na mniej rozstrojonym fortepianie muzyka, którą tworzyły jego dłonie, brzmiałaby ładnie. Nie wiedziała, jak ocenia się melodie, ani też co robi się ze źle brzmiącym fortepianem. Obserwowała Lennoxa z wyraźnym zainteresowaniem, a także pragnieniem, aby samej umieć grać. Chciałaby wiedzieć, który klawisz należy nacisnąć jak on. Wydawało się, że ta niedoskonała muzyka odsłania prawdziwe jestestwo @Lennox X. Zakrzewski. W jakiś sposób ten moment, w którym uchwyciła Zakrzewskiego, swoim spojrzeniem był niezwykły i zapewne bardzo intymny dla ciemnowłosego. Nie chcąc mu przeszkadzać, powoli zaczęła wycofywać się z progu na korytarz.
Niespodziewanie stało się coś, czego nie powinna ujrzeć. Wiedziała o tym. Zobaczyła jego złość, frustracje... Emocje, które nigdy nie ujawniłby nikomu, a na pewno nie nieznajomej dziewczynie. Ich spojrzenia się spotkały. Poczuła się zagrożona. On też. Jej serce przyspieszyło. Miała wrażenie, że ślizgon podejdzie do niej i ją uderzy, ponieważ jak śmiała wejść do jego samotni? Nie chciała.
- Nie... ja... przepraszam, nie chciałam przeszkadzać. - Wybełkotała, czując, że się tylko pogrąża. Chciała jak najszybciej ulotnić się z tego miejsca, a właściwie oddalić się jak najdalej od tego chłopaka.
Sięgnęła za klamkę, w tej samej chwili zamknęła oczy, nabierając powietrza przez nos, a wypuszczając przez malinowe, bezbarwne usta. Otworzyła oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15432-lennox-zakrzewski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Czw Gru 07 2017, 19:14

Utwór był idealnie dopasowany. Bardzo wiele razy go ćwiczył, nigdy jednak nie potrafił poczuć jego głębi. Nie utożsamiał się z nim. Dźwięk był naruszony, może nawet zniszczony. Tak jak instrument, którego użył i na którym się wyżył. Tak samo, jak on sam, gdzieś tam wewnątrz. Ta część jego osoby, której nigdy nie zaakceptuje. Tylko czasem pozwala jej ujrzeć światło dzienne, aby nie zawładnęła nim do końca.
Nawet Olie o niej nie wiedziała, cóż, na pewno nigdy jej nie widziała, a podejrzenia już zostawia jej wyobraźni. Los go wyśmiał i sprawił, że akurat w tym momencie na jego drodze pojawiła się ta dziewczyna. W momencie, w którym był najbardziej bezrbronny. Nienawidził tego uczucia, a pokazanie tej części komukolwiek równało się z pokazaniem swojej słabości. To było bardzo złe.
Jego serce zabiło szybciej. Jego umysł działał na innych obrotach, mógłby się przyznać bez bicia, że komórki nie działały na najwyższym poziomie. Zauważył jej ruch i przestraszone spojrzenie, takie, które jasno sugerowało, że ma zamiar się stad wynosić. Wstając, zrzucił wazon znajdujący się na pianinie. Nie mógł pozwolić, aby ot, tak zniknęła. Nie, kiedy widziała tak dużo, tak wiele z jego osoby. Czuł się odsłonięty, nagi. Co jedynie potęgowało jego frustrację i złość.
Podszedł szybko do drzwi, do klamki, którą zamierzała użyć, aby wyjść. Zatrzasnął drzwi dokładnie w momencie, w których lekko się uchyliły. Było słychać trzask. Oparł czoło o drewno, ciężko dysząc. Nie był to wynik tej szybciej przebieżki a emocji, które teraz w nim buzowały. Nie mógł spojrzeć w jej twarz. Nie teraz. Nie, gdy nie był pewny co do swoich następnych czynów.
Miała prawo się bać. Na jej miejscu widząc, go w takim stanie, sam by się bał. Może coś w tym było, w końcu wiedział, kim był. Wiedział, do jakich rzeczy był zdolny. I na przypomnienie, widział swoje zranione kostki, które powoli tworzyły nowe blizny. Zacisnął otwarta dłoń, która znajdowała się zaraz obok jego czoła na drzwiach.
Nie mógł pozwolić jej wyjść.
-Ja... Ja...- Podniósł głowę i spojrzał na nią. Czy tym spojrzeniem ją przepraszał? Nie mógł dobyć głosu, który znajdował się pod tą wielką gulą w jego gardle. Mógł jedynie spoglądać w jej oczy, we własne odbicie, które odbijało się w ich szklanej powłoce. Taki właśnie był. Na to właśnie zasługiwał.

[z/t- Honey, jak znajdziesz czas napisz na PW]


Ostatnio zmieniony przez Lennox X. Zakrzewski dnia Sro Sty 10 2018, 17:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 85
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Sro Sty 03 2018, 22:52

Miał plan.
Wystarczyło tylko oddać pracę na zaklęcia, przemknąć dyskretnie obok szklarni i uniknąć zauważenia przez profesor Vicario, aby ostatecznie wylądować na Opieką Nad Magicznymi Stworzeniami i później czmychnąć prosto do biblioteki. Tam pokręcił się trochę, aż dwie panie postanowiły mu pomóc, a nawet sama bibliotekarka się ożywiła, widząc takiego gościa. Wyszedł z całym naręczem książek od zielarstwa, doskonale wiedząc, że wcale nie opanuje całego materiału na sprawdzian. Zbyt mało czasu poświęcał w ciągu semestru, aby teraz błyskawicznie nadrobić. W szczególności nie w momencie, w którym wszystko ciągnęło go do muzyki. Kroki stawiane na korytarzu rozbrzmiewały jak rozgrzewająca się perkusja, klatka piersiowa unosiła się rytmicznie, a serce zdawało się wybijać szaloną melodię grającą w duszy Hero. Nawet nie zorientował się, kiedy przerwał wspinaczkę do wieży Gryffindoru i skręcił w korytarz na piątym piętrze, podążając nim z głową przepełnioną pomysłami i sercem rozrywającym się z podekscytowania. Porzucił plan, choć książki ciążyły nie tylko w rękach, ale również na sumieniu.
Wszystko ucichło, gdy wszedł do pokoju muzycznego, odwiedzanego przezeń wyjątkowo często. Przez krótką chwilę, po zamknięciu drzwi, cały wszechświat opanowała cisza. Thìdley także momentalnie się wyciszył, przesuwając spojrzeniem złotych tęczówek po pomieszczeniu. Zatrzymał je, w końcu, na starym fortepianie, do którego czym prędzej podszedł. Jego dłonie same odnalazły klawisze; palce pogłaskały je czule, kiedy Gryfon siadał, odrzucając torbę na bok. Nie musiał wcale szukać nut, nie musiał się zastanawiać, bowiem automatycznie wygrywać zaczął zaledwie rozpoczętą melodię własnego autorstwa. Była poruszająca, budująca napięcie, jak gdyby w każdej chwili mogło wydarzyć się coś nieoczekiwanego, być może niebezpiecznego. Hero odetchnął z zadowoleniem, słysząc jak każda nuta idealnie współgra z drugą, tworząc dokładnie to, co chciał stworzyć. Musiał dokończyć, oczywiście, a jednak bazę już miał i to niesamowicie zadowalającą.
Miał pomysł.

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 20
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15645-chase-rowena-young#421295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15656-don-t-you-cry-tonight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15658-sedzia#421730
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15655-chase-rowena-young#421692




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Czw Sty 04 2018, 00:16

Chase wracała z biblioteki z mieszanymi uczuciami. Jednocześnie cieszyła się, bo zaliczyła parę sprawdzianów naprawdę dobrze, z drugiej strony próbowała wymyślić zagadkę do kolejnego numeru Whisper, ale wena kompletnie jej gdzieś uciekła. Myślała o tym, kiedy w Proroku Codziennym podadzą na tacy czytelnikom stek nowych kłamstw, z których panna Young zamierzała odcedzić rzadkie ziarenka prawdy.
Nagle zobaczyła chłopaka z naręczem książek i zmarszczyła brwi.
Hero Ontario to, Hero Ontario tamto... i tak bez przerwy. W mało którym czasopiśmie nie natykała się na uśmiechniętą podobiznę chłopaka na jednej ze stron. Obserwowała, jak puszcza jej oczko albo przeczesuje palcami ciemne loki. Białowłosa próbowała rozgryźć, o czym myślał w chwili, kiedy pchano mu aparat przed nos. Widziała doskonale, że lubi tę sławę i otoczkę zainteresowania dookoła siebie. Mógł okazać się zwykłą, nudną gwiazdką, którą wydmuchały media (a znała takich przypadków dziesiątki), ale mógł też skrywać w sobie coś interesującego. Od dawna chciała przekonać się, kim jest Hero. Oprócz jego muzycznej i aktorskiej kariery kojarzyła go tylko ze słabych wyników w nauce i notorycznego spóźniania się, co stanowiło zabawny kontrast, co do tego, czym zajmowała się rodzina Gryfona. Panna Young wiedziała, że względu na wyjątkowo przyjemną dla oka aparycję młodego muzyka, zgarnął dla siebie naprawdę duże grono fanek (jakby nie wystarczało to, że tworzył całkiem niezłe kawałki). Gdyby napisała o nim w Whisper, być może w końcu znów ktoś by to czytał, a ona zaspokoiłaby potrzebę obsesyjnego liczenia wyświetleń na wizbooku. Miała jednak poważne wyrzuty sumienia, bo nie chciała wykorzystywać sławy chłopaka do tego, żeby podnieść jej gazetkę na nogi. W końcu po analizie sytuacji Young zdecydowała, że napisze w Whisper, ale tylko, jeśli Thìdley okaże się wartościowym człowiekiem, a jego odpowiedzi zasłużą na miejsce w następnym artykule. Ponadto - jeśli zdąży wspomnieć o Hero przed Obserwatorem w końcu będzie krok przed nim. Od tak dawna liczyła na jakąś okazję, że wyrzucałaby sobie długo, gdyby nie skorzystała z tego, która nawinęła jej się przed nos.
Spieszył się. Na spotkanie z kimś albo lekcję? Miała zamiar się dowiedzieć. Chase dostrzegła w ułamku sekundy podekscytowanie wymalowane na twarzy Thìdley'a, zanim zniknął za następnym korytarzem. Podążyła za nim pospiesznie, pilnując swoich kroków i przyciskając do boku błękitną torebkę, w której skrywała aparat, notes i pióro. Dawno nikogo nie śledziła i zatęskniła za tym małym dreszczykiem adrenaliny, kiedy wręcz tropiła swoją ofiarę.. Gryfon wszedł do pokoju muzycznego, w którym Chase czasami przesiadywała. Dziewczyna odetchnęła, bo musiała nadążać za chłopakiem i jej płuca to boleśnie odczuły. Upewniła się, że nikt nie nadchodzi i przykleiła się do drzwi, żeby lepiej słyszeć dobiegające z wnętrza dźwięki. To było tak oczywiste, że to właśnie tutaj Hero wszedł. Chase stawiała dwadzieścia galeonów, że przebywał w tym pokoju tak często, jak tylko mógł.
Odczekała aż napięte emocje, które zaklinał w poszczególnych nutach osiągną punkt kulminacyjny. Wtedy odchrząknęła, poprawiła grzywę białych włosów i zdecydowanie pociągnęła za klamkę. Chase zrezygnowała z udawania zaskoczenia, bo i tak szybko by się połapał, że wciska mu kit. Ludzie specyficznie reagowali na dziennikarzy i nawet, jeśli Thìdley wydawał się nie mieć nic przeciwko wywiadom, czasopisma mogły wszystko poprzekręcać.
- Przeszkadzam? - zapytała, częstując go na początek uprzejmym uśmiechem, ukazującym białe ząbki Krukonki. Wygładziła ciemną koszulę, bo po nagłym wtargnięciu Hero mógł potrzebować chwilki na poukładanie myśli albo ochłonięcie. Dopiero wtedy Chase zbliżyła się, sunąc powoli białymi trampkami po posadzce. Trzeba było przyznać, że w ogóle nie wydawała się speszona ani atrakcyjnością chłopaka, ani tym, że był starszy, ani nawet ewentualnym zirytowaniem z jego strony.
- To nowy utwór do twojej płyty, Hero? - wymówiła miękko jego imię, nie spuszczając spojrzenia bystrych, jasnoszarych oczu z artysty. Dwa pytania w krócej niż minutę, zaczynała perfekcyjnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 85
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Czw Sty 04 2018, 00:37

Pozwolił, aby muzyka go pochłonęła. Nie musiał szukać notesu, pióra ani kałamarza, przelewanie melodii na papier nie miało sensu - nie teraz, kiedy pogrążył się w toczącym powoli kole, zmieniającym się za każdym obrotem o pozornie mało istotny drobiazg. Sprawdzał, nie idąc dalej, a szlifując to, co już miał; przymknął raz oczy, aby zaraz skrzywić się na nieupragniony dźwięk, niepasujący do reszty. Chciał perfekcji. Nie był ambitny, jeśli chodziło o naukę i przedmioty takie jak zaklęcia bądź eliksiry, a jednak pasji poświęcał cały czas i ofiarował jej całe serce. W tej jednej chwili nic nie liczyło się tak jak naciskane klawisze i choćby Hogwart miał się walić, Hero mógłby tego nie zarejestrować.
Podniósł jednak głowę, gdy w kreowaną przez niego eufonię wkradł się obcy, poniekąd niechciany dźwięk - zamek drzwi przeskoczył z cichym szczęknięciem, a te stanęły otworem i pozwoliły, aby do środka weszło białowłose dziewczę. Nie przerwał swojej gry ani na sekundę, nijak niespeszony jej obecnością, a raczej jakby zmotywowany, by kontynuować. Uśmiechnął się szczerze, łagodnie, bo wygrywana melodia nie pozwalała na większą ekspresyjność; oddał cząstkę duszy w to niepokojące brzmienie, a efektem okazało się przyciągnięcie młodszej Krukonki.
- Ani trochę - odparł. Kojarzył ją, kojarzył bardzo dużo osób. Chase Young zapisała się w jego pamięci nie tylko przez wzgląd na znanych rodziców, ale również przez wizbookową gazetkę, tak dziwnie powoli rozwijającą się, dziwnie tęskną do odebrania korony Obserwatorowi. Hero spędzał zbyt wiele czasu przy tej książeczce, aby nie kojarzyć ambitnej młodocianej dziennikarki. W jego głowie od razu zrodziła się myśl, że postanowiła zagadać go tylko dla materiału, ale zganił się pospiesznie za tego typu insynuacje. W końcu była jedynie zafascynowaną redaktorstwem młodą czarownicą, uczennicą Hogwartu, uroczą Krukonką...
A jednak.
Przerwał grę, stanowczo naciskając klawisze i chwilę po prostu wpatrując się w swoją towarzyszkę czujnym, acz spokojnym spojrzeniem. Na jego ustach dalej czaił się tamten uśmieszek, chociaż teraz nieco przygasł, jak gdyby nic go nie wspierało. Znał ten ton, ten bezpośredni zwrot, to oczywiste pytanie. Był rozluźniony, choć Young mogła doszukać się w jego postawie, że zaczął trochę bardziej trzymać się na baczności. Nie było w tym nic dziwnego, nie starał się tego ukryć.
- Bardzo możliwe. - W jego oczach pojawiło się coś na kształt ekscytacji. - To nowy materiał do gazetki, Chase? - Nie mógł jej tak prędko zacząć ułatwiać sprawy, prawda? Miał nadzieję, że nie doszukała się w jego słowach jakiejś bezczelności bądź narcyzmu, jedynie sugerował jej, że zaczynanie rozmowy w taki sposób przypomina przeprowadzanie wywiadu. Och, przy okazji nie zamierzał również zatajać faktu, że rzeczywiście wiedział o jej hobby.

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 20
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15645-chase-rowena-young#421295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15656-don-t-you-cry-tonight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15658-sedzia#421730
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15655-chase-rowena-young#421692




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Pią Sty 05 2018, 00:33

Chase zaznała smaku sławy. Kiedy o twoich rodzicach bębnili w prawie całym magicznym świecie, siłą rzeczy na białowłosą dziewczynę również padała część ich blasku. Nic dziwnego, że w Hogwarcie była kilka lat temu popularną osobą z nawet niewielkim gronem wielbicieli, chociaż męczyły ją wątpliwości, czy tymi wszystkimi ludźmi kierowała sympatia. Teraz też nie była zaskoczona tym, że Hero zna ją, ba, wie, czym się zajmuje. Nawet trochę to Young schlebiało - nie wiedziała, jak wiele wie o Whisper i czy w ogóle czytał którykolwiek artykuł, ale przynajmniej kojarzył! Od razu wywnioskowała, że w takim razie nie pozostawał zapatrzonym w sobie chłopakiem, a wręcz przeciwnie - najwyraźniej interesował się innymi.
Obserwowała grę i nie dziwiła się, że pozornie zwyczajnie naciskanie klawiszy w odpowiedniej kolejności i z dobraną częstotliwością przynosi niektórym tak wiele radości. Tak samo, jak ona lubiła dźwięk skrobania piórem po pergaminie i układania rozbudowanych zdań, tak samo Hero mógł zatracać się w muzyce. Bardzo przyjemnej dla ucha. Gdyby okoliczności były inne, Chase mogłaby nawet żałować, że to zakończył. Teraz jednak wolała nierozproszonego Thìdley'a, którego słowa będzie słyszeć wyraźnie. Nie zapomniała przecież po co za nim podążała.
- Więc za ładną twarzą kryje się też ktoś myślący. - odparła rozbawiona, wzruszając krótko ramionami. Nie zamierzała kłamać, że to nie był jej zamysł. Zresztą, to było ciekawe, że na jej widok to było pierwszym podejrzeniem. A przecież nie napadała ludzi z tymi wywiadami... Chase nie chciała zostać źle odebrana, dlatego pospieszyła z wytłumaczeniem. - To komplement. I nie gryzę, serio. - rozłożyła ręce w bezradnym geście. Chwilę później zaplotła je na piersiach, z wytrwałością odwzajemniając przenikliwe spojrzenie Gryfona. Bądź co bądź, nie miała nic do ukrycia. Inaczej sprawa mogła mieć się z Hero.
- Może miałam po prostu ochotę z kimś porozmawiać? - westchnęła. Niektórzy wciąż uważali, że dzielenie się z Chase informacjami może im przynieść więcej biedy niż pożytku. Nieważne ile artykułów poświęciła na udowadnianie, że ludźmi nie powinno się pomiatać w mediach, że nie zamierza publikować niczyich słów, jeśli ktoś wyraźnie zaznaczy, że nie wyraża na to zgody. Niektórzy twierdzili wręcz, że wkrótce Whisper zmieni się w kalkę Obserwatora, a konkretnie, jak tylko zyska trochę więcej popularności. Chase była skłonna wybaczyć nieufność Hero - w końcu jej personalnie nie znał. Young nie chciała zapisać się w jego pamięci, jako pseudodziennikarka, bo była przecież kimś więcej. Gazetka nie zajmowała każdej myśli Krukonki, nawet jeśli miała dla niej ogromne znaczenie.
Zrezygnowała z poruszania tematu fortepianu, bo miała wrażenie, że zabrzmi to, jak próba pociągnięcia go za język. Wzrokiem natrafiła na rzuconą torbę i książki.
- Zielarstwo, hm? Wielu artystów porzucało edukację, żeby skupić się na tym, co kochają. Ty wolisz się męczyć, Hero. - przestała się uśmiechać. Chase sięgnęła po krzesło stojące w pobliżu i postawiła je naprzeciwko chłopaka z tym, że oparciem w jego stronę. Usiadła okrakiem, żeby oprzeć brodę o złączone ręce. Skoro mu rzeczywiście nie przeszkadzała...

______________________


« maybe it's not about catching the answers, maybe it's about chasing them »

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 85
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Pią Sty 05 2018, 18:03

Kiedyś Hero bardzo nie lubił plotek, informacje o czymkolwiek najchętniej przyjmował jedynie od osób bezpośrednio z nimi związanych. Uważał, że Obserwator to największy idiota na świecie, a jego wierni czytelnicy tylko niszczą sobie szare komórki. Koniec końców sam zaczął pojawiać się nie tylko na stronicach szkolnej gazetki, ale i magazynów światowej sławy. Zrozumiał, jak wiele znaczył wizerunek i jak podstępnie mogły być wykorzystywane pogłoski; nauczył się co mówić i co robić, aby narobić trochę zamieszania, acz nie za dużo. Od tamtej pory sumiennie czytał wszystko, ale jego nieufność jedynie wzrosła. Spodziewał się przekrętów.
Uśmiechnął się lekko, słysząc ten... "komplement". Rozumiał ludzi, którzy mieli trochę inną opinię odnośnie znanych ludzi - lubił jednak myśleć, że wcale się tak nie zmienił. Nie znał Chase, nie posądzał jej zatem o pisanie kłamliwych artykułów, ale nie dawał jej zbyt wiele zaufania, bo ku temu również nie miał powodów. Pozwolił sobie zatem na słuchanie jej, a to westchnięcie skwitował krótkim śmiechem.
- Pewnie. W końcu wywiad to też pewnego rodzaju rozmowa, nie? - Zauważył, wzruszając ramionami. Jego włosy zmieniły odcień na nieco jaśniejszy, gdy Krukonka zwróciła uwagę na książki od zielarstwa, poruszając zaraz temat edukacji. Wielokrotnie już tłumaczył się, czemu tak uparcie podążył z powrotem do Hogwartu. - To przyjemne zmęczenie - uznał, chociaż ton jego głosu wskazywał na trochę wahania. Gryfon sam to dostrzegł i uśmiechnął się szerzej, pobłażliwie wobec samego siebie. - Wychowano mnie w świadomości, że edukacja jest istotna. Zawsze planowałem pójść na studia, po prostu potrzebowałem trochę przerwy. Zresztą, uwielbiam Hogwart, a przy okazji nie ograniczam się tylko do tworzenia muzyki... - Poprawił się na stołku, odsuwając nieco od klawiszy fortepianu, aby zbytnio go nie kusiły. - Jesteś w siódmej klasie, nie? - Nie był pewny, zmarszczył więc lekko brwi, przyglądając się białowłosej.

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 20
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15645-chase-rowena-young#421295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15656-don-t-you-cry-tonight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15658-sedzia#421730
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15655-chase-rowena-young#421692




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Sob Sty 06 2018, 22:40

Chase tak naprawdę nie przepadała za mediami, a przynajmniej tymi, które aktualnie istniały w czarodziejskiej społeczności. Owszem, czytała każdy numer Proroka od deski do deski, ale nieraz tylko się przez to denerwowała, bo widziała, jak kłamią w żywe oczy. Obserwatora nienawidziła strasznie, ale musiała znać każdy ruch swojej konkurencji. Tylko niektóre pomniejsze czasopisma ceniła, ale sama zamierzała działać na wielką skalę. To było bardzo piękne marzenie, ale często zastanawiała się czy stuprocentowo realne nawet przy jej zapale.
- Zdecydowanie tak! - zgodziła się szybko. Tu nie chodziło tylko o zdobywanie informacji albo czytanie emocji, ale Chase po prostu lubiła w taki sposób rozmawiać z innymi ludźmi. Zazwyczaj inni lepiej reagowali, gdy ktoś się nimi interesował i zadawał pytania nie tylko, dlatego, że jest dziennikarzem, który musi zarobić na życie, ale dlatego, że jest to jego pasją. Chase nagle zmrużyła oczy, nie mogąc powstrzymać się od wtrącenia czegoś o niesamowitej zmianie koloru włosów chłopaka. Ciekawe, czy on cokolwiek odczuł? Kolor miał symbolizować jakieś uczucia, może irytację?
- Pierwszy raz widzę to z bliska. - powiedziała, tłumacząc zaraz, że chodzi o kolor włosów. W tych wszystkich wywiadach rzeczywiście metamorfomagia chłopaka zdawała się najciekawszym aspektem jego osoby. Ogólnie ludzie o różnych nietypowych zdolnościach byli wyjątkowo mocno narażeni na natarcie Chase. Sama przecież nie do końca była normalnym człowiekiem, ale to zazwyczaj pozostawało niezauważone. - Chyba rzeczywiście jeszcze do końca nad tym nie panujesz, co?
Wysłuchała tłumaczenia, co do zielarstwa. Sama bardzo lubiła się uczyć, chociaż babranie się w ziemi nie było wyjątkowo przyjemną perspektywą dla takiego czyścioszka jak panna Young. Krukonka studia widziała jako konieczność, w życiu nie poszłaby w świat z tak niewielką wiedzą, jaką będzie mieć po zdaniu Owutemów. No i rozumiała uwielbienie dla Hogwartu, w szkole spędziła wiele bardzo miłych lat.
- Bo jest istotna, bardzo istotna. - powiedziała w kwestii edukacji, po czym odsunęła się trochę na krześle, żeby sięgnąć po zapięcia torby. Podniosła szare oczy na Hero. - Skoro już się domyśliłeś to będzie ci przeszkadzać, jeśli wyjmę notes i zapiszę twoje słowa? Nie chciałabym ich poprzekręcać.
Po uzyskaniu zgody (zakładam!) uśmiechnęła się pod nosem. Rzadko kiedy ktoś odbijał pałeczkę i zadawał pytanie Chase, ale to nie było problemem. Pozostawiła notes obok z unoszącym się nad nim delikatnie samopiszącym piórem. Zostało zaczarowane tak, żeby naśladować elegancki, drobny maczek Krukonki i wszystko wiernie przepisywać. I tak to później przeredaguje dziesięć razy.
- Tak... Wyglądam pewnie na trochę starszą. Ty w tym wieku rozpoczynałeś już pracę nad własnym albumem muzycznym, jeśli dobrze pamiętam?

______________________


« maybe it's not about catching the answers, maybe it's about chasing them »

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 85
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Sob Sty 06 2018, 23:05

Wolałby nie poznawać opinii, jakoby jego zdolność metamorfomagii była jego najciekawszą cechą - fakt faktem nie potrafiło go to dziwić. Hero przywyknął już do zafascynowanych spojrzeń, a pomimo swoich braków w wiedzy coś tam potrafił. Teraz na przykład, skoro Chase dostrzegła drobną zmianę, skoncentrował się na pogłębieniu jej. Inna sprawa, że zamiast blondu wyszedł mu róż tak delikatny, jak gdyby zamiast słodkich loczków Gryfon miał na głowie watę cukrową...
- Do końca, ani do początku... - Przyznał z rozbawieniem w głosie, które świadczyć mogło jedynie o tym, jak mało się tym przejmował. Lubił metamorfomagię, sprawiała mu sporo frajdy; była jego znakiem rozpoznawczym, czymś nieoryginalnie oryginalnym. Hero niestety nie był zbyt dobrym uczniem, a po utracie swojej mentorki po prostu przestał się starać. Niby planował powrócić do nauki nad opanowaniem tej zdolności, miał mnóstwo książek i wcale nie brakowało znajomości, a jednak ciągle tylko to odkładał...
- Śmiało - machnął ręką, pozostawiając Chase pole do popisu. Nie przeszkadzał mu dźwięk skrobiącego po pergaminie pióra, nie pozwalał aby magicznie zapisywane słowa w jakiś sposób go rozpraszały. - Będzie ci przeszkadzało, jeśli będę w międzyczasie trochę grał? Dobre ćwiczenie na podzielność uwagi - wyjaśnił, chociaż nie dał Krukonce zbyt wiele czasu na odpowiedź i już zaczął śmigać smukłymi palcami po klawiszach. Grał cicho i spokojnie, nie patrząc na ręce i dalej obserwując z uprzejmym uśmiechem swoją rozmówczynię. Nie musiał wcale szczególnie koncentrować się na grze. Nim się zorientował, przeszedł z melodii nowego utworu na bardziej znaną, będącą głównym hitem wydanej płyty.
- I jak tu odpowiedzieć kobiecie w kwestii wieku... - zaśmiał się, potrząsając lekko głową. - Spokojnie uszłabyś za studentkę, tak myślę. I tak, w siódmej klasie pracowałem już nad Sonorus, chociaż muszę przyznać, że zabrałem się za to też trochę wcześniej. Kwestia zebrania wszystkiego do siebie, dopracowania... Tekst jednej piosenki napisałem jeszcze w czwartej klasie, za to z muzyką mi nie szło i dopiero po kilku latach do tego wróciłem. Nie znaczy to oczywiście, że każę czekać na Silencio tak długo - mrugnął do białowłosej. - A przynajmniej mam nadzieję, że nie będzie to tak wyglądało...

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 20
  Liczba postów : 70
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15645-chase-rowena-young#421295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15656-don-t-you-cry-tonight
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15658-sedzia#421730
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15655-chase-rowena-young#421692




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    Nie Sty 07 2018, 23:54

Chase obserwowała ze skupieniem zmianę koloru na uroczy róż. Naprawdę wystarczyło tylko chcieć? Mechanizmy tej niezwykłej umiejętności pozostawały dla panny Young czymś tajemniczym, a tajemnice to było coś, co Krukonka uwielbiała najbardziej. A zwłaszcza ich rozpracowywanie.
- Rozumiem. - odpowiedziała. Chociaż uważała, że jak już to lepiej skupić się na kontrolowaniu metamorfomagii niż wkuwaniu roślinek na zielarstwo, które zapewne nigdy się Hero nie przyda. Tyle, że Chase nie odgrywała tutaj roli osoby pouczającej Thìdley'a. Ba, była na tyle młoda, że dziwne, że w ogóle czasami tę rolę odgrywała. Nie próbowała nigdy zgrywać mądrzej niż jest, ale potrafiła dotrzeć do innych osób.
- Raczej nie. - odparła krótko, zerkając na swoje samopiszące pióro. Liczyła na to, że muzyka nie zakłóci jego pracy, tak naprawdę wszystkiego jeszcze nie rozpracowała... Ale musiała pokazać swój pełen profesjonalizm. Krukonki rozproszyć się tak łatwo nie dało, a przyjemne nuty tylko umilały im pobyt w tym pokoju. Bądź co bądź, nie wiedziała, jak długo będzie tu siedzieć. Poszła na żywioł, więc w gruncie rzeczy nie miała poukładanych w głowie konkretnych pytań. Uniosła w końcu delikatnie kąciki ust, skoro Hero obdarzył ją tak sympatycznym podejściem. Znała jego utwory, więc skojarzyła melodię graną na fortepianie.
Matka Chase nawet w średnim wieku wyglądała bardzo młodo, ale podobno, gdy miała siedemnaście lat także wydawała się starsza. Wszystko wina pokręconych genów, ale nastolatka nie narzekała. Lepsze to niż, gdyby brali ją za czternastolatkę. Wtedy już nikt nie traktowałby Krukonki poważnie... A i tak było niewiele takich osób.
- Przyznam, że sama kiedyś próbowałam pisać piosenki. - odezwała się, przeczesując palcami białe włosy. - Ale nie za bardzo mi się udawało, momentami zbyt podobne do poezji, a wolę prozę. - wyjaśniła, skupiając się na informacjach dotyczących nowej płyty początkującego muzyka. Zastanawiała się, co może być interesującego dla czytelników, a co ich znudzi. - Mam nadzieję, bo zapowiada się naprawdę dobrze, a przynajmniej ten kawałek brzmiał spoko. Wzorowałeś się na kimś przy Sonorus, miałeś jakąś inspirację w postaci innego artysty, a może rodziców?
Bardzo często tak właśnie było, że to czyjeś zasługi czy umiejętności popychały młodych ludzi do podążania w podobnym kierunku. Dała Hero tyle czasu, ile potrzebował, żeby udzielić odpowiedzi. W tym czasie Chase przyszły do głowy kolejne pytania, które mogły ujawnić jakieś ciekawe fakty z życia chłopaka.
- Swoją drogą lubisz takie wywiady, Hero? Może chciałbyś, żebym poruszyła z tobą jakiś konkretny temat? - istniała szansa, że Hero nigdy o coś nie zapytano, a być może chciał się tym podzielić z szerszym gronem odbiorców. Niekiedy lubiła pozwolić mówić innym tak, jak oni tego chcieli. Thìdley musiał mieć świadomość tego, że opublikuje to w Whisper, a w związku tym może miał coś do przekazania Hogwartczykom. Pióro zatrzymało się po zapisaniu słów Krukonki i wymierzyło ostry koniec w Gryfona, jak gdyby mierzyło go zaciekawionym spojrzeniem.

______________________


« maybe it's not about catching the answers, maybe it's about chasing them »

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój Muzyczny    

Powrót do góry Go down
 

Pokój Muzyczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 30 z 30Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-