IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Artystyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9 ... 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Klasa Artystyczna   Nie Sie 22 2010, 18:25

First topic message reminder :


Klasa Artystyczna

Na szóstym piętrze, poza mniej, bądź bardziej używanymi klasami, można natknąć się na pomieszczenie, w którym lata temu prowadzono zajęcia artystyczne. Obecnie uczniowie odwiedzają ją kiedy tylko mają ochotę coś potworzyć. Pomieszczenie jest spore, jednak zupełnie zagracone sztalugami, stolikami brudnymi od farb, bądź innych substancji, a także wysokimi regałami eksponującymi prace uczniów. Można tu znaleźć wiele pomysłowych dzieł. Także spora część uczniowskich malowideł zrobi kremowe ściany owego pokoju.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Gru 28 2010, 10:44

Niewielka cena, którą większość ludzi była w stanie zapłacić. Z akcentem na większosć. Bo niektórzy nie byli w stanie poświęcić dobrych relacji z ludźmi.
Wnioski Valentina były jak najbardziej poprawne. Składała przysięgi, owszem, jednak nie w ostatnich dniach, a jakiś czas temu, jednak z każdym dniem coraz ciężej jej było je wypełniać, dotrzymywać obietnic. Z każdym dniem coraz bardziej jej ciążyły, a nie potrafiła zdobyć się na odwagę, by poprosić o zwolnienie z nich. A samemu się z nich zwolnić nie mogła, nie wybaczono by jej tego.
- Jednak bywają takie sytuacje, gdy nie ma czasu na zastanawianie się i musisz złożyć obietnicę w danej chwili, inaczej zostaniesz z niczym - odparła, kontynuując tę, nawet ciekawą, polemikę. - Ale faktycznie, kierowanie się logiką wydaje się być lepszym rozwiazaniem, niż podążanie za emocjami.
A dlaczego ludzie składali pochopne przysiegi? Powody były różne. Na pewno bali się stracić bliskich i dlatego brali się do czegoś, czemu nie mogli podołać. Ale taki już los ludzki. Strach przez utratą czegoś lub kogoś, co było dla nas ważne, pchał nas do robienia różnych, często głupich rzeczy, wykonywanych z desperacji.
Dokładnie, nic jej tu nie trzymało teoretycznie. Bo jednak, jak pokazała praktyka, z jakiegoś powodu jeszcze tu została. Choć powoli dochodziła do wniosku, że właściwie chyba nie pozostało jej nic innego, jak tylko już sobie iść. Bo może i chciała jeszcze zostać, bardzo. Ale jeśli druga osoba tego nie chciała... ona nie będzie nikogo do niczego zmuszać. Nie. Wystarczy, że samą siebie zmuszała do pewnych rzeczy.
Właściwie, choć mogłoby się wydawać, że obserwuje nadal Valentina, jego poczynania, to tak naprawdę pogrążyła się w swoich myślach, zauważając jedynie niektóre z jego gestów. Jak chociażby ten, gdy chłopak poprawiał swe włosy, które musiały mu w tamtej chwili jakoś przeszkadzać. Nagle przyszła jej do głowy myśl, że chciałaby dotknąć tych włosów, sprawdzić, czy są naprawdę tak miękkie i piękne, na jakie wyglądały. Wpleść w nie palce podczas...
Oszałała, doprawdy, oszalała. Tamaro, na wszystkich bogów, o czym ty myślisz?
Chwila słabości, nic więcej, tak, magia chwili, która zaraz zniknie.
I dopiero po chwili zorientowała się, że on patrzył na nią, właśnie na nią (w sumie na kogo innego miał patrzeć, jak byli tu tylko oni sami, we dwójkę) i obserwował ją, tak jak ona wcześniej jego.
Och, nie wyganiał jej? Po jego słowach Tamara doszła do zupełnie odwrotnego wniosku. Miała wrażenie, jakby jej obecność była tu wielce niepożądana. Chciał, żeby poszła? A wiec pójdzie. On dostanie, czego chce. I nie mógł nie zauważyć zawodu na jej twarzy, który chciała ukryć, bardzo chciała, ale nie potrafiła, ta emocja wypłynęła na jej twarz i nie chciała z niej zniknąć.
- Miło było poznać - rzekła może dosyć niezrozumiale, jednak ona wiedziała doskonale, o co jej chodziło. A on, żeby się dowiedzieć, bedzie musiał się o to postarać. Odwróciła się więc w stronę wyjścia nięchetnie i powoli szła w kierunku wyjścia. A nawet bardzo powoli.
- Tak, tamta sukienka potrzebuje czegoś, co sprawi, że... - powiedziała do siebie, nie kończąc tej myśli, pozostawiając ją w swej głowie. Ale, choć mówiła cicho, to chłopak mógł ją usłyszeć.
Wyszłaby już niedługo, jednak zatrzymała się jeszcze na chwilę, by zawiązać swe sznurowane kozaki, bo splot węzła się rozluźnił, a nie chciała, żeby rozwiązał się w nieodpowiednim momencie, powodując groźbę potknięcia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Paris
Galeony : -2
  Liczba postów : 231




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Gru 28 2010, 21:35

Nim jeszcze dziewczyna wstała, a zaledwie kontynuowała rozmowę na temat przyrzeczeń, lekko nieco mimowolnie uniósł brwi, uważnie jej słuchając. Niekiedy mu zarzucano, że zbyt brnął w danym temat, nie ucinając rozmowy we właściwym momencie. Zapewne stąd liczba sprzeczek do jakich dochodziło podczas jego dyskusji z kimkolwiek była tak spora. Oczywiście i tym razem nie uciął.
- Wówczas można to określić jako kierowanie się strachem przed zostaniem z niczym, jednak składanie obietnic bez pokrycia prowadzi właśnie do takich samych efektów - końcem końców i tak pozostawało się z niczym. Wszakże w efekcie pustych przyrzeczeń, bardzo szybko było można coś stracić. Tym samym po raz kolejny wskazał na to, iż tego typu przyrzeczenia nie są niczym dobrym.
Podczas tej wymiany zdań, a raczej chwili po nich, czyżby Rosjanka była odrobinę nad czymś zamyślona? Oczywiście nie przyszło mu do głowy, że jej przemyślenia są ściśle związane z gestem, z chwilą, w której poprawił opadające włosy. Aczkolwiek gdyby miał o tym pojęcie, na pewno bardzo chętnie usłyszał by jej myśli. Wówczas chciałby je poznać. Wszak niezaprzeczalnie były bardzo interesujące, jednakże nie miał o tym pojęcia. Jej zamyślenie, nic mu nie mówiło. Po chwili dopiero na niego spojrzała nieco bardziej obecnym wzrokiem. Przyjrzał się jej oczom, chcąc z nich wyciągnąć jakieś wskazówki dotyczące chwilowej dość tajemniczej nieobecności.
I wstała. No tak, przecież powiedział, że pokaz był zakończony. Nagle ogarnęło go pewne przeczucie, dość uciążliwe. Kiedy dodała, iż było miło poznać, nawet nie odwrócił wzorku, który miał utkwiony gdzieś w pobliskich sztalugach. Oczywiście znów patrzył na nie, zupełnie ich nie widząc. Dopiero kiedy brunetka wspomniała coś o jakiejś sukience, nawet nie miał pojęcia o jakiej, odwrócił wzrok, aby na nią spojrzeć. Nim opuściła pokój zajmując się jakimiś poprawkami, wstał z krzesła i właściwie nieśpiesznym krokiem podszedł w jej kierunku.
- Prawdę powiedziawszy nie poznaliśmy się - uznał, kiedy już minął sztalugi i był wystarczająco niedaleko niej. Tym samym, aby móc powiedzieć "miło było poznać", dobrze byłoby rzeczywiście doprowadzić choć do wymienienia się imionami. To już bardziej byłoby można określić mianem poznania się. A jej imię wszakże nadal pozostawało dla niego tajemnicą. Zatrzymał się naprzeciw niej, uważnie ją obserwując i wyciągnął rękę w zamiarze zapoznania się.
- Valentin - przestawił się, opierając jednocześnie plecami o jakąś pobliską szafkę pełną tych niekoniecznie udanych i niekoniecznie wartych podziwiania, pracy. Jednakże nie po to przychodził do tego pomieszczenia, aby oglądać jakieś toporne rzeźby mniej utalentowanych uczniów. Zawsze odwiedzał ten pokój w celu popracowania nad swoim tworami. Tak jak i dziś, choć właściwie normalnie opuściłby już to pomieszczenie kierując się do lochów, aczkolwiek nie tego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sro Gru 29 2010, 15:56

Ale inteligentne dyskusje na ciekawe tematy były jak najbardziej pożądane. Niegdyś Tamara przysłuchiwała się im tylko, przyznając komuś rację w myślach, nie dzieląc się z nikim swoimi odczuciami ani swym zdaniem o danej sprawie.
Jednak dziewczyna zmieniała się. Z dnia na dzień. Z godziny na godzinę. Z minuty na minutę. Z sekundy na sekundę. Zmieniało ją wszystko, co się z nią działo, każde wydarzenie. Każda rzecz, którą zobaczyła. A przede wszystkim każda osoba, którą zdążyła spotkać na swej życiowej drodze. Po tym spotkaniu też niewątpliwie coś w niej się zmieni. I właśnie zmieniała się. Już nie była tylko bierną obserwatorką, sama coraz częściej brała udział w dyskusjach, broniąc przy tym swoich racji, może nie zawsze słusznych. Ale broniąc ich do końca.
Nie zdążyła już odpowiedzieć Valentinowi, a może raczej nie chciała, czując, że w tym momencie należy skończyć. Doskonale wiedziała, że czy tak, czy tak, ludzie zostawali z niczym, gdy składali puste obietnice. Ale i tak wiadomo było, że ludzie składali puste obietnice, składają i składać je będą. Choćby dlatego, że zawsze łudzić się będą, że to odsunie na jakiś czas ich problemy. Poza tym, trzeba było uczyć się na błędach, a błędami takimi były właśnie puste obietnice, składane przez wielu. I zazwyczaj ludzie, gdy raz popełnili błąd, starali się nie popełniać go po raz drugi. Jednak bywały też takie sytuacje, że ludzie cały czas robili te same błędy, uparcie, nic się nowego przez nie nie ucząc.
Może i jej myśli dotyczące Francuza był interesujące. Były nawet bardzo interesujące, trzeba to było przyznać. I na pewno miło byłoby jej, gdyby dowiedziała się, że takie myśli chłopak chciał usłyszeć. Jednak ona bała się wypowiedzieć swe myśli, to nie było jeszcze dla niej normalne, tym bardziej, iż sądziła, że zostanie osądzona niesłusznie, jakby była wariatką. Tak więc jej myśli pozostały tylko jej myślami.
Chwilę zajęło jej poprawianie osznurowania butów, dlatego też nie zdążyła wyjść i dlatego Valentin mógł zdążyć ją zatrzymać w ostatniej chwili, jeśli tylko mu się tak podobało. Słyszała odgłos jego kroków i wiedziała, że znajdował się coraz bliżej niej, co jej pochlebiło. Skończyła więc pospiesznie wiązać sznurowadła, nie przejmując się, że i tak będzie pewnie musiała to zrobić ponownie w niedługim czasie. Po tej czynności wstała i odwróciła się ponownie w stronę chłopaka.
- I znowu muszę przyznać ci rację - odparła na jego słowa, wszak prawdziwe, bo gdy ludzie się poznawali, przestawiali się sobie, podawali swe imię, przynajmniej, zazwyczaj też nazwisko. A w ich przypadku do czegoś takiego nie doszło. Jeszcze.
- Tamara - jej imię wreszcie przestało być dla niego tajemnicą, tak samo, jak jego dla niej, dosłownie przed chwilą. - Naprawdę miło mi cię poznać - dodała, uśmiechając się przy tym nieznacznie i ściskając jego dłoń, delikatnie, a jednocześnie stanowczo. I przy tym nadal go obserwując uważnie. Choć kątem oka widziała te prace, którym może innym razem by się przyjrzała, ale nie dziś. Nie w obecności Valentina. Bo ludzie byli ciekawsi, niż rzeczy martwe. Szczególnie tacy indywidualiści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Paris
Galeony : -2
  Liczba postów : 231




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Gru 30 2010, 15:42

Valentin absolutnie nie potrafił zachowywać dla siebie opinii na pewne tematy. Kiedy więc rozgrywała się jakaś dyskusja, choć najczęściej po prostu to głównie on brał w niej udział, zwykle musiał coś od siebie wtrącić. Szczególnie, że mimo wszystko był dość kłótliwą osoba. Poza tym on wszakże lubił te różne sprzeczki i nawet od nich nie stronił. A że niekiedy na prawdę odznaczał się bardzo złośliwym charakterem, nie należało to nawet do rzadkości. Właściwie to nawet nie niekiedy, a przeważnie się takową osobowością charakteryzował, aczkolwiek to już w owym momencie nieistotne.
Jednak mimo to wszystko, gdyby poznał jej tamte myśli, związane z włosami, a raczej tym, do jakich wyobrażeń drobny gest ją posunął, nie nazwałby jej wariatką, ani raczej nie osądził niesłusznie. Aczkolwiek to właściwie nie miało znaczenia, bowiem brunetka i tak nie zamierzała tego powiedzieć, tym samym studiowanie jego ewentualnych reakcji było zupełnie bezcelowe.
Kiedy przestawiła się, przy tym podając mu rękę uścisnął ją także, aby niewielką chwilę po wypowiedzeniu imienia znów puścić. Miała ciężkie imię. Być może w ten sposób to odczuwał, gdyż był przyzwyczajony do tych Francuskich. Jednakże Tamara kojarzyło mu się z kimś zmęczonym życiem. Z resztą czyż nie większość Rosyjskich imion właśnie nasuwała podobne skojarzenia?
Rudowłosy stał cały czas w tym samym miejscu, obserwując ją uważnie swymi zielonymi oczami, nad czymś być może się zastanawiając. Brunetka od początku kojarzyła mu się z Aurelle. Jednakże z ową Francuską nie poznał się za dobrze. Wszystko skończyło się jeszcze tego samego dnia, jednakże było najbardziej charakterystycznym dniem z owych wakacji.
- Czego potrzebuje? – Zapytał po chwili, oczekując jej odpowiedzi. Oczywiście nie umknęły mu tamte słowa, które wypowiedziała zmierzając ku wyjściu. Zaledwie zwlekł z dopytaniem o tamto zagadnienie. Właściwie nie zapytał po to, aby dowiedzieć się czego niby brakuje w jego projekcie, a po to, aby poznać w pewnym stopniu wyczucie dziewczyny. Zadając tego typu pytania, było można łatwo ocenić wyczucie i gust innych. Niekiedy Valentin podpuszczał tak osoby, do wypowiadania swoich teorii na temat ewentualnych braków, bądź poprawek, które wedle nich oczywiście niezwłocznie powinien wprowadzić. Robił to jednakże tylko i wyłącznie w celu sprawdzenia, cóż takiego dana osoba ma właściwie do powiedzenia, a i na ile jej rady mogą mieć rzeczywiście jakiś sens i w tym wypadku na ile Rosjanka miała dobrego gustu. Oczywiście to nie był test, którym weryfikował znajomości, jedynie to było przez niego stosowane, gdy ktoś zaczynał dyskusję na temat jego projektów.
- Co powinno sprawić? – Dodał po chwili dalszą część pytania adekwatnie jej uprzedniej wypowiedzi. Przyglądał się jej z pewnym zaciekawieniem starając się odgadnąć co może odpowiedzieć. Właściwie nie wiedział, dlaczego nie dokończyła tamtych wypowiedzianych wcześniej słów. Aczkolwiek liczył, iż teraz dociągnie ku końcowi swoją teorię, której niezaprzeczalnie był obecnie ciekawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Gru 30 2010, 19:54

W niektórych sytuacjach lepiej było zachować swoje zdanie dla siebie, niz jej wypowiadać i tak właśnie zazwyczaj robiła Tamara. Aczkolwiek z drugiej strony, jeśli ktoś miał taki, a nie inny charakter, to choćby tego chciał, to nie mógł powstrzymać się przed wtrącaniem własnej opinii. Bo i dyskusje kształtowały charakter, uczyły odpowiedniego wypowiadania swojego zdania, a także dawały możliwość poznania opinii danych ludzi, ich poglądów i przekonań. A poza tym czasem dobrze było tak się pokłócić, wyrzucić z siebie złość, która gromadziła się w tobie i nawet wyżyć się na kimś. To oczyszczało.
Na pewno byłoby jej miło, gdyby tylko dowiedziała się, że jednak nie zostanie potraktowana jak osoba niespełna rozumu tylko przez to, że myślała akurat tak, a nie inaczej o tymże geście. Ale... nie powie mu tego. Nie sama z siebie. Bo gdyby jednak postanowił ją o to zapytać, to... może by się odważyła ujawnić swe myśli.
Opuściła rękę, gdy tylko Valentin przestał ją ściskać. Dotyk jego dłoni był przyjemny i znowu zaczęły nachodzić ją dziwne myśli. Nagle pomyślała, że chciałaby, aby ten uścisk dłoni nie skończył się tak szybko, żeby mogła nacieszyć się nim. Chciała, aby jeszcze dotknął ją. Jej dłoni, jej twarzy, jej włosów... Czuła, że i wtedy czułaby przyjemność, co najmniej taką samą, a może i jeszcze większą...
Znowu się zamyśliła. I znowu sprawił to jego gest. Co on miał takiego w sobie, że myślała o takich rzeczach, o jakich nie myślała dotąd przy nikim innym? Bo przecież wcześniej nigdy nie zastanawiała się nad tak drobnymi rzeczami, gdy kogoś poznawała. Dotychczasowe jej spotkania z ludźmi miały całkiem inny przebieg, odbywało się to wszystko w całkiem odmienny sposób niż ten teraz.
Ale to była miła odmiana. Bardzo miła.
I nadal patrzył na nią w taki sposób, jak myśliwi, gdy widzą zwierzynę. Przynajmniej tak odczuwała to Rosjanka. A gdyby wiedziała, jak dobrze kojarzyła mu się z pewną osobą... Może przyjęłaby to dobrze, a może i nie. I ach, jak trafne były jego skojarzenia z imieniem panny Markowej!
I właściwie zdziwiła się, gdy usłyszała obydwa pytania, związane naturalnie z projektami chłopaka. Można by zastanawiać się, dlaczego się zdziwiła. A właśnie dlatego, że rzadko, mimo wszystko, rzadko ktoś pytał ją o zdanie. Zazwyczaj, choć przysłuchiwała się dyskusjom i wymianie opinii, nie proszono jej, by wypowiadała się na dany temat. Dlatego właśnie tak zaszokowały ją pytania Francuza, co było po niej widać. Znowu. Ach, przy nim jakoś nie umiała ukryć swych emocji, kontrolować ich, tak jak robiła to idealnie przy innych.
- Czego potrzebuje... - zaczęła, nie będąc pewną, o co mu chodziło, dopiero po chwili przypominając sobie o swej niedokończonej myśli, wypowiedzianej w chwili, gdy zmierzała już ku drzwiom, aby opuścić pomieszczenie.
- Chodziło mi o tę sukienkę, której projektem zajmowałeś się, gdy weszłam do tej sali. Tak, o tę czerwono - czarną. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale w chwili, gdy ją ujrzałam, nagle naszło mnie nieodparte wrażenie, że, choć sukienka sama w sobie prezentowała się nieźle, a nawet dobrze, to, mimo wszystko czegoś jej brakuje. Czegoś, co kontrastowałoby zarówno z czernią, jak i czerwienią. Czegoś, co stanowiłoby ciekawy dodatek, być może pozornie niepasujący do całości, ale... ale tak naprawdę stanowiłoby idealną kompozycję z całością. Nie wiem dokładnie, jak miałoby to wyglądać, ale mogłoby to być coś w rodzaju broszy albo kotylionu. I jedyny kolor, jaki przychodzi mi na myśl to żółć. Nic innego, nic nei ma lepszego nad tę barwę... Ale to tylko moje zdanie i nie wymagam od ciebie, byś się do niego zastosował, choć niewątpliwie by mi to pochlebiło.
Czyżby sprawdzał ją? Jaką osobą była? Przez poznanie jej gustu i upodobań chciał poznać ją bliżej? A może zorientować się, czy jest osobą wartą uwagi i jeśli nie spodobałyby mu się jej przekonania, po prostu zostawić ją, pożegnać się pospiesznie i odejsć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Paris
Galeony : -2
  Liczba postów : 231




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Sty 06 2011, 23:24

Valentin zapewne zapytałby, o tak, on nie miał najmniejszych problemów z zadawaniem jakichkolwiek pytań. I tym razem tak by było. Z tym, że w owej chwili, miął już spory odstęp czasu, a jej zamyślenie miało miejsce przedtem, kiedy jeszcze byli przy stoliku. Czy on teraz pamiętał o tym? Było to mało prawdopodobne. Jednakże jeśli tylko wiedziałby jaka mogła być odpowiedź na pytanie, zadałby je bardzo chętnie, a jeszcze bardziej ochoczo wysłuchałby jej słów.
I znów jej wzrok stał się nieobecny, jej myśli powędrowały w jakiś niejasne rejony, których rudowłosy nie mógł odgadnąć. Cofnął rękę chowając ją do kieszeni i uważnie przypatrując się brunetce. Zmrużył lekko oczy chcąc coś odgadnąć z jej zachowania, które z niczym mu się nie kojarzyło. Dziewczyna co chwilę stawała się zagadkowo nieobecna, odpływała gdzieś myślami, a po chwili, zapewne upominając się wewnętrznie, powracała do realnego świata.
- Często zdarza Ci się tak uciekać myślami, jak dziś? – Zapytał zaraz analizując wzrokiem dziewczynę, a szczególnie skupiając się obecnie na jej spojrzeniu. Chciał wyłapać je, gdy będzie udzielać odpowiedzi na jego pytanie. Nie znał jej, nie miał pojęcia jak zachowuje się na co dzień. Mogła być jedną z tych eterycznych marzycielek stąpających po ziemi niczym w śnie, a mogła być osobą o zupełnie realnym i twardym podejściu, a owe dzisiejsze ucieczki w świat fantazji, mogły stanowić jedynie nietypowe zachwianie.
W pierwszej chwili dostrzegł jej zaskoczenie związane z pytaniem o projekty, w kolejnej, chwilę zawahania, ostatecznie jednak dziewczyna wyraziła swą długą i bardzo konkretną opinię jaką miała. Czyżby nie przywykła do wypowiadania się na wiele tematów? Niedobrze, niedobrze.
Jednakże zaraz wsłuchał się w jej słowa, ani na moment jej nie przerywając. Przeczuwał, że jeśli wtrąciłby się w trakcie wypowiedzi, mogłaby ani nie dokończyć swojej teorii. A Valentinowi nie chodziło o to, aby udowodnić, że wie lepiej, przerwać nim zacznie, on chciał usłyszeć jej zdania. Dowiedzieć się jaki ma gust.
Valentin był typem obserwatora. Lubił analizować pewne osoby, przyglądać się im i wysuwać jakieś wnioski. Poznawanie zdania różnych osób było dla niego w jakiś sposób fascynujące. To, że był osobą definitywnie trzymającą się na uboczu w niczym mu nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Z pewnej odległości niespostrzeżenie było można spokojnie obserwować. Wszakże czym zajmował się najczęściej w Paryżu, jeśli nie właśnie przyglądaniem się wszelakim przechodniom? To nie była tylko zwyczajna fanaberia, sposób na zabicie nudy. Z tym wiązało się także zainteresowanie modą. Wszystko to miało swoje zawiłe wytłumaczenia.
- Biały – powiedział dopiero po chwili, gdy dziewczyna wyraziła swoje zdanie. Jakby uprzednio rozważając jej słowa i nakładając owy żółty kolor w wyobraźni na projekt.
– Czerwień i żółć powodują efekt świątecznej bombki choinkowej, natomiast biały jest kolorem zarówno wyraźnym jak i stonowany. Dodanie go do projektu nada wyrazisty wygląd, nie przesadnie optymistyczny, co dała by żółć. Dodatkowo biały, czerwony i czarny są kolorami, których przeplatanie zawsze wychodzi dobrze, a i ma w sobie pewien charakter – zaraz kontynuował swoją wypowiedź, wyjaśniając pewne sprawy z kolorami, a przynajmniej to jak on to widział. Dodatkowo żółty był kolorem ogólnie przez niego unikanym. Wyjątkowo go nie lubił.
- Ewentualnie srebrna brosza może stanowić interesujący dodatek, który idealnie – zawahał się na chwilę analizując w myślach, to o czym właśnie mówili. Srebrna brosza, och tak, to był naprawdę idealny pomysł i początkowo mówiąc o tym, nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo trafiony. Dopiero chwila zastanowienia mu to w pełni uświadomiła.
– Ona nada temu pewien klimat z minionych lat – dokończył ostatecznie, stwierdzając, że koniecznie będzie musiał poszukać starej, srebrnej broszy, która będzie jednocześnie wyglądać na znoszą. Musi mieć pewną historię.
- Dodam starą broszę – zakończył w końcu, zupełnie będąc pewnym owego pomysłu. Czyż to co podpowiedziała dziewczyna nie było właściwie idealnym dopełnieniem? Stare brosze były rzeczywiście idealne, oczywiście zamiast niej mógłby to być zegarek. Och tak, Valentin kochał stare zegarki na łańcuszkach, dlatego też zawsze przy sobie jakiś tego typu miał. Do tej sukienki musiał znaleźć jakaś interesującą przypinkę. Jakakolwiek przypominająca kwiaty mogła od razu odpaść z dodatkowym mianem uzyskanym od rudowłosego – tandeta. Och tak, w najbliższym czasie wybierze się na pewne poszukiwania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Sty 07 2011, 22:28

Mógł pytać, jeśli tylko chciał, aczkolwiek dziewczyna się nie spodziewała tego już wcale, bo zbyt dużo czasu już minęło od tamtej chwili, gdy myślała akurat o jego włosach. Zbyt dużo się od tamtego czasu zdarzyło, by on mógł jeszcze o tym pamiętać. Ona pamiętała. Ale ona to przeżyła, więc nie mogła zapomnieć. Zbyt osobiste było to przeżycie i zbyt... nadzwyczajne, by tak łatwo mogła to zapomnieć. A przecież znowu zdażyła się zamyślić, znowu znowu jej rozum zajmował się drobnymi szczegółami, co nie było dla niej rzeczą zwyczajną, nie. Ale znowu też właśnie wracała do normalnego świata, jak gdyby nigdy nic się nie zdarzyło.
- Nie, właściwie nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało - odparła, czując, jak patrzył na nią wnikliwie, patrząc mu prosto w oczy, chcąc dowiedzieć się, dlaczego właściwie o to zapytał. Choć w sumie odpowiedź mogla być bardzo prosta, wszak człowiek zamyślający się tak często, jak w tym dniu ona, nie był postrzegany zbyt poważnie. I dokładnie, nie znał jej, więc mógł się niepokoić. Ale nie, nie była ona eteryczną marzycielką. Była zazwyczaj trzeżwo myślącą osobą, choć i ona, jak chyba czasem każda przedstawicielka płci żeńskiej uciekała w świat fantazji i pragnień, tych, które nie mogły się spełnić.
Owszem, nie było dobrą rzeczą, że nie wypowiadała się zbyt często na dany temat, że tak zdziwiła się na żądanie chłopaka. Ale jak inaczej mogła zareagować, skoro wcześniej mało kto ją o to prosił?
I szczerze mówiąc, wdzięczna mu była, że nie przerwał jej w trakcie jej wypowiedzi, bo mogłaby ona stracić swój wątek, zawstydzić się i istotnie nie dokończyć swych myśli, obawiając się dalszych reakcji, a także tego, że powiedziałaby jeszcze coś nie tak i popełniłaby jeszcze jakąś gafę. A udowadnianie, że on wiedział lepiej, nie wyszłoby nikomu na dobre.
I tu właśnie widać było, ze mimo wszystko, mimo różnic, jakie między nimi były, tak naprawdę byli do siebie bardzo podobni. Bo ona także obserwowała ludzi i lubiła ich poznawać. Także przyglądała im się uważnie, oceniając ich w swym myślach i na pewno nadajac im jakieś etykietki. Jednak starała się mimo wszystko tego unikać. Tak jak on przyglądał się ludziom w kawiarence paryskiej, tak ona przechadzała się po ulicach Sankt Petersburga i obserwowała życie toczące się na ulicach miasta.
Słuchała uważnie uwag młodzieńca, zachowując je w zakamarkach swej pamięci. I właśnie w swym umyśle przyznała mu całkowitą rację, co tylko dowodziło, jak on był bardziej doświadczony od niej w sprawach mody i ogólnie ubierania się. Poza tym tak naprawdę i na niezbyt lubiła żółty i właściwie nie wiedziałą, co spowodowało, że akurat ten kolor przyszedł jej namyśl. Może to jakiś chochlik namieszał jej w głowie. Biel była bardziej elegancka. Poza tym to kolor królewski, a także symbol pokoju. Wszak to białą flagę nieśli posłowie, gdy chcieli zawrzeć pokój.
Oczywiscie zaczęła sobie wyobrażać ten strój, jakby on wyglądał z bielą. I teraz już widziała, że prezentował się on lepiej niż z żółcią. A gdy usłyszała wzmiankę o srebrnej broszy, biel zaraz zamieniła się w srebro. Tak, to był idealny dodatek do tej sukienki, perfekcyjny. Akcentujący jej wyjątkowość.
I czyżby się przeszłyszała? Czyzby on naprawdę powiedział, że wykorzysta jej pomysł, oczywiście po przeróbkach, ale jej pomysł? To było znowu coś odmiennego od tego, co przeżywała zazwyczaj. Bo mało kto liczył się z jej zdaniem. A szkoda.
- Cieszę sie, że moja opinia przypadła ci choć w części do gustu - rzekła, podsumowując ich rozmowę na temat jednego z jego projektów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Skąd : Francja
Galeony : -9
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Lut 17 2011, 14:04

weszła, niosą c ze sobą futerał. Jej domowi przeszkadzały mugolskie piosenki, zwłaszcza jedna, którą ostatnio ćwiczyła. Tu żadko kiedy ktoś przychodził. Podeszła do dużego parapetu, na którym usiadła i po chwili strojenia zaczęła grać pierwsze akordy. Po jakimś czasie nuciła już pod nosem:
"summer has gone and past
the innocent can never last
wake me up when september ends"
nagle ciszę wokół przerwał dźwięk otwieranych wrót od komnaty. Przestraszona szybko ukryła się za jednym z biurek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Mar 11 2011, 17:13

...
...
...
...
...
Wszystko jej się znudziło. Granie na skrzypcach, chodzenie na spacery, łażenie po lesie w poszukiwaniu zwierząt, które mogłaby szkicować, picie, jedzenie, picie drugiego rodzaju, spanie, płakanie, jęczenie, marudzenie, udawanie, bazgranie, pisanie listów, szukanie skarbu, budowanie zamków ze śniegu (nawet jeśli tego nie robiła...), patrzenie w niebo, czekanie na wakacje, rozmyślanie o tym, jak to będzie, kiedy rodzice zobaczą ją w takim stanie, bezczynne siedzenie, stanie, leżenie, turlanie się, robienie fikołków, rzucanie czym popadnie, warczenie na ludzi, ignorowanie ich, czytanie, pisanie, granie ze samą sobą, łudzenie się, że będzie dobrze. To wszystko jej się po prostu znudziło. Teraz, poza rozpaczaniem z dwóch wiadomych powodów, była wielka obojętność. Chociaż mimo tego, że znudziło jej się picie drugiego rodzaju, miała ze sobą butelkę sherry. Nie to, żeby była jej potrzebna! Audka była już pijana, więc wcale nie potrzebowała sherry. Ale to nic, miała, i tyle. Na zapas, na większą rozpacz.
I tak, jakimś cudem, znalazła się w tej sali. Od razu poczuła zapach farb, których jakoś nigdy nie lubiła. Może to odpowiednia szansa?
Odstawiła gdzieś swoją butelkę i wyciągnęła farby. Wzięła jedno z naciągniętych płócien i nie trudząc się, aby wyjąć pędzle, zanurzyła dłoń w fioletowym kolorze. Za chwilę zaczęła mazać jakieś nieokreślone kształty, nieprzypominające niczego *dziwne, zupełnie tak jak ona!*. No, ale oczywiście pojawiło się więcej barw, przez co dziełopodobnecoś nabrało... eee... właściwie nie wiadomo czego, ale było inne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Skąd : Francja
Galeony : -9
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Mar 14 2011, 21:20

Weszła do klasy, jak zwykle ostrożna, od czasu, kiedy dała się zastraszyć bandzie szczurów, najwyraźniej wiodącej prym wśród fauny tego piętra. Futerał, a raczej wypadałoby powiedzieć, niemiłosiernie poobijane pudełko, kiedyś niewątpliwie obite skórą, dziś ozdobione głównie przez klej i jakże cudowne podpisy całego jej domu, jak zwykle trzymała w ręce. dziś jednak nie była sama. W sali była jakaś istota, w pierwszym momencie stwierdziła, że to duch, jednak przez jej żołądek nie dało się zobaczyć sztalugi, za którą niewątpliwie stała. Zaczęła powoli przemieszczać się do swojej ulubionej wnęki okiennej. Kiedy zobaczyła dziewczynę od frontu uderzyły ją trzy rzeczy- lekko podkrążone oczy dziewczyny, brak pędzla w jej ręku oraz pokaźnych rozmiarów butelka trunku, która właściwie tłumaczyła pozostałe.
Uśmiechnęła się do niej niepewnie i zapytała
-Czy będziesz miała coś przeciwko, jeśli trochę tu pogram?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Mar 15 2011, 17:32

Ohohohoh, jej oczy wcale nie były lekko podkrążone. Ach i łatwo byłoby pomylić ją z duchem, ale miała chyba zbyt ludzkie barwy. I dała radę malować, więc raczej nim nie była. Jeszcze... A i tak najbardziej rzucał się w oczy fakt, że waga dziewczyny spadła, brutalnie wręcz.
Wracając do tematu - malowała sobie swoje pseudodzieło, w spokoju (znudzeniu), bez większych emocji, byle jak, niedbale, ale jednak coś z tego wyszło. Co o tym świadczyło? A to, że cofnęła się przerażona, kiedy spojrzała na płótno pod innym kątem. Holden chyba ją prześladował, bo widziała go nawet w bezładnym obrazie. Uspokoiła się trochę i wymieniła podstawę na czystą, a tamtą odstawiła gdzieś tak, żeby na nią nie patrzeć.
- Nie - mruknęła, nawet nie interesując się, kto przyszedł. Mignęła jej tylko brązowa czupryna, a głosu nie znała zupełnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Skąd : Francja
Galeony : -9
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Mar 18 2011, 19:02

Ekstra. Miała więc zapewnienie, że w sumie obecność dziewczyny nie zrobi jej wielkiej różnicy. W każdym razie odniosła takie wrażenie. W sprawianiu wrażenia była mistrzynią, nie uznawała nigdy niczego za pewnik. Gryfonka rzeczywiście wyglądała na wychudzoną, jednak wątłość nie musiała być wywołana jej stanem, widziałą wiele fanatycznie odchudzających się kobiet, choćby na mugolskich bankietach szlacht, czy też w ich telewizji. Przysiadła cicho na parapecie, wyjęła z futerału ignorance, mając nadzieję, że w sąsiednich klasach nikomu nie będzie przeszkadzała muzyka.
Po kilku minutach jednak nie mogła wytrzymać, to po prostu rozpierało ją wewnętrznie. Musiała jakoś nawiązać kontakt z tą dziewczyną, i zrobi to, prędzej czy później. Spytała więc, nie znalazwszy innej zaczepki:
-mogę trochę sherry?


Ostatnio zmieniony przez Aniela Lampadaires dnia Pią Mar 18 2011, 19:23, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : stwierdziłąm, że to będzie za nudne)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Kwi 02 2011, 14:20

Pięknie! Wprost cudownie! Któryś z Gryfonów postanowił zrobić jej żarcik Prima Aprilisowy i pochował jej wszystkie pióra. Szukała ich jak głupia po całym zamku, biegając w te i we wte, z góry na dół. Na razie znalazła dwa z trzech, więc powinna być zadowolona i dać sobie spokój z tym ostatnim. Jednak pech chciał, żeby to właśnie to jedyne nieznalezione jeszcze pióro okazało się tym najważniejszym ze wszystkich. Do tego obudziła się wczoraj z zielonymi włosami. Już doprowadziła je do względnego porządku, ale trochę to trwało i co chwila znajdywała coraz to nowe kosmyki w kolorze trawy. Oczywiście pierwszą rzeczą, jaką zrobiła rano, widząc siebie w takim stanie było wybuchnięcie śmiechem. Potem jednak tak wesoło już nie było. Ale wracając... weszła do klasy artystycznej, która była ostatnią deską ratunku dla jej pióra. Zaglądając w każdy kąt po kolei, rozpoczęła żmudne i nudne poszukiwania owego przedmiotu. W końcu znalazła go w jednym z pustych słoików po farbie. Niech ona tylko dorwie tego żartownisia! Nogi mu z czterech liter powyrywa. Wzięła głęboki oddech na uspokojenie i już miała wychodzić, kiedy do głowy wpadł jej pewien pomysł. A może by tak spróbować coś namalować? Odwróciła się, szukając jakiegoś czystego płótna i pędzla. W końcu ze zwycięskim okrzykiem podniosła do góry to drugie i stanęła przed śnieżnobiały materiałem ustawionym na sztaludze. Co by tu namalować? Może... Tak! To jest to! Podśpiewując zaczęła nanosić kontury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Maj 21 2011, 21:35

Raźnym krokiem weszła do pomieszczenia, witając wszystkich obecnych wesołym uśmiechem. Ah, jak zwykle aż promieniała szczęściem, do tego miała aktualnie tyle weny, że jeśli zaraz się nie wyżyje twórczo, to pewnie wysadzi coś w powietrze, w dodatku zapewne tym "czymś" byłaby ona sama.
Dorwała się do czystej sztalugi i z torby wyjęła swój szkicownik. Chyba każdy kto zna Haer chociaż trochę, wie, że ma zdolności plastyczne. Chwali się tym jak może, bo w końcu praktycznie żadne lekcje jej nie wychodzą. Po prostu zazwyczaj do tego potrzebne są zaklęcia, w których ona jest kiepska. No przepraszam, ale piąta klasa, a ledwo umie użyć prostego zaklęcia przenoszenia przedmiotów, no a i tak nie zawsze wychodzi.
Szybko przekartkowała notes w poszukiwaniu szkicu, całkiem wyjątkowego, ponieważ zawierał portret, który rysowała z pamięci. *wzdych* To portret chłopaka, nawet bliskiego przyjaciela Hear. No niestety nie jest świadoma, że nie ma u niego szans, biedna o do tego zauroczona... Ehhh... Może ktoś ją w końcu uświadomi? Halo, ludzie! Ile ona ma jeszcze się tak łudzić?
Zaczęła ołówkiem przenosić szkic na sztalugę, wyjątkowo robiła to powoli, miała radość z rysowania najdrobniejszego szczegółu jego twarzy. Może i jest lekką wariatką, ale chyba ma prawo się zauroczyć, a to, że bez wzajemności to już inna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 216
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 214




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Maj 21 2011, 21:52

Nev z kolei w ogóle nie miała pojęcia, co robi w tej sali. Ona nie ma kompletnie talentu do rysowania, a jej bazgroły zazwyczaj przypominają rzygowiny Lashlo. No cóż. W każdym razie, to umysł ścisły, więc nie wymagajmy od niej zbyt wiele! Wiem, że to nie wyklucza talentu artystycznego, ale po prostu uznajmy to za świetną wymówkę, ot co.
Weszła tutaj na czuja, bo ot tak, w zasadzie to miała nadzieję, że znajdzie tutaj swojego kota, który ostatnio jej zwiał, no i szukała go po wielu zakamarkach Hogwartu, ale z marnym skutkiem. Bywa.
Rozejrzała się po pomieszczeniu i odgarniając do tyłu swoje włosy, zauważyła gdzieś rysującą Herę. Jak uroczo! Mogłaby zrobić coś nikczemnego teraz. Tylko hm, co to mogłoby być?
Ha! Zanim dziewczyna ją zauważyła, Nev wyszeptała zaklęcie Abdico Visus i za pomocą różdżki stała się niewidzialna. Podeszła zatem do biednej Puchonki, zaczęła dla zabawy podnosić jakieś rzeczy, jakby te same z siebie lewitowały! W sumie durny pomysł i mało ciekawy, ale jakoś Krukonce niespecjalnie chciało się dziś wysilać. Wybaczmy jej to!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Maj 21 2011, 22:06

Uśmiechała się lekko od czasu do czasu do portretu, który z chwili na chwilę stawał się coraz bardziej realny. No dobra... W zasadzie miała na razie tylko kontur głowy i zarys szopki na głowie, ale to przecież i tak jest to część obrazu przedstawiającego jej idola, więc ma radochę. Kontem oka spostrzegła jakiś ruch z boku, więc odwróciła głowę i ... jej oczom ukazał się latający pędzel. Do tego nr. 15! Jej ulubiony!
Przez chwilę ściągnęła brwi, ale potem wystawiła rękę i palcem wskazującym popchnęła pędzel ku dołowi. W zasadzie przyjęła do wiadomości fakt o latających przedmiotach całkiem spokojnie, czasami miewa różne dziwne przewidzenia, więc latający pędzel nie jest niczym zbyt przerażającym. A poza tym wiadomo, to jest Hogwart, takie dowcipy ciągle się tu zdarzają. Rozejrzała się po sali, ktoś musiał rzucić te zaklęcie, ale kto? Każdy jest zajęty swoimi sprawami, a nawet nikt, oprócz Hear, nie zwrócił uwagi na latający pędzel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 216
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 214




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Maj 21 2011, 22:30

Mimo, iż żarcik był durny, Nev jak zwykle bawiła się przednio. Dopóki nie zauważyła, że Herę w ogóle to nie rusza. No halo, mogłaby chociaż udawać, że się śmieje, nie? Szczególnie, że biedna Krukonka ma ostatnio trochę depresyjny nastrój, więc przyda jej się ktoś, kto śmieje się z jej żarcików. Ale widocznie nie było jej to dane.
Westchnęła zatem, rzucając rzeczy na podłogę i wyciągając różdżkę szepnęła Finite. Co oczywiście sprawiło, iż znów była widzialna. I patrzyła się na Herę zażenowanym, znudzonym wzrokiem.
- Jeny, ale z ciebie wiśnia, mogłaś chociaż udawać rozbawioną - stwierdziła z wyrzutem, po czym schowała różdżkę w odpowiednie miejsce za paskiem. Ponownie rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu nikczemnika Lashlo, ale nie dostrzegłszy go nigdzie, stanęła obok koleżanki, patrząc na obraz i zakładając ręce za plecami.
- Co tam tworzysz? - spytała niedbale, tak jakby ją to interesowało, no ale dobra. Nie może ciągle chodzić z skwaszoną miną. chociaż taką niewątpliwie teraz miała. Heh, nie ma to jak durne problemy nastolatek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Maj 21 2011, 22:42

Skrzywiła się nieco, ale z niej bananowy mózg, nawet nie pomyślała o tym, że to mogło być zaklęcie kameleona! Boo.. To było zaklęcie kameleona, tak?
- Wybacz, jak chcesz to mogę się teraz pośmiać. - Kto jak kto, ale ona to umie się śmiać się na zawołanie, nawet brzmi to całkiem prawdziwie.
- To będzie portret... Chłopaka. - Westchnęła rozmarzona. Rzeczywiście, trzeba wiedzieć i pamiętać, że nie powinno się zawracać w głowie Hear! O dziwo, pomimo, że jest Bi, jeszcze nigdy tak naprawdę nie zauroczyła się w żadnej dziewczynie. A może to i lepiej? - On jest naprawdę niesamowity. A te jego oczy! - Dodała rozmarzonym głosem. - I ten głęboki, cudny głos... - Przymknęła powieki, a na jej ustach ponownie zagościł uśmiech.
Właściwie zawsze mówiła, że miłość jest niepotrzebna, tylko miesza w głowie, ale cóż... Jest lekko świrnięta, więc już o tym zapomniała i teraz szaleje za... Ianem.
- Też przyszłaś tu coś stworzyć? Ahh... Na pewno tak! A może też jakiś chłopak zawrócił ci w głowie? - Oczywiście jak to Hear, od razu dopasowała sobie całą historię. Co więcej zdaje jej się, że naprawdę tak jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 216
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 214




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Maj 22 2011, 13:19

No coś w tym guście. Może nie zagłębiajmy się w to. Była niewidzialna i już!
Nev wywróciła oczami. O, świetnie, taaa.
- Teraz to wiesz. Możesz mnie pocałować w kant pięty - powiedziała mrukliwie, siląc się na uśmiech, ale w rezultacie wyszedł jakiś krzywy. No cóż, życie jest okrutne!
Dziewczyna spojrzała krytycznie na obraz, po słowach koleżanki. Że co?
- Uhm - mruknęła więc, bo aż ją zatkało z wrażenia. Po cholerę rysować jakiegoś chłopaka? Bezsens.
Nev zauroczyła się w kilku dziewczynach, ale tak jak w przypadku chłopaków, bez szczególnego skutku. No cóż.
- Aha, a jakie nosi skarpetki? - palnęła, bo jednak średnio interesowały ją te wszystkie jęki i wzdychania do jakiegoś kolesia. No dajcie spokój, ileż można?
Wzruszyła ramionami.
- Nie umiem tworzyć. Jestem umysłem ścisłym bez talentu artystycznego. I jakoś nie umiem się tak jak ty nad nikim rozpływać. Zakochanie to strata czasów i nerwów - powiedziała gorzko, bo w zasadzie to dotknęła trochę depresyjnego powodu Nev. Heh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Maj 24 2011, 18:20

Właściwie nie wiedziała w jakim stanie są piety Nev, więc wolała ich nie całować, toteż tego nie skomentowała.
- Skarpetki? O nie, zupełnie zapomniałam to sprawdzić! - Dłużej, by się nad tym rozczulała, ale doszły do niej kolejne słowa koleżanki.
- Co? Miłość jest piękna, nawet jeśli nieodwzajemniona jest uczuciem, a uczucie jest oznaką człowieczeństwa. Powinniśmy cieszyć się z każdej oznaki tego, że jesteśmy istotami rozumnymi i czującymi. Nawet ból i smutek, chociaż nie są przyjemne, są czymś niesamowitym. - No tak, nie oczekujmy od Hear zbyt sensownych słów. Ma duszą artystki, zawsze nosi serce na dłoni, potrafi cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy, ale też zasmucić się cudzym nieszczęściem. Po po prostu nie kryła się ze swoimi uczuciami, czy to aż tak źle? Oczywiście są wyjątki, kiedy po prostu kłamie,a le to już inna Historia.
- Oh... Nev. Mogłabyś stworzyć przepiękny obraz dzięki swemu intelektowi! Na pewno umiałabyś dobrać jakieś symbole i uwiecznić je na płótnie. Albo stworzyć obraz abstrakcyjny, wystarczy mieć oko do kolorów. - Ojej, rozkręca się! Proszę podciąć jej skrzydła, bo zaraz z tej euforii odleci, a przecież ma do dokończenia portret.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 216
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 214




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sro Maj 25 2011, 20:33

Pomijając oczywiście drobny fakt, że pięty nie mają kantów. Nieważne!
Nev po raz kolejny wywróciła oczami, uśmiechając się kpiąco. No tak, jak można się zakochać i nie znać koloru skarpetek wybrańca?! Toż to koszmar. Ale wolała już nie powiedzieć tego na głos. Ściągnęła brwi.
- Brak odczuwania jednego z wielu odczuć nie jest oznaką braku człowieczeństwa. Poza tym istnieje wiele rodzajów miłości, nie muszę konkretnie odczuwać tej jednej, wzdychając i jęcząc do jakiegoś chłopaka czy dziewczyny. A poza tym intelekt również jest oznaką człowieczeństwa, więc to w jego kierunku się bardziej przechylam - stwierdziła z przekonaniem i nawet pokiwała głową, chcąc to dobitnie zaznaczyć. No cóż, konflikt poglądów! Och tak, kłamstwa to ich chyba wspólna cecha.
Nev wzruszyła ramionami.
- Nie mam oka do kolorów. Wolę mieć oko do gwiazd, to mi w zupełności wystarcza. Aha, i do ważenia eliksirów. Ale skoro lubisz malowanie, to proszę bardzo - dodała z lekkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Maj 26 2011, 19:37

Zarysowała dokładniej kształt nosa chłopaka i zlustrowała Nev wzrokiem od koniuszków palców, aż do czubka głowy.
- Umiesz dobrać kolory gdy się ubierasz, więc to też nie może być dla ciebie takie trudne. - Uśmiechnęła się i szybkimi ruchami zarysowała barki Iana. Zabrała się do mieszania farb na palecie, ale nagle znieruchomiała, a po chwili spojrzała na dziewczynę.
- Po tym roku opuszczasz Hogwart? - No dobra, Nev jest w ostatniej klasie, więc ich drogi już całkowicie się rozejdą, czy jak? Zostanie studentem? W ogóle zdała sobie sprawę, że nic o niej nie wie. Nawet się nie zastanawiała co Nev chce robić w przyszłości. Zostanie nauczycielem, czy raczej urzędnikiem? A może zupełnie kimś innym. Na przykład założy mały sklepik... Chociaż to nie jest do niej zbyt podobne.
- Wrócisz tu? No wiesz, jako nauczycielka? - W sumie ta praca, by do niej pasowała. A do Hear? Przecież ona nie ma przyszłości! Nie jest w niczym dobra. No oprócz we wróżbiarstwie, bo przy tym można się fajnie bawić. No i jest jeszcze malarstwo, ale przecież tym nie zarobi na życie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 216
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 214




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Maj 27 2011, 18:56

Nev pokiwała głową. Czy ona umiała dobierać kolory i ciuchy? No różnie to bywało. To znaczy, jej się podobało, ale przecież każdy ma inny gust. Skoro więc Hera uznała, że umie, to może faktycznie coś w tym jest? No mniejsza o to.
Kątem oka spojrzała na jej dzieło. Nie, kolesia nie kojarzyła. Nieważne, że to była dopiero pierwsza faza, kto by się tym przejmował!
To było... dobre pytanie. Nev odgarnęła włosy do tyłu i przeszła się trochę dookoła dziewczyny.
- Najpierw zostanę na studia. A potem... nie wiem. Może zostanę mugolskim astronomem? Nauczycielem raczej nie - odparła spokojnie. Tak, ależ bujne plany na przyszłość. - Nie miałabym cierpliwości do dzieciaków. Studentów raczej też nie. Prędzej paliłabym z nimi trawkę za szkołą - dodała z rozbawieniem. - A ty masz już plany na przyszłość?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Maj 31 2011, 20:23

Uśmiechnęła się krzywo i spojrzała na Nev.
- Daj spokój. Wiadomo, że nie mam przyszłości. - Jest niby szansa, że rodzice ją ustawią, ale znając ich będzie to jakaś nudna praca, do której Hera będzie musiała się ustatkować i takie tam. No a przecież wiadomo, że ona tego nie zrobi. nie umie nawet wytrzymać bez narkotyków. A tak jak już o nich mowa, to całkiem dobrze wychodzi jej ukrywanie, że pozbyła się tego paskudnego nałogu.
- A tak właściwie to czym różni się mugolski astronom od magicznego? - Tak dokładnie to nawet nie wie czy istnieje astonom czarodziej, ale skoro muszą uczyć się tej całej astronomii to pewnie jacyś są. Jedno jest pewna, nigdy osobiście nie poznała żadnego astronoma.
- Myślisz, że mogłabym tu dostać jakąkolwiek prace? - Dodała po chwili, bo nie byłą pewna czy ma jakieś szanse nawet na zwykłego pomywacza.
Zamoczyła pędzel w słoiczku wody, a następnie w farbie po czym zabrała się do nakładania pierwszej warstwy. Właściwie nie wiedziała czy ten cały portret jej wyjdzie, ale jak nie spróbuje to się nie dowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Galeony : -6
  Liczba postów : 204




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Sie 09 2011, 15:47

Słońce świeci, nauczyciele nie zadają jeszcze zbyt dużo prac domowych. Jednym słowem można by wyjść na słoneczne błonia i nieco się po lenić. Jednak nie wszyscy są tak ambitni. Carmen marzyła o zaszyciu się w sali artystycznej za wielka sztalugą. Ostatnio co noc coś jej się śniło. Naga kobieta. Bardzo drobna, blondynka. Studentka wiedział ze musi ja namalować. Im szybciej tym lepiej. Jako że nie odnajdywała się jeszcze w skrzydle studenckim, podreptał w stronę sali artystycznej an szóstym piętrze. Wszystko przygotowała. Płótno które zakrywało ja w całości i odpowiednie kolory na palecie. Parę pędzli i oczywiście niezastąpiony fartuch. Stanęła w odpowiedniej pozycji do światła, i zaczęła malować, nucą jedną z piosenek Roweny.

proszę nie pisać, bo czekam aż wróci ktoś i mi odpisze. Dziękować
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Artystyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9 ... 14  Next

 Similar topics

-
» Klasa Artystyczna
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Historii Magii
» Klasa Numerologii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-