IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Artystyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Klasa Artystyczna   Nie Sie 22 2010, 18:25

First topic message reminder :


Klasa Artystyczna

Na szóstym piętrze, poza mniej, bądź bardziej używanymi klasami, można natknąć się na pomieszczenie, w którym lata temu prowadzono zajęcia artystyczne. Obecnie uczniowie odwiedzają ją kiedy tylko mają ochotę coś potworzyć. Pomieszczenie jest spore, jednak zupełnie zagracone sztalugami, stolikami brudnymi od farb, bądź innych substancji, a także wysokimi regałami eksponującymi prace uczniów. Można tu znaleźć wiele pomysłowych dzieł. Także spora część uczniowskich malowideł zrobi kremowe ściany owego pokoju.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Mar 01 2015, 11:41

- Jak tak na niektóre z nich patrzę, to na twoim miejscu wolałabym już zostać abstynentką.
No cóż, choć Marcela była niezwykle tolerancyjna, to pewnych zachowań po prostu nie mogła strawić. A co mogła sobą reprezentować dziewczyna, której jedyną aspiracją było dorwanie kogokolwiek z gitarą i dobrą gadką? Nie rozumiała, dlaczego chłopak chciał w ogóle mieć kontakt z takim towarzystwem, no ale cóż. Najwidoczniej lubił być w centrum uwagi.
- Nawet nie wiesz, jak mi przykro. - odparła pogodnie. No cóż, według niej nie było sensu wałkować tematu - ona absolutnie nie nadawała się na ofiarę, szczególnie ze swoim talentem do zaklęć i bojowym zacięciem. W tamtym momencie jednak czuła się całkiem bezpieczna, mimo że jej różdżka walała się gdzieś między stosem pergaminów a pędzlami z włosiem wiewiórki.
- Hmmmmm - Marcela przyłożyła palec do brody, niby w głębokim zamyśleniu. Zmrużyła oczy i popatrzyła na Natha. - Skoro konsekwencje są takie poważne, to jeśli wymyślisz coś dobrego... No, moooże się zgodzę. Ewentualnie.
Na jego genialną propozycję jedynie zmrużyła oczy. No cóż, typowa Gryfoneczka, odwaga , honor, obrona słabszych - zatem tego typu rozrywki niespecjalnie do niej przemawiały. Nie skomentowała tego jednak, uznając, że jako Ślizgon, Nathaniel jest w tej kwestii już całkowicie niereformowalny, a dopóki tylko gada, to nie ma sensu się produkować.
- No, to widzę, że okres buntu przyniósł przynajmniej jakieś korzyści. - stwierdziła, pokazując mu język. O co, na Merlina, chodziło z tymi wszystkimi dziedzicami czystokrwistych rodów i ich waśniami z rodzicami?
Kiedy dziewczyna skończyła śpiewać, usłyszała, jak Nath klaszcze w dłonie. Odwróciła się od sztalugi i spojrzała na niego, szukając prześmiewczego grymasu na twarzy, ale im bardziej się wpatrywała, tym bardziej go tam nie było.
- Dziękuję. - spojrzała mu prosto w oczy, uśmiechając się. Słyszała, jak bardzo chłopak musiał się wysilić, by to powiedzieć - w końcu ton jego głosu zdradzał wszystko - ale postanowiła tego nie komentować w żaden sposób. Kto wie, może mu to wejdzie w nawyk? Właściwie nie liczyła na to, ale kto wie. Ludzie się zmieniają, czasem nawet Ślizgoni!
Przestała już denerwować się koniecznością śpiewania przed chłopakiem - skoro jego reakcja wskazywała na to, że nie było tak źle, to nie miała ku temu powodów. Żałowała nawet trochę, że nie powiedział nic konkretnego, bo jego opinia mogłaby być ciekawa. No trudno.
Kolejna część rozmowy jednak nie do końca przebiegła tak prosto. Kiedy Marcela w odpowiedzi na swoje pytanie usłyszała jedynie klasyczną ślizgońską odzywkę połączoną z oschłym tonem wiedziała już, że jej szybka psychoanaliza była nie tylko adekwatna, ale trafiła idealnie w czuły punkt. Może i najczulszy. Nie odezwała się, a jedynie po raz kolejny odwróciła do sztalugi i wycisnąwszy kilka farbek na paletę, kontynuowała malowanie. Nie zrobiła tego jednak tylko ze względu na to, że obraz kiedyś trzeba było skończyć - po prostu chciała oszczędzić Nathanowi konieczności patrzenia jej w twarz, kiedy ten miał świadomość, że Marcela wie więcej niż chciałby, żeby wiedziała.
Mimo najszczerszych chęci, gdy usłyszała słowo "przepraszam" z jego ust, zamarła na ułamek sekundy i odwróciła się, patrząc na niego jak na kosmitę. Ślizgon i "przepraszam". Na gacie Merlina.
- Wiesz, Nathie... myślę, że zwykłe "nie chcę o tym gadać" dałoby radę. Ale w porządku. - spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się jakby nieco pokrzepiająco. Zdrobnienie, którego wcześniej używała trochę bardziej ironicznie, teraz brzmiało już całkiem inaczej. Odłożywszy pędzel na sztalugę powędrowała w stronę ławki, skąd zabrała dwa najcieńsze z nowych pędzli. Gdy poruszyła torbą, wytoczył się z niej na ławkę drewniany kijek.
- O, tu była. - mruknęła do siebie, chowając przedmiot do kieszeni swetra. Cholerna różdżka, znalazła się akurat wtedy, kiedy już jej nie była do niczego potrzebna. Chociaż może i lepiej? Nathaniel mógł się wykazać i być może bez tego szybciej pozbyłaby się jego towarzystwa... a nie było ono przecież takie złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Mar 01 2015, 12:37

-Heey, niektóre nie są aż tak złe, wystarczy przyciemnione światło… Najlepiej żeby panował półmrok i tak samo z siebie wychodzi- oznajmił Nath, zamyślając się. No dobra, większość z tych panienek był tępa i mógł wmówić im wszystko. Na przykład że to właśnie on wynalazł auta, to mugolskie coś, czym wszyscy się poruszają, albo że hoduje smok w ogródku, a co było najgorsze? Że zdecydowana większość, mu wierzyła.
-Powinno! Gryfonka raniąca biednego, zagubionego Ślizgona. Wstydź się Marceline- pogroził jej palcem, przyjaźnie się uśmiechając. Collins zapewne, nigdy nie znalazła by sposobu na zranienie Natha, to było jego działką. Chociaż  z jej charakterem, może by coś z tego wyszło? Może dałaby radę choć lekko wjechać mu na ambicję?
-Mógłbym Cię zabrać do… Parku- Właściwe to pomysł zły nie był, nigdy nie starał się zabierać dziewczyny, do nie wiadomo jak drogich restauracji. Wszystkie formy rozrywki też wydawały mu się nudne, ale park? Był ciekawy, tętnił życiem o każdej porze dnia. Woods czasami przysiadał na jednej ławek z książką, obserwując w tym czasie ludzi. Ich zupełnie normalne i bezproblemowe życie. W dodatku dla artysty, w tym przypadku, artystki, jak Collins, to chyba było coś fajnego, nie? Mogła namalować co tylko chciała, tyle możliwości.
-Czasami zdaje mi się, że całe moje życie to okres buntu-zaśmiał się chłopak, rzeczywiście tak było. Robił wszystkim na złość i na przekór, byle by postawić na swoim. Nie trzeba mówić, ile razy pakował się przez to w spore kłopoty? Bo kto by pomyślał że skakanie z dachu będzie mądre, ano Woods. Przynajmniej nic sobie nie połamał, a zaledwie skręcił kostkę. Ale według jego rodziny: Powinieneś cały siedzieć w gipsie! Żebyś dostał nauczkę. Ale to było przecież, tylko pierwsze piętro, co innego gdyby skoczył z piątego…
-Często śpiewasz?- zapytał pewny siebie, teraz rozmawiam z nią normalnie. Jak z dobrą koleżanką, nawet tego nie ukrywał. A co do muzyki, Collins chyba robiła to częściej niż mu się wydawało. Jej głos był ciekawy, Gryfonka nie brzmiała jak kot, którego obdzierają ze skóry. Dlatego musiała ćwiczyć, dużo ćwiczyć. Miał ochotę zaśpiewać coś jeszcze, uwielbiał śpiewać z kobietami o anielskich głosach, niestety nie miał często okazji. Większość dziewczyna, która się na to zgodziła, brzmiała gorzej niż Woods po niezłej imprezie, na kacu a w dodatku z zapaleniem krtani. Ale co mógł na to poradzić? Mógł tylko pogratulować zdolności Collins.
Cała ta dziwna sytuacja, nieźle go zdenerwowała. Nie wiedział jak zareagować, on N I E W I E D Z I A Ł, nieźle prawda? Odważny i pewny siebie Ślizgon, chciał uciec jak spłoszona sarna. Znów przeczesał włosy ręką, naprawdę nie chciał żeby zabrzmiało to AŻ tak oschle. Na szczęście Marceline nie pytała. Kamień spadł mu z serca.
-Wiem- mruknął brunet, nadal unikając jej wzroku. To też trzeba zapisać w kalendarzu, pewna urocza Gryfonka sprawiła że Nathaniel Woods… zaniemówił! Chyba nikomu przedtem się to nie udało. Brunet nie wiedział czy to dobrze, czy może źle. Jeśli Collins potrafiła się dowiedzieć, o kimś czegoś tak ważnego w zaledwie kilka sekund. Mogłaby czytać z niego, jak z otwartej książki. Właśnie dlatego był tak podenerwowany.
-Wracając do tematu muzyki, jakiej słuchasz?- zapytał chłopak, nie zwracając uwagi na poprzedni temat, mając nadzieję że i ona go nie poruszy. Był ciekaw czego może słuchać takie, urocze dziewczę jak Marceline. Wstał z ławki i znów, zaczął przechadzać się po klasie, ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękoma. Kiedy przystanął przy oknie, zobaczył mnóstwo uczniów biegających po błoniach. Temperatura nie była zbytnio wysoka, ale zawsze coś. Na pewno lepiej niż na Syberii. Na samą myśl o tym zimny miejscu, przetrzepało go. Woods kochał ciepło, a oni wysłali ich na wiecznie zamarzniętą i pokrytą lodem Syberie. Dziesięć punktów dla Hogwartu.
-Skończyłaś?- zapytał chłopak wskazując głową płótno, z takiej odległości nie był pewny czy dzieło było gotowe. Miał zamiar zapytać Mrceline o inne rysunki, jeśli na papierze szło jej lepiej, to jakie arcydzieła musiała tworzyć? Tak, Woods naprawdę chciał to zobaczyć, zupełnie jak efekt końcowy jej malunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Mar 02 2015, 20:21

- No i przy okazji masz romantyczną atmosferę. - uzupełniła ironicznie. No cóż, zdecydowanie nie podobała jej się wizja migdalenia się z byle kim po pijaku, ale najwidoczniej inni mieli inne standardy i pozostało tylko to zaakceptować. W końcu Marceli to właściwie nie dotyczyło, bo na imprezach umiała o siebie zadbać - wiedziała, co się z nią dzieje (a to dla niektórych stanowi wyczyn) i najzwyczajniej w świecie trzymała klasę. Z kolei z głupot, którymi Nath bajeruje dziewczyny, mogłaby się co najwyżej razem z nim ponabijać.
- No niestety, biedny, zraniony Ślizgonek musi się wysilić wiele bardziej, niż na codzień. - uśmiechnęła się słodko, wyglądając zza sztalugi i zakładając jeden z pędzli za ucho. Resztka farby, jaka na nim pozostała, ubrudziła jej kosmyk włosów na niebiesko - a gdyby się jej przyjrzeć, można było dostrzec, że nie był to jedyny ślad po przypływie malarskiej weny. Marcela zawsze odgarniała kosmyki luźno opadające na twarz tą samą ręką, w której trzymała pędzel - a że na odkładanie go na bok nie ma czasu, to zdarzyło się, że odrobinka farby została na włosach. Wtedy też w jej blond czuprynie można było dostrzec kilka kolorowych kropek... nie wspominając już o jej rękach, które wyglądały jak kolejne dzieło. Upaćkane po same łokcie, w kolorach większości farb, których używała.
- Park? O, to coś nowego, po takim... arystokracie - podkreśliła ostatnie słowo, uśmiechając się - spodziewałabym się raczej jakiegoś bardziej wykwintego miejsca.
Dziewczyna droczyła się z nim - znowu - ale chciała też w jakimś stopniu go sprawdzić. Była ciekawa, czy taki docinek jest w stanie go zdenerwować i urazić, a nie była przecież jakoś szczególnie złośliwa. Ot, tak przyjacielsko, ale to Ślizgon, więc kto go tam wie.
- Ale pomysł niezły. - dodała jeszcze, uśmiechając się. Domysły Natha dotyczące taszczenia sztalugi do parku i malowania były całkiem trafne, bo Marceli również to przyszło do głowy praktycznie na samo hasło "park". Niby dotąd nie malowała jakoś szczególnie dużo, ale z każdym kolejnym obrazem wkręcała się coraz bardziej. Może efekty nie były do końca takie, jakie by chciała osiagnąć, ale nie to się liczyło.
- No przynajmniej się do tego przyznajesz - odparła. - I w czym się przejawia ów bunt, poza całkiem słusznym rozwijaniem talentów wbrew rodzinie?
No cóż, choć Marcela raczej nie mogła się poszczycić niekończącym się okresem buntu, to pakowanie się w kłopoty zdecydowanie do niej pasowało. I to nawet nie tak, że ich szukała, bo one same ją znajdywały. Gdyby się z Nathem zgrali, to mógłby być niezły bałagan.
- Często - powtórzyła, chociaż nie do końca oddawało to stan rzeczy. - Niemalże cały czas. - uzupełniła już trochę ciszej. Przymrużyła oko, patrząc raz na obraz, raz na malowaną kompozycję, coś domalowała, poprawiła mankament, którego nikt poza nią nie był w stanie rozróżnić przed i po i odłożyła pędzel na sztalugę, zamieniając go na cieńszy.
Nathaniel się nie mylił - Marcelina ćwiczyła dużo, bo jej śpiew nie stanowił tylko nieświadomego podśpiewywania przy tworzeniu, ale także kolejną pasję i coś, w czym chciała być jak najlepsza. Lubiła też śpiewać, gdy chciała rozładować nerwy, była smutna albo przeciwnie - w doskonałym humorze. Przy malowaniu obrazu w obecności Natha koncentrowała się z całej siły, by tylko nie zacząć wykonywać jakiejś piosenki albo choćby nucić. Nie czuła się jeszcze na tyle swobodnie w jego obecności - co nie było raczej niczym dziwnym. Dziewczyna nie przywykła do tego, by tak po prostu się przed kimś otwierać - choć miała niewątpliwy talent do tego, by otwierać przed sobą innych. Nathaniel stanowił niezaprzeczalny dowód - widziała to po jego zachowaniu, gdy zerkała czasem w jego stronę zza sztalugi. Odkryła coś, czego on pokazywać nie chciał i choć nie miała złych intencji, to taktownie odsunęła temat na bok. Wiedziała, że nie ma sensu się wpychać na siłę w jego sprawy - jeśli zechce, to sam się do niej zwróci. Może będzie w stanie mu pomóc? Póki co jednak skupiła się na temacie, którym Nathaniel chciał się uratować i zamyśliła się na krótką chwilę.
- Wiesz, lubię mnóstwo gatunków. Rock, klasyczna, jazz, czasem nawet R&B, pop raczej malutko... Lubię to, co ciekawe i to, co dobrze się śpiewa, w każdym razie jestem całkiem otwarta na inne rodzaje. A ty?
Spojrzała w jego stronę, czekając na odpowiedź. Była ciekawa, czy się w tym zgadzają - w końcu podobny gust muzyczny zbliża ludzi, a Marcela czuła, że gdyby tak było, to ich spotkania - oczywiście potencjalne i hipotetyczne! - mogłyby się stać o wiele bardziej budujące. No, chociażby taka mała posiadówka z gitarą.
Gdy chłopak spytał o jej obraz, wydęła usta zabawnie, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Oj no chwila, jeszcze parę szczególików. - odparła, nie odwracając wzroku od płótna. W chwili, gdy chłopak zadał pytanie, Marcela mocowała się z jakimś drobnym szczegółem przy kwiatku z najmniejszym pędzlem, jaki miała. Swoją drogą - trzeba wiedzieć, że gdy Marcelina podczas malowania wypowiada kluczowe słowa "chwila" oraz "parę szczegółów", to tak naprawdę pozostało jej jeszcze mnóstwo roboty. Lubiła, gdy jej ukończone dzieło było jak najlepsze i dawała z siebie wszystko, by to osiągnąć. Gdy coś się nie udawało, poprawiała w nieskończoność i podejmowała setki prób - a sądząc po jej pracach, wychodziło im to na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Mar 02 2015, 21:53

-Bardzo romantyczną- oznajmił Ślizgon i buchnął śmiechem. Lubił się z nią drażnić, ale nie miał zamiaru opowiadać jej o tym co robi na imprezach. Pewnie biedne Gryfoniątko by tego nie zniosło, została by jej jakiś uraz, czy coś. Wiedział że Marcela nie jest takim typem osoby jak on, nie upijała się na impreza, a co najważniejsze, nie robiła później tak głupich rzeczy jak Woods. Trzeba też wspomnieć, że raczej nie była dziewczyną, która migdaliła się z każdymi. A to że Nath był męską dziwką… Zdarza się? Choć chciałby zabrać Collins na jakąkolwiek imprezę, dla rozrywki, pewnie by się dziewczyna uśmiała, ba, na pewno by to zrobiła. Mogliby się całkiem dobrze bawić, zupełnie jak dobrzy znajomi. Chwilę się nad tym zastanawiał. Po chwili jednak zrezygnował, zapraszania jej na jakieś party, jeszcze by sobie pomyślała że chcę się z nią umówić. A był prawie pewny że by odmówiła, w końcu dowiedziała się o nim sporo, w tym to jak traktuje dziewczyny… Zdecydowanie by się z nim nie umówiła.
-Przyznam szczerze, z ręką na sercu, że nie dręczę ludzi o tak, bez powodu. No dobra, ty byłaś wyjątkiem. Ale jednym- powiedział brunet, ruszając brwiami w górę. To była prawda, naprawdę musiał kogoś nie polubić żeby go prześladować, a Marceline była właśnie taką osobą… Znaczy nie w tym momencie. Teraz darzył ją większą sympatią, niż kilka miesięcy temu. Ale Collins chyba powinna być zaszczycona! Była pierwszą osobą, którą Nathniel znienawidził od tak! A co najlepsze, następnie polubił, też od tak. Nieźle. Można by powiedzieć, że to cud!
-Popatrz jak potrafię zaskoczyć- zaśmiał się chłopak, zawsze stawiał na prostotę, choć pewnie mało osób o tym wiedziało. Dlatego jego kandydatki na dziewczynę, zawsze były zawiedzione jego randkami.  To był pierwszy znak że są zbyt wymagające, dlatego polubił Marceline, była zwykłą dziewczyną, która (chyba) lubiła prostotę. Za to kobiety, które wybierał Woods, zwykle czystej krwi, zawsze liczyły na nie wiadomo jak drogie restauracje, hahahahha… Nie. Chyba że naprawdę mu na jakieś zależało, czyli rzadko. Ale hey, zdarzały się i takie wyjątki.
-Ha! Wiedziałem że Ci się spodoba- oznajmił pewny siebie Ślizgon, uśmiechając się od ucha do ucha. Czasami miał świetne pomysł, ale czasami… Wrzucanie szlam do jeziora, chyba nie było tym dobrym? Zresztą, dla niego wszystkie pomysły były świetne, to głupie albo i nie. Pomysł to pomysł, z czegoś zrodzić się musiał. Z tego co widział Marcyć też lubiła parki, tak jak on. Gdyby, podkreślam GDYBY, mieli się spotkać po raz kolejny, to chyba było by idealne miejsce, albo zrobić jej na złość i zabrać do najdroższej restauracji w Londynie, wtedy musiała by ubrać sukienkę. Chociaż może lubiła sukienki? A wtedy nie było by tak śmiesznie. Ale Nath chętnie by ją taką zobaczył!
-Hmm, zacząłem pić, palić i imprezować. A no i ciągle pakować się w kłopoty- mruknął beznamiętnie chłopak, jeśli Collins tak dużo o nim wiedziała, to o tym najgorszym chyba też powinna. Czyli przez bunt praktycznie spadł na dno, ale później się odbił! Niestety po stracie przyjaciółki, która próbowała pozbyć się jego złych nałogów. Mimo że udało mu się w miarę ogarnąć, nadal pakował się w kłopoty. Może to przez towarzystwo, a może był po prostu głupi? Ale jego okres buntu, miał też dobre strony… Oprócz muzyki, stał się samodzielny. Kij z tym że zmusił go do tego los, niby rodzice nadal mu pomagali, przysyłając jakieś pieniądze. Ale robili to tylko żeby Nathowi nie zebrało się na, publiczne oczernianie rodziny. Przecież to było by niedopuszczalne!
-Słychać- pochwalił ją brunet, miała dobry głos. Musiał to przyznać, niech się dziewczyna cieszy. Wiedział ze takie miłe słowa, mogą kogoś zmobilizować do dalszej pracy. Była to lekka zachęta, miał nadzieję że poskutkuje. W końcu tak dobre głosy, nie powinny się marnować w żadnej sposób. Dlatego Nathaniel śpiewał… Nie żeby był jakimś narcyzem.
-Waham się między rockiem a czym mocniejszym, ale jeśli coś mi wpadnie w ucho, to nie pogardzę- oznajmił chłopak, jego gust muzyczny był dziwny. Lubił czasami posłuchać metalu a innym razem muzyki klasyczne, why not? Ale o gustach się nie dyskutuje, czy jak to tam szło.
-No weź, nudzę się- zaczął marudzić, nie jego wina że nie potrafił usiedzieć w miejscu. Nawet przez chwilę. Przechadzał się po klasie, otwierając każdą z szuflad, znalazł sobie chłopaczek zabawę. W jednej z półek znalazł czerwoną farbę, zwinnie i po cichu ją wyjął. Uśmiechnął się lekko szaleńczo, drepcząc w stronę Marceli. Stanął zaraz za nią, otworzył farbkę, nałożył na dwa palce i przejechał po policzkach dziewczyny, robiąc cztery piękne kreski. Szybko stanął przed nią, podziwiając dzieło. Wyszły prawie że idealnie.
-Ślicznie- podsumował chłopak, przekręcając głowę na bok. Co prawda, poprawił by to innymi kolorkami, ale przecież nie chciał zdenerwować blondynki, posłał jej szeroki uśmiech. Problem z tym że miał całe ręce w farbie, skrzywił się i rozglądnął się po pomieszczeniu, w celu znalezieni jakiejś ścierki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Mar 03 2015, 19:32

- Nie wątpię. - pokazała mu język.
Marcela do dziewczątek delikatnych nie należała, choć jej wygląd mógł mylić. Nie o takich rzeczach już słyszała, więc jej to aż tak nie ruszało - w końcu nie dotyczyło to jej samej, a z wyczynów niektórych chłopaków na imprezach zdawała sobie sprawę doskonale. Na wielu w końcu bywała, a wiele rzeczy nietrudno było zaobserwować - szczególnie będąc niemalże zupełnie trzeźwym. Nie miałaby zatem żadnych obiekcji, jeśli chodzi o imprezowanie z Nathem - bo skoro do grupy tamtych dziewczyn nie należała, to co mogłoby się stać? Mogliby razem ponabijać się z dziewuszek, które byłyby o nią zazdrosne, bo kręci się z Nathem - mimo że byli tylko znajomymi.
- Hm, i u niektórych Gryfonów czy Puchonów powód stanowi oddychanie? - spytała ironicznie. - No ale tego ze mną dręczeniem nie możesz nazwać, co najwyżej wzmożoną niechęcią. Ale powinnam się czuć wyróżniona, co? - dokończyła z uśmiechem.
No cóż, Marcelina była osobą, której po prostu nie dało się dręczyć - najzwyczajniej w świecie nie ruszały jej takie rzeczy, a i nie bała się konfrontacji. Właściwie to umiała przyłożyć komuś drętwotą (albo czymś jeszcze mniej przyjemnym) - i to naprawdę solidnie.
- No czasem ci może wyjdzie... - odparła, chcąc się jeszcze trochę z nim podroczyć. To była w końcu nawet niezła zabawa. - Wiedziałeś? Pewnie masz doświadczenie w wybieraniu odpowiednich miejsc, to nawet się nie dziwię.
No tak, w końcu naczelny podrywacz.
Wygląda na to, że Marcela była całkowicie inna od kandydatek Natha - bo dla niej park był genialnym pomysłem, a żadna droga restauracja nie przyszłaby jej nawet do głowy. Bo i po co? Okej, fajnie czasem pójść w takie miejsce (nawet w ramach zaskoczenia - Marcela uwielbiała sukienki, więc nie byłoby problemu), ale to przecież nie lokacja jest najważniejsza, a fakt, że można zobaczyć się z drugą osobą. W każdym razie, takie spotkanie - choć może nie pod hasłem "randka" - było dla niej całkiem fajnym pomysłem, ale za nic w świecie nie przyznałaby się do tego na głos w obawie przed reakcją Ślizgona.
- Rozumiem - mruknęła, jakby chcąc potwierdzić, że słucha. - Ale pakowanie się w kłopoty ja też mam, nawet nie trzeba buntu, tylko musi na ciebie trafić.
Zanurzyła pędzel w farbie i namalowała kolejny element w skupieniu.
- No i fajki. - mruknęła pod nosem po krótkiej pauzie, bardziej do siebie niż do niego, a więc mógł nie usłyszeć.
Tak, Marceli zdarzało się popalać.
W końcu czym był artysta bez szluga w gębie? Nie należała do osób, które nie przeżyją dnia bez papierosa (albo najlepiej całej paczki), ale lubiła się tak czasem zrelaksować albo zrobić przerwę, gdy obraz albo rysunek nie wychodził tak, jak powinien. No i te słodkie pufki! Czekoladowe, albo o smaku jej ulubionych słodyczy - jagodowych balonówek. Dziewczyna uwielbiała zapach ich dymu zmieszany z terpentyną.
Mimo że nie była to informacja, z którą zwykła się obnosić, to chciała jakby uzupełnić informację. A zresztą - wielkiej różnicy to nie robiło, a gdy ktoś wiedział, to i mógł czasem nawet poczęstować.
Gdy usłyszała kolejny komplement, uśmiechnęła się.
- Wiesz, jak mam być szczera, to tobie też idzie całkiem nieźle.
No, skoro Nath już się wstrzelił w uprzejmości, to dlaczego nie odpowiedzieć tym samym? Marcelina zresztą lubiła być miła, mówić ludziom szczerze to, co o nich dobrego myśli i motywować.
- No, to w tym chociaż się zgadzamy. - odparła, słysząc o jego ulubionych gatunkach, bo sama je lubiła. Zresztą, jak już zostało powiedziane - była w tej kwestii otwarta. Gdy coś było dobre i jej się spodobało, to tego słuchała i tyle.
Kiedy Ślizgon zaczął narzekać, dziewczyna nawet na chwilę nie odwróciła się od sztalugi i spokojnie malowała dalej. Kolejne pociągnięcie pędzla i odsunęła się na chwilę od sztalugi, opuszczając dłoń z pędzlem.
- Nie marudź, Nathie, nikt cię tu przecież siłą nie... - urwała, gdy poczuła na policzkach palce chłopaka, a gdy je odsunął, dostrzegła czerwoną farbę. Odwróciła się w stronę chłopaka gwałtownie i zmrużyła oczy, robiąc minę, którą ona sama określiłaby jako niezwykle zirytowaną, a niektórzy osobnicy płci męskiej (w tym każdy z jej dotychczasowych eks) - niezwykle uroczą.
- Osz ty gadzie.
Pędzel, który wciąż trzymała w dłoni dosłownie przed sekundą zanurzyła w farbie. Zanim chłopak zdążyłby wypowiedzieć słowo "sztafaż", wykonała kolejne pociągnięcie pędzlem - tym razem na jego nosie i lewym policzku. Piękna kreska w kolorze chabrowym sprawiła, że Marcela uznała odwet za satysfakcjonujący.
- No u ciebie też całkiem twarzowo. - wyszczerzyła się, ukradkiem zanurzając pędzel w żółtej farbie. Po raz kolejny uniosła pędzel do twarzy Nathaniela, nie wiedziała jednak, czy nie zdąży zatrzymać jej ręki. W każdym razie miała nadzieję, że nie - fajnie przecież byłoby podzielić się z nim pasją i pokazać w praktyce, jak tworzy się barwy pochodne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Mar 03 2015, 20:24

-Nawet nie wiesz jak bardzo! Gdybyś kiedyś ze mną gdzieś poszła, mogłabyś to zaobserwować- oznajmił Woods wlepiając w nią wzrok. Taka była jego taktyka, udawał że niby nic, a jednak! Sprawdzał jak Marcela zareaguje na… Zaproszenie? Chyba tak można było to nazwać. Jeśli by się zgodziła, to może i Natte zabrałby ją gdzieś? A jeśli nie? Udawałby że to wcale się nie wydarzyło, a jedynie z niej zażartował. W końcu był naczelnym podrywaczem Hogwartu, musiał trzymać klasę i dbać o reputację. Nawet jeśli Gryfonka do takich dziewcząt nie należała, a Ślizgon nie miał do tego wątpliwości, uśmiałaby się patrząc na różne sposoby, podrywania dziewcząt przez Nathaniela. A co by zrobiły jego wielbicielki? Pewnie chciałby ją zagryźć albo zaźgać czymś ostrym, bo przecież była ładna a to stanowiło dla nich niezłe zagrożenie.
-Żebyś wiedział, zaraz po tym, że przyszli na świat. Zdecydowanie, słońce- wzruszył ramionami brunet, co tu ukrywać. Krukoni, Gryfoni, Puchoni a nawet Ślizgoni. Nie robiło mu to różnicy, potrafił w ułamku sekundy znienawidzić wszystkich, tak właśnie działał, ale hey! Coraz lepiej mu wychodziło opanowywanie emocji, znaczy nie przy znajomych z domu. Na przykład przy Kath nie mógł się opanować, ona dolewała oliwy do ognia, a on? Podobało mu się. Ale za to nie wyobrażał sobie, dręczyć kogoś w towarzystwie Marceline, wyglądała na twardą, a on nie chciał żeby mu przyłożyła, albo rzuciła na niego jakieś zaklęcie, co to, to nie.
-Jasne że mam, najpierw muszę kogoś choć trochę poznać, a później decyduje co jest dla tej osoby najlepsze- oznajmił wesoło chłopak, dlatego wiedział że Collins polubi jego pomysł. Tylko puste panienki, wymagały żeby bóg wie gdzie, je zabierał. Choć pewnie panna Marceline, też by nie pogardziła jakąś elegancką i wykwintną restauracją, ale powiedzmy sobie szczerze, kto by pogardził? A no i trzeba wspominać że Woods, wyglądał świetnie w garniturze?
-Czyli nasze słodkie Gryfoniątko, umie pakować się w kłopoty?- zapytał słodko Nath, nie kpił z niej, nic z tych rzeczy. Był po prostu nieźle zdziwiony, po niej by się tego nie spodziewał, a tu takie zaskoczenie! Podobało mu się to, lubił ludzi, którzy nie byli 100% aniołkami, on sam do najgrzeczniejszych nie należał. Nie chciał podpuszczać Collins by zrobiła coś złego, choć trzeba przyznać że był ciekawy w jakie kłopoty może się wpakować Marcela. Może kiedyż będzie miał okazję się dowiedzieć! Oby.
-Woooho, ty palisz!- niemalże krzyknął Ślizgon, kolejna rzecz, której nie spodziewałby się po takiej osobie, on sam palił. Ale to była Marceline Collins, cool. Nie komentując już złego nałogu blondynki, uśmiechnął się do niej. Wiele ich łączyło, Woods nawet by o tym nie pomyślała, a tu takie zaskoczenie. Ślizgon i Gryfonka, tak bardzo podobni…
-Wiem- wyszczerzył się brunet, dobra trzeba przyznać że czasami, ale tylko czasami był typowym narcyzem. Jestem najlepszy, najmądrzejszy (hahahha) i najprzystojniejszy. To ostatnie pewnie by się zgadzało, znaczy Woods tak myślała. Mówiłam tylko czasami!
Biedna Marceline, chciała coś powiedzieć a niedobry Nath, chamsko jej przerwał, brudząc jej twarz farbkami. Nigdy nie był z siebie tak dumny! Może dlatego, że nigdy nie bazgrał nikomu po twarzy, farbami… Możliwe, ale to jest mało ważne, jego dzieło było po prostu idealne. Niestety nie musiał długo czekać na rewanż, ze strony Collins,
-Gadzie?- zapytał podstępnie Ślizgon, widział Marceline, która znowu chciała coś nabazgrać na jego twarzy. Na szczęście miał dobry refleks, w końcu często latał na miotle. Zwinnie chwycił jej rękę, z której wypadł pędzel, żeby się nie wywinęła złapał jej drugą rękę, to śmieszne jak małe miała łapki w porównaniu do niego. Trzymam jej dłonie swoją jedną, nie czekając chwili dłużej przycisnął Collins do ściany, szaleńczo się uśmiechając. Doskonale wiedział że dziewczyna się nie uwolni z jego uścisku, sprawdzony chwyt. Jego dziewczyny nie miały nic przeciwko gdy tak robiły… Okej, odchodzimy od tematu. Szybko zbliżył się do jej twarzy, dzieliły ich minimetry. A na jego twarzy nadal malował się pełen pasji uśmiech, bo jakże inaczej. Praktycznie czuł oddech Gryfonki, zwinnym ruchem… Zanurzył palce w farbie, która znajdywała się niedaleko, idealnie by po nią sięgnąć. Na jej policzkach znów pojawiły się cztery kreski, tym razem niebieskie. Odsunął się od niej, puszczając ręce. Ohh chciał zobaczyć jakie wizje zrodziły się w jej głowie, oczywiście w żadnym przypadku nie był sadystą.
-Zapamiętaj, ze mną się nie zaczyna- oznajmił brunet, grożąc jej palcem. Tyle że nadal miał całe łapy w farbie, otworzył pierwszą lepszą szufladę i wyciągnął z niej, starą pogniecioną ścierkę. Wytarł dłonie i rzucił Gryfonce, on chyba też nie chciała być cała pobrudzona farbą. Wyszczerzył się do niej, jak ten chłopak lubił dręczyć innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sro Mar 04 2015, 18:48

- No, jak kiedyś zaprosisz, to chętnie wpadnę się pośmiać. To znaczy, może. - dziewczyna uznała, że w tej kwestii odwróci rozmowę tak, by jednak zostało przy tym, że to od Natha wyszedł ten pomysł. W każdym razie - zapłonęła zielona lampka, zgoda pośrednia bo pośrednia, ale była! Marceline nie miała absolutnie nic przeciwko - a wizja rozzłoszczonych dziewuch, które myślą, że będzie chciała im sprzątnąć Woodsa sprzed nosa (pff!) była zdecydowanie kusząca.
Na jego kolejne słowa uniosła brwi.
- No to mam nadzieję, że nie oczekujesz przeprosin za to, że śmiałam się pojawić na tym łez padole.
Jej głos brzmiał normalnie, ale dało się w nim słyszeć odrobinę... urazy? No w końcu czym ona się mogła różnić od reszty tych Gryfonów, których tak nie znosił? Nie okazywała jednak tego w sposób tak wyraźny, bo było to tylko drobne ukłucie. W końcu tacy są Ślizgoni, co miała na to poradzić? Przyjaźni choćby z racji domów raczej nie należało oczekiwać (choć kto wie?), a i tak nie zależało jej na tym aż tak bardzo. Mimo wszystko fakt, że rozmawiało im się dotąd dobrze, czynił tę informację nieco trudniejszą do przetrawienia, gdy powiedziana została wprost.
- No, tyle wysiłku dla pustych panienek, gratuluję pracowitości! - niby zażartowała, ale zaczęło ją to zastanawiać. Skoro te zwykle nie były zbyt wymagające wobec jego osoby, to po co zadawał sobie tyle trudu? Tylko po to, by mogły opowiadać koleżankom nie tylko o samym Nathanielu, ale także o jakże wspaniałych okolicznościach? Kto go tam wie.
- Słodkiemu Gryfoniątku - powtórzyła i zrobiła krótką pauzę, po części zdziwiona tym określeniem. W końcu jego ton nie był raczej ironiczny. - czasem się zdarzy szybciej użyć różdżki, niż pomyśleć nad konsekwencjami.
No tak, począwszy od pierwszej klasy, kiedy to posłała jakiegoś Ślizgona (może Nathaniel mógł go kojarzyć, w końcu jego dom) do skrzydła szpitalnego w ramach kary za zbyt ostry język, aż do tego momentu, Marceli zdarzały się takie mniejsze lub większe kłopoty - zazwyczaj związane właśnie ze zbytnią impulsywnością, gdy była zła. No cóż.
- Aż takie to dziwne? - spytała, patrząc na niego. Aż odwróciła wzrok od obrazu, zaskoczona tak żywą reakcją. No bo co, artystki ze szlugiem w gębie nie widział? - Ale fajnie, co? Będziesz mógł mi próbować wciskać te wasze ślizgońskie Volde-morty.
Marcela czasami widywała młodych, zbuntowanych prawie tak bardzo jak Nath Ślizgonów, którzy popalali właśnie te papierosy, więc założyła, że Nath również je lubi. Sama nawet nie zamierzała ich próbować, bo opinie nie były raczej pochlebne, a dym - zielony i ślizgoński jak sam Salazar - wyglądał paskudnie. Ona sama była wierna słodkim pufkom i innym papierosom, które były albo słodkie, albo miętowe.
Kiedy Nath potwierdził jej komplement, uśmiechnęła się. Właściwie nie przeszkadzały jej objawy pewności siebie ani nawet narcyzmu w niewielkich dawkach - wolała to, niż fałszywą skromność, by wydusić z innych komplementy. Ten drugi typ osób lubił oskarżać pierwszy wręcz o egocentryzm, ale Marcela uważała, że takie "narcyzy" były o wiele przyjemniejsze w obyciu. Ceniła sobie tego rodzaju bezpośredniość.
Kiedy oboje mieli już piękne barwy wojenne na twarzy sytuacja troszkę wymknęła się spod kontroli. Nath złapał ją za rękę, a ona próbowała ją wyrwać, ale jej małe dłonie tonęły w jego wielkich łapskach i nim się obejrzała, była przygwożdżona do ściany. Chłopak przysunął się blisko, zbyt blisko - a w jej głowie w pierwszym momencie włączyła się ostrzegawcza lampka. W końcu z perspektywy trzeciej osoby mogło to wyglądać dość dwuznacznie, a ona sama nie reflektowała raczej na imprezową dziewczynkę Natha. Po kilku sekundach jednak uczucie to całkowicie zniknęło, bo niemal od razu zdała sobie sprawę, że celem chłopaka było tylko umaźganie jej w większej ilości farby. Tylko czy dokonanie tego w ten sposób było konieczne? No, chyba że bardzo chciał sprawdzić, jak pachnie jej szampon. Albo perfumy, choć te mogły być wyczuwalne z trochę większej odległości.
Dziewczyna w myślach z tego żartowała, ale cała sytuacja trochę ją trochę zawstydziła - choć absolutnie nie dała tego po sobie poznać.
- No już daruj sobie takie ostrzeżenia, bo sam możesz skończyć wiele gorzej - odparła dumnie. - Ale tym razem ci odpuszczę.
No tak, niech zna jej łaskę! I poczuje trochę respektu, bo naprawdę mogła się odgryźć. Ale wtedy nie było nawet po co...
Złapała ścierkę i przetarła nią twarz ostrożnie. Oboje mieli lekkie ślady farby na twarzach, w końcu ta nie schodziła tak łatwo, ale na to są sposoby.
No, przynajmniej ona je znała, a czy Nath? Kto wie.
Dziewczyna podeszła do sztalugi, podnosząc z ziemi pędzel. Westchnęła, patrząc na niego niemalże smutno. Nic mu się co prawda nie stało, ale kiedy coś się dzieje z nowym nabytkiem - szczególnie tak dobrej jakości - to na początku źle się to przyjmuje. Tak samo, jak u mugoli z pierwszą rysą na ekranie tych ich... smartfonów? Czy jak im tam.
Zanurzyła pędzel w farbie po raz kolejny i kilka szybkich maźnięć wystarczyło, by dokończyć obraz.
- Dobra, skończyłam. - mruknęła, przyglądając się przez krótką chwilę swemu dziełu, po czym zaczęła zbierać rzeczy ze sztalugi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sro Mar 04 2015, 20:31

Chciałby żeby Gryfonka gdzieś z nim poszła, dla czystej rozrywki. A i oczywiście, jako ta bardziej ogarnięta, mogłaby go przypilnować! Bo jak nikt nad nim nie panuje, to robi dużo, bardzo dużo dziwnych rzeczy, których często później żałuje. Woods nie ciągnął dalej tematu o imprezach, jeśli kiedyś będzie chciała to z nim pójdzie, jeśli nie to płakać jakoś nie będzie. No może trochę, śmiesznie by z nią było.
-Oczywiście że nie- oznajmił chłopak, czyżby usłyszał w jej głosie, nutkę urazy? A może się przesłyszał, anyway nie chciał by Collins, poczuła się źle. Tak ten zły Ślizgon, dbał o dobro tej blondyneczki. Oczywiście tak by ona, nigdy go o to nie posądziła. W pewnym sensie, była jak Annabelle, którą mógł porównywać do porcelanowej lalki, twardej lecz równocześnie delikatnej. Może dlatego ją polubił, oraz zaprzestał bycia dupkiem w jej towarzystwie?
-Nie, nie chodzi o puste panienki, skarbie. O te bardziej… Normalne?- zapytał sam siebie, tak chyba o to mu chodziło. Te bardziej ludzkie, lubiące dobrze się bawić i mające coś w głowie. A nie te idiotki, które często się do niego cieszyły.
-Znam to- opowiedział z powaga, co zrobić kiedy szybciej jest sięgnąć po różdżkę, niż zrobić cokolwiek innego. Mugolskie sposoby załatwiania niektórych spraw, były dziwne, przynajmniej dla Natha. Ale za to różdżka, a w dodatku tyle znanych i ciekawych zaklęć. Nic dodać, nic ująć.
-Jasne że będę próbował-wyszczerzył się chłopak, były naprawdę dobre. Ale sądził że tylko zieloni za nimi przepadali, nie żeby nie wierzył w inne domy. Ale jeśli Marceline wolała coś bardziej babskiego, co mógł poradzić?
Kiedy sytuacja stała się bardziej dziwna, Woods prawie nie mógł powstrzymać śmiechu. Czyżby Marcela się wystraszyła? Kto ją wie. Dla niego to było zabawne. Ale jej szampon chętnie by powąchał, sądził że to mogą być jakieś tropikalne owoce, lub coś w tym stylu. Brunet nie chciał sprawiać by, atmosfera była jeszcze bardziej niezręczna. Więc udawał jakby to nigdy się nie wydarzyło.
Kiedy usłyszał że Marceline skończyła szybko do niej podbiegł, żeby być jak najbliżej, dziewczyny. Znaczy się obrazu, tak obrazu.
-Nieźle- powiedział chłopak, a jego oczy były wpatrzone w malunek. Był śliczny, ale dziś się nasłuchała komplementów, więc trzeba było przestać! Widział że dziewczyna zbiera swoje rzeczy, pomógł jej pakować pędzle i farby niech się cieszy. Po chwil kiedy wszystko było gotowe, a Collins chyba zamierzała opuścić pomieszczenie, podbiegł do niej i przerzucił przez ramię, jak worek ziemniaków. Oczywiście trzymając ją ręką, za to w drugą chwycił płótno.
-Tylko się nie wierć, nie chce upuścić twojego dzieła- powiedział zadowolony z siebie i wydreptał z Sali- Rozumiem że mam Cię odstawić, do dormitorium?- zapytał i od razu ruszył w tamtą stronę. Ciekawe ile osób ich razem zobaczy? Nieważne. Ten dzień można było uznać za udany.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Mar 17 2016, 00:37

Trochę jej zeszło, ale szkic za chwilę będzie gotowy. Pierwszy raz tworzy swój własny portret, do tego na większej kartce od tej podstawowej. Musiała sobie przygotować specjalną sztalugę, zabrała ze sobą swoje własne ołówki oraz zdjęcie sprzed kilku dni na którym po prostu według siebie wyszła genialnie.. dlatego pragnęła uwiecznić tą chwilę dzięki swojemu artystycznemu talentowi. Która jest w ogóle godzina? Zerknęła za okno i przymrużyła nieco oczy, o cholerka. Zeszło jej znacznie dłużej niż sobie wyobrażała, a przecież za chwilę powinna być Clari.
Cieszyła się z tego spotkania, ostatnimi czasy mało miały czasu dla siebie. Ogólnie Charlotte miała mało czasu na wszystko, była zajęta nauką co nieco popsuło jej relację z rówieśnikami.. chociaż nie była taka sama jak swoja siostra. Niewinna, zawsze szczera.. nigdy chyba nie tknęła alkoholu oraz naiwna. To było smutne że mimo roku różnicy, często pakowała się w kłopoty z których Szarlotka musiała ją wyciągać. Nie ma łatwo mając rodzeństwo, ale przyznaje wciąż jedno.. kocha ją i to bardzo mocno.
Wróciła do swojego rysunku kończąc powoli rysowanie jednego drobnego elementu przy którym miała zawsze problem, włosy. Żeby je uwiecznić tak realistycznie potrzebowała wiele czasu, nie zawsze go miała dlatego też większość prac była nieskończona. Ten rysunek musiał być jednak dokończony, sam fakt że rysuje samą siebie dawało jej taką frajdę że mogła wyskoczyć z siebie.. no i to spotkanie z Clari, przecież przyjdzie ocenić jej dzieło. To nie jest takie łatwe, zazwyczaj nigdy nie potrafiła określić czy ładnie rysuje. Musiała się doradzać innych, raz przyjęła niezłą krytykę że o mało się nie popłakała. Jest jednak silna, Clari nie powie jej złego słowa.. chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Mar 17 2016, 09:40

Od ponad godziny próbował uporać się z krajobrazem który malowała na jednym z płótn. Każdy element wydawał się jej mieć swoją duszę, a aura emanująca z całości przynosiła spokój i ukojenie. Ostatnimi czasy było jej to potrzebne. Zbyt często trafiała na pewną ślizgonkę której sam widok przyprawiał ją o nagły przypływ gniewu. Czasami nie była w stanie przypomnieć sobie co też sprowadziło je na drogę wojenną. Ciekawe czy Anstasia pamiętała. Może też nie nie i jedynie dopiekała jej dla samej zasady. Ślizgon to ślizgon. Nie da się go od tak zmienić. Choć można próbować. Zamyślona odsunęła się na kilka kroków od swojego dzieła oceniając je. Uśmiech satysfakcji zagościł na jej ustach. Był, w jej mniemaniu, idealny. Tak... Clari taka skromna.
Nawet nie zauważyła kiedy to zegar wybił godzinę spotkania. Już tak było późno? W pośpiechu ruszyła do łazienki chcąc zmyć farbę z rąk. Próby jej jednak były daremne więc z rozdrażnieniem malującym się na twarzy pozostawiła je w takim stanie. Coś wymyśli później aby się ich pozbyć. Szybko przebrała sie w wygodne ubrania i biegim opuściła dormitorium.
Zdyszana stanęła przed drzwiami do klasy artystycznej. Chwilkę zajęło jej uspokojenie się. Gdy już tego dokonała po cichutku otworzyła drzwi. Czuły uśmiech wymalował si na jej twarzy widząc Lotte pochłoniętą swoją pracą. Na palcach zbliżyła się do niej stając dokładnie za nią. Nie chciała aby przez nią się rozkojarzyła. Jednak nie mogła długo tak stać. W momencie, gdy dziewczyna przechyliła na bok głowę, Clari, pochyliła si nad nią i złożyła na jej szyi czuły pocałunek.
- Długo na mnie czekałaś? - spytała stając obok niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Mar 17 2016, 17:31

Sama nie wiedziała czemu tworzenie czegoś własnego sprawiało jej taką frajdę. Przecież już robiła to od dawna, a mimi to nadal czuła przyjemne kłócie w brzuchu podczas malowania, szkicowania. Ręce miała całe brudne od rysików w ołówkach, zwłaszcza te grube brudziły jak cholera ale wystarzyło przemyć dłonie wodą by były czyste jak łza. Dokończyła włosy i rysunek był gotowy, podparła ręce o biodra i wyszczerzyła się patrząc z zachwytem na to co stworzyła. Czuła dziwne uczucie jakby ktoś za nią stał, obróciła swoją śliczną buźkę w prawą stronę i dostała olśnienia. To musiała być Clari, ten pocałunek na szyi mówił wszystko. Wyprostowała się jeszcze, by ułatwić jej sprawę. Krukonka była od niej wyższa, niewiele ale jednak. Szarlotka akurat odziedziczyła wzrost po matce, a szkoda bo jej ojciec był w sumie idealny pod tym względem. Obróciła się ku niej i ujęła jej dłonie, stanęła na palcach by złożyć na jej policzku długaśny pocałunek.
- Wiesz że jestem niecierpliwa, ale zajęłam się rysowaniem od samiuteńkiego ranka. Troszkę mi zeszło, boli mnie już dłoń od ciągłej pracy.. widzę że ty również nie próźnowałaś. - Wyciągnęła różdzkę i użyła zaklęcia chłyszczość szczerząc się szeroko będąc tym samym dumną z siebie. Zaraz po chwili wtuliła się w nią mocno. - Tęskniłam.. brakuje mi Ciebie i twojej pozytywnej energii. Zawsze kiedy mi smutno potrafiłaś rozchmurzyć mi dzień. Jak wyszło? - Mruknęła przyjemnie i wskazała na swój obraz mając nadzieję że wyszedł idealnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Mar 18 2016, 15:20

Doskonale zdawała sobie sprawę jak bardzo Lotte potrafi być niecierpliwa. Nie raz zdarzyło się jej, że z powodu jej spóźnienia wychodziła kierując się do dormitorium. Przez kolejne dwa dni Clari musiała ją przepraszać. A podobno to ona była ta uparta. Słysząc jak boli ją ręka ujęła ją miedzy swoje dłonie i delikatnie zaczęła masować. A prosiła ją tyle razy aby nie nadwyrężała jej. Zaśmiała się nagle patrząc na co patrzyła.
- Farby schodzą ciężej niż ołówki, a nie lubię zaklęć czyszczących. Wiesz o tym . - uwielbiała jak jej ciężka praca była widoczna na jej skórze. Był to pewnego rodzaju hołd dla pracy jaką wykonała. Objęła ją nie chcąc aby opuściła jej ramiona. Tak dawno jej przecież nie widziała. - Ja tobie? To ty jest dla mnie tym promyczkiem dla którego warto wstać co rano. - ucałowała ją w czubek głowy. - Również tęskniłam ale ostatnie zajęcia zbyt bardzo pochłonęły moją uwagę. - odsunęła ją na chwilkę chcąc usiąść na jednej z ławek. Ruchem dłoni pokazała aby usiadła obok. - Twoja praca jest cudowna. idealnie odwzorowałaś swoje podobieństwo. - nie mogła przestać patrzeć na rysunek. Był tak idealny. Aż miała ochotę zabrać go ze sobą. Otrząsnęła się jednak szybko - Wiem jednak jak wynagrodzić Ci moją nieobecność. Co powiesz na mały wieczorek filmowy w naszym mieszkaniu. Tylko ty, ja, popcorn i film. Co ty na to? - spojrzała na nią czekając na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Mar 19 2016, 01:08

- Wiem o tym przecież, głuptasie.. po prostu chciałam żebyś miała czyste rączki. Czy to coś złego, Clari? - Popatrzyła nieco zawstydzona na jej stopy, a natomiast swoje skrzyżowała. Wyglądała jakby zrobiła co najmniej coś złego, a w prawdzie po prostu chciała się do niej przytulić. No i w gruncie rzeczy udało się, bo objęła ją mocno. Pragnęła tego teraz jak nigdy, tak dawno jej nie widziała. Może to dlatego że ostatnio jakoś przesypiała czas w dormitorium żeby jak najdłużej się pouczyć. No i oczywiście musiała pójść po nową szatę, bo swoją ówczesną podarła ostatnio. Dzięki temu mamusia wysłała jej nieco mniej drobnych na swoje wydatki. Może to i lepiej, od nadmiaru pieniędzy głowa może rozboleć.
- Bo się zawstydzę moja droga, całujesz mnie i pieścisz jak własną córeczkę. Kocham Cię, bardzo ale nie traktuj mnie jak małej dziewczynki... może zrobimy w pokoju ścianę na nasze prace? Bym tam go powiesiła, skoro tak Ci się podoba. - Wystawiła język siadając obok niej, założyła nogę na nogę i podparła się ręką patrząc prosto w obraz. Próbowała uchwycić każdy szczegół okiem, może dlatego przechylała głowę i mrużyła oczy jakby była z kosmosu. - Ooo! Jesteś genialna, lubię filmy ale nic nie jest tak wspaniałe jak popcorn.. no może oprócz pewnej osoby siedzącej obok mnie. - Delikatnie się zaczerwieniła i zerknęła na nią ukradkiem dalej mając twarz obróconą w stronę swojej pracy. Szybko się podniosła widząc że nie uchwyciła drobnego małego szczegółu, nie złożyła tam swojego podpisu. Chciała by każdy wiedział kto wykonał to dzieło, to nie jest jakiś tam prezent.. to jej własne dzieło. Sięgnęła po pióro i w dolnym rogu złożyła swój podpisik bardzo wyraźnym druczkiem. Nakryła go kawałkiem materiału i obwiązała tworząc delikatny pakunek by łatwiej go było przenieść. Nie chciała po prostu by uległ zniszczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Mar 19 2016, 20:18

Nie potrafiła gniewać się na nią. choć momentami naprawdę próbowała. Krzywdzenie ludzi na których jej zależy nie należało do jej natury. Nawet teraz poczuła się podle po jej słowach. Oczywiście, że nie było to nic złego. Przecież chciała tylko pomóc.
- Oczywiście, że to nic złego. Po prostu nie lubię bez potrzeby stosować na sobie jakichkolwiek zaklęć. - pomimo wspomnień jakie zaczęły bombardować jej umysł uśmiechnęła się. Miała nadzieję, że dziewczyna nie zauważy tego i o nic nie spyta. W końcu nie powiedziała jej wszystkiego o swojej rodzinie. W jej mniemaniu chorej rodzinie. Może i rodzice byli w porządku. Bardzo ich kochała i nie wyobrażała sobie życia bez nich. O tyle dziadkowie byli... Nikomu nie życzyła takich dziadków, nawet najgorszemu wrogowi. Dzięki nim nabawiła się lęków, które tylko Alex potrafił zmienić w coś przyjemnego. Bez niego już dawno wylądowała by w świętym mungu. Na szczęście nie było takiej potrzeby, a blizny znajdujące się u niej na łopatce z łatwością udawało się jej zakryć.
- Kiedy ty jesteś takim małym dzieckiem. - zaśmiała się dając jej pstryczka w nos. - Też Cie kocham mała. I pomysł jest genialny. Ściana z naszymi pracami będzie idealnym uzupełnieniem dla naszego mieszkania. W końcu musimy w jakiś sposób się nimi chwalić. - od kiedy pamiętała zawsze chciała zostać słynną artystką. Od dziecka malowała choć rodzina tego nie popierała.
- Nie mów tak. NIe jestem taka wspaniała. - jeszcze wiele o mnie nie wiesz Lotte. Pomyślała obserwując jej ruchy. - Pomyślałam, że przydałby się nam taki odpoczynek. W końcu niedługo kończymy szkołę. Kto wie co przyniesie czas. - zamyśliła się. Po raz pierwszy od dnia w którym grała w durnia pomyślała o słowach Jaya. Naprawdę byłaby idealną żoną? Możliwe. Z chęcią by to sprawdziła, jednak nie miała na kim. Jeszcze żaden mężczyzna nie zaimponował jej na tyle aby się w nim zakochała. A szkoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Mar 19 2016, 23:41

- Ale moim skromnym zdaniem to było potrzebne, w końcu się ubrudziłaś. Ja na przykład bardzo często używam zaklęć by po prostu sobie pomóc, mimo że potrafię żyć także bez nich to są drobnym ułatwieniem. - Nie miała zamiaru wspominać o jej rodzinie, ona nie mówiła o rodzince Szarlotki to Szarlotka nie musiała wspominać nic o jej. Niezbyt ją to interesowało, zwłaszcza wtedy kiedy są to prywatne sprawy szczerze mówiąc. Nigdy nie odważyła się pytać o takie sprawy, a jedyną rzeczą jakich się obawiała to ów blizny na jej łopatkach. Nigdy o nich nie wspominała, bo bała się jej reakcji. Po prostu byłoby to niegrzeczne, taka była że nie była w stanie zapytać bo się bała.
- Wcale nie jestem, nie prawda! Nie pstrykaj mnie tak, wiesz że tego nie lubię.. i nie jestem mała. Jestem duża no i dorosła.. prawie. Tylko po prostu jeszcze tego nie widać, tak! - Ah ta Szarlotka, wydawała się taka silna jednak niezbyt żeby cokolwiek pokazać. Wstała po chwili i podeszła do swojego dzieła, zdjęła je z malutkiej podstawki i położyła na stoliku. Spakowała swoje przybory kładąc je tuż obok, westchnęła cicho opierając się o blat i dodając nieco ciszej.
- Mam niedługo urodziny, Clari. Są to moje osiemnaste urodziny, mam obawy czy będą takie jak sobie wyobrażałam zawsze. Nie chcę by były takie.. takie zwyczajne, myślisz że nie będą? Miałaś swoje w styczniu i było wspaniale. Chciałabym żeby moje były takie same.. jaki film? - Ostatnie słowa zapytała z nutką zastanowienia w głosie, odwróciła się w jej kierunku i skrzyżowała ręce zastanawiając się chwilę. Wyciągnęła do niej rączki i tylko czekała aż się do niej przytuli, chciała być w tym momencie jak najbliżej jej. Trochę się przejmowała wszystkim w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Mar 21 2016, 01:00

Westchnęła jedynie na jej słowa. Lott doskonale wiedziała, jaka Clari potrafiła być uparta. Jak już sobie coś uroiła w tej główce to nic nie było w stanie jej od tego odwieść. Choćby sie paliło i waliło. Choć musiała przyznać jej rację, zaklęcia były ułatwieniem. W dosłownie każdej dziedzinie. Nawet podczas torturowania. Szybko jednak odgoniła od siebie nieprzyjemne myśli. Nie miała zamiaru myśleć teraz o tym .Miała mieszkanko z dala od swojej rodziny, w którym mogła się zaszyć i nic nie było w stanie jej stamtąd wyciągnąć.
- Masz rację jednak nie zmienia to faktu, iż nie lubię rzucać na siebie zaklęć. Koniec tematu. - być może zareagowała zbyt ostro na słowa puchonki. Chciała jednak aby więcej nie powtórzyła tego. Pomimo, iż zaklęcie było niegroźne i tak wywołało w niej lęk którego nie była w stanie opanować. Po chwili jednak spojrzała na nią już łagodniej. - Przepraszam Cię za to. - szepnęła Cicho i miała nadzieję, że dziewczyna zrozumie iż nie chce dłużej prowadzić tego tematu .
- Ależ oczywiście kochana, oczywiście. - zaśmiała sie znów dając jej pstryczka w nos. Kochała drażnić się z nią w ten sposób. - Naprawdę myślisz, że nie widać tego? Czy ty kiedykolwiek widziałaś w jaki sposób patrzą na Ciebie mężczyźni? - z zaciekłością zaczęła nawijać sobie włosy na palec. Często zastanawiała sie czy może by ich nie przefarbować na jakiś inny kolor albo... Jakie włosy?! Koniec z włosami! Klarcia westchnęła jedynie i spojrzała na nią uśmiechając się lekko. Czy ta dziewczyna naprawdę nie zdawała sobie sprawy w jaki sposób działa na płeć przeciwną?
Zasoczyło ją to. Nie spodziewała się, że dziewczyna będzie przejmować się tak bardzo swoimi urodzinami. Ale przecież była to Lotta. Ona wszystkim sie przejmowała. Widząc jak wyciąga do niej rączki uśmiechnęła się i zeskakując z ławki podeszła do niej zamykając w uścisku. Mimowolnie zaczęła wdychać zapach jej włosów.
- Nie pozwolę aby cokolwiek je zepsuło. Na pewno będą takie jak je sobie wyobraziłaś. a co do filmu... Wybierzemy go razem w domu. - choć już doskonale wiedziała jaki wieźmie. Nie chciała jej tego jednak zdradzać, miała to być niespodzianka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Mar 22 2016, 03:23

Wynajem domu wprawił Carmę we wspaniały nastrój. Pomijając już fakt samego posiadania "własnego kąta", miała zamieszkać z dwiema innymi dziewczynami. Po półtora roku gnicia w hogwarckim dormitorium miała dość ciągłego towarzystwa, dlatego jako jedyna z trójki zdecydowała się na osobny pokój. Jedną z nowych współlokatorek Charisme była Charlotte, która tak jak Carma wykazywała niebywałe trudności z przyjęciem obowiązującego i powszechnego w Hogwarcie angielskiego akcentu. Ewentualnie chodziło tutaj o brak motywacji, spowodowany dumą z powodu posiadania takowych korzeni oraz chęć odcinania się od wojny Anglików i Salemczyków... Tak przynajmniej było w przypadku Carmy, dla której Blanchett była jedyną ostoją "francuskości" w tym zakichanym kraju, pełnym wrednych i mało kulturalnych ludzi. Muzyka, śpiew, malarstwo, wiersze? Który z tych paskudnych Anglików chociaż w minimalnym stopniu się tym interesował? Większość wolała bawić się w jakieś pojedynki, imprezki, a na końcu rozpowiadała wszystkim o swojej świetlistej karierze przykładowo aurora w Ministerstwie Magii. Czy ktokolwiek jeszcze interesował się sztuką?
W takim oto bojowym nastroju zmierzała w kierunku Klasy Artystycznej, do której to zaprosiła ją wcześniej nowa współlokatorka. Ona, Charlotte i Clarissa zamieszkały razem nie bez powodu - każda z nich wykazywała się jakimś artystycznym talentem, co łatwo pozwalało im odnajdywać wspólne tematy.
Siwowłosa nie miała zbyt wielu talentów, dlatego akurat ze swojego głosu była dumna jak jasna cholera. Oceniała go (niezbyt skromnie) na dość przyjemny, a śpiewać miała w zwyczaju tylko po francusku.
- Bonjour, moje drogie - rzuciła dość głośno i gardłowo, wchodząc do sali. Przytulanie się dziewczyn nie zrobiło na niej większego wrażenia, ostatecznie nie było w tym nic złego, kobiecy świat rządził się swoimi prawami. Niezniechęcona podeszła szybko do dziewczyn i każdą z nich ucałowała na przywitanie w policzek. Wiedziała, że mocno się spóźniła, ale taka właśnie była jej natura - zawsze zapominała o najważniejszych rzeczach w połowie drogi. Nie chcąc marnować więcej czasu, wyciągnęła z torby kolorową ozdobną kartkę ze spisanym tekstem piosenki, którą chciała przećwiczyć z Blanchett, a następnie przeniosła wzrok koleżanki.
- Jak wam dzisiaj idzie? - zapytała, prawdziwie zaciekawiona postępem prac artystycznych współlokatorek. Podziwiała ich talenty malarskie, jednak sama owego nie posiadała. W geście oczekiwania zaczęła wachlować się wcześniej wyciągniętą kartką z tekstem Toi, zastanawiając się nad magicznym urządzeniem do wykonywania potrzebnego jej podkładu muzycznego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sro Mar 23 2016, 15:43

- Ja.. przepraszam, skoro Ci sie te zaklecia nie podobaja nie powinnam interwieniowac. – Jeknela cicho pod nosem I popatrzyla na nia nieco przybitym wzrokiem. Chciala byc po prostu mila, a wyszlo na to ze jej milej strony obecnie nie potrzebowala bo w gruncie.. mniejsza z tym. Przeprosila, to dodalo jej otuchy by dalej zachowac usmiech na ustach. – Mezczyzni? Nie rozumiem.. chodzi Ci o to ze wiekszosc chce sie ze mna zadawac i z tego wiekszosc probuje byc moimi przyjaciolmi? – Przekrecila glowke lekko w lewo przypatrujac jej sie z zaciekawieniem. Nie miala pojecia o czym mowi Clari, po prostu nie zalapala tego i wyszlo jak wyszlo.
Jej dotyk sprawil ze delikatnie zadrzala, czula sie przy niej taka drobna i niewinna ze nie chciala by to sie w jakikolwiek sposób zmienilo kiedykolwiek. Zauwazyla ten drobny element jaki wykonywala w tej chwili krukonka. Wlosy Lotki pachnialy wanilia, tak.. zawsze uzywala tylko tego zapachu do kapieli. Nie wiedziala czemu, moze to przez imie? Zawsze chciala pachniec jakimis ciasteczkami, a laska wanilii byla idealnym dodatkiem do takowych. – Ufam Ci.. a film mozesz wybrac sama moja droga. Zawsze i tak probujemy wybrac go wspolnie ale nigdy nie mozemy dojsc do wspolnego zdania. Zostawie to dla Ciebie.
W tej chwili zjawila sie w przejsciu Carma, Lotka zauwazyla ja jako pierwsza bo jej sympatyczna znajoma byla odwrocona do niej plecami. Odkleila sie niechetnie z tego uscisku, a nastepnie podreptala do najstarszej z calej trójki dziewczyny. Przykleila sie do niej tak czule ze wygladalo to baaaardzo slodko. Charlotka taka byla, moze Carmie to sie nie podobalo ale ona musiala miec taki styl zycia. To tylko i wylacznie wina jej siostrzyczki ktora wrecz kipiala miloscia. – Excusez moi Carma.. musialam. – Oderwala sie od niej i ucieszyla sie pocalunkiem w policzek, byla taka szczesliwa.. ujela jej reke by pokazac swoja twórczosc. Odpakowala maly pakuneczek by pokazac jej swój wlasny portret. Przelknela goraczkowo sline patrzac na jej reakcje. – Staralam sie, nigdy nie rysowalam siebie, Clari powiedziala ze jest cudny.. prawda? – Zerknela przez ramie na rudziutką znajomą.

Braaak polskich znakow! Gdzies tam przekopiowane polskie literki z waszych postow bo mi sie nudzilo xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Mar 25 2016, 00:09

I jak tu nie kochać tej małej istotki. Może i źle zrobiła reagując właśnie w ten sposób jednak inaczej nie mogła. Zaklęcia te przywodziły złe wspomnienia które wolała zachować na samym dnie swojej świadomości. Każdy ich powrót przynosił ze sobą ból. Jednak nie było w tym winy Lotte. Nie wiedziała i prawdę powiedziawszy miała się nigdy o tym nie dowiedzieć. Bo po co? Jedynie by się martwiła, a tego Clari nie chciała. Uśmiechnęła się do niej kręcąc głową. Czasami się zastanawiała, czy naprawdę ta dziewczyna była taka nieświadoma aury jaką wokół siebie rozsyłała czy tylko udawała aby wszyscy uważali ją za tak niewinną? Opcja druga odpadała. Lotte nie byłaby zdolna do tego. A więc była nieświadoma. Może to i lepiej ...
Poczuła to jak Lotte zadrżała. Wprawiło ją to w przyjemny nastrój. Cieszyła się, że działa na nią właśnie w ten sposób. Choć czasami zastanawiała się czy to dobre. Przecież tylko ograniczała to małe stworzenie. A może tylko się jej wydawało tak... ? Tak bardzo owładną jej zmysłami zapach wanilli jaki czuła od puchonki, że nawet nei usłyszała co ta do niej mówi. Dopiero jej ostatnie słowa oprzytomniły ją. Zostawi to dla mnie? Ale co? Gdyby nie pojawienie się Carmy pewnie musiałaby się tłumaczyć z tego, że kompletnie jej nie słyszała. Odetchnęła z ulgą, a widząc jak puchonka idzie do niej i się przytula nie mogła się nie uśmiechnąć. Był to naprawdę rozczulający widok. I faktycznie, starsza krukonka miała rację. Każda z nich była uzdolniona artystycznie. Clarissa nie tylko malowała ale również tańczyła. Forma takiego ruchu zawsze potrafiła ją uspokoić. Przywitała się z dziewczyna.
- Dobroye utro, Carma - skoro mówiły w swoim ojczystym języku to czemu i Clary nie mogła tego zrobić? No tak, one siebie rozumiały, a jej rosyjskiego nie rozumiał nikt. Ups. - Zanim przyszłam skończyłam jeden z moich obrazów i pomyślałam, że trochę ruchu by nie zaszkodziło. Jednak ta sala nie jest najlepsza do tego. - skrzywiła się rozglądając do okoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 71
Skąd : Wielka Brytania
Galeony : 291
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 299
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3545-howard-forester




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Cze 12 2016, 23:01

- To całkiem smutne.
Rzekł do siebie pewien stary mężczyzna, stojący właśnie w jednej z opuszczonych i zapomnianych sal Hogwartu. Rozmyślał akurat nad tym, jak nauczana jest obecnie sztuka, zarówno tam mugolska, jak i magiczna. Ile tak naprawdę uczniowie wiedzą o dziełach zdobiących Hogwart? Czy potrafią jeszcze narysować sami, bez pomocy magii koło? Ożywić obraz, albo choćby wypowiedzieć jakiegoś prostego łamańca bez większego problemu…? Cóż, wszystko jest zrozumiałe, świat obecnie nie ma takiego popytu na artystów. Jednak, to całkiem smutne, ponieważ… przez to Ci współcześni „artyści” mieli nieco za duże mniemanie o sobie i swojej sztuce, nie do końca tak naprawdę wiedząc, na czym ów sztuka polega. Mimo tego na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech! Nie było tak źle! Wystarczyło, że na tym świecie były takie osoby, jak on właśnie! Ludzie, którzy mogli coś na ten temat powiedzieć i postanowili nie zamykać swojej wiedzy tylko na siebie, ale także się nią dzielić!
Z tej racji właśnie uprzątał właśnie panujący w klasie bałagan, robiąc nieco przestrzeni i ustawiając krzesła oraz inne miejsca do siedzenia w kole. To będą dobre zajęcia!
- Zobaczysz Howard, będzie dobrze! – przekonywał samego siebie. – Ktoś przyjdzie! Ktoś na pewno przyjdzie! Zobaczysz!
Mówił, siląc się na uśmiech. Siedział na chwilę obecną w pustym pomieszczeniu, oczekując uczniów, którzy mieli jeszcze mnóstwo czasu do rozpoczęcia zajęć i bawiąc się swoją laską. W głowie układał sobie już jakiś szerszy konspekt dzisiejszej lekcji...





Zapraszam. Macie czas do jutra do 20, kiedy to pojawi się właściwy post. Oczywiście spóźnieni mile widziani!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Cze 12 2016, 23:08

Ha, Lotte zjawiła się na swoje ulubione zajęcia jako pierwsza. Przecież je uwielbiała, kochała i mogła słuchać godzinami nauczycieli którzy akurat prowadzili tą lekcję w zastępstwach czy też normalnie. Teraz miał się pojawić nauczyciel którego szczerze nie znała i chciała bardzo poznać jego styl nauczania, może przejdą od razu do jakiś praktyk zamiast słuchania o dziełach w Hogwarcie? Chciałaby, baardzo.
Weszła do klasy sama, oczekiwała że zjawi się tu też Panna @Rose Nelson za którą ostatnio bardzo przepadała. Wyciągnęła podręcznik i założyła nogę na nogę dodając nieco niepewnie w stronę nauczyciela. - Dzień dobry, mam nadzieję że nie zjawiłam się zbyt wcześnie i.. na czym będzie polegać dzisiejsza lekcja bo jestem bardzo, bardzo ciekawa jaki materiał Pan dziś przygotował. - Uśmiechnęła się słodko i podparła się na dłoniach patrząc na starszego mężczyznę, uwielbiała uczyć się nowych rzeczy tak więc powinno być dzisiaj ciekawie i inspirująco dla tej młodej artystki. Rozmarzyła się na chwilę wspominając pokój Sirszy i jej obrazy dotyczące Haydna, tam brała inspirację do tworzenia nowych dzieł więc jak będzie teraz?


Ostatnio zmieniony przez Charlotte Blanchett dnia Nie Cze 12 2016, 23:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 753
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12664-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12678-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12677-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12679-nathaniel-cole




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Cze 12 2016, 23:48

Nie miał zielonego pojęcia jak będą wyglądały zajęcia z Howardem, ale był niezwykle ciekawy, co profesor może wymyślić. Dlatego puchoński student naprędce naskrobał list i wysłał go razem ze swoją sową do @Cándida Feliciana Miramon. Nie chciał iść sam. Zastanawiał się jeszcze czy nie namówić Caleba, ale ostatecznie stwierdził, że jak Ślizgon będzie chciał przyjść, to przyjdzie. Jak się spotkają, to się spotkają. On sam zaś powinien na jakiś czas ograniczyć z nim kontakt, ochłonąć trochę po tym, co wydarzyło się w Zakazanym Lesie.
Starał się więc zapomnieć o reprezentancie Salazara i skoncentrować się na lekcji. Pojawił się na korytarzu na szóstym piętrze chwilę przed czasem, dlatego czekał na swoją przyjaciółkę. Przez moment myślał nawet, że nie przyjdzie, jednak dziewczyna zaraz pojawiła się na horyzoncie i wywołała szeroki uśmiech na twarzy Nathaniela. Chłopak widział jednak, że Krukonka nie podchodzi do zajęć z takim entuzjazmem jak on.
- Nie przejmuj się, Cand. Będzie fajnie. Przecież to sztuka.... to jak z gotowaniem! - Mruknął do niej na pocieszenie, chociaż wcale nie był taki pewien czy sobie poradzą. Z tańcem nie było u niego najgorszej, ale na teatrze nie znał się kompletnie. Obawiał się trochę tego, że będzie musiał zagrać na przykład chorego umysłowo, co stanowiłoby dla niego nie lada wyzwanie.
- No chodź. - Zachęcił dziewczynę raz jeszcze, po czym chwycił ją za rękę, zaciągając wręcz do klasy artystycznej. Cóż, nie czuł się wcale winny. Ostatnim razem w końcu to Cand wyciągnęła go brutalnie na lekcję wróżbiarstwa. Na której swoją drogą usnął, ale może lepiej już tego nie wspominać.
- Dzień dobry, panie profesorze. - Rzucił wesoło do siedzącego w sali Howarda, po czym rozejrzał się po opustoszałej (no, poza jeszcze jedną Puchonką) sali. Przez chwilę zrobiło mu się szkoda nauczyciela. Organizował w końcu coś ciekawego dla uczniów, a jak na razie frekwencja była żałosna. Miał jednak nadzieję, że to się jeszcze zmieni, jako że do rozpoczęcia zajęć pozostało jeszcze parę minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Cze 13 2016, 10:20

Kiedy ostatni raz trzymała pędzel, ołówek czy węgiel w dłoni? Kiedy mogła poczuć pod opuszkami palców szorstki materiał płótna? Musiało być to bardzo dawno skoro sama nawet nie pamiętała tego dnia. Poniekąd w jej pokoju w domu stał na sztaludze obraz... niedokończony. Pejzaż. Kochała malować pejzaże. Pozwalały jej na uspokojenie skołatanych nerwów. Teraz jednak, nawet one nie pomagały.
Z potrzebnymi materiałami na zajęcia stanęła przed jedną z klas. Pamiętała dzień kiedy to wraz z Carmą i Lotką spotkały się tuta aby malować. Uśmiechnęła się na to wspomnienie i pukając cicho weszła do środka.
- Dzień Dobry profesorze. - z uśmiechem na ustach i niespotykanym entuzjazmem przywitała się ze starszym mężczyzną. Kątem oka zauważyła puchonkę. Zadowolona, że nie tylko ona będzie na zajęciach podeszła do niej siadając zaraz za nią.
- Zdrastwujcie, Lotka. - ułożyła wszystkie potrzebne materiały na zajęcia na ławce. Odetchnęła lekko zmęczona. W końcu przybory nie należały do najlżejszych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Cze 13 2016, 15:18

Przyszedł na zajęcia w poszukiwaniu towarzystwa. Jak zwykle z resztą. Nawet nie był pewien z czego one są. Jakieś artystyczne w każdym razie. Nie był specjalnie zainteresowany sztuką, muzyką może, ale poza tym raczej nie. Zresztą nigdy nie chodził na lekcje dlatego, że się nimi interesował. Tak czy siak te zapowiadały się ciekawiej niż transmutacja czy eliksiry.
Przywitał na odczep nauczyciela i automatycznie skierował się w stronę Clarissy i jej koleżanki. Zatrzymał się jednak w pół kroku, kiedy kontem oka zobaczył ciemne włosy @Cándida Feliciana Miramon  z drugiej strony sali. Na Merlina, pani od ciasta! Pani od ciasta! Pani od ciasta! Poznał ją na festynie, gdzie sprzedawała najlepsze ciasto na świecie. Misha był uzależniony od domowych wypieków. Gdyby miał wybierać między whisky a szarlotką wybrałby szarlotkę. Nawet wybierając między ciachem a nocą z najpiękniejszą z wszystkich wili... no dobra, to akurat bardzo trudna decyzja i na szczęście nie musiał jej podejmować. Nawet chwilę rozmawiali, ale jak ona miała na imię... Na pewno była z Hiszpanii. Ta informacja bardzo ułatwiający sprawę, gdyby znał jakieś hiszpańskie imiona. Odtwarzać w pamięci stoisko dziewczyny szybka uświadomił sobie, że jej imię miał cały czas wyłożone na tacy. Candy. Diabli wiedzą od czego to było zdrobnienie, ale też średnio go to interesowało. Podszedł do pary, wcześniej w ogóle nie zauważył @Nathaniel Cole.
- Misha - podał chłopakowi rękę zaledwie zerknąwszy w jego stronę. Był zbyt zainteresowany Krukonką. Teraz uświadomił sobie, że jest z nią w jednym domu. Faktycznie, o tym też rozmawiali przy stoisku.
-  Dzień dobry, Candy. Powtórzę ci to jeszcze milion razy przy każdym spotkaniu, ale pieczesz najlepsze ciasta na świecie - usiadł chamsko wpychając się pomiędzy nią a Puchona zupełnie zapominając o jego istnieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Cze 13 2016, 20:32

Jak mogłaby nie przyjść na najlepsze zajęcia pod słońcem? Choć od teatru wolała malować bądź pisać, to także lubiła ten rodzaj sztuki. Odgrywanie innych nie szło jej może jakoś wyjątkowo niesamowicie, ale zawsze traktowała to jako dobrą zabawę. W końcu jej matka często wprowadzała ją w tajniki aktorstwa, licząc że córka pójdzie jakoś w tym kierunku. Może nawet zajmie kiedyś jej miejsce...? No cóż, Naeris zdecydowanie bardziej wolała bawić się w twórcę. Kiedy była mniejsza wymyślała proste scenariusze do sztuk, które jej matka odgrywała specjalnie dla dziewczynki. Nigdy w życiu nie zrezygnowałaby z zajęć artystycznych, za bardzo to kochała.
Troszkę się spieszyła, bo zasiedziała się dokańczając portret drzewa. Tak bardzo się wyłączyła, skupiając całą swoją uwagę na rysowaniu kolejnych gałązek i listków, że spędziła nad tym o wiele więcej czasu, niż planowała. I dodatkowo upaćkała sobie ołówkiem policzek, czego nie zauważyła. Pozostała jej teraz długa, szara smuga. Wrzuciła do torby, to co zawsze nosiła przy sobie - książkę i szkicownik. Do tego różdżka, choć nie uważała, że mogłaby jej się przydać na zajęciach z teatru. Wyleciała z dormitorium najszybciej jak mogła, bo jeszcze miała zgarnąć po drodze @Saga Demantur i ją tu przywlec. Dopadła więc Ślizgonkę na korytarzu. Taka potargana, zaczerwieniona Naeris ze skrzącymi się oczami, mogła budzić dziwne odczucia. Jak na przykład pytanie co to za wariatka i kto ją wypuścił z Munga?
- Szybko, zaraz teatr! - zawołała z przejęciem, bo nie chciała się spóźnić. Chwyciła Sagę za ramię i nie czekając na jakąś odpowiedź (albo sprzeciw) poprowadziła ją wprost do klasy. - Dzień dobry, panie profesorze! - bo kim byłaby Naeris, gdyby nie przywitała się jak na grzeczną uczennicę przystało...
Uśmiechnęła się do Candy, na resztę nie zwróciła większej uwagi. Jej spojrzenie padło na mnóstwo prac uczniów, które walały się po całej sali. Z prawdziwą fascynacją oglądała dzieła innych, choć niektóre nie zasługiwały na takie miano. Żadna z prac nie wyszła spod jej ręki. W końcu dalej nie pokazywała talentu światu, dotychczas jedynym wyjątkiem był festiwal.
- Woow. - szepnęła, widząc naprawdę niezły pejzaż. No cóż, wśród takiego natłoku obrazów, miała prawo się zamyślić i zapomnieć o obecności Sagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Artystyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Klasa Artystyczna
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Historii Magii
» Klasa Numerologii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-