IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Artystyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Klasa Artystyczna   Nie Sie 22 2010, 18:25

First topic message reminder :


Klasa Artystyczna

Na szóstym piętrze, poza mniej, bądź bardziej używanymi klasami, można natknąć się na pomieszczenie, w którym lata temu prowadzono zajęcia artystyczne. Obecnie uczniowie odwiedzają ją kiedy tylko mają ochotę coś potworzyć. Pomieszczenie jest spore, jednak zupełnie zagracone sztalugami, stolikami brudnymi od farb, bądź innych substancji, a także wysokimi regałami eksponującymi prace uczniów. Można tu znaleźć wiele pomysłowych dzieł. Także spora część uczniowskich malowideł zrobi kremowe ściany owego pokoju.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sro Paź 05 2016, 21:49

Taehyung miał nadzieję, że to ostatni raz, kiedy pozwolił ponieść się emocjom. Takie sytuacje zdecydowanie nie wychodziły mu na dobre i sprawiały, że przez długi okres czasu miał do siebie żal. Prawdopodobnie gdyby nie to, że od ubiegłego wieczora dosyć sporo się zmieniło, to uciekłby i schowałby się na resztę dnia tam, gdzie nikt by go nie znalazł. Może znów ukryłby się w bibliotece? Albo gdzieś na błoniach, gdzie o tej porze roku mało krzątało się uczniów. Potrzebował ciszy i spokoju, żeby to wszystko przemyśleć, ale najpewniej miałby jeszcze większego dołka. Na szczęście był z nim Jungkook, a więc Tae nie musiał uciekać. Nadal się do tego nie przyzwyczaił - do tego, że ma kogoś, na kim może polegać. Z drugiej strony czuł tak skrajne uczucia, że nie wiedział jak sobie z tym poradzić i nie ukrywajmy, że to mogło się źle, na którymś z nich odbić.
Niby nic nie znacząca kłótnia, ba, można by powiedzieć, że nawet delikatna sprzeczka pozwoliła mu wytrącić się ze swojego spokoju. Nawet nie wiedział czemu tak zareagował, w końcu on naprawdę taki nie był... Był pieprzoną oazą spokoju.
- Nie. Jestem. Księżniczką - wydusił, jeszcze trochę rozzłoszczony, mimo że wyraz jego twarzy nieco złagodniał. - Poza tym nie zareagowałem dobrze! Nauczyciel pomyśli, że jestem bezczelny, a wiesz co to znaczy? - wyrzucił teraz nieco płaczliwym głosem.
Blondyn wziął głęboki wdech, powstrzymując łzy bezsilności, które zaczęły napływać mu do oczu. Tae potrząsnął głową, szybko się uspokajając. Szesnastolatek obserwował młodszego ze skupieniem, zupełnie jakby jego rozpinanie guzików zaczęło go odprężać. Taehyung przetarł twarz dłonią, uspokajając swoje myśli.
Blondyn zrobił kilka kroków do przodu i wziął od niego tabliczkę czekolady, przez chwilę obracając ją w dłoniach. Zmarszczył brwi, bo nadal był naburmuszony, ale już nic nie mógł na to poradzić.
- Przepraszam - wymamrotał zażenowany. - Zrobiłem jakąś durną scenę - rzucił, opierając się o ławkę obok Jungkooka. Musnął swoim ramieniem jego, wbijając wzrok w swoje buty z rozwiązanymi sznurówkami, których nie miał nawet siły zawiązać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 239
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Paź 07 2016, 17:03

Rozpiętą koszulę, zrzucił leniwie ze swoich ramion i gdy została ona, byle jak złożona; po prostu wepchnął ją do swojej torby. Zaczął także rozcierać palcami swój nadgarstek i lekko muskając palcem jego bransoletkę z muliny, spojrzał ku blondynowi. Układając wargi w delikatny półuśmiech, podniósł się z ławki i stanął naprzeciw rówieśnika, aby jego wzrok mógł spokojnie błądzić po jego twarzy.
- Nauczyciel wyglądał na zbyt nierozgarniętego, więc nie przejmuj się nim ani jego głupią opinią - mruknął z pewnego rodzaju rozleniwieniem w swoim głosie i przekrzywiając na bok głowę, wcisnął mu do wolnej ręki butelkę z wodą. Nie miał pojęcia, dlaczego wciska mu napoje w takich chwilach, ale uznał, że bezpiecznym posunięciem będzie utrzymanie stałego nawodnienia w jego drobnym ciele. Gdyby nagle uaktywniłby się w nim napad płaczu; to czy nie byłby zapobiegliwy już zawczasu?
Westchnąwszy, kiwnął brodą w stronę czekolady, którą starszak obracał między palcami.
- No jedz, księżniczko - rozkazał mu cichym głosem i spoglądając na niego, gdy wyglądał jak jedno wielkie nieszczęście z tą swoją pochmurną miną; momentalnie coś ścisnęło go w środku.
Bez namysłu więc przyklęknął przed jego drobną posturą i zaciskając lekko usta, zaczął mu zawiązywać długie sznurowadła, aby przypadkiem podczas chodzenia; zwyczajnie się nie przewrócił. Nie chciał go jeszcze widzieć dodatkowo poobijanego i zranionego.
Podnosząc się z klęczek, omiótł wzrokiem jego smutną buzię i wzdychając przeciągle, zabrał się za poluzowanie jego przepisowego krawata. Dla bezpieczeństwa, oczywiście.
Nie minęło nawet parę sekund, a kościste palce czerwonowłosego zdążyły już rozsupłać jego skomplikowany węzeł; i luźno przewiesił granatowo-czarny materiał przez jego szyję.
Zdecydowanie wolał go, gdy na jego gardle widniał choker, który mu podarował niźli jakiś tam szkolny krawat.
Opierając dłonie tuż po obu stronach Taehyunga, skrzyżował nogi w kostkach - czasami bywał nawet do tego stopnia leniwy, że nawet nie chciało mu się stać bez żadnej podpory.
Zadzierając nieznacznie głowę do góry, utkwił oczy w jego buzi i podniósł brew do góry.
- Nie przepraszaj za coś takiego, czasami każdemu nerwy puszczają, starszaku - stwierdził bardzo dyplomatycznie jak na siebie i kiwając się na piętach, obdarzył go nieco speszonym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Paź 07 2016, 20:44

Taehyungowi naprawdę podobało się to, że Jungkook nosił tę bransoletkę z muliny.
Teoretycznie nie było to nic szczególnego - w końcu kto normalny zwracałby uwagę na tak nieistotne szczegóły? Jednak ze względu na sentyment do tej bransoletki z muliny, szesnastolatek naprawdę cieszył się, że nie jest nic nie znaczącą rzeczą dla jego przyjaciela, bądź nazwijmy go - crusha.
Kiedy Kookie przyglądał się mu, Tae próbował uśmiechnąć się lekko. Nie chciał mieć krzywej miny przez cały czas, bo zdecydowanie nie wyglądało to dla niego korzystnie, a poza tym nie miał zamiaru wychodzić na jakiegoś zgreda. Żałował tylko, że zawsze za bardzo pozwalał się ponieść emocjom, a potem męczyło go to przez długi okres czasu. Cóż mógł na to poradzić?
Tae złapał mocno butelkę z wodą, zaciskając na niej palce. Blondyn spojrzał na niego z powątpiewaniem, jakby nie mógł się do końca do tego przekonać. W końcu gdyby naprawdę był nierozgarnięty to chyba nie mógłby być nauczycielem? Min zagryzł wewnętrzną stronę policzka.
- Nie jestem pewien - odparł, marszcząc brwi. Taehyung odłożył czekoladę na bok, po czym odkręcił butelkę. Wziął z niej łyka, jakby woda mogła go w jakimś stopniu uspokoić. Nie wierzył, że był taki głupi, żeby zawalić sobie jakąś lekcję. - Jak ty to robisz? - zapytał nagle, zakręcając z powrotem butelkę i odkładając ją obok czekolady. Przeniósł wzrok na Jungkooka i przyjrzał się mu, jakby z uwagą. - Jak ty to robisz, że ciebie to nie rusza? - dodał, po czym przetarł twarz dłonią z frustracją.
Taehyung tym razem zdecydowanie z miną jak nadąsana księżniczka, chwycił czekoladę i rozpakował nieśmiało jej fragment, po czym ułamał na kilka mniejszych części. Wyciągnął opakowanie w stronę Kookiego, a sam wziął również małą kostkę.
- Uparłeś się na tę księżniczkę - rzucił z niezadowoleniem. - Nie wiem pod jakim względem ci ją przypominam… - dodał kapryśnie. Wcześniej nie miał nic do tego. Teraz było to najprawdopodobniej spowodowane to jego złym samopoczuciem. Szesnastolatek wypuścił powoli powietrze z ust.
Jungkook ukląkł przed nim i zaczął zawiązywać jego but. TaeTae opuścił wzrok, patrząc jak robi to jego Ciastek. Znając życie, gdyby nie on, to potem leżałby na podłodze cały posiniaczony, a to tylko dlatego, że nie miał weny, żeby zawiązać swoje sznurowadła.
Gdy Kookie zajął się jego krawatem, Taehyung zawiesił na nim zasmucone, a również zaciekawione spojrzenie. Nie mógł oderwać wzroku od jego skupionej twarzy, na której momentami pojawiały się maleńkie zmarszczki dekoncentracji. Blondyn mimowolnie chwycił dwoma palcami czarną koszulkę Jungkooka i pociągnął za nią, gdy ten rozwiązywał mu krawat.
W końcu Taehyung zdjął go, zwijając szybko i odkładając przy torbie. On nawet tutaj nie umiał gdzieś tak po prostu zostawić swojej rzeczy. Do bólu schludny. Min błądził wzrokiem po twarzy czerwonowłosego, naprawdę starając się zmienić swoje nastawienie. Zdecydowanie był nieco spokojniejszy teraz, kiedy już wyszli, ale nadal nie miał humoru i co jak co, ale po nim było to diabelnie widać. Taeś opuścił głowę zawstydzony swoim zachowaniem, nadal bawił się rąbkiem koszulki Jungkooka.
- To głupie, ale denerwuje mnie, kiedy ktoś mówi...  o nas - dodał, nieco speszony. Nie wiedział czemu reagował tak agresywnie, kiedy ktoś traktował tę dwójkę z góry albo inaczej. - Ten cały ślizgon… Naprawdę nie lubię Slytherinu - stwierdził nagle. - A jeszcze bardziej nie cierpię dziewczyn - zakończył swoją wypowiedź, krzywiąc się niemiłosiernie. Uniósł głowę i owiał ciepłych oddechem policzek Kookiego. Oparł się tylko wygodniej, błądząc wzrokiem po klasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 239
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pią Paź 07 2016, 22:25

Wpatrując się w swoje dłonie oparte na ławce, nieco skrzywił się na widok zbyt mocno zabielonej skóry; niby od zawsze był jasnej karnacji, ale pergaminowa bladość jakoś nigdy mu nie służyła. Zwilżając językiem wargi, zacisnął kościste palce w pięść i już po chwili ponownie je rozprostował, co jakiś czas błądząc spojrzeniem do wyraźnie rozkapryszonego blondyna.
Pozwolił sobie na krótki oddech, gdy do jego uszu doleciało ciche pytanie Taehyunga. Mimowolnie wzdrygnął lekko ramieniem, jakby pokazując mu, że sam nie ma pojęcia, skąd bierze się u niego takie obojętne nastawienie do większości osób. Być może, cudza opinia nie jest mu potrzebna do szczęścia? Albo stara się słuchać wyłącznie swojej intuicji?
Marszcząc nieznacznie nos, pozwolił na to, aby jego przydługa, czerwonawa grzywa przykryła mu
czoło, przy okazji zasłaniając jego oczy.
Schylił głowę ku dołowi i w milczeniu obserwował wszystkie reakcje Taehyunga. Śledził wzrokiem kurs czekolady. Najpierw ją starszy obracał w smukłych palcach, później odłożył jakby zapomnianą; by już za chwilę znowu po nią sięgnąć, na co młodszy uśmiechnął się nieznacznie.
Ojciec mu zawsze powtarzał, że ich wyroby są do tego stopnia uzależniające, że człowiek nawet bezmyślnie zacznie po nie sięgać. Obserwując, jak jasnowłosy rozerwał opakowanie jego rodzinnej firmy, ale widząc też, jak nieśmiało i delikatnie się obchodził ze słodkością; wypuścił powoli powietrze. Nawet w takich zwykłych czynnościach, wyróżniał się swoją delikatnością; i to pewnie dlatego, kilka razy Jungkook przyrównał go w swoich myślach do kruchej porcelany.  
- Nikt nie powiedział, że to mnie nie rusza, Taehyung - wymruczał powolnym niemalże mechanicznym głosem i zadzierając nieco głowę, wydął delikatnie wargi jakby akcentując tym drobnym gestem, że nie jest aż tak silny na psychice, jak może się wydawać na co dzień. Nie mając też większej ochoty na czekoladę, lekko pokręcił głową na znak, że może ją całą zjeść. W końcu miał jej pod dostatkiem i to w najprzeróżniejszych wersjach.
Przygryzł onieśmielony dolną wargę, gdy uwaga jasnowłosego, gdzieś zawirowała mu przed oczyma niczym wielki wykrzyknik. Czuł jak drga mu jeden kącik ust, ale ponownie opuszczając swoje spojrzenie, tym razem na kolana Taehyunga; powtórnie, delikatnie wzdrygnął się ramionami; ale tym razem tak, jakby zagościł na nich jakiś większy ciężar.
- Mogę tak nie wołać, jeżeli to jest dla ciebie obrazą, hyung - specjalnie używając odpowiedniej honoryfikacji względem niego, uporczywie zaczął się wpatrywać w niewielkie zagniecenie na jego spodniach. To oczywiste, że jako młodszy winien się do niego zwracać odpowiednim tonem, ale wygląd starszego, czasami naprawdę niekorzystanie wpływał na pomyślunek Jungkooka.
Dopiero dotyk jego palców na swoim podkoszulku, przywrócił go do szarej rzeczywistości. Wiodąc oczyma do jego szyi, spod lekko przymrużonych oczu obserwował jak zsuwa z siebie do końca krawat i jak swoim zwyczajem, starannie go zwija.
On pewnie, by go zrzucił niedbale. Prawdopodobnie potraktował by go tak samo, jak wcześniej swoją koszulę. Czując na sobie jego spojrzenie, powoli podniósł na niego swój wzrok.
Nie wiedząc jak się zachować, po prostu wpatrywał się w jego twarz, gdy palcami zaczął wystukiwać cichy rytm na ławce. Dalej czuł jak starszy miętolił w swoich palcach jego czarny materiał odzienia, ale nie przeszkadzało mu to w żadnym stopniu. Doskonale wiedział, że Taehyung całą swoją złość musiał na kimś odreagować.
A on miał być wyłącznie dla niego pomocą.
- Zawsze będą mówić, obgadywać i wskazywać na nas palcami, Taehyung - rzucił niedbałym tonem i skinął delikatnie głową, jakby właśnie mu coś ważnego uświadamiał - ludzie nie lubią odmienności u innych, więc skoro my się wyróżniamy i to pod każdym aspektem, to oczywiste, że będziemy zwracać na siebie większą uwagę.
Prychnął cicho pod nosem, gdy jasnowłosy ponownie przypomniał mu reakcję tego ślizgońskiego gościa, którego zaatakował w klasie. Wbrew swojej woli, skrzywił się nieznacznie, gdy w myślach pojawiła się od nowa sytuacja w klasie i jedna, głupia groźba ślizgona skierowana w jego stronę.
Nie bał się.
Ciepły oddech starszego, który wyczuł na swoim policzku wyrwał go ponownie z ponurych rozmyślań i odsuwając się lekko od niego, objął delikatnie palcami jego nadgarstek, aby go nieznacznym pociągnięciem ściągnąć z ławki.
Obracając się w stronę klasy, przesunął wzrokiem po wszystkich zakurzonych elementach muzycznych, które zawalały salę artystyczną. Gdzieś mu mignęła gitara, której z całą pewnością brakowało kilku strun. Ale w takiej chwili potrzebował innego instrumentu.
Takiego, który pozwoliłby mu się odprężyć, jak i dać potrzebny relaks jego towarzyszowi. Znajomy dreszcz przebiegł mu wzdłuż karku, gdy nagle jego oczy zarejestrowały znajomy kształt. Stawiając ostrożnie kroki w stronę zasłoniętego, ciemną płachtą sprzętu; zerknął za siebie na Taehyunga - uniósł lekko kącik ust do góry.  
Puszczając jego nadgarstek, zbliżył się do tajemniczego instrumentu i zrywając z niego zakurzony materiał, westchnął z bezgłośnym zachwytem na widok starego pianina. Przesuwając zimnymi opuszkami palców po zakurzonych klawiszach, kichnął cicho.
Przeklęta alergia, jak zawsze dawała mu znać w takich chwilach; ale już odgórnie postanowił się przemęczyć z jej skutkami na rzecz, ujarzmienia tego cuda. Siadając na skórzanym taborecie, automatycznie przesunął się w prawo, aby zrobić miejsce i Taehyungowi.
- Grasz? - spytał cicho, jakby w obawie, że jasnowłosy nadal będzie w dość kapryśnym nastroju. Nie chcąc go jeszcze bardziej rozzłościć, nawet starał się ograniczyć swój bezpośredni dotyk względem niego. Gdy jedną dłoń ulokował na klawiszach i delikatnie wywarł na nich swoimi opuszkami palców nacisk; uśmiechnął się półgębkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Paź 08 2016, 13:33

Dobrze, że tym razem wszystko przyćmiewał żal do samego siebie. Gdyby nie to, prawdopodobnie skończyłby o wiele gorzej. On jeszcze przed nim nie pękł. Tae zalewający się łzami i trzęsący się, ba, nawet mamroczący do siebie był dosyć przerażający. Zdarzało mu się płakać, ale nikt nigdy nie widział jego prawdziwej histerii. Zawsze był wtedy sam i szczerze miał nadzieję, że nikt nie będzie musiał widzieć go w takim stanie. Tak samo było ze złością; wściekłość rzadko kiedy nim kierowała, ale kiedy był naprawdę wkurzony, niemal do granic możliwości, to był zdolny zrobić niechcący sobie krzywdę. Na pewno skończyłoby się to o wiele gorzej niż kopanie ławki. Tak, trudno go doprowadzić do tego stanu. Trzeba mieć dar albo być jego bliskim, żeby wyciągnąć z niego skrajne emocje. Wstydził się swoich uczuć, a to chyba nikomu nigdy nie wyszło na dobre.
Taehyungowi za bardzo na wszystkim zależało. Na nauce i dobrych wynikach w szczególności - może dlatego, żeby jego matka była z niego dumna? W końcu mieli tylko siebie, a Tae nie marzył o niczym innym, jak o tym, żeby uszczęśliwić mamę. Poza tym był krukonem, a więc łaknął wiedzy, dobrej opinii o nim jako o pilnym uczniu. Nie obchodziło go za bardzo, co nauczyciele powiedzą o jego charakterze, bądź zachowaniu normalnym, na co dzień. To nie z nimi żyje, a w takim pokręconym środowisku nie raz ciężko jest nie zwariować.
Teraz jakby tego było mało zależało mu na Jungkooku. Kiedy sam zdał sobie z tego sprawę poczuł się dziwnie, bo nigdy nie miał kogoś takiego, o kim mógłby myśleć, o kogo mógłby się martwić. Chciał, żeby Jeon miał dobre wyniki i żeby nikt źle go nie oceniał. A poza tym też chciał się o niego troszczyć; miał wrażenie, że nic nie robi i nic nie daje od siebie Kookiemu, a jak tak dalej pójdzie to… młodszy go zostawi. A co on by bez niego teraz zrobił? Wróciłby do niekończącej się tułaczki po Hogwarcie? Sama myśl o tym przyprawiała go o mdłości.
Blondyn naprawdę lubił oglądać reakcje Ciastka. Nie jednokrotnie umiał mu poprawić humor po prostu zabawną miną, a teraz, gdy po tym wieczorze nieco się na siebie otworzyli… Samo złapanie go za rękę sprawiało, że serce Taehyunga robiło jakiegoś fikołka.
Tae wsunął kostkę czekolady do ust, czując jak słodycz roztapia się w jego ustach. Jak ktoś myśli, że smakołyki nie umieją poprawić choć w niewielkim stopniu humoru, to jest w totalnym błędzie. Min wyjątkowo umiłował sobie tą czekoladę, choćby dlatego, że dał mu ją Jungkook.
Szesnastolatek podniósł głowę, patrząc na Kookiego, dosyć zamyślony. Taehyung jeszcze raz przetarł twarz dłonią, jakby był naprawdę zmęczony. Pewnie po prostu za bardzo się przejmuje i jak zawsze za bardzo wszystko bierze do siebie, ale co mógł poradzić? Nadal czuł irytację i poczucie winy równocześnie.
- Nie dajesz po sobie tego poznać, Jungkook - powiedział cicho Tae.
Taehyung na ułamek sekundy zawiesił spojrzenie na ustach Kookiego, a po chwili znów przeniósł wzrok na jakiś punkt za plecami kumpla. Dopiero kolejne słowa młodszego sprawiły, że Min skrzywił się niezadowolony. Nie chciał, żeby zabrzmiało to tak ostro.
- Przepraszam - rzucił znowu. Zdecydowanie przepraszał dziś dużo, ale to wychodziło z niego niekontrolowanie, a w dodatku miał nieodparte wrażenie, że to nie ostatni raz dzisiaj, kiedy to do niego mówi. - Nie myślę tak naprawdę, nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje - dodał po chwili, marszcząc brwi z frustracją.
Taehyung odetchnął cicho, kiwając głową, kiedy Kookie powiedział mu coś na temat ich odmienności. Oczywiście, że wiedział, że tak będzie, w końcu nie da się tego uniknąć. Miał tylko nadzieję, że będzie na to przygotowany i nie zareaguje tak dziecinnie.
- Inność jest przynajmniej ciekawsza - rzucił blondyn, wzruszając ramionami. - Nie jesteśmy jak reszta, dlatego… jesteśmy lepsi, prawda? - dodał niepewnie.
Chciał w to wierzyć. Chciał wierzyć w to, że są niezwykli, bo poniekąd byli - wyróżniali się. I nie ukrywajmy, że było to widać już na pierwszy rzut oka.
Tae zsunął się z ławki, pozwalając się pociągnąć Kookiemu. Spojrzał mu w oczy, jakby na coś czekał. Blondyn nie odezwał się, ani słowem, jeszcze nie domyślając się o co chodzi Jeonowi. Dopiero po chwili, gdy puścił jego nadgarstek i podszedł do płachty, Taehyungowi zapaliła się mała lampeczka nad głową. Uniósł brwi, patrząc jak Kookie zdejmuje nakrycie, a potem kicha.
- Na zdrowie - rzucił, powstrzymując uśmiech, cisnący mu się na usta.
Min westchnął cicho, po czym przysiadł na miejscu obok Jungkooka automatycznie się prostując. Pokręcił głową, słysząc jego pytanie. Nie miał talentu, jeżeli chodziło o instrumenty… Inna sprawa była z tańcem, śpiewem bądź rapem. Taehyung przesunął palcami po klawiszach.
- Pochwal się, co umiesz - powiedział, unosząc leniwie kącik ust i trącając go ramieniem, zagryzł wargę. Wbił w niego zaciekawione spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 239
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Paź 08 2016, 16:09

Wpatrując się w zakurzone klawisze, zwiesił nieznacznie głowę.
Kłęby kurzu, które podnosiły się przy każdym najlżejszym dotyku muzycznej klawiatury; powodowały u czerwonowłosego nieco wolniejszy oddech, jakby się już automatycznie wzbraniał przed wdychaniem zanieczyszczonego powietrza. Nie chciał przypadkiem dostać nagłego ataku astmy; a może zwyczajnie nie chciał starszego, straszyć swoim stanem?
Mimo czteroletniej znajomości, jakoś nie umiał przywołać do pamięci sytuacji, w której by przyznawał się do swojej dość ciężkiej reakcji na wszelkiego rodzaju kurze i roztocza. Jak na urodzonego bałaganiarza, naprawdę wszędzie mógł wszystko rozrzucić, ale nigdy żadna z jego rzeczy - nie była pokryta szarym pyłem.
I być może działał teraz trochę bezmyślnie, gdy za cenę prawidłowego oddychania, narażał się na kontakt z brudnym instrumentem; i to wyłącznie po to, by poprawić nastrój jasnowłosego.
Gdy starszy go trącił swoim ramieniem, drgnął nieznacznie i nieco mocniej opierając opuszki palców na klawiszach, spróbował wydrzeć z pianina kilka strzępów dość delikatnego wydźwięku.
Zaciskając mocniej usta, przesunął ostrożnie palcami w lewą stronę nieuchronnie zbliżając się palcami do tych niższych i nieco cięższych tonów. Odgrywając krótką melodię, w międzyczasie powtórnie kichnął i zmełł w ustach ciche przekleństwo.
Gdy palcem wskazującym dwukrotnie wcisnął klawisz odpowiadający za dźwięk basowy, wypuścił gwałtownie swój oddech i mrugając szybko oczami, przetarł swoją twarz przedramieniem.
- Twój głos jest tak samo niski, jak ta melodia, wiesz? - spytał nieco zachrypniętym głosem i wykrzywił wargi w drobny półuśmiech, gdy wbił ponownie wzrok w stary instrument. Ponownie rozłożył kościste palce w samym epicentrum klawiatury i bezmyślnie się nimi prześlizgując przez kilka oktaw niczym dziecko, które dopiero co się uczy; mimowolnie zaczął tworzyć kolejne nuty, które łącząc się ze sobą zaczęły tworzyć dość specyficzną melodię. Dźwięki wiolinowe zaczęły mieszać się z tymi niższymi, basowymi, na co zareagował nieznacznym uniesieniem kącików ust w górę.
Nawet zmniejszony dopływ powietrza, nie przeszkadzał mu aż tak mocno, gdy z coraz większą wprawą zaczął ujarzmiać niemalże zdezelowane pianino. Czuł jak całość mocno skrzypi, co tylko dodawało pewnego uroku do jego dość nieudolnej gry. I mimo tego, że całe paliczki miał pokryte szarym pyłem, to czuł, że napięcie, które trzymało go w ryzach aż od rana; zaczęło się powolnie ulatniać.
Ciężkie drapanie w gardle, nieco go drażniło ale starając się nie dać po sobie poznać początkowych objawów, napadowych duszności; dla pozornego bezpieczeństwa nieco się odchylił od zakurzonego instrumentu. Przesuwając palcami po losowo wybranych, czarnych klawiszach, zerknął ukradkiem na Taehyunga.  
Brodę oparł na swoim ramieniu i mrużąc lekko, zaczerwienione oczy; westchnął przeciągle, gdy wreszcie postanowił mu odpowiedzieć na jego pytanie, czy rzeczywiście są lepszymi od innych. Odsuwając się od niego, zmienił swoje położenie na ich wspólnym taborecie tak, aby móc przełożyć jedną nogę przez skórzane obicie. Zakurzone dłonie oparł przed sobą i mozolnie je wycierając o czarny, śliski materiał; oblizał leniwie dolną wargę.
- Nie wiem, nie mi to oceniać czy jesteśmy lepsi, Taehyungie -  stwierdził, miękko przy tym wymawiając jego imię, gdy z niepewną miną, zaczął wyłamywać sobie palce. A raczej próbował czegoś takiego dokonać, ponieważ już czuł jak jego skóra na opuszkach jest niemiło podrażniona.
Z niemałym wahaniem, ostrożnie oparł swoją głowę o jego drobne ramię. Ponownie pozwolił na to, aby jego potargane włosy, przysłoniły mu czoło i wciskając nos w jego pachnącą koszulę, spróbował wziął do płuc nieco większy oddech; zwłaszcza, że jasnowłosy pachniał specyficzną czystością, jak i stał się teraz dla niego ukojeniem dla jego wymęczonych dróg oddechowych.
Nie miał pojęcia, czy złość dalej nie buzowała w jego żyłach, więc gdzieś tam podświadomie liczył się z jego gwałtowną reakcją na jego dotyk. Przymykając powieki, odkręcił głowę w stronę przeciwną od pianina i chociaż nie zabrał głowy z jego ramienia, to nadal jakimś cudem, bał się spojrzeć na Taehyunga.  
Wlepiając wzrok w dywan, który już dawno temu utracił swoje żywe kolory, ponownie kichnął i skrzywił się nieznacznie. Łokcie ulokował na swoich kolanach i pociągając nieznacznie nosem, parsknął niemalże bezgłośnie pod nosem. Musiał naprawdę być niezłym przegrywem życiowym, skoro kilka głupich drobinek kurzu, tak mocno mu dawały w kość.
- Wiem jednak, że ty z pewnością jesteś dobrym człowiekiem i to dlatego nie powinieneś brać pod uwagę innych słów, które tylko mają na celu zranienie - wymamrotał nagle, dość przygnębionym głosem i niepewnie podniósł na niego swoje spojrzenie. Brodę ostrożnie ulokował na jego ramieniu, starając się przy tym, aby delikatny półuśmiech, który pokierował w jego stronę, chociaż trochę roztopił jego ponury humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Paź 09 2016, 19:13

W sumie to Taehyung współczuł Jungkookowi tej alergii. Biedny jeszcze się nakicha za wszystkie czasy. W ostateczności blondyn po prostu go stąd zabierze, bo jeszcze przerodzi się to w coś gwałtowniejszego niż sam katar. Może Kookie nie przyznał się na głos do tego, że jest alergikiem, ale TaeTae nie był głupi. Z łatwością domyślił się co jest grane i w ogóle mu się to nie podobało; nie miał zamiaru patrzeć, jak jego Ciastek się męczy.
Kookie nacisnął klawisze. Taehyung przymknął oczy, słuchając pierwszego dźwięku jakie wydało stare pianino. Wsłuchał się w melodię, wypuszczając powoli powietrze z ust. Muzyka go odprężała, rozluźniała i pozwalała na nowo zebrać wszystkie myśli. Min drgnął dopiero, kiedy Jungkook kolejny raz kichnął. Blondyn przeniósł zamglone spojrzenie na swojego kolegę, gdy ten porównał dźwięk do głosu Tae.
- Myślisz? - zapytał szeptem, marszcząc nieznacznie brwi. - Chyba nie aż tak - stwierdził po chwili.
Min przyglądał się palcom chłopaka, które nieśpiesznie przesuwały się po białych klawiszach. Nie umiał oderwać od niego wzroku, jakby podziwiał to, że Kookie ma taką niesamowitą zdolność. W pewnym sensie mu tego zazdrościł, bo może gdyby miał więcej wolnego czasu albo chęci to mógłby się nauczyć gry. Mimo to, na tę chwilę pozostawało mu śpiewanie i tańczenie, a to również przynosiło mu radość i poniekąd dumę.
Taehyung poruszył się nieznacznie, opierając dłonie na kolanach. Zacisnął usta, wpatrując się w zgrabne palce Jungkooka i wsłuchując się w muzykę, powoli uspokajał swoje zszargane nerwy. A wtedy Jeon na chwilę przestał, a Taeś mógł spojrzeć mu prosto w twarz.
- Widzę, że się męczysz - powiedział powoli, jakby zważając na swoje słowa. - Możemy stąd pójść, jeżeli nie czujesz się dobrze - dodał po chwili, przyglądając się jego twarzy ze skupieniem. Chciał zauważyć choćby najmniejszą zmianę nastroju.
Taehyung pokiwał głową. Może tak naprawdę nie ma ludzi lepszych. Może tak naprawdę wszyscy są równi? Fajnie by było tak myśleć, było to dosyć pokrzepiające.
Jungkook oparł głowę na jego ramieniu. Tae nawet się nie wzdrygnął. Odetchnął tylko głęboko i oparł policzek o Ciastka, czując jak jego włosy łaskoczą jego skórę. Min wbił zamyślone spojrzenie w pianino przed nimi, bijąc się z własnymi myślami.
- Nie jestem dobrym człowiekiem - zaprzeczył, marszcząc brwi. - Po prostu za bardzo się tym wszystkim przejmuje - odparł, schylając lekko głowę. Miał wrażenie, że zaraził Jungkooka swoim podłym nastrojem. Taehyung drgnął, a potem przełożył nogę na drugą stronę, aby usiąść podobnie jak jego kumpel. Nie uśmiechał się, ale jego oczy zabłyszczały ciekawością. Ręce oparł po bokach taboretu.
Tae zbliżył swoją twarz do chłopaka, po czym musnął nosem jego. Przesunął niepewnie swoje ręce - które swoją drogą nadal znajdowały się na taborecie - w stronę Ciastka, a po chwili oparł je na jego kolanach.
- Jesteś utalentowany, Jungkookie - rzucił, odsuwając o kilka centymetrów swoją twarz. - Co jeszcze interesującego umiesz? - zapytał, unosząc brew i lekko zwilżając usta językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 239
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Pon Paź 10 2016, 22:33

Ocierając lekko usta o jego koszulę, wygiął wargi coś na kształt oburzonego półuśmiechu; który na krótko zawitał na jego bladej twarzy. Oczywiście zasłonił swój uśmieszek, gdy wcisnął podbródek w jego ramię.
- Nie męczę się, gdy robię coś dla ciebie, nie przesadzaj - wymamrotał nieco zawstydzony, gdy tylko ogarnął sytuację, że Taehyung w mig się domyślił jego głupich reakcji alergicznych. Rzucając przelotne spojrzenie w stronę starego pianina, przeszło mu przez myśl, że musi istnieć jakieś zaklęcie, które by powstrzymało gromadzenie się kurzu. Ewentualnie doprowadzony do ostateczności, wyjmie ze swojej torby własną koszulę i przetrze nią wszystkie białe klawisze.
I tak miał fioła na punkcie ubrań, więc jednakowych podkoszulek czy koszul; mógł już zliczać w dziesiątkach. Uśmiechając się lekko, poderwał nieznacznie głowę do góry, gdy Tae postanowił zmienić swoją pozycję. Obserwując jak przekładał nogę na drugą stronę taboretu na którym siedzieli, mógł wreszcie swobodnie na niego patrzeć, gdy swoją pozycją przypominał niemalże jego lustrzane odbicie. Tylko o wiele ładniejsze od niego samego.
Wypuścił powoli powietrze ze swoich ust, gdy jasnowłosy swoim ruchem, nagle znacząco zmniejszył pomiędzy nimi dystans. Czując jak powoli cały stres z niego schodzi, przygryzł dolną wargę, gdy poczuł jak Taehyungie dotknął jego nos, swoim. Odruchowo odwzajemniając jego czułe muśnięcie, przymrużył oczy i nieznacznie przekręcił głowę na prawą stronę.
- Jesteś dobry Taeś. Jesteś cholernie dobry dla mnie, a reszta tak jakoś mnie średnio interesuje - wyznał spokojnie, jakby od niechcenia go komplementując. A raczej tak; jakby prawienie mu słodkich słów zwyczajnie weszło mu w krew. Czując jego drobne dłonie na swoich kolanach, uśmiechnął się półgębkiem do niego i zadzierając głowę nieco wyżej, dmuchnął w jego potarganą grzywkę i gdy tylko tym dziecinnym sposobem odsłonił jego czoło, zaraz przytknął do niego swoje ciepłe wargi; składając na nim drobny pocałunek.
I nic nie mógł poradzić na to, że roześmiał się cicho, gdy tylko dotarł do niego sens słów; wypowiedzianych przez uroczego kosmitę. W czym jeszcze był dobry oraz w czym się specjalizował? A może w czym stanie się dobry?
Przenosząc swoje dłonie z taboretu na biodra urodziwego chłopca przed sobą, uśmiechnął się lekko, gdy przyciągnął go w swoją stronę. Jedna z jego rąk, zsunęła się pod jedno z kolan Taehyunga i z łatwością je sobie przewiesił przez te własne. Do ucha mu zamruczał, aby to samo zrobił z drugim i ostatecznie z pełnym zadowoleniem, owinął szczupłe ramiona wokół jego wąskich bioder, zamykając go w delikatnym uścisku.
I być może nie zrobiłby tego, gdyby chwilę potem nie spostrzegł tego w jaki sposób nie oblizuje swoich ust. I być może uznałby to za całkiem normalne zjawisko i przy okazji za mocno urzekające, gdyby nie miał w pamięci swojego niewinnego Taehyunga. Bo z kolei ten, siedzący tuż przed nim, aktualnie mocno przyciągał Jungkooka spojrzenie.
Momentalnie poczuł jak się zawstydził, gdy dotarło do niego, że pozwolił sobie na opuszczenie swego spojrzenia wprost na jego wargi.
Odchrząknąwszy cicho, zamrugał kilkakrotnie i zakołysał nieznacznie swoimi kolanami.
- A o jakie ukryte talenty mnie podejrzewasz, Taehyungie? - zgrabnie odwrócił pytanie, gdy delikatnie musnął jego kącik ust. I nieco drocząc się z nim; powędrował wargami do jego lewego policzka na którym złożył mu słodkiego całusa. Uśmiechając się trochę przekornie, odchylił do tyłu głowę i spoglądając w sufit, westchnął dość scenicznie jak na siebie.
- Trochę śpiewam, trochę tańczę. Mówią, że umiem rysować i całkiem nieźle nurkuję. Umiem siedzieć pod wodą aż przez siedemdziesiąt dwie sekundy, więc to takie trochę dla mnie wow - wymruczał rozpromieniony, bo w sumie to tylko Jinowi się chwalił swoim wynikiem, który zresztą naliczał mu czas. - I umiem udawać samuraja – mruknął totalnie poważnie, gdy znowu zjechał do niego swoim spojrzeniem i wyszczerzył się swoim typowym uśmieszkiem. Wyginając usta w przeuroczy dzióbek niczym dziecko; z czystej ciekawości przechylił go do tego stopnia do tyłu, że biedny zetknął się plecami z taboretem. I trzeba przyznać, że to nieco rozbawiło czerwonowłosego.
- Widzisz TaeTae jak o Ciebie dbam, abyś dobrze wypoczął? - uśmiechnął się ciut złośliwie. Najwyżej jasnowłosy nieco przetrze swoją koszulą odrobinę brudny taboret. Zawsze w zapasie mieli jeszcze jego zapasową koszulę! A nawet i bluza gdzieś, by się znalazła w jego olbrzymiej torbie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Wto Paź 11 2016, 20:21

Taehyung czuł się już rozluźniony. Uśmiechnął się do siebie pod nosem, kiedy Jungkook wcisnął podbródek w jego ramię. Poczuł ciepło, napływające do jego ciała, kiedy jego Ciastek zmniejszył dystans, który ich dzielił. Uwielbiał być w jego towarzystwie, bo wiedział, że wtedy mógł być sobą i naprawdę nie musiał pilnować się aż tak; oczywiście myślę tu o wyrażaniu własnej opinii. Na co dzień chłopaczyna nikogo nie udawał, ale hamował się. Miał dziwne wymagania względem siebie, które postawił sobie już w pierwszej klasie i do tej pory ostro się tego trzyma.
- Nie przesadzaj? - prychnął, wyraźnie oburzony i urażony słowami swojego równolatka. - Nie mam zamiaru pozwolić ci zakichać się na śmierć - żachnął się, powstrzymując się przed spleceniem rąk na klatce piersiowej. Nie chciał wyglądać jak wkurzona jedenastolatka.
Tae też wpadł do głowy pomysł, żeby użyć jakiegoś zaklęcia, aby pozbyć się tego kurzu. Zastanawiał się czy ‘chłoszczyć’ byłoby odpowiednie. Blondyn zagryzł wargę, skupiając swoje myśli wokół wszystkich czarów, których zdołał się nauczyć przez sześć lat nauki w Hogwarcie. Naprawdę nie chciał, aby Jeon męczył się alergią - mógł zaprzeczać i udawać twardego, ale Taehyung wiedział swoje. Hej, czy to nie objawy “troski”? Czy to się naprawdę dzieje?
- Staram się - powiedział cicho, gdy ten oznajmił mu, że jest dobry. O to w tym wszystkim chodzi - o stawanie się lepszym, bardziej wartościowym człowiekiem. Mimo wszystko Min uniósł delikatnie kącik ust; nie umiał udawać obojętnego względem Jungkooka. Czując, jak czerwonowłosy obdarowuje go dosyć czułym pocałunkiem w czoło, znów przymknął delikatnie oczy. W tym momencie Tae wyglądał jak rzep, całkowicie przyklejony do swojego kompana. Musiało to zabawnie wyglądać, bo wtulił twarz w jego szyję i zaciągnąć się słodkim zapachem Kookiego. Min skrzyżował nogi za jego plecami, aby było mu wygodniej; nie wiedział nawet, że to spowodowało, że przyległ ciaśniej do swojego przyjaciela.
- Jesteś moim lekarstwem - odpowiedział cicho, zupełnie niespodziewanie. Nawet nie zastanawiał się nad głębszym sensem własnych słów, ba, on nawet nie zdążył pomyśleć. To była prawda, w końcu wystarczyło tylko kilkanaście minut w jego towarzystwie bez osób trzecich, żeby poprawić Taehyungowi choć w niewielki sposób humor. Był jego lekarstwem na wszystko. Tylko co, jeżeli będzie brał tego lekarstwa wiele? W końcu, od takich rzeczy łatwo się uzależnia.
- Nie wiem, może umiesz czytać mi w myślach? - rzucił z rozbawieniem. Zmrużył oczy, odsuwając twarz na kilka centymetrów, żeby przyjrzeć się mu uważniej.
Wysłuchał w końcu słów Jungkooka, który zdawał się mieć tak wiele talentów, których Tae mógłby cicho zazdrościć. Po chwili, jednak uśmiechnął się delikatnie, kiedy zdał sobie sprawę, że taki świetny chłopak jak Kookie zwrócił na niego uwagę.
- Samuraja? - zapytał, nagle ożywiony. - Śpiewasz? Czego jeszcze nie wiem? - Wydął dolną wargę z “niezadowoleniem” i uśmiechnął się szeroko. A więc prawdopodobnie łączyło ich więcej niż się spodziewali.
Taehyung odchylił się, aby po chwili oprzeć się płasko na dosyć niewygodnym taborecie - na szczęście w tej chwili był zbyt zajęty Kookiem, żeby martwić się o własne standardy. Min roześmiał się cicho, ale krótko. Zacisnął usta, powstrzymując głupawy uśmiech, który wprost cisnął się na jego twarz. Dźgnął policzek Jungkooka, a po chwili opuścił luźno nogi, aby z powrotem dotykały podłogi.
- Jak zlecę to spadniesz na mnie - ostrzegł go. Nie ukrywajmy, że taboret nie był wybitnie długi, ani stabilny, ale to nie wystraszyło Taehyunga. W jego głowie pojawił się nawet pewien pomysł, który przez jakiś czas krążył mu w umyśle. Blondyn uniósł nogę i zgiął ją w kolanie, żeby po chwili szybko przenieść ręce na biodra Jungkooka. Przechylił go na bok, imitując zachwianie równowagi, a raczej umyślne zepchnięcie go z siebie. Kookie o mały włos zleciałby, gdyby nie Taehyung, który w ostatniej chwili pociągnął go z powrotem do siebie, tym razem śmiejąc się szczerze z zabawnej miny chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 239
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Paź 13 2016, 20:58

Uśmiechnął się przebiegle na wzmiankę o czytaniu w myślach. Nie chcąc jednak odpowiadać na jego prowokacyjną zaczepkę, po prostu poruszył zabawnie brwiami i lekko rozchylił wargi, które za chwilę przygryzł. Znając siebie; pewnie, by jednak rzucił jakimś głupim tekstem, który zdecydowanie mocniej by podgrzał atmosferę. A naprawdę zamierzał trzymać się swoich twardych zasad, iż pozostanie grzecznym chłopcem. Co prawda, nadal szesnastoletnim i trochę głupiutkim bo pomijając ich nagłe, nocne zbliżenie - naprawdę się mocno zawstydzał tam w środku na to jak reaguje na bliskość Taehyunga.  
Zwłaszcza, że jasnowłosy jakby przemalowując głowę ze ślicznego brązu w całkiem seksowną blond czuprynę; automatycznie i diametralnie zmienił swoje zachowanie.
Bynajmniej względem niego; na co w sumie się cholernie cieszył.
I trochę wewnętrznie rozpaczał, bo jego pewność siebie drastycznie malała przy jego nowej osobowości, która go wręcz onieśmielała. To było wręcz wyczuwalne jak mocno Taehyung na niego działał i szalenie kręcił. Czy to w wersji nieśmiałego chłopca, czy trochę bardziej.. otwartej.
Wstrzymał powietrze, gdy jego nogi lekko się skrzyżowały tuż za plecami Jungkooka. I będąc trochę zaczerwienionym, zerknął na niego z nieco podejrzliwym uśmieszkiem.
- Będę twoim samurajem, zobaczysz - potwierdził tylko i roześmiał się mocno, gdy Taehyung już wylądował na taborecie w pozycji jakby trochę horyzontalnej? Odruchowo przywrócił oczyma na to, jak głupio nazwał jego ułożenie na wąskim siedzisku, ale naprawdę nie umiał się powstrzymać od tego prostego nazewnictwa. Ostatecznie w dalszym ciągu, był aktywnym nastolatkiem, więc równie dobrze mógł mieć wiele i naprawdę bardzo wiele interesujących skojarzeń.
Gdy jego smukły palec, dźgnął go w policzek, automatycznie przechylił głowę i złapał jego opuszek między zęby i posyłając mu zawadiackie spojrzenie po chwili wypuścił go spomiędzy swoich warg.
- Jeszcze lubię gryźć jak widzisz i myślę, że twoja szyja też lubi jak ją dotykam, racja? - zamruczał nisko i już całkiem bezczelnie i z totalną swobodą zaczął się przypatrywać jego gardłu. Być może ślady po delikatnych  ugryzieniach nie były tak cholernie mocno widoczne jak jego sławetna już malinka, która niemal rażąco się odcinała na tle jego białej skóry. Ale i tak czuł tą szaloną satysfakcję, że to właśnie on był tak blisko niego w nocy; i tylko on.
Szczerząc się nieprzyzwoicie szeroko, odgonił na bok swoją chwilową nieśmiałość. Przesunął kościstymi palcami po własnej szyi i dotykając lekko palcami swojego naznaczenia, powędrował wzrokiem wprost do jego oczu.
- Ładnie mi z tym? - spytał dziwnie słodko i oblizując swoje wargi, przytaknął po chwili głową na to, że śpiewa. Dla własnego bezpieczeństwa, oparł dłonie po obu stronach wąskiego oparcia taboretu, dokładnie tuż przy kościach biodrowych swojego cukrowego chłopca. I chyba miał jakieś przeczucie, bo dziwna mina Taehyunga spowodowała, że Jungkook niepewnie przełknął ślinę.
Początkowo tylko nieznacznie drgnął, gdy jasnowłosy leniwie poderwał swoją nogę do góry. Być może nawet czuł jak jego kolano otarło się o jego biodro, i być może czuł też, że jego serce zaraz mu wyskoczy z piersi. Wbijając w niego niespokojne spojrzenie, mimowolnie się wyprostował, gdy tylko poczuł jego drobne dłonie na swoich biodrach. W gwoli ścisłości - takie gesty i to wykonywane przez TaeTae, naprawdę powodowały u niego uczucie bezdechu.
I chyba nieco zbyt mocno się rozkojarzył bo nagle jego zazwyczaj superowa równowaga, została totalnie zaburzona. Z niemałą paniką wymalowaną na twarzy, pisnął bardzo niemęsko bo nie marzyło mu się tak bliskie spotkanie z podłogą; gdy nagle w ostatniej chwili, jasnowłosy go jakimś cudem uratował od bolesnych stłuczeń.
Oczywiście, że poleciał wprost na niego. Nosem przejechał nawet po jego guzikach od koszuli i zatrzymując się gdzieś czubkiem głowy pod jego brodą, poczuł się jak spetryfikowany, serio. Koniuszek nosa nieco go zapiekł od tych piekielnych ozdób koszulowych, ale chyba nie aż tak mocno jak policzki z wielkiego wstydu. I nawet, gdzieś tam z tyłu głowy mu pewien głos szeptał, ze przecież Taehyung go ostrzegał! I to chyba dokładnie w tym samym momencie, gdy Jungkook postanowił go nieco sprowokować, gdy dotykał się po własnej szyi.
Czując, że wstyd go praktycznie zżera, jęknął głucho w jego szyję.
- Obraziłbym się na ciebie, kosmito, ale zbyt fajnie się śmiejesz, więc nie będę tak kosmicznie zły - wymamrotał niczym naburmuszony dzieciak i skrywając twarz w jego zagłębieniu obojczyka, spojrzał z niezadowoloną miną na jego górne guziki od koszuli. Dwoma palcami lekko pociągnął za ten pierwszy u samej góry i wygiął wargi w skrzywdzoną minę. - powinieneś uciąć te guziki, zwłaszcza, że pocięte ubrania są mega fajne.  No i mnie nie skrzywdzą więcej! - stwierdził z pełną powagą i okręcając dookoła jego guzik, nagle znowu kichnął cicho w jego koszulę i tak jakby przez przypadek mu go urwał.
Otwierając dłoń w której jawił się ten nieszczęsny ciemny i mały przedmiot; dziwnym trafem się roześmiał cicho.  
- Nie krzycz na mnie, Taehyung! Oddam ci swoją koszulę! Najwyżej sprowadzę na ciebie guzikowy deszcz i zostaniesz królem i władcą guzików - zaproponował na jednym oddechu, bo jednak wiedział, że Tae jest nieco uczulony na punkcie czystości, ładu i porządku. Zmarszczył lekko nos i jednak pokręcił nieznacznie głową na swoją odpowiedź.
- A raczej księżniczką zostaniesz, Tae.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Nie Paź 16 2016, 19:53

A co, jeżeli Taehyung tak naprawdę był zupełnie innym człowiekiem niż sądził Jungkook? W nocy niepewny siebie, wrażliwy, a w dzień nieobliczalny? Kto wie, może okaże się, że Min miał więcej do ukrycia niż mogłoby się wydawać? W końcu mało kto był w stanie do niego dotrzeć; nie wielu miało to szczęście, żeby otwarcie z nim porozmawiać lub najzwyczajniej w świecie powygłupiać się. Jeśli mielibyśmy być szczerzy to Jeon Jungkook był pierwszą osobą w Hogwarcie, która miała ochotę bliżej poznać młodego Taehyunga.
Taeś spojrzał w ciemne oczy chłopaka i uniósł nieznacznie kąciki ust, aby po chwili znów przybrać obojętny wyraz twarzy. Odwrócił na chwilę wzrok, czując jak gwałtownie zmienia mu się humor. A mówią, że to dziewczyny nie wiedzą, czego chcą.
Mogło tak nie wyglądać, ale szesnastolatek coraz bardziej cieszył się obecnością Jungkooka; sama świadomość, że ma kogoś na kim może polegać była naprawdę... mile zaskakująca. Przez całe te sześć lat nauki w tej szkole szedł sam, nie angażując się zanadto w głębsze przyjaźnie. Teraz wiedział ile stracił przez swoją odmienność, a raczej głupi charakter. Mimo wszystko, naprawdę doceniał bliskość Jungkooka i nie marzył o niczym innym jak o tym, żeby trwało to zdecydowanie dłużej... Z każdym spotkaniem czuł się swobodniej i nie myślał tak wiele o tym, czy robi coś źle. Miał wrażenie, a raczej nadzieję, że Kookiemu nie przeszkadzają jego różne, dziwne odchyły.
Może rzeczywiście, farbując włosy, Taehyung zmienił charakter? Może codziennie czuł się inaczej. No albo najzwyczajniej na świecie wszystko zależało od osoby i od tego jaką relację z nią ma. W końcu w sali był nieswój, miał wrażenie, że oszaleje, a to tylko za sprawą jednej, wrednej dziewczyny. Ubiegłej nocy przy Jungkooku był niepewny, momentami nieśmiały. Prawdę mówiąc to on sam siebie nie umiał kontrolować i zrozumieć - taki był, do bólu nieogarnięty nawet we własnym istnieniu.
- Samuraje się tak nie czerwienią - mruknął Tae, mrużąc oczy i wbijając wzrok w twarz Jeona. Musnął opuszkiem palca jego nos i westchnął ociężale, jakby był czymś naprawdę zmęczony. - Ale nadal w ciebie wierzę, Jeon Jungkook - dodał niskim głosem, jakby był jakimś prorokiem. Po chwili zaśmiał się krótko pod nosem; sytuacja, w której się znajdowali była dosyć zabawna. W końcu to on był zazwyczaj tym zawstydzonym. Kiedy o tym pomyślał to zdał sobie sprawę, że to wszystko przez akcję w klasie; dodało mu to odrobinę bezpośredniości.
Taehyung wytknął koniuszek języka, gdy Kookie złapał jego palec między zęby.
- No nie wiem, możesz jej spytać - zachichotał, odchylając trochę głowę, jakby dając mu możliwość "pogawędki z szyją". Taehyung, czy ty się dobrze czujesz? - Masz jakiś laser w oczach chyba - westchnął z niezadowoleniem. Kiedy Jungkookie uparcie wbijał w niego wzrok, Taeś dostawał gęsiej skórki i zamierał w oczekiwaniu na kolejny ruch czerwonowłosego. Przełknął cicho ślinę, uspokajając swoje rozbiegane myśli.
Kiedy Jeon wypalił z malinką, Tae miał wrażenie, że jego chwilowa odwaga chce się gdzieś wyrwać, ale nie chciał, żeby teraz zniknęła. Na jego policzkach pojawiły się różowe plamki, a wzrok blondyna powędrował do szyi szesnastolatka.
- Pasuje ci - wypalił zawstydzony, spuszczając wzrok na koszulę Jungkooka.
Słysząc piśnięcie Jeona, Taehyung zaśmiał się wesoło; zupełnie tak, jakby jego humor znowu uległ zmianie. Jungkook od razu do niego przylgnął, na pewno czując jak ciało blondyna drży ze śmiechu. Nie spuszczając dłoni z jego bioder, przesunął je trochę wyżej, naprawdę próbując się opanować. W końcu wziął głęboki wdech, żeby nie rechotać, jak ten ostatni kretyn.
- Och, jasne, obraź się na moje ubrania - żachnął się. - Ale to ja cię uratowałem przed upadkiem. W końcu prawie spadłeś! Jesteś nieuważny, Jungkookie - parsknął, przewracając teatralnie oczami. Słysząc jednak jego słowa odnośnie tego, że zostanie księżniczką, poderwał się do góry, nadal trzymając szesnastolatka, aby przypadkiem - tym razem naprawdę - nie spadł na ziemię. Spojrzał mu prosto w oczy, unosząc brew.
- Znowu? Naprawdę? - jęknął. - Masz jakiś, no nie wiem, fetysz księżniczkowy? - Uniósł brew, po czym chwycił między palce guzik. Nie zauważył nawet, że trochę rozchylił mu się kołnierzyk. - Nie zamierzasz mnie ubrać w sukienkę, prawda? - Popatrzył na niego, nieco przestraszony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 239
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Czw Paź 20 2016, 13:34

Zawiesił wzrok na jego szyi i oblizując lekko wargi, przytaknął dość bezmyślnie na jego słowa. To aż zabawne, że jeden oderwany guzik potrafił go na tyle zdekoncentrować, że z totalnie rozanieloną miną, wpatrywał się w jasną skórę jego gardła; jak i spojrzeniem zapuszczał się nieco niżej na jego lekko odsłonięte obojczyki. Odruchowo wydął delikatnie wargi i nie odrywając oczu od krzywo zagiętego kołnierzyka jego pogniecionej koszuli; wyciągnął ręce w stronę jego szyi.
Mogło to dość komicznie wyglądać, gdy z nieodgadnioną miną położył dłonie na jego barkach i nieśpiesznie przesunął kciukami wzdłuż jego szyi.
Nie, nie zamierzał go dusić! Chociaż dla postronnego obserwatora to mogło właśnie tak wyglądać. Ale czy dusiciel do tego stopnia co Jungkook, pieściłby się z tym, gdy delikatnie muskał opuszkami palców okolice gardła swej potencjalnej ofiary?
Uśmiechnął się lekko i z trudem oderwał wzrok od jego całkiem uroczego dekoltu, aby móc spojrzeć na jego buzię.
-  Mogę jej spytać? - powtórzył lekko ogłupiałym tonem głosu i splatając smukłe palce na jego karku, przesunął jednym z opuszków po jego najkrótszych włoskach. Przybierając dość zawadiacką minę, przysunął się do niego zdecydowanie bardziej i aż nazbyt chętnie przylgnął swoimi ustami do jasnej skóry. Nieśmiało musnął ją nieco poniżej linii szczęki i nie odrywając ciepłych warg od jego gardła, fuknął cicho na Taehyunga.
- Nie podsłuchuj - zamruczał cicho i czując jak mimowolnie rozciągnął wargi w delikatny półuśmiech, oparł się policzkiem o jego ramię. W międzyczasie zabrał mu też z rąk sponiewierany guzik i przekładając go między palcami; znowu ulokował dłonie na jego karku i roześmiał się cicho, gdy Tae znowu mu jęczał nad głową, że określił go jako księżniczkę.
Oczywiście, że był mu cholernie wdzięczny, że nadal go trzymał w swoich objęciach i jednak nie pozwolił mu na randkę zapoznawczą z samą podłogą; ale swoją drogą Tae go dzisiaj mocno zaskakiwał. Już same jego teksty, powodowały, że Kookie tak jakby zamierał w oczekiwaniu na jeszcze więcej, i więcej. Z pewnością nieposkromiona, a raczej niezbadana dotąd natura Taesia - wywoływała u niego więcej emocji niźli nie jeden odcinek koreańskich dram, które z taką pasją oglądał w swoim rodzimym domu wraz z bratem. A trzeba przyznać, że takie rzeczy Jungkook ogląda iście widowiskowo.
I chyba  znowu się nieco zapomniał, bo odwzajemniając jego spojrzenie, chyba totalnie odleciał do swojej prywatnej krainy pełnej dziwnych myśli. Być może to była wina jego ciemnych oczu, które trochę mu przypominały te rozczulające niemal kocie? A warto przypomnieć, że Jeon był istnym kociarzem.
Mrugając kilkakrotnie, obdarzył go nieco niepewnym uśmiechem i ponownie powędrował oczyma do guzików od jego koszuli. Zsuwając nieznacznie dłonie z jego karku, strzelił parę razy palcami i niczym ciekawskie dziecko, tym razem palce zatrzymał na jego drugim od góry guziku. Wpatrując się intensywnie w te małe coś, co nieco go skrzywdziło zaledwie parę minut wcześniej, prychnął pod nosem. I bez namysłu odpiął mu go. Tym razem delikatnie, aby mu przypadkiem nie oderwać kolejnego ozdobnika koszuli.
- Mogę się obrazić na twoją koszulę, jak tak bardzo tego chcesz. Lepiej by ci było bez niej - mruknął gdy z pewną fascynacją, przeleciał wzrokiem po innych, jeszcze schludnie pozapinanych guzikach. Dopiero wtedy dotarło do niego co powiedział i jak to mógł odebrać jasnowłosy. Zaczerwienił się więc i lekko stuknął paznokciem w jego przedramię. - miałem na myśli, że lepiej by było bez guzików. W zwykłej podkoszulce tez ładnie  wyglądasz - sprostował i podrywając głowę do góry, podarował mu jeden z piękniejszych uśmiechów. Dopiero po chwili, cicho się zaśmiał i miał nieodparte wrażenie, że nieco rozchylona koszula Taehyunga (w granicach przyzwoitości oczywiście!) miała na niego jakieś cholerne właściwości bo niczym typowy nastolatek, co rusz mu wzrok prześlizgiwał się po jego ładnie wyeksponowanej szyi. Może zwyczajnie Jungkook był młodocianym estetą i lubił podziwiać ładne rzeczy?
- Może mam kilka, innych fetyszy? - odbił zgrabnie jego pytanie swoim i skrywając łobuzerski uśmieszek, przechylił lekko głowę na bok, gdy Tae palnął coś o sukienkach. Jego udawana niby wystraszona mina, tylko rozbawiła młodszego. Taehyung był taki niedoświadczony, że to aż urocze było. A być może to była wina tych wszystkich dziwnych filmów na które miał czas rzucić okiem? Wizja starszego w sukience może była dość prześmiewcza, ale z drugiej strony; Jungkook gdyby tylko miał okazję i wystarczająco siły, sam wciągnąłby na jego wąskie biodra przynajmniej jakąkolwiek spódnicę. Trochę z ciekawości, jakby się w niej przed nim prezentował.
Chyba dało się jego głupie wizje odczytać już z jego samego spojrzenia; więc uśmiechając się pod nosem, oparł dłonie na jego udach.
- W sukienkę raczej nie. Ale znajdą się inne rzeczy, w których chętnie bym cię zobaczył, hyung. - chyba go pogięło, ale końcówkę zdania wymamrotał trochę prowokującym tonem. Może był i młodszy; i może czasem podobała mu się ta ich naprawdę mała różnica wieku.
Dlatego postanowił się trochę pobawić w honoryfikację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   Sob Paź 22 2016, 17:25

- Jungkookie, jesteś wampirem? - zapytał Taehyung, powstrzymując chichot.
Czerwonowłosy wpatrywał się w jego szyję z taką intensywnością, że Taeś praktycznie czuł palący wzrok swojego chyba chłopaka na swojej bladej skórze. Uśmiechnął się niemrawo, gdy zdał sobie sprawę, że Jeon wyglądałby zabawnie przebrany za Draculę. Wystarczyłoby tylko kupić mu kły oraz czarny płaszcz (chyba jakiś znalazłby się w szafie Tae) i ta-da! A jednak Min też miał jakieś dzikie pomysły, żeby przebrać krukona. Chyba nikt nie byłby zdziwiony, gdyby skończyli w kostiumach; Taehyung jako księżniczka, a Jungkook w stroju Draculi.
Czując dłonie chłopaka na swoich barkach, nawet nie drgnął; nie bał się go, przynajmniej nie pod tym względem. Uniósł lekko kąciki ust, powstrzymując durny uśmiech, który cisnął mu się na usta. Chyba jak zawsze, gdy Ciastek dotykał go w ten sposób. Minął tydzień od ich pierwszego zbliżenia, a on zamiast przyzwyczajać się do tego, łaknął więcej obecności chłopaka, więcej jego dotyku, słów i wspólnych chwil. To wszystko prawdopodobnie przez to, że był niesamowitym romantykiem. Kto by się po nim tego spodziewał?
Taehyung westchnął cicho, gdy poczuł usta Jungkooka na swojej skórze. Zacisnął delikatnie palce na koszuli chłopaka, powstrzymując się od niestosownych reakcji, bo w końcu byli w szkole, w jakiejś klasie. Czy w Hogwarcie jest miejsce, w którym nie grozi im, że ktoś wpadnie i przeszkodzi w ich spotkaniach? Chyba nie, ale to dlatego, że nie zdawał sobie sprawy z istnienia pokoju zakochanych.
- Ja nigdy nie podsłuchuję - rzucił, czując jak jego policzki robią się różowiutkie od pieszczot Jungkooka. Wypuścił powoli powietrze z ust, żeby choć trochę uspokoić serce, które w tej chwili biło mu dosyć szybko. Naprawdę zaczął się zastanawiać, czy kiedykolwiek przyzwyczai się do bliskości czerwonowłosego.
Prawdę mówiąc Tae nawet nie miał zamiaru go puszczać; ciągle trzymał go mocno za koszulę i gdy tylko zdał sobie z tego sprawę, poluzował uścisk i delikatnie wygładził materiał. Nawet w takich chwilach był do bólu schludnym - nawet jeżeli nie chodziło o niego samego. W sumie… to teraz miał osobę, o którą mógł dbać.
Nie przeszkadzało mu to, że Jungkookie tak się na niego patrzył; w końcu swoim dzisiejszym zachowaniem zdecydowanie poprawił mu humor. Poza tym sam uwielbiał przyglądać się najpiękniejszemu chłopakowi w szkole.
Jungkook odpiął mu guzik. Taehyung poczuł jak robi mu się gorąco, więc przełknął cicho ślinę.
Tylko się uspokój, pomyślał.
- Jasne - zaśmiał się, choć sam nieznacznie się zaczerwienił. - Właśnie o to ci chodziło. - Wywrócił oczami, przygryzając wargę. - Chciałeś powiedzieć coś innego, prawda? - Uniósł brew, uśmiechając się głupio.
Taehyungowi chyba zaczęło odbijać, może przez to, że miał dziwny dzień. Zacisnął usta, gdy ten wspomniał o innych fetyszach i cholera jasna, naprawdę chciał się dowiedzieć o nich coś więcej. Jako zdrowy nastolatek nie czuł zawstydzenia, gdy w jego głowie pojawiły się nietypowe obrazy.
- O czym mówisz, Jungkook? - zapytał cicho, spoglądając na niego spod wachlarza długich rzęs. - Możesz mi o nich opowiedzieć - dodał po chwili, prawie szeptem.
Na wzmiankę o sukience, wywrócił oczami. Chyba nigdy nie wybije z Ciastka tej “księżniczki”. Tae położył dłoń na policzku równolatka i pogładził jego miękką skórę. Gdyby mógł mu zadać trochę pytań… Ale to jeszcze nie był odpowiedni czas.
Taehyung złapał za końcówkę krawatu Jungkooka i delikatnie za niego pociągnął; na jego ustach automatycznie pojawił się malutki uśmiech. Po chwili przesunął ręce na jego kołnierzyk, ładnie mu go przygładzając i poprawiając.
- Nooo… teraz to wyglądasz jak porządny uczeń - zachichotał, a potem oparł przedramienia na jego ramionach, przez co zbliżył się do niego odrobinkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Artystyczna   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Artystyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

 Similar topics

-
» Klasa Artystyczna
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Historii Magii
» Klasa Numerologii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-