IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magic Royal Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Magic Royal Theatre   Wto Mar 11 2014, 21:55


Magic Royal Theatre


Budynek teatru wzniesiono w latach 1823-1834. Jego budowa jest utrzymana w stylu eklektycznym z przewagą renesansowych wstawek. Nie na tym jednak młodzi artyści powinni się skupić, wszak w tym miejscu gromadzą się najwybitniejsze gwiazdy sceny teatralnej w świecie magicznym. Możecie tu spotkać divę teatralną Madamme Cece oraz Monsieur Zozo. Jest to para genialnych aktorów, którzy z rozkoszą pod swe skrzydła przyjmują nowe, świeże talenty.
Klimat głównej sceny oraz widowni jest utrzymany w karmazynowych odcieniach, a co za tym idzie możemy tu poczuć atmosferę niczym z najlepszych kabaretowych desek. Nie mylcie jednak tego miejsca z byle podrzędnym teatrem, wszak na deskach Magic Royal Theatre nie każdy ma możliwość zagrać, a ci którzy znaleźli się pod skrzydłami obecnych właścicieli tego miejsca, muszą wiedzieć, że dostali niesamowitą szansę od losu. I lepiej żeby pamiętali iż wspomagacze magiczne wcale nie są mile widziane, natomiast wszelkiej maści metamorfomadzy oraz wile – jak najbardziej, chociaż należy pamiętać, że nikt nikogo nie dyskryminuje, bo prawdziwy magiczny talent aktorski rodzi się w głębi nas.
Przy wielu przedstawieniach widzowie może doświadczyć magicznych rzeczy, takich jak chociażby zmiana pogody, w zależności od odgrywającej się sceny. Ewentualnie może odbyć spotkanie z małymi ptaszkami, które z rozkoszą będą latać pomiędzy widzami, co jakiś czas smagając ich swoimi skrzydełkami, próbując skutecznie przeszkadzać w sztuce.







Kurs - artysta muzyczny


Kiedykolwiek zastanawiałeś się jakie to uczucie wystąpić przed przepełnioną widownią? Masz smykałkę do instrumentów, pięknie śpiewasz albo tańczysz? Może po prostu kochasz sztuki teatralne i chcesz spróbować sił na prawdziwej scenie? Ten kurs z pewnością jest właśnie dla ciebie! Oferuje profesjonalne przygotowania dla wszystkich zainteresowanych bardziej muzycznymi aspektami działalności artystycznej. Wykształcisz się zarówno pod względem teoretycznym jak i praktycznym, może nawet poznasz kilka sław! Zobaczysz jak wygląda praca w teatrze, poznasz sekrety znanych wykonawców i ostatecznie przekonasz się, czy obrałeś odpowiednią ścieżkę.

Wymagania:
 

Część teoretyczna

Czas na sprawdzenie twojej wiedzy z zakresu podstaw historii teatru, muzyki i tańca. Dostajesz potrzebne materiały i tylko kilka dni na przygotowanie, bowiem podchodząc do kursu powinieneś coś już wiedzieć. Na egzaminie otrzymujesz pytania otwarte, nie zdajesz się na los, a w dodatku jesteś solidnie pilnowany.

Kości:
 

Część praktyczna

Praktyka nie jest taka prosta. Po kilkunastu ćwiczeniach zakrawających o różne zdolności... Zostajesz wrzucony na głęboką wodę, bo wypychają cię na scenę! Czujesz reflektor mocno rażący w oczy i duszący zapach kurzu. Gdzieś z cienia wygląda na ciebie kilka znanych postaci - reżyser często wystawiający sztuki w tym teatrze, młoda tancerka i starszy mężczyzna, którego głos możesz kojarzyć z radia. Dostajesz proste polecenie: zaprezentuj się. Zatańcz, zaśpiewaj, opowiedz dowcip - co tylko chcesz! A jeśli brak ci instrumentów, to wystarczy poprosić.

Kości:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Lip 21 2016, 12:34

Rozstali się pod drzwiami ich dawniej wspólnego mieszkania z mieszanymi uczuciami. Coś pchało go do niej, ogromna potrzeba romantycznego uczucia, tęsknota za tym, co było kiedyś. Jeszcze co najmniej piętnaście minut spędził po drugiej stronie ulicy, schowany w cieniu starego drzewa, spoglądał w jedyne okna, w których paliło się światło. Potem tylko westchnął zbyt ciężko, poczuł gorycz na ustach i deportował się na Nokturn.
Próbował do niej napisać, ale znów nie miał odwagi. Może uroił sobie całe to spotkanie. Wątpił kilkukrotnie, ale na ziemię sprowadzały go wygrzebane spod stosu pergaminów z jego pseudopoezją listy, w tym ten z zaproszeniem. To jednak prawda. Nie mógł spać, a gdy już zasypiał, całe noce śnił o niej. Mógł jej zawdzięczać jedynie przypływ natchnienia, najwyżej upchnie te pełne melancholii sonety gdzieś pomiędzy nieco radośniejsze utwory. Chciał w końcu wydać swoją poezję. Nie dla sławy, nie, nie dla pieniędzy. Te książki i tak pewnie wtopiłyby się pomiędzy inne, w miarę upływu czasu zniknęły zapomniane na półkach w księgarniach. Miał jednak szczere nadzieje, że wszystko to co tam zamieści, ukoi czyjąś udręczoną duszę.
Lipiec. Gorąco. Gorąco w długich, czarnych szatach. Całe szczęście, że w Antykwariacie, a co za tym idzie również w jego niewielkim mieszkaniu na piętrze, było tylko po jednym oknie. Promienie słońca wpadały tam tylko rano, później grube ściany oddawały swój chłód. Repertuar teatru sprawdził już dawno, choć co kilka dni upewniał się, że nie ma w nim żadnych zmian.
Doskonale pamiętał każde jej urodziny, które wspólnie obchodzili. Bywało gorzej, kiedy mogli sobie pozwolić tylko na taniego szampana wypitego w parku pod gołym niebem, raz lepiej, kiedy zabrał ją do Irlandii, nad morze, na spacer po klifach. Ważne, że byli razem. Zawsze razem.
Długo zastanawiał się czy powinien obejrzeć tę sztukę, czy po prostu czekać przed budynkiem teatru około przewidywanej godziny jej zakończenia. Nie, nie mógł sobie pozwolić na to, by się minąć z Saoirse. Co jeśli jej rola przewidywała udział na przykład tylko w pierwszym akcie i tuż po nim aktorka się zmyje? Bilet kupił dopiero przed samym spektaklem w nienajlepszym miejscu. Obawiał się, że wcześniej mogłyby go kusić miejsca w pierwszym rzędzie. Kwiaty, bukiet róż – prawdziwe, ale nieco podrasowane zaklęciem, by nie zwiędły przez dwie czy trzy godziny sztuki, ułożył bezpiecznie na siedzeniu obok. Z jednej strony mu się dłużyło, denerwował się okrutnie, jak przed pierwszą randką, z drugiej - nie zauważył minęła przerwa pomiędzy aktami. Nie potrafił się skupić na treści, ze zniecierpliwieniem spoglądał na swój okrągły zegarek, który nosił na łańcuszku przypiętym do kamizelki.
Po zakończonym spektaklu udał się w stronę backstage’u. Nie był pewien, czy ktokolwiek go tam wpuści, także po prostu czekał aż aktorzy zaczną wychodzić. Kilkoro z nich znał, przywitał się krótko, dając im do zrozumienia, że nie ma ochoty na pogawędki. Czekał tylko na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Lip 21 2016, 20:28

Gdy tylko Haydn odprowadził ją do domu, Saoirse od razu wskoczyła pod prysznic. Zmyła z siebie poczucie żalu i smutek, starając się być silną kobietą. Tylko że już od dawna taka nie była - kilka lat temu rozbiła się kompletnie, nie potrafiąc ułożyć sobie życia. I jedno spotkanie z mężczyzną, którego niegdyś darzyła takim uczuciem, niczego nie zmieniło. Kładąc się do łóżka, dotykała różnych części swojego ciała - policzków, nadal zarumienionych od chłodnego powietrza i emocji, dłoni, którymi dotykała Haydna, obejmowała się nawet ramionami, by przywołać jeszcze na chwilę wspomnienie kołysania się w jego uścisku. W przypływie nagłego impulsu podbiegła do okna, zupełnie naga, i z nadzieją w oczach wyjrzała zza srebrnej zasłony. Ujrzała jedynie pustą ulicę i samotne drzewo na przeciwko kamienicy, pod którym już nikogo nie było. Położyła się do łóżka z plątaniną dziwnych myśli i wyrzutami sumienia. Dopiero tam uświadomiła sobie, że mogła zawrócić i zaprosić Haydna do mieszkania chociaż na moment. Że straciła możliwość spędzenia z nim kolejnych minut. Przy nim znowu poczuła się spokojna. I bezpieczna, a tego uczucia od dawna jej brakowało. Tej nocy nie zasnęła, a przez każdą kolejną zastanawiała się, czy następnego dnia otrzyma od niego jakąś wiadomość. Jednak żadna sowa nie przyleciała, oprócz tej od Ivosza, ale list przez niego napisany nie niósł wieści dotyczących pana Locke. Powoli zaczynało jej się wydawać, że zwariowała. Uroiła sobie całe te urodziny, albo tak bardzo się upiła, że nic z nich nie pamięta. Umysł lubi ostatnio płatać jej figle. Jednak wyraźnie słyszała w głowie jego słowa, wyobrażała sobie te przepiękne oczy i wiedziała, że naprawdę znowu się spotkali. A potem rzuciła się w wir pracy, bo terminy gonią, a przedstawienia ze względu na jej miłostki nie przesuną.
Kilka lat pracy w podrzędnym londyńskim teatrzyku i niesamowity talent otworzyły Saoirse drogę do jednego z najbardziej rozpoznawanych teatrów w czarodziejskim świecie. Magic Royal Theatre znany jest z tego, że gości na swej scenie jedynie najlepszych. I chociaż Saoirse od zawsze marzyła, by tutaj zagrać, nigdy tak naprawdę nie dowierzała w spełnienie tych pragnień. Będąc szczerym, rolę w dzisiejszym przedstawieniu zawdzięczała temu, że jedyna wila w składzie poważnie się rozchorowała. A talent aktorski Saoirse okazał się silniejszy od przeszkody, jaką były jej czarne włosy - i na ten jeden występ Saoirse w magiczny sposób przeobraziła się w kuszącą blondynkę. Och, ktoś, kto nie widział jej wcześniej w takim kolorze mógłby pomyśleć, że to nowa aktorka.
Saoirse pięknie poradziła sobie z rolą wili. Haydn trafił akurat na przedstawienie pod tytułem Wilkołak i wila, opowiadające o trudnej miłości pięknej kobiety i potwora. Na nieszczęście pana Locke i ku radości wilkołaka - postać, którą grała Saoirse na końcu uległa uczuciu i obdarzyła ukochanego pocałunkiem. Czyż to nie piękne?
Z tego wszystkiego Horanówna zapomniała nawet, jaki mamy dzisiaj dzień. I ostatecznie przypomniało jej się dopiero po zejściu ze sceny, kiedy to współpracownicy urządzili na jej cześć wielki wiwat i obdarzyli przyjaznymi pocałunkami. Szczególnie miły wydawał się aktor grający niedawno wilkołaka - jej partner na scenie i prywatnie bardzo kulturalny człowiek. To w jego towarzystwie Saoirse wyszła zza kulis (twojego backstage'u, jak wolisz), wpadając prosto na bukiet czerwonych róż.
-Och, bardzo przep... - urwała gwałtownie, podnosząc wzrok i odsuwając się o krok, by nie pognieść kwiatów. Jej świecące, zielone oczy powędrowały po twarzy Haydna, a usta Sirszy ułożyły się w delikatny uśmiech. Automatycznie też bardzo się zestresowała i zerknęła w bok, z ulgą zauważając, że towarzyszący jej przed chwilą mężczyzna zajął się już kimś innym. -Oglądałeś przedstawienie? - O dziwo nagle tylko to zainteresowało Sirszę. I wcale nie chciała wiedzieć, czy mu się podobało. Po prostu... czuła się nieco zakłopotana, zupełnie jak wtedy, gdy w czasie studiów przyniósł jej z antykwariatu potrzebne książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1242
  Liczba postów : 227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Lip 22 2016, 21:12

– Tak, oglądałem. Powinnaś dostać tę rolę na stałe, byłaś fenomenalna, naprawdę. I muszę przyznać, że wyglądasz tak samo pięknie, bez względu na kolor włosów.
Miał w głowie totalną pustkę. Przygotowywał się tak długo, ułożył sobie w głowie kilka scenariuszy, a i tak nie potrafił z nich skorzystać.
– Chciałbym życzyć ci wszystkiego najlepszego – wyglądał, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, ale rozejrzał się nerwowo i obecność reszty aktorów była mu raczej nie na rękę – Gratuluję tak ogromnego sukcesu.
Wręczył jej róże. Dobrze, że chociaż o tym nie zapomniał. W jego wyobrażeniach byli na tyłach teatru sami, co brzmiało wręcz niedorzecznie. Droga Roweno, jakaż ona była piękna. Nigdy nie zastanawiał się jak jego dawna ukochana wyglądałaby w blond włosach. Musiał przyznać, że zaskakująco dobrze. Być może czarny kolor do niej pasował, ale wyglądała w nim bardzo poważnie. Jasne pukle dodawały jej nieco blasku.
– W pierwszej chwili cię nie poznałem. Dopiero gdy usłyszałem twój głos upewniłem się, że to faktycznie ty. Sztuka sama w sobie genialna, ale dzięki tobie nabrała charakteru.
Trochę się gubił. Miał wrażenie, że to co mówi nie ma zbytnio składu, nie trzyma się siebie. Co robić? Haydn, myśl.
– Nie chciałbym cię zatrzymywać, pewnie powinienem cię uprzedzić, że mam zamiar się pojawić. Albo w ogóle zapytać najpierw czy masz ochotę mnie widzieć – ’zdecydowanie mógłbyś czasem ugryźć się w język’ podpowiedział mu cichy głosik wiszący nad jego prawym ramieniem – Ale jeśli jakimś cudem nie masz planów na świętowanie, to, o ile chcesz, chętnie zabiorę cię chociażby na spacer.
Ukradkiem spojrzał na mężczyznę, który był osadzony w roli wilkołaka. Nie znał go, a przecież miejscowe aktorskie grono było mu całkiem bliskie. Czy Haydn czuł się zagrożony? Być może. Próbował wmówić sobie, że to przecież tylko ich praca. Ten pocałunek był udawany. Czy był zazdrosny? Nie powinien, przecież absolutnie nic ich nie łączyło – przynajmniej oficjalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Nie Lip 24 2016, 14:29

- Miałam zwyczajne szczęście. Wila, która powinna grać główną rolę, ostatnio się rozchorowała i nie była w stanie wystąpić. Wątpię, czy bez tego kiedyś udałoby mi się znaleźć pracę w tym teatrze – Saoirse odruchowo rozejrzała się, z delikatnym uśmiechem na ustach. Nawet korytarze były przepiękne – wszystko w budynku sprawiało, że pragnęło się w nim zostać na trochę dłużej. Usłyszała kolejne słowa Haydna i skierowała zielone oczęta na jego przystojną twarz. Jak dobrze było znowu patrzeć na tak pięknego mężczyznę.
- Dziękuję. Nie jestem przekonana co do blondu, ale chyba przez jakiś czas przy nim zostanę – odruchowo uniosła dłoń i zawinęła kosmyk gęstych włosów na palec. Dużo lepiej czułaby się, gdyby tę samą czynność wykonał pan Locke – bo czasem małe rzeczy potrafią czynić cuda.
Większość aktorów zaczęła się rozchodzić – dobrze wykonali swoją pracę i z uśmiechem na ustach mogli wracać do domów. Mijali ich, niejednokrotnie ktoś popchnął rozmawiającą parę, od razu ze skruchą przepraszając lub chociaż rzucając przyjaznym uśmiechem. Na pewno nie było to dobre miejsce na składanie życzeń, nie nadawało się również do szczerej rozmowy, ale kiedy Saoirse patrzyła na Haydna, wszystko inne traciło znaczenie.
- To… bardzo miłe z twojej strony – wymamrotała cicho, korzystając z krótkiej chwili, gdy stali na korytarzu sami. Przyjęła bukiet i powąchała jeden z kwiatów. Choć dzisiaj dostała dużo podobnych prezentów, żaden nie znaczył tak wiele jak ten. - Są przepiękne – dodała, muskając palcami płatki róż. Cała ta sytuacja była poniekąd przyjemna, ale też sprawiała, że kobieta czuła się niezręcznie. Aktorzy znowu zaczęli wokół nich krążyć, przez co trudno było jej skupić się na temacie rozmowy.
- Ludzie, z którymi pracowałam przy tej sztuce to profesjonaliści. Cudownie było znaleźć się w takim gronie – odpowiedziała mu, cały czas z lekko zagubionym spojrzeniem i nieśmiałym uśmiechem na ustach. Dziwnie czuła się z tym, że dawny ukochany odwiedził ją w pracy. Oczywiście była to przyjemna niespodzianka, ale wspomnienia z ich wspólnego życia znowu wróciły. Przypomniała sobie, jak Haydn odbierał ją czasem z teatru, słuchał z prawdziwym zainteresowaniem o sztuce, którą mają zamiar wystawiać i rozumiał jej zaangażowanie w pracę. I dzisiaj, kiedy go zobaczyła, przez chwilę żyła w złudnym przekonaniu, że tamte dobre dni się nie skończyły. Że narzeczony zabierze ją na spacer, a później wspólnie przygotują ich ulubione danie i poświęcą czas… sobie.
- Och, Haydn... – westchnęła cicho Sirsza, słysząc słowa mężczyzny. Najwyraźniej nie tylko ona czuła się z tą sytuacją niezręcznie. - Oczywiście, że chcę cię widzieć. Od urodzin Charlotte czekałam na list od ciebie. Liczyłam, że się odezwiesz. Zastanawiałam się nawet, czy znowu sobie czegoś nie ubzdurałam. Dlaczego nic nie napisałeś? – Saoirse mówiła bardzo szybko, znowu korzystając z chwili, gdy korytarz wokół nich opustoszał. Nikt nie powinien podsłuchiwać, o czym rozmawiają. W pracy panna Horan jest profesjonalistką – nie zwierza się ze swojej tęsknoty, nikt nie ma prawa wiedzieć, co czuje. Przez te wszystkie lata nabrała wprawy w graniu.
-Bardzo chętnie pójdę z tobą na spacer. Nie mam żadnych planów na świętowanie urodzin. W sumie jak co roku, od trzech lat – ostatnie zdanie niemal wyburczała, z twarzą ukrytą w kwiatach. Ich zapach ją uspokajał i dodawał odwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 70
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pon Sty 01 2018, 23:04

Kurs

Kiedy zdecydował się na kurs artystyczny nie spodziewał się, że pierwsze co, to otrzyma stos książek i termin sprawdzianu. Hero w tej jednej chwili kompletnie zwątpił we wszystkich, którzy wmawiali mu, jak ładnie będzie wyglądał dyplom ukończenia czegoś takiego. Nie sądził, że uda mu się to wszystko ogarnąć. Wiadomo, interesował się bardzo muzyką i teatrem, wiedzę jakąś posiadał... Nie był jednak najlepszy, jeśli chodziło o pisanie testów. Wystarczyło usiąść nad pergaminem z pytaniami, a natychmiast o wszystkim zapominał. Teraz dodatkowo wcale nie spędził zbyt dużo czasu na nauce, bo musiał nadrobić zaległości z zielarstwa, a w międzyczasie wypadł mu dość kameralny koncert, z którego nie mógł obiecać - właściciel lokalu bardzo na niego liczył. Thìdley czuł na sobie niezadowolone spojrzenie egzaminatora, gdy bazgrał mało poprawne odpowiedzi. Minął się z wystarczającą punktacją i otrzymał informację, kiedy może spróbować raz jeszcze. Gorzej, że poszło mu niemal identycznie... I był to już jasny sygnał, że trzeba wziąć się za robotę. Hero przysiadł nad książkami, ignorując tak kusząco leżące obok zapiski odnośnie nowej piosenki. Tym razem idąc na egzamin czuł się o wiele lepiej, a wynik zdobył maksymalny.
Na praktykę cieszył się o wiele bardziej. Ćwiczenia sprawiały mu dużo przyjemności, Hero zawsze wspaniale czuł się na scenach teatralnych. Nie miał problemów ani ze śpiewaniem, ani z tańczeniem, ani z odgrywaniem jakiejś roli czy brzdąkaniem na różnych instrumentach. Widział, że przychodzili tutaj zarówno amatorzy, jak i osoby całkiem znane - zresztą, był tego niezłym przykładem. Zdziwiło go zatem takie wypchnięcie na sam środek i zażądanie o pokazanie czegoś. Gryfon rozpoznał reżysera, u którego półtora roku temu nieskutecznie starał się o rolę; tancerkę również kojarzył, acz jedynie z czasopism. Nie wahał się, gdy został zapytany o jakieś potrzebne instrumenty bądź rekwizyty - postawił na to, co akurat najbardziej mu pasowało. Wziął zatem gitarę i, nie zważając na złośliwie oświetlenie, po prostu zaczął grać. Wszedł ze śpiewem w idealnym momencie, nie miał problemu z ruchem scenicznym, a koniec końców jego cover jednej z mniej znanych piosenek zespołu "Łzy Feniksa" wyszedł mu fenomenalnie. Hero skończył z uśmiechem, spoglądając na komisję i czekając, ciekaw czy otrzyma jakąś konstruktywną krytykę. Nie mógł być bardziej dumny, gdy podwyższony pochwałami opuścił teatr z certyfikatem w torbie.

/zt

Teoria: 5, 5, 6
Praktyka: 5

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 523
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Wto Sty 02 2018, 17:35

Część teoretyczna
Dotychczas byłam przekonana iż wiele lat nauki grania na instrumentach i własne ćwiczenia śpiewu wystarczą. Dopiero Druzgotek, z którym współpracowałam w duecie przekonał mnie, że warto sformalizować moje muzyczne wykształcenie  - po pierwsze taki dyplom mógł otworzyć wiele drzwi, po drugie wciąż mogłam się wiele nauczyć.
Trudno ukryć, że najbardziej zaskoczyła mnie teoria – gdy dowiedziałam się w jak krótkim czasie muszę oswoić całą masę materiału związanego z teatrem, muzyką i tańcem. Moja wiedza teoretyczna była niezłą tylko w przypadku dwóch pierwszych dziedzin, w tym trzecim przypadku było okropnie. Mimo to podeszłam do nauki z entuzjazmem – jak nie ja to kto? Wykorzystując przerwę świąteczną zakuwałam od rana do wieczora.
Na egzamin przyszłam we względnie dobrym humorze (biorąc pod uwagę mój stan emocjonalny od odejścia Raya) i nie przejęłam się ani masą pytań, ani restrykcyjnymi zasadami egzaminu. Na szczęście moje przygotowanie i ciężka praca nie poszły na marne – szybko okazało się, że pytania nie są wcale aż takie trudne. Udało mi się odpowiedzieć na wszystkie jeszcze przed upływem wyznaczonego czasu. Zdałam bez problemu, czekała mnie jeszcze tylko część praktyczna…

Część praktyczna
W przeciwieństwie do reszty uczestników kursu nie byłam szczególnie zestresowana częścią praktyczną. Ćwiczenia raczej mnie nudziły, a perspektywa występu przed komisją strasznie mnie nakręcała. Gdy w końcu nadeszła ta chwila nie czułam się szczególnie przejęta. Nie przeraził mnie ani błysk reflektorów, ani widok znanego reżysera, radiowca i tancerki. Byłam scenicznym zwierzęciem. Poprosiłam ich o pianino i gdy tylko je otrzymałam bez chwili wahania zagrałam jedną z moich najnowszych kompozycji. W mój wykon wlałam wszystkie emocje, które towarzyszyły mi w ostatnich tygodniach. Występ wyszedł fenomenalnie, a ja usłyszałam gromkie brawa i pochwały od komisji, która przy okazji skomplementowała mój singiel nagrany z Druzgotkiem. Kurs przeszłam bez zarzutu i otrzymałam upragniony dyplom!

4,4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 647
  Liczba postów : 947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Sty 05 2018, 18:40

Część teoretyczna
Od dziecka marzył o karierze związanej z jakimś rodzajem działalności artystycznej; jego mama niejednokrotnie wypominała mu żenujące nagrania z dzieciństwa, na których jako trzylatek kiwał się koślawo na krótkich nóżkach w rytm muzyki. Sam też pamiętał szkolne przedstawienia, w których zdarzało mu się grywać za czasów, gdy zmuszony był do uczęszczania do mugolskiej szkoły. Taniec, aktorstwo czy muzyka towarzyszyły mu w mniejszym lub większym stopniu w każdym momencie życia.
Zastanawiające mogło być zatem, dlaczego Ezra swoich marzeń nie spełniał, pogrążając się w nauce przedmiotów uznanych za bardziej przydatne, lecz nie dających mu takiej satysfakcji. Sam Clarke zapewne nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie, broniąc się "brakiem dostatecznego przygotowania". Jego wykształcenie było w pełni amatorskie, a wiedza pochodziła jedynie z poszukiwań w obrębie hobby. Tak naprawdę mógłby się nie zdecydować na podjęcie się kursu, gdyby nie interwencja jego chłopaka, od którego Ezra mógłby się uczyć w kwestii zdobywania wyznaczonych celów. Tak naprawdę to Leonardo go zmotywował i wpoił w umysł jakąś naiwną nadzieję, że może Ezra miał szansę. I cóż, to na Leonardo spadł obowiązek odpytywania go z opasłej sterty materiałów, które potrzebne były do zdania. Zdecydowanie spośród tych trzech kategorii najbardziej odległa była dla niego historia tańca.
W dniu egzaminu paradoksalnie przepełniał go optymizm. Ezra czuł się trochę jak po spożyciu Felix Felicis - myśli nie mąciła mu żadna wątpliwość, że coś mogłoby pójść nie tak. Nie wiedział, czy to szczęśliwe zrządzenie losu, że dostał pytania, na które idealnie potrafił odpowiedzieć, czy rzeczywiście solidnie się przygotował. Najważniejsze było to, że znalazł się o krok bliżej do certyfikatu.

4

Część praktyczna
Praktyki Ezra obawiał się trochę bardziej, ponieważ nie miał zbyt często okazji do realizowania swojej pasji, a tym samym nie był oswojony ze sceną. Ćwiczenia wprowadziły go jednak w stan pewnego relaksu - cieszył się już nawet tylko z możliwości przebywania tu i chłonięcia wiedzy, także od współkursowiczów. Nie spodziewał się, że nagle zostanie wyrwany z tej bańki i wypchnięty na środek sceny. Czuł jak serce dudniło mu w piersi a żołądek podchodził do gardła, kiedy intensywnie zastanawiał się, co może przedstawić. Kusiło go, aby zasiąść do pianina, nie był jednak pewny swoich aktualnych umiejętności w tej dziedzinie. Ostatecznie poprosił, aby komisja wybrała kilka haseł, które Ezra miał zawrzeć w swojej improwizowanej scence. Było to ryzykowne posunięcie i... cóż, Ezra się trochę na nim przejechał, nie wypełniając zadania stuprocentowo. Kiedy dodatkowo zostało mu to wypomniane, sądził, że nie miał szans na dostanie dyplomu. Komisja po krótkiej naradzie postanowiła jednak dać mu szansę, wymuszając obietnicę popracowania nad tymi drobnymi niedociągnięciami.
Ezra wiedział, że dotrzymanie jej będzie czystą przyjemnością.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   

Powrót do góry Go down
 

Magic Royal Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» New Magic Theatre
» Tor wyścigów konnych Royal Ascot
» Studio Tatuażu "Magic Tattoo"
» Zaklęcia i uroki
» Royal Cathedral

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-