IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magic Royal Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Magic Royal Theatre   Wto Mar 11 2014, 21:55


Magic Royal Theatre


Budynek teatru wzniesiono w latach 1823-1834. Jego budowa jest utrzymana w stylu eklektycznym z przewagą renesansowych wstawek. Nie na tym jednak młodzi artyści powinni się skupić, wszak w tym miejscu gromadzą się najwybitniejsze gwiazdy sceny teatralnej w świecie magicznym. Możecie tu spotkać divę teatralną Madamme Cece oraz Monsieur Zozo. Jest to para genialnych aktorów, którzy z rozkoszą pod swe skrzydła przyjmują nowe, świeże talenty.
Klimat głównej sceny oraz widowni jest utrzymany w karmazynowych odcieniach, a co za tym idzie możemy tu poczuć atmosferę niczym z najlepszych kabaretowych desek. Nie mylcie jednak tego miejsca z byle podrzędnym teatrem, wszak na deskach Magic Royal Theatre nie każdy ma możliwość zagrać, a ci którzy znaleźli się pod skrzydłami obecnych właścicieli tego miejsca, muszą wiedzieć, że dostali niesamowitą szansę od losu. I lepiej żeby pamiętali iż wspomagacze magiczne wcale nie są mile widziane, natomiast wszelkiej maści metamorfomadzy oraz wile – jak najbardziej, chociaż należy pamiętać, że nikt nikogo nie dyskryminuje, bo prawdziwy magiczny talent aktorski rodzi się w głębi nas.
Przy wielu przedstawieniach widzowie może doświadczyć magicznych rzeczy, takich jak chociażby zmiana pogody, w zależności od odgrywającej się sceny. Ewentualnie może odbyć spotkanie z małymi ptaszkami, które z rozkoszą będą latać pomiędzy widzami, co jakiś czas smagając ich swoimi skrzydełkami, próbując skutecznie przeszkadzać w sztuce.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1098
  Liczba postów : 220
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Lip 21 2016, 12:34

Rozstali się pod drzwiami ich dawniej wspólnego mieszkania z mieszanymi uczuciami. Coś pchało go do niej, ogromna potrzeba romantycznego uczucia, tęsknota za tym, co było kiedyś. Jeszcze co najmniej piętnaście minut spędził po drugiej stronie ulicy, schowany w cieniu starego drzewa, spoglądał w jedyne okna, w których paliło się światło. Potem tylko westchnął zbyt ciężko, poczuł gorycz na ustach i deportował się na Nokturn.
Próbował do niej napisać, ale znów nie miał odwagi. Może uroił sobie całe to spotkanie. Wątpił kilkukrotnie, ale na ziemię sprowadzały go wygrzebane spod stosu pergaminów z jego pseudopoezją listy, w tym ten z zaproszeniem. To jednak prawda. Nie mógł spać, a gdy już zasypiał, całe noce śnił o niej. Mógł jej zawdzięczać jedynie przypływ natchnienia, najwyżej upchnie te pełne melancholii sonety gdzieś pomiędzy nieco radośniejsze utwory. Chciał w końcu wydać swoją poezję. Nie dla sławy, nie, nie dla pieniędzy. Te książki i tak pewnie wtopiłyby się pomiędzy inne, w miarę upływu czasu zniknęły zapomniane na półkach w księgarniach. Miał jednak szczere nadzieje, że wszystko to co tam zamieści, ukoi czyjąś udręczoną duszę.
Lipiec. Gorąco. Gorąco w długich, czarnych szatach. Całe szczęście, że w Antykwariacie, a co za tym idzie również w jego niewielkim mieszkaniu na piętrze, było tylko po jednym oknie. Promienie słońca wpadały tam tylko rano, później grube ściany oddawały swój chłód. Repertuar teatru sprawdził już dawno, choć co kilka dni upewniał się, że nie ma w nim żadnych zmian.
Doskonale pamiętał każde jej urodziny, które wspólnie obchodzili. Bywało gorzej, kiedy mogli sobie pozwolić tylko na taniego szampana wypitego w parku pod gołym niebem, raz lepiej, kiedy zabrał ją do Irlandii, nad morze, na spacer po klifach. Ważne, że byli razem. Zawsze razem.
Długo zastanawiał się czy powinien obejrzeć tę sztukę, czy po prostu czekać przed budynkiem teatru około przewidywanej godziny jej zakończenia. Nie, nie mógł sobie pozwolić na to, by się minąć z Saoirse. Co jeśli jej rola przewidywała udział na przykład tylko w pierwszym akcie i tuż po nim aktorka się zmyje? Bilet kupił dopiero przed samym spektaklem w nienajlepszym miejscu. Obawiał się, że wcześniej mogłyby go kusić miejsca w pierwszym rzędzie. Kwiaty, bukiet róż – prawdziwe, ale nieco podrasowane zaklęciem, by nie zwiędły przez dwie czy trzy godziny sztuki, ułożył bezpiecznie na siedzeniu obok. Z jednej strony mu się dłużyło, denerwował się okrutnie, jak przed pierwszą randką, z drugiej - nie zauważył minęła przerwa pomiędzy aktami. Nie potrafił się skupić na treści, ze zniecierpliwieniem spoglądał na swój okrągły zegarek, który nosił na łańcuszku przypiętym do kamizelki.
Po zakończonym spektaklu udał się w stronę backstage’u. Nie był pewien, czy ktokolwiek go tam wpuści, także po prostu czekał aż aktorzy zaczną wychodzić. Kilkoro z nich znał, przywitał się krótko, dając im do zrozumienia, że nie ma ochoty na pogawędki. Czekał tylko na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Lip 21 2016, 20:28

Gdy tylko Haydn odprowadził ją do domu, Saoirse od razu wskoczyła pod prysznic. Zmyła z siebie poczucie żalu i smutek, starając się być silną kobietą. Tylko że już od dawna taka nie była - kilka lat temu rozbiła się kompletnie, nie potrafiąc ułożyć sobie życia. I jedno spotkanie z mężczyzną, którego niegdyś darzyła takim uczuciem, niczego nie zmieniło. Kładąc się do łóżka, dotykała różnych części swojego ciała - policzków, nadal zarumienionych od chłodnego powietrza i emocji, dłoni, którymi dotykała Haydna, obejmowała się nawet ramionami, by przywołać jeszcze na chwilę wspomnienie kołysania się w jego uścisku. W przypływie nagłego impulsu podbiegła do okna, zupełnie naga, i z nadzieją w oczach wyjrzała zza srebrnej zasłony. Ujrzała jedynie pustą ulicę i samotne drzewo na przeciwko kamienicy, pod którym już nikogo nie było. Położyła się do łóżka z plątaniną dziwnych myśli i wyrzutami sumienia. Dopiero tam uświadomiła sobie, że mogła zawrócić i zaprosić Haydna do mieszkania chociaż na moment. Że straciła możliwość spędzenia z nim kolejnych minut. Przy nim znowu poczuła się spokojna. I bezpieczna, a tego uczucia od dawna jej brakowało. Tej nocy nie zasnęła, a przez każdą kolejną zastanawiała się, czy następnego dnia otrzyma od niego jakąś wiadomość. Jednak żadna sowa nie przyleciała, oprócz tej od Ivosza, ale list przez niego napisany nie niósł wieści dotyczących pana Locke. Powoli zaczynało jej się wydawać, że zwariowała. Uroiła sobie całe te urodziny, albo tak bardzo się upiła, że nic z nich nie pamięta. Umysł lubi ostatnio płatać jej figle. Jednak wyraźnie słyszała w głowie jego słowa, wyobrażała sobie te przepiękne oczy i wiedziała, że naprawdę znowu się spotkali. A potem rzuciła się w wir pracy, bo terminy gonią, a przedstawienia ze względu na jej miłostki nie przesuną.
Kilka lat pracy w podrzędnym londyńskim teatrzyku i niesamowity talent otworzyły Saoirse drogę do jednego z najbardziej rozpoznawanych teatrów w czarodziejskim świecie. Magic Royal Theatre znany jest z tego, że gości na swej scenie jedynie najlepszych. I chociaż Saoirse od zawsze marzyła, by tutaj zagrać, nigdy tak naprawdę nie dowierzała w spełnienie tych pragnień. Będąc szczerym, rolę w dzisiejszym przedstawieniu zawdzięczała temu, że jedyna wila w składzie poważnie się rozchorowała. A talent aktorski Saoirse okazał się silniejszy od przeszkody, jaką były jej czarne włosy - i na ten jeden występ Saoirse w magiczny sposób przeobraziła się w kuszącą blondynkę. Och, ktoś, kto nie widział jej wcześniej w takim kolorze mógłby pomyśleć, że to nowa aktorka.
Saoirse pięknie poradziła sobie z rolą wili. Haydn trafił akurat na przedstawienie pod tytułem Wilkołak i wila, opowiadające o trudnej miłości pięknej kobiety i potwora. Na nieszczęście pana Locke i ku radości wilkołaka - postać, którą grała Saoirse na końcu uległa uczuciu i obdarzyła ukochanego pocałunkiem. Czyż to nie piękne?
Z tego wszystkiego Horanówna zapomniała nawet, jaki mamy dzisiaj dzień. I ostatecznie przypomniało jej się dopiero po zejściu ze sceny, kiedy to współpracownicy urządzili na jej cześć wielki wiwat i obdarzyli przyjaznymi pocałunkami. Szczególnie miły wydawał się aktor grający niedawno wilkołaka - jej partner na scenie i prywatnie bardzo kulturalny człowiek. To w jego towarzystwie Saoirse wyszła zza kulis (twojego backstage'u, jak wolisz), wpadając prosto na bukiet czerwonych róż.
-Och, bardzo przep... - urwała gwałtownie, podnosząc wzrok i odsuwając się o krok, by nie pognieść kwiatów. Jej świecące, zielone oczy powędrowały po twarzy Haydna, a usta Sirszy ułożyły się w delikatny uśmiech. Automatycznie też bardzo się zestresowała i zerknęła w bok, z ulgą zauważając, że towarzyszący jej przed chwilą mężczyzna zajął się już kimś innym. -Oglądałeś przedstawienie? - O dziwo nagle tylko to zainteresowało Sirszę. I wcale nie chciała wiedzieć, czy mu się podobało. Po prostu... czuła się nieco zakłopotana, zupełnie jak wtedy, gdy w czasie studiów przyniósł jej z antykwariatu potrzebne książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1098
  Liczba postów : 220
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Lip 22 2016, 21:12

– Tak, oglądałem. Powinnaś dostać tę rolę na stałe, byłaś fenomenalna, naprawdę. I muszę przyznać, że wyglądasz tak samo pięknie, bez względu na kolor włosów.
Miał w głowie totalną pustkę. Przygotowywał się tak długo, ułożył sobie w głowie kilka scenariuszy, a i tak nie potrafił z nich skorzystać.
– Chciałbym życzyć ci wszystkiego najlepszego – wyglądał, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, ale rozejrzał się nerwowo i obecność reszty aktorów była mu raczej nie na rękę – Gratuluję tak ogromnego sukcesu.
Wręczył jej róże. Dobrze, że chociaż o tym nie zapomniał. W jego wyobrażeniach byli na tyłach teatru sami, co brzmiało wręcz niedorzecznie. Droga Roweno, jakaż ona była piękna. Nigdy nie zastanawiał się jak jego dawna ukochana wyglądałaby w blond włosach. Musiał przyznać, że zaskakująco dobrze. Być może czarny kolor do niej pasował, ale wyglądała w nim bardzo poważnie. Jasne pukle dodawały jej nieco blasku.
– W pierwszej chwili cię nie poznałem. Dopiero gdy usłyszałem twój głos upewniłem się, że to faktycznie ty. Sztuka sama w sobie genialna, ale dzięki tobie nabrała charakteru.
Trochę się gubił. Miał wrażenie, że to co mówi nie ma zbytnio składu, nie trzyma się siebie. Co robić? Haydn, myśl.
– Nie chciałbym cię zatrzymywać, pewnie powinienem cię uprzedzić, że mam zamiar się pojawić. Albo w ogóle zapytać najpierw czy masz ochotę mnie widzieć – ’zdecydowanie mógłbyś czasem ugryźć się w język’ podpowiedział mu cichy głosik wiszący nad jego prawym ramieniem – Ale jeśli jakimś cudem nie masz planów na świętowanie, to, o ile chcesz, chętnie zabiorę cię chociażby na spacer.
Ukradkiem spojrzał na mężczyznę, który był osadzony w roli wilkołaka. Nie znał go, a przecież miejscowe aktorskie grono było mu całkiem bliskie. Czy Haydn czuł się zagrożony? Być może. Próbował wmówić sobie, że to przecież tylko ich praca. Ten pocałunek był udawany. Czy był zazdrosny? Nie powinien, przecież absolutnie nic ich nie łączyło – przynajmniej oficjalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Nie Lip 24 2016, 14:29

- Miałam zwyczajne szczęście. Wila, która powinna grać główną rolę, ostatnio się rozchorowała i nie była w stanie wystąpić. Wątpię, czy bez tego kiedyś udałoby mi się znaleźć pracę w tym teatrze – Saoirse odruchowo rozejrzała się, z delikatnym uśmiechem na ustach. Nawet korytarze były przepiękne – wszystko w budynku sprawiało, że pragnęło się w nim zostać na trochę dłużej. Usłyszała kolejne słowa Haydna i skierowała zielone oczęta na jego przystojną twarz. Jak dobrze było znowu patrzeć na tak pięknego mężczyznę.
- Dziękuję. Nie jestem przekonana co do blondu, ale chyba przez jakiś czas przy nim zostanę – odruchowo uniosła dłoń i zawinęła kosmyk gęstych włosów na palec. Dużo lepiej czułaby się, gdyby tę samą czynność wykonał pan Locke – bo czasem małe rzeczy potrafią czynić cuda.
Większość aktorów zaczęła się rozchodzić – dobrze wykonali swoją pracę i z uśmiechem na ustach mogli wracać do domów. Mijali ich, niejednokrotnie ktoś popchnął rozmawiającą parę, od razu ze skruchą przepraszając lub chociaż rzucając przyjaznym uśmiechem. Na pewno nie było to dobre miejsce na składanie życzeń, nie nadawało się również do szczerej rozmowy, ale kiedy Saoirse patrzyła na Haydna, wszystko inne traciło znaczenie.
- To… bardzo miłe z twojej strony – wymamrotała cicho, korzystając z krótkiej chwili, gdy stali na korytarzu sami. Przyjęła bukiet i powąchała jeden z kwiatów. Choć dzisiaj dostała dużo podobnych prezentów, żaden nie znaczył tak wiele jak ten. - Są przepiękne – dodała, muskając palcami płatki róż. Cała ta sytuacja była poniekąd przyjemna, ale też sprawiała, że kobieta czuła się niezręcznie. Aktorzy znowu zaczęli wokół nich krążyć, przez co trudno było jej skupić się na temacie rozmowy.
- Ludzie, z którymi pracowałam przy tej sztuce to profesjonaliści. Cudownie było znaleźć się w takim gronie – odpowiedziała mu, cały czas z lekko zagubionym spojrzeniem i nieśmiałym uśmiechem na ustach. Dziwnie czuła się z tym, że dawny ukochany odwiedził ją w pracy. Oczywiście była to przyjemna niespodzianka, ale wspomnienia z ich wspólnego życia znowu wróciły. Przypomniała sobie, jak Haydn odbierał ją czasem z teatru, słuchał z prawdziwym zainteresowaniem o sztuce, którą mają zamiar wystawiać i rozumiał jej zaangażowanie w pracę. I dzisiaj, kiedy go zobaczyła, przez chwilę żyła w złudnym przekonaniu, że tamte dobre dni się nie skończyły. Że narzeczony zabierze ją na spacer, a później wspólnie przygotują ich ulubione danie i poświęcą czas… sobie.
- Och, Haydn... – westchnęła cicho Sirsza, słysząc słowa mężczyzny. Najwyraźniej nie tylko ona czuła się z tą sytuacją niezręcznie. - Oczywiście, że chcę cię widzieć. Od urodzin Charlotte czekałam na list od ciebie. Liczyłam, że się odezwiesz. Zastanawiałam się nawet, czy znowu sobie czegoś nie ubzdurałam. Dlaczego nic nie napisałeś? – Saoirse mówiła bardzo szybko, znowu korzystając z chwili, gdy korytarz wokół nich opustoszał. Nikt nie powinien podsłuchiwać, o czym rozmawiają. W pracy panna Horan jest profesjonalistką – nie zwierza się ze swojej tęsknoty, nikt nie ma prawa wiedzieć, co czuje. Przez te wszystkie lata nabrała wprawy w graniu.
-Bardzo chętnie pójdę z tobą na spacer. Nie mam żadnych planów na świętowanie urodzin. W sumie jak co roku, od trzech lat – ostatnie zdanie niemal wyburczała, z twarzą ukrytą w kwiatach. Ich zapach ją uspokajał i dodawał odwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Magic Royal Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» New Magic Theatre
» Tor wyścigów konnych Royal Ascot
» Studio Tatuażu "Magic Tattoo"
» Zaklęcia i uroki
» Royal Cathedral

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-