IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Siedziba Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Siedziba Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami   Nie Mar 16 2014, 15:17


Siedziba Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami

To tutaj znajdziesz wszelakich śmiałków, którzy nie siedzą jedynie za biurkiem, zarządzając tym departamentem, a trudnią się pracą w terenie. To oni opiekują się magicznymi stworzeniami, które znajdują się w pobliskich rezerwatach. Tutaj także odsyłani są wszelacy praktykanci, stażyści i nowe nabytki, aby zaznajomili się z systematyką tej dziedziny magii. Przyjmowani są zarówno smokolodzy jak i zwykli opiekunowie zwierząt.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 657
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedziba Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami   Czw Wrz 21 2017, 22:19

Wrzesień w pracy obfitował w ciekawe zdarzenia - po powrocie do pracy z sekcji jajek w rezerwacie smoków walijskich zielonych przekierowano mnie do sekcji piskląt. Ten awans świadczył oczywiście o moich kompetencjach i że praca została wykonana przeze mnie na więcej niż sto procent.
Już pierwszego dnia zostałam wrzucona na głęboką wodę i wraz ze starszym kolegą po fachu opiekowałam się trzema świeżo wyklutymi smoczkami walijskimi. Endo, Alfred i Onyks nie miały mamy - smoczyca umarła kilka dni po zniesieniu jaj na niezidentyfikowaną smoczą chorobę, więc jej dzieciątka potrzebowały naszej opieki. Na każdym dyżurze co chwila mieszaliśmy krew kurczaków (dreszcz wzdrygał mnie na samą myśl o tym ile z nich musiało zginąć, żeby pisklaki miały pożywienie chociaż na jeden dzień) z koniakiem. Pierwsze dni dawaliśmy im go z butelki, później gdy trochę podrosły piły już z wiaderka. Jedno wiaderko wystarczało jednemu smokowi na pół godziny, więc da facto piły niemal czas. Uspokoiło się to dopiero koło drugiego tygodnia kiedy do ich diety włączyliśmy małe kawałki surowego mięsa.
Zarówno Endo, jak i Alfred zaczęły ziać maleńkim ogniem krótko po urodzeniu, ale jak na smoki, nawet te małe były bardzo spokojne, ze względu na łagodną rasę. Mimo to parę razy zdarzyło im się ugryźć mnie w dłoń czy poparzyć - nieszczególnie się tym przejmowałam, bo wiedziałam, że to normalne i że takie ryzyko jest zwyczajnie wpisane w moją pracę.
Zupełnie inaczej zachowywał się Onyks. Nawet po tygodniu nie miał ognia, ani chociaż dymu, pił znacznie mniej krwi i... wiecznie siedział mi na rękach. To było niemal niemożliwe by mały smok z taką ochotą lgnął do człowieka - to nie była miniaturka, żeby dało się ją oswoić. Większość współpracowników była rozbawiona i zauroczona, ale ja mimo całej mojej miłości do smoków byłam lekko zaniepokojona, więc zdecydowałam się na wezwanie specjalisty. Szybko okazało się, że moje przypuszczenia były słuszne - Onyks był chory.
Po otrzymaniu odpowiednich leków smoczek wyzdrowiał i dołączył do swoich braci, lecz mimo że nie był już taki łagodny wciąż okazywał mi sympatię. Ja sama za to spotkałam się z podziwem ze strony współpracowników i szefa, którzy byli pod wrażeniem, że tak młoda osoba wypatrzyła dolegliwość. Trochę żałowałam, że smoczek się do mnie już nie klei, ale patrzyłam z nadzieją w przyszłość - może kiedyś uda nam się oswoić jakieś smoki i żyć z nimi w symbiozie? Na razie musiałam cieszyć się miniaturkami i ostrożnym kontaktem z prawdziwymi smokami.

/zt

______________________


Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Piekielnie ważne:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Siedziba Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Podręcznik do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami
» Polana do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami
» Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami
» Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami
» Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-