IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magiczne jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Magiczne jezioro   Nie Mar 16 2014, 20:16

First topic message reminder :


Magiczne jezioro

To tutaj możesz się odprężyć, wspaniale się bawiąc. Woda jest tu zawsze czysta i ciepła. Uważaj jednak na magiczne, wodne stworzenia, których jest tu całkiem sporo! A nieopodal znajdują się liczne łowiska, gdzie hodowane są między innymi pumpki. I strzeż się demonów wodnych!

    Cena za wodną rybę/stworzenie - 40 g za sztukę

    Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12669-thomas-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12730-thomas-nie-gryzie-3#343468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12777-annabelle




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Lip 11 2016, 00:48

-Mhm...-wymruczał wtulony w nią. Uwierzyła. Jak dobrze. Wszelkie wątpliwości opuściły Thomasa. Już dobrze. Już nigdy nie chciał się z nią kłócić, no, ale nie ma przecież związków idealnych. Są wzloty jak i upadki. Taka jest prawda. I z tym trzeba się pogodzić. Wtulił się w Beth. Policzek nadal bolał. Ale czy to teraz ważne? Westchnął cicho.
-Nie, już nie boli. Tak, ja też chciałbym o tym zapomnić, ale...należło mi się-na jego twarzy zawitał uśmiech, po chwili wpił się w usta Bethany. To niesamowite, że teraz będzie mógł to robić kiedy tylko będzie chciał. Miał nadzieję, iż nie czuć już tak bardzo zapachu papierosa, którego przed chwilą palił. To raczej nie był przyjemny zapach. Ogólnie powrócił do tego okropnego nawyku. Na szczęście Bethany tego nie zauważyła. Po co ją zamartwiać? Z westchnięciem odsunął się od niej. Już wszystko dobrze. Po staremu. Teraz zostało tylko modlić się o to by Thomas znów nie wywołał kłótni przez jakąś głupotę. Nie, nie zamierzał już do tego dopuścić. Nigdy. Będzie się musiał pilnować by nie skrzywdzić tej delikatnej osóbki.  W końcu...była taka wrażliwa. Dobrze widział w barze jak jego chamskie teksty ją kaleczą. Był wtedy za bardzo zdenerwowany by przestać. Jej słowa również raniły. Ale to on zawinił. Już nigdy tego nie zrobi. Nie może.
-Czyli już...już wszstko okej?-wolał się upewnić. Jeśli jeszcze o czymś chcę z nim porozmawiać to teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Lip 11 2016, 01:27

A jednak. Wszystko skończyło się dobrze! A Beth tak strasznie panikowała... Podobno nie taki diabeł straszny, jak go malują. A teraz już będzie w porządku. Oczywiście, od czasu do czasu pewnie będą się kłócić, bo to nieuniknione. Ale za każdym razem będą do siebie wracać, bo przecież... To było przeznaczenie. Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy poczuła jego usta na swoich. Chyba nigdy się nie przyzwyczai, że będzie mogła go całować za każdym razem, kiedy będzie miała na to ochotę. Westchnęła, gdy się odsunął. Pragnęła go całować, aż zabraknie jej tchu. Pogładziła dłonią jego policzek, czując euforię i przepełniającą ją do granic szaleńczą miłość.
- Tak, już wszystko dobrze... - Działając pod impulsem przetoczyła się na trawę, zatrzymując się tak, aby leżeć na plecach. Tonąc w tym morzu zieleni, zaczęła się śmiać. Wpierw z jej ust wydobywał się stłumiony chichot, jednak szybko przerodził się w czysty, głośny śmiech. Czuła się lekka, niczym balonik. Wszystkie negatywne emocje opadły, uścisk na sercu zelżał. Świat odzyskał wszystkie swoje soczyste barwny i odcienie. Znowu było dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12669-thomas-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12730-thomas-nie-gryzie-3#343468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12777-annabelle




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Lip 11 2016, 23:14

Położył się obok niej. Tak, że stykali się ramionami. Słuchał jej cichego śmiechu. Dobrze było znów widzieć ją szczęśliwą. Oby tak zostało jak najdłużej. Oby tego nie zepsuł. Wpatrywał się w niebo. Było zupełnie bezchmurne. Błękit. Westchnął. Odszukał dłoń Bethany, splótł swoje palce z jej. Nastała cisza. Może tak lepiej. W spokoju można nacieszyć się jej towarzystwem. Jakoś nie miał ochoty wracać. Ba! Nie miał ochoty się nawet choćby ruszyć. Tak było przecież idealnie. Wyłącznie oni. No i jeszcze to wszystko otaczające ich. Ale to się nie liczy. Nic się teraz nie liczy. Na nic teraz Thomas nie zwracał uwagi. Zamknął oczy by bardziej wczuć się w tą piękną ciszę. Nadal trzymał Beth za dłoń. Nie zamierzał puścić. No bo po co? Nie zamierzał się również odzywać. Nie mieli już o czym rozmawiać. Wszystko dobrze. Pogodzili się. Thomas może z zewnątrz nie wyglądał na ogromnie uszczęśliwionego, lecz to co działo się w środku jest nie do opisania. Radość. Wypełniała teraz każdy zakątek jego ciała. Zupełnie odleciał. Ta cisza najwyraźniej była jak najbardziej wskazana. Mógł się uspokoić. Wyrównać oddech. Jego dłoń zaczęła lekko drżeć. To chyba na nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Wto Lip 12 2016, 01:00

Z westchnieniem zamknęła oczy. Tutaj było tak idealnie... Gdyby tylko mogła, zostałaby tutaj na zawsze. Z Thomasem, oczywiście. Na chwilę obecną, nie wyobrażała sobie sytuacji, gdzie ten mógłby oddalić się choć trochę. Musiał być tuż obok. Nie było innej możliwości. Jej twarzyczkę rozjaśnił delikatny uśmiech, gdy chłopak splótł swoją dłoń z jej. Już nic nie było tak jak kiedyś. Zmieniło się. Na lepsze. Teraz czuła, że to co się wtedy wydarzyło... Nie. Miała o tym nie myśleć. Trzeba skupić się na chwili obecnej. Miękkości trawy, soczystym błękicie nieba, ich cichych oddechach. Tutaj nie potrzeba było słów. Miłość Bethany do niego było widać w każdym, najdrobniejszym geście. W tym, jak pieszczotliwie jeździła kciukiem po jego ręce, jak na niego patrzyła. Przewróciła się na bok, wtulając się w ramię Thomasa. Nie wyobrażała sobie, żeby kiedykolwiek przestała tak intensywnie na niego reagować. Delikatnie przyśpieszony rytm sera, lekkie drżenie rąk, nad którym stara się panować. To nie zdarzało się przy nikim innym. Mrucząc, pocałowała jego ramię. Do radości naprawdę nie potrzeba jej wiele. Tylko oni w dwójkę i spokojny kącik. Miała wrażenie, że osiągnęła już pełnię szczęścia. Nie potrzebowała już niczego innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12669-thomas-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12730-thomas-nie-gryzie-3#343468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12777-annabelle




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Sro Lip 13 2016, 01:06

-Chyba czas by już wracać, co?-zapytał podnosząc się. Cóż, gdyby nie czas, mógłby tu leżeć i cały dzień. Cały dzień. Z nią. Cisza, spokój. Idealne połączenie. Mieli już wszystko wyjaśnione. Pogodzili się. Wstał. Rozejrzał się po otaczających ich krajobrazie. Tyle wspomnień. To tutaj siedział tak niepewny swoich uczuć. To tutaj się wszystko zaczęło. Tego miejsca nie da się zapomnieć. Utkwiło w jego pamięci i tak zostanie. Uśmiechnął się pod nosem gdy przypomniał sobie jak z jego ust padły te magiczne słowa: "kocham cię". Nie zdawał sobie nawet sprawy, że je wypowiedział. W końcu...obiecał sobie, iż nigdy nikt się o tym nie dowie. Że ten rozdział w jego życiu jest zamknięty, że to było tylko głupie zauroczenie nie warte zapamiętania. Co za głupota. Gdyby tak było...nie powiedziałby tego.  Po co miałby kłamać? Jeśli naprawdę nic by to dla niego nie znaczyło to czemu tamto spotkanie wywołało u niego tyle emocji? Po tylu latach. Zupełnie o niej zapomniał. Zapomniał o Beth. Zastąpiły ją pierwsze lepsze kobiety spotkane w barach. Tak wyglądały wtedy jego "związki", które...nie oszukujmy się, służyły mu tylko jako dostarczanie sobie przyjemności. Mimo, iż to zakończył nadal czuł się z tego powodu winny. Czemu winny? Sposób w jaki żył, dla Bethany może okazać się...okropny? Chyba tak. Na pewno by jej się to nie spodobało. Ale...z pewnością wybaczyłaby mu te "grzeszki". Zmienił się. Już taki nie jest. Skrzywił się. Złe wspomnienia. Nie chciał do tego wracać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Czw Lip 14 2016, 01:03

- Mhm... - niechętnie podniosła się. Dlaczego nie mogli zostać tu na zawsze?... Obróciła się parę razy, aby to wszystko zapamiętać. Z tym miejscem wiązało się tyle wspomnień.... Ale wszystko wskazywało na to, że może być jeszcze wspanialej. Ziewając, stanęła obok Thomasa. Ona też nie była święta. Kumpel alkohol wybierał jej chłopaków "Na jedną noc". Chciała zapomnieć o nim. O uczuciu, które do niego żywiła. Nic z tego. Wstydziła się tego. Ale podobno stara miłość nie rdzewieje, jednak , czy to prawda? Będzie miała szansę przekonać się za paręnaście lat. Stanęła przed Walkerem i złapała jego dłonie. - Thomas, proszę, wyskoczmy gdzieś na miasto, albo chodźmy do mnie. Chodźmy gdziekolwiek. No proszę...  - No bo ile można tu siedzieć? No chyba, że zrobiliby sobie piknik, jednak czy on byłby zadowolony z takiego pomysłu? Nie, raczej nie... - Ty prowadzisz. Odeszli, trzymając się za ręce.



z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Gru 26 2016, 20:52

Nie kłóciła się z nim, ani nie kazała mu zostać. Najzwyczajniej w świecie w ciszy ubrała się wyszła z mieszkania pozostawiając swojego gościa na pastwę narkoleptyka. Sama nie odezwała się cała drogę. Bardzo zabolały ją jego słowa. Chociaż on wcale nie musiał wiedzieć dlaczego. Szła przed siebie szybkim krokiem, a psy biegały wokół niej i rozbiegały się we wszystkie strony, co jakiś czas się odwracając i sprawdzając, czy para za nimi podąża. Blast nawet pobiegał do Sebastiana z patykami, gałęziami, czy kamieniami, by ten się z nim pobawił. W końcu udało im się dojść do miejsca, w którym dziewczyna zazwyczaj się ukrywała. Wlepiła swoje szklane oczy w otaczający ją krajobraz, dalej nie wypowiadając żadnego słowa. Była zamyślona i nieobecna.
- Wiesz… – zaczęła dosyć niepewnie. Nie wiedziała dlaczego to robiła. Nie musiała mu nic mówić, a jednocześnie kłębiło się w niej tyle sprzecznych uczuć, że musiała to z siebie wyrzucić – nawiązując do tego, co mówiłeś w domu – ściszyła głos nie odwracając się nawet do niego. Blop, gdzieś się zgubił w gęstwinie traw, a Blast polował na niego, wyglądał jak tygrys – nie jestem dziewicą, mam nadzieję, że masz taką świadomość – dodała w końcu odwracając się w jego kierunku – jako mój narzeczony, chyba powinieneś o tym wiedzieć… tak myślę – wiedziała, że to, co mówi nie ma najmniejszego sensu, ale… musiała coś powiedzieć. By ponownie nie powtórzył tych słów. By nie sprawił jej nieświadomie bólu, po raz kolejny.
W tej poświacie księżyca dziewczyna wyglądająca jak porcelanowa laleczka, po raz pierwszy wyglądała dojrzale, a zarazem tak krucho jak nigdy. Pewność siebie, niezadowolenie i zgryźliwość zniknęły, jakby nigdy nie mieszkały w jej umyśle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Gru 26 2016, 21:24

On również się nie odzywał. Był zajęty obserwowaniem psów i zabawą z Blastem, który to najwyraźniej upodobał sobie jego do przeróżnych zabaw. Sebastian jak najchętniej podrzucał mu patyki i miział za uchem. Zdecydowanie odpowiadało mu to wieczorne wyjście. Szkoda tylko, że w takiej nieprzyjemnej atmosferze. Powoli docierało do niego to, że chyba nie popisał się dzisiaj wielkimi manierami i serdecznością. Zastanawiał się więc co ma teraz z tym faktem zrobić. Przeprosić? Powinien ją przeprosić? Chyba tak. Z drugiej strony jednak ona też nie traktowała go jak powinna. W końcu on tylko żartował z tą sprzedażą, a ta na miesiąc zniknęła z domu! Ostatecznie stwierdził, że nadal jest trochę obrażony.
To, że gdy dotarli na miejsce sama zaczęła mówić zaskoczyło go. Spojrzał więc na nią i bez słowa wysłuchał każdego kolejnego zdania, jakie padało z jej ust. Jaki był sens tłumaczenia mu tego? Czyżby dziewczyna już myślała o tym, co będzie po... Po ślubie? Sam od dawna nie miał tej sprawy w głowie. Traktował ją raczej jak młodszą siostrę, którą chętnie się denerwuje. Nie wiedział co jej ma teraz odpowiedzieć. Przełknął głośno ślinę.
- Oczekujesz, że w jakiś sposób wykorzystam tę informację? - Szepnął bojąc się, że gdyby powiedział głośniej to już sam dźwięk może rozbić jej porcelanowe ciałko, które w świetle księżyca wydawało się być wręcz nierealne. Coś się z tą dziewczyną działo. Nie wiedział, co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Gru 26 2016, 21:38

Zaśmiała się pod nosem, bardziej z politowania niż z zadowolenia. Co najlepsze ten uśmieszek był skierowany do niej samej, a nie do niego. Dla niej było oczywiste, że dziwnie się zachowywała. Czuła się jakby przez ostatnie trzy lata nic się nie zmieniło, a ona za miesiąc miała wyjechać na sesję zdjęciową, gdzie pierwszy fotograf chciał ją potraktować jak dorosłą. Ona bez namysłu ruszy w nim w odmęty Norwegii i już nie wróci. Bynajmniej przez długi czas. Bała się. Bała się, że to wszystko co wokół się niej działo było tylko snem, który może się w każdej chwili skończyć. Miała problemy, miała sporo problemów ze sobą, ale nikt nie mógł o tym wiedzieć, z wyjątkiem niej samej. Tylko ona wiedziała co się tam wtedy wydarzyło, ona tylko wiedziała, jak bardzo na nią to wpłynęło. Do tego nie miała z kim się podzielić swoim ciężarem. Nie ufała nikomu na tyle, by wylać na tę osobę swoje żale, swoje troski, zmartwienia. Chociaż, nawet gdyby się znalazła taka osoba, to nie jestem pewna, czy ona chciałaby zrzucać ten ciężar na nią.
- Gdybym nie chciała żebyś wykorzystał tę informację, to bym Ci jej nie przekazywała, nie sądzisz? – odburknęła wracając do swojej poprzedniej pozy rozkapryszonej tygrysicy. A jednak coś z tej księżycowej kruchości zostało. Jakby wchłonęła te promienie i już nie umiała się ich wyzbyć. Nikt nie umiał – Nie chcę się z tobą żenić – przedstawiła oczywistą oczywistość. Ponownie spojrzała na niego, a raczej w jego oczy – ty również tego nie chcesz… – chwila ciszy, lekko się zarumieniła i fuknęła pod nosem – w sensie ze mną, nie z tobą… nie możesz się z tobą ożenić… to by było… dziwne… nie... chyba bardziej niemożliwe… no nie ważne! – zmieszała się. Odwróciła się do niego plecami – Możemy współpracować i zepsuć ich plany do naszego ożenku – zaproponowała – albo możemy zaakceptować to co się dzieje, ale wtedy musimy zmienić nasz stosunek – ponownie się odwróciła. Nikola zrobiła kilka kroków w jego stronę i zatrzymała się przed nim. Spojrzała z dołu, z powagą. To chyba była ich pierwsza taka rozmowa, poważna, która miała coś zmienić – bo to do niczego nie prowadzi, tylko uprzykrzamy sobie niepotrzebnie życie, a to nie my jesteśmy sobie wrogami, a Ci, którzy chcą nas do tego zmusić – mądrze mówi… a na co dzień nie wydaje się być taka… no taka jaka jest teraz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Gru 26 2016, 21:58

On natomiast był rozpieszczony. Rozpieszczony do granic możliwości. Rozpieszczony tak bardzo, że czasem zachowywał się jak pięcioletnie dziecko. Nie można się było natomiast z nim nudzić, ale czuć się przy nim bezpiecznie... Czuć się przy nim dobrze... Trzeba by było poznać go lepiej i zaakceptować. Wtedy możliwe, że pod płaszczem rozrabiaki i dzieciaka znajdzie się dużo więcej. Wtedy może on by był lepszy, a Nikola zyskała by pewność i spokój. Może powiedziała by mu jak wyglądało jej życie i zrozumieliby się lepiej. To jednak tylko przypuszczenia, a one nie dadzą żadnej odpowiedzi.
Chętnie bym się z sobą ożenił. Czasem mógłbym sam ze sobą zrywać, żeby było ciekawiej
Pomyślał, jednak nie wypowiedział tego na głos. Nie chciał jej przerywać. Chciał ją do końca wysłuchać. Tylko, że jakoś nie mógł się skupić na tym, co mówiła. Gadała. Gadała. Gadała. A on? Przysunął się. Blisko. Bardzo blisko. Po czym jak gdyby nigdy nic cmoknął ją... W nos!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pon Gru 26 2016, 22:08

Ledwo skończyła, a on… pocałował ją w nos! Przez kilka pierwszych minut wpatrywała się ślepo w jego twarz nie do końca wiedząc, co takiego zrobił. Zamrugała zdezorientowała, próbując sobie poukładać kolejne wydarzenia. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niej, co właściwie się teraz stało. Na jej policzkach pojawił się rumienieć i wielki, ale to ogromne niezadowolenie.
- Ty w ogóle nie umiesz zachować powagi, kretyn, debil, idiota! – wrzasnęła prosto w jego twarz, niby była wściekła, a równocześnie jej wyraz twarzy był łagodny i… uśmiechała się? Możliwe. Nikola odwróciła się na pięcie i prychnęła teatralnie. Zrobiła kilka kroków i… poślizgnęła się, przy okazji spadając twarzą w zaspę. To nie jest do niej podobne takie potykanie się i niezdarność. Zwłaszcza, że spadając, czy lecąc na ziemie jest w stanie zrobić kilka gestów, które zazwyczaj ratują ją przed upadkiem.
Czuła się głupio i bardzo zakłopotana, wiedziała też, że jej przyszły niedoszły wybuchnie śmiechem, więc szybko skleiła śnieżkę w dłoniach (nie miała rękawiczek, zapomniała w domu) i rzuciła mu prosto w twarz krzycząc.
- Ani waż się śmiać, bo oberwiesz! – przygotowała kolejną kulę, żeby groźba zabrzmiała realnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 13
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14582-elle-attwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14584-elle-attwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14583-elle-attwood




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Pią Cze 16 2017, 22:22

Wakacje miały smak truskawki. Ten okres w roku napawał Elle dobrym humorem, gdyż mogła bez większych ograniczeń cieszyć się naturą i promieniami słonecznymi. Szczególnie w jej ukochanym, rodzinnym Londynie.
Jezioro. Bliskość wody zawsze działała na Elle kojąco, choć jednocześnie lekko przerażało ją to, co może znaleźć się w jej głębinach. Tym bardziej było to idealne miejsce na odrobinę magii.
Elle usiadła na głazie znajdującym się w bezpiecznym miejscu od brzegu i otuliła się kwiecistą chustą wdychając zapach delikatnych, różanych perfum. Mimo słonecznego dnia w pobliżu wody wiał dość mocny wiatr, powodując, iż włosy dziewczyny tańczyły we wszystkie strony. Ta zdawała się tym zupełnie nie przejmować, pogrążona myślami we własnym świecie. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest dość spięta. Czekała na Matthew, który od jakiegoś czasu służył jej pomocą jako nauczyciel. Mimo że zdążyła się już do niego przekonać, nadal odczuwała niepokój na myśl o spotkaniu z nim. Miał do niej dużo cierpliwości, a dziewczyna nie przywykła do skupiania na sobie tak dużej uwagi i nie czuła się z tym komfortowo. Z drugiej strony wiedziała, że potrzebne są jej te korepetycje i musi się przełamać.
Potrząsnęła głową, próbując wyrwać się od dręczących ją myśli i wbiła wzrok w taflę wody. Ciekawe, z czym przyjdzie jej się dziś zmierzyć. Jedyne co wiedziała to to, że musi być lepsza od siebie z wczoraj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 139
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Sro Lip 26 2017, 23:07

Stary, dobry Londyn. Jakby czas stanął w miejscu; Neva nie zauważyła żadnej zmiany w tym ponurym mieście od momentu, kiedy była tutaj ostatni raz, czyli jakieś dwa i pół roku temu. Może nieco więcej, może mniej.. kto by się tym przejmował? Nadal gęste, złowieszcze chmury wisiały nad tym miastem, jakby na złość porze roku, grożąc każdemu przechodniowi deszczową kąpielą. Ludzie spieszyli w różnych kierunkach, by załatwić swoje jakże ważne sprawy, niektórzy beztrosko pili kawę i rozmawiali z bliskimi, inni zaś, najpewniej turyści, podziwiali londyńską architekturę, robiąc zdjęcia, które być może miały w przyszłości ozdobić jakiś album, może nawet ścianę. Albo przepaść bez śladu, w końcu w czasie wakacji złodzieje urlopów nie biorą.
Drayton, ubrana w nieco przyduży sweter, szorty i wygodne trampki, kroczyła znajomymi ścieżkami z typową dla siebie miną uprzejmie niezainteresowanej, obserwując wszystko wokół. W duchu musiała przyznać przed samą sobą, że jednak tęskniła za tym nieszczególnym widokiem. Za budynkami, niepowalającym na kolana krajobrazem, klimatem. Nawet za wilgocią i chłodnym powietrzem, od czasu do czasu atakującym twarz i odkryte nogi. Choć trzeba przyznać, że wieczór był całkiem ciepły. Dla brunetki właściwie słynna angielska pogoda nie była aż tak paskudną i kapryśną, jak ją nazywano; przyzwyczajona była do zimna, szklanej aury, nawet do śniegu latem, więc nie robiło jej to różnicy. A jednak coś było w tym Londynie, że przyciągał ją do siebie, jak igłę magnes. Przecież gdyby nie to dziwne zjawisko, zostałaby pewnikiem w o wiele piękniejszym i barwniejszym Petersburgu. Chociaż mogło nie wyjść jej to na dobre, bo choć naprawdę kochała to rosyjskie miasto, jakoś tak nie potrafiła pozostać w nim na dłużej. Może była to kwestia symbolicznego zamknięcia pewnego etapu życia, zerwania z byciem pod opieką, próba powrotu do samej siebie? Bowiem ostatecznie to w Hogwarcie tak naprawdę kształtował się jej charakter. Tutaj zdobywała pierwsze istotniejsze doświadczenia. Kolejne miejsca tylko dodawały swoje piętna, wzbogacając to, co już w niej wyrosło.
Zastanawiając się nad możliwością bycia w duszy sentymentalną cizią, skierowała się na obrzeża. Cel miała bardzo jasno postawiony – magiczne jezioro. Skoro z nieba lada moment mogło lunąć, miło będzie posiedzieć nad zawsze ciepłą wodą, trochę pooddychać, niewykluczone, że popatrzeć na magiczne stworzenia. Kiedyś lubiła zawitać w to miejsce, zapalić papierosa i po prostu posiedzieć, wyłączając się totalnie. Obeszła nieco jezioro, by usiąść w końcu na niewielkiej, drewnianej kładce, krzyżując nogi i wlepiając spojrzenie dużych oczu w wodę. Podobał jej się zapach, który unosił się nad jeziorem. Przymknęła rozkosznie oczy, macając w kieszeni spodni fajki i wkładając sobie jedną z nich między wargi, kiedy usłyszała cichy szelest, niby zapowiedź czyjejś obecności. Przypaliła truciznę i oparła się wygodnie o kładkę, ciekawie patrząc na zbliżającą się w półmroku wieczoru postać. Mógł być kimkolwiek. Kimkolwiek, kto zaskarbiłby sobie jej uwagę na dłużej, czymś zaintrygował. Może lekko niebezpiecznym, może tajemniczym. Przewidywalnym, bądź też kompletnie nieobliczalnym i zaskakującym.
Niespiesznie wypuściła dym z płuc, prychając śmiechem. Mógł być kimkolwiek, a był Henley’em.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Czw Lip 27 2017, 00:30

Zadziwiał sam siebie. Kiedy ostatni raz pałętał się samotnie po pustkowiach, podziwiając brud przylepiający się do podeszw i kurz kaskadą osadzający się na ubraniu? Kiedy zwykł brodzić po kolana w trawie, omijając piękno wybrukowanych londyńskich uliczek i praktyczność cywilizacyjnych udogodnień? Przecież był salonowym pieskiem przez przeszło 20 lat swojego życia, zaś rustykalne przyjemności nigdy nie przyciągały go ku sobie bardziej niż kieliszeczek ognistej wypity w doborowym towarzystwie. Był domatorem, mieszczuchem, tarzanem miejskiej, czarodziejskiej dżungli. Wycinka drzew była mu tak obojętna jak los szkockich jednorożców, zaś piękno natury podziwiać mógł na pocztówkach i rozkładówce Czarownicy jako tło dla roznegliżowanych, opalonych wiedźm miesiąca. Dlaczego zatem z uporem maniaka przedzierał się przez zarośla niczym zdobywca dzikiej Amazonii, hołdując zasadzie że im ciężej wejść, tym lepsza zabawa? Z takim krajobrazem kojarzyła mu się jedynie Padme i chociaż była śliczna jak z obrazka, nie miała wystarczającej siły przebicia by zmusić go do zabawy we włóczykija. Dlatego właśnie był pod wielkim wrażeniem.
Dzień chylił się ku spokojnemu zakończeniu. Chłodne powiewy wieczora wlatywały mu pod ubranie, przyjemnie orzeźwiając i stawiając włoski na baczność. Nie był ani zmęczony, ani nazbyt rozochocony – raczej nijaki. Nie myślał o niczym. Zazwyczaj jego umysł był zajęty. Pracował na pełnych obrotach, kreował, rozmyślał, tworzył i analizował. Nie dla ozdoby gościł w niebieskim domu. Dziś jednak był pusty niczym smocze jajo po okresie lęgowym. Nie rodziło się w nim nic wartego chociażby wzmianki.
- O. – wyrwało mu się inteligentnie, gdy dojrzał rusałkę na końcu kładki. Towarzystwa nie spodziewał się tu bardziej niż siebie samego, dlatego niemałą niespodzianką była obecność młodej, rączej łani wygrzewającej się w ostatnich promieniach słonecznych tego pięknego, spokojnego dnia. Cały obrazek rysował mu się zaprawdę bajecznie i niewątpliwie znajomo. Już raz przerabiał podobny scenariusz, liczył zatem i na podobne zakończenie. Chociaż nie mógł jeszcze niczego powiedzieć na pewno, wierzył w swój nienaganny urok i magię uśmiechu. Przerzucił w pamięci tuzin kiepskich podrywów na nimfę wodną, syrenkę i dobrego duszka. Żaden nie wydawał się być odpowiedni do sytuacji; nie oczekiwał od nich co prawda wiele, brzmiały jednak jeszcze bardziej dziecinnie niż dziesięć lat temu, gdy jeszcze udawało mu się błyszczeć dzięki nim w towarzystwie. Nie żeby kiedykolwiek okazały się skuteczne – były jak ciekawa anegdotka, śmieszny żart powtarzany jedynie w celu obrazy płcy pięknej, wtedy jeszcze poza honorowym miejscem w szufladce zainteresowań. Wsunął ręce głęboko w kieszenie, przerzucając ciężar ciała na palce. Przystanął w miejscu.
Problem ze Sweeney’em był taki, że z reguły nie zwracał uwagi na twarze. Nie zapamiętywał ludzi, byli oni bowiem o sto procent mniej interesujący od reszty świata. Wszyscy podobni, nudni, nieciekawi i liczący jedynie na zysk własny. Nie różnił się od nich w znaczący sposób. Był narcyzem i nigdy tego nie ukrywał, jego samoocena jednak nosiła znamię obiektywizmu. Sam przecież dążył do własnej przyjemności, zabawy i utopienia smutków życia codziennego pomiędzy młodymi, ciepłymi piersiami. Nie ignorował belki, widząc wszędzie drzazgi. Mimo wszystko zapamiętywanie takich drobiazgów było jego achillesową piętą.
- Do trzech razy sztuka. Jeszcze jeden raz ucieknę gdzieś daleko i znajdę samotną dziewczynę to zacznę wierzyć w Mikołaja. Słowo… Kogoś tam. – Przykucnął w pewnym oddaleniu by nie przesiąknąć smrodem papierosów. Spojrzenie z Nevy przerzucił na taflę wody. – Serio, to niesamowite.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 139
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Sob Lip 29 2017, 00:11

Neva spokojnie obserwowała Brytyjczyka, wodząc za nim wzrokiem, kiedy tak zbliżał się do miejsca jej spoczynku, a przy ostatnich jego krokach, nieco ostentacyjnie skierowała spojrzenie na taflę wody. W przeciwieństwie do niego, miała świetną pamięć jeśli chodziło o twarze ludzi, ich postury, budowę. No, chyba, że poznawała ich w stanach lekkiej nieświadomości, wtedy rozpoznanie kogoś było nieco problematyczną zagwozdką, aczkolwiek zwykle kojarzyła ludzi nawet po głosie. Z natury była dosyć ciekawska, więc to był pewnie przejaw tej cechy. A jakby tego było mało, od dawna ojciec zwracał jej uwagę, by była czujna. A czujność ta miała obejmować wszystko; od obserwacji otoczenia, budynków, drobnych zmian, po, naturalnie, zauważanie ludzi i odnotowywanie w myślach ich cech charakterystycznych. Zatem nawet randomowe osoby, które totalnie nie przypadały Drayton do gustu, brunetka i tak zapamiętywała, by później ewentualnie móc posyłać im przepełnione lekceważącą nonszalancją uśmieszki w ślizgońskim stylu.
Inną kwestią był fakt, że ona i Henley już kiedyś się poznali. Wiedziała to na pewno, mimo, że okoliczności ich pierwszego spotkania były dla niej w tym momencie zbyt niejasne i odległe, by chciało jej się nad nimi głowić. Mogła to być impreza, szkolny korytarz, stadion quidditcha, czy jakaś totalna, zapuszczona speluna.. Bądź co bądź, oboje mieli w sobie coś takiego, co wpasowywało ich w owiane mrokiem miejsca. Przynajmniej wizualnie. Bez wątpienia pamiętała tą przystojną twarz, zwłaszcza, że miał chyba bliznę na policzku. Spojrzała na niego, szukając wspomnianej ozdoby. O, jest. Niepozorna wprawdzie i niełatwa do wychwycenia, ale Neva potrafiła dobrze odnaleźć charakterystyczne detale.
Nie wiedzieć czemu, rozbawił ją fakt, że ukucnął w odległości, uchylając się przed dymem papierosa. Pozwoliła mu mówić, właściwie całkiem zainteresowana tym, co zamierza rzec, choć oczywiście nie pozwoliła sobie na odzwierciedlenie tego w swojej mimice. W międzyczasie dopalała papierosa, uprzejmie dmuchając tak, by dym nie kierował się w jego stronę. Śmiało mógł uznać to za akt wyjątkowej życzliwości.
- Tak, fascynujące. – odrzekła bez przekonania, gasząc peta o kładkę i kładąc go na niej, co by nie mącić wody w jeziorze. Ewidentnie jej nie pamiętał. Powinna uznać to za obrazę? Czy odnaleźć jakieś okoliczności łagodzące? Przechyliła delikatnie głowę, a na jej usta wstąpił mały uśmieszek. Nie należała do burzących się, roszczeniowych kobiet. Niewiele rzeczy w ostatecznym rozrachunku tak naprawdę ją dotykało i martwiło, a już fakt, że kiedyś tam poznany facet jej nie pamiętał – na pewno nie. Choć buzię miała piękną i zdawała sobie z tego sprawę.
- Ale ja nie jestem samotna. – rzuciła mu spojrzenie spod długich rzęs. Nie zamierzała przypominać mu się, naprowadzać na jakikolwiek trop, czy coś w tym stylu. Skoro już oboje znaleźli się tutaj, dość nieoczekiwanie w takiej scenerii i sytuacji, postanowiła pójść za ciosem i dać metaforycznego nura, wchodząc w to, co na ten moment proponował. Ale nie zamierzała być łatwą zdobyczą, oj nie.
- A Ty nie jesteś w moim typie. – dodała nieszczerze, nieco prowokująco, a jej uśmiech przerodził się w niemalże zalotny. Mogło być zabawnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Sob Lip 29 2017, 18:41

Gdyby mógł wybierać, czułby się bardziej Szkotem niż Brytyjczykiem. Krew matki wrzała w jego żyłach za każdym razem gdy coś go poirytowało, czyniąc jego charakter ciężkim i nieznośnym. Nabzdyczonym i napiętym niczym burzowe niebo. W odbiorze też zazwyczaj nie był lekki, co jedynie potęgowało poczucie odmienności od reszty. Zrzucał to zawsze bez winy na procentowość krwi, zupełnie pomijając w rachubie sposób wychowania, czy predyspozycje genetyczne ze strony ojca. Lubił siebie, lubił swoje życie, nie komplikował go niepotrzebnie. Ostatnio zbyt wiele się denerwował, ścieląc skronie i czoło brzydkimi zmarszczkami pomyślunku. Odmiennie niż zazwyczaj warczał, coraz gorzej radząc sobie z ignorowaniem rzeczy, które omijały strefę jego zainteresowań. Psuł się i wymagał gruntownego przeglądu.
- Jasne, wierzę i aprobuję. – Przewrócił oczami wzdychając ciężko, jakby Neva rozczarowała go swoim pierwszym stwierdzeniem. Nie wątpił w to, że tak ładna, smukła dziewczyna miała gdzieś pochowaną brzydszą połówkę. Ha, zdziwiłby się, gdyby było odmiennie. Wygląd był potęgą samą w sobie, a na jej brak Drayton zdecydowanie narzekać nie mogła. Jeżeli w tej chwili kłamała, musiała mieć słabe wnętrze. Laski, które nie miały dookoła wianuszka chętnych panów zazwyczaj dźwigały za sobą problemy i dziwactwa. Nie oceniał jednak, jeszcze nie przyszła na to pora. Dzielnie trwał w zaanektowanej dla siebie przestrzeni, lustrując oceniającym spojrzeniem horyzont jeziora. Okej, było tu ładnie, tajemniczo, czarująco wręcz. Nuda jak większość miejsc aspirujących do spota na romantyczną randkę. Wierzył że i za tym kryje się jakaś przeszkoda – bliskość słodkiej wody pewnie wpływała na kumulację wszelkiego robactwa, które nie spotykało się z aprobatą dzielnych, chociaż delikatnych duszyczek. Albo to, albo zamaskowany gwałciciel-morderca czający się gdzieś za krzakami.
- O nie, prosto w serduszko. Co ja teraz biedny zrobię z taką informacją? Pozostaje mi tylko rzucić się w otchłań i liczyć na brak miłosierdzia trytonów. – Posłał w kierunku rusałki szeroki, rozbawiony uśmiech, przyjmując rewelację jaką mu zdradziła i natychmiast o niej zapominając. Preferencje ulegają zmianie, toteż nie brał do siebie większości wstępnych komentarzy. Przecież sam doskonale wiedział ile jest warty. Wzruszył ramionami. – Czyli że co… Nie jesteś sama, bo gdzieś w pobliżu czai się zapewne Twój chłopiec, czekający na jeden znak by wyskoczyć i zaatakować? Bo nie rozumiem drogi obrony. A może pomyślałaś przyszłościowo i przeszło Ci przez myśl że fajnie byłoby dać się gdzieś zabrać? To uspokajające, bo nie radzę sobie ze zdziczałymi obrońcami honoru swych dam.
Wstał. Przeciągnął się, tracąc zainteresowanie byciem na równym poziomie z dziewczyną. Starała się być wyszczekana i nawet go to w jakimś stopniu rozczuliło. Dawno nie miał utarczki słownej i, szczerze mówiąc, troszkę mu tego brakowało. Liczył na ociupinkę rozrywki nim dziewczyna skapituluje i w – kto wie – może da się zaciągnąć w bardziej cywilizowane miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 139
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Wto Sie 01 2017, 01:44

Druga połówka.. Drayton nie wierzyła już od sporego czasu w te romantyczne tłumaczenia uczucia miłości, jakoby każdy człowiek miał właśnie tę słynną drugą połówkę, a jego zadaniem było odnalezienie jej w świecie. Skąd przy tej teorii w ogóle pewność, że człowiek leżący obok Ciebie w łóżku to faktycznie „ten jedyny/jedyna”? Wykreowana przez los bratnia dusza specjalnie dla Ciebie, pasująca jak element układanki, jak jakiś niemożliwy do podrobienia, niezastąpiony klucz do zamka? Jak uwierzyć, że człowiek, którego akurat wybraliśmy, bądź który akurat wybrał nas, jest właśnie tą osobą, spośród wszystkich ludzi na świecie? Prawdopodobieństwo przecież odnalezienia takiej igły w stogu siana jest równe prawdopodobieństwu przemiany w Bazyliszka po wypróbowaniu jego jadu. To wszystko było dla Nevy tylko pięknym nazewnictwem, niczym więcej. Kolejną śliczną iluzją, by zakochani czuli się ze sobą tacy wyjątkowi, specjalni. By mogli chełpić się swoim uczuciem i sprzedawać je innym jako niemalże ósmy cud świata. Może było to z jej strony pewne zgorzknienie, a może zwyczajny realizm, ale wolała postrzegać ludzi jako całości, niebędące czyimiś połówkami. I choć wiele z tych całości miało w sobie pewne braki i pustki, smutnym uważała wypełnianie ich innymi ludźmi, chociaż wielu tak czyniło, w przeszłości ona także, co teraz niemalże ją bawiło. Mówiąc, że nie jest samotna, nie miała na myśli tego, że ma faceta. Widziała znaczną różnicę między słowami „sama” i „samotna”, ale to już było jej czepialstwo, którego Henley nie musiał wcale rozumieć, ani poważać.
Odwzajemniła uśmiech, śmiejąc się cicho.
- Nigdy nie dajesz za wygraną, co? – uniosła brew, obracając się nieco w jego stronę, co by nie nadwyrężać karku od przekręcania głowy. – Laski pewnie to w Tobie lubią. Pewność siebie, podchodzącą pod arogancję, budowanie pseudo-zainteresowania ich osobą? Muszę przyznać, jest w tym coś seksownego.
Myślała na głos, błądząc wzrokiem po jego twarzy. Był przystojny i dobrze o tym wiedział, więc na pewno to wykorzystywał. Widziała to w jego uśmiechu, sposobie, w jaki do niej mówił, ruchach. Zapewne rzadko kiedy któraś mu odmawiała, bo i po co? Roztaczał nad sobą ciekawy urok, nie sposób było przejść wobec tego obojętnie i Drayton obojętna z pewnością nie była, ale czy to wystarczało, by pozwolić mu wciągnąć siebie na haczyk? Była głodna rozdrażnienia, jakiegoś poruszenia, dobrej wymiany zdań, akcji.. Dlatego nie mogła ot tak pozwolić mu na to, czegokolwiek by chciał, zwłaszcza, że sama nie miała jeszcze klarownych oczekiwań względem jego osoby i tej chwili. A będąc w gruncie rzeczy osobą egoistycznie nastawioną do świata i ludzi go zamieszkujących, nie mogła zrezygnować.
- Drogi obrony.. – powtórzyła powoli z małym rozbawieniem. – Sądzisz, że muszę się przed Tobą bronić? Słabo atakujesz, skoro przegapiłam ofensywę.
Przyjrzała mu się, gdy wstał, po czym uczyniła to samo.
- Okej. Dam się gdzieś zabrać. Ale najpierw..
Podeszła nieco bliżej, patrząc mu dość wyzywająco w oczy.
- .. skok w otchłań. Kwestię braku miłosierdzia trytonów możemy pominąć.
Spojrzała na taflę wody, nabierając ochoty, by do niej wejść. Myślała o tym, jaka jest zapewne ciepła i jak miło byłoby się w niej zanurzyć. Ciekawe tylko, czy jej kompan zdecyduje się na to samo. Wróciła tęczówkami do jego tęczówek, postanawiając zbić go nieco z tropu, zaznaczając fakt istnienia znajomości, którego on nie wyraźnie nie odnotował.
Chyba nie będziemy rzucać słów na wiatr, co, Henley?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne jezioro   Sob Sie 05 2017, 19:20

Wsłuchiwał się w pierwsze mądre słowa Nevy z nieukrywanym ukontentowaniem. Dobrze prawiła, lała miód na jego wymęczone serduszko. Nie przerywał jej, wierząc że im więcej słów padnie, tym mocniej przekona się, że zgadzanie się na jego plany niesie więcej sensu i przyjemności niż negowanie tego co zamierzał. Ponadto był łasy na podobne komplementy, a dawno nikt nie raczył go żadnym miłym słowem. Uśmiech nie schodził mu z twarzy; lustrował ją wzrokiem, pożerając jej sylwetkę i rozbierając ją na części. Miała ładną twarz, nawet nieźle gadane i zdecydowanie kiepski gust a propos używek. Sam Sweeney znał kilka lepszych propozycji, nie otwierał się jednak aż tak bardzo, by z marszu je przedstawić.
- Cóż mogę rzec, skoro już mnie podsumowałaś. Wyczuwam w tym retoryczne pytajniki.- Byłby przewrócił oczami dla podkreślenia dosadności swojej wypowiedzi, gdyby nie fakt, że nie był bohaterem mydlanej opery, a już na pewno nie pretendował na jednego. Za to jej dalsze słowa, cóż, przekreślały jej dotychczasowy dorobek. Nie wymagał wiele, Neva go jednak odrobinkę swoją postawą rozczarowała i nie była to wina jedynie marnego dowcipu o ofensywie.
- Śmiało, skoro jara Cię zabawa z druzgotkami – odparł, bo czym najzwyczajniej w świecie położył jej ręce na cyckach i wykorzystując fakt bliskości krawędzi pomostu po prostu pchnął ją w głębinę, z radością patrząc jak leci na łeb, na szyję. Nie śpieszyło mu się do powtórzenia jej wyczyny. Nie uniknął co prawda rozbryzgu wody, jednak pedantyzm w nim zakorzeniony sięgał na tyle głęboko, by wzniecić w nim płomień niechęci do zamoczenia ubrań. Jeżeli zaś Neva miała w planach uprzednio je zrzucić, cóż – stracił i dobrze, że tego nie wiedział.
Kucnął na tyle daleko od krawędzi, by ta nie pochwyciła jego kostek. Dopiero wtedy dotarło do niego, że zawołała go po nazwisku. Jego brwi powędrowały do góry, twarz zaś przyjęła ciekawy wyraz zaskoczenia pomieszanego ze strachem. Jasna cholera, czyżby spał z nią już kiedyś? Zazwyczaj pamiętał dziewczyny, które gościł na Tojadowej, toteż myśl że jakaś umknęła jego poznaniu, a wiedziała o nim więcej niż sam by chciał była na swój sposób przytłaczająca. Przez chwilę nie wiedział co powiedzieć i dopiero kiedy udało mu się zamknąć rozdziawioną buzię, wyciągnął z kieszeni różdżkę, machając nią lekko i inkantując zaklęcie. Nie był w nich jakiś rewelacyjny, poświęcając się bardziej szlachetnej sztuce warzenia eliksirów, liczył jednak na to, że magia go nie zawiedzie. Ufał swojej różdżce do jasnej cholery.
- Expelliarmus – gładko wypłynęło spomiędzy warg, starając się zahamować potencjalnie magiczną odpowiedź dziewczyny. Wolał najlepiej jak mógł zapobiec umoczeniu głowy, a przecież nie połamie jej kijka o kolano. Naprawdę liczył że nie zbłaźni się zanadto.

kostka na zaklęcie: 2

Na przyszłość proszę o rzucanie kostką na zaklęcia w odpowiednim temacie i linkowanie wyników lub pisanie pod postem, co wypadło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Magiczne jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Magiczne choroby i urazy
» Zwykłe Jezioro
» Magiczne używki
» Magiczne zawody - rozwój, spis
» Znane postacie magiczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-