IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magiczne plantacje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Magiczne plantacje   Nie Mar 16 2014, 20:20


Magiczne plantacje

Jeżeli szukałeś jakiejś magicznej rośliny potrzebnej do produkcji maści czy eliksiru, to właśnie tutaj są one hodowane. Później są przeznaczane na eksport po całym kraju, a nawet za granicę.
Oprócz licznych plantacji znajduje się tu ogromny las, gdzie rosną cieniolubne rośliny. Uważaj jednak na stworzenia go zamieszkujące!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 49
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 325
  Liczba postów : 281
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6626-michael-thornton#186315
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6625-michael-thornton#186314




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pon Maj 26 2014, 15:36

Spotykacie się z Ralphem przed głównym wejściem. Udajecie się do Hogsmeade, a po drodze nauczyciel przepytuje cię ze znajomości natury hipogryfów. Ogółem rozmowa idzie wam dosyć gładko, bo w końcu jesteś już na III roku studiów, więc jakąś wiedzę powinieneś posiadać. Następnie teleportujecie się do rezerwatu za Londynem. Jest pięknie. Dookoła widać ogromne przestrzenie, bujną roślinność i jedyne, co słychać to… cisza. Udajecie się do głównej siedziby Departamentu, gdzie Withman robi ci krótki wykład na temat zachowania się w rezerwacie. Dobrze by było, abyś sobie wszystko zanotował. Szczególnie, że mówi ci też parę ciekawych rzeczy na temat stworzeń, które przyjdzie ci obserwować. Rzuca na ciebie odpowiednie zaklęcie maskujące, a ty zabierasz swoje manatki. Idziecie jakiś czas, aż dochodzicie na polanę otoczoną drzewami i krzewami. Profesor życzy ci powodzenia i odchodzi. Ty zaś siedzisz ukryty, a minuty mijają nieubłaganie. Nareszcie! W końcu dostrzegasz dwa hipogryfy wyłaniające się z zarośli. Skrzętnie je obserwujesz, a te obserwacje zapisujesz na pergaminie, prawda?

Rzut kostkami:
1,2,5 – przedstawiasz wyniki swych zapisków Withmanowi. Okazuje się, że nauczyciel jest zadowolony z twojej pracy. Dostajesz 3 punkty do ONMS.
3,4,6 – przedstawiasz wyniki swych zapisków Withmanowi. Okazuje się, że nauczyciel nie jest zadowolony z twojej pracy. Znalazł w niej sporo błędów i mówi ci, że musisz jeszcze trochę zagłębić się w temacie hipogryfów. Dostajesz 2 punkty do ONMS.

Za każde 10 punktów kuferkowych z ONMS przysługuje ci dodatkowy rzut kostką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4572
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Moderator






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pon Maj 26 2014, 21:44

Percival darzył profesora Withmana wielką sympatią i równie wielkim szacunkiem, bo widać było, że nie tylko doskonale zna się na magicznych stworzeniach, ale naprawdę je lubi i rozumie. W ogóle był zachwycony faktem, że nie został zostawiony sam sobie, kiedy termin składania pracy dyplomowej zaczął się niebezpiecznie zbliżać - zamiast tego pojawił się profesor Withman, proponując konkretną pomoc i wspólne obserwacje, które mogły dostarczyć naprawdę bezcennych materiałów!
Follett z przyjemnością rozmawiał o naturze hipogryfów - naprawdę był obeznany z tym tematem, więc nie był nawet spięty, w pewnym momencie niemal zapomniał, że nauczyciel stara się wybadać, ile Percy rzeczywiście wie, i opowiadał o hipogryfach żyjących w Kanadzie, które obserwował jako dziecko, mimo zakazów ojca. Pf, jakby zakazy kiedykolwiek cokolwiek znaczyły.
Skrzętnie notował w pamięci i na papierze wszystkie uwagi profesora Withmana, bo jednak hipogryfy to nie plumpki, które co najwyżej zaczną zabawnie skubać palce u stóp. A potem ruszyli przez las - Percy wtapiał się w otoczenie bez najmniejszego kłopotu, potraktowany przez nauczyciela odpowiednim zaklęciem maskującym. Pogoda była cudowna, Follett nawet nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo tęsknił za lasem, pochłonięty nauką i perturbacjami towarzyskimi. Pożegnał się z profesorem i zaczaił w krzakach, moszcząc na tyle wygodnie, by nie musieć zmieniać pozycji, przez co hipogryfy mogłyby się spłoszyć. W końcu pojawiły się na polanie, a Percy spędził długie godziny na obserwacjach, które pochłonęły go do tego stopnia, że nawet zapomniał o głodzie.
Pod koniec dnia uporządkował swoje zapiski i przedstawił je nauczycielowi, który okazał się z nich bardzo zadowolony i dodał, że jak tak dalej pójdzie, to naprawdę nie musi się martwić o swoją pracę dyplomową! Percival poczuł się podbudowany i podniesiony na duchu, ale tak zmęczony, że po odbytej rozmowie, teleportował się czym prędzej do Londynu i swojego mieszkania. Miał tylko tyle siły, by schować notatki w bezpieczne miejsce, wziąć szybki prysznic i paść jak nieżywy na łóżko, zapadając sen, zanim jeszcze dotknął pościeli.

5

z/t

______________________



Everybody's looking for

somebody's arms to fall into.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Z dormitorium.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 8
Dodatkowo : animagia (pies)
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sro Sie 06 2014, 21:58

Florka i Florian spotykają się po wakacjach, jak już się skończyły Indie itditditd.

Czasem to jest tak, że uciekamy od problemów, bo one nas przerastają. Niektóre przerosły Florę. Zwłaszcza te, które nie dotyczą nas. Jakby nie patrzeć to panna, która ma szesnaście lat… No, dobra. Już siedemnaście raczej nie uganiała się za chłopakami, ale to nie znaczy, że coś było z nią nie tak. To nawet nie kwestia tego, że była jakoś bardzo rozbita, albo co gorsza nieatrakcyjna. Wszystko wynikało z faktu, że czuła się bardzo samotna. Była osaczona wszystkim co działo się dookoła, ale nie potrafiła podejmować własnych decyzji, dzięki którym mogłaby stanąć na własnych nogach. No prawie jej się udało, ale Seth i Echo chcieli pełnić zbyt dużą pieczę nad jej życiem, a to przez to wszystko stawało się coraz gorsze. Ona bała się zrobić coś samodzielnie, bo miała wrażenie, że podpadnie rodzeństwu, z drugiej strony wspierali ją w tych wszystkich lekcjach na animaga, bo przecież to nie była kwestia jednego dnia, miesiąca czy nawet roku, ale wszystko trwało kilka lat. Podobnie jak przyjaźń z Florianem, który okazał się frajerem. No, a może wcale nie? Jeszcze mi powiedz, że szlama to takie codziennie określenie? Nie, wcale nie. To wszystko było przerysowane. Przegięte, a Flo się po prostu bała, że wszystko się może znów powtórzyć. Jakby nie patrzeć można stwierdzić, że Florka to taki trochę tchórz, nie? Nie, wcale nie. Ona była bardzo odważna, bo postawiła się osobie, którą ceniła jak nikogo innego, a taki autorytet w jej oczach miał jedynie Morpheus. Grey zrezygnował z tego sam, tym co zrobił, a Flo? No cóż, przypierdoliła mu w nos. Takie życie.
Jednak gdy zaczął pisać listy, a potem zaproponował spotkanie… Pewnie nie dałaby mu tej szansy gdyby nie Tillie. Ona mówił, że trzeba wybaczać. Próbowała więc to jakoś ogarnąć, ale nie dało się. Wszystko było tak bardzo inne, niewyobrażalnie inne, a mimo to… Zaufała. Spróbowała wyciągnąć do niego rękę i zgodziła się na spotkanie, po którym wróci pewnie zniszczona, załamana i zła, ale… Musiała uwierzyć, że Florian naprawdę nie chciał dla niej źle. Lyons chciała mu ufać, więc może dlatego spotkanie odbywało się z dala od cywilizacja. Z dala od ludzi. Mogli porozmawiać. Wszystko wyjaśnić, a przecież to było abstrakcyjnie dziwne, czyż nie? Odetchnęła jednak z ulgą kiedy życie zaczęło się kręcić, a ona musiała wrócić do normalności. Ledwie ogarnęła powrót z Indii, a już zaczynały się inne problemy.
-Florian… Jesteś tu? – Powiedziała bardziej do siebie niż do niego, bo w końcu nie wierzyła, że przyjdzie na czas, stąd po głębszych kilku oddech, poprawiła jasną sukienkę, w której była, a tę dostała przecież od Math. Chciała wyglądać dobrze, a Tillie zawsze wiedziała jak ubrać tę pokrakę stąd… Strój wyglądał jak wyglądał. No, względnie była dziewczęcia, a to chyba najważniejsze.
Usiadła więc na trawie, dłońmi zaczęła malować różne obrazy na ziemi i czekała. Czekała na to co byś może się nie wydarzy. Może ją wystawił i w tym momencie się dobrze bawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Bristol/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sro Sie 06 2014, 23:32

Każdy na swój sposób ucieka od problemów. Czasami po prostu mamy ich na tyle dosyć żeby zepchnąć je na inny tor i uciec w momencie kiedy się odrobinę oddalą. Potem robimy wszystko żeby je ominąć, ale nie rozwiązać. Bez sensu. Taki jednak był Florian. Chociaż czasami wręcz przyciągał do siebie problemy tylko po to żeby sobie z nimi igrać, powiększać, a potem zostawiać z nimi innych.
Flo, pamiętasz jak to było kiedyś? Byliście nierozłączni jak brat i siostra. On się Tobą opiekował, był w stanie oddać dla Ciebie wszystko. Gwiazdkę z nieba by Ci przyniósł. Przeszkoda jednak była taka, że to kompletnie odbiegało od jego charakteru, a przede wszystkim tego za kogo siebie miał. Po prostu nie mógł tak dłużej funkcjonować. Prawda jest taka, że mimo, że to on podobno zawodził to bliscy go zawodzili, zostawiając samego z jego zjebanym zachowaniem, w żaden sposób nie pomagając mu dowieść, że on potrafi czegoś dokonać, że nie musi zawodzić. Nikt taki jednak się nie znalazł, więc suma sumarum zostało tak jak jest. On nie chciał się zmieniać. Lubił robić na przekór, więc po prostu spierdolił. Zepsuł ich relacje i uciekł w ciąg jakiś pobocznych zdarzeń, które sprawiły że kompletnie o niej zapomniał, kiedy ona wypłakiwała się w poduszkę. Czy myślał wtedy o tym co czuła? Nie. To jest najbardziej przerażające. Weźmy jednak poprawkę na to, że był facetem, którego uwagę łatwo było odwrócić. To tak jak z psem. Wystarczy mu pomachać patykiem przed nosem, a Forianowi? Jemu wystarczyło pomachać przed nosem cyckami. Ewentualnie tyłeczkiem. Ten też by się nadał. Potem by się działo i wioooo. Nie ma go przez następny miesiąc. Jakby ktoś go z życia wyjął. Przydatna umiejętność jeśli jest się po trosze egoistą.
Tak jak po burzy przychodzi słońce, a po nocy nastaje dzień, naszemu kochanemu Floriankowi również i pewnego dnia przyszło olśnienie, dzięki któremu zdecydował się napisać do swojej zapomnianej byłej przyjaciółki. Co prawda jego nos przez pewien czas nie potrafił o tym zapomnieć, ale to chyba lepiej dla niego, bo wyrobił mu się refleks. Niunia nie próbuj więc znowu takich gierek, bo Florian ogoli Cię na łyso. Co gorszego przecież mogłoby spotkać kobietę jak nie zgolenie włosów? Geniusz i cwaniaczek na wydaniu!
Ponadto miał to do siebie, że się wiecznie spóźniał to i teraz miał jeszcze milion rzeczy do zrobienia zanim zwlókł dupę w troki i postanowił łaskawie pojawić się w miejscu magicznych plantacji. Kiedy już przedarł się przez las z daleka zobaczył jej płomienne, rude włosy, które powiewały na wietrze. Mógłby ją w tym momencie porównać do małej syrenki, bo tak właśnie wyglądała. Cudo. W tej chwili zaczął się zastanawiać czemu w ogóle się pokłócili, a on o niej zapomniał. Wyrobiła się przez ten czas.
- Siema łajzo - rzekł na powitanie z szerokim uśmiechem i zanim zdążyła mu się wywinąć złapał ją w pasie i uniósł do góry na dosyć sporą wysokość, bo w koncu wysoki z niego człowieczek był i odstawił zaraz na ziemię, robiąc krok w tył w razie jakby wpadł jej do głowy pomysł uszkodzenia mu znowu twarzy albo nie daj boże czegoś innego.
- Mam nadzieję, że nie czekałaś długo, ale wiesz, tyle rzeczy do zrobienia po drodze. W ogóle mam coś dla Ciebie - tutaj wyciągnął jedną rękę zza pleców, bo powiedzmy że był również super silny i podniósł ją jedną ręką a nie dwiema hehe. W rączce trzymał różę, niebieską niczym jej oczka i wyciągnął ją w jej stronę. Taki tam uroczy, pojednawczy gest. Teraz panie powinny mdleć z zachwytu wow, wow.
- Co słychać Lyons, wróciłaś z wyjazdu? - rzucił w jej stronę, wyciągając z paczki magicznego papierosa. Jakiś kolorowy był, ale on nie dbał o nazwę, bo nie chce mi się zaglądać do spisu. Jarał jak smok i w dupie miał to czy komuś to przeszkadza, klops.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Z dormitorium.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 8
Dodatkowo : animagia (pies)
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Czw Sie 07 2014, 00:15

To jest tak, że ludzie myślą, że wiedzą lepiej. Oni sądzą, że to wszystko jest oczywiste, dlatego mogą się wpieprzać w nie swoje interesy, ale nie mogą. Nie mają prawa, bo przez to wszystko niszczą. Może to przez to on zrobił to, co zrobił. Nazwał ją szlamą. Śmiał się i kpił. Kiedy ona jedyne o czym marzyła to… Zabicie go. I rzadko przejawiała takie myśli, ale Florian ją do tego zmusił. To dziwne, bo rzadko kiedy udawało się osiągnąć taki cel, ale Grey? Był uosobieniem kogoś kto potrafił doprowadzić ją do szału. Nie rozumiała tego, ale to nawet dobrze, bo z pewnością nie byłaby tak pozytywnie nastawiona na to wszystko, zwłaszcza że miała wrażenie, że częściej wychodzi na jakąś idiotkę, skoro ludzie nie chcieli jej traktować poważnie, a ani Seth, ani Echo z pewnością tego nie robili, więc odpuszczała. Oparcia szukała w ramionach Floriana, który przewijał się przez jej całą edukację, a potem… Zjebał. Smutne, ale teraz chyba go potrzebowała. Choć na moment, zwłaszcza że minęły dopiero cztery miesiące od tych przeklętych wydarzeń. Czas idzie do przodu, a przeszłość trzeba pieprzyć jak rasową dziwkę, bo przecież tylko tyle nam pozostało.
Nie spodziewała się, że zjawi się tak szybko, a uwierzcie mi, że jak na Floriana to było ultra szybko, więc jedyne co to pozwoliła się podnieść, nie oddychając przez moment, bo przecież Flo raczej takie sytuacje stresowały. Ta bliskość z chłopakiem, a już z takim sprawiała, że ledwie co nie dostawała zawału. Musiała oddychać jednak, bo przecież to pozwoli jej zachować względnie prostą sylwetkę no i sam fakt, że nie zemdleje był dla niej bardzo budujący.
Wbiła w niego spojrzenie, które tym razem było identyczne w kolorach tęczówek. Dobrze, że ubrała soczewki, bo przecież ostatnimi czasy pozostawała heterochronię na wolności. Z pewnością to dziwiło niektórych, ale umówmy się, że Flo nie miała czasu kupić magicznych szkiełek, dzięki którym jej oczy nie wyróżniały się zbytnio. Spojrzała jeszcze na różę, a po chwili nie wiedziała czy ma się krzywić, czy odpowiadać: ”a na Merlina mi ten badyl…”, dobra to bardzo miły gest, ale już nie wiedziała jak go interpretować. Ruda nie znaczy, że nie ma mentalności blondynki, a w kwestii emocji na pewno takową posiadała.
-Uff, no chwile, ale spoko, przyzwyczaiłam się, że nie znasz się na zegarku. Więc… – Zawiesiła nieco głos, by napawać się zapachem róży. Spojrzała jeszcze na moment na Floriana, by po chwili po prostu usiąść na trawie, tak jak to wcześniej robiła, ale przecież wyrwał ją z tej absorbującej czynności.
-Po co chciałeś się spotkać? Źle Ci beze mnie? A co do wyjazdu… No cóż, wakacje się ziom kończą, więc wróciłam podobnie jak cały Hogwart. Niebawem rok szkolny się zaczyna, wiesz o tym, nie? – Jakiś z kosmosu ten Florian się wydawał. Zwłaszcza teraz, jednak odpuściła mu. Nie mogła się rzucać o wszystko, bo może faktycznie cycki i tyłeczki przysłoniły mu oczy, a on niczego nie ogarniał. Cóż, z Florką było podobnie… Ona też mało co ogarniała, ale przynajmniej udawała, że wszystko wie. No, względnie tak było.
-Nie jestem już zła. Posklejałam serce magicznym klejem.


Siema cioteczki. Doskonale wiem, że nie czytałyście opisu subforum... Przykro mi trochę, ale już cytuję Cool "Bezbrzeżne, magiczne tereny, które skrywają w sobie wiele tajemnic. TYLKO DLA UPOWAŻNIONYCH. Czyli dorosłych i wycieczek szkolnych." Piszcie już sobie grzecznie, ale za następny wątek w tym dziale utnę wam rączki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Bristol/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pią Sie 08 2014, 00:56

hihhihi no rzeczywiście

Czy Florian był przykładem na to, że Folrę powinno się brać serio? Nie do końca. Czasami mogło się zdawać, ze młody chłopak patrzy na wszystko śmiertelnie poważnie do tego stopnia, że ludzie nie zawracali sobie głowy opowiadaniem mu żartów. Z drugiej strony jednak całe życie bło dla niego jedną, wielką farsą, z której sobie nie robił nic. Chciała żeby traktowano ją poważnie? Nic prostszego, ale zastanów się mała co stwarza pozory, a co przez nie przemawia.
Nie żeby był jakimś świrem bez uczuć, bo naprawdę ją lubił. Od momentu, w którym ją zobaczył zakiełkowało w nim pewne uczucie, które popchnęło go do roli brata i pewnego rodzaju mentora przez te kilka lat. Każde dziecko jednak w końcu dorasta, niezależnie od tego jak bardzo chciałoby się wcielić w postać Piotrusia Pana czy zagubionego chłopca. Tak samo Florian w końcu dostrzegł w niej, niewielkiej, wątłej, rudowłosej dziewuszce kobietę, którą chętnie by pewnego razu przeleciał. Na korytarzu, stole, na trawie czy gdziekolwiek indziej. Nawet na którejś z tych magicznych plantacji. Swoją drogą dodało by to trochę dreszczyku emocji, skoro wstęp mają tu jedynie ludzie upoważnieni. Oni nie byli, ale zasady się łamie, a Grey był z lekka zdziwiony że Lyons w ogóle zgodziła się pojawić w miejscu, w którym jej obecność była zabroniona. To było takie zupełnie inne od tej szlamy, którą zapamiętał. To nieprawda, że chciał ją obrazić. Był przyzwyczajony do nazywania ludzi jej pokroju w ten sposób. To, że wytrzymał tyle czasu bez żadnej gorszej obelgi w jej stornę działało wyłącznie na jej korzyść. Niestety pewne przywary czasami muszą ujrzeć światło dzienne i to samo stało się w jego przypadku, zupełnie przekreślając ich przyjaźń.
Jednak stała tu teraz dzisiaj przed nim, wpatrując swoje niebieskie tęczówki w jego twarz. Już nie wyglądała jak ta dziewczynka, którą pamiętał. Może z wyglądu zmieniła się niewiele, ale jej przemiana dodała jej wiele kobiecej charyzmy, o której chyba nawet ona sama nie miała najmniejszego pojęcia. W jej wnętrzu czaiła się siła, którą potrafiła okazać, choć nie zawsze w ten właściwy, świadomy sposób.
- Jasne, jak mógłbym się za Tobą nie stęsknić łajzo? - uśmiechnął się półgębkiem i usiadł obok niej. Na tyle blisko, że teraz ich kolana stykały się razem, ani na sekundę nie pozwalając Florze zapomnieć o jego obecności. Biedna dziewuszka, miała dzisiaj przed sobą drogę przez prawdziwą gehennę jeżeli zamierzała dalej z nim rozmawiać.
- Tak mądralo wiem, że wakacje się kończą, jednak nie wiedziałem czy byłaś na tym całym szkolnym wyjeździe. Mnie na przykład nie było jeżeli nie udało Ci się tego zauważyć... - stwierdził nieco oschle, wywracając oczami. To chyba byłoby całkiem w jej stylu trzymać się trochę na uboczu. Tam rzeczywiście mogła nie dostrzec, że duszy towarzystwa, tego super pojebanego Floriana Grey'a, który uprzykrzał i umilał jej każdą chwilę życia, wcale nie było. No trochę go zakuło, kiedy pomyślał sobie, że może też ona nie myślała o nim tak samo jak on o niej. Z tą różnicą, że w jego mniemaniu jemu było wolno, a jej już nie.
- To dobrze - stwierdził, powstrzymując pełen satysfakcji uśmiech, cisnący mu się na usta. Trochę miał w sobie egoisty, a nawet sporo, więc to że cierpiała trochę mu schlebiało, co nie oznacza że z jej cierpienia się cieszył. Było mu z tym źle. Mieszane uczucia. Pojeb.
- Masz soczewki? - zapytał zmieniając zrazu temat. - Wiesz, wolę Cię bez nich. Jesteś naturalna. Jesteś sobą. Jesteś śliczna - dodał z uśmiechem na ustach, kładąc jej rękę na kolanie. Magia przejawia się dwojako. Czasami za pomocą różdżki, a czasem za pomocą słów, które wcale nie są zaklęciami. Floro dasz się zaczarować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Z dormitorium.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 8
Dodatkowo : animagia (pies)
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pon Sie 11 2014, 23:49

Umówmy się najpierw, że Flora w swej świętojebliwości tak drażniła ludzi, że to staje się powoli wręcz żenujące. Frustrację pewnie by wylała w jakiś konkretny sposób, gdyby była alkoholiczką lub ćpunką, ale… Nadal pozostawała w tym wszystkim jedynie słodką Florką, która daje dupy każdemu. O, tak panie Gray. Pańska przyjaciółka rozkłada nogi przed wszystkimi i jest naczelną dziwką Garetha Hamspona. Chce się pan przekonać jak to jest rżnąć… A, nie. Przepraszam, rżnie się przecież drzewo, ale widocznie ludzie to frajerzy, o czym myślę wie większość z nich, a fakt, że niektórzy nie potrafią powstrzymać swojego języka, to inna kwestia. Pomijając jednak społeczne ewenementy i dementując wszelkie plotki, to Flo przecież się nawet nie bzykała, ani nie całowała, ani nie robiła nic na tyle zdrożnego, by móc ją o cokolwiek oskarżać. A może to jedynie plotki, które dziewczę gdzieś zasłyszało i zirytowało się na tyle, że próbowało pozbyć się tej złości w magicznym miejscu, do którego oczywiście nie mieli wstępu? Cóż, gdyby Selene o tym wiedziała, to z pewnością by tu nie przyszła, ale jak widać była jedynie głupią łajzą, która nie ogarnia własnego życia. Odpuśćmy jej więc dzisiaj, bo okres po wakacjach jest dla niej doprawdy beznadziejny, w końcu bieganie po lekarzach to nic nadzwyczajnie fajnego, by zadręczać się tym nawet w takim miejscu jak to, prawda? Otóż to.
No i tak sobie siedzieli. Patrzyli przed siebie, udawali, że wszystko jest w porządku. Flo gdzieś to bolało. Głęboko w duszy, nawet bardzo, że wszystko tak się popsuło, ale nie miała już siły walczyć z tym wszystkim. Nie powinna nawet, zwłaszcza że rozpoczynała teraz ostatni rok edukacji w szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, a potem? Pewnie i tak wyjedzie za granicę by szukać nowych rozwiązań przede wszystkim dla siebie i swojego życia, które jest nadzwyczajnie niesamowicie… Niesamowicie nudne, ale to wynikało już z jej bojaźliwego charakteru i tego, że nie chciała zawieść brata. Czyż nie była urocza? Owszem, nawet bardzo. Jednak skończmy na tym pierdoleniu i przejdźmy do rzeczy, w końcu jakby nie patrzeć Floriana zbiera chyba na szczerą pogadankę. Byleby nie zażył jakoś Flory, bo ta straci język w buzi i jak go niby odzyska? No słaba opcja, że przestałaby gadać, ale Gray potrafił doprowadzać ją do takich stanów i to było niesamowite w tym wszystkim. Na tyle, by po prostu odpuścić i z wielu rzeczy zrezygnować, jak chociażby – nieśmiałość, która w jej przypadku będzie po wszystkie czasy. Ale przy nim? Cóż, nadal pozostawała delikatną Florą.
-Właściwie… Wiem, że Cię nie było, ale miałam dość rozrywkowe lato, więc Twoja obecność była mi totalnie obojętna. Nawet gdybyś był, to całe szczęście, że na siebie nie wpadliśmy. Miałam lekki kryzys zdrowotny, ale nie martw się, uprzedzę. Już jest wszystko w porządku. – Uśmiechnęła się szerzej, bo mimo że było w tym zawarte sporo uszczypliwości, to szturchnęła go lekko w ramię, by po chwili puścić mu jeszcze przyjaźniejszy uśmiech i… oczko. Och, ta Florka ma w sobie tyle seksapilu, że z pewnością Gray marzy o tym, by ją ruchać. Ups. Żartuję sobie, ale Selene właśnie takie pogłoski o sobie słyszała. To było bardzo smutne, jednak… Na głupotę ludzką nic się nie poradzi, prawda? No, hehs.
-Tak, mam. Moje oczy jeszcze się nie przyzwyczaiły do naszego klimatu i codziennie są strasznie zaczerwienione, dlatego jak mam szkła to przynajmniej to jakoś w miarę wygląda. I nie musisz mnie tak komplementować, wybacz ale na mnie takie rzeczy nie działają. No w każdym razie, to miłe. Dziena. – Wzruszyła lekko ramionami, bo doprawdy tego typu sytuacje, to raczej ją krępowały niż pomagały w czymkolwiek, ale jak widać Florian miał swoją obraną taktykę na wieczór, który może spędzić w towarzystwie gryffonki. Biedna, nieświadoma Flora. Dobrze, że chociaż w myślach może podissować, co poniektórych, bo przecież w twarz to im nigdy nic złego nie powie. Ostatecznie może napuścić na nich Setha, a tego z pewnością, by nie chcieli.
-Dobra, opowiedz… Jak Ci minęły wakacje? Przecież… Nie będziemy siedzieć w takiej ciszy, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Bristol/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sro Sie 13 2014, 16:05

Pewnie jeśli wszystko potoczyłoby się inaczej to wiedziałby o jej problemach zdrowotnych. Ba! Myślę, że nawet byłby skłonny trzymać ją za rękę podczas tych niekończących się wizyt. Było jednak inaczej, zupełnie na odwrót. Jego nie interesowało przez bardzo długi czas to czy Flora ma się dobrze, biega sobie wśród tęczy i jednoróżców po polanie, czy też któreś z jej potknięć zaważyło na tym, że teraz leży i kwiczy w jakimś rowie pełnym szlamu. Cóż za ironia! Jeżeli druga opcja była bardziej prawdopodobna to przecież czemu niby miałby ją żałować skoro dla niego była tylko szlamą? Może wcale nie była. Prosta odpowiedź na to krótkie pytanie. Grey wiele miał w głowie sprzeczności, a taka rudowłosa Lyons była tego najlepszym przykładem. Podobno najłatwiej nam ranić tych, na których nam najbardziej zależy, ale Florian już nie był wcale taki pewien tego na kim mu tak na dobrą sprawę zależy. Na rodzinie? Na przyjaciołach? Tak naprawdę czasami miał wrażenie, że nie obchodzi go nikt i nic. Tak samo myślał przed kilkoma miesiącami, a teraz? Teraz stał sobie tutaj, gdzieś wśród magicznych plantacji, które rozciągały się aż do momentu, w którym pojawiała się linia horyzontu i pewnie ciągnęły się jeszcze dalej, ale tego Ślizgon wcale nie miał ochoty sprawdzać.
- Rozrywkowe wakacje mówisz? - mruknął pod nosem. Uniósł do góry jedną brew, patrząc na nią podejrzliwie, jakby treść wypowiedzianych przez nią słów zawierała jeszcze jakieś drugie dno. Wyciągnął prawą rękę przed siebie i delikatnie położył dłoń na jej ramieniu.
- Nie wyglądasz wcale jakby były takie pełne rozrywki - stwierdził powoli, nie zwalniając uścisku. - Może to przez te komplikacje zdrowotne? Co się działo? Wiesz... Niezależnie od tego co się między nami wydarzyło możesz mi powiedzieć. Kiedyś mówiłaś... - stwierdził na tyle cicho, że jego słowa pod koniec zamieniły się w gardłowy szept. Uśmiechnął się półgębkiem, co na pierwszy rzut oka wyglądało na grymas niezadowolenia, a dopiero potem trafiało do Ciebie, że to najzwyklejszy w świecie męski uśmiech, skierowany właśnie w Twoją stronę. Potem orientujesz się, że coś jest nie tak. Kolana Ci zmiękły. Jak to się stało? O, popatrz, już nie trzyma ręki na Twoim ramieniu, możesz zacząć oddychać, bo chyba przez chwilę Ci się o tym zapomniało.
- Wiem, że nie muszę. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że do niczego nie jestem zobowiązany. Ty jednak zasługujesz na komplementy. Zwłaszcza te szczere. Już nie wspominając o tym, że nawet z zaczerwienionymi oczami wyglądałabyś bosko - uśmiechnął się szerzej. Lewą ręką przez chwilę błądził po trawie, po czym zerwał jakiś samotny wiatek, który zaraz zatknął jej za ucho. Tak lepiej. Flora z kwiatem. Mógłby tak nazwać swój obraz. Gdyby go namalował, gdyby był malarzem i gdyby miał choćby odrobinę talentu, ale nie miał.
- Ah, jakoś minęły. Głównie w Bristolu, ale udało mi się wyjechać też na trochę do Rumunii. Nie bawią mnie takie głupie szkolne wycieczki... Szkoda. Mogłabyś kiedyś pojechać ze mną tam, do Rumunii właśnie... - ...pieprzylibyśmy się w świetle księżyca. Albo i bez.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Z dormitorium.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 8
Dodatkowo : animagia (pies)
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Czw Sie 14 2014, 11:56

Zważmy jednak to, że Flora nie lubiła o nich rozmawiać. Zazwyczaj milczała i nie zwierzała się całemu światu z tego, że coś jest nie tak. Nawet Seth czy Echo nie wiedzieli, a ona? Ona jedynie się pożaliła dwóm osobom, które kazały czym prędzej udać się do szpitala i pewnie… Pewnie Flora to zrobi, za jakiś czas, bo jak wiadomo młoda gryffonka ma zbyt wiele na głowie, by w ogóle udać się do lekarza. Szkoła. Spotkanie z rodzicami. Przyjaciele. Rozmowa z rodzeństwem. Nowe podręczniki. No wiele się tego znajdzie i na pewno w tej chwili zdrowie raczej nie jest priorytetem. Dopiero jak będzie bardzo źle, to z trudem, ale o własnych siłach znajdzie moment na to, by pojawić się w Mungu. Florian? Nie wiedziałby o tym nic, bo Selene uznała już dawno temu, że nie jest odpowiednią osobą do tego, by mówić mu o jakiś większych problemach. W żartach może i owszem, ale jak dobrze zdajemy sobie z tego sprawę ich przyjaźń gdzieś w połowie drugi umarła i nie była tak czysta jak kiedyś. Dla niego była tylko szlamowatym szczylem, a on dla niej? Skończonym dupkiem, który myśli jedynie o tym żeby jego fiut znalazł kolejną chętną panienką, z którą będzie mógł się ruchać. I uważaj, Flora naprawdę zna te słowa i czasem ich nawet używa, o ile oczywiście się zdenerwuje. A to natomiast rzadko miało miejsce, więc lepiej odpuścić pewne obietnice i myśli i po prostu zająć się tą radośniejszą stroną życia.
-Tak, dość rozrywkowo było. – Uśmiechnęła się na dwa wspomnienia, które zawsze przywoływały ten miły akcent, a skoro Leonardo i Jeffrey pewnie teraz robili coś w drugiej części Londynu, albo w Hogsmeade, to… Mogła chociaż o nich pomyśleć, prawda? -Wiesz, w ostatnich dniach zanim wyjechaliśmy odbyło się święto Holi. Byłam cała kolorowa, bo to z tradycji święto barw, wiesz? No i ludzie obrzucali się magicznymi proszkami, które wywoływały przeróżne emocje. To było niesamowite! – Nawet na moment zaczęła energicznie poruszać dłońmi, by nadać temu wszystkiemu jeszcze większego wyrazu i by Florek mógł zrozumieć, że to było naprawdę zjawiskowe. W każdym razie – nie było go, wiec może nie potrafi aż tak bardzo używać wyobraźni, kto go tam wie.
-A ze zdrowiem? W porządku, jest ok. Wyglądam kiepsko, naprawdę? Nawet się pomalowałam, to słabo, że wyglądam źle… Starałam się, ale mi nie wyszło, trudno. – Wzruszyła ramionami, bo jakoś nieszczególnie dbała o makijaż czy szczegóły takie jak cycki na wierzchu. Selene była skromną istotką, która chodziła w przeróżnych kreacjach, ale… Nigdy nie była wyzywająca. To pewnie powód, dla którego faceci traktują ją raczej jak koleżankę, co nie?
-Dzięki Florian, ale myślę, że moje oczy muszą trochę odpocząć, a kwiatek piękny… Dzięki. – Czuła się nieswojo. On zawsze tak na nią działał, że cała pewność siebie uciekała z drobnego ciała w trybie natychmiastowym, żeby nie powiedzieć ultrafast natychmiastowym. Zagryzła dolną wargę, przyciągnęła kolana do siebie, a na nich oparła brodę. Miała wrażenie, że taka skulona będzie zdecydowanie lepiej znosić kolejne komplementy, w końcu jakby nie patrzeć to trochę pozycja obronna, taka na żółwika.
-Brat mnie nie puści, a nie będę się z nim kłócić o wycieczkę do Rumunii. Widziałeś smoki? – I jak dobrze, że Flo nie czytała w myślach, bo z pewnością w tym momencie uciekałaby gdzie pieprz rośnie. Takie gierki nie były dla niej, a przecież naiwnie wierzyła w to, że Florian ma wobec niej czyste zamiary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Bristol/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Czw Sie 14 2014, 23:20

Co poradzić. Ludzie sie zmieniają albo to życie zmienia ludzi, ale ani ja, ani Florian jakoś w to specjalnie nie mamy zamiaru się zagłębiać. W każdym razie sęk w tym, że problemy zazwyczaj mało go obchodziły. Po prostu starał się ich unikać, a jeżeli tego się nie dało to omijał je szerokim łukiem, wymijal i robił wszystko, no doslownie wszystko żeby tylko znaleźć się z dala od nich. Przykro mi Florcia, że w pewnym momencie stałaś się jednym z nich, a Grey unikał Cię jak ognia, ale taka jest siła rzeczy. Z bólem przyznaje się do tego, że wina le,ży wyłącznie po jego stronie. Zazwyczaj mówi się, że chociaż w najmniejszym, małym, maleńkim stopniu powinna leżec rownież i u drugiej strony, jednak ten przypadek potwierdza regułę. Ślizgon zachował się jak ostatni skurwiel (no nie obrażając jego mamusi oczywiście) i olał ją ciepłym moczem zaraz po tym jak zmieszał ją z błotem. No ten tez zakrawa na bohatera książki, ale chyba jakiejś wyjątkowo obleśnej, wnioskując z mojego wczesniejszego nazewnictwa.
Obserwował ją bacznie kiedy tak wymachiwała łapkami i w głowę zachodził o co jej chodzi. No naprawdę, ciężko mu bylo nadążyć za tymi gestami, latających przed jego twarzą rąk. Rzeczywiście opowiadała to dosyć barwnie i z zapalem, ba! Stwierdził, że chyba musiała być tym naprawdę podekscytowana, jednak w żaden sposób nie potrafił sobie tego wyobrazić. To nie jego świat te kolorki, pyłki, proszki.... Chociaż nie. Proszki to całkiem fajna sprawa. W każdym razie oni byli jak ogień i woda. Jego interesował huk, chaos i zabawa, a ją... No może tez zabawa, ale zupełnie inna.. W chaosie też by się nie odnalazła, a zanim by hukneło już dawno wystraszona by uciekła.
- No to dobrze, że się tam pobawiłaś. Pamiętasz kiedy dwa lata temu wyciągnąłem Cię na wycieczkę do Wrzeszczącej Chaty o północy? Myślałem, że zejdziesz ze strachu, ale wtedy też się chyba dobrze bawiliśmy nie? - chwilę się zastanowił. Nie był do końca pewien czy zabawa absorbowała wtedy ich oboje, czy po prostu na siłę próbował z Lyons zrobić kogoś kim ta wcale nie była. W każdym razie pamiętał też i te spokojniejsze, nieco barwniejsze chwile. Dalej w jego wspomnieniach zalegał obraz małego, szczerbatego rudzielca, podskakującego dziarsko na środku szkolnego korytarza żeby wyrwać dwóm nieco starszym Ślizgonom jakieś składniki na lekcję eliksirów. Wtedy pojawił się on. Mimo, że był młodszy, przewyższał już ich o głowę. Nie musiał nawet nic powiedzieć żeby tamci zwrócili małej Gryfonce to co do niej należało. No dobra, może i cos powiedział, a nawet im zagroził, jednak wiecie, dumni Ślizgoni to i o tym głośno wcale nie bylo. Pamiętał też jej wzrok. Mieszaninę wdzięczności, może i nawet podziwu... Wiedziała, że może na nim polegać, a teraz? Teraz to spierdolił, a co gorsza wcale nie bylo mu żal. Ej Grey gdzie się podziało Twoje serce, sumienie, cokolwiek?
- Jasne, że widziałem. Chciałem nawet przywieźć smocze jajo, ale wiesz... Deficyt pieniężny - wzruszył ramionami i odpalił kolejnego papierosa, machając przy okazji Florze paczką przed nosem, w razie gdyby zdecydowała się zaciumkać razem z nim. A nie?
- Chuj z Twoim bratem. Mógłbym Cie porwać - wyszczerzył się do niej i wbił wzrok wprost w jej oczy, które kryły się za kolorowymi soczewkami. Gdyby spojrzenie potrafiło przeszywać, Lyons już dawno leżałaby przecięta na wskroś. Jemu wcale nie śpieszyło się do oderwania od niej oczu i nawet co jakiś czas dogasający papieros nie był dla niego jakąś specjalną przeszkodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Z dormitorium.
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 8
Dodatkowo : animagia (pies)
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sro Sie 20 2014, 13:29

Ludzie się zmieniają, bo są pierdolcami, a jeśli są pierdolcami, to na się już nic nie poradzi, prawda? Otóż to. I tak dochodzimy do konsensu, który ma jakiś większy przekaz. Flora się zmieniła. Florian też. Ja. Ty. Wszyscy dookoła. Nikt nigdy nie będzie tkwił w martwym punkcie, tylko dlatego, że tak coś nakazuje. Nie możemy wpieprzać się do życia innych osób, bo to nie jest nasza brożka. Oni sami decydują co wybierają, a to że Flora czy Florian wybierają nie tak jakbyśmy chciały, to tylko i wyłącznie dlatego, że to my dyktujemy im pewne zachowania, czyż nie? To trochę smutne, że wbrew pozorom martwe twory nie mają duszy, ale… Pomyśl co robią, gdy nimi nie piszemy. Ja osobiście współczuję Florce towarzystwa. Florian to przynajmniej ma seksowna dupeczkę przy sobie. Dobra. Dość tego gdybania!
Selene była nadpobudliwa. Wszyscy mieli tego świadomość. Każdy wiedział o tym, że raczej dziewczyna nie potrafi spokojnie opowiadać o tym co przeżyła. Dla niej to było coś niesamowitego. Każdy nowy dzień. Każda nowa przygoda. Każdy człowiek, którego poznaje. Każde wszystko. W końcu jakby nie patrzeć, żyła chwilą, a nie tym co może się wydarzyć w przyszłości, i to dalekiej przyszłości. Nigdy nie rozmyślała o tym jakby to było istotne. Miała brata, który się nią opiekował. Miała nawet przyjaciół, a tu już spore osiągnięcie, w końcu przecież mało kto chciał zadawać się z tak delikatną jednostką. Faceci preferowali panienki, które na imprezie dają wszystkim dupy. Selene nigdy taka nie będzie, zbyt dużo jej do takiej osoby brakowało. Ona przecież była dziewicą. A pierwszy raz? Może po ślubie.
-Tak, bardzo śmieszne! Ciesz się, że nie dostaliśmy szlabanu! To by było okropne, chyba bym Cię udusiła. Jak w ogóle Twoja animagia? Zmieniasz się, czy odpuściłeś? – Wbiła w niego spojrzenie, jakby chciała tylko potwierdzić to, że nadal jest lepsza. Przecież los nie mógł być dla niej aż tak okrutny, prawda? Jednak właśnie teraz miała wrażenie, że to spotkanie ma jakiś ukryty podtekst. Obawiała się tego, ba nawet nie chciała w to wchodzić, bo dla niej było to niesamowicie przerażające, że Florian mógłby mieć jakieś niecne zamiary w stosunku do niej. Jedyne o czym marzyła to, żeby jak najszybciej wrócić do domu. W końcu nie czuła się zbyt pewnie przy nim. Coś się zmieniło. Chyba w niej. A może to kwestia, że nadal miała w głowie pewnego krukona, który był dla niej… Kimś niesamowitym? Takie uzależnienie, od którego nie chcemy się uwolnić.
-Przestań. Nie mów tak o moim bracie, akurat on zawsze przy mnie jest kiedy potrzebuję, a Ty… – Zawiesiła głos, by nagle wstać z ziemi i spojrzeć na niego choć przez moment z góry. Odsunęła się jeszcze na dwa kroki w tył, bo przecież wolała wierzyć w to, że chłopak jej nie zatrzyma, kiedy będzie chciała odejść, a to było w tym momencie najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza dla niej.
-A Ty pieprzony dupku, spieprzyłeś, bo tak było dla Ciebie wygodniej. Traktujesz ludzi jak szmaty. Bawisz się nimi. Mamisz. Obiecujesz jakieś smocze jaja, a tak naprawdę dajesz, wielkie, chińskie, głupie zero. Nie potrafisz się zaangażować. Musisz być w centrum uwagi. Musisz być najważniejszy. Zawsze się tylko Ty liczyłeś. Zawsze. Nikt inny nie miał dla Ciebie znaczenia. Miałeś  w dupie ludzi, którzy Cię potrzebują. W porządku, ale to Twoje wybory. I wiesz co? – Znów na moment zawiesiła głos, by po chwili wziąć głębszy wdech i wydech. Nie wiedziała co mówić, ale tak naprawdę na język cisnęło się jej wiele słów, z których nie potrafiła zrezygnować, a mimo to musiała. Kolejne kroki w tył.
-Odpierdol się od Setha, bo nie masz prawa o nim mówić. Jest jak jest, ale najważniejsze, że nie jest Tobą. – I rzadko przeklinała, a robiła to jedynie w takich momentach jak ten. Potem odwróciła się na pięcie i zaczęła po prostu przed siebie biec, bo nic innego nie miało już znaczenia, a przynajmniej w tym momencie.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28689
  Liczba postów : 33168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pon Kwi 04 2016, 19:32

Pojedynek V

@Alexis Sky vs @Regis Sauveterre
wraz ze wszystkimi zainteresowanymi!

Macie 3 dni na podjęcie się udziału w pojedynku. Po tym czasie osoba, która się nie zjawi przegrywa w tej rundzie walkowerem. Rozgrywacie po I turze pojedynku, z podsumowaniem czekając na interwencję MG. Zaczyna dowolna osoba z pary!


Próg punktowy: 7
zasady gry | kostki | spis zaklęć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Wto Kwi 05 2016, 14:24

Pojedynek (I tura)
Zaklecie: Horrednum Tantibus Somnium
Atak: 2+6=8
czy odnosi skutek?: TAK



Regis nie wiedział zbytnio, co go czeka, kiedy zapisywał się do Ulicznego Klubu Pojedynków. Domyślał się owszem, jak to teoretycznie może wyglądać, bo to nie pierwsza jego przygoda tego typu, jednak nie mógł być pewien, co przygotują organizatorzy, jacy będą uczestnicy. Nie wiedział, czy będzie miał kogoś na swoim poziomie, czy słabszego. A może lepszego?
W zasadzie to Regisa zaskoczyła wiadomość o pojedynku, na jakim miał się pojawić. Znał tylko miejsce i czas, nic więcej. Teleportował się na miejsce i zaraz rozejrzał się. Plantacje roślin. Dobrze, ma już przewagę.
Mężczyzna poruszał się powoli pośród roślin, uważając, by nie podrażnić żadnej. Przeczuwał też, że coś się kryło za krzakami, wyczuwał obecność stworzeń.
Po jakimś czasie dotarł do bazowego miejsca po pojedynku i zobaczył drobną dziewczynę, z którą miał walczyć. Zakpił w duchu, myśląc, że będzie miał wygraną w kieszeni. To on pierwszy zaczynał. Rzucił zaklęcie. Nie zamierzał się cackać z dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Wto Kwi 05 2016, 15:49

Alexis uwielbiała uliczne pojedynki. Ta adrenalina, wszystkie emocje, które towarzyszyły, całemu zajściu strasznie jej się podobały. Powiedziałaby, że lubiła to praktycznie tak samo jak seks, a mało było takich rzeczy. Dlatego też, gdy tylko dostała wiadomość wcisnęła kościsty tyłek w dżinsy, zarzuciła na barki jakąś koszulkę a na nią średniej grubości kurtkę, po czym teleportowała się na miejsce zdarzenia. Na magicznej plantacji była tylko raz w życiu, teraz już drugi.
Dotarła na miejsce i odkryła, że była pierwsza. Skrzywiła się lekko, nie lubiła być pierwsza, wolała przychodzić gdy ktoś był już na miejscu, albo przychodzić spóźniona.
W końcu usłyszała kroki i zobaczyła zbliżającego się mężczyznę, nie mógł być wiele starszy od niej. Widziała w jego spojrzeniu, że wziął ją za łatwego przeciwnika. To działało tylko na jej korzyść. Nie spodziewał się, że może skopać mu dupsko. Oj, bardzo tego chciała. Nie czekał też, tylko od razu zaczął. I bardzo dobrze. Lubiła ludzi którzy się nie pieprzą. Uniosła przygotowaną wcześniej różdżkę.
-Protego. - zainkantowała zaklęcie, które odbiło się to rzucone przez gajowego. Alexis uniosła wolną dłoń i założyła kosmyk włosów za ucho po czym uniosła kącik ust w uśmiechu. - Od razu do sedna, lubię takich. - Stwierdziła przestępując z nogi na nogę. Jej spojrzenie, choć okolone uśmiechem pozostawało poważne i dokładni rejestrowało każdy ruch jej przeciwnika.
-Everte Statum - rzuciła zaklęcie, odpowiadając atakiem na atak, uprzednio rozstawiając trochę stopy, by lepiej utrzymywać równowagę i mieć dobre pole do manewrów. Miała nadzieję wygrać ten pojedynek i dać do zrozumienia, że nie należy nie doceniać kobiet.


Pojedynek I
Zaklecie: Protego
Obrona: 3 i 4 = 7
Koncentracja: -
czy odnosi skutek?: TAK


Pojedynek I
Zaklecie: Everte Statum
Atak: 4+6=10
Koncentracja: -
czy odnosi skutek?: TAK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sro Kwi 06 2016, 15:44

Pojedynek (I tura)
Zaklecie: Barrera
Obrona: 3+5 = 8 - 3 (koncentracja) = 5
Koncentracja: 4
czy odnosi skutek?: TAK  NIE


Regis przeliczył się co do umiejętności młódki, zresztą nie pierwszy raz (przez co nabawił się już blizn i urazów w życiu w ilości sporej). Jego zbyt duża pewność siebie, granicząca z butą dawała o sobie znać. Cóż, ślizgońskosć ma się we krwi do końca życia.
Gdy zobaczył, że dziewczyna z łatwością odparła atak, zdenerwował się, wiedział już, że nie może sobie pozwolić na żaden błąd.
- Aerudio - rzucił pewnie zaklęcie i stanął, patrząc z satysfakcją na dziewczynę. Powietrze zawirowało wokół niego bardzo szybko. Utrzymał barierę powietrzną wystarczająco długo, by z łatwością odeprzeć atak. Dziewczyna rzucała podstawowe zaklęcia. Mogą jej nie wystarczyć.
- Musisz się bardziej postarać - dodał kpiącym tonem.

Na koncentrację rzuca się razem z kostkami na obronę/atak, dlatego ignoruję kostki.

Nie wiem co się dzieje w temacie kostek, nie rzucajcie kostkami na zapas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28689
  Liczba postów : 33168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sro Kwi 06 2016, 16:28

Podsumowanie tury (I)
   
Gracz A: @Regis Sauveterre
Atak+Obrona: 1 - 1 = 0
Gracz B: @Alexis Sky
Atak+Obrona: 0 + 4 = 4
Zwycięzca tury: @Alexis Sky


II turę rozpoczyna @Alexis Sky !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pią Kwi 08 2016, 15:08

Alxis często była niedoceniania. Zwłaszcza, że jej wygląd nie robił z niej groźnego przeciwnika. Ale nie przeszkadzało jej to, lubiła udowadniać, że ktoś nie miał racji. Jej przeciwnik chyba też trochę sie przeliczył myśląc, że pośle ją na deski kilkoma zaklęciami. Nie będzie miał tak łatwo. Wydawało jej się, że kojarzy swojego przeciwnika jeszcze z Hogwartu. Chyba był tak jak i ona ślizgonem, tylko kilka lat starszym. No proszę bardzo, co za spotkanie po latach.
-Aquasudo- rzuciła na opowiadając na jego pytanie nawet, ale coś bardzo poszło nie tak, bo mimo iż z różdżki zaklęcie popłynęło, to nie trafiło w chłopaka stojącego na przeciw niej. No jak będzie pudłować to na bank nie uda jej się tego pojedynku wygrać. Przygryzła lekko wargę zła na samą siebie i przy okazji cały świat, skupiając się, by odeprzeć atak, gdy ten nadejdzie.


Pojedynek II
Zaklecie: Aquasudo
Atak: 1+1=2
Koncentracja: -
czy odnosi skutek?: NIE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sob Kwi 09 2016, 15:29

Pojedynek II
Zaklecie: Ipsum Exo
Atak: 3+1+2 (koncentracja) = 6 = 4
Koncentracja: kostka 5
czy odnosi skutek?: NIE


Regis był wkurzony ogromnie na dziewczynę i na sytuację. Myślał, że łatwo pokona tę dziewczynę, a tu klops. Nie był pewien, czy wstąpienie do tego klubu było dobrym pomysłem. Zaczynał tego żałować. Nudy, nudy, nudy. Myślał, że będzie miał przeciwnika naprawdę na poziomie, a tu dziewczyna, która pewnie ledwo co skończyła Hogwart.
Regis roześmiał się kpiąco, widząc, jak dziewczyna nie poradziła sobie z zaklęciem. Podreptał w miejscu, dając sobie chwilę na zastanowienie się, czym tu uraczyć młódkę.
- Ipsum Exo - próbował rzucić zaklęcie, jednak nie wyszło mu, bo wykonał zły ruch różdżką.
Niech to szlag! Więcej nie miał zamiaru brać udziału w takiej szopce.

Ignoruję kostki na koncentrację. Przypominam, ze rzuca się nimi w jednym rzucie z kostkami na atak!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28689
  Liczba postów : 33168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Sob Kwi 09 2016, 23:41

Podsumowanie tury (II)
   
Gracz A: @Regis Sauveterre
Atak: 2 - 7 = (-5)
Gracz B: @Alexis Sky
Atak: 4 - 7 = (-3)
Zwycięzca tury: @Regis Sauveterre


III turę rozpoczyna @Regis Sauveterre !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pon Kwi 11 2016, 13:11

(przepraszam za kłopoty, po prostu nie ogarniam tych kostek pojedynkowych jeszcze, aaaaaaaaaaaaa)

Pojedynek III
Zaklecie: Deja fou
Atak: 3+4-1 = 6
Koncentracja: kostka 6
czy odnosi skutek?: NIE


Złość Regisa wzrosła jeszcze bardziej, malowała się na twarzy. Coraz trudniej było mu nad sobą panować. Najchętniej rzucałby zaklęciami raz po raz, łamiąc zasady pojedynku, by tylko móc wyjść z twarzą i się teleportować do chatki jak najszybciej. Zapominał jednak, że powinien mieć jakąś klasę, zachować się porządnie, jak to w pojedynkach przystało.
Zrobił kilka kroków w bok i rozejrzał się wokół. Czego tu się uczepić... zaklęcia, które przychodziły mu do głowy, nie nadawały się w tej okolicy. Musiał coś szybko wymyślić. Skrył się za wysokim krzakiem, a raczej próbował, wzrost mu nie ułatwiał sprawy. Skup się, Regis! Wziął kilka głębokich oddechów, policzył do dziesięciu od tyłu... i dalej był wściekły.
- Deja fou - warknął i już miał nadzieję, że trafi dziewczynę... jednak zaczepił o jakąś łodygę i zaczął walczyć z rośliną. Po chwili ta dała mu spokój i przeszedł w inną część plantacji, znikając niemalże z oczu przeciwniczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Pon Kwi 11 2016, 20:26

Coś jej dzisiaj kompletnie nie szło i ratował ją chyba tylko fakt, że i jej przeciwnikowi nie idzie za dobrze. Ostatnie zaklęcie i jego i jej to jakiś kompletny niewypał, żadne nie trafiło w swojego przeciwnika. Bardziej przypominała to pojedynek pierszaków, aniżeli walkę dwóch dorosłych osób. Regis schował się w krzakach, a nastepnie rzucił zaklęcie, które zahaczyło o gałąź i nie dotarło do niej. Przyszła jej kolej, Alexis wykonała poprawy ruch różdżką.
- Fraxinus avis. - wypowiedziała i z końca jej różdżki w stronę jej przeciwnika wyleciał ognisty feniks, jednak nie udało mu się przedrzeć przez krzaki, za którymi chował się Regis. -Wyszedłbyś, zamiast chować się jak tchórz. - mruknęła wywracając oczami. Gajowy co najwyżej poczuł tylko powiew ciepłego powietrza. Alexis zaczynała powoli nudzić ta walka, niewiele się w niej działo, głownie z ich winy.


Pojedynek III
Zaklecie: Fraxinus avis
Atak: 4+2=6
Koncentracja: -
czy odnosi skutek?: NIE
[/quote]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Czw Kwi 14 2016, 17:10

Podsumowanie tury (III)
   
Gracz A: @Regis Sauveterre
Atak: 6 - 7 = (-1)
Gracz B: @Alexis Sky
Atak: 6 - 7 = (-1)


Dogrywka (III tura)
   
Gracz A: @Regis Sauveterre
Kostka: 5
Gracz B: @Alexis Sky
Kostka: 1
Zwycięzca tury: @Regis Sauveterre


IV turę wyjątkowo rozpoczyna @Regis Sauveterre!

Pojedynek IV
Zaklecie:  Terra mora vantis
Atak: 6+4=10
Koncentracja:
czy odnosi skutek?: TAK


Regis nie przestraszył się feniksa dziewczyny, widział, że ptak był zbyt blady, aby do niego dotrzeć i mu coś zrobić. I nie przeliczył się, poczuł jedynie ciepły nawiew.
Mężczyzna znowu się przemieścił, rozglądając się przy tym uważnie po otoczeniu. Nadal zbytnio nie przychodziło mu do głowy żadne zaklęcie, by wykorzystać rośliny do zwycięstwa nad przeciwniczką. Czy to oznacza, że był słaby? Nie, po prostu wyszedł z wprawy, dawno się nie pojedynkował. A nie miał zbytnio czasu, żeby poćwiczyć, w Hogwarcie było zawsze mnóstwo roboty.
- Terra mora vantis - rzucił, wychylając się na chwilę zza krzaka, a zaklęcie poleciało prosto w stronę dziewczyny. Wyglądał dalej, ciekawy, czy zaklęcie trafi dziewczynę. Miał taką nadzieję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Czw Kwi 21 2016, 18:34

Pojedynek IV
Zaklecie: Protego
Atak: 4+2=6
Koncentracja: -
czy odnosi skutek?: NIE


Bardzo ją irytował fakt, że Regis schował się za tymi krzakami, co on miał pięć lat, żeby się w chowanego bawić? Myślała, że uliczne pojedynki to rozrywka dla dorosłych osób i że to nie zabawa a walka na zaklęcia. Jak widać jednak się myliła.
-Protego - rzuciła, gdy zaklęcie poszybowało w jej stronę, ale zrobiła to o chwilę za późno. I dostała zaklęciem nie należącym do typu przyjemnych. Całe jej ciało ogarnęło uczucie tak okropne, że miała ochotę krzyczeć, jednak nie wydała ani jednego słowa, choć miała wrażenie, że całe jej ciało rozpada się w proch. Przyklękła na jedno kolano ciężko dysząc i marząc tylko o tym, bo to tragiczne uczucie jak najszybciej się skończyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczne plantacje   Czw Kwi 21 2016, 18:48

Podsumowanie


Podsumowanie tury (IV)
Gracz A: @Regis Sauveterre
Atak: 10 - 7 = 3
Gracz B: @Alexis Sky
Atak: 7 - 6 = 1
Zwycięzca tury: @Regis Sauveterre  


Zwycięzcą pojedynku zostaje @Regis Sauveterre!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Magiczne plantacje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Magiczne choroby i urazy
» Magiczne używki
» Magiczne zawody - rozwój, spis
» Znane postacie magiczne
» Magiczne Dowcipy Weasleyów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-