IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie nr 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie nr 4   Wto Mar 18 2014, 22:05

Mieszkanie Sereny

Ewentualny krótki opis

Sypialnia Sereny


Z pewnością nie jest w niej zawsze utrzymywany taki porządek jak na zdjęciu i często można wpaść na kartony ze starymi obrazami lub sterty płyt tworzące niekiedy wieżyczki. Nie można też przegapić sporej sztalugi stojącej prawie na środku pomieszczenia i załadowanego przyborami plastycznymi stoliczka, znajdującego się obok. Na łóżku poza zwykłą białą pościelą leży sporo barwnych poduszek, które w nocy zazwyczaj spadają na podłogę.
 

Pokój II

Krótki opis + ewentualne zdjęcie

Salon/Kuchnia

Krótki opis + ewentualne zdjęcie

Łazienka

Krótki opis + ewentualne zdjęcie


Ostatnio zmieniony przez Serena S. Fluvius dnia Pon Gru 28 2015, 02:15, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sob Lut 28 2015, 23:58

Nie było wcześnie. Późno też nie. Była to jednak pora która zdarzała się codziennie i właściwie nikogo już nie zaskakiwała. Dany jednak czuła się jak najgorsza przyjaciółka świata. Nie dość, że nie odzywała się do Sereny przez taki okres czasu, to teraz miała ją jeszcze poprosić o przysługę.
U Serenki zjawiał się prosto po wizycie u Antoniego. także była trochę roztrzęsiona. A może i nawet bardzo. Kiedyś wchodziła tutaj bez pukania. Tak po prostu. Dzisiaj jednak wszędzie czuła się jak obca.
Stanęła pod drzwiami i puściła rączkę swojej walizki. Westchnęła mocno. Pociągnęła łyka z butelki ognistej, którą trzymała w drugiej dłoni. Była zła, była smutna, była zawiedziona. Potrzebowała dobrej duszy. Albo upicia do końca.
W końcu zadzwoniła. Rozbrzmiał dzwonek, a ona spróbowała przybrać na usta uśmiech, choć wcale nie szło jej to najlepiej. Ale jeśli może przed kimś nie udawać, to na pewno nie musiała tego robić przed Serenką. Otarła oczy wierzchem dłoni i przestąpiła z nogi na nogę czekając na otwarcie drzwi. Tak bardzo musiała ją zobaczyć i powiedzieć o wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 01 2015, 00:31

Po dostaniu ostatniego listu od Dany, Serena szybciutko ruszyła ku kuchni. Chciała jeszcze przed przyjściem przyjaciółki przygotować coś do picia i jedzenia. Czuła, że ich rozmowa nie będzie należała do tych krótkich. Z niemiłym zaskoczeniem dostrzegła spore braki we własnych zapasach i jedyne co jej pozostało to zrobienie kanapek. Odkąd Jeanette się wyprowadziła, Serena co jakiś czas zapominała o zakupach. W końcu w tygodniu głównie żywiła się w szkole, razem z innymi uczniami i studentami. Przynajmniej u niej nigdy nie zbrakłoby herbaty, więc tutaj nie natrafiła na problem. Wybrała taką, która pomoże im się uspokoić i zrelaksować.
Gdy już zaniosła wszystko do pokoju, usłyszała dzwonek do drzwi. Popędziła jak na złamanie karku, by Dany nie musiała stać na klatce schodowej i niepotrzebnie marznąć. Otworzyła drzwi z szerokim uśmiechem, który  utrzymał się tylko przez pierwszych parę chwil. Serena zamrugała lekko zdziwiona, widząc stan w jakim znajdowała się brunetka. Na ten widok, aż zabolało ją serce. Rzuciła jej się na szyję, by poczuć bliskość przyjaciółki. Obydwie siebie bardzo potrzebowały, ale to teraz Daenerys musiała się zająć. Cierpiała z jakiegoś powodu, a obowiązkiem przyjaciela było przerwanie tego.
- Jak dobrze Cię widzieć, wchodź. - gdy w końcu się od niej oderwała, złapała za jej walizkę by pomóc jej wnieść ją do środka - Nie muszę Ci chyba mówić, że masz się czuć jak u siebie?
Zerknęła w stronę ognistej trzymanej przez puchonkę i westchnęła cichutko. Miała nadzieję, że nie stało się nic tak okropnego, czego nie zdołałyby razem naprawić.
- Zrobiłam nam herbatę i kanapki. Chyba, że jednak zostaniemy przy mocniejszej wersji... Dany, co się stało? - złapała ją za dłoń i poprowadziła do pokoju, by się rozgościła. Naprawdę martwiła się o przyjaciółkę i nie mogła wytrzymać widząc ją taką smutną. Z drugiej strony tak bardzo cieszyła się z jej obecności, która mogła zapełnić samotność jaką ostatnio czuła Serena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 01 2015, 00:48

Dany cieszyła się, że idzie zobaczyć się z przyjaciółką, ale jednocześnie się tego bała. Zazwyczaj to ona niosła pomoc. Nie potrzebowała jej nigdy. Całkiem dobrze i dzielnie radziła sobie sama. Ba, do tego jeszcze zajmowała się smokami. A teraz? Teraz czuła się bezradna niczym noworodek. Zagubiona w świecie, który tak dobrze znała.
Widok Sereny sprawił, że automatycznie poczuła się lepiej. Gdy rzuciła jej się na szyję poczuła ogarniające uczucie beztroski i bezpieczeństwa. Wiedziała, czuła, że i Serena coś przeżyła podczas jej nieobecności, a jednak była taką przyjaciółką, po której twarzy i zachowaniu można było poznać, że już w pierwszej sekundzie odłożyła siebie na bok. Kochała ją za to.
-Z pewnością, zostaniemy przy mocniejszej wersji. - odpowiedziała siląc się na humor i uśmiech, ale wyszło jej to strasznie... słabo i blado. Nikt by się na to nie nabrał. A już na pewno nie ktoś, kto znał ją jak krukonka. Pozwoliła pociągnąć się do salonu, gdzie to ściągnęła płaszcz i rzuciła na jakiś fotel. Była ubrana w tą samą granatową sukienkę z krótkimi rękawami, w której była u Antoniego. Jej dłonie nadal zdobiły blizny po smokach i miały tam jeszcze zostać przez kilka dnia. Magiczne maści na tego typu rany, choć cholernie dobre, działały nużąco długo. Ale Dany lubiła te blizny, nie chowała ich, choć wiedziała, że zazwyczaj przyciągają zaciekawione spojrzenia każdego.
W końcu zasiadła na kanapie. Zrzuciła buty i podciągnęła nogi na siedzenie. A następnie pociągnęła z butelki, której nawet nie wypuściła z dłoni. Spojrzała na rudą i westchnęła.
-Ja... - zawahała się - nie wiem od czego zacząć. - powiedziała po chwili. Postawiła butelkę na stole a swoje brązowe włosy przeczesała dłonią. Zamknęła na chwilę oczy i potarła nos. - Zanim... Zanim wyjechałam Bonnet mnie zostawił. - powiedziała spokojnie, to zdanie nie przechodziło jej już tak ciężko przez gardło. Ponownie westchnęła. - chciałam wejść po swoje rzeczy, gdy go nie będzie, ale coś poszło kompletnie nie tak, bo wpadłam wprost na jego domówkę. -Skończyła na razie, uśmiechając się krzywo do przyjaciółki. Wzięła do rąk butelkę ze stołu i pociągnęła z niej kolejny łyk, potem wyciągnęła ją w stronę przyjaciółki - chcesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 01 2015, 12:42

Przyglądała się jej z troską, gdy siadała na kanapie ubrana w granatową sukienkę. Jasne, że dostrzegła blizny na jej dłoniach... takie szczegóły nigdy nie umykały rudowłosej. Tylko nie uważała, że to jest powód złego samopoczucia Dany. Jeśli jakiś głupi czarodziej by jej takie coś zrobił, byłby już  na samej górze czarnej listy z wielkim wykrzyknikiem przy nazwisku. Serena nie za bardzo znała się na wyglądzie ran, ale te raczej nie wyglądały na robotę człowieka. Chociaż kto ich tam wie? Opadła obok przyjaciółki na kanapie i zaśmiała się cicho słysząc jej odpowiedź.
- Powinnam, więc chyba kogoś poprosić o dostawę na dzisiejszy wieczór. - uśmiechnęła się pocieszająco, dostrzegając starania brunetki.
Szkoda, że alkohol nigdy nie zaliczał się do najlepszych rozwiązań. Tylko mógł na na jakiś czas odgrodzić nas od problemów, a nie je wyrzucić z naszego życia. Ale czego nie zrobi się dla przyjaciół? Jeśli Dany poczuje potrzebę upicia się, to Serena będzie obok i się nią zajmie. Chociaż miała nadzieję, że poradzą sobie i bez tego. Ruda nie uważała się za najlepszą pocieszycielkę, a nawet dość często nie umiała udzielić komuś pomocnej rady. Za to starała się jak tylko potrafiła i uważnie słuchała wypowiedzi puchonki. Mężczyźni, ile to z nimi jest problemów związanych! Ile łez wypłakanych! Westchnęła i oparła się o jedną z poduszek.
- Ale ty nadal coś do niego czujesz? - raczej nie musiała zadawać tego pytania, bo sama jej reakcja sporo wyjaśniała - Coś Ci zrobił?
Jeśli ten Ślizgon w jakkolwiek sposób skrzywdził jej przyjaciółkę, to automatycznie miał na pieńku z Fluvius. Niech go tylko wtedy gdzieś spotka! Uprzejmie wyjaśni jak nie powinno się traktować  jej bliskich.
- Rozmawiałaś z nim wtedy? - zastanowiła się chwilę nad całą sytuacją. Coś musiało się tam wydarzyć, skoro tak to się na niej odbiło. Sporo okropnych scenariuszy krążyło jej w głowie. Trafić na imprezę organizowaną przez byłego... jak by się wtedy sama ona zachowała? Na pewno nie zaliczyłaby tego do przyjemnych przeżyć. Poprawiła rude pasma, które co chwilę zsuwały się jej na twarz. Podążyła za spojrzeniem brunetki i przez chwilę zastanowiła się nad odpowiedzią.
- Jasne, nie będziesz przecież pić sama. - sięgnęła po butelkę ognistej i upiła łyka trunku.
Poczuła jak spływa jej do żołądka i przyjemnie pali w gardło. Przynajmniej ilość alkoholu rozłoży się na więcej osób, a nie da się upić Dany samej. Uśmiechnęła się, co raczej wyglądało na grymas po wypiciu mocnego napoju i odstawiła butelkę na stolik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 01 2015, 15:01

Dany cieszyła się, że ma w swoim życiu kogoś takiego jak Fluvius. Troszczyła się o nią i wiedziała jak z nią rozmawiać. A jeśli nie chciały rozmawiać głucha cisza pomiędzy nimi im nie przeszkadzała. W tej chwili Dany chciała jednego i drugiego jednocześnie, co jak wiadomo było nie do osiągnięcia.
-Zawsze możemy się same po nią przejść. - powiedziała Dany wzruszając lekko ramionami. Było jej wszystko jedno, czy po alkohol pójdą, czy przyniesie go jakiś znajomy Sereny. Zazwyczaj Dany nie piła. A jak już piła, to niewiele. Dzisiaj jednak potrzebowała się upić. Po prostu zresetować. Nawet ona raz na jakiś czas miała taką potrzebę i miała nadzieję, że uda się jej to zrobić. Miała też nadzieję, że pomoże jej to jakoś ruszyć dalej, ale bardzo w to wątpiła.
-Poza tym, że wyrwał mi serce rzucił na ziemię i po nim poskakał, to nie? - odpowiedziała spokojnie przyjaciółce, choć wcale taka spokojna nie była. Zaraz po tym zaczęła od początku, powiedziała jak zaczęło się psuć jeszcze na wakacjach, jak poszło o Viseriusa, który zniszczył kanapę. Potem powiedziała o tym, jak umarł jego ojciec, i to własnie wtedy Bonnet stwierdził, że nie powinni być razem i do niczego to nie prowadzi, praktycznie wyrzucając ją z domu, w którym mieszkali razem. Podjęła wtedy staż w Walii, musiała odpocząć od niego, do całej Anglii. Teraz wróciła i chciała tylko odebrać swoje rzeczy.
Przerwała opowieść i sięgnęła po butelkę z której zdrowo pociągnęła. Znowu ciężko westchnęła i oparła się o kanapę. Gdy Serena zapytała o rozmawianie Dany zaśmiała się lekko.
-Wyprosił wszystkich, przy pomocy zaklęcia i zapytał co u mnie słychać. Ba, nawet proponując herbatę, albo kawę. Dżentelmen. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 01 2015, 23:49

Wysłała w sumie już list do przyjaciela, więc nie musiały same się fatygować w tą chłodną noc do najbliższego sklepu. Poza tym Monty ostatnio dość często poprawiał jej humor, więc czemu by nie spróbować i z Dany? Serena miała przeczucie, że z pewnością przypadną sobie do gustu... a jedyną rzeczą, która ich łączy nie będzie tylko ona.
- Zanim się wydostanie z Hogwartu to minie trochę czasu, więc musimy zadowolić się tym co mamy. - dodała podkreślając, że nie zamierza teraz ciągać DNA po tej wiosce.
Właściwie trochę się bała, że za duża ilość alkoholu zaszkodzi przyjaciółce. Nawet jeśli chciała się upić by odgonić od siebie te negatywne wspomnienia, to taka cena dla Sereny wydawała się za wysoka. Jeśli chciała dzisiaj zapomnieć o tym wszystkim, to mogły spróbować w inny sposób. W końcu miały tyle możliwości by się jakoś rozerwać... jak w tych mugolskich filmach, które oglądała z ojczymem! Na zakupy to raczej za późno... ale kto wie na co będzie miała puchonka ochotę? Do niczego nie zamierzała jej zmuszać, ponieważ nie na tym to polegało.
Uważnie wysłuchała opowieści dziewczyny, spokojnie analizując jej słowa. Dobra, starała się to robić spokojnie. Tak bardzo bolało ją słysząc o jej problemach związanych z Bonnetem. Jeśli dobrze zrozumiała to mógł czuć się okropnie po śmierci ojca... ale żeby potraktować tak kogoś kogo ponoć się kochało? W dodatku wyrzucić ją z domu, a potem jak gdyby nigdy nic zapytał co u niej? Jak tak zachowują się faceci w tych czasach, to wolała zostać starą panną.
- Dany kochanie... nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym powiedzieć coś co Ci z tym wszystkim pomoże. Zachował się jak ostatni cham i nie zasługuje na to by ktokolwiek tak przez niego cierpiał - wyszeptała i delikatnie pogładziła brunetkę po ramieniu.
Nie miała takiego doświadczenia w rozterkach miłosnych by móc wczuć się w jej sytuację. Ale czy w ogóle można porównać do siebie jakiekolwiek rozstania? Większość kończy się przecież cierpieniem przynajmniej jednej ze stron. Jedyne co mogła zaoferować Daenerys to swoje wsparcie i próby oderwania ją od wszelakich zmartwień.
- Czyli musimy  teraz ustalić, gdzie zakopiemy jego zwłoki, co nie? - posłała jej delikatny uśmiech i przekrzywiła lekko głowę. Nie zamierzała żartować z tak nieprzyjemnych tematów. Łudziła się, że choć przez chwilę pojawi się u niej szczery i niewymuszony uśmiech. Małymi kroczkami musiały sobie jakoś poradzić ze swoimi demonami i pójść przed siebie. To wydawało się jedyną sensowną opcją dla tych dwóch panien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sro Mar 04 2015, 19:36

Dany nie miała nic przeciwko temu, żeby się przejść. W sumie dzisiaj nie miała już nic przeciwko niczemu. Jakoś sam z siebie włączył jej się tryb, który miał wszystko kompletnie gdzieś. Może to właśnie z tego prostego powodu, że gdyby miała dalej rozmyślać i się przejmować, to pewnie nie dałaby rady znieść tego całego bólu, który przysporzył jej Bonnet.
-Możemy w takim razie poczekać - powiedziała spokojnie, godząc się na wszystko. Dzisiaj pewnie zgodziłaby się na wszystko spokojnie. Sięgnęła po kanapkę, którą przygotowała Serena i zaczęła ją jeść. Dopiero gdy po raz pierwszy ją ugryzła uświadomiła sobie, jaka była głodna. Wczesniej nawet o tym nie myślała. Nie miała po co.
-Tak, niejedna osoba mnie przed nim ostrzegła- powiedziała spokojnie. Chyba tylko ilość wypitego alkoholu sprawiała, że nie siedziała teraz zalana łzami. Te leciały gdy tu szła. A może po prostu już wszystkie wypłakała? Cholera wiedziała.
Roześmiała się lekko na ostatnie słowa Sereny. Wiedziała, że przyjaciółka ją rozbawi. Pokręciła lekko głową rozbawiona. Nie chciała go nigdzie zakopywać. Co więcej nie miała ochoty go więcej widzieć. Wiedziała jednak, że będzie musiała stawić temu czoła. Zamiast tego powiedziała.
-Przewaletujesz mnie kilka dni u siebie? Jakoś nie bardzo mam ochotę wracać do dormitorium? - miała nadzieję, że Serena nie będzie miała nic przeciwko przenocowaniu jej kilka nocy. Zdecydowanie uratowałaby jej tym życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10526-sowa-montiego#289420




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 08 2015, 17:06

Monty ucieszył się na list od Syrenki.  Dawno nie spędzał czasu z kimś kogo po prostu lubi. Ciągle miał styczność z osobami które musiał tolerować, a dla tych naprawdę szczególnych brakowało mu czasu. Poza tym miał jej sporo do opowiedzenia. Sporo rzeczy których osoby postronne by nie zarozumiały, albo uznały za bzdety. Montgomery w otoczeniu bliskich mu ludzi, przestawał być małomówny. Lubił dzielić się wszystkimi przemyśleniami i anegdotami.  Tak jak obiecał w liście, zamierzał przynieść ognistą. Coś nader oklepanego, ale nadal cieszącego się popularnością na domówkach. Właśnie co do pijańskich nawyków młodzieży, to miał Redfern problem. Kilka przecznic od mieszkania Syrenki stoczył nierówną walkę o ostatnią butelkę owego trunku. Nierówną, bo jako dżentelmen z bólem serca i niesmakiem musiał ustąpić. Swoją drogą ciekawe po co temu wstrętnemu dziewuszysku były te procenty. Uczyć się a  nie rozpijać. Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach. Także po dłuższym spacerku do kolejnego sklepu, Monty nieco zdyszany dotarł domieszkania dziewczyny.  Obiło mu się o uszy,  że ostatnia współlokatorka dziewczyny się wyniosła. Ta też bez pukania, władował się do salonu.
-Hej Syrenka już jestem. Nie uwierzysz, ale...
Przerwał w pół zdania. Co do wstrętnego dziewuszyska.  Monty zaklął w duchu.  Co to miało znaczyć? To nie się znają? Posłuże się pięknym poetyckim językiem, by oddać w pełni mimikę  rudego -o szit .
-Także ten...
Nieudolnie podał przyjaciółce butelkę. Spuścił wzrok, lewą dłonią masując kark w akcie zakłopotania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 08 2015, 22:13

Dany nie mogła być teraz sama, a Serena dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Jeśli to właśnie jej zaufała na tyle by przyjść z swoimi problemami, to musiała z całych sił spróbować pomóc przyjaciółce je rozwiązać. Pokiwała głową na komentarz puchonki, przyjmując do wiadomości jej obojętność. Jasne, że zdawała sobie sprawę jak wręcz przeciwne były jej uczucia. W tym wypadku nie potrzebowała dodatkowych wyjaśnień i poza tym nie zamierzała na nią zbytnio naciskać. Wszystko powinno przyjść od niej dobrowolnie i naturalnie, a nie z powodu wymuszania.
- Dany, nikt nie powinien osądzać Cię z uczuć jakimi darzysz drugiego człowieka. - pokręciła delikatnie głową, kompletnie nie zgadzając się z ideą tego całego ostrzegania. Jasne, jeśli był mordercą to powinna trzymać się od niego z daleka... ale jeśli po prostu się w nim zakochała? Jak można zabronić komuś podążać za głosem serca, tym samym wmawiając mu jak głupiutkie są jego uczucie. Oczywiście, teraz bolało... niewątpliwe będzie i potem. Sama czułą, że bolące rany z jednego z jej rozstań pozostały do dziś. Nie powinna teraz o tym myśleć, więc odgoniła to jak najdalej od siebie. Uśmiechnęła się do niej pocieszająco, chcąc przekazać jej choć część zrozumienia.
- Jasne! Wiesz, strasznie tu pusto się zrobiło... możesz zostać ile chcesz. Współlokatorka się wyprowadziła, ale  jej pokój nadal stoi bez nowych mebli. Zanim nie załatwimy jakiś nowych mogłabyś spać obok mnie... raczej się zmieścimy -  uśmiechnęła się szeroko, mając przed oczami wizję przyjaciółki kręcącej się po tych smutnych czterech kątach - Jak dla mnie możesz się nawet wprowadzić... jak chcesz oczywiście.
Przerwała swój wywód, bojąc się jej reakcji. Nie przytłoczyła jej takimi propozycjami? W końcu podejmowanie nowych decyzji po takich przeżyciach nie należało do najłatwiejszych. Nagle do pomieszczenia wparował nie kto inny jak Monty. Wywróciła oczami i przywitała się ze starym przyjacielem.
- Nie uwierzę w co? - zapytała odbierając od niego butelkę. Nie umknęło jej uwadze to jaką miną je obdarował. Jakby co najmniej przywaliły mu na dzień dobry gazetą w tą piegowatą mordkę. Coś go ugryzło? Od kiedy zrobił się taki nieśmiały? Montgomery nigdy nie należał do ludzi o łatwym charakterze, a teraz właśnie Serena miała niemały problem z odczytaniem jego reakcji. Może poczuł się onieśmielony obecnością Dany? To byłoby nawet urocze, więc czemu by nie mógł zostać troszeczkę dłużej?
- Dany poznaj Montiego, a ty... halo Monty, to jest Dany. - szturchnęła go lekko, by nie patrzył się jak ciele w podłogę i jakoś zachowywał po ludzku. Pociągnęła go, tak przy okazji, w dół i posadziła między nią a puchonką. - Nawet nie wiecie, jak miło mieć was przy sobie. Szkoda, że wcześniej się nie poznaliście, prawda?
Obdarowała ich delikatnym uśmiechem, kompletnie nie zdając sobie sprawy z ich wcześniejszego spotkania. Zamyśliła się na sekundę, przyglądając tej dwójce puchonów. Oboje mieli za sobą trudny okres i potrzebowali bliskiej osoby... może umieli by sobie wzajemnie pomóc? Zamrugała starając się nie odpływać ze swoimi jakże ciekawymi rozmyśleniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 08 2015, 22:59

Oczywiście, że mogła być teraz sama, ale mogłoby to się różnie skończyć. Znów nie róbmy z niej też jednej z tych kobiet, które bez faceta żyć nie potrafiły. Radziła sobie całkiem nieźle przez ostatni czas w Walii. Jednak widok Bonneta wstrząsnął ją. Może nawet nie jego widok, a jego zachowanie. Rozmawiać mu się zachciało. Dobre sobie.
-Powinien, nie powinien. Jeden pies. - mruknęła puchonka w końcu. Co ta za różnica teraz? Teraz już i tak było po wszystkim, więc w sumie nie było po co to dalej roztrząsać. Sięgnęła po butelkę z ognistą, którą Serena odłożyła na stół i znów z niej pociągnęła. Odstawiła ją potem na stół. Nawet nie zawracał a sobie głowy by zapytać o szklanki. Ale może był na nie już czas, skoro miał zaraz tutaj przyjść ktoś nowy. Ucieszyła się, gdy Serena powiedziała jej, że może zostać ile chce. A gdy usłyszała jej propozycję podniosła na nią niebieskie ślepa.
-Chętnie. - odpowiedziała w końcu. Chodziło jej oczywiście o zamieszanie z nią, bo o cóż by innego. - Veserion cię lubi, jak mało kogo. -Dodała, zerkając na kuguara, który kręcił się gdzieś koło Serenki ocierając się o nią i domagając się pieszczot. Cóż, mimo, że większy niż normalny, nadal był z rodziny kotowatych.
Miała coś jeszcze powiedzieć, o przeprowadzce, czy o nowych meblach, mogła je przecież kupić bez problemu. Krukonka i tak była kochana, że tak się nią zajęła. Nie zdążyła jednak powiedzieć tego, co miała na myśli, bo do salonu wszedł chłopak. Nie żaden inny, tylko ten chłopak. Wredne rude chłopaczysko bardziej. Natknęli się na siebie w sklepie w jednoczesnej chwili łapiąc za ostatnią butelkę ognistej. Spędzili jak na ocene Dany zbyt długą konwersację na temat tego, kto ma ją wziąć, gdy w końcu Dany rzuciła na stół kartę pod tytułem "jestem kobietą, należy mi się". Niesmak jednak pozostał po obu stronach jak widać. Anderson skrzywiła się tylko lekko widząc go ponownie. Miała nadzieję więcej na niego nie spoglądać.
-Taaaak, miło. - odpowiedziała Dany, lustrując jego profil spojrzeniem, gdy już Serena posadziła go obok niej. W tej samej chwili na stół wskoczył Veserion i zjeżył się.

Kosteczki dla Montiego :D:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10526-sowa-montiego#289420




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Pon Mar 09 2015, 19:44

O WY KOSTKOWE CWANIAKI :/

Montgomery najchętniej ulotniłby się bez słowa. Oczywiście mógłby trochę podroczyć się z nowo poznaną niewiastą, jednak nie widział w tym większego sensu. Skoro to jakaś znajoma Sereny, to tylko napytałby sobie biedy. Rudowłosa zraz sprawiałby mu z towarzyszką jakąś karczemną awanturę, a to nie na jego cierpliwość. Już miał rzucić coś na odchodne i wyjść, gdy nagle ktoś mu przeszkodził. Kuguar, serio? Paczcie no, nie dosyć, że o alkohol się wykłóca to cię jeszcze poszczuje.  W pierwszym odruchu cofnął się mimowolnie, gdy nagle zwierze rozsiadło mu się na kolanach. (4 z kostek, bijacz Cool ). Po chwili namysłu, zaczął drapać zwierza za uchem.  Veserion zaczął mruczeć, a rudy spojrzał na nie z wyższością.  No i  elegancko. Całe szczęście, że ten stwór się na niego nie rzucił. Redfern wyglądałby nadzwyczaj komicznie, gdyby próbował się od niego opędzić.
-Mieliśmy tę niewątpliwą przyjemność.
Powiedział z naciskiem na ostatnie słowo.  Posłał brunetce łobuzerski uśmiech. Cóż, straszna szkoda, że poznali się w takich okolicznościach. Rzeczywiście mieli ze sobą sporo wspólnego. Kto wie, może nawet by się zaprzyjaźnili. Monty przyglądał jej się z zaciekawieniem, nieprzerywając głaskania zwierzaka który ciągle domagał się pieszczot. Liczył na aprobatę? Kto go wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Mar 15 2015, 13:45

Serena nie była dobrym źródłem porad miłosnych. Przez wszystkie niepowodzenia przez które przeszła, najchętniej uciekłaby gdzieś w samotną podróż. Wtedy może udałoby się jej poukładać na tyle własne życie, by nie popełniać w kółko tych samych błędów. Odnaleźć siebie i trzymać się tego jako jedynego drogowskazu, który mógłby wskazać jej odpowiednią drogę.
Uśmiechnęła się szerzej, gdy Dany zgodziła się na syreniastą propozycję. Nie widziała żadnego problemu by zamieszkała tu ze swoim kuguarem. Raczej nie pogryzą się z jej bezimienną kotką? W sumie jej prawie nikt nie mógł zastać w jednym miejscu dłużej niż było to konieczne. Łaziła swoimi drogami jak jej właścicielka, a nawet na kilka dni potrafiła zniknąć gdzieś.
Obserwowała dość dziwną reakcję tej dwójki, zachodząc w głowę czy coś się przypadkiem pomiędzy nimi nie wydarzyło.
- Jaki mały ten świat... to gdzie się spotkaliście?
Nie zdążyła obrzucić ich spojrzeniem godnym prawdziwego detektywa, bo do akcji wkroczył nie kto inny, jak pupil puchonki. Przez chwilę przeraziła się, że będzie musiała zmywać plamy krwi Montiego z kanapy. Chyba zapomniały uprzedzić go o takim niebezpieczeństwie? No zdarza się, teraz to już nic nie zrobisz! Jednak bardziej zdziwiła ją reakcja kuguara na nowego gościa.
- Popatrz, Dany! Jego też polubił, to musi coś znaczyć. - roześmiała się, unosząc palce jakby co najmniej odkryła Amerykę. Ogarnęła rude włosy do tyłu i w końcu otworzyła butelkę otrzymaną od chłopaka. Powoli przechyliła Ognistą i wypiła zbyt duży łyk trunku. Zakaszlała, gdy poczuła jak rozgrzewający płyn spłynął jej do żołądka. Przekazała butelkę chłopakowi, po prostu jak jakąś fajkę pokoju, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sro Kwi 01 2015, 22:29

Dany cieszyła się na zamieszkanie z Sereną. Była jej dobrą przyjaciółką i wiedziała, że mieszkanie razem na pewno przypadnie jej do gustu, jak i jej rudej koleżance. Zdziwiła się jednak wielce, gdy w pokoju pokazał się chłopak, którego miała nadzieję nigdy więcej nie oglądać. Chciał jej przecież sprzed nosa zwinąć alkohol! I to ostatni, gdy ona była w takiej jego potrzebie! Prostak normalnie.
Na jej nieszczęście jeszcze siedział obok niej. I co dalej, mili uciąć sobie przyjacielską pogawędkę? Niedoczeknie. Nie miała z nim o czym rozmawiać. Był bezczelnym kradziejem alkoholi i to nieudolnym jeszcze, nie widziała możliwości jakiegokolwiek kontatku między nimi. Chociaż z drugiej strony Serena go lubiła. Coś to musiało znaczyć prawda? Coś na pewno, tylko nie bardzo mogła zrozumieć co. Nic w nim takiego super nie było. A jeśli było, to chował to bardzo, bardzo głęboko.
A gdyby nie to, że ten zień był już do dupy, to nawet jej zwierzak obrócił się przeciwko niej. Patrzyła jak Veserion wskakuje na stół i już widziała jak zatapia pazury w koszuli chłopaka. Ten wredny zwierz zamiast tego postanowił się do niego przymilać. Do jej nowego wroga! Spojrzała na kota z pełnym oburzenia spojrzeniem i wydęła lekko różowe usta.
-Chciał mi ukraść whisky. - poskarżyła się tak spokojnie, jak tylko umiała. Uniosła brwi i nie spuszczała spojrzenia z kota. Wredne kocisko, powinno pamiętać kto je karmi. Sereny wypowiedzi o Veserione nie skomentowała, była już i tak bardzo rozczarowana zachowaniem swojego zwierzaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Pon Gru 28 2015, 02:53

/prosto z andrzejkowej imprezy :")

Serena nie potrzebowała żadnego zaklęcia czy nici by nie odstępować go na krok na andrzejkowej imprezie. Po prostu działał już na nich inny rodzaj magii, który nie pozawalał Serenie myśleć o niczym innym. Szczerze trzeba przyznać, że nie sprawiało jej to żadnego problemu. Nie umiała już sobie wyobrazić innego partnera, który mógłby jej dzisiaj towarzyszyć. Gdy Raphael wręczył jej świeczkę, starając się nie poparzy, przechyliła ją tak by z kapiącego wosku utworzył się jakiś kształt. - Widzisz? Może nie jestem dobra z wróżbiarstwa, ale to chyba znak, że powinniśmy zrobić razem coś odważnego i nie skończy się to dla nas źle. - uśmiechnęła się szeroko, poprawiając kapelusz tak by nie zepsuć fryzury. Sereny nie trzeba było długo namawiać na szalone pomysły, ale raczej nie pociągnęłaby Raphaela za sobą do Zakazanego Lasu... a jakby coś im się stało? Samemu o wiele łatwiej wpadać w tarapaty, gdy nie dosięgają Cię wyrzuty sumienia i troska o drugą osobę. Za to rudy skrzat wyciągnął swojego partnera na parkiet, nawet nie przyjmując jakichkolwiek protestów. Właściwie to można byłoby to nazwać bardziej przytulańcem, a nie tańcem... w sumie z dwóch powodów nawet! Otóż w Sali zaczynało się gromadzić o wiele za dużo uczniów i ciągle ktoś na nich wpadał. Nie chcąc się już dłużej męczyć z brakiem przestrzeni, postanowili po prostu zmienić miejscówkę na resztę wieczoru. Jako już dawno pełnoletni czarodzieje, nie musieli się kryć z opuszczaniem murów Hogwartu i tym samym zawędrowali aż do Hogsmeade. Jakby nie patrzeć mieszkanie Sereny znajdowało się o wiele bliżej! Ostatnio znowu zrobiło się w nim pusto, a to za sprawą kolejnego wyjazdu Dany. Na stałe czy nie, tego krukonka właściwie nie była pewna. Nie chciała naciskać na przyjaciółkę, która i tak musiała mieć teraz ciężko. Po prostu postanowiła nie szukać kolejnego współlokatora, bo z jej szczęściem nie pomieszkałby tu za długo. Dłoń Raphaela puściła dopiero przed wejściowymi drzwiami, z którymi oczywiście musiała się trochę pomęczyć. Od razu zaprowadziła go do sypialni, gdy oczywiście pokonali slalom z kartonów w reszcie mieszkania. Tylko jej pokój był w miarę wykończony i nie znajdował się pod statusem "w ciągłym remoncie". Serena nie posiadała jeszcze chęci do uporania się z rzeczami po poprzednich współlokatorach i odnowienia wszystkiego. - Chcesz się czegoś napić albo zjeść? Ostatnio nawet uzupełniłam zapasy - uśmiechnęła się szeroko jak wzorowa gospodyni, chociaż do niej miała jeszcze przed sobą daleką drogę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 799
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Pon Gru 28 2015, 13:04

Raphael drgnął lekko, słysząc uwagę Sereny na temat wspólnego robienia odważnych rzeczy, które nie skończą się źle. Uśmiechnął się do niej ciepło, myśląc, że to chyba rzeczywiście jakiś znak, popychający go do realizacji pewnego śmiałego planu, który od pewnego czasu kiełkował w jego głowie. Słodki Merlinie, przecież nigdy nie brakowało mu odwagi, która co prawda nie wynikała z hartu ducha, ale raczej uroczej bezmyślności i krótkowzroczności. Owszem, z ich dwojga to Serena była tą dzielną i mężną, on nie miał zadatków na bohatera, wolał sprawę przegadać albo usunąć się w cień, nie prowokując nieprzyjemnych zdarzeń, ale Raphael zwykle podejmował decyzje dość szybko, pod wpływem impulsu, emocji... jednak tym razem czuł zimną bryłę niepokoju, ciążącą mu na dnie żołądka, ilekroć wracał myślą do swoich rozważań.
Mając Serenę tak blisko, tuląc ją w swoich ramionach i kołysząc się z nią w takt muzyki, zgięty w pół i odurzony zapachem jej włosów, był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale kiedy do sali wlała się kolejna fala rozgadanych uczniów i studentów, a Raphael po raz trzeci dostał szturchańca w żebra, starając się osłonić Serenę przed tym stadem baranów, uznali, że mają dosyć. Byli dorośli i nikomu nie musieli się tłumaczyć, dlatego wyszli z imprezy po angielsku i trzymając się wciąż za ręce, powędrowali do Hogsmeade.
Mieszkanko było zawalone pudłami, a Raphael oczywiście musiał się potknąć o jedno z nich, co skwitował śmiechem, bo na szczęście nic poważnego się nie stało. Rozejrzał się po sypialni Sereny, przestronnej i jasnej. Podobało mu się tutaj, to miejsce zdecydowanie pasowało do jego ukochanej, tak samo jak jego zagracony pokoik pasował do niego.
- Masz tu dobre światło za dnia? To znaczy do malowania? - spytał z zainteresowaniem, a kiedy dziewczyna zaproponowała mu coś do jedzenia albo picia, pokręcił z uśmiechem głową, po czym objął ją mocno w pasie i przyciągnął do siebie. Przez dłuższą chwilę patrzył jej z czułością w oczy, po czym pocałował powoli, przesuwając opuszkami po jej delikatnym policzku. - Kiedy jesteś ze mną, nie potrzebuję niczego innego. Ale jeśli ty masz na coś ochotę, to mogę się przyłączyć - powiedział miękko, odrywając się na chwilę od jej ust. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że zabrzmiało to nieco dwuznacznie, więc uśmiechnął się tylko i nawinął na palec niesforne pasemko włosów Sereny, które wysunęło się z koka.
- Wiesz, Arsène podobno uczy się gotować i kiedy już się nauczy, razem z Cyane zapraszają nas na kolację czy obiad... myślisz, że to bezpieczne? - spytał z rozbawieniem, pochylając się i wtulając usta w ciepłe zagłębienie w jej szyi, oddychając jej zapachem i gładząc jedną dłonią plecy, okryte błyszczącym błękitnym materiałem. - Czy już wspominałem, że przyćmiłaś wszystkie dziewczyny swoją urodą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Wto Gru 29 2015, 04:11

Nie była zadowolona z tego, że Raphael musiał oglądać jej lenistwo w remontowaniu mieszkania. Odesłanie rzeczy do Dany łączyło się z tym, że znowu oficjalnie pozostanie bez współlokatorki. Tak podświadomie zostawiła uchyloną furtkę dla przyjaciółki, chociaż jej powrót z każdym dniem wydawał się mniej realny. Serena lubiła czasami pocieszać się myślą, że kiedyś jeszcze będą siedziały razem na tej kanapie i całą noc poświęcały na plotkowaniu. Trudno było się pogodzić z odejściem kolejnego przyjaciela, a na krukonkę z pewnością ktoś rzucił klątwę. Jakim cudem oni wszyscy porozjeżdżali się po całym świecie? Bez Raphaela z pewnością załamałaby się w tych czterech pustych ścianach i nie umiała się nadziwić jakie ma szczęście.
- Zazwyczaj tak, a przynajmniej w okresie wiosennym i letnim. Teraz przez krótsze dnie trochę trudniej jest złapać odpowiednie, gdy siedzę na wszystkich lekcjach. Czasami muszę odstawić piękny taniec ze sztalugą, by wykorzystać światło do końca. Myślisz, że właściciel będzie bardzo się złościł jak sprawię sobie kolejne okno w ścianie? - Roześmiała się, oczami wyobraźni już widząc lądujące w jej dłoniach wypowiedzenie. Serena nie narzekała na warunki, które i tak nie wypadały tak najgorzej. W dodatku urządzając swój pokój kierowała się wspomnieniami pierwszego mieszkania w Nowym Jorku, które wynajmowali z bratem i mamą. Przerwała swój wywód dopiero, gdy ukochany objął w tali i przyciągnął do siebie. Znajdując się tak blisko niego często na pewien moment traciła dech w piersi, a wszystkie myśli leciały za szybko, by nawet ona sama mogła je dogonić i poukładać sobie w głowie. Jak zaczarowana wpatrywała się w jego oczy,  kompletnie zapominając o bożym świecie. Kto by się teraz z nim liczył? W całości oddała się pocałunkowi, nie chcąc nawet walczyć z uczuciami jakie w niej wyzwalał. Zamrugała słysząc odpowiedź Raphaela, a dopiero po chwili przypomniała sobie o wcześniejszym pytaniu.
- W takim razie ja nie chcę nic innego poza tobą - posłała mu delikatny uśmiech, nie potrafiąc teraz ogarnąć w swojej główce zawartości lodówki, na którą mogłaby mieć ochotę. Możliwe, że po prostu nie nadawała się na panią domu!
- Naprawdę? To strasznie miło z ich strony i kto wie, może Arsene odkryje w sobie talent kulinarny?- zauważyła wesoło i przymknęła oczy, gdy znowu się do niej zbliżył.  Przeczesała delikatnie palcami ciemne pukle Raphaela, czując jak na policzki wkrada się jej rumieniec spowodowany jego słowami. - Nawet nie wiesz w jaki stan wprowadzasz moje serce takimi komplementami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 799
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Wto Gru 29 2015, 18:29

Na Raphaelu nie robiło to najmniejszego wrażenia, bo sam był najstraszliwszym leniem i bałaganiarzem, jakiego nosiła Ziemia. Pracowitość, przypisywaną puchonom, przejawiał tylko wtedy, gdy pisał. Brakowało mu Curtis, ale wcale się nie dziwił, że przyjaciółka opuściła Anglię, miejsce, gdzie spotkało ją tyle złego. Teraz jednak to wszystko nie miało najmniejszego znaczenia, bo był z Sereną. Czasami miał wrażenie, że przy niej nie potrzebuje nikogo innego, mimo że dyskusje z Deisingerem sprawiały mu przyjemność, mimo że z natury lubił ludzi, lubił ich poznawać i rozszyfrowywać.
Pokiwał z powagą głową, gdy opisywała mu swoje zmagania ze sztalugami i pogoń za światłem. Splótł jej palce ze swoimi, po czym uśmiechnął się lekko.
- Myślę, że mógłby nie być zachwycony. Wiesz, ludzie bywają drobiazgowi i nie rozumieją, że sztuka wymaga poświęceń - powiedział, wywracając lekko oczami, pełen niesmaku dla tych małostkowych ludzi, którzy nie chcieli przyjąć do wiadomości, że malarz musi mieć dobre światło, a pisarz ciszę, by mógł w spokoju konstruować swoje światy.
Patrzył na nią czule i uważnie, analizując każdy centymetr jej twarzy, ucząc się na pamięć wzoru jej piegów, układu brwi i delikatnego wygięcia pełnych ust. Miał wrażenie, że z nadmiaru miłości boli go serce, ale był to przyjemny ból, a kiedy pochylił głowę i skradł jej całusa, świat nagle przestał istnieć.
Roześmiał się, gdy odpowiedziała mu tak, jakby sobie tego życzył i lekkim ruchem uniósł ją w powietrze, uważając na prześliczną sukienkę, której w żadnym wypadku nie chciałby zniszczyć. Nie był silny, ale Serena była taka drobna i leciutka, że nawet dla niego ważyła tyle co piórko. Teraz mógł się wyprostować i dalej oddychać ciepłym zapachem jej perfum, gdy ich twarz znalazły się na tej samej wysokości, a dziewczyna zaczęła przeczesywać palcami jego włosy, rumieniąc się uroczo.
- Oni w ogóle są strasznie mili, nawet jeśli Arsène naczytał się za dużo dekadenckiej poezji i nie docenia piękna świata i czyta zbyt wiele traktatów filozoficznych - roześmiał się cicho, składając delikatny pocałunek na dekolcie Sereny. - O ile nie doprawi obiadu Schopenhauerem albo innym równie wesołym myślicielem, może nawet dotrwamy do deseru - zażartował, po czym spoważniał i spojrzał na nią wzruszony. Jego ciemne, aksamitne oczy lśniły czułością. - Nawet nie wiesz, w jaki stan wprowadzasz moje serce samym faktem bycia ze mną - odpowiedział, po czym usiadł na łóżku, sadzając sobie Serenę na kolanach i całując ją delikatnie w usta. Po chwili przerwał pocałunek i spojrzał na dziewczynę z czymś, co niepokojąco przypominało desperację. - Mam do ciebie pytanie - powiedział cicho, po czym zagryzł nerwowo usta i na moment spuścił wzrok, wyraźnie przejęty czymś, co właśnie przyszło mu do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sro Gru 30 2015, 15:27

Zdążyła się już przyzwyczaić, że większość ma odmienną hierarchię ważnych rzeczy niż ona. Niekoniecznie też wywalenie dziury w ścianie i wstawienie nowego okna było czymś o wysokiej wadze. Ostatnio rzadko kiedy tutaj nawet przebywała i zmęczona po zajęciach wędrowała od razu do wieży krukonów. Serenie najlepiej za to rysowało się na dworze, gdzie wszystko wokół niej żyło. Często nawet szczypiący mróz w policzki nie stawał jej na drodze w dokończeniu swojego kolejnego rysunku.
- Raczej nie potraktowałby dziury w ścianie jako drobiazgu - Ludzie naprawdę przywiązywali się do dziwnych rzeczy, ale nie jej to oceniać... a właściwie nikomu.
Świat mógłby płonąć w najlepsze, a ona dopiero spostrzegłaby to, czując gorące języki ognia na skórze. Serena wręcz tonęła w jego błyszczących oczach, które tyle razy próbowała uchwycić na papierze. Zawsze wydawało się jej, że bez problemu potrafi narysować je z pamięci. Jednak za każdym razem spoglądając w nie, odkrywała coś nowego. Oczy nigdy nie należały do łatwych do uchwycenia, gdyż kryło się za nimi tyle emocji. Dziewczyna lubiła określenie, że są one zwierciadłem duszy. Uśmiechnęła się szeroko, gdy chłopak uniósł ją w powietrze. To był jeden z nielicznych plusów jej marnego wzrostu. Z drugiej strony nie musiałby tego robić, gdyby matka natura podarowałaby jej troszkę więcej centymetrów! Roześmiała się na słowa Raphaela i tylko pokręciła głową, wprawiając w ruch rude pasma okalające jej twarz.
- Oh... myślę, że Cyané zadbałaby o to byśmy bezpiecznie dotarli do deseru. - powiedziała, gdy w końcu przestała się śmiać na uwagę o doprawianiu obiadu Schopenhauerem. Żaden poeta nie umniejszyłby piękna jej życia, w którym miała obok siebie swojego ukochanego. Posłała mu pełne miłości spojrzenie, czując przyjemne ciepło spowodowane jego słowami rozlewa się po jej ciele. Zamrugała, gdy przerwał pocałunek i zachowywał się dość dziwnie? Krukonka nie potrafiła określić jaka myśl wywołała u niego taką reakcję. Zawsze zadziwiały ją osoby, które zamiast zadać pytanie najpierw budowały wokół tego tajemniczą otoczkę. Ona sama nie wytrzymałaby z braku cierpliwości!
- Coś się stało... Raphael? - odgarnęła delikatnie czarny loczek z jego czoła i przechyliła delikatnie głowę, starając się uchwycić jego spojrzenie. Nie umiała wyrzucić sobie z myśli złych scenariuszy, więc powoli i ją zaczynało łapać zdenerwowanie. Jakkolwiek by ono nie brzmiało, nie powinien trzymać jej w niepewności... jednej z najmniej cierpliwych osób w całym Hogwarcie! W dodatku martwiło ją to, że zareagował tak nerwowo w stosunku do niej. Przecież czego mógł się teraz obawiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 799
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sro Gru 30 2015, 22:51

Raphael roześmiał się, choć w jego głosie pobrzmiewało lekkie zdenerwowanie. Nie był pewien, czy to dobry moment, ale jaką mógł mieć gwarancję, że kiedykolwiek znajdzie lepszy? Potrząsnął głową i uśmiechnął się do niej z miłością, po czym wolną ręką, tą, którą nie podtrzymywał jej pleców, przesunął po jej policzku.
- Nie... nic takiego. Nic złego. Chciałem ci tylko opowiedzieć pewną historię. Może ci się spodoba - powiedział cicho, z uśmiechem, ale nadal czymś na kształt tremy. Położył się na plecach na łóżku i pociągnął dziewczynę za sobą. Przez chwilę mościli się jak najwygodniej, aż w końcu Raphael znieruchomiał, patrząc Serenie w oczy z dziwnym, nietypowym dla siebie przejęciem. Odchrząknął i zaczął mówić swoim specjalnym głosem, zarezerwowanym właśnie do opowiadania historii.
- Nie tak dawno temu, jakieś osiemdziesiąt lat temu, w szalonych latach dwudziestych, a może nawet już trzydziestych, żyła sobie pewna dziewczyna, która miała wszystko, oprócz miłości. Miała na imię Delphine i na swoje nieszczęście była bardzo piękna, bardzo mądra i bardzo bogata. Jej ojciec interesował się wyłącznie hodowlą rasowych koni, trwonił majątek, a mimo to nadal spał na złocie. Matka Delphine kochała tylko siebie, swoich adoratorów i swoją urodę, więc dziewczyna dorastała w poczuciu osamotnienia. Była nieszczęśliwa, bo w oczach mężczyzn, którzy chcieli się z nią ożenić, widziała tylko pożądanie albo chciwość, bo przecież była jedyną spadkobierczynią wspaniałego majątku. Powiedziała, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Często spacerowała po Ogrodzie Luksemburskim, zatopiona we własnych myślach i głęboko rozczarowana ludźmi, od czasu do czasu przysiadając na ławeczce i czytając. Pewnego dnia spotkała mężczyznę, który nawet jej nie zauważył, pochłonięty lekturą jakiejś książki. Wydał jej się zabawny w swoim przejęciu - miał włosy, których nie mogła ujarzmić pomada, za długie nogi i ręce, był szczupły, wręcz chudy, ubrany elegancko, a jednocześnie niedbale, a książkę trzymał z taką czułością, jakby było to ukochane dziecko. Widywali się niemal codziennie o tej samej godzinie. W którymś momencie zaczęli mówić sobie "dzień dobry", potem... potem spacerowali już razem, wymieniając się uwagami i przemyśleniami. Nie znali swoich imion. Właściwie nic o sobie nie wiedzieli, bo nie było im to potrzebne. Zwracali się do siebie imionami postaci z książek i rozumieli bez słów. Po miesiącu mężczyzna podarował Delphine książkę i poprosił, by otworzyła ją dopiero w domu. Kiedy to zrobiła, okazało się, że w tak naprawdę nie była to wcale książka, ale szkatułka, tak zmyślnie wykonana, że na pierwszy rzut oka nikt by się nie domyślił i... i kiedy ją otworzyła, znalazła w środku pierścionek z wygrawerowanym pytaniem... Następnego dnia zjawiła się w parku o tej samej porze co zwykle i wręczyła mężczyźnie inną książkę, tym razem prawdziwą i poprosiła, żeby otworzył ją później. Widzisz, na stronie tytułowej Delphine wykaligrafowała swoją odpowiedź - dokończył cichutko, dziwnie drżącym głosem, po czym sięgnął do wewnętrznej kieszeni swojej marynarki i wyciągnął aksamitne pudełeczko, które próbował otworzyć drżącymi palcami, a kiedy mu się to udało, przełknął ślinę i ukląkł na łóżku, co musiało wyglądać dość zabawnie, mimo śmiertelnie pobladłej twarzy Raphaela i jego poważnej miny. Niepewnie położył otwarte pudełeczko przed Sereną, tak by mogła zobaczyć stary pierścionek, błyszczący delikatnie w słabym świetle lampy. Zdawał sobie sprawę, że powinien uklęknąć na podłodze, ale tracił głowę. Przynajmniej wyglądał przyzwoicie, miał na sobie marynarkę i niebieski fular, a nie jakiś wyciągnięty golf z poplamionymi atramentem rękawami.
- Sereno... ja... ten pierścionek należał do mojej prababci, Delphine de Nevers. I chciałbym cię zapytać... poprosić... czy dasz mi taką odpowiedź, jaką ona dała mojemu pradziadkowi? To znaczy... czy mogłabyś rozważyć spędzenie reszty życia z pewnym niepoprawnym marzycielem, który kocha cię bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek na świecie? Chciałabyś uczynić mnie najszczęśliwszym z ludzi i... i zostać moją żoną...? - spytał zduszonym z przejęcia i wzruszenia głosem, kalecząc angielskie słowa swoim francuskim akcentem, blady i ledwo żywy ze zdenerwowania. Miał wrażenie, że nie wytrzyma tego napięcia, że jeśli Serena mu odmówi... Wiedział, że nie jest najlepszym, najbardziej odpowiedzialnym kandydatem. Wiedział, że są oboje bardzo młodzi. Pierścionek nosił przy sobie od dwóch tygodni, czekając na właściwy moment, nie wiedząc, jak to zaaranżować, a właśnie tego wieczoru doszedł do wniosku, że nie może czekać ani chwili dłużej. Więc patrzył na Serenę swoimi aksamitnymi, kochającymi oczami, na wpół przytomny z przejęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sob Sty 02 2016, 00:29

Zapewnienia Raphaela tylko trochę ją uspokoiły, gdyż nadal wychwytywała w jego zachowaniu niepokój. Może się myliła i źle odczytywała jego emocje? Pokiwała jednak głową, dając się pociągnąć do pozycji leżącej. Ułożyła się wygodnie, tak by móc ciągle spoglądać mu w oczy. Serena uwielbiała opowiadania Raphaela i wprost rozpływała się w jego głosie, który pochłaniał całą jej uwagę.
Na początku współczuła Delphine, która  nie miała w swoim życiu najważniejszej rzeczy jaką jest właśnie miłość. Świadomości, że gdzieś tam czeka na Ciebie twój ukochany, który tylko swoim uśmiechem odpędzi wszystkie zmartwienia. Jaki jest sens posiadania wszystkiego, gdy nie można budzić się każdego dnia obok kochanej osoby? W tym momencie cieszyła się z częstej nadopiekuńczości swojej mamy i wspierania w ważnych chwilach. Jednak w końcu do jego historii wkradło się szczęście i te całe spotkania w parku musiały być bardzo urocze.
Już chciała pytać, jak odpowiedź podała kobieta na stronie tytułowej... tylko, że Raphael zaczął się podnosić, by klęknąć przed nią? Uniosła się do pozycji siedzącej kompletnie nie ogarniając tego co się właśnie działo. Jego stres z pewnością udzielał się i krukonce, choć sama o tym nie wiedziała. Musiała zamrugać kilka razy, by upewnić się czy na pewno widzi leżący przed nią śliczny pierścionek. Zdezorientowana przenosiła spojrzenie z pudełeczka na Raphaela, powoli uświadamiając sobie całą toczącą się teraz sytuację. Nieświadomie uniosła dłoń do ust wsłuchując się w jego słowa. Nigdy sobie nie wyobrażała siebie w białej sukni, która zza welonu składałaby słowa przysięgi. Gdy inne dziewczynki planowały kolory bukiecików, mała Serena marzyła o dodających adrenaliny przygodach. Nie dorastała w typowej rodzinie, która w dodatku przykładałaby dużą wagę do ślubu. Może jej dziadkowie tacy byli i dlatego Adele miała do tego takie luźne i nowoczesne podejście? Teraz jednak Serena obserwowała go swoimi ciemnymi oczami, walcząc z targającymi nią emocjami. Dobrze pamiętała dzień, w którym po raz pierwszy go zobaczyła. Siedział pewnie pochłonięty pisaniem i wydawał się jakby oderwany od otaczającego go rzeczywistości, co bardzo urzekło Serenę. Kreśliła węglem jego ciemne loczki, opadające uroczo na czoło i starając się oczywiście by tego nie dostrzegł. Wtedy za nic nie przypuszczałaby, że któregoś dnia klęknie przed nią oświadczając się. Po jej ciele rozeszło się przyjemne ciepło, a galopujące serce prawie nie wyskoczyło z jej klatki piersiowej. Myśli i słowa szalały po głowie dziewczyny, a ona sama nie potrafiła złapać oddechu.
- Ty... ty jesteś całym moim szczęściem i przy tobie nie boję się spoglądać w przeszłość... ani w przyszłość. Możliwe, że wielu rzeczy o życiu jeszcze nie wiem, ale jednego jestem pewna. Moje serce nie umiałoby pokochać już nikogo innego, ponieważ to właśnie ty nadajesz wszystkiemu sens. - otarła wierzchem dłoni łzy wzruszenia, które zdążyły już napłynąć do jej oczu -  Tak... to znaczy, niczego nie pragnę bardziej niż twojej miłości i możliwości spędzenia z tobą reszty życia.
Serena też nie należała do najlepszych kandydatek na żonę i wyobrażanie siebie w tej roli na poważnie przychodziło jej z trudem. Chciała jednak spróbować, nawet jeśli wszyscy inni będą uważać to tylko za młodzieńczy kaprys. Tak, zamierzała oddać mu całą swoją miłość aż do ostatniego oddechu, który opuści kiedyś jej płuca. Raphael niezaprzeczalnie był wszystkim czego mogłaby szukać w życiu i nigdy nie zamierzała już z nich zrezygnować. Nie mogąc dłużej już wytrzymać, z szerokim uśmiechem pochyliła ku ukochanemu i pocałowała go tak, jakby jutro miało nie istnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 799
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sob Sty 02 2016, 18:27

Raphael nigdy nie planował ślubu, założenia rodziny i innych takich rzeczy. Prawdę mowiąc, wcale o tym nie myślał, jako że jego jedynym planem, jedynym celem, było pisanie i życie z pisania. Tylko tego się trzymał, tylko o tym myślał. Poza tym pozwalał się nieść nurtowi życia, nie próbując sterować i wchłaniając wszystkie wrażenia i historie, jakie napotkał.
Dopóki nie pokochał Sereny.
Patrząc na nią, miał absolutną pewność, że nigdy nie będzie szczęśliwy bez niej, że nigdy nie pokocha nikogo innego, że nigdy nie przestanie cieszyć się jej obecnością, rozkoszować jej miłością i bliskością. Wyobrażał sobie jak będą wyglądać za sześćdziesiąt lat, z twarzami pooranymi zmarzczkami, siwi i niedowidzący, i był w stanie to zaakceptować. Mając nadzieję na spędzenie życia z Sereną, nie bał się przemijania.
On też pamiętał moment, kiedy pierwszy raz ją zobaczył. To była jakaś lekcja, na której chyba nudziła się tak samo jak on i rysowała coś na marginesie podręcznika. Patrzył na nią, czując, że na usta ciśnie mu się uśmiech. Potem ktoś rzucił półgłosem jakiś żart i Serena uniosła głowę, uśmiechając się z rozbawieniem, a Raphael pomyślał, że jest w niej tyle ciepła i uroku, że mogłaby nimi obdzielić wszystkie swoje koleżanki. Podziwiał jej gęste, rude włosy, spływające na ramiona i plecy, a nieobecne spojrzenie, będące dowodem na to, że nie tylko on uważał nauczyciela za skończonego nudziarza, było żywe i pogodne, ale jednocześnie zdradzało upór i wrażliwość. De Nevers uśmiechnął się do siebie i postanowił, że przy najbliższej okazji postara się zaczepić tę rudowłosą krukonkę. Nigdy nie był nieśmiały, więc zadanie to wcale go nie przerażało. Nie przypuszczał jednak, że to właśnie ona stanie się najważniejszą osobą w jego życiu.
Starał się pamiętać o konieczności oddychania. Jeszcze nigdy nie czuł takiego niepokoju, jeszcze nigdy nie był tak zdenerwowany i nie spijał niczyich słów tak łapczywie, jak w tej chwili. Patrzył na Serenę, czując, że ręce mu drżą, a kiedy zauważył wzbierające w jej oczach łzy, z trudem zebrał myśli. A kiedy zrozumiał, że jego oświadczyny zostały przyjęte, że Serena pragnie tego samego, że... że pewnego dnia zostanie jego żoną, Raphael miał wrażenie, że jego serce pęknie z nadmiaru szczęścia i uczucia. Rozpromienił się i przytulił dziewczynę mocno do siebie, zachłannie oddając każdy pocałunek i nie mogąc przestać się uśmiechać. Oderwał się od jej ust tylko na moment, by wsunąć na jej serdeczny palec pierścionek, na którego obrączce rzeczywiście wygrawerowano słowa "Accepterais-tu de m'épouser?", czyli "czy zgodziłabyś się wyjść za mnie?". Pierścionek pasował jak ulał, wydawało się, że został zrobiony dla Sereny. Raphael ucałował jej palce, wnętrze dłoni, nadgarstek, po czym, spojrzał w oczy dziewczyny, wzruszony i szczęśliwy. Objął ją mocno, zaborczo i zaczął delikatnie całować jej szyję, oddychając głęboko zapachem delikatnych perfum.
- Bałem się, że... że mi odmówisz... będziemy bardzo szczęśliwi, obiecuję ci to... zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa... - szeptał gorąco między pocałunkami, błądząc dłońmi po jej plecach, obrysowując zarys bioder i pieszcząc odsłonięty kark opuszkami palców. Był najszczęśliwszym z ludzi i nie potrafił oderwać warg od aksamitnej skóry swojej... narzeczonej. Pociągnął ją za sobą na materac, nie przestając całować i mruczeć słów miłości, na zmianę francuskich i angielskich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Nie Sty 03 2016, 22:08

Los lubi strasznie zaskakiwać i patrząc na tę dwójkę łatwo można stwierdzić, że nigdy do końca nie można być pewnym swojego życia. Kiedyś Serena myślała, że nie ma w życiu takiej miłości dla której poświęciłaby wszystko, a teraz nie wyobrażała sobie by świat mógł bez niej istnieć. We wszystkich swoich zauroczeniach dzieliła się tylko ulotnymi emocjami i po ich zniknięciu nie cierpiała zbyt długo. Dopiero po poznaniu Raphaela doszło do niej, że wcale nie obdarowała nikogo wcześniej nawet kawałkiem siebie i gdy się rozstali czuła się niepełna. Przy nim znowu mogła oddychać pełną piersią, a świat jakby ponownie nabrał intensywnych i wyrazistych kolorów. Prawdziwe uczucie nigdy nie przemija, ani nie słabnie z biegiem czasu. Nawet jeśli ze starości, gdzieś w odmętach pamięci zagubi się większość jej wspomnień. Wizja sędziwego wieku już nie przerażała Sereny, która kiedyś uważała to za koniec świata. Jeśli jej dłonie nie będą w stanie precyzyjnie przeciągać pędzlem po płótnie... nadal pozostanie sobą i jej życie nie zawali się z odejściem tego.
Miała go teraz tak blisko, chociaż coś w niej szeptało, że nie zasługuje na tyle szczęścia. Mogła tylko się starać by każdego kolejnego dnia pokazywać, iż jest warta jego miłości. Jedyne o czym teraz myślała, to zatracenie się w jego pocałunkach i pozwolenie by ta chwila trwała jak najdłużej. Narzeczony. To słowo rozbijało się po jej głowie, blokując tym samym całe racjonalne myślenie.
- Nie ma na świecie siły, która zmusiłaby mnie do odmowy... po prostu bądź ze mną - czując ciepło bijące od niego była już najszczęśliwszą kobietą na świecie i wcale nie wątpiła w ich szczęście w przyszłości. Sama też zamierzała starać się by na jego ustach gościł tylko uśmiech. Wstrzymując oddech obserwowała jak wsuwa na jej palec pierścionek. Z każdą kolejną minutą wszystko stawało się dla niej coraz bardziej realne, tak samo jak myśl o swoim przyszłym mężu. Historia, którą jej opowiedział była prawdziwa i właśnie razem z oświadczynami podarował jej wcześniej należący do jego prababci... o Merlinie! Czuła, że od nadmiaru uczuć kręci się jej w głowie i gdyby nie obejmujący ją Raphael, dawno straciłaby równowagę. Opadła razem z ukochanym na materac, będąc po każdym kolejnym pocałunku jeszcze bardziej rozanielona. Rozkoszowała się ciepłą skórą swojego chłopaka narzeczonego, którą gładziła delikatnie opuszkami palców. Gdzieś pomiędzy jednym pocałunkiem, a drugim zsunęła szpilki z stóp i odepchnęła je gdzieś w dół łóżka. Jego słowa i dotyk mieszały w głowie Sereny bardziej niż jakikolwiek alkohol. Zrobiony specjalnie na andrzejki koczek nie wytrzymał już dłużej, więc w końcu uwolnione rude pukle otuliły ich twarze niczym kotara oddzielająca widownie od sceny.
- Chyba oszaleję z miłości do ciebie - wyszeptała, odsuwając się na parę centymetrów by móc spojrzeć mu w oczy. Co nie zmienia faktu, że bez problemu mogłaby oddać się takiemu szaleństwu. Dotknęła powoli palcem jego ust, obrysowując powoli jego kontur, jakby chciała je uwiecznić na kolejnym obrazie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 799
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Pon Sty 04 2016, 15:35

Był czas, kiedy Raphael czerpał pełnymi garściami ze swojej młodości, nie wierząc w trwałość uczuć, a przynajmniej nie wierząc, że mogą one dotyczyć właśnie jego. Często żałował, że jako bardzo młody chłopak dal się porwać nocnemu życiu paryskiej bohemy – równie młodej i żądnej przyjemności jak on sam. Żałował, bo wspomnienie pierwszego razu, kiedy rozbierał kobietę było zniekształcone i zatarte przez alkohol. Nie łączyło ich zupełnie nic, rano nie był pewien, czy miała na imię Sophie czy Genevieve. Bezmyślnie obserwował, jak się ubierała, wciąż drwiąco uśmiechnięta, jakby była zadowolona, że odebrała mu niewinność i nauczyła paru rzeczy. Była poetką, a może aktorką z jakiegoś kiepskiego, bardzo offowego teatru. Tamtego ranka Raphael leżał jeszcze długo w łóżku, paląc nerwowo papierosa i nie wiedząc, co właściwie czuje.
Teraz naprawdę żałował tego wszystkiego, żałował od momentu, kiedy po raz pierwszy kochał się z Sereną, która była tak delikatna i niewinna. Żałował, że kiedykolwiek dotykał innej dziewczyny, że tak głupio nasycił się wrażeniami, które nie miały żadnego znaczenia. Jedyną pociechą była myśl, że może dzięki temu będzie mógł sprawić, że wejście Sereny w tę sferę życia będzie możliwie najłagodniejsze, ale nie zmieniało to faktu, że wolałby zanurzyć się w tej miłości po raz pierwszy razem z nią. Ale teraz te wspomnienia były bardzo odległe. Podjęli razem tak ważną decyzję, uznali, że chcą razem spędzić resztę życia i Raphael nie mógł się oprzeć wrażeniu, że wcale nie zasłużył na tyle szczęścia.
- Nie potrafiłbym drugi raz... bez ciebie... - powiedział cicho, patrząc jej poważnie w oczy i gładząc opuszkami palców zaróżowione policzki. - Już nie mogę bez ciebie żyć - wyszeptał, stykając ich nosy ze sobą, a potem całując ją po raz kolejny, powoli, namiętnie, do utraty oddechu.
Oddychał zapachem jej skóry i włosów, które podobnie jak Serena były uparte i niesforne i nie mogły długo wytrzymać w tak eleganckim koku. Roześmiał się, kiedy kosmyki rudych włosów połaskotały go w policzek, po czym pocałował ją jeszcze zachłanniej, ostrożnie wsuwając dłonie pod piękną spódnicę jej sukienki, dotykając ud i pośladków, nie do końca wierząc, że to wszystko prawda, że zdobył się na odwagę, że ona się zgodziła, że teraz już zawsze będą razem i że nie jest już tylko jego ukochaną dziewczyną, ale przyszłą żoną, przyszłą synową jego rodziców, przyszłą panią de Nevers i być może, jeśli tego zechce, przyszłą matką jego dzieci.
- Ja już dawno oszalałem - odpowiedział równie cicho, patrząc w jej ciemne, aksamitne oczy, w których spojrzeniu się zatracał. Kochał jej wrażliwość, odwagę, upór, impulsywność, ognisty temperament... kochał wszystkie jej wady i zalety. Kochał idealizm i niezwykły talent, którego nie potrafił ubrać w słowa. Jego wargi wygięły się w uśmiechu pod jej dotykiem, ale nie wytrzymał długo. Ucałował jej opuszki, a potem delikatnie przygryzł jeden z nich, wciąż patrząc Serenie w oczy. Jednocześnie nieznacznie zacisnął palce na jej pośladku, nie mogąc sobie odmówić tej drobnej przyjemności. Był wrażliwcem, marzycielem, artystą... ale był też mężczyzną, który bardzo kochał swoją rudowłosą narzeczoną, bardzo tęsknił za ciepłem jej ciała, które pozostawało dla niego niedoścignionym ideałem piękna. - Możesz mi rozwiązać ten nieszczęsny fular? Mam wrażenie, że zaraz się w nim uduszę... - poprosił, po czym skradł jej jeszcze jeden pocałunek, który sprawił, że w jego głowie rozbłysły tysiące fajerwerków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 4   Sro Sty 06 2016, 07:36

Serena nigdy nie należała do dziewczyn, które przesadnie zawstydzały się na zaczepki chłopców. Dawała się porywać do na parkiet, jednak podkreślając przy tym, że tego wieczoru podaruje im tylko ten jeden taniec. Wymieniała się z nimi liścikami na lekcjach i posyłała urocze uśmiechy. Wcale nie zamierzała nikomu mieszać w głowie, choć czasami pozwalała sobie skraść całusa. Na tym się jednak kończyło i wszystkie poważniejsze zamiary dostawały od razu kosza. Nie zamierzała zgadzać się na rzeczy, na które po prostu nie miała ochoty. Z żadnym z nich. Potem poznała Raphaela i wtedy zrozumiała, że to właśnie jemu chciałaby oddać swoją niewinność. Dla jej romantycznej duszy ten pierwszy raz musiał być wyjątkowy, a nie zaliczony jak punkt na liście.
Wspomnienie tamtego dnia zawsze przywoływało na jej twarz rumieniec, jakby znowu przeżywała te towarzyszące jej wtedy skrajne emocje. Nawet jeśli odwagi jej nie brakowało, a jej zachowanie często bywało wręcz zuchwałe... to gdy ramiączka jej sukienki zsunęły się z ramion i pozwoliły opaść ubraniu na podłogę, czuła się najzwyczajniej w świecie przerażona. Nie wiedziała jak się zachować, a każdy jej ruch był niepewne. Jednak w zupełności zaufała Raphaelowi i dała się poprowadzić przez strach, który towarzyszył jej na myśl o swoim braku doświadczenia. Z pewnością była to jedna z najbardziej wyjątkowych nocy w życiu Sereny.
- Nie chcę nawet sobie wyobrażać życia bez ciebie... pękłoby mi serce - odpowiedziała by za chwilę ich usta połączyły się w pocałunku, przy którym zawirował jej świat. Zachłannie czerpała przyjemność z jego bliskości i zamierzała upijać się tym szczęściem. Ten wieczór chciała poświęcić tylko Raphaelowi, a wszystkie zmartwienia odepchnąć na dalszy plan... bardzo daleki plan! Między pocałunkami traciła rozum z miłości, nie potrafiąc zebrać myśli w całość. Jak cudownie było poddawać się tym uczuciom, które brały nad nią całkowitą kontrolę. Żadnego ratunku dla zdrowego rozsądku! Nie tylko jej dusza pragnęła przebywania z Raphaelem, ale też szalenie potrzebowała dotyku jego ciała. Zarumieniła się jeszcze bardziej, gdy poczuła dłonie ukochanego przesuwające się po udach w górę. Nie miała już powodu by tak przy nim reagować, ale coś już takiego w Serenie było, że pojawiało się u niej takie niewinne zawstydzenie. Tak bardzo go kochała, że perspektywa spędzenia z nim całego życia przywoływała na jej twarz pełen czułości uśmiech. Oczywiście, że chciała urodzić swojemu przyszłemu mężowi dzieci! Na pewno założyliby bardzo szczęśliwą i uroczą rodzinę, której każdy czarodziej na ziemi by zazdrościł.
Roześmiała się słysząc jego prośbę, sprawnie rozpinają parę pierwszych guzików koszuli. Delikatnie wysunęła spod niej niebieski materiał i powoli rozwiązała fular otaczający szyję narzeczonego. Odrzuciła go gdzieś na bok, nie patrząc nawet czy nie zsunął się z łóżka. Z czułością musnęła ustami po jego obojczyku, a skończyła na skradnięciu mu gorącego pocałunku.
- Strasznie pogniecie mi się sukienka... mógłbyś pomóc mi z rozpięciem zamka? - z trudem oderwała się od jego ust, posyłając mu przy tym strasznie niewinny uśmiech. Uniosła się z powrotem do pozycji siedzącej i odgarnęła włosy na jedną stronę, czekając na jego pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mieszkanie nr 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
mieszkania
-