IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Targ samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Targ samochodowy   Czw Mar 20 2014, 11:48


Targ samochodowy


Wydawałoby się, że samochody to wyłącznie mugolskie wynalazki, a zakup takowego czarodziejskiego jest niemal niemożliwy. Jak jednak dobrze wiemy pozory lubią mylić! Właściciel placu targowego doskonale zna potrzeby czarodziei, więc gdy tylko zapytasz go o któryś z czarodziejskich modeli, na pewno nie spotkasz się ze zdziwieniem na jego twarzy. Miejsce to przez większość czasu skrywane jest pod czarem uniemożliwiającym dotarcie tutaj mugolom.

Ceny kształtują się następująco:
Dowolne auto ze spisu - 400g
Dowolny motor ze spisu - 300g
Skuter - 150g
Magiczne paliwo - 20g (starcza na 3 wątki)

Uwaga! Ci, którzy pisali fabularnie, iż posiadają magiczny, latający pojazd, nim ten temat powstał na forum - płacą tylko połowę kosztów, za rejestrację posiadanego pojazdu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Sro Kwi 02 2014, 01:33

Przyszedł ten czas, kiedy wreszcie powinna sprawić sobie jakiś samochód, skoro tak bardzo pragnęła nauczyć się nim jeździć. Co prawda nie sądzę, aby Scarlett była odpowiednią osobą do prowadzenia jakiegokolwiek pojazdu mechanicznego, no ale. Kto bogatemu zabroni? Zresztą, może pójdzie po rozum do głowy i zatrudni jakiegoś szofera. Najlepiej przystojnego. Z dużym... portfelem. Żeby sam płacił za paliwo. Tak byłoby najwygodniej. Więc z takimi oto planami udała się na targ samochodowy. Zupełnie tu nie pasowała. Ubrana była elegancko, założyła najdroższą biżuterię, spięła włosy w misterny kok, a na nogi założyła niebotycznie wysokie szpilki. W zasadzie tylko po to, aby pokazać, kto tu rządzi. Saunders bywała doprawdy komiczna, choć chyba bardziej nie do zniesienia. Nie mniej jednak szła spokojnie między alejkami, ściskając w dłoniach swą ulubioną kopertówkę i rozglądała się za czymś odpowiednim. Nie minęła chwila, a jakiś czarodziej, który był chyba dilerem samochodowym, zaczął jej nadskakiwać i opowiadać o każdym minionym przez nią aucie. Czuła, jakby zaraz miała rozboleć ją głowa od tej jego paplaniny.
Mężczyzna sądził, iż dziewczyna kupi najdroższy okaz, który był też najbardziej eskluzywny i zdecydowanie najlepiej się prezentował. Ona jednak kręciła nosem, by ostatecznie ku zdziwieniu sprzedawcy, zdecydować się na uroczego Pioruna. On kręcił głową, twierdząc, że to auto kompletnie do niej nie pasuje, ale ona była nieugięta. No cóż. Słowo ciałem się stało i po zapłaceniu należnej sumy, do której dodała także paliwo, Scarlett wsiadła do swojego nowego nabytku, by po chwili z piskiem opon wyjechać z targu i mknąć niczym błyskawica (pasuje!)... gdzieś tam.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Wto Kwi 29 2014, 15:18

Nareszcie. Nareszcie nadszedł ten dzień, kiedy marzenia się spełniają. Tyle czasu zbierał na to cacko, że aż stracił nadzieję. W końcu jednak postanowił szarpnąć się na kupno tego motoru. Czuł oczywiście ogromny ból w związku z wydawaniem tak ogromnej ilości pieniędzy i to w dodatku na jakieś swoje przyjemności i widzimisię, ale ostatecznie uświadomił sobie, że żyje się tylko raz, nieprawdaż? Dlatego spokojnie zebrał się z domu, po czym teleportował się niemalże pod sam targ samochodowy. Spędził na nim mnóstwo czasu. Nie, żeby nie wiedział co kupić, ale ogólnie motoryzacja go fascynowała, więc przyglądał się niemalże każdemu modelowi tutaj dostępnemu. Trochę kręcił nosem, zastanawiając się, czy nie mógłby kupić czegoś lepszego. Ostatecznie jednak zrezygnował z tego pomysłu i zakupił to, o czym gadali ostatnio z Sharkerem i Villiersem. Był piękny. Bravo. Śmieszna nazwa, ale nie przejmował się tym. Najważniejsze, że naprawdę robił wrażenie. No i wymagał częstego dopieszczania, ale cóż, nie miał teraz zbyt wiele do roboty. No, oprócz utrzymywania kondycji, bowiem to, że teraz przyznali mu stypendium nie oznacza, że tak będzie zawsze. Trzeba się rozwijać. Zadowolony z siebie, zakupił swoje nowe cacko, dolał do niego paliwa, a potem pomknął z powrotem do domu, tym razem jednak na dwukołowcu, a nie za pomocą teleportacji, juhu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Pon Cze 30 2014, 18:36

Levittoux taka za super zorganizowana, oszczędna i w ogóle świetna, że w końcu mogła tu przyjść z grubym hajsem. Jak to się stało? 3 miesiące pracy, trochę dodatkowych godzin, nie chlanie jak dziki centaur i tyle. Nic się nie udało, taka wspaniała wszystko zaplanowała. W końcu nie liczy się cel, a sposób, tak? Spróbuj zaprzeczy, a Levi skutecznie usunie ci wszystkie zęby swoją zgrabną i oczywiście bogato ozdobioną łapka. Tak, prace miała taką superkową, ze nawet jej ręce docenili, robiąc z nimi reklamę rękawiczek. Zazdrościsz, co? Nie martw się, jeśli nie jesteś frajerem, to duże szanse, że pójdzie się z tobą Aruś napić, a wtedy kto wie... Może i ty poznasz magię tych dłoni.
W każdym bądź razie weszła z hukiem na targ. Musi być power, nie ma opierdalania. Nim się obejrzałeś, już jej zgrabny zadek stał przed najlepszy cackiem po tej stronie oceanu - Bravo. Cudo podobne do Harley Davidson idealnie wgrywała się w rockowy styl dziewczyny. Z resztą... Kto by go nie kochał? Nawet panienki za nim lecą, takie puste, bum prastik i te sprawy. Wszystkie. Każda. Nawet Arienna.
Znalazła wśród stoisk sprzedawce, który oczywiście był zachwycony jej przyjściem. Spróbowałby nie grubas jeden. Uśmiechał się, prezentując dziewczynie całą gamę żółtych zębów. "Cmoka jak smok" - Pomyślała, lecz zamiast go zapytać, czy czasem nie ma fajki na zbyciu, bo jaranie to rzeczy, którą próbowała rzucić w ostatnich miesiącach, to przeszła do interesu. Minęła chwila, by mogła wyjechać na swoim motocyklu w świat. To co teraz? Skończyć tę chędożoną szkołę, a potem pojechać na wakacje życia. Bajlango i do przodu!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Seattle / Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 103
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8744-ruby-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8757-rubinowe#247223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8758-jedno-wielkie-cos-czyli-sowa-ruby#247227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8759-ruby-stone#247235




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Nie Sie 24 2014, 14:15

Ruby dość długo zastanawiała się nad pojazdem. Chodzenie się jej znudziło, a jakoś nie śpieszno jej do zdawania na teleportacje. Prędzej by się porzygała za pierwszym razem i tyle. Najpierw chciała samochód, ale uznała że utrzymanie go jest nie dla niej. A taki motocykl, albo skuterek to co innego. Tak skuterki są lamerskie, ale o połowę tańsze od motocyklu, a przecież za mieszkanie też trzeba płacić. Pozwolić sobie na takie wydatki nie mogła, ale pooglądać co jej zaszkodzi. W prawdzie na targu roiło się od niezłych maszyn, ale nie brakowało największych złomów. Dzięki Robin dowiedziała się tego i owego o motocyklach. Na przykład tego, że słowem "motor" gwałci się uszy osoby znającej się na motoryzacji. Nie raz dostała kopniaka za niepoprawne wysłowienie się.
To prawda, że ze Slimem widywała się rzadko. Chyba ostatni raz był przed wakacjami. To całe "szczęście" rzeczywiście im nie dopisywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 343
Dodatkowo : szukający, kpt
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8935-slim-symes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8936-zaloz-sie-ze-mna#250325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8937-przyjmuje-zaklady#250327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8938-slim-symes#250337




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Nie Sie 24 2014, 14:58

Slim wolał poruszać się na własnych nogach albo się teleportować. Zawsze też mógł podróżować błędnym rycerzem. Dlatego nie podchodził nawet do egzaminu na prawo jazdy. Nie było mu to potrzebne do szczęścia. Kiedy tylko zdał teleportację indywidualną i łączoną uznał, że to mu wystarczy. Widać Ruby była odmiennego zdania, skoro chciała się spotkać na targu samochodowym. Oby tylko nie chciała od niego pomocy, bo w tym temacie był zupełnie zielony. Jego wiedza o wszelkiego rodzaju pojazdach kończyła się na tym, że wiedział, że takie są. Dlatego przechodząc między kolejnymi samochodami bardziej był zainteresowany poszukiwaniem Ślizgonki niż patrzeniem na maszyny. Wyróżniał się tym z tłumu, ale tak szybciej odnalazł Ruby. Pomachał do niej, ale jak inni za bardzo zajęta była oglądaniem motocykli, aby w ogóle zwrócić na niego uwagę. Przepchnął się przez niewielką grupę ludzi, którzy nie byli z tego powodu za bardzo zadowoleni, ale nikt nie kazał im stawać na samym środku.
- Tak, tak, tak bardziej na środku było stanąć - mruknął bardziej do siebie niż do nich jak tylko usłyszał ich pierwsze żale. Wywrócił jeszcze oczami, ale nic więcej nie powiedział. Nie było w tym sensu. Chciał tylko spotkać się z Ruby, a nie kłócić z jakimiś idiotami, którzy stanęli na jego drodze.
- Co za ludzie i cześć tak w ogóle. Oglądasz dla oglądania czy planujesz którą maszyną stąd odlecieć? - Spytał na sam początek, kiedy znalazł się tuż za jej plecami. Przytulił ją lekko na przywitanie i pocałował w policzek. Dawno się nie widzieli, chyba ostatni raz w poprzednim roku szkolnym. Nie wiedział nawet czy była w Indiach, jakoś nie mieli szczęścia na siebie wpaść. A szkoda.
- Co się zmieniło od czasu kiedy ostatni raz się widzieliśmy? - Przejechał dłonią po masce jednego z samochodów, który stał akurat na wyciągnięcie ręki. Nie, nie zrozumie co ludzie w nich widzieli. Wielkie samochody, które robiły tylko hałas i wcale nie były wygodne. Był za bardzo przyzwyczajony do miotły i reszty magicznych środków transportu. Samochody co by nie było, były dla niego za bardzo mugolskie, tak jakoś. Westchnął cicho i odwrócił się w stronę Ruby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Seattle / Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 103
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8744-ruby-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8757-rubinowe#247223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8758-jedno-wielkie-cos-czyli-sowa-ruby#247227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8759-ruby-stone#247235




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Nie Sie 24 2014, 16:04

Niezwykle zaintrygowana patrzeniem na jakiegoś grubasa który próbuje sprzedać pierwszy lepszy złom, jakiemuś chuderlawemu i mało inteligentnemu chłopaczynie, zupełnie zapomniała po co tu przybyła. Ale widząc jak ten biedak wieży w jego przekręty i gówno warte rady, próbowała jakoś zareagować. Ale po chwili ogarnęła, że co by mu powiedziała? Z samochodów to wiedziała tyle co nic i komu uwierzy chłopaczek? Dziewczynie, czy kolesiowi który sprzedaje maszyny od parunastu lat? Z naciskiem na "dziewczynie". Ten mizernie wyglądający blondynek, nie wyglądał na człowieka który odzywa się do dziewczyn, one tym bardziej nie gadają z nim. Jakież to przykre. Ale Ruby w końcu odwróciła wzrok i podeszła do jakiegoś Solinexa. Wyglądał całkiem ładnie. Ruby bardziej rozglądała się za "Bravo", ale chyba go tam nie było. Solinex też był całkiem całkiem, ale jakby był czarny. Albo kremowy - jejku odezwała się jej kobieta i chce wciąć maszynę po kolorze! Nieźle!
Odwróciła się kiedy zobaczyła Slima. Odwzajemniła uścisk z uśmiechem.
Cześć. -Zachichotała bardziej do siebie niż do przyjaciela. -Jak na razie oglądam, kiedyś kupie. Choć nie mam nawet prawka, ale cii. -Przyłożyła palec do ust i wykonała tak zwane "ciii". Spojrzała się na niego jak ogłupiała. Czy coś się zmieniło, no nie wiem.. -Oślepłeś? Czy stałeś się daltonistą? Jestem blond! -Pomacała swoje włosy i uśmiechnęła się szeroko. -Tak, postanowiłam wrócić do blondu. Co myślisz? Wygląda okej, czy znowu idę na black? -Zaśmiała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 343
Dodatkowo : szukający, kpt
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8935-slim-symes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8936-zaloz-sie-ze-mna#250325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8937-przyjmuje-zaklady#250327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8938-slim-symes#250337




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Nie Sie 24 2014, 19:46

Dobrze zgadł, że nawet na niego nie patrzyła. Podziwianie samochodów tak ją pochłonęło, że dopiero kiedy się odezwał zwróciła na niego uwagę. Szkoda, że nie milczał do czasu, aż sama by go zauważyła. Ciekawe jak daleko by za nią szedł zanim by się zorientowała, że jest śledzona.
- Też nie mam, ale słyszałem, że to nie jest takie trudne. Tylko, wiesz. Jak zawsze kasa - powiedział z markotną mną. Zawsze chodziło o pieniądze. Niemal bez przerwy było ich za mało i nie ważne ile roślinek posprzedawał. Mało, mało i mało. Musiał chyba poważniej pomyśleć nad jakąś pracą dorywczą, bo inaczej chwila moment, a będzie musiał zrezygnować z mieszkania i przenieść się znów do zamku. A tego nie chciał. Może i krótko mieszkał w Londynie, ale już zdążył przywyknąć. Co się dziwić ludzie do dobrego szybko się przyzwyczajali. - Ale spójrz na to z innej strony. Jak już będziesz miała prawko to nic Cię nie będzie mogło powstrzymać przed kupnem któregoś z tych cudeniek - nie był entuzjastą żadnych z tych pojazdów, ale próbował zrobić dobrą minę do złej gry. Niewykluczone, że jemu się kiedyś odmieni i sam stanie przed trudnym wyborem auta.
- Wiesz, że dla mnie jutro możesz być i ruda, a ja i tak nie zauważę? - Był facetem. Takich rzeczy nie zauważał i gdyby mu nie powiedziała to z pewnością sam by na to nie wpadł. Może po jakimś czasie dostrzegłby jakąś różnicę, ale prędzej pomyślałby, że to wina bluzki niż zmiana koloru włosów. - Tak jest dobrze - zaraz się zreflektował i uśmiechnął szerzej podziwiając jej włosy.
- Bardziej mi chodziło o to jak w życiu, a nie o włosy. Opowiadaj co się działo na wakacjach? - Tym pytaniem niemal wszyscy się będą teraz zasypywać. I Slim również dołączył grona tych osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Seattle / Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 103
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8744-ruby-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8757-rubinowe#247223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8758-jedno-wielkie-cos-czyli-sowa-ruby#247227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8759-ruby-stone#247235




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Sob Sie 30 2014, 16:40

Przepraszam przepraszam przepraszam! Problemy techniczne :c

Gdyby dowiedziała się, że jest śledzona dla Slima nie skończyłoby się to dobrze. I pewnie coś by go bolało. Więc dobrze że się odezwał, przynajmniej mogą sobie postać przytulani do siebie i pooglądać maszyny.
-Może kiedyś. Kasę bym skombinowała, zresztą siostra może by mi pożyczyła, gdyby dowiedziała się że mogę ją podwozić. -Uśmiechnęła się. Myśl o siostrze nie przywołała jej dobrych wspomnień. Wredna małpa. Już w Indiach zachowywała się skandalicznie i denerwowała blondynkę. A pracę dorywczą to ona ma, ale bała się przystąpić do egzaminu. Bała się że obleje, albo zrobi coś źle. Jeżdżenie po parkingu starym autem ojca, to nie to samo. -Daj spokój. Nie mogę się doczekać. Niektóre wyglądają nieźle, ale nie wierzę temu facetowi. Kiedy przyjdzie właściwy czas wpadnę z Robin, ona mi pomoże. -Chwyciła go za rękę i poszła dalej. Jak na razie byli na etapie "Badziewie i jeszcze więcej badziewia". Ojciec zawsze powtarzał jej, że kupno auta jest czymś ważnym, ponieważ pierwsze auto pamięta się do usranej starości. Powiedział tak, słowo w słowo.
-Łał. To może ogolę się na łyso. -Wywróciła oczami i zagryzła dolną wargę. To że był facetem go nie usprawiedliwiało. -Przynajmniej nie wyglądam jak emo. -Dodała, próbując go roześmiać. Nie wyszło, tylko dlatego że wcześniej na serio wyglądała jak emo. Kiedyś była emo! W tych ciężkich chwilach słuchania starego punka. Później został jej tylko czarny kolor na włosach.
-Znowu to pytanie. -Westchnęła. -Było okej. Ostatnie tygodnie w Indiach spędziłam sama, nie miałam ochoty na towarzystwo kogokolwiek. -Pytanie o wakacje robiło się nudne i dość przewidywalne. Za parę dni każdy będzie powtarzał to samo. -Tak po za tym, to było całkiem nieźle. A u ciebie? Jak życie? -A co jej szkodzi, też może walnąć starociem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 343
Dodatkowo : szukający, kpt
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8935-slim-symes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8936-zaloz-sie-ze-mna#250325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8937-przyjmuje-zaklady#250327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8938-slim-symes#250337




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Sob Wrz 06 2014, 11:14

Dobrze, że odstąpił od śledzenia Ruby, zresztą nie przyszedł tutaj po to, aby to robić tylko w końcu się z nią spotkać. A tracenie czasu na coś takiego było zupełnie pozbawione sensu.
- Jakby wywęszyła, że sama będzie mieć z tego korzyści to na pewno by ci pożyczyła. Taka siostrzana miłość - zaśmiał się, bo z Westem mieli podobnie. Jednak jeden za drugim skończyłby w ogień. Nie wiedział dokładnie jak to było z siostrami Stone, ale podejrzewał, że podobnie - Pomoże bo się zna czy pomoże z kolorem? Nie żeby coś, ale wybieranie ze względu na kolor to raczej słabe kryterium - znawca się wielki odezwał. Gdyby choć trochę ogarniał samochody to zaproponowałby swoją pomoc, ale tak nie było. Nie był też osobą, która za wszelką cenę chce pokazać innym jak bardzo zna się na czymś o czym nie ma wielkiego pojęcia.
- Możesz, chociaż i tak wątpię, że zauważę. No co? Dopóki wyglądasz zajebiście to co mam zwracać uwagę na jakieś szczegóły. No już, nie dąsaj się tak, bo taka mina Ci zupełnie nie pasuje - oczywiście, że bycie facetem go usprawiedliwiało. Nie było w tej chwili lepszego usprawiedliwienia niż to i będzie z tego korzystał przez cały czas. No chyba, że wpadnie na jakieś lepsze, ale póki co to się na to nie zapowiadało. Więc pozostanie przy tej standardowej wymówce. - Jak co? - może i śmiałby się teraz, ale zupełnie nie zrozumiał o co jej chodziło.
- Przyzwyczajaj się. Usłyszysz je jeszcze co najmniej sto szesnaście razy. Taki czas i takie pytanie - przeszli dalej i jak już myślał, że zaraz będą musieli wracać okazało się, że ten targ wcale nie jest taki mały jak mu się na początku wydawało - Całkiem spoko. Chociaż nigdy nie jest tak, żeby nie było lepiej. Zostałem kapitanem drużyny, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Sro Sie 26 2015, 14:01

Mówiąc szczerze Mandy nie miała zielonego pojęcia, jak przeminęły ostatnie miesiące jej życia. One po prostu rozpłynęły się pomiędzy palcami, kiedy próbowała odnaleźć zagubiony kontakt ze Scarlett. Tym razem miało być jednak inaczej, bowiem bliźniaczka nie zaginęła jej na zawsze i nie rozstały się nienawiści. Wręcz przeciwnie, ich plany na to, że zamieszkają razem i to wszystko będzie miało większy sens… Faktycznie były dobrze zapowiadającymi się opcjami na ostatni rok studiów, którego Saunders niewątpliwie miała się podjąć. Natomiast zbyt zajęta sobą całkowicie ominęła wątek tego, że znów do zamku przybył ktoś. Już dawno doszła do wniosku, że Hogwart spadł w rankingu dobrych szkół i stał się przytułkiem dla biedaków i ćpunów. Wszak większość dziewcząt dopatrywała się okazji, aby po prostu dać facetowi to, czym natura ją obdarzyła. Oczywiście nie można powiedzieć, aby MMS do pewnego momentu była lepsza. Swego czasu było jej obojętne czy ktoś się nią interesuje, czy też nie, acz każdy przejaw czyjejś obecności w swoim życiu traktowała jako komplement dla jej jakże cudownej osobowości. Przecież nie zapomniała jak spotykając się z Sethem próbowała go uczynić swoim facetem, a on… Dość boleśnie temu wszystkiemu zaprzeczył. Ich dzieje nie były proste, szczególnie gdy Saunders wyjeżdżała, uciekała mu zawsze wtedy, gdy miał ją szanse już złapać. I pewnie dlatego wobec tych faktów jeszcze dziwniejszym było, że zgodziła się zostać jego żoną, a raczej po prostu się z nim zaręczyła. Wszak choć snuła wizje, co do kreacji ślubnej czy zapachu kwiatów, które mogłaby trzymać w czasie ceremonii… Nie umieszczała tego w czasie, odsuwała od siebie to, że mogłaby faktycznie już teraz zostać panią Lyons. Wbrew pozorom nigdy nie rozmawiali o tym co dalej, którędy… Mandy studiowała, ale nigdy nie podjęła decyzji, co chciałaby robić po Hogwarcie. Obiecała sobie, że to ostatni rok wyjawi ten sekret, bo choć dobrała był z zaklęć i transmutacji nie była pewna czy chce wylądować w Ministerstwie Magii. A choć zajmowała się modelingiem, to uroda wieczną nie była… Niezależnie od tego ile eliksirów wygładzających skórę by wypiła. Cóż, nie można było zatrzymać wszystkiego i każdego, może liczyła się z tym przyjmując pierścionek od Setha i pojmując, że faktycznie jego trudna osobowość plącze się z jej każdego dnia nieodwracalnie, tym samym pozbawiając ją możliwości odmówienia. Przecież jak długo można sobie mówić, że się nie kocha… Skoro się kocha.
I napisała do niego, i chciała z nim spędzić trochę czasu. Właściwie to naprawdę zastanawiała się nad koncertem, nad czymś, co wyrzuci z niej zaoszczędzone pokłady energii, ale przedtem nie myślała nawet o zakupie biletów. Zdecydowanie pamiętała jak zakończył się jej jeden z wypadów na koncert, kiedy skończyła z Rasheedem w pociągu. Może i to był kolejny argument dla którego od razu oświadczyła Sethowi, że ma się nią zająć. Co jeśli historia by się powtórzyła? Mimo wierności, miłości, obietnic i pierścionka… Niektóre rzeczy kochały wymykać się spod kontroli.
Pamiętała, że to tutaj miała się spotkać z Lyonsem, bo i tak mu napisała w liście. Przyszła tu zdecydowanie wcześniej chodząc pomiędzy samochodami, których sprzedawcy zastanawiali się ile do zaoferowania w swojej sakiewce ma ta oto blondyneczka, która niecierpliwym spojrzeniem omija, co brzydsze twarze wspominając ostatnią pocztę od Cocci. Ona nie potrafiła się zmienić, była jeszcze bardziej zaślepiona swoim pięknem i idealnym życiem niż MMS. Ale Mandy to nie przeszkadzało, na swój sposób czuła się przywiązana do Krukonki. Kolejny powód, aby wrócić do Hogwartu… Stare znajomości, które należało pielęgnować, jeśli faktycznie chciałeś mieć kogoś, do kogo mógłbyś otworzyć usta.
W końcu zatrzymała się przed jednym z samochodów analizując jaki to właściwie kolor. Mężczyzna jednak zaraz pospieszył jej z odpowiedzią, że barwa lakieru jest zmienna wobec obecnego stanu pogodowego… Mandy to się nie podobało, ale z udawaną uwagą pokiwała głową słuchając dalszych słów prezentacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Wto Gru 08 2015, 13:02

To jest retrospekcja z Drakensberg o SKŁADANIU MOTOCYKLA PRZEZ ELJOTA, nie kupowaniu go! I w ogóle nie powinna odbywać się w takim miejscu, ale nie wiem, gdzie to napisać, więc niech sobie wisi tu.


1. Nie, nie mam prawka. Bo po co.
2. Posiadanie własnego motocykla było dla mnie czymś oczywistym. Od najmłodszych lat ciągnęło mnie do latania. Na wszystkim.
3. Musiałem to zrobić po swojemu.


Bo wiecie... te wszystkie sklepowe motory wydawały mi się jakimś niesamowitym szajsem. Tam coś dynda, tam puka, tam za wolno, wygląd nie taki. Mam spoko starszych. Dają mi hajs, jak potrzebuję, nawet, jakbym chciał się nim tylko podetrzeć. Ten, który uciułałem na swoją maszynę, pochodził akurat z wygranych w zakładach czy nielegalnych grach. Miałem z piętnaście lat i siedziałem jeszcze w Drakensberg, gdzie nielegalne interesy stały na porządku dziennym. Zacząłem łazić po mugolskich szrotach, szperać w mądrych książkach – tych mugolskich też. Na giełdzie dorwałem jakąś czadowo oldskulowy reflektor, w gazecie wyszperałem ziomeczka, który pozbywał się jakiś części, na targach nabyłem nowiutki, mocny silnik. Wszystko złożyłem sam, choć nie miałem pojęcia, jak to zrobić. Niemal dzień w dzień łaziłem do groty w pobliżu szkoły, w której urządziłem sobie warsztat, rzecz jasna zabezpieczając porządnie zaklęciami. Tu odmalowałem, tam odpucowałem. Testowałem ze sto razy, zanim motocykl po raz pierwszy ruszył po ziemi. Dłubałem to cacko chyba z rok, oddając w nie całe swoje serce. Serio, jakby ktoś mnie go pozbawił, to tak, jakby odebrał mi życie.
Nie powiem wam, gdzie go teraz trzymam, bo to ściśle tajne.
Blisko serca, hehe.
Ważne, że po niebie sunie jak burzowe chmury.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Wto Mar 15 2016, 20:27

outfit: dół + góra-wierzch + góra-spód + akcesoria

Kaden podjechał na targ samochodowy swoim motocyklem trochę przed czasem. Zdarzało mu się spóźniać, ale z uzasadnionych przyczyn. Dzisiaj żadne zdarzenie nie byłoby wymówką, gdyby kazał Isolde na siebie czekać. Zrzucił kask z głowy, przewieszając go na rączce dobrze służącego mu od wielu lat motocyklu, który przeszedł już liczne renowacje jego właściciela. Nie reanimację. Zbyt mocno o niego dbał. Pozbywając się nakrycia głowy, musiał teraz rozmierzwić swoje włosy, co też zrobił na moment przed tym, jak dostrzegł Isolde po przeciwległej stronie ulicy. Dłoń jeszcze chwilę zanurzoną miał w swoich kosmykach swobodnie opadających mu na twarz, ale powoli odciągnął ją od tych kosmyków, utkwiwszy w tym świetle zielone tęczówki na odległej twarzy dziewczyny. Automatycznie podniósł się z miejsca, stawiając motocykl na nóżce, jak dotąd oparty na jego nogach, a później trzymany w pewnych rękach. Wyprostował się poprawiając kurtkę i pociągając za obwódkę swetra przy szyi, chrząknął niewyraźnie. Przy niej czuł się koszmarnie nie-wyjściowo. Wyglądała zjawiskowo. Czyli jak zawsze, przyciągając konsekwentnie, hipnotycznie jego spojrzenie, nie tylko do oczu i twarzy, chociaż do nich w największym stopniu.
Dopiero po momencie zdobył się na dżentelmeński ruch, ruszając się z miejsca. Podszedł do niej bez krępacji chwytając jej dłoń między palce.
Isolde... — skłonił się prawie niedostrzegalnie co prawda i w zasadzie nie pocałował jej dłoni, ale pogładził ją kciukiem i skinął jej głową, puszczając jej rękę wolno, świadomy tego, jak bardzo napierał na nią swoją wąską strefą komfortu. Wszystko małymi kroczkami. Oswajał ją ze swoim sposobem bycia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Wto Mar 15 2016, 20:51

Była całą tą sytuacją tak głupio stremowana, że aż wydawało się jej to śmieszne. Nie była pewna, czy faktycznie potrzebowała pomocy. Ba, czy w ogóle potrzebowała samochodu! Bawiła się tą myślą od jakiegoś czasu, ale zaczęła zastanawiać się nad tym poważnie dopiero, kiedy poznała Kadena. Było w nim coś niesamowicie miłego i kojącego, nawet jeśli się potwornie spinała, bo naruszał jej przestrzeń osobistą. Miał tak intensywny sposób bycia, że Isolde czuła się chwilami trochę przytłoczona, ale nie wynikało to z jej niechęci do samego Kadena. Wręcz przeciwnie. Czuła, że jeśli spędzą razem trochę czasu, naprawdę go polubi i bez trudu się z nim oswoi. Był chyba najbardziej bezpretensjonalną osobą, jaką znała, a jego szczery zachwyt jej osobą sprawiał jej przyjemność, nawet jeśli nie do końca mu dowierzała.
Dla odmiany postanowiła zrezygnować z całkowitej czerni i ubrała się w dżinsy, niebieski sweterek i szary płaszcz. Włosy fruwały jej wokół twarzy złocistym obłoczkiem, a na nadgarstku podzwaniała błękitna bransoletka. Dostrzegła Kadena już z oddali i nieśmiało pokiwała mu ręką. Intensywność jego spojrzenia, fakt, że miała poczucie, że patrzy tylko i wyłącznie na nią, nie dostrzegając niczego innego, był w równym stopniu zawstydzający, co przyjemny. Czuła, że serce zaczyna bić jej szybciej, a policzki zaróżowiły się nieznacznie, ale zawsze przywiązywała zbyt dużą wagę do małych rzeczy.
Kiedy dotknął jej dłoni, poczuła falę ciepła. Uśmiechnęła się delikatnie, z pewnym zakłopotaniem.
- Kaden... - odpowiedziała. Miała wrażenie, że zaskakująco często wymawia jej imię, chciała się w jakiś sposób zrewanżować. Wyczuła, że stara się nie naciskać, nie krępować jej swoją bliskością i posłała mu spojrzenie pełne wdzięczności i aprobaty. Miło że wziął sobie do serca jej prośby i sugestie. - Dziękuję, że przyszedłeś. To twój motocykl? - spytała, zerkając na maszynę ponad jego ramieniem, a w jej oczach błysnęło uznanie i szczere zaciekawienie.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Pon Mar 21 2016, 22:07

Mężczyzna nie chciał odrywać spojrzenia od jej twarzy, ale pamiętał, jak ostatnio reagowała na natrętność jego wzroku, dlatego zmusił się do spojrzenia przez jej ramię, masując się w szczękę. Zagryzł wargę. Wyraźnie było widać, że rwie go do zupełnie innego kontaktu z Isolde. Nie chodziło o fizyczna bliskość. Spoglądajac ludziom w oczy często wyczytywał z nich bardzo dużo emocji. Z panny Bloodworth przy pierwszym spotkaniu też zdążył wile odczytac, ale miał wrażenie, że przy niej ten sposób analizy ludzkiej osobowości wydaje się mocno nieprzyzwoity. W starciu z jej czystością wręcz wulgarny. Zerknął za ramię i… skucha. Spojrzał wprost w jej oczy, głęboko i zgubił się w nich na długi moment zanim się odezwał:
Trochę tak i trochę nie. Mój, ale w większości przebudowany, po części trzymany raczej z sentymentu. Planuję w najbliższej przyszłości zbudować coś od podstaw — podzielił się z nią tą informacją, wystawiając w jej kierunku ramię, ciekawy czy przyjmie taką formę spaceru z nim wzdłuż stanowisk na targu samochodowym. W końcu, nie zapomniał, chciała jego pomocy, prawda?
Chciałabyś spróbować się nim przejechać, zanim zdecydujesz czy jest To twój styl? — spytał w nawiązaniu do ich listów, udowadniając, że pamiętał nie tylko każde słowo jakie spłynęło z jej słodkich warg, ale też i każde napisane jej ręką, z pod jej pióra.
Będę delikatny.
Chociaż w większości ust zabrzmiałoby to ordynarnie, on składał wypowiedź w ten sposób, w którym dało wyczytać się nie tylko nonszalanckość, ale także zwykłą troskę o jej komfort. Wiedział, że jazda motocyklem to dla niej coś nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Pon Mar 21 2016, 22:30

Widziała, jak bardzo się stara, żeby nie wprawiać jej w zakłopotanie i czuła się z tego powodu prawie winna. Krępowanie tak pogodnej, żywej natury było okrucieństwem i zdawała sobie sprawę, że sama jest wszystkiemu winna, stawiając kolejne zapory, warunki, dystansując go, mimo że wcale na to nie zasłużył. Miała wrażenie, że na tym etapie znajomości nie są w stanie być całkowicie sobą - ona nie potrafiła przekroczyć linii, którą nakreśliła już w pierwszej chwili, a on z trudem się powstrzymywał przed swoją zwykłą bezpośredniością. Nie była pewna, co z tym fantem zrobić, zresztą - czy w ogóle dało się coś zrobić? Potrzebowała czasu i stwierdziła z ulgą, że Kaden szanuje jej dziwactwa i fanaberie, że jest niezwykle cierpliwy i tolerancyjny. Nie chciała go dręczyć, nie chciała go zmuszać, by zachowywał się inaczej niż zwykle, ale potrzebowała czasu, żeby się oswoić, upewnić, czy może mu zaufać.
Gdyby jej powiedział, że uważa ją za tak czystą i niewinną, pewnie parsknęłaby śmiechem i próbowała mu wyjaśnić, że jej nieufność wynika ze zranienia i nieufności, nie zaś z anielskiej natury. Była dość przyzwoitym człowiekiem, ale z całą pewnością nie ideałem. Patrząc mu w oczy, poczuła delikatne ciepło, promieniujące z klatki piersiowej. Nie była to fala gorąca, ale właśnie kojące ciepło, które sprawiło, że nagle się rozluźniła, mimo że intensywność spojrzenia mężczyzny wprawiała ją w lekkie zakłopotanie.
- Fajny - powiedziała po prostu, trochę dziecinnie, ale szczerze.
Przyjęła jego ramię z niepewnym uśmiechem. Przyjemnie pachniał. Pachniał... mężczyzną, męskim mężczyzną i wydawał się tak prawdziwy, namacalny i prostolinijny, że uśmiechnęła się sama do siebie, niespodziewanie zadowolona z ciepła, które od niego biło. Dosłownie i w przenośni.
Wahała się przez moment, po czym skinęła głową, zaskoczona własną śmiałością. Posłała mu lekki uśmiech i wolną ręką odgarnęła z czoła niesforny kosmyk włosów.
- Dobrze. Tak, chętnie... Wiesz... zastanawiam się, co jeszcze nie jest w moim stylu? Jak sądzisz? - spytała, nagle skracając dystans. Pewnie tylko na chwilę, bo Is łatwo się płoszy i czuje niezręcznie, ulegając impulsom, ale z jakiegoś powodu bardzo chciała wiedzieć, jak postrzega ją Kaden i co według niego do niej pasuje, a co zupełnie nie. Przystanęła i spojrzała na niego pytająco, a w jej dużych, niebieskich oczach błyszczało nieśmiałe rozbawienie. - Skoro będziesz delikatny... - powiedziała, spuszczając na chwilę wzrok, a potem znów unosząc go na Kadena. Widać było, że toczy jakąś wewnętrzną walkę, że nieufność i strach przed zranieniem ścierają się z potrzebą bycia docenioną i zauważoną jako kobieta. Że jest skłonna mu zaufać, a jednocześnie panicznie się boi, że po raz kolejny dozna zawodu, nie potrafiąc oddzielić flirtu od głębszych uczuć.
- Często zdarza ci się porywać na lunch przypadkowo spotkane kobiety? - spytała niby mimochodem, żartobliwie, ale w głębi duszy naprawdę chciała wiedzieć. Z jakiegoś powodu chciała wiedzieć, czy jest tylko jedną z dziesiątek dziewczyn, które pojawiają się w życiu tego przystojnego mężczyzny, czy z jakiegoś powodu jest choć trochę wyjątkowa. Nie wiązała z nim żadnych nadziei, a jednak... chciała wiedzieć.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Pon Mar 21 2016, 23:30

„Fajny” to trochę mało powiedziane dla faceta, który całe swoje życie poświęcał właśnie motoryzacji. Zamiast jednak unieść się dumą, jak większość mężczyzn w jego położeniu by zrobiła, on wybuchł szczerym, krótkim śmiechem, a kiedy się śmiał, miało się wrażenie, ze otoczenie śmieje się razem z nim. Miał dziwny rodzaj śmiechu, który wibrował w powietrzu, zresztą, podobnie jak jego ton. Widocznie zbyt mocno żył w symbiozie z warkotem silników motocykli, bo miał coś przyjemnego w swoim tonie. Tak samo, jak atrakcyjny jemu wydawał się dźwięk, jaki wydawała rura wydechowa.
Masz rację, też go lubię — przyznał w końcu, kiedy udało mu się stłumić śmiech, ale dalej przykładał dłoń do kącików warg, przysłaniając uśmiech, zaraz rozmasował jednak brodę i zerknął na dziewczynę, przystając przy swojej maszynie. Cofnął rękę od jej ramienia dopiero wtedy, zapraszając ją gestem drugiej dłoni w stronę maszyny — Isolde… — znowu użył jej imienia w ten nieświadomy sposób zbyt barwnie, wplatając w nie zbyt dużo pasji i uwielbienia dla jego brzmienia — … nie lubię oceniać i przypuszczać. Chciałbym Cię poznać, nie zgadywać.
To nie była nagana, mimo, że przez chwilę mogła tak zabrzmieć. Raczej sugestia, żeby dała się poznać. Nie chciał zgadywać kim mogła być i co mogło do niej pasować. Nie patrzył na pozory, nie ulegał im. Mógł doceniać kobiece piękno, podziwiać je z daleka, ale na tym się jego próżność i powierzchowność kończyła. Kiedy już przychodziło do rozmowy z człowiekiem twarzą w twarz, wolał mieć prawidłowy obraz jego osoby, zamiast zakładać coś z góry. Takim był typem człowieka, który przyjmował to, co dostawał i może nie brał to za pewnik, ale szanował to, co ludzie chcieli mu sobą udowodnić.
Uważam, że we wszystkim zachowałabyś tą samą powabność. Nie wyobrażam sobie żadnej rzeczy, w której mogłabyś wypaść gorzej, czy nie wyglądałabyś w niej tak, jakbyś była do tej czynności przeznaczona — dorzucił dla rozwiania wszelkich wątpliwości, ze jedyne czego był do niej pewien to jej oślepiająca doskonałość. Nie potrafił dostrzec na ten moment żadnych jej wad, ale też ich nie szukał. Lubił ją taką, jaką wykreował sobie w swojej wyobraźni. Idealną.
Nie udzielę Ci tej odpowiedzi, Isolde — rzucił tajemniczo na jej pytanie, jeszcze bardziej tajemniczo się uśmiechając, unosząc kącik ust lekko do góry, dając jej dużo do myślenia, a może się z nią odrobinę droczył? Mógłby? Musiała to sama ocenić — proponuję chwycić mnie w pasie — dodał siadając na maszynie dopiero kiedy pomógł wsiąść jej, przytrzymując cały czas jej dłoń, dla pewności, że zapewnił jej pełen komfort zanim rozsiadła się na tylnym siedzeniu — Nie tylko dlatego, że moje ego poczuje się mile dopieszczone. Tak będzie po prostu wygodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Wto Mar 22 2016, 14:33

W pierwszej chwili poczuła się okropnie głupio. Oblała się rumieńcem i przygryzła nerwowo dolną wargę, ale trwało to tylko moment, bo śmiech Kadena był tak zaraźliwy, tak szczery i pociągający (o ile śmiech może być pociągający), że całkowicie wbrew sobie dołączyła do niego, śmiejąc się cicho, dyskretnie, ale z całą pewnością bez przymusu. Miała ochotę coś dodać, jakoś zatrzeć to faux pas, które nieświadomie popełniła, ale w spojrzeniu Langdona było coś, co wyraźnie jej mówiło, że nie ma takiej potrzeby.
Nie spotkała jeszcze nikogo, kto wymawiałby jej imię z takim namaszczeniem i przejęciem. Było to w równym stopniu zawstydzające, co urocze. Sprawiało, że czuła się wyjątkowa i bardzo jej to schlebiało, nawet jeśli nie do końca w to wierzyła. Z jednej strony jego odpowiedź ją rozczarowała, a z drugiej... z drugiej utwierdziła w przekonaniu, że ma do czynienia z kimś bardzo specyficznym, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
Zawahała się przez moment, po czym powoli skinęła głową i posłała mu ciepły uśmiech. Poczuła się bardzo niemądra i dziecinna - dlaczego w ogóle pytała go o coś takiego? Chyba nigdy dotąd nie spotkała człowieka, który nie oceniał jej od pierwszej chwili znajomości, który brał za pewnik, że pod tą maską spokoju i opanowania kryje się coś innego, bardziej złożonego i że potrzeba czasu, by to odkryć. Nie sądziła, że Kaden, który poznał ją przypadkiem na korytarzu Ministerstwa i który w pierwszej chwili zachwycił się jej urodą, okaże się tak... mądry i przenikliwy w swoim przekonaniu, że nie jest w stanie zdefiniować drugiego człowieka na podstawie tych kilku chwil, które razem spędzili.
- Dobrze. W takim razie... poznaj mnie - powiedziała łagodnie, z lekką zadumą, po czym wzdrygnęła się, jakby powiedziała za wiele i dała mu przyzwolenie na spotykanie się z nią i powolne odkrywanie kolejnych cech jej charakteru. Było to niebezpieczne i mogło być bolesne, ale z jakiegoś powodu, patrząc na Kadena chciała, żeby ją poznał.
- Głuptas z ciebie - mruknęła, nie patrząc na niego, ale w jej głosie słychać było dziwną miękkość, która pojawiła się po raz pierwszy i nadała słowom Isolde niemal pieszczotliwe brzmienie. Och, jak bardzo się rozczaruje, kiedy odkryje, że panna Bloodworth jest zwykłą śmiertelniczką, która w wielu momentach jest żałosna, bezradna albo niezręczna... Ale póki co, niech żyje w świecie iluzji, postrzegając ją jako ideał, nawet jeśli nim nie była.
Bez problemu usadowiłaby się na siedzeniu bez jego pomocy, ale widziała, że Kaden po prostu chce się o nią zatroszczyć i nie miała zamiaru odbierać mu tej przyjemności.
- Mam wrażenie, że w ogóle nie lubisz odpowiadać na moje pytania - zauważyła, z lekkim wyrzutem w głosie, którego jednak nie powinien traktować zbyt serio. - Zaplanowałeś to, prawda? - mruknęła z uśmiechem, bez protestu obejmując go w pasie i czując, że jej serce gwałtownie przyspiesza. Pod palcami wyczuwała twarde mięśnie brzucha, a zapach skóry i męskich kosmetyków przyjemnie drażnił jej powonienie. Nigdy by się do tego nie przyznała, ale poczuła denerwujące ukłucie pożądania. Zła na siebie, zacisnęła zęby i przycisnęła kolana do jego bioder, a policzek do ramienia, myśląc sobie, że jest niczym więcej jak głupią samicą, która po prostu dobrze nad sobą panuje i jest bardzo odległa od wyobrażeń Kadena.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Pią Kwi 01 2016, 21:42

Uśmiechnął się szczerze rozbawiony bezpośredniością jej słów, ale nic się nie odezwał. Tylko właśnie mimiką skwitował jej słowa, zamiast tego usadawiając się wygodnie na miejscu kierowcy. Podał dziewczynie kask, a wziął nawet dwa, licząc właśnie na to, że dziewczyna zgodzi się na krótkie zapoznanie z latającym pojazdem jednośladowym. Zdawał się zawsze zapominać, że mugole nie przywykli do widoku latających motocykli, ale po to miał Aurora za swoimi plecami, żeby mu o tym przypomniała. Spoglądając na nią przez ramię, trzymając jeszcze kask pod pachą, wpatrywał się w jej piękną twarz z tego małego dystansu jaki ich dzielił.
Bardzo Ci na tym zależy? — spytał poważnie traktując jej wyrzut i przerzucił jeszcze na chwilę noge nad siedziskiem motocykla, siadając po skosie na wprost niej, oparł się o kierownicę jednym bokiem, podnosząc łokieć ponad rączki z hamulcem i zmianą biegów.
Pytaj mnie o cokolwiek chcesz, Isolde, udzielę Ci odpowiedzi — rzucił całkiem poważnie, wyłapując swoimi szmaragdowymi w tym świetle tęczówkami oczu jej błękitne i… syknął. Niespodziewanie i całkiem otwarcie, jak wszystko, co robił w jej towarzystwie. Tak samo pokazywał te pozytywne, jak i negatywne emocje, chociaż tych drugich było znacznie mniej. Karcił się w głowie za własne myśli, jakie podsuwał mu umysł.
Nie, lepiej nic nie mów. Mam ochotę Cię pocałować — wyznał jej szczerze, a żeby nie ulec pokusie, zarzucił kask na głowę, zasuwając szybkę i pomógł jej z tym, który wcześniej jej wręczył. Zbyt powolnym ruchem odgarnął jej włosy za ramię, przejeżdżając palcami po skromnie odsłoniętym fragmencie jej skory, a instynktowny błysk fascynacji w jego tęczówkach zmąciła niestety szybka kasku, a może właśnie dobrze, że tak się stało? Kto wie, co mógłby chcieć osiągnąć tym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Sob Kwi 02 2016, 16:58

Po raz kolejny pomyślała, że Kaden ma piękne oczy, po czym natychmiast skarciła się za tę myśl. Chciała zminimalizować szanse, że zacznie jej na nim zależeć, ale było to trudne, biorąc pod uwagę urok osobisty mężczyzny, który rozbrajał Isolde szybciej niż zaklęcie "Expelliarmus". Kąciki jej ust uniosły się w pogodnym uśmiechu, po czym przyjęła z jego rąk kask. Obejrzała go uważnie ze wszystkich stron - nigdy nie miała czegoś takiego w ręku, a tym bardziej na głowie i nie była pewna, czy istnieje jakaś specjalna technika zakładania.
Kiedy spytał, czy bardzo jej na tym zależy, zastanowiła się. Nie, tak naprawdę... wcale nie chciała wiedzieć. Wolała nie wiedzieć. Wolała żyć w przeświadczeniu, że jest dla niego w jakiś sposób wyjątkowa, nawet jeśli nie było to prawdą i była tylko jedną z wielu kobiet, które dały się złapać na jego uroczy uśmiech i nieskrywane uznanie. Nie było między nimi niczego istotnego, poważnego i nie powinna oczekiwać jakichkolwiek deklaracji. To byłoby prawie jak spytanie, czy mają na siebie wyłączność, a do tego było jeszcze bardzo, bardzo daleko.
Już otwierała usta, żeby zaprzeczyć, powiedzieć, że nie, właściwie niewiedza bywa błogosławieństwem, kiedy Kaden syknął, czym trochę zbił ją z tropu. W pierwszym odruchu zacisnęła palce na jego ramieniu, a na jej twarzy odmalował się niepokój. Przez chwilę myślała, że coś go zabolało i naprawdę się zmartwiła, zastanawiając się, czy sama czegoś nie zrobiła.
Kiedy zrozumiała, że syknięcie nie było wyrazem bólu, ale raczej... wewnętrznej walki, roześmiała się swobodnie, wesoło, po czym szybko umilkła, zaskoczona własną reakcją. Nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się tak wolna od trosk i odprężona, bo nawet jeśli między nią i Kadenem była jakaś chemia, która niepokoiła ich oboje, to Isolde czuła się w jego towarzystwie zaskakująco dobrze i bezpiecznie. Przygryzła lekko dolną wargę, zastanawiając się nad tym i ocknęła się dopiero, kiedy mężczyzna delikatnym gestem przesunął palcami po jej skórze, pod pretekstem odgarnięcia jej włosów. Drgnęła, ale nie zaprotestowała, patrząc mu w oczy, uśmiechając się delikatnie i czując, że oblewa się rumieńcem. Żałowała tylko, że przez tę szybkę, za którą się przed nią schował, nie może obserwować jego oczu, które były niesamowicie wyraziste, wesołe, a jednocześnie sprawiały, że mogła z niego czytać, jak z otwartej książki.
- Pokażesz mi, gdzie jest dopalacz niewidzialności? Żebym umiała go włączyć - powiedziała niezręcznie, rumieniąc się pod wpływem jego dotyku i czując, że jej serce przyspiesza gwałtownie. W duchu parsknęła śmiechem, myśląc sobie, że jest skończoną idiotką, skoro na tego typu oświadczenie, reaguje właśnie tak. Pytając o dopalacz niewidzialności. Słodki Merlinie, jak tak dalej pójdzie, Kaden straci całe zainteresowanie, bo jaka kobieta na słowa "mam ochotę cię pocałować", odpowiada tak jak ona?
- Jak ty to robisz? - spytała nagle, po czym otworzyła szeroko oczy, zdając sobie sprawę, że to wcale nie chciała mówić tego głośno. Nie chciała go wprost pytać, jak, na sto sklątek tylnowybuchowych, to możliwe, że widząc go po raz drugi w życiu, jest skłonna mu zaufać i pojechać z nim na przejażdżkę (przelotkę?) motocyklem, wczepiona w niego jak miś koala, sprzeniewierzając się wszystkim swoim zasadom na temat trzymania dystansu. Zarówno psychicznego, jak i fizycznego. - Hmmm... tam w górze jest bardzo zimno? - spytała szybko, próbując odwrócić uwagę Kadena od pytania, które przecież mogła zmienić w pytanie o jakąkolwiek głupotę, ale przez własne zmieszanie... cóż, dała do zrozumienia, że chodzi o coś istotnego, coś, czym nie chciała się dzielić.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Pon Kwi 04 2016, 22:36

Isolde nie zdawała sobie sprawy, że pytając go o kwetie techniczne motocykla popełnia całkowite harakiri. Oczywiście, ze Kaden pokaże jej dopalacz niewidzialności. Kaden zrobi nawet więcej. Zgarnie jej dłoń w swoją i przeprowadzi ją po wszystkich ważnych punktach motocyklu Ujmie jej dłoń delikatnie i nakieruje najpierw na przycisk, którego Isolde była najbardziej ciekawa, a potem, biorąc sobie tą „wycieczkę” po elementach motocyklu za wymówkę, pozwoli sobie pogładzić nieosłoniętą częścią rękawiczki jej dłoń, zanim skieruje ją na kolejne osprzętowanie. Hamulec, sprzęgło, a potem odezwie się, wskazując podbródkiem na biegi u dołu stopy, informując ją, że w przeciwieństwie do samochodu, tu zmienia się je stopą. I nawet ucałowałby z wdzięcznością jej dłoń gdyby nie uniemożliwiający mu to kask. Na jej pytanie zareagował instynktownie, odwracając głowę w jej kierunku. Zawiesił spojrzenie na jej tęczówkach, zastanawiając się o co w zasadzie pytała, a odpowiedź wydała mu się tak istotna, że nie skupił uwagi na kierunku jazdy, mimo, ze już zdążyli wzbić się w powietrze i włączyć dopalacz niewidzialności. Powinien wiedzieć, żeby obserwować drogę. Wiedział, tylko myśl ta mu uciekła, kiedy obserwował jej swobodne fale włosów, opadające na jej policzki, wysnuwające się spod kasku, najpewniej drażniące tą delikatną skórę.
Uśmiechnął się, szczerze, trochę rozbawiony, a trochę skonfundowany jej słowami, podnosząc dłoń z kierownicy do karku.
Merlinie, i gdyby teraz którekolwiek z nich było skupione chociaż w połowie na trajektorii lotu tak samo, jak na sobie nawzajem, być może pół minuty później nie wylądowaliby na drzewie, najpewniej rujnując 12 lat jego pracy – motocyklu i narażając się na obrażenia. Kaden instynktownie, słysząc huk, zdążył tylko osłonić panienke Bloodworth ramieniem, otoczyć ją swoją opieką, zanim uderzyła ich gałąź drzewa na ich drodze.
Motocykl wylądował ciężko na konarze, a potem, łamiąc kolejne wszystkie gałęzie i gałązki runął w dół.



Isolde rzuca trzema kostkami na obrażenia swoje i Kadena:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Wto Kwi 05 2016, 14:41

Isolde zachowała się tak głupio, jak to tylko możliwe, bo zamiast wykazać się czujnością (bądź co bądź znajdowali się już w powietrzu), spuściła wzrok, kiedy Kaden zajrzał jej tak badawczo w oczy. To wszystko działo się stanowczo za szybko jak na jej gust, ale nie potrafiła zwolnić, nadać ich znajomości innego tempa, bo ten mężczyzna po prostu roztapiał ją swoim uśmiechem i bezpośredniością, bez wysiłku przebijał się przez wszystkie jej pancerze, a ona mu na to pozwalała, z jakiegoś powodu wierząc w jego dobre intencje. Zastanawiała się, czy to jej naiwność, czy raczej autentyczność Kadena, której nie mógł po prostu grać.
Sama jazda motocyklem dawała niezwykłe poczucie wolności, którym Isolde pewnie by się napawała, gdyby nie fakt, że za bardzo przejmowała się swoim niewyparzonym językiem. Nie miała zamiaru mówić głośno, jak dobrze się czuje w towarzystwie Kadena, jeszcze nie teraz. Mimo wszystko, mimo całej sympatii jaką dla niego żywiła, nie chciała robić mu specjalnych nadziei, zwłaszcza że sama nie była pewna, jaką formę przyjmie ich relacja. Póki co, chciała po prostu miło spędzać czas, a Kaden był wspaniałym kompanem, bezproblemowym i tak pogodnym, że na sam jego widok Isolde czuła, że wszystkie problemy jakby tracą na znaczeniu.
Wierzyła w jego doświadczenie w kierowaniu motorem, poza tym była skoncentrowana na unikaniu jego spojrzenia i nawet nie zauważyła, że lecą na drzewo. Poczuła tylko silne uderzenie, usłyszała huk i zdała sobie sprawę, że Kaden oplata ją ramieniem - co z jednej strony zapobiegło poważniejszym obrażeniom, ale z drugiej uniemożliwiło jej wyciągnięcie różdżki. Wydała z siebie krótki okrzyk i wczepiła się mocniej w mężczyznę, co pewnie nie było zbyt dobrym pomysłem, ale innego nie miała. W chwili, kiedy motocykl zatrzymał się na konarze, miała cień nadziei, że uda jej się wykorzystać ten moment i wyciągnąć różdżkę, ale niemal natychmiast runęli w dół, łamiąc gałęzie.
Huknęło, a fontanna śrubek wystrzeliła w powietrze jakiś metr od nich. Isolde poczuła wstrząs, który na kilka sekund odebrał jej oddech, po czym zdała sobie sprawę, że wylądowała na Kadenie, który nie wypuścił jej z objęć, amortyzując upadek. Motocykl leżał kawałek dalej, powyginany i przypominający kupę złomu, a nie piękną, lśniącą maszynę, którą był kilka chwil wcześniej.
- Słodki Merlinie... Kaden... nic ci nie jest? Nic ci nie złamałam? Możesz się ruszać? - spytała ochrypłym szeptem, czując, że gardło ma ściśnięte z szoku i strachu. Nic jej właściwie nie bolało, tylko serce waliło jak młotem. Wysunęła się z objęć mężczyzny, bojąc się, że odniósł jakieś poważne obrażenia, a ona, niby szczupła, ale jednak nie kruszynka, może go bardziej uszkodzić. Uklękła obok niego i przyjrzała mu się z troską i przerażeniem, z którym starała się walczyć. - Proszę cię, jeśli coś cię boli, nie ruszaj się, zaraz nas teleportuję do świętego Munga - dodała odrobinę roztrzęsionym głosem, zerkając kątem oka na zniszczony motocykl. Co prawda nigdzie nie było krwi, a wszystkie kończyny wyglądały na całe, ale może, nie daj Morgano, uszkodził sobie kręgosłup albo miał jakiś uraz wewnętrzny? Pochyliła się nad nim, zaglądając mu w oczy z przejęciem i szukając jakichś symptomów, sugerujących uraz czaszki.


kostki: 5, 5 i 5 xD

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Sro Kwi 06 2016, 18:46

Kaden nie miał pojęcia jak to mogło się stać. Znaczy, tak, owszem, potrafił zrozumieć, że pochłonęła jego uwagę jej piękna facjata, z tym mógł się pogodzić, to całkiem rozumiał. Nie wiedział tylko, jakim cudem mógł ja narazić na takie niebezpieczeństwo. Nigdy wcześniej nie zdarzył mu się żaden wypadek, a przynajmniej nie tak poważny jak ten. Nigdy nie rozbił motocyklu odkąd go miał, czyli od szesnastego roku życia. Zawsze patrzył na drogę, tylko Isolde, miała niesamowitą aurę, taką która przyciągała jego wzrok wbrew wszystkiemu.
Czuł oczywiście fizyczny ból, kiedy niemała siła wybiła mu bark z ramienia. Bardziej jednak niż na nim skupił się na tym poczuciu rozgoryczenia, kiedy zdał sobie sprawę, że gdyby nie głupie szczęście, ten wypadek mógłby się skończyć dla nich źle. Kij z nim. Dla niej. Mógł się skończyć źle dla niej. Próbował nie ulegać swojej wściekłości, ale dłoń zaciskał na ziemi, a chociaż nie czuł przez chwilę nic w piersi, zdążył już zdecydować, że ten moment przyduszenia to za mała kara za to, co właśnie się stało. Drugim ramieniem cały czas obejmował dziewczynę. Nie wypuściłby jej tych objeć, gdyby nie dech, któremu mu odebrało i gdyby jego uścisk sam nie zelżał, pozwalając jej się wyswobodzić. Podniósł się, kręcąc powoli głową na boki. Był wściekły. Na siebie, za to co miało tu miejsce. Zaufała mu, a on rozbił się na drzewie. Jeszcze nie docierało do niego, że właśnie stracił motocykl, który budował od 12 lat, a którego jeszcze całkiem nie wykończył. Nie liczyło się to teraz. Podnosząc się, pokręcił tylko przecząco głową, czując, niemały ból w klatce piersiowej i ukłucie, kiedy w końcu odzyskał oddech. W pierwszej kolejności ułożył dłoń na krzyżu dziewczyny i przysunął ją zdecydowanym ruchem do siebie, obejmując ciasno. Widział, ze jest cała, ale chciał mieć absolutną pewność. Czuć jej drobne ciałko pod rękoma, żeby obraz zgrał się z sensorycznymi doznanami. Dopiero wtedy odetchnął. Jego serce dudniło mu silnie w piersi, mocnymi uderzeniami. Zignorował jej pytania, kwitując je krótkim.
— Jest ok — zamiast tego, odsuwając się, zgarnął jej twarz pod brodę, obserwując ją uważnie. Szukał najdrobniejszej rysy, czegokolwiek co pogłębiłoby jego wyrzuty sumienia, ale na szczęście była cała. — Isolde… przestań — westchnął nie czując do siebie teraz nic innego prócz pogardy — Przepraszam — dorzucił od razu, przykładając dłoń do twarzy, przysłaniając ją palcami. Kiedy je odciągnął na jego twarzy nie widać było już ani odrobinki złości — Nie chciałem tak zabrzmieć. To co chciałem powiedzieć to… — urwał, masując sobie z roztargnieniem kark, dostrzegając jej twarz blisko siebie. Wpatrywał się w jej tęczówki oczu z tego niewielkiego dystansu. Dłonie przeciągnął na jej policzki, przymykając własne powieki, opierając się czołem o jej. Gładził skórę jej policzków w bardzo troskliwym geście, ciesząc się, że nic jej nie jest. Ale też zarzucając sobie, że przez niego się martwiła. O niego. Wywołanie w niej tych emocji nie było jego największą dumą.
— Przepraszam — powtórzył, uchylając powieki, hipnotyzujący, choć teraz pełen roztkliwienia i poczucia winy wzrok wlepiając w jej tęczówki — Nie powinienem Cię narażać na ten stres i… to… wszystko. Isolde, ale muszę Cię prosić o jeszcze jedną rzecz. Wybacz mi, nie powinienem był.
Ból wybitego barku dawał mu się w znaki, starał się go ignorować, nie chciał pogorszać sytuacji, w której się znaleźli, ale zwyczajnie, był człowiekiem podatnym na cierpienie, a każdy moment dłużej w tym położeniu sprawiał mu kolejny dyskomfort, kiedy powinien zadbać o jej bezpieczeństwo. W tym celu powinien być w pełnej formie.
— Isolde — powtórzył, odnajdując ręką jej dłoń i ułożył ją sobie na wybitym ramieniu, cały czas wpatrując się w jej tęczówki — Musisz mi w czymś pomóc , Isolde — Ułożył odpowiednio jej dłonie na swoim barku, układając rękę w dźwignię — Użyj całej siły jaką masz, żeby wbić mi bark z powrotem. Zrobisz to dla mnie, Isolde?
Wolał unikać szpitali magicznych. Nie chciał tracić dzisiaj w jej oczach bardziej. To nie tak, że chciał ją okłamywać, on po prostu nie dopowiadał jej niektórych rzeczy, obawiając się, że dzisiejszego dnia byłoby to za dużo na raz. Gdyby w szpitalu dowiedziała się, że ma do czynienia z charłakiem, nie wiedziałby jak mogłaby zareagować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4015
  Liczba postów : 1809
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Czw Kwi 07 2016, 16:03

Była skołowana i przejęta, serce biło jej jak oszalałe. Jej samej nic się nie stało, ale nie była pewna, w jakim stanie jest Kaden, dlatego fakt, że tak długo zwlekał z odpowiedzią, jeszcze bardziej ją zestresował. Kiedy zaczął się podnosić, chciała zaprotestować, ale widząc jego minę zrozumiała, że to nie ma sensu, dlatego tylko obserwowała go czujnie, gotowa interweniować w każdej chwili, gdyby okazało się to konieczne. To skinięcie głową było zbyt lakoniczne, żeby ją uspokoić. Prawdę mówiąc, chyba uspokoiłaby ją dopiero diagnoza jakiegoś rozsądnego uzdrowiciela.
Czując, jak na powrót oplata ją ramionami, spięła się instynktownie, ale nie zaprotestowała, rozumiejąc, że Kaden jest w szoku i potrzebuje bliskości, potwierdzenia, że nic jej nie jest. Nie zastanawiała się nad jego winą ani niczym w tym rodzaju. Nie mogła uwierzyć, że żyją i że są w całkiem niezłej formie jak na kogoś, kto spadł z nieba i huknął o ziemię z takim impetem. Mieli więcej szczęścia niż rozumu i w tej chwili była bardziej skłonna szaleć z radości niż robić mu wyrzuty, że stracił panowanie nad maszyną i władował ich na drzewo. Dotyk Kadena sprawiał, że jej serce biło zdecydowanie szybciej, a przecież i tak galopowało w zawrotnym tempie, nadal pompując adrenalinę.
- Na pewno...? - spytała z troską, po czym przygryzła na moment wargę, kiedy ujął ją pod brodę i zaczął z przejęciem studiować jej twarz, jakby szukając choćby najmniejszego zadrapania. Nie spuściła wzroku, mimo że miała na to wielką ochotę.
Nie obraziła się, kiedy kazał jej przestać, ale usłuchała go, czekając na dalszy ciąg wydarzeń i próbując zrozumieć emocje, które w nim się kłębiły. Pozwalała mu na wszystko. Pozwalała mu przesuwać palcami po swoich policzkach, cały czas mając w pamięci uścisk jego ramion, kiedy spadali w dół. Brakowało jej słów, żeby wyrazić, jak bardzo ją to poruszyło. Nie mogło być tu mowy o wyrachowaniu czy gestach, które miały ją przekonać o jego dobrych zamiarach. Był to odruch, którego nie mógł zaplanować i zupełnie irracjonalnie nie była w stanie mieć mu za złe, że naraził ich na takie niebezpieczeństwo, jeśli... jeśli w chwili zagrożenia był gotów osłonić ją własnym ciałem. Co rzeczywiście zrobił, amortyzując jej upadek i biorąc na siebie siłę uderzenia, dzięki czemu wyszła z tej opresji cało. Kiedy zetknęli się czołami, poczuła przypływ czułości dla tego w gruncie rzeczy nadal obcego mężczyzny, który okazywał jej tyle względów i starał się o nią dbać.
Nie wpadła w histrię. Nie zaczęła robić mu wyrzutów, że jak mógł, że jest nieodpowiedzialny i że mogli zginąć. Przecież nie zginęli, a ona dowiedziała się czegoś bardzo ważnego na jego temat. Logika Isolde była zdecydowanie pokrętna, ale w tym momencie naprawdę nie miała siły analizować własnych uczuć.
- Nie przepraszaj mnie. To był wypadek. Żyjemy, a ja... ja nawet się nie potłukłam, bo mnie osłoniłeś - powiedziała miękko i tak ciepło, że poczuła się tym zakłopotana i odwróciła na chwilę wzrok, żeby nie wyczytał z jej oczu, jak bardzo jest tym poruszona.
Słuchała go w skupieniu, wracając spojrzeniem do jego twarzy i widząc na niej śmiertelną powagę i poczucie winy. Chciała zaprotestować, ale pozwoliła mu dokończyć i przez chwilę patrzyła na niego nie rozumiejąc, czego właściwie oczekuje. Dotarło to do niej dopiero po chwili.
- Żartujesz, prawda? Nie mówisz poważnie? Absolutnie nie! - potrząsnęła głową, a jej zmierzwione włosy zmierzwiły się jeszcze bardziej. - Nie jestem magomedykiem, mogę ci zrobić jeszcze większą krzywdę! Nie potrafię tego zrobić! Przecież... przecież możemy się teleportować do Munga i nastawią cię w mgnieniu oka. Nie powiesz mi chyba, że boisz się szpitali? Na Merlina... Kaden, nie proś mnie o to... gdybym... gdyby coś poszło nie tak, nigdy bym sobie tego nie darowała... - powiedziała z rozpaczą, przykładając dłoń do jego policzka. Wydawała się tym pomysłem bardziej wstrząśnięta niż samym wypadkiem. - Ja... nie jestem zbyt dobra z magii leczniczej, ale jeśli chcesz... - szepnęła z wahaniem, odrywając dłoń od jego policzka i nerwowo szukając swojej różdżki, która, jak się okazało, na szczęście nie ucierpiała podczas wypadku. Naprawdę, więcej szczęścia niż rozumu.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 567
  Liczba postów : 209
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13194-nolan-torin-keane?nid=1#352819
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13197-nolan-torin-keane#352823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13199-poczta-nolana#352826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13200-nolan-torin-keane#352827




Gracz






PisanieTemat: Re: Targ samochodowy   Sob Wrz 17 2016, 21:23

Mężczyzna długo przechadzał się po targu wypatrując samochodu dla siebie, w końcu zdał prawko i mógł sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa, mimo, że dopiero spłacił prawie całe mieszkanie. W końcu czekało go nowe, lepsze życie, zostanie ministrem, ma już swój własny dom. W nim najcudowniejszą kobietę pod słońcem, swoją siostrę, brakowało mu tylko samochodu, by spełnić swoje wszystkie zachcianki. Bez wahania kupił najdroższy samochód jaki mógł dostać na giełdzie. Tak szastał kasą, ale też chciał mieć coś ładnego, co przetrwa kilka lat. Wybrał stylowy, wygodny i dość duży samochodzik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Targ samochodowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Magiczny Pchli Targ
» Targ
» Warsztat samochodowy i myjnia
» Warsztat motocyklowy
» Targ uliczny na Portobello Road

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-