IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 New Magic Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: New Magic Theatre   Pią Mar 21 2014, 12:15

First topic message reminder :


New Magic Theatre


To niezwykłe miejsce powstało dosłownie kilka lat temu jako opozycja do kostycznego (w mniemaniu wielu młodych artystów, aktorów, scenarzystów i reżyserów) Magic Royal Theatre. New Magic Theatre to scena awangardowa, promująca nowych artystów, ich świeże, często bardzo kontrowersyjne pomysły, eksperymenty twórcze. Tutaj możesz spodziewać się dokładnie wszystkiego, począwszy od aktorów biegających wśród widowni i mierzących ci obwód czaszki, poprzez przyczepione do baloników puszki pigmejskie kołyszące się pod sufitem, aż po milczące, nieruchome postaci oplecione złocistymi smugami światła będące metaforą... właściwie nie wiadomo czego, interpretacja zależy od ciebie!
Wewnątrz znajduje się mała kawiarnia, w której toczą się najdziwniejsze rozmowy, widzowie mogą porozmawiać z aktorami lub reżyserem, przedyskutować pewne aspekty sztuki, wyrazić swoje zdanie. Jak wygląda scena? To trudne pytanie, gdyż wystrój zmienia się zależnie od potrzeb - raz widownia znajduje się na scenie i chcąc nie chcąc, stajesz się częścią przedstawienia, kiedy indziej obserwujesz wszystko z góry albo siedzisz bezpośrednio na podłodze. To z pewnością ciekawe doświadczenie, choć nie wszystkim odpowiada.  

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 92
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pią Sty 12 2018, 23:03

- Mam dobrą pamięć do ludzi - wyjaśnił po prostu, nie zagłębiając się już w temat. Przeglądał magazyny i gazety chyba trochę zbyt często, uważał to jednak za swego rodzaju zboczenie zawodowe. Nie wpadł jeszcze w żadną paranoję i nie sprawiał chyba nikomu problemów (nie należał do plotkarzy, nie - jedynie czytał takie nowinki i później chętnie dowiadywał się, jak wiele prawdy się w nich znajdowało). - Ha. Domyślam się, że ma pewnie też olbrzymie zalety. - Głos Hero zadrżał z rozbawienia, a jednak udało się chłopakowi powstrzymać od dalszych komentarzy, pozostawiając tę wypowiedź luźno zawieszoną w powietrzu. Zaśmiał się już szczerze na kolejną uwagę Clarke'a, przytakując mu kiwaniem głowy i cichym pomrukiem "słusznie". Nie dziwił się, jeśli ludzie z miejsca uważali go za zadufanego w sobie gwiazdora - oczywiście, nie było to niczym przyjemnym, ale Gryfon znał swoją wartość i wiedział, że może udowodnić im jak jest naprawdę.
- Ciężko może być w to uwierzyć, ale tak. Właśnie tak tępy jestem. - Nie zauważył nawet teraz tych drobiazgów; zgubił zaraz chyba dodatkowe centymetry, choć stopniowo i łagodnie. Nie koncentrował się również na zmianach włosów, których barwa na szczęście również pociemniała, szukając naturalnej barwy. Wszystko było to tak płynne i niezależne od woli Thìdley'a, że sam nawet już nie zastanawiał się, w której sekundzie co się dzieje. Dopóki nie musiał, to tego nie pilnował, zapewne niekiedy mocno drażniąc swoje otoczenie. - Nigdy mi to nie przeszkadzało, więc... Sam nie wiem. Lepiej mi idzie nauka czegoś innego, to chyba tyle. - Posłał znaczące spojrzenie w stronę pianina, ale na szczęście Ezra przestał przeciągać. Hero czerpał ogromną satysfakcję ze słuchania i obserwowania występów innych ludzi, przy okazji odnajdując setki błędów u siebie i automatycznie się porównując. Uniósł brwi z zaskoczeniem, słysząc nazwisko kompozytora, którego utwór Krukon postanowił zaprezentować. Nie odezwał się, zaczekał - ciekaw był, co z tego wyjdzie. Jeszcze przed chwilą Ezra zarzekał się, że nie grał od bardzo dawna, a potem podchodził do pianina powolutku i ostrożnie jak niespokojne zwierzę. Nie niecierpliwił się również wcale, gdy chłopak potrzebował chwili na odnalezienie właściwych nut. Stał grzecznie przy pianinie, z łagodnym półuśmiechem zastygniętym na ustach, który ostatecznie po prostu zniknął.
- Graj, graj - odpowiedział jedynie, przygryzając wewnętrzną stronę policzka. Oczywiście, że znał to nazwisko! Zawsze uważał, że pochodzenie czarodziejskie dawało mu jedynie przepustkę do poznania całej muzyki, a nie tylko jej fragmentu - interesował się zatem i mugolskimi kompozytorami. Nazwisko Debussy nie było mu obce, aczkolwiek potrzebował jeszcze sekundki, żeby zebrać myśli. - "Clair de lune" - rzucił w końcu, pstrykając cicho palcami. Prawdę mówiąc słuchało się tego tak przyjemnie, że gotów był usiąść w kąciku i zapomnieć o swojej planowanej próbie... jakoś odechciało mu się swoich kompozycji po usłyszeniu czegoś takiego. Wydął lekko wargi, zaplatając ręce na klatce piersiowej. - Przepraszam bardzo, że niby teraz mam zagrać coś swojego? Okrutnie, panie Clarke.
Koniec końców the show must go on, a Hero wyjątkowo nie wypadało dąsać się po czyimś godnym podziwu występie - mimo wszystko wolał nie dopytywać, od jak dawna w rzeczywistości chłopak nie dotykał pianina. Prawda mogła być zbyt bolesna. Zamiast tego skoncentrował się na wygrzebaniu z torby teczki z nutami i tekstami (albo po prostu papierowym bałaganem, można to nazywać dowolnie).
- Dobra, w sumie w kwestii klawiszy mam ustalone jak to będzie brzmiało, ale wykorzystam cię i tak, bo jeszcze tego nie słyszałem z perkusją, więc... Tak, w sumie nie wiem po co mi teraz gitara, raczej perkusja ważniejsza... - zatrzymał się na chwilę z odpowiednimi nutami tuż obok Ezry, z dialogu przechodząc bardziej na monolog, ale jednocześnie odnajdując się w swoim nieco chaotycznym procesie twórczym. Postawił papiery przed swoim towarzyszem, żeby zaraz strzelić palcami i nieznoszącym sprzeciwu gestem pozbyć się na chwilę Krukona sprzed pianina. - Wiem, narzucam się, ale potrzebuję drobnej pomocy po prostu. Jeszcze możesz uciec, jak coś... - Nie musiał wcale patrzeć na nuty ani zapisany pod nimi tekst; przerobił to w głowie i na żywo tak wiele razy, że teraz bez większego problemu mógł zaprezentować Ezrze, jak to powinno brzmieć. Utkwił w nim pod koniec czujne spojrzenie, doszukując się krytyki.

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 658
  Liczba postów : 962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Sty 16 2018, 14:40

Przewrócił wymownie oczami na niewybredny komentarz Gryfona; był to żart tak wyświechtany jak hogwarcka szata Ezry, a jednak wciąż potrafił rozbawić. Odpuścił sobie zatem dopowiadanie czegokolwiek w tej kwestii, skoro była tak oczywista. Ponadto nie byli z Hero na tym stopniu zażyłości, by wchodzić przesadnie na żarty w tak dwuznacznym tonie.
- Hm, nie, po prostu niewprawiony - poprawił go sympatycznie, nie chcąc poprzednio zabrzmieć krytykancko. Była to raczej kwestia nadmiernej ciekawości Ezry i jego denerwującej manii, by doskonalić się w każdą możliwą stronę. Szanował jednak to, że ktoś potrafił dobrać priorytety, odrzucając pozostałą część. I nie wychodził na tym źle, bo ludzie całkiem pozytywnie szaleli na jego punkcie. Ezra również nie odnajdywał w tych płynnych metamorfozach niczego denerwującego; jedynie odrobinę dekoncentrującego, ponieważ wystarczyło odwrócić się na kilka sekund, aby przegapić wachlarz fascynujących zmian, który w tym czasie miał przejść przez muzyka.
Chłopak był bardzo roszczeniowy w kwestii tego pianina. Ezra ani przez chwilę nie odwracał na niego spojrzenia, wiedząc, że zbyt mocno doszukiwałby się w jego postawie emocji, szczególnie tych negatywnych. O wiele łatwiej było zepchnąć wątpliwości i własne niezadowolenie z niedoskonałości na drugi plan, kiedy nie odnajdywało się ich odbicia w drugiej osobie. Ezra zatem nawet nie szukał, upajając się muzyką stopniowo i niemal magicznie wypełniającą pomieszczenie.
Były różne sposoby wyrażania siebie, a Ezrze najłatwiej to przychodziło właśnie poprzez muzykę, choć jego instrumentalny język zdecydowanie przez ostatni czas zubożał przez częstsze używanie cudzych słów niż nut. Nie było to jednak nic, czego nie dało się cofnąć.
- "Clair de lune" - potwierdził Ezra z lekkim uśmiechem, może trochę tęsknym. W codzienności łatwo było się zatracić i po prostu zapominać o tych drobnych, niedostępnych przyjemnościach. Teraz jednak Hero wepchnął go prosto na jedną z nich, przypominając o dawnych marzeniach. Zsunął palce z klawiszy, uśmiechając się lekko na jęczenie muzyka. - Och, trzeba było mówić, że mam grać coś Don Lockharto. Gorzej byś nie spadł, Hero - zaśmiał się z dawką odważnej złośliwości (a co jeśli jest jego dobrym kumplem?). W gruncie rzeczy Ezra starał się szanować każdego artystę, choćby w stopniu minimalnym. Nie on jeden był na świecie, nie tylko jego gust miał znaczenie. - Swoją drogą, mogę cię uznawać za znajomego, nie? Bo mam taki zwyczaj, by nie nazywać swoich znajomych standardowo. Masz niepowtarzalną okazję, by zaproponować mi coś dla siebie i mnie do tego przekonać. Aktualnie moim pomysłem jest "gwiazdeczka", więc przemyśl to dokładnie - ostrzegł go żartobliwie, zerkając na nuty, które podetknął mu Hero. Nie zdążył się jednak im przyjrzeć, bo zaraz został wyproszony z krzesełka.
- Myślisz, że tak łatwo mnie spłoszysz? - Pokręcił głową, ustępując miejsca i wsłuchując się w graną kompozycję. Śledził spojrzeniem dłonie Hero, które zdawały się idealnie odnajdywać na biało-czarnej powierzchni.
- Hm, to twoja własna kompozycja? Jest bardzo przyjemna rytmicznie. I pozytywna. - Pozwolił sobie wziąć do ręki nuty i niespiesznie przebiegł po nich wzrokiem, nieświadomie nucąc pod nosem, żeby melodia nie uciekła mu z głowy. - Iii na żywo wygląda na prostszą niż na papierze - zaśmiał się, zaraz jednak spoważniał. - W jakim stopniu chcesz używać perkusji? Bo jeśli dobrze rozumiem, pianino ma być instrumentem przewodnim utworu? Ale sam w sobie rytm masz już wyrazisty, więc z gitary też całkowicie bym nie rezygnował - stwierdził w zastanowieniu, nie znając w pełni planów Hero, a przede wszystkim nie mając muzycznego wykształcenia. To były tylko dosyć luźno rzucane uwagi, które mógł zmienić po drugim, trzecim czy siódmym przerobieniu piosenki. - W każdym razie, warto po prostu spróbować i wtedy ocenić - dodał, tym razem samemu odbierając Hero instrument.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 92
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Sty 16 2018, 23:38

Muzyka była świetnym sposobem wyrażania siebie i Hero niekiedy miał wrażenie, że tak było po prostu łatwiej. Skoncentrować się na słowach, ale tych piosenki, a nie wypowiadanych normalnie; posłuchać dźwięków wydawanych przez jakiś instrument, obsługiwany z czułością w każdym geście, choćby najbardziej przepełnionym złością czy irytacją. Był pewien, że występy to jedyne momenty, kiedy można być w pełni tylko i wyłącznie sobą. Wszystkie gierki odchodziły w zapomnienie i liczyło się tylko tu i teraz.
- Och, no coś ty. Don Lockharto jest niesamowitym wykonawcą, jak możesz tak mówić? - Powiedział tak, jakby recytował wierszyk w przedszkolu, z beznamiętnością wymalowaną na całej twarzy. Dopiero potem mrugnął do Ezry wesoło, w gruncie rzeczy bardzo ciepło tę uwagę przyjmując. Drażniło go, jak często był porównywany do tego młodego celebryty, który - jego zdaniem - wcale nie był taki niesamowity. Zalatywał kiczem i przypominał zadufanego w sobie narcyza, a Gryfon miał z nim styczności nieco zbyt wiele. Nie twierdził oczywiście, że zna go jakoś bardzo dobrze... Ale wiedział swoje, w dodatku za dużo. Na kolejne pytanie swojego rozmówcy parsknął śmiechem, odrzucając lekko głowę do tyłu. - Tak, ptysiu, zdecydowanie możesz uznawać mnie za swojego znajomego. Zajebiste pytanie, swoją drogą. - Potrząsnął lekko głową, a potem miał już odpowiedzieć całkiem szczerze, ale spoważniał i zmarszczył brwi, wbijając czujne spojrzenie w swojego rozmówcę. Hm. - Czemu mam wrażenie, że wolałbyś nazywać mnie tak, jak nie chcę być nazywany? W każdym razie, Ontario, możesz mówić Ontario. Chociaż "gwiazdeczka" też mi się podoba. A ty? Jakieś preferencje?
Cóż, jego utwór z pewnością brzmiał nieco nijak w porównaniu do Clair de lune, a jednak Ezra nie uciekł i wysłuchał grzecznie, nawet z całkiem przyzwoitą dozą zainteresowania. Hero przybrał uśmiech na twarz dość szybko, choć jego cień pojawiał się jeszcze wtedy, gdy śpiewał. Lubił ten utwór i niesamowicie cieszył się, że będzie miał okazję usłyszeć go w wykonaniu kogoś innego. To pomagało nabrać pewnego dystansu.
- Moja, moja. Tak jakoś... - Przygryzł odruchowo sam koniuszek paznokcia przy kciuku, nie spuszczając wzroku z Ezry, który przyglądał się nutom. - Nie, nie, pianino najważniejsze, oczywiście. Tak sobie tylko myślę o perkusji jakoś bardziej w tle może, takiej trochę delikatniejszej, nic wielkiego... Chcę zobaczyć jak to będzie w ogóle razem wyglądało. Mam strasznie dużo utworów, które mogę na luzie obskoczyć jednym instrumentem i chciałem sobie pokombinować nad czymś trochę bardziej skomplikowanym, ale to chyba i tak nie do Foolish thing pójdzie. Ale perkusję i tak chcę wypróbować. A gitara to pewnie, tak, ale nie ta, ta jest mugolska, fajniej by brzmiała czarodziejska z ładnym efektem, ale to kiedy indziej... - Machnął ręką, zamykając się w końcu, bo słowotok wszedł trochę zbyt intensywnie. Gryfon szybko odnalazł swoje miejsce przy ustawionych niedaleko bębnach. Nieco nerwowo obrócił pałeczkami kilkakrotnie w dłoniach, spoglądając na Krukona, aż w końcu zaczęli. Sama melodia brzmiała faktycznie niesamowicie, z perspektywy osoby siedzącej z dala od pianina również. Ontario zignorował przyjemny dreszczyk dumy, który przemknął mu po karku; zajął się perkusją, próbując jakoś dopasować całość i spełnić swoją wizję.
- Wiesz co, grasz naprawdę dobrze - poinformował Ezrę gdy zrobili przerwę. W tym czasie mógł pokreślić trochę nut. Na jakąś chwilę zamilkł, choć nieobecnym spojrzeniem kilka razy zahaczył także o Clarke'a. - Uczyłeś się jakoś kiedyś? I w ogóle pianina, czy czegoś jeszcze?

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   

Powrót do góry Go down
 

New Magic Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» New Magic Theatre
» Studio Tatuażu "Magic Tattoo"
» Zaklęcia i uroki
» Magic Trade Center
» Brama Trzynasta-Fairy Tail Path Magic

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-