IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 New Magic Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: New Magic Theatre   Pią Mar 21 2014, 12:15

First topic message reminder :


New Magic Theatre


To niezwykłe miejsce powstało dosłownie kilka lat temu jako opozycja do kostycznego (w mniemaniu wielu młodych artystów, aktorów, scenarzystów i reżyserów) Magic Royal Theatre. New Magic Theatre to scena awangardowa, promująca nowych artystów, ich świeże, często bardzo kontrowersyjne pomysły, eksperymenty twórcze. Tutaj możesz spodziewać się dokładnie wszystkiego, począwszy od aktorów biegających wśród widowni i mierzących ci obwód czaszki, poprzez przyczepione do baloników puszki pigmejskie kołyszące się pod sufitem, aż po milczące, nieruchome postaci oplecione złocistymi smugami światła będące metaforą... właściwie nie wiadomo czego, interpretacja zależy od ciebie!
Wewnątrz znajduje się mała kawiarnia, w której toczą się najdziwniejsze rozmowy, widzowie mogą porozmawiać z aktorami lub reżyserem, przedyskutować pewne aspekty sztuki, wyrazić swoje zdanie. Jak wygląda scena? To trudne pytanie, gdyż wystrój zmienia się zależnie od potrzeb - raz widownia znajduje się na scenie i chcąc nie chcąc, stajesz się częścią przedstawienia, kiedy indziej obserwujesz wszystko z góry albo siedzisz bezpośrednio na podłodze. To z pewnością ciekawe doświadczenie, choć nie wszystkim odpowiada.  

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Brooklyn, Nowy Jork
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Sro Wrz 02 2015, 18:26

Staż - Etap I

New Magic Theatre, 2007
Kostki: 1&3

Młodziutki Moore rozmawiał z przyjaciółmi z zespołu, przekonywał, tłumaczył, że nie tylko wpadnie im kasa do kieszeni, ale jeszcze nauczą się czegoś i nawiążą kontakt z ludźmi z branży. Na próżno. Chłopcy uparli się, że w żadnym teatrze występować nie będą, bo to nie ich stylistyka, a tak w ogóle to co to za pomysł, bo przecież oni już wiedzą wszystko. Banda baranów.

Kiedy dotarł na miejsce, okazało się, że grupka początkujących muzyków wcale nie jest taka mała. Jako osoba raczej towarzyska, wiele z twarzy kojarzył jeszcze z Hogwartu... a niektórych kojarzył ze szkoły, a zupełnie nie kojarzył z muzyką. Powitał wszystkich znajomych, zaczął wypytywać o to, jak poradzili sobie z egzaminami i jak tam leciało życie po ukończeniu szkoły, dopóki nie pojawił się on - chyba najbardziej arogancki z typków w wielkim show biznesie, jakiego Moore miał okazje widzieć. Nie, żeby widział ich wielu.

Facet miał irytującą tendencję do rozstawiania ich po kątach, od progu już skreślając tych, których wygląd nie zgrywał się z wizerunkiem wielkich gwiazd, na jakie zdawał się chcieć ich wykreować. I w ten oto sposób, na afisz zostały wyciągnięte słodkie blondyneczki o płaskich głosikach, których nie chciano nawet w szkolnym chórze (Na gacie Merlina, gdzie ten facet miał słuch?!) i chłopcy z sąsiedztwa o słodkich buziach i całkiem nieźle rozwiniętej muskulaturze. Reszta zdawała się być skazana na robienie tła.

Grupa dostała za zadanie przygotowanie kilkunastu utworów, w założeniu mających tworzyć wspólną całość tak, by po miesiącu pracy mogli dać pokazowy koncert w tymże teatrze. Nie wiele myśląc, Moore zgłosił się na stanowisko tekściarza i już po pierwszym dniu miał napisane trzy piosenki, z czego jedną niemal natychmiast po napisaniu zmiął i wyrzucił do pobliskiego kosza, a także podpowiadanie kolegom i koleżankom, jak coś powinno brzmieć, czy co zmieniłby, by było lepiej. Na luzie, bez złośliwości, z charakterystyczną dla siebie radością życia. Miał wrażenie, że współpracownicy natychmiast go polubili... wyglądało jednak na to, że szef nie miał zamiaru zmieniać swoich poglądów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Brooklyn, Nowy Jork
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Wrz 17 2015, 20:50

Staż - Etap II

New Magic Theatre, 2007
Kostki: 3&4

Mimo, że muzyk harował jak wół - latał od jednego kolegi do drugiego, to pomógł, tam skrobał w kącie inspirowany The Beatles kawałek, a potem znów biegł, bo jakaś panienka potrzebowała pomocy z wniesieniem sprzętu - to nie narzekał - praca na swój sposób podniecała go, możliwości które to dawało wydawały mu się nieograniczone, wyobrażał sobie przyszłe dni sławy i chwały, które, jak święcie wierzył, przy tak ciężkiej pracy musiały przyjść już wkrótce.


Po raz pierwszy szef faktycznie zwrócił na Moore'a uwagę, kiedy coś na sali się zepsuło, jednak o tym muzyk miał dowiedzieć się dopiero, gdy po kilkunastu minutach grzebania się w urządzeniu (Cholerne oświetlenie!)  udało mu się sprawić, by na powrót nastała jasność. Czas spędzony w warsztacie sprawił, że Nath oswoił się z takimi sprawami i zazwyczaj pchał łapy nie tam, gdzie powinien. Tym razem jednak wszystko wyszło na dobre, a i mężczyzna pogratulował brunetowi sprawnej akcji, przy okazji wręczając 25 galeonów premii.  Moore był w siódmym niebie i liczył, że to zmieni nastawienie mężczyzny do niego.

Tymczasem brunet nie posiadając się z radości wrócił do tłuczenia "Follow you around" ze współpracownikami. Klimat lat '60 wręcz lał się z tej piosenki, z czego Moore był niesamowicie dumny. Osiągnął to, co chciał i przy okazji sprytnie zaangażował wszystkich do równej pracy. Chórki przecież też były niezwykle ważne! I co zabawne, to właśnie w nich muzyk skończył. Jak twierdził, nie pasował wokalnie do tego kawałka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Wrz 24 2015, 17:29

Istnieje taki rodzaj szczęścia, którego do końca pola wszystkich chmur, nie potrafimy ogarnąć. To smak bezpieczeństwa, którego zażywamy każdego poranka po uniesieniu powiek. To też ta druga, która nie udaje, że jest, bo faktycznie istnieje nie tylko po to, aby z Twojej przestrzeni zabierać powietrze. Jest ona po to, aby wesprzeć Cię nie tylko w trudnych momentach, ale też w takich, kiedy Twoja radość jest od tego, by obdarować ją innych. I po tym całym czasie, kiedy za Twoimi oknami było niezwykle ciemno, ważne jest to, by docenić to delikatne przejaśnienie. Tills wcale nie było tak łatwo i słodko. Jej życie przypominało wielką górę, która nie miała szczytu, bo wciąż i wciąż była zmuszona się po niej wspinać. Niezależnie od tego o ile zdołała dziś się podnieść, okazywało się, że spadnie, ześlizgnie się, zaczepi się te dwa metry niżej i będzie musiała znów spróbować. A tu wcale nie ma momentu, kiedy możesz usiąść i odpocząć. Większość skał to rozczarowanie, ból, niemiłe zaskoczenie... Ale nawet przy takich elementach tej wspinaczki liczy się to, by odważnie spojrzeć w dół i powiedzieć: "o, jestem nieco wyżej niż ostatnio i nie widzę już tej skały, która sprawiła mi najwięcej trudności", a może bólu... Cóż, to dyskusyjne. Aczkolwiek jeśli Mathilde potrafi stanąć na wysokości zadania mimo swojej delikatnej natury... To Ty też możesz. Możesz złapać się na wielu błędach, które zdążysz naprawić jeszcze przed tym zachodem słońca.
Chodź, spróbuj.
Tak jak panienka Villadsen, która w pewnym momencie swojego życia awansowała na panią Young. Perłowłosa dziś przeżyła szalony dzień podczas, którego nie miała zielonego pojęcia, że przyjdzie jej opuścić Paryż i znaleźć się na Londyńskich przedmieściach, aby pokonać kolejne kilometry i wreszcie dotrzeć do miejsca... W którym miała się spotkać z jedną najjaśniejszych dusz, dla których warto przebyć taki kawał drogi. Przyjaciele są bowiem cenni, prawda?
Sasha wyzwalała w Tillie dobre uczucia, kolejne pokłady altruzimu i to było piękne w ich relacji. Żadna z nich nie wymagała czegoś na zawsze, ani na teraz. Wszak tworząca się nić ich znajomości wciąż się wydłużała w ten przyjemny sposób.
Kiedy Mathilde dowiedziała się, że Sasha zdecydowała się jednak wrócić do Hogwartu i kontynuować studia, stworzyło to o wiele realniejszą wersję tego, że się spotkają. W końcu Tills nie miała teraz jak wybrać się do Indii. Projekty, których się podjęła nieco ją związały oddalając ją nawet od dwóch pociech i męża, który aktualnie stacjonował gdzieś w Londynie, ale jeśli po spotkaniu z Sashką zostałby jej czas... To czy uroczą niespodzianką nie byłoby "Hej Kai, mam nadzieję, że nie robisz złych rzeczy!". Och oczywiście, że nie robi, przecież kocha. A miłość nie jest tylko zobowiązaniem, ale obietnicą, przyrzeczniem, które zmusza nas do tego, abyśmy chcieli sami z siebie nie zniszczyć tej drugiej osoby. Tak? Zatem pokrętna logika Math usprawiedliwiła Younga, nie szukała zwady, uwolniła ją.
Wchodząc pospiesznie do teatru, w którym miały szansę obejrzeć kostiumy i przyjrzeć się próbom do przedstawienia o niezwykłej wróżbie centaurów, Tills nie spodziewała się, że może się potknąć o stopień przez co ledwo co zdąży złapać się klamki, a przez to jej "wielkie wejście" zarejestruje jakieś dwadzieścia osób. Oczywiście od razu się speszyła oglądając się za Sashą, która mogłaby ją uwolnić od tego uczucia zażenowania i nieporadności.
- Dzień dobry. - mruknęła do kogoś odwracając wzrok w drugą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Delhi, Indie
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 93
  Liczba postów : 230
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7127-sasha-rita-lahiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7128-osrodek-karma-kagyu#203429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7129-wyczuwam-dobra-karme-napisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7221-sasha-lahiri




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Wrz 24 2015, 20:32

Wedrówka to nie tylko sposób by dojść do celu. To też odkrywanie samego siebie właśnie w jego trudach, pocie i nieraz przelanych łzach. Cele te małe i duże wtedy wydają się jakby bardziej osiągalne. Czujemy, że jesteśmy panami swojego losu. To jak samsara, którą Saszka rozumiała bezgranicznie. Doświadczała jej niejednokrotnie odkąd wróciła do Indii, by tylko na moment spojrzeć w inną stronę i dojrzeć to co uważała za prawdziwy świat. Szum wiatru, świst trawy, brzęczenie świerszczy i ten słodki zapach oznaczający kolejny dzień mogący dać tak wiele. Wtedy to w duchu dziękowała, że przyszło jej zobaczyć kolejny świt i z uniesioną głową szła rozsiewać dobrą karmę. Uczucia, ciepło, radość. Rzeczy, które choc lata mijają są niezmienne, które można dostrzec w zwyczajnym spojrzeniu drugiej osoby.
Lahiri z tym rokiem rozpoczynała własną drogę. Po długim okresie choroby, opieki nad rodziną i problemów, postanowiła dokończyć studia. Zrobić jedyną rzecz która wymagała od niej jak najszybszych decyzji. Wszystko inne mogło poczekać, wszak rodzina choć duża to zdrowa, a plany na przyszłość nie rysowały jej się już tak jasno jak kiedyś. To właśnie ta ciągła droga sprawiła, że Saszka z Hogwartem łączyła wielkie nadzieje. Zmiany, które mogła podjąć były możliwe właśnie tam. Miała nadzieje, że dobro pozwoli jej podjąć właściwe kroki.
Teatr miejsce tak bliskie Tills, że gdy tylko zaproponowała je na miejsce spotkania to Saszka nie potrafiła odmówidź. Wiedziała, że choć jej daleko do aktorki, to jednak urok teatru, ta atmosfera eleganckich ludzi, zadowolonych twarzy, miliardów kolorowych świateł i przepięknych stroi wynagrodzi jej to z nawiązką. Raz już na spektaklu była i niezmiernie jej się podobał, więc wizja wilkołaków na scenie wcale nie wydawała się taka straszna. Może nawet zagra jakiś animag? Saszka wolała mieć nadzieje niż sprawdzać, w końcu przyjemna niespodzianka to najpiekniejsze czy czasem można samego siebie obdarować.
- Dzień dobry moja piękna duszyczko, bielutki kwiecie lotosu! - Zawołała swoim wysokim, azjatyckim głosem, gdy tylko zobaczyła białogłową. Miała wrażenie, że mimo lat nic się nie zmieniła. W końcu... Ostatni raz widziały się ponad rok temu, a ilość słońca w Australii mogła zrobić swoje. Saszka coś na ten temat wiedziała. Nie raz malowała wzory na zbyt opalonej, suchej skórze drugiego człowieka. Słońce... Takie przyjemne, a jednak czasem potrafiło zaszkodzić, dlatego by się nim w pełni cieszyć Saszka potrzebowała tylko amfoterycznych olejków. Za to jak widać Math błyszczała wewnętrznym pięknem i żadne pomoce nie były jej potrzebne. Czysta magia! - Opowiadaj jak Ci się żyje? Czy dalej masz pod opiekuńczymi skrzydłami dwa szkraby calineczkowych rozmiarów? - Dziewczyna nigdy nie miała w zwyczaju całować w policzek, więc obromnym, niedźwiedzim objęciem przytuliła przyjaciółkę, przelewajac w ten sposób swoją ogromną miłość do niej. Tą, która rodzi się gdy ktoś jest dla ciebie ważny. Zwyczajną, codzienną i prostą.
Hinduska szybko zorientowała się, ze stoją w przejściu. Jej wrodzona nieporadność z czasem malała robiąc miejsce dorosła spostrzegawczość. To oczywiście nie pomagało w kuchnii czy porządkach, ale tutaj było w sam raz. Szybko więc przesunęła się razem z Tills wgłąb teatru. - Jak tu pieknie! Wiedziałaś o tym? - Oczy dziewczyny jakby rozbłysły zachwycone ilością dawno niewidzianego brytyjskiego stylu. Kochała hinduskie ornamenty, wzory i zdrobienia, ale czasem zwyczajnie przyszlo jej zachwycić się nad czymś prostrzym, by nie powiedzieć prymitywniejszym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Nie Wrz 27 2015, 16:03

Wędrówka, której doświadczamy niewątpliwie określa nas, ale uczy też sztuki zostawiania za sobą zbędnych bagaży, dołączania wskazówek do mapy, którą tworzymy, na wypadek, gdybyśmy wracali. Ubezpieczamy się tym, choć nie zawsze mamy okazję to wszystko odtworzyć. Z jednej strony to dobrze, wciąż brniemy do przodu. Nie zatrzymujemy się. Tworzymy zupełnie inną, być może lepszą rzeczywistość dla nas. O ile jesteśmy pełni tzw. radości, dobrej dawki energii, którą chcemy włożyć w kolejny dzień. Gorzej się sytuacja ma, jeśli stoimy w punkcie smutnym, topimy się we własnym rozczarowaniu i wszystko nas niszczy. Tills jednak należała do typu ludzi, w których nigdy tak do końca nie dało się zgasić płonącej nadziei, że będzie dobrze, ale wiele zależy od nastawienia.
A przecież udało się jej. Tej perłowłosej istotce naprawdę wiele rzeczy się udało, poniekąd była teraz szczęśliwa. Spełniona, bo te małe rzeczy wynagrodziły jej wszystko, co przedtem nie do końca wzbudzało w niej spokój i dalszą chęć egzystencji z ludźmi.
Nie nalegałaby na to miejsce spotkania, gdyby Sasha wyraziła np. chęć pójścia na spacer, odwiedzenia dziesięciu kwiaciarni w Londynie lub zupełnie coś innego. Mathie po prostu zdawała sobie sprawę jak wyjątkowy jest czas, który może spędzić z Lahiri, więc szukała swego rodzaju oryginalności. Nie wystarczy kawa i herbata w zaciszu domowym. Przy Sashy czuła się wolna wobec wszystkiego, co na co dzień sprowadza ją do roli matki i żony. Obie były atystycznymi duszami, doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że chwil nie da się powtórzyć, więc pewnie dlatego Tills zaproponowała teatr. Sama dawno w nim nie była. Jeśli nie poświęcała czasu z bliźniakami, to starała się go wygospodarować dla Kaia. Nie chciała również, aby jej dom w Australii był pustym, smutnym przystankiem, więc tam również wkładała trochę serca w np. zdobienia. To zrozumiałe. Od jakiegoś jednak czasu jej czas kurczył się jednak również przez wyjazdy do Francji, gdzie brała udział w ważnych dla niej warsztatach. Puszczała w wolnych chwilach wodze fantazji, aby tworzyć projekty, planować kształty świata, którego nigdy nie będzie w stanie nikomu tak do końca pokazać, bo przecież nie da się kogoś wpuścić do własnego umysłu. To trudne.
Odwzajemniając uścisk przyjaciółki Tilli uśmiechnęła się promiennie, zapewne zaśmiała się przesłodko, a dopiero potem odrzekła:
- Witaj moja ukochana wieczna studentko. - pokiwała głową z zadowoleniem przypominając sobie wrzask ojca, gdy zawiesiła karierę studentki. To przecież się nie godzi, aby córka Ministra Magii nie miała ukończonych studiów.... A tu taka przykra niespodzianka. Tak wyszło!
- Obawiam się, że nie są już calineczkami! - uśmiechnęła się znów szerzej. - Paradoskalnie Deli jest nieco większym żarłokiem i brnie do tego, aby być pączkiem. To dlatego kupiłam jej tiulową sukienkę, przebiorę ją za bazę. West jest nieco bardziej sucharkowaty, ale też jest się do czego przytulić. Mimo wszystko jednak to już spore szkraby i nabrały ochoty na myszkowanie po domu. Są teraz u moich rodziców, więc generalnie dziadkowie mają z nimi trochę zabawy. - podzieliła się z nią tą krótką informacją, bo właściwie było jej źle, że nie może sama zajmować się dzieciakami. To trochę niie tak, że ich się pozbyła i z głowy. Tęskniła za nimi, ale ciągłe podróżowanie czy to z nią, czy z Kaiem nie miało nijak sensu, a i wydawało się niezdrowe. Także tymczasowo byli rozbici po różnych zakątkach krajów.
- Rzeczywiście! Te zdobienia są godne uwagi, ale mnie chyba interesują kostiumy... Te kabaretowe kroje. Szukam inspiracji do nowej kolekcji sukienek koktajlowych. - powiedziała nieco bardziej skupiona, kiedy zaczęły się obie wspinać po schodach. W końcu nie chciała się znów przerwócić i narobić niepotrzebnego hałasu. - Zastanawiam się czy tworzenie czegoś prostego z delikatnymi, kontrastowymi jednak barwami jest interesujące. Ja lubię dobierac do siebie kolory, interesować się tym, ale chyba nie wszyscy podzielają moje pasje. - dodała nieco bardziej zaoferowana, a gdy znalazły się na piętrze kierując się już do garderoby Tills spytała:
- A co u Ciebie? Dawno się nie widziałyśmy, to bardzo smutne. Jest mi szkoda tego, że nie możemy się widzieć tak często jak kiedyś. - rzeczywiście była tym strapiona, ale nie mogła zmusić wszystkich do tego, aby zamieszkali w walizce!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Brooklyn, Nowy Jork
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Paź 01 2015, 19:13

Staż - Etap III

New Magic Theatre, 2007
Kostki: 4&3&3

Tego dnia w teatrze wrzało jak w ulu. Ktoś niespokojnie latał po scenie, szukając kogoś, ktoś dostrajał i tak idealnie nastrojoną gitarę, jeszcze ktoś inni uczył się tekstu, który przecież i tak znał już doskonale. Premiera zbliżała się wielkimi krokami i wprowadzała w pracy zupełny rozgardiasz.

Wyglądało na to, że nerwy udzieliły się również ich szefowi - facet biegał dookoła i darł się na nich jeszcze bardziej niż zwykle. Gdy Moore zaskoczony spojrzał na współpracowników, ci spuścili wzrok jakby zmieszani. O co właściwie chodziło?

Dowiedział się kilkanaście minut później, gdy zdenerwowanymi głosami omawiali, co mają zrobić z tym cholernym wazonem. Wazon? Naprawdę? O to był cały szum? Bo ktoś potłukł wazon?

- Och dajcie spokój, chciał wazonu - dostanie wazon. Wracam za piętnaście minut - przewrócił oczyma zirytowany muzyk i jak powiedział - tak zrobił. Już pół godziny później zakradał się do gabinetu szefa, kochane sprzątaczki, z którymi miał dobry kontakt!, i podmieniał zaczarowany wazon. Dziewczyna która go zbiła upierała się, że są identyczne. Niestety - muzyk miał niesamowitego pecha, nim udało mu się niepostrzeżenie opuścić biuro, naczelny krzykacz go nakrył. Moore nie wyleciał chyba tylko dlatego, że nie mieli czasu szukać dla niego zastępstwa w przedstawieniu, zapłacił za to swoimi pieniędzmi... i zapewne również przyszłymi ewentualnymi referencjami. Ciężkie życie muzyka i dobrego człowieka, który chciał uratować koledze dupę.

Nastał wielki dzień. Nie tylko show udało się pięknie, ale jeszcze wielu z jego kolegów dostało stałe angaże i propozycje współpracy (Moore'a najprawdopodobniej ominęło to z powodu nieszczęsnego wazonu). Nie ma jednak co płakać nad naszym muzykiem- w podziękowaniu za jego bohaterskie uczynki, koledzy podziękowali mu zaczarowanym kapeluszem. Wypad do magicznego klubu tuż po spektaklu w połączeniu z magiczną czapką stanowił komiczny widok, gdy zaczęli ją przekazywać z rąk do rąk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Delhi, Indie
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 93
  Liczba postów : 230
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7127-sasha-rita-lahiri
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7128-osrodek-karma-kagyu#203429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7129-wyczuwam-dobra-karme-napisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7221-sasha-lahiri




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Sob Paź 03 2015, 15:52

Trzeba wiedzieć kiedy w wędrówce można sobie pozwolić na odpoczynek, w końcu on też jest potrzebny. Nie usiąść na laurach i czekać na zbawienie, tylko w przemyślany sposób odpocząć od ciągłych poszukiwań szczęścia na swojej drodze życia. Niestety tak niewielu to potrafi. Zatrzymują się by odpocząć, a tak na prawdę już nigdy nie wyruszają w dalszą drogę to problem większości. ie wiedzą, że to jeszcze nie koniec ich drogi, a to co przeszli to dopiero przedsmak tego co ich mogłoby czekać gdyby poszli dalej. Nie próbują nawet. Sądzę, że tak jest dobrze, ze pomimo wszystkiego jakoś się ułożyło. Zamydlają sobie oczy mówiąc, że to szczęście. Zamykają drogę do samodoskonalenia. Czy na prawdę aż tak wiele potrzeba by odkrywać przyszłość? Co sprawia, że jednym przychodzi to mimowolnie, a inni idą przez życie jak przez śmieciowisko? Sashka nigdy tego nie rozumiała. Mogła powiedzieć, że w życiu nie miała wielu problemów z którymi musiała sobie poradzić. nie takich z którymi musiałaby sobie na gwałt radzić. Sądziła, że to skutki jej dobrego postępowania. Dobro wraca, a ona świeciła w tym przypadku przykładem jak mało kto. Więc czemu np.: taka Math nie miała lekko? To wszystko Lahiri wydawało się niewytłumaczalne.
- Och nie wątpię, że są tak słodcy jak ty w ich wieku! - Stwierdziła mając nadzieje, że o wiele się nie pomyliła. Mimo wszystko z Tills związku to ona miała większe predyspozycje by być pączuszkiem. Takim słodziakiem, bo Kai zawsze dziewczynie kojarzył się z szaleństwem, lataniem na miotle i wprowadzaniem zamętu. Nie to by go znała jakoś lepiej. Po prostu trudno było o nim nie słyszeć. - Ach minister magii z takim szkrabem to musi być uroczy widok. Na pewno tym podbija serca jakiś ważnych ludzi, takie zagranie polityczne. - Zaśmiała się widząc oczyma wyobraźni małego Westa z dziadkiem w jakiejś ważnej sali, gdzie to chłopczyk bada każdy przedmiot, a ludzi na sali przysparza o ból głowy.
Sashka oczywiście słuchała o zamysłach dziewczyny z zaciekawieniem. Sama nigdy nie miała głowy do ubioru, więc nadrabiała swoją modową ignorancje przez rozmowy z Tills. Przynajmniej tak sądziła. Sukienki koktajlowe brzmiały dla niej bardziej orientalnie niż kot w butach, ale wolała nie zastanawiać się nad tym długo. W końcu najpiękniej da się wyglądać w czymś najprostszym, nie? Wewnętrzne piękno ubiera nas w kolory życia, a tego nie zastąpi nawet najpiękniejszy krój. - Nie da się nie podzielać kolorów, przecież wszyscy jesteśmy z nich stworzeni! - Zauważyła zdziwiona, że ktoś może być przeciwny barwnym wzorom. Sama lubiła bardzo skomplikowane zdobienia wychodzące z jej kultury, ale szybciej przelewała je na ciało niż na płótno. Może właśnie do nich nisi się te niekolorowe rzeczy? By nie rzucać się w oczy? Ale wtedy strój koktajlowy traci cały swój sens, czyż nie?
- Najważniejsze, że dziś możemy się widzieć tyle ile chcemy! - Zauważyła, bo przecież to chwile budują życie, a myślenie wstecz w tym przypadku przynosi tylko smutek. Na tym uczuciu nie rośnie nic dobrego, nie da się na nim zasadzić ziarenek kwiatu wspominek, a miały przecież co wspominać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pon Paź 05 2015, 23:02

Tills przebiegając palcami po materiałach, z których powstać miał najpiękniejsze kreacje, zatracała się w tym orientują się, że kocha. Nie tylko Kaia i bliźnięta, ale też ten moment, kiedy może wykrajać kształty, tworzyć sukienki, które świecić będą na salach bankietowych. Tworzyła z pasji, nie z przymusu. Potrafiła zamknąć się w pracowni na wiele godzin i po prostu zastanawiać się nad tym czy tkanina jest wystarczająco delikatna, aby otulić ramiona tego skowronka, któremu przyrzekła stworzyć kreacje na debiut. Ona też swój miała. Razem z Veronique, kiedy to po ukończeniu piętnastego roku życia ktoś inny szył dla nich sukienki, które miały być różne, ale równie piękne, by jednak nie przyćmiła blasku drugiej. Wszak były siostrami, wyjątkowymi. Ręka za rękę, dłoń za dłoń, razem. Niezależnie od różnic charakteru więź rodzinna była wyjątkowo ważna. To dlatego Tills czuła się wybrakowana po śmierci Ver, straciła swoje żywe odbicie z inną osobowością i imieniem. To trochę tak, jakby ktoś ujął z niej połowę nadziei i zakopał ją pod ziemią. Teraz gdy rany się zagoiły wciąż potrafiła przeżywać pogrzeb jeszcze raz, mimo wszystko jednak wróciła do teraźniejszości. Utkała swój kawałek radości nie przejmując się tymi, którzy nie chcą jej dotrzymać kroku w posuwaniu się naprzód raz po raz. Zwykle była gotowa podać im rękę, pociągnąć do góry, powiedzieć, że ze szczytu jest piękny widok... Ale innym razem zdawała sobie sprawę, że każdy musi to zrobić sam. Jedynie Kaia pchnęła do latania, ponieważ dostrzegała w nim tęsknotę, z której wykwitał jeden z najgorszych owoców samookaleczenia. Zabranianie sobie czegoś w ramach autokary... Tills nie potrafiła patrzeć jak obumiera w nim pasja.
Nic dziwnego zatem, że kiedy przekroczyły próg garderoby Mathilde zniknęła gdzieś pomiędzy wieszkami przerzucając je tak, jakby to był rytuał. Musiała poczuć sztywność materiału między palcami, sięgnać po wizualny efekt... Dostrzec to w bajkowej krainie, a przede wszystkim zgadnąć jakiej historii mógł towarzyszyć ten strój. Raz po raz machała energicznie głową na znak, że słucha Sashy, bo przecież tak było. Po prostu zainspirowana tym czego mogła dosięgnąć przez chwilę wirowała pośród własnych wizji. Była artystyką, nie mogła od tego uciec.
- Zdecydowanie, ojciec i West to doskonałe połączenie. - uśmiechnęła się tajemniczo powracając myślami do syna. Musiała tam wrócić, zobaczyć swoje małe kwiaty radości, aby nacieszyć nimi choć oko. Ale nawet teraz, kiedy spotkała się z przyjaciółką poniekąd była w pracy.
- Masz rację! Ale niektórzy wolą statecznie wybrać jedną barwę niż pozwolić sobie na szaleństwo chociażby w innym odcieniu kołnierzyka. Czasem śmiem sądzić, że boją się pokazać na ulicy inaczej, bo nie chcą, by ich oceniano. Chcą być tłem. - podzieliła się Tillie swoją refleksją, a zaraz potem wyciagnęła jedną z tych sukien, które zająć chyba miały pół sceny, bo widać było, że dół sukienki należy rozproszyć specjalnym zaklęciem. Mathie odwrócila się w kierunku Sashy z zastanowieniem:
- Może przebierzemy Cię za magicznego Kopciuszka? Podobno w Hogwarcie niedługo ma być bal, może zdążę Ci uszyć sukienkę! - uśmiechnęła się radośnie na myśl o tym, że mogłaby zrobić Lahiri taki prezent.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1491
  Liczba postów : 114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9200-cleopatra-calliste-pevensey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9204-kleopatra-wielka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9206-papirusy-cleopatry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9209-cleopatra-calliste-pevensey#258033




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Sob Paź 24 2015, 17:51

Etap 2
kostki:
3, 2 (parzysta)

Po studiach,  New Magic Theatre

Pierwszy tydzień stażu miała już za sobą i teraz powinno być już tylko lepiej? Właśnie z takim optymistycznym podejściem zamierzała przeżyć kolejne tygodnie i potraktować to jako kolejną przygodę. Wiadomo, stażystów można łatwo wykorzystywać, ale czemu patrzeć tylko na złe strony? Gdzieś w połowie drugiego tygodnia z uśmiechem dotarła do teatru i grzecznie przywitała się ze wszystkimi pracownikami. W dodatku przez ostatnią pomoc innym jej grono znajomych zyskało nowe osoby, wiec po ciężkiej pracy zawsze znalazła się osoba na wspólny odpoczynek w pobliskiej kawiarni, czy pubie. Przebrała się w wygodne ubranie i zabrała za rozstawianie rekwizytów na dzisiejsze przedstawienie. Właśnie gdy miała udać się na zasłużoną przerwę, zauważyła spore zgromadzenie przy jednej maszynie do zmiany pogody na scenie. Po chwili rozmowy dowiedziała się, że nikt nie umie jej naprawić, a mężczyzna odpowiedzialny za nie nie stawił się dzisiaj do pracy. Sama nie wiedziała co ją podkusiło, by spróbować swoich sił w walce z tą awarią. Kompletnie nie znała się na tych wszystkich maszynach zasilanych przez magię, ale na szczęście podpatrzyła kiedyś jednego z techników. Machała różdżką bardziej z intuicji, niż opierając się na własnej wiedzy (której zresztą na ten temat nie miała) Z lekkimi obawami poprosiła o przetestowanie maszyny i nawet zadziałała jak powinna! Od razu poczuła się cudownie, widząc spojrzenia osób, które wcześniej próbowały ją naprawić. Zaradna kobieta z niej, a co! W dodatku wszystko obserwował szef młodej Pevensey i docenił czas, który spędziła nad maszyną. Kolejna premia na stażu dla niej? Chyba w końcu trafiła w idealne dla siebie miejsce.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1491
  Liczba postów : 114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9200-cleopatra-calliste-pevensey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9204-kleopatra-wielka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9206-papirusy-cleopatry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9209-cleopatra-calliste-pevensey#258033




Gracz






PisanieTemat: teatr   Nie Lis 08 2015, 21:55

Etap 3
kostki:
2, 6 (100 galeonów)

Po studiach,  New Magic Theatre

Wszystko układało się po jej myśli i czuła, że każdy kolejny dzień przybliża wymarzoną posadę. Wcale nie chodziło Cleopatrze o sławę i pieniądze. Chciała swoimi występami inspirować ludzi i sprawiać, że choć na moment na ich twarzach zagości uśmiech. Młoda Pevensey pojawiła się w teatrze trochę przed czasem i tum samym miała możliwość ucięcia sobie krótkiej rozmowy z nowym znajomym. Wiedziała, że aktorstwo jest jednym z takich zawodów, w których odbywa się "wyścig szczurów". Dlatego też wstawała z myślą, że nikomu nie pozwoli na przeszkodzeniu w spełnianiu swoich celów. Praca przebiegała jej niezwykle przyjemnie, a przynajmniej do czasu przyjścia szefa. Okazało się, iż Patty zagubiła bardzo ważny list. Bez prób kombinowania od razu postanowiła się przyznać. Odbyło się bez krzyku... ale stwierdzenie, że po takim czymś mógłby jej nie zatrudnić, jakoś zabolało. Jeszcze będzie widział moje nazwisko na pierwszych stronach gazet i przypomnę mu jego słowa. Dokończyła pracę starając się nie myśleć o tym niemiłym incydencie, bo w końcu przez cały staż szło jej świetnie. Wychodząc, wpadła jeszcze pożegnać się z szefem, który o dziwo wręczył jej w sto galeonów w upominku. Gdy wyszła z teatru, uświadomiła sobie, że teraz tylko świat czeka by go podbiła i rozkochała w sobie publikę.  W końcu nie ma rzeczy niemożliwych, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Mar 24 2016, 09:34

Etap I stażu
Rok 2009
Kostki: 4, 2


Od samego początku Sirsza miała mieszane uczucia co do stażu w teatrze. Co prawda było to jedno z jej największych marzeń, ale sześć lat temu dziewczyna nie była tak pewna siebie, jak obecnie. Nie do końca wierzyła, że jej się uda, wydawało jej się wręcz, że zamiast przyjaciół - narobi sobie wrogów. Dodatkowo w tamtym okresie jej życie nie było stabilne - zmieniało się z każdym dniem, najczęściej na lepsze, ale sprawiało to, że nie miała ochoty wychodzić z domu. Dopiero po rozmowie z przyjaciółką jakoś się ogarnęła, powiedziała sobie, że musi to zrobić, jeśli chce być artystą z prawdziwego zdarzenia. Wówczas to wróciła część jej pewności siebie i wyruszyła na podbijanie teatru.
No... przynajmniej spróbowała, bo wydawało jej się, że było gorzej, niż sobie wyobrażała. Po pierwszym tygodniu w nowej pracy czuła się wykończona nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Nie oczekiwała co prawda traktowania niczym księżnej, ale trochę szacunku ze strony współpracowników to maksimum jej wymagań.
Początkowo było całkiem w porządku - dopóki nie okazało się, że szef jest poza jej zasięgiem. Przez jakiś czas Sirsza myślała, że jej unika, a dopiero później dowiedziała się, że dyrektor teatru jest osobą nad wyraz zabieganą i nie ma czasu zapamiętywać wszystkich twarzy. Sprawę, którą dla niego miała, zaniosła do miłej pani sekretarki i jakoś sobie poradziła. Mimo wszystko ta sytuacja zepsuła jej humor na resztę tygodnia - ilektoć próbowała porozumieć się z szefostwem, słyszała syczące "Przekażę". Mimo wszystko nie traciła nadziei i dzielnie trwała przy swoim, pracując najlepiej jak potrafiła.
Dopiero po jakimś czasie, podczas przerwy, miała możliwość przebywania trochę dłużej z innymi pracownikami i stażystami. Dotarło do niej, że nawet w ich kręgu nie jest zbyt lubiana. Wszystko przez to, że pierwszy tydzień i niedostępny szef stresowali ją tak bardzo, że wszystko leciało jej z rąk. Raz omal nie stłukła pożyczonej z muzeum wazy. Nie czuła się dobrze z faktem, że za jej plecami nazywają ją ofiarą losu, ale jakoś przetrwała.


Ostatnio zmieniony przez Saoirse Noelle Horan dnia Pon Lut 06 2017, 14:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Nie Kwi 24 2016, 18:52

Etap II stażu
Rok 2009
Kostki: 3, 6



Pierwszy tydzień nie okazał się dla Sirszy szczęśliwy. Ludzie nadal za nią nie przepadali, a szef wydawał się nie znać jej nazwiska, ale czerpała przyjemność z przebywania w teatrze i możliwości pomocy. Zaskarbiła sobie sympatię jednej, czy dwóch aktorek, polubił ją też asystent do spraw dekoracji, więc wracała do domu z uśmiechem na ustach, chociaż zawsze mogło być lepiej!
To nie tak, że cokolwiek ukrywała przed ukochanym, albo udawała szczęśliwą - przecież odbywała ten staż dla siebie, nie dla współpracowników. I może to nawet lepiej, że szef nie wie o jej istnieniu - dzięki temu jest w miarę bezpieczna, bo jak można wyrzucić kogoś, kogo się nie zna? Żyła więc z dnia na dzień, przychodziła do pracy w jako-takim nastroju i cieszyła się, jeśli wyjątkowo niczego nie zepsuła.
Dopiero w drugim tygodniu stażu czekała ją miła niespodzianka - Saoirse pierwszy raz nie była winna zepsuciu jakiejś dziwnej maszyny, w dodatku jako jedyna potrafiła ją naprawić! Sądziła nawet, że to dzieło boże, bo tego samego dnia pojawił się szef i był naocznym świadkiem jej heroicznego czynu. Saoirse nie dość, że miała przyjemność przedstawić się szefowi, to jeszcze dostała dodatkowe dwadzieścia pięć galeonów! Oby coś się psuło codziennie.


Ostatnio zmieniony przez Saoirse Noelle Horan dnia Pon Lut 06 2017, 14:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 349
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12480-norbert-o-czarnkowski#336023
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12482-norbert-o-czarnkowski#336173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12539-czarek?nid=1#338355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12483-norbert-o-czarnkowski




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Sty 26 2017, 00:00

Staż - Etap I
Kostki: 6 i 4



New Magic Theatre - niezwykłe miejsce. Nie bywał tutaj za często, musiał to sobie w duchu przyznać. Raczej pojawiał się tutaj w chwilach jak były organizowane zajęcia w szkole. Swoją drogą to dawno takowych nie było.
Zaczął zastanawiać się czy z profesorem Howardem wszystko było dobrze i czy zdrowie mu dopisywało. Lubił tego człowieka i jego zajęcia. Dzięki niemu miał tyle wspomnień odnośnie tego miejsca.
Dlatego teraz stojąc przed wejściem do wielkiego budynku naszło go tak wiele wspomnień.
Poprawił dużą, czarną torbę zawieszoną przez ramię i westchnąwszy ciężko ruszył przed siebie. Drzwi jak to się spodziewał lekko ustąpiły pod naporem jego ręki. Wszedł do środka i rozejrzał się mimowolnie. Nic się nie zmieniło, nie licząc oczywiście nowych plakatów o przedstawieniach jakie mają być grywane w najbliższych kilku dniach. Rozpoznał kilka z nich. Nie było jednak tego za wiele, przez co zmarszczył nieco czoło. No proszę bardzo, czyżby był aż takim ignorantem jeśli chodzi o twórczość magiczną? Jak widać działało to w obie strony, a mniej czystokrwiści tak często mają pretensje to tych drugich o ich ciemnotę i zacofanie jeśli chodzi o mugolski świat. Niestety często jest ciężko nadążyć za jednymi nowościami z świata. A co dopiero świetnie się rozeznawać w obu zarazem tak podobnych kulturach, a z drugiej tak bardzo się od siebie różniącej.

- Norbert Czarnkowski? - Odezwał się kobiecy głos, który to wyrwał go z tej zadumy. Skinął pośpiesznie głową, mając wrażenie, że i tak musiała za długo czekać po tym, aż wróci całkowicie na ziemię.
- Tak, to ja - dodał pośpiesznie nie chcąc wychodzić na jakąś niemowę.
- Szef prosił bym zaprowadziła pana do jego biura. Budynek jest duży i łatwo się tutaj zgubić - wytłumaczyła widząc pytające spojrzenie białowłosego.
- Owszem, na szczęście przychodziłem tutaj na zajęcia z profesorem Foresterem, wiec nieco zdążyłem go poznać - odpowiedział. Sam w zasadzie nie wiedząc dlaczego tak bardzo starał się pokazać, że nie jest tutaj po raz pierwszy i rozmiary tego teatru go nie przytłaczają. Był przyzwyczajony do takich budowli. A nawet do o wiele większych niż mogło się to kobiecie wydawać. Może miała go za świeżaka, młodzika, który dopiero co ukończył studia. Ten etap już miał jednak dawno za sobą. Poprawił spadającą z ramienia torbę i ruszył za kobietą.

Marta - jak się okazała mieć na imię dziewczyna oprowadziła go też pośpiesznie po teatrze, pokazując kilka pomieszczeń gdzie może się przebrać, zjeść, gdzie są toalety dla pracowników. Większość z tych rzeczy już wiedział, ale nie przerywał jej.
Zaskoczony jej imieniem zapytał się też skąd pochodzi i miał dobre przeczucie. Matka dziewczyny była polką. Od razu poczuł się trochę swobodniej i mniej obco. Choć już przywykł do tego, że nie był u siebie. To równocześnie czuł się i anglikiem.

No dobra, ale co on tutaj właściwie robił? Otóż nie tak dawno w jego ręce wpadła informacja, że poszukują kogoś kto zajmie się oświetleniem sceny. A jako, że on z technologią był za pan brat. Dostrzegł w tym szansę na poznanie tej jakże ważnej rzeczy w prowadzeniu działalności jaką chciał założyć. W końcu to oświetlenie było drugą najważniejszą rzeczą w klubach.
Już od pierwszego dnia nawiązał dobry kontakt z szefem teatru i byłoby wszystko świetnie, gdyby nie pewne innowacje jakie ten wprowadził łącząc tak bardzo technologię mugolską z pewnymi jej odpowiednikami magicznymi. Przez to tak wiele części się z sobą nie łączyło, nie współgrało, a on przeważnie motał się po całym teatrze szukając sposobu by rozwiązać dany problem.
To spowodowało, że nie traktowano go poważnie, czasami śmiano się za jego plecami, ale czy to miało jakiekolwiek dla białowłosego znaczenie? Nie. Najważniejsze, że szef był zawsze zadowolony z efektu końcowego jego pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pon Lut 06 2017, 14:46

Etap III stażu
Rok 2009
Kostki: 6, upominek: 2



Saoirse nie wspomina stażu zbyt dobrze. Każdego dnia zdarzały jej się mniejsze lub większe wpadki, cały czas wszystkich zawodziła, a powierzane zadania wypełniała albo niechętnie, albo zwyczajnie źle. To wcale nie tak, że nie miała chęci - bo miała, i to najlepsze! Tyle, że najzwyczajniej w świecie jej nie szło. Przez jakiś czas zastanawiała się nawet, czy nie rzucić tej roboty. Może powinna się wziąć za pisanie, tak jak jej narzeczony? Z drugiej strony Saoirse nie potrafi sklecić porządnego zdania, kiedy przyjdzie jej tworzyć poezję, a wiersze najprawdopodobniej przepełniłaby rymami częstochowskimi. Takich wypocin nikt nie chciałby czytać.
Może to przez kurs malarski, w którym jednocześnie brała udział? Może najzwyczajniej w świecie miała za dużo na głowie? Bo mimo wszystko lubiła teatr. Uwielbiała stać na scenie, lubiła nawet przynosić kawę dyrektorowi. Wszystko tutaj napawało ją radością i dumą. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia bez wahania przyjęła list, który miała za zadanie przekazać przełożonemu. Niby nic wielkiego, nawet dziecko dałoby radę. Cóż, Sirsza nie dała.
Zgubiła przesyłkę po niecałej godzinie i szukanie jej niczego nie dawało. List najzwyczajniej w świecie wyparował. Panna Horan sama była zaskoczona swoją umiejętnością niszczenia cudzych planów i zawodzenia ludzi, ale miała na tyle odwagi, by przyznać się do błędu. Poszła więc do szefa ze zwieszoną głową i wymamrotała złożone przeprosiny, modląc się w duchu, by mimo wszystko dostać tę robotę.
Dyrektor, o dziwo, nie był zły. Co prawda wysłuchała kilku nieprzyjemnych słów skierowanych pod jej adresem, ale podczas stażu zdarzyło jej się zdenerwować go bardziej. Ostatecznie wyszła z gabinetu z wyrazem ulgi wymalowanym na twarzy - w końcu zawsze mogło być gorzej!
Przez kolejne tygodnie uwijała się jak mróweczka. Dawała z siebie sto procent, byleby wszyscy byli z niej zadowoleni. Wracała do domu zmęczona i na nic nie miała siły, ale ostatecznie się opłaciło. Pod koniec stażu również ona otrzymała od szefa skromną nagrodę: sto galeonów zawitało w kieszeni kobiety, a ona kupiła współpracownikom kilka butelek dobrego wina. Wszystko skończyło się dobrze. I tak zaczęła się przygoda Sirszy z aktorstwem. Przygoda, która trwa do dzisiaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 349
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12480-norbert-o-czarnkowski#336023
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12482-norbert-o-czarnkowski#336173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12539-czarek?nid=1#338355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12483-norbert-o-czarnkowski




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Lut 23 2017, 10:23

Staż - Etap II
Kostki: 3 i 3


Pierwszy tydzień stażu zleciał mu błyskawicznie. Zwłaszcza kiedy to nie miał większych spin z innymi pracownikami, a swoje braki w wiedzy zaczął nadrabiać w błyskawiczny sposób, ucząc się coraz to nowych sposobów na to by wszystko było z sobą zgrane.
Zdążył też poznać niejaką @Saoirse Noelle Horan - aktorkę NMT. Oczywiście jako stażysta był wysyłany do tego by zrobić kawę. Nie widział w tym za wielkiej okropności jeśli nie wymagali tego od niego za często. Ale dzięki temu mógł często oderwać się od pracy, wystarczyło rzucić pytanie: Komu kawy? - I już mógł odpocząć dłuższą chwilę.
O dziwo nie odczuwał zmęczenia swoimi obowiązkami. Lubił swoją pracę i dawała mu ona dużo przyjemności.
Pewnego razu jedno z urządzeń uległo awarii. Zapanowała mała panika, bowiem za kilka godzin miało odbyć się przedstawienie - Portret Anastazego, a nagłośnienie przestało działać.
Od małego siedział w tym temacie, więc prosząc o odpowiednie narzędzia rozkręcił sprzęt i sam naprawił usterkę. Oczywiście zajęło mu to sporo czasu, ale w końcu udało się z tym uporać i znów wszystko działało tak jak powinno. Kiedy poinformował o tym szefa ten nie uwierzył w to, że sam tego dokonał. Trochę go to wkurzyło. Przez co większość dnia chodził naburmuszony. Jednak pod koniec pracy ten podszedł do niego i wręczył piętnaście galeonów mówiąc, że wszyscy pracownicy potwierdzają to, że to jego zasługa i on jest odpowiedzialny za naprawienie tej usterki.
Niby tak nie wiele galeonów, a tak bardzo potrafiły polepszyć mu dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 559
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pon Maj 22 2017, 19:11

STAŻ - ETAP I
KOSTKI: 2 I 1

Postanowiłam zabrać się za staż. Wiedziałam, że to tylko poprawi moje umiejętności, a praca z kimś kto już zasłynął? Można by powiedzieć, ze to marzenia. Byłam świetnie nastawiona do pomocy artyście, w dodatku to miało być coś co kochałam!
Już po pierwszym dniu wiedziałam, że to nie będzie takie łatwe... Byłam pomocą osoby, która widziała we mnie tylko wielką przeszkodę. Nieważne co zrobiłam, zawsze było źle. Malarz krytykował mnie na każdym kroku, co chwila poprawiał. Nie rozumiałam tego. Szło mi naprawdę dobrze i robiłam wszystko o co poprosił! Mało tego, pomagałam nawet innym, a ten stwierdził, że potrąci mi dziesięć galeonów z pensji za obijanie się. Zaczęłam się zastanawiać, czy może jest zazdrosny? Zazdrość robiła z ludźmi różne rzeczy, a ja naprawdę czułam się pewnie gdy tylko w mojej dłoni trzymałam pędzel. Wówczas przestawał dla mnie istnieć cały świat i wiedziałam, że tworzę dokładnie to co mi powierzono. Wzdychałam w duchu z każdym złym słowem skierowanym w moją stronę. Nie próbowałam zrozumieć o co chodzi. Zacisnęłam zęby i z uwagą przyjmowałam każde słowo. Zaczęłam krzywo patrzeć na to co robiłam, słowa malarza mi nie pomagały. Starałam się poprawiać wszystko o czym mówił, ale to na nic się zdało. Jeździłam w plener, odzwierciedlałam wszystko co chciał malarz, nawet z najmniejszym szczegółem. Cóż, nawet wtedy patrzył na mnie lekceważąco.

______________________

     
You're the fear, I don't care
'Cause I've never been so high
Follow me to the dark
Let me take you past our satellites
You can see the world you brought to life, to life
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 559
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pon Maj 29 2017, 17:02

STAŻ - ETAP II
KOSTKA: 5


Nawet nie zauważyłam kiedy minęły te dwa tygodnie. Podzielenie czasu między szkołę i ten staż, było niebywale trudne do zrobienia. Mało spałam, dużo się uczyłam, jeszcze więcej malowałam. Męczyło mnie to jak byłam postrzegana, przez artystę, ale musiałam zacisnąć zęby i po prostu robić to o co mnie poprosił. No „poprosił”. Mówił mi mnóstwo uwag, całkiem przydatnych. Wierzyłam, że mimo wszystko dzięki temu nauczę się czegoś nowego i jeszcze bardziej pogłębię swoje umiejętności. Kiedy znalazła samonotujące pióro byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Mogłam zapisywać jego uwagi i wszystko o czym mówił jednocześnie pracując. Coś pięknego. Jak to się mówi – znalezione niekradzione, więc nie przejmowałam się tym, że ktoś się po nie zgłosi. Nawet jeśli tak by się stało, oddałabym je, ale nie sądziłam żeby to się wydarzyło. Mimo, że mało spałam, to byłam szczęśliwa, że uczę się ciągle czegoś nowego. Minęły dwa tygodnie, jeszcze dwa tygodnie i będzie po wszystkim – dam radę.

______________________

     
You're the fear, I don't care
'Cause I've never been so high
Follow me to the dark
Let me take you past our satellites
You can see the world you brought to life, to life
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 559
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pon Cze 05 2017, 19:44

STAŻ - ETAP III
KOSTKA: 4



Miałam koszmarnego pecha na tym stażu. Jeszcze nigdy w życiu nie kierowano do mnie aż tylu krzywych spojrzeń. Fakt, nie byłam do tego przyzwyczajona. Nie wiedziałam czy właśnie tak czują się normalni ludzie, bez krwi wili. Nie pamiętałam kiedy ostatnio musiałam się tak bardzo powstrzymywać. Miejscami myślałam, że nie wytrzymam. Moje emocje były wyolbrzymione, a reszta pracowników miała szczęście, że była zaledwie ćwierć wilą. Nie wiem co by się wydarzyło w innym przypadku.
Chciałam naprawić błąd kogoś innego i się przeliczyłam. Nie wiedziałam dlaczego wciąż chciałam pomagac tym ludziom, skoro przytrafiło mi się tutaj tyle nieprzyjemnych incydentów. Skąd mogłam wiedziec, że próbę ratowania sprawy przypłacę nawet w oczach współpracowników. Halo! Przecież to ja przez bity miesiąc odbębniałam za was wszystkich najwięcej roboty. Zażenowana patrzyłam na szefa kiedy ten wściekły prawił mi kazanie o moralności. Wiedziałam, że artyści bywają opryskliwi, ale przecież to był tylko głupi wazon. Cieszyłam się, że to już koniec. Mimo, że musiałam oddać trzydzieści galeonów, nie żałowałam, że zdecydowałam się na ten staż.

______________________

     
You're the fear, I don't care
'Cause I've never been so high
Follow me to the dark
Let me take you past our satellites
You can see the world you brought to life, to life
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 349
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12480-norbert-o-czarnkowski#336023
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12482-norbert-o-czarnkowski#336173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12539-czarek?nid=1#338355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12483-norbert-o-czarnkowski




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pon Sie 28 2017, 09:36

Staż - Etap III
PRZYGODY, KTORE SPOTKALY CIE W NASTEPNYCH DWOCH TYGODNIACH PRACY. DLA OSOB, KTORE WCZESNIEJ WYLOSOWALY KOSTKI – 1, 2, 3, 5
Kostki: 5 później parzysta (4), upominek 5

Dobra passa nie opuszczała białowłosego przez następne dni stażu, a wcześniejsze dokonania spowodowały, że to on objął piecze nad przygotowywaniem całego nagłośnienia w magicznym teatrze. Oczywiście przyjął tą propozycję z ogromną satysfakcją. Później kilka razy w pracy pytali się go, czy jak był mały to nie wpadł do kociołka z Felix Felicis, że ma takie szczęście. Na co on uśmiechał się tajemniczo i wzruszał barkami. Pozostawiając znajomych z pracy w jeszcze większej zadumie, oraz większą ilością pytań.
Któregoś z kolei dnia szef wszystkich szefów chodził poddenerwowany, ciężko było się dowiedzieć od kogokolwiek co było przyczyną. Więc musiał posunąć się do niecnego planu jakim było podsłuchanie rozmów dwóch koleżanek. Jak się okazało ktoś stłukł wazę dyrektora, a tamtej jej teraz szuka i denerwuje się coraz bardziej.
Załagodzenie tej sytuacji wydawała się niemożliwa. Jednak jak to już w historii bywa, ta lubi się powtarzać. Więc jeśli było coś niemożliwe, należało to zostawić Polakom, aby się tym zajęli.
Tak więc Norbert korzystając z czasu przerwy jaki miał podczas pracy udał się na targ staroci i tam wyszukał odpowiednią wazę. Kupił ją i używając czarów zaczarował ją tak by wyglądała identycznie jak ta którą ktoś zniszczył.
Podkradł się pod nieobecność szefa do jego biura i odłożył w koncie wazę przykrywając ją z lekka jakimś materiałem, po czym umknął niezauważony.
Kiedy rozwścieczony mężczyzna znów znalazł się w biurze, Czarek zapukał do niego i po krótkiej rozmowie wyciągnął od niego powód rozzłoszczenia. Udając, że się rozgląda po pomieszczeniu przeszukując go wzrokiem skinął podbródkiem na zakrytą wazę.
- A to nie tego pan szuka - rzucił do niego udając głupa, który to wskazał pierwszy lepszy wazon licząc na szczęśliwy traf.
Po wszystkim spokój znów zawitała w NMT, a już do końca stażu Czarnkowski zdawał się zostać ulubieńcem dyrektora.

Ostatni dzień nadszedł szybciej niż się spodziewał, aż żal było mu odchodzić. Tym bardziej, że dyro wyglądał jakby chciał za wszelką cenę go przy sobie zachować. Dając mu na odchodne równiutkie sto galeonów. Czarek dobre kila minut wzbraniał się i wykłócał z nim, że nie chce tych pieniędzy, ale ten choleryk jeszcze bardziej go zrugał i wcisnął te pieniądze mówiąc, że za taką pomoc jaką przez te kilka tygodni mieli należą się one jemu jak mało komu w New Magic Theatre.


Efekt końcowy wszystkich bonusów:
+15g za I etap (pierwsza kostka 6)
+15g za II etap ( 3 i nieparzysta 3)
+20g za III etap (5 i parzysta 4)
+100g upominek na koniec stażu
= + 150g Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 563
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Paź 17 2017, 20:51

To było dla mnie niesamowite przeżycie! Dyrektor New Magic Theatre słyszał jak grałam podczas koncertu w kawiarni i zaprosił mnie do tymczasowej współpracy. Z racji kontuzji ręki, którą przebyła ich główna pianistka potrzebowali kogoś kto zastąpi ją podczas pokazu przedpremierowego odświeżonej wersji Hogwarts Musical. Nie mogłam uwierzyć, że to właśnie mi trafił się tak wielki zaszczyt! No jasne, to był tylko gościnny występ, ale trudno ukryć, że taka pozorna drobnostka mogła stać się trampoliną do wielkiej kariery. Poza tym była to niepowtarzalna okazja, żeby poznać moich ulubionych aktorów i zobaczyć jak to wszystko wygląda od kuchni.
Trudno ukryć, że strasznie się stresowałam - to było coś naprawdę dużego co mogło mieć duży wpływ na moją karierę muzyczną. Przed pierwszą próbą umierałam z nerwów przez co nabawiłam się dość dużych problemów żołądkowych, na szczęście gdy zaczęły się próby poczułam się już lepiej. Niestety uczestniczyłam tylko w trzech, ale i tak udało mi się poczuć cudowny, musicalowy klimat. Zarówno aktorzy, reżyser, jak muzycy i ekipa techniczna okazali się przecudownymi, ciepłymi ludźmi i mimo, że spora część z nich miała sławę w branży nikt nie traktował mnie z góry, co sprawiło, że czułam się w ich towarzystwie doskonale.
Dzień przedpremiery był niesamowity - chociaż początkowo strasznie panikowałam to zupełnie wyluzowałam się na fotelu charakteryzatorskim - mimo że z perspektywy widza prawie mnie nie było widać i tak zadbano o mój idealny wygląd. Zostałam wystylizowana w stylu szkolnym, ale i tak wyglądałam przecudownie, a nic tak nie pomagało mi się wyluzować jak dobry wygląd.
Chociaż cały czas trwania spektaklu spędziłam przy pianinie i nie byłam klasycznym widzem, ale artystą występującym w spektaklu to bawiłam się wyśmienicie. Nie liczyły się dla mnie zdarte palce i zmęczenie - najważniejsze było szczęście, że mogłam się tutaj znaleźć i być częścią tego niesamowitego widowiska.
Po spektaklu byłam bardzo szczęśliwa i żałowałam, że nie mogę tutaj zostać na stałe. Dyrektor teatru obiecał mi wprawdzie, że jeszcze kiedyś zaprosi mnie na gościnny występ, ale to jednak nie było to samo. Mimo wszystko byłam bardzo szczęśliwa i cieszyłam się, że spotkało mnie tak cudowne doświadczenie.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

New Magic Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» New Magic Theatre
» Studio Tatuażu "Magic Tattoo"
» Zaklęcia i uroki
» Magic Trade Center
» Brama Trzynasta-Fairy Tail Path Magic

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-