IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon 31 Mar 2014 - 17:05

First topic message reminder :


Klasa do cwiczen patronusa

Jedna z opuszczonych klas została w pełni zagospodarowana dla ambitnych uczniów mających chęć opanowania zaklęcia patronusa. Wszystkie ławki zostały stąd wyniesione, zaś jedynym wyposażeniem klasy zostały stare, liczne i wysokie szafy. Każda z nich nieustannie kolebie się, jakby coś wewnątrz próbowało się z nich wydostać. Przeraziło to niejednego pierwszaka, będącego pewnym, że wewnątrz grasują wyjątkowo niebezpieczne duchy. Nic bardziej mylnego! Boginy, bo to one zamieszkują to pomieszczenie, na pewno nie wyrządzą nikomu wielkiej krzywdy, poza ewentualnym wywołaniem przeszywającego strachu! Natomiast Ci starsi uczniowie, doskonale wiedzą, kto tu mieszka i jak mogą to wykorzystać. Bowiem każda z tych magicznych istot zaczarowana została tak, że po otwarciu drzwiczek szafy nie wyłania się z nich to, czego najbardziej obawia się przeciwnik, a za każdym razem jest to wysoki, unoszący się dementor.

Kurs - zaklecie Expecto Patronum

Do kursu przystąpić mogą uczniowie znający już w pewnym stopniu Zaklęcia i Uroki, jak i Obronę Przed Czarną Magią. Kurs naucza zaklęcia Expecto Patronum. Jeśli pomyślnie zdasz kurs, sam wybierasz formę, jaką przybrał Twój patronus.  

WYMAGANIA:
 

Rzuć kością w temacie do losowania i uwzględnij swoje wyniki w pisanym poście:
1 - Bogin powoli wyłonił się z szafy i gdy tylko go ujrzałeś zupełnie zapomniałeś, że nie masz do czynienia z prawdziwym dementorem... Stanąłeś jak osłupiały, a stwór już zaczął szybować w twoim kierunku. Przerażanie malowało się na twojej twarzy i już dzielnie chciałeś unieść różdżkę, gdy jedyne na co się zebrałeś, to głośny krzyk i szybka ucieczka z tej klasy. Nie poszło Ci najlepiej, a serce dygocze Ci jak oszalałe. Może napij się eliksiru uspokajającego i zabierz się za ćwiczenie tego zaklęcia, gdy będzie czuć się nieco pewniej...? Albo, w ogóle to odpuść, nikt na pewno by nie chciał, żebyś przedwcześnie osiwiał!

2 - Wdech wydech, dementor nie jest prawdziwy! Świetnie, o tym już pamiętasz, teraz pozostało Ci tylko skupić się na cudownym wspomnieniu, gdy przed tobą unosi się przerażający potwór gotowy namiętnie Cię ucałować, by wessać twą duszę. Łatwizna! Gorączkowo wertujesz myśli, próbując myśleć o tym, jak miło niegdyś spędzałeś czas, cicho wypowiadasz zaklęcie, celujesz i... udało Ci się wyczarować jakąś marną białą wstęgę, która znika w przeciągu sekund. No... jeszcze trochę ćwiczeń i wstęga na pewno zamieni się w patronusa, z resztą kto wie, może w twoim przypadku przybierać ona będzie kształt małej glizdy, wówczas możesz śmiało stwierdzić, że jesteś bardzo blisko celu!

3 - Expecto patronum, patronum expecto, to nie jest prawdziwy dementor, miłe wspomnienie... Kiedy stajesz na wprost lewitującego potwora uświadamiasz sobie, że by opanować ten urok trzeba pamiętać o naprawdę wielu rzeczach jednocześnie. Masz w zanadrzu wybrane wspomnienie, powtarzasz sobie, że to tylko bogin i jedyne co Ci pozostaje to wypowiedzieć zaklęcie broniące. Ze zdenerwowania mamroczesz je niewyraźnie pod nosem. To nie był najlepszy pomysł! Najwyraźniej nie wypowiedziałeś zaklęcia prawidłowo, bowiem nagle z twojej różdżki strzeliło pasmo wściekle pomarańczowego światła uderzając w kilka szafek. Ze wszystkich zaczęły wyłaniać się boginy - dementorzy. Teraz to na pewno nic nie wyczarujesz! Przerażony uciekasz z klasy.

4 - Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzasz to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszcza szafę. W pierwszych chwilach stoisz patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety twoja różdżka nie zamierza przejąć inicjatywy. Robisz głęboki wdech i skupiasz się na wspomnieniu. Zajmuje Ci to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynasz czuć zamykającą się rękę bogina na twoim przedramieniu, jednak w porę przypominasz sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonujesz machnięcie różdżką... i tak! Udało Ci się! Co prawda twój patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed tobą około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiesz jaki kształt przybiera twój obrońca, teraz wielokrotnie doskonal to zaklęcie w samotności, najlepiej spróbuj sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić twoim problemom. Zdobywasz zdolność wyczarowania patronusa. Tutaj możesz uzyskać dyplom.

5- Wiesz wszystko na temat tego zaklęcia, a przynajmniej tak Ci się wydaje. Wiesz doskonale na czym się skupić, jaki ruch ręką wykonać, oraz jak poprawnie wypowiedzieć nazwę, wiesz nawet, które twoje wspomnienie jest wystarczająco silne. Teraz pozostaje to sprawdzić w praktyce! Bogin nadciąga, wahasz się tylko krótkie sekundy, zaraz wymierzając w niego odpowiednie zaklęcie. Wow! Twój patronus wygląda naprawdę nieźle! Jesteś tym tak bardzo podekscytowany, że omal nie podskakujesz. Niestety tracisz przy tym koncentrację i twój obrońca bezpowrotnie, zdecydowanie zbyt szybko, niknie. Jednak znasz drogę, wiesz co robić, by go wyczarować, miejmy tylko nadzieję, że równie dobrze pójdzie Ci w chwili prawdziwego zagrożenia. Zdobywasz umiejętność wyczarowania patronusa. Zgłoś się po dyplom tutaj

6 - Musisz być urodzonym mistrzem zaklęć. Ewentualnie na pewno poświęciłeś długie godziny doskonaląc rzucanie tego uroku. Gdy tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu wiedziałeś jak go unieszkodliwić. Patronus, którego wyczarowałeś znakomicie przegonił dementora, ba, ten aż w popłochu uciekł ponownie do szafy. Ale co więcej, twój doskonale wyglądający obrońca, najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Stoi sobie w najlepsze w klasie, pozwalając Ci się dokładnie mu przyjrzeć. Chcesz wysłać komuś wiadomość za jego pomocą? Na pewno to dla Ciebie zrobi! Czujesz się tak pewny, że masz świadomość, iż nawet w prawdziwym zagrożeniu, zdołałbyś to bez problemu powtórzyć. Chyba masz talent! Po dyplom zgłoś się tutaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie 30 Kwi 2017 - 18:00

V rok


Fire od dawna planowała naukę tego wyjątkowego zaklęcia. Co prawda, w Durmstrangu nikt jej do tego nie zachęcał. Zdecydowanie bardziej stawiało się nacisk na czarną magię, a Expecto Patronum było czarem przed nią chroniącym, więc siłą rzeczy o nim się tak głośno nie mówiło. Gryfonka powróciła do swoich planów po przybyciu do Hogwartu, gdzie chciała od razu spróbować. Wiedziała, że powinna najpierw przestudiować porządnie teorię, żeby nie pozwolić boginowi na zdobycie przewagi. Tylko, że była niezwykle pewna siebie, co do tego, że idealnie sobie poradzi. Nawet trochę żałowała, że nie miała nigdy okazji spotkania oko w oko z prawdziwym boginem. Nie wiedziała nawet jaką postać przybierze - była pewna, że po prostu dementora, bo uważała, że jedyne czego się boi to właśnie... strachu. Może kiedyś się przekona. Na razie wybrała się z różdżką schowaną we wcięciu rękawa, do sali, gdzie miała się wykazać. Czy się stresowała? Ani trochę. Gorzej było z egzaminem na teleportację. Gryfonka nie garnęła się do jak najszybszego zaliczenia zadania - po wejściu do klasy wyciągnęła książkę i jeszcze raz przeczytała o Expecto Patronum. Zastanawiała się długo nad swoich najlepszym wspomnieniem. Miała poważny problem z przypomnieniem sobie, kiedy była tak naprawdę szczęśliwa.
Zawsze gdzieś czaił się nieodłączny ból czy też żal, który umiała już tak doskonale ignorować, ale nie przestawała go wyczuwać. Jedynie momenty, w których była tak pijana albo naszpikowana narkotykami, pozwalały o nim zapomnieć. Chodziła w kółko po sali, słysząc delikatne odbijanie się odgłosów jej kroków od zimnych ścian. Na złość kiedy chciała myśleć o szczęściu, błyskawicznie przypominała sobie najgorsze chwile ze swojego życia, a to wywoływało ścisk w gardle Fire. Objęła się ramionami, obracając różdżkę nerwowo w palcach. Wypuściła z niej parę jasnych płomyków, wpatrując się w nie i myśląc tak intensywnie, że cienka żyła zapulsowała na czole dziewczyny.
Była w końcu Ogniem, dlaczego pozwalała sobie na wątpliwości? Zirytowała się tylko swoim ociąganiem i słabością. Ojciec by ją skarcił... No właśnie ojciec. Na samą myśl o nim Blaithin odczuwała mieszankę nienawiści i pogardy. Ale to właśnie dzięki niemu odnalazła w sobie myśl, krótki skrawek przeszłości, który uznała za odpowiedni do zaklęcia. Byleby ta przeklęta różdżka była w pełni posłuszna. Pomyślała o momencie, w którym ojciec obiecał, przyrzekł, że zacznie walczyć z uzależnieniem, a ona była tak niezwykle dumna i pełna nadziei. Tak naiwna, ale szczęśliwa, bo na chwilę odzyskała tatę.
Niewerbalnym zaklęciem otworzyła skrzynię i wraz z wyłanianiem się dementora, ogarniał ją chłodny spokój. Rozchyliła usta, wpatrując się w postać potwora z mieszanką uczuć, głównie fascynacji. Właściwie to nie uniosła różdżki... zdawało się, że czarny bez sam wycelował się w dementora, który już zbliżał się do rudowłosej.
- Expecto Patronum! - powiedziała cicho, ale wyraźnie. Więcej nie musiała robić, oprócz lekkiego ruchu różdżką, który wręcz poraził jej palce swoją mocą. Z jej końca wyłoniła się smuga srebrnego światła, gwałtownie rosnąc i formując jakiś wielki kształt. Fire zasłoniła się ramieniem, bo blask poraził jej błękitne oczy. Dostrzegła jednak przez palce, jak patronus atakuje agresywnie dementora i wręcz przygniata go do podłogi. Nie chciał go jedynie przegonić - chciał go rozerwać na strzępy, pozbyć się raz na zawsze. Siła, jaką reprezentował sobą tygrys była zachwycająca. Łapą uderzył zjawę, która umknęła do kufra. Wieko zamknęło się z głośnym trzaskiem.
Blaithin zorientowała się, że upadła na kolana. Patrzyła na tygrysa w otępieniu. Patronus w paru skocznych krokach znalazł się przy dziewczynie. Zaczepił ogonem jej ramię, pobiegł dalej i rozpłynął się w powietrzu. Niby się udało, ale Fire wcale nie czuła się z tego powodu zadowolona. Podniosła się, schowała różdżkę i wyszła, mając nadzieję, że nigdy więcej do tej klasy nie trafi.

6
Patronus: Tygrys syberyjski

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 192
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw 8 Cze 2017 - 22:54

Wrzesień 2014, Traunitz

Do testu na wyczarowanie Patronusa podszedłem na początku siódmej klasy, niemalże zaraz po przeprowadzce do Niemiec. Trudno ukryć, że nie przygotowywałem się do tego wcale - jak zwykle podchodziłem do wszystkiego ze swoistą nonszalancją, nie przejmując się szczególnie. Jedyne o czym pomyślałem wcześniej to wybranie odpowiedniego wspomnienia - miało być radosne, a w gruncie rzeczy wszystkie najlepsze wspomnienia wiązały się z osobami, które już straciłem i bałem się, że tęsknota przyćmi radosny ładunek wspomnienia.
W końcu zdecydowałem się zaryzykować - gdy z szafy wyłonił się dementor (a raczej bogin) skupiłem się na wspominaniu pikniku z rodzicami i siostrą - najbardziej błogiej, beztroskiej chwili w moim życiu. Gdy wspomnienie mnie wypełniło krzyknąłem:
- Expecto Patronum!
Włożyłem w te słowa całą moją energię, a z mojej różdżki niemal od razu wyszła smuga światła, która po chwili ukształtowała się w nieznane mi dotąd zwierzę. Zwierzak odpędził dementora, a potem stanął naprzeciwko mnie i pozwolił się sobie przyjrzeć. Był bardzo wyraźny - najprawdopodobniej byłbym w stanie z jego pomocą wysłać wiadomość. Nie wiedziałem co to za zwierzę, dopiero w Hogwarcie profesor Pober wytłumaczyła mi, że jest to manul stepowy.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 524
  Liczba postów : 950
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią 30 Cze 2017 - 21:53

Trudno ukryć, że bardzo zależało mi na tym, żeby posiąść zdolność wyczarowywania Patronusa - chociaż to eliksiry były moją silną stroną, to miałam słabość również do obrony przed czarną magią, dlatego poświęciłam wiele godzin by przygotować się do tego czaru.
Pojawiłam się w klasie rano, tuż przed zakończeniem roku szkolnego. Gdy tylko Bogin pojawił się na horyzoncie skupiłam się na wspomnieniu moich siedemnastych urodzin spędzonych z Rayem. Wykonując odpowiedni ruch różdżką wykrzyczałam formułę:
- Expecto Patronum!
Z mojej różdżki wystrzelił maleńki srebrzystszy kształt, który przegonił bogina do szafy. Ku mojemu zdziwieniu patronus nie zniknął, ale podleciał do mnie i pozwolił mi się obejrzeć. To był maleńki, przecudowny koliber! Był tak wyraźny, że miałam pewność, że gdybym go poprosiła wysłałby dla mnie wiadomość!

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Stockholm, Sverige.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 249
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14671-alma-du-val
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14676-write-your-name
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14675-van-gogh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14673-alma-du-val#391928




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob 1 Lip 2017 - 0:52

Kilka lat wcześniej. Stavefjord.

To takie proste”, mówili. „Na pewno masz mnóstwo wspaniałych kolorowych wspomnień!” Wspaniałe to mogą być tylko sny, życie nie jest takie proste. Alma jednak z nikim nie podzieliła się tymi przemyśleniami. Na każdej lekcji, na której padał temat patronusa, wbijała wzrok w książkę i pod ławką, tak aby nikt tego nie widział, zaciskała dłonie w pięści. Nie miała złego dzieciństwa, nie cierpiała — a jednak wszystkie miłe chwile zostały przesłonięte chmurą złości i rozczarowania, które wynikało z jej przeprowadzki. Dusiła w sobie emocje, nie mogła ich przecież wykrzyczeć matce, ponieważ ta była wiele mil od niej, w Szwecji. Nie pomagało, że nie umiała się odnaleźć wśród uczniów, nie dopuszczała ich do siebie, a jako przeciętnie wyglądająca „szlama” nie miała co liczyć na przesadne zainteresowanie ze strony rówieśników. Czuła się sama, samotna, chociaż ukrywała się wśród tłumu.
Mimo to zaczęła czuć lęk, kiedy podsłuchała kilku starszych uczniów rozmawiających o tych tajemniczych boginach. Ukazywały one twoje najgorsze strachy, a ona takich niestety miała wiele. Miała swój mały sekret i obawiała się, że może on przez przypadek wyjść na jaw. Przez wiele dni wybierała się na długie, późne spacery i dreptała w te i we wte, nie wiedząc, co właściwie powinna począć. Musiała podejść do próby wytworzenia patronusa, bo nauczyciele by jej nie odpuścili. Bogin ukaże się tak czy inaczej, nawet jeżeli ona sama nie spróbuje się przed nim uchronić. To był chyba jeden z tych etapów w jej życiu kiedy prowadziła dywagacje sama ze sobą. Ciszej, głośniej, tak, nie, nie wiem!
Problem rozwiązał się sam. Ukrywała się w bibliotece od paru pachołków z roku wyżej, gdy odkryła interesującą notatkę w jednej z jej książek. Przedstawiała ona patronusa w sposób jakby był bohaterem z baśni. Nadchodził ci z pomocą, kiedy zdawało się, że cały świat był przeciwko tobie. Przesuwała z zachwytem dłonią po wizerunkach astralnych jednorożców, hipogryfów, smoków... Podwoiła wysiłek żeby dobrze wypaść w dniu testu.
Wszyscy byli zdenerwowani, ale też podekscytowani. Jednym się udawało, innym nie. Po sali skakały półprzezroczyste postacie tygrysów i węży; nikt jednak nie spodziewał się tego, co ukaże patronus drobnej i niepozornej Almy. Włączając ją samą. Opis jej przerażającego bogina pasuje bardziej do myśloodsiewni, więc pomińmy tą upiorną wersję jej samej z przyszłości...
Przejdźmy do tego, że przyciśnięta do ściany, czując lodowaty oddech na twarzy, młoda panna Du Val krzyknęła:
Expecto Patronum! — I wszyscy obecni w sali zobaczyli przed sobą mgłę. Niektórzy myśleli nawet, że to jakieś dziwne zjawisko atmosferyczne, a zaklęcie się nie udało. Cóż, być może gdyby jej patronus był nieco wyraźniejszy to więcej osób zorientowałoby się jaki przybrał kształt.
Alma wiedziała, bo dokładnie takiego żmijoptaka od dawna nosiła na szyi...

Kostka wyrzuciła 4.

Patronus: żmijoptak ( ang. occamy )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob 29 Lip 2017 - 20:53

Styczeń 2017

Przez cały semestr Hope przygotowywała się do stanięcia oko w oko z dementorem. Wyczarowanie Patronusa było jej postanowieniem noworocznym, więc gdy tylko wróciła do szkoły po świętach, pełna zapału zmierzała w kierunku Sali do ćwiczeń zaklęcia Expecto Patronum. Czuła, że to właśnie ten dzień, że to właśnie dziś spełni swój cel. Że dziś udowodni swoją wartość. Czasami bowiem miała wrażenie, że nie nadaje się do tej szkoły i nie zasługuje na miano czarownicy. Chociaż jej zdolności wcale nie odstawały od rówieśników, wręcz przeciwnie – Hope była metamorfomagiem,a przecież nie każdy potrafił na zawołanie zmieniać swój wygląd. Mimo tego młoda Puchonka czuła się niedowartościowana, może przez wychowanie w zwykłej mugolskiej rodzinie rybaków, a może przez docinki ze strony wychowanków Slyterina… Nie dawali jej zapomnieć o statusie krwi… Ale czy to właśnie było najważniejsze? Czy to decydowało o wielkości czarodzieja? Według dziewczyny wcale nie o to chodziło, pochodzenie wcale nie było miarą umiejętności magicznych.
Zdeterminowana Hope w bojowym nastroju wkroczyła do sali. W pomieszczeniu panował mrok i choć na pierwszy rzut oka wydawało się zupełnie puste, nie panowała w nim cisza. Z ustawionych wzdłuż ścian wielkich szaf dobiegały głośne dźwięki. Drzwi nieustannie trzaskały, łomot przyprawiał młodą czarownicę o gęsią skórkę. Przez chwilę zdawało jej się, że zaraz coś zacznie się z nich wydostawać, rozejrzała się nerwowo, aby się upewnić czy nadal znajduje się w sali sama. Na chwilę strach zupełnie ją sparaliżował. Stała bez ruchu przez dłuższą chwilę zanim uświadomiła sobie po co tutaj przyszła. . Zacisnęła palce na różdżce i wzięła głęboki oddech. Zaklęcie, bogin wspomnienie… - Powtarzała gorączkowo Hope podchodząc bliżej do jednej z szaf, po chwili uwalniając zjawę.
Zobaczyła przed sobą wysoką, unoszącą się postać dementora. W rzeczywistości była o wiele straszniejsza niż na fotografiach przestawionych w podręcznikach do obrony przed czarną magią. Dziewczynę przeraziła nie tylko ciemność, która wyzierała z kaptura dementora, ale również cieńkie, długie, czarne kościste palce wyrastające z rękawów peleryny. Hope przez chwilę stała, jakby oczekiwała czyjejś pomocy lub tego, że urok sam się rzuci. Nic takiego jednak się nie stało, więc młoda czarownica nie miała wyboru. Machnęła różdżką i skupiła się na swoim najszczęśliwszym wspomnieniu, czyli pierwszym dniu w Hogwarcie. W swojej głowie Hope zobaczyła znajome twarze, jeszcze wtedy 11 letnich czarodziejów, uśmiech Faith, łodzie na Jeziorze i Tiarę Przydziału.
- Hufflepuff! – Zawołała Tiara, a starsi uczniowie tego domu zaczęli wiwatować. Dyrektor szkoły rozpoczął kolejny rok i zaczęła się uczta.
Z różdżki Hope wystrzeliła smuga rażącego światła i przybrała kształt lotopałanki – malutkiego niemagicznego zwierzątka. Stworzonko szykowało się do skoku w kierunku dementora, ale zanim zdążyło się wzbić, rozpłynęło się w powietrzu. Bogin także zniknął.
Młoda czarownica nie potrafiła uwierzyć w to, co właśnie się stało. Po raz pierwszy wyczarowała Patronusa! Zrobiłam to… Pomyślała. Naprawdę to zrobiłam! Powtórzyła w myślach i wyszła podekscytowana z sali.

Kostka: 4
Patronus: Lotopałanka karłowata
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie 6 Sie 2017 - 20:10

Jakoś przed studiami - jeszcze czasy uczniowskie

Wyczarowanie patronusa to było coś na co czekałam z niemałym zniecierpliwieniem. Od pierwszej klasy Hogwartu zawsze z ekscytacją przeglądałam księgi, w których przedstawione są patronusy. Od zawsze byłam niezwykle ciekawa, jaką formę przyjmie mój obrońca. Dlatego też z zawzięciem czytałam wszystkie informacje. Teorię miałam opanowaną do perfekcji. Kiedy przyszła nauka praktyczna, wręcz skakałam z ekscytacji. Wiedziałam wszystko, co trzeba było wiedzieć. Chyba nikt nie byłby lepiej przygotowany. Byłam dobrej myśli - pewna swojego sukcesu. Więc kiedy przyszło co do czego i stanęłam oko w oko z boginem - nie zawahałam się ani na chwilę. Zrobiłam to, do czego byłam przygotowana i rzeczywiście udało się! Z mojej różdżki wyszedł mój patronus. Nie zdziwiłam się wcale, kiedy rozpoznałam, którego zwierzęcia wygląd przybrał. Był to kameleon. Ja sama przecież jestem takim kameleonem. Dostosowuję się do sytuacji swoim wyglądem, tak jak on do otoczenia. Więc było to oczywiste. Byłam tak podekscytowana swoim sukcesem, że skupienie odleciało razem z moim duchowym zwierzątkiem. Mimo to - udało mi się zaliczyć kurs. Z uśmiechem na ustach podziękowałam profesorowi za rzetelne przygotowanie i wybiegłam do sowiarni, żeby wysłać list do rodziny.

kostka: 5

______________________


i know
a place
we won't
be found in


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14994-demetrius-benjamin-garver#399288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15002-krukonski-smieszek#399299
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15003-poczta-demetriusa#399305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15004-demetrius-garver#399328




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw 24 Sie 2017 - 20:19

jakoś V rok

Demetrius nigdy nie miał problemów z Zaklęciami i OPCM. Właściwie... Te dwa przedmioty były jednymi z jego ulubionych. Od najmłodszych lat słyszał od rodziców, że przyjdzie taki czas, że będzie uczył się pewnego niesamowicie silnego zaklęcia defensywnego. Zanim dowiedział się, jak ono brzmi, jaki wykonać ruch dłonią i jak dokładnie je wypowiedzieć, nazywał je zaklęciem ze srebrnym zwierzakiem. Patronusem mamy był motyl, taty niedźwiedź. W końcu przyszła jednak pora nauki tego zaklęcia i Demetrius, jak na przykładnego ucznia, niekiedy wręcz kujona przystało, nauczył się go perfekcyjnie. Wiedział o nim absolutnie wszystko. Nie był jednak zbyt pewny siebie, gdy stawał do egzaminu. Wdech, wydech, wdech, wydech.  Chwila wahania chłopaka trwała dosłownie kilka sekund. Gdy tylko ujrzał dementora, wiedział co zrobić, co powiedzieć i jak ruszyć swoją orzechową różdżką. Praktycznie od razu przypomniał sobie to mgliste, aczkolwiek niezwykle silne wspomnienie, jak w wieku dziewięciu, może dziesięciu lat był na rodzinnych wakacjach w Hiszpanii. Przypomniał sobie ten moment, gdy wepchnął Daniela do wody, a ten pociągnął go razem ze sobą. Wspomnienie to nie było może jakoś bardzo górnolotne, ale wystarczająco silne, wystarczająco szczęśliwe. W końcu dla Dema nic nie było tak ważne, jak rodzina i rodzeństwo. Najlepszymi chwilami dla chłopaka były te, które spędzał przy bliskich i wiedział, że to się nigdy nie zmieni. Po prostu nie mogło.
Widząc, że udało mu się wyczarować silnego patronusa, który przybrał postać dużego psa, prawdopodobnie labradora, ucieszył się jak dziecko. Miał ochotę skakać i krzyczeć z radości, co... Powiedzmy, że go zgubiło. Na chwilę stracił koncentrację, jednak całkiem szybko się opanował i ponownie wyczarował psa, dzięki któremu ostatecznie pokonał bogina. Oby tylko zawsze szło mu tak dobrze, jak tego pięknego dnia.

Kostka: 5
Patronus: Labrador
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto 5 Wrz 2017 - 15:07

początek lutego 2015 roku

Odkąd Elias uzyskał wyczekiwaną od dawna pełnoletniość, robił wszystko, na co mu ten wiekowy przywilej zezwalał. Oprócz (nareszcie!) mocy legalnego kupowania wszelakich używek, zebrał się w sobie, by nauczyć się zaklęcia Patronusa. A z racji, że była to umiejętność zdobywana na tyle nieformalnie (a na dodatek zupełnie darmowo!), nie trzeba było go długo namawiać. Dlatego, któregoś dnia, jak to na ambitnego Krukona przystało, wybrał się do klasy z przeznaczeniem do trenowania zaklęcia.
Trzeba było przyznać, stresował się. Właściwie, nie miał do tego większego powodu, w końcu wiedział, że w szafach znajdują się jedynie specjalnie zaprojektowane boginy, mimo tego, był poddenerwowany. I najprawdopodniej też, właśnie z tego powodu, pierwsza próba nie poszła mu najlepiej. Widząc wyłaniającego się ze starej, wysokiej, drewnianej szafy dementora, uświadomił sobie, że aby zaklęcie zadziałało, trzeba zrobić mnóstwo rzeczy jednocześnie. Ta myśl znacznie go przytłoczyła, przez co formułkę czaru wypowiedział bardzo niewyraźnie i cicho. Z różdżki wystrzelił natomiast strumień wściekłe pomarańczowego światła, który uderzył przy okazji w kilka szafek, z których zaczęli wyłaniać się boginy-dementorzy. Niepewnym krokiem opuścił klasę, postanawiając, że niebawem tu wróci.
kostka 3

kwiecień 2015

Stwierdził, że ostatnim razem poddał się zdecydowanie zbyt szybko. Przyrzekł sobie, obiecał, że nauczy się wyczarowywać patronusa, więc wrócił do tej ponurej, pustej klasy. I (teoretycznie) zdawałoby się, że wciąż pamięta o tym, że to jedynie podróbki dementorów, że nie ma się czego bać i że wspaniale zna część teoretyczną. Problem w tym, że tym razem wybrał inne wspomnienie - niedostatecznie silne, by zaklęcie w pełni podziałało. Skończyło się to jedynie wyczarowaniem jakiejś marnej, białej wstęgi. Odgonił bogina za pomocą krótkiego Riddikulus. Choć zirytowany swoim zupełnym brakiem jakichkolwiek postępów, uznał, że skoro już tutaj jest, podejmie kolejną próbę. W końcu, co mu szkodzi? Jednak, jego tamtejszy humor nie sprawił, że poszło mu lepiej. Skutek był ten sam, co za pierwszym razem, z tą różnicą, że tym razem nie był zestresowany, a po prostu zirytowany.
kostki 2, 3

marzec 2016

Potrzebował bardzo długiej przerwy, by ponownie podjąć próbę nauczenia się zaklęcia Patronusa. Po niemal roku od ostatniej wizyty w tej klasie, w końcu, zebrał się w sobie i znów tu przyszedł. Tym razem, niezwykle zmotywowany i pełen energii oraz przekonania, że mu się uda wybrał się do klasy. Pamiętając o tym, że to nie prawdziwy dementor, powtarzając w myślach formułkę zaklęcia, za pomocą Alohomory otworzył jedną z tych wielkich szaf. Gdy bogin pojawił się na horyzoncie, jakby instynktownie, wyraźnie wypowiedział Expecto Patronum. Z jego różdżki wyleciał cielesny patronus w postaci łani. Oprócz przepędzenia tej paskudy z powrotem do szafy, magiczna lania stała sobie obok Norwega, jak gdyby nigdy nic, pozwalając mu na uważne przyglądanie się jej. Zadowolony z siebie chłopak, wręcz wyskoczył z klasy, ciesząc się, że wreszcie mu się udało.
kostka 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 648
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią 8 Wrz 2017 - 20:53

IV ROK
Wyczarowywanie patronusa było umiejętnością, o której marzył niemal każdy uczniak. Tym bardziej Ezra, który do szkoły przyszedł z właściwie zerową wiedzą i ogromną ilością ekscytacji. Nic dziwnego, że kiedy trafił do Hogwartu, przewertował niezliczone ilości magicznych ksiąg z zaklęciami, traktując to raczej jako ciekawostkę, co być może potrafił będzie w przyszłości, niźli konkretną naukę.
Clarke w tamtym okresie miał to do siebie, że był bardzo niecierpliwy, a przede wszystkim odrobinę zadufany w sobie. Wierzył, że jego umiejętności magiczne są już na tak wysokim poziomie, że nie ma obawy, że sobie nie poradzi. To nawet nie miał być prawdziwy dementor, a zwykły bogin. Łatwizna.
Kiedy Ezra wszedł do sali, czuł jakby jego żołądek jakoś przypadkowo się zasupłał. Stresował się, oczywiście. Ale nie zamierzał się wycofywać. Szafa, w której ukrywał się bogin, niespokojnie się telepała, budując napięcie. W końcu drzwi powoli się otworzyły, a czarna, zakapturzona postać ruszyła na niego. Wszystkie myśli Ezry zaczęły się mieszać, dając w efekcie kompletną pustkę w głowie. Jego twarz wykrzywiła się w przerażeniu i jedyne co Ezra potrafił zrobić... to godna pożałowania ucieczka z klasy z krzykiem na ustach.
Może zabrał się za to za wcześnie? Może zwyczajnie nie był na to gotowy? W każdym razie, Ezra nie zamierzał nikomu wspominać o tej żenującej próbie.

Kostka: 1

V ROK
Całe szczęście, że Ezra z natury był upartym chłopcem. Choć jego pierwsza próba okazała się być kompletną porażką, Krukon szybko się po niej pozbierał i z nową siłą zaczął przygotowywać się do kolejnego podejścia. Tym razem był mądrzejszy - Ezra cały rok spędził na dokładnym studiowaniu każdego aspektu zaklęcia patronusa. Niejednokrotnie na sucho ćwiczył odpowiedni ruch, aż zaczynał boleć go nadgarstek. Pracował również nad swoim skupieniem - nie mógł pozwolić by jakaś głupia myśl odebrała mu sukces. Spędzał też dużo czasu w Komnacie Wspomnień, oglądając obrazy ze swojego dzieciństwa i szukając tego najszczęśliwszego. I udało mu się. Wreszcie tu był, z wielkimi chęciami i nadziejami. Czy ponownie miały one zostać zamienione w pył?
Bogin wychynął z szafy i Ezra wahał się tylko krótką chwilę, nim wymierzył w niego odpowiednie zaklęcie. Wyraźne "Expecto Patronum" rozbrzmiało po sali, a z różdżki wyłoniła się mgła w postaci... małej, skocznej małpki. Ezra tak się ucieszył, że sam prawie zaczął podskakiwać. To był moment, który go zgubił, bo Clarke w jednym momencie całkowicie się rozproszył. Ale cóż z tego, skoro mu się udało? Ogromny uśmiech pojawił się na jego ustach, kiedy pomyślał, że Ruth będzie z niego taka dumna... Radośnie wybiegł z sali z myślą, że musi jak najszybciej podzielić się z nią tą informacją. 

Kostka: 5
Patronus: Kapucynka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią 15 Wrz 2017 - 16:55

Nowy rok szkolny sprawił, że Alice poczuła niezwykły przypływ ambicji. Na tyle silny, że postanowiła sama zacząć się douczać. Na pierwszy cel postanowiła obrać sobie opanowanie umiejętności wyczarowywania patronusa. Naukę teorii zaczęła już w wakacje, nie chcąc marnować czasu.
W końcu poczuła, że jest gotowa. Wkroczyła do sali pełnej szaf. Czuła się nieswojo, stojąc na jej środku, słysząc dochodzące zewsząd, przyprawiające o dreszcze odgłosy boginów. Trzymała mocno różdżkę, jakby bojąc się, że zaraz coś ją jej zabierze. Wzięła głęboki oddech, po czym otworzyła szafę. Przyglądała się istocie, całkowicie tracąc całe skupienie. Może to nie był prawdziwy dementor, ale mimo wszystko był przerażający. Cicho wypowiedziała zaklęcie, nie mogąc, oderwać wzroku od istoty przed nią. Z jej różdżki wydobyła się jedynie smuga światła, zbyt słaba, by odstraszyć dementora. Odwróciła się na pięcie i wyszła szybkim krokiem z klasy, chcąc jak najszybciej stamtąd zniknąć.
Pojawiła się w niej następnego dnia. Była niezwykle zdeterminowana. Czuła jednak złość, spowodowaną jej poprzednią, nieudaną próbą. Musiało jej się tym razem udać. Stanęła pewnie, przed jedną z szaf, w pogotowiu miała różdżkę, w głowie przygotowane wspomnienie. Wszystko powinno być dobrze. Zaklęciem otworzyła drzwi, zza których wyłonił się bogin. Już miała rzucać zaklęcie, gdy zdała sobie sprawę, że nie może przypomnieć sobie, jak ono brzmiało. Tyle razy je słyszała, tyle razy je wałkowała. Jeszce bardziej zdenerwowana krzyknęła zaklęcie, które nie zadziałało tak, jakby tego sobie zażyczyła. Dostrzegła, że z pozostałe szafy zaczynają się otwierać, a z nich wychodzą dementorzy. Przestraszona uciekła z sali, zatrzaskując za sobą drzwi.
Do kolejnej próby podeszła parę dni później. Musiała ochłonąć, uporządkować sobie wszystko w głowie. A co najważniejsze, przestać chcieć aż za bardzo. Wrócił jej zwyczajowy spokój i opanowanie. Weszła do sali, odetchnęła głęboko, a całe zdarzenie zaczęła traktować jak zwykłe ćwiczenie na lekcjach. Wtedy przecież w ogóle się nie denerwowała. Otworzyła szafę, stając oko w oko z fałszywym dementorem. Przywołała jedno z miłych wspomnień, które miało miejsce podczas jej pobytu w Hogwarcie. Uśmiechnęła się i pewnie wymierzyła różdżką w bogina.
- Expecto Patronum - wypowiedziała głośnym, opanowanym głosem. Nie musiała krzyczeć, wystarczył jej spokój ducha, by przed nią pojawiła się świetlista sylwetka zwierzęcia, odstraszająca dementora. Spojrzała na pumę, czując w sercu niezwykłą radość, niemal tańczyła w miejscu ze szczęścia. W końcu jej się udało. Po chwili jednak srebrzysty kot rozpłynął się w powietrzu, a ona raźno ruszyła do dormitorium.

Kostki: 2 => 3 => 5
Patronus: puma
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 101
  Liczba postów : 334
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon 2 Paź 2017 - 16:41

Maximilian próby zdobycia umiejętności wyczarowania Patronusa rozpoczął wcześnie - pierwszy raz udał się do sali z boginem będąc w czwartej klasie. Zaklęcia i Obrona Przed Czarną Magią były lubianymi przez chłopaka przedmiotami i postanowił spróbować swoich sił.
Wyczekał porę, w której spodziewał się nie zastać tam tłumu chętnych - przecież jeśli mu się nie powiedzie, nie będzie musiał nikomu się przyznawać, że w ogóle próbował. Pojawił się na miejscu i tak jak zakładał - było pusto. Powtarzał w myślach zaklęcie, ćwiczył ruch różdżki i za wszelką cenę przywoływał wspomnienie. Wdech, wydech, szafa się otwiera.
Max gorączkowo próbuje przywoływać do siebie wspaniały obraz, najszczęśliwszy moment, ale ujrzawszy stwora, którego obrzydliwe usta zbliżają się do niego spanikował, nogi mu zmiękły. Wypowiedział niezbyt głośno zaklęcie, machnął różdżką, ale jedynym co z niej wystrzeliło była marna wstęga, przypominająca bardziej babie lato dziś tarczę ochronną mającą odgonić odrażające stworzenie.
Wyszedł z sali niepocieszony, ale na jego szczęście - nie było świadków tej porażki. Nie poddawał się jednak, ćwiczył i kilka tygodni później znów wybrał się by spróbować swoich sił. Niestety, gdy drzwi szafy się otwarły przypomniał sobie poprzednie niepowodzenie przez co nie skupił się dostatecznie dobrze na wspomnieniu - znów zakończyło się cienką wstążką zamiast Patronusa.
Ślizgon porzucił na jakiś czas marzenia o wyczarowaniu obronnej postaci i wrócił na kurs rok później. Wyrzucił niepowodzenia za siebie, skupił się tylko na obecnej chwili i na wspomnieniu. Stanął przygotowany z różdżką i gdy otworzyły się drzwi szafy, a zza nich wyłonił się bogin w postaci dementora Max mając przed oczami sielankowy obraz machnął różdżką i głośno, zdecydowanie wypowiedział zaklęcie - Expecto Patronum! - a z końca jego różdżki wyskoczył zwinny jaguar, wpędzając stworzenie z powrotem do szafy.

kostki: 2, 2, 6
patronus: jaguar

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią 13 Paź 2017 - 15:34

Kostki: 1, 3, 2, 1, 2, 4
Link do rzutów: link
Kształt patronusa: Kot

Tony odkąd tylko pamiętał, marzył o wyczarowaniu swojego patronusa. Kiedy mama kiedyś wysłała mu informacje za pomocą patronusa, nie mógł przestać czytać o tym zaklęciu. Niestety, naprawdę długo musiał czekać, aż wreszcie coś wydobyło się z jego różdżki.
O klasie z boginem usłyszał od kolegi. Był wtedy w czwartej klasie. Miał w głowie fiu-bdżiu. Nie potrafił dobrze ocenić swoich umiejętności nad możliwościami. Kiedy dementor wyszedł z szafy, młody Stark stracił przytomność. Gdy otworzył oczy, zobaczył nad swoją przerażającego potwora. Podniósł się z miejsca i z krzykiem zaczął uciekać z klasy. Nie powrócił do niej aż przez cały rok…
W piątej klasie Tony miał aż dwa podejścia. Wymarzył sobie zdobyć kilka dodatkowych punktów na SUMach, ale niestety nic z tego. Każda próba byłą nieudana i kończyła się ucieczką z klasy. W dodatku za trzecią próbą musiał pójść do pielęgniarki. Było mu wstyd, kiedy prosił o Eliksir Euforii. Nie lubił okazywać strachu, ale nie mógł się inaczej uspokoić… Kobieta chyba wiedziała, co takiego chłopak próbował robić, ale nie zadawała mu żadnych pytań.
W szóstej klasie spróbował raz, ale było jeszcze okropniej niż w pozostałych momentach. Kiedy tylko pojawił się dementor, przestał myśleć o czymkolwiek. Wybiegł z klasy i biegł przed siebie, aż wpadł na wiadro z wodą pozostawione przez woźnego. Nabawił się przez to naprawdę wielu nieprzyjemności.
Stark jednak nie chciał się poddawać. Siódma klasa wydawała mu się być dobrym momentem, aż wreszcie powinno coś zaskoczyć. W wakacje długo rozmawiał z mamą, chcąc zrozumieć, na czym polega naprawdę to zaklęcie i dlaczego tak bardzo paraliżuje go strach, gdy widzi bogina-dementora. „Zaopatrzony” w nowe wiadomości, od razu 2 września poszedł do klasy. Przybrał pozycję bojową… Pierwsza próba nie była dla niego zbyt dobra, ale po uspokojeniu się i zjedzeniu dwóch tabliczek czekolady, powrócił do klasy. Skupił się mocniej na swoim wspomnieniu – myślał o siostrze, z którą zawsze dobrze się dogadywał i była dla niego najważniejsza na świecie.
- Expecto Patronum! – Choć to nie był najlepszy patronus, to widział (jak w filmie w zwolnionym tempie), jak z jego różdżki wydobywa się niebieski obłoczek, który powoli formował się w kota. Uśmiechnął się dumnie. O to mu przecież chodziło!
Po tym małym wydarzeniu zaczął jeszcze bardziej trenować to zaklęcie, by móc na OWuTeMach zaskoczyć swoją komisję. I zaskoczył. W końcu.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 715
  Liczba postów : 241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob 18 Lis 2017 - 13:26

V rok

O wyczarowaniu patronusa marzyła od dziecka, właściwie jak tylko o nim usłyszała i z zazdrością patrzyła na czarodziei posiadających tę umiejętność. Ciekawiło ją, jaki kształt przybrałby u niej. Przestudiowała wiele książek związanych z zaklęciem Expecto Patronum i wreszcie, przygotowana jej zdaniem, wyruszyła się z nim zmierzyć. Wkroczyła pewnym krokiem do jednej z opuszczonych klas i rozejrzała się po pomieszczeniu, w którym stały jedynie stare, kolebiące się szafy. Nawet nie trzeba było się domyślać, co w nich było. Boginy. Chodziła w tę i z powrotem, jakby zastanawiając się, którą szafę otworzyć. Przecież to nie ma najmniejszego znaczenia, zganiła się w myślach i zmarszczyła brwi. Zatrzymała się przed jednym z mebli. Z tylnej kieszeni wyjęła różdżkę i szarpnięciem otworzyła drzwi, jednocześnie szybko odsuwając się do tyłu. Ze środka wyłoniła się postać dementora. Mimowolnie zadrżała i zawahała się przez chwilę. A co, jeśli jej wspomnienie nie będzie dość silne? Szybko jednak odrzuciła te myśli i wykonała odpowiedni ruch nadgarstkiem, wypowiadając przy tym formułkę zaklęcia. Patrzyła jak zaczarowana, gdy z końca jej różdżki wypłynęła niebieska smuga światła, przyjmująca kształt lisa pustynnego. Udało jej się za pierwszym podejściem! Z radości aż straciła koncentrację, przez co patronus zniknął. Ale nie przejęła się tym. Ważne, że opanowała tę umiejętność.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica/Edynburg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 114
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15440-budowa-lyonesse-calanthe-cousdale#414743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15449-cause-darling-i-m-nightmare-dressed-like-a-daydream
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15451-idunn#414912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15435-lyonesse-cousdale




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon 20 Lis 2017 - 17:42

V rok nauki w Hogwarcie

Wchodzę do opuszczonej klasy, w drżących rękach trzymając różdżkę. Jestem pewna, że ćwiczyłam dość długo, ale z drugiej strony paraliżuje mnie strach. Nie do końca jestem pewna jak zareaguję, gdy moje obawy przybiorą cielesną postać. Przekraczam próg i natychmiast uderza mnie panujący tu półmrok. Brak tu szkolnych ławek, a na ich miejscach stoją stare, wysokie szafy. Gdy bogin pod postacią dementora opuszcza szafę bezskutecznie staram się skupić swoje myśli na czymś innym niż ciemne fałdy płachty wydobywające się zza drzwi. Przez chwilę stoję bezmyślnie, nie drgając nawet o cal, ale w końcu przybieram odpowiednią pozycję i wystawiam przed siebie różdżkę, tak jakbym chciała dźgnąć go w nieistniejące oko. Zaciskam zęby i staram się jak mogę przywołać odpowiednie wspomnienie. To zawsze był największy problem - jakie wspomnienie mogło wywołać u mnie radość? Sama dziedzina, jaką były Zaklęcia i Obrona przed czarną magią sprawiała mi przecież radość. Zamykam oczy i staram się z całych sił uniknąć obrazów płomieni malujących się pod powiekami. Niewiele później dostrzegam błękitne oczy i niemal czuję zapach róż. Widzę przed oczyma jego, Carmę, a nawet ciotkę próbującą usilnie wpoić mi podstawy Zielarstwa. Kiedy otwieram zamknięte na kilka sekund oczy przede mną stoi mój obrońca - postawny, świetlisty lew, który zdaje się groźnie ryczeć na przeciwnika. Jestem tym tak bardzo oszołomiona, że aż natychmiastowo tracę zmysły i patronus znika bezpowrotnie. Wiem jednak już doskonale jak poradzić sobie z tym zaklęciem, więc zadowolona chowam różdżkę i mam nadzieję, że kolejne próby przysporzą mniej problemów. Z lekkim uśmiechem na ustach opuszczam klasę, starając się nie myśleć o tym w co musiałabym się wpakować żeby użyć zaklęcia.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 80
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15264-evangeline-violet-iris-lynn#407609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15266-don-t-you-wanna-be-evil-like-me#407614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15265-evangeline-v-i-lynn#407607




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią 24 Lis 2017 - 20:55

IV ROK
Evie od zawsze była dzieckiem bardzo ambitnym, szczególnie jeśli w grę wchodziły zaklęcia. Panna Lynn uwielbiała od zawsze wertować najbardziej opasłe tomiszcza, przynajmniej w teorii zapoznając się z dużą ilością zaklęć, nawet tych, których jeszcze nie miała prawa umieć. Cała rodzina zawsze chwaliła jej umiejętności w dziedzinie rzucania uroków i Evie, jako drobny i uroczy podlotek, całkowicie im wierzyła. Była taka utalentowana, że mogła wszystko. W tajemnicy postanowiła więc próbować swoich sił z zaklęciem patronusa.
Dziewczynka wpatrywała się w bogina z zaciętym wyrazem twarzy, powtarzając sobie w myślach, że dementor nie jest prawdziwy. I doskonale jej to wychodziło. Tak doskonale, że zupełnie zapomniała, że istotniejszą kwestią jest skupienie się na jakimś przyjemnym wspomnieniu. Starała się przypomnieć sobie jakiś miły dzień z rodzicami, wycelowała różdżką i szepnęła zaklęcie... A z jej końca wydobyła się jakaś mizerna wstążka. To w książkach wyglądało trochę lepiej...
Evie jednak się nie poddawała i już następnego dnia ponownie zawitała w klasie. Tym razem jednak racjonalne myślenie całkowicie jej się wyłączyło. Stanęła na środku jak słup soli, prawie uniosła różdżkę, po czym z dziecięcym piskiem (to naprawdę nie był krzyk) uciekła z klasy.
Trzecia próba znowu okazała się być trochę lepsza. Głowa małej dziewczynki aż pulsowała, gdy próbowała pamiętać o wszystkich istotnych aspektach. Zawiodła dykcja. Pomarańczowe światło uderzyło w kilka szafek, z których zaczęły wyłaniać się boginy. Nawet nie miała co próbować...
Evie podjęła jeszcze kilka prób, zwyczajnie beznadziejnych. Skończyło się to, kiedy rodzice przypadkiem dowiedzieli się o wszystkim od Lily i kategorycznie zakazali Evie dłużej przychodzić do tej sali...

VI ROK
Tym razem była już gotowa. Evangeline na długi czas odłożyła naukę zaklęcia patronusa, ale teraz wkroczyła do dobrze znanej sali pewnym krokiem ze spokojnym wyrazem twarzy. Ledwie bogin się pojawił, Evangeline subtelnym machnięciem różdżki przywołała swojego obrońcę. Srebrzysty, puszysto wyglądający królik bez problemu odpędził postać dementora, a nawet na moment przystanął, by Lynn mogła nasycić oczy jego uroczą postacią. Nie wątpiła, że nie zawiedzie on jej w razie kryzysowej sytuacji.

2, 1, 3, 1, 1, 2, 1, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 682
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 599
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon 4 Gru 2017 - 12:17

Odkąd pamiętał, nie potrafił wyczarować cielesnej formy Obrońcy.
Brakowało mu pozytywnych reminiscencji; umysł odmawiał współpracy, oblepiony przez strach odrzucał w ogarnięty ciemnością kąt rozsądek. Nie umiał ich znaleźć - jakby błądził w bezkresnej i mętnej wodzie, przepływającej między palcami bez najmniejszej zdobyczy. Nic. Absolutne nic.
Rażąca bezsilność.
Nie lubił czuć się od innych gorszym. Nie lubił - zwłaszcza teraz - żyć z świadomością ewentualnych problemów i napotkania ściany z powodu braków w nauce zaklęć. To dlatego ponownie je zgłębiał - kolejną dziedzinę prócz transmutacji, wdrażał się w opisy formuły Patronusa i najważniejszych cech, jakie należy wziąć pod uwagę. Teoria jednakże nie równała się w żadnym stopniu praktyce. Musiał - prędzej czy później - samemu, ponownie spróbować.
Widok wychudłej, odzianej w czarną, wyświechtaną tkaninę sylwetki, przeszył mężczyznę chłodem. Sytuacja była niemal analogiczna - cholerajasna, n a d a l nie potrafił wyłapać czegoś dostatecznego. Jedynie licha smuga wydostała się z jego różdżki, bezkształtna, bezwartościowa, niewystarczająca - aby skuteczniej odepchnąć. Jak zawsze.
Próbował przeanalizować to wszystko, wędrując poprzez wspomnienia - doszedł do swoistej syntezy (może to było dla niego wyjściem?), wspólne chwile z rodziną, osobiste sukcesy, wreszcie dnie spędzane z tymi wyjątkowymi. Dawno nie miał aż takiej determinacji. Wraz z jego głosem, podniesionym i pełnym emocji, z końcówki różdżki wyprysnął kształt srebrzystej pantery, poruszającej się zwinnie w przestrzeni powietrza. Zamarł. Ekscytacja i szok pozbawiły go koncentracji - zwierzę równie szybko zniknęło, co zdołało zagościć.
A jednak.
Był w stanie.

Kostki: 2 i 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   

Powrót do góry Go down
 

Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Klasa do ćwiczeń patronusa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-