IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Mar 31 2014, 17:05

First topic message reminder :


Klasa do cwiczen patronusa

Jedna z opuszczonych klas została w pełni zagospodarowana dla ambitnych uczniów mających chęć opanowania zaklęcia patronusa. Wszystkie ławki zostały stąd wyniesione, zaś jedynym wyposażeniem klasy zostały stare, liczne i wysokie szafy. Każda z nich nieustannie kolebie się, jakby coś wewnątrz próbowało się z nich wydostać. Przeraziło to niejednego pierwszaka, będącego pewnym, że wewnątrz grasują wyjątkowo niebezpieczne duchy. Nic bardziej mylnego! Boginy, bo to one zamieszkują to pomieszczenie, na pewno nie wyrządzą nikomu wielkiej krzywdy, poza ewentualnym wywołaniem przeszywającego strachu! Natomiast Ci starsi uczniowie, doskonale wiedzą, kto tu mieszka i jak mogą to wykorzystać. Bowiem każda z tych magicznych istot zaczarowana została tak, że po otwarciu drzwiczek szafy nie wyłania się z nich to, czego najbardziej obawia się przeciwnik, a za każdym razem jest to wysoki, unoszący się dementor.

Kurs - zaklecie Expecto Patronum

Do kursu przystąpić mogą uczniowie znający już w pewnym stopniu Zaklęcia i Uroki, jak i Obronę Przed Czarną Magią. Kurs naucza zaklęcia Expecto Patronum. Jeśli pomyślnie zdasz kurs, sam wybierasz formę, jaką przybrał Twój patronus.  

WYMAGANIA:
 

Rzuć kością w temacie do losowania i uwzględnij swoje wyniki w pisanym poście:
1 - Bogin powoli wyłonił się z szafy i gdy tylko go ujrzałeś zupełnie zapomniałeś, że nie masz do czynienia z prawdziwym dementorem... Stanąłeś jak osłupiały, a stwór już zaczął szybować w twoim kierunku. Przerażanie malowało się na twojej twarzy i już dzielnie chciałeś unieść różdżkę, gdy jedyne na co się zebrałeś, to głośny krzyk i szybka ucieczka z tej klasy. Nie poszło Ci najlepiej, a serce dygocze Ci jak oszalałe. Może napij się eliksiru uspokajającego i zabierz się za ćwiczenie tego zaklęcia, gdy będzie czuć się nieco pewniej...? Albo, w ogóle to odpuść, nikt na pewno by nie chciał, żebyś przedwcześnie osiwiał!

2 - Wdech wydech, dementor nie jest prawdziwy! Świetnie, o tym już pamiętasz, teraz pozostało Ci tylko skupić się na cudownym wspomnieniu, gdy przed tobą unosi się przerażający potwór gotowy namiętnie Cię ucałować, by wessać twą duszę. Łatwizna! Gorączkowo wertujesz myśli, próbując myśleć o tym, jak miło niegdyś spędzałeś czas, cicho wypowiadasz zaklęcie, celujesz i... udało Ci się wyczarować jakąś marną białą wstęgę, która znika w przeciągu sekund. No... jeszcze trochę ćwiczeń i wstęga na pewno zamieni się w patronusa, z resztą kto wie, może w twoim przypadku przybierać ona będzie kształt małej glizdy, wówczas możesz śmiało stwierdzić, że jesteś bardzo blisko celu!

3 - Expecto patronum, patronum expecto, to nie jest prawdziwy dementor, miłe wspomnienie... Kiedy stajesz na wprost lewitującego potwora uświadamiasz sobie, że by opanować ten urok trzeba pamiętać o naprawdę wielu rzeczach jednocześnie. Masz w zanadrzu wybrane wspomnienie, powtarzasz sobie, że to tylko bogin i jedyne co Ci pozostaje to wypowiedzieć zaklęcie broniące. Ze zdenerwowania mamroczesz je niewyraźnie pod nosem. To nie był najlepszy pomysł! Najwyraźniej nie wypowiedziałeś zaklęcia prawidłowo, bowiem nagle z twojej różdżki strzeliło pasmo wściekle pomarańczowego światła uderzając w kilka szafek. Ze wszystkich zaczęły wyłaniać się boginy - dementorzy. Teraz to na pewno nic nie wyczarujesz! Przerażony uciekasz z klasy.

4 - Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzasz to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszcza szafę. W pierwszych chwilach stoisz patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety twoja różdżka nie zamierza przejąć inicjatywy. Robisz głęboki wdech i skupiasz się na wspomnieniu. Zajmuje Ci to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynasz czuć zamykającą się rękę bogina na twoim przedramieniu, jednak w porę przypominasz sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonujesz machnięcie różdżką... i tak! Udało Ci się! Co prawda twój patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed tobą około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiesz jaki kształt przybiera twój obrońca, teraz wielokrotnie doskonal to zaklęcie w samotności, najlepiej spróbuj sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić twoim problemom. Zdobywasz zdolność wyczarowania patronusa. Tutaj możesz uzyskać dyplom.

5- Wiesz wszystko na temat tego zaklęcia, a przynajmniej tak Ci się wydaje. Wiesz doskonale na czym się skupić, jaki ruch ręką wykonać, oraz jak poprawnie wypowiedzieć nazwę, wiesz nawet, które twoje wspomnienie jest wystarczająco silne. Teraz pozostaje to sprawdzić w praktyce! Bogin nadciąga, wahasz się tylko krótkie sekundy, zaraz wymierzając w niego odpowiednie zaklęcie. Wow! Twój patronus wygląda naprawdę nieźle! Jesteś tym tak bardzo podekscytowany, że omal nie podskakujesz. Niestety tracisz przy tym koncentrację i twój obrońca bezpowrotnie, zdecydowanie zbyt szybko, niknie. Jednak znasz drogę, wiesz co robić, by go wyczarować, miejmy tylko nadzieję, że równie dobrze pójdzie Ci w chwili prawdziwego zagrożenia. Zdobywasz umiejętność wyczarowania patronusa. Zgłoś się po dyplom tutaj

6 - Musisz być urodzonym mistrzem zaklęć. Ewentualnie na pewno poświęciłeś długie godziny doskonaląc rzucanie tego uroku. Gdy tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu wiedziałeś jak go unieszkodliwić. Patronus, którego wyczarowałeś znakomicie przegonił dementora, ba, ten aż w popłochu uciekł ponownie do szafy. Ale co więcej, twój doskonale wyglądający obrońca, najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Stoi sobie w najlepsze w klasie, pozwalając Ci się dokładnie mu przyjrzeć. Chcesz wysłać komuś wiadomość za jego pomocą? Na pewno to dla Ciebie zrobi! Czujesz się tak pewny, że masz świadomość, iż nawet w prawdziwym zagrożeniu, zdołałbyś to bez problemu powtórzyć. Chyba masz talent! Po dyplom zgłoś się tutaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 166
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7891-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7900-jane-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7902-jane-stark#221001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7901-jane-stark




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Maj 29 2014, 19:46

Expecto Patronum... Z pewnością to ulubione zaklęcie Jane. Niby nigdy go nie używała, zawsze bała się, że nie da rady, stchórzy albo coś nie wyjdzie... Od kiedy tylko dowiedziała się o tym pięknym i potężnym zaklęciu zapragnęła sama wyczarować patronusa. Wieczorami rozmyślała co to będzie, ale nie przychodziła do tej klasy, by w końcu przekonać się na własnych oczach. Nie była gotowa. Idąc bez celu, z różdżką w torbie przez korytarze Hogwartu, znów zaczęła o tym myśleć. Psiakrew, jestem już chyba niezłą czarodziejką. Muszę w końcu spróbować. Muszę. Teraz, Stark, później nie będzie odwrotu.
Ze ściśniętym gardłem dziewczyna weszła do sali. Nie przypominała niczego nadzwyczajnego (a Jane miała w tym niezłe doświadczenie, szlajając się po magicznych pomieszczeniach Hogu), jedynie kilkanaście dużych szaf sprawiało dziwne wrażenie. Podeszła do nich wolnym krokiem, czując napływ emocji i adrenaliny... Jest tutaj! Jest i zaraz będzie próbowała swojego ukochanego zaklęcia... Musi jej się udać. 
Szafa zakolebała się, nagle i gwałtownie, tak że Stark niemal podskoczyła. Czy te boginy nigdy nie śpią, tylko wiecznie rzucają się w zamknięciu? Nie nudzi się to im? Popatrzyła zdegustowana na szarpiące się inne szafy. Jesteście tylko słabymi boginami. Takich jak wy to ja zjadam na śniadanie. Uśmiechnęła się do siebie, chyba tylko po to by opanować zdenerwowanie.
- Dlaczego ja nie poszłam do biblioteki? - szepnęła do siebie, czując pustkę w głowie. Jedynie formuła zaklęcia utkwiła w jej opustoszałej czaszce. Nigdy jeszcze nie widziała dementora, a to właśnie ich przypominały boginy w szafach.
Przez jedną, jedną małą chwilę miała ochotę wyjść stąd i nie wrócić. Ale ten uparty głosik w jej głowie natychmiast warknął No chyba sobie żartujesz. Masz mi zaraz tutaj wyczarować patronusa, który napędzi strachu tym zwykłym boginom. Stark, chcąc czy nie chcąc ustawiła się jak w transie naprzeciwko największej szafy. Trzęsła się tak, że ruda była przekonana iż zaraz wyłoży się na podłogę. Przełknęła ślinę, szepcząc w myślach Expecto Patronum, Patronum Expecto, to nie dementor, zwykły bogin, pomyśl o czymś miłym, Expecto... 
Właśnie, niemal zupełnie zapomniała o wspomnieniu. Zaczęła szybko przeczesywać swój umysł w poszukiwaniu najsilniejszego. Jak na złość, wszystko wyleciało jej z głowy. W końcu przypomniała sobie jeden wieczór... Jeden jedyny wieczór, kiedy była małą dziewczynką i siedziała przy oknie swojego pokoju, patrząc na zachód słońca w Luville. Nie pamiętała tego dokładnie, ale tamtego dnia ciocia usiadła obok niej, przytulając ją. Opowiadała jej o rodzicach, pierwszy raz dziewczynka dowiedziała się czegoś więcej oprócz ich nazwiska i przyczyn śmierci. Na koniec Amelia pocałowała Jane w czoło i życzyła dobrej nocy. Stark, zasnęła z myślą o swoich rodzicach, którzy tej samej nocy jej się przyśnili po raz pierwszy.
Strach uleciał. Czuła się taka wolna, taka silna i bezpieczna.
- Jestem czarodziejką. - powiedziała do siebie, wyciągając rękę z różdżką naprzeciwko wściekłej szafy. - A ty jesteś doprawdy żałosny.
Jednym ruchem otworzyła drzwi. Czarna chmura wypłynęła falą z wnętrza. Wydawało się, że objęła cały pokój. A potem przed oczami rudej zmaterializował się okropny kształt dementora. Nagle Jane nie wiedziała co robić. Czemu stoi tu, z różdżką i wypuściła to przeklęte cholerstwo? Jak je zamknąć, no jak?! Rozejrzała się rozpaczliwie po pokoju, w poszukiwaniu pomocy. Zbyt długo zwlekała, myśląc że jej różdżka sama sobie poradzi. Szybko wciągnęła powietrze i zacisnęła oczy. Ciocia, wieczór, Luville, rodzice, sen, ciocia, wieczór, Luville...
Zimna, chuda ręka dotknęła  ramienia dziewczyny. Krzyknęła, ale nie był to okrzyk strachu czy obrzydzenia. To było zaklęcie Expecto Patronum. Przez chwilę nie wierzyła w to co się dzieje. Z końca jej różdżki wypłynęła przezroczysta chmura, niemal tak wielka jak dementor. W jednej chwili ukształtował się z niego wilkor. Zwierzę skoczyło prosto na potwora, a Jane stała i patrzyła jak oniemiała. 
Patronus rozpłynął się już po chwili, a dementor spłoszony uciekł. Jane osiadła na ziemi, bliska zemdlenia. Zrobiła to... Naprawdę wyczarowała patronusa! I to jakiego! Piękny wilkor, taki cudowny... Pod wpływem emocji musiała parę minut się uspokajać. Wychodząc była dumna, szczęśliwa i wiedziała, że to wspomnienie, pierwsze wspomnienie obrońcy, wykorzysta w najbliższej chwili przywoływania wilkora. Musi przecież sprawić by był jeszcze piękniejszy i silniejszy.

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Pretoria, RPA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 393
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7974-farai-osei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7975-far-fara-way
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7977-sowa-farai
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7976-farai-osei




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Maj 30 2014, 16:52

Farai nie była zbytnio utalentowana z zaklęć. I pomimo tego, iż ukończyła siedemnasty rok życia jakiś czas temu, wiedziła, że nie da rady wyczarować patronusa. Może nie był jej jakoś drastycznie potrzebny, ale chciała się nauczyć. Wypadałoby, wreszcie. Dlatego po bojach z samą sobą postanowiła, że przyłoży się do ćwiczeń. W wolnym czasie. Na błoniach, w dormitorium, w łazience, wszędzie ćwiczyła. W końcu po którejś z kolei lekcji zaklęć postanowiła, że musi wreszcie podołać. Przekonała się, że jej zdolności w tym kierunku sukcesywnie się rozwijają. Nawet nieźle poszło jej ostatnio na zaklęciach niewerbalnych. No tak, skoro była dumną posiadaczką nazwiska Osei, uznała, że nie może siedzieć z założonymi rękami, tylko musi pokazać, na co ją stać. I w związku z tym wstała pewnego poranka, by wyszykować się do wyjścia. Szła dosyć krótko, bowiem dormitorium gryffindoru nie było daleko od sali do ćwiczeń patronusa. Tak, to był jej cel. Aby stać się pełnoprawną czarownicą. Umiała jeździć magicznym samochodem, teleportować się, czemu więc nie miałaby nauczyć się czegoś nowego?
Weszła do klasy, a jej wzrok spoczął od razu na kolebiącej się szafie. Pewnie wyczuła jej lęki. Farai przełknęła głośno ślinę, spokojnie kierując się ku końcowi pomieszczenia. Różdżkę ściskała mocno. W myślach powtarzała sobie formułkę zaklęcia oraz ruch nadgarstkiem. Jak powinien wyglądać. A z umysłu desperacko próbowała wygrzebać swoje najlepsze wspomnienie. Nie mniej, kiedy przyszło co do czego, a wieko się otworzyła, zawahała się na kilka sekund, by jednak z determinacją wymówić expecto patronum w kierunku zbliżającego się dementora. Jej wspomnienie było na tyle silne, że rzeczywiście jej opiekun się zmaterializował. Co więcej w bardzo ładnej formie. Tak ładnej, że gryfonka się zapatrzyła w niego, dekoncentrując nieco i wtedy zniknął, wraz z boginem. Jednakże była bardzo zadowolona z tego, że się udało. TERAZ dopiero może być pełnoprawną czarownicą!

z/t, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Cze 19 2014, 23:00

Expecto patronum. Zaklęcie jak zaklęcie, ale wypadło je znać, bo mało kto nie potrafi się nim posługiwać. Dla Leah nie było w nim nic szczególnego nie licząc tego, że jeszcze go nie umiała (jak miliona innych, ale jakie to ma znaczenie?). Do tego teorię miała już okiełznaną. Z dumą mogła stwierdzić, iż potrafi wyrecytować konkretne formułki na temat ruchu ręką, czy wymowy wraz z tytułem, autorem i stroną książki. Po pewnym czasie zastanawiania się nad dobrym wspomnieniem postanowiła spróbować swoich sił w praktyce. Przecież to tylko bogin-dementor. Bogin strach to zdecydowanie większy problem, a ponad to szansa na napotkanie prawdziwego dementora przy tym, że nie opuszcza praktycznie budynków marna. Tak sobie wmawiała, lecz głębiej się nad tym zastanowiła dotarło do niej, że przecież ma okropnego pecha, więc nie jest to, aż takie znowu niemożliwe. Nie chciała się jednak nad tym dłużej zastanawiać. Wpadła do klasy i chciała załatwić sprawę szybko. Jak się nie uda to wpadnie kiedy indziej. Starcie oko w oko nie było jednak specjalnie przerażające. Świadomość, że nie jest prawdziwy, a ona ma wystarczającą wiedzę o zaklęciu łatwo koiła jej nerwy. Tylko przez sekundę skupiła na nim swoją uwagę,a potem rzuciła zaklęcie. Z jej ust brzmiało dziwnie spokojnie. "Expecto patronum." Dwa słowa by przypomniała sobie ostatni wieczór z mamą. Nazywała go ostatnim szczęśliwym dniem, bo po nim nastąpiła tylko lwina tych które zapoczątkowały jej smutek. W tamtym momencie nie myślała jednak o tym co po nim nastąpiło. Czuła, że mama znów jest obok niej i tak samo jak wtedy czyta jej ulubioną historię."Fontanna Szczęśliwego Losu". Potem uśmiecha się do niej, mówi, że ją kocha i obiecuję, że w weekend znów poćwiczą latanie. Mogłaby widzieć je cały czas, tak bardzo spodobała jej się intensywność tego doznania, bliskość i jego rzeczywistość. Dzięki temu wspomnieniu miała okazję zobaczyć swojego patronusa. Była zakoczona takim widokiem. Przed nią dosłownie na chwilę pojawił się nietoperz. Za szybko zniknął jej z przed oczu, by mogła się lepiej przyjrzeć jednak bardzo jej się spodobał. Istotka była urocza, ale Leah nie mogła się nadziwić dlaczego to właśnie to zwierzę. Gdy opuściła klasę nie mogła się już doczekać kiedy znów będzie miała okazję go wyczarować i zobaczyć go dokładniej.

/zt
(5)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : San Antonio, Teksas, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 298
Dodatkowo : animagia (ocelot), pałkarz
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8923-robin-hunt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8926-przejedziemy-sie-motocyklem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8925-czarna-skrzynka-robin-hunt#250128
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8927-robin-hunt#250137




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Lip 04 2014, 20:25

Patronus nie był łatwy do wyczarowania. Wiedziała o tym już od momentu, kiedy tylko zdecydowała się na naukę. Do klasy weszła wyjątkowo pewnie, z różdżką w dłoni. Ćwiczyła przez wiele dni. Wiedziała, że bez tego nigdy nie uda jej się wyczarować prawdziwego patronusa, kiedy tuż przed nią pojawi się dementor. Chociaż nie mogła po prostu wypożyczyć ani dementora, ani choćby bogina, musiała improwizować. Kilka koleżanek oferowało nawet, że przebiorą się w jakieś czarne prześcieradła. Pomysł wydawał się Robin na tyle idiotyczny, że zrezygnowała z niego, jak tylko go usłyszała. W skupieniu i, co najważniejsze, samotności usiłowała wyczarować świetliste stworzenie. Zajęło jej to długie godziny, a pierwsze stosunkowo udane próby były naprawdę mierne. Robin ledwie dostrzegała sylwetkę swojego patronusa. Wyglądało jak coś… kotowatego. Może pantera? Nie do końca pewna swoim umiejętności, ale pewna siebie samej wkroczyła do sali. Szafa nie wyglądała zachęcająco. Szamotała się na wszystkie strony, jakby znajdujące się w jej wnętrzu stworzenie chciało wyrwać się na zewnątrz i pożreć wszystkich wokół. Z kamienną miną Robin rzuciła alohomorę. Kamienna mina obróciła się w przerażenie, kiedy tuż przed nią zawisł wielki jak słoń dementor. No, może tylko tak wyglądał… Zbyt wielkie rozkojarzenie i wypełniający ją nagle strach sprawiły, że zapomniała nawet formuły zaklęcia. Wybiegła z klasy upokorzona i pokonana. Ktoś za jej plecami rozprawił się z dementorem. Chociaż czuła wstyd, obiecała sobie, że się nie podda. Wróci. Poćwiczy w dormitorium, zastosuje głupie rady i poprosi kogoś i przebranie się za dementora, a potem wróci. I rozkwasi to coś!

I tak tez zrobiła. Trud włożony w kolejne ćwiczenia zdecydowanie się opłacił i chociaż stres z poprzedniej próby zaliczenia sprawił, że zawahała się przez chwilę, lśniąca pantera była dość silna, by udowodnić jej umiejętności.

(3, to ja sobie wrócę jutro ---> 5)

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 35
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9055-logan-valley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9057-logan#253332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9058-logan#253334
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9059-logan-valley#253336




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Lip 18 2014, 11:53

Jakoś dawno temu.

Dawno nie ćwiczył żadnych zaklęć, a nauczyciel od tego właśnie przedmiotu powiedział mu, że chyba czas wreszcie nauczyć się zaklęcia patronusa, powiedział, że jest to bardzo wymagające zaklęcie, jednak Logan na pewno sobie z nim poradzi. Przyszła pora na zakuwanie, trzeba było obyć się z tym zaklęciem, żeby wreszcie móc przyjść do sali i sprawdzić się, czy naprawdę się do tego nadaje. Pierwszy dzień jest zawsze najgorszy, dlatego przeszedł próg sali, wypowiedział zaklęcie alohomora na skrzynię i wyłonił się bogin, ze stresu Logan bardzo cicho wypowiedział zaklęcie i jego różdżka go nie posłuchała. Było tu za wiele boginów, więc wybiegł z klasy czym prędzej. Następnego dnia było już tylko lepiej, przeszedł przez próg klasy, otworzył skrzynię zaklęciem, skoncentrował się na wspomnieniu, po czym wypowiedział bardzo głośno owe zaklęcie. Z różdżki wyłoniła się wiewiórka, która przegoniła dementora, ale również szybko zniknęła, ze szczerym uśmiechem na ustach Logan opuścił salę, wiedział, że na pewno poradzi sobie przy prawdziwym zagrożeniu.

Kostki: 3,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Lip 27 2014, 00:58

Było to kilka długich lat temu, gdy chłopak uczył się jeszcze w Trausnitz. Był na ostatnim roku nauki, gdy doszedł do wniosku, że warto byłoby poszerzyć swoje horyzonty, a jak nie łatwiej, jak nie jakimś przydatnym zaklęciem? Eliksiry zaczynały go już trochę nużyć? Całkiem możliwe… chociaż może to była po prostu ciekawość. Jak to było spróbować czegoś nowego? Zaraz się dowiemy.
Patronus. Pomyślałby kto, że taka oczytana osoba jak Hargreaves nie powinna mieć z nim absolutnie żadnego problemu i w gruncie rzeczy nie byłoby to kłamstwo. Jednakże nie mogło też być zbyt bajkowo, bo wcale nie było tak, że chłopak zawsze był świetny we wszystkim. Raczej działo się wręcz odwrotnie. Nic mu nie wychodziło i dopiero ciężką pracą dochodził do tego, co chciał osiągnąć. Był ambitny i niecierpliwy, więc jakże by mógł odpuścić sobie możliwość wyczarowywania opiekuna, gdy tylko by przyszła mu ochota do nauki? Miał straszliwy problem ze znalezieniem odpowiedniej lektury do nauki teoretycznej. Być może miał po prostu zbyt duże wymagania, bo żadna z lektur, oferowanych przez bibliotekę w Trausnitz mu nie odpowiadała, ale był dzielny i nie ustawał w poszukiwaniach. Przekopywał się przez stosy ksiąg, chcąc wreszcie natrafić na tę jedną, jedyną, która udzieliłaby mu praktycznych rad, a propos wyczarowywania patronusa. Nie było jednak lekko, oj nie. Przebijanie się przez genezę zaklęcia i zrozumienie sposobu na opanowanie ruchu nadgarstka było na tyle męczące, że ćwiczenia praktyczne przywitał niemalże z ulgą. Jak to możliwe, w przypadku Rienca, trudno powiedzieć, jednakże się zdarza jak widać. Trenował wieloma godzinami, zawsze „na sucho”. Przywoływał srebrzystą mgiełkę, chcąc zmusić ją do ułożenia się w konkretny kształt tyle razy, że przez pierwsze parę tygodni nie mógł się nacieszyć tym, że wreszcie mu się udało. Raz po raz musiał udowadniać samemu sobie, że to wcale nie jest sen i dokonał tego. W każdym razie, gdy już zapragnął po raz pierwszy zmierzyć się praktycznie z postawionym przed nim wyzwaniem, zjawił się w klasie do ćwiczeń. Wypuścił bogina i z dziecinną łatwością go rozgromił, przywołując opiekuna tak cielesnego jak nigdy dotąd. Kiedy po raz pierwszy obserwował jego wyczarowanie, zdawał się być nieco zaskoczony jego kształtem. Mgła była niewielka, a kłębiąc się coraz intensywniej, wreszcie pozwoliła ujrzeć w swoim wnętrzu niewielką salamandrę. Czyżby był zawiedziony? Może odrobinę, bo spodziewał się czegoś o większym kalibrze. Szybko jednak zmienił swoje podejście, bo jego jaszczurzy przyjaciel dość szybko okazał się być równie sprawny jak jego większe odpowiedniki, a to z kolei dobrze świadczyło właścicielu, prawda?

[zt]

[6]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 245
Dodatkowo : jestę planetę
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9518-jupiter-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9520-i-like-it-loud
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9519-don-t-stop-the-music
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9521-jupiter-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Wrz 01 2014, 09:44

Pragnąłeś mieć kiedyś władzę nad własnymi lękami?
Jupiter pragnął tego odkąd pamiętał. Nie chciał się obawiać absolutnie niczego. Iść przez życie bez słabości. Bycie niezniszczalnym? Tak, bardzo. Wyobrażasz sobie być kimś, kogo nic nie wzrusza, nie ma obaw i nie musi się absolutnie niczym przejmować? To było jego marzenie. Choć doskonale wiedział, że nie do spełnienia. Zawsze się będzie bał - choćby o swoich najbliższych. Jemu samemu może się przytrafić cokolwiek, co los sobie nie wymyśli. Ale tych, których kocha najbardziej, chciałby umieć chronić. Oddzielić ich grubym murem od innych, którzy lubią ranić. Którzy wywołują strach. Boginy? Dementory? To przecież także było zagrożeniem. Nie tylko fizycznym, także przede wszystkim psychicznym. Takie było najgorsze. Prawda, Leighton? Na ból fizyczny człowiek potrafi się uodpornić. Psychiczny drążył powoli dziurę w zmysłach, doprowadzając w końcu do granicy. Wytrzymałości, zdrowia - czegokolwiek. Dobrze byłoby umieć się bronić przed takim wyrafinowanym atakiem.
Jednakże Jupiter nigdy nie był orłem z zaklęć. To znaczy - na pewno to była ta dziedzina magii, która szła mu najlepiej, ale jednak daleko mu było do doskonałości. Dlatego ćwiczenia wyczarowania swojego patronusa chwilę trwały. Szczególnie, że nie miał zbyt wiele czasu na takie rzeczy. Wiecie jak to jest - jesteś młody, chcesz się wyszumieć. Chcesz robić to, co wydaje ci się przyjemne, a nie to, co musisz. Dlatego nauka zajęła mu kilka miesięcy, zanim wreszcie odważył się przybyć na odpowiednie piętro, odnajdując klasę do ćwiczeń patronusa.
Pewnego dnia po prostu pchnął drzwi do środka. W pomieszczeniu pierwsze, co oczywiście rzuciło mu się w oczy, to były szafy - jedyny mebel w tym pokoju. Stare, drewniane, robiły dużo hałasu podczas uderzania o kamienną podłogę. A oprócz tego głucha cisza. Rzeczywiście mogło to przyprawić człowieka o gęsią skórkę. Która pojawiła się na ciele gryfona, kiedy wchodził tu po raz pierwszy, z wyciągniętą przed siebie różdżką.
- Alohomora - rzucił, gdy był dostatecznie blisko, w kierunku jednej z szaf. Nie minęła chwila, a wypadł z niej dementor w całej swej okazałości. Czarna, przerażająca i rozlewająca się w powietrzu postać zaczęła się do niego zbliżać. Sądząc, że wyczarowanie opiekuna jest nadzywczaj proste, najzwyczajniej w świecie wypowiedział formułę czaru. Expecto Patronum. Jednocześnie próbował odkopać ze wspomień to najpiękniejsze. Niestety, jedyne, co wyskoczyło z jego różdżki, to niewielka mgiełka, która nie zdołała przegonić bogina.
Leighton musiał więc spróbować po raz kolejny.
I jak się szybko okazało, musiał próbować. Jak to się mówi? Do trzech razy sztuka.
Coś w tym jest, bowiem przy trzecim podejściu poszło mu niemal idealnie. Dementor został przepędzony, zaś patronus unosił się jeszcze chwilę w powietrzu, w całej swej okazałości. Trochę wstyd się przyznać, ale Jupiter nie miał pojęcia, co to za stworzenie. Znalazł je dopiero później, w książce do ONMS-u. Od tamtej pory mógł być dumny, że udało mu się opanować zaklęcie, które może mu pomóc. I nie tylko mu.

2,2,6
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 405
Dodatkowo : ścigająca, kapitan
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8460-ivy-haden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8482-przygarniesz-pufe#240070
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8480-ivy-haden-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8481-ivy-haden-kuferek#240059




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Wrz 06 2014, 20:29

Przyszła do klasy nie do końca przekonana, że potrafi to zrobić. Obawiała się, że w ostatniej chwili spanikuje albo pomyli zaklęcie. Choć tak prostą formułę trudno było przekręcić. Kto jednak może wiedzieć, co Puchonka zrobi w stresie? Westchnęła, przygotowując się do tego, co miało za chwilę nadejść. Wiedziała, jaką dokładnie formę przybierze bogin, ale nie wiedziała jeszcze, jaką formę przybierze jej patronus. Wyobrażała sobie potężne zwierzę, które będzie w stanie ochronić ją przed największą nawet ilością dementorów.
Stanęła w pozycji do rzucenia zaklęcia. Skrzynia została otwarta, a dementor powoli wynurzył się z jej wnętrza. Ivy poczuła, jak miękną jej kolana. Wystarczyłoby, by zbliżył się jeszcze odrobinę, a mógłby ją skrzywdzić. Miała wrażenie, że lodowata pętla zaciska się powoli wokół jej żołądka. Nie mogła na to pozwolić! Przyszła tu, żeby sobie poradzić! Westchnęła raz jeszcze, przypominając sobie moment, kiedy usta Avis po raz pierwszy dotknęły jej własnych. Chociaż nie był to prawdziwy pocałunek i mały włos nie straciła wtedy życia, jak dotąd to było jej najszczęśliwsze wspomnienie.
- Expecto patronum - szepnęła. Koniec różdżki rozjarzył się, a smuga oślepiającego światła wyleciała z różdżki, formując się w coś... małego. Haden zamrugała, osłaniając oczy. Czy to był jeż? Chociaż trudno było jej uwierzyć w to, co widziała, mała iglasta kula kompletnie wystraszyła bogina.
Nieco zdziwiona takim obrotem spraw, ale dumna z siebie, opuściła salę.

z/t

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 526
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9638-autumn-rilla-raines
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9639-leaves-are-falling
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9641-super-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9640-autumn-rilla-raines




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto Wrz 16 2014, 08:48

6

Czego się boisz, Raines?
Wielu rzeczy. Ale chowam to w sobie. Tłamszę uczucie lęku, by móc iść dalej. Nie chcesz się przecież zatrzymywać w ciemnym miejscu, gdzie spełniają się twoje najgorsze koszmary. Nie uciekam. Mierzę się z tym, co powoduje na moim ciele gęsią skórkę. Bynajmniej nie z podniecenia. Doskonale wiesz, czego bym nie chciała. Starość, niedołężność, choroby... uczucie, że zaraz się posypię. Że moje kości zmieli czas, a proch rozwieje wiatr. Że skóra się pomarszczy mówiąc, że zbliża się kres moich dni. Że nie będę mogła już robić tego, co lubię. Że organizm odmówi mi posłuszeństwa. Staczania się na dno po równi pochyłej. Niewybaczalnego smutku, samotności, kiedy zdrowi ludzie będą omijać mnie szerokim łukiem. Mówiąc, iż jestem starą dziwaczką. Nie chcę zdziwnieć. W końcu już jestem dziwolągiem, a co będzie za te kilkadziesiąt lat? Poprzestawiają mi się klepki, mózg obumrze i nikt nie zapłacze nad moim grobem. Wszyscy będą tańczyć i cieszyć się, że o jedno truchło mniej.
Źle się z tym czuję.
Dlatego tu przyszłaś?
Tak. Muszę zwalczyć to wszysco, co się we mnie kłębi. Widok ojca z siekierą w głowie, krew na pranych koszulach, martwe oczy Kevina. Prześladuje mnie to do dziś, na zmianę ze swoją rozkładającą się twarzą. Nie mogę uciekać. Dlatego idę do tej sali, gdzie ćwiczy się pokonywanie boginów. Przemierzam w pośpiechu kolejne korytarze, aż staję przed właściwymi drzwiami. Naciskam na klamkę i wchodzę do środka. Jest ciemno, ponuro i głucho. Słychać jedynie moje kroki zmierzające do końca pomieszczenia. I ciche stukanie chyboczących się szaf. Alohomora! Mówię z wyciągniętą różdżką. Pokaż się. Z mebla wylewa się dementor, tak samo paskudny jak w rzeczywistości. Mrugam gwałtownie, aż przychodzi mi na myśl najpiękniejsze wspomnienie. Długo go szukałam przed przyjściem tutaj. Ale znalazłam. Uśmiecham się więc i przeganiam bogina. Moim oczom ukazuje się mój patronus. Nie jestem zdziwiona. Jest piękny, lecz po chwili musi zniknąć.
Tak jak wszystkie lęki.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1738
  Liczba postów : 871
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto Wrz 16 2014, 15:08

Eiv nigdy nie pałała wielką miłością do zaklęć. Były dla niej bezsensownym machaniem różdżki. Fakt faktem, przydawały się przy transmutacji – jak chociażby zamiana człowieka we fretkę, co wychodziło jej idealnie, ale w tym momencie… Wahała się nad wszystkim. Nawet nad tym, czy jeszcze kiedykolwiek zrobi komuś takiego wrednego psikusa. Biedna istota. Czasami naprawdę trzeba mieć pecha, by po jakimś czasie odbić się od dna. Teraz jednak skupmy się na tym, by zwalczyć bogina.
-Alohomora! – Machnęła różdżką, a zaraz potem ujrzała swój największy koszmar. Drżała, bo przecież Henry był osobą, z którą teoretycznie nie miała zbyt dużo wspólnego w trakcie szkoły, ale stał nad nią. Znów miał zamiar machać różdżką, byle uszkodzić jej pamięć. Nie wiedziała, czy podoła, bo przecież wszystko co się wydarzyło w jej życiu do tej pory było abstrakcyjnie głupie, a ona sama nie umiała się kompletnie bronić, przed czymkolwiek – a już na pewno nie przed tym mężczyzną.
Patrzył w jej oczy. Czuła jego dotyk na sobie, a gdy tylko miał wypowiedzieć magiczną formułę zaklęcia czyszczącego pamięć, ona usilnie próbowała przypomnieć sobie formułę inkantacji na patronusa. Coś ścisnęło ją w gardle, ale po kilku słabszych próbach w końcu się udało wypowiedzieć magiczne Expecto Patronum, a przed nią pojawiła się słabo widoczna forma łabędzia, który niewątpliwie miał od tej pory chronić w podobnych sytuacjach dziewczynę.
Cóż, nie było tak źle. Całe szczęście.
Odetchnęła z ulgą, gdy tylko bogin w postaci Henry’ego wrócił do kufra, a następnie sama Eiv mogła wrócić do ćwiczenia ów zaklęcia, a potem? No kiedyś z pewnością jej wyjdzie perfekcyjnie, aktualnie mogła ze spokojem cieszyć się nabytą umiejętnością.

kostka: 4, zdobywam sobie umiejętność hihihi
patronus: łabędź
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 278
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9782-charlotte-williams
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9783-lottie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9785-poczta-charlotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9784-charlotte-williams




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Paź 20 2014, 16:01

11 grudnia 2011
Drogi Pamiętniku
Udało mi się wyczarować patronusa! Pamiętam jakby to było wczoraj! Może dlatego, że to w istocie było wczoraj. Ale nie jest to istotne, więc może od razu przejdę do sedna...

***

Po wczorajszych lekcjach poszłam do klasy, przeznaczonej dla tych, którzy chcą udoskonalić to zaklęcie. Na moje oko trochę zbyt ciemna i opuszczona, ale pewnie taka miała być. No i było pełno szaf. Idealne miejsce dla boginów. A te zostały specjalnie przygotowane do ćwiczeń. Okej, trzeba było spróbować. Z początku wzięłam się do tego, trochę od niechcenia. Coś tam pomyślałam i niby wypowiedziałam formułkę, ale to zwyczajnie nie zadziałało, nic wielkiego się nie działo. No dobra. Byłam przerażona. Przerażona to zbyt mało by to wszystko opisać. Ale cośtam z tej różdżki wystrzeliło, tylko, że niezbyt, niezbyt. A przecież mój obrońca raczej nie jest jakąś jaszczurką czy pająkiem. Cała moja rodzina od strony matki, a także moje dwie siostry mają ptaki. Ale tata miał rysia. Więc ja też chciałam mieć jakiegoś dzikiego kota, kogo to obchodzi, że do mnie nie pasuje. Więc przygotowałam się do próby numer dwa! Byłam już nieco sfrustrowana, a frustracja jak wiadomo pomaga. No i udało się. Ryknęłam EXPECTO PATRONUM i z mojej różdżki wystrzeliły srebrzyste iskry. Taaak, iskry. Widziałam już swojego patronusa, ale był przeźroczysty i po chwili zniknął. Ale teraz już posiadam tę umiejętność, ha! Na pewno, jeśli bardziej się postaram lepiej mi wyjdzie. Trzeba tylko trochę poćwiczyć i poćwiczyć... Dość. Mówię jak profesor na wykładach. Ale coś czuję, że dam radę. No i byłabym zapomniała - to coś, co przede mną się pojawiło było bezapelacyjnie tygrysem. Faaaajnie, co nie?

Twoja Charlotte

[2,4]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Paź 29 2014, 20:43

Rok po przybyciu do Hogwartu
Był już tym zmęczony. Tak bardzo miał dość nauki zaawansowanej magii, iż coraz częściej tracił nad sobą kontrolę. Musiał włożyć naprawdę dużo wysiłku, by opanować swoje emocje, a co dopiero przywołać jakiekolwiek szczęśliwe wspomnienie z okropnego żywota. Wiedział doskonale, jak to działało, więc właściwie każda negatywna myśl przyniosłaby jakiś efekt, jednakże Tiziano zbyt szybko gubił uwagę w tak ważnych zagadnieniach i tracił koncentrację niezbędną do nauki tego przeklętego zaklęcia. Dopiero któraś próba z Josephem nauczyła Gryfona najbardziej istotnej sprawy, którą zamierzał wykorzystać podczas swojego sprawdzianu.
Do klasy wszedł tak jak zawsze. Wsunął się przez wąską szparę między drzwiami a futryną, machnięciem różdżki zapalił zaledwie dwie pochodnie i podszedł do miejsca, gdzie miał stanąć z dementorem. Co prawda był świadom, że to jedynie bogin zaczarowany dla celów ćwiczeniowych, to nie mógł lekceważyć potęgi drzemiącej w nawet tak nieszkodliwym stworzeniu.
Wyciągnął różdżkę w stronę szafy, skupiając myśli na zamku trzymającym stwora w środku i wreszcie - po latach treningu - wypowiedział w myślach Alohomora, chcąc wzmocnić efekt niewerbalnego zaklęcia. W odpowiedzi na ciche kliknięcie prychnął niczym rozjuszony kot, a następnie zrobił dwa kroki w tył, widząc nadciągającego dementora. Kurwa.
- Expecto Patronum! - odpowiedni ruch różdżką, wystarczająco silne wspomnienie i w ciągu ułamka sekundy, koniec patyka rozjaśniła biała poświata, pojawił się potężnym strumień jasnego światła, aż ostatecznie przed nim stanął jego patronus. Właściwie nie dostrzegł go w całej swej okazałości, ale z całą pewnością był to lis. I jak tu się nie cieszyć? No Tiziano musiał zachować spokój. Inaczej rozniósłby to miejsce w drobny mak i tyle byłoby radości z opanowania tak trudnego zaklęcia.
z/t
Kostka: 5
Patronus: lis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Antrim Coast, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 298
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9863-ronnie-stephen-walker#275645
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9864-skoro-nalegasz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9865-chcesz-do-mnie-napisac
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9866-ronnie-stephen-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Lis 09 2014, 19:14

Można powiedzieć, że zaklęcia fascynowały go od zawsze. Można również stwierdzić, że był z tego przedmiotu dosyć dobry. I tak jak się wszystkim wydawało, z nim włącznie, powinien bez trudu wyczarować patronusa.
Dlaczego więc dzisiaj, gdy zmierzał powoli do klasy ćwiczeń, tak bardzo się bał? Był już przecież na piątym roku. Nauczył się wielu zaklęć, a nad teorią zaklęcia patronusa ślęczał ostatni wieczór. Próbował nawet delikatnie go wyczarować, skupiając się na różnych wspomnieniach, ale tworzył tylko delikatną srebrną mgiełkę, rozpływającą się w powietrzu. W końcu stwierdził, że może powinien sprawdzić swoje umiejętności w obliczu prawdziwego zagrożenia, a przynajmniej jego namiastki. Wiedział, że w sali nie czyha na niego dementor, ale tylko bogin w tej postaci. Nie zmniejszało to jednak jego strachu.
Irytował go własny lęk. Powtarzał sobie, że nie powinien się bać, nie ma czego. Serce waliło mu jednak wciąż w tym samym zawrotnym tempie, gdy naciskał klamkę od drzwi do sali ćwiczeń. Zawsze możesz się przecież wycofać... Nie. Otworzył szybko drzwi i ujrzał tonące w półmroku pomieszczenie, gdzie pod jedną z czterech ścian stał rząd telepiących się szaf. Przełknął ślinę. Wyciągnął różdżkę z kieszeni i policzył do trzech, po czym otworzył drzwi szafy zaklęciem. Z jej wnętrza wysunęła się ciemna kreatura, która powoli sunęła w jego stronę. Wcześniej panował tu półmrok, jednak teraz, gdy pojawił się bogin-dementor, Ronniemu wydawało się, że ta resztka światła gdzieś umknęła. Bał się, ale zacisnął zęby i gorączkowo szukał w pamięci tego wspomnienia. Wczoraj wiedział, o czym powinien myśleć, wyczarowując patronusa, teraz mu to umknęło. Myśl, myśl... Czuł już, że dementor jest coraz bliżej i zapomniał o tym, że to tylko bogin. Próbował się skupić na dziecinnym wspomnieniu domu rodzinnego. Na zapachu, który można było poczuć, gdy się tylko przekroczyło próg. Na śmiechu starszych braci, którzy biegali po schodach. Na dotyku mamy, która głaskała go po głowie, za każdym razem zanim poszedł spać. A przede wszystkim, na poczuciu bycia kochanym.
- Expecto patronum! - krzyknął. Nie słyszał swojego głosu, jak zaczarowany wpatrywał się w powiększający się, srebrny kształt. Widział jak rośnie i powoli przyjmuje postać feniksa, po czym niknie. Już miał spróbować rzucić zaklęcie ponownie, gdy zauważył, że pod jego wpływem, dementor-bogin schował się do szafy. Odetchnął z ulgą i schował różdżkę. Trochę żałował, że nie mógł się dłużej napatrzeć na swojego patronusa. Wyszedł z sali, zamykając za sobą drzwi i całą drogę powrotną do dorminorium rozmyślał o srebrzystym feniksie.

kostki: 4 [zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocka wieś
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1135
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Gru 27 2014, 03:34

Emmet nigdy nie uważał się za orła ze wszystkim przedmiotów, ale podjął wiele prób, by zdobywać coraz wyższe wyniki. Powoli zaczynał rozumieć tak trudną dla niego transmutację. Nawet poczynił postępy w zielarstwie, lecz największe osiągnięcie leżało w zaklęciach. Naprawdę nie umiał wyrazić tego, jak był chwalony za tak gwałtowną poprawę. Najwyraźniej bycie prefektem mu służyło. A może to tylko złudne wrażenie mające dać więcej pewności siebie? Nie wiadomo.
Za to wiadomo, że Puchon posiadł dość wiedzy i zdolności, aby zacząć naukę wyjątkowo trudnego zaklęcia, jakim jest Expecto Patronum. Słyszał o nim nie raz, nie dwa razy, ale dziesiątki, gdy zdarzało mu się wędrować wśród starszych uczniów. W końcu odważył się podjąć ten krok. Poszedł do biblioteki, znalazł odpowiednią księgę z zaklęciami, opanował całą teorię tak dobrze, jak tylko potrafił i wreszcie dotarł do klasy, gdzie mógł spokojnie ćwiczyć rzucanie wyjątkowo skomplikowanego czaru.
Pierwsze starcie z dementorami poszło naprawdę źle. Zdążył zaledwie unieść różdżkę w stronę magicznego stworzenia, kiedy wszystkie złe wspomnienia i myśli wypełniły jego umysł, czyniąc całkowicie niezdolnym do jakiejkolwiek reakcji. Zawalił na całej linii, nie miał trudności do przyznania się przed samym sobą, że odniósł porażkę. Ale też nikt nie mówił, że będzie łatwo. Nikt go nie zmuszał, sam podjął decyzję, ale nie przypuszczał, iż spotkanie z boginem w kształcie dementora mogło być tak potężnym przeżyciem, a z całego treningu wyniósł zaledwie jeden wniosek - musiał więcej ćwiczyć.
Nieco później, gdy wreszcie uporał się z większością zadań zleconych przez nauczycieli, ponownie zawitał do klasy treningowej, trzymając różdżkę już od drzwi. Gdy się za nim zamknęło, ponownie owiał go chłód oraz to przejmujące uczucie smutku powodujące niemożność wykonania żadnego ruchu. Lecz tym razem nie dał się. Otrząsnął się ze złych myśli, zacisnął mocniej magiczny patyk w dłoni i przywołał najszczęśliwsze wspomnienie, jakie posiadał. Ani przez chwilę nie wahał się, czy było prawdziwe, czy jedynie wymysłem dziecięcej wyobraźni. Najważniejsze, że zadziałało, bowiem wraz z wykrzyczeniem formuły zaklęcia, z końca różdżki wystrzeliła biała smuga, szybko przekształciła się czworonożne zwierzę odstraszające dementorów i zaledwie na kilka sekund przybrała swój prawdziwy kształt, w którym Emmet rozpoznał wilka. Zwierzę przepędziło boginy i już miało podejść do swojego stwórcy, gdy nagle czar prysł, a biel zniknęła niczym mgła. To byłoby na tyle. Rzucił poprawnie zaklęcie. Opanował je, choć nie utrzymał swojego patronusa wystarczająco długo, by przyjrzeć mu się w pełnej okazałości. Może innym razem tego dokona. Może.

Kostki: 1, 5

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 343
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10133-helena-reeves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10134-helena-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10136-saga#281877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10135-elena-reeves#281801




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Sty 11 2015, 14:05

Elenę do dziś rozpiera duma, kiedy wspomina  dzień, w którym to miała wyczarować patronusa podczas konfrontacji z przerażająco strasznym demetorem. Pamięć rzadko ją zawodzi... doskonale w głowie odtworzyła obraz dziwnego pomieszczenia, gdzie największą uwagę przykuwała wielka szafa. Dygotała, co wcale nie zaskoczyło panny Reeves. Wcześniej ćwiczyła to potężne zaklęcie przed jednym ze swoich najgorszych lęków - mnóstwa robaków. Ciężko było jej pomyśleć o czymś szczęśliwym - przywołać to cudowne wspomnienie, kiedy te ohydztwa przybliżały się do niej naprawdę szybko. Wtedy też zdołała wyczarować jedynie drobne szaro-białe obłoki. Dzień egzaminów bardzo ją stresował, ale była też wystarczająco zdeterminowana. Zrobię to, pomyślała odważnie. (...)
Stała przed szafą dygocząc niesamowicie. Chyba zbyt mocno zaciskała dłoń na różdżce. Powtarzała sobie w myślach... skoncentruj się, pomyśl o czymś cudownie szczęśliwym i daj porządny wycisk temu draniu. Kiedy drzwiczki puściły, Elena doznała dziwnej fali gorąca. Była gotowa i czuła to doskonale. Zmrużyła oczy i z opanowaniem patrzyła wprost na upiora. W głowie natomiast widziała matkę i siebie, które właśnie przyrządzały babeczki na przyjęcie urodzinowe... wszystko wtedy było takie cudowne, beztroskie. Potem przed oczyma ujrzała profesor od eliksirów, która na całą klasę pochwaliła Gryfonkę. Expectro Patronum! Białe światło wystrzeliło w stronę dementora niesamowicie szybko, a on wykazał prawdziwe przerażenie. Elena zmartwiła się... nie mogła ujrzeć w tak dynamicznej chwili postaci patronusa. Stało się coś bardzo dziwnego. Wielki biały smok usiadł na podłodze patrząc dzielnie w stronę, gdzie zniknął upiór. Dziewczyna mogła przyjrzeć się zwierzęciu... nie spodziewała się, że ma tak silną osobowość. W końcu pojawienie się smoka musiało coś oznaczać! Mogła podziwiać go chwilę. Panna Reeves była świadoma, że to musiał być jej wielki talent, bo do szczęścia zbyt ciężko było do kwalifikować.

6, w takim razie /zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Hrabstwo Somerset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 585
  Liczba postów : 199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9928-saphona-tisiphone-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9970-uszyje-ci-zaslonke#277983
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9969-safona-pisze-listy#277954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9971-saphona-tisiphone-greengrass#277986




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto Sty 20 2015, 21:27

W końcu nadszedł ten dzień, w którym panna Greengrass przeprosiła się ze swoją różdżką i zaczęła więcej ćwiczyć. Co prawda miała świadomość, że dogonienie umiejętności brata zajmie jej dużo czasu, to jednak nie zamierzała się poddawać. Spędziła długie godziny na nauce teorii, jeszcze więcej na praktycznym opanowaniu inkantacji, którymi mogłaby spokojnie wysadzić mur, lecz dotarła do miejsca, gdzie nie mogła oficjalnie bawić się czarną magią. Za to idealnym punktem wyjścia okazała się nauka wyczarowywanie patronusa. Rzecz jasna, tak bardzo białą magią się brzydziła, iż od razu porzuciła ów zajęcie i równie szybko do niego wróciła, bowiem nie poddawała się tak łatwo. Nawet jeśli czegoś nie lubiła, potrafiła udowodnić swoją wartość. A tym razem chodziło o opanowanie naprawdę potężnego zaklęcia.
Dotarłszy do klasy ćwiczebnej, stanęła przed wielką szafą, w której został zamknięty bogin-dementor. Nie wahała się specjalnie długo, skoro była doskonale przygotowana. Wyciągnęła różdżkę z futerału przypiętego do ramienia i wycelowała w okrągłą gałkę. Wyszeptała Alohomora i nagle wszystkie jej emocje wyparowały, a na czele wysunął się wszechogarniający smutek. Nie znała jego źródła, lecz miała całkowitą pewność, jak na każdą istotę wpływają dementorzy. Jednego z nich dostrzegła dokładnie przed sobą, sunącego w powietrzu leniwym tempem, jakby zamiarował rozkoszować się tą chwilą. Mocniej zacisnęła różdżkę w dłoni, przywołując wszystkie te szczęśliwe chwile, a ostatecznie koncentrując się na najpotężniejszej i wreszcie wypowiedziała słowa zaklęcia:
- Expecto Patronum - nie krzyknęła, bardziej szepnęła, jeśli chodziło o wrażenia dźwiękowe. Zachowała całkowity spokój, uśmiechając się cynicznie w stronę stwora, gdy koniec różdżki zalśnił białym światem. Nagle biel wystrzeliła przed siebie z całą mocą, niemal natychmiastowo przybierając kształt strażnika Saphony, którym okazał się paw z szeroko rozłożonym ogonem, jakby chciał osłonić swojego stwórcę. Zwierzę dostojnym krokiem kroczyło naprzód, rozrzucając blask wokół, zmuszając dementora do schowania się w swej szafie. Na sam koniec podeszło jeszcze do Ślizgonki i wyciągnęło szyję w geście szacunku, jednocześnie pozwalając swojej pani na chwilę dłuższego kontaktu.
Panna Greengrass była zachwycona widokiem pawia, toteż wyciągnęła w jego stronę drobną dłoń, muskając błyszczącego światła. Wiedziała, że mogła mu zaufać. Patronus był jedyną istotą, której mogła poświęcić własne życie, jeśli miała być w tej chwili szczera. Niemniej jednak istota złożona z najczystszych emocji musiała w końcu zniknąć, przekształciwszy się w smugę białego światła wchłoniętą przez koniec różdżki dziewczyny.
Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Rumunia, Europa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Mar 09 2015, 11:54

Pierwsze próby Rains, gdy trafiła do sali ćwiczeń patronusa, wcale nie były zbyt udane. To było tym bardziej ironicznie, jeśli wzięło się pod uwagę, że jeszcze zanim zjawiła się przed drzwiami, emanowała taką pewnością siebie, iż niejeden student mógłby jej pozazdrościć. I miała ją całą nawet wtedy, gdy przekraczała próg sali. A później... Cóż, później wszystko się rozmyło. Bogin... Nie, dementor pojawił się tuż przed nią i zdawał się wysysać z niej wszystko to, czym mogła się tak bardzo poszczycić. Jej odwaga rozpadła się na kawałeczki, a różdżka drżała w dłoni. Była na siebie wściekła! Dlaczego jej idealny plan, który miała przed tym cholernym testem, teraz tak bardzo ją zawodził? Dlaczego przygotowane wcześniej przyjemne wspomnienie zmieniło się w coś kompletnie odpychającego? Jej serce biło szybko, ale umysł radził sobie wciąż nad wyraz dobrze. Potrzebowała jednak czasu, by się opanować, a tego wcale nie miała. Instynktownie uniosła różdżkę, a jej umysł zalało wspomnienie, którego nawet nie starała się przywołać. Było... dobre. Cordelia uśmiechała się do niej lekko, jakby to był najlepszy dzień ich życia. Może i był? Smuga białego światła wyleciała z jej różdżki, formując się w coraz bardziej wyraźną serpentynę, aż do momentu, gdy kobra królewska zaszczyciła Rains pokazem doskonałego tańca pośród dementorów. Nashword w tamtej chwili zdawało się, że nie ma na świecie niczego piękniejszego.

Kostki: 2, 1, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Dover, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 63
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10860-ruby-e-howell#297857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10899-zatrzymaj-sie-na-chwilke-i-kliknij-w-ten-temat-ok#298134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10898-mow-mi-dobrze-jezykiem-jakim-chcesz#298131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10897-ruby-e-howell#298130




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Cze 13 2015, 19:59

Zaklęcie Patronusa zdecydowanie było jednym z tych, na które Ruby od dawien dawna miała chrapkę. Jeszcze przed rozpoczęciem nauki w Hogwarcie, zafascynowana, czytała na ten temat i próbowała sobie wyobrazić swojego perłowo białego obrońcę. Naturalnie mocno wierzyła, że uda jej się wyczarować cielesnego patronusa, o innym nawet nie było mowy!
Zaklęcie nie należało do łatwych, więc Howell postanowiła do niego dojrzeć, przypieczętowując w ten sposób pewien etap w swoim życiu, na którym mogła dumnie stwierdzić, że całkiem sporo potrafi i jest czarownicą z krwi i kości. Żeby było jeszcze bardziej klimatycznie i wyjątkowo, w klasie ćwiczeniowej zjawiła się późnym wieczorem. Tylko ona i te wszystkie stare, trzęsące się szafy. Dreszcz przebiegł jej po plecach, ale było to tym bardziej motywujące i w dużej części ekscytujące. Swoją drogą całkiem cieszył ją fakt, że z szafy wyjdzie dementor, a nie to, czego obawiała się najbardziej. Była przygotowana na uczucie strachu i doskonale wiedziała, co robić. W końcu nie była jakąś tam amatorką, trochę lat w tej szkole już spędziła. Powtarzając sobie jeszcze w duchu formułę zaklęcia, podeszła do jednej z szaf, stając dokładnie naprzeciwko. Pora zmierzyć się z tym paskudnym, wysysającym duszę stworem. Dzień jak co dzień, huh?
Opanowana, wycelowała różdżkę w zamek szafy. Raz, dwa, trzy..
- Alohomora.
Okropne skrzypnięcie rozległo się po pustej klasie, kiedy drzwiczki rozchyliły się, początkowo nie ukazując nic prócz ciemności. Po chwili jednak wyłoniła się obskurna, pokryta liszajami dłoń, a za nią cała przerażająca postać, powoli sunąca w stronę Howell. Czarownica przymrużyła oczy, skupiając się na jednym z wielu szczęśliwych wspomnień, jakie posiadała w pamięci. Sięgnęła po pewien rodzinny wieczór, kiedy dziadek rozbawił wszystkich swoją historyjką z młodości. Mama łapała się za brzuch i wiła ze śmiechu, tata omal nie wypluł whisky. Nawet Romelle chichotała niczym młódka, a Ruby, zalana łzami, leżała na dywanie na plecach, nakręcając się coraz bardziej, gdy słyszała przyjemny dla ucha rechot dziadka.
- Expecto Patronum!
Zwinny ruch, wyraźnie wypowiedziane słowa. Efekt był natychmiastowy, srebrnobiała sylwetka wyłoniła się ze snopa światła, prezentując w całej okazałości i odstraszając stwora swoją siłą. Ruby, zapominając o całym świecie, z zachwytem obserwowała zgrabną, smukłą gazelę, swoją obrończynię. Tak bardzo skupiła się na podziwianiu piękna patronusa, że zapomniała o tym, co tu tak naprawdę robi i straciła koncentrację, a śliczna gazela rozpłynęła się w powietrzu. Niemniej jednak, udało jej się wyczarować magicznego obrońcę, w dodatku cielesnego! Przepełniona dumą, Ruby opuściła klasę.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 669
Dodatkowo : Animag(Płomykówka)
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9992-olivia-liv-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9994-better-you-die-than-i-babe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9996-goraca-poczta-liv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9995-olivia-liv-moore




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Lip 20 2015, 10:50

Salem, 2009
___Po co Liv postanowiła nauczyć się zaklęcia Expecto Patronum? Właściwie ona sama nawet tego nie wiedziała. Może była to chęć zaimponowania rówieśnikom, może zwykła zachcianka, a może potrzeba zrobienia czegoś dla samej siebie. Dziewczyna niekoniecznie martwiła się o swoje życie, nigdy wcześniej nie spotkała żadnego dementora, by czuć wewnętrzną potrzebę ochrony swojej osoby akurat tym zaklęciem. Tak naprawdę w wieku szesnastu lat Liv nie wiedziała nawet czym są ci cali dementorzy. Jej jedyny strach wiązał się ze Śmierciotulami, którymi tata straszył Olivię od najmłodszych lat, jako że często wyjeżdżali w sprawach jego pracy w różnego rodzaju tropiki. Młoda Moore nigdy nie spotkała żadnej z tych owianych złą sławą paskud, jednak jej strach i obrzydzenie do tych potworów tworzył w niej dość sporą motywację do samoobrony.
___Liv westchnęła głośno, gdy kolejny raz to jej nauczyciel musiał posłać bogina spowrotem do skrzyni. Strach przed sunącą peleryną z kłami był tak paraliżujący dla młodej Moore, że zamiast rzucać zaklęcie, cofała się jedynie w stronę wyjścia.
___- Dasz radę, tylko skup się na swoim najlepszym wspomnieniu i przełam się! - krzyknął do niej profesor, który tylko i wyłacznie na jej prośbę, a bardziej błagania, dalej siedział z nią w tym smętnym i ponurym pomieszczeniu, chociaż było już grubo po północy.
___Moore mruknęła coś tylko pod nosem i po raz kolejny tej nocy dała znak profesorowi, by otworzył skrzynię, w której czaił się bogin, a który miał się stać za chwilę jej najgorszym koszmarem.
___O dziwo, tym razem Olivii udało się z siebie wydusić te dwa krótkie słowa. I to bez większych emocji, jeśli można tak powiedzieć o wspomnieniu, które dawało jej niesamowitą siłę, a którego nikomu nigdy nie zdradziła. Pierwsze udane zaklęcie Liv było tylko wielką kulą światła z minimalnie zarysowanym kształtem jakiejś dużej, pięknej kreatury. W poźniejszych latach Liv poznała swojego patronusa o wiele lepiej. Jak się okazało, był to alicorn - pegazo-jednorożec, wielkości sporego konia.

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Sie 19 2015, 10:23

Huan miał nadzieję, że jednak nie będzie upadał.
Słowa chłopaka sprawiły, że odnalazł wzrokiem owe drzwi, przez chwilę im się przyglądając. Wtedy do Sali wszedł. Postanowił tym razem się nie wtrącać, zachowując przemyślenia dla siebie. Po co się wychylać jeszcze przed zaczęciem.
Huan miał zbyt dobry nastrój. Nie chciałby okazać słabości, co zapewne okazałoby się dla niego w tym dniu zgubne.
Antidotum? Bał się myśleć o tym, co tak właściwie bedzie pić jak padnie na podłoge. Nie odnalazł w sobie ani odrobiny współczucia ale powinien chociaż udawać troskę .W milczeniu podszedł bliżej, zajmując dogodne miejsce.
Nie spuszczał oczu z obiektu chcąc jak najlepiej zapamiętać każdy szczegół.
Patronus był imponującym zaklęciem, które miał nadzieję opanować. Zachwycony, wodził wzrokiem za dużym psem.
– Piękny… – powiedział cicho, dopiero po chwili wyciągając swoją różdżkę.
Zamknął oczy, by się skupić, choć obraz dingo australijski
jeszcze przez kilka sekund nie chciał opuścić jego wyobraźni. Rozchylił nieco powieki, wykonując odpowiedni ruch nadgarstkiem.
Expecto Patronum – powiedział wyraźnie, nie wierząc jednak w zbyt szybkie efekty.Chyba był urodzonym mistrzem zaklęć. No może troche poświęcił długie i to bardzo długie godziny doskonaląc sie w tym.
Jak tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu go unieszkodliwi Puchon.
A jednak patronus, którego wyczarował Huan szybko przegonił dementora, ten aż uciekł ponownie do szafy.
No i chyba najwyraźniej wcale nie tak spieszno uciekać takiemu obrońcy.
On poprostu stoi sobie w klasie, pozwalając Puchonowi się dokładnie mu przyjrzeć z kazdej strony jak to jest możliwe.
Teraz moge wysłać komuś wiadomość za jego pomocą?
Na pewno to zrobi kiedyś! Poczuł się taki pewny siebie i na pweno ma świadomość, iż nawet w jakim kol wiek zagrożeniu, na pewno zdołałby powtórzyć.
Chyba masz talent o tak! Po czym, wyszedł zadowolony i usmiechniety.
Kostka: 6
Patronus: dingo australijski
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Luksemburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 626
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8255-coccinelle-pensee-lepeltier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8259-zapoznaj-sie-z-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8262-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8258-coccinelle-lepeltier




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Sie 23 2015, 22:53

Retrospekcja

Nim Coccinelle postanowiła wyjechać do Hogwartu w ramach projektu "Złoty Sfinks" trzeba było się solidnie do tego przygotować. Wiadomo spakować buty, błyszczyki, lokówki i ciuszki... Ale też nauczyć się zaklęcia, które w razie czego pozwoli wydostać się z tego padołu łez i smutków. Nie od dziś wiadomo, że jak umiesz liczyć, to licz na siebie - co dziewczyna mocno wzięła sobie do serca. Zacisnęła więc zęby i miesiąc przed wyjazdem postanowiła opanować tę trudną sztukę.
Jestem w błękitnej sukience i płynę po wzgórzach niczym anioł ku niebu. Z granatowych pąków stuleniami wylewa się na mnie wiosna, otacza moje nagie stopy muśnięciem rosy. Obok mnie ku przygodzie biegnie moja mała, niczego nieświadoma siostrzyczka... Uciekamy. Daleko od rodziców. Daleko od biznesu. Daleko od rzeczywistości... Słyszę jeszcze głos guwernantki, zaspany, poranny. Słońce wschodzi gdzieś na dnie, a ja chłonę jego promienie, które powoli barwią moje włosy swoim słomianym blaskiem. Jest pięknie.
Coccinella nie wie czemu najpiękniejsze wspomnienie pochodzi właśnie z tamtego okresu, gdy codziennie witała nowego klienta matki i słuchała miarowego szurania po parkiecie ojca. Przeżywała ich zniecierpliwienie, uczyła się wraz z guwernantką tego czym teraz gardzi, a  z siostrą rozmawiała jak przez mgłę. Tak jednak jest i irracjonalnym wydaje się fakt, ze nawet wyprzedaż butów Riccardo nie przebija tej błachostki. Cóż zrobić...
Doszła do tego może po pięciu minutach zastanowienia. Do sceny jak ze snu, może wspomnienia, ale w gruncie rzeczy bardzo w to wątpiła. W dodatku chyba nadeszła jej kolej by pokonać bogina. Bułka z masłem. Nie sądziła, że przy jej wątpliwych umiejętnościach tak szybko opanuje to zaklęcie. Przepiękny łabędź. Z podekscytowania aż klasnęła w dłonie, a tym samym zakończyła swój 'świetny' popis. Zdolna, ale głupiutka... Czyli nic się nie zmieniło.

Wynik kostek: 5
Patronus: Łabędź
Link do kostek KLIK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1107
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11544-seth-azriel-xenos-quinn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11569-przyjacielski-dla-wszystkich
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11570-sowka-setha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11571-seth-quinn




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Paź 01 2015, 21:01

Retrospekcja
Seth od zawsze chciał wyczarować swojego patronusa. Głównie z ciekawości, jakie zwierzę do niego pasuje. I gdy tylko udało mu się osiągnąć odpowiedni poziom w zaklęciach udał się na szóste piętro, do klasy przeznaczonej do ćwiczeń. Był gotowy na spotkanie z boginem, a przynajmniej tak mu się wydawało, dopóki ten nie wyłonił się z szafy. Wtedy to chłopak znieruchomiał, zabrakło mu języka w gębie, a bogin-dementor zaczął ponuro sunąć w jego kierunku. Już miał unieść różdżkę i rzucić właściwe zaklęcie, jednak zamiast tego z jego gardła wydobył się krzyk, po wydaniu którego chłopak uciekł z sali. Był tak przerażony, że przez chwilę nie wiedział co się dzieje i gdzie się znajduje. Gdy już trochę oprzytomniał, udał się do pokoju wspólnego Ravenclawu gdzie spędził resztę wieczora. Miał wtedy czternaście lat i wstydził się, że mimo długiej nauki nie był w stanie pokonać bogina.
Dwa tygodnie później znów udał się do klasy do ćwiczeń. Szafa, bogin i... Znów to samo. Znów uciekł. Tym razem biegnąc do dormu wpadł na swoją starszą siostrę, która od razu spytała, co się stało. Przez długi czas milczał a z jego oczu ciągle kapały łzy. Po jakimś czasie Lucinda domyśliła się, co się stało i poświęciła czas Sethowi, by w końcu pomyślnie udało mu się wyczarować patronusa. Bardzo razem długo ćwiczyli, chłopak nauczył się poprawnie wymawiać zaklęcie i ruszać nadgarstkiem.
Gdy nabrał już pewności siebie udał się do klasy na szóstym piętrze, którą już wcześniej odwiedzał. Dzierżąc różdżkę w dłoni stanął naprzeciw szafy, z której po chwili wyłonił się bogin-dementor. Seth już się nie bał. Skupił się na wspomnieniu, wykonał obrót nadgarstka i celując w bogina wyraźnie wypowiedział Expecto Patronum. Z różdżki wystrzelił niebiesko-biały blask, który następnie przemienił się w ślicznego, długouchego zająca. Chłopak prawie podskoczył z radości i właśnie wtedy gdy tak się cieszył, grzmot dobiegający z dworu rozproszył jego uwagę w wyniku czego zając zniknął. Mimo to Seth już wiedział jak poprawnie wyczarować patronusa, co wprawiło go w bardzo dobry nastrój.

[zt]

Wynik kostek: 1, 1, 5
Patronus: zając
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 90
Dodatkowo : wężousty
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11577-scipio-blaze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11584-ktos-cos-gdzies#310469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11585-scipio-blaze#310470
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11586-scipio-blaze#310471




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Paź 02 2015, 12:17

Szczęśliwe wspomnienie, szczęśliwe wspomnienie.
Scipio powtarzał sobie to przez cały dzień, jednak ani razu nie udało mu się wyczarować czegoś ponad nędzną stróżkę białego światła. Widocznie fakt wygrania pojedynku ze szlamą, czy skaleczenie złamanie nogi przez brata nie wzbudzały w nim wystarczająco wiele szczęścia.
Na drugi dzień również nie udało mu się wykonać poprawnie zaklęcia, a bogin po raz kolejny zatriumfował. Wściekły na siebie Blaze próbował tego dnia wiele razy, jednak za każdym razem zaliczał glebę przytłoczony obecnością fałszywego dementora. Był tak wściekły, że nie miał w głowie nic innego, jak chęć zamordowania tego stworzenia.
Trzeci dzień. W ciągu nocy przemyślał wszystko i oczyścił swój umysł na tyle, by pewnym krokiem wejść do tej sali po raz kolejny. Nie poddawał się i przypomniał sobie chwilę, kiedy jego matka i dziadkowie byli tacy dumni z jego wężoustości. Uśmiech sam wpełzł na jego usta, a gdy bogin zbliżył się salę przeszył krzyk.
[b]-EXPECTO PATRONUM! [b] - I z różdżki wystrzelił przeźroczysty, bladoniebieski wąż, który odparł bogina i zagonił go z powrotem do kryjówki. W końcu mu wyszło. Nie było to mistrzostwo świata, jednak był zadowolony. Z opanowanym patronusem wyszedł z klasy.

za trzecim razem, [4]

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Paź 02 2015, 17:35

Już dawno rozpoczęła naukę patronusa. Chciała się po prostu doszkolić i przygotować do "ostatecznego starcia" w którym mogła się sprawdzić. Po wielu dniach nauki wreszcie przyszła na to pora. Znalazła się w klasie, która była stworzona do nauki patronusa.
Rozejrzała się uważnie po sali, po czym stanęła przed szafą z której wydostał się bogin. Pomyślała szybko o miłym wspomnieniu.
Najmilszym wspomnieniem był czas, spędzany z rodzicami, gdy byli jeszcze razem. Przypomniała sobie pewien poranny spacer, gdy ojciec niósł ją na rękach, a obok szła szczęśliwa mama, co jakiś czas zagadując ją i ojca.
- Expecto patronum!
Zawołała. Z różdżki wystrzelił niebiesko-biały blask, który po chwili przemienił się w białego tygrysa. Dziewczyna sie ucieszyła, przez co straciła kontrolę nad patronusem, który zniknął. Na szczęście już wiedziała jak wyczarować patronusa. Zadowolona z siebie wyszła z klasy. Była z siebie dumna. Podchodziła tylko raz do tego "egzaminu" i od razu go zdała.

z/t

Patronus: Tygrys biały.
Link do kostek: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Kalifornia, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 426
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Paź 08 2015, 12:22

Nauczenie się zaklęcia patronusa było równie ważne, co znajomość alfabetu runicznego – a ten przecież znałaś, jeszcze zanim poszłaś do szkoły, choć rozumienie runicznych zapisków przyszło ci dopiero z czasem. Niemniej jednak uważałaś to za wiedzę elementarną, czyli taką, której wręcz nie wypadało ci nie posiadać. Gdybyś była Julianem, zapewne nie musiałabyś wkładać zbyt wiele wysiłku, by opanować czar – magia, która wymagała użycia różdżek szła ci nieco gorzej niż bratu, dlatego pierwszy raz, kiedy podeszłaś do próby nauki zaklęcia, był dla ciebie katastrofalny w skutkach, a mrożące krew w żyłach wizje przez kilka dni nachodziły twoją głowę – a przecież zwykle z łatwością szło ci odbijanie niechcianych myśli.
Dopiero po czasie zdecydowałaś się powrócić do klasy, bo cierpiąc na przerost ambicji nad umiejętnościami po prostu nie mogłaś odpuścić. Teorię miałaś opanowaną w małym palcu – ale jak to zwykle z teoriami bywało, nijak odzwierciedlały się podczas praktyki, kiedy w grę wchodził czas, refleks, strach, czy precyzja. Tym razem jednak twoja próba zakończyła się sukcesem – z różdżki wyskoczył mglisty kształt, który przegonił fałszywego dementora. Zniknął zbyt szybko, byś mogła dokładnie określić, jaką przybrał formę. Byłaś jednak niemal pewna, że opływowe ciało było zwieńczone pojedynczą płetwą u grzbietu, a nos wyraźnie odcinał się od reszty ciała. Choć po twoim patronusie pozostało jedynie wspomnienie, byłaś niemal pewna, że przyjął postać delfina.

zt, 5 i delfin za drugim razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   

Powrót do góry Go down
 

Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Klasa do ćwiczeń patronusa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-