IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Mar 31 2014, 17:05

First topic message reminder :


Klasa do cwiczen patronusa

Jedna z opuszczonych klas została w pełni zagospodarowana dla ambitnych uczniów mających chęć opanowania zaklęcia patronusa. Wszystkie ławki zostały stąd wyniesione, zaś jedynym wyposażeniem klasy zostały stare, liczne i wysokie szafy. Każda z nich nieustannie kolebie się, jakby coś wewnątrz próbowało się z nich wydostać. Przeraziło to niejednego pierwszaka, będącego pewnym, że wewnątrz grasują wyjątkowo niebezpieczne duchy. Nic bardziej mylnego! Boginy, bo to one zamieszkują to pomieszczenie, na pewno nie wyrządzą nikomu wielkiej krzywdy, poza ewentualnym wywołaniem przeszywającego strachu! Natomiast Ci starsi uczniowie, doskonale wiedzą, kto tu mieszka i jak mogą to wykorzystać. Bowiem każda z tych magicznych istot zaczarowana została tak, że po otwarciu drzwiczek szafy nie wyłania się z nich to, czego najbardziej obawia się przeciwnik, a za każdym razem jest to wysoki, unoszący się dementor.

Kurs - zaklecie Expecto Patronum

Do kursu przystąpić mogą uczniowie znający już w pewnym stopniu Zaklęcia i Uroki, jak i Obronę Przed Czarną Magią. Kurs naucza zaklęcia Expecto Patronum. Jeśli pomyślnie zdasz kurs, sam wybierasz formę, jaką przybrał Twój patronus.  

WYMAGANIA:
 

Rzuć kością w temacie do losowania i uwzględnij swoje wyniki w pisanym poście:
1 - Bogin powoli wyłonił się z szafy i gdy tylko go ujrzałeś zupełnie zapomniałeś, że nie masz do czynienia z prawdziwym dementorem... Stanąłeś jak osłupiały, a stwór już zaczął szybować w twoim kierunku. Przerażanie malowało się na twojej twarzy i już dzielnie chciałeś unieść różdżkę, gdy jedyne na co się zebrałeś, to głośny krzyk i szybka ucieczka z tej klasy. Nie poszło Ci najlepiej, a serce dygocze Ci jak oszalałe. Może napij się eliksiru uspokajającego i zabierz się za ćwiczenie tego zaklęcia, gdy będzie czuć się nieco pewniej...? Albo, w ogóle to odpuść, nikt na pewno by nie chciał, żebyś przedwcześnie osiwiał!

2 - Wdech wydech, dementor nie jest prawdziwy! Świetnie, o tym już pamiętasz, teraz pozostało Ci tylko skupić się na cudownym wspomnieniu, gdy przed tobą unosi się przerażający potwór gotowy namiętnie Cię ucałować, by wessać twą duszę. Łatwizna! Gorączkowo wertujesz myśli, próbując myśleć o tym, jak miło niegdyś spędzałeś czas, cicho wypowiadasz zaklęcie, celujesz i... udało Ci się wyczarować jakąś marną białą wstęgę, która znika w przeciągu sekund. No... jeszcze trochę ćwiczeń i wstęga na pewno zamieni się w patronusa, z resztą kto wie, może w twoim przypadku przybierać ona będzie kształt małej glizdy, wówczas możesz śmiało stwierdzić, że jesteś bardzo blisko celu!

3 - Expecto patronum, patronum expecto, to nie jest prawdziwy dementor, miłe wspomnienie... Kiedy stajesz na wprost lewitującego potwora uświadamiasz sobie, że by opanować ten urok trzeba pamiętać o naprawdę wielu rzeczach jednocześnie. Masz w zanadrzu wybrane wspomnienie, powtarzasz sobie, że to tylko bogin i jedyne co Ci pozostaje to wypowiedzieć zaklęcie broniące. Ze zdenerwowania mamroczesz je niewyraźnie pod nosem. To nie był najlepszy pomysł! Najwyraźniej nie wypowiedziałeś zaklęcia prawidłowo, bowiem nagle z twojej różdżki strzeliło pasmo wściekle pomarańczowego światła uderzając w kilka szafek. Ze wszystkich zaczęły wyłaniać się boginy - dementorzy. Teraz to na pewno nic nie wyczarujesz! Przerażony uciekasz z klasy.

4 - Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzasz to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszcza szafę. W pierwszych chwilach stoisz patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety twoja różdżka nie zamierza przejąć inicjatywy. Robisz głęboki wdech i skupiasz się na wspomnieniu. Zajmuje Ci to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynasz czuć zamykającą się rękę bogina na twoim przedramieniu, jednak w porę przypominasz sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonujesz machnięcie różdżką... i tak! Udało Ci się! Co prawda twój patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed tobą około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiesz jaki kształt przybiera twój obrońca, teraz wielokrotnie doskonal to zaklęcie w samotności, najlepiej spróbuj sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić twoim problemom. Zdobywasz zdolność wyczarowania patronusa. Tutaj możesz uzyskać dyplom.

5- Wiesz wszystko na temat tego zaklęcia, a przynajmniej tak Ci się wydaje. Wiesz doskonale na czym się skupić, jaki ruch ręką wykonać, oraz jak poprawnie wypowiedzieć nazwę, wiesz nawet, które twoje wspomnienie jest wystarczająco silne. Teraz pozostaje to sprawdzić w praktyce! Bogin nadciąga, wahasz się tylko krótkie sekundy, zaraz wymierzając w niego odpowiednie zaklęcie. Wow! Twój patronus wygląda naprawdę nieźle! Jesteś tym tak bardzo podekscytowany, że omal nie podskakujesz. Niestety tracisz przy tym koncentrację i twój obrońca bezpowrotnie, zdecydowanie zbyt szybko, niknie. Jednak znasz drogę, wiesz co robić, by go wyczarować, miejmy tylko nadzieję, że równie dobrze pójdzie Ci w chwili prawdziwego zagrożenia. Zdobywasz umiejętność wyczarowania patronusa. Zgłoś się po dyplom tutaj

6 - Musisz być urodzonym mistrzem zaklęć. Ewentualnie na pewno poświęciłeś długie godziny doskonaląc rzucanie tego uroku. Gdy tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu wiedziałeś jak go unieszkodliwić. Patronus, którego wyczarowałeś znakomicie przegonił dementora, ba, ten aż w popłochu uciekł ponownie do szafy. Ale co więcej, twój doskonale wyglądający obrońca, najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Stoi sobie w najlepsze w klasie, pozwalając Ci się dokładnie mu przyjrzeć. Chcesz wysłać komuś wiadomość za jego pomocą? Na pewno to dla Ciebie zrobi! Czujesz się tak pewny, że masz świadomość, iż nawet w prawdziwym zagrożeniu, zdołałbyś to bez problemu powtórzyć. Chyba masz talent! Po dyplom zgłoś się tutaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Guildford, Anglia.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 427
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11715-amalyn-vantarri#313527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11721-amy-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11716-sowa-amalyn#313540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11720-amalyn-vantarri#313550




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Lis 02 2015, 00:18

Zaklęcie Patronusa? Mówi się, że jest potężne i niezwykle trudne do opanowania, jednak Amalyn niemal nie sprawiło ono żadnych trudności. Doskonale pamięta dzień w którym zdecydowała się sprawdzić swoje możliwości, była wtedy na piątym roku? Tak, na pewno. Od najmłodszych lat cechowała ją duża ambicja a większość swojego życia spędziła w książkach lub też na doskonaleniu umiejętności w praktyce, tak więc rzadko kiedy miała problemy z zaklęciami.
Był mroźny, listopadowy poranek. Promienie słońce leniwie zaglądały do klasy w której znajdowały się liczne szafy z ukrytymi w środku boginami. Tak, to był ten dzień kiedy Amy postanowiła sprawdzić swoje umiejętności. Zanim zdecydowała się wejść, stała chwilę na korytarzu próbując opanować kołatanie serca. Czy się denerwowała? To chyba oczywiste! Bardzo zależało na opanowaniu tego zaklęcia, w końcu miała jasne, ambitne plany na siebie i swoją przyszłość, tak jak jej ojciec pragnęła zostać Aurorem. A kto widział Aurora bez Patronusa? No właśnie. Pchnęła ciężkie drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się po pomieszczeniu, szafy zaczęły się trząść i kołysać. Wzięła głęboki oddech, powtórzyła w głowie regułę zaklęcia po czym nie zastanawiając się dłużej, jednym ruchem różdżki otworzyła stojącą tą najbliżej niej. Ze środka wyłonił się Bogin w postaci Dementora. Czarny postrzępiony płaszcz odkrywał jedynie kościste ręce i kawałek twarzy, jeżeli w ogóle można to nazwać twarzą. Do złudzenia przypominał swój pierwowzór, tak.. niestety miała okazję zobaczyć tę paskudę na żywo. Ruszył w jej stronę. Zrobiła krok w tył, przywołała najszczęśliwsze wspomnienie jakie posiadała, po czym wycelowała w niego różdżkę i krzyknęła - Expecto Patronum! - Z jej różdżki wydobył się srebrny blask, następnie przemieniając się w pięknego, majestatycznego wilka który w mgnieniu oka przepędził Bogina. Nie wątpiła w swoje umiejętności jednak to co zobaczyła przerosło jej najśmielsze oczekiwania. Udało jej się za pierwszym razem! Co więcej, Patronus nie zniknął zaraz po wykonaniu swego zadania lecz dumnie przeszedł się po klasie, zataczając wokół niej koło i dopiero wtedy rozpłynął się w powietrzu. Nie sposób opisać, szczęście jakie ją ogarnęło. Jak widać godziny spędzone na ćwiczeniach opłaciły się!

[6] z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Australia, Sydney
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1083
  Liczba postów : 333
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11763-hope-h-crowe#315635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11768-miej-nadzieje-na#315740
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11770-nienawidz-mnie-a-zarazem-kochaj#315743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11769-hope-h-crowe#315742




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Lis 02 2015, 18:04

Kiedy wreszcie Hope zdecydowała się na egzamin z Patronusa nie była do końca przekonana czy uda jej się zaliczyć ten egzamin czy tez nie. Pojawiła się w klasie nieco podenerwowana. Miliony myśli kłębiące się w jej głowie nie dawały jej spokoju. Stanęła na swoim miejscu i nabrała powietrza do ust. Po kilku sekundach wypuściła je i przymknęła po wieki. Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzała to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszczał szafę. W pierwszych chwilach stała patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety jej różdżka nie zamierzała przejąć inicjatywy. Hope zrobiła głęboki wdech i skupiła się na wspomnieniu. Zajęło jej to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynała czuć zamykającą się rękę bogina na jej przedramieniu, jednak w porę przypomniała sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonała machnięcie różdżką... i tak! Udało jejsię! Co prawda jej patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed nią około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiedziała jaki kształt przybrał jej obrońca. Teraz wielokrotnie powinna doskonalić to zaklęcie w samotności, najlepiej sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić jej problemom.

( 1, 1, 4 )
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 200
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11368-scarlett-jung
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11375-polamac-ci-kosci#305167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11376-ppalgang#305178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11374-kuferek-scarlett




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Lis 15 2015, 13:26

Retrospekcja
Z tego co wiedziała do wyczarowania patronusa podchodzili sami lepsi uczniowie, ludzie którym zależało na tym, aby w świecie magii coś osiągnąć. A Scar? Przecież ona nie znosiła magii a siebie nienawidziła za posiadane zdolności. No ale jakoś tak się złożyło że wylądowała w sali do ćwiczeń patronusa i w sumie nie za bardzo wiedziała co dalej ze sobą zrobić. Bez sensu byłoby wyjść z klasy bez podjęcia chociażby jednej próby, tym bardziej że jedna z szaf stojących nieopodal Szkarłatki zaczęła się specyficznie telepać. Trochę swego czasu ćwiczyła, ale czy to wystarczy? Pełna pewności siebie dziewczyna wyciągnęła różdżkę i gdy tylko bogin-dementor wydostał się na zewnątrz, wycelowała w niego wyraźnie wymawiając zaklęcie, by po chwili pojawił się jej strażnik który następnie przepędził dementora. I to w jaki sposób! Dziewczyna uniosła brwi ze zdumienia widząc że bogin w popłochu chowa się do szafy, a pantera śnieżna którą udało jej się wyczarować nie ma większego zamiaru aby zniknąć. Przyjrzała się zwierzęciu, pierwszy raz w tym magicznym świecie coś dobrze jej wyszło. Ale... To w sumie dobrze, pomyślała. Miała już pewność, że w razie nagłej potrzeby będzie w stanie się skutecznie obronić.

[zt]

Wynik kostek: 6
Patronus: pantera śnieżna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 516
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11849-mavis-morgana-hathaway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11855-let-me-take-you-to-neverland
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11857-nixie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11854-mavis-hathaway




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto Lis 24 2015, 19:10

Trzeci rok nauki w Hogwarcie - pamiętam to doskonale! Pusta klasa, a w niej wysokie, stare szafy i cienie ciągnące się po podłodze. I jeszcze jeden szczegół! Drobna, brązowowłosa dziewczynka z groźną miną, wyciągająca na przeciw różdżkę, jakby chciała nią komuś wydłubać oko. W pełnej postawie bojowej podchodzi do drzwi jednego z mebli, nieco już doświadczonego przez życie i pewnym ruchem chwyta za klamkę. W momencie z szafy wyłania się wysoki dementor, a mała Mejwiz odskakuje do tyłu. Nie boi się, tylko z tym swoim szelmowskim błyskiem w oku wykonuje ruch różdżką, płynny i dokładny, po czym intonując każdą głoskę drze się na całą szkołę:
- EXPECTO PATRONUM!
Oczekuje obrońcy i owy obrońca pojawia się, wyskakując z końca magicznego patyka. Kłęby błękitnego dymu rozlewają się po pomieszczeniu, aż wyłania się z nich smok - Czarny Hebrydzki tylko, że tym razem nie czarny, a jasnoniebieski. Machając potężnymi skrzydłami jak u gigantycznego nietoperza rusza ku boginowi, który z przestraszeniem ucieka do szafy. Mój patronus najwyraźniej jednak się nigdzie nie wybierał - stał nadal pośrodku klasy. Wpadłam więc na jakże czarujący pomysł wysłania wiadomości do mojego kumpla, niejakiego @Rasheed Sharker. Musiał się trochę zdziwić, kiedy przed nim pojawił się smok wypowiadający głosem Mavis słowa „Przygotuj się na porażkę w sobotnim meczu, Sharker” - trzeba wszak zauważyć, że wtedy odbywały się rozgrywki Quidditcha między domami. Wiem, wiem, już w tak młodym wieku byłam mistrzynią zaklęć! Ale trzeba przyznać, że nad tym akurat czarem spędziłam dobrą chwilę, ucząc się i ucząc.

Kostka: 6
Patronus: Smok, Czarny Hebrydzki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 593
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11832-freya-tulle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11867-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11870-bird-s
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11869-kuferek-frey-i




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Lis 29 2015, 14:01

Jakiś tam dzień początek roku szkolnego.

Wszedła postawnym krokiem do sali gdzie bylo pusto a w sali panowała ciemność. Tylko widniały stare szafy i jedna lampa z boku która migotała denerwująco. Podeszła do jednej ze starych szaf, wyciągneła różdzkę i machnęła nią na kłódkę przytaczając słowo. -Alohomora... Gdy kłódka się otworzyła, Freya wzieła duży krok w tył będąc w gotowości na zaatakowanie stwora. Nagle wychodzi on z szafy, robi się dość chłodno że w pewnym momencie lampa przestaje działać. Freya się skupia na szczęśliwym wspomnieniu, nie było ono tak wystarczające na wyczarowanie patronusa. Zrozumiała to wtedy gdy poczuła jego oddech na swojej szyi i jego lodowatą rekę na swoim ramieniu. Odrazu odskoczyła od niego skupiając się teraz bardziej na dobrych wspomnieniach, przypomniała sobie szczęśliwe chwile z Vincentem sprzed jego śmierci. Aż łza ściekła jej z policzka wypowiadając zaklęcie przy tym gestykulując różdzką. -Expectro Patronum Z jej różdzki wyleciał przeźroczysty [...] i posłał dementora tam skąd wyszedł, do szafy. Po wyjściu z klasy udała się do kuchni po coś słodkiego.

Kostka - 4
Punkty w kuferku - 15pkt

Patronus - [KANGUR]

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Gru 28 2015, 11:09

Retrospekcja (wrzesień, 2013)
Zaklęcia lubiłam od zawsze, a skoro nadarzyła się okazja do wyczarowania patronusa, postanowiłam spróbować swych sił. Kiedy już nastawiłam się psychicznie i nauczyłam dobrze wypowiadać zaklęcie udałam się na szóste piętro, do klasy w której miałam nauczyć się tej sztuki. Nigdy wcześniej tam nie byłam, jednak nie zdziwiła mnie ilość szaf z ukrytymi w nich boginami, w końcu na czymś trzeba trenować. Po kilku głębokich wdechach uniosłam różdżkę do góry, lecz na widok dementora trochę spanikowałam i użyłam pierwszego wspomnienia jakie przyszło mi do głowy po czym bez jakichś większych efektów dźwiękowych rzuciłam zaklęcie. I zamiast patronusa ujrzałam tylko białą wstęgę, niezbyt pokaźnych rozmiarów, która znikła po kilku sekundach.
Do zamieszkałej przez boginy klasy wróciłam dopiero po dwóch tygodniach. Pierwsza porażka wcale mnie nie zniechęciła, wręcz przeciwnie - miałam ochotę do kontynuacji treningów na boginach, dlatego przez cały ten czas w każdej wolnej chwili ćwiczyłam ruch nadgarstka przy rzucaniu zaklęcia i jego formułkę.
Tym razem czułam się pewniej, wiedziałam już też jakie wspomnienie powinnam wybrać, aby poprawnie wyczarować swojego strażnika. Pewna siebie weszłam do klasy i tak jak poprzednio uniosłam różdżkę w górę, jednak tym razem poboczny obserwator mógłby powiedzieć, że wyglądam dość... Cwaniacko? Tak się też czułam, wiedziałam, że na pewno wyczaruję patronusa.
Bogin był coraz bliżej, dopadła mnie nawet chwila zawahania, jednak sprawnie i szybko z moich ust dało się słyszeć nic innego, jak wypowiedziane z poprawnym akcentem Expecto Patronum. Patronus którego wyczarowałam, tak jak się spodziewałam, przybrał postać lisa, a ja zachwycona jego wyglądem omal nie podskoczyłam. Przez moją reakcję straciłam całą koncentrację jaką włożyłam w wyczarowanie obrońcy, który dosyć szybko rozmył się w powietrzu, jednak wiedziałam już co zrobić w sytuacji zagrożenia, jakie wspomnienie wybrać, dlatego też dosyć dumna z siebie powędrowałam na spacer.

[zt]

Kostki: 2, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 425
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8924-tom-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8932-mow-mi-tom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8933-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Sty 09 2016, 17:47

Tom tego dnia nie czuł się pewny. Nie miał pojęcia czy mu się uda czy też nie. Był mało pewny siebie, ale już najwyższa pora na takie rzeczy, nieprawdaż? Już niedługo naprawdę będzie się bał przyjść i takie rzeczy próbować zaliczyć. Czy to było normalne? Nie dla niego. Nawet nie miał pojęcia o czym myśleć. O rodzicach, których nie poznał?! O matce, która okłamywała go przez całe życie? Przyjaciołach, których nie miał? O Allie, którą zranił i to dosłownie? Może przyjdzie mu coś na myśl kiedy zobaczy tego dementora, bogina!
Alohomora - rzucił w kierunku szafy, która się otworzyła i coś z niej wyszło. Przestraszył się. Wydawało się, że wstrzymał oddech. Zaparło mu dech w piersiach.
Kiedy pierwszy raz wymówił zaklęcie nic się nie stało, a czarna postać była już bardzo blisko. W końcu wziął głęboki oddech. Nie da się bać! Pomyślał o swoim nauczycielu- Aleardo. Ostatnio było naprawdę miło, chociaż nie powinien myśleć o nim w ten sposób, a tym bardziej iść do jego mieszkania. Ale to było niezwykłe. Sama myśl o nim sprawiała, że robił się czerwony, rozpalony.
EXPECTO PATRONUM! - rzucił głośno, a kłęby srebrzystego dymu wyleciały z jego różdżki formułując się w zgrabną całość. To było niesamowite. Bogin wrócił do szafy równie szybko jak z niej wyszedł, a jego ogarnęła niesamowita radość.

/zt
kostki: 1,6
patronus: smok: długopysk portugalski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 171
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12145-christopher-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12147-chris-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12148-christopher-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto Sty 19 2016, 00:25

Już od dawna przymierzał się, aby zdać egzamin na Patronusa. Dwa wcześniejsze razy okazały się nie być zbyt sprzyjające dla niego, co mocno go zniechęciło, przed kolejnym razem. Dlatego też wolał poświęcić nieco czasu na potrenowanie, niż wychodzić odesłanym z kwitkiem. To było dla niego ogromne upokorzenie, a kolejnych razy by raczej już nie zniósł, po prostu się poddając.
Dlatego też, ten trzeci raz musiał okazać się szczęśliwym dla niego, bo po prostu on nie przyjmował innej opcji. Przez cały miesiąc wymyślał listę szczęśliwych wspomnień, które mogłyby być wystarczająco silne, żeby pokonać Bogina. Właśnie, tylko Bogina! Przecież z Dementorem by było o wiele gorzej... Westchnął cicho na tę myśl, w końcu wchodząc do sali, gdzie miał się odbyć jego egzamin.
Uniósł dumnie głowę, podchodząc do szafy. Nawet jeśli się obawiał, to nie mógł jawnie tego pokazać, przed nikim. Nikt nie ma prawa zobaczyć jego strachu. Nawet, gdy drzwiczki się otworzyły, a on nieco zbladł na twarzy, to jednak i tak jej wyraz pozostawał niezmienny. Zacisnął wargi, podnosząc różdżkę. - Expecto patronum. - Powiedział spokojnie, jednak nic się nie stało, a stwór zbliżał się do niego z każdą sekundą. Drugi raz skończył się tak samo, trzeci także. Gdy Bogin stał już tuż przed nim, to w końcu niemalże krzyknął, co nareszcie poskutkowało! Wreszcie! Udało mi się, powtarzał w myślach, wychodząc zadowolony z sali.

Kostki: 2, 2, 4
Patronus: Smok, Ogniomiot Chiński
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Sty 29 2016, 19:44

Trochę wstyd, gdybym należał do bractwa, zajmował się tymi wszystkimi bajeranckimi przedmiotami, a wciąż nie potrafił wyczarować patronusa. Miałem zając się jego nauką rok temu, ale powiedźmy, iż aura spalonej szkoły i części martwych uczniów, nie sprzyjała w przypominaniu sobie wesołego wspomnienia, gotowego rozgromić tuzin ponurych dementorów.
Wiedziałem na pewno, że moje wspomnienie powinno dotyczyć dawnych czasów, gdy jeszcze nie brakowało nam pieniędzy, gdy wręcz się w nich pławiłem, a mój ojciec nie był przegranym frajerem. Uzmysłowiłem sobie również, że powinienem w swoich wizualizacjach mieć przyjaciół z Salem. Winonę, najlepiej.
Dementor wyłonił z szafy swe długie szpony, a ja gorączkowo próbowałem przypomnieć sobie wszystkie rady, jakie kiedykolwiek usłyszałem na temat zaklęcia patronusa. Czułem, jak stwór się do mnie zbliża, a złe myśli, automatycznie nawiedzają moją głowę. To nawet nie był prawdziwy dementor, a ja głupio się zawahałem. Jakimś cudem jednak, oprzytomniałem wykonując ten właściwy ruch różdżką, który kiedyś w Salemowych salach trochę ćwiczyłem. Rzuciłem odpowiednim zaklęciem i matkoboska, wyczarowałem patronusa! W tej ekscytacji wykrzyknąłem głośno przekleństwo, tracąc koncentrację. Ale zaraz, zaraz, co najważniejsze, zdążyłem zauważyć jaki ma kształt. Okej, nie oszukujmy się, byłem mocno zdezorientowany, gdy ujrzałem, że moim patronusem jest jeden z tych małych, rozszczekanych psów o bujnej grzywie, zwany yorkiem.
Przeczesałem swe gęste włosy, zupełnie nie wiedząc co ten pies ma ze mną wspólnego, gdy zamykałem za sobą drzwi do klasy. Byłem przekonany, że moim patronusem będzie lew, albo jakiś tygrys, a nie pies. No dobra, ostatecznie jednak, to był całkiem ładny psiak.

Kostka: 5
Patronus: Pies rasy York
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Lut 03 2016, 16:43

retrospekcja

Było to na samym początku nauki Percivala w Hogwarcie. Uznał, że niewiele jest zaklęć tak użytecznych, jak Expecto Patronum, dlatego z przejęciem ćwiczył... wszystko. Począwszy od ruchu nadgarstka, na poprawnym akcentowaniu skończywszy. Wybrał nawet odpowiednie wspomnienie, swoje czwarte urodziny, na które dostał pierwszą miotłę i otoczony kochającą rodziną po raz pierwszy wzbił się w powietrze. Nie wiedział, dlaczego właśnie ten obraz tak bardzo zapadł mu w pamięć, ale czuł, że właśnie wtedy był naprawdę, bezwarunkowo szczęśliwy. Zaklęcia i Obrona Przed Czarną Magią nigdy nie sprawiały mu większych trudności i naprawdę je lubił, nawet jeśli nie przykładał się tak bardzo jak do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami. Dlatego wierzył, że po godzinach ćwiczeń, zdoła pokonać bogina już za pierwszym podejściem.
Bogin doskonale wiedział, gdzie uderzyć. Zmieniał swoją postać co chwilę, a oczom Folletta ukazywały się ciała jego bliskich, leżące w bezruchu, nienaturalnie powyginane i sztywne. Spróbował zepchnąć swoje przerażenie na samo dno świadomości, przypomnieć sobie, że to tylko podłe sztuczki bogina i przywołać wspomnienie... Z końca jego różdżki wystrzelił promień białego światła, który przybrał formę pumy. Nie można było mieć co do tego żadnych wątpliwości i Percivala rozsadzała taka duma, że... patronus rozwiał się w powietrzu po kilku sekundach. Percy stracił koncentrację, dlatego nie zdołał utrzymać zaklęcia. Mimo wszystko, bogin został pokonany, a Follett zdołał wyczarować swojego obrońcę. Będzie musiał jeszcze dużo poćwiczyć, by mieć pewność, że w chwili zagrożenia zdoła użyć tego zaklęcia.
I zapewniam, że przez te kilka lat, ćwiczył bardzo sumiennie.

kostka: 5
patronus: puma

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Mar 05 2016, 15:27

Pierwsze podejścia do Patronusa nigdy nie były dla niej łatwe. Miała bardzo dużo obaw. Bardo dużo lęków. Co myślała, że udało jej się opanować jeden zaraz pojawiał się drugi. W salem nigdy jej się to nie udało. W Hogwarcie postanowiła przystąpić do nauki ponownie. Miała nadzieję, że może zmiana otoczenia pomoże jej także w tym. I dlatego gdy raz po raz pojawiała się w tej sali starała się wykrzesać z siebie choć odrobinę magii. Przez pierwsze dni nie działo się kompletnie nic. Za dużo myśli. Za dużo rzeczy działo się w jej życiu. Z czasem zauważyła jednak, że te treningi pomagają jej się uspokoić. I tego dnia właśnie udało jej się wydobyć z siebie mały, maleńki zalążek tego pięknego światła. Bogina jednak nie dało rady to przestraszyć. Cel... Cóż, nadal jest przed nią. Na wyciągnięcie ręki!
Długie godziny ćwiczyła. Aż w końcu się udało! Była w pełni skupiona i gdy po raz kolejny ujrzała Bogina już wiedziała, co robić.
- Expecto patronum! - Rzuciła zaklęcie, a przed nią pojawiła się... Dinozaur? Nie, to był Waran z Komodo. Nawet ją wystraszył, a co dopiero bogina. To dodało jej masę pewności siebie. Z radością opuściła salę.

z/t (2,6)


Ostatnio zmieniony przez Vittoria Brockway dnia Pon Mar 07 2016, 18:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Mar 06 2016, 10:23

Lilith walczyła z patronusem o wiele dłużej niż powinna. Podchodziła do próby przywołania go kilkakrotnie i za każdym razem nie wytrzymywała tej presji, bądź nie były w stanie przywołać odpowiedniego wspomnienia. Przed dzisiejszym testem wyciszyła się całkowicie i powspominała stare dobre czasu. Musiała podejść do tego na spokojnie, inaczej znowu zawali!
Kiedy była już na Sali nikt nie był w stanie do niej nic powiedzieć. Najzwyczajniej w świecie nie słuchała. Jej prawa ręka powędrowała do złotego dzwoneczka przyczepionego do kolczyka. Trzeba przyznać, że ten delikatny dźwięk uspokajał jej serce jeszcze bardziej i intensywniej, gdy była w tym stanie. Bogin wyleciał z szafy, a ona rzuciła zaklęcie. Z końca jej różdżki wyleciała biała smuga światła, które zmieniła kształt i ukazała małą kapucynkę, skaczącą wokół dziewczyny. Radość jaka ją nawiedziła, sprawiła, że straciła kontrolę i jej kochana małpka zniknęła.
Nie ważne… najważniejsze jest to, że w końcu udało jej się to opanować.

2, 1, 1, 3, 5

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1321
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Mar 07 2016, 14:09

Klasa V

Wreszcie, nadszedł ten dzień. Dzień w którym nauczy się wyczarowywać patronusa. Cieszyła się z tego jak małe dziecko choć za n ic nie chciała tego pokazać.
Klasa do jego nauki nie była duża. Lecz posiadała masę szaf. Doskonale wiedziała co w każdej z niej się znajduje. I to ją przerażało. Jednak nie na tyle aby opuściła zajęcia. Wreszcie przyszła jej kolej. Niepewnie stanęła na przeciwko jednej z zamkniętych szaf. Trzymając różdżkę przed sobą szukała w myśli jakiegoś szczęśliwego wspomnienia. Jednak nie było ich zbyt dużo. Postanowiła, że te z Willem są do tego odpowiednie. Wybrała jedno i czekała gdy bogin pojawi się wreszcie przed nią. I stało się. Po woli zaczął on wyłaniać się z szafy. Wiedziała czego się spodziewać bo już raz miała z nim do czynienia. Jednak widok zakrwawionego jej brata przyprawił ją o dreszcz. Spokojnie, to tylko iluzja, iluzja, iluzja. Przywołaj z nim najlepsze wspomnienie jakie masz. Najwidoczniej zbyt długo powtarzała to sobie, gdyż poczuła nieprzejemne zimno na swojej ręce. Otworzyła oczy i jedyne co ujrzała to blade tęczówki swojego brata. Strząsnęła jego dłoń i wypowiedziała zaklęcie. Nie spodziewała się jednak, że się uda. Przez parę sekund wisiał przed nią wilk. Może zbyt blady i zbyt krótko to trawo ale był. Zadowolona, że jej się udało nie mogła powstrzymać uśmiechu.

4.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Mar 07 2016, 16:08

Clary bała się tego dnia jeszcze bardziej niż teleportacji. Nie ze względu na to, że nie zaliczy czy nie wyczaruje patronusa. Bała się jaką postać przybierze on. Podobno upodabniał się do charakteru rzucającego zaklęcie. Z mocno bijącym sercem ruszyła w stronę sali do ćwiczeń.
Nadszedł ten wyczekiwany moment. Stanęła twarzą w twarz ze swoim lękiem, a raczej szafą. Bo bogin był właśnie w niej. Mocno wierzyła, że uda się jej go wyczarować. Że nie będzie musiała przez kolejne miesiące uczyć się tego zaklęcia. Po woli drzwi szafy zaczęły się otwierać, a jej serce zaczęło bić jeszcze szybciej. Patrzyła na to wszystko z niemałym niepokojem. Jej oczy zrobiły się wielkie jak spodki, gdy ujrzała przed sobą postać dementora. Nie podejrzewała, że to właśnie tego boi się najbardziej, a tu proszę. Przez cały czas myślała o wspomnieniu. Jednym z najbardziej szczęśliwych jakie miała. Zatraciła się w nim bez pamięci przez co nawet nie zauważyła kiedy bogin zbliżył się do niej dotykając długimi palcami jej ramienia. Clarissa czując to drgnęła lekko i najszybciej jak mogła wypowiedziała zaklęcie kierując różdżkę w stronę stwora. Na jej końcu pojawiła się jasna smużka światła, unosząca się metr nad ziemią, kształtem przypominająca... lisa? Tak, zdecydowanie lisa. Pewnie będzie on pasował do Clary, choć nadal nie rozumiała czemu to właśnie był lis.

kostka: 4

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 767
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Mar 26 2016, 17:51

klasa V

Mały, piętnastoletni chłopiec o dużych ambicjach. Postanowił jak przystało na szanującego się czystokrwistego czarodzieja nauczyć się zaklęcia patronusa. Przyszedł pewny siebie, bo już nie raz ćwiczył w domu machnięcie różdżką i te sprawy. Ale kiedy stanął naprzeciwko tej unoszącej się, czarnej postaci trochę się zawahał. Rzeczywiście machnął różdżką jak trzeba, ale jego wspomnienie. Cóż. Długo myślał nad najszczęśliwszym dniu w jego życiu i właściwie wydawało mu się, że coś miał. Ale patrząc na dementora zupełnie zgłupiał. On przecież nie jest prawdziwy. Powtarzał sobie w duchu i to było jedyne o czym mógł myśleć. Efektem tego był jedynie marny strumień światła, który wydostał się z jego różdżki. Oddychaj, Mikkel. Oddychaj. Co za koszmar, naraził się na pośmiewisko. Przecież to była jakaś komedia, a nie patronus. Zrezygnowany usiadł na ławce i starał się uspokoić. Dobrze wiedział, co zrobił nie tak, ale bał się ponownie zaryzykować. Chwila słabości trwała około 10 minut. W końcu uświadomił sobie, że przecież wiedział wszystko, co musiał, żeby przejść przez ten kurs. Przypomniał sobie jeszcze raz swoje wspomnienie, ze szczegółami. Wyobraził sobie swoją siostrę siedzącą na huśtawce i obok swoją śmiejącą się twarz. Dzień, kiedy uciekli z domu, żeby polatać na miotle. Wstał z ławki. Podszedł ponownie do bogina. Spojrzał prosto z twarz? dementora. Tym razem skupił się dziesięć razy bardziej.
- Expecto patronum - prawie, że wykrzyczał i machnął różdżką. Ku jego oszołomieniu z jego różdżki wyłonił się wyraźny patronus. Był to lis polarny. Bardzo to Mikkela rozbawiło, ale był niezmiernie zadowolony ze swojego osiągnięcia. Przez to trochę się rozkojarzył i niestety jego obrońca szybko wyparował. Ale jednak mu się udało. Cudownie!


z/t

KOSTKI: 2 i 5
PATRONUS: lis polarny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 124
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12292-dorian-bristen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12303-twarze-z-kamienia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12304-bialas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12300-dorian-bristen#327964




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Kwi 16 2016, 18:15

Dużo czasu minęło, nim Dorian odważył się wkroczyć do tego pokoju. Nie miał problemów z zaklęciami obronnymi, dlaczego nie miałby sobie poradzić z patronusem? Sama myśl o dementorze wzbudzała w gryfonie strach, co było na tyle dziwne, że nie miał wielu złych wspomnień. Głupie wybryki podczas których łamał swoje kości nie uważał za smutne wspomnienia, raczej jako wypadek przy pracy. Było jednak jedno wspomnienie które wystarczało. Bristen powinien napisać książkę pod tytułem "Jak wpakować się w kłopoty." Spotkanie pierwszego stopnia z wilkołakiem, będące wynikiem głupiego zakładu po pijaku, powinno trafić do mugolskiej księgi guinessa jako najgłupszy czyn w historii ludzkości. Chłopak cudem wyszedł z tego bez szwanku, strach jednak pozostał i zagnieździł się w umyśle gryfona, budząc go czasami w nocy. Co jeśli bogin-dementor przywoła akurat to wspomnienie? Ostatecznie wątpliwości zostały odłożone na bok.
Pierwsza próba okazała się totalną katastrofą. Dorian wykrakał sobie całą scenę, zwraz z pojawieniem się dementora usłyszał w swojej głowie skowyt,a następnie pojawił się On, zbliżający się powoli, ze śliną kapiącą z pyska i wyszczerzonymi zębami. Prymitywny układ nerwowy nakazał odwrót, wrzask Doriana usłyszał chyba cały zamek. Kiedy zatrzymał się po swoim biegu na oślep serce waliło mu jak dzwon. Cały rozdygotany wrócił do swojego pokoju i pamiętając poradę nauczyciela od OPCM zjadł tabliczkę czekolady. Nie wszystko musi się udawać za pierwszy razem, prawda?
Z tą myślą tydzień później ruszył na drugie spotkanie z boginem. Przed wejściem do sali usiadł i oczyścił umysł. Umacniał w głowie moment w którym okazało się, że jest czarodziejem. Czy dla czarodzieja z mugolskiej rodziny może być coś bardziej szczęśliwego? Jak się okazało, było to wystarczające. Ponownie chłopak usłyszał skowyt wilkołaka, tym razem jednak zamiast wrzeszczeć ze strachu, wykrzyczał zaklęcie.
-Expecto patronum!
Z różdżki wypłyneło światło, które uformowało się w...wilka? Dorian tak się zdziwił poprawnym wykonaniem zaklęcia i kształtem patronusa, że stracił koncentrację i urok prysł. Zbyt skołowany do ponownego czarowania uciekł z sali. Spotkanie nie poszło tak jak zamierzał, ale wynik i tak był imponujący.

[z/t]
Kostki: 1 i 5
Patronus: Wilk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Galeony : 131
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12643-kady-headey#342102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12663-not-really-a-friendly-person#342609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12646-kady-headey#342229




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Maj 14 2016, 01:19

Do klasy tej Kady weszła, gdy była jeszcze pierwszoroczniaczką. Jak wielu innych uczniów miała na początku problemy z orientacją po wielkiej szkole i zabłądziła. Będąc przekonaną, że właśnie w tej sali miała mieć zajęcia, weszła do środka. Ku jej zdziwieniu zobaczyła tam jedynie wielką szafę. Kierowana czystą ciekawością otworzyła ją. Wtem przed nią pojawił się bogin, a Kady przerażona upadła na ziemię. Całe szczęście do klasy wszedł starszy prefekt i uratował sytuację, wystrzeliwując ku zjawie pięknego patronusa. Podszedł do dziewczynki, aby pomóc jej wstać, lecz ta zignorowała jego wyciągniętą rękę i poradziła sobie sama. Szybko otrzepała się z kurzu i jak najszybciej wyszła z sali. Po tej sytuacji stwierdziła, że już nigdy się tak nie ośmieszy. Musiała bowiem umieć sama się obronić. W jej mniemaniu było to jedno z najbardziej upokarzających wydarzeń, biorąc pod uwagę całe jej dotychczasowe życie. I to nadal się nie zmieniło.  Teraz, gdy Kady jest na VII roku nauki przyszedł czas, aby w końcu mogła spełnić jedną ze swoich ambitnych wytycznych. Znowu stanęła naprzeciw tak dobrze jej znanej szafy. Wiedziała, że ma to zaklęcie opanowane prefekcyjnie. Co noc czytała swoje notatki dotyczące tego zaklęcia i nie było opcji żeby coś poszło nie tak. Jednak jakaś siła przez dłuższy czas nie pozwala jej wywołać bogina. Czyżby trauma z dzieciństwa dawała jej się we znaki? Odrzuciła tę myśl na bok i ze stoickim spokojem złapała mocno swoją różdżkę. Sekundę po tym pojawił się przed nią bogin- postura kobiety, którą pamiętała jak przez mgłę. A jednak teraz zobaczyła ją ponownie, co wywołało u niej dreszcze... Kady udało jednak szybko się otrząsnąć i wypowiedziała zaklęcie. Z różdżki wystrzelił biały promień, który chwilę później zamienił się w postać pięknego lisa polarnego. Ślizgonka oniemiała na sam jego widok, co sprawiło, że i potwór i jej patronus zniknęli przedwcześnie. To nie był czas żeby się tym przejmować- po tylu latach przygotowań w końcu jej się udało. Z wyższością spojrzała na szafę, w której czaił się jej odwieczny wróg, teraz już pokonany. Osiągnęła swój cel. Cóż może teraz zrobić więcej? Pozostało jej jedynie przygotować nowe plany do zrealizowania.

KOSTKI 5
PATRONUS Lis polarny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Maj 14 2016, 02:57

jej stara szkoła, Calpiatto


Jeszcze niedawno tylko ćwiczyła zaklęcie patronusa wraz z innymi uczniami i mogła co najwyżej podziwiać efekty innych, bo jej brakowało siły na wywołanie z różdżki nawet białej mgiełki. Gdy tak spoglądała na próby rówieśników, nie mogła nie przygryźć wargi. Szło jej beznadziejnie, nawet profesor nie mógł tego nie podkreślić w czasie podsumowania wyników ćwiczeń. Paradoksalnie, motywowało ją to do dalszej pracy, do szukania tego najszczęśliwszego wspomnienia, o ile takie naprawdę istniało. Próbowała z wieloma, szukała wśród zabaw z bratem, sięgała nawet do wakacyjnych historii, które sprawiały, że zapominała o tym, że niedługo przecież stąd wyjedzie. Niestety, ilekroć wyłaniał się bogin, Candida nie potrafiła zapanować nad różdżką. Niby wykonywała poprawny ruch, odpowiednio akcentowała słowa i nie zapominała o wspomnieniu, jednak to wciąż było nie to. Gdy bogin zbliżył się za blisko, dziewczyna nie mogła się powstrzymać i uciekała.
Większość grupy, z którą ćwiczyła, pomyślnie przeszła ćwiczenia, a potem test i mogła obnosić się z nową umiejętnością. Część zrezygnowała po pierwszym, czasem drugim podejściu. Ale nie Candida. Dołączyła do młodszego rocznika, który dopiero zaczął poznawać tajniki nowego zaklęcia, i ćwiczyła do upadłego. Nawet jeśli wciąż nie mogła ich dogonić, nie potrafiła zrezygnować. Nie, dopóki nie wypróbuje wszystkich wspomnień. Gdy już nie mogła przypomnieć sobie żadnych wyraźnych wspomnień, sięgnęła po te stare i zakurzona, z czasów, kiedy jeszcze była nieświadomym niczego dzieckiem. Okazało się, że te przepełnione jedynie szczęściem obrazy idealnie pasowały do tego zaklęcia.
Wreszcie pojawiła się w tej sali całkowicie sama, żeby udowodnić sobie, że potrafi. Nie przyszła tutaj jednak wyciszona, spokojna i pewna siebie. Udało jej się, oczywiście, ale to wcale nie sprawiało, że dementor przestawał być straszny. Dopiero kiedy znikał, ciało rozluźniało się, a płuca decydowało się przyjąć kolejną porcję tlenu. Candida, zanim otworzyła drzwi do pomieszczenia, uzbroiła się w różdżkę – zdecydowanie trzymała ją w ręku. Zupełnie jakby już na środku czekał potwór, któremu tak bardzo zależy na jej duszy. Zaśmiała się historycznie.
Od wejścia rzuciła pierwsze zaklęcie, żeby otworzyć szafę z boginem. Nie chciała marnować czasu ani energii na walkę ze strachem, wolała uporać się z problemem szybko, zanim skamienieje ze strachu. Gdyby spotkała prawdziwego dementora, nie miałaby czasu nawet na myślenie o nim.
Gdy bogin wychodził, zamknęła oczy; nie ze strachu, od razu zaczęła wizualizować blade wspomnienia, które miały za każdym razem ratować jej życie. Niemalże na oślep wycelowała różdżką i dopiero kiedy z mocą wypowiadała inkantację, rozchyliła powieki i cisnęła zaklęciem w potwora. Sama się zdziwiła, jak wiele siły włożyła w tę próbę. Koziorożec alpejski nie był tylko zarysem, a wyraźnym, dużym kształtem, który naparł na dementora zakrzywionymi rogami i zaraz wepchnął potwora do szafy. Utrzymywał się jeszcze długo, jednak zniknął, zanim Candida go odwołała. Tak silna jeszcze nie była, ale w porównaniu z jej marnymi początkami ten raz był najlepszym, jaki mogła sobie wyobrazić. Podświadomie rzuciła zaklęcie zamykające szafę; wcale nie myślała już o boginie i strachu, jaki odczuwała przed dementorem.
Teraz mogła z dumą powiedzieć, że ona też ma najszczęśliwsze wspomnienie.

kostka: 6
patronus: koziorożec alpejski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 753
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12664-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12678-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12677-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12679-nathaniel-cole




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Maj 15 2016, 00:14

Nathaniel przez ostatnie miesiące uparcie ćwiczył zaklęcia i uroki, pragnąc podnieść poziom swoich umiejętności. Ponadto marzył o tym, by wreszcie nauczyć się czaru Expecto Patronum, który zdecydowanie nie należał do najłatwiejszy i do tej pory wykraczał poza granice jego możliwości. Chłopak ciężko jednak pracował i ostatecznie postanowił zmierzyć się ze swoimi lękami, po raz pierwszy odwiedzając salę do ćwiczeń. Sam wygląd opuszczonej klasy przyprawiał go o nieprzyjemne dreszcze. Nie było w niej bowiem nic poza starymi, zakurzonymi szafami, w których coś nieustannie poruszało się, starając się wydostać na zewnątrz. Nate przez chwilę zwątpił i zaczął zastanawiać się nad tym, czy aby nie odłożyć nauki Patronusa na później. Postanowił jednak zacisnąć pięści i wziąć ten ciężar na swoje barki. Stanął przed jedną z szaf, z której nagle wyłonił się bogin do złudzenia przypominający dementora. Puchoński student bardzo szybko zapomniał o tym, że ma do czynienia jedynie z boginem, a widok czarnej jak smoła zjawy wprawił go w stan osłupienia. Osiemnastolatek nie mógł zdobyć się na żaden ruch, kiedy stwór z ogromną prędkością leciał w jego kierunku. W dodatku zbladł zupełnie tak, że sam wyglądał teraz jak duch. Mimo wszystko, przesunął dłonią w kierunku swojego paska, zaciskając dłoń na swojej różdżce i przymykając delikatnie oczy, żeby zebrać siłę do walki. Oczywiście jego próby wzięcia się w garść zdały się na nic... w chwili, kiedy zamierzał już wyciągnąć swój kawałek palmowego drewna, otworzył szeroko oczy, a z jego ust wydobył się głośny krzyk. Nie trzeba było długo czekać na to, aż reprezentant Hufflepuffu rzuci się do panicznej ucieczki. Kiedy znalazł się już na korytarzu, serce nadal waliło mu jak młotem, ale do tego chłopak był przeklęcie wkurzony na samego siebie, że tak łatwo się poddał. Cóż... obiecał sobie, że spróbuje ponownie za kilka dni. Na razie musiał ochłonąć, dlatego udał się do Wielkiej Sali, gdzie zjadł całą tabliczkę czekolady i wdał się w rozmowę ze swoimi znajomymi z domu, która miała poprawić mu humor i podbudować morale przed kolejnym starciem z boginem.
Trzy dni później Nate znowu udał się do sali, która tak mocno go przerażała. Tym razem był jednak przygotowany na ten widok... a przynajmniej tak mu się wydawało. Szedł pewnym krokiem, uśmiechając się do siebie. Już wcześniej starał się myśleć o swoim najmilszym wspomnieniu, żeby przed obliczem bogina nie zdębieć tak samo jak za pierwszym razem. Stanął parę metrów od jednej szafy, czekając na atak krwiożerczej bestii. Nawet nie zauważył, kiedy mroczna postać pojawiła się tuż przed jego oczami. Cole gorączkowo złapał za swoją różdżkę, kierując ją w samą pierś przeciwnika, o ile w ogóle można było mówić o piersi w przypadku niematerialnego stworzenia.
- Extrecto Patronus - Krzyknął, zdając sobie sprawę z popełnionego błędu dopiero po fakcie. Jego chaotyczne działanie sprawiło, że kompletnie pomieszał inkantację zaklęcia, a to z kolei wiązać musiało się z efektami ubocznymi. Pomarańczowe światło, które wydobyło się z jego różdżki, uderzyło w jedną szafę, następnie odbijając się od kilku kolejnych. Puchonowi należały się ogromne brawa. W parę sekund wypuścił bowiem na wolność przynajmniej pięć tych przerażających zjaw. Nie zdążył policzyć czy było ich więcej, jako że jak najprędzej odwrócił się na pięcie i wybiegł z klasy, ciężko dysząc. Szlag by to... i znowu jego starania poszły na marne. Na szczęście w obawie o niesprzyjające okoliczności, schował wcześniej do kieszeni 3 czekoladowe żaby, które pomogły mu wrócić do siebie.
Kolejne dni chłopak spędził na lekturze wszelakich książek, w których można było znaleźć wskazówki pomocne do nauki zaklęcia Patronusa. Stwierdził, że skoro nie idzie mu w praktyce, lepiej skoncentrować się przed kolejną próbą na teorii. Dłużące się godziny spędzone w bibliotece sprawiły, że Nate zyskał pewności siebie. Odnosił wrażenie, że o czarze Patronusa wie już wszystko. Od jego pierwszego starcia z boginem minął już tydzień, ale tego dnia puchoński student był naprawdę dobrej myśli. Czuł, że tym razem musi mu się udać. Próbował stłumić wzbierający się w nim strach i myśleć tylko o najprzyjemniejszym wspomnieniu ze swojego dzieciństwa. Kiedy szafa się tworzyła i wyskoczył z niej potwór, który ostatnimi czasy śnił mu się nawet po nocach, wiedział, co musi zrobić. Wyciągnął swoją różdżkę, celując w czarną zmorę.
- Expecto Patronum! - Krzyknął, wyobrażając sobie ten dzień, w którym dostał lis z Hogwartu. Pamiętał jaki był uradowany tym, że odziedziczył magiczne zdolności po swoim ojcu. Przecież do czasu jego jedenastych rodzic nic nie było jeszcze przesądzone. Zawsze mógł się wrodzić w swoją mamusię. Nie potrafiłby się pogodzić z myślą, że nigdy nie będzie mógł czarować... Na szczęście, los dał mu taką możliwość, a tym razem chłopak wykorzystał ją bardzo zręcznie. Wyczarował bowiem całkiem zgrabną poświatę Rogogona Węgierskiego, jednego z jego ulubionych smoków.
- Tak! - Radosny okrzyk sam uwolnił się z piersi reprezentanta Hufflepuffu, przez co ten stracił koncentrację, a jego Patronus powoli rozpłynął się w powietrzu. Nie szkodzi. Osiemnastolatek i tak był szczęśliwy - w końcu dokonał bowiem czegoś, co jeszcze nie dawno wydawało mu się niemożliwe. Potrafił wyczarować swojego własnego Patronusa, który w dodatku wyglądał naprawdę okazale. Chłopak miał nadzieję, że zaklęcie uda mu się wykonać równie spektakularnie w przypadku realnego zagrożenia. Póki co jednak nie miał okazji się sprawdzić, dlatego po prostu opuścił salę z szerokim uśmiechem na ustach, udając się do puchońskiego dormitorium. Komuś musiał przecież pochwalić się swoim sukcesem.

zt.

Kostki: 1, 3, 5
Patronus: Rogogon Węgierski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Cze 11 2016, 15:11

Naeris usłyszała o zaklęciu patronusa już na samym początku jej nauki w Hogwarcie. Zafascynowało ją na tyle, że zaczęła szukać o nim informacji. Jej krukońska dusza dała o sobie znać - zapragnęła je dobrze poznać i potrafić użyć. W końcu w chwili zagrożenia było bardzo użyteczne. Wyobrażała sobie często, jaki wygląd przybrałby jej własny patronus i zawsze był to albo kot, albo królik, albo jakiś niewielki ptak, jak na przykład jaskółka. Ale nie wiedziała, czy takie małe zwierzątka mogłyby ją obronić. Nic silniejszego nie przychodziło jej jednak na myśl... Gdy była młodsza miała o sobie mocno zaniżoną samoocenę i nie wierzyła w to, że skoro patronus miał dopasować się do czarodzieja, to nie będzie to coś potężniejszego niż jakiś kociak. Wiele razy chodziła na zajęcia, które miały nauczyć ją owego zaklęcia, ale nigdy nie udawało jej się niczego wyczarować. Na widok bogina czuła ścisk w gardle i zapominała o tym, co miała zrobić. Zamiast zniechęcenia się porażkami, nabrała przekonania, że naprawdę powinna się nauczyć tego zaklęcia. Pocieszała się tym, że przecież niewielu osobom to wychodziło. Dobranie odpowiedniego wspomnienia nie było łatwe. Na początku myślała o takich prostych, jak wieczory spędzone z przyjaciółmi. One jednak wywoływały na jej twarzy jedynie uśmiech, a nie prawdziwe szczęście. Potrzebowała czegoś silnego. Może dlatego, że nie wybrała odpowiedniego wspomnienia nie udało jej się w trzeciej klasie, gdy pierwszy raz trafiła do tej klasy. Widok wielkiej, zakapturzonej postaci wyłaniającej się z szafy sprawił, że poczuła gęsią skórkę. Uniosła różdżkę drżącą dłonią, ale nie umiała wykrztusić zaklęcia.
- ...pecto... pa...num. - wyjąkała Naeris, czując jak nogi się pod nią uginają. Z różdżki coś wystrzeliło, ale na pewno nie był to patronus. Trafiło w szafki, wyzwalając prawdziwą falę boginów-dementorów. Przerażona Krukonka cały dzień nie mogła się pozbierać, a nocą, gdy tylko przysypiała na chwilę, zaraz budziła się z przeczuciem, że w ciemności czyhają na nią zakapturzone postacie.
Na drugą próbę czekała całe dwa lata. Była już prawie pewna, że sobie poradzi. Tym razem wybrała inne wspomnienie - odczytanie wyników SUMów. Poszły jej tak świetnie, że skakała z radości. Do tej pory czuła dumę z tego, jak przyłożyła się do tych egzaminów. Wtedy była świeżo po nich i wciąż towarzyszyła jej pewność siebie. Naeris przeliczyła się, bo gdy stanęła twarzą w twarz z dementorem znowu wszystko jej się pokręciło. Drugie podejście zakończyło się podobnie jak pierwsze - płaczem i bezsennością.
Naeris powiedziała sobie, że jeśli tym razem jej się nie uda to dalej będzie próbować. Wspomnienie porażek sprawiało, że przechodził ją dreszcz, ale miała w sobie mnóstwo motywacji. Wybrała zupełnie nowe wspomnienie - to z lata, kiedy ciotka powiedziała jej, że jest czarodziejką. To było coś niesamowicie ważnego dla Krukonki. Zdawała sobie sprawę, że została wybrana. Świadomość, że posiada się prawdziwy talent magiczny napełniała ją wielkim szczęściem. W końcu niczego nie kochała tak jak magii. Parę tygodni poświęciła na doskonalenie zaklęcia i powróciła do klasy, gdy miała pewność, że teraz jej wyjdzie. Nawet widok dementora nie przeraził jej już tak bardzo. Wyprostowała się, w myślach odtwarzała całą rozmowę z ciotką, kiedy to wyjawiała jej, że magia istnieje, wykonała poprawny ruch różdżką i krzyknęła:
- Expecto Patronum!
Poczuła coś jakby ukłucie i z zachwytem przyglądała się błękitnej mgle, która zaczęła napierać na bogina. Przez chwilę nie miała pojęcia w co się uformowała, zaraz jednak dostrzegła wielkie, ciężkie cielsko, długie łapy i kudłaty ogon. W paszczy wilka błysnęły zęby, gdy skoczył na dementora. Potwór czmychnął przed patronusem z powrotem do szafy. Naeris stała jak wryta, nie mogąc nawet zamknąć ust z zaskoczenia. Wilk zniknął błyskawicznie, a ona uświadomiła sobie, że to zrobiła! Naprawdę jej się udało! Zaśmiała się głośno i z ulgą. Tylko dlaczego akurat wilk? Jedynie ze względu na nazwisko, czy może... coś jeszcze?

KOSTKI:3,3,5
PATRONUS:Wilk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Cze 20 2016, 21:18

Raphael był przekonany, że to już ten moment, kiedy może spróbować swoich sił w walce z boginem. Zdawał sobie sprawę, że nadal nie jest mistrzem zaklęć, ale wiedział też, że zrobił niesamowite postępy. Opinia nauczycieli, którzy twierdzili, że de Nevers jest niezwykle zdolny i niezwykle leniwy znajdowała uzasadnienie. Wystarczyło kilka miesięcy intensywnej pracy, by jego stopnie zdecydowanie się poprawiły, nawet z przedmiotów, do których nie miał serca ani, jak uważał, zdolności.
Niestety, pierwsze podejście okazało się kompletną klapą. Na widok dementora Raphael najpierw zdrętwiał z przerażenia, a potem wydał z siebie zduszony okrzyk i haniebnie uciekł z pola walki. Nigdy nie miał serca gryfona i przyznawał się do tego otwarcie. Był ledwo żywy ze strachu, mimo że zdawał sobie sprawę, że to tylko bogin, a widmo śmiertelnego pocałunku dementora ani przez chwilę mu nie groziło.
Kilka dni później postanowił spróbować po raz kolejny, uzbrojony w wiedzę i pewność, że jego wspomnienie udźwignie ciężar zaklęcia. Tym razem zawahał się tylko przez chwilę, po czym przywołał z pamięci dzień zaręczyn z Sereną, wypowiedział zaklęcie i... z jego różdżki wyfrunął majestatyczny łabędź. Francuz patrzył na niego ze zdumieniem i zachwytem, czując rozpierającą go dumę i radość, przez które niestety stracił koncentrację i sprawił, że patronus rozwiał się w powietrzu. Mimo wszystko... dokonał tego! Wiedział, jak wyczarować patronusa i mógł mieć tylko nadzieję, że w obliczu prawdziwego zagrożenia, nie da się ponieść emocjom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Cze 20 2016, 22:22

To było rok temu, na początku I roku studiów. Stojąc przed wielką szafą powtarzała sobie jeszcze wielokrotnie formułkę zaklęcia. Nie do końca była pewna, czy sobie poradzi. Nie należała do tchórzy. Jednak każdy ma jakieś swoje największe lęki. Dementor jednak był istotą, która doskonale się wpisywała w jej największy strach - potwory ze zniekształconą twarzą. Ciarki przechodziły ją na samą myśl o pojawieniu się przed nią tego upiornego monstrum. Wzięła głęboki wdech. Szkoda, że różdżka nie może zrobić za nią całej roboty. Czas zacząć.
W pierwszej chwili skostniała widząc wyłaniającego się z szafy Bogina. Nie miała jednak zamiaru dać mu się pokonać. Wspomnienie. Budzi się między dwójką swoich rodziców. Ci obserwują ją i uśmiechają się szeroko do niej. Kochają ją. Akceptują. Wypowiedziała zaklęcie...
Światło wystrzeliło z końca jej różdżki. Przybrało postać węża. Anakondy zielonej. Wiedziała to doskonale, bo na prawdę świetnie znała się na wężach i... No tak. Piękne, ale zabójcze istoty. Jak Wile. To przewidywalny bieg wydarzeń. Wąż niestety tak szybko jak się pojawił, tak znikł. Będzie musiała jeszcze poćwiczyć, ale tym razem to wystarczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 781
  Liczba postów : 984
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Cze 22 2016, 17:22

Nauczenie się patronusa było jednym z jej marzeń, ale cały czas odkładała to na później. Tak na wypadek gdyby jej nie wyszło. Wolała o tym nie wiedzieć i mieć nadzieję. W końcu zebrała się w garść, ale stojąc teraz przed drzwiami do odpowiedniej klasy jakoś nie mogła się zdecydować czy jednak wejść. Już dawno zastanawiała się nad jakimś szczęśliwym wspomnieniem, ale nie była wstanie wybrać jednego, które byłoby jej zdaniem wystarczająco dobre. Co prawda zdecydowała się już na swój pierwszy lot na miotle z prawdziwego zdarzenia, ale zaczęła w nie wątpić. Miała już kiedyś (nie)przyjemność z dementorem i wiedziała, że potrzebuje czegoś naprawdę szczęśliwego. Stała z ręką na klamce kilka minut aż w końcu otrząsnęła się z wątpliwości. Nie przyszła tu obmacywać drzwi.
Stanęła w gotowości przed jedną z szaf. Skupiła się na wspomnieniu. Wiatr we włosach, malejąca pod nią sylwetka taty i poczucie wolności. Uśmiechnęła się. Wciąż czuła przyjemne dreszcze myśląc o tym dniu. Tak, to było dobre wspomnienie. Wypuściła zaklęciem „dementora”. Czekała aż wypełźnie do końca z szafy próbując utrzymać uczucie euforii.
- Expecto patronum! – z jej różdżki wypłyną wąski strumyczek światła. Udało się! Troszeczkę… Za wcześnie zaczęła triumfować. Bogin-dementor wciąż zbliżał się w jej stronę. Kiedy spróbowała rzucić zaklęcie ponownie był zaledwie jard od niej. Głos zamarł jej w gardle. Zupełnie zapomniała o wspomnieniu. Miała wrażenie, że zapada się w ciemność. W głowie usłyszała płacz swojego ojca: „Bernie, nie! Nie zostawiaj mnie, błagam!” i niemal nakładający się na niego chłodny, wyprany z emocji głos: „Zabierz ją”. Nie wiedziała czy działał na nią bogin czy po prostu miała tak żywe wspomnienie dementora. Szczerze, mało ją to w tej chwili obchodziło. Potykając się wybiegła z klasy, zatrzasnęła za sobą drzwi i przywarła do ściany po przeciwnej stronie korytarza. Osunęła się powoli na ziemię. „Zabierz ją” nieprzerwanie tłukło się w jej głowie, za każdym razem jakby wbijając jej szpileczkę w serce. Siedziała pod tą ścianą dobrą godzinę zanim do końca się otrząsnęła.
Przede wszystkim postanowiła zmienić strategię. Zapominamy o miotle. Ogień zwalczaj ogniem, tak? Dziwne przysłowie, ale teraz zaczęła dostrzegać w nim sens. Skoro najgorszym wspomnieniem i zarazem lękiem był odrzucający ją ojciec, powinna skupić się na ich wspólnych szczęśliwych momentach. Z garścią szczęśliwych wspomnień i pozytywnym nastawieniem wślizgnęła się do klasy. Ponownie otworzyła jedną z szaf. Wyłonił się zaledwie skrawek poszarpanej szaty. Wspomnienia gdzieś się rozmyły, a ona nie chciała przechodzić przez to samo ponownie.
- Exepto patolum! – spanikowana pisnęła niewyraźnie. Z różdżki wystrzeliło pomarańczowe światło i uderzyło w kilka szaf, z których zaczęły wychodzić kolejne boginy. Ettie obróciła się na pięcie, uciekła z klasy i z hukiem zamknęła drzwi, opierając się o nie plecami. Ochłonęła i zdenerwowana uderzyła ciemieniem w drzwi. Skup się, Wykeham! „Patolum”? Serio?!
Tym razem znacznie szybciej się ogarnęła. Wzięła kilka głębokich wdechów, podskoczyła jak bokser w narożniku i wparowała do klasy z taką samą werwą co z niej wypadła. Wypuściła bogina z szafy i tym razem zachowała zimną krew. Dementor powoli wyłaniał się z szafy. Tato rzucał jej piłki, które odbijała swoją pierwszą pałką. Stał przed nią w całej okazałości. Jedli razem pączki w salonie, czytając „Proroka Codziennego”, a ona udawała, że interesuje ją to co działo się w urzędzie niewłaściwego użycia czarów. Zbliżał się do niej coraz bardziej. Sąsiad wykupujący całą jej lemoniadę, którą posoliła, bo jej tato mu zapłacił.
- EXPECTO PATRONUM! – z jej różdżki wypłyną srebrzysty kształt i uformował się w... Ettie nie miała pojęcia co to za zwierze. Wyglądało jak lis z uszami nietoperza. Zniknął niemal natychmiast, ale zdołał odgonić „dementora”. Podskoczyła z radości. Patronus może i był mizerny, ale był. Teraz tylko musiała go doszlifować.
Później spędziła sporo czasu szukając w kluczach czym jest jej patronus. I w końcu znalazła. Otocjonem, które jak doczytała mają dość silny instynkt tacierzyński.

/zt

Kostki: 2,1,3,4
Patronus: Otocjon wielkouchy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Flåm, Norwegia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 232
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13201-erik-rasmussen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13217-daj-sie-poznac
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13204-erik-rasmussen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13203-erik-rasmussen




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Lip 28 2016, 00:37

Będąc jeszcze w Stavefjordzie, Erik wyraźnie wyróżniał się na tle klasy pod względem umiejętności z zakresu zaklęć i obrony przed czarną magią. Zawsze był krok przed innymi, zwłaszcza od momentu, w którym rzucił przygotowania nowych psikusów ze swoimi wyluzowanymi kolegami na rzecz zgłębiania tajników nauki.
Wcześniej znany ze swej niesubordynacji, później ze swojego profesjonalizmu i zaangażowania w rozwój swoich zdolności, często angażował się w projekty wychodzące ponad program zajęć szkolnych przewidzianych dla danego roku nauki.

Jednym z przedsięwzięć, które zapamiętał na długo, było stanięcie oko w oko z własnym strachem. Wbrew pozorom nie chodziło o emocje, jakie towarzyszyły Erikowi, lecz o jego liczne niepowodzenia, do których nie był przyzwyczajony.

I to właśnie o niepowodzenia, osobiste słabości i niedoskonałości chodziło Norwegowi. W kursie dodatkowym wziął udział wraz z kilkoma innymi uczniami, wszystko przebiegało pod nadzorem profesora. Wszyscy zostali poinstruowani, co należy zrobić, by pokonać przenikający strach.

Drzwiczki otworzyły się z takim impetem, że niemal wypadły z zawiasów. Z wnętrza szafy wyłonił się przerażający dementor. Jednak, jak się później okazało, to nie on stanął na drodze do sukcesu Erika. Był to strach przed porażką. Obawa, że może okazać się niewystarczająco dobry na tle swoich rówieśników.
Pierwsze dwa podejścia zakończyły się wyczarowaniem jedynie lekkiej mgiełki, która w oka mgnieniu została rozwiana przez nacierającego nań dementora. W opanowaniu sytuacji pomógł profesor, co nie było rzeczą specjalnie nadzwyczajną, jako że żadnemu z jego znajomych nie udało się wyczarować patronusa za pierwszym, czy drugim podejściem.
Za trzecim razem, Rasmussen miał wrażenie, że wszystko idzie zgodnie z planem - przywołał przyjemne wspomnienie, pamiętał o nieprawdziwości dementorów, wszystko powinno zadziałać. Skupienie przerwał mu okrzyk tryumfu jednego z jego kolegów z klasy, któremu udało się przywołać patronusa pod postacią jastrzębia. Nadzieja, że po raz kolejny chłopak prześcignie swoich rówieśników prysła, zaś Erik wymamrotał coś niewyraźnie pod nosem, zamiast wypowiedzieć treść zaklęcia.
Tym razem z pomocą przyszedł kolega, który dopiero co wypuścił jastrzębia do walki z dementorem - teraz jego patronus walczył z kilkoma innymi monstrami, które Rasmussen przypadkowo wywołał z pozostałych szaf w sali. Chłopak nie wytrzymał i wyszedł z sali.

Do środka wrócił dopiero wtedy, kiedy wszyscy inni już ją opuścili. Cały czas mówiono mu, że tak naprawdę nie stanie twarzą w twarz ze swoim największym strachem, ale okazało się to wierutnym kłamstwem - być może dla innych była to wyłącznie walka z dementorem, dla Erika zaś, sparing z własnymi słabościami.
Ze zdumieniem odkrył, że nie narażając się na odsłonięcie swych niedoskonałości, jego myśli przepływają spokojniej i w bardziej ułożony sposób.
- Expecto Patronum! - zawył chłopak, gdy tylko dementor wyłonił się z szafy. Z jego krótkiej różdżki wyłonił się potężny snop światła, który okazał się skrywać postać potężnego niedźwiedzia polarnego.
Niestety miś zdążył zniknąć, zanim udało mu się przepędzić straszydło, ale na szczęście z asystą profesora wszystko przebiegło pomyślnie. Erik wiedział, w jaki sposób zachować się następnym razem i co powinien poprawić, by jego patronus poradził sobie nawet z dziesiątkami dementorów.

Kostki: 2,2,3,5
Patronus: Niedźwiedź polarny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Sie 08 2016, 14:55

18.06.2016

James od zawsze chciał umieć wyczarowywać cielesnego patronusa. Próbował sam coś wskórać, szukając jakichś wskazówek w książkach z biblioteki, jednak nigdy mu to nie wychodziło. Ostatnimi czasy miał dość trudne życie, można by nawet rzec, że smutne, ale pomimo tego chciał spróbować. Wiedział, że jeśli w końcu udałoby mu się wyczarować tę srebrną mgiełkę w określonym kształcie, która ma odganiać dementorów, z pewnością miałby lepszy humor. Wszedł do klasy, która podobno była specjalnie przeznaczona do ćwiczeń. Rzeczywiście, była dość przestronna, bez stolików i krzeseł, które znajdowały się w każdej sali. Znajdowało się tam mnóstwo szaf, które były trochę wyższe nawet od niego. Wyglądały dość upiornie, a Jamesowi kojarzyły się ze Szafką Zniknięć, którą kiedyś widział w jakimś sklepie na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Wszystkie trzęsły się niespokojnie, jakby coś w środku chciało się wydostać. James dobrze wiedział, że to boginy, które zamiast zamieniać się w rzecz, której bała się ofiara, przemieniały się w dementorów. Stanął przed jedną z ogromnych szaf i westchnął. No, zobaczymy, jak to z tobą będzie, James.
Teorię tak naprawdę znał na pamięć. Bardzo dużo czytał na temat każdej nieobowiązkowej umiejętności i zawsze przychodząc na jakikolwiek egzamin miał ogromną wiedzę na dany temat. Miał to w naturze, by zawsze dobrze się przygotować, bodaj z teorii. Doskonale znał ruch, jaki powinien wykonać różdżką, formułkę zaklęcia i warunek, aby zadziałało. Zastanowił się nad wspomnieniem, jakimś naprawdę szczęśliwym wspomnieniem i stwierdził, że tym razem pomyśli o dniu, kiedy poznał Naeris. Kiedyś zawsze używał jednego wspomnienia, które zresztą było bardzo stare, z lat dzieciństwa... Teraz zdał sobie sprawę z tego, że to właśnie przez to nie udało mu się wyczarować patronusa. Machnął różdżką i dzięki temu szafa roztworzyła się szeroko. Zaczęło przenikać go chłód, zimno, czuł się, jakby już zawsze miał być smutny i z wnętrza wyłonił się czarny, zakapturzony dementor. Stał chwilę w bezruchu, w ogóle nie reagując, aż w końcu po kilku sekundach zareagował. Intensywnie pomyślał o dniu, kiedy poznał się z Nae, o wszystkich spędzonych z nią chwilach, kiedy czuł się naprawdę szczęśliwy... Wykonał ruch różdżką i krzyknął:
- Expecto Patronum! - Wow! Udało mu się! Tym razem, zamiast mizernej mgiełki wyłonił się ładny, puszysty kot. Przypominał mu swojego własnego, Flynna. Okrążył dementora i James już na tyle pewny siebie i zadowolony powiedział:
- Riddikulus! - Bogin-dementor wleciał z powrotem do szafy. Drzwiczki zatrzasnęły się z głośnym hukiem, a James z podekscytowania i szczęścia o mało co nie podskakiwał. Z tego podekscytowania, kot pospiesznie zniknął, rozproszył się, a James nawet nie zauważył, kiedy to się stało. Uradowany wyszedł z klasy z szerokim uśmiechem.

KOSTKA 5
PATRONUS kotek perski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   

Powrót do góry Go down
 

Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Klasa do ćwiczeń patronusa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-