IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Mar 31 2014, 17:05

First topic message reminder :


Klasa do cwiczen patronusa

Jedna z opuszczonych klas została w pełni zagospodarowana dla ambitnych uczniów mających chęć opanowania zaklęcia patronusa. Wszystkie ławki zostały stąd wyniesione, zaś jedynym wyposażeniem klasy zostały stare, liczne i wysokie szafy. Każda z nich nieustannie kolebie się, jakby coś wewnątrz próbowało się z nich wydostać. Przeraziło to niejednego pierwszaka, będącego pewnym, że wewnątrz grasują wyjątkowo niebezpieczne duchy. Nic bardziej mylnego! Boginy, bo to one zamieszkują to pomieszczenie, na pewno nie wyrządzą nikomu wielkiej krzywdy, poza ewentualnym wywołaniem przeszywającego strachu! Natomiast Ci starsi uczniowie, doskonale wiedzą, kto tu mieszka i jak mogą to wykorzystać. Bowiem każda z tych magicznych istot zaczarowana została tak, że po otwarciu drzwiczek szafy nie wyłania się z nich to, czego najbardziej obawia się przeciwnik, a za każdym razem jest to wysoki, unoszący się dementor.

Kurs - zaklecie Expecto Patronum

Do kursu przystąpić mogą uczniowie znający już w pewnym stopniu Zaklęcia i Uroki, jak i Obronę Przed Czarną Magią. Kurs naucza zaklęcia Expecto Patronum. Jeśli pomyślnie zdasz kurs, sam wybierasz formę, jaką przybrał Twój patronus.  

WYMAGANIA:
 

Rzuć kością w temacie do losowania i uwzględnij swoje wyniki w pisanym poście:
1 - Bogin powoli wyłonił się z szafy i gdy tylko go ujrzałeś zupełnie zapomniałeś, że nie masz do czynienia z prawdziwym dementorem... Stanąłeś jak osłupiały, a stwór już zaczął szybować w twoim kierunku. Przerażanie malowało się na twojej twarzy i już dzielnie chciałeś unieść różdżkę, gdy jedyne na co się zebrałeś, to głośny krzyk i szybka ucieczka z tej klasy. Nie poszło Ci najlepiej, a serce dygocze Ci jak oszalałe. Może napij się eliksiru uspokajającego i zabierz się za ćwiczenie tego zaklęcia, gdy będzie czuć się nieco pewniej...? Albo, w ogóle to odpuść, nikt na pewno by nie chciał, żebyś przedwcześnie osiwiał!

2 - Wdech wydech, dementor nie jest prawdziwy! Świetnie, o tym już pamiętasz, teraz pozostało Ci tylko skupić się na cudownym wspomnieniu, gdy przed tobą unosi się przerażający potwór gotowy namiętnie Cię ucałować, by wessać twą duszę. Łatwizna! Gorączkowo wertujesz myśli, próbując myśleć o tym, jak miło niegdyś spędzałeś czas, cicho wypowiadasz zaklęcie, celujesz i... udało Ci się wyczarować jakąś marną białą wstęgę, która znika w przeciągu sekund. No... jeszcze trochę ćwiczeń i wstęga na pewno zamieni się w patronusa, z resztą kto wie, może w twoim przypadku przybierać ona będzie kształt małej glizdy, wówczas możesz śmiało stwierdzić, że jesteś bardzo blisko celu!

3 - Expecto patronum, patronum expecto, to nie jest prawdziwy dementor, miłe wspomnienie... Kiedy stajesz na wprost lewitującego potwora uświadamiasz sobie, że by opanować ten urok trzeba pamiętać o naprawdę wielu rzeczach jednocześnie. Masz w zanadrzu wybrane wspomnienie, powtarzasz sobie, że to tylko bogin i jedyne co Ci pozostaje to wypowiedzieć zaklęcie broniące. Ze zdenerwowania mamroczesz je niewyraźnie pod nosem. To nie był najlepszy pomysł! Najwyraźniej nie wypowiedziałeś zaklęcia prawidłowo, bowiem nagle z twojej różdżki strzeliło pasmo wściekle pomarańczowego światła uderzając w kilka szafek. Ze wszystkich zaczęły wyłaniać się boginy - dementorzy. Teraz to na pewno nic nie wyczarujesz! Przerażony uciekasz z klasy.

4 - Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzasz to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszcza szafę. W pierwszych chwilach stoisz patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety twoja różdżka nie zamierza przejąć inicjatywy. Robisz głęboki wdech i skupiasz się na wspomnieniu. Zajmuje Ci to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynasz czuć zamykającą się rękę bogina na twoim przedramieniu, jednak w porę przypominasz sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonujesz machnięcie różdżką... i tak! Udało Ci się! Co prawda twój patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed tobą około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiesz jaki kształt przybiera twój obrońca, teraz wielokrotnie doskonal to zaklęcie w samotności, najlepiej spróbuj sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić twoim problemom. Zdobywasz zdolność wyczarowania patronusa. Tutaj możesz uzyskać dyplom.

5- Wiesz wszystko na temat tego zaklęcia, a przynajmniej tak Ci się wydaje. Wiesz doskonale na czym się skupić, jaki ruch ręką wykonać, oraz jak poprawnie wypowiedzieć nazwę, wiesz nawet, które twoje wspomnienie jest wystarczająco silne. Teraz pozostaje to sprawdzić w praktyce! Bogin nadciąga, wahasz się tylko krótkie sekundy, zaraz wymierzając w niego odpowiednie zaklęcie. Wow! Twój patronus wygląda naprawdę nieźle! Jesteś tym tak bardzo podekscytowany, że omal nie podskakujesz. Niestety tracisz przy tym koncentrację i twój obrońca bezpowrotnie, zdecydowanie zbyt szybko, niknie. Jednak znasz drogę, wiesz co robić, by go wyczarować, miejmy tylko nadzieję, że równie dobrze pójdzie Ci w chwili prawdziwego zagrożenia. Zdobywasz umiejętność wyczarowania patronusa. Zgłoś się po dyplom tutaj

6 - Musisz być urodzonym mistrzem zaklęć. Ewentualnie na pewno poświęciłeś długie godziny doskonaląc rzucanie tego uroku. Gdy tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu wiedziałeś jak go unieszkodliwić. Patronus, którego wyczarowałeś znakomicie przegonił dementora, ba, ten aż w popłochu uciekł ponownie do szafy. Ale co więcej, twój doskonale wyglądający obrońca, najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Stoi sobie w najlepsze w klasie, pozwalając Ci się dokładnie mu przyjrzeć. Chcesz wysłać komuś wiadomość za jego pomocą? Na pewno to dla Ciebie zrobi! Czujesz się tak pewny, że masz świadomość, iż nawet w prawdziwym zagrożeniu, zdołałbyś to bez problemu powtórzyć. Chyba masz talent! Po dyplom zgłoś się tutaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 46
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13341-beatrice-michelle-verges#356362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13344-relacje-beatrice#356370
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13343-avis#356369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13345-beatrice-michelle-verges#356374




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Wrz 01 2016, 13:25

2015 rok
Beatrice wcale nie czuła się pewnie. Nie była pewna, czy uda jej się wyczarować patronusa - tyle słyszała o tym, jak trudne jest to zaklęcie. Zacisnęła palce mocniej na różdżce, rozglądając po sali. Martwiły ją te bogini, mające przybrać postacie dementorów. Nie była pewna, jak zareaguje w takiej sytuacji i modliła się w duchu, by wszystko poszło jak z płatka.
Ale kiedy dementor zawisła przed nią, zupełnie zgłupiała. Jak miała jednocześnie myśleć o szczęśliwym wspomineniu i zaklęciu i... To nie dementor, to bogin! Francuzka machnęła nieelegancko różdżką, bąkając pod nosem coś, co tylko trochę przypominało prawidłową formułę zaklęcia. Z przerażeniem obserwowała lot pomarańczowego promienia, który patronusem z całą pewnością nie był. Niestety, promień złośliwie pouderzał wszystkie szafki, z których natychmiast powyskakiwały inne boginy-dementory.
Bea uciekła z sali, dygocząc i próbując się jakoś opanować. No, spokojnie, to nic takiego. Zjadła kilka kawałków czekolady, którą profilaktycznie zabrała ze sobą, po czym wzięła głęboki oddech i wróciła do sali.
Tym razem nie straciła głowy, na widok dementora podniosła różdżkę i zawołała:
- Expecto patronum!
Z końca różdżki wystrzeliła jasna mgiełka, natychmiast przybierając zwierzęcą formę. Nim Beatrice zdołała się przyjrzeć patronusowi, ten już odganiał fałszywego dementora, tak, by zniknął w szafce. Zaraz jednak stanął, wyprężył się dumnie i teraz dziewczyna mogła podziwiać swoje dzieło. Dumny irbis jakby czekał na rozkazy, gotów by obronić Verges w każdej chwili.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Była z siebie niesamowicie dumna, bo w końcu... Udało jej się!

Kostka: 3, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Wrz 09 2016, 21:23

To był jej trzeci rok nauki w Hogwarcie.
Ruth znała wiele zaklęć, znała wiele roślin magicznych i niemagicznych, potrafiła uwarzyć jakieś eliksiry i jakby ktoś ją mocno zmusił, to pewnie zamieniłaby długopis w ołówek, ale nigdy nie podchodziła do czarowania na zasadzie bycia najlepszym. Wychodziła z założenia, że najważniejsza jest skuteczność działania i właśnie dlatego, zanim przystąpiła do ostatecznego egzaminu na wyczarowanie patronusa przysiadła do sprawy bardzo merytorycznie.
Dobre wspomnienie, tak dobre i tak jednoznacznie szczęśliwe, że wypełniało całe ciało mogło jej zagwarantować sukces, tylko niestety sprawa wyglądała tak fatalnie, że przez pierwszy tydzień przygotowań dziewczyna krążyła w koło nie mogąc przypomnieć sobie nic dostatecznie szczęśliwego w jej zyciu... Absolutnie nie dlatego, że miała jakieś smutne i przykre dzieciństwo, nic z tych rzeczy, tylko jej los składał się z nieustannego słuchania dwóch odmiennych charakterów rodziców - matki czarodziejki i ojca mugola, którzy uparcie przeszkadzali jedno drugiemu w przeciąganiu córki na niemagiczną lub magiczną stronę.
Finalnie, kiedy dziewczyna weszła do klasy i zobaczyła puste, trzęsące się szafy nie przestraszyła się w najmniejszym stopniu. Czuła, że szczęśliwe wspomnienia są nie tylko czymś, co teraz pozwoli jej ze spokojem zaliczyć egzamin, ale także są tworem, który pielęgnowany jest prawie nie do odebrania. Była dumna, że były w jej króciutkim życiu chwile tak ciepłe i tak życzliwe, że żadne zło nie może się im sprzeciwić i dlatego, kiedy otworzyła szafę i wyskoczył z niej "niby-dementor" nawet się nie zawahała.
-Expecto Patronum - powiedziała zdecydowanie, bez krzyku i bez jakiegokolwiek stresu. Kto ma różdżkę, ten ma władzę.
Nie trwało to chwilę. Wyraźny, mlecznobiały ryś, z frędzlami białawej mgły na uszach błyskawicznie przepędził przeciwnika i triumfalnie odwrócił się w stronę rzucającej zaklęcie, pozwalając Ruth obejrzeć dokładnie każdy rys swojej postaci.
To był jej patronus, jej obrońca i wysłannik, któremu od teraz może zaufać, bo on najwidoczniej tak zaufał jej, że będą stanowić wyjątkową parę.

[6]

patronus: ryś euroazjatycji

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 288
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto Paź 11 2016, 11:51

Trochę dawno temu.
Dziwnym byłoby, gdyby maniaczka zaklęć nie umiała wyczarować patronusa a przynajmniej nie próbowała. Umiała wiele rzeczy takich jak warzenie eliksirów, rozpoznawanie magicznych roślin, umiała się bronić i atakować, a także w minimalnym stopniu używać zaklęć uzdrawiających. Kiedy pojawiła się sali, nieco się denerwowała, a wszystko przez to, że nie umiała sobie przypomnieć szczęśliwego wspomnienia. Jej dzieciństwo nie należało do łatwych.
Stanęła na środku sali z pustką w głowie, jednak po chwili wzięła kilka głębszych oddechów celując różdżką przed siebie.

/Kostka: 2/

Machnęła, wymówiła zaklęcie, lecz próba nie była zbyt udana przez jej brak pewności siebie i nerwowe szukanie miłego wspomnienia. Lewitujący przed nią stwór niby nie był prawdziwy a jednak przywołał w niej uczucie niepokoju i... paniki? Z różdżki "wypłynęła" mizerna biała wstęga a ona wiedziała, że musi się bardziej skupić.

/Kostka: 1/

Poszło jeszcze gorzej. W pewnym momencie dostała małpiego rozumu i spanikowała. Tak, tym razem spanikowała opadając bezwładnie na ziemię i jedynym co zrobiła było przyglądanie się potworowi. Czuła też jak łzy cisną jej się do oczu z bezradności. Przecież umiała to zaklęcie! Tak uważała. Po trzeciej próbie (kostka: znowu 1) zrezygnowana wybiegła z płaczem z sali.

Podejście kolejne/kostki po kolei: 1, 3, 3, 1, 3, 4.

Wróciła kilka dni później by ponownie spróbować wyczarować swojego obrońcę. Niestety ponownie zjadła ją pewność siebie a później fakt, że nie umiała przypomnieć sobie szczęśliwego wspomnienia. Kolejne kilka prób skończyło się fiaskiem i nawet myślała o tym, by znowu rzucić to i nie próbować. W końcu znowu jej się nie udawało a Patronus najwidoczniej miał ją w nosie i nie chciał wyjść spod jej ręki tak, jak należy. Może było dla niej za wcześnie?
Z tą myślą chciała skończyć swoją przygodę, jednak zaraz po wyjściu z sali doznała olśnienia. Ostatnia próba. Stanęła przed szafą, wycelowała w nią różdżką, zrobiła ładny ruch nadgarstkiem wypowiadając wyraźnie:
- Expecto Patronum - jednocześnie przestała myśleć nad szczęśliwym wspomnieniem i to chyba stanowiło klucz do sukcesu, bo wspomnienie przyszło do niej samo. To, kiedy uciekła z domu i czuła się bezpieczna pod skrzydłami dziadków. Siedzieli wtedy naprzeciwko kominka zajadając się popisowym ciastem babci nie myśląc o przykrościach wyrządzonych jej przez matkę. Jej patronusem okazał ryś - finezyjny i z klasą, ale jednocześnie groźny. Opuściła salę po kilku minutach upajania się swoim sukcesem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 535
  Liczba postów : 600
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Paź 29 2016, 15:30

Kostki: 3, 4
Dawno, dawno temu

Chociaż z zaklęć była nieco wyżej niż przeciętny użytkownik, tak dalej było dużo rzeczy, które jej nie wychodziło. Na przykład Patronus. Kiedy tego dnia spróbowała, los jej nie sprzyjał, dzięki czemu prawie nasikała w majtki, gdy z szafy wyleciał bogin a ona nie mogła nic poradzić... stała jak wryta, patrząc na to dziwne stworzenie czując, że nogi jej drętwieją i nic nie może zrobić. Nie mogła się nawet poruszyć ani wydusić z siebie krzyku. W końcu jej mózg przetworzył informację, że powinna uciekać (kiepski instynkt samozachowawczy, w normalnej sytuacji już by dawno pewnie umarła), tak też zrobiła, zwiewając jak najdalej stąd.
Mimo to pojawiła się kilka dni później ze świeżym umysłem - w końcu kiedyś jej wyjdzie, prawda? Jeśli chciała funkcjonować w magicznym świecie to powinna chyba mieć swojego obrońcę. Chyba. W każdym razie stanęła naprzeciwko szafy, rzuciła wyraźne "Expecto Patronum!" wykonując zgrabny ruch dłonią a kiedy z końca różdżki wystrzelił wyraźny wilk z tego szczęścia prawie zaczęła skakać. Potem, po tym jak się udało, wróciła uradowana do dormitorium.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Lis 02 2016, 16:44

Deven już od dawna wiedział, że powinien w końcu nauczyć się tego zaklęcia, jednak ciągle coś stawało mu na przeszkodzie - brak czasu, to raz, ale przede wszystkim brak wiary we własne zdolności w tej dziedzinie i strach przed stawieniem czoła swoim lękom.
Kiedy jednak się zdobył na odwagę, nie było już odwrotu.
Gdy dementor opuścił szafę, Deven poczuł, że ogarnia go panika, naturalna dla każdej żywej istoty w obecności tej potwornej istoty. Zaciskał palce na różdżce, ale w końcu skupił się na wspomnieniu. Zabawa z Jovenem i Riverem na śniegu, Travor, jeszcze całkiem mały lepiący bałwana i uśmiechnięci rodzice, i zapach cynamonu... Poczuł, że na jego nadgarstku zaciska się dłoń bogina, ale w tym momencie zebrał się w sobie i rzucił zaklęcie.
- Expecto Patronum!
Zobaczył coś na kształt białej mgły, przybierającej kształt jelenia wapiti... zawisła nad nim na jakieś dwie sekundy, ale to wystarczyło, by przepłoszyć bogina. Deven poczuł euforię, ale zdawał sobie sprawę, że przed nim jeszcze dużo pracy, by być w stanie odeprzeć atak prawdziwej czarnej magii...

4
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Ipswitch
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 72
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13755-madeleine-rose-swinton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13758-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13757-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13756-madeleine-rose-swinton




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Wto Gru 13 2016, 01:58

Kostki: 2
Kostki: 4

Ten dzień musiał nastąpić. Nie dlatego, że była ambitna i chciała się nauczyć tego trudnego zaklęcia, ale - jak to Mad - napadł ją kaprys, który ją tutaj zawlókł. Czysta ciekawość - jaki kształt przyjmie mój patronus? To pytanie nie dawało jej spokoju na tyle, że nie mogła spać po nocach. W końcu wymknęła się z dormitorium, żeby zacząć ćwiczyć. Czuła się podekscytowana, jak zwykle, kiedy robiła coś wbrew prawu. Była zdolna z zaklęć i pewna siebie.
Wkroczyła do sali i pierwszym jej problemem stał się bogin, który za cholerę nie chciał stać się dementorem i w końcu pokonała go zaklęciem Riddiculus. Drugi nie okazał się łaskawszy i jej plan spełzł na niczym... Musiała wrócić i uznać swoją porażkę lub obrać inną taktykę.

Kilka dni później zaciągnęła do sali - obiecując kilka czekoladowych żab - dzieciaka z trzeciego roku. Pulchniutkiego krukona, który zarzekał się, że boi się dementorów najbardziej na świecie. Na miejscu wystarczyło go tylko spetryfikować i otworzyć szafę. Chłopak posikał się momentalnie w gacie, kiedy z szuflady wysunął się czarny cień, a w sali zrobiło się zimno. Maddie za to z uśmiechem przystąpiła do dzieła. Zakasała rękawy i krzyknęła - EXPECTO PATRONUM! - zapomniała niestety o tym, że kluczowym jest przyjemne wspomnienie, więc jej różdżka jedynie pierdnęła małym obłoczkiem srebrnych iskierek i wydała żałosny dźwięk. "Dementor" już dopadał krukona, który widocznie już był w trakcie dwójki ze strachu, ale Maddie coś innego zaprzątało głowę - radosne wspomnienie, radosne wspomnienie, radosne... Nie przychodziło jej nic do głowy... Nagle zrobiło się przykro i smutno i... łzy napłynęły do jej oczu. Przyklęknęła. Wszystko zdawało się nie mieć sensu. Podniosła powoli różdżkę - Riddiculus... - wyszeptała drżącymi wagami, bo w jej głowie scena za sceną powtarzały się tylko wszystkie jej porażki i dramaty i nawet zachciała na moment, żeby prawdziwy dementor złożył swój pocałunek i zakończył jej cierpienie. Ciepło jednak po chwili wypełniło salę, kiedy bogin zmienił się kilka razy w różne groteskowe kształty, by rozpłynąć się w powietrzu.
Dzieciak wciąż leżał na podłodzie. Maddie podeszła i z wściekłością kopnęła go pod żebra, następnie wyszła z sali ciskając przekleństwa...

Kolejny raz przygotowała się już zawczasu próbując utrwalić w swojej pamięci naprawdę szczęśliwe wspomnienie, kiedy po raz pierwszy stanęła u progu Hogwartu, przydzielono ją do domu i uświadomiła sobie, że jej kontakt z ojcem ograniczy się tylko do listów przynajmniej na kilka miesięcy. Trudniej dzisiaj było znaleźć jej przynętę na dementora, bo po ostatniej historii wszystkie dzieciaki omijały ją szerokim łukiem, ale w końcu udało jej się znaleźć w akcie desperacji starszego o rok ślizgona, który zgodził się jej pomóc ale chyba liczył na jakąś "nagrodę" - niedoczekanie jego, był obleśny i cały obsypany trądzikiem. Spełnił jednak swoje zadanie perfekcyjnie - kiedy tylko bogin wyszedł z szafki, zmienił się w dementora. Mad wystąpiła o krok i nie czekając, aż smutne wspomnienia znowu zawładną jej umysłem krzyknęła - EXPECTO PATRONUM! - Tym razem z jej różdżki wydobyło się coś o niewyraźnych kształtach, co natarło na fałszywego dementora. Maddie z uśmiechem obserwowała mrugającego aligatora, który jednak szybko rozpłynął się w powietrzu i znów musiała użyć zaklęcia Riddiculus by zapędzić bogina do szafy.
Chłopak odwrócił się w jej stronę i otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć.
- Szsz, szsz, szsz! - Przerwała mu Mad z łobuzerskim uśmiechem kładąc palec na jego ustach. Chłopak zamilknął i uśmiechnął się jak uradowane cielę. Ten wyraz głupoty na jego twarzy nie zniknął nawet wtedy, gdy w jego brzuch ugodziło zaklęcie Drętwoty. Chłopak runął na ziemię i dopiero po chwili zorientował się, co się stało, ale nie był w stanie się poruszyć. Mad wyszła z sali, przy okazji nadeptując na jego rękę. Po drodze naśladowała ustami przesterowane brzmienia Wrzeszczących Imperiusów, rozpylając dookoła kropelki śliny i strojąc miny do wiszących na ścianach obrazów.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13698-sky-aston?nid=3#364020
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13713-watching-the-sky-with-sky#364101
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13708-sky-aston#364072
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13707-sky-aston#364068




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Gru 16 2016, 12:18

Kostka: 4
Stała przed klasą, dosłownie przez chwilę zastanawiając się, co ona tu robi. Patronus był koleją jej zachcianką, którą chciała spełnić. A skoro już sobie go obrała za cel to nie mogła zrezygnować. Weszła do sali, powtarzając w głowie, że to nie będzie prawdziwy dementor, na samo wspomnienie ogarniał ją chłód.
Kiedy szafa się otworzyła, stała jak sparaliżowana, a wspomnienia zaczęły ją pochłaniać. Dopiero po chwili oprzytomniała, uzmysławiając sobie, że Patronus nie wyczaruje się sam. Przypomniałam sobie wydarzenie, które powinno wystarczyć do zaklęcia.
- EXPECTO PATRONUM!
Z różdżki zaczęła się wydobywać mgiełka, która uformowała się w kobrę, jednak zniknęła prawie tak szybko jak się pojawiła, to jednak pomogło przegnać bogina.
Zdała sobie sprawę, że będzie musiała nad tym jeszcze popracować, w końcu jak zawsze - musiało być perfekcyjnie. Nie miej jednak uśmiechnęła się triumfalnie i pogardliwie jednocześnie i opuściła salę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 336
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13776-svetlana-bulhakova#365411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13801-prawda-albo-milczenie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13820-avem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13802-svetlana-bulhakova




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Gru 21 2016, 22:28

Kostki: 2 i 5

Modne stało się posiadanie patronusa - przynajmniej Hogwarcie. Nieraz widziała, jak jej rówieśnicy chwalą się swoimi na błoniach, uznała więc, że spróbuje swoich sił, żeby również opanować to zaklęcie. Nie poszło oczywiście tak łatwo, jak przewidywała.
Wchłonęła dużą dawkę teorii, zanim przystąpiła do praktycznego testu, ale mimo tego nie spodziewała się, że zwykły bogin będzie w stanie ją tak dogłębnie przybić... Nie spotkała nigdy dementora, ale jeśli to była tylko namiastka tego, jak przerażającym stworzeniem były, to nie chciała nigdy musieć się z nimi mierzyć.
Opuściły ją wszelkie siły, a oczy zapełniły się łzami. Zachwiała się i prawie upadła - zapomniała nawet formułę zaklęcia, a kiedy wreszcie sobie ją przypomniała, była zbyt słaba, by wypowiedzieć ją dostatecznie zdecydowanym tonem, by móc przywołać dostatecznie silne wspomnienie. Po prostu odwróciła się wyszła z sali - powoli, zanosząc się szlochem.

Nie wróciła bardzo długo, ale wreszcie uznała, że jest w stanie zmierzyć się ze swoimi lękami ponownie. Zacisnęła zęby - tym razem nie pozwoliła sobie na chwilę zawahania - EXPECTO PATRONUM! - Zawołała. Wspomnienie było prostszą częścią - przypomniała sobie, kiedy otrzymała informację o przyjęciu do drużyny Srok. Uśmiechnęła się, a z jej różdżki wypłynął pewien kształt. W pierwszej chwili nie zdołała zauważyć jego formy, ale już po chwili dostrzegła, że jest to Ryś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 438
  Liczba postów : 381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Gru 28 2016, 13:12

Na początku nie bardzo przykładała się do nauki patronusa. Nie wiedziała sensu w nauce tej umiejętności. Po co jej to? To wymagało zaangażowania, poświęcania czasu... To zdecydowanie nie jest w jej stylu. Przez długi czas udawało jej się wyczarować jedynie białą wstęgę, zaledwie smugę patronusa. Co się stało potem? Jakoś tak wszyscy wokoło zaczęli się tego uczyć i hm... Wychodziło im to. Dlatego będąc już na studiach dziewczyna postanowiła, że nauczy się wyczarowywać patronusa. Standardowo - wiele rzeczy robiła tylko dlatego, żeby móc się czuć od innych lepszą. To nie było dobre podejście, a mimo to ilość ćwiczeń i czasu poświęconego na doszlifowanie tej umiejętności sprawiło, że gdy ponownie stanęła przed boginem wystarczyła tylko chwila - wspomnienie dnia gdy Chloe powiedziała, że zabiera ją na stałe do Doliny Godryka... Z różdżki wystrzeliło światło, które po chwili uformowało się w malutką i niepozorną papugę falistą. Mimo tego iż była malutka, to bogin uciekł w popłochu. A ona? Latała przez chwilę jeszcze po sali. Vittoria była nią na prawdę urzeczona.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Derbyshire
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 131
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13771-eris-carew
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13772-kryptonim-c-e-r-b-e-r
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13774-cerberek#365372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13773-eris-carew#365371




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Gru 28 2016, 21:25

Kostki: 4

Zawsze przykładała się do zaklęć i OPCM. Uznała, że z chęcią rozwinie się jeszcze bardziej i nauczy się zaklęcia patronusa. Czy było jej to potrzebne? Raczej nie, ale przecież mogła być niezła zabawa. Już sobie wyobrażała jaką formę przyjmie jej "opiekun". Po tym jak niemal została wydziedziczona przez swój przydział, przestała się przejmować ojcem i zaczęła robić wszystko tylko dla siebie, a przydałoby się jej teraz duchowe wsparcie.
Weszła do sali pełna dobrych wspomnień. Jednak pierwsze co ją uderzyło to zapach perfum matki. Zatraciła się w nim troszeczkę za długo, bo kiedy otworzyła oczy dementor był tuż przed nią. Wybrała pierwsze wspomnienie z brzegu i powiedziała:
- EXPECTO PATRONUM!
Jej oczom ukazał się przez chwilę uroczy fenek, ale już po chwili zniknął.
Zadowolona opuściła salę. Była z siebie dumna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Sty 19 2017, 15:00

Kiedy Sunny miala 17 lat..

Pojawiła się w klasie do ćwiczeń zaklęcia Patronusa. Była troche przestraszona, ale uczyła się wcześniej wiec nie powinno jej pójść źle. Wałkowała to Zaklęcie tygodniami nim przystąpiła do egzaminu. Kiedy w koncu nadeszła jej kolej stanęła przed szafa i wyciągnęła różdżkę przed siebie. Bogin wyskoczył z szafy i trach.
-Exoecto Patronum!-krzyknęła z odpowiednim akcentem. Z końca jej różdżki wystrzelił jasny płomień i przybrał kształt dużego Feniksa. Ptak uniósł sie trzepoczac skrzydłami. Przestraszony bogin zachował sie do szafy a obrońca Sunny unosił się przed nią. Bardzo długo nie znikał wiec dziewczyna miała szansę dokładnie mu się przyjrzeć. Jaj zaklęcie pateonusa było tak silne, ze stworzonko mogło przesyłać dla niej wiadomości. Z zadowoleniem uśmiechnęła się do Fenixa.

Kostka: 6
Patronus: Feniks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Sty 19 2017, 15:15

Gdy był na siódmym roku nauki...

Postanowił poćwiczyć dzisiejszego dnia naukę zaklęcia patronusa. Miał nadzieję, że bez problemu mu się to uda. Wszedł do sali dość skoncentrowany, już miał wybrane wspomnienie, które dotyczyło zobaczenie pierwszy raz swojego małego, nowonarodzonego brata. Był wtedy naprawdę bardzo szczęśliwy.
Zobaczył dementora i trochę zesztywniał, myślał, że sama różdżka go załatwi bez pomocy czarodzieja, ale dopiero wtedy gdy dementor dotknął jego ciała zauważył, że samo nic się nie zrobi. Machnął odpowiednio różdżką skupiając się na wybranym wspomnieniu. -Expecto patronum! - wykrzyczał kiedy to patronus chłopaka w kształcie pantery wydobył się z jego różdżki i uratował go przed dementorem. Co prawda zaraz zniknął, ale jednak udało mu się go wyczarować. Był z siebie bardzo zadowolony.

Kostka: 4
/zt

Dorośli wyczarowują patronusa w Sali strachów i potrzebne jest do tego minimum 7 punktów z zaklęć w kuferku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Sty 19 2017, 15:41

Technicznie nie wiem, czy będzie to zaliczone z uwagi na fakt, że punkty posiadam ale wspomagam się obiektem magicznym (trzymanym cały czas przy sobie). Najwyżej ktoś nie zaliczy :):

Rok temu...

To był ten dzień, kiedy Thomas postanowił nabyć taka a nie inną umiejętność. Oczywiście głęboko zastanawiał się, jaka będzie szansa na to, że spotka kiedyś Dementora... ale przestał się zaraz skupiać na tym prawdopodobieństwie.

Mantrę miał przygotowaną i powtarzał ją długi czas. Pierwszy problem jednak pojawił się dość szybko, gdyż jego różdżka nie zdawała się odpowiednio reagować. Wziął głębszy oddech, skupił się ponownie i raz jeszcze postarał się wywołać we własnym umyśle wystarczająco silne wspomnienie. Miał ich wiele ale jednym z najsilniejszych to chwila, kiedy po raz pierwszy udało mu się zahipnotyzować drugą osobę i przymusić ją do wyznaczonej czynności. Tamtego dnia był wręcz odurzony potencjałem i planami, jakie zaczynały się układać na przyszłość.
-Exoecto Patronum! - machnięcie różdżką i stworzenie wyskoczyło, chroniąc swojego właściciela. Forma nie była idealna i był niemalże przezroczysty ale i tak był to sukces. Uśmiechnął się do lisa, który raz go okrążył i całkowicie znikł..

Oczywiście miał świadomość, że należało kontynuować ćwiczenia. Teraz jednak nastała pora na uczczenie zwycięstwa.

Kostka: 4
Patronus: Lis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 510
  Liczba postów : 206
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Sty 22 2017, 13:56

Na wstępie należy dodać, że całe wydarzenia się odbyło dokładnie rok temu.

Przyszła do sali tylko w jednym celu. Chciała zrobić to, do czego została stworzona. Wcześniej, jednak nauczyła się formułki oraz zrobiła drobny rachunek sumienia. Musiała znaleźć wspomnienie odpowiednio silne, by móc osiągnąć sukces. Pierwszy, o którym pomyślała było jej dzieciństwo, lecz chyba do takich premium mogła zaliczyć ocalenie przez ojca. Z resztą, nie ważne, postanowiła, iż go użyje, wszakże niby co w jej przypadku miało być silniejsze? Właśnie.
Dziewczyna odważnie weszła do środka, trzymając w ręku swoją różdżkę. Następnie stanęła przed szafą i patrząc na mające z niej wypełznąć zło, skupiła się na tym, co ważne i najważniejsze. Wszakże była przygotowana, a to chyba było najważniejsze prawda?
Nastał w końcu moment, gdy spotkała się ona i on. Bogin w swojej prawdziwej formie, zaczął zmierzać w jej kierunku. Jego łapska miały się zacieśnić na jej smukłej szyi, zaś całe szczęście miało nigdy nie nadejść. Nie bała się go, żyjąc myślą, że żyje tylko dzięki Evanowi. To się właśnie liczyło, ona i jej dziewictwo! W końcu, Madd żyje i się nie podda!
- Expecto Patronum! - krzyknęła z całą mocą, wzrokiem patrząc na jej przeciwnika.
Z różdżki jak poparzony wyleciał Fenek, który obronił ją przed napastnikiem. Krążąc wokół niego, nie dał mu do nie nawet dojść, co sprawiło, że nasza czarodziejka chyba za bardzo się nakręciła. Podskakując z radości do góry, nawet nie zwróciła uwagi, kiedy jej Patronus zniknął. Szybko po tym, nastał lodowaty chłód, a ona jak torpeda uciekła z klasy. Wiedziała, że będzie nad musiała popracować, ale póki co, czas by cieszyć się z sukcesu!
Liczba oczek: 5
Patronus: Lis Fenek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 36
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14065-quennie-sharma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14089-quennie-sharma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14088-quennie-sharma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14087-quennie-sharma




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Lut 01 2017, 15:11

Czary mary miało miejsce rok temu, kiedy Quennie była na ósmym roku.

Quennie odczuwała wstyd przed rówieśnikami. Miała przeszło osiemnaście lat, bez większych problemów zdawała egzaminy, a nie potrafiła wyczarować patronusa. Niektórzy już robili to w piątej czy nawet szóstej klasie. Ot, taka z niej studentka Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Przez moment uważała, że winna jest jej niska czystość krwi, jednakże zaraz skarciła się za to w myślach. Ileż to istniało mugolaków, którzy wyczarowywali patronusa z zamkniętymi oczami. Może Quennie za mało ćwiczyła? Uważała, że wykonała już tyle ćwiczeń, że w końcu patronus przybierze ten oczekiwany kształt. Postanowiła to sprawdzić.
Weszła do pustej sali i rozejrzała się dookoła. Była tutaj sama, więc może uda jej się w końcu to zrobić. Dość ciężko oddychała, bowiem ogarniał ją stres. Podeszła do dużej szafy, zadzierając głowę do góry, aby objąć cały mebel swoim wzrokiem. Przełknęła ślinę i przygryzła wargę. Czuła, że jest gotowa.
Jak na zawołanie, bogin wyłonił się z szafy, a Quennie zapomniała co tutaj w ogóle robi. W dłoni ściskała swoją różdżkę, ale co z tego, skoro nie miała siły aby powiedzieć zaklęcie. Stała jak słup soli i trzęsła się jak malutka dziewczynka, co akurat w jej przypadku było dość dziwne. Nieprawdziwy dementor zaczął unosić się w kierunku ciemnowłosej, a ona przecież nie mogła dać za wygraną. Uniosła drżącym ruchem dłoni swoją różdżkę i już miała wypowiadać zaklęcie, gdy nagle z jej ust wydobył się tylko krzyk i wybiegła z sali jak poparzona. Ta próba należała do najbardziej żałosnych. Nawet nie zdążyła wypełnić się najszczęśliwszym wspomnieniem. Wiedziała, że musi się jeszcze przyłożyć do ćwiczeń. Nie mogła się poddać. Tak bardzo o tym marzyła. A może jeszcze nie była na to gotowa? Może przyjdzie jeszcze na to czas?

***

Quennie długo ćwiczyła. Poświęcała niemalże każdy wolny czas na ćwiczenie tego zaklęcia. Uczyła się dokładnej wymowy i ruchu różdżką. Jej kolejne sprawdzenie samej siebie odbyło się po pół rocznej przerwie. Wcześniej dziewczyna nie była gotowa. Po co miała pójść tam po kilku dniach, skoro pewnie próba znowu zakończyłaby się niepowodzeniem.
Tego dnia miała całkiem inne nastawienie. Weszła do dużej sali i szybkim krokiem podeszła do szafy. Wiedziała, że z mebla wyjdzie tylko bogin, żaden dementor. Przygryzła delikatnie wargę i ścisnęła w dłoni swoją różdżkę. Gdy z szafy wyszedł bogin, Quennie od razu wiedziała jak powinna go zniszczyć. Była tego pewna, jak nigdy dotąd. Przymknęła oczy, przywołując najszczęśliwsze wspomnienie jakie miała - narodzenie synka Fabiana. Po chwili otworzyła oczy i zdecydowanym ruchem dłoni wycelowała różdżkę w bogina i krzyknęła pewnym głosem:
- Expecto Patronum! - Cała ta scena okryta była otoczką magii. Quennie odczuwała wielkie emocje z tym wydarzeniem. Z końca różdżki wystrzelił świetlisty stworek, którego kształtu dziewczyna nie mogła określić tak od razu. Wydra? Lisek? W każdym razie gdy to stworzenie się pojawiło, bogin w popłochu uciekł do szafy. Na buzi młodej kobiety malował się szeroko uśmiech, pełen satysfakcji. Po chwili, Quennie zauważyła, że nie jest sama. Mogła spojrzeć prosto w oczy swojemu patronusowi, który obronił ją przed boginem. Potrafiła już określić jego gatunek. Była to urocza surykatka. Uśmiechnęła się do niej. Dziewczyna czuła się świetnie, jak nigdy dotąd. Wiedziała, że ćwiczenia popłacają. Rozpromieniona wyszła z sali i podążyła w stronę dormitorium. Musiała się pochwalić tym wyczynem ze swoimi znajomymi.

[z/t]

Liczba oczek: 1,6.
Patronus: Surykatka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 68
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14105-arthur-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14111-arthur-black#372980
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14110-arthur-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14109-arthur-black




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Lut 05 2017, 10:51

03.02.2016

Byłem już pełnoletni, a co za tym idzie wypadało by w końcu poznać dość wymagające zaklęcie jakim jest Expecto Patronum. Byłem jednym z niewielu z mojego rocznika, którym jeszcze się nie udało opanować sztuki wytworzenia swojego patronusa. Byłem bardzo zdenerwowany. Ręce trzęsły mi się jak galaretka, a umysł był przesiąknięty delikatnym strachem. Cały czas starałem się powtarzać formułkę w głowię, by wszystko poszło idealnie. Zrobiłem głęboki wdech i otworzyłem drzwi sali. Serce zaczęło bić jak szalone. Wiedziałem co się stanie jak tylko spróbuje. Mój największy lęk... Muszę myśleć o czymś pozytywnym. O czymś naprawdę silnym... Wiedziałem. Wyjąłem różdżkę i byłem gotowy. Przynajmniej tak mi się zdawało. W momencie kiedy ujrzałem Bogina moja ręka jakby zdrętwiała, a ja nie byłem wstanie wykrzyczeć zaklęcia. Z mojej różdżki buchnęły pomarańczowe wiązki energii, które otworzyły resztę skrzyń. To był koniec. Wszystkie złe duchy które przez przypadek uwolniłem spojrzały w moją stronę. Tego było już za wiele. Przerażony uciekłem z sali...


***

04.02.2016

Kolejnego dnia znów spróbowałem spojrzeć prosto w oczy wielkiej czarnej pustce w moim sercu. Nie byłem niestety pewny czy to aby na pewno dobry pomysł. Niestety, nie pomyliłem się. Zdenerwowanie znów wzięło górę nad moimi emocjami. Nie byłem wstanie nic zrobić... Co gorsze, wszystko działo się tak samo. Wszystkie upiory starały się wyssać ze mnie wszystko co dobre. Znowu uciekłem. Zamknąłem szybko drzwi od sali i przykucnąłem obok. Nie mogłem oddychać. Serce biło mi jak szalone. Zastanawiałem się, czy kiedykolwiek mi się uda...


***

04.05.2016

Minęło trzy miesiące od pamiętnej walki z Boginem. Uznałem, że dzisiaj, w moje urodziny, uda mi się przezwyciężyć strach i przywołam patronusa. Ćwiczyłem naprawdę długo. Codziennie wykonując odpowiedni ruch nadgarstka, powtarzając sobie w głowie sentencje. Wiem także jakie jest najpiękniejsze wspomnienie z mojego życia... Nie mogło się nie udać. Wolnym krokiem kierowałem się w stronę Sali do Ćwiczeń. Starałem się oddychać spokojnie. Otworzyłem sale. Zawahałem się przez sekundę i ruszyłem przed siebie. Chęć opanowania zaklęcia była większa od strachu. Przygotowałem się i otworzyłem skrzynie z Boginem. Ten niczym podmuch wiatru wyleciał ze swego więzienia. Zrobiłem mały krok do tyłu, jednakże byłem czujny. Wycelowałem różdżkę w stronę upiora, a następnie zamknąłem oczy. Wtedy wypowiedziałem zaklęcie: - Expecto Patronum! - Czułem jak przez moją dłoń przepływa niebieska energia. Otworzyłem oczy i ujrzałem go. Śnieżno białego wilka. W końcu się udało! Niestety, zbyt szybko się ucieszyłem. Mój patronus zniknął równie szybko jak się pojawił. Na szczęście wiem już jak go przywołać. Szybko pobiegłem w stronę wyjścia i zamknąłem drzwi. Me dłonie znowu zaczęły drżeć jak opętane. Te podekscytowanie... Ta ulga... W końcu! Schowałem różdżkę i ruszyłem dalej na zajęcia pełen radości. Szybko mi ten uśmieszek nie zejdzie z twarzy, jestem tego pewien.

Wylosowałem kolejno: 3, 3, 5

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : ścigająca, jasnowidzenie
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14114-sumayah-rennie-summer-rochelle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14116-summer#373126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14117-iskra#373127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14115-sumayah-rennie-summer-rochelle#373125




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Lut 09 2017, 18:00

Przyszła tutaj jedynie w jednym celu. Chyba każdy może się domyślić po co. To tutaj ćwiczono patronusa, a ona miała zamiar się go nauczyć. Również była ciekawa jaka to postura kryje się za nią. Wyobrażała sobie swojego patronusa, ale zobaczymy jak to będzie.
Gdy tylko znalazła się w środku nie zamierzała długo czekać. Wyciągnęła różdżkę zza pleców trzymając ją przed sobą. Kompletnie nie wiedziała jak ma się za to zabrać. Jakie ona ma dobre wspomnienie? Każde było dobre i właśnie w tym był problem, bo nie mogła znaleźć tego odpowiedniego. No cóż
Dementor opuścił szafę i kierował się w jej kierunku. Patrzyła na niego, a tak naprawdę nie mogła się ruszyć, co prawda ona się nie wystraszyła jednakże zapatrzyła w postać wiszącej szmaty przed nią. Tak, tak. Ona tak właśnie nazywała te stworzenia. Były dziwne i straszne dla większości ludzi, jednak ona się ich wcale nie bała. Może dlatego, że nigdy ją nie zaatakowały. Zamyśliła się, ale z tego wyrwał ją zimny chłód. Tak, to dementor. Był zimny i chłodny, w pomieszczeniu zrobiło się okropnie. Ona nie lubiła takiego klimatu... Brrr. Zatrzęsla się i przypomniała sobie najlepsze wspomnienie. Może nie najlepsze z jej dotychczasowego życia, ale jedno z lepszych. Tak to wspomnienie z siostrą. Cholera. To było dla niej dobre wspomnienie? Ale nie wiedząc czemu właśnie to jej przyszło do głowy. -Expecto Patronum! - krzyknęła czując moc swojej różdżki. Naprawdę pragnęła, ażeby to zaklęcie się udało. I owszem. Mały szczygieł dosłownie wyleciał z jej różdżki. Dowiedziała, że to mały ptaszek, ale jaki piękny. Spojrzała na niego i wzdychnęła gdy zaraz pojawiła się mała mgiełka i koniec. Dementor zniknął, ale i też jej patronus zniknął. Ale udało się! Będzie nad tym ćwiczyła.

Kostka: 4
Patronus: Szczygieł
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 92
Dodatkowo : ścigająca, jasnowidzenie
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14114-sumayah-rennie-summer-rochelle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14116-summer#373126
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14117-iskra#373127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14115-sumayah-rennie-summer-rochelle#373125




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Czw Lut 09 2017, 18:02

Przyszła tutaj jedynie w jednym celu. Chyba każdy może się domyślić po co. To tutaj ćwiczono patronusa, a ona miała zamiar się go nauczyć. Również była ciekawa jaka to postura kryje się za nią. Wyobrażała sobie swojego patronusa, ale zobaczymy jak to będzie.
Gdy tylko znalazła się w środku nie zamierzała długo czekać. Wyciągnęła różdżkę zza pleców trzymając ją przed sobą. Kompletnie nie wiedziała jak ma się za to zabrać. Jakie ona ma dobre wspomnienie? Każde było dobre i właśnie w tym był problem, bo nie mogła znaleźć tego odpowiedniego. No cóż
Dementor opuścił szafę i kierował się w jej kierunku. Patrzyła na niego, a tak naprawdę nie mogła się ruszyć, co prawda ona się nie wystraszyła jednakże zapatrzyła w postać wiszącej szmaty przed nią. Tak, tak. Ona tak właśnie nazywała te stworzenia. Były dziwne i straszne dla większości ludzi, jednak ona się ich wcale nie bała. Może dlatego, że nigdy ją nie zaatakowały. Zamyśliła się, ale z tego wyrwał ją zimny chłód. Tak, to dementor. Był zimny i chłodny, w pomieszczeniu zrobiło się okropnie. Ona nie lubiła takiego klimatu... Brrr. Zatrzęsla się i przypomniała sobie najlepsze wspomnienie. Może nie najlepsze z jej dotychczasowego życia, ale jedno z lepszych. Tak to wspomnienie z siostrą. Cholera. To było dla niej dobre wspomnienie? Ale nie wiedząc czemu właśnie to jej przyszło do głowy. -Expecto Patronum! - krzyknęła czując moc swojej różdżki. Naprawdę pragnęła, ażeby to zaklęcie się udało. I owszem. Mały szczygieł dosłownie wyleciał z jej różdżki. Dowiedziała, że to mały ptaszek, ale jaki piękny. Spojrzała na niego i wzdychnęła gdy zaraz pojawiła się mała mgiełka i koniec. Dementor zniknął, ale i też jej patronus zniknął. Ale udało się! Będzie nad tym ćwiczyła.

Kostka: 4
Patronus: Szczygieł
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14141-niklaus-hamilton#373776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14189-niklaus-hamilton#374177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14188-niklaus-hamilton#374176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14187-niklaus-hamilton#374175




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Lut 11 2017, 06:07

5 Rok nauki w szkole..

To była tak chwila, która musiała kiedyś nastąpić. Mając naturalne predyspozycje w zaklęciach, Niklaus był całkiem dobrej myśli. Wiedział dokąd ma się udać i jak sama klasa będzie wyglądała. Jedyne w co musiał się uzbroić to cierpliwość, czekając na swoją kolej. Zabijał czas obserwacją jak pozostałe osoby w pomieszczeniu starają się wyczarować swojego strażnika, który obroni ich przed tutejszym "dementorem". Niektórym szło lepiej, innym gorzej. Lecz nikt nie był w stanie zyskać idealnego efektu. Czy w jego przypadku będzie inaczej? Zobaczymy.
Będąc już przygotowanym, wyciągnął różdżkę i przystąpił do procesu. Pozytywna myśl... najszczęśliwsza, jaką się posiadało. Uśmiechnął się wiedząc dokładnie na czym stoi. Pełna wilcza forma, kiedy już ból miał za sobą oraz wspólny bieg i polowanie z własnym stadem w świetle księżyca.. nigdy nie czuł się wtedy bardziej wolny.
-Expecto Patronum! - wypowiedział na głos pewnie i stanowczo. Gdy bogin pojawił się na horyzoncie, z różdżki wystrzelił istotę o kształcie niedźwiedzia grizzly. Nie tylko przegonił dementora, to wręcz wywołał w nim istną panikę, bowiem nie był w stanie nic a nic przebić się przez tak wspaniałą osłonę. Obrońca nie miał jednak zamiaru od razu wyparować, stał dumnie na środku klasy. Pozostali uczniowie mogli więc do niego podejść i się przyjrzeć, to natomiast spowodowało duży podziw dla Hamiltona. Był z siebie bez wątpienia dumny..

Spoiler:
 

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 288
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Lut 13 2017, 00:33

Retrospekcja - czwarty rok nauki w Hogwarcie

William czuł się niebywale dobrze w zaklęciach i obronie przed czarną magią. Długo zastanawiał się czy podoła temu zaklęciu. Nie chodziło o to, że w siebie nie wierzył, bo wiedział, że jest świetny. Jego życie jednak składało się niemal z samego bólu. Zastanawiał się skąd wytrzaśnie miłe wspomnienie, które będzie na tyle silne, by pokonać bogina, co dopiero prawdziwego dementora.
Postanowił jednak spróbować, nie miał nic do stracenia. Wszedł do klasy i skinął nauczycielowi na przywitanie. Denerwował się, miał się zmierzyć z dementorem. Przyprawiały go o dreszcze, nawet kiedy doskonale zdawał sobie sprawę, że to tylko bogin.
Profesor otworzył szafę, a z jej wnętrza wyleciała istota rodem z największych koszmarów. W pomieszczeniu spadła temperatura, oddech chłopaka zamieniał się w chłodną parę. Zasięgnął pamięcią w głąb swojego umysłu, przypomniał sobie swoich rodziców, dom w Manchesterze, ich wspólny spacer.
Uniósł różdżkę wysoko i pewnie przed siebie, znał zaklęcie.
Expecto Patronum! — niemal wykrzyknął, włożył w te słowa całą moc wspomnienia.
Z jego różdżki wypłynął strumień białego światła, a po nim świetlisty wilk.
Will jednak zdekoncentrował się na chwilę, co spowodowało zniknięcie patronusa. Nauczyciel musiał pomóc zamknąć bogina z powrotem, jednak William był podekscytowany tym co właśnie zrobił.
Usłyszał słowo, o którym marzył: "Zdałeś."


Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 537
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pią Mar 24 2017, 07:56

Długo się zbierał do tego, by w ogóle dotrzeć do tej sali. Znał dobrze regułki i zasady rzucania tego zaklęcia, najtrudniej było znaleźć mu jakieś wspomnienie na tyle silne by wiedział, że po coś może tam iść. Długo zajęło znalezienie takowego ponieważ pomimo tego, że miał ciężkie dzieciństwo i jego życie to ciągła walka, dostawanie batów, to jednak nadal wiódł szczęśliwe życie.
Wszedł do klasy i wyciągając różdżkę spojrzał się na nią. Przyglądał przez chwilę, przez jakąś część czasu myślał, że to ona jest jego najszczęśliwszym wspomnieniem. Ale wczoraj zdał sobie sprawę z tego, że coś innego było na pierwszym miejscu.
Oddychał spokojnie, równo, ale głęboko. Przyglądając się sporej szafie bardzo dobrze wiedział co się znajduje w środku. Zwyczajny Bogin i gdyby nie to, że ten był zaczarowany tak by zamieniać się w dementora to przybrałby postać wilkołaka. Nie to, że się bał tych stworzeń. Oj nie, nienawidził z całego serca, ale z pewnością się go nie bał.
- Alohomora - wypowiedział w stronę szafy i usłyszał charakterystyczne stuknięcie otwierania zamka. Drzwiczki uchyliły się powoli i wpierw z środka wychyliła się koścista ręka która złapała za drzwiczki i pchnęła je.
Jego oczom ukazał się dementor.
Przełknął ślinę i uniósł wyżej magiczne drewienko. Celował mu prosto w głowę.
Błyskawicznie przypomniał sobie rodzinny wyjazd do Ameryki, przypomniał sobie te magiczne dźwięki bębnów, piszczałek i odgłosów wydawanych przez tańczących. Ciało samo rwało się do tańca chociaż po raz pierwszy słyszałeś tę melodię. Nie ważne jak byłby zły, wściekły na cały świat, czy smutny. Nie dało się powstrzymać od tej melodii. Zaczynało się tańczyć, a jako, że byli tam całą rodziną, to tańczyli wszyscy, starzy i młodzi. I chociaż wiedział, że był pod wpływem jakiegoś dziwnego uroku, to nie przeszkadzało mu to.
- Expecto Patronum! - wypowiedział głośno i wyraźnie. Na końcu różdżki od razu błysnęło światło, silne, białe i oślepiające. Rozrosło się, błyskawicznie, urosło kilkanaście razy, aż w końcu zmaterializowało. Chimera ruszyła biegiem na dementora. Uderzała wściekle odganiając widmo do kryjówki.
Uśmiechnął się szeroko, ale nadal pozostał skupiony na wspomnieniu.
A ponoć zaklęcie bywało takie ciężkie do wyczarowania, a co dopiero do zmaterializowania go.
Dementor wskoczył do szafy i drzwiczki same się zatrzasnęły zamykając Bogina w środku.
Ogromna chimera zatoczyła jeszcze kilka kółek dookoła Corteza i rozpadła się.
Poczuł się zmęczony przez tak długie utrzymywanie zaklęcia, ale będąc szczęśliwym nie zwracał na to większej uwagi. Schował różdżkę do kieszeni i opuścił salę.
z/t

Wylosowana kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 652
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sob Kwi 15 2017, 22:34

Będąc w szóstej klasie, bardzo duże wrażenie robiło na mnie wyczarowywanie patronusa przez starszych kolegów. Wydawało mi się, że to najbardziej niesamowita umiejętność, jaką można posiąść w tej szkole, toteż rozpocząłem naukę. Pierwsze próby mieliśmy chyba na jakiejś lekcji obrony przed czarną magią, a później ćwiczyłem w samotności. Oczywiście było to bardzo ciężkie, ale kiedy z mojej różdżki zaczęły wydostawać się kłęby mlecznobiałej mgiełki, postanowiłem zrobić moje pierwsze podejście do faktycznego zwalczania bogina-dementora.

1 próba.
Tego dnia byłem dość nerwowy, ledwo zjadłem śniadanie w wielkiej sali i od razu pojawiłem się w klasie, by poćwiczyć rzucanie zaklęcia patronusa. Stanąłem przed szafą, która klekotała i kolebała się pod wpływem szamoczącego się w środku bogina. Przełknąłem głośno ślinę i poprzekładałem różdżkę między rękami. W pomieszczeniu był ze mną jakiś starszy student, który zaoferował mi swoją pomoc w razi gdybym nie dał rady, więc czułem się nieco pewniej, ale mimo to serce waliło mi jak oszalałe. Odsunąłem się o krok i wyciągnąłem różdżkę przed siebie, w głowie przygotowując sobie jakieś szczęśliwe wspomnienie. Wyobrażałem sobie właśnie, jak używam samogrającej harfy z mojego pokoju do rozpalenia ogniska, gdy student otworzył drzwi... A Z SZAFY WYPADŁ OGROMNY, CZARNY ZAKAPTURZONY DEMENTOR. Nawet nie zdążyłem się mu przyjrzeć, bo zobaczyłem tylko jaki jest wielki i gdy usłyszałem, jak z hukiem wciąga powietrze, z krzykiem wybiegłem z sali.


2 próba.
Długo nie mogłem się pozbierać po tym widoku. Miałem wrażenie, że teraz każdego dnia igram ze śmiercią, skoro widziałem to okropne, czarne cielsko. Na samo wspomnienie miałem ciarki na całym ciele. Bardzo, ale to bardzo nie chciałem powtarzać tego doświadczenia, ale wiedziałem, że nie mam innej opcji i inaczej nie nauczę się tego zaklęcia. Pewnego dnia udałem się więc ponownie do pokoju ćwiczeń. Zebrałem resztki swojej odwagi i otworzyłem drzwi szafy, a której ponownie wyłoniła się zakapturzona postać. Cofnąłem się, uniosłem różdżkę i jakoś tak zupełnie zapomniałem, że powinienem pomyśleć o czymś szczęśliwym, więc tylko machałem sobie tą różdżką, drąc się wniebogłosy, a gdy w sali pojawił się jakiś zaalarmowany sprawą uczeń, uciekłem gdzie pieprz rośnie.

3 próba.
W zasadzie straciłem już jakąkolwiek nadzieję, że kiedykolwiek będę w stanie opanować to zaklęcie. Przecież to było awykonalne! Kiedy tylko przypominałem sobie obraz tego przerażającego dementora, drżałem na całym ciele, a w głowie jawiła mi się pustka. Często próbowałem przypominać sobie szczęśliwe momenty z mojego życia, ale nie potrafiłem nic przywołać - co również mnie dobijało, bo na jakiej zasadzie miałem wyczarować patronusa bez dobrych myśli? Zwlekałem jeszcze dłużej, ćwicząc sobie zaklęcie po kryjomu bez bogina, ale któregoś dnia Lotta potrząsnęła mną i powiedziała, żebym w końcu wziął się w garść. I miała rację. Pozbierałem myśli i nawet udało mi się pomyśleć o czymś szczęśliwym. Tym razem niestety też bazowałem na mojej wyobraźni, ale pomyślałem sobie, że kiedyś będę tworzył kule, będę żył niezależnie i nie będę się w ogóle przejmował tym, co sądzi o mnie moja rodzina. Uczepiłem się tej myśli, bo ta perspektywa naprawdę jawiła mi się jako definicja mojego szczęścia. Cóż, powinno wystarczyć. Załatwiłem sobie jakiegoś przydupasa, by mi otworzył drzwi od szafy. Po raz trzeci ujrzałem dementora i początkowo stanąłem osłupiały, zupełnie jakbym czekał, żeby moja różdżka sama rzuciła zaklęcie. Niestety nie tak to działało, więc w miarę jak postać w kapturze się do mnie zbliżała, ja odchrząknąłem nerwowo, skupiłem się mocno na mojej szczęśliwej wizji i krzyknąłem:
- Expecto Patronum! - Tym razem z końca mojej różdżki zaczęło się coś wyłaniać. Ba, zaczęło przybierać kształty! Nie wiem, czym byłem bardziej zaskoczony - tym, że mi się udało, czy tym, co było moim patronusem. Zwierzę, które uformowało się z mlecznobiałej mgły, nie było do końca wyraźne, ale na pierwszy rzut oka wyglądało jak połączenie wilka, lisa i jelenia - kompletnie nie miałem pojęcia, co to. Nie grało to jednak żadnej roli, najważniejsze było działanie mojego patronusa, a spełnił on swoje ochronne zadanie.
Opuściłem salę z poczuciem tryumfu. Może nie było to najlepsze podejście, na jakie było mnie stać, ale przynajmniej na chwilę pozbyłem się obezwładniającego mnie strachu.

kostki: 1, 1, 4



Ostatnio zmieniony przez Calum O. L. Dear dnia Pon Kwi 17 2017, 14:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Nie Kwi 16 2017, 00:38

Bridget była bardzo przejęta możliwością nauczenia się zaklęcia patronusa. W zasadzie od dobrych kilku tygodni czytała o tym wszystko, co tylko udało jej się znaleźć w podręcznikach i nawet pytała znajomych, którzy opanowali tę zdolność, by udzielili jej jakichś rad w związku z nauką. Opanowała już ruch różdżką, ćwiczyła wymowę, by nawet w zimnym pokoju przy trzęsącej się szczęce była w stanie wymówić odpowiednią formułę. Tego dnia poczuła się gotowa na spróbowanie swoich sił w praktyce. Słyszała wiele o tym pokoju ćwiczeń, gdzie po różnych meblach poukrywane były boginy, które służyły do ćwiczeń. Bridget odrobinę obawiała się tego, co może zobaczyć tu w sali, ale postanowiła zrobić chociaż jedno podejście do sprawy.
Stanęła w odpowiedniej odległości, by mieć trochę czasu na reakcję. Zaklęciem otworzyła drzwi szafy, z której wyłonił się zakapturzony dementor. Dziewczyna zawahała się, ale tylko przez chwilę i szybko machnęła różdżką, wypowiadając zaklęcie:
- Expecto Patronum!
Z jej różdżki wystrzelił nieźle wyglądający patronus! Bridget była tak podekscytowana, że jeszcze chwila, a zaczęłaby skakać w miejscu. Udało jej się przegnać okropnego dementora, który ponownie zamknięty w szafie sprawiał, że cała kołysała się na boki. Przyglądnęła się swojemu patronusowi i mimo że był naprawdę niewielki, był również słodki. Z uśmiechem wyszła z sali.

kostka: 5

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   


Ostatnio zmieniony przez Bridget Hudson dnia Pon Kwi 17 2017, 14:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 354
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 978
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Pon Kwi 17 2017, 14:27

gdzieś w 2015

Po dwóch nieudanych podejściach do pokonania bogina postanowiłam podejść do egzaminu jeszcze raz. Strasznie obawiałam się tej próby, bo dwie poprzednie skończyły się tragicznie - wybiegłam z płaczem z sali przerażona.
Tym razem długo przygotowywałam się do egzaminu i byłam niemalże pewna, że tym razem mi się uda. Gdy z szafy wyszedł bogin przemieniony w dementora. Przerażona skupiłam się na tym, żeby przypomnieć sobie szczęśliwe chwile spędzone z siostrami.  Tym razem bez problemu udało mi się wyczarować patronusa, który przybrał postać małego gryzonia, który zleciał na dementora z góry i unieszkodliwił go. Gdy dementor zniknął mój patronus podszedł do mnie i stanął przede mną jakby chciał mi coś przekazać. Był tak wyraźny, że byłam niemal pewna, że udałoby mi się z jego pomocą wysłać do kogoś wiadomość. Przyjrzałam mu się - nie byłam pewna co to za zwierzę. Wyglądał jak jakaś polatucha, ale nie byłam tego pewna, dopiero później sprawdziłam, że była to polatucha syberyjska. Zwierzak był przesłodki, jednakże musiałam przerwać zaklęcie i wyjść z sali.

Kostki: 1,3,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 119
  Liczba postów : 332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14368-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14425-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14422-bocarter-hamilton#381876
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14420-bocarter-hamilton#381874




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Sro Kwi 19 2017, 19:36

KOSTKA: 4

Panicz Hamilton nauczył się wyczarowywać patronusa na piątym roku nauki. Wiedział, że ten rodzaj magii nie należy do najłatwiejszych, jednak był pewien, że nauczy się go bez większego problemu. W końcu dla niego nie istniało nic niemożliwego, tym bardziej że świetnie dawał sobie radę na zajęciach z obrony przed czarną magią, gdyż zawsze pilnie przykładał się do nauki. Od samego początku pragnął nauczyć się tego zaklęcia, gdyż był bardzo ciekaw, jaką formę przybierze jego patronus. Przed podjęciem się owego zadania przestudiował uważnie notatkę z podręcznika na ten temat. Wiedział więc z czym przyjdzie mu się zmierzyć, aby osiągnąć zamierzony efekt. Wybrał również jedno ze swoich najszczęśliwszych wspomnień z dzieciństwa, kiedy spędzał wakacje razem z ojcem na Florydzie, gdzie przeżył naprawdę wspaniałe chwile. Oczywiście doskonale zdawał sobie sprawę, że będzie miał do czynienia tylko z niegroźnym boginem. Mimo wszystko jednak poczuł przemożny strach, kiedy drzwi szafy, stojącej w rogu obszernej sali, uchyliły się i wypełzła z nich przerażająca, upiorna zjawa, odziana w długi, czarny, postrzępiony płaszcz, spod którego wystawały tylko zgniłe, trupie ręce. Unosiła się kilka centymetrów nad ziemią, a twarz miała szczelnie zakrytą głębokim kapturem. „To tylko bogin, tylko bogin”, chłopak powtarzał to sobie uparcie w myślach, pragnąc dodać sobie otuchy. Stał w miejscu jak skamieniały, trzęsąc się ze strachu i zimna, jakie nagle wypełniło pomieszczenie. Upiór sunął bezszelestnie w jego stronę, a on wciąż stał osłupiały na sztywnych, drżących nogach i wpatrywał się weń szeroko rozwartymi oczami. Nagle przypomniał sobie o wspomnieniu, które przygotował na spotkanie z boginem. Zrobił głęboki wdech i przymknął na chwilę oczy, próbując się na nim skupić, gdy wtem poczuł dotyk obrzydliwych, zgniłych palców na ręce, w której trzymał różdżkę. Zacisnął powieki, wykrzykując  głośno zaklęcie, machnąwszy przy tym rozpaczliwie różdżką:
- Expecto patronum!
Z końca różdżki wystrzeliło jaskrawe światło, które przez krótką chwilę przybrało rozmytą sylwetkę srebrzystego lisa, przeganiając upiora z powrotem do szafy, po czym rozpłynęło się w powietrzu. Chłopak otworzył oczy, oddychając szybko z przeżytego szoku. Poczuł niemałą ulgę, a także dumę z tego, iż udało mu się wyczarować patronusa już za pierwszym razem. Wiedział jednak, że nie może na tym poprzestać, gdyż musi udoskonalić ową umiejętność i poszukać lepszego wspomnienia. Był ukontentowany formą swego patronusa, gdyż lis należał do jego ulubionych zwierząt, z uwagi na swą inteligencję i spryt, toteż nie pozostawało mu nic innego, jak tylko udać się do dormitorium i napisać list do ojca, aby powiadomić go o kolejnym sukcesie, jaki udało mu się dokonać podczas pobytu w szkole.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   

Powrót do góry Go down
 

Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Klasa do ćwiczeń patronusa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-