IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stara Rudera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 00:15


Stara Rudera


Na co dzień jest to miejsce, w którym ponoć straszy, nikt jednak nie ma świadomości tego, że cokolwiek tutaj się wydarzy jest magiczne. Kiedyś ta rudera należała do jednego z zielarzy, który ponoć pędził bimber, dlatego też unosi się tu zapach alkoholu. Inni zaś uważają, że w tym miejscu była stajnia dla koni i jednorożców, a każdy kto tu wpadnie ma wrażenie, że chodzi po magicznym łajnie. Nikt nie ma świadomości, że ta rudera co jakiś czas jest zamieniana w przepiękne miejsce, które staje się idealne na imprezy plenerowe dla uczniów Hogwartu.
Kilka metrów od zniszczonego budynku znajduje się jezioro, a kawałek dalej, docieramy do przepięknego ogrodu, jednak rośliny, które tam rosną nigdy nie były w stanie utrzymać się zbyt długo w obrębie tego miejsca, wszak jednorożcowe łajno nie służy, niektórym kwiatom.



Ostatnio zmieniony przez Winter Teixeira dnia Pon Kwi 14 2014, 17:40, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 10:32

Impreza bez Tanner'a? Niemożliwe!
Wylosował breloczek z podobizną Garetha Hampsona. Oczywiście, od razu wyświetlił się na nim napis, że nie oddał jakiegoś tam wypracowania z zielarstwa. Pewnie, teraz nie zapomni już o niczym, skoro będzie miał ten breloczek przy sobie! To takie pomysłowe, że ktoś wymyślił taki sposób przypominania o zajęciach zapominalskim uczniom.
Tanner z uśmiechem zakręcił butelką - cóż, wylosował jakąś nieznaną damę, z którą.. musiał wymienić się zawartością śliny swojej jamy ustnej. On był jak najbardziej chętny, ale co na to dziewczyna? Podszedł do niej, mówiąc jej o tym, jakie zadanie mają do wykonania. Jej mina nie wskazywała jeszcze na to czy jest zadowolona czy nie, ale postanowił cierpliwie poczekać na jej odpowiedź.

(kosteczki to: 6, densauego i 4)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 10:54

Charlie usłyszawszy o imprezie postanowiła oczywiście na nią pójść! Sądziła, że przyda jej się wreszcie trochę rozrywki. Bo ostatnio było z tym ciężko. Same bójki, płacze, lekcje. Pora było to zmienić! Dlatego nie czekając na nic, przyszykowała się do wyjścia i rzeczywiście wyglądała ładnie. Niemalże tak samo jak pogoda, ponieważ było słonecznie i ciepło. No, dopóki trwał dzień, bo pod wieczór zrobiło się nieco chłodniej, ale uznała, że na pewno zabawa ją nieco rozgrzeje. Tym samym wysłała sowę do swojego nowego ziomka SUNNY i umówiły się, że mniej więcej pójdą na imprezę razem, choć nie jestem pewna, czy poszła z nimi także Julia (?), więc załóżmy, że to była po prostu zagadka stulecia. Nie mniej nagle okazało się, że miała więcej wspólnego ze swym wrogiem niż przypuszczała! I w szampańskim humorze dotarła więc na miejsce spotkania.
Nie uwierzycie, wylosowała breloczek z JEDNOROŻCEM, jej patronusem! Był niesamowity, co chwilę idąc oglądała go z zachwytem. Nie mniej jednak musiała się pożegnać ze swą dotychczasową obstawą, bowiem stwierdziła, że chce zagrać w butelkę. Klapnęła sobie na któreś z wolnych miejsc, witając się ze znajomymi i nieznajomymi i oczekiwała na pierwszy ruch, którym okazało się pocałowanie kogoś przez nieznanego jej chłopaka.

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Trois-Rivières
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1827
Dodatkowo : metamorfomagia, rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 707
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5525-madison-chloe-richelieu#160262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5529-pancake-karma-is-coming-after-you#160278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5528-madisonowa-sowa#160270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7198-madison-richelieu




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 11:57

Aż ciężko uwierzyć, że rok tak szybko minął! Ledwo co właśnie na tych błoniach przyjezdnych witał dyrektor i uczniowie Hogwartu, a teraz rozgrywki się zakończyły i nadeszła pora na pożegnanie, aż się łaza w oku kręci! Madison oczywiście nie mogła ominąć takiej imprezy, dlatego wskoczyła w piękną sukieneczkę, może trochę zbyt optymistycznie oceniając warunki atmosferyczne, ale co tam. Gdy już pojawiła się na miejscu, w oczekiwaniu na swoich kanadyjskich ziomków, którzy, miejmy nadzieję, przyjdą na błonia, wylosowała breloczek i wprost nie mogła powstrzymać uśmiechu, kiedy zobaczyła, że jest nim miniaturowy tłuczek, który pasował idealnie, bo przecież grała na pozycji pałkarza. Może zrobiła się trochę zazdrosna, kiedy zobaczyła, że inni dostają urocze jednorożce czy dementorki, ale szybko o tym zapomniała, gdy dostrzegła zbierającą się grupkę do gry w butelkę. Jak na prawdziwą yolo dziewczynę przystało, oczywiście stwierdziła, że musi dołączyć do graczy i ani się nie obejrzała, gdy butelka wskazała właśnie ją. Uśmiechnęła się do Ślizgona, którego chyba nawet kojarzyła ze Skrzydła Szpitalnego, do którego trafił po bludgerowaniu z Riverem.
- Takie uroki gry w butelkę. - stwierdziła pogodnie, po czym ujęła delikatnie twarz chłopaka w swoje dłonie i złączyła ich wargi na parę chwil, tak, żeby nikt nie mógł protestować, że pocałunek był zbyt krótki czy kompletnie bez pasji. Madison Richelieu, weteranka gry w butelkę. Po wszystkim wróciła na swoje miejsce i zakręciła butelką, a ta wskazała Raphaela de Neveresa, któremu Kanadyjka również posłała uroczy uśmiech. - Wyjaw nam jakiś ekstra sekret.

4, rictumsempra, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1304
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7393-katniss-johnson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7396-niezrozumiana-przez-nikogo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7406-tutaj-katniss-johnson-zostaw-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7405-katniss-johnson




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 12:15

W szkole już od dawna chodziły plotki o rzekomej pożegnalnej imprezie. Gdy tylko Katniss dowiedziała się, że to prawda, postanowiła udać się na nią. A nuż spotka ją coś niezwykłego. Albo KTOŚ niezwykły.
Dla tej drugiej opcji dziewczyna nawet ubrała sukienkę. Kiedy po względnie długim czasie przed lustrem stwierdziła, że wygląda zadowalająco, udała się na miejsce imprezy.
Wylosowała breloczek z podobizną dementora. Jakby było jej mało ćwiczeń patronusa. Ten dementorek miał chyba zmienić jej pogląd na jego większych kuzynów, bowiem tańczył i podskakiwał. Ba, nawet wyśpiewywał jakieś nie do końca znane dziewczynie piosenki. Trzymając w dłoni breloczek, Katniss rozejrzała się w poszukiwaniu miejsca. Znalazła ławeczkę pod drzewem i usiadła na niej, obserwując przychodzących. Czas najwyższy zawrzeć nowe znajomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 70
  Liczba postów : 228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5606-cameron-bendix-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5620-cam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5663-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7827-cameron-bendix-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 12:25

Dziwnie było iść na pożegnalną imprezę przygotowaną między innymi dla swojej drużyny. Jednak nie to dostawało 10 w skali dziwności w ten dzień. Cameron, człowiek obrzucający błotem tą całą Anglię postanowił tutaj zostać. Pewnie u niektórych maluje się na twarzy szok, chociaż większość właśnie musiała zakładać tę opcję. Wcale nie zatrzymały go w Hogwarcie jakieś bzdety jak miłość czy przywiązanie do tego "cudownego miejsca". Sprawy rodzinne zatrzymały tutaj bliźniaków Weatherly, a przynajmniej jednego. Nie zamierzał z nikim dzielić się szczegółami i po prostu rozpowiadał pewną nowinę. Nie chodziło głównie o to, ale mniejsza. Babka Camerona popuściła mu trochę, dowiadując się o wygranej Kanady. W końcu mogła z dumą chwalić się swoimi wnukami, a w dodatku Cam nic nie narozrabiał w Wielkiej Brytanii. A przynajmniej nie została o tym powiadomiona. Musiała dojść do wniosku, że sport w jakimś stopniu ma na niego dobry wpływ... i odwołała jego zaręczyny. Nie wiedział dokładnie czy zrobiła to ostatecznie, ale nie zamierzał się dopytywać. Adelaide zniknęła z jego życia i wcale nie ruszyło go to. Wychodząc z pokoju wspólnego Slytherinu wpadł na Louisa, który był najlepszym przyjacielem jego Hanki. Nie mając lepszego towarzysza pod ręką, udał się z nim w kierunku jeziora. Cameron Ślizgon nadal budził w nim mieszane uczucia. Musiał się gnieździć z osobami o podobnym charakterze w jednym dormitorium. Większości z nich nie znał i nawet nie zamierzał tego zmieniać. Koljeną rzeczą za jaką będzie tęsknił, wydział sportowy Riverside. Na szczęście wprowadzał się niedługo do Cezara, z którym musiał na nowo poprawić stosunki braterskie. O, dostał na wejściu prezent. Przyjrzał się wylosowanemu upominkowi i uśmiechnął pod nosem. Breloczek w kształcie odznaki z tytułem najlepszego zawodnika roku! Po dotknięciu go wierzchem dłoni, wygrawerowało się jego imię i nazwisko. Cameron Bendix Weatherly dumnie błyszczało jego ręce. Opłacało się tu przyjść po taką odznakę, w końcu należał do zwycięskiej drużyny.

6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9287p15-louis-podejscie-drugie#290356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4313p15-louis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7829-louis-fairchild




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 12:28

Louis postanowił się wybrać na imprezę  pożegnalną dla przyjezdnych. Co z tego, że Hogwart  nie wygrał rozgrywek ,tak  widocznie musiało być. Cameron postanowił zostać, dołączając do ich super bajeranckiego domu, więc zapowiadało się przyzwoicie. Dobry z niego był kompan imprez i ogólnie dlatego Lou postanowił przyjść z  nim do ogrodu. Oczywiście jakaś piękna długonoga niewiasta byłaby lepszym rozwiązaniem, ale jak się nie ma co się lubi... Już na pierwszy rzut oka upewnił się, że ludzi nie brakowało, zdecydowanie będzie kogo zaczepić. Żeby  tego było mało, ktoś postanowił im przygotować ciekawą pamiątkę. Znaczy breloczki. Do Louisa takie drobiazgi nie przemawiały. Nie przywiązywałby i tak do tego dużej wagi i pamięci, pewnie zapodziałby go gdzieś w odmętach dormitorium. Całe szczęście znał kogoś komu ten jakże uroczy mały gumochłon zrobi więcej frajdy, a przynajmniej trochę rozweseli. Syrenka nie mogła przyjść na imprezę a zdecydowanie miała kogo żegnać. Fairchildowi było jej szkoda, w końcu taka poczciwa dziewuszka a tak się urządziła. Nie czkając długo postanowił wysłać jej uroczą sowę z tym drobiazgiem.
-Nie wolałeś wrócić z resztą?
W sumie nie zastanawiał, się czemu  nie  wraca z resztą zwycięzców. On chętnie skorzystałby z takiej opcji na jego miejscu. Może coś go tu trzymało? Kto tam za nim nadąży.



4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 12:54

Rzadko ostatnio bywał na imprezach, postanowił zatem nadrobić zaległości pojawieniem się na dzisiejszych. Chociaż nie śledził wcale rozgrywek i prawdopodobnie nie zdążył nawet poznać nikogo z żadnej przyjezdnej reprezentacji, nie wzbudzało to w nim większych wyrzutów sumienia. Oczywiście wolałby również, żeby to Hogwart wygrał, ale jak pokazał również Turniej Czwórmagiczny sprzed kilku lat, bycie gospodarzem nie przynosi szkole tak wiele szczęścia. Chociaż Effie i tak poradziła sobie doskonale, drugie miejsce to przecież nie przelewki.
Przybył na miejsce, zastanawiając się, czy jego wilowaci przyjaciele w ogóle się tu zjawią, czy leżą już pod stołem na prefekciarskim spotkaniu.
Cyril na wejściu otrzymał breloczek z Puffkiem. Obejrzał dokładnie małe, puszyste stworzonko domagające się miłości i westchnął.
Zauważywszy Charlie Watson, szykującą się do gry w butelkę, postanowił usiąść obok Gryfonki i położył breloczek z Puffkiem na jej kolanach. Stworzonko od razu zaczęło się do niej przymilać.
- Chcesz? - zapytał.

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 15:06

Charlie siedziała sobie, machając swoim szalonym breloczkiem i obserwowała wydarzenia dziejące się w butelce. Na razie nic szczególnego, raptem dziewczyna, którą kojarzyła z pokoju wspólnego, pocałowała nieznanego jej chłopaka, a potem padło na kogoś jeszcze innego, aby wypowiedział swój sekret. Watson czuła się co najmniej dziwnie, bowiem nie miała nawet do kogo gęby otworzyć. Siedziała więc trochę póki co znudzona, myśląc, czy nie odezwać się do Nicka, lecz ten siedział za daleko. Blisko usiadł za to Ambroge i Alec, jednak zanim powzięła heroiczną próbę wychylenia się i rzucenia jakiegoś komentarza, ktoś zagadał do niej pierwszy. Gryfonka spojrzała lekko zdezorientowana na ślizgona (tak sądziła!) i zamrugała gwałtownie, próbując sobie przypomnieć, czy go zna. No tak, chyba spotkali się na jakiejś lekcji czy czymś tam. Chyba nawet kojarzyła jego imię.
- Cześć Cyril - zaryzykowała, bo taka z niej ryzykantka, że hoho. W każdym razie automatycznie spojrzała na breloczek, który był doprawdy rozkoszny. Nie mniej jednak nie dała się zwieść!
- A co chcesz za niego w zamian? - spytała rzeczowo, przyglądając mu się uważnie. Była wręcz przekonana, że czegoś oczekuje. Bo na pewno ma komu innemu go oddać. DETEKTYW SHERLOCK WATSON NA TROPIE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 16:17

Cyril na pewno ostatnie, co by pomyślał, to to, że ktoś nie zna jego imienia! Sam też nie pamiętał dokładnie okoliczności, w których on poznał jej personalia, musiało to więc oznaczać, że nie były aż takie fascynujące. W jego głowie kołatał się jakiś wspólny szlaban, ale pomimo młodego wieku pamięć szwankuje.
Musiała go też choć trochę znać, skoro od razu wiedziała, że nie oddałby breloczka dobrowolnie. Chociaż zapewne żaden Ślizgon nie przejawiłby takiego nagłego przypływu szczodrości, nie zapewniając sobie niczego w zamian.
- Hm - mruknął, przyglądając się chwilę jej wisiorkowi w jednorożca, ale szybko zrezygnował z tego niemęskiego gadżetu. - Ciężki wybór - stwierdził, oglądając również jej garderobę i zastanawiając się, czy zażyczyć sobie jej części. To zapewne wyjdzie jednak naturalnie, podczas gry w butelkę, nie chciał więc marnować szans na inne, szalone pomysły. Których aktualnie wcale nie miał, bo był leniwie odprężony. - Papierosa, jeśli masz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 16:57

Rasheed również zjawił się na imprezce, chociaż sam nie wiedział po co to robił. Miał wielką nadzieję, że nie trafi do drodze na Stone’a, a reszta była mu już całkowicie obojętna. Może cieszyłby się jakoś bardziej z tego, że to był koniec widywania napuszonych przyjezdnych na korytarzach Hogwartu, gdyby nie to, że musiał mierzyć się z tym, że ten jeden Kanadyjczyk, którego tak bardzo nie chciał teraz oglądać akurat zostawał w szkole. Cóż zrobić, musiał zacisnąć zęby i iść dalej. Może mu się jeszcze odwidzi? Rany, ale by mu to było na rękę!
W każdym razie szedł sobie raczej mało radośnie na zabawę, gdzieś po drodze natykając się na Julię, w otoczeniu Sunny i Charlie. Obrzucił jej towarzyszki niechętnym spojrzeniem i podbiegł do nich, łapiąc blondynkę pod ramię.
- Porywam wam koleżanke - zakomunikował z raczej mało przyjemnym uśmieszkiem, który najwyraźniej kierował do Sunday i pociągnął sobie radośnie Julkę.
- Idziesz ze mną - oświadczył jej nagle, ciągnąc ją gdzieśtam gdzie rozdawali breloczki. - Nie mam co robić, więc niestety zostałaś na mnie skazana.
- Chodź, rozdają coś - mówił wtedy i wyciągał już łapkę po suwenir, by zaraz zacząć oglądać podobiznę dyrektora.
- Jeny, widziałaś? - zapytał ją, niemalże ze zgrozą, wlepiając spojrzenie w wykrzykującego o egzaminach dyrektora. Uśmiechnął się kwaśno i wepchnął go tam gdzie jego miejsce. Do kieszeni!

[6]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 17:12

Impreza zakończająca rozgrywki? Nareszcie! Już nie mogła się doczekać jak ta banda popaprańców puści szkołę, zostawiając spokojne mury zamku tak zaczepistym osobom jak ona, Charlie, Margaret czy ktoś inny z jej ziomków. Zero ciągłych podniet frajerskim quiddithem, zero wyścigu szczurów na zajęciach. Luz, blues i alkohol. żyć nie umierać. Tak więc i tym razem nie mogło jej zabraknąć. Musiała tylko wybrać odpowiednią stylwkę, co wcale nie okazało się trudne, jak zakładała. Zajęło tylko godzinę, a jak na nią to piorunujące tempo! W rezultacie wyglądała tak i bardzo dobrze się z tym czuła. Nie spóźniła się więc sporo na imprezę, a pierwsze co na niej obczaiła to jakieś breloczki. Myślała, że dostanie jakiś ziomalski, będzie mogła szpanować jak zabawką z wakacji, a tu trafił jej się marudzący Hampson o szkole. Masakra. Każdemu innemu ten zgred mógłby się trafić, ale nie... Jak zawsze Levittoux. Bo przecież po co przypominać o szkole jakiemu grzecznemu krukoniątku, któremu na pewno to się przyda? Trzeba truć zad Ari. "Dobra, przepije go albo wywalę. Życie" - Myślała sobie, szukając jakieś ziomeczków z którymi mogłaby superkowo spędzić wieczór. Nie szukała długo. Grupka osób zebrała się wokół butelki. Czemu by nie spróbować? Zwłaszcza, że wśród siedzących parę osób znała. A resztę zawsze mogła poznać.
- Siemanejro żuczki! - Przywitała się z wszystkimi, po czym rozpychając się, dosiadła. Całkowicie nie op ogarniała kto teraz kręci, kto co robi, ale co tam. Kogo by to obchodziło? Najważniejsze by się dobrze bawić. A wszystko się dopiero rozkręca. Nawet ziomeczki były dziwnie trzeźwie. Jakby nie znali złotej zasady - najwięcej chlejemy na befor'ze. Dobra, nadrobi się. Nie z takich opresji imprezy wychodziły na dobrą prostą.

[6 na breloczek :/]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 17:22

Na imprezkę postanowił przybyć także Seth. To było do niego bardzo niepodobne, ale w sumie doszły go słuchy, że mieli rozdawać jakieś pamiątki i być może właśnie i zarazem tylko dlatego pofatygował się w stronę ogrodu nad jeziorem. Sam fakt integrowania się z ludźmi jakoś niezbyt go cieszył, zwłaszcza, że wciąż miał w pamięci to, co stało się ostatnio między nim, a MMS. Zdaje się, że ta myśl wręcz go prześladowała, nie pozwalając skupić się na czymkolwiek innym i narzucając wciąż i wciąż paskudny humor. Może powinien skołować jakiś alkohol? Nie wiedział czy prefekci aż tak bardzo pilnują zasad, zwłaszcza, że przecież ostatnio jednego z nich poznał. Nie wydawała się wtedy być taka święta, więc może coś by zorganizował? Kto wie.
Rany, Seth, który zastanawiał się skąd wytrzasnąć coś po picia, to było coś strasznego. Przecież on tego nie lubił! Czyżby to wynik desperacji? Bardzo możliwe! Zaraz jednak przyszła jego chwila na odebranie pamiątkowego breloczka. Otrzymał swojego gumochłona i przez sekundę wpatrywał się w niego z dość dziwną miną. Ścisnął go dla testu, chcąc sprawdzić czy robi coś więcej poza złym wrażeniem i… o, patrzcie, miło go zaskoczył tym, że nie poplamił mu butów, a wydał z siebie całkiem miłą melodię. To nic, że była nieco senna, bo panujący wokół hałas i tak nie pozwoliłby Sethowi na rozluźnienie się na tyle, aby zasnąć. Postanowił nieco się oddalić od towarzystwa, znajdując sobie jakiś cichy kąt na opodal jeziora. Och tak, byle dalej od tłumów!

[4]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 794
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 902
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 17:23

Raphael uśmiechnął się pod nosem, ściskając w garści swój breloczek w kształcie jednorożca. Och, taki amulet z pewnością bardzo mu się przyda podczas Owutemów, do których właściwie powinien zacząć się przygotowywać, ale tak naprawdę nigdy nie miał na to czasu, wiecznie zajęty pisaniem albo czymkolwiek innym.
Właściwie nie wiedział, co go podkusiło, żeby brać udział w grze w butelkę, ale Raphael często robił różne rzeczy bez głębszego namysłu, bo nie podchodził do rzeczywistości zbyt poważnie i działał pod wpływem impulsu. Tym razem było podobnie. Kiedy urocza dziewczyna, nie dość że nie wiedział, jak ma na imię, to nawet nie był świadom faktu, że jest prefektem z Kanady, kazała mu podzielić się jakimś sekretem, zamyślił się głęboko. Nie uważał się za osobę, która miała jakoś specjalnie dużo tajemnic, ale nie chciał nikogo zawieść.
- Hmm... moim sekretem jest... że kiedy miałem siedem lat ze złości przefarbowałem wszystkie lalki mojej kuzynki na fioletowo, po czym zrzuciłem winę na jej młodszego brata. Do dzisiaj nie może mu tamtego darować, a ja milczę jak grób - okeeeej, może to nie był żaden super sekret, ale nie miał lepszego pomysłu. Zakręcił butelką, która wskazała na ślizgonkę - Coracesped Caraballo.
- Powiedz nam zupełnie szczerze... zrobiłaś kiedyś coś głupiego, czego naprawdę żałujesz? I co to było?

1, Flippendo, 5

______________________


I put a spell on you 'cause you're mine
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3372
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 17:58

Pójście na imprezę w obecnym stanie? Jasne, czemu nie. Pakowała się na pogrzeb matki, a tu proszę bardzo. To musiało się źle skończyć. Na dodatek wybrała się tu z nową koleżanką Sunny... nyh. Na początku Jul spoglądała na Charlie nieco podejrzliwie, ale potem zaczęła ją tolerować. Przynajmniej wszystko odbywało się nad jeziorem, bardzo dobrze, bo jeśli się zirytuje to najwyżej pójdzie posiedzieć nad brzegiem, przy okazji pewnie się upije, ale to szczegół. Po kilku minutach koleżanka poszła grać w butelkę więc została sama z Sunny, jednak nie na długo, ponieważ nagle ktoś ją chwycił i pociągnął ze sobą. Sharker... zdecydowanie nie spodziewała się jego na tej imprezie. Nieco zaskoczona tą cała akcją nie zdążyła jeszcze nic powiedzieć a już była z nim w miejscu gdzie rozdawali prezenty.
- Aha, nie masz co robić więc tak po prostu sobie mnie porwałeś nawet nie pytając mnie o zdanie? Z tego co wiem raczej nie narzekasz na brak towarzystwa, więc czemu akurat ja?
Fakt, była trochę poirytowana tą sytuacją, cóż Rekin to Rekin.
Kiedy dostała swój upominek, spojrzała na ten który dostał jej przyjaciel - Taa, zaiste każdy marzy o tym, żeby mieć breloczek z facjatą dyrektora, czego to oni nie wymyślą... - przez chwilę patrzyła na puffka i pokazała go Rasheedowi - Ja mam takie coś, oby tylko nie zaczął śpiewać, bo nie wytrzymam tego wycia.
Gdy także schowała wisiorek do kieszeni, zaczęła szukać wzrokiem Sunny - A ty, gdzie masz tego Filipa czy jak mu tam? - zapytała kierując się w stronę jeziora i dając mu znak, aby poszedł za nią.

[2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 18:05

3 - breloczek dementorka

Stała przy drzewie za namiotem, bawiąc się zdobytym breloczkiem Dementorka. Szczerzył się do niej, co próbowała ignorować, robił głupie rzeczy, co było jej całkiem wszystko jedno i skrzeczał jak szalony, widocznie zadowolony z frajdy jaki mu sprawiała, bawiąc się nim w dłoni. Machała nim, uderzając o swoje biodro w skupieniu. Opierała się ramieniem o konar, wpatrując się we wszystkich mijających ją ludzi. Uśmiechnęła się cynicznie dopiero na widok Arienne. Odepchnęła się zdecydowanie nogą od drzewa, kierując się w jej kierunku. Zaszła ją od tyłu, pochylając się nad jej uchem.
A gdzie gorący uścisk na powitanie, niewyrodny Gryfie?
Uszczypnęła ją po złości w kark, mijając ją, albo próbując.
Suniesz swoją kościstą dupę czy karzesz mi cię przesunąć? — Ach, ta koleżeńska miłość — Coś mnie minęło?
Dopiero teraz zwróciła uwagę na innych. Wciskając się obok Ari, prawie zetknęła się z nią ramionami, przechylając ciężar ciała na jedną nogę, od strony dziewczyny. To był podświadomy ruch. Resztę obserwowała z lekkim dystansem, zawieszając wzrok kolejno na kilku osobach które znała. Ślizgon z łazienki, Rasheed, który się tylko przewinął przed nosem, odprowadziła go cynicznym uśmiechem z niemałą satysfakcją, wołając tylko za Julią.
Cześć Heikkonen... i pa Heikkonen — drugą część wypowiedzi skierowała do siebie. Zaś samych nieznajomych sobie, bądź tych, którzy znajdowali się po stronie kółeczka adoracyjnego, co do której musiała bardziej wyginać szyję, po prostu zignorowała.

Edycja: kosmetyczne poprawki


Ostatnio zmieniony przez Shenae D'Angelo dnia Sob Kwi 05 2014, 18:35, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 18:06

Widział jej irytacje, a to sprawiało, że tylko zaczął się jeszcze bardziej cieszyć. Był nieco pokręcony, to był fakt, ale zabrał ją sobie i odciągnął od tej Kanadyjki, której nie lubił, więc czemu miałby się teraz przejmować foszkami Julii? Powinna była mu być wdzięczna, w końcu Sharker nie wyciągał na imprezy byle kogo i nie brał sobie do towarzystwa pierwszych lepszych ludzi.
- Tak - odparł, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem, wciąż się dąsając o swój breloczek. Może nie byłby taki zły, gdyby wciąż mu nie przypominał, że czekają go owutemy. Masakra…
- Jesteś moją przyjaciółką, uważasz, że powinienem bawić się tylko w towarzystwie tych, którzy chcą mi się dobrać do paska? Przestań - strofował ją nieco przyciszonym głosem, wpatrując się zaraz w to co dostała Jul.
- Hej, fajniejsze od dyrektora. Co z tego, że śpiewa skoro jest tak śmiesznie puchate i… różowe. Podoba Ci się kolor? No przestań, przecież się tylko droczę - dźgnął ją w bok, najwyraźniej chcąc się trochę z nią pobawić. Cóż to byłaby za impreza jeśliby się na siebie teraz boczyli? Mina mu zrzedła, gdy spytała go o Filipa i odciągnął ją nieco na bok, w miejsce, w którym mieli całkiem niezły widok na wodę. Spojrzał poważnie na Ślizgonkę, krzyżując ramiona na piersi i postanowił się jej zwierzyć. W końcu komu jak nie jej? Ona na pewno nie rozgada jego sekretów.
- Nie ma go. Zerwałem z nim… prawdę mówiąc chyba nawet nie byliśmy razem, więc po prostu uciąłem kontakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 18:18

Przyglądała mu się uważnie, kiedy ten się zastanawiał nad formą zapłaty. Chyba wolałaby się rozebrać, tak prawdę powiedziawszy. Choć dziwne, iż nikt jeszcze nie skołował jakiegoś alkoholu. Nie mniej uśmiechnęła się przepraszająco, słysząc prośbę ślizgona. Niestety, ale nie posiadała czegoś takiego jak papieros i prawdę mówiąc sama chętnie by zapaliła w oczekiwaniu na swoją kolej w grze w butelkę. Szkoda, że nie widziała, iż jej nowy ziomek został sam, bo by ją zawołała i na pewno zrobiłoby się weselej.
- Przykro mi, ale nigdy nie mam kasy na fajki i to zazwyczaj ja żebrzę o nie od innych. Obawiam się niestety, że będziesz musiał dać komuś innemu ten breloczek - odparła zatem, przy drugim zdaniu nieco smutniejąc, bo w sumie zdążył jej się ten milusiński pufek spodobać. Ale co innego miała zrobić? - Mogę ci dać jedynie moją zapalniczkę, o ile wiesz, co to jest, ale na pewno nie chcesz - dodała, tak o, bez wyraźnej przyczyny. Nie miała pojęcia, czy ślizgon jest zaznajomiony choć odrobinę z mugolskim światem. Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale wtedy Raphael powiedział swój sekret. Parsknęła śmiechem, zasłaniając dłonią usta. To się nazywa szalony sekret!
- Ktoś tu ma zadatki na fryzjera - rzuciła luźno, w zasadzie nie adresując tej wypowiedzi do nikogo konkretnego. Chwilę potem usłyszała Ari, na której widok uśmiechnęła się szeroko. - Siema, to Cyril, a to Ari, choć może się już znacie - przedstawiła ich sobie, po czym dostrzegła jakąś dziewczynę, która mówiła coś do Levittoux. - Charlie - przedstawiła się, tak jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Wzruszyła ramionami, uznając, że wszystko jej jedno, a potem oczekiwała na jakiś żenujący sekrecik od wylosowanej w butelkę dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Winnipeg, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 88
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6827-w-budowie#194381
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6831-bruce-i-cala-reszta#194619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6832-andy-warhol#194621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7692-bruce-parrington




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 18:19

Tak bardzo jak chciałabym, żeby ów post był utrzymany we wspaniałej, zwycięskiej atmosferze - nie ma to jak wygrać mistrzostwa z ławki rezerwowych - tak muszę zaznaczyć, że Bruce przyszedł na nią niesamowicie wkurwiony. Wszyscy chyba znamy nowe prawo czarodziejskie, które pozbawiło wielu poczciwych studentów ich mieszkań, a tym bardziej wszystkim na pewno obiło się o uszy, że jeden Kanadyjski gwiazdor postanowił odpowiedzieć Ministerstwu na ich grzeczne oznajmienie. Oczywiście szychy tam zasiadające nic sobie nie zrobiły z prymitywnego listu i całkiem niedawno wyrzuciły wspomnianego delikwenta z jego czterech ścian. Oczywiście pakując jego rzeczy, nikt nie pomyślał o tym, aby uwzględnić wzmacniacz. Rzecz jasna naszego Parringtona wprawiło to w niesamowity, ale bezsensowny gniew, bowiem każda próba uderzenia sztucznie miłego pana kończyła się serią szybkich, bolesnych zaklęć, a Ślizgon wyleciał na bruk szybciej, niż się kiedykolwiek spodziewał. Wymieniwszy dwa krótkie listy z Percivalem, dwudziestolatek (pominę jak wielka impreza odbyła się w jego byłym mieszkaniu z okazji urodzin) podjął decyzję o wyjeździe do domu. W międzyczasie jednak o uszy obiła mu się wieść dotycząca imprezy pożegnalnej. Nie było możliwości, aby taka osobistość się na niej nie pojawiła, więc wszyscy obecni wkrótce stali się świadkami jego przybycia.
Powitany jakimś dziwacznym breloczkiem, który sam Bruce uznał momentalnie za "pedalski", zwłaszcza wtedy, kiedy zaczął mu się obijać o czoło, Parry stwierdził, że taka zabawa jest jednak dosyć słaba. Rozejrzał się z deka znudzony, mając nadzieję prędko dostrzec kogoś znajomego. I już tracił nadzieję, kiedy nagle dostrzegł grupę grających w butelkę osób, a wśród nich Madison, akurat wtedy całującą się z jakimś typkiem - nieszczęśliwie dla niego, ani trochę nie przypominał Quayle'a, a to bezsprzecznie sygnalizowało kłopoty. Bruce doskonale o tym fakcie wiedział, przecież był całkiem świeżo po swojej własnej przygodzie z Richelieu. Szkoda, że River musiał się dowiedzieć.
- No hej cnotko, twój ukochany będzie zadowolony z tego co wyrabiasz - powiedział kąśliwie, podszedłszy do przyjaciółki. Zmierzwił jej przy tym bezlitośnie włosy, aby zaraz oddalić się od całej grupki i gdzieś w kącie otworzyć puszkę taniego, czarodziejskiego piwa. Wraz z utratą wzmacniacza jego kontrakt na granie w małej knajpie nieopodal centrum Londynu w zamian za jedzenie i picie brutalnie wygasł. Tyle szczęścia, że właściciel dał mu jeszcze jedno piwo na pożegnanie!
Upił więc pierwszego z wielu łyków, na poprawę humoru.

[kościej numer cztery]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 18:30

No, to zjebał, a mogło być tak pięknie! Gra w butelkę szła dość mozolnie, więc zanim zaczną się podszeptywane alkoholem wyzwania, by zrzucać z siebie ciuchy, minie trochę czasu. Albo w ogóle nie dojdzie do tych miłych chwil.
- Chociaż wiem, co to zapalniczka, i dysponuję nawet jedną sztuką, podziękuję raczej za taką wymianę - stwierdził, zabierając Puffka z jej kolan. Ten jednak chyba nie rozumiał, czemu to się dzieje i już przypisał się jako własność Charlie, bo zapiszczał głośno, gdy Cyril to zrobił. - Aaalbo wiesz, zatrzymaj go - uznał, składając go tam z powrotem, a stworzonko z breloczka znów zaczęło się łasić do Gryfonki. - Uznajmy, że możesz mieć u mnie dług, czy coś - mrugnął do niej i przeniósł spojrzenie na dwie dziewczyny, które się ku nim zbliżyły.
- No cześć - rzucił do niejakiej Arienne, po czym uśmiechnął się nonszalancko do towarzyszącej jej Krukonki. - Dddd'Aaangeeloo - powiedział, przejaskrawiając i przeciągając każdą literę i mówiąc jej nazwisko z przerysowaną wręcz manierą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 18:47

Charlie... Watson. Tak, znam. D'Angelo — Boże, kogo ona nie znała? Zaraz się okaże, ze studiowała całe roczniki szkolne. Kroniki, czy jaką cholerę? No, ale przyznajmy szczerze, kiedy dziewczyna przedstawiła jej się z imienia, nie sposób było jej nie skojarzyć. W końcu nie ją jedną z Watsonów musiała pamiętać.
Co zaś się dotyczy pozostałych tu osób, zignorowała całkowicie obecność Cyrila, ale skoro już sam się do nich odezwał, nie było chyba sensu tego ciągnąć. Spojrzała na niego unosząc kącik ust w wyraźnie przesłodzonym, przez co nabierającym cynicznego wyrazu, uśmiechu. Oj, tak. Piekielnie cieszyła się na jego widok. Dokładnie – PIEKIELNIE.
Delvaux. Masz problem z wysławianiem się? Mówią, że jąkanie się ma podłoże psychiczne. Będąc Tobą, też byłoby mi trudno się z tym pogodzić.
Potargała sobie włosy poprawiając trochę krótsze, przednie pasma kruczoczarnych włosów i zerknęła na butelkę, dopiero teraz przypominając sobie, ze miała brać w tej farsie udział. Trudno. Mogła zrobić coś wbrew sobie. Nawet ona potrzebowała czasem udać, że czerpie z chwili. Kiedy to sobie uświadomiła, dzień nagle wydał jej się przyjemniejszy. Ślizgi tak samo obleśnie, niemożliwie Slizgońskie, bardziej znośne, kiedy miała ich gdzieś, a świat przez to był piękniejszy. No… nie przez Ślizgonów. Byłoby to dla nich zbyt wielkim wyróżnieniem, gdyby mieli na nią tak wielki wpływ. Świat wydawał się lepszy, bo ona z dnia na dzień miała go już w głębokim poważaniu. Kryzys zażegnany.


Ostatnio zmieniony przez Shenae D'Angelo dnia Sob Kwi 05 2014, 19:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 19:01

Sapphire potrzebowała odpoczynku. Fakt, faktem… Ostatni rok był dość specyficzny. Nie spodziewała się obrotu spraw na zasadzie, że Reyes wraca. Nie spodziewała się nawet dzikiego romansu z Weatherlym. Nie żałowała jednak niczego. To był dobry rok, bo dał jej coś więcej niż tylko wspomnienia. Sprawa z lunarnymi. Zaraz potem szpital. Dzikie wyznania. Wzloty. Upadki. Prefekt. Tak, to był chyba jeden z najdziwniejszych argumentów, dla których ten rok Sparks będzie wspominać z uśmiechem. Nie ważne było to, że w większym bądź mniejszym stopniu przyczyniła się do śmierci ślizgonki, bo przecież… Nie tak to miało się poukładać, ale takimi słowami na pewno nie wróci życia tamtej siksie. Była sentymentalna? Niekoniecznie. Nie było jej w momencie, gdy Farid zabił to dziewczę, ale czy należało teraz.. Właśnie w dniu dzisiejszym zawracać sobie tym głowę? Nie. Zimna i bezduszna Sparks, przepełniona super obojętnością, której uczyła się przez kilkanaście tygodni od nowa, gdy jej wewnętrzny spokój został bardzo wrednie zakłócony. Tak, właśnie tak było!
W każdym razie teraz ciemnowłose dziewczę zawędrowało do magicznego ogrodu, w którym to niby miały się dzisiaj dziać cuda. Nie wiedziała jednak jakie, ani w jakim celu to zrobiła, bo równie dobrze mogła tonąć pogrążona w miliardzie książek, które wręcz czekały na to, by je przeczytać. To takie śmieszne, ona naprawdę liczyła na to, że znajdzie odrobinę spokoju, ale musiała się też pokusić o to, by wylosować dla siebie super pamiątkę, i tak o to zdobyła breloczek, a zaraz potem podeszła do fontanny, z której wyleciał sok dyniowy. Chociaż jedna dobra rzecz… No dobra druga dobra rzecz w tym jakże dziwnym dniu.

/2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 19:18

Iść czy nie iść? Od feralnego zdarzenia minęło kilka dni, a ona znów była idealna. Idealna na tyle, że jej ciało mogły przyodziewać kuse ubrania, które jedynie podkreślały wartość nazwiska Saunders i świadczyły o tym, że to ona... Mandy. Własnie teraz zaszczyciła ich wszystkich swoją obecnością. Jednak wiosna, wiosną. Wsunęła się w ścisło przylegające do ciała spodnie nie zapominając również o jakimś uroczym wdzianku na górne partie ciała czym okazała się ramoneska z czarnej smoczej skóry oraz jakiś biały podkoszulek z drobnym logo, które z daleka nie było nawet widoczne. Skoro już wydawało się jej, że dobrze wygląda to zaraz przystąpiła do przyozdabiania oczu mocnym makijażem, który tonął w hebanie. W końcu odrzuciła włosy do tyłu i spryskawszy się ulubionymi perfumami była gotowa do wyjścia. I miała szczerą nadzieję, że na jej drodze nie wystąpi królowa śniegu Winter Srinter, ani jej siostra, która usilnie je chciała teraz pochodzić. MMS liczyła natomiast na to, że znów będzie w centrum uwagi i tymczasowe wyrzucanie z pamięci Morpheusa wychodziło jej idealnie. Przecież ona sama musiała stać się perfekcyjna bez względu na to co się stało.
W końcu znalazła się na miejscu i wywróciła oczami w ten sposób dając do zrozumienia, że żałosne fontanny powinny raczej tryskać wodą niżeli żałosnym płynem. Zaraz zlecą się dzieci kwiaty takie inne pijane istoty i tyle będzie z grzecznej, edukacyjnej zabawy. Jednak nie była prefektem, więc nie musiała się tym wszystkim przejmować. Uśmiechnęła się do kilku znanych twarzy i przystąpiła do losowania breloczka, który totalnie się jej nie spodobał. Jedzenie ją prześladowało? Śniadania - jedzenie. Obiady - jedzenie. Kolacje - jedzenie. A waga nieustannie chybotała wskazując co raz to straszniejsze liczby, które zmotywowały Mandy do tego by po prostu usunąć to, co wyklucza ją z bycia idealną osobą. Zatem gdy tylko otrzymała podarunek do ręki, to zaraz oddała go Rekinowi, z którym lakonicznie się przywitała, acz zdołała go pocałować w policzek, a zaraz potem wsunąć nietrafiony dla niej prezent do jego kieszeni. Zaczepnie przesunęła również dłonią po jego policzku. Jednak nie mogła się dłużej nad nim znęcać, bo ruszyła dalej. Wszak nie tylko Rekin dziś tu na nią czekał.
I gdyby tylko wiedziała jak trafne są jej słowa... Szczególnie gdy wygrzebała się z tłumu osób i zobaczyła Setha. Siedział sam. Nie zamierzała uciekać. Nie było przed kim. Mógł ją znów uderzyć, może nawet skatować jeszcze gorzej. Nieważne. Ucieczka była zbyt żałosna, by teraz się ewakuować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 19:58

Wpatrywał się w taflę wody przez jakiś czas. Nie zagłębiał się jednak w to, ile czasu już siedział w bezruchu, starając się wyciszyć eksplozję emocji, która wciąż i wciąż go prześladowała, nawiedzała, męczyła i wręcz doprowadzała do choroby. Nie tęsknił za tymi rozważaniami, o nie, raczej chciałby znowu zaznać swojej chłodnej obojętności i móc nie przejmować się tym co rozgrywało się w jego sercu oraz umyśle. Myślał o niej, znowu i znowu, wciąż i wciąż, nie potrafiąc wybić sobie z głowy tego co jej zrobił, a przede wszystkim nie potrafiąc zrozumieć dlaczego. Akceptował to, co działo się między nimi na osobności, gdy wgniatał ją w miękki materac i pieprzył do całkowitego wyczerpania. Wtedy przecież też nie zamartwiał się tym czy być delikatnym oraz jak to zrobić. Po prostu znikał, rozpływał się, a w końcu eksplodował, rozpadając się na miliardy kawałków i czując, że to był naprawdę dobry seks. Dlaczego więc wtedy aż tak się zdenerwował? Nie lubił być uwiązanym, to zrozumiałe, ale czy to usprawiedliwiało fakt podniesienia ręki na kobietę? Nie…
Wstał wreszcie, splatając ramiona na piersi i odwracając się znowu w stronę tej hałaśliwej hałastry. Wcale nie chciał tutaj być, więc to może chodziło o coś innego? Pewnie chciał ją zobaczyć, a nie zdawał sobie z tego sprawy, aż do momentu, w którym ją ujrzał. Pięknie ubraną, umalowaną i dopieszczoną w każdym calu. Rozsupłał ręce, które wcześniej marszczyły dziwnie materiał opinający jego szerokie ramiona, wsuwając palce do kieszeni i bez zastanowienia idąc w jej kierunku. Był nieco poirytowany jej wylewnym powitaniem z ciotowatym Ślizgonem, ale nie zagłębiał się w to, bo gdy tylko spostrzegł, że i ona go zauważyła, przyspieszył kroku, docierając do niej w mig. Miała znowu ten dziwny, zacięty wyraz twarzy, a to sprawiło, że poczuł się pewniej. Lubił jak stawiała opór, bo potem pięknie się go niszczyło, upajając się dominacją i krzywdą, jaką jej sprawiał. Znowu był chory na siebie, na swe szaleństwo i dziwaczne priorytety. Cóż zrobisz, idź z tłumem.
- Idziemy - syknął do niej na powitanie, chwytając ją pod ramię i wyprowadzając z imprezy. Nie dbał o to czy pójdzie z nim dobrowolnie, czy będzie wolała się wyrywać, ale miał tę świadomość, że gdyby postawiła na drugą opcję to byłaby bardzo nierozsądna. Miałaby pokazać, że jej, Mandy Maurine Saunders, dzieje się krzywda? Niedoczekanie!

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3372
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 20:35

Więc wszystko wróciło do normy, jeszcze jakiś czas temu zarzucali sobie, że zamieniają się w ciepłe kluchy na szczęście ten stan był tylko tymczasowy. Bycie ciepłą kluchą przecież jest takie nudne prawda? Oboje mieli swoje odchyły i to sprawiało, że życie jest ciekawsze.
To, że Sunny i Sharker się nie lubili nie było niczym nowym, w sumie oboje powinni się z tym ogarnąć, bo powód takiej relacji był trochę przesadzony.
Wdzięczność? Oj nie, wdzięczna byłaby jakaś jego fanka,wielbicielka , ale nie Jul.
- A więc dzielisz ludzi na przyjaciół, a potem całą resztę która chce się do ciebie dobrać? Niezła różnorodność - zaśmiała się i dźgnęła go w żebra. Po drodze zauważyła Shenae, przywitała się z nią i poszła dalej. Gdy byli już nad jeziorem przez chwilę patrzyła w taflę wody, przy okazji wpadając w melancholijny nastrój. Kiedy przyjaciel wspomniał o kolorze przewróciła oczami i powiedziała z ironią - Jaasne, tak bardzo lubię ten kolor, że aż rzygam tęczą gdy go widzę...
Świetnie, impreza, ludzie grali w butelkę, pili alkohol, a ona zaczęła rozmyślać nad życiem. Niee to zdecydowanie nie była pora na takie kontemplacje, swoją drogą przydałoby się coś wypić i zapomnieć o tym wszystkim.
- Mhm, dobra nie wnikam, po co sobie psuć nastrój prawda?
Wyciągnęła z kieszeni kurtki małą buteleczkę whisky, wypiła kilka łyków i podała ją Sharkerowi - Pijesz? - spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Stara Rudera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Stara Rudera
» Stara latarnia morska
» Stara, pusta klasa
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-