IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stara Rudera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 00:15

First topic message reminder :


Stara Rudera


Na co dzień jest to miejsce, w którym ponoć straszy, nikt jednak nie ma świadomości tego, że cokolwiek tutaj się wydarzy jest magiczne. Kiedyś ta rudera należała do jednego z zielarzy, który ponoć pędził bimber, dlatego też unosi się tu zapach alkoholu. Inni zaś uważają, że w tym miejscu była stajnia dla koni i jednorożców, a każdy kto tu wpadnie ma wrażenie, że chodzi po magicznym łajnie. Nikt nie ma świadomości, że ta rudera co jakiś czas jest zamieniana w przepiękne miejsce, które staje się idealne na imprezy plenerowe dla uczniów Hogwartu.
Kilka metrów od zniszczonego budynku znajduje się jezioro, a kawałek dalej, docieramy do przepięknego ogrodu, jednak rośliny, które tam rosną nigdy nie były w stanie utrzymać się zbyt długo w obrębie tego miejsca, wszak jednorożcowe łajno nie służy, niektórym kwiatom.



Ostatnio zmieniony przez Winter Teixeira dnia Pon Kwi 14 2014, 17:40, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 20:43

Niestety, przykro mi to stwierdzić, ale SMS nie mogło zabraknąć na imprezie. Dlatego po wielogodzinnym szykowaniu się, wreszcie mogła stanąć przed szafą, dobierając swój szałowy strój, który informował wszystkich wkoło, jak bardzo kocha naszego Mistrza Gry, choć jeszcze nie przybył na imprezę. Oczywiście miała na sobie rajstopy i narzuconą na wierzch skórzaną kurtkę, żeby nie było, iż ubiera się jak w upalne lato. Nie mniej na koniec pozostało jej idealnie rozczesać włosy, które zostawiła rozpuszczone, a potem uraczyć się ładnym makijażem. Dopiero wtedy wybrała się nad jezioro, choć podczas drogi przeklinała wszystkich organizatorów (którym też poniekąd była, ale co tam), ponieważ po tych wertepach chodzenie w szpilkach było nie lada wyzwaniem. Nie mniej dzielnie przeszła przez te wszystkie niewyrównane metry, taka była zawzięta!
I kiedy właśnie dotarła na miejsce, w blasku i chwale, a przede wszystkim dumie z samej siebie, wciśnięto w jej rękę jakiś breloczek. Oglądała go chwilę, by uznać, że jest beznadziejny, bo nienawidzi gumochłonów. Zdenerwowana wywróciła oczami, a następnie wpakowała go do kieszeni swej kurtki. Rozejrzała się dookoła. Nie miała ochotę na gry w butelkę, więc tamtejszym osobom rzuciła jedynie przelotne spojrzenie. Potem dostrzegła Sharkera z Heikkonen, do których podeszła na moment, aby się przywitać. Nie wiedziała, że przed chwilą to samo zrobiła jej siostra, która właśnie przeszła obok niej w asyście Setha. Oboje zachowywali się dziwnie, więc ze zdziwieniem podążała za nimi wzrokiem, odprowadzając ich do momentu, w którym nie straciła ich z oczu. Zastanawiała się, czy nie powinna zareagować, ale ostatecznie odrzuciła tą myśl. Zgarnęła za to jakiś kubeczek i podeszła do jednego z jednorózców plujących napojami. Nalała sobie czegoś zielonego, lecz zanim to spożyła, musiała powąchać. Pachniało całkiem ładnie i zorientowała się w smaku, że to sok z kaktusa. O dziwo się ucieszyła, bo nawet nie miała ochoty się upijać. Stanęła gdzieś przy jakimś drzewie, z daleka obserwując poczynania butelkowych graczy i popijając swój trunek, starała się nie myśleć kompletnie o niczym.

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 186
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5954-cortacesped-caraballo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5972-corta#169932
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5956-cortacesped#169648




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 20:45

Choć ostatnimi czasy Cortacesped wyłączyła się ze życia szkolnego, jej natura imprezowiczki w końcu popchnęła ją do tego, by z powrotem zatopić się w zabawie, która przecież, jak żadna inna rzecz, pozwalała zapomnieć o nękających troskach. Już dawno usadowiła się na jednym z wolnych miejsc, przyglądając się też breloczkowi, który to jej się trafił. Przez krótką chwilę rzeczywiście myślała, że to Felix Felicis, jednak szybko zdała sobie sprawę, że wnętrze zawiera coś zupełnie innego. Mimo to nie narzekała; gdy tylko zakosztowała pierwszego cukierka o smaku malinowego sorbetu stwierdziła, że los być może tego dnia będzie dla niej łaskawy. A los, gdy mowa o grze w butelkę, oczywiście najlepiej, gdy nam sprzyja!
I oto wkrótce po rozpoczęciu gry butelka wskazała osobę właśnie tej oto Ślizgonki. Uśmiechnęła się w duchu, mimo wszystko nie lubiąc pozostawiać w cieniu, gdy działo się coś interesującego. A czyż taka gra nie była czymś niezwykle interesującym? Akcja, kochani, akcja! Nigdy nie wiadomo, co wyniknie z tego typu gier! Uniosła nieznacznie brwi i wysłuchała pytania zadanego jej przez Puchona, którego pierwszy raz w życiu widziała na oczy. Teraz nie potrafiła nie uzewnętrznić własnych odczuć, to też mimowolnie jej wargi uniosły się do góry, nieco przy tym tajemniczo. Ile rzeczy, które zrobiła w ciągu całego swojego życia, mogłaby nazwać "głupimi"? Problem jednak leżał w tym, że powinna ujawnić tę, której żałuje. I z tym było nieco ciężej, bo nawet na kacu nie potrafiła myśleć o zabawie poprzedniego dnia jak o rzeczy, której żałuje! Postukała się krótko palcem po brodzie, utrzymując jeszcze chwilę resztę w niepewności.
-Coś się pewnie znajdzie... - Zaczęła, zaraz uśmiechając się jeszcze nieco szerzej, aż nie pokręciła lekko głową, zapewne do własnych myśli. -Taak. Hiszpania, wakacje pomiędzy jedną a drugą klasą, gdy jeszcze chodziłam do Aravacy. Po pijaku, wraz z grupą znajomych, chciałam udowodnić, że dam radę jechać na mugolskim pojeździe, takim na dwóch kołach. Nawet nie pamiętam, jak to się nazywało... - Zmarszczyła nieznacznie brwi, jakby próbowała sobie przypomnieć. Ostatecznie machnęła tylko ręką. -No, w każdym bądź razie jakimś cudem, gdy tylko wsiadłam na ten pojazd, wyleciało mi przednie koło. I od tego czasu zyskałam przydomek "Ziemioryjki", jako że przeleciałam nad częścią, którą kierowałam, uderzając ziemią w twarz. Nieszczególnie jestem z tego dumna.
Lada moment wyciągnęła rękę, by sięgnąć po butelkę i nią zakręcić.Ta kręcąc się i kręcąc, zaczęła w końcu zwalniać, powoli, nieśpiesznie... aż nie wskazała chłopaka siedzącego jej naprzeciw. Oczywiście był to Nickodem Hamillton, jednakże sama Corta i jego nie znała. Klasnęła krótko w ręce, niemal w geście jakiejś satysfakcji, jako że w końcu mogła wziąć sprawy w swoje ręce i dodać nieco ciekawszy fragment do gry niż nudne zadawanie pytań.
-Na dobry początek dobry pocałunek. No, a przynajmniej mam nadzieję, że będzie dobry - odparła w końcu.

Z racji, że troszkę czekamy już, to następuje mała podmianka. I zamiast Nickodema na jego miejsce wchodzi inna postać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 21:12

Bardzo dobrze, o tak! Bycie ciepłą kluską było okropnie niefajne, tak używając jakże szałowego eufemizmu i świetnie, że Sharker odzyskiwał swoją nieczułą formę, zwłaszcza, że wszystko to działo się z udziałem Julii. Pomagała mu ogarnąć trochę jego życie, bo wiedział, że mimo wszystkich tych ich utarczek może na niej polegać w trudniejszej chwili, a te niechybnie teraz przechodził.
Wielkie, szczeniackie problemy Hogwartczyków.
Przywitał się z obiema bliźniaczkami, z zaskoczeniem przyjmując breloczek, który wcisnęła mu w dłonie MMS. O, taki to był fajny! Mruknął jakieś podziękowanie i w sumie tyle je widział, bo zaraz uciekły gdzieś w tłum.
Roześmiał się po jej słowach, wtykając czubki palców do kieszeni spodni i zapatrując się na moment na fontannę z sokiem dyniowym.
- W gruncie rzeczy to… tak - odpowiedział z przewrotnym uśmiechem, wracając do niej spojrzeniem, które było po prostu rozbawione. - Sądzisz, że będę bawił się z ludźmi, którzy mnie irytują lub nie są wyjątkowi? Napij się dziewczyno, bo chyba coś jest na rzeczy.
Machnął różdżką, przywołując im po szklance soku, chociaż coś czuł, że dziewczyna i tak załatwi własne napoje. Kimże byłaby Julka bez tego ciągłego picia? To już prawie jak alkoholizm. Podsunął jej soczek, lewitując go radośnie koło jej dłoni, a sam pociągnął łyk co było dość nierozważne, zważywszy na jej odpowiedź. Nie powiem, prawie mieliśmy okazję oglądać wypuszczanie soku nosem. GG!
- Przekoloruj go - stwierdził, jak już przestał dusić się ze śmiechu spowodowanego jej entuzjazmem, a konkretniej jego brakiem. Nieco spoważniał, gdy i temat się zmienił, ale jedynie wzruszył ramionami, obracając nieco nerwowo szklankę w dłoniach.
- Wiesz, mnie to rybka i tak się muszę z tym zmierzyć. Tak czy siak jestem nie w nastroju na cokolwiek. - pokręcił głową, chyba pierwszy raz świadomie odmawiając alkoholu - nie dzięki. Wystarczająco trudno jest mi nie roznieść całej tej imprezy na trzeźwo, nic nie mówiąc o tym co by było jakbym golnął sobie troszkę whisky.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Machester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2728
  Liczba postów : 738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5797-oliver-maximillian-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5803-lekoman-mugol-wiecznie-na-luzie#167342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5804-interesy-i-inne-dziwne-rzeczy#167346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7170-oliver-maximillian-watson#204318




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 21:58

Za to Oliver był pilnym studentem! Otóż postanowił dziś udać się na zaliczenie z transmutacji wraz z innymi ziomeczkami ze swojego roku i nawet chciał ustawić się z siostrą na wspólne ćwiczenie zaklęć przed testem, bo przecież odkąd nie zdał byli w tej samej grupie! Jednak okazało się, że nikogo nie znalazł na szkolnym korytarzu, ani przed klasą, ani w niej. Za to siedziała tam nauczycielka, której zapytał grzecznie, ze co to ma wszystko znaczyć. Ona popatrzyła na niego jak na wariata i w końcu wyjaśniła, że wszyscy zostali zwolnieni z zajęć gdyż dzisiaj impreza pożegnalna tych wszystkich przyjezdnych. Watson ładnie podziękował i zaczął sadzić gromy na to, że wczoraj zamiast melanżować gdzieś, to siedział nad książkami. Co prawda bardziej zajmował się ozdabianiem stron swoim dysgraficznym pismem, które chowało w sobie milion obelg, ale jednak! Jednak nie polazł byle gdzie i byle jak, tylko wręcz przeciwnie. Znalazł swoje miejsce na łóżku w mieszkaniu w Londynie i kartkował książkę, co raz uciekając myślami do pewnej Ślizgonki. Cóż, życie rucha moi drodzy.
Jednakże skoro trwała impreza to postanowił się tam wybrać. Po drodze znalazł jakieś ogłoszenie, które świadczyło o tym, że całe przedsięwzięcie organizowali prefekci. Zatem Oliver urósł w dumę, że SMS z pewnością dużo się narobiła przy tym wydarzeniu i on zupełnie nie mógł teraz opuścić tej zabawy, bo przecież jakby później ktoś go o coś zapytał, to jak będzie mógł to wszystko chwalić, albo wręcz przeciwnie? Zatem ruszył przez błonia nad jezioro, aż wreszcie odnalazł super magiczny ogród, w którym pewnie wszystko było magiczne, ale nie miał czasu się nad tym rozwlekać, bo przecież musiał dojść do środka zamieszania po breloczek, o który wszyscy się bili, więc Oliver doszedł do wniosku, ze musi być on ze szczerego złota skoro wszyscy tam się pchają. I tak oto do jego rąk trafił breloczek Puffek, którego ściskał teraz w dłoni spacerując po ogródku, co by odnaleźć dla siebie odpowiednie miejsce. Jednak gdy zobaczył SMS, to ruszył ku niej pewnym krokiem z daleka prezentując już podarek, który mu się trafił.
- Patrz jakie fajne! Mogę Ci to oddać, wiesz? - Rzucił luźno, może zachęcająco, może na tyle zachęcająco, że tłumaczyło to jego zachowanie, które sprowadzało się do przyciągnięcia Scarlett w jego ramiona i złożenia na jej ustach pocałunku.
- Muszę powiedzieć, że jako moja narzeczona przygotowałaś tutaj ładne przyjęcie, ale są tu jakieś atrakcje tylko dla mnie? - zamrugał konspiracyjnie oczętami. - Cóż, oczywiście poza Tobą, bo przecież tutaj to wiadomo, że jesteś moją główną atrakcją. - I już opuściła go cała złość w związku ze zmarnowaniem poprzedniego wieczoru!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 22:27

Nie ogarniał kompletnie, co się działo. W jego życiu aktualnie było tyle zawirowań, że nie był w stanie się w ogóle w tym odnaleźć. Sprawa z kobietami przyprawiała go o ból głowy, może nawet większy niż ten, że próbowano go zabić. Nie chciał się jednak nad tym więcej rozwodzić, życie toczyło się dalej. Nie czuł do nikogo żalu o to, co mu się przytrafiło. Żal czuł do nich z powodu tego, co się stało z tamtą dziewczyną i jak potraktowali Sapphire. Dobrze, może on sam nigdy nie był jakoś przesadnie delikatny, ale w życiu nie postąpiłby tak z kimkolwiek. I nikt nie miał prawa robić jej takiej krzywdy, po prostu nikt. Sam już nie wiedział, co między nimi było i czy aby na pewno ma prawo się jeszcze o nią martwić, ale coś go w jej stronę ciągnęło i to nie ulegało wątpliwościom. Dlatego wybrał się na tę imprezę, która rzekomo miała być organizowana dla nich, przyjezdnych z Kanady i Australii. Nie czuł się wcale zwycięski, ale skoro chcą go wynieść na piedestał, to nie będzie oponował...
Ubrał się zwyczajnie, nie będę się tu dokładnie rozpisywać. Zmierzwił też włosy, co by prezentowały jakże uroczy nieład, a potem stwierdził, że może już iść na miejsce. Nie błądził za bardzo, bowiem co chwilę jakieś tłumy ludzi docierały na miejsce. Zamrugał więc gwałtownie rozglądając się po wszystkich zgromadzonych. Nikogo nie zauważył, więc zaczął krążyć wokół stoiska z napojami, skąd zgarnął jakiś bliżej nieokreślony sok. Dopiero, gdy poszedł trochę dalej, popijając swój napój, dostrzegł stojącą Sparks. Uśmiechnął się do siebie, aby dodać sobie otuchy, po czym podszedł do niej.
- Cześć, umówiłaś się z kimś? - zapytał bez ogródek, bo jeżeli tak, to poszuka sobie innego towarzystwa. I z tymi myślami oczekiwał na odpowiedź, a akurat wtedy przechodził obok niego ktoś, kto rozdawał jakieś śmieszne breloczki. Wylosował tego w kształcie znicza. Włożył go sobie do kieszeni kurtki i znów obdarzył krukonkę całą swoją uwagą.

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 22:46

Scarlett myślała o tym, aby wysłać mu listowne zaproszenie na imprezę, ale ta cała akcja z sową wyprowadziła ją z równowagi. Potem to spotkanie integracyjne prefektów, które było beznadziejne, a potem przygotowania zabawy dla całego zamku. Pochłonęło ją to zupełnie. Poza tym była przekonana, że Oliver sobie poradzi. Że dowie się w porę o tej balandze. Dlatego zdziwiłaby się, gdyby jej wyznał, iż dowiedział się wszystkiego tak naprawdę w ostatniej chwili. Poza tym... ich ostatnie spotkanie było dziwne, a przynajmniej jego początek, bo potem już było całkiem wesoło, kiedy próbowała go uczyć gry na gitarze, a on coś tam brzdękolił, ale to przypominało raczej charczenie zabijanego zwierzęcia, niż jakąś ładną muzykę. Ale śmiała się wraz z nim, bo lubiła spędzać z nim czas, nawet, gdy ranił jej biedne uszy. W zasadzie mógł to robić ciągle, o ile zawsze miałby przy tym taki dobry humor.
Spokojnie obserwowała grę, by po chwili odłożyć pusty już kubek na jakąś gałąź drzewa, gdzie stykała się ona z pniem. I akurat wtedy dostrzegła Watsona, który szedł w jej stronę, dlatego uśmiechnęła się szczerze do niego. Przy okazji zmrużyła oczy, aby już z odległości dostrzec, czym tam do niej macha. Breloczek z puffkiem? Cóż, to brzmi lepiej, niż ten okropny gumochłon!
- Oddać? Czy przy okazji coś za coś? Mogę dać ci breloczek z gumochłonem. Albo... coś innego - rzuciła jakże zalotnie, przy okazji znacząco poruszając brwiami. Zdziwiło ją jego zachowanie, że nagle zachowuja się tak bardzo romantycznie, ale jej to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie! Cały czas się uśmiechała i zarzuciła mu ręce na szyję, analizując przy okazji jego słowa. Pokiwała głową, by zaraz rozwiać jego wątpliwości.
- Hmmm... niestety nie. W zasadzie można tu jedynie pić, tańczyć, patrzeć na grę w butelkę i... kąpać się nago w jeziorze - zakończyła swój wywód, patrząc się na chłopaka. Jak dla niego mogła nawet opuścić to miejsce!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 02:02

Spojrzała na Shean, która tak zacnie się z nią przywitała, że gdyby nie ten tłum ludzi, to pewnie pomyślałabym o jakimś zacnym kompniaku w dupala na szczęście. Tak, zdecydowanie agresja jest w jej przypadku najlepszą formą wyrażania miłości. - Kościstą to ty masz klatę. A mój tyłeczek może być co najmniej seksowny. - Odszczekała dziewczynie, która najwyraźniej uprzejmości miała zarezerwowane tylko dla wrogów, skoro Ari witała z taki entuzjazmem. - Ominęła cię najwyżej kolejka przy barze czy co to tam jest. Tutaj wszystko się rozkręca, jak z resztą widać po butelce geniusiu - Skończyła przepychając się kawałek w bok i robiąc miejsce dla znajomej. Krukonka, chyba nie za bardzo się tym przejęła, zaczynając ploteczki z jakimś frajerem ze slytherinu. No litości... Zaraz pewnie przyjdzie i powie "Cześć, ten brzydal to mój nowy goryl. Jak dasz mu banana, to powyrywa ci włosy z klaty". Zdecydowanie Arienne do entuzjastów zielonych nie należała. Choć to może to kwestia, ze entuzjazmem obdarzała co najwyżej imprezy?
Zabawa zaczynała się ruszać. Jakieś nieznane jej osoby dawały sobie zadanka, butelka śmigała to w prawo, to w lewo. Czysta przyjemność słuchać tych wszystkich głupot. Nawet Charlie przyszła.- Tak, tak. Siema - Odpowiedziała, gdy została przedstawiona niejakiemu Cyrilowi, czy wcześniej wspomnianemu ślizgonowi. A może powinnam wspomnieć o nim później... Eh, nie ogarniam, przyjmijmy jednak, ze Ari ma większy ogar niż ja i odpowiada w miarę płynnie na wszystkie zaczepki. - I jak Charlie? Chyba z miliard lat cię nie widziałam. Prawie jak twojej siostrzyczki. Świetnie, ze jesteś, już myślała, że sami niebiescy i zieloni mnie tu zaleją - Zaczęła wywód, co by na chwile odciągnąć myśli od tych wszystkich ludzi, którzy nie do końca do niej przemawiali swoją trzeźwością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 11:29

To chyba pierwsza impreza, na którą Lunarie nie przyszła w częściowym przynajmniej negliżu i nie miała na sobie żadnych szalonych atrybutów, jak tęczowy pióropusz lub perłowe poroże jelenia. Była to również pierwsza impreza, na której nie chodziła chwiejnym, pijackim krokiem i nie zatapiała się w kanapach, mając potężne halucynacje.
Opanowana zimnymi dreszczami, odziała się od stóp do głów, na to ostatnie narzucając wręcz kaptur. Z podkrążonymi oczami i bladą cerą, twarzą niepodkreśloną makijażem, wyglądała trochę jak mugolski, ćpuński złodziejaszek. Skulona, z rękami w kieszeniach, siedziała w nieszczęsnej budce, z której uczniowie rozlosowywali szalone breloczki. LSD też wylosowała sobie jednego, na samym początku. Mały dementor, zamiast urosnąć do swego imienia i być przerażającym skurwielem, śpiewał jakieś wesołe piosenki. Wcisnęła go do kieszeni i zacisnęła na nim palce, próbując zagłuszyć te irytujące dźwięki.
Po lekcji eliksirów, wolontariacie przy sowach i bezsennej nocy spędzonej w dormitorium, już od świtu szukała dla siebie jakiegoś zajęcia, odciągającego jej myśli od narkotyków. Dowiedziała się, że organizowana jest dziś impreza pożegnalna dla przyjezdnych. Rzecz jasna, nie wychylała się z pytaniem, kim są przyjezdni i czemu już się ich żegna. Ominęły ją jakoś rozgrywki Quidditcha, ale wszystko już sama wywnioskowała po strzępach zasłyszanych informacji. Zgłosiła się do pomocy i tak oto skończyła w budce, siedząc przed dwoma wielkimi słojami pełnymi breloczków, które podawała uczniom. Obserwowała przebieg imprezy ze zmęczeniem i znużeniem, o dziwo nie mając ochoty uczestniczyć w całej tej farsie. Gdy tylko miała chwilę wytchnienia, a napływ uczniów nieco zelżał, chowała się trochę i łykała eliksiru regenerującego i migrenowego.


3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 11:49

Cóż… Sapphire Sparks to jednak tragiczna persona. Znienawidzona przez wszystkich. Niekochana przez siostrę. Facet jej nie chce. Drugi ma ją teoretycznie w głębokim poważaniu, bo nawet do szpitala nie przyszedł. No smutne dziewczę. Bardzo smutne. W każdym razie Sparks nie byłaby sobą gdyby oczywiście użalałaby się z tak błahych powodów. Nie chciał jej ktoś? Luz. Czemu miała się tym przejmować? Potrafiła zrozumieć, że coś co się wydarzyło ileś tam tygodnie temu, czy po prostu ktoś jej powiedział, że ma wypierdalać, no to… Przepraszam bardzo. Znała swoje miejsce i wiedziała, że nie wejdzie drugi raz gdzieś – gdzie jej nie chcą. Reyes przez pewien okres czasu właśnie to dał jej odczuć. Nie chciał jej. Może i myślał, czy tam czuł inaczej, ale… Mimo wszystko. Nie powiedział – spróbujmy, żyjmy normalnie. Dla Sparks to był sygnał, że on tego nie chcę. Ona nie miała siły więc namawiać i próbować. Nie było w tym celu. On jej nie chciał. Ona to zrozumiała.
W każdym razie właśnie teraz swoją obecnością zaszczycił ją chłopak, o którym myślała przez ostatnie cztery minuty i trzydzieści trzy sekundy swojego życia. To było zabawne, że zjawiał się tam gdzie ona była. To samo było w Kanadzie. To jakieś pilnowanie? Prowadzenie na smyczy czy coś? Lubił perwersyjne zabawy, ale to podchodziło pod obsesje? Och, tak. Kurwa. Tak. Ona miała obsesje na jego punkcie i mogła iść się z nim teraz pieprzyć gdzieś tu w krzaczki, bo przecież kobiet niezaspokojona, to bardzo zła kobieta…
-Oczywiście, że się tutaj z kimś umówiłam. – Odpowiedziała z lekko sardonicznym uśmieszkiem, a zaraz potem chwyciła go swoimi drobnymi rączkami za koszulkę i przyciągnęła go do siebie, wlepiając szafirowe tęczówki w jego przystojną twarz.
-Nazywa się Jack Reyes. Kojarzysz typa? – Och, Szafir. Jaka Ty władcza jesteś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Machester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2728
  Liczba postów : 738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5797-oliver-maximillian-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5803-lekoman-mugol-wiecznie-na-luzie#167342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5804-interesy-i-inne-dziwne-rzeczy#167346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7170-oliver-maximillian-watson#204318




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 12:03

Oliver był jak chorągiewka na wietrze, często zmieniał swoje zachowanie. Był raz taki, a raz zupełnie inny. Nie był w stanie tego opanować, bo za bardzo się bał tego wszystkiego i po prostu lawirował jak wytrawny tancerz od jego brzegu parkietu, do drugiego. Wcale jednak teraz nie udawał. Miał naprawdę szczerą ochotę ją pocałować i właśnie to zrobił. Chciał ją przytulić, bo przez te kilka dni kiedy spędzili je razem, to rzeczywiście zaczął sobie przypominać pewne kwestie i nie widział przeciwwskazań, by zacieśnili więzi. Jeśli właśnie tego potrzebował, a dziewczę nie stawiało oporu to należało brać, bo przecież tak trzeba. A przecież się odwdzięczał, naprawdę był dumny z niej i z jej zaangażowania w życie szkoły, skoro zdecydowała się zorganizować takie wielkie przyjęcie. To prawie już, to wszystko się kończy i zaczyna na nowo. Kolejna wymiana opuści mury szkoły, a Oliver po raz kolejny był opóźniony w rozwoju i nie poznał nikogo z tych przyjezdnych no może poza Youngiem, któremu wysłał kupy Summer, ale przecież to nawet nigdy nie stanęli ze sobą oko w oko. Cóż, życie. Uśmiechnął się zatem do niej i po prostu zamknął ją w niedźwiedzim uścisku, o ile można było o czymś takim mówi przy jego wątłej posturze. Musnął ją w czoło odgarniając blond włosy za ucho i zaśmiał się:
- Dasz mi coś innego za ten breloczek? Cóż, możemy urządzić z kimś licytacje i zobaczymy ile masz do zaoferowania... Chcesz? Pamięta ten breloczek zyskuje na wartości przez jego pierwotnego właściciela! - Taki żartowniś i flirciarz, że pociągnął ją ze sobą gdzie dalej, co by mogli przejść się po ogrodzie, w którym pewnie było dużo magii, jak sama nazwa mówiła i wypadało się chociaż trochę rozejrzeć, żeby mieć rozeznanie w terenie. Musieli w sumie zabawnie wyglądać, gdy on cały czas ją obejmował ramieniem, a przecież z pewnością był nieco wyższy!
- Wiesz maleństwo, nie mam nic przeciwko kąpieli nago w jeziorze, ale gdybyśmy byli tu sami. Zbiorowa orgia mnie nie kręci, zważywszy na to, że wolę Cię w negliżu tylko dla mnie. No chyba, że wiesz, że znajdziemy swoje własne jezioro. Co sądzisz? To może być trochę problematyczne, ale co to dla nas. - Zamrugał charakterystycznie brwiami śmiejąc się ze swoich pomysłów. W sumie to zabawne, że miał takie szalone myśli zawsze i wszędzie, a nigdy jeszcze nie realizował w życiu swoich szalonych wizji. Może czas najwyższy? Uśmiechnąwszy się do niej po prostu szli przez ogród, bo przecież Watson naprawdę musiał się rozejrzeć. Fakt był taki, że breloczki go nie zaspokajały, a gra w butelkę była pewnie nudna, więc wolał sobie odpuścić. Kąpiel w jeziorze sam wykluczył z listy zajęć, więc co? Co powinni ze sobą zrobić, może rzeczywiście stąd zniknąć? Na razie jednak dał jej jeszcze pole do popisu, może ona sama zechce coś tutaj jeszcze zrobić, a on wyciągając ją stąd po prostu zepsuje wszystko? Nieładnie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 12:53

Właściwie to nie miała pojęcia jak to się stało, że tu wylądowała, ale było to abstrakcyjne, dziwne i… Nienormalne! No bo wiecie, chciała się uczyć do jakiś egzaminów. Spędzić super czas między książkami… Sami rozumiecie, nie? Z dzikiej melanżowiczki do królowej nauki! Jednak dobrze, odpuściła. Wiecie nie byłaby sobą gdyby jej zabrakło w tak fenomenalnym miejscu jak Magiczny Ogród. Do końca nie rozumiała po co tu przyszła, ale ponoć darmowe drinki czy coś. Jeszcze jakby trafiła na kogoś znajomego – cudownie by było!
W każdym razie obczaiła tą dość znaną gryffonkę, co to ponoć ostatnio o życie walczyła z Vanbergiem.  Urocze dziewczę, nawet breloczki rozdawała! No i tak przypadkiem się złożyło, że Rosie dostała fiolkę, która ponoć przypominała Felix Felicis, ale bardziej to pasowało do jakiś cukierków. Nie ważne, odda jakimś pożeraczom słodyczy. Ona tego nie potrzebowała, a przynajmniej nie w tej chwili. I tak o to dreptała przed siebie, bo zobaczyła Scarlett, Olivera, zaraz potem Arienne i Charlie. Och, cudownie. Jak ona chciała się z nimi zobaczyć, ale niestety. Coś poszło nie tak, bo nieznajoma jej osoba pociągnęła ją za rękę i wpuściła do kręgu, w którym to ponoć grało się w butelkę. Coco nie przepadała za tego typu akcjami, ale zanim się zorientowała musiała  się całować z dziewczyną. Nie miała nic przeciwko, jednak gdyby obie miały świadomość, że spały z tym samym facetem, z czego jeszcze dodatkowo Watson była matką jego dziecka. Nosz, kurwa w tym życiu to zawsze jest pod górkę, ale wiecie… Raz się żyje!
-Coco, ale to tylko formalność. – Zaraz potem delikatnie ujęła twarz Corty w drobne łapki i nawet nie musiała stawać na palcach. To była chwila, kiedy ich usta w końcu się złączyły, no i bam. Przełomowy moment w życiu niektórych osób. Cortacesped Caraballo i Coco Rosie Watson się całowały. Łapcie za aparaty!  No dobra, może to nie aż takie wow, ale fakt to na bank będzie niezapomniany widok, dla niektórych osób. Byleby nie wyszło to po za ten krąg, bo to już doprawdy byłoby dziwne i chyba nikt nie byłby w stanie przewidzieć co wydarzy się dalej.
-Och, widzę, że ktoś chce mi odebrać tytuł yolo roku, ale w porządku. Dawaj Emrys, nie jest już tak zimno. Musisz się rozebrać, najlepiej do naga, przebiec pomiędzy wszystkim stolikami, i wskoczyć do jeziora. Jeśli jednak jesteś tchórzem, to znaj łaskę osoby z prawdziwym tytułem yolo i po prostu zostań w bokserkach. Powodzenia skarbie! – Jeszcze przyłożyła dłoń do ust, a po chwili wysłała do niego niewidzialnego buziaka. Ach, tak. Cudowny wieczór!

/breloczek 5, butelka: glacius opis, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 13:41

Impreza? Tego nie trzeba było powtarzać EJ dwa razy. Bo jak dobrze było wiadomo, tam gdzie impreza tam i on, wszak to on to całe towarzystwo rozkręcął bo był takim super wodzirejem i w ogóle. Dostał breloczek, co prawda przedstawiał on dementora i był zmyślnie zrobiony, ale EJ nie był z tych, co przypieszają do kluczy breloczki i z nimi chodzą. Może odda siostrze? To ona była raczej z takich właśnie.
A potem, jak zwykle znalazł się w centrum największego zainteresowania postanawiając wziąć udział w grze w butelkę. W sumie, bo czemu by nie? Tak więc znalazł się w tym różnorodny towarzystwie mają zamiar ich trochę rozkręcić nie przewidział że Coco akurat w niego tak dobrze wyceluje. Słuchał jej przemówienia, a na jego ustach pojawiał się uśmiech. Kochana! Ty chyba tylko chcesz Emrysowi przysporzyć więcej femu i piszczących na jego widok kobiet. Gdy ta wysłała do niego buziaka teatralnie złapał go i wcisnął sobie w serce. On tchórzem? No Coco! Musiałabyś nie znać EJ. Spokonie więc ściągnął wszystko zostając w bokserkach(ukazując swoje nienaganne ciało) po czym odwrócił się do wszystkich i ściągnął bokserki, wypinając się jednocześnie w stronę Coco. A masz! I zrobił to, o co prosiła. Gdzię po drodze drąc się jeszcze "dżeronimo" co tylko ściągnęło na niego więcej spojrzeń. Gdy już wykonał swoje zadanie, wrócił na miejsce i łaskawie się ubrał, choć cholera wie po co, bo teraz miał wszystko mokre w końcu on mógł sobie porzucać.
-No no Friday.- powiedział Emrys zacierając dłonie, taka świetna okazja, by o coś zapytać. Ale do jasnej cholery miał taką pustkę w głowie, że nie mógł wymyślić nic dobrego toteż lekko zirytowany, jednak w miarę dobrze to ukrywając zapytał - Najbardziej nielegalna rzecz, jaką zrobiłeś. Pochwal się nam.

breloczek:3, confundus, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28620
  Liczba postów : 31689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 15:28

Wiecie jak to w życiu bywa. Impreza. Wieczna impreza, dzięki której młode gnoje… Ups. To znaczy oczywiście szanowani studenci i uczniowie Garetha Hamspona potrafią się zachować. Zero rozwiązłości seksualnej, alkoholu. Po prostu wszystkiego jest zero. Zero było też atmosfery i trzeba było to naprawić, a kto tego nie zrobi lepiej niż najfajniejszy ziom na dzielni w postaci super Dj Abracadabrusa? No właśnie! Nikt nie ogarnie tego lepiej. I muza oczywiście musiała zostać zapuszczona przez super magiczne głośniki, a zaraz potem cały Magiczny Ogród został wypełniony pozytywnymi wibracjami w postaci piosenki She Dances For Me. I tak o to ludzie zebrani w tym miejscu mogli w końcu nieco się rozruszać, bo w ten o to sposób Emrys rozpoczął dziką zabawę. Bieganie nago po ogrodzie? No fenomenalna sprawa, jednak ta Watson to wiedziała co wymyślić, ale zaraz się okażę czy pozostali, którzy tu przybyli… O, chociażby taki Cyril potrafił się zabawić czy zgrywać świętoszka będzie cały czas. Już ich dobrze znam, Dj Abracadabrus również! Bezpruderyjna młodzież i imprezy, które miały na celu nieść za sobą dobre wspomnienia? Tak, to było to co chcieli osiągnąć dzisiaj wszyscy. Nawet już się parki potworzyły! Scarlett, która słynie z nadmiernej rozwiązłości i Oiver, który przecież najbardziej kocha magiczne proszki. Nie. Jednak ta miłość ma szansę, bo cudownie do siebie pasują, podobnie jak coraz to bardziej odważna pani prefekt Sparks, czyżby się biedactwo zamieniło w wilkołaka i sama rozpoczęła teraz polowanie na Reyesa? Ileż tu się jeszcze może wydarzyć, zwłaszcza, że Ambroge Friday stał przed trudnym zadaniem wyznania wszystkich swoich grzeszków, no a przynajmniej jednego!
Abracadabrus jednak uświetniał całą imprezę i nakręcał muzykę, do której wszyscy bawili się rewelacyjnie. Nikt nie mógł odpuścić, bo tempo było zabójcze, ale przecież o to chodzi kiedy jest się pięknymi i młodymi. Potrzebna jest rozrywka. Potrzebne jest to, co napędza te młode persony do życia. Jeszcze więcej magii? Proszę bardzo! Kilka wystrzałów kolorowych fajerwerków i od razu niebo stało się jaśniejsze i zaświeciło na wiele kolorów tęczy. Nie bójcie się moi drodzy, wszak noc jeszcze młoda! Łapiemy się za ręce i robimy falę, ewentualnie wężyka - czy cokolwiek Wam przyjdzie do głowy!
-Uuuuuuu! Jak się bawicieeee?! Łapy w górę i klaszczemy! Ołołołoł yeeeeeah!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 16:58

Scarlett pamiętała. Pamiętała, że Oliver jest zmienny, ale dawno tego nie doświadczała. Bo w końcu jakby nie patrzeć, trochę minęło od ich ostatniego bycia ze sobą. Jakieś przypadkowe spotkania, trwające maksymalnie kilka godzin i maksymalnie co parę dni nie mogły dać prawdziwego obrazu, odpowiedniego wglądu w sytuację. Ale ona potrafiła się szybko dostosowywać do zaistniałych warunków, naprawdę. Dlatego uśmiechała się do niego, bo był taki przeprzewidywalny. A ona lubiła być zaskakiwana, choć raczej w tym pozytywnym aspekcie. Tak jak właśnie teraz. Nie wiedziała, czy rzeczywiście miał wobec niej jakieś poważniejsze zamiary, czy była jego zwykłą odskocznią na chwilę. Nie interesowało jej to zbytnio, nie chcąc psuć choć krótkiego, ulotnego momentu kiedy mogła poczuć się szczęśliwa. Co jak co, ale to doceniała bardzo, bo nie miała zbyt częstej okazji ku temu, czy też wielu wspaniałych wspomnień, do których mogła się odnosić. Fakt, że nauczyła się zaklęcia patronusa chyba był tylko przypadkiem. Lecz gorzkie myśli osłodził jej krótki pocałunek, jedynie podsycający jej ciekawość.
- O ty mendo, z kim chcesz żebym się licytowała? Masz kogoś ciekawszego na oku? - zaśmiała się, jak nie ona, lecz nawet nie mogła go uderzyć w ramię czy coś, bo tak ją ściskał, to nie fair! Ale ostatecznie się poddała, też jak nie ona, ale nawet się nad tym nie zastanawiała. Po prostu cieszyła się chwilą, tym, co ma, a co było bądź będzie... to nie było takie istotne.
- Cała ja za jeden breloczek nie wystarczy? - dodała, udając oczywiście niesamowity smutek. Usta wydęte w podkówkę, maślane oczy i te sprawy zawsze działały. No, prawie. W każdym razie trzeba było spróbować. Tak sądziła.
Na swoje nieszczęście Watson ją puścił, by mogli się przespacerować, więc wtedy sprzedała mu lekkiego kuksańca, jako zadośćuczynienie za te okropne słowa, które wcześniej do niej mówił! Taka pamiętliwa była. Powinien uciekać jak najdalej. Nie mniej... było tak przyjemnie normalnie i swobodnie, że aż sama się temu wszystkiemu zdziwiła. Czyżby o północy bajka miała się skończyć?
Nie dane jej było się nad tym zastanawiać, bowiem gryfon wziął pod rozwagę temat, którym ona rzuciła. I wtedy ona mogła się zastanowić nad tym zagadnieniem, jednak nie było jej dane się w tym momencie wypowiedzieć, bowiem jej uwagę przykuł jakiś jegomość, który... biegał nago. Saunders nie była osobą, która miałaby się wstydzić widoku gołej osoby, ale trzeba przyznać, że na chwilę ją to zdziwiło, lecz potem parsknęła śmiechem.
- Widzisz, on nie ma takiego problemu. Chyba jednak orgia nas dosięgnie - rzuciła luźno i znów chciała coś dodać do poprzedniego tematu, ale wtedy rozbrzmiała jakaś dzika muzyka, a na niebie pojawiły się sztuczne ognie. Stanęli więc na moment, by na nie popatrzeć, a SMS jakoś odruchowo się wtuliła w swego męskiego mężczyznę.
- Możesz zaszczycić mnie kilkuminutowym tańcem, a potem... potem możesz mnie stąd zabrać, zanim wybije północ i zamienię się w brzydką ropuchę - zakończyła więc myśl, która rozkwitła u niej spory czas temu, ale takie życie, że wypowiedziana została dopiero teraz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 746
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t986-gareth-hampson




Specjalny






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 17:12

Gareth wciąż pamiętał swoje młodzieńcze lata, kiedy w rytm takiej muzyki tańczył wraz z przeuroczą Charlotte, która była pierwszą miłością jego życia. Co prawda ich związek nie miał zbyt wielkiej przyszłości, bo Gareth miał wtedy wzięcie i poza Charlottą kręcił jeszcze z jakimiś bliźniaczkami, a potem jeszcze z Caroline, którą teraz wspominał z uśmiechem na twarzy. Szczególnie gdy był co raz bliżej błoni. Oczywiście miał na sobie jeden z tych swoich wyjściowych garniturków i nie zapomniał również o przeuroczym kapelusiku i cygaro, które teraz schował do kieszonki poprawiając binokle na nosie, bo przecież nie mógł dawać swoim dzieciakom złego przykładu. Wreszcie wkroczył do ogrodu i przez moment wszystko wydawało się być na swoim miejscu. Dzieciaki przyjemnie bawiły się w butelkę, do czego dyrektor wolał się nie zbliżać, ale zauważył jednego ze swojego prefektów i zaraz podszedł do panienki Saunders, która stała przy krnąbrnym Gryffonie, którego już dawno powinien wyrzucić z uczelni, ale jakoś nie miał do tego serca.
- Witaj Scarlett, gdzie reszta fioletowej zgrai? Chciałbym z wami porozmawiać. Czy wiesz, że może ktoś tu jeszcze jest? - Pytał, ale zamilkł w momencie, kiedy Ślizgonka zaczęła chichotać to i nasz staruszek musiał obkręcić się na pięcie i podszedł do nagiego mężczyzny, któremu zamierzał wszystko wyjaśnić:
- Mooler! Czy Gryffindor ma przez Ciebie stracić punkty?! Ubierz się natychmiast! - Machnąwszy różdżką przywołał do siebie jakiś koc, którym zaraz obrzucił chłopaka:
- W tym momencie masz się zgłosić do profesora Achibalda, abyście wspólnie mogli przeanalizować twoje zachowanie! Szybko! - Zagroził mu, bo w momencie kiedy on zacząłby wymierzać sprawiedliwość to życie Emrysa straciłoby sens.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 18:20

Cóż, takie życie, moi państwo! Nie miała mu nic do zaoferowania, więc zaczynała się powoli godzić z faktem, iż ten uroczy puffek nie będzie będzie jej nowym przyjacielem. Jednak ucieszyła się, kiedy ten się tak do niej tulił, aż chłopak zrezygnował z tego, by go od niej zabrać. Popatrzyła na niego więc z rozbawieniem, bo chyba nie miał zbyt silnej woli. Albo łudził się, iż będzie miał Charlie na wyłączność, bo będzie mu coś winna. Bez sensu, była zwykłą dziewczyną, która nie miała niczego do zaoferowania. A przynajmniej nie jakiemuś ślizgonowi.
- Och, rozumiem, iż pewnego dnia poprosisz mnie o wielką przysługę? Mam więc oczekiwać sowy? - spytała Cyrila, nie tracąc dobrego humoru. To było dziwne, bowiem nie była pod wpływem swych magicznych tabletek. Nie mogła ich wnieść, bo zaklęcie na terenie szkoły je niszczyło, a czemu nie wzięła ich wcześniej? Sama nie wiedziała, jakoś tak wyszło.
Potem skinęła głową krukonce, która przedstawiła jej się tylko z nazwiska, a ona nie lubiła się zwracać w ten sposób do ludzi. Cóż, pozostało jej wzruszenie ramionami. I przywitanie Ari.
- No siema. Ej, bez przesady, nie skisłam jeszcze. Wychodzę czasem do ludzi. Ale wiesz, ostatnio zjebałam, więc muszę poprawić trochę ocen, przewalone - gadała do niej, odgarniając swoje długie włosy na plecy, i kiedy chciała coś dodać, to do ich kółeczka dołączyła Coco.
- Rany, jak ja cię dawno nie widziałam. Miło, że jesteś - rzuciła do niej, bo tylko tyle była w stanie, bo nagle gra w butelkę się trochę ożywiła. Tu się ludzie całowali, tam z czegoś zwierzali, a ktoś tam latał nago, na co Watson zachichotała, obserwując jego zmagania. Doszła też głośna muzyka i fajerwerki, na które z zachwytem patrzyła. Do momentu, kiedy pojawił się dyrektor i upomniał biednego chłopaka, który wykonał tylko to, co miał zrobić. Przerzucała więc wzrok raz na Hampsona, raz na tamtego gryfona, a raz na Ambroge'a, do którego się uśmiechnęła i który miał mówić o czymś nielegalnym. Chyba. Powoli coraz mniej ogarniała, żyjąc w swoim świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 19:49

Prawdopodobnie głównym powodem porzucenia Puffka przez Cyrila było to, że wygląd, zachowanie i piski breloczka wzbudzały w nim irytację już po pierwszej minucie obcowania ze stworzeniem, a wolał pozbyć się go w humanitarny sposób, zrzucając żałosną kreaturę na barki ucieszonej Gryfonki.
- Tak, to transakcja wiążąca i już się z tego nie wycofasz - potwierdził, kiwając głową. Po Jeanette miałby już drugą niewolnicę, dobrze. Musiał prężniej tworzyć swój przyszły harem sług, skoro miał zaraz kończyć Hogwart. Że też nie zabrał się do tego tyle lat wcześniej, zajmując się wciąż fałszowaniem obrazów i wykradaniem oryginałów z mugolskich galerii, ech!
Spojrzał na D'Angelo, która przybyła z kolejną garścią ciekawostek i przekrzywił głowę, zastanawiając się, czy jej też nie powinien wplątać w sieć zależności. Mając jednak ją dłużej u boku, prawdopodobnie potraktowałby ją podobnie jak Puffka, nie zostawiając jej jednak na kolanach dziewczyny o ładnej buźce, a raczej na środku pustyni. Lodowej. Bez wody i różdżki.
Nie zamierzając wpadać w kolejną szczeniacką rozmówkę z Krukonką, wstał, zapowiedział Charlie, żeby oczekiwała wiadomości i odszedł od szczebioczących Gryfonek i nadętej Krukonki, by znaleźć jakieś lepsze towarzystwo. Po rozejrzeniu się, stwierdził jednak, że może być z tym ciężko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 19:50

Echo, prawie umówiona z Loganem, bo niestety jej super techniki podrywu nie były tak idealne, jakby tego chciała, pojawiła się na super imprezie pożegnalnej (PROPSY DLA PANI ZIMY). Zdanie, że była prawie umówiona trzeba szybko wykreślić, bowiem panna Lyons wciąż prowadziła szalone wojny ze swoimi niespokojnymi myślami, które nie chciały przyczepić się do jednego miejsca. Miotały się i zostawiały spustoszenie, zmuszając biedaczkę do ucieczki. W końcu jednak stwierdziła, że Gryfońska Odwaga (GO!) do czegoś zobowiązuje i napisała list do Logana. Wysłała go szybko, żeby nie zastanawiać się zbyt długo nad bezsensem swojego działania.
Tego wieczoru założyła czarną sukienkę, a niesforne włosy upięła luźno, tworząc nieco chaotyczny kok. Miał swój urok, ale dla Echo był po prostu poskromieniem kudłów. Spryskała się swoimi ulubionymi perfumami, które dostała na walentynki i ruszyła nad jezioro. Najpierw udała się po breloczek, ale niestety nie dane jej było trafić na miniaturowego dyrektora. Lunarie wręczyła jej JEDNOROŻCA. W sumie był całkiem fajny, a Echo aż zachciała na jakimś pojeździć.
Trafiła akurat na fajerwerki. Przysiadła więc sobie na jednej z fontann i, z niebywałym spokojem, wpatrywała się w niebo. Niby mugolskie, a jakie cudowne. Mogłaby być takim fajerwerkiem.

1 <333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stirling, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 556
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7370-logan-darren-ruthven
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7389-ten-fajniejszy-blizniak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7390-lisciki-milosne-logana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7391-logan-d-ruthven




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 19:58

No i przyszedł i Logan, co prawda sporo spóźniony, ale co tam, ważne, że w ogóle się zjawił. Według pierwotnego planu miał się dzisiaj zaszyć w dormitorium i szerzyć nienawiść do całego świata. Echo nie wysyłała do niego listu, a jej brat już zdążył zadbać o to, żeby nie ośmielił jej się zrobić krzywdy i ten teges, ogólnie rzecz ujmując był raczej w kiepskim humorze. Całe szczęście, że jednak go wyciągnęła, bo wizja smęcenia w pokoju wspólnym była naprawdę frajerską jak na niego. Wbił się w coś elegantszego niż zazwyczaj, bo w taką ładną koszulę w kratę, a na ramiona zarzucił marynarkę, by na tyłek wciągnąć ciemne jeansy. Nie wiedział jak ma się ubrać, bo to przecież nie była randka… chyba. No, a przynajmniej po tych plotach Obserwatora i liście Echo o dziecku… nie sądził, że jeszcze kiedyś do niego napisze.
Przybył na miejsce akurat na czas, bo w niebo zaczęły strzelać fajerwerki. To było dla niego niezbyt zaskakujące, ot tak je tu zobaczyć, ale nadal był czystej krwi i nadal wydawały mu się dziwne i jakieś takie zbyt głośne. Preferował magiczne, ale co tam, nie będzie teraz jęczał przecież. Odebrał swój breloczek, którym okazał się być różowy puffek.
- Słodki - mruknął do siebie, lekko się uśmiechając. Może ten wieczór nie będzie taki zły jak sądził? Po drodze zahaczył również o jedną z fontann, nabierając do szklanek soku dyniowego, rozglądając się jednocześnie za Echo. Dostrzegł ją, przy drugiej z fontann i skierował ku niej swoje kroki.
- Cześć - przywitał się, wtykając jej w ręce szklankę. Postanowił zacząć z grubej rury, a że przy tym wydawał się być „trochę” zdenerwowanym to… huh, no cóż.
- Jak tam dziecko?

[2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 20:31

Jeanette potrzebowała jakiejś odskoczni i... wyzwań, tak w zasadzie. Zaś wszelkiego rodzaju imprezy, nieważne czy szkolne, czy nie, były dobrą okazją do takich odskoczni. Wyciągnęła jakąś ładną kieckę, znalezioną w kufrze i nie zakładaną wcale albo x lat temu, wybrała wygodne buty, żeby nie mordować się w szpilkach na tej przeklętej trawie, ułożyła lekko włosy, co by nie wyglądać jak zawsze, zrobiła delikatny makijaż i wybyła z mieszkanka, zmierzając powoli w stronę Hogwartu.
Losowanie poszło świetnie, bo od Lunarie, wyglądającej jakoś inaczej bez swojego poroża, dostała dementorka. Idealnie, bo był do niej nawet podobny! Śpiewał idiotyczne piosenki, tak jak Jeanette udawała milutką. I był wrednym, paskudnym stworzeniem, też jak ona. Pomińmy fakt, że to porównanie miało mnóstwo niedociągnięć. Krukonka podziękowała LSD i wyruszyła dalej, upatrując sobie idealne miejsce. Butelka. How sweet. Chyba tego właśnie szukała. W zasięgu rażenia zdradzieckiego przedmiotu siedział sobie główny podejrzany w sprawie jej sowy. Byłej sowy, ściślej mówiąc. Przysiadła się do Cyrila, zawieszając swój cudny breloczek na palcu wskazującym i wyciągając go w jego stronę.
- Tak pewnie śpiewałeś, kiedy trułeś moją biedną Rysię - syknęła, mrużąc oczy. - Najpierw skatowałeś ją swoim wyciem, a potem dałeś trutkę - Detektyw Villeneuve na tropie.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 20:39

Gdy tak tęsknił za dobrym towarzystwem, los postanowił go ukarać wynagrodzić i podesłał mu jego najnowszy nabytek w kategorii ludzkiego towaru, Jeanette.
- O czym ty mówisz? - zapytał, oburzony zarówno jej podłymi insynuacjami jak i faktem, że nawet nie przywitała się z nim w należyty sposób. Normalnie wystarczyłoby pocałować go w policzek, ale przy obecnym stanie rzeczy chyba powinny być to już buty. - I jakie śpiewanie, masz halucynacje? - zapytał, nachylając się do niej i zaglądając jej w źrenice.
Spostrzegł za to coś znacznie ciekawszego. Jeanette wylosowała dużo fajniejszy breloczek od niego. Jako, że pozbył się już Puffka, nie miał niczego na wymianę, ale to nic, wszystko co było jej, należało już do niego.
Zabrał jej dementorka i schował sobie natychmiast do kieszeni, patrząc na nią twardo.
- I przynieś mi drinka - rozkazał, wskazując palcem gdzieś tam, dalej, gdzie zapewne były trunki. Rozsiadł się wygodniej. Tak to mógł żyć. Tylko powinna się pospieszyć z tym drinkiem, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 20:54

No widzicie, jaka ta Echo była super! Tak się wyciąga ludzi z dormitorium!
Żarcik. Nie było jej zbyt do śmiechu, dlatego koncentrowała się na głośnych fajerwerkach, w tle słysząc imprezową muzykę. Chyba wolała swoje ulubione zespoły. Spojrzała na Logana, słyszac jego głos i poczuła nerwy, które od razu zaczynały chwytać jej drobne ciałko w swoje objęcia. Patrzyła na niego z dołu, ale dziwne pytanie zbiło ją z tropu kompletnie. Uniosła brwi, żeby potem je zmarszczyć w geście jawnej podejrzliwości. Co? DZIECKO?
- Uhm, hm, em. Dziecko? Jakie dziecko? - zapytała spłoszona. Jeśli pytanie miało być żartem, w ogóle go nie rozumiała. Wcale. Patrzyła na Gryfona, taka niezorientowana i zagubiona. Chyba miał jej coś wyjaśnić, a ten wstęp tylko burzył jej misterne wyobrażenia. Skrzyżowała ręce na piersiach, czując jak pewność odchodzi daleko. Odbiega. Odjeżdża na jednorożcu.
- Nie rozumiem - dodała idiotycznie, bo to pewnie zdążył już zauważyć. Miała zaproponować, żeby przenieśli się w inne miejsce, ale teraz nie była pewna, czy to dobry pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : animagia (nietoperz)
  Liczba postów : 159
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7735-lotte-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7740-lotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7741-hera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7743-lotte-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 22:47

Lotka lubiła imprezy i zabawy, więc przyjęcie z okazji zakończenia mistrzostw jak najbardziej jej odpowiadało. Zwłaszcza, że Kanadyjczycy wygrali nawet jeśli ona tylko była w rezerwie.
Tak więc Reyes nie mogło zabraknąć na takiej imprezie i to jeszcze w plenerze.
Po przybyciu na miejsce uznała, że gospodarze naprawę się postarali i było na co oko zawiesić. Trzeba było przyznać, że ten rok był nader intensywny i pełen niecodziennych i trudnych do przewidzenia zdarzeń. Na pewno zostanie w pamięci nie tylko Lotte, ale też wszystkich, którzy brali udział w mistrzostwach.
W losowani breloczków Lotce przypadł ten w kształcie odznaki z tytułem najlepszego zawodnika roku. Bardzo jej się to spodobało zwłaszcza, że nie grała w meczu. Gdy dotknęła breloczka na jego powierzchni pojawiło się jej imię.
Jednakże Lotka głownie była tu dla dobrej zabawy i gry w butelkę, której przebieg był trudy do przewidzenia. Reyes nie mogła przejść obojętnie obok takiej rozrywki.

6 w breloczkach.


Ostatnio zmieniony przez Lotte Reyes dnia Nie Kwi 06 2014, 23:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 1374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 22:55

I on sam postanowił przyjść. Dawno nie balował, a że ostatnio jego nastrój uległ znaczącej poprawie, to dlaczego nie miałby wyjść, zabawić się trochę w towarzystwie, albo z jakąś panną? W końcu, wszystko jest dla ludzi. No jakoś tak wyszło, że chwilę po tym, jak już się znalazł na terenie dzisiejszej zabawy został wkręcony do gry w butelkę. Chociaż.. Wkręcony to złe słowo. Bardzo złe. Bo tak naprawdę to sam się tam wkręcił. Po prostu usłyszał, że takowa gra ma miejsce. Przyszedł chyba jednak w nieodpowiednim momencie. No bo widok kutasa EJ do najprzyjemniejszych nie należał. Przynajmniej jego zdaniem. Pechowo szedł w kierunku, który obrał sobie za cel Gryfon i był na tyle kurwa blisko, żeby go zobaczyć. – Całkiem niezły. – rzucił tylko, podchodząc do towarzystwa i szybkim gestem wskazując na krocze chłopaka. Zajął wygodnie miejsce, kiedy butelka wybrała jego. Cudownie. Pytanie. Tak. Zdecydowanie wolał pytanie. Wszakże nie chciał latać z gołą dupą po całym ogrodzie . Padło więc na najbardziej nielegalną rzecz, jaką zrobił w życiu.
- No.. Niech pomyślę.. – powiedział. Seks z ośmiolatką nie miał miejsca. Młodszymi też nie. Z pięćdziesięciolatkami..? Nie, to nie jest nielegalne. Cholera. – Rozumiem, że nie satysfakcjonuje Cię fakt nie oddania do biblioteki książek w terminie? – zapytał z uśmiechem, odpalając papierosa. Oczywiście, że nie. – Wydaje mi się, że ćpanie. Tak. To chyba najbardziej nielegalna rzecz, jakiej się podjąłem – powiedział spokojnie wracając do niedawno zainicjowanej czynności. Za bardzo nie miał ochoty kręcić, ale skoro już musiał. Niech i tak będzie. A padło na jakiegoś Ślizgona, którego nie bardzo znał z widzenia. – Cyril.. Cyril.. – powtarzał pod nosem imię chłopaka, nie wiedząc czy dlatego, że rozmyślał nad zadaniem, czy dlatego, że może zwyczajnie chciał je zapamiętać? – Wiesz, zasadniczo Emrys to i owo już pokazał. Ale zrobił to bez jakieś gracji. Więc dawaj tutaj striptiz. Tylko taki wiesz.. z prawdziwego zdarzenia! – zarządził i nie chciał nawet słyszeć odmowy.



Furnunculus :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stirling, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 556
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7370-logan-darren-ruthven
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7389-ten-fajniejszy-blizniak
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7390-lisciki-milosne-logana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7391-logan-d-ruthven




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Kwi 06 2014, 23:20

Logan był całkowicie zbity z tropu. Jak to jakie dziecko? Zrobił niepewną minę, odstawiając gdzieśtam na bok szklankę i klepiąc się po kieszeniach w poszukiwaniu listu, który dostał wcześniej od Echo. Nic już z tego nie rozumiał. Miała coś urodzić stopą i nic o tym nie wiedziała?
- O, mam - mruknął, gdy wreszcie wyczuł w kieszeni marynarki pergamin. Chociaż wcześniej był zrolowany w ciasny rulon, teraz mógłby leżeć całkowicie płasko.
- Ech, widzisz - zaczął, gdy podawał jej list. Miał niepewną minę, zwłaszcza, że dobrze wiedział kiedy ten list do niego przyszedł, co dodatkowo budziło w nim wątpliwości. Jednak wiecie, kiedy komuś zależy na drugiej osobie to staje się koszmarnie wyczulony - zdaje mi się, że to tylko Prima Aprilis’owy żart, ale zaintrygowała mnie ta wzmianka o pocałunku. Czyżbym o kimś nie wiedział?
Och, ton jego głosu był jakby nieco chłodny, ale zaraz się zreflektował, naprawiając wszystko smutnym uśmiechem.
- Przepraszam, nie powinienem - westchnął i upił łyk soku dyniowego, podnosząc ponownie wzrok na strzelające fajerwerki.
- Może pójdziemy gdzieś indziej i porozmawiamy o tym wszystkim, co?
Oczywiście pod pojęciem „to wszystko” krył się ten cały burdel w postaci Obserwatora, Margaret, Setha i dziecka w kolanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Stara Rudera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Stara Rudera
» Stara latarnia morska
» Stara, pusta klasa
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-