IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stara Rudera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Hogsmeade, Wielka Brytania /George Town, Cayman Islands
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 11
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7724-winter-teixeira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7725-i-ll-be-your-winter#214705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7727-pixiebella-masz-wiadomosc#214759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7726-winter-teixeira#214719




Gracz






PisanieTemat: Stara Rudera   Sob Kwi 05 2014, 00:15

First topic message reminder :


Stara Rudera


Na co dzień jest to miejsce, w którym ponoć straszy, nikt jednak nie ma świadomości tego, że cokolwiek tutaj się wydarzy jest magiczne. Kiedyś ta rudera należała do jednego z zielarzy, który ponoć pędził bimber, dlatego też unosi się tu zapach alkoholu. Inni zaś uważają, że w tym miejscu była stajnia dla koni i jednorożców, a każdy kto tu wpadnie ma wrażenie, że chodzi po magicznym łajnie. Nikt nie ma świadomości, że ta rudera co jakiś czas jest zamieniana w przepiękne miejsce, które staje się idealne na imprezy plenerowe dla uczniów Hogwartu.
Kilka metrów od zniszczonego budynku znajduje się jezioro, a kawałek dalej, docieramy do przepięknego ogrodu, jednak rośliny, które tam rosną nigdy nie były w stanie utrzymać się zbyt długo w obrębie tego miejsca, wszak jednorożcowe łajno nie służy, niektórym kwiatom.



Ostatnio zmieniony przez Winter Teixeira dnia Pon Kwi 14 2014, 17:40, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 74
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10656-vanille-virginia-sweeney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10659-waniliowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10678-niby-sowa-van#293140




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sob Maj 09 2015, 15:31

Ależ Wanilia była zdolna do wszystkiego. Nie miałaby nic przeciwko porwaniu Ministra, gdyby nie była świadoma konsekwencji. Och, zabrzmiało jakby ona się w ogóle o nie martwiła. W pewnym stopniu na pewno, przecież wyrzucić ze szkoły by się nie dała, co dopiero do jakiegoś ośrodka dla niepełnoletnich trafić, chociaż ta cała "pełnoletność" czekała ją już za rok, więc... pewnie wpadłaby gorzej. Ale ona szczerze mówiąc już się pełnoletności nie mogła doczekać. Nie wiązały się one dla niej wcale z taką odpowiedzialnością, bo wiadomo, że Ślizgonka odpowiedzialną nie była i pewnie już za późno, by się jej nauczyła. Nawet jeśli musiała stać się dorosłą dużo wcześniej ze względu na własną rodzinną tragedię. No, ale nie o tym tu. Vanille po prostu chciała uwolnić się od tej psychohipisopatki Keesey i kupić własne mieszkanie. Ciotka pewnie dałaby jej na to pieniądze, była w końcu kosmicznie naiwna. No i ponoć kochała swoją biedną, poszkodowaną bratanicę.
- A nie myślisz, że fajnie byłoby wziąć za niego okup? Wtedy musieliby się zorientować, ale... w sumie to mają więcej mocy od nas. Czyli jednak ta idea nie przejdzie. Ale to nic, jednak zostajemy przy lesie. Chodź, będzie zajebiście jeśli nas jakieś akromantule nie wezmą za podwieczorek - rzuciła radośnie, jak na Wanilkę, i już podniosła się z ławki, by ruszyć na ich superkową wyprawę. Ahoj, przygodo i te sprawy. Chyba była bardzo podekscytowana, bo już dawno z takimi rozrywkami nie miała styczności. I bardzo jej ich brakowało, a to wszystko prawdopodobnie przez szkołę! Musiała w końcu ogarnąć się trochę z nauką, co u niej było... no cóż, zadaniem karkołomnym. Ale teraz nie liczyła się szkoła, tylko Zakazany Las, do którego dziewczyny już zmierzały raźnym krokiem. Nie musiały nawet niczego wymyślać - w takich miejscach nie mogą się nudzić. Nawet jeśli Vanille wybierała się bez żadnego trunku, to właściwie lepiej, że o nim zapomniała. Jeszcze wpakowałyby się w kłopoty, gdyby je coś/ktoś namierzył i to byłoby trzeba się dłużej tłumaczyć. No proszę, panna Sweeney i racjonalne myślenie? Może faktycznie ona w końcu starzeje się, to znaczy... dorasta?
Haha, to nawet nie jest śmieszne.

zt x2 i możesz już zaczynać tutaj  Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1870
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Wto Maj 31 2016, 22:31

Cały dzień pełen zajęć nie był czymś nowym dla Naeris. Wiedziała, że im bliżej Owutemy, tym mocniej będą ich przyciskać. Teraz ledwo mogła znaleźć czas na poświęcenie się swoim ulubionym rozrywkom, jak rysowaniu, czytaniu albo uczeniu Geralta nowych słów - kruk był niezwykle pojętnym stworzeniem. Tego dnia jakoś wygospodarowała sobie parę godzin.
Już od bardzo dawna nie pływała. Musiała się przyznać sama przed sobą dlaczego tak było. Zwyczajnie obawiała się, że ktoś ją zobaczy, a wstydziła się nie tylko odkrycia swojego ciała, ale i tatuażu, jaki zrobiła sobie niecałe dwa lata temu. Szczerze mówiąc podobał jej się, ale z jakiegoś powodu miała wrażenie, że jest zbyt ekstrawagancki i będzie zwracał uwagę innych. Naeris nie przepadała za uczuciem, które towarzyszyło temu, gdy ktoś na nią spoglądał, dlatego wolała już unikać rozbierania się przy innych. Co prawda, wymagało to trochę poświęcenia, bo pływać kochała.
Teraz zamierzała pozwolić sobie na mały wyjątek od reguły. Dlatego poszła aż tutaj, do tej starej rudery, o której istnieniu praktycznie nikt nie wiedział. Wiedziała, że tuż obok jest jeziorko. Pogoda dopisywała, słońce grzało mocno i było bardzo duszno. Ciężko było jej się oprzeć pokusie sprawdzenia temperatury wody. Podeszła do brzegu i położyła na mokrym piachu torbę, w której trzymała szkicownik i butelkę wody. Następnie rozebrała się, zostawiając ubrania na trawie, by się nie pobrudziły. Włosy związała w kucyk, nie chciała, żeby kleiły jej się do czoła. Poczuła przyjemne promienie słoneczne na swoich nagich ramionach. Anielskie skrzydła błysnęły, jakby nagle się rozżarzyły, ale Naeris wiedziała, że to tylko taki efekt, o który poprosiła, robiąc tatuaż. Czarodziej znał się na swojej robocie. Gdy dziewczyna zechciała, potrafiła nawet poruszyć owymi skrzydłami, jakby naprawdę wyrastały jej z łopatek.
Weszła do wody powoli, choć nie musiała się obawiać, bo dostatecznie się nagrzała. Zapomniała już niemal, jakie to przyjemne uczucie. Po chwili popłynęła dalej, zanurzając się całkowicie. Świadomość, że nikt jej nie widzi, pozwalała jej na zupełnie swobodne zachowanie. Po chwili była już na drugim końcu jeziorka, które miało na tyle niewielkie rozmiary, że doskonale widziała swoje rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Czw Cze 02 2016, 21:36

Słońce wstało niedawno, a już niezwykle grzało. Rayener nie mógł siedzieć w taki dzień w budynku, to nie było w jego stylu. Wziął do torby kilka książek i wyszedł na zewnątrz. Nie przeszkadzała mu wczesna godzina, nigdy nie miał nawyku spania do późna. Jedyne, co mu przeszkadzało, to ten upał. Niepotrzebie ubierał bluzę, słońce wręcz paliło swoimi promieniami, a w powietrzu było tak duszno, że nie było czym oddychać. Mogłem nie wychodzić z dormitorium, pomyślał, jednak szedł dalej. Zbiera się na burzę.
Jedynym odpowiednim miejscem na odpoczynek i naukę było jezioro, nad którym zawsze było chłodniej. Rayener chodził tam lasem, cichym spokojnym lasem. Potrzebował ciszy, ostatnio miał jej coraz mniej. Wszystko zaczynało go przytłaczać, nie miał czasu na naukę. Tak, jakby coś go od niej odrywało.
Idąc przez ożywający na nowo las, dostrzegł coś leżącego w ziemi. Na początku nie zwrócił na to uwagii, szedł dalej i już miał ominąć przedmiot, jednak był zbyt ciekawy, by to zrobić. Schylił się i wziął go do ręki.
Po oczyszczeniu przedmiotu z brudu dostrzegł, że to dosyć stary naszyjnik przedstawiający kroplę wody, albo łzę.
-Przyniesie mi szczęście- powiedział do siebie z uśmiechem i schował znalezisko do kieszeni spodni. -Albo zapowiada deszcz. A może jedno i drugie.
Leśna dróżka się kończyła i znów dokładnie było czuć, jak promienie oblegają całe ciało. Dopiero, gdy chłopak zdjął bluzę poczuł, że wcale nie jest tak przerażająco upalnie. Położył ją pod ścianą drewnianego domku, otoczonego bujnym, dzikim ogrodem. Często się tutaj uczył, był stąd widok na las, jezioro, szkołę. Siadał pod ścianą chaty i wyciągał książki, korzystając z tego, że jest sam i nikt tutaj nie przyjdzie. Tym razem nie zrobił inaczej. Wyciągnął dużą, oprawioną w skórę książkę i zaczął czytać.
Mimo, że Rayener zawsze uwielbiał przyswajać nową wiedzę, dziś był na to zbyt zmęczony, a wszystko mu przeszkadzało. Byle ćwierkanie ptaków, powiew wiatru, skrzypienie drzwi, pluskanie wody było teraz okropnie dekoncentrujące. To niemożliwe, żeby się nie wyspał, wiedział, że spał długo, a mimo wszystko kleiły mu się powieki i nie miał sił na nic. Dopiero w ostatniej chwili zobaczył krople deszczu, zostawiające na starych stronnicach księgi mokre ślady. Nawet ucieszył się z tego powodu, zaczyna padać, miał nadzieję, że właśnie deszcz go pobudzi. Zostawił swoje rzeczy w chatce i ruszył w stronę jeziora czując, jak zimne krople obmywają jego zmęczoną twarz.
Nie ma lepszego uczucia, niż spacer brzegiem jeziora w tak dziwny dzień jak ten. W prawdzie sam dzień jeszcze nie był dziwny, ale dziwnie się zapowiadał, co nie zwiastował tylko naszyjnik, ale i ubrania niestarannie ukryte w trawie. Obok, na mokrym piasku leżała torba, która nie sprawiała wrażenia wodoodpornej.
A właściciela rzeczy nie było widać.
Rayener rozglądał się po brzegu, ale nie było tutaj żywej duszy. Nikogo, kto mógłby zostawić te ubrania. Potencjalną właścicielkę znalazł dopiero w wodzie. Nie była daleko i mógł dostrzec ją dokładnie, a jednak wcale jej nie rozpoznawał. Zobaczył skrzydła na jej plecach- duży tatuaż, który mokry od wody lekko połyskiwał.
-Aniołku!- krzyknął z bezczelnym uśmiechem na twarzy. Dopiero teraz dziewczyna go zauważyła. -Nie chcę nic mówić, ale chyba mokną ci ubrania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1870
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Pon Cze 06 2016, 22:11

Jak mogła odmawiać sobie wcześniej tej przyjemności? Teraz miała ochotę nigdy już nie wychodzić z wody. Delikatny chlupot towarzyszący zanurzaniu się i wynurzaniu koił jej nerwy. Nic tak nie relaksowało, gdyby tylko miała jeszcze pod ręką książkę... Przypominała sobie wieczory w domu, które spędzała na kąpielach w wannie ze słuchawkami na uszach i lekturą w dłoni.
Jej dłonie wydawały się nienaturalnie blade pod powierzchnią wody. Niesamowite, jakie to jezioro było czyste. Sięgnęła do tyłu głowy i zdjęła gumkę. I tak zamoczyła już całe włosy. Pozwoliła im opaść na plecy i zasłonić część tatuażu. Stanęła na miękkim dnie, korzystając w pełni z przyjemności tej chwili. Wtedy Naeris poczuła zimną kroplę na policzku. A zaraz po niej drugą i trzecią. Spojrzała w górę i dostrzegła, że niebo poszarzało. Nie przeszkadzało jej to jednak wcale - i tak była mokra, więc odrobina deszczu nic jej nie zrobi. Właściwie to się nawet ucieszyła i uśmiechnęła się do siebie, wystawiając twarz na krople padające z góry. Rozłożyła wysoko ramiona, a tatuaż na jej ramionach rozciągnął się. Wyglądała, jakby lada co miała zatrzepotać skrzydłami i wzbić się prosto do nieba.
Słysząc jakiś męski głos, obróciła się gwałtownie. Trochę zbyt gwałtownie, bo mało brakowało, a by się przewróciła przez grząskie dno. Krukonka nie była pewna, czy to do niej zawołał "aniołku", ale wgapiał się prosto w nią, więc wydało się to dość oczywiste. Mimowolnie zanurzyła się w wodzie po szyję, nie chcąc by widział jej ciało.
Przez chwilę usiłowała sobie przypomnieć jego imię, ale uświadomiła sobie, że go nie zna i to tylko pogorszyło sprawę. Cudownie, kompletnie obcy chłopak zastał ją w takiej sytuacji... Nie chciała, by ktoś na nią patrzył, ale z drugiej strony nie miała pojęcia, jak to powiedzieć. Mógł się chociaż nie uśmiechać tak bezczelnie, bo tylko mocniej ją kłopotał. Odchrząknęła cicho, z paniki zapominając o tym, że zostawiła ubrania na deszczu.
- To może coś z tym zrobisz? Aexteriorem? - rzuciła, starając się nie zdradzać, jak bardzo jest zawstydzona. Zachowuj się normalnie, jak zwykła dziewczyna... - mówiła sobie w myślach, ale nie potrafiła tak się zachowywać. Poczuła gorąco na policzkach i pożałowała, że nie pada mocniej, może nie zauważyłby tego rumieńca. Nie wiedziała, czy zna zaklęcie o którym mówiła, w końcu nie każdy musiał być w nich tak obcykany jak Sourwolf, ale wierzyła, że tak. I że je rzuci, bo uświadomiła sobie, że będzie musiała wyjść na brzeg i się ubrać, a wątpiła, że ów nieznajomy tak po prostu grzecznie zostawi ją w spokoju. Jakoś na takiego nie wyglądał. Nie mogła uwierzyć, że ją to teraz spotykało.
- I nie jestem żadnym aniołkiem. - dodała jeszcze, nie potrafiąc się powstrzymać. Jak zawsze w sytuacjach stresowych powiodła rękę do swojej szyi i... przeraziła się. Nie miała na sobie naszyjnika. Jakim cudem? Przecież nigdy go nie zdejmowała. Nie mogła go zgubić, nie mogła. Był dla niej niezwykle ważny, stanowił niemal jej talizman. Bez niego czuła się niemal jak naga. Czy zgubiła go w wodzie? A może zostawiła w dormitorium?
Pomacała się po szyi, ale naszyjnik ewidentnie gdzieś zniknął. Zapomniałam prawie o tym, że miała przejmować się tym chłopakiem na brzegu. Rozejrzała się po wodzie, ale pod powierzchnią niczego nie dostrzegła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Czw Cze 09 2016, 00:02

Deszcz zaczynał padać coraz mocniej i nie było już czuć tej przytłaczającej duszności w powietrzu. Krople były wielkie i zimne, co było niezwykle dziwne- przed chwilą było tak upalnie. Czarne chmury zaczęły zbierać się na błękitnym niebie. Zdawałoby się, że to zwyczajny letni deszczyk, ale ten był gwałtowny i lodowaty.
Rayener zignorował słowa dziewczyny, podszedł bliżej i wyciągnął do niej rękę. Zobaczył, że ta ciągle czegoś szuka, rozgląda się, grzebie w wodzie, wyglądała na bardzo zdenerwowaną, co nawet go satysfakcjonowało.
-Czego tak szukasz?- zapytał, rozglądając się wokół, jednak nie potrafił zgadnąć, co zgubiła. -W taki deszcz nic nie znajdziesz, lepiej wyjdź z wody, bo się przeziębisz, aniołku.
Chłopak odsunął się kawałek od brzegu i dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że wie, co zgubiła dziewczyna. Dotknął kieszeni i poczuł łańcuszek.
-Więc jednak przynosisz też szczęście- powiedział cicho, wyciągając powoli naszyjnik i zaciskając go w pięści. -Chodź, pomogę ci szukać twojej zguby, gdy przestanie padać. Dobrze ślicznotko?- zwrócił się do niej i z uśmiechem na twarzy wskazał palcem w stronę domku, w którym zostawił swoje rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1870
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Czw Cze 16 2016, 16:51

Poczuła chłód na nagich ramionach. Jak to możliwe, że w ciągu zaledwie paru minut pogoda zmieniła się tak szybko? Niebo wyraźnie pociemniało i powinni oboje szybko wracać do zamku. Naeris nie myślała jednak teraz o bezpieczeństwie, najważniejsze było to, że ta cała sytuacja była idiotyczna, a jej naszyjnik nadal nie odnaleziony. Nie wróci do Hogwartu bez niego, nie ma mowy. Nawet jeśli będzie musiała porządnie przemoknąć.
Wyciągnął do niej ręki, na którą spojrzała dość nieufnie. Po krótkiej chwili wyciągnęła jednak swoją i zacisnęła palce na dłoni chłopaka. Wygramoliła się na brzeg i przykucnęła przy swoich ubraniach. Przetrząsnęła mokrą koszulkę, ale znalazła jedynie różdżkę. Ani śladu medalionu.
- To... - zastanowiła się, jak opisać nieznajomemu zgubę. - To naszyjnik, dość stary z dużym kamieniem w kształcie kropli. Błękitnym kamieniem. - dodała. - Ma taką małą rysę po lewej... - nie wiedziała, po co opisała ten szczegół, skoro żeby go dostrzec trzeba było się naprawdę długo i dokładnie przyglądać naszyjnikowi. Nie chciała mówić chłopakowi, dlaczego jest dla niej taki ważny. Schyliła się i wciągnęła na siebie spodnie. Nawet nie zamierzała prosić go by na chwilę się odwrócił, żeby dać jej choć odrobinę jakiejś prywatności, bo spodziewała się, że to oleje. Dlaczego miała tak mocne wrażenie, że to Ślizgon? Ech, nieważne. Włożyła przez głowę koszulkę i odrzuciła mokre pasma włosów do tyłu.
- Dobrze... - rzuciła do chłopaka, ale zatrzymała się i wbiła w niego spojrzenie. - Nie... niedobrze. Nie nazywaj mnie tak, nawet się nie znamy. - powiedziała, a zaraz potem zastanowiła się, czy nie potraktowała go zbyt nieuprzejmie. Mógł zobaczyć wahanie w jej oczach. Nabrała ochoty by przeprosić za ten ton, ale się powstrzymała.
Spojrzała w stronę domku. Krople spływały jej po twarzy. Choć były lodowate nie przeszkadzały jej aż tak bardzo. Lubiła deszcz, nie bała się też zmoknąć. Miała teraz wybór - przeczekać to w domku Z NIM albo pójść od razu szukać naszyjnika z nikłą szansą powodzenia. Westchnęła w końcu i skinęła głową chłopakowi, po czym ruszyła do chatynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sro Cze 22 2016, 13:35

Rayener uśmiechnął się, gdy ruszyli w stronę chatki. Zauważył, że dziewczynie wcale nie przeszkadza deszcz, to zabawne, większość dziewczyn, które poznał, unikało deszczu jak ognia. On sam też nie lubił pokazywać się publicznie w deszczu. Wygląda wtedy jak mops.
Gdy dotarli do środka budynku, chłopak zdjął z siebie przemoczoną koszulkę i ubrał suchą bluzę. Wnioskując po widoku z małego okienka w drewnianej ścianie, deszcz był przelotny, chociaż teraz zrobił się gwałtowny, to byłoby nierozsądne wyjść teraz na zewnątrz.
-Jestem Rayener- spojrzał na nią z tym swoich charakterystycznym, bezczelnym uśmiechem. -Nie jest ci zimno? Cała się trzęsiesz, może chcesz moją bluzę?
Chłopak zdjął ubranie i podał je dziewczynie. Nie przeszkadzało mu zimno, satysfakcjonowało go to, że ma szansę poderwać jakąś dziewczynę. Uwielbiał kobiece towarzystwo, a tym bardziej go cieszyło, gdy był z nią sam na sam.
Rayener wsunął rękę do kieszeni, w której poczuł obecność zimnego naszyjnika. To o ten naszyjnik musiało chodzić dziewczynie. A Rayener uwielbiał się droczyć.
-Widziałem twój naszyjnik w lesie, ślicznotko. Leżał na drodze, ciekawe, czy nadal tam leży, czy ktoś go już zabrał, prawda? Ciekawi mnie to, dlaczego ci tak na nim zależy- mówił z uśmiechem na twarzy. -Ma jakąś specjalną moc? W sumie, to nie ważne, chcesz, żebym ci pokazał, gdzie był? Poczekaj, aż skończy padać, w takim deszczu nie znajdziemy nic.
Rzeczywiście padało mocno, ale deszcz sprawiał wrażenie, jakby zaczynał odpuszczać. Wszystko na niekorzyść Rayenera. Niech pada mocniej i dłużej, a nawet do południa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1870
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Wto Cze 28 2016, 16:32

Poczuła, że włosy jej trochę oklapły przez ten deszcz. Na szczęście w miarę szybko weszli do chatki. Objęła się ramionami, próbując zatrzymać szybko wymykające się ciepło. Rozejrzała się po starym domku z ciekawością. Dużo pajęczyn, aż miała ochotę powiedzieć, że pewnie są jedynymi uczniami, którzy zaglądają w to miejsce. Jednak kiedy odwróciła się w stronę chłopaka z zamiarem odezwania się, zobaczyła, że ten zdejmuje koszulkę. Momentalnie jej policzki oblał rumieniec, gdy zobaczyła jego nagą klatkę piersiową. Nim zdążył się zorientować i palnąć jakiś komentarz, przeniosła wzrok na szybę, za którą widać było moknący coraz bardziej świat. I gdzieś tam jest mój naszyjnik... - pomyślała, z całej siły chcąc wymazać z pamięci widok klatki chłopaka.
- Naeris Sourwolf. - odparła, czując, że taksuje ją spojrzeniem. Sama spuściła wzrok, bo nie umiała tak długo wytrzymać takiego spojrzenia. I uśmiechu. Jakby wpadła w pułapkę i została tu sam na sam z wilkiem. - Nie, nie jest...
Nim zdążyła zaprotestować, Rayener już wyciągnął w jej stronę bluzę. Gdyby nie to, że zawsze starała się być uprzejma, pewnie by odmówiła, ale cóż. Otuliła się bluzą przesiąkniętą jego zapachem. W tej samej chwili pomyślała o tym, że może jednak nie powinna być do niego nastawiona tak niechętnie. Zwłaszcza, że zechciał jej pomóc.
- Na drodze? - spytała zaniepokojona. - Oby nikt go nie zabrał... Nie jest drogi i nie ma żadnych mocy. Mam nadzieję, że jeśli już ktoś go ma, to postara się mi go oddać jak najszybciej. Może zamieszczę ogłoszenie w Proroku Codziennym.
Nawet nie ukrywała tego, jak bardzo się martwi. Jeśli nie odnajdzie naszyjnika to koniec. Jedyna pamiątka po babce, przypominająca jej o domu... Zebrała się w sobie, nie chcąc zaraz rozklejać się przed chłopakiem.
- Oczywiście, że chcę. - spojrzała na niego z nadzieją w zielonych oczach. - Znaczy się... Jeśli ty będziesz mieć ochotę.
Jak to możliwe, że nie umiała na niego patrzeć dłużej niż kilkanaście sekund? Choć gapił się i uśmiechał bezczelnie, to postanowiła, że przynajmniej na razie będzie się starała ignorować takie zachowanie.
- Jesteś ze Slytherinu? - wyrwało jej się, zanim zdążyła się powstrzymać. Chwyciła rąbek jego bluzy i zaczęła się nim bawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Czw Cze 30 2016, 23:07

Rayener zobaczył rumieniec na twarzy dziewczyny. Spoglądał na nią cały czas, podobało mu się to, jak odwraca swój wzrok. Uśmiechał się do niej, gdy to robiła, co peszyło ją jeszcze bardziej. Ale taki był jego cel. Uwielbiał się tak bawić, to bezczelne, dziecinne i głupie, ale daje dużo satysfakcji i pewności siebie. A Rayener do pewnych siebie należał z pewnością. 
-Po czym poznałaś, że jestem ze Slytherinu?- zaśmiał się, podnosząc swoją torbę z podłogi. Chciał się upewnić, że jego książki są suche. -Aż tak bardzo to widać, Naeris? A ty?- pytał, nie tracąc uśmiechu-Gryfonka? Krukonka?
Na puchonkę nie wyglądała. Na ślizgonkę zresztą też nie. Chłopak zmierzył ją wzrokiem, wyglądała na okropnie zmarzniętą i przestraszoną, ale mogło mu się tylko wydawać.
-Biedna dziewczyna- powiedział z wrednym wyrazem twarzy, tym samym wrednym, aroganckim i samolubnym wyrazem twarzy, który nosił na korytarzach Hogwartu, tym wyrazem, którym mówił, kto tutaj rządzi. -Co to za pomysł, żeby pływać w jeziorze w tak niepewną pogodę? I o co chodzi z tym naszyjnikiem? Dlaczego jest dla ciebie taki ważny? W końcu, jak mówisz, nie jest on jakiś wartościowy. A skoro nie jest wartościowy i jest stary, to po co ci on? To jakaś pamiątka?
Dopiero po czasie deszcz przestał dobijać się do środka budyneczku, a pogoda się uspokoiła. Czuć było ten świeży zapach, tak przyjemny dla płuc. Aż miło odetchnąć. Słońce wyłoniło się zza chmur i okryło swoim blaskiem całą taflę jeziora. Widok był niesamowity, tym bardziej, że nad lasem wzniosła się tęcza. Czas wychodzić.
 Rayener ubrał na siebie przemoczoną od deszczu koszulkę i przepuścił Naeris w drzwiach. 
-Rozchmurz się, znajdziemy twoją zgubę- zaśmiał się i ruszył zaraz za nią. -Z taką ponurą miną nie jest ci do twarzy, ślicznotko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1870
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Pią Lip 01 2016, 17:11

Za każdym razem, gdy wypowiadał jej imię, odnosiła wrażenie, że sobie z niej kpi. Delikatnie i subtelnie, aczkolwiek kpi. Normalnie by ją to zirytowało, co w sumie było niezłym osiągnięciem, bo mało co mogło ją wytrącić z równowagi, jaką zazwyczaj zachowywała. Chłopak jednak zaoferował swoją pomoc, a teraz Naeris przydałaby się każda. Więc póki co zniesie ze spokojem jego głupie zachowanie. Jeśli myślał, że jest kolejną idiotką do poderwania to czego go przykry zawód. W chwili, kiedy chłopak sprawdzał, czy jego torba nie ucierpiała w spotkaniu z nagłym deszczem, ona robiła to samo. Szkicownik miał dla niej taką samą wartość jak naszyjnik.
- Zadajesz bardzo dużo pytań. - zauważyła. Naprawdę Rayener był aż taki ciekawski? Usiłowała przestać się czerwienić, ale za każdym razem kiedy chciała na niego spojrzeć, jej wzrok umykał na jego nagą klatkę piersiową. Zabawne, kilka chwil wcześniej to on miał okazję zobaczyć ją bez koszulki, teraz ona jego. - Zachowujesz się dość... arogancko. - stwierdziła w końcu patrząc mu w oczy. Dlaczego miała wrażenie, że parsknie śmiechem? Mogła po kolei wymieniać dlaczego nie pasuje jej do Gryffindoru, Ravenclawu albo Hufflepuffu, ale to się po prostu czuło, że Ray nosi zielone barwy. - Ale w taki specyficzny sposób. - dodała. Nie do końca wiedziała, czy długo z nim wytrzyma, bo na razie bardzo ją zawstydzał, a ona raczej nie potrafiła tego ukryć.
- Krukonka. - nie spodziewała się, że ktoś może uznać, że jest z Gryffindoru. Prędzej sądziła, że pasuje do Puchonów, w końcu nie była jakoś specjalnie odważna. W wyjątkowych sytuacjach tak, potrafiła nawet wskoczyć w ogień, ale częściej bywało tak jak teraz - traciła pewność siebie i stawała się nieśmiałą dziewczynką. Wysłuchała wszystkich pytań Rayenera, ale zdecydowała się nie odpowiadać na żadne z nich. Nie była mistrzynią unikania odpowiedzi, bo zazwyczaj szczerze odpowiadała na każde zadane jej pytanie, ale teraz jakoś poczuła, że powinna się pilnować.
- Po prostu jest dla mnie ważny. Nie masz też jakiejś rzeczy, która ma dla ciebie wyjątkowe znaczenie, choć sama w sobie wyjątkowa nie jest? - w czasie, kiedy czekali aż przestanie padać, Naeris użyła swojej różdżki i wysuszyła ubrania i torbę. Wyjęła gumkę i związała sobie włosy, wolała by same wyschły, choć to mogło trochę potrwać. Raczej nie dziwiło ją to, że większość dziewczyn nie przepadała za deszczem - mógł zniszczyć makijaż i niewielu lubiło bycie mokrym. Ta jasnowłosa nie miała z tym problemu, bo nie malowała się, a wodę lubiła bardzo, nawet w tak zimnej postaci.
Spodziewała się, że będzie padać o wiele dłużej, ale czasami tak było, że rozpadało się równie gwałtownie jak skończyło. Rayener w końcu założył koszulkę, co Naeris przyjęła z ulgą. I tak już jego spojrzenia mocno ją rozpraszały i z trudem zbierała myśli. Najgorsze, że widział, jaka jest zakłopotana, a i tak DALEJ TO ROBIŁ. "Rozchmurz się"? Zabawnie to brzmiało, jakby tak spojrzeć na niebo z którego powoli znikały ciemne chmury. Naeris wyszła pierwsza i westchnęła zafascynowana widokiem jeziorka.
- Jeszcze się dziwisz, że miałam ochotę w taką pogodę pływać? - spytała cicho, nie odrywając wzroku od tafli wody, lśniącej i skrzącej się w promieniach słońca. Później przeniosła spojrzenie na Rayenera i uśmiechnęła się pod nosem, specjalnie po to, żeby udowodnić mu, że czuje się przy nim swobodnie. Choć tak nie było, ale może się nabierze.
- Skoro już musisz mnie tak komplementować, to używaj jakichś bardziej wyrafinowanych epitetów. - dlaczego i ona nie mogła sobie pozwolić na małe podroczenie się z nim? Skoro sam zaczął, to ona mogła dołączyć do tej gry. Ciekawe tylko, ile zdoła wytrwać. Gdyby tylko Rayener chciał mógłby łatwo wprowadzić ją w stan, kiedy zdolna byłaby tylko czerwienić się i dukać jakieś bezsensowne słowa. Nawet nie trzeba było mieć jakiejś super wyobraźni. Ruszyła naprzód w kierunku ogrodu, który znajdował się za domem. Spojrzała wyczekująco na chłopaka, by wskazał jej miejsce, gdzie rzekomo widział jej naszyjnik.
Okazało się jednak, że to Rayener go znalazł. Dziewczyna nie miała ochoty za bardzo drążyć tego, że chciał ją jednak wpuścić w maliny, więc po prostu odebrała z ulgą swój naszyjnik i podziękowała mu krótko. Rozstali się potem, a Naeris wróciła do Hogwartu. W końcu trzeba było jeszcze tyle ogarnąć, tyle przeżyć.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Lut 26 2017, 16:13

Ludzie mówili, że tu straszy, ale nigdy nie robiło to na mnie wrażenia. W gruncie rzeczy uczęszczaliśmy przecież do szkoły w której duchy latały po korytarzach i z lubością straszyły młodszych uczniów ochlapanym od krwi płaszczem albo nie do końca obciętą głową. Mimo to rudera byłą miejscem dość słabo uczęszczanym. Trudno ukryć - śmierdziało tu trochę mieszanką bimbru i łajnem, ale dla odrobiny ciszy i spokoju dało się znieść ten zapaszek. Mimo to ja bywałam tu dosyć często, bo mimo bycia istotą wybitnie społeczną czasami tęskniłam za intymną chwilą samotności czy chociaż przebywania w pomieszczeniu z kimś innym niż banda rozszalałych nastolatków. Nie żebym coś miała do rozszalałych nastolatków, broń Boże! Po prostu każdy woli czasem pobyć w spokojniejszym miejscu bez obaw, że zaraz będzie musiał przerwać lekturę albo, że jakiś nauczyciel przypadkiem zwróci uwagę, że spożywa zakazany w szkole alkohol.
Zjawiłam się w chałupie późnym popołudniem i rozglądając się wokół czy nikt nie idzie za mną weszłam do środka. Dzisiejszego dnia smród był bardziej dokuczliwy niż zwykle, więc z pomocą zaklęć odrobinę zamaskowałam go fiołkowym zapachem, po czym wyciągnęłam z torby wielki wolumin dotyczący smoków oraz kilka butelek ognistej whiskey. Usiadłam na lekko niestabilnym stołku i zatopiłam się w lekturze delektując się chwilą samotności i smakiem rozgrzewającego napoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Lut 26 2017, 16:49

A Enruig zaś, człek młody i praworządny w rozsądku miarach, spacerował rekreacyjnie. Lubił patrolować tereny Hogwartu, z nawyku jaki posiadł w domostwie rodzinnym, gdzie psów hodowlę mieli. Swoją drogą, sprawa dość śmieszna, bo klanowe zawołanie odnosiło się do kota. Jego czarodziejska szata zbierała drobinki śniegu z ziemi, gdy tak błądził z małym tomikiem o psidwakach, w lekturze zanudzony. Pamięć do terenu miał niesamowitą, bowiem nie patrząc na ścieżkę, doszedł w końcu do starej rudery. Uniósł na chwilę spojrzenie i uśmiechnął się, nie zauważając śladów w śniegu. Cholera, jak na kogoś, kto nazywał swoje spacery patrolami, nie był zbytnio czujny. Sięgnął do drzwi i otworzył, czyniąc krok przez próg. I to jest moment, w którym się zatrzymał. Jego nos natychmiastowo zauważył anomalię, jaką był zapach fiołków. Na angielskie bękarty! Ktoś tu się chędoży i zerwał. Z wyrazem przeprosin w oczach gorączkowo omiótł izbę spojrzeniem, szukając niecnotników, ale odnalazł tylko jedną dziewoję z książką. Patrzył na nią sekund parę, po czym zamknął za sobą drzwi.
Jeżeli się odezwała, stał dalej, by odpowiedzieć. Jeśli nie, to po prostu ruszył w jej kierunku, coby siąść na podłodze, pod ścianą, nieopodal niej i samemu się zagłębić w lekturę. Przyjemnie mieć świadomość, że można się do kogoś odezwać, ale nie musieć i po prostu czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Lut 26 2017, 17:06

(obiecałam, więc dalej piszę w trzeciej, kochaj)

Zdecydowanie nikt tu się nie chędożył, chyba, że liczyć chędożące się smoki, bo Lotta czytała akurat dość niesmaczny rozdział o rozpłodzie tychże gadów. Mimo tych obrzydliwości zatopiła się w lekturze tak bardzo, że nie usłyszała ani otwierania, ani zamykania drzwi, a tym bardziej wchodzącego do pomieszczenia chłopaka. Dopiero gdy przerwała lekturę lekturę by napić się odrobinę whiskey zobaczyła siedzącego na podłodze chłopaka niemal tak mocno jak ona zagłębionego w czytaniu. Lekko przerażona delikatnie podskoczyła i zapytała:
- Kim jesteś?
Twarz chłopaka wydała jej się znajoma, aczkolwiek gdy chodziło się z kimś do jednej szkoły nie trzeba było go znać by kojarzyć twarz. Czuła zaniepokojenie faktem, że ktoś odkrył jej kryjówkę, ale również tym, że była tak mało uważna, że nie usłyszała, że ktoś wchodzi. W ten sposób mogła przecież nie usłyszeć, że do chałupki wchodzi jakiś nauczyciel.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Lut 26 2017, 17:25

-Hę?
Wyrwał się nagle, jakby przestraszony tym, że ktoś się odezwał. Nie spodziewał się tak nagłego dźwięku ze strony dziewczęcia, czy w sumie dorastającej kobiety. Wpatrywał się w nią znad tomiku, a w głowie jego pędziły pociągi szybsze od pendolino. Tyle pomysłów! Mógł zacząć wrzeszczeć i zacząć biegać po pokoju, tak po prostu, dla żartu. Mógł powiedzieć coś głupiego, jak; "kochanie, znowu atak amnezji? Przecież jesteśmy małżeństwem tyle lat.." albo "Zawsze musisz go mieć po seksie?". Albo zacząć ją przedrzeźniać! Miał tyle scenariuszów do wyboru. Gdyby tylko miał trochę lepsze zdolności.. A, moment. Przecież aktorem profesjonalnym nie jest, ale jednak potrafił się wczuć w dość.. Chore role. Jak na socjo-psychopatę przystało, dobrze funkcjonującego, rzecz jasna. Przekrzywił nagle głowę, jak jaszczurka i wbił spojrzenie w oczy dziewczęcia. Będzie cholernie cierpiał potem, bo musiał zmuszać się do kontaktu wzrokowego z obcą osobą. Wpatrywał się tak, stopniowo, nieznacznie się nachylając i wyciągając szyję. Jeszcze nie wie, co zrobi. Ale będzie to coś niespodziewanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Lut 26 2017, 18:02

Chłopak zachowywał się co najmniej nietypowo. Zamiast udzielić jednoznacznej odpowiedzi wpatrywał się w Lottę w sposób, który odrobinę ją przerażał. Asekuracyjnie ścisnęła znajdującą się w kieszeni różdżkę i przerwała niezręczną ciszę powtarzając pytanie:
- Kim jesteś? - a po chwili dodała - I po cholerę tu wlazłeś?
Wydawało jej się, że mało kto wie o tym miejscu i że będzie tu sama, a tu klops! Co nie zmienia faktu, że nie powinna być dla chłopaka tak oschła. Skąd miał wiedzieć, że jest taką suką chce sobie posiedzieć sama w spokoju. Chłopak cały czas patrzył na nią dziwnie - nie była w stanie tego znieść dłużej, więc po chwili wahania przerwała kontakt wzrokowy i popiła jeszcze trochę whiskey z butelki wciąż z lekkim strachem obserwując tego dziwnego osobnika kątem oka. Wciąż ściskała z niepokojem różdżkę jak gdyby bała się, że niepokojący chłopak może być groźny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Nie Lut 26 2017, 18:18

Nie przerywał, bo widział jej speszenie. Zyskiwał pewność siebie, więc odłożył książkę i chwycił różdżkę, która leżała na ziemi obok niego.
-Aitch helegnin gostatha
Wymruczał do siebie zaklęcia, celując w swoje buty. Miał nadzieję, że dziewczyna nie zorientuje się w tym, co właśnie zrobił i wyginając się do tyłu, na odwróconym czworaka, zaczął iść w stronę ściany ciągle mając wzrok w nią wbity. Chciał udawać jakąś maszkarę, opętańca, które zamieszkiwał tę chatkę. Oby wszelakie różne czynniki teraz mu sprzyjały, bowiem zaczął, zgodnie z użyciem zaklęcia, wchodzić tyłem po ścianie, w stronę sufitu, by z niego obserwować kobietkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Pon Lut 27 2017, 22:19

Co mu odwaliło? Nagle zaczął dziwnie się czołgać, potem wlazł na ścianę. Lotta poderwała się z krzesła i wycelowała w niego różdżkę.
- Co ty odpierdalasz? - wykrzyczała.
Po chwili dotarło do niej - gdyby koleś był faktycznie niebezpieczny nikt by go nie wpuścił do Hogwartu. Zastanowiła się i doszła do wniosku, że chłopak zgrywa się przed nią albo chce ją przestraszyć. Nie ma tak lekko. Krukonka uśmiechnęła się nieco sarkastycznie, nieco zalotnie i zrobiła coś czego chłopak raczej się nie spodziewał - zasiadła z powrotem do lektury i ponownie zaczęła sączyć ognistą. Zrobiło jej gorąco od alkoholu, ale wciąż myślała zupełnie trzeźwo, więc zupełnie świadomie zabrała się za ignorowanie tego dziwaka. Miała dać się zastraszyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Pon Lut 27 2017, 23:55

Podły uśmiech przebiegł przez jego twarz, kiedy wykrzyczała przekleństwo. Ale lęk załomotał jego sercem, gdy ta celowała tak w niego różdżką. Wszedł na sufit i próbował się nad nią umieścić, kiedy ta zmieniła swoją taktykę i.. Wróciła do normalności. O tak! Sprytne, żeby ignorować coś strasznego, licząc, że sobie samo pójdzie. Nie mógł już wytrzymać, więc tak nad nią wisząc, zaczął się śmiać jak głupek i nie mógł się powstrzymać. Puścił rękoma sufit i stanął prosto, do góry nogami i chichrając się ruszył do ściany, aby po niej zejść.
-Oh, wybacz. Ale myślałem, że mnie zauważyłaś jak wszedłem i stwierdziłaś, że razem poczytamy w ciszy.
Skłonił się, gdy tylko jego stopy dotknęły podłoża będącego na dole grawitacyjnej siły, po czym elegancko przedstawił.
-Eanruig Chattan, Szkot z Hufflepuffu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Wto Lut 28 2017, 21:38

Tak wczytała się w dalsze informacje o rozpłodzie smoków, że ledwo zauważyła, że chłopak opuścił sufit. Dopiero gdy się odezwał zwróciła na niego uwagę. Podniosła szybko wzrok i spojrzała na niego. Obraz zaczął jej się delikatnie chwiać, więc pośpiesznie schowała whiskey zaniepokojona tym, że napój tak mocno zadziałał.
- Nie lubię czytać w towarzystwie. - rzuciła w jego stronę starając się zachować jak najpełniejszą koncentrację - Ludzie są do rozmawiania, a nie do wspólnego czytania.
Trudno powiedzieć czy chłopak bardziej ją przerażał, żenował czy bawił. Jedno było stu procentowo pewne - to będzie wybitnie nietypowe spotkanie.
Tekst "Szkot z Hufflepuffu" miała ochotę sprostować na "freak z Hufflepuffu", ale odpuściła sobie, bo nie lubiła być niemiła, a na dodatek była jeszcze na tyle trzeźwa by zachować resztki manier. Zamiast tego z uśmiechem rzuciła:
- Charlotte Geraldine Hudson. Angielka z Ravenclavu.
Po chwili zastanowienia dodała:
- Większość świata nazywa mnie Lottą.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Wto Lut 28 2017, 21:50

-Oh. Angielka. No tak, z Wami to nawet lustro nie chce pić.
Uśmiechnął się szeroko, znów nie szczędząc złośliwości w stronę osoby z angielskiej bękarciej ziemi. Krzywiło go nieco to, że piła samemu, w dodatku jako kobieta. Czym to ta dziewuszka się zniechęciła do świata, że tak szpetną rzecz czyni? Chciałby wiedzieć, bo może i nawet byłby w stanie jej jakoś pomóc. Byłoby to niesamowicie dobre przeżycie, przyjemne, a wręcz fantastyczne. Pomóc kobiecie to obowiązek mężczyzny.
-Lotto, ludzie, którzy dobrze się czują w swoim towarzystwie, mogą razem czytać i po prostu siedzieć w ciszy. Ale, skoro wolisz rozmawiać, to wyjaśnij te nieregulaminowe zachowanie.
Wpierw przystąpił do niej i przykucnął, a gdy zmienił temat, oklapnął na zadek i siadł siadem skrzyżnym. Patrzył na nią, ale bardziej na jej osobę, niż na twarz. Nigdy nie miał na tyle odwagi, by od razu nawiązać kontakt wzrokowy. Musiało długo minąć. Albo musiał zyskać niesamowitą, sadystyczną przewagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Wto Lut 28 2017, 23:42

Puściła uwagę o swoim pochodzeniu mimo uszu, bo była przyzwyczajona do takich grubiańskich tekstów.  
- Kto powiedział, że dobrze czuję się w Twoim towarzystwie? - szepnęła.
Jej wargi ułożyły się w złośliwy, aczkolwiek wciąż uroczy uśmiech. Po chwili dotarło do niej jego drugie zdanie i zdenerwowała się. Smarkacz (bo puchon zdawał się być wyraźnie młodszy) zwracał jej uwagę, że łamie regulamin. Czy naprawdę było coś złego w samotnym delektowaniu się whiskey przy dobrej lekturze przez osobę dorosłą? Tym bardziej, że tejże osobie dorosłej było smutno i dość chłodno. Mimo tego, że Eanruig zdecydowanie zirytował ją durnym pytaniem, starała się tego nie okazać. Uśmiechnęła się do niego jeszcze szerzej i krzyżując ramiona na piersi w pozycji zamkniętej powiedziała:
- Czy uważasz, że to Twoja sprawa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sro Mar 01 2017, 00:18

Ale przecież powiedział, że ona źle się czuje.. Eh, kobiety, one mają myślenie kompletnie inne. Wyczuwał, że nie czuje się dziewczę najlepiej z jego zachowaniem, ale siedząc tak przy niej, rozszerzył swój uśmiech do maksimum, zębiska szczerząc.
-Tak. Bo mogę Cię zaraportować.
Tu machnął w jej stronę różdżką, jakby chciał rzucić zaklęcie. Ale to był tylko gest.
-Albo mogę być tym duchem zamieszkującym ruderę, który wysłucha opowieści, co Twe krasne lico zachmurza i do tego podłego smaku... Bogowie, kobieto, nie mogłaś kupić sobie porządnej szkockiej? Whisky, a nie whiskey. Profanaci.
Wpierw poważnie, potem tonacja zmieniała się nieco w romantyczno-bajkową, po czym przerwa i głos rozczarowania, oburzenia, frustracji. Żartobliwej, ale jednak. Wciąż się szczerząc, puścił jej oczko i spuścił w końcu różdżkę, którą celował w nią. Dalej trzymał ją w dłoni, ale dłonie oparł na kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sro Mar 01 2017, 00:53

Zaśmiała się i spojrzała na niego jak na idiotę. Dobrze wiedziała, że nie jest tak głupi, żeby na nią donieść, zresztą usunięcie dowodów zbrodni było dość proste. Mimo to postanowiła się z nim poprzekomarzać.
- Są większe tragedie niż szlaban. - rzuciła od niechcenia.
Spojrzała na jego dzikie pląsy z różdżką i wysłuchała dziwnie sformułowanego zdania. Dość dynamiczna postać puchona zaczęła jej się rozmazywać.
- Gardzę szkocką, tak jak Ty gardzisz Anglikami. - westchnęła skupiając wszystkie myśli na trzeźwym wyrażaniu się i po chwili dodała:
- Nie ma tu żadnej głębokiej opowieści, więc raczej nie sprawdzisz się jako duch tej chałupiny, drogi Eanruigu.
Uśmiechnęła się z lekkim przekąsem.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sro Mar 01 2017, 07:29

-Eeeeeeee?!
Zajęczał, na jej komentarz o nim w roli ducha. Przekomarzania się o szkocką wolał nie poruszać, bo by jej tę różdżkę w nochala wcisnąć. Jędza wredna! Swej drewnianej broni nie wypuszczając spomiędzy palców, skrzyżował ramiona na piersiach i zmrużył oczy, wpatrując w buźkę dziewczęcia.
-Coś jest nie tak. Pić można dla rozrywki, a Ty po prostu ćmisz umysł. A ku temu nigdy nie ma wesołych powodów. Zwłaszcza u kobiety, bo macie więcej rozumu od nas i takich rzeczy nie robicie.
A co tam, może porzucić na chwilę męską solidarność, byleby wyciągnąć z dziewczęcia potrzebne informacje i jakoś pocieszyć. Zawsze lepszy człowiek od butelki. Butelka tylko da zwidy, a człowiek faktycznie rozmową zabawi. A może mu się uda przeczekać, aż się upije i poprzytulać? Oczywiście, miał ochotę na więcej, ale raczej sumienie by mu nie pozwoliło. No i takie tam, bara bara, to można z każdą. A żeby się przytulić, to trzeba zasłużyć! Oj tak, znał tę prawdę i doceniał takie coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Stara Rudera   Sro Mar 01 2017, 20:03

Puchon zmęczył Lotkę niemiłosiernie. Radość z miłego popołudnia błyskawicznie z niej upłynęła, a komentarz o kobietach wkurzył. Dobrze znała facetów i wiedziała, że tekst o mądrości był pustosłowiem, który miał na celu przypodobanie jej się i w ten sposób wyciągnięcie z niej informacji, a fragment dotyczący alkoholu miał ją wepchnąć w wymarzoną przez mężczyzn rolę tzn. kobieta delikatnie sączy winko na imprezie, a PAN I WŁADCA SAMIEC może się napierdolić, bo kto mu zabroni?
- Nikt Ci jeszcze nie dał w pysk za wścibstwo? - rzuciła gniewnie
Naprawdę miała go dosyć. Jej spożycie alkoholu było umotywowane wyłącznie ochotą, a chłopak stawał się wobec niej coraz bardziej upierdliwy. Mimo lekkiego zaburzenia odbierania obrazu była wciąż raczej w pełni sił umysłowych, dlatego wepchnęła swoje rzeczy (po za różdżką) do torby zamierzając w najbliższej przyszłości opuścić pomieszczenie.

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Stara Rudera   

Powrót do góry Go down
 

Stara Rudera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Stara Rudera
» Stara latarnia morska
» Stara, pusta klasa
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-