IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson




Gracz






PisanieTemat: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Wto Kwi 08 2014, 16:46


Departament kontroli nad magicznymi stworzeniami


Jeden z departamentów Ministerstwa Magii, zajmujący się sprawami dotyczącymi magicznych stworzeń. Jednym z pododdziałów departamentu jest Komisja Likwidacji Niebezpiecznych Stworzeń.

To tutaj możesz zdobyć licencję na posiadanie pewnych zwierząt.

Lista zwierząt:
 

Egzamin składa się z dwóch części - teoretycznej i praktycznej. W razie niepowodzenia, do poprawy możesz podejść po upływie tygodnia. Każde podejście kosztuje 30 galeonów. Jeśli nie uda ci się zdać części praktycznej, nie musisz jeszcze raz zaliczać części teoretycznej.

Etap I (część teoretyczna)
Rzuć jedną kostką w odpowiednim temacie.

Kostka:
 

Etap II (część praktyczna)
Rzuć dwiema kostkami w odpowiednim temacie. Pierwsza kostka odpowiada za zwierzę, z jakim będziesz miał do czynienia, druga za wynik egzaminu.

Kostka I - zwierzę:
 

Kostka II - wynik egzaminu:
 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Bukareszt - Rumunia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 691
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12364-antoinette-anastasia-petru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12519-welcome-in-my-world#337716
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12527-alexander#337903
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12518-antoinette-anastasia-petru#337712




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Sro Lip 27 2016, 12:29

25 stycznia - początek stażu.

Zawsze sądziła, że wszystko będzie przychodziło jej z łatwością. W końcu urodziła się w jedym z lepszych domów i miała zapewniony dobry start. Nie podejrzewała, że droga na sam szczyt będzie aż tak trudna. Tym bardziej, że już same kursy są zniechęciły do dalszej pracy, a tutaj jeszcze staż. Czeu ojciec nie mógł załatwić jej tego od ręki? Nie musiałaby się użerać z tymi wszystkimi ludźmi z departamentu. Ale nie! On chciał aby wzięła życie w swoje ręce. Co za ignorant. Ubrawszy prosty kostium składający się z białej bluzki, czarnej, ołówkowej spódnicy i szaty wyjściowej udała się do Ministerstwa chcąc odbębnić pierwszy dzień. Miała nadzieję, że szybko się on skończy i będzie mogła spotkać się ze swoim ukochanym którego tak dawno nie widziała. Nawet ostatnio zaczynała coraz częściej myśleć o Dorianie zastanawiając się czemu do niej nie pisze. Może coś mu się stało? Nie na pewno nie. Z pewnością by ją o tym poinformował. A może nie chce mieć już z nią nic do czynienia. W sumie nie zdziwiłaby się. Była od niego o kilka lat starsza i z pewnością zaczęły go interesować kobiety w jego wieku. Co ją w ogóle podkusiło aby wplątać się w romans z takim małolatem? Było to naprawdę niedopuszczalne i z pewnością rodzice by ją skarcili za to . Dobrze, że mieszkali w Rumunii. Z takimi oto rozmyślaniami znalazła się za biurkiem w jednym z pokoi. Nawet nie zauważyła kiedy jej szef stanął koło niej. Wtedy z pewnością nie wyglądałaby jak zakochana małolata bujająca w obłokach. Dopiero jego ostry głos karcący jej zachowanie wybudził ją z rozmyślań. Krzywiąc się na jego słowa spoglądała gdzieś ponad jego ramieniem. Że niby ona jest obibokiem i nie przykłada się do swojej pracy? Chyba jakieś żarty! Niech lepiej spojrzy na siebie, a nie będzie ją oceniał. To, że w tej chwili była nieobecna nie znaczy, że może krytykować całą jej pracę. Jeszcze pensję chce jej potrącić? Co za cham! Jak tak można. Naburmuszona jak mała księżniczka przetrwała pierwszy dzień mając nadzieję, że następny będzie lepszy. jednak się pomyliła. Docinki ze strony szefa prześladowały ją przez cały tydzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Bukareszt - Rumunia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 691
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12364-antoinette-anastasia-petru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12519-welcome-in-my-world#337716
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12527-alexander#337903
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12518-antoinette-anastasia-petru#337712




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Wto Sie 02 2016, 19:47

4 Lutego - ciąg dalszy stażu



Nie sądziła aby i ten dzień miał być lepszy od poprzedniego. I miała całkowitą rację. Ledwie wpadła do swojego gabinetu, a została oddelegowana do dostarczenia tajemniczego jak i ważnego przedmiotu szefowi. Wściekła na osobę proszącą ją o to złapała torbę i wyszła na zewnątrz. Niby kim ona była? Posłańcem?! Na pewno nie! Przecież aspirowała wyżej. Chciała być zastępcą szefa aby móc później objąć jego stanowisko. Czy było to tak trudno pojąć... Nie nadawała się do roli posłańca. Niby co oni sobie myśleli! I tutaj pojawiła się jej pierwsza myśl. Kawa. Od rana nie miała tego napoju w ustach. Kilka chwil z pewnością nie zrobi różnicy szefowi, a ona dostarczy do swojego organizmu dawkę kofeiny niezbędnej do życia. Dotarłszy do bufetu poprosiła o czarną jak smoła, bez cukru kofeinę. Sam jej zapach pobudzał ją do granic możliwości. Nawet przez chwilę wydawało się jej, że w jednym z pomieszczeni zniknął Nolan. A może to tylko było złudzenie... Nie zastanawiając się nad tym długo dopiła swój napój wychodząc z kafeterii. Dopiero przy jednym z korytarzy przypomniało się jej o pakunku który miała dostarczyć szefowi, jednak nie miała go ze sobą. Spanikowana rozejrzała się wokół siebie. Nic. Nie było jej. Przepadła. Wróciła natychmiast do kafeterii jednak i tam jej nie było. No pięknie. Dobrze, że pamiętała co to było. Najszybciej jak tylko mogła wybiegła z Ministerstwa. Znalazła pierwszy lepszy sklep z podobnyi przedmiotami do tego zgubionego i kupiła go. Krzywiąc się wydała dwadzieścia galeonów. No nic. trudno. Najszybciej wróciła do ministerstwa i skierowała do biura szefa. Nie był on zadowolony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Bukareszt - Rumunia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 691
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12364-antoinette-anastasia-petru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12519-welcome-in-my-world#337716
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12527-alexander#337903
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12518-antoinette-anastasia-petru#337712




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Pią Sie 12 2016, 09:51

18 Luty - konie stażu


Jedna myśl nie dawała jej spokoju. Nie wyróżniła się niczym specjalnym przed szefem czy pracownikami. Niby jak w tej sytuacji miała wygrać z innymi aspirującymi na to samo stanowisko co ona? Ostatnie dwa tygodnie dawała z siebie wszystko i nawet wszystko ślicznie szło, jednak ta myśl cały czas kołatała się jej cicho z tyłu głowy. Nawet dziś, w ostatnim dniu nie sądziła aby coś ciekawego się wydarzyło. I bum! Wiadomość o zaginięciu kotka szefa obiegła całe ministerstwo. Nawet Tosia o tym usłyszała. Z zaciekawieniem przysłuchiwała się opisowi Maniusia. I pewna myśl zawitała w jej głowie. A może tak odnajdzie tego kociaka! w końcu i tak papierkową robotę miała już zrobioną i mogła poświęci trochę czasu na poszukiwania kotka. Zbierając swoje rzeczy odeszła od biurka. Szukała kota wszędzie i najwidoczniej nie tylko ona. Cały Departament pozostawił swoje obowiązki szukając go. Jednak to Antoinette udało się. Stał on na jednym z korytarzy. Nie zastanawiając się długo złapała Maniusia i zaniosła do swojego szefa. Nie spodziewała się jednak, że szef nagrodzi ją aż tak! Nie dość, że dostała premię to do końca stażu była traktowana ulgowo. Poszukiwania kotka się opłaciły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 136
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13660-toni-fairwyn#363284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13663-toni-fairwyn#363341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13666-toni-fairwyn#363368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13667-toni-fairwyn#363369




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Wto Lis 22 2016, 18:59

Etap I:
Staż Pomocnika Inkwizytora, Londyn 2013, Ministerstwo Magii

Miała szczęście do podobnych relacji z szefostwem każdego stażu, któregosię podjęła. W Depertamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami jej sytuacja wcale się nie różniła. Czuła się jak cztery czy pięć lat temu, kiedy przechadzając siękorytazami Ministerstwa musiała się pogodzić z niekorzystnymi dla siebie relacjami ze współpracownikami. Teraz wiedziała już, że waśnie tacy byli urzędnicy. Zakłamani, niewarci jej uwagi, bezlitośni i bezduszni. Jej opinię wyrobiły jej doświadczenie. Sromotna porażka w opuszczeniu klubu sportowego, którą pzypieczętowali organizatorzy meczu i urzędnicy i prawnicy, którzy zapewnili jej szybki wyjazd z klubu, mimo wcześniej zapewnianych wieloletnich warunków współpracy. Nawet koszty dalszej rehhabilitacji musiała pokryć z własnej kieszenii. Była sfrustrowana, dalej jeszcze obolała po kontuzji, zrezygnowana. Próbowała dostać się do jakiejkolwiek ligii narodowej. Przyjąć ją chciały tylko kluby krajowe, małe zresztą, nie większe od miastowych.To było poniżej jej godności. Nic dziwnego, że wróciła do rodzinnego domu, decydując się wesprzeć rodowy interes. Mimo, że świeżo po skończonych rehabilitacjach, ręka dalej jej dokuczała, Toni bez zająknięcia przenosiłapapiery w Ministerstwie Magii z miejsca na miejsce, tłumacząc sobie, jeszcze wtedy, że to tylko przejściowe. Niedługo wróci do prawidłowego trybu życia. Jeszcze nie wiedziała, że jej ramię dręczyć ma ją długie lata aż do śmierci.

Kostki: 6, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 136
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13660-toni-fairwyn#363284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13663-toni-fairwyn#363341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13666-toni-fairwyn#363368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13667-toni-fairwyn#363369




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Wto Lis 29 2016, 01:55

Etap II:
Staż Pomocnika Inkwizytora, Londyn 2013, Ministerstwo Magii

Dobra passa cały czas się jej trzymała. W kolejnym tygodniu stażu, szef zauważył znaczne postępy w efektywności jej pracy. Wynagrodził jej to możliwością wcześniejszego udania się do domu. Tak było niemalże każdego dnia, więc w końcu stało się to regułą. Wracała przynajmniej dwie godziny przed czasem, gdzie miała więcej wolnego na przestudiowanie materiałów, które podrzucali jej w domu rodzice. Czytała o różnych gatunkach zwierząt, aby później, podczas stażu, znów móc wrócić wcześniej. Znów do czytania. Nie znała w zasadzie dnia, w którym nie zaznałaby kontaktu ze zwierzętami, albo tymi trzymanymi w klatkach u Fairwynów na hodowlę, albo tymi, do których skradała się w rezerwacie Shercliffe'ów, albo te, których egzekucje obserwowała robiąc zeznania z procesów katów dla inkwizytora magicznych stworzeń. Wielu stwierdziłoby, że nie jest to przyjemna praca, ani widok. Toni była do niego przyzwyczajona. Dorastałą w obojętności dla czyjegoś życia, ucząc się chłodnej analizy i wymiernych korzyści ze śmierci zwierząt. Ten chłód i opanowanie, oszczędzał jej wielu godzin stresów, przez które inni byli mniej wydajni podczas stażu. Tym razem przynajmniej było wiadomo, co jest przyczyną dla której jej przełożony ją faworyzuje.

Kostki: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Bray, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 68
  Liczba postów : 73
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13987-felix-u-c-keane#370197
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14000-this-is-fucking-awesome#370204
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14001-freak#370208
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13999-felix-u-c-keane#370202




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Sro Sty 18 2017, 18:54

2011 rok
Felix dalej jeszcze w pełni nie doszedł do siebie. Nie oczekiwał wcale cudów, w końcu spędził długi okres czasu w śpiączce... A po jej wybudzeniu nie mógł wyrwać się z nieustających rehabilitacji i ćwiczeń. Ciało miał osłabione nie bardziej, niż umysł.
A jednak pomysł starszej siostry o kupieniu psidwaka - przewodnika bardzo przypadła mu do gustu. Oznaczało to, że nie musi ciągle mieć jakiejś niańki, a może przy tym będzie wzbudzał mniej litości w ludziach znajdujących się w jego otoczeniu? Nie podbiegałby do niego ciągle ktoś zatroskany, że nie da rady wejść po schodach...
Nie był pełnoletni, tak więc o licencję ubiegała się również jego starsza siostra. Chociaż Fuck bardzo nie chciał tego przyznać, bardzo się stresował. Nigdy wcześniej nie miał jakiegoś bliskiego kontaktu ze zwierzętami, co dopiero tak niebezpiecznymi... Uważał, że opieka nad kugucharem znajomego ze szkoły nie jest zbyt przydatna. Gdyby siostra nie podsunęła mu rano soku z eliksirem uspokajającym, z całą pewnością by sobie nie poradził. A jednak, teoria jakoś przemknęła!
Na etapie praktycznym niesamowicie się zdziwił, gdy otrzymał jackalope. Jak szybko się okazało, rogaty zajączek bardzo go polubił, a wręcz nie chciał go opuścić na krok! To mogło zaskutkować jedynie najwyższym wynikiem z zadania praktycznego.
Młody Keane opuścił Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami z licencjatem na psidwaka w ręku.

Teoria: 5
Praktyka: 3
Zwierzę: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Animag (biały lew)
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13730-scrymgeour-artur-shercliffe#364405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13731-it-s-me#364501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13732-jastrzab-scrymgeoura#364502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13733-artur-scrymgeour-shercliffe#364503




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Sro Sty 18 2017, 20:28

kilka lat temu

Czy naprawdę potrzebował tej licencji? W tamtej chwili nie, a że miał wolną chwilę, a wiedział, że się przyda, wybrał się do Ministerstwa Magii na egzamin. Nie przygotowywał się do niego, tym bardziej się nie stresował nim - od dziecka był zaznajamiany ze zwierzętami, a on nie był tzw. czarną owcą, która odwróciła się od zwyczajów rodzinnych i tak jak reszta, lubił zajmować się zwierzętami i wiedział jak to zrobić.
W ministerstwie, zjawił się w odpowiednim departamencie i czekając chwilę, zaproszono go na egzamin. Teoria. Tego się tym bardziej nie bał, na wszystkie pytania odpowiedział, znając odpowiedź z życia codziennego. Cieszył się jednak, że to nie było gorsze.
Praktyka była troszkę gorsza. A nawet obciachowa, jeśli chodzi o Shercliffa. Na spokojnie do niej podszedł, dostał koguchara. Trochę bardziej nerwowe kocisko. No spoko. Schody zaczęły się, gdy musiał dać mu coś do jedzenia. Przez chwilę miał mętlik i poczuł się, jakby w jednej sekundzie wszystko wyleciało mu z głowy. Autentycznie. Zaczęło być mu gorąco, poczuł zimny pot na czole. Egzaminator, gdy zauważył, że Artur nie wie co mu dać do jedzenia, wyśmiał go, a głównie jego nazwisko, informując na końcu, że oblał. Scrymgeour zdenerwował się, głównie na faceta, który się z niego śmiał i teraz nie tylko dla siebie, lecz również dla upokorzenia starca, podjął się do egzaminu po raz drugi.
Zapłacił i od razu od nowa zaczął ćwiczenia praktyczne. Od nowa losowanie zwierzęcia - i teraz niby ciężej, ale dla Artura cudownie: hipogryf. Od razu przypomniało mu się zdarzenie z dzieciństwa, które niektórzy postrzegaliby jak jakiś koszmar, a Shercliffe natomiast brał je jako nauczkę i od tamtego czasu pokochał te stworzenia.
Z tym nie miał żadnego problemu. Zwierzę nie tylko mu się ukłoniło, lecz zechciało się z nim bawić, aż nieprawdopodobne było to, w jak krótkim czasie zaakceptowało Artura. Nie spodziewał się tego po hipogryfie. Ani egzaminator, którego mina była dla mężczyzny bezcenna. Po wyjściu z licencją, uśmiechnął się pod nosem, przypominając sobie tego zagorzałego starca, który wyśmiewał jego rodzinę.

Teoria:1
Praktyka:2>3
Zwierzę:2>4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Wto Mar 28 2017, 13:14

Etap I stażu

Był dopiero pierwszy tydzień stażu, a ja już byłam wyśmiewana przez większość zespołu. Nie ukrywam - byłam trochę niezdarna i zdarzało mi się raz na jakiś czas coś przewrócić, ale nie uważam, żeby był to powód do aż takich kpin z jakimi się spotykałam ze strony współpracowników. Raz nawet usłyszałam, że jeden ze starszych stażystów nazwał mnie "Panią Niezdarą". Zabolało. Na co dzień nie byłam przecież tak ślamazarna i nieogarnięta - podejrzewałam, że moje zachowanie było spowodowane stresem. Docinki ze strony współpracowników nasiliły się, gdy okazało się, że szef mimo lekkich zastrzeżeń do mojej niezdarności bardzo docenia moją pracę i zaangażowanie w staż. Wszyscy odczuli to, że starszy czarodziej traktuje mnie odrobinkę lepiej, więc nagonka na mnie wzrosła, a gdy pojawiła się plotka, że zamierza zatrudnić kogoś na stałe to większość współpracowników zastosowała wobec mnie metodę ostracyzmu i przestała się do mnie odzywać. Trudno, muszę wytrzymać tam tylko miesiąc. Z uśmiechem i uczciwością wykonywałam kolejne zadania podczas pierwszego tygodnia pracy, za co szef nagrodził mnie piętnastoma galeonami premii.

Kostki: 6,4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Pią Kwi 07 2017, 16:57

Etap II stażu

Na początku drugiego tygodnia mojego stażu maszyna drukarska (czarodziejski odpowiednik drukarki) uległa awarii. Potrzebowaliśmy jej na cito, a żaden z pracowników technicznych nie miał czasu - w tym dniu było wyjątkowo wiele awarii w całym Ministerstwie. Kolejni pracownicy siadali do maszyny by spróbować ją naprawić - bezskutecznie, większość z nich kończyła opluta atramentem, a maszyna była w coraz gorszym stanie. W końcu gdy wszyscy zaczęli panikować ja zabrałam się za naprawę maszyny. Wszyscy zaczęli się wściekać, w końcu "Pani Niezdara" mogła popsuć maszynę jeszcze bardziej. O dziwo poszło mi zaskakująco dobrze - za pomocą zaklęć w kilka minut pozbyłam się awarii. Skończyłam i okazało się, że maszyna działa. Wszyscy patrzyli na mnie zszokowani - nikt nie spodziewał się po mnie, że skoro oni nie podołali to mi się uda. Wśród tłumu oniemiałych ludzi stał mój szef, który patrzył na mnie z uśmiechem. Odwzajemniłam uśmiech, a mężczyzna podszedł do mnie, pochwalił mnie i wręczył 25 galeonów premii! Bardzo się ucieszyłam, mimo że po tym zdarzeniu ta część współpracowników, która wcześniej mi dokuczała teraz zaczęła mnie zupełnie ignorować, za moimi plecami mówiąc, że jestem pupilkiem szefa. To nie była prawda - ja w przeciwieństwie do nich naprawiłam to urządzenie.

Kosteczki: 3, 2(parzysta)

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Sob Kwi 15 2017, 00:19

Etap III stażu

Dobra passa na stażu już się mnie trzymała... do czasu. Pod koniec stażu miałam totalnie ciężki dzień. Miałam mnóstwo papierów, ledwo za tym wszystkim nadążałam, a jedyne co powstrzymywało mnie od zaśnięcia to hektolitry kawy. Nagle zachciało mi się strasznie do toalety, więc pośpiesznie wstałam i niemal od razu wylądowałam plackiem na ziemi. Jakiś żartowniś przywiązał mi sznurówki do krzesła. Z pomocą koleżanki podniosłam się z ziemi, jednakże nic nie było w porządku. Z mojego nosa leciała krew, a krwotoku nie dało się w żaden sposób zatamować. Dopiero dzięki pomocy jednego z kolegów z sąsiedniego departamentu poradziłam sobie z krwawieniem, ale wciąż bardzo kręciło mi się w głowie i nie miałam siły na nic.

Pod koniec dnia szef zaprosił mnie na rozmowę. Podziękował za zaangażowanie w staż i przeprosił za wszystkie nieprzyjemności, po czym wręczył mi ogromną premię - sto galeonów! Niezmiernie się ucieszyłam- to był bardzo miły gest kończący ten miesiąc w Ministerstwie.


Kosteczki: 3, 4 (parzysta)
Upominek: 4

______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Pią Cze 16 2017, 13:53

Pomysł Caspra z zakupem zwierzęcia, na które potrzebna jest licencja, przyszedł do niego zupełnie niespodziewanie. Spędził ostatnio sporo czasu nad książkami i doszedł do wniosku, że naprawdę nie zaszkodzi spróbować. W Hogwarcie wcale nie radził sobie źle na ONMS i ogólnie, to nawet lubił zwierzęta. Inna sprawa, że nie widział w sobie zbyt dobrego opiekuna (biorąc pod uwagę fakt, że ledwo umiał zadbać sam o siebie). Ale i tak zjawił się w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, aby przysiąść najpierw do egzaminu teoretycznego.
Oblał. Zawalił egzamin tak drastycznie, że sam nie mógł w to uwierzyć. Najwyraźniej zbyt długo ślęczał nad książkami, zbyt mało czasu przeznaczył na tak wymuszany u siebie sen... No i koniec końców pomylił hipogryfy z pegazami, wypisując koszmarne głupoty. Nie sądził, że to w ogóle jest możliwe, ale przy następnym podejściu ponowił swój głupi błąd. Dopiero potem dał radę z teorią, chociaż głowa bolała go od tych wszystkich informacji. Nie chciał kupować hipogryfa, po co mu taka dokładna wiedza o nim?...
Praktyka z kolei poszła jak z płatka. Do Caspra przydzielony został kuguchar, a stworzenie było to tak kochane i tak wdzięczne, że Tease zaczął podważać swoją decyzję o kupnie innego zwierzaka. Zdał bez problemu, a co więcej - miał problem z opuszczeniem budynku, tak pokochało go czarodziejskie kocię.

Kostki:
Teoria: 6<6<5
Praktyka: 2,3

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Czw Sie 31 2017, 20:35

Licencja

Każdy kto mnie znał wiedział, że mam fioła na punkcie wszelkich magicznych stworzeń, a moje doświadczenie ze smokami było dość oczywistym znakiem, że znam się na zwierzętach, jednakże tak czy siak wymagano ode mnie zdobycia licencji. No cóż, podjęłam się tego zadania, mimo iż uważałam to za kompletną głupotę.
Mimo świetnego przygotowania byłam piekielnie zdenerwowana - a co jeśli egzaminator zada tak podchwytliwe pytania, że nie będę w stanie udzielić odpowiedzi i się skompromituje? Tak bardzo się nakręciłam, że najpewniej nie weszłabym na salę, gdyby mama nie podała mi wcześniej eliksiru uspokajającego.
Finalnie poszło mi całkiem nieźle, pytania były względnie łatwe, a komisja bez problemu dopuściła mnie do egzaminu praktycznego, który miał mieć miejsce tego samego dnia.
Na sali okazało się, że wylosowałam koguchara - bardzo się ucieszyłam, gdyż uwielbiałam te stworzenia całym sercem i miałam z nimi dość sporo doświadczenia jeszcze z pracy na Nokturnie. O dziwo koguchar nie podzielał mojego entuzjazmu, jednakże po dłuższym czasie udało mi się przełamać pierwsze lody. Pod koniec egzaminu zwierzak spał już wtulony w moje kolana.
Zdałam śpiewająco!

Etap teoretyczny: 5
Etap praktyczny: 2, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1446
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1488
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Pią Wrz 01 2017, 03:47

To, jakim cudem Blaithin trafiła do Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, żeby ubiegać się o licencję na posiadanie pewnych zwierząt było historią długą i dziwaczną. Jako, że jeszcze przed wakacjami Fire szukała jakiegoś zajęcia, dość szybko natknęła się na informację, że pilnie poszukują kogoś do pomocy w sklepie z magicznymi zwierzętami w Dolinie Godryka. Gdyby nie to, że płacili sowicie Szkotka pewnie by się nie zainteresowała. Jednak okazało się, że poprzednia stażystka ciężko zachorowała, a mieli akurat ogromną dostawę z hodowli gnomów, elfów i innych stworzonek. Ostatecznie rudowłosa skusiła się i stawiła w pracy. Nie czekało ją jakoś kosmicznie dużo pracy, bo mimo wszystko wcale się na stałe nie zatrudniła, chciała tylko dorobić, dopóki miała czas. I właśnie wtedy zetknęła się po raz pierwszy z jednym paskudnym elfem, który miał się okazać jej prawdziwą zmorą... Zaczęło się od tego, że poprzenosiła stworzonka do specjalnych klatek, ale akurat jemu coś nie pasowało. Nie potrafił mówić, więc brzęczał tylko bez przerwy tak irytująco, że momentalnie Fire go znienawidziła. Gestami wyjaśniał, że narzeka na jedzenie, które dostał. Samo to, że latał jak potłuczony, to jeszcze machał tymi cholernymi skrzydełkami tuż przed nosem rudowłosej, a kiedy postanowiła go po prostu olać, bo nie rozmawiała po "elfiemu" postanowił bezczelnie rzucić w nią kawałkiem tej papki, którą niby powinien zjeść.
W tym momencie prawie udusiła gnidę, ale wpadła druga asystentka i uratowała sytuację. Fire cisnęła błyskawicami z oczu w Connarda - tak go od razu nazwała w myślach i na głos, ale asystentka nie znała francuskiego i nie wiedziała, że Gryfonka nazwała elfa idiotą.
On jednak zrozumiał intencje. Następnego dnia wykorzystywał każdą okazję, kiedy dziewczyna akurat przechodziła po zapleczu i wymyślał coraz to nowsze sposoby jej wkurwiania. Albo pociągnął ją za kosmyk włosów, albo uszczypnął, albo uciekł z klatki tylko po to, żeby musiała go gonić. Za dobrej ręki do zwierząt Fire nie miała, ale to przechodziło wszelkie granice. Poważnie Connard skłaniał ją do myślenia o tym, że może jednak warto poszukać innej pracy. Mimo wszystko kilka dni minęło, a elf nadal pozostawał złośliwym bubkiem, który wprost pokochał dręczenie Fire. Ona odpłacała się tym samym, a to niby przypadkiem zrzucając jego klatkę na podłogę, a to nie dając mu elfich przysmaków. Toczyli swoistą wojnę w której coraz bardziej się zapominali, a co najgorsze - zaczynali swoje przytyki uznawać wręcz za jakiś zwyczaj i je polubili. Wiedziała, że kiedy tylko przejdzie przez drzwi zaplecza, Connard znów zacznie brzęczeć najgłośniej jak potrafi, denerwując tym wszystkich obecnych w sklepie. Nie mogła już nawet odejść - to byłoby tak, jakby dała za wygraną podłemu elfowi. Trwało to zaledwie półtora tygodnia, podczas którego zarówno asystentka, jak i właściciel zdążyli przyzwyczaić się do tego, że Connard należy do Blaithin. Trzeba nadmienić, że z czasem stał się jeszcze paskudniejszy dla innych osób i bił po dłoniach każdego, kto próbował go nakarmić albo wyczyścić mu klatkę. Fire łaskawie na to pozwalał. Czasami, gdy mieli okazję obserwować, jak asystentka nie radzi sobie z lelkiem wróżebnikiem, który wskoczył jej za bluzkę, Fire rzucała złośliwe komentarze, a Connard równie złośliwie brzęczał.
Wtedy właśnie pojawiło się między nimi coś na kształt więzi. A zaledwie następnego dnia zdarzyła się tragedia. Okazało się, że kolejna dostawa miała się zwalić w każdej chwili, większość elfów, gnomów i bobo została już wykupiona, ale naturalnie nikt nie chciał tego parszywego gnojka wziąć ze sobą. W związku z tym właściciel musiał zadecydować o tym, że odda się te zwierzęta do rezerwatu w Ameryce Południowej. Tym samym Fire miała też zakończyć pomoc w sklepie, bo dziewczyna, którą zastępowała, wyzdrowiała. Stwierdziła, że mowy nie ma, żeby pozwoliła temu małemu łajdakowi męczyć kogoś innego. Jednak nie miała pieniędzy na zrobienie sobie licencji, poza tym utrzymywanie elfa też kosztowało, a miała wyjechać... Wszystko złożyło się tak źle, że Fire myślała już, że nie ma szansy na to, żeby zobaczyła jeszcze kiedyś Connarda. Wtedy z pomocą przyszedł właściciel sklepu, który stwierdził, że zatrzyma elfa u siebie dopóki dziewczyna nie zarobi i nie zdobędzie licencji.
Takim oto sposobem się tutaj znalazła. W ogóle ledwo wierzyła w to, że rzeczywiście przygarnie tego parszywca, ale widziała, jak bardzo się ucieszył, chociaż oczywiście nie chciał tego po sobie pokazywać. Teoria okazała się całkiem łatwa, tylko Fire złapał nagły stres na egzaminie i z tego wszystkiego porobiła błędy... Miała ogromną nadzieję, że jednak pozwolą jej przejść do praktyki i Merlin wysłuchał modłów dziewczyny.
Wtedy zaczęły się problemy. Musiała nauczyć się obchodzenia z jackalope, ale nigdy ręki dobrej do królików nie miała, a w sklepie to ją nawet jeden lekko ugryzł. Z tym było podobnie, bo wyczuł niechęć Blaithin i posmakował jej palca. Nie zaliczyła i musiała spróbować za tydzień. Tylko, że wtedy było identycznie i wściekła się na siebie. Musiała to przejść... Następny jackalope był o wiele łagodniejszy i grzecznie słuchał rudowłosej. Wycałowała swój papierek świadczący o tym, że licencję już ma i teleportowała się prosto po swojego Connarda. Merlinie, żeby tylko polubił się z Ignis.

Etap 1: 3
Etap 2
Zwierze - 6
Praktyka - 5, 5, 3

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 840
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Pią Wrz 08 2017, 23:33

Nie dało się ukryć, że zwierzęta - magiczne czy też nie - stanowiły  niezwykle istotną część życia Ezry. Chłopak uwielbiał się nimi otaczać,  uwielbiał się nimi opiekować i je pielęgnować. Jednym z jego  największych, nieujawnionych przed światem marzeń było posiadanie domu  przyjaznego magicznym stworzeniom, w którym dobrze będzie czuł się  zarówno psidwak, jak i pegaz czy nieśmiałek. Dokonanie tego nie było jednak takie proste.
Ezra miał ostatnio dużo wolnego czasu i po jego głowie coraz częściej chodziła myśl, by to  marzenie nieco przybliżyć. Z tego powodu Krukon znalazł się w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, gotowy do zdawania egzaminu niezbędnego do zdobycia licencji. Nie dało się ukryć, że Krukon bardzo dużo czasu spędzał na czytaniu rozszerzonych podręczników - większość ludzi zapewne uznawała, że robił to tylko dla pasji. W końcu nikomu nie zwierzał się ze swoich planów. To byłaby tylko większa presja i większy zawód w razie gdyby oblał.
Podczas części teoretycznej, Ezra najbardziej martwił się czasem. Cały czas zerkał na zegarek, obawiając się, że nie wyrobi się z każdym pytaniem. Tym samym nie był dostatecznie mocno skupiony, przez co w jego egzaminie znalazło się kilka mało poważnych błędów, które nie przeszkodziły mu w spróbowaniu swych sił w części praktycznej.
Przydzielony mu został psidwak - cudowne stworzenie. Ten jednak miał małe problemy z zaufaniem. Ezra nie miał zbytniego doświadczenia z takimi osobnikami, miał jednak wysoką wrażliwość, wykształconą przy autystycznej siostrze. Nie było dla niego ważne to, ile czasu zajmie mu oswajanie i przekonywanie do siebie psidwaka. Cierpliwość i łagodność mogły jednak zdziałać cuda - Clarke dużo czasu gawędził spokojnym głosem, a przy tym oczekiwał aż pierwszy kontakt zainicjuje zwierzak. Tak też się stało. Po egzaminie maluch nie był nawet przekonany do odstąpienia go na krok. Ezra musiał go porządnie wygłaskać i ciepło się pożegnać, co dla żadnej ze stron nie było łatwe, by w ogóle został wypuszczony. Kiedy wyszedł, pomyślał sobie, że najchętniej by go zabrał ze sobą - co to były za głupie zasady, które odbierały mu dobrego przyjaciela?

Teoria: 3
Zwierzątko: 1
Praktyka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Dallas, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 124
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15018-aiden-mograine#399718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15031-a-mograine#399916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15030-anis#399904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15025-aiden-mograine#399873




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Pią Wrz 29 2017, 19:40

Licencja na magiczne zwierzęta

Całkiem niedawno dowiedział się, że na posiadanie feniksa potrzebuje licencji. Zdziwiło go to bardzo bo przy zakupie sprzedawca niczego nie wymagał. Nie chcąc łamać prawa ani żeby mu nie odebrali Auriel udał się do departamentu zdać egzamin. Przez miesiąc opiekowania się zwierzakiem zdobył dość dużą wiedzę na temat zachowań niebezpiecznych zwierząt możliwych do tresury, głównie przy pomocy jego kolegów z pracy. Za czasów szkolnych nie przykładał dużej wagi do ONMS, uczył się wymaganego materiału i tyle mu wystarczało, Auriel kompletnie zmieniła jego podejście do zwierząt i teraz bardzo żałował wcześniejszego braku zainteresowania. Nieco się bał, że wiedza którą posiada nie wystarczy do zdania egzaminu. Wychodząc z egzaminu teoretycznego strach zamienił się w ogromne zdziwienie. Pytania były jakby ułożone pod niego, odpowiedział na wszystkie i bez problemowo zdał. Ciągle w szoku poszedł losować zwierzę do egzaminu praktycznego. Trafił na hipogryfa, przetarł oczy nie wierząc w swoje szczęście i z niecierpliwością czekał aż przyprowadzą mu zwierzę. Kiedy już stali na przeciw siebie ukłonił się i czekał na reakcję hipogryfa. Ten całe szczęście odpowiedział tym samym gestem i Aiden mógł zająć się pielęgnacją. Po wykonaniu wszystkich zleceń mężczyzna zamierzał odejść, ale zwierzę potrąciło jego rękę dziobem i się o niego otarło z zamkniętymi oczami. Egzaminatorzy równie zszokowani co Mograine wpisali mu najwyższą ocenę i pogratulowali ręki do zwierząt. Po odebraniu licencji przeszczęśliwy Aiden postanowił kupić kolejnego zwierzaka. Taki sukces trzeba w końcu uczcić, prawda?

Kostki:
Teoria - 1
Zwierzę - 4
Praktyka - 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Inverclyde
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 69
  Liczba postów : 12




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   Yesterday at 21:12

Etap I stażu - 2013

Staż nie był czymś, co mnie szczególnie pasjonowało – wolałem już wziąć się do roboty, niż harować bezsensownie przez kilka tygodni. I to na dodatek będąc zapewne znieważanym i bagatelizowanym do roli kretyna. Zapowiadało się koszmarnie i w tej kwestii żaden optymizm nie mógł mi wcale pomóc. Moje przypuszczenia niespecjalnie mijają się zresztą z prawdą. Mój szef, wysoki, barczysty mężczyzna po pięćdziesiątce, który łysieje i cierpi na nadwagę, nie wydaje się specjalnie życzliwy. Uważa się za najlepszego z najlepszych, stażystów zaś – a przynajmniej mnie – za niekompetentnych młodzików. Złośliwe docinki? Głupie komentarze? Nie wydaję mi się, żeby było to nowością także dla innych. Ale nie mam wyboru, muszę przetrwać. Na początku myślę nawet o tym, by rzucić to wszystko, ale wyobrażam sobie satysfakcję mojego ojca, gdybym tak właśnie zrobił. Nie, nie mogę sobie na to pozwolić. Muszę zacisnąć zęby i jakoś to przetrwać. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w takiej sytuacji powinienem starać się jak najmocniej, ale ciemnowłosa osoba przełożonego wcale mi tego nie ułatwia. Tragedii nie ma, ale wiem, że stać mnie na więcej. A przynajmniej będzie mnie stać, gdy wreszcie ukończę ten przeklęty staż. Póki co nie spóźniam się i wykonuję swoją robotę, ale nic poza tym. Nie staram się wcale na siłę wykazać, nie robię nic ponadto co mi każą, ale jeśli już mam jakieś zadanie, to zajmuję się nim tak jak powinienem. Sytuacja wydaje mi się dość stabilna, a chociaż mężczyzna potrąca mi z wynagrodzenia dziesięć galeonów, ponieważ taką akurat ma ochotę, nie muszę bać się o swoją przyszłość. Wszyscy dookoła mnie zachowują się dość normalnie, ale nie widzę wśród nich nikogo specjalnego czy wartego mojej uwagi. Wymieniamy kilka zdań, miłe słowa powitań i pożegnań, ale nie czuję się do nikogo specjalnie przywiązany. Większość z nich wydaje mi się przede wszystkim nudna i nie zamierzam spędzać z nimi więcej czasu, niż to wymagane. Nie zapowiada się na to, żebym szczególnie polubił to otoczenie, nawet jeśli w przyszłości planuję nieco inną specjalizację. Nocami nawiedzają mnie nawet myśli, czy z pewnością zrobiłem dobrze? Czy może pakowanie się w paszczę potwora jakim był Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami było właściwą drogą? Jestem jednak pewien, że nie będę w stanie znieść upokorzenia przed ojcem, nie zamierzam też podkulać ogona i dawać za wygraną. Pozostaje mi jedynie nadzieja, że kolejne dni będą choć trochę lepsze, nawet jeśli miniony tydzień nie należał do najgorszych w moim życiu.

Kostki: 1, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami   

Powrót do góry Go down
 

Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami
» Podręcznik do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami
» Polana do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami
» Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami
» Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Pierwsze Pietro
-