IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Jedenaście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Sala Jedenaście   Sro Kwi 09 2014, 18:47

First topic message reminder :


Sala Jedenascie
To mała sala, gdzie niegdyś uczono tutaj wróżbiarstwa. Kiedy Dumbledore był dyrektorem, zmienił ją tak, aby wyglądała na Zakazany Las. Jest tutaj więc dosyć mrocznie. Co jakiś czas słychać też przerażające dźwięki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Sob Mar 11 2017, 21:10

Do Williama podeszła @Bridget Hudson, z którą miał być w parze. Kojarzył ją ze szkolnych korytarzy. Miło się z nim przywitała. Will nie bardzo wiedział jak ma się zachować. Z jednej strony już miał na języku złośliwy komentarz, z drugiej, nie bardzo mu się chciało. Pierwsza opcja jednak wygrała.
Jasne, nie przejmuj się. Zawsze marzyłem żeby zamienić się w jakieś zwierzę i pozostać nim do końca życia! O tak! Nigdy o niczego innego nie pragnąłem! – powiedział z ironią w głosie. To chyba nie było idealne rozpoczęcie znajomości, ale dla chłopaka całkiem normalne. Nie przejmował się zbytnio tym co sobie pomyśli dziewczyna, w gruncie rzeczy obchodziło go to tyle co historia magii.
Zrobisz to jeszcze dzisiaj? – zapytał, gdy dziewczyna poinformowała go, że ma zamiar zacząć. Był wyluzowany i w ogóle się nie denerwował. To tylko transmutacja, z którą radził sobie nie najgorzej. Miał też ogromną nadzieję, że nic złego się nie stanie. Widział skupienie na twarzy Bridget. Dobrze, niech się nie rozprasza. Wypowiedziała zaklęcie, a Will nie poczuł żadnej zmiany. Zupełnie nic się nie wydarzyło. Spojrzał na nią i uniósł jedną brew w geście zwątpienia w jej umiejętności. Nie wiedział jak mu wyjdzie to zaklęcie, ale skoro Hudson miała zmieniać jego osobę raczej wolał, by jej się to udało. Nie bardzo uśmiechało mu się spędzić pod postacią zwierzęcia reszty życia.
Tak zróbmy zatem. – odparł. Może od razu powinni zawołać nauczyciela. Znaczy ona powinna. Will nigdy w życiu, by tego nie uczynił. Nie pozwalała mu własna duma.
Kolejna próba była udana. Wiedział o tym, ponieważ nagle widział świat z innej perspektywy. Nie było to przyjemne uczucie. Czuł się mały, bezbronny i przytłoczony. Nie był przyzwyczajony do takiego uczucia. Nie odczuwał jednak żadnego bólu. To był raczej dobry znak. Niemniej jednak, jedyne czego pragnął to powrócić do ludzkiej postaci.

3

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Tartu, Estonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 171
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13998-erika-laine-frisk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14010-uwaga-zly-wilczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14011-aike
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14009-erika-laine-frisk#370421




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Sob Mar 11 2017, 21:33

- Wiem profesorze. Musielibyśmy siedzieć tu latami, gdybyśmy chcieli się nauczyć prawdziwej animagii. - Przewróciła lekceważąco oczami. Przecież aż tak głupia nie była i wcale nie miała zamiaru godzić tym personalnie w profesora Deara. To była po prostu... jej niezależna opinia, o. Zacisnęła jednak usta, obiecując sobie, że będzie grzeczna już do końca lekcji. Na jej Ślizgoński honor.
Na szczęście teraz mieli przejść do praktyki. Chociaż to właściwie było bardzo nieodpowiedzialne, pozwalać grupie uczniów bezkarnie przemieniać się w zwierzęta. Gdyby trafiła do pary z kimś kogo nie lubi, Erika nie omieszkałaby wykorzystać okazji, by go zniszczyć. Nawet za cenę jakiegoś mocnego szlabanu... Jak dobrze, że nie było tu nikogo, kto mógłby kusić los.
- Profesorze... - Miała się nie odzywać, prawda? Zamilcz Eriko, zamilcz. - Może sama przemiana nie jest niebezpieczna, ale czy banda uczniów-zwierzątek będących pierwszy raz w takiej formie ma być przejawem Pana kompetencji? Rozumiem, że każdy zajmujący się transmutacją kiedyś próbował tego dokonać, ale to mało, by nazywać się specjalistą. Nieanimag tego nie pojmie. Tak jak mugol nigdy nie zrozumie, na czym polega magia i latanie na miotle. Nie może Pan znać się na uczuciach, które potrafią czemuś takiemu towarzyszyć, skoro Pan tego nie doświadczył - uparła się już w ostrzejszy sposób. Może chodziło o to, że  Erika doskonale wiedziała, jak to chodzić na czerech łapach, jak to jest mieć problem z... nadmiernym owłosieniem.
Pokręciła głową i odwróciła się do dziewczyn, z którymi miała pracować. Swoje zaklęcie miała wypróbować na Gryfonce. Ustawiła się w pozycji, którą pokazał nauczyciel i machnęła różdżką.
- Humanum taxo. -  I nastało jakże efektowne nic. Erika i tak była zadowolona. Przynajmniej przy swojej inkantacji popełniła jakiś drobny błąd, na szczęście nie taki, który dodałby nauczycielowi więcej pracy. A takie rzeczy się zdarzały.  W gruncie rzeczy Erika była dosyć przeciętną czarownicą, zaklęcia rzadko wychodziły jej za pierwszym razem. - Teraz będzie lepiej - zapewniła Gryfonkę, ponawiając próbę... I rzeczywiście. Rudowłosa momentalnie straciła swoją wysokość i ludzką postawę.
- Całkiem uroczy pyszczek - skomentowała, chwilę się jej przypatrując i dając czas na oswojenie się z nową postacią. To nie tak, że przez ten czas zastanawiała się jak szło to całe odczarowywanie. Mimo to spróbowała, mamrocząc pod nosem zaklęcie. - Och, zapomniałam wspomnieć, że nie jestem najlepsza z transmutacji.
Rozejrzała się po sali, szukając wzrokiem profesora. Chyba nie był na nią na tyle zły, żeby nie pomóc w odczarowaniu jej partnerki, prawda?

2, 5 -> 1, 4


Ostatnio zmieniony przez Erika L. Frisk dnia Sob Mar 11 2017, 23:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 532
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Sob Mar 11 2017, 22:11

A więc miało być tak jak się tego domyślał. Gadka o animagii była jedynie na wprowadzenie ich w temat przemian i polimorfii ludzi.
Nie zaskoczyło go więc to, że stał teraz przed jednym z Szatanów i lekko się uśmiechał.
Miał tylko nadzieję, że młody nie był w tym na tyle beznadziejny, że ucierpi przez jego niedoświadczenie.
- A jest na to poprawna odpowiedź? - rzucił w odpowiedzi i uśmiechając się poczuł jak jego ciało się zmienia. Nagle świat stał się taki ogromny, a on taki mały. Coś mu się zaplątało między tymi małymi łapkami przez co usiadł na tyłku. Nagle poczuł niezwykle mocną ochotę by się podrapać po uchu, przez co podniósł łapkę i zaczął się drapać za uszkiem. Wydając przy tym borsucze pomrukiwania(?) zadowolenia.
Podniósł się po chwili i przechodząc tak kilka kroków uznał, że pora pokazać organizatorowi nielegalnych igrzysk, że ta wersja mu nawet pasuje.
Więc jakby nigdy nic rozwalił się na plecach i zgiął te śmieszne palce w taki sposób by wyglądały jak kciuk skierowany do góry. Leżąc tak i gapiąc się na to jak młodemu udzielał rad profesor.
Z dwojga złego, wolał zostać borsukiem niż rudzielcem lisem... Więc jego wybór mu pasował. Na razie wolał jednak leżeć i udawać, że miał nad wszystkim kontrole, choć z czasem nawet ten mały ogon przestawał mu przeszkadzać. No ale te puchowe plecy tak przyjemnie grzały, że nawet podłoga wydawała się być ciekawym miejscem do małej drzemki.
Przez to ziewnął przeciągle wydając z siebie przesłodki dźwięk i rozciągał łapki we cztery strony świata.

Kostka na zachowanie: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 564
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 12 2017, 13:41

Bridget była trochę zszokowana postawą chłopaka. Ona starała się być miła i w jakiś sposób zacząć rozmowę, zagaić przyjaźnie czy coś, a on potraktował ją w ten sposób. No i co z tego, że buzię miał piękną, skoro charakterek już niezbyt. Bridget zmarszczyła brwi i już nic mu nie powiedziała. Wykonała swoje zadanie tylko częściowo, jak już wiemy, bo pomieszała zaklęcie i zamiast lisa miała przed sobą fretkę. I choć początkowo wystraszyła się tego, co zrobiła i przepraszała go, minutę później nie czuła już poczucia winy. Dobrze mu tak. Myślał, że będzie lisem, a stał się fretką, hehe, w sumie całkiem nieźle sobie z niego zażartowała. Co z tego, że nie planowała takiego przebiegu wydarzeń - wyszło w porządku.
Nie zwracała na niego za bardzo uwagi, rozglądała się po sali. Widziała, jak Lotta bezproblemowo zamienia swojego partnera w borsuka, udało jej się też zobaczyć Ruth w akcji. Nie patrzyła na Ezrę, nie chciała sobie bardziej psuć nastroju. Dwie minutki później przypomniała sobie o Williamie, który zwijał się jako fretka i nie wyglądał na zbyt zadowolonego. Bridget pomyślała, że przyszedł już czas, by przywrócić go do ludzkiej postaci. Nie chciała niczego sknocić po drodze, więc skupiła się mocno i odczarowała chłopaka bez większego problemu.
- Twoja kolej - powiedziała sucho. Nie zamierzała komentować swojej pomyłki, ani w ogóle nie zamierzała już się odzywać do chłopaka. Niech robi co ma robić. Szybko jeszcze rozejrzała się po sali, żeby zobaczyć, czy gdzieś w pobliżu znajduje się nauczyciel, by w razie czego szybko zainterweniował, a potem dała Williamowi działać.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 92
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14274-ainsley-chattan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14289-ainsley-chattan#377033
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14288-ainsley-chattan#377032
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14287-ainsley-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 12 2017, 14:42

Po zebraniu kartkówek od razu zaczął je sprawdzać. Nie powiedział nic na temat tego co kto napisał i ile, lecz widać było po jego minie, że niektóre mu w ogóle do gustu nie przypasowały, a z niektórych był zachwycony.W końcu nadeszła pora aby poprowadzić dalszą część zajęć, która miała polegać na zamianie swojego partnera w zwierzę. Jego partnerem był jakiś chłopak, którego w ogóle nie znał, ale miał nadzieję, że mu się dobrze będzie z nim współpracowało. Zadaniem chłopaka było zamienienie chłopaka w lisa, bo takie zaklęcie wylosował, a więc trzeba było zaczynać. Różdżka została uniesiona i skierowana na towarzysza. Wtedy powiedział formułkę, lecz zaklęcie nie udało się, nie wiadomo dlaczego. Postanowił spróbować jeszcze raz i jak się okazało udało mu się tym razem. Zamienił swojego towarzysza w lisa, a następnie bez żadnych problemów odczarował go.

Kostka: 1, 3 (drugi raz 3), 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 12 2017, 16:19

William zamieniony we fretkę musiał czekać długi czas, by jego partnerka łaskawie go odczarowała. Nie było to przyjemne uczucie, nie czuł się w tej postaci najlepiej.
Gdy uczennica go odczarowała, aż kipiał ze złości. Nikt nie będzie się bawił jego kosztem. Był dla niej całkiem miły, jak na jego standardy. Nie dbał już jednak o to. Układał w głowie plan co by tu zrobić. Wylosował humanum vulpes, czyli miał ją zamienić w lisa.
A może będziemy bardziej kreatywni? Co powiesz na gąsienicę? Myślisz, że wówczas zaklęcie będzie brzmiało „humanum brucho”? A może szczur? Spróbujemy? – Will zdawał sobie sprawę, że niedługo mogło się to źle skończyć.
Jeśli pomyliłby zaklęcia to mogłoby mieć opłakane skutki, jednak nie sądził, by brzmiało ono inaczej. Mierzył dziewczynę wzrokiem i zachowywał zewnętrzny spokój. W środku był zły i zirytowany, jednak podobała mu się perspektywa tej gąsienicy.
Uniósł różdżkę i zanim Bridget zdążyła zareagować już była lisem. Zaklęcie wyszło mu bezbłędnie, tak jak się spodziewał. Był przekonany, że Hudson przerażała perspektywa robaka. Jednak William zrezygnował z tego. Co prawda w ostatniej chwili, ale to zrobił. Do ostatniej sekundy bił się z myślami. Był prefektem, a profesor jasno dał do zrozumienia, że kara za próbę upokorzenia partnera będzie bezlitosna. William lubił przywileje, które miał z tą funkcją, więc doszedł do wniosku, że woli ją zachować.
Rozejrzał się po sali. Po podłodze biegały różne zwierzęta. Jakoś niespecjalnie spieszył się z odczarowywaniem Hudson.
A jakby cię teraz wpuścić do kurnika to zaczęłabyś kraść jajka? Słyszałem, że to właśnie robią lisy. Tak piszą Mugole w swoich durnych bajeczkach. A może myślałaś nad tym, żeby zmienić kolor włosów na rudy? Do twarzy ci w tym kolorze, chociaż... Chwilowo chyba nawet nie masz twarzy. – Will był tym wszystkim rozbawiony. Na tym zakończył swoją sarkastyczną przemowę.


KOSTKI - 1,4,6 //Brid, Will nie ma problemu z odczarowaniem, działaj ^^

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 727
  Liczba postów : 775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 12 2017, 21:24

Ezra wybuchnął śmiechem na reakcję Gryfona. Może mieli jednak coś wspólnego - dosłownie głupieli przy ładnych dziewczynach. Albo raczej Ezra w tym wypadku spadał na poziom umysłowy Leonarda, bo przypuszczał, że Gryfon dużej różnicy nie odczuwał. Kiedy jednak chłopak odprowadził Ruth wzrokiem, Ezra przestał się śmiać, a zamiast tego szturchnął go z mniej zadowoloną miną.
- Nie patrz na nią w taki sposób. To nie twoja liga, kolego.
Musiał dbać o swoją przyjaciółkę, prawda?
Nawet na tej kartkówce Leonardo nie okazał się być pomocny. Ezrze nawet wydawało się, że chłopak wpadł na taki sam pomysł co on, dlatego na wszelki wypadek nieco się odgrodził. A co, niech się wielkolud trochę wysili.
- Tak jak zawsze. - Wzruszył ramionami, jakby uznawał pytania za tak proste, że nawet nie warto o nich dyskutować. A skąd Leo mógł wiedzieć, że zawsze Ezry wcale nie obfitowało w dużo "powyżej oczekiwań" czy "zadowalających"?
Ucieszył się na wieść, że teraz mają przejść do praktyki. Jeszcze bardziej ucieszył się, że jego parą będzie Leonardo. Naprawdę uwielbiał Ruth i Bridget i parę innych osób z tej sali na pewno też było w porządku, nic nie mogło jednak zastąpić możliwości pomęczenia tego Gryfońskiego osiłka. No i po spojrzeniu Bri, Ezra wnioskował, że lepiej, by dziewczyna nie miała pozwolenia na używanie na nim jakichkolwiek zaklęć. Odchrząknął i jako pierwszy odwrócił wzrok. Potem jeszcze usłyszał uwagi, które Ruth skierowała do Puchonki. Ezra skrzywił się w stronę Leo.
- Tyle czasu je znam, a wciąż nie mam pojęcia, o co się kłócą. Zaczynam mieć dosyć dziewczyn, wiesz? Chyba zostanę homoseksualistą. - Rozejrzał się po sali i dopiero po chwili jego wzrok wrócił do jego partnera. - Leonardzie, zainteresowany?
Mimo wszystko humor mu dopisywał. Nie wszystko kręciło się wokół Bridget i Ruth.
- No dobra, wypróbujmy te cudne zaklęcie. Humanum vulpes. - Był trochę zawiedziony, że nie poszło mu za pierwszym razem. Westchnął i zmarszczył brwi, skupiając się jeszcze mocniej na poprawnej postawie. - Humanum vulpes.
No i proszę, Gryfon przybrał postać małego liska. Co za miła odmiana!
- Prawie tak uroczy, jak w prawdziwej postaci. No, Leonardzie. Zrób jakąś sztuczkę. - Trochę mu dokuczał, ale w dosyć przyjacielski sposób.

3,6 -> 1,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 844
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1051
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 12 2017, 21:51

Ruth ich pozostawiła, a Leo bardzo z tego powodu cierpiał. Na szczęście humor poprawiał mu fakt, że mógł pognębić Ezrę - nawet tęskne spojrzenie za śliczną Krukonką jakoś wyprowadzało go z równowagi.
- Oj, ty mnie lepiej nie szturchaj, patyczaku. - Dalej uważał, że jakby się postarał, to rozłożyłby chłopaka na łopatki. Przecież wiadomo, że na tamtym festynie nie dawał z siebie wszystkiego! Ach, aż na chwilę się rozmarzył, wyobrażając sobie, jak to tłucze Krukona.
Co było zupełnie normalne.
Widział, że profesorek nie jest zbyt zachwycony wynikami wejściówki, ale przy paru pracach w jego oczach pojawiały się resztki nadziei. Leo ciekaw był, czy jego "mądry" znajomy zaliczył się do tych osób, które ratowały pana Deara od pogrążenia w ciężkiej depresji. Jego kwiatki z całą pewnością były pomocne!
Nie mógł nie zauważyć tych kiczowato-idiotycznych spojrzeń Ezry, Ruth i jakiejś Puchonki. Przewrócił oczami, gdy chłopak palnął pierwsze zdanie.
- Powiedziałbym, że kłócą się o ciebie, ale... - Tu zjechał chłopaka wybitnie krytycznym spojrzeniem, by zaraz ryknąć gromkim śmiechem na całą salę. No, tego się po Ezrze nie spodziewał! Zapewnie na krótką chwilę przyciągnęli uwagę wszystkich tu obecnych, ale nie oszukujmy się - do Leosia większość się już przyzwyczaiła.
- Już myślałem, że nie zapytasz! - wykrztusił w końcu, starając się trochę uspokoić.
Poprawił fryzurę i podreptał w miejscu, pokazując swojemu towarzyszowi, że jest gotowy na jakiekolwiek zmiany. Zamknął oczy, słysząc inkantację zaklęcia i...
- U, czuję się całkiem normalnie. Bycie lisem jest mi pisane! - Zażartował sobie, ponieważ Krukonowi nie wyszło! Cudownie, już miał coś nowego, z czego mógł się ponabijać. Nie dostał jednak więcej czasu, bo Ezra ponowił próbuję i tym razem...
To było cholernie dziwne uczucie. Leo poczuł dziwaczne dreszcze i dotarło do niego, że to tak musi czuć się prana koszulka, którą nieodpowiednio dobrana temperatura wody doprowadziła do skurczenia. Nie był to bolesny proces, a przy tym wszystko działo się bardzo szybko.
Leonardo usiadł bezceremonialnie, rozglądając się zszokowany. Wszystko było zupełnie inne. Jego łapki były takie malutkie i słodkie, ogon to chyba żył własnym życiem, a uszy... Hej, zawsze chciał umieć tak ruszać uszami! No, może nie było to jego największe marzenie, ale i tak mu się to podobało. Spojrzał na Ezrę, który był ogromny niczym prawdziwy olbrzym. Leośka rozbawiło to do tego stopnia, że postanowił go o tym poinformować - jedyna okazja, by Krukon nad nim górował!
Niestety gdy tylko chciał coś z siebie wydusić, jedynie wyrwał mu się dziwny pisk. No tak, nie mógł gadać, a za to rozdziawiał pyszczek jak nienormalny.
Chwilę zajęło mu ogarnięcie sytuacji i zaczęło mu się to nawet podobać! Podniósł się, zrobił parę kroczków. Polecenie Ezry było idiotyczne i zapewne udowadniało profesorowi, że wciąż byli bandą dzieciaków, które nie radziły sobie z takimi zadaniami. A jednak Leo-Lis kompletnie się tym nie martwił (tak jak Leo-Człowiek). Zaczął kręcić się w kółko, próbując złapać zębami swój piękny i puchaty ogon, a gdy zakręciło mu się w głowie, przystanął na tylnych łapach i podkulił przednie, wpatrując się w Ezrę. Przechylił przy tym głowę, starając się być tak uroczym, jak nigdy.
Wcale mu się nie spieszyło do bycia odczarowanym!

Kostka: 4

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pon Mar 13 2017, 19:54

Kilka chwil po tym jak skończyła swoją pracę do sali wpadła Claire. Na jej widok usta dziewczyny wygięły się w uśmiechu. Już myślała, że dziewczyna nie przyjdzie, a tutaj taka miła niespodzianka. Przynajmniej nie będzie musiała wykonywać zadań z jakąś przypadkową osobą. Mrugnęła do dziewczyny zanim ta wzięła się za swoją pracę. W tym czasie Oriane rozejrzała się po zebranych. Znała większość osób zgromadzoną w sali jedenaście. Tym bardziej, że był tutaj puchon z którym ostatnio się ścięła. Dzięki tej lekcji poznała jego imię. Dla niej jednak pozostanie on Heniem. Bo czemu nie. Przez chwilę nawet wyobraziła sobie jego minę na widok nowej miotły. I czemu w ogóle to robiła? Aby przypodobać się jakiemuś tam puchonowi? Nie. I z pewnością też nie dlatego, że jej groził. Groźby mógł schować sobie do kieszeni. NIe była osobą strachliwą. Prędzej to on powinien obawiać się jej. Z zadumy wyrwał ją głos profesora o zbyt długim pisaniu. No i co z tego, że się rozpisała? Lubiła ten temat i chciała pochwalić się swoją wiedzą, nic przecież w tym złego. Wzruszyła ramionami i poklepała koleżankę po ręce, gdy ten wywołał ją do demonstracji zaklęcia.
Gdy wszystko było już wiadome sama zabrała się za wykonanie zaklęcia.
- Zróbmy tak, że najpierw ja zmienię Ciebie, a później ty mnie. Dobrze? - zapytała się mając nadzieję, że Claire się zgodzi. - Humanum vulpes - machnęła zgrabnie różdżką jednak dziewczyna nie zmieniła się w wyznaczone zwierzę. Mrużąc brwi spróbowała po raz kolejny tym razem mówiąc pewnie i wyraźnie. - Humanum vulpes. - po chwili zamiast Claire stał przed nią śliczny, rudy lisek. Oczy dziewczyny zaświeciły się widząc to cudo. Był śliczny, a raczej była. Chwilę wpatrywała się w dziewczynę w tej postaci, a nawet przykucnęła obok niej głaszcząc po długiej kicie i łepku. Było to miłe uczucie. Nie mogło jednak trwać wiecznie. Otrząsnęła się z zachwytu i bez większych problemów zmieniła Claire z powrotem w człowiek. - Cudowna byłaś. Aż miałam ochotę Cię tak zostawić i zabrać do domu. - zażartowała wyszczerzając swoje ząbki do Zusse.

kostka 1: 1
kostka 2: 6 > 5
kostka 3: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pon Mar 13 2017, 21:53

Widziała minę Felicity. Zdecydowanie była niezadowolona ze swojej pracy. Kątem oka zajrzała do jej pracy krzywiąc lekko usta w momencie gdy zobaczyła jej odpowiedzi. Nie były on trafne. I tylko odpowiedziała na trzy. Gdyby nie rozpisywała się tak bardzo, za co została skarcona przez nauczyciela, pomogła by koleżance. W myślach kopnęła siebie w tyłek.
- Sądząc po miejscu w jakim się znajdujemy będzie ciekawie. - Jeszcze nie zdążyła dokończyć zdania, a Feli wyrwała się z pytaniem do Psora. Cała dziewczyna. Clari pokręciła głową w rozbawieniu wprawiając w ruch swoje rude włosy.
Zaraz po kartkówce, czyli części teoretycznej, zaczęła się ta praktyczna. Oczywiście profesor nie uczył ich jak zamienić się w animaga, tylko jak za pomocą zaklęcia zamienić kogoś w zwierzę. Dość przydatna umiejętność. Po małej demonstracji dziewczyny zabrały się do pracy.
- No dobrze, ja pierwsza. - z małą niepewnością rosjanka podniosła się ze swojego pnia chwytając w rękę różdżkę. - Humanum taxo - bez większego problemu zaklęcie zadziałało od razu. Chwilę po tym zamiast Felicji stał przed nią uroczy borsuk. Czyżby przypadek? Nie sądziła. W końcu dziewczyna była puchonem. - Jak się... No tak, głupie pytanie. Przecież jesteś zwierzątkiem i mi nie odpowiesz. - krukonka zaśmiała się z samej siebie. Skończywszy się śmiać dziewczyna użyła zaklęcia odczyniającego transmutację. - I jak było? - powtórzyła swoje pytanie tym razem mając pewność, że dziewczyna na nie odpowie.

kostka 1: 6
kostka 2: 1
kostka 3: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 564
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pon Mar 13 2017, 22:24

Bridget była wręcz porażona bezczelnością chłopaka. To był prawdopodobnie pierwszy raz, kiedy ze sobą rozmawiali i mieli okazję współpracować, a tu takie chłodne przywitanie. I co z tego, że dziewczyna starała się być miła i jakoś go zagaić, jeśli on w ten sposób ją traktował? Może myślał, że skoro natura obdarzyła go zniewalającą urodą to mógł sobie pozwalać na takie rzeczy? W każdym razie był w błędzie. Bridget na pewno poważnie się zraziła do jego osoby i wcale nie czuła wyrzutów sumienia, gdy odczarowała go po trochę zbyt długim czasie niż miała. A później była tylko zdenerwowana. Czy on śmiał jej grozić? Jego słowa trochę ją przeraziły, owszem, bo była świadoma, że gdyby chciał, to prawdopodobnie nie wahałby się i pełzałaby jako gąsieniczka po trawie. A gąsieniczkę bardzo łatwo byłoby zdeptać... Rozejrzała się szybko, żeby zobaczyć, gdzie znajduje się nauczyciel i gdy zorientowała się, że jest w miarę blisko, nieco się rozluźniła. Zainterweniuje, jeśli zajdzie potrzeba. Oby nie musiał...
Koniec końców William nie odważył się spełnić swoich gróźb i chwała mu za to. Bridget w jednej chwili stała na dwóch nogach, a w drugiej na czterech łapach. Było to tak dużym szokiem, że aż się przewróciła z wrażenia. Cóż, nie była przyzwyczajona do takiego sposobu utrzymywania równowagi. Trochę się przeturlała po trawie, próbując przeskoczyć nad faktem, że nagle musiała zapanować nad ogonem, długim ciałem pokrytym sierścią, czterema kończynami i jeszcze jakoś musiała poradzić sobie ze wszystkimi zapachami, które uderzyły jej nozdrza. Trochę za dużo wrażeń jak na pierwszy raz. Prawdopodobnie bardziej komfortowo czułaby się, gdyby stopniowo transmutowała coraz to kolejne części ciała, a na końcu przyjęła pełną postać lisa, a nie tak od razu. Średnio jej się podobał ten pomysł. Ale bardzo doceniła możliwość ruszania uszami, bo mogła położyć je po sobie i trochę wyłączyć tą irytującą przemowę Krukona. Co on tam do niej mówił tak w ogóle? Przestała zwracać na niego uwagę i zaczęła rozglądać się po sali. Jakoś tak przebłyskiem ludzkich myśli pomyślała sobie, że może wywinęłaby jakiś numer? W sali roiło się od borsuków i lisów, tak na dobrą sprawę nikt nie wiedział, że Bridget w tej chwili jest zwierzęciem (no poza Williamem i osobami, które koniecznie by jej poszukiwały w tej chwili, ale takowych chyba nie było). Miała wolną drogę! Więc co zrobiła? Wydaje mi się to bardzo jasne...
Szybkim krokiem podbiegła do @Ezra T. Clarke od tyłu i zatopiła swoje małe ząbki w jego łydce. Leciutko, nie że chciała go mocno zranić. Lekkie uszczypnięcie, najwyżej tyle poczuł, a potem mógł ewentualnie zobaczyć uciekającą rudą kitę. W sumie nie wiedziała, czemu to zrobiła, jakoś tak poczuła zwierzęcy zew. A jej następną ofiarą stała się @Ruth Wittenberg, z tym że ona prawdopodobnie mocniej poczuła lisie kiełki ze względu na odmienny strój (prawdopodobnie miała jakąś spódnicę?). Poskakała jeszcze tu i ówdzie, aż nagle poczuła w środku dziwne szarpnięcie i w następnej chwili znalazła się na kolanach gdzieś w okolicach Williama. Popatrzyła na niego z ziemi nieco zdezorientowana, po czym wstała i otrzepała kolana z ziemi i kawałków gałązek. Cudownie, nie ma to jak zupełne upokorzenie. Odwróciła się na pięcie i bez słowa poszła w stronę @Gemma Twisleton, by pomęczyć jej kulawego kotka. Pogłaskać znaczy się.
Na szczęście chwilę później lekcja dobiegła końca, na co Bridget zareagowała bardzo entuzjastycznie. Zabrała wszystkie swoje rzeczy i jako pierwsza wręcz wybiegła z klasy, żeby jak najszybciej odciąć się od wszystkich tych ludzi. Następnie zamknęła się w dormitorium, zawinęła w koc i zjadła 10 dyniowych pasztecików.

//zt dla Bridget i Williama :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Wto Mar 14 2017, 10:36

Oglądał zaciekawiony zachowanie Aleksa. Dość naturalne pierwsze reakcje go rozbawiły, przez co miał na twarzy mocny, szeroki uśmiech i iskierki radości w oczach. No tak, niby Ślizgon, a dobry borsuk. Uroczy nawet i z każdym ruchem bardziej naturalny. Rozbawiony również pokazał @Aleksander Cortez kciuk w górę, po czym wziął różdżkę i udając, że rzuca niesamowicie potężne i skomplikowane zaklęcie, odmienił swego partnera do pierwotnej postaci.
-Nie chciałbyś zostać maskotką naszej drużyny?
Zapytał rozbawiony. Jeśli Cortez miał problem z równowagą, albo cokolwiek takiego po odmianie, Heniek od razu doskoczył aby mu pomóc. A teraz był jego kolej, więc stanął, niczym jeniec gotowy na egzekucję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 532
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Wto Mar 14 2017, 11:15

Bez problemu został odmieniony, co go cieszyło bardzo mocno. Bo pomimo, że zaczynał panować nad tym drobnym ciałkiem to wolał swoje, ludzkie ciało. Z większą ilością różdżek niż tylko... jedna.
Ot trafił mu się dobry partner do dzisiejszej lekcji.
Cortez roześmiał się krótko, lecz nawet życzliwie.
- Nie, dzięki. Bo jeszcze z taką maskotką to zaczniecie wygrywać mecze - odpowiedział rozbawiony jego propozycją i już sobie to wyobraził jak podczas meczu trzyma w tych małych łapkach dwa pompony i tańczy na boisku wywijając swoim kuferkiem z małym gibkim ogonkiem.
- Nie będę wam zabierał całej uwagi, bo nawet nikt nie zapamięta, że w ogóle graliście, a co dopiero jaki był wynik, będąc tak bardzo zafascynowany moją osobą - Dodał i faktycznie w pierwszej chwili miał lekkie problemy z równowagą, bo bez ogona jakoś tak dziwnie mu się utrzymywało równowagę.
- Kurwa... A już zaczynałem się przyzwyczajać do tego, że mi coś z dupy zwisa i żyje swoim życiem - Dodał bardzo cicho kiedy to Ean chciał mu pomóc utrzymać równowagę. Tak, że tylko on mógł to usłyszeć.
- Spoko już jest ok - Powiedział i przechadzając się chwilę po klasie wyciągnął już swoją różdżkę i spojrzał na młodszego kolegę.
- Gotowy na zemstę? - rzekł do niego i uśmiechnął się trochę szelmowsko.
- Humanum vulpes - powiedział spokojnie i wyciągając różdżkę w stronę młodzika przemienił go w rudzielca lisa. Bowiem, czy może być coś gorszego od bycia rudym chłopcem?
Cortez już tak wiele razy przemieniał innych w zwierzęta, że to było dla niego już za proste. Ostatnio zaczął od wyższego poziomu jakim było przemianie w kurczaki. Co zresztą też mu się udało.

Kostki: wybór zwierzęcia 1, przemiana 4, odmiana 6 🐱 🐒 pig :albino: 🐘 :rendeer:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 657
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Wto Mar 14 2017, 13:34

- Byłabym okropnym żuczkiem! - rzuciłam ze śmiechem.
Gdy moja kolejka na czarowanie się skończyła i odczarowałam Caluma ten oczywiście zaczął marudzić. Mimo to nie skomentowałam tego i przygotowałam się na przemianę. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się, że Krukonowi uda się zmienić mnie przy pierwszym podejściu. Ku mojemu zdziwieniu tak właśnie się stało - już po chwili byłam całkiem dorodnym borsukiem. Calumowi poszło w tej materii o niego lepiej - byłam zdecydowanie ładniejszym borsukiem niż on. W gruncie rzeczy wcale nie czułam się jakoś źle albo nienaturalnie - wręcz przeciwnie! Nie odczuwałam żadnego dyskomfortu, czułam się wręcz jak ryba w wodzie! Może powinnam przemyśleć zostanie animagiem? Zaczęłam biegać i gonić mój ogon, a gdy usłyszałam słowa mojego lekcyjnego partnera, podbiegłam do niego i zaczęłam delikatnie drapać go pazurkami po spodniach.

______________________


Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Piekielnie ważne:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Wto Mar 14 2017, 18:29

Dziwne, nienaturalne procesy w jego ciele go zszokowały, ale moment w którym poczuł inaczej zapachy, ujrzał inne kolory, a podłoga wydała mu się śmieszna w dotyku, choć nieprzyjemnie twarda, podskoczył. Ot, taki podskakujący lis się z niego zrobił. W kółko, jak wariat, z pyskiem w formie lisiego uśmiechu. Heniek poczuł się tak swobodnie w tej formie, że ruszył w nogi Corteza, w ogóle ignorując, że nie jest borsukiem. To było logiczne, że skoro on był maskotką Puchonów - swoją drogą, nie spodziewał się po Ślizgonie takiego poczucia humoru! - to Heniek musiał zostać liskiem chytruskiem. Dlatego zaplątał mu się między nogami, wybiegł, zamachnął ogonem i dalej zaczął się kręcić. Stanął i węszył, czując na kompletnie innym poziomie wszystko. Teraz te zapachy miały inny priorytet, intensywność, odcień. Chociaż te widzenie kolorów i perspektywa były nieco dziwne. Kurczaki! Spodobało mu się, chyba zostanie animagiem.




Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 532
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Mar 16 2017, 08:07

Cortez widząc jego zachowanie uśmiechnął się szeroko i chyba nie byłby sobą jakby nie wplątał w to wszystko trochę złośliwości.
- No to pora wracać do dormitorium - Rzekł do kręcącego się mu przy nogach lisa i schował swoją różdżkę do kieszeni
- A właśnie profesorze, jak to by było jakbym zostawił tak kolegę i on by chciał się odmienić sam, to musiałby zostać animagiem tylko w odwrotną stronę? Musiałby chcieć się przemienić w człowieka? A może raczej by zdziczał i pozostał na zawsze lisem? No ale to w sumie będzie zaprzeczeniem teorii, gdzie jest jasno podane jakie są różnice między animagiem, a przemienionym czarodziejem? - zwrócił się do nauczyciela @Liam S. Dear i zadał męczące go pytanie.
- Może sprawdzimy? - zapytał się ogoniastego kolegi i uśmiechnął się szeroko.
Widząc, że nawet pasuje mu ta przemiana.
Wyciągnął jednak różdżkę i machnął w jego stronę nie chcąc go już dłużej niecierpliwić tym czekaniem.
Odmienił go bez najmniejszego problemu i schował znów różdżkę. Spoglądał na niego przez chwilę czy wszystko z nim było dobrze.
- Jak się czujesz? - zapytał się Puchona i znów spojrzał na profesora wyczekując odpowiedzi.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 123
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14254-felicity-harvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14257-felicity-harvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14256-felicity-harvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14255-felicity-harvey




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Mar 16 2017, 16:34

Felicity szybko zapamiętała sobie zaklęcie, które padło w odpowiedzi profesora. Chciała już nawet zadać kolejne pytanie, ale wtedy Liam oznajmił, że pora na małą demonstrację. Z zaciekawieniem patrzyła jak na środek zostaje wywołana Ślizgonka - kojarzyła ją, głównie dlatego, że zachowywała się troszeńkę sukowato. Albo może nawet bardzo. Ledwo powstrzymała śmiech, kiedy nauczyciel oznajmił, że zamieni Claire w zwierzątko i sądziła, że dziewczynie też się to nie spodoba. Nie wyglądała na taką, co pozwala sobą pomiatać. Ale Puchonka musiała przyznać, że w formie lisa i borsuka wyglądała naprawdę cudnie. Zanim zdążyła oznajmić, że to ona pierwsza chce zamienić Clarissę w zwierzaka, Rosjanka sama się zgłosiła i wstała. Siódmoklasistka popatrzyła się na nią trochę niepewnie, ale też nie zdołała wstać, kiedy rudowłosa już rzuciła zaklęcie, a Fel przemieniła się w... Borsuka. O rany, ironia losu jak nic! Mimo wszystko, nie miała większych problemów z byciem w postaci zwierzęcia, wręcz czuła się naturalnie, jakby to było jej drugie ja. Może rzeczywiście powinna zostać animagiem? Teraz widziała wszystko z innego poziomu, a jej mały nosek poruszał się wolno, kiedy poznawała wszystkie zapachy z innej perspektywy. Spodobało jej się to i niemal żałowała, że Clarissa ją odmieniła. Kiedy z powrotem stała się człowiekiem, obejrzała swoje ręce, nadal zachywcona tą sytuacją.
- To było niesamowite! Czułam się... Wiesz, czułam się, jakbym od zawsze mogła zmienić się w zwierzaka. - oznajmiła zadowolona i chwyciła pewniej różdżkę w dłoń, patrząc się rozbawiona na Clarissę. - Teraz moja kolej. Uwaga... Humanum taxo!
Zaklaskała w dłonie, kiedy zobaczyła, że rudowłosa dziewczyna od razu zmieniła się w borsuka i przykucnęła, delikatnie głaszcząc ją po grzbiecie.
- O rany. Jesteś chyba najbardziej uroczym borsukiem jakiego widziałam. - powiedziała cicho, jeszcze chwilę ją głaszcząc, a potem podnosząc się z kucek. Kiedy jednak zabrała się za odczarowywanie koleżanki, okazało się, że coś nie wyszło. Koniec końców @Liam S. Dear musiał interweniować i Felicity mu grzecznie podziękowała, jeszcze chwilę się na niego patrząc.
- I co? Jak się czułaś jako borsuk? - zapytała Krukonki, uśmiechając się do niej szeroko.

Kostka na odczucia: 1
Kostki na zaklęcie: 6, 4, 2


Ostatnio zmieniony przez Felicity Harvey dnia Nie Mar 19 2017, 14:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 727
  Liczba postów : 775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Mar 16 2017, 18:50

Prychnął na przezwisko, którym mianował go Gryfon. Jasne, jego wzrost i budowa ciała w stosunku do Olbrzyma wyglądały wręcz śmiesznie. Ezra przy nikim wcześniej nie był zmuszony zadzierać głowy, by patrzeć na twarz rozmówcy. I to go trochę irytowało. Ale to akurat był problem mocno przerośniętego Leonarda, bo Ezra w przeciwieństwie do niego był normalnej budowy.
- Bez "ale", przyjacielu. Po prostu jeszcze nie zacząłeś doceniać tego idealnego ciała - kontynuował żart, przy okazji rzucając spojrzenie dziewczynom. Czy to było możliwe, żeby Gryfon miał rację? Przecież to był kompletny absurd, biorąc pod uwagę, że z Ruth nigdy nie łączyło go nic romantycznego. Czegoś nie dostrzegał?
Jeśli tak, to na pewno nigdy nie miał mieć takiego problemu z Leonardem. Nie dość, że ogromny, to posiadał jeszcze naprawdę donośny głos. Pokręcił głową, uśmiechając się pod nosem na ten jego wybuch, który na moment musiał przyciągnąć uwagę wszystkich obecnych i czekając aż się uspokoi. Z takim to wstyd było gdzieś wychodzić! Ezra musiał zapamiętać, żeby go za bardzo nie rozśmieszać w miejscach publicznych.
- Bycie niemową jest ci pisane - poprawił go, kiedy Leo zaczął rozdziawiać pyszczek, jakby próbował zasypać go lawiną słów. A zamiast nich do Krukona docierały tylko lisie piski. Zaśmiał się szczerze na tę próbę, połączoną z powolnym ogarnianiem nowej postaci. A kiedy chłopak zaczął kręcić się w kółko za ogonem, bardziej jak psie szczenię niż lis, myślał, że dosłownie padnie ze śmiechu. No przy tym urzekającym spojrzeniu prawie poczuł ochotę, żeby go wziąć na ręce!
Zbyt skupiony na wygłupach jego partnera, nie zauważył, że do jego nóg przypałętał się jakiś obcy lisek. Ale nawet gdyby zauważył, dlaczego miał się tym przejmować? Skąd miał wiedzieć, że jakiś przemieniony uczeń zechce ugryźć go w nogę? Nie sądził, żeby była szczególnie smaczna...
Syknięcie, które wydał bardziej spowodowane było zaskoczeniem niż rzeczywistym bólem. Ugryzienie przypominało raczej zakłucie igiełkami. Spojrzał za rudym stworzeniem, które jednak szybko wmieszało się w pozostałe zwierzęta i Ezra nawet nie miał szans go zidentyfikować.
Spojrzał z wyrzutem na Leonarda.
- Jesteś tragicznym lisem obronnym. - Przykucnął, tarmosząc go nie jakoś bardzo delikatnie po głowie. No co, był naprawdę ciekawy, czy jego sierść był tak miękka, jak podejrzewał. I tak, była. - Dobra, koniec tej zabawy. Pamiętasz, jak brzmiała formuła odczarowywania?
Nawet, gdyby Leo wiedział, marne szanse, by tą wiedzą podzielił się z Ezrą. Dlatego Krukon ostatecznie nie miał problemu z tym, że profesor zainterweniował, przemieniając Gryfona w jego gorszą wersję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 844
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1051
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Mar 16 2017, 19:14

- Och. Kiedy zacznę je doceniać? - Zainteresował się, dalej krytycznie patrząc na sylwetkę Ezry. Cóż, miał pewnie jakieś tam mięśnie. I nie prezentował się jakoś tragicznie. Był jednak drobniejszy w sam raz o tyle, aby można było się nabijać. Czego więcej chcieć?
Ale mu się cudownie hasało tak po lisiemu! Ogon był fantastyczny, majtał się na wszystkie strony trochę jakby posiadał własną świadomość. W dodatku futerko było cholernie milutkie i cieplutkie. No i zapaaaachy! Tyle perfum od tylu pięknych pań... Lisek-Leo rozglądał się zafascynowany, chcąc zapamiętać jak najwięcej. Kto by pomyślał, że tak spodoba mu się lekcja transmutacji? Śmiało musiał przyznać, że na taką przyszedłby ponownie. Pewnie to dlatego, że nie było tu zbyt wiele samej nauki...
Akurat potknął się o swoje łapki, gdy Ezrę napadł jakiś podstępny lis (haha). Leosiek podniósł się szybko, jak gdyby nigdy nic, korzystając z nieuwagi towarzysza. Nie miał jak zareagować na słowa chłopaka, ale planował go ugryźć za to bezczelne tarmoszenie. Problem był tylko taki, że to było wyjątkowo przyjemne i Vin-Eurico w końcu jedynie usiadł, przymykając oczy z zadowoleniem.
Oczka otworzył dopiero, gdy Ezra wspomniał coś o zaklęciu odczarowania, którego nie znał. No pięknie. Leosiowi było świetnie w zwierzęcej skórze, ale wolał wyrywać panienki a nie lisice - tak więc zbystrzał i uznał, że trzeba faktycznie znaleźć pomoc. Na szczęście Krukon już odwrócił się w poszukiwaniu profesora.
Ostatni psikus? - przemknęło Leo przez głowę. Cofnął się o kilka kroczków, machnął ogonem szykując się do skoku... A potem pomknął do przodu, wybijając się w powietrze dopiero przed nieszczęsnym Ezrą, który przecież nie mógł widzieć całego zajścia.
Niestety profesor Dear był dość czujny i bez większego zastanowienia, usłyszawszy prośbę, rzucił zaklęciem. Leonardo poczuł nieco łaskoczące uczucie, a potem już tylko solidny ból.
- To nie tak miało wyglądać - rzucił na swoją obronę, całym swoim masywnym cielskiem przygniatając Ezrę do trawy. Nie mógł przestać się szczerzyć, pomimo że przy okazji walnął się w łokieć. Cóż, Krukon i tak miał gorzej - chyba oberwał kolanem? No i, całym Leo.
- Dooobra, teraz twoja kolej. - Gryfon wstał, zupełnie nieświadomy tego, że jego fryzura była nieźle przemodelowana przez pana Clarke. Najwyraźniej tamto tarmoszenie miało swoje skutki! Tak czy inaczej, Leosiek po prostu wyjął różdżkę i wycelował nią w swego (zapewne obolałego) towarzysza.
- Humanum migale!- Zawołał z pełnym przekonaniem. Ułamek sekundy później przypomniał sobie, że nie - tak nie brzmiało zaklęcie przemiany w borsuka! Było jednak już za późno, ponieważ Krukon został całkiem słodziutką fretką.
- O MERLINIE. - Tak, to znowu było "na cały regulator". Chyba faktycznie Leo potrafił narobić ludziom obciachu... Teraz jednak już kleczał przy swoim partnerze, dźgając go leciutko palcem w brzuszek. - TERAZ doceniam to ciało. TERAZ jest idealne. Idealnie urocze. - Powiedział, chociaż graniczyło to z szeptem.
I taka magia mu się podobała!

Kosteczki: 6, 2, 4

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 727
  Liczba postów : 775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Mar 16 2017, 20:19

- W twoim wypadku? Pewnie kiedy będziesz potrzebował worka treningowego - zauważył z przekąsem. To była naprawdę prawdopodobna wróżba. Aż dziw, że teraz tak dobrze wychodziło im to całe dogadywanie się.
W jednym momencie Ezra obserwował wesoło hasającego Leo-lisa, a w następnej... Apokalipsa? Trzęsienie ziemi? Koniec świata? Och nie. To tylko ogromne cielsko Leonarda, którym Ezra oberwał jak z katapulty. Chyba już wolałby, żeby spadł na niego fragment sufitu...
Jęknął boleśnie, czując się jeszcze gorzej niż za pierwszym razem na festynie. Dlaczego na miejsce swojego własnego wkurzającego Gryfona wybrał taką górę mięsa? Bezczelny, jeszcze się uśmiechał!
- Masz. Jakiś. Problem. Z. Pozostaniem. W. Pionie? - Odetchnął ciężko, kiedy chłopak zdecydował się z niego zejść. Ezra nie miał pojęcia, o co chodziło z nagłą potrzebą atakowania go od tyłu.
Niestety Leo nie dał mu wiele szans na odpoczynek i sprawdzenie, które kości zostały pogruchotane, bo niemal natychmiast rzucił swoje zaklęcie.
Ezra poczuł jak jego ciało pochłaniają delikatne łaskotki, stopniowo przeobrażające każdą jego molekułę.
W następnej sekundzie leżał na swoich zwierzęcych pleckach i z lekkim przerażeniem wpatrywał się w wielkoluda nad nim. Zamachał łapkami w powietrzu, próbując się podnieść, co okazało się trudniejsze niż przypuszczał. Tym bardziej, kiedy pojawił się czynnik stresogenny w postaci zbyt rozentuzjazmowanego Gryfona. Ezra nie zdążył się jeszcze zorientować w zaletach i wadach nowej postaci, a Leonardo już wyciągał ku niemu te swoje olbrzymie ręce. A to było przerażające! Z jego niewątpliwą, wrodzoną delikatnością Ezra mógł skończyć w Skrzydle Szpitalnym.
Wił się grzbietem po podłodze, próbując uniknąć dźgających go w trochę łaskoczący ale i łagodny sposób palców. Głupi, głupi Gryfon. Zachowywał się jak duże dziecko.
Ezra przeturlał się w jednym momencie i czmychnął pomiędzy nogami partnera. Jego chód był krzywy, jakiś taki trochę kulawy - a w dodatku bolał go cały bok - a ogonek plątał mu się pomiędzy tylnymi łapkami. Ostatecznie jednak udało mu się dotrzeć do jakiegoś krzaczka i schować się w jego gęstwinie. Dopiero tam Ezra zauważył, że nawet nie był borsukiem ani lisem. Był fretką. Niewątpliwie bardzo urodziwą, ale jednak fretką Leonardo oczywiście musiał wszystko pomieszać. Za co profesor pokarał go takim partnerem?
Kiedy już przyzwyczaił się do ciałka na tyle, by opanować machanie ogonkiem i śmieszne poruszanie nosem, wychylił się z krzaczka i rozumnie spojrzał na Leo. Miał nadzieję, że chłopak już nieco się uspokoił i nie wpadnie na jakiś kolejny "genialny" pomysł.

Kosteczka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Mar 16 2017, 23:44

To miała być kolejna rutynowa lekcja. Porzucają zaklęciami i rozejdą się do swoich ciepłych łóżeczek, czy gdziekolwiek indziej będą mieli ochotę pójść. Jednak z każdą kolejną minutą Ruth przekonywała się, że niekoniecznie tak to się zakończy...
Niby młoda Szwedka rzuciła zaklęcie poprawnie i niby sama za chwilę miała stać się lisem, ale cóż z tego, skoro po chwili wydarzyło się coś, co kolejny raz zirytowało tak wiecznie opanowaną Wittenberg.
Najpierw usłyszała gromki śmiech "kolegi Ezry", jak zaczęła określać Leo roboczo w swoich myślach. Wyglądał, jakby był czymś wielce rozbawiony, choć omieszkał to pokazać w tak donośny sposób, że ściągnął na siebie wiele spojrzeń. Ruth odwróciła wzrok w jego stronę tylko na chwilę, bowiem zaraz poczuła, jak jakiś...uczeń?! pod postacią lisa gryzie ją w łydkę.
Syknęła z bólu i przekonana niemal na sto procent, kto mógł wpaść na taki głupawy pomysł kontrolnie rozejrzała się po sali.
Bridget. Czy ona jest jakaś niepoważna? Ruth jednak pozostawiła ten infantylny wybryk bez komentarza, bo aż szkoda jej było słów na to, co wielce szanowna pani Hudson wyczyniała. I może Ezrę też ugryzła, tak dla zasady? Na litość, co też niektórzy mają w głowie...
Kiedy Gemma zamieniła ją w lisa Ruth aż zamarła z wrażenia. Jej lisia postać była tak intrygująca dla niej samej, że zapominając zupełnie o koleżance wzięła rozpęd i pobiegła na czterech łapach przed siebie, przez chwilę potykając się o nie, nieprzyzwyczajona do tego sposobu lokomocji. Wszystkie zapachy, patrzenie na ludzi z dołu, możliwość przeciskania się pomiędzy krzakami, futerko...Czuła się tak dobrze, że zaaferowana biegała między ludźmi jak szalona, turlając się raz po raz po miękkiej trawie. Miała nieodpartą ochotę do kogoś podbiec, ale ostatecznie wróciła do Gemm i dała się odczarować...nauczycielowi. Coś nie pykło, ale grunt, że znów była człowiekiem, choć ewidentnie musiała przemyśleć zostanie animagiem.
Moment, w którym poprawiała sobie włosy był również momentem, w którym Leo padł jak długi na Ezrę. Ruth spojrzała na obu panów spode łba, wyciągając błędny wniosek, że ten "Hiszpan" musi być homoseksualistą usiłującym przypodobać się jej przyjacielowi a Ezra albo jej czegoś nie mówi, albo zwyczajnie nie potrafi odeprzeć jego zalotów. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i po wykonaniu zadania zaczęła zbierać do wyjścia, kiedy tylko lekcja się zakończyła.
Na odchodne podeszła znów do obu panów @Ezra T. Clarke i @Leonardo O. Vin-Eurico, żeby się pożegnać. Uścisnęła mocno Ezrę, pocierając dłonią jego obolałe plecy.
-Mam nadzieję, że następnym razem damy radę spotkać się bardziej prywatnie niż tylko na lekcji - puściła mu oczko i obdarowała promiennym uśmiechem także jego wysokiego kolegę. Huh, doprawdy był wysoki!
(kostka:1 i zt)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 844
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1051
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pią Mar 17 2017, 00:00

- Moje worki treningowe są jakoś dwa razy większe od ciebie - oświadczył dość brutalnie, ale za to bardzo szczerze. Dobra, pewnie powinien już się odczepić. Jeszcze mu biedne Kruczątko wpadnie w kompleksy...
Cóż, jego epicki skok okazał się być jeszcze bardziej epicki. Leo przez chwilę zastanawiał się, czy profesor nie zrobił tego celowo (Gryfon nie był raczej przykładem do naśladowania, jeśli chodziło o zachowanie na lekcji. Albo jakiekolwiek inne zachowanie.), ale raczej nie był on mściwą osobą. Tak czy inaczej, Ezra został nieźle zgnieciony.
- Nie, w sumie to nie. A nawet jeśli, to spędzam czas w pozycji leżącej aktywnie - poruszył znacząco brwiami, a potem klepnął towarzysza w ramię. - Kiedyś może zrozumiesz o czym mówię... - I co z tego, że to o Ezrę kłóciły się właśnie dwie piękne panie? Leosiek wiedział swoje, tak więc uraczył Krukona "współczującym" spojrzeniem.
Pewnie powinien mniej uwagi przykładać do dokuczania chłopakowi, a więcej do rzucania zaklęcia. Wszystko jednak (jego zdaniem) skończyło się wyśmieniciwie, bo z Ezry była fretka idealna. Niestety, był pod tą postacią równie złośliwy, co normalnie - zamiast grzecznie pobawić się z Leo, zwierzak schował się w krzakach.
- No wiesz ty co! - Zawołał za nim Leo. Jakoś tak mu się smutno i samotnie zrobiło, a poza tym niezbyt miał co robić. Rozejrzał się chwilę po sali za Fire i innymi znajomymi buźkami, ale koniec końców musiał odnaleźć swoją fretkę. Profesor mógłby zauważyć brak jednego studenta...
Spojrzał na Ezrę, który zerkał na niego spomiędzy gałązek jakiegoś krzaczka.
- Ranisz mnie, Ezra. Przecież ja muchy bym nie skrzywdził. - Miało być poważnie, ale Vin-Eurico promieniował entuzjazmem. Zbliżył się powolutku, jak do płochliwej sarenki, a potem chwycił fretkę i wyciągnął ją z tych krzaków. Warto przy tym zaznaczyć, że był niezmiernie delikatny (wyczerpał limit krzywdzenia swojego ulubionego Krukona na najbliższe... Pięć minut?). - Jakieś takie z ciebie mało towarzyskie zwierzę. - Zganił go, stawiając ostrożnie na trawie. Spróbował go odczarować, ale mu nie wyszło - zawołał profesora, nie tracąc wzroku z Ezry. Skoro on próbował cudnych skoków, co powstrzymywało jego towarzysza?
Biedny Leoś kompletnie nie domyślał się, że jego specyficzne zachowanie może zostać odebrane przez kogokolwiek tak opacznie, jak zrobiła to Ruth. Gdy dziewczyna do nich podeszła, Leo odruchowo przeczesał palcami włosy. Była to dobra decyzja, bo po tym czochraniu futra wyglądał mało elegancko...
- Och, ale ona na ciebie leci. - Wypalił ze szczerym zaskoczeniem, ale na szczęście dopiero wtedy, gdy Krukonka zniknęła za drzwiami. - Ale czekaj, ona nie jest z tym nadętym prefektem Hufflepuff? - Zmarszczył brwi, próbując skojarzyć coś więcej. - Och. To wy się tylko... przyjaźnicie? - W głosie Gryfona pobrzmiewało szczere niedowierzanie. No dobra, on też miał przyjaciółkę, ale jakoś tak... Jakoś tak jak patrzył na Ezrę i Ruth ściskających się na początku i końcu lekcji, to na to nie wpadł.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 81
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14302-tadhg-chattan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14306-tadhg-chattan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14305-tadhg-chattan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14304-tadhg-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pią Mar 17 2017, 10:10

Po napisaniu wejściówki, profesor szybko je sprawdził po czym zaprezentował pierwsze ćwiczenie, tutaj polegało na zamienieniu osoby z pary w któreś z wylosowanych zwierząt za pomocą zaklęcia.
Tadhg wylosował "Humanum vulpes" czyli zamianę w lisa, odnalazł wpierw jednak swoją osobę z pary którą była @Harriette Wykeham, za pierwszym razem trzeciemu spośród Chattan, zaklęcie nie wyszło jednak już za drugim razem, wszystko poszło ślicznie, zamienił dziewczynę w lisa. Dal chwilę swojej koleżance z pary na oswojenie się z nowym ciałem i beż żadnych problemów odczarował ją.
-Chyba nie była tak źle?-zapytał spokojnie, był ciekawy odczuć, ale też nie chciał tutaj nikomu zaszkodzić.

Kostki 5,6(5),1
Sorki że tak długo to trwało :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pią Mar 17 2017, 16:39

Nudziło mi się, podczas gdy Lotta była borsukiem i nawet nie miałem pomysłu, co zrobić. Ta lekcja wydawała mi się nudna jak flaki z olejem. Niby fajnie, byli sobie zwierzakami przez chwilkę, ale na dobrą sprawę nijak to się miało do animagii. Przynajmniej dla mnie, bo jakoś nie uśmiechało mi się bycie borsukiem, gdybym mógł się zmieniać. Kiedy uznałem, że czas na odczarowanie Lotty, machnąłem różdżką, ale nic się nie stało. Spróbowałem jeszcze raz i znów mi nie wyszło. Koniec końców musiałem pstryknąć na Liama, żeby zrobił to za mnie. Jeszcze chwila i Lotcie mogłaby się stać krzywda. A po skończonych zajęciach poszliśmy na kawę.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 409
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 641
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pią Mar 17 2017, 17:35

Komentarz nauczyciela tak ją oburzył, że aż zapomniała przestraszyć się, że wpadła. Sam pan go męczysz! Umarłby lata temu, gdyby nie to, że zawsze ilekroć się zatkał była w pogotowiu. Choćby się waliło i paliło, choćby był środek nocy, choćby miała lekcję, czy nawet szlaban. I jedyne co dostawała w zamian, to obsikane łóżko.
Szybko się jednak uspokoiła, przypominając sobie, że profesor Dear nie znał ich sytuacji i mogło skończyć się gorzej, szczególnie że wcale nie wyglądało na to, żeby chciał ją urazić. Poza tym mogła przynajmniej przestać chować Chomika.
- Jest chory – usprawiedliwiła się cicho i całkiem rozpięła torbę. Kot podniósł głowę i rozejrzał się po sali. Gemma uspokajała go, głaszcząc za uchem – I chyba niekoniecznie chce wyjść…
Zobaczyła @Bridget Hudson przekazującą jej wiadomość w migowym języku kocich mam. Odpowiedziała jej tak samo, dając do zrozumienia, że jest chory i że jasne, może go wymiziać, tylko delikatnie. Mogło to przynieść zbawienne skutki, bo gdyby się rozluźnił, może w końcu by siknął.
Podeszła do @Ruth Wittenberg, z którą miała ćwiczyć, z szerokim uśmiechem Gemma no.5, który miała w repertuarze niezależnie od tego jak kiepsko sprawy by się nie miały. Nie było potrzeby zadręczać innych własnymi problemami. Nie był to sztuczny uśmiech, Gemma umiała oddzielić od siebie zmartwienia i radość jaką sprawiało jej spotkanie Krukonki i odczuwać oba jednocześnie i niezależnie od siebie.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne – odpowiedziała pogodnym sarkazmem i pokazała jej język.
Poczuła się trochę niezręcznie widząc, że jakieś spiny między Bri i Ruth. Postanowiła nie wtrącać się dopóki nie znała podstaw konfliktu i kiedy Krukonka raczyła drugą dziewczynę uszczypliwościami, Gemma skupiła się na Chomiku, który teraz, gdy już go nie głaskała, wrócił do maniakalnego wylizywania podbrzusza. Niedobrze…
Skinęła Ruth głową, że jest gotowa, niezmiernie podekscytowana tym, że zaraz zmieni się w zwierzę. Po chwili patrzyła już na świat z niższej perspektywy. Początkowo zupełnie zastygła zszokowana i może trochę przestraszona. Dokoła niej, wszędzie ruszały się olbrzymy, słyszała milion dźwięków. W pierwszym odruchu chciała uciec, ale nigdzie nie było bezpiecznie, atak też nie wchodził w grę – nie mogła zaatakować naraz z każdej strony. Skonsternowana zaczęła myć futerko. Ogromny kształt pochylił się nad nią. Najeżyła się, ale po chwili rozpoznała Ruth i wtedy przypomniała sobie, że jest przecież człowiekiem. Uciekła pomiędzy nogami Krukonki. Chciała jeszcze trochę się pobawić, tym razem kierując się rozsądkiem nie instynktami. W nozdrzach uderzył ją zapach innego zwierzęcia – Chomika. Podbiegła do torby i próbowała skłonić go do zabawy. Nie dał się jednak przekonać, na co w zasadzie nie liczyła. Widocznie zatkał się za bardzo, żeby dało siego naprawić wyluzowaniem go.
Wróciła do Ruth i dała się odczarować.
- Ej, to jest zajebista opcja na badania etologiczne – podekscytowana podzieliła się wrażeniami, przypominając sobie jak sama instynktownie, wbrew wszelkiej logice, zaczęła się groomingować – O ile nie zaczniesz za bardzo się zastanawiać… Zresztą obczaj sama. Humanum vulpes – rzuciła, ale za pierwszym razem nic się nie stało. Spróbowała jeszcze raz i tym razem wszystko wyszło tak jak powinno. Przyglądała się z rozbawieniem jak koleżanka hasa po klasie.
Kiedy lisia Ruth do niej wróciła, rzuciła przeciw zaklęcie, ale ponownie coś nie wyszło. Nim zdążyła spróbować jeszcze raz, interweniował nauczyciel.
Dziewczyny pożegnały się i Gemma wróciła do swojego kota. Została im jeszcze tylko jedna godzina. Długa, stresująca dla niej godzina. Wiedziała jednak jak nieprzyjemne dla niego jest cewnikowanie, więc nie zamierzała robić mu tego, póki nie osiągną krytycznego punktu. Wzięła Chomika na ręce i opuściła klasę.

Kostki: lis – 4; zaklęcie – 5, 3/1, 4
//zt

______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.


Gemm tymczasowo nie ma w Hogwarcie, ale jak ktoś coś chce, to można się kontaktować listownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   

Powrót do góry Go down
 

Sala Jedenaście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-