IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Jedenaście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Sala Jedenaście   Sro Kwi 09 2014, 18:47

First topic message reminder :


Sala Jedenascie
To mała sala, gdzie niegdyś uczono tutaj wróżbiarstwa. Kiedy Dumbledore był dyrektorem, zmienił ją tak, aby wyglądała na Zakazany Las. Jest tutaj więc dosyć mrocznie. Co jakiś czas słychać też przerażające dźwięki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pią Mar 17 2017, 21:11

Chattan? Wprost wspaniale. Podeszła do chłopaka nieufnie, mierząc go wzrokiem od stóp do głów i próbując ocenić czy jest równie głupi, co jego brat, czy kim oni tam dla siebie byli. Pozwoliła mu w końcu rzucić zaklęcie pierwszemu, poprzysięgając sobie, że jeśli coś jej zrobi, to go rodzona matka nie pozna.
Najpierw mu nie wyszło, za drugim zaś razem wszystko powoli zrobiło się inne. Większe, gwałtowniejsze, straszniejsze. Początkowo zamarła obracając tylko głowę za każdym razem, gdy zobaczyła, gdzieś ruch i powstrzymywała się, żeby nie rzucić się w jego kierunku. Po chwili uświadomiła sobie, że nic w tej klasie nie czyha na jej życie i postanowiła przebiec się kawałek w nowej skórze. Znudziło jej się po chwili i węsząc wróciła Tadhga, żeby ją odczarował. Podobało jej się, ale w małej klasie miała małe pole do popisu.
Gdy chłopak ją odczarował i zadał jej pytanie, wzruszyła tylko ramionami. Nadal był Chattanem, więc nie zamierzała się z nim spoufalać.
- Sam się przekonaj - rzuciła na niego zaklęcie. Dała mu chwilę, żeby się przyzwyczaił i wypróbował swoje nowe możliwości, sama zastanawiając się nad tym jak wywęszyła chłopaka. Jakoś tak nigdy wcześniej nie przyszło jej do głowy, że animagia to nie tylko zmiana kształtu, ale też cała gama zdolności, których nie posiadali ludzie. Może powinna zastanowić się nad tym na poważnie? Gdyby na przykład zamieniała siew kota albo sowę mogłaby zmieniać się co noc i wszystkie jej problemy byłby rozwiązane. Gorzej gdyby zamieniała się w kreta... Trochę szkoda zachodu.
- Profesorze? - zwróciła się do @Liam S. Dear - Da się jakoś sprawdzić jakim zwierzęciem byłoby się jako animag?
Między pytaniem a odpowiedzią odczarowała, a raczej spróbowała odczarować, Tadhga. Bez skutku. Na szczęście nauczyciel był tuż obok, więc zrobił to za nią.

Kostka: lis - 6; zaklęcie - 3,4,5


Ostatnio zmieniony przez Harriette Wykeham dnia Sob Mar 18 2017, 01:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 724
  Liczba postów : 770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pią Mar 17 2017, 21:47

Zastanawiał się, czy Leonardo naprawdę wierzył, że z niego był taki niewinny chłopak. Czy to działało tak samo, jak na te dziewczyny, które uwierzyły, że będą dla niego tymi jedynymi? Bo faktycznie, z nich dwóch to Ezra wyglądał na tego uroczego, zapewniającego pocieszenie emocjonalne po takich typach jak Leo.
- Może kiedyś mi pokażesz... - Mrugnął do niego niby żartobliwie, niby prześmiewczo. Gryfon naprawdę mógłby dać już spokój jego życiu miłosnemu, skoro właściwie nie miał o nim zielonego pojęcia.
No dobrze, Ezra nie mógł zbyt wiele zarzucić Leonardowi, jeśli chodziło o pełnienie funkcji opiekuńczych w stosunku do jego freciego ciała. Nie wierzył w jego zapewnienie, ale dał się podnieść z krzaków bez dalszego marudzenia. I okazało się, że Vin Eurico jednak znał pojęcie delikatności.
Kiedy do ich dwójki podeszła Ruth, Ezra stał już na swoich ludzkich nogach. Bynajmniej nie dzięki Leonardowi. Krukon podejrzewał, że ten chłopak pobierał ze świata negatywną energię, wpływającą na porażki, bo jego własnej chyba mogłoby mu zabraknąć na zrealizowanie wszystkich bezsensownych pomysłów.
- Następnym razem możemy nie iść na lekcję i spotkać się prywatnie - zaproponował, śmiejąc się pod nosem i oddając jej uścisk - ta dziewczyna doskonale zaspokajałaby potrzebę Ezry w dawce dziennego przytulania, gdyby tylko częściej się widywali. A ile więcej mieliby czasu, gdyby Ruth zastopowała ze swoją ambicją? Jednak szanse na to nawet nie były małe. Po prostu nie istniały.
Odetchnął z ulgą, że Ruth zdążyła wyjść, nim z ust Gryfona padł ten idiotyczny komentarz.
- Ona na mnie nie leci, głupku. - Naprawdę zaczynał się niecierpliwić, jeśli chodziło o pojmowanie świata przez Leonarda. Po czym on wysuwał taki wniosek? Po przytuleniu? To co by było, gdyby Ezra pocałował ją w policzek? - Z Norbertem, tak - potwierdził z niechęcią. Za określenie "nadęty prefekt" Gryfon zyskał w oczach Ezry. Ktoś, kto nie przepadał za chłopakiem jego przyjaciółki nie mógł być taki zły.
Clarke od zawsze był typem raczej zaborczym, więc nic dziwnego, że nie był zadowolony, kiedy Ruth znalazła sobie jakiegoś grającego nie wiadomo jak ważnego - w końcu był prefektem, prefekci mieli taki poczucie wyższości - Puchona. Nie miał jeszcze okazji poznać tego chłopaka, ale nie, nie potrzebował tego, by go osądzić.
- Zgadłeś Leonardzie. Lotność twojego umysłu mnie zadziwia. Chcesz mi wytłumaczyć, jakim cudem jeszcze nikt nie poznał się na twoim potencjale? - Pokręcił głową, poprawiając ubranie, które przez te wszystkie perypetie się pogniotło. - Naprawdę tylko się przyjaźnimy. Przyjąłbym za Ruth Avadę, ale chyba nie potrafiłbym się z nią umawiać. No wiesz, miałbym szanse pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, że albo zerwiemy, albo skończymy jako małżeństwo. Nie chciałbym nawet ryzykować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13006-claire-zusse?nid=1#349332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13009-darling-i-m-sure-we-ll-get-along
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13008-poczta-panienki-claire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13007-claire-zusse




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 19 2017, 07:19

Claire schyliła nieco głowę, kiedy Liam upomniał ją, że to ma być ostatni raz i pokiwała głową. Była zła na siebie, że się spóźniła i, że tak kiepsko napisała pracę, ale przynajmniej profesor nie odjął jej punktów. Byłoby kiepsko, gdyby za jej nieuwagę ucierpiał cały dom. Zerknęła na Oriane, a potem na profesora, który oznajmił, że czas przejść do części praktycznej, a jej oczy rozszerzyły się, kiedy została wywołana na środek. Trwało to może jednak sekundę lub dwie, bo zaraz jej wyraz twarzy zmienił się na pewny siebie, gdy bez oporów stanęła na środku klasy, koło Liama. Przez chwilę kusiło ją, by teatralnie i królewskim gestem pomachać klasie, ale jakoś nie trzymały się jej teraz żarty. Mimo, że tego po sobie nie pokazała, trochę ją ta cała sytuacja przerażała, ale nie trwało to za długo, bo zaraz ogarnęło ją dziwne uczucie. Chwilę jej to zajęło, ale w końcu zorientowała się, że Liam zamienił ją w borsuka! Zaraz jednak została odczarowana, a potem została zmieniona w lisa. Dziwnie się czuła w zwierzęcej postaci i nie polubiła tego uczucia, ale mimo wszystko pokiwała głową na pytanie nauczyciela. Szybko wróciła do Oriane, nie zdążając powiedzieć ani słowa, kiedy dziewczyna oznajmiła, że ona ją pierwsza zamieni. No halo! Przecież dopiero co była zwierzakami, nie może jej dać chwilę na odpoczynek? Claire dała radę tylko prychnąć, zanim Ori powtórzyła zaklęcie i zamieniła ją w lisa. I znowu poczuła się zagubiona w tej postaci, łapki się jej trochę plątały, a ogon niesamowicie denerwował - i nawet pomimo tego wszystkiego zdołała ustać w miejscu. Spojrzała spode łba na Ślizgonkę, kiedy ta zaczęła ją głaskać, ale musiała przyznać, że to było całkiem miłe uczucie. Odetchnęła z ulgą, kiedy została z powrotem zamieniona w człowieka i odruchowo poprawiła włosy.
- A mi chyba nie jest pisane bycie animagiem. - odparła, w końcu się uśmiechając. - Na szczęście, teraz moja kolej! Humanum vulpes!
Z jakimś rodzajem radości obserwowała, jak Oriane zmienia się w lisicę i kucnęła przy niej, delikatnie przejeżdżając palcami po jej grzbiecie. Wyraz poczucia wyższości zniknął jej z twarzy, a zamiast tego pojawił się szczery uśmiech. Nawet podrapała Ori po brodą zanim wstała i uśmiech gdzieś znikł. Nie miała najmniejszych problemów z odczarowaniem dziewczyny, co jeszcze bardziej sprawiło, że poczuła się z siebie dumna.
- I jak było?

Kostka na odczucia: 2
Kostki na zaklęcie: 3, 4, 6


Ostatnio zmieniony przez Claire Zusse dnia Nie Mar 19 2017, 14:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1279
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1415
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 19 2017, 14:07

Nie chciało jej się ciągnąć Liama za język, w końcu samo słuchanie o animagii i transmutacji nie fascynowało Fire. Wystarczało jej minimum wiedzy, żeby potrafić używać niektórych zaklęć. Dlatego nie odezwała się już, dając na razie spokój nauczycielowi. Z niechęcią podniosła się z trawy, na której było tak wygodnie. Mieli zmieniać się w zwierzaki? Dziwny pomysł. Fire pomyślała o tym, że mogłaby swobodnie uciec w jakieś krzaki, a stamtąd do wyjścia i przysporzyć Liamowi dużo kłopotów. Nawet zaczęła planować taką drogę ucieczki, zwłaszcza, że usłyszała o "opowiedzialności". Ta przeklęta odznaka prefekta na piersi dziewczyny zdawała się parzyć. Obserwowała jak jakaś Ślizgonka bez problemu daje się przemieniać i zmarszczyła lekko brwi. Czemu tak często zmuszano ich do celowania w kogoś? Szkotka czuła się od razu zagrożona, kiedy ktoś podnosił na nią różdżkę, dlatego sam pomysł coraz mniej jej się podobał.
Słuchała więc słów Ślizgonki, z którą miała współpracować. Kiedyś sama nosiła takie kolorowe włosy, co uznała za miły plus.
- Nie masz bladego pojęcia o czym mówisz. - powiedziała Fire od razu uznając, że wypowiada się na tematy o których nie ma pojęcia. Nie robiła problemów i pozwoliła, żeby rzuciła na nią zaklęcie. Nie poganiała dziewczyny ani nie ironizowała jej marnej pierwszej próby. Nie dlatego, że była wyrozumiała albo cierpliwa. Po prostu na tamtą chwilę zastanawiała się czy Liamowi nie odwali przez jej słowa i zmieni się w swoją zwierzęcą formę. Zawsze się pilnował, ale łatwo było sprowokować Deara. Nagle poczuła, że świat się zmienia i stała się o wiele mniejsza. Popatrzyła na swoje łapki i trochę ją zamurowało. Dziwnie się czuła mając futerko, które przypominało noszenie grubego kożucha. Pierwsze parę chwil próbowała to sobie uświadomić, że jest... borsukiem, bo długiej rudej kity nie miała. Podrapała się po głowie, uznając, że to wcale nie jest takie złe, a wręcz ciekawe. Powęszyła w powietrzu, wyłapując mnóstwo różnych zapachów. Klapnęła na tyłku, patrząc na wszystkich wokoło i przekrzywiając główkę w bok. Z odczarowywaniem poszło gorzej, bo Liam musiał pomóc powrócić Fire do swojej postaci.
- Całkiem interesujące doświadczenie. - stwierdziła dziewczyna, kierując teraz swój wzrok na kolejną Ślizgonkę. - Humanum taxo. - spróbowała, ale podobnie jak u Eriki, nic się nie stało. Drugi raz już poskutkował i po ziemi znów hasał uroczy borsuk. Blaithin obserwowała zwierzaka z półuśmiechem. Też tak wyglądałam? Dla Ślizgonów to była chyba obraza czy coś. Pozwoliła Kath na ogarnięcie świata, a dopiero później bezproblemowo ją odczarowała. Nie potrzebowała do tego pomocy profesora.
- Żyjesz? - rzuciła tylko upewniając się, że nie zepsuła czegoś w przemianie.

odczucia: 6
Przemiana Kath: 6,6,6,6

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1721
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 19 2017, 14:34

Liam się rozgadał, co ucieszyło Krukonkę. W końcu musiała wiedzieć wszystko, więc wyczerpujące odpowiedzi były jak najbardziej na miejscu. To nie był koniec pytań Krukonki, ale inni też chcieli dojść do głosu, więc słuchała także pozostałych uczniów. Przy okazji zastanawiała się ilu z nich aspiruje do bycia animagami. Wypatrzyła Jamesa, do którego zaraz się przysiadła razem ze swoimi rzeczami.
- Cześć! - przywitała się po prostu, nie chcąc zakłócać lekcji rozmowami. Stęskniła się mocno za swoim przyjacielem. Usłyszawszy, że rzeczywiście będą zmieniani w zwierzęta, uśmiechnęła się szeroko. To zawsze jakaś namiastka! - Wolisz być lisem czy borsukiem? - spytała Jema, kiedy już ustawili się naprzeciwko siebie i miała rzucić zaklęcie. Zamierzała zrobić to jak najbardziej profesjonalnie, ale coś wytrąciło Naeris ze skupienia.
- Humanum migale! - to z pewnością nie było jedno z zaklęć, które przedstawiał na innej uczennicy profesor. Ze zdziwieniem patrzyła, jak James zmienia się w urocza fretką. - Przepraszam! Chyba coś przekręciłam. - schowała różdżkę za pas i ostrożnie przyklękła przed stworzonkiem. Taka przemiana mogła być szokiem, dlatego zachowywała się spokojnie. Widok fretki rozczulił Krukonkę. - Jejku, jaki ty jesteś śliczny!
Wystawiła rękę, żeby mógł się trochę zbliżyć, a wtedy go pogłaskała. Wiedziała, że Waters jej nie pogryzie, dlatego bez żadnego strachu miziała fretkę po główce i brzuszku, ucieszona jak małe dziecko.
- Niestety trzeba cię przywrócić do tej mniej ślicznej postaci! Oczywiście, żartuję, tak czy siak jesteś cudowny. - zaśmiała się, próbując rzucić zaklęcie, które odczarowałoby chłopaka. Tylko, że nie wychodziło. Miała zbyt dobry humor, żeby się taką pomyłką w ogóle przejąć. Ta lekcja rzeczywiście była zabawą. - A może zostawimy cię takiego już na zawsze? - spytała fretkę. - Prooooszę?
Mimo wszystko nauczyciel podszedł, żeby im pomóc. W końcu Naeris też miała się zmienić w zwierzaka.
- Profesorze, mam jeszcze parę pytań. - zagaiła, dając chwilę Jamesowi. - Czy to jest genetycznie uwarunkowane? W sensie czy dzieci animaga mają większe szanse na zostanie animagami, łatwiej im to przychodzi? Poza tym mówi się, że to w jakie zwierzę się zmienisz jest często tożsame z patronusem. Tylko, że patronus może się zmienić, na przykład kiedy kogoś bardzo mocno pokochamy. Zwierzęca forma animaga też może się zmienić?
Dała znak Krukonowi, że jest gotowa.

Przemiana Dżema: 3, 2, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 19 2017, 15:28

Gdy usłyszał, że lekcja nie będzie składała się jedynie z części teoretycznej i on wraz ze swoją partnerką @Naeris Sourwolf będą wzajemnie zmieniać się w zwierzęta, bardzo się ucieszył. Liczył też, że może będzie miał okazję wypytać Nae co się u niej ostatnimi czasy działo, bo praktycznie w ogóle się nie widywali.
- Naeris Sourwolf - powiedział spokojnym głosem, uśmiechając się do dziewczyny. Już od początku ich znajomości witał ją w ten sposób, więc nie sądził, że jego zachowanie ją zadziwi. Póki co, nie zadawał żadnych pytań, które nie dotyczyły lekcji - widział zainteresowanie blondynki wypisane na jej twarzy, więc nie zamierzał jej przeszkadzać. Najwyżej później z nią porozmawia.
- Jest mi to raczej obojętne... chociaż chyba wolałbym być lisem - odpowiedział na jej pytanie. Przygotował się, stając pewnie na obu nogach i wpatrując się w Krukonkę. Po chwili poczuł, jak ze swojego metra osiemdziesiąt wzrostu, przemienia się w małe, niepozorne stworzonko. Futerko miał białe, więc zorientował się, że Nae rzuciła na niego nie to zaklęcie, co trzeba. Nie przeszkadzało mu to jednak zbytnio, bo tak czy siak był zwierzęciem. Z początku James czuł się trochę nieswojo. Trochę plątały mu się łapki i nie do końca był pewien swojego nowego ciała. Na uwagę Naeris dotyczącą jego wyglądu, podświadomie się uśmiechnął. Jema zawsze zastanawiał fakt, jak czuje się Flynn, kiedy on tak smyra go po brzuchu, a teraz na własnej skórze tego doświadczył. W tym całym futrze zaczęło mu się powoli robić gorąco, jednak nie na tyle, by chciał natychmiast powrócić do swojej normalnej postaci. Owszem, czuł się trochę dziwnie, ale po pewnym czasie zdążył się do tego przywyczaić. W końcu jednak, przyszedł czas na jego ponowną przemianę. Sourwolf chyba niedostatecznie się skupiła, bo musiał to zrobić profesor Liam.
- Ale. To. Był. Czad - powiedział, gdy z fretki z powrotem zmienił się w człowieka. Chwilę jeszcze odczekał, słysząc, że Krukonka zadaje nauczycielowi jakieś pytania, po czym to on miał ją zamienić w zwierzątko.
- Chcesz być borsukiem czy lisem? - spytał w końcu, zerkając na towarzyszkę. Zza pazuchy wyjął różdżkę i przygotował odpowiednie zaklęcie.
- Humanum vulpes! - Pewnym głosem wypowiedział formułkę i machnął różdżką. Naeris jednak cały czas stała przed nim w swojej normalnej postaci. Jako, że James wyznaje zasadę "do trzech razy sztuka", spróbował ponownie. Udało się! Przed sobą miał naprawdę piękną lisicę.
- O ja cię kręcę - skomentował i rozentuzjazmowany kucnął nad lisem. Najpierw niepewnie, położył dłoń na głowie przemienionej Nae, a następnie zaczął ją głaskać po pyszczku.
Po jakimś czasie, należało ją jednak odczarować. Uśmiechnięty, odchrząknął i spróbował rzucić na lisa zaklęcie, jednak nie podziałało. Chyba oboje dzisiaj nie mogli się skupić. Do pomocy zawołał nauczyciela, a ten sprawił, że po chwili Krukonka zmaterializowała się tuż przed nimi.

Przemiana 5, 3 (-> 5), 2
odczucia 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 29
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13862-iv-damke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14294-iv-damke#377155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14293-iv-damke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Mar 19 2017, 22:45

Zostali dobrani w pary. Jego partner, którego zresztą nie znał, postanowił się nie przedstawiać i strzelić do niego zaklęciem, które zamieniło go w zwierzę. Przemienił się w lisa, więc trafił całkiem dobrze. Był zdenerwowany, że dostał tak bez ostrzeżenia, ale wynagrodziła mu to forma w której czuł się wyśmienicie. Musząc kontynuować tradycję psowatych, zaczął gonić swój ogon. Zawsze zastanawiał się jak to jest. Po chwili biegania w kółko został odczarowany. Wstał z ziemi i otrzepał się.
- Myślałem, że w Hogwarcie nie używa się na kimś zaklęć bez ostrzeżenia - Wycedził do swojego partnera.
Wyciągnął swoją różdżkę. Uniósł swoje 14 cali w kierunku blondyna. Wykonał odpowiedni gest, wypowiadając przy tym inkantację, jednak nie przyniosło to żadnego efektu. Zaklął cicho pod nosem. Wycelował ponownie
- Humanum Vulpes - Wypowiedział powoli i wyraźnie
Jego partner zaczął zamieniać się w lisa. Był zadowolony z siebie, że pozornie tak trudne zaklęcie udało mu się rzucić już za drugim razem. Pozwolił chłopakowi odnaleźć się w nowym ciele, po czym przeszedł do odczarowywania, co udało mu się już za pierwszym raze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1721
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pon Mar 20 2017, 21:58

No tak, w końcu z borsukiem raczej nie miało się zbyt wielu skojarzeń, poza tym, że to zwierzak reprezentujący Hufflepuff. Naeris uważała każde stworzenie za piękne i wyjątkowe, także jej było raczej obojętne w co się przemieni. Lis kojarzył się ze sprytem i chytrością, a to do Krukonki niezbyt pasowało. Pewnie gdyby była animagiem to nie lisem. Może wilkiem, tak jak jej patronus?
Uśmiechnęła się do Jamesa, widząc, że też mu się podobało. To dopiero udana lekcja. Po sali biegały borsuki, lisy i fretki, jeśli ktoś pomylił się tak jak Naeris. Liam cudem kontrolował co się dzieje.
- Nie wiem sama... - bąknęła niepewnie, bo przemiana w zwierzaka sama w sobie była już fascynująca na tyle, że nie myślała nad tym, w jakie stworzenie się zmieni. Nie obawiała się, że Jamesowi coś nie wyjdzie, w końcu ufała w jego czarodziejskie umiejętności. Dziewczyna nagle zmniejszyła się i poczuła, że zamiata czymś z tyłu podłogę. Okazało się, że została białym lisem. To było coś niesamowitego! Naeris musiała koniecznie obejrzeć swój puszysty, śnieżnobiały ogon, więc zaczęła kręcić się dookoła. W końcu straciła równowagę, zaplątały jej się łapki i wylądowała pyszczkiem na podłodze. Zastrzygła uszkami, niezwykle szczęśliwa. Najchętniej nigdy już nie powracałaby do swojej ludzkiej postaci.
James się nad nią schylił, więc podniosła się niezgrabnie i skoczyła na chłopaka. Zaczęła lizać jego policzki i nos, nie mogąc powstrzymać się od okazania swojej radości. Łapkami ugniatała jego buty, kiedy próbowała wdrapać się na kolana Krukona. Ząbkami chwyciła krawat Jamesa i ściągnęła go, po czym odbiegła trochę. Przewróciła się na plecy i zaczęła bawić zdobyczą niczym malutkie szczenię. Nie robiła tego tak mocno, żeby zniszczyć krawat. Kiedy wreszcie się uspokoiła usiadła grzecznie i pozwoliła się odmienić.
- Merlinie! To było najlepsze co mnie w życiu spotkało. Chcę jeszcze raz! - nie mogła opanować śmiechu, kiedy wydusiła te zdania. Hasanie w ciele liska zmęczyło Naeris i musiała złapać oddech. - To było genialne, profesorze! Chciałabym móc... - zacięła się, czując, że zaraz wypapla o tej animagii. Odchrząknęła więc i podniosła z podłogi krawat Jamesa. - Wybacz, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać. Niesamowite...
Powtarzała z prawdziwym zachwytem.

odczucia: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 671
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pon Mar 20 2017, 23:23

KONIEC LEKCJI

Liam w większości po prostu się kręcił i pomagał w rzucaniu zaklęć. Miał wrażenie, że otoczenie i luźna atmosfera dobrze wpływały na uczniów, bo radzili sobie całkiem nieźle. Jedynie z odczarowywaniem mieli problemy, ale wtedy szybko interweniował i tyle. Musiał jednak dokończyć temat z panią @Erika L. Frisk, która wyraźnie nie zamierzała odpuścić.
- Jeśli nie pasują pani moje kompetencje, może pani w każdej chwili wyjść. - Poinformował ją spokojnie. W pewnym sensie rozumiał jej tok rozumowania... - I proszę nie robić takich założeń, jeśli nie jest pani w pełni obeznana w temacie - dodał, definitywnie kończąc temat.
- Ciężko to zbadać, panie Cortez - przyznał, usłyszawszy pytanie @Aleksander Cortez. - Czarodziej przetransmutowany w zwierzę nie może nauczyć się animagii. Zmiana transmutacyjna polega właśnie na tym, że nie jest zależna od woli, tylko od zaklęcia. Najprawdopodobniej taki czarodziej próbowałby pokazać komuś, że potrzebuje pomocy. - Nie był to raczej temat, na który warto było poświęcać więcej czasu. W końcu pozostawienie kogoś w takiej postaci byłoby zwyczajną torturą, uwięzieniem czarodzieja w nienaturalnej formie. Takie zabawy były fajne, jeśli trwały tylko chwilę i to na lekcji, gdzie nad wszystkim czuwał profesor.
- Nie da się, panno Wykeham. Na tym polega chyba największa trudność... Większość aspirujących animagów wyobraża sobie, że przypadnie im wielce szlachetne czy potężne zwierzę, ale wszystko zależy od cech osobowości. To jedna z tych sił, nad którymi w ogóle się nie panuje. - Wyjaśnił, pomagając przy okazji pani @Harriette Wykeham z odczarowaniem jej partnera.
Przesuwał się stopniowo po sali widząc, że zaraz wszyscy skończą, a czas lekcji dobiegnie końca. Jedynie @Naeris Sourwolf udało się go poważnie zaskoczyć, gdy okazało się, że jej pytania wcale się nie skończyły.
- Nie zostało nigdy udowodnione, żeby dzieci animaga w jakiś sposób miały prostszą drogę do osiągnięcia tej umiejętności. Jest to ogromnym wyzwaniem dla każdego, geny nie mają z tym nic wspólnego. A co do patronusa, to jego zmiana sama w sobie jest czymś niezwykłym. Zwierzęca forma animaga jest jednak stała.
Kiedy wszyscy wrócili do swoich form, Liam poniekąd odetchnął z ulgą. Nikomu nic się nie stało i raczej nie było jakoś tragicznie nudno. Ważne, że na paru twarzach widać było radosne uśmiechy.
- Bardzo dziękuję wszystkim za uczestnictwo w zajęciach. Osoby, które wykazały się szczególną aktywnością, zostają nagrodzone pięcioma punktami dla swoich domów - wyjątkiem jest panna Sourwolf, która otrzymuje ich dziesięć.
Uczniowie powoli wychodzili, a Liam czekał na spokojne, aby nie zostawiać nikogo samego w klasie.

Oficjalny koniec! Można śmiało wychodzić, rozmawiać sobie, czy co tam chcecie. Osoby, które zadały pytania, zbierają po 5pkt dla swoich domów, Ravenclaw ze względu na Naeris i jej masę pytań dostaje ich 10. Bardzo wszystkim dziękuję, a punkciki rozdam do kuferków w najbliższym czasie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1721
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1056
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Kwi 16 2017, 19:33

Naeris miała wyjątkowo ciekawy pomysł na to jak spędzić najbliższe popołudnie. Trwały święta, więc większość uczniów wyjechała do swoich domów. Sourwolf jednak wysłała rodzicom tylko życzenia, a sama pozostała w Hogwarcie. Na szczęście podobnie zrobił James, więc mieli świetną okazję do spędzenia więcej czasu razem. Krukonka sama przed sobą nie przyznawała się, jak bardzo tęskniła za przyjacielem. Dodatkowo uczenie się animagii szło sprawnie i łatwo, więc nie było powodów do zmartwień. Wysłała Jamesowi list, na który szybko odpisał, co tylko jeszcze bardziej ucieszyło Naeris. I tak była już podekscytowana jak małe dziecko, bo miała uczyć się swojego ukochanego przedmiotu, do tego z ukochanym przyjacielem. W torbie miała mnóstwo książek z transmutacji, przez co już ją trochę bolało ramię. Zastanawiała się czy James też podejdzie do tego z takim entuzjazmem, czy może uzna to za dość kiepski pomysł. W końcu chłopak wolał eliksiry, na których z kolei nie znał się Sourwolf.
Jeszcze na korytarzu, zanim dotarła na miejsce wyciągnęła z kieszeni ładnie oprawione lusterko dwukierunkowe. Zobaczyła w nich odbicie swojego zielonego oka, ale kiedy mrugnęła pojawiła się tam szarobłękitna tęczówka.
- Sala jedenaście. Czekam. - powiedziała i schowała z powrotem lusterko do kieszeni, kierując swoje kroki naprzód. W torbie miała pióro Scamandra, gdyby potrzebowali szybkiej odpowiedzi bez chodzenia do biblioteki, a oprócz tego mnóstwo pergaminu do notatek. W sali jedenaście panowała cisza i spokój. Weszła wgłąb lasu, żeby znaleźć kawałek pokrytej mchem i trawą łączki. Wygładziła mundurek siadając na głazie. Nie czekała na Jamesa w bezczynności. Od razu wyciągnęła książkę do transmutacji dla zaawansowanych i zaczęła czytać o animagii. Co prawda ten rozdział przeglądała już setki razy, a do tego ozdobiła marginesy swoimi dodatkowymi spostrzeżeniami. Teraz przeglądała spis sławnych animagów i tego, co dokonali. Tak bardzo o tym marzyła... Kolejne linijki tekstu wciągały dziewczynę coraz bardziej. Wymagało to pełni skupienia, dlatego przestała zwracać uwagę na podejrzane odgłosy lasu, a po prostu czytała i zapamiętywała każdy szczegół. Później zaczęła przeglądać inne tematy, myśląc o tym, które zagadnienia podejmie z Jamesem. Wszystkie informacje wydawały się niezwykle ważne dla Naeris, ale specjalnie przestawiła się na myślenie niezbyt zainteresowanego przedmiotem Krukona. Bardzo kusiły ją pewne sprawy, jak niewidzialność albo zmiana dłoni w broń... Ale musiała poczekać na Jamesa z wyborem tego, co będą ćwiczyć.
I nadal bardzo się tym ekscytowała, chociaż teraz wyciszyła te emocje, żeby w pełni skupić się na czytanym i przyswajanym tekście. Czas mijał powoli, a chłopak nie nadchodził, więc zdecydowała się na odrobinę praktyki. Wyciągnęła swoją różdżkę zrobioną ze śliwy i szponu gryfa, po czym pogładziła ją palcami.
- Lupus palus. - powiedziała cicho i wyraźnie, a przed nią zmaterializowała się postać szarego, wielkiego wilka. Uśmiechnęła się na widok zwierzęcia. Nauczyła się tego zaklęcia pod koniec szóstej klasy i często z niego korzystała. Zwierzę zawsze było wobec Naeris posłuszne, dlatego niczego się nie obawiała. Przywołała wilka ruchem dłoni, a gdy ten zbliżył się na swoim masywnych łapach pogłaskała jego futro.
Wyczarowane zwierzę zastrzygło uszami, wyczuwając obecność innego człowieka i Sourwolf odwróciła głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Nie Kwi 16 2017, 22:05

Zwykle, wracał do domu na święta. Rodzice, a przynajmniej matka, zawsze wyczekiwali jego krótkoterminowego powrotu do domu w trakcie roku szkolnego, jednak tym razem, James uparł się, że chce zostać w Hogwarcie. Poza tym, w domu byłby przez zaledwie dzień, bo na resztę wolnego jego rodzice zaplanowali sobie wyjazd w ciepłe kraje. Oczywiście, jako, że jest już pełnoletni, nawet nie przyszło im na myśl, by zabrać go razem ze sobą, dlatego są to jego pierwsze święta, które spędza samotnie i poza rodzinnym domem. Co prawda, podostawał zaproszenia od ciotek, by wpadł do nich na Wielkanoc, jednak on nie był miłośnikiem takich spotkań. 
By jakoś zabić wolny czas, przyjął propozycję @Naeris Sourwolf i stwierdził, że chętnie się z nią pouczy. Wcale nie był aż tak kiepski z transmutacji, raczej przeciętny, ale wizja spędzenia czasu z Nae i nauczenia się czegoś bardzo mu się podobała. 
Właśnie siedział w mieszkaniu i popijał kawę z filiżanki, gdy zauważył zielone oko Naeris, w lusterku, które leżało na stole, nieopodal książki, którą czytał. Uśmiechnął się delikatnie, choć Sourwolf i tak nie była w stanie tego wychwycić. Jednym haustem dopił kawę i zaczął się zbierać, by zobaczyć się z Krukonką. 
Spodziewał się, że blondynka będzie musiała na niego trochę poczekać, jednak miał nadzieję, że nie musiała na niego długo czekać. Przy okazji, bardzo ucieszył go fakt, że Nae wybrała akurat salę numer jedenaście. Miała w sobie taki niepowtarzalny klimat. 
Gdy wszedł do środka, zauważył, że ta siedzi do niego plecami, na podłodze pokrytej trawą i głaszcze szarego wielkiego wilka. Poruszał się właściwie bezszelestnie, jednak ta skądś wiedziała, że pojawił się w pomieszczeniu, bo pospiesznie odwróciła głowę.
- Naeris Sourwolf! - powiedział na przywitanie, uśmiechając się pogodnie. - Mam nadzieję, że długo nie musiałaś na mnie czekać - dodał, z lekką chrypą w głosie. Widać po nim było, że ma się dobrze i wszystko u niego gra. Kucnął przy wilku i bez większych ceregieli, pogłaskał go po głowie. Miał tak miękkie futerko, że był dla niego jak nieco bardziej owłosiona i większa wersja Flynna. 
- To czego będziemy się dziś uczyć, pani profesor? - spytał z entuzjazmem, siadając po turecku tuż obok Krukonki. Z kieszeni wyjął różdżkę, pokazując jej tym, że jest gotowy. Liczył, że po tych korepetycjach uda mu się gdzieś wyciągnąć Sourwolf, bo naprawdę dawno się nie widzieli. W znaczącym stopniu odczuł tę zmianę i tęsknił, jednak w szybkim tempie przyćmiło to praca i inne obowiązki, jakie miał na głowie. 
- A tak właściwie, to co słychać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pon Wrz 18 2017, 17:49

THERIA

Zdecydowałeś zapisać się do Klubu Therii i teraz masz szansę przekonać się, czy okazało się to mądrą czy nierozsądną decyzją! W tej grze spotkać może Cię wszystko - dlatego bądź czujny. Panuje zasada kto pierwszy ten lepszy, dlatego którekolwiek z was może napisać post jako pierwsze. Najważniejsze informacje są tu  a zasady tu.
Proszę o wklejanie pod postem kodu:

Kod:
<zg>Kostka</zg>: [url=LINK DO LOSOWANIA]LICZBA OCZEK[/url]
<zg>Pole</zg>: NUMER POLA
<zg>Efekt</zg>: EFEKT POLA
Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 102
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Sro Wrz 20 2017, 11:29

Mefisto nie mógł sobie darować rozgrywek Therii - nie, kiedy ta czarodziejska planszówka została owiana taką aurą grozy. Zawsze bardzo lubił zakazane zabawy, a ta dodatkowo mogła zapewnić mu nieco bólu i prawdziwego, dotkliwego cierpienia. Chłopak nie grywał wcześniej w Therię, nie wiedział czego się spodziewać. Jednocześnie był pewny, że to dobry pomysł. Informacja o wyznaczonej dla niego sali bardzo go ucieszyła - jedno z jego ulubionych pomieszczeń w Hogwarcie! Mógł się założyć, że to nie jest przypadek.
Przywędrował do Sali Jedenastej trochę przed czasem, co samo w sobie było w jego przypadku dziwne. Od razu odetchnął z ulgą, zachwycony czarami, które pomieszczenie zmieniły w wycinek Zakazanego Lasu. Mefisto przeszedł powoli po miękkiej trawie, napawając się leśnym zapachem drażniącym nozdrza. Merlinie, jak on uwielbiał naturę. Czuł przyjemne odprężenie, spowodowane nagłą zmianą otoczenia. Dopiero co szedł dusznym korytarzem, z którego biło martwe zimno. Teraz czuł życie, prawdziwe i energetyzujące. Przysiadł pod jednym drzewem, przesuwając palcami po jego korze. Na pobliskim pieńku ustawiona została plansza Therii, ale Mef i tak musiał zaczekać na swojego partnera bądź partnerkę. Oparł się o drzewo, przymykając z zadowoleniem powieki. Miał nadzieję, że nie będzie musiał długo czekać - już teraz kusiła go jakaś mała drzemka...

______________________


Mefisto Nox
Off the leash, out of the cage, an animal...

UWAGA!
BARDZO WAŻNE INFO:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Unigrwydd, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 144
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15114-sapphire-odette-urane-lightingale#402865
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15120-will-you-still-love-me-when-i-ve-got-nothing-but-my-aching-soul#402904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15119-memory-dust#402879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15112-sapphire-o-u-lightingale#402854




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pią Wrz 22 2017, 23:38

Sapphire długo wahała się nad tym, czy w ogóle warto pakować się do nielegalnych i bardzo niebezpiecznych rozgrywek, które groziły nie tylko uszczerbkiem na zdrowiu, ale też poważnymi konsekwencjami w razie przyłapania... Po naprawdę wielu analizach za i przeciw, chęć odkrywania i czysta ciekawość sprawiły, że Lightingale zgłosiła swój udział. Przygotowywała się, ćwicząc kilka zaklęć obronnych, ale w gruncie rzeczy, w Therii wszystko mogło się zdarzyć. To właśnie ta nieprzewidywalność i otoczka nieznanego przyciągała tak wielu idiotów - głównie głodnych adrenaliny Gryfonów. Ludzki umysł był niesamowity, ponieważ ludzie z własnej woli pisali się na coś, co mogło im sprawić wiele bólu. I deklarowali przy tym, że wcale nie są masochistami. Walijka liczyła na to, że przyjdzie jej grać z kimś choć trochę ogarniętym. Niestety, obserwacje Hogwartczyków coraz częściej wskazywały na to, że takich w tym zamku coraz mniej. Rok temu trafiła na młodszą dziewczynę, która w połowie planszy załamała się i płakała rzewnie, oznajmiając, że chce wrócić do dormitorium. A ją jedynie postrzelił centaur... Sapphire z litości oddała przeciwniczce swój eliksir leczniczy, żeby mogły w ogóle dokończyć grę. Była pewna, że dziewczyna nigdy więcej nie zagra w Therię i dobrze. To nie była gra dla słabych.
Pogratulowałaby organizatorowi doboru miejsca, gdyby mogła. Bo gdzie lepiej grać w pełną niebezpieczeństw grę niż w pomieszczeniu imitującym pełny niebezpieczeństw Las? Do tej pory nie rozumiała, dlaczego w ogóle to pomieszczenie dalej funkcjonowało (co z wszędobylskimi pierwszoklasistami?), a nawet jeśli to dlaczego pobyt tutaj nie był zabroniony. Niemniej jednak, Sapphire choć pytana o zdanie dosyć często, z własnej woli rzadko je wygłaszała. Ubrana w czystą szatę uszytą z miękkiego, przyjemnego w dotyku materiału zjawiła się przed Salą Jedenaście. Efekt psuły cienie pod oczami, które sprawiały, że wyglądała na wyjątkowo senną.
Nie była senna.
Weszła do środka, rejestrując w głowie autentyczny zapach lasu, drewna i liści. Tak bardzo przypominał woń Zakazanego Lasu, że Szafir była pod wrażeniem tego, kto zaprojektował ten pokój. Jednak odczucie grozy było najlepiej odzwierciedlone. Delikatny dreszcz przemknął po kręgosłupie dziewczyny, kiedy powoli zagłębiła się w zarośla, wypatrując... wysokiego, wytatuowanego chłopaka. No pięknie. Sef mogła się błyskawicznie domyślić, dlaczego Mefisto zapisał się na te rozgrywki. Theria łączyła się z bólem, a Ślizgon zawsze go szukał. Psychika tego wilkołaka zawsze interesowała Sapphire, zwłaszcza, że jego poglądy były bardzo kontrowersyjne. Cicho przeszła po trawie, stawiając miękkie, ostrożne kroki.
- Mefistofeles. - przywitała go, po czym bez ociągania podeszła do grubego pnia i rozłożyła niewielki kocyk, który ze sobą wzięła. Nie zamierzała brudzić ubrań, skoro mogła się przed tym uchronić. Zresztą... grając w Therię mało się siedziało. - Przyszło mi zmierzyć się z samym diabłem?
Poczekała aż Ślizgon zajmie miejsce po przeciwnej stronie planszy i wzięła dwie kostki. Krótki moment poświęciła na obliczenie prawdopodobieństwa tego, że wyrzuci więcej niż sześć oczek, co by ją w miarę satysfakcjonowało. Wyrzuciła dokładnie siedem i przypatrzyła się cytatowi. Szafir uwielbiała temat nekromancji, dlatego zacisnęła palce mocniej na różdżce, oczekując niczego innego jak inferiusów. Pierwszy pojawił się za najbliższym drzewem, ale skuteczne zaklęcie jasnowłosej natychmiast go unieszkodliwiło. Kolejne potwory pojawiały się za krzakami, niektóre wychodziły spod ziemi, rozgrzebując trawę zgniłymi palcami. Sapphire nie okazywała obrzydzenia ani strachu, ale cofała się, trzymając trupy na dystans potrzebny do obrony. Przez to nie mogła zauważyć zagrożenia za sobą. Zimne, ohydnie śmierdzące palce zacisnęły się na szyi Ślizgonki. Uderzyła w tył łokciem, ale inferius nie odczuwał bólu. Zwiększył tylko ucisk, sprawiając, że Szafir zaczęła się krztusić. Próbował wyrwać jej różdżkę, gdy wbiła mu ją, jak się Lightingale zdawało, w oczodół.
Nagle upadła na ziemię, wolna od rąk potwora, ale niezdolna do złapania głębszego oddechu. Chwilę kaszlała, ale zdołała wykrztusić jeszcze zaklęcie, które spopieliło inferiusa. I tak uważała, żeby nie podpalić lasu.
- Niezły... początek. - powiedziała ochrypłym głosem, masując sobie zaczerwienioną szyję. Upewniła się, że nie straciła naszyjnika z mugolskim zegarkiem ojca. Zacisnęła na nim palce, odzyskując spokój.

Kostka: 7
Pole: 7
Efekt: inferius mnie poddusza

______________________


S.O.U.L.

The hardest prison to escape is your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 102
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Wto Wrz 26 2017, 23:02

Łatwo było tak po prostu odpłynąć. Dzięki temu czas mknął o wiele szybciej. Mefistofeles zupełnie zatracił się w tej chwili, ukojony leśnymi zapachami. W gruncie rzeczy nawet nie miał już ochoty na tę Therię, wolał sobie posiedzieć w samotności i spokoju - krzywdzić mógł się sam, do tego nie potrzebował towarzystwa. Myśli te ledwie przebiegły mu w głowie, gdy w sali pojawiła się jego partnerka. Uniósł lekko powieki, spoglądając ze szczerym rozleniwieniem na blondynkę. Uśmiechnął się zadowolony, gdy wypowiedziała jego pełne imię. Och, to brzmiało dumnie.
- Sapphire. - Nie był pewny, czy cieszy się, że to na nią trafił. Nie był w stanie określić swoich relacji ze Ślizgonką, ale chwilami przyłapywał się na tym, że po prostu trochę jej ze wszystkim odpuszcza. Doskonale wiedział o jej chorobie i nie mógł nic poradzić na to, że spoglądał na nią jak na biedną chorą osobę. Starał się to, oczywiście, zatuszować - spokojnie, w tym był niezły. Z niejakim smutkiem uznał, że jej cierpienia wcale aż tak bardzo zobaczyć nie chce. Nie odpowiedział na jej pytanie, uznając, że jest ono retoryczne. Coś tam pewnie miał z diabłem wspólnego, ale po co się wdawać w dyskusje? Jego nieco pobłażliwy uśmiech mówił sam za siebie.
Wspiął się na wolny pieniek i usiadł po turecku. Pozwolił Sapphire zacząć i gdy tylko kostki w końcu się zatrzymały, to wbił w nią wyczekujące spojrzenie. Niezbyt go nawet obchodził sam cytat. Nie spodziewał się inferiusów - w bezruchu i milczeniu obserwował, jak sobie z nimi radzi. Nie drgnął ani na milimetr, kiedy jedna kreatura ją dopadła i zaczęła dusić. Uśmiech tkwiący na jego ustach od samego powitania również nie zniknął, a wprawny obserwator mógłby dostrzec jego niewielkie poszerzenie.
- Pewnie. Bardzo widowiskowe - pochwalił ją ironicznie, rzucając kostkami niemal od niechcenia. Wyprzedził Lightingale, zatrzymując się na polu dziesiątym. Zanim zdążył pomyśleć o czekającym go efekcie Therii, w nozdrza uderzył go nieprzyjemny zapach zgnilizny. Mefisto rozejrzał się czujnie i w tej samej chwili poczuł jak mnóstwo maleńkich stworzonek go oblepia i zaczyna składać na jego ciele solidne ugryzienia. Wyrwało mu się zaskoczone sapnięcie, ale od razu wpadł mu do głowy pomysł na odpowiednie zaklęcie. Rzucił je niespiesznie, jak gdyby wcale nie przeszkadzał mu atak stworzonek. Zaklęcie oczywiście zadziałało dopiero za drugim razem. Korniczaki zniknęły, a Ślizgon przebiegł spojrzeniem po swoim ciele, szukając szkód. Ubranie miał częściowo zniszczone (głównie przetarte, z kilkoma mniejszymi dziurami), na skórze w niektórych miejscach pojawiły się czerwonkawe plamy powodujące ostre pieczenie.
- Uwielbiam tę grę - westchnął ze szczerym uwielbieniem, pocierając mocno pogryzione przedramię i przymykając lekko powieki, kiedy jego ciało zalała kolejna fala jakże oczyszczającego bólu.

Kostka: 10
Pole: 10
Efekt: gryzą mnie korniczaki (skoro sala jest zaklęta na Zakazany, to biorę opcję z atakiem na zewnątrz Cool )

______________________


Mefisto Nox
Off the leash, out of the cage, an animal...

UWAGA!
BARDZO WAŻNE INFO:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Unigrwydd, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 144
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15114-sapphire-odette-urane-lightingale#402865
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15120-will-you-still-love-me-when-i-ve-got-nothing-but-my-aching-soul#402904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15119-memory-dust#402879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15112-sapphire-o-u-lightingale#402854




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Sro Paź 04 2017, 23:50

Mefisto mógł świetnie maskować to, co naprawdę czuje, ale Sapphire nie tylko była doskonałym obserwatorem o czujnym oku, ale co najważniejsze potrafiła wyciągać bardzo trafne wnioski poparte doświadczeniami. Jeśli widziała, że Nox wyżywa się na kimś z błahego powodu, a jej odpuszcza nawet, gdy wprost powie coś, co mu się nie spodoba, zastanawiała się. Z takimi zachowaniami (mniej subtelnymi...) Szafir spotykała się w obecności ludzi, którzy kojarzyli ją głównie jako Dziewczynkę, Która Przeżyła. Nie miała pojęcia, czy to tyczyło się także wilkołaka, ale oczywiście zamierzała się dowiedzieć.
Mefisto był jednym z najbardziej interesujących przeciwników na jakich Lihgtingale mogła trafić. Jego obojętność i nieczułość na cudzą krzywdę zmuszała do zastanowienia się, czy naprawdę nic nie odczuwa, czy może doskonale maskuje ewentualną empatię? Nie trzeba go było znać doskonale, żeby wiedzieć, jak bardzo lubi ból, a skłonności masochistyczne były tematem niesamowicie fascynującym. Skąd wynikały, czy dana osoba się ich wstydziła, jak zaspokajała potrzebę odczuwania cierpienia? Sapphire miała okazję przyjrzeć się bardzo ciekawemu obiektowi, dlatego od razu uznała, że to właśnie takie towarzystwo jej odpowiada. Nawet, jeśli nie wykazywał żadnych oznak chęci pomocy, gdy musiała walczyć z potworami.
- Szkoda, że żadne z nas nie pomyślało o wzięciu popcornu. - skwitowała, unosząc nieco brew. Najwyraźniej dla wilkołaka zapowiadała się niezła rozrywka. Szafir spróbuje po prostu jakoś przetrwać. Nadal próbowała załagodzić skutki tego, że była przed chwilą duszona, ale i tak musiała co chwilę odchrząkiwać. Patrząc na Mefisto, od razu rozpoznała stworzonka, które go zaatakowały. Korniczaki potrafiły być wyjątkowo nieprzyjemne i w sumie nie wiedziała, któremu trafił się gorszy przeciwnik. Sapphire nie musiała nawet myśleć nad tym, czy chłopak po prostu udaje niewzruszonego. Mu rzeczywiście nie przeszkadzały ukąszenia.
- Jesteś psychopatą. - powiedziała jasnowłosa, kręcąc głową, ale zaraz skrzywiła się, bo wywołało to ból. Cóż, ona za nim aż tak nie przepadała. Wzięła kostki i rzuciła bez pośpiechu. Tym razem wynik był niższy i nie wyprzedziła Mefisto o wiele pól. Przeczytała cytat, myśląc o tym, że to niemalże równie ciekawe co teoria ewolucji... Ona praktycznie nigdy się nie nudziła, bo zawsze było coś ciekawego do zrobienia/przeczytania/zbadania. Sapphire rozejrzała się, próbując zobaczyć, co tym razem - wściekłe małpy? Okazało się, że tylko eliksir bujnego owłosienia. Ramiona dziewczyny zaczęły porastać dłuższymi włosami, a jej jasne kosmyki też się wydłużyły. Rzuciła zaklęcia szybko, nie chcąc, żeby zabrnęło to za daleko.
- Hm. Zgaduję, że lubisz takie włochate? - zapytała, unosząc nieznacznie kącik ust w zaczepnym geście. Mimo, że Mefisto sprawiał wrażenie umięśnionego chłopaka szukającego kłopotów, nie był idiotą. Szafir nie trudziłaby się rozmawianiem z kimś tępym, kto nie rozumiałby aluzji. A takie rozmowy prowadziło się najlepiej!

Kostka: 5 i parzysta
Pole: 12
Efekt: jestem trochę owłosiona xD

______________________


S.O.U.L.

The hardest prison to escape is your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 102
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Paź 05 2017, 00:16

Nie chciał, żeby Sapphire czuła się jakoś inaczej traktowana. W większości przypadków Mefistofelesowi całkiem nieźle wychodziło udawanie, że wcale nie zachowuje się w stosunku do niej inaczej. Niestety czasami coś go zdradzało - jakieś tajemne pokłady empatii, które usiłowały wydostać się na powierzchnię. Chłopak przecież wciąż był tylko człowiekiem i najzwyczajniej w świecie miał delikatniejsze punkty. Ślizgonka o specyficznej chorobie miała dużo szczęścia...
- Też żałuję - zapewnił ją, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że jego reakcja na atak inferiusów mogła faktycznie wyglądać bardzo niepokojąco. Jak na potwierdzenie tej teorii ucieszył się z bolesnych pogryzień. Przestał pocierać piekące przedramię i podchwycił spojrzenie jasnych tęczówek panny Lightingale. - Dziękuję. - W żaden sposób nie odebrał tego za obrazę. Nieszczególnie go w ogóle obchodziły opinie innych ludzi. Mefisto potrafił wykazywać się całkiem solidnym egoizmem. Pilnował każdego ruchu Sapphire licząc na to, że kolejny efekt Therii będzie równie intrygujący. Zacmokał z dezaprobatą, gdy nie otrzymał niczego tak fascynującego, jak miał nadzieję. Eliksir bujnego owłosienia, poważnie?
- Właśnie miałem mówić, że po co rzucasz zaklęcie... - Przygryzł prowokująco dolną wargę i zastukał palcami w brzeg planszy. Ostatecznie pochwycił palcami kostki i kilka razy przerzucił je w garści, zanim pozwolił im opaść na stolik. Wynik był całkiem zadowalający, Nox odczytał cytat i od razu się nieco odsunął. - Och, jeśli to... - Zaczął, ale w tej samej chwili poczuł, że jego wnętrzności wywracają się na drugą stronę. Zacisnął mocno szczęki, nie chcąc pozwolić sobie na taką słabość, ale ostatecznie zsunął się z pieńka i odskoczył w bok, zwracając zawartość żołądka na trawę za niewielkim krzakiem. Chwilę jeszcze oddychał ciężko, walcząc z nudnościami - ostatecznie splunął i wyprostował się, ocierając usta wierzchem dłoni.
- Dobrze, że nie trafiło mnie to na samym początku. Jeszcze byś sobie pomyślała, że to na twój widok... - Odchrząknął cicho, maskując to krótkim śmiechem. Wrócił na swoje miejsce przełykając z trudem siłę. Dalej było mu trochę niedobrze i przypominało mu to obrzydliwe mdłości towarzyszące niekiedy dniom przed pełnią. O ile takie bóle mięśni nie sprawiały mu żadnych problemów, o tyle nudności bywały męczące.

Kostka: 9 i nieparzysta
Pole: 19
Efekt: wymiotuję, mdłości do końca gry

______________________


Mefisto Nox
Off the leash, out of the cage, an animal...

UWAGA!
BARDZO WAŻNE INFO:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Unigrwydd, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 144
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15114-sapphire-odette-urane-lightingale#402865
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15120-will-you-still-love-me-when-i-ve-got-nothing-but-my-aching-soul#402904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15119-memory-dust#402879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15112-sapphire-o-u-lightingale#402854




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Paź 05 2017, 00:59

Miała wrażenie, że z jednej strony bardzo łatwo Mefisto rozgryźć, jeśli tylko połączy się kilka elementów w całość. Każdy wiedział o likantropii chłopaka, który z jakiegoś powodu uważał to za zaszczyt i powód do dumy. Sapphire wiedziała na temat wilkołaków tyle, żeby dokładnie znać proces przemiany i towarzyszące mu uczucia. To często właśnie z jej powodu zarażeni nie cierpieli pełni - natomiast mniejszym problemem była możliwość zrobienia komuś krzywdy. Ludzie z natury bardziej dbali o siebie. Uwielbienie do bólu nie było czymś normalnym - on powinien alarmować, zmuszać do działania. Żaden człowiek nie powinien cieszyć się, gdy jest informowany, że z organizmem dzieje się coś złego.
Szafir skinęła mu delikatnie głową, gdy podziękował, tak jakby sprawiła mu komplement. Takimi drobiazgami Mefisto udowadniał, że całkowicie nie zdziczał, tak mocno wczuwając się w swoją zwierzęcą część. Co prawda, dalej pozostawał Ślizgonem z nieźle porytą psychiką. Ale przez to Lightingale patrzyła na niego z taką ciekawością czającą się w niebieskich oczach. Skoro ugryzienia korniczaków potrafiły sprawić mu przyjemność to co, jeśli coś złamie mu rękę?
- Nie miałeś nigdy problemu z pchłami? - zapytała, odwzajemniając się bezczelnością równą tej Noxa. Wyczuwała dokładnie wszystkie wydłużone włosy, które i tak nie za bardzo odznaczały się na tle jasnej skóry. Mimo wszystko Sapphire wolałaby powrócić do swojej gładkiej formy, ale pozostało im jeszcze kilka ruchów do wykonania. Teoretycznie Nox był bliżej mety, ale Sapphire nie uważała, że sprawa jest przesądzona. Siedziała i patrzyła, jak odszedł wymiotować. Cóż, zapach nie był najprzyjemniejszy, a smak na pewno też dość ohydny. Zdaniem Ślizgonki to było jedno z najgorszych pól w całej Therii.
- Ej, teraz naprawdę poczułam się urażona. - stwierdziła poważnie, ale trąciła chłopaka w ramię, kiedy już usiadł z powrotem. - Taki duży chłopiec, a taki delikatny żołądek? - zapytała z nieco drwiącym uśmieszkiem. Wzięła kostki i nie przeciągając, od razu nimi rzuciła.
Od razu dały jej się we znaki efekty. Piekący ból zaczął promieniować w dole nóg, a Sapphire nie wiedziała dlaczego. Czyżby kolejne stworzonka, które miały ją pogryźć? Podwinęła nogawki, żeby przyjrzeć się czerwonym plamom, a także pojawiającym się jeden za drugim bąblom. Chciała rzucić jakieś zaklęcie, ale wtedy jakby tlen uciekł z płuc Walijki. Spróbowała zaczerpnąć tchu, ale ból po tym, jak zaciskał na jej szyi palce inferius nadal mocno pulsował. Mimo wszystko zmusiła się do machnięcia różdżką, próbując magii niewerbalnej, ale to zawiodło.
Pochyliła się i zacisnęła dłonie na ziemi, próbując zapanować nad tym, że autentycznie nie może złapać oddechu. Przypominało to Szafirowi momenty w Mungu, kiedy miała mocne ataki powracających duszności, a do tego zawsze towarzyszył temu okropny ból rozrywający płuca, sprawiający, że pluła krwią. Często stawiała tym połowę oddziału na nogi. Tym razem wiedziała, że Mefisto nie zamierza pomóc. Na pewno nie bez jakiegoś impulsu.
Podniosła na Ślizgona może nie błagalny, ale na pewno proszący wzrok. Zaraz potem jednak efekty same ustąpiły, a Sapphire odetchnęła głęboko. Niestety, bąble nadal pozostały i skrzywiła się, kiedy usiadła znów w normalnej pozycji. - Ałć. - syknęła, gdy jeden na jej dłoni pękł, a wyglądało to naprawdę obrzydliwe zwłaszcza, gdy pomyśleć o tym, że miała długie włosy na rękach. - Dzięki za pomoc, była nieoceniona. - powiedziała takim tonem, że nie dało się wywnioskować, czy rzeczywiście jest na niego zła za obojętność. Sięgnęła po eliksir leczniczy drżącą, pełną czerwonych plam dłonią. Odkręciła korek i wypiła drobnymi łykami, odmierzając połowę. Dzięki temu bąble nie bolały aż tak bardzo, mimo, że nadal miała je gdzieniegdzie. Czemu ona siebie na to skazywała...?

Kostka: 6 i nieparzysta
Pole: 18
Efekt: Piecze i dusi mocno

______________________


S.O.U.L.

The hardest prison to escape is your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 102
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Czw Paź 05 2017, 01:19

Jeśli Ślizgonkę tak interesowały motywy i sama psychika Noxa, to powinna pomęczyć jego magiopsychiatrę. Chłopak przyzwyczaił się już do notorycznych pytań sprawdzających jego stan, a pogardliwe spojrzenia uznawał za normę. Dziwniej było mu za to zaakceptować zainteresowanie schowane w oczach panny Lightingale. Nie miał pojęcia co w nim takiego ciekawego - na szczęście lubił być w centrum uwagi i nie miał na co narzekać. Dalej utrzymywał, że wcale wiele przed innymi ludźmi nie ukrywa i jeśli tylko zadadzą mu odpowiednie pytanie, to udzieli odpowiedzi. W rzeczywistości trochę zachowywał dla siebie...
- Wiesz, nie jestem psem - coś ostrzegawczego pojawiło się w tonie Ślizgona, ale zaraz zniknęło pod nową warstwą cynicznego uśmiechu. Po co sobie psuć humor? Pieczenie nie ustępowało, mdłości dalej doskwierały... Żyć nie umierać. Dodatkowo miał przed sobą śliczną dziewczynę, którą dopiero co atakowały inferiusy.
- Oj. - Mefisto bywał bardzo ekspresyjny, ale spokojnie można było go uznać za mistrza beznamiętnych wypowiedzi. Teraz nie pokusił się już nawet na uśmiech, po prostu zbywając odpowiedź jasnowłosej. Zaskoczyło go nieco jej szturchnięcie, lecz nie odpowiedział tym samym. Nie zdążył, kostki poszły w ruch i planszówka postanowiła zabawić się zdrowiem Sapphire. Nox w pierwszej chwili znowu odczuł zawód - jakieś bąble na nogach? To nie wyglądało ani interesująco, ani szczególnie boleśnie. Dopiero kiedy jego towarzyszka zaczęła się dusić, trochę się ożywił. Obracał kostki w palcach, nie spuszczając wzroku z Lightingale. Ciekaw był, jak długo wytrzyma. Co ją w ogóle tak dusiło? Nie była w stanie użyć magii niewerbalnej? Sam w drugiej dłoni trzymał różdżkę i gdyby tylko chciał, to mógł udzielić jej pomocy. Czekał od oddechu do oddechu, czując jak jego własne serce przyspiesza z ekscytacji. Wzdłuż kręgosłupa przebiegł mu dreszcz, gdy w końcu otrzymał to proszące spojrzenie oznaczające, że Ślizgonka dłużej nie wytrzyma.
To był dla niego sygnał, aby jeszcze na kilkanaście sekund wstrzymać się od reakcji.
Efekt zniknął, a przez twarz Mefisto przemknął cień zawodu. Nie odpowiedział od razu, czekając aż dziewczyna nacieszy się powietrzem wpadającym do płuc bez większego problemu. Prychnął cicho pod nosem widząc, że sięga po swój eliksir leczniczy. Aż tak źle?
- Żyjesz - zauważył, jak gdyby w jakiś sposób go to usprawiedliwiało. Rzucił kostkami i tym razem nie udało mu się nawet dobrze dostrzec wyniku, gdy Theria już wcieliła swoje okrutne plany w życie. Nox odskoczył jak poparzony, gdy u dołu jego pieńka pojawił się pierwszy płomyk. Zaraz całe siedzisko stanęło w ogniu spływającym na trawę i pełznącym w stronę chłopaka. Pewny ruch różdżką pozwolił mu powstrzymać pożar i już pół minuty później mógł siedzieć z powrotem na swoim miejscu, przed przeklętą planszą. Ze względu na nieprzyjemne ciepło otaczające go z każdej strony zdjął bluzę i odrzucił ją na nietkniętą ogniem trawę.
- Zrobiło się gorąco...


Kostka: 5 i parzysta :/
Pole: 24
Efekt: ciepłooo!

______________________


Mefisto Nox
Off the leash, out of the cage, an animal...

UWAGA!
BARDZO WAŻNE INFO:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   Pon Paź 09 2017, 23:26

WYGRANA WALOKOVEREM
Jako, że Sapphire nie odpisała, walkę wygrywa @Mefistofeles E. A. Nox
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala Jedenaście   

Powrót do góry Go down
 

Sala Jedenaście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
-