IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474




Gracz






PisanieTemat: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Sro Sie 25 2010, 18:46


Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Na końcu korytarza na piątym piętrze mieści się Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Jest to duże pomieszczenie, utrzymane w jasnej kolorystyce. Dominują kremowe ściany, jednak miejscami na całej wysokości ściany znajdują się pasy o ciemniejszej kolorystyce o szerokości mniej więcej metra, które pokryte są z pozoru nieuporządkowanymi, zawiłymi czarnymi liniami, które przy uważniejszym przyjrzeniu się tworzą skomplikowane wzory o tematyce roślinnej. Wbrew pozorom, pokaźnych rozmiarów pokój wcale nie wydaje się pusty. Wypełniony jest rzędami pojedynczo stojących biurek wykonanych z orzechowego drewna i krzeseł obitych czarną skórą i wykończonych w tymże drewnie. Na każdym z biurek stoi dumnie ciemna plakietka z błyszczącym na złoto napisem, z którego można się dowiedzieć, jak nazywa się osoba pracująca przy danym stanowisku. Każdy pracownik Departamentu ma do dyspozycji elegancką, prostą szafkę na niezbędną dokumentację i artykuły piśmiennicze. Oczekując na swoją kolej, można podziwiać całą kolekcję ruchomych zdjęć przeróżnych osobistości ze świata czarodziejów lub porozmawiać z wiszącymi na ścianach portretami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Pią Sie 27 2010, 17:40

Mimo że od zawsze, gdy tylko przekraczał próg rodzinnego domu, odczuwał niewymowną ulgę, spowodowaną nie wiadomo czym, tym razem było inaczej. Widząc kuchenny kosz, wypchany pomarańczami, przypominała mu się Wielka Sala. Widząc basen i ogromną wannę, przypominała mu się Łazienka Prefektów. Widząc rodziców, pijących wino do kolacji, przypominała mu się plaża. Wszystko kojarzyło mu się z jedną osobą. Osobą, o której tak bardzo chciałby nie myśleć. Nawet widok małej Sofie, kojarzył mu się z tą osobą. Rano, zgodnie z otrzymanym listem, udał się do Londynu, do pracy. Nie do wiary, pierwszy dzień w Ministerstwie! Nawet z tego powodu nie odczuwał radości. Jak każdego poranka, miał zamiar wypić kawę, jednak gdy zauważył właśnie ją po drugiej stronie ulicy, najzwyczajniej na świecie, jak typowy nieudacznik, stchórzył. Jeśli tak dalej pójdzie, nie dość, że sam się zmusi do wielu wyrzeczeń, to jeszcze będzie chodził krętymi, ciemnymi uliczkami na tyłach Ministerstwa lub złoży wniosek o dołączenie jego domu do sieci Fiuu, byleby tylko się z nią przypadkowo nie spotykać. Nonsens. Weź się w garść! powtarzał sobie w duchu, próbując przywołać na twarz spokojny wyraz i uśmiechać się uprzejmie do pozostałych pracowników. Tak jak kiedyś praca na tym samym piętrze wydawała mu się doskonałym pomysłem, teraz wolałby nawet pracować z goblinami. O ironio! Czyż Departament naprawdę musiał być na końcu korytarza, a po drodze musiał minąć otwarte drzwi pomieszczenia, w którym znajdowała się ona? Gdy już dotarł do swojego biurka, opadł na fotel tak wykończony, jakby pływał non stop kilka godzin. Potarł zaczerwienione przedramię, w które poprzedniego wieczoru ugryzł go jego pupilek, wyraźnie podirytowany wołającym o pomstę do nieba stanem właściciela. Szczęście, że taka sytuacja miała miejsce nie po raz pierwszy, bo jego matka przynajmniej wiedziała, jak ma zareagować. Albo nieszczęście, bo w innym przypadku miałby doskonałą wymówkę do pozostania w domu do końca tygodnia. Weź się w garść! Przecież nie będziesz unikać pracy, której tak pragnąłeś z powodu jednej osoby! Na jedną krótką chwilę się uspokoił, ale gdy tylko zaczął przeglądać papiery na jego biurku, mina mu nieco zrzedła, a wszystkie mięśnie momentalnie się napięły.
- O nie, powiedzcie, że sobie żartujecie! - jęknął zrozpaczony, widząc odręczny dopisek "razem z: Cassandrą Lancester" na górze dokumentu odnośnie jego pierwszego zadania. Rumunia. Czyż nie o tym właśnie marzyli? Nie trudno zgadnąć, dlaczego właśnie ona. Z jednego rocznika, z jednej szkoły, ten sam wydział, te same zainteresowania. Układ idealny. Wstał z miejca i poczłapał do Biura Przedstawiciela Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów, siląc się na spokój i nonszalancję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 376
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9666-francesca-elinore-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9668-wiesz-zero-emocji-maksymalny-poziom-wrazen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9669-pisz-nie-gadaj#271670
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9670-francesca-e-harper#271673




Gracz






PisanieTemat: wspolpraca   Nie Wrz 28 2014, 20:37

Staż – etap I
Ministerstwo Magii, Dep. Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
Bodajże 2010 rok, po ukończeniu szkoły i rocznej przerwie
kostki: 4 i 6

Nadszedł ten znamienny moment, kiedy i Franky zdała sobie sprawę, że najwyższa pora poukładać sobie co nieco w życiu, oczywiście w kwestii kariery, bo na resztę miał przyjść jeszcze czas, prawda? Albo i nie, ale to nie jest teraz istotne. Roczna podróż, którą odbyła zaraz po ukończeniu szkoły, okazała się pomysłem trafionym prosto w dziesiątkę. Czuła się podbudowana, napełniona wieloma świetnymi doświadczeniami i generalnie rzecz ujmując, zwarta i gotowa. Z naładowanymi do granic możliwości akumulatorami, przystąpiła do stażu, który miał przygotować ją do pracy w Ministerstwie Magii. Rola Piśmiennika wprawdzie nie stanowiła szczytu jej marzeń, ale była przystankiem na drodze do upragnionego zajęcia, więc Harper postanowiła przyjąć prawdziwie profesjonalną postawę. Pierwszy tydzień zleciał jak z bicza strzelił i młoda czarownica miała co do niego mieszane uczucia. Zderzyła się z niemalże bolesną obojętnością swojego szefa, który absolutnie nie przejmował się jej osobą. Właściwie to nie była pewna, czy on w ogóle wie o jej istnieniu. Z rosnącą irytacją, starała się zwrócić na siebie uwagę, aczkolwiek w dość subtelny sposób, bo to były jej początki, nie chciała przecież zrobić złego wrażenia. Wspaniałomyślnie postanowiła wyróżnić się pracowitością i elokwencją. I choć dla szefa nadal była niezauważalną Panią X, to jej praca nie przeszła obojętnie. Bo, cholera, była fenomenalna. Wszyscy w biurze cieszyli się z jej obecności i tego, jak radziła sobie z obowiązkami. Doszła do takiej wprawy, że pomagała przy papierkach innym, a jedni z najlepszych urzędników departamentu zgłaszali się po notki i zredagowanie umów właśnie do niej. Blondynka w gruncie rzeczy była całkiem usatysfakcjonowana, choć na tym nie zamierzała poprzestać. Zwłaszcza temu szefowi nie mogła odpuścić. Przeklinanie go w myślach przestało jej pomagać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 57
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 18
  Liczba postów : 9
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9800-morgan-windmill#274324
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9807-stosunki-miedzyludzkie-morgana#274403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9806-korespondencja-morgana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9805-morgan-windmill




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Czw Paź 30 2014, 16:46

Złote kraty rozsunęły się ukazując tak dobrze Morganowi znany korytarz. Ubrany w czarny płaszcz, z pod którego prześwitywała czarna marynarka i biała koszula z bordowym krawatem, czarne spodnie od kompletu i pantofle również w tym kolorze wypastowane na wysoki połysk, a w ręku trzymał czarną fedorę, którą zdjął zaraz po wejściu do gmachu Ministerstwa. Przeszedł cały korytarz, aż dotarł do drzwiami z tabliczką: "Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów". Otworzył je i wszedł do środka, po czym skierował się do swojego biurka, które znajdowało się trzy stanowiska od drzwi. Po drodze kiwnął z uśmiechem na powitanie kilku mijanym osobom, niektórym ściskając dłonie, aż w końcu rozsiadł się wygodnie na swoim obitym czarną skórą krześle, otworzył szufladę biurka, w której miał pracę niedokończoną w dniu poprzednim i zabrał się do jej kończenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 376
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9666-francesca-elinore-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9668-wiesz-zero-emocji-maksymalny-poziom-wrazen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9669-pisz-nie-gadaj#271670
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9670-francesca-e-harper#271673




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Sob Lis 01 2014, 22:07

Francesca Harper weszła do gmachu Ministerstwa Magii i ze znacznym pośpiechem pokonała drogę do jednej z wind, będąc ewidentnie spóźnioną do pracy. Czyli dzień, jak co dzień. Otoczenie już dawno przywykło do dynamicznego stukotu obcasów, gdy nosząca je panna kompletnie-niepunktualna pędziła korytarzami w kierunku Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Ale nawet ten codziennie powtarzający się schemat nie powstrzymał kilku osób od rzucenia Franky pełnych pogardy i oburzenia spojrzeń. Z perfekcyjnie wyćwiczoną ignorancją, kobieta udała, że tego nie widzi i kontynuowała swój sprawny marsz. W międzyczasie poprawiła ułożenie marynarki białego damskiego garnituru, który zdecydowała się dzisiaj założyć. Gdy przekroczyła wreszcie drzwi departamentu, mogła już zwolnić tempa. Posłała kilka uśmiechów i pozdrowień, przywitała się z paroma osobami, a tych, których z wzajemnością nie lubiła, obdarzyła wymownym spojrzeniem. Dotarłszy do biurka, z ulgą odłożyła czarną aktówkę na blat. Sterta dokumentów domagała się uwagi i tego, by je zatwierdzić/podpisać/wypełnić czy coś jeszcze innego. O tak wczesnej porze zwykle nie było jeszcze interesantów, więc Harper mogła sobie pozwolić na pogawędkę i niespieszne rozpoczęcie walki z papierami. Obróciła głowę w prawo, zerkając w stronę Morgana, który wyglądał już na mocno zaabsorbowanego pracą. Serio, spóźniła się jakieś 10 minut, a on zdążył już przystąpić do działania!
- Dzień dobry. – zaczęła, uśmiechając się do niego w znamiennie ciepły sposób. – Idę zrobić kawę. Przynieść też panu?
Obróciła się na krześle, czekając na odpowiedź. Znała Windmilla właściwie od początku swojej kariery, a mimo to w życiu nie odważyłaby się zwrócić do niego po imieniu. Jakoś tak, to byłoby dziwne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę szacunek i niekłamaną sympatię, którą go darzyła. Facet naprawdę znał się na rzeczy, wielokrotnie jej pomagał i w pewnym sensie imponował sposobem wykonywanie obowiązków, swoim zaangażowaniem. Franky miała wrażenie, że jest on jedną z tych nielicznych osób wśród doświadczonych dyplomatów, które brały ją na poważnie. I dlatego starała się być dla niego dobrą współpracowniczką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 57
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 18
  Liczba postów : 9
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9800-morgan-windmill#274324
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9807-stosunki-miedzyludzkie-morgana#274403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9806-korespondencja-morgana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9805-morgan-windmill




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Nie Lis 02 2014, 10:44

Czytał, wertował, wypełniał i od czasu do czasu machnął jakiś podpis i nudził się przy tym niemiłosiernie, czemu trudno się dziwić zważając na to co robił przez ostatnie trzydzieści lat, kiedy podróżował po różnych krajach i oprócz pracy zwiedzał i poznawał różne kultury. Ciągle coś się działo, coś nowego i ciekawego, nie było miejsca na monotonię. A teraz? Miał jej aż w nadmiarze. Papiery, papiery i jeszcze raz papiery. Nie znaczy to jednak, że Morgan nie lubił swojej pracy, wręcz przeciwnie. Ma swoje dobre strony. Jest względnie spokojnie, można się trochę poobijać, oczywiście w granicach przyzwoitości, no i spędzić więcej czasu jego hobby.

Od pracy oderwał go głos niejakiej Francesci Harper. Młodej, pięknej i ambitnej dziewczyny, która uważała go za autorytet, przewodnika, nauczyciela... No cóż na pewno za jedno z wymienionych. Podniósł głowę z nad swojej pracy, spojrzał Franky i uśmiechnął się. - Dzień dobry Francesco. Powiedział i obrócił się w jej stronę. - Dziękuję, ale nie jesteś tu po to, by nosić mi kawę, sam po nią pójdę. Uśmiechnął się szerzej i wstał. Nie lubił wysługiwać się ludźmi, nawet jeśli mu proponowano przynieść kawę, to zwykle robiono to z grzeczności, poza tym sam nie cierpiał jej nosić swojemu przełożonemu kiedy był młody, więc, żeby nie być hipokrytą zawsze sam chodził jeśli coś chciał. - Zatem,jeśli Ci to nie przeszkadza, to pójdę z Tobą. Dokończył swoją myśl i zaczekał, aż Franceska wstanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 567
  Liczba postów : 209
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13194-nolan-torin-keane?nid=1#352819
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13197-nolan-torin-keane#352823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13199-poczta-nolana#352826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13200-nolan-torin-keane#352827




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Sob Wrz 17 2016, 13:47

Staż

Etap 1
2, 3

Nowy staż, w tym samym ministerstwie a znowu czuł się jak najmniej poważany człowiek na świecie. Znowu zgnojony, znowu jechano po nim. Chciał to tylko przetrwać. Jego szef nie był zbyt uprzejmym człowiekiem. W dodatku obciął mu pensję! Chuj! Za to ze stażem radził sobie zasadniczo dobrze, stabilnie, nie zalegał z pracą, wieczorami imał się dodatkowej pracy. Chciał czym prędzej ukończyć staż i mieć święty spokój, by w końcu stać się najważniejszą kartą tego społeczeństwa.

Etap 2
3, 2

Znowu ta sama sytuacja, coś jak zawsze w tym ministerstwie się psuło. Cholera jasna, tym razem popsuła się lodówka w socjalnym. Trzeba było albo przejść obok tego jakby nigdy nic, albo coś z tym zrobić. Mężczyzna postanowił nie być takim skurwielem i naprawić lodówkę chociażby dla własnego czystego sumienia. Pracowało tu dużo osób, głównie kobiety, które zapewne będą wdzięczne, jak jakić uczynny i bezinteresowny pan ją naprawi. Po prawie godzinie zmagań została naprawiona, a szef docenił jego pracę i postanowił dać wynagrodzenie.

Etap 3 5, 6, 1

Chodził wkurzony cały dzień nie wiedzieć czemu, to pewnie wszystko była wina okropnej pogody. Od samego rana się chmurzyło, padało i wiał przenikliwy wiatr. Szedł z tymi dokumentami i najnormalniej w świecie potknął się lądując na podłodze, twardej, szorstkiej. Zdarł sobie podbródek, a dokumenty się zsunęły, na całe szczęście w taki sposób, że się nie pomieszały, szef oczywiście nic nie zauważył, to dobrze. Pod koniec stażu dostał jeszcze miły upominek, tym razem magiczny kapelusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1115
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14706-andrew-booby#392453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14726-relacje-imperatora-andrzeja#392844
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14718-poczta-imperatora-andrzeja#392466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14719-andrew-booby




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Pon Lip 10 2017, 10:50

Pierwszy etap stażu - wrzesień 1996

Na początku trzeciego roku studiów dzięki wybitnym wynikom w nauce, a także wpływom teścia Scrooga McDucka Andrewowi udało się dostać na staż do Departemantu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Spełniło się wielkie marzenie Booby'ego - w końcu pojawiła się nadzieja na to, że kiedyś będzie mógł pracować w Ministerstwie Magii.
W tym samy czasie staż w Ministerstwie podjęła świeżo upieczona małżonka Andrewa - Bethany McDuck-Booby. Państwo Booby nie spędzali jednak razem zbyt wiele czasu - Andrew pełnił funkcję piśmiennika, a Bethany była pomocnicą magicznych prawników w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
Andrew bardzo sumiennie przyłożył się do swojej pracy - miał wprawdzie sporo zadań, ale dawał sobie z nimi radę - w końcu był wybitną jednostką! Miał za zadanie przepisać tekst w godzinę? Zrobił to w kwadrans. Zredagować tekst? Chwila moment. Najbardziej jednak podniecało go notowanie przebiegu spotkań z różnymi czarodziejami - było wśród nich wielu urzędników z innych państw, co było wspaniałym doświadczeniem.
Nie wszystko szło mu perfekcyjnie, zdarzało mu się popełniać błędy, ale poza tym było nieźle, stabilnie i pewnie. Nie musiał bać się, że ktoś go zwolni (chociaż jasne, że zawsze może być lepiej) i całkiem nieźle dogadywał się z współpracownikami (chociaż o przyjaźniach nie ma tu mowy! połowa z nich nie była godna bliższej znajomości z Andrewem). Czasem zdarzało mu się coś schrzanić, ale nikt nie robił z tego powodu afery.
Jedyny problem jaki miał Andrew podczas pierwszego tygodnia stażu to był szef, a raczej jego brak. Szef nie zauważał Andrewa, a Booby nawet nie wiedział jak ten ktoś wygląda - trudno. Miejmy nadzieję, że to nie odbije się na dalszym przebiegu stażu.

Kostki: 4, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1115
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14706-andrew-booby#392453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14726-relacje-imperatora-andrzeja#392844
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14718-poczta-imperatora-andrzeja#392466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14719-andrew-booby




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Pią Lip 21 2017, 21:31

Przez kolejny tydzień Andrew całym sobą przykładał się do pracy. Pisał, raportował, notował i spełniał wszystkie (nawet dziwne!) zachcianki swoich przełożonych.
Wszystko było perfekcyjnie dopóki pewnego dnia młody Booby nie chwycił przez przypadek czarnego pióra leżącego na biurku obok. Niemalże od razu na jego dłoni pojawiły się krosty, które z każdą godzina się zaogniały i przenosiły na inne części ciała coraz mocniej piekąc.
Andrew bał się, że z powodu choroby zawali staż, ale objawy były coraz gorsze, więc zaraz po pracy udał się do uzdrowiciela, który przepisał mu eliksir. Już po pierwszym zażyciu pojawiła się poprawa - krostki przestały piec i boleć, a dzięki temu, że młody mężczyzna zachował rozsądek nie musiał opuścić ani jednego dnia w pracy!

Kostka: 1
Ponowny rzut: 5 (nieparzysta)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1115
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14706-andrew-booby#392453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14726-relacje-imperatora-andrzeja#392844
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14718-poczta-imperatora-andrzeja#392466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14719-andrew-booby




Gracz






PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   Sob Lip 29 2017, 17:27

Dobra passa Andrewa trwała - wszystko układało się wprost idealnie, aż pod koniec stażu Andrew podsłuchał rozmowę, z której wynikało, że jeden z pracowników stłukł wazon szefa i oczywiście nie zamierzał się do tego przyznać.
Szef było coraz bardziej zirytowany dlatego Andrew zdecydował się zaryzykować i zażegnać konflikt. Poszedł na bazar i zakupił wazon o podobnym rozmiarze co tamten, po czym stworzył iluzję, która sprawiała, że wazon wyglądał dokładnie jak tamten stłuczony.
Szef był tak zachwycony, że Andrew odnalazł jego wazon, że dał mu nagrodę w wysokości 20 galeonów. Opłacało się!
Nastepnego dnia (czyli ostatniego dnia stażu) Andrew zostałzaproszony na rozmowę podsumowującą staż. Szef wręczył mu sto galeonów premii chwaląc jego osiągnięcia. Booby opuścił Ministerstwo pewien, że już wkrótce tu wróci.

Kostka: 4
Ponowny rzut: 4 (parzysta)
Upominek: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów   

Powrót do góry Go down
 

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów
» Lista obecności w pracy
» Departament Tajemnic
» Jedzenie, napoje i używki czarodziejów
» Numerologia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Trzecie Pietro
-