IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tęczowy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Tęczowy pokój   Pią Sie 27 2010, 15:34

First topic message reminder :

To fascynujące pomieszczenie znajdujące się na siódmym piętrze przyciąga do siebie najwięcej ludzi, kiedy potrzebna jest lokacja na imprezę. Często są tu organizowane. Pokaźne rozmiary potrafią pomieścić sporą ilość uczniów.
Wchodząc do intrygującej sali od razu dostrzega się tęczę. Rozświetla jasnym światłem całe miejsce i zatacza zgrabny, idealnie zaokrąglony łuk nad podłogą. Muskając tkaniną wybrany kolor można zmienić jego barwę. Zwykle wraca ona do normalnego wyglądu po jednym lub dwóch dniach. Pod czarnymi ścianami rozstawiono różnobarwne fotele, obłożone miękkim, przypominającym futerko materiałem. Między nimi ustawiono także stoliki z ciemnego drewna, zastawiane piwem kremowym i przekąskami, przynoszonymi przez uczniów.
Na jednym z nich zawsze stoi jeden z fioletowych gramofonów, przyniesiony z muzycznego pokoju.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Nie Cze 02 2013, 12:53

Swoją drogą to wszystko złożyło się wprost uroczo na raz. Odstęp między spotkaniem z Keitem, a tym z Merlinem stanowił chyba tylko parę godzin! A kiedy zerwał z Mią? Po kolejnych jakichś dwóch godzinkach? Wygląda więc na to, że w tym czasie Ioannis nie miał zbyt wiele wolnych chwil na przemyślenia i zastanowienie się nad sytuacją, w której się zamotał. Ach te zalety bilokacji! Uczuciowy dramat można rozegrać w tydzień, zrywając, po czym zaliczając dwóch chłopców. W innym wypadku ciągnęłoby się to miesiącami!
Tak, tak, wciąż pamiętam dramatyczne perypetie Scarlett na wieży astronomicznej, gdzie to uratował ją Cedric co po części dało początek ich związkowi. Pamiętam, bo tam powinien był być Dexter Vanberg, wspólne avatary zobowiązują. Z resztą o co ja się martwię, że w Hogu nie ma udanych samobójstw. Po prostu tu jest tak pięknie, że nikt nie chce umierać. Śmierć dopada tylko tych nieostrożnych, jak Latif, którego zjadł Farid-wilkołak.
Wydaje mi się, że wyboru jest prosto dokonać, gdy ktoś sobie wyobrazi, że musiałby siedzieć z kimś głupim, z kim nie ma o czym rozmawiać, ale ma super seks, w zamian za kogoś z kim ma też o czym podyskutować, ale w łóżku jest średni, zwykły, nie rewelacyjny (poza tym, tak tak, tu się da w końcu łatwo podszkolić!)? I jak tak się teraz zastanawiam, to pewnie tylko Vanberg z mych postaci wybrałby tego mistrza w łóżku. Ale to chyba zrozumiałe, chłopak ma w końcu swoje priorytety! Reszta moich postaci ma jednak rozum na miejscu, nie w swoich gaciach.
Wysunęłabym jeszcze jedną śmiałą hipotezę, że może po prostu Krukońskie dziewczyny nie są zbyt urodziwe, więc chłopcy z tego domu wolą innych chłopców, ale przecież nie chcę nikogo obrazić! Pewnie tak naprawdę Rowena była lesbijką i teraz w jej domu są takie magiczne fluidy, dzięki którym uczniowie robią się bardziej otwarci na różne nowe doświadczenia! Aż na tyle, że między jej wychowankami więcej romansów jest jednopłciowych, niż tych mieszanych. Oczywiście liczę tylko czysto Krukońskie, bez mieszania z innymi domami. Ciekawa przypadłość. A kiedyś, sto lat temu, chyba więcej było gejowskich romansików w Slytherinie. Może to taka moda, przyjdzie czas i na gryfków i na puffków? Ach, i całe szczęście, że w Ravku był na przykład taki męski Janek, czy jeszcze bardziej buzujący testosteronem Keith, będą mogli zaprezentować przyjezdnym jak tu być męskim! To smutne, że Ci przyjezdni jednak bardziej byli facetami, niż te sierotki z Ravenclawu.
Corin i Keith? Ale to byłaby super para, chyba poważnie to przemyślę! W sumie to zabawne, że miałby większe wcięcie w talii, niż jego dziewczyna. Ale ogółem, para na medal. Na pewno Everett skrycie zawsze marzył o posiadaniu dziewczyny, która jest tak przedsiębiorcza i zaradna, że w wakacje dorabia jako prostytutka. Nic, tylko przyprowadzić taką na rodzinny obiad!
Jakim cudem ten mądry Krukon, jest taki słaby z zaklęć? Może Everett powinien go trochę podszkolić w ich rzucaniu? Tak w razie apokalipsy zombie, żeby Ioannis sobie poradził, nawet jeśli Keith będzie walczyć z inną chmarą i nie będzie mógł uratować swego ukochanego! Chociaż wizja bohatera tragicznego, któremu zombiaki zabiły kochanka, a który postanawia zemścić się na wszystkich tych stworzeniach jest ekstra! Już widzę okładkę komiksu z wychudzonym Keithem na czele. Ej, może w ogóle nie przyciągałby zombiaków tak jak normalny człowiek, bo ma same kości? Taaak, to byłaby jego tajna zdolność, a anoreksja to po prostu przygotowania na apokalipsę! No dobrze, ale póki nikt nie próbuje mu zjeść mózgu, to wróćmy do akcji. Huhu. Więc oboje zostali pozbawieni bielizny i już nic ich nie dzieliło, żadne zbędne materiały. Everett na krótką chwilę przerwał swoje pocałunki, by spojrzeć w Jankowe oczka. Hej, w sumie to nie była takatam byle jaka chwila, nie zamierzał uprawiać seksu z jakimś ledwo znanym mu człowiekiem, czy z kimś kto nic dla niego nie znaczy, a wprost przeciwnie. I kiedy czuł, że serce bije mu jak oszalałe i nim ruszyli dalej, pocałował go raz jeszcze, ale znacznie spokojniej. Po tym złapał jego dłoń, by unieść ją trochę do góry i po prostu wykonać obrót, piruet jak w tańcu. Świetnie, jeszcze sobie potańczyli, przynajmniej Everett. Oczywiście wszystko to miało na celu oparcie się o ścianę i znalezienie się pleckami do swojego przyjaciela (teraz to już chyba takiego z dodatkowymi przywilejami!), a do tego gwałtownie przyciągnął go za tą rękę, za którą to wciąż go trzymał. No bo nie, jednak on tu nie zamierzał teraz rządzić. Może jednak kiedy indziej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Cze 03 2013, 20:17

chyba +18? XD

Cóż, takie są właśnie uroki bilokacji, aczkolwiek myślałam, że to wszystko nie odbyło się jednego dnia dla naszych postaci, a może następowało po sobie dzień po dniu? To znaczy taka wersja byłaby mile widziana, przynajmniej nie byłoby, że szalony Janek latał od jednej sali do drugiej, z jednego seksu na drugi, by ostatecznie zerwać z dziewczyną, eheheh. Chociaż i tak to nagromadzenie wydarzeń nie świadczy o nim zbyt dobrze. Ale chyba już się przyzwyczaił do takiego stanu rzeczy. W końcu na Rowenę, nawet głupi Villiers zakładał się z jakimiś innymi idiotami o to, że pocałuje Ioannisa! To chyba musiało być dowodem na to, że nasz super prefekt ma już i tak nędzną opinię w tej szkole. Zapewne przez te wszystkie swoje bijatyki i romanse. Może naprawdę powinien rozważyć karierę pustelnika? Albo przynajmniej ascety? Nie wdawałby się w żadne afery, skandale i miłostki, tylko przemykałby sobie po cichutku przez te dwa lata studiów, które mu zostały, a potem po prostu wyjechałby do Grecji, przejąć po ojcu hodowlę hipokampusów i w końcu zestarzałby się na jakiejś malowniczej wysepce, zupełnie sam. Tylko on, morze i magiczne stworzenia. Może nawet nikt by o nim nie pamiętał, tylko jego cuchnące i rozkładające się na kamieniach ciało zostałoby zjedzone przez stado sępów (pozdrawiamy Teddrę) i tak skończyłby się jego marny żywot. Nawet nie spłodziłby potomka, aby mógł przejąć jego hipokampusy! Właśnie, gdyby Gavrilidis jednak zdecydowałby się na bycie do końca życia z mężczyzną, jego ojciec chyba wpadłby w szał. Może niekoniecznie z powodu homofobii, ale właśnie tego, że przyszłość jego hodowli stoi pod znakiem zapytania. Jasne, że jest jeszcze Petros, ale nawet jego własny ojciec uważa, że puchon się do tego po prostu nie nadaje. A Aglaia była kobietą, co ją w sumie dyskryminowało na samym początku, bidulka. Tak to jest jak ma się dosyć konserwatywnego tatuśka-Greka. Ech, same nieszczęścia.
Gdyby zrobić przekrój postaciowy, to u mnie chyba żadna osoba nie wybrałaby tego speca w łóżku, nawet Scarlett. W końcu z jej chłopakiem łączyła ją najpierw przyjaźń, choć nie da się ukryć, że jeżeli chodzi o seks to nigdy się nie nudzili! Może więc trzeba znaleźć złoty środek? Z drugiej strony znaleźć inteligentnego ogiera to też trzeba mieć szczęście. A jeżeli jeszcze doliczyć do tego zakochanie się, to hoho! Może się to okazać misją nie do wykonania. Aczkolwiek jasne, podszkolić się w łóżku to nie jest taki duży problem, o ile dana osoba tego chce. Zresztą zastanawiam się jak to jest u Ioannisa. Cóż, miał wiele przygód zarówno na jedną noc jak i dłuższe, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy rzeczywiście był w tym taki świetny. Może z kobietami prędzej bym uwierzyła w jego szalony talent, ale z mężczyzną był tylko raz (pozdrawiamy Merlina), więc tutaj to na pewno nie mógł się pochwalić bogatym doświadczeniem i niesamowitymi zdolnościami. Cóż, w takim razie wszystko przed nim! I może podsumowując, lepiej znaleźć kogoś z mózgiem we właściwym miejscu, a tajniki seksu (brzmi prawie jak tajniki tarota! Może taki przedmiot także powinien być wykładany? W Hogwarcie z pewnością byłby na niego popyt! Można to jeszcze połączyć z edukacją seksualną i być może zmniejszyłoby się jeszcze ilość ciąż. Chociaż z tym akurat nie jest tak tragicznie, co jest aż zastanawiające, biorąc pod uwagę ilość stosunków odbywających się każdego dnia. W każdym razie mam fenomenalny pomysł!) odkrywać wraz ze swym ogarniętym życiowo i intelektualnie partnerem. Kolejny idealny plan wymyśliłam!
Z tą urodą akurat bym się nie zgodziła, w końcu wszyscy uczęszczający do tej szkoły magii są piękni i powabni. Nawet krukonki i krukoni! Dlatego już prędzej obstawiałabym upodobania Roweny do osobników tej samej płci co ona i przeniknięciu tych fluidów do wieży Ravenclawu. Jak dobrze, że River częściej przebywał w dormku Gryffindoru, być może tylko dzięki temu miał teraz dziewczynę, a nie chłopaka! Nie, żeby to nie było niczym chlubnym, ale z pewnością uszczęśliwił Madison, a to jedna zadowolona kobieta więcej. I jedna para gejuchów mniej. Które widocznie rzeczywiście były bardziej modne teraz u niebieskich, aniżeli u zielonych, gdzie pojawiło się raczej więcej macho pod tytułem wyrucham-każdą-panienkę-w-zamku. Zapewne coś w tym jest, że potem homoseksualna fala zaleje również puchonów i gryfonów. Dziwne, że nie rozpoczęli tego Colin i Joel, ale to nic, lepiej późno niż później.
Zdecydowanie. Sądzę nawet, że niedługo nasza parka krukonów pobije się o Corin, która będzie świetnym pretekstem do kolejnej kłótni!
Nie mam pojęcia, jednakże dążyłam do tego, aby nie był idealny. Dlatego chyba rzeczywiście muszą się umówić z Keithem na korki z zaklęć. Bo może apokalipsa nie nadejdzie dnia dzisiejszego, ale kto wie, czy już niedługo! No, a poza tym, może w końcu by się ogarnął, nauczył patronusa i zrobiłby licencję na teleportację, jak każdy porządny czarodziej? Bo jego rodzice z pewnością bardzo przeżywają, że ich pierworodny jest takim beztalenciem. Niby Petros też, ale on to w ogóle jest nie tego. To smutne, ale chyba nawet jego własna rodzina spisała go na straty. Ale nie mówmy mu o tym, niech nie cierpi za bardzo, a wciąż żyje swoim słodkim, puchońskim snem.
No właśnie, tradycyjnie poświęcając tylko jedną linijkę z całej epopei na opisanie akcji właściwej, to rozchodzi się o to, że Janek mimo wszystko także czuł, że to nie będzie jednorazowa przygoda z jakimś tam kolesiem. Dlatego także i jego serce przyspieszyło mocniej i oczywiście oddał te wszystkie słodkie pocałunki. Byli już zupełnie nadzy i bez problemu czuli ciepło swych jednakże kościstych ciał. Gavrilidis przysunął się do niego bardzo, bardzo blisko, by ostatecznie go objąć, wpić się ustami w jego szyję i namiętnie się z nim kochać. Och, oby naprawdę nie zjawili się teraz jacyś zombiacy z apokalipsy, szkoda by było!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Nie Cze 09 2013, 15:31

Cholera, przez ten szablon, te posty wydają się jeszcze dłuższe! Rzeczywiście, dobrze byłoby przyjąć, że między tymi szalonymi seksami, czy zerwaniem z Mią minęło parę dni! Aczkolwiek jednocześnie wolałabym nigdy nie licytować się kto był pierwszy, czy Meriln, czy Keith, kto ostatni i czemu tak, a nie inaczej. Zostawmy to w sferze domysłów! To prawda, Ioannis swymi podbojami zaczynał pracować na rangę jakiegoś szkolnego łamacza serc. Jeżeli niebawem pojawi się artykuł w obserwatorze, to Grek definitywnie powinien stanowić jego główną gwiazdę. Może trochę i po to, by ostrzec kolejnych biednych chłopców, którym pewnie Grek chętnie namieszałby w głowach! I swoją drogą, ciekawe, dlaczego niby Villers założył się, że pocałuje właśnie Gavrilidisa? Ach, przyszłość hodowli hipokampusów! Prawdę powiedziawszy mam na to małą metodę. Po prostu jak już Keith zamieszka z Ioannisem nad pięknym Greckim wybrzeżu, od lat będą uroczą parką, kłócącą się godzinami o zombie, superbohaterów, historię i inne poważne tematy, a wciąż będą się słodko kochać, to wtedy zaadoptują sobie małego dzieciaczka! I skoro ojcu Greka tak bardzo zależy, by wszystko pozostało w rodzinie, żeby to była ta krew, to zawsze Janek może zostać biologicznym ojczulkiem ich małego. Ach, co za piękne plany. Już sobie wyobrażam jak ta dwójka Krukonów próbuje opiekować się niemowlakiem, a potem mają problem z ów dzieckiem, bo to dorasta i okazuje się, że ma niedajboże jeszcze inne zdanie niż jego ojczulkowie. Co to byłby za wesoły domek! Ten dom w Grecji powinni mieć gdzieś na odludziu, bo inaczej sąsiedzi będą się bardzo martwić co się dzieje pod tym dachem!
Jeśli chodziło o Everettowe łóżkowe zdolności, to może też z kobietami jednak trochę lepiej sobie radził. Jego siostra na pewno była dobrą nauczycielką! Z chłopcem zaś był pierwszy raz w życiu. Ach co za chwila, w sumie, w pewnym sensie właśnie tracił dziewictwo! To urocze, zawsze chciałam mieć postać, przed którą dopiero wszystko jest, tymczasem zawsze tworzę jakieś po wielu już doświadczeniach! Co do wyboru speca w łóżku, to jednak wydaje mi się, że Vanberg jest takim osiołkiem, że właśnie na tą cechę mocno by się połasił. Ale może też w gruncie rzeczy nie miałoby to zbytniej przyszłości? Znudziłby się jak i innymi? Trudno mi powiedzieć, wciąż nie wiem w gruncie rzeczy, kto jest osobą, którą Vanberg chciałby zatrzymać przy sobie na dłużej i jakie cechy ów osoba mieć powinna! O, wiem, że powinna być zepsuta, bo Dex do udanych związków absolutnie nie pasuje. Im więcej dram, złości i wzajemnego wciągania się w bagno, tym lepiej! Te zajęcia z Tajników Seksu brzmią idealnie do naszego czarodziejowego świata! Jestem absolutne pewna, że tłumy byłyby większe niż na tych zajęciach z tarota, ba, a jakie gwiazdy by wpadły?! Dex byłby tam pewnie pierwszym, najpilniejszym uczniem. Poza tym, patrząc na Villersa i Lancaster, im takie zajęcia bardzo by się przydały, może by im podpowiedziały jak używać gumek, czy tam zaklęć i eliksirów antykoncepcyjnych!
Ach ten Hogwart pełen pięknych ludzi. Chociaż teoretycznie, gdyby myśleć o takim zamku realniej, czy Krukonki teoretycznie nie uchodziłyby za najmniej atrakcyjne? Bądź czy nie byłyby to właśnie one w stylu takich brzydkich kaczątek, które pewnie dopiero po szkole przechodzą jakąś transformację i robią się ładnymi babkami? Może tak mi się jakoś dziwnie kojarzą, ale po prostu widzę je jak dziewczyny z Big Bang Theory! Niemniej jednak w naszym, pięknym czarodziejskim Hogwarcie chłopcy nie musieli uciekać przed niezbyt atrakcyjnymi koleżankami, bo wszystkie były ładniutkie. Ewentualnie z drobnymi wyjątkami, które dziwne się ubierały, bądź nakładały na siebie tony tapety! I do teorii z podejrzanymi fluidami w wieży Ravenclawu też ładnie pasuje River, który się temu nie poddał, bo po prostu nigdy nie potrafi odgadnąć hasła i tam wejść, temu stale mieszka u Teda. Teraz to może w sumie u swojej dziewczyny? W końcu ona też spała u Gryfków!
Jekju, jejku to Keith nie może pozwolić żeby jego piękny Janek nie potrafił się obronić, gdy nadejdzie apokalipsa! Koniecznie musimy zorganizować im jakieś wspólne douczanie się, z różnych dziedzin życia, w sumie. No, ale oczywiście zaklęcia przede wszystkim. Już wyobrażam sobie te ich zajęcia, ciekawe ile czasu na nich rzeczywiście poświęciliby na próby rzucania zaklęć, a ile na na przykład rzucanie swoich ubrań! Mogliby jeszcze rzucać przekleństwa i swoje racje, co właściwie też bardzo prawdopodobne.
I mamy linijkę końcową! Zapominając o całym otaczającym świecie oddawali się tym niewątpliwie sporym przyjemnościom, gdzie akompaniamentem były jedynie ich przyśpieszone oddechy, czy różne westchnięcia, bo tak zaoferowani byli wcześniejszymi kłótniami między sobą, że nawet nie zdążyli włączyć jakiejkolwiek muzyki w jednym z gramofonów! Ale, kto tam by się teraz tym martwił, i któremu w ogóle by teraz czegokolwiek brakowało? Gdy wszystkie te namiętne chwile dobiegły końca, Everett przez chwilę stał jeszcze oparty o ścianę, po prostu łapiąc oddech i czekając, aż jego serce dudniące jak oszalałe, się uspokoi, by w końcu powoli odwrócić się do Ioannisa.
- Wiesz, że mi na tobie naprawdę zależy? - Zapytał cicho, podnosząc wzrok i spoglądając w jego oczka. Jakby tak naprawdę chciał wyjaśnić tą sytuację w jakiej zostali postawieni, i żeby czasem sobie Gavirilidis nie myślał, że to jakieś takie ot nic! Z resztą Grek chyba wiedział jak się ma ta sytuacja. Na pewno przecież zdawał sobie sprawę z tego, że chudy Krukon się w nim zakochał. Jeszcze raz się zbliżył, żeby pocałować jego usta, a później po prostu rozejrzał się po pokoju, chcąc się ubrać.
- Mam nadzieję, że uda nam się wszystko znaleźć - powiedział lekko się uśmiechając, gdy spoglądał na ich porozrzucane ubrania. Swoją drogą, całkiem zabawnie by było, gdyby ktoś, któregoś dnia wpadł do tej sali i znalazł jakiś ich porzucony element garderoby! W sumie, w tym Hogwarcie to pewnie nic takiego zaskakującego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 536
  Liczba postów : 528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3237-ioannis-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3239-kalimera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3238-ioannisowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7189-ioannis-gavrilidis




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Nie Cze 09 2013, 21:28

Ewidentnie wyglądają na dłuższe! Ale to akurat bardzo dobrze. Może niekoniecznie przy postach naszej tutaj uroczej parki, ponieważ ich posty i bez tego wyglądają jak wyjątkowo długi, nudny elaborat, ale to nic, damy radę. W końcu nikt poza nami nie musi tego czytać i tyle, o! Szczególnie o tych wszystkich romansach Janka, które się piętrzyły i piętrzyły i końca nie było widać! Może rzeczywiście nieistotne, kto był pierwszy, a kto ostatni, choć rozstanie z Mią z pewnością były zwieńczeniem wszystkich działalności naszego Greka. I domyślał się właśnie, że jego życie uczuciowe z pewnością zostanie szczegółowo opisane przez tego wstrętnego Obserwatora, ech. Nie dość, że był prefektem, to jeszcze ostatnio popularnym obiektem kpin, więc w sumie nic dziwnego. Ale to była jego wina, bo zachowywał się tak, a nie inaczej. Ale serio, teraz będzie inaczej! On już ma w główce jakiś bojowy plan, jak to naprawdę zaczyna zachowywać się jak prawdziwy mężczyzna, a nie jak jakieś popychadło i pośmiewisko, tak. Oczywiście plany planami, a rzeczywistość rzeczywistością, wiadomo. Nikogo szczególnie pewnie nie zdziwi to, jak mu się nie uda, a wręcz skończy się to wszystko jeszcze gorzej niż poprzednio. Marudzenie marudzeniem, ale on to chyba przyciągał wszystkie porażki świata, albo przynajmniej miał niesamowitego pecha. Oczywiście, że przesadzał, ale w sumie czemu by nie?
Co do tej wizji, to wspaniale! Jednakże pojawiła się drobna nieścisłość: biologicznym w jakim sensie? Będą zatrudniać surogatkę? Cóż, to może nie byłby taki głupi pomysł... i ojciec powinien być usatysfakcjonowany, o ile urodzi się chłopiec, oczywiście. A na to nie mogli mieć wpływu, więc no. Ale wiecie, hodowla hipokampusów to nie przelewki! Nie no, niby nic nadzwyczajnego, ale z tego głównie żyją jako rodzina, więc dobrze by było, aby to nie umarło śmiercią tragiczną. Jasne, że Michalis mógłby uznać, że jego dzieci utrzymają się same, ale przyszłość jest niepewna! Jak nie znajdą pracy po studiach, to zawsze będą mieć jakieś tymczasowe źródło zarobków. To chyba lepsze, niż zostać na lodzie? Szczególnie martwił się o swoją małą córeczkę, która wiadomo, znajdzie pewnie w końcu jakiegoś kawalera (hehe), ale tak czy siak wciąż mu się wydawało, że żyją w innej epoce i możliwe, że jej przyszły mąż może nadejść za późno, a przecież kobieta i praca, to nie wypada! To mężczyzna powinien ją utrzymywać! A dopóki takiego nie znajdzie, odpowiedzialność spada na ramiona rodziny. Możliwe, że to właśnie dlatego ich matka długo nie popracowała. Przyszły dzieci i stanowczy Grek uznał, że to on ją będzie utrzymywać. Ach, dobrze, że Ioannis się w niego nie wdał!
Podsumowując, lepiej jest mieć w życiu ciekawego partnera, a do perfekcji w łóżku dochodzić razem z nim, niż skupiać się tylko na przyjemnościach, za to nudzić się kompletnie w jego towarzystwie, kiedy akurat nie ma się ochoty na seks! Może kiedyś Vanberg to zrozumie, a jak nie, to nieważne, niech robi tak, aby mu odpowiadało, o. A inni będą robić po swojemu i też będzie dobrze. Peace, love and rock'n'roll.
To miejsce zdecydowanie było wspaniałe, pełne urokliwych, idealnych osób, aż dziw, że istnieją takie wstrętne gejuchy jak oni, doprawdy oburzające. Jednak Gavrilidis nie zamierzał się tym przejmować, ba, czuł, że chciałby spędzać z Keithem mnóstwo czasu, chociażby na tym, że tamten uczy go zaklęć, w ten sposób chroniąc przed zbliżającą się apokalipsą. To w sumie nawet całkiem urocze. Pytanie tylko, czy nasi krukoni rzeczywiście będą razem? Ech, te trudne sprawy i życiowe dramy, no horror.
W każdym razie Grek próbował złapać oddech, jednak nie potrafił się powstrzymać i jeszcze przybliżył się do Everetta, odwzajemniając jego pocałunek, a nawet go pogłębiając. Dopiero wtedy był chyba w stanie odpowiedzieć na jego pytanie. Na które uśmiechnął się lekko, jednak wciąż stał bardzo blisko chłopaka.
- Wiem, mi na tobie też - powiedział cicho, choć nie do końca wiedział, w jakim sensie mu na nim zależy. I czy aby na pewno jego wizja pokrywała się z tą jego wizją. Jednak póki co wolał się nad tym nie zastanawiać. Po co psuć taką fajną chwilę?
Również rozejrzał się dookoła i generalnie zaczął zbierać poszczególne części garderoby i podawać je swojemu najlepszemu przyjacielowi (?). Wciąż się uśmiechał, bo cała sytuacja mimo wszystko wprawiła go w dobry humor!
- Damy radę - odparł dla formalności, kręcąc się dookoła własnej osi i próbując wypatrzeć kolejne ich zguby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Leicester
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 270
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3795-keith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3796-grube-relacje-chudego-keitha#113770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3797-keith-everett




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Cze 10 2013, 15:17

Nie mogę się napatrzeć jak nasze podpisy pięknie tu do siebie pasują! Owszem, nasze posty są długimi elaboratami, ale na pewno nie nudnymi! Poruszamy tu bardzo ważne kwestie! Jeszcze trochę i zaczniemy w nich dyskutować na forumowe sprawy, jak chociażby, kiedy w końcu ruszymy z budowaniem okolicy wakacyjnej? Wróćmy jednakże póki co do naszych postaci! Och, to akurat prawda, że Ioannis powinien się zacząć inaczej zachowywać. Może on po prostu powinien przysłowiowo dostać trochę po tyłku? Póki co wszystko kręciło się wokół niego, mógł sobie wybierać spośród trzech osób, a nawet na upartego, mógłby być po trochu z każdym z nich. Z resztą kto wie, czy jak tak długo nie będzie podejmować swoich wyborów i czy jeśli tak długo będzie zwodzić innych, to czy w końcu nie odwróci się to wszystko przeciwko niemu?
Oczywiście! Zostaną wesołą, Grecką rodzinką i zatrudnią kobietę, która urodzi Jankowi przyszłego dziedzica hodowli hipokampusów! Ach, już sobie wyobrażam tą dwójkę jako rodziców. Który z nich radziłby sobie w tym wszystkim gorzej? Everett przewijający pieluchy i pilnujący, żeby kaszka nie była za gorąca... Cóż za niecodzienny widok! Jestem jednak pewna, że ich dziecko od najmłodszego słuchałoby samych życiowych mądrości i wyrosłoby na genialnego Krukona. Może byłoby jakimś wielkim wynalazcą? A swoją drogą, gdy tak mowa o przyszłości, tej zaraz po studiach, to jestem bardzo ciekawa czym zajmie się mój genialny Krukon. Póki co raczej dążył do tego, żeby sobie spieprzyć przyszłość, bo chociaż wciąż był super bystry, to przecież miał coraz gorsze ocenki i coraz częściej zawalał testy czy egzaminy. Nawet jeśli choroba nie zabije go w przeciągu najbliższych lat, to już na pewno nie pozwoli by chłopak dobrze ukończył Hogwart. A od dziecka tak dobrze się zapowiadał! Co to się z nim stało przez te wszystkie lata? Już chciałam pisać, że pewnie był wielkim rozczarowaniem w rodzinie, ale nie. Przecież jego siostra właśnie jest na jakimś odwyku, czyli z nim wciąż jest jednak lepiej! Kurcze, a to dzieci właścicieli księgarni, kto by pomyślał, że będą z nimi takie problemy!
Powiedziałabym, że nawet nie będąc razem, mogliby się przygotowywać do apokalipsy zombie, ale jednak obawiam się, że na tę chwilę wszystko zabrnęło naprawdę bardzo daleko i kto wie, może są właśnie w jakiejś podbramkowej sytuacji? Jeszcze bardziej namotali i utrudnili wszystko w swojej relacji. Co za osiołki!
Gdy Grek potwierdził, że jemu również zależy, oczywiście Everett lekko się uśmiechnął. Być może na krótką sekundę w jego głowie zakiełkowała myśl, wątpliwość, czy oni na pewno mówią teraz o tym samym, czy ich uczucia się pokrywają. A jednak, tak okropnie nie chciał o tym myśleć, że szybko zdusił te wątpliwości, zupełnie je odrzucając. Tak było prościej i milej na tą chwilę. Pewnie, był trochę naiwny. Przecież jeszcze nigdy nie na czymś takim się nie przejechał, wszystko przed nim!
Również przystąpił do zbierania ubrań, odbierania tych, które podawał mu przyjaciel, oraz stopniowego wkładania ich na siebie. I gdzieś tak mając już ich połowę na sobie, wpadł mu do głowy pewien plan, dlatego podszedł do Janka i objął go od tyłu, tak by przekazać mu swoje wyśmienite pomysły.
- Chodźmy na jakiś spacer, pokręćmy się po szkole, gdziekolwiek. Posiedźmy dzisiaj razem - ot takie tam proste plany! A jednak, kiedy oni ostatnio spędzili razem większość dnia? Kiedy po prostu kręcili się razem po szkole gadając o zwykłych rzeczach, kłócąc się o sprawy tak lekkie jak to czy zombie da się zabić kołkiem niczym wampiry? Kiedy ostatni raz w ich rozmowach było zwyczajnie, lekko i przyjemnie?
Jak Keith wymyślił, tak uczynili! Pozbierali elegancko swoje ubranka, a potem grzecznie udali się na długi i bardzo miły spacer po szkole.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5195-petros-gavrilidis#152507
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5196-joujou#152512
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5934-czesc-jestem-wojtek-mam-12-lat#169276




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Sob Lis 23 2013, 17:48

Zaczęło się jak zawsze.
Petros nigdy nie był zwolennikiem pobudek o nieludzkiej godzinie. W ogóle kto jest na tyle szalony, by wstawać o czwartej nad randem, przecież o tej porze się śpi, nie robi się lekcji, NO HALO! Ale zaraz. Przecież nasz kochany Petrosik właśnie to uczynił. Jak się po lekcjach obija po Hogsie zamiast kuć się w bibliotece do następnych lekcji to się teraz ma, historię magii do poduszki. Szczególnie, że nie może teraz wszystkiego zawalić. Raz nie zdał, nie chce przecież znowu oblać rok. Trudno, jeszcze tylko ten niecały rok i zacznie się szalone życie studenckie, hehe.
Ale nie przedłużając, bo kompletnie wyszłam z wprawy, tak dawno nie pisałam na czaro, smuteczek. Wstał o czwartej i zaczął dokładnie analizować każdą kartkę z czwartego rozdziału i historii magii. Nigdy nie przepadał za tym przedmiotem, w szóstej klasie oblał go i nie zdał. Oczywiście, strasznie się tym przejął i postanowił bardziej przyłożyć się do nauki i przy okazji utrzeć nosa profesorowi od tego przedmiotu. Czy się podda? Za jakieś pół godziny na pewno, ale no, zobaczymy. Jak na razie minęło tylko dziesięć minut, dobrze mu idzie. Co zapamiętał? Jakiś czarodziej poszedł gdzieś i ogólnie miał najgorzej. No brawo, Petrosiku! Na pewno uda Ci się zaliczyć tą historię. I tak jak wcześniej pisałam, poległ, poszedł spać, nie miał po prostu siły. Skąd ja to znam, hehe.
Wstał, ubrał się, poszedł na zajęcia, poległ na historii i zaczął rozpaczać w tęczowym pokoju. W sumie to nie wyglądało na rozpaczanie, ale na bezsensowne pocieszanie się. Miał przy sobie jakąś śmieszną książkę, którą aktualnie czytał, jakieś tam ciastka, tylko połowę, bo jego cudowna przyjaciółka ukradła parę właśnie na historii magii i kubek ciepłej herbatki. W pomieszczeniu rozbrzmiewały piosenki Felix Felicis, ulubiony zespół Petrosa.
Cudownie!

Czarli, wbijaj <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6817-francisco-silveira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6824-poczta-franka




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Sob Lis 23 2013, 17:58

Franek wbiegł na 7 piętro, chcąc wejść do salonu Gryffindoru, ale rozmyślił się przed portretem Grubej Damy, która zdenerwowana, że ją obudził, zaczęła robić mu wyrzuty. Zawstydził się i spuścił głowę, po czym wrócił się i skręcił w lewo, aby dojść do tęczowego pokoju. Miał w torbie dwie wielkie butelki ognistej whiskey, a co, jak się bawić, to się bawić. Upije się w samotności, poużala, jaki świat jest zły i tragiczny, później wytrzeźwieje i wszystko wróci do normy. O, to był dobry plan na dzisiejszy wieczór; stanął przed wejściem do pokoju. Z wnętrza nie dobiegały go odgłosy imprez czy czegoś, mógł wchodzić, pewnie w środku było pusto. Otworzył drzwi, wsunął się do środka i rozejrzał; a jednak był tu ktoś, kto chciał spędzić pewnie samotnie ten wieczór. Olaboga, czy w tym zamku nie ma miejsca, w którym mógłby sobie posiedzieć sam, napić się i na nikogo nie patrzyć?
Nie znał Puchona, który ślęczał nad jakąś książką - tak właściwie to przecież nie musieli sobie przeszkadzać, prawda? On siądzie sobie w rogu i będzie się raczyć tym, co ma, a chłopak będzie uczył się... no, tego, czego się tam właśnie uczył. Tak, to dobry pomysł! Nie chciał wyjść na gbura, toteż wsunął się dalej do pokoju i nieśmiało uśmiechnął.

-No cześć... Franek jestem.
Tyle chyba wystarczyło, co nie? Podszedł do wygodnego fotela, rozgościł się i westchnął zadowolony. Tak, tutaj było cudownie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5195-petros-gavrilidis#152507
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5196-joujou#152512
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5934-czesc-jestem-wojtek-mam-12-lat#169276




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Nie Lis 24 2013, 00:28

Miał dość tej całej nauki. Najchętniej to by wybrał się w jakąś szaloną podróż, chociażby i po Londynie. Jakaś ciekawa przygoda, niekoniecznie tak z podtekstem erotycznym, ale tak inna. Skok z London Eye, nielegalne wyścigi na miotłach wzdłuż Tamizy itp. Tak Petros chciałby spędzić czas, a nie nad książkami. Nigdy nie miał w zwyczaju systematycznie się uczyć, nie przepadał za tym, ale no musi. Każdy musi. Ukończenie szkoły da mu jakaś pracę w jakimś magicznym pubie czy w mugnu na stanowisku woźnego. Nigdy nie był ambitny, nie przejmował się się przyszłością, yolo ponad wszystko, co m być to będzie, o!
Bardzo ciekawa ta książka, serio. I jak mu szybko poprawiła humor, mówmy stanowczo nie historii magii, następnym razem pouczy się jej nieco wcześniej. Ma Petrosik nauczkę na przyszłość, że uczyć się nie wolno po nocach (ach, gdyby to się odbiło na prawdziwym życiu, ale no). Dobra książka, herbata i słodycze to idealne lekarstwo na zły dzień. I jeszcze kojące dźwięki Felix Felicis, czego tu chcieć więcej? Jakiegoś towarzystwa? Byłby fajnie, gdyby jakiś uroczy człek zaszczycił obecnością. Petos z chęcią pogada, bo to przyjemny chłopaczek.
W ogóle się go nie spodziewał. Od tak sobie pomyślał o towarzystwie, a tu nagle zjawia mu się dość znana osoba z twarzy, ma nawet trunki, jeszcze lepiej. Żyć nie umierać, będą sobie pić, yolo sto pro!
- Petros, miło mi - przywitał się, a następnie odłożył książkę gdzieś na bok. - Co Ciebie tu sprowadza? Też zmęczony tymi wszystkimi zajęciami? Na Merlina, tak bardzo mam dość historii magii, po co te przedmiot jest? Czy w ogóle przyda nam się w codziennym życiu? To bez sensu! - aż nam się biedaczek zapowietrzył, zaraz się uspokoi, hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6817-francisco-silveira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6824-poczta-franka




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Nie Lis 24 2013, 10:08

Francisco siedział w fotelu i cieszył się błogą ciszą. Tak, zero ludzi, patrzących na niego jak na dziwaka, zero nauki, zero jakichkolwiek pierwszaków, szukających pomocy; tylko on, jego whiskey i wygodny fotel. Żyć nie umierać, co? Miał dość po całym tygodniu chodzenia na zajęcia, wypełniania wszelakich obowiązków, tłumaczenia ludziom, czemu po tylu latach nauki jeszcze gubi się w zamku i w ogóle. Ludzie nie mieli swoich problemów, a jemu zawsze było wstyd, jak ktoś widział, jak bardzo rozkojarzony jest. Takie tam bóle dupy, ehe.
Ciszę przerwał chłopak, przedstawiając się i zaczynając trajkotać o historii magii. Fakt, Franek nie lubił tego przedmiotu; wiecznie gubił się w tych wszystkich imionach goblinów, wynalazców i w ogóle; wolał praktyczne zajęcia, a nie jakąś historię magii. Albo astronomię.

-Nie, nie mam ochoty siedzieć w pokoju wspólnym - odpowiedział uśmiechając się.
-Tsaa... też nie lubię historii magi. Rzuć to w cholerę - poradził, przyglądając się podręcznikowi, który odłożył. Bleee.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Thessaloniki
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5195-petros-gavrilidis#152507
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5196-joujou#152512
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5934-czesc-jestem-wojtek-mam-12-lat#169276




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Wto Lis 26 2013, 10:10

To dziwnie, ale jeszcze nigdy nie miał okazji go poznać. To znaczy widywał go dość często na korytarzu, w wielkiej sali czy w jakimś innym miejscu, gdzie przebywało mnóstwo uczniów. Jednak tylko się mijali tak po prostu. A teraz tu jest, zupełnie sam, bez żadnych kolegów, chyba, że wliczamy w to dwie butelki ognistej. Petros jak najbardziej jest otwarty na nowe znajomości, nic mu nie stoi na przeszkodzie. No, może poza jego kochanym braciszkiem, którego ostatnio nie widywał. A szkoda, bo chętnie by mu podłożył kolejną łajnobombę czy inną niespodziankę. Cóż, obejdzie się.
- A rzuciłbym, ale nie mogę. Nie chcę oblać kolejnego roku, wystarczy, że musiałem powtarzać szóstą, klasę, chociaż nie powinienem narzekać, całkiem fajnie było, ale mimo wszystko chcę jak najszybciej skończyć tą szkołę, a potem gdzieś wyjechać. Może jakaś szalona podróż po Japonii, ewentualnie jakaś robota w Dziurawym Kotle się szykuje, ale kto wie. Wszystko jest możliwe - ten Petrosik to umie się rozgadać. Może gadać dosłownie o wszystkim. Nawet rozmowa z nim o brudnej ścierce wydaje się być ciekawa, taki z niego fajny człek. - Tęczowy pokój to idealne miejsce na spędzenie wolnego czasu, taki przytulny i kolorowy, bardzo mi się podoba. Jeden z moich ulubionych miejsc w Hogwarcie - teraz to pierdolił trzy po trzy.
Z resztą ja sama nie wiem co pisać, wyszłam z wprawy, jest beznadziejnie, pozdrawiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 50
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6817-francisco-silveira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6824-poczta-franka




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Wto Lis 26 2013, 17:13

Charlie słuchał wywodu chłopaka na temat tego, jak nie zdał w szóstej klasie, jakie miał plany na przyszłość, co chciał, a czego nie chciał... To było tak różne od niego. On przykładał się do nauki, oczywiście do tego, do czego chciał. Uczęszczał na wszystkie lekcje, odrabiał prace domowe - taki był z niego przykładny, wzorowy uczeń. Po szkole zamierzał pracować w departamencie międzynarodowej współpracy czarodziejów, albo w wydziale niewłaściwego użycia czarów. Tak, będzie robił coś dobrego dla świata, to będzie takie słoooodkie.
-Nie moja bajka, ja się staram robić wszystko, żeby ładnie i porządnie pracować i dostać się do Ministerstwa... czy coś w ten deseń.
Faktycznie, pokój był nawet fajny, chociaż on często do niego nie zaglądał. Zwykle robione były tutaj imprezy, na które nie miał zaproszeń, a na chama się nie mógł wpraszać - znaczy się mógł, ale nie chciał. Taki grzeczniutki był. Otworzył jedną butelkę ognistej whiskey pociągnął łyka - po co mu szklanka? - i spojrzał wyczekująco na chłopaka.
Chcesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Czw Gru 26 2013, 16:50

Cóż, tak już bywało w życiu gwiazd rocka, że każda sytuacja była nazbyt przewrotna, żeby można było ją poukładać w jedną logiczną całość. No, ale czy muzycy właśnie tacy nie byli? Przewrotni, zaskakujący i… Właściwie to nie było żadnego „i”. No po za tym, że oczywiście każdy z tworzących cudowne kawałki, które porywały fanów, w jego wypadku fanki, zrzucające staniki– prowadzili życia dość luźne i niezobowiązujące. W jakimś stopniu Penelopa, mimo że taka nieśmiała w stosunkach damsko-męskich, też potrafiła się wyluzować. No na przykład przy takim Vanbergu, zresztą jaka dziewczyna przy nim się nie rozluźni? Różnie plotki krążyły po szkole, ale czy im wierzyć? Gaskartch i tak by tego nie ogarnęła.
Wiedząc, że w Hogwarcie jest pod przymusem, wiedząc, że nie ma do kogo się w sumie odezwać po za ludźmi z drużyny, musiała w jakiś sposób odnaleźć kogokolwiek z kim mogła pogadać dłużej. Chociażby o tym, co lubi – niż tylko o jęczeniu i wzdychaniu do kolejnego faceta. Nie, ona nigdy nie jęczała, jeszcze…
No i tak wyszło czystym przypadkiem, że o jej uszy obiło się nazwisko Vanberg. Tak, to na pewno ten Vanberg, przecież on nie jest do podrobienia, a już na pewno nie w świecie magii. Sam fakt, że śpiewał w czysto magicznym zespole – dawał jej do myślenia. Tylko, że… Hogwart? Jedna szkoła? To było zbyt piękne, ale jak się okazało – było prawdziwe. No i nie czekając nawet minuty dłużej postanowiła napisać do Dextera, bo przecież czas po koncercie był taki… Intensywny.
No i zapamiętał jej czerwoną szminkę, ta jest taka rozpoznawalna. No i bynajmniej dzięki niej – nikt nie pomyli Penelopy z tą wredną Pralline. Jak w ogóle możliwe, że były siostrami? Przecież ona była taka… Inna. Taka… Niezbyt atrakcyjna. No dobra, miała szersze biodra, nie miała takiej ładnej twarzyczki jak urocza Penelopa – nie to nie miało znaczenia, że były niczym dwie krople wody. Na pewno było sporo różnic, tylko niewidzialnych, o!
Stąd gdy tylko Dex się zgodził na spotkanie, postanowiła dać mu szansę, miała się przecież zakochać w Hogwarcie, i oby tylko. W każdym razie oczywiście, na spotkanie pognała czym prędzej gdy czystym przypadkiem odnalazła Tęczową Salę. To takie zabawne, że czarodzieje są tak… Artystyczni i wszystko, ale to wszystko potrafią wymyślić. Zaskakujący byli pod tym kątem podobnie jak mugole. Chyba nawet dlatego Gaskartch powinna dać szansę tej całej śmiesznej, zakręconej sytuacji. Większość dziewczyn to nawet może zazdrościć Penelopie, że znała muzyka, no umówmy się, ale większość pewnie robiła sobie dobrze myśląc o wokaliście Veritaserum. No przepraszam bardzo, ale jaka fanka tego nie robiła? W ogóle jak on radzi sobie ze sławą? Na pewno go o to zapyta.
-No witam szanownego Dextera Vanberga. Kogo jak kogo, ale Ciebie bym się tu nie spodziewała… - Uśmiechnęła się nieco konspiracyjnie. Dawno go nie widziała. W sumie to kilka miesięcy, ostatni raz?
Tej pamiętnej nocy w Londynie…
I naprawdę pamiętał tą czerwoną szminkę?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Czw Gru 26 2013, 18:01

Niekiedy nie dane sytuacje, a wprost całe życie zdawać się było niewiarygodnie przewrotne i trzymające na dystans tą przerażającą śmiertelnie, stabilność. Celowo, a czasem przypadkiem pchał się namiętnie we wszelakie burzące spokój życia wydarzenia, jakby w obawie, że nuda kiedyś wyskoczy zza rogu oplatając go swymi chudymi ramionami i już na dobre wciągając w czarną dziurę zwaną "szarym życiem reszty społeczeństwa". Prowadzenie egzystencji w sposób niezobowiązujący nie tyle było proste, co zawsze pozostawiało jakieś otwarte furtki, kolejne możliwości. Starał się nie zamykać żadnych drzwi, co by pewnego dnia nie poczuć przerażającego ograniczenia, niemożliwości zrobienia czegoś, na co miałby ochotę. Ach, wypełnianie zachcianek nieustannie stanowiło punkt kulminacyjny luźno stawianych sobie punktów.
Nie inaczej było tego świątecznego dnia. Nie spędzał tego typu chwil gdzieś w domu, gdzieś w odległym Luksemburgu, bo polegało to po prostu na imprezowaniu z zespołem ojca, a najzwyklej w świecie uznał, że w tym roku, napić to on się może i tutaj, na miejscu. Pilnie więc do tego przystąpił. Świąteczną butelkę Ognistej Whiskey (bo dwa renifery tańczyły na etykiecie!) upił odpowiednio zawartość, by później sięgnąć po drugą, pełniejszą, którą to umieścił w wewnętrznej kieszeni granatowej marynarki (założonej do czerwonych spodni, tak super świątecznie!), następnie wesołym, bądź też nieco chwiejnym krokiem, ruszył przez szkolne korytarze, planując spotkać się ze swą słodką znajomą, która to przypominając o sobie, wysłała mu parę liścików.
- Widzisz, jestem pełen niespodzianek, nie tylko tu jestem ale i pełnię funkcję najpilniejszego z prefektów, więc musisz być grzeczna, mogę Ci dać bardzo srogi szlaban - rzekł, już znajdując się przy swej znajomej. Z kieszeni wyjął bardzo pomiętą gałązkę jemioły, którą to zabrał by wykorzystać, dając studentce buziaka na przywitanie, a potem ów niewielki krzaczek wsadził jej za ucho, jako świąteczną ozdobę. Zaraz po tym muzyk w iście bożonarodzeniowym nastroju zajął miejsce na wolnej kanapie, a otworzywszy butelkę, pomachał nią w kierunku brunetki, by tym samym zachęcić ją by do niego dołączyła.
- Więc mam dziś być twoim przewodnikiem? To oto jest pokój... - tu przerwał na chwilę by rozejrzeć się dookoła i przypomnieć tym samym, gdzie on w ogóle się znajduje - tęczowy. Chyba byłem tu kiedyś na jakiejś imprezie. Muszę pochwalić twój zmysł orientacji w terenie, bez mojej pomocy znalazłaś tu urocze miejsce - stwierdził patrząc krótką chwilę na magiczną tęczę, jakby wrócić miała mu wspomnienia, ale ostatecznie uznał, to za bardzo mało ciekawe zajęcie, w przeciwieństwie do obserwowania swojej ślicznej towarzyszki. To też wyciągnął sobie paczkę fajek, pierw oczywiście pytająco wyciągając je w stronę dziewczyny, bo może chciała się poczęstować, a potem przystąpił do palenia, podczas którego to wygodnie obserwowało mu się pannę Gaskartch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Czw Gru 26 2013, 18:55

A niewinna Penelopa wszystko musiała przemyśleć dwa razy. No na przykład tak jak tą ostatnią sytuację, która miała miejsce w jej mieszkaniu. Nienawidziła swoich rodziców z całego serca, a oni jeszcze jej zepsuli taki moment! Niemal dziewictwo miała tracić, a oni bez zapowiedzi jak gdyby nigdy nic, odwiedzili córeczkę. Żałosne, ale jakże prawdziwe – i właśnie dlatego tak uwielbiała życie z mugolami, z dala od rodziców. Właściwie to w ogóle uwielbiała życie gdy jej kochani staruszkowie nie byli zbyt blisko. Tak jak na przykład teraz.
Nie musiała myśleć o niczym. Nie musiała się skupiać na tym co było, na tym co nie miało sensu, bo spędzała czas razem z Vanbergiem. Nic się nie zmienił i to było najfajniejsze. Był tak samo pozytywny, uroczy i… Sensualnie seksowny – jak wtedy gdy się poznali. Uśmiechnęła się od razu na widok jego przystojnej mordki, i tak jakby… Kamień spadł jej z serca. Był nawet taki moment, że myślała iż szanowny Vanberg byłby w stanie ją olać, ale jak widać nawet postarał się o jemiołę, i oprócz wody kolońskiej, która zawsze była powalająca, mogła wyczuć zapach alkoholu. Jednego z jej ulubionych.
Jednak fakt tej jemioły totalnie ją zaskoczył. Uśmiechnęła się nawet na tego krótkiego buziaka, no a oczywiście krzaczek wyciągnęła zza ucha, bo przecież psuł jej uroczą fryzurkę, a naprawdę się namęczyła, żeby zrobić takie śliczne loczki. No, w końcu coś ją charakteryzowało, że stawała się taka urocza.
-Srogi szlaban? Uhuhu, aż mnie korci żeby w sumie spróbować. Ciekawa jestem czy masz naprawdę coś dobrego w zanadrzu… Przywykłam, że ludzie stąd tylko dużo mówią. – Puściła mu oczko, a jej uśmiech nagle stał się nieco bardziej zadziorny. Oj tam, Penelopa była nieogarnięta, rzadko kiedy w pełni zdawała sobie sprawę z relacji jakie miała ze swoimi znajomymi, ale… Nigdy nie zrobiła żadnej głupoty. Oczywiście, przypuszczalnie było to nieco problematyczne. Czasem gdy komuś zależało na czymś więcej, ona potrafiła zacząć o miliardzie innych rzeczy, o których nikt nie miał pojęcia, a mało tego – nikt jej nie rozumiał.
Dex, naprawdę nie chcesz tego przeżyć, zaufaj mi.
-Ale tylko po szkole! No ewentualnie po tym pokoju! – Szturchnęła chłopaka lekko w ramię. Nie mogła oczywiście dopuścić go jakoś super blisko, bo przecież wszystko mogło się wydarzyć, a Penelopa… Była nieśmiała. Nie chciała się zbłaźnić, bo opinia wyluzowanej laski ległaby w gruzach. I jeszcze potem pisano by o niej w obserwatorze i już w ogóle można byłoby załamywać ręce nad tym nieogarniętym dziewczęciem.
-I swoją drogą, fakt. Całkiem niezły. Jestem zaskoczona tym, że w Hogwarcie jest coś takiego jak Tęczowy Pokój. No wiesz, to nawet zabawne, ale z tego co się zorientowałam sporo jest tu takich pokoi. Przetestowałeś wszystkie? – Nie, to pytanie w ogóle nie miało podtekstu. Skąd! Ona po prostu przypadkowo zapytała o coś, co dla niego mogło mieć lekką nutę erotyzmu, a nawet jeśli tak będzie, to wstydź się Panie prefekcie! Wy tacy niepoukładania i ze zbereźnymi myślami przychodzicie do biednej Penelopy!
Właściwie to nigdy nie paliła fajek. Trawkę owszem, ale papierosy już mniej ją kręciły. Nie dawały właściwie nic, choć pewnie nikotyna miała ją uspokajać. Czy tak robiła z Vanbergiem albo innymi, którzy w tym momencie zaciągali się dymem papierosów? Nie ważne... Pewnie nawet nie myśleli nad głębszym sensem takiego rozumowania.
Penelopa usiadła obok Dextera, zakładając nogę na nogę. Musiała w jakiś sposób ukryć swoje zdenerwowanie, a czy czasem nie najlepszą obroną była gra na czas? Tak, w wypadku Gaskartch, to było jedyne - i logiczne rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Czw Gru 26 2013, 19:57

Rodzice wpadający do mieszkania swej pociechy, gdy ta oddaje się nieprzyzwoitym czynnościom w towarzystwie, jakiegoś za pewne, ostatniego drania, musiały być jednymi z tych chwil, ciężkich do wypchnięcia z pamięci! Zarówno w przypadku rodziców, jak i samej pociechy. Jednak, to chyba nie było aż takie rzadko spotykane. Sam Dexter Vanberg spędzając wesołe chwile z koleżanką ojca, w tym słodkim Luksemburgu, został przyłapany przez ojczulka. Ach ach, naprawdę to nie było jakkolwiek kłopotliwe. Na pewno nie w stosunku do tego, jak kiedyś starszego przyłapał ze swoją własną dziewczyną! Tak, to wszystko składało się na to, iż Vanberg również uwielbiał życie z dala od starszego, w samym sercu Londynu.
Loczki Penelope oczywiście były bardzo śliczne, jednak wprost musiał je odrobinę zburzyć tą jemiołą, która bardzo spontanicznie wpadała w jego posiadanie. Tyle wisiało jej niemalże wszędzie, w Hogwarcie, że aż pokusić się musiał by jedną gałązeczkę sobie zerwać i bezczelnie ją wykorzystać, teraz dając Pen świątecznego buziaka.
- Oczywiście, uwielbiam dawać szlabany polegające na sprzątaniu, uwielbiam też wręczać specjalne wdzianka do tego sprzątania. Tak, że śmiało, możesz próbować złapać karę, ja z chęcią popatrzę - zapewnił ją kiwając poważnie głową. Właściwie jeszcze nie miał okazji w zamku dać komuś szlaban, który na czymś takim by polegał... ale bardzo chętnie dla Pen specjalnie coś takiego zorganizuje! Nawet zdobędzie idealne wdzianko pokojówki, takie wprost ze sklepu dla dorosłych, tak się postara.
Odkręcając butelkę z trunkiem i podając ją dziewczynie, jednocześnie rozejrzał się po wnętrzu, ot rozmyślając nad jej słowami. Właściwie to prawda, Hogwart miał cholernie dużo tych ściśle magicznych pokoi, do których niekiedy strach było wchodzić, w obawie, cóż z potencjalną wizytą można by tam doświadczyć.
- Jest ich tu pełno, chociaż jestem wielbicielem pokoju życzeń, miejsce, które spełnia twoje zachcianki? Powinienem sobie takie zrobić w mieszkaniu - oczywiście, gdyby tylko nieco lepiej znał się na magii, bądź by w Proroku ogłaszali się ludzie chętni do stworzenia komuś takowych pomieszczeń. Uśmiechnął się lekko do brunetki, zaraz zaciągając się swym papierosem i zastanawiając pilnie przy tym, czy rzeczywiście przetestował aż tak wiele z tych uroczych miejsc. No tak, kilka z nich widział. Lepiej, gorzej.
- Żeby później lepiej oprowadzać takie zbłąkane duszyczki jak ty, pilnie przejrzałem większość z tych miejsc, dlatego jestem świetnym przewodnikiem - rzekł opierając się wygodniej o oparcie i nieco przekręcając na kanapie, by bardziej siedzieć na wprost dziewczyny, a tym samym by lepszy mieć na nią widok. Nie zmieniła się zanadto, nawet wedle swych obietnic miała czerwoną szminkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Czw Gru 26 2013, 21:00

Dla rodziców to był pewnie szok. Zwłaszcza dla Heleny, ona taka poukładana. No jasne, nigdy nie widziała nagiego mężczyzny. Nigdy nie pozwalała się dotykać, a dzieci sobie skołowała z domu dziecka. No, jeszcze trochę a można było jej uwierzyć. Jednak po za rzuceniem kilku wyzwisk w stronę tego „drania”, którym krukon akurat nie był… No ale to przecież grubszy temat, i lepiej znowu nie popadać w paranoję. Pewnie o sobie zapomną i tyle było ich widać. Szkoda. W sumie Penelopa takie rzeczy bardzo przeżywała. No wiesz… Dziewica. Pierwszy pocałunek. Pierwszy dotyk. Chociaż ten pocałunek to był, ho ho ho – i jeszcze trochę. Właściwie to może już kwestia tylko przerwania błony? Nie ważne. Chodziło o to, że brakowało jej tej nuty pewności siebie, którą miały wyuzdane gryfonki. Tak, ona już wszystko dobrze wie. Penelopa ogarnęła temat, na kogo najbardziej uważać!
Och, i że taki Dexter kochany, tak? Dobrze – niech i tak będzie. Może i Penelopa się postara o szlaban, specjalnie dla niego. W stroju seksownej pokojówki. Tylko dajmy jej czas , i niektórym wydarzaniem by na spokojnie – ktoś mógł jej złamać w noc sylwestrową serduszka. Dobra, nie będę spojlerować, bo aż mi przykro, że taka pociecha będzie mieć pęknięte serce. Biedna.
A świąteczne buziaki mogą być dłuższe, przyjemniejsze… Nie! Penelopa wcale o tym nie myślała, ona naprawdę była poukładana. A po za tym, już wiedział jak jest usta smakują, i jak bardzo czerwona szminka może zostać na jego miękkich wargach.
-Uhuhuhu… Dexter Vanberg ma brudne myśli, i jeszcze chce mnie zobaczyć w jakimś seksownym stroju… Gdybym nie była sobą, to pewnie bym próbowała, ale przecież jestem taka poukładna i niewinna. Wtedy nic m nie szło tak jak miało iść. – uśmiech Penelopy był uroczy, słodki, niewinny. Ona była nieświadoma wszystkiego co ich otaczało i to było niesamowite w niej. Czasami nawet za bardzo. Powinna trafić na kogoś kto wprowadziłby ją w ten pogmatwany świat romansów, narkotyków, alkoholu… Wszystkiego. Tego się w sumie bała. Za bardzo. Nie umiała się w pełni skupić na sobie, na muzyce. Chciała chyba wpaść w ten dziki wir, który… Tak napędzał uczniów Hogwartu.
-Czyli powiadasz, że w Pokoju Życzeń spełni się moja zachcianka? To ja mam jedną… - Uśmiechnęła się konspiracyjnie, bo pamiętała co jej obiecał po koncercie. To zabawne, wiedziała, że w jego życiu to akurat jest nawał dziewczyn, którymi może obracać jak tylko żywnie mu się podoba. Może z nimi robić wszystko. Iść do łóżka. Iść na randkę. Iść na zajęcia. Pogadać. Może wszystko. Zabawne, nieco? Penelopa też tak chciała. Owinąć sobie jakiegoś faceta wokół palce, ewentualnie po prostu się zacząć bawić, a nie myśleć, o tym, że… Czegoś będzie żałować. W końcu to tylko Bóg może nas osądzać.
-Zabierz mnie tam, bo z tego co pamiętam obiecałeś dla mnie zagrać na gitarze. Obiecałeś mi zaśpiewać, a pamiętasz co ja obiecałam w zamian? Taki tam mały zakład, jeśli się jeszcze kiedykolwiek spotkamy… - Oho, Penelopa stawała się nieco bardziej otwarta, ale było to straszne. Nie powinna. Powinna się zamknąć i nie wspominać tego wakacyjnego okresu, który był taki burzliwy, ale to samo tak wyszło. Jakoś tak po prostu poszło z górki, że… Przypomniało jej się. Nie, nie żałowała, że mu to wypomniała, ale sam zaczął tą niewinną gierkę.
Wzięła butelkę od Dexa i upiła łyk. Uwielbiała ten trunek, zdecydowanie. Był fenomenalny. Tak lekko otumaniający umysł ale pozwalał zachować w miarę trzeźwość i to było najważniejsze.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pią Gru 27 2013, 12:53

Ten pomysł ze szlabanem w seksownym stroju pokojówki jest jakiś niesamowity. Dlaczego on jeszcze nigdy tego na nikim nie zastosował? Penelope na pewno idealnie nadawała się do tej roli, on już tam w jej zachowaniu dopatrzy się chociaż najmniejszego przewinienia, które na pewno będzie wymagało surowego ukarania!
- Tak ja wiem, anioł z Ciebie istny. Dlatego przecież będę tylko sobie patrzeć, jak tam wykonujesz pilnie szlaban, nic więcej - niewinnie rozłożył ręce, jakby przysięgając, że przecież trzymałby je przy sobie. Och tak, Vanberg na pewno był niesamowicie wiarygodny w przypadku takich obietnic.
Jeśli skrycie marzyła o kimś, kto wprowadzi ją w wir Hogwarckiego imprezowania, to chyba wspaniale trafiła i po prostu powinna się trzymać blisko Vanberga. Aż zaczęłam się szczerze zastanawiać, kiedy ostatni raz miałam nim wątek, w którym on nie piłby ani kropli alkoholu. A ponieważ żaden takowy nie przychodzi mi do głowy, to chyba zacznę się niepokoić jego stanem!  
Po odebraniu od niej alkoholu, elegancko skinął głową. Upił mocny łyk trunku, wstał, a następnie wyciągnął rękę w stronę dziewczyny i pociągnął ją za sobą.
- Mam nadzieję, że w zamian za ten mój prywatny występ obiecałaś mi właśnie sprzątanie w stroju seksownej sprzątaczki - powiedział, zupełnie nie mając pojęcia co oni sobie obiecali, ani czy był jakiś zakład. Pewnie za dużo wtedy wypił. No nic, kochana Penelope na pewno zaraz mu tu przypomni jak to wszystko miało wyglądać.
Nie chodziło wcale o owijanie sobie innych wokół palca, Vanbergowi wcale nie zależało na tym, żeby ktoś tam skakał na każde jego skinienie. Chodziło tylko i wyłącznie zabawę, o te niezobowiązujące romanse w których to obie strony korzystały, i które to z góry miały być po prostu pewną formą rozrywki. Nikt tu nie miał czuć się wykorzystanym, bo nikt nikomu niczego nie obiecywał, to wszystko było luźne, to była zabawa. Był przecież wiecznym Piotrusiem Panem, który zapraszał do Nibylandii różne osoby. Każda z nich mogła tam zostać, ale żadnej z nich nie mógł obiecać, że nie zaprosi kolejnej Wendy.
Wręczył dziewczynie butelkę whiskey, by przez drogę się jeszcze trochę napiła, po czym wciąż trzymając ją dzielnie za rączkę, ruszył w stronę wyjścia.
- Musisz tylko wymyślić jak chcesz żeby twój pokój życzeń wyglądał, a zrobi co zechcesz - rzekł nim wyszli, nim dopalił swojego papierosa do końca i nim skierowali się na puste, ze względu na święta, korytarze, których swoją drogą nie było tak wiele do pokonania, bo pokój życzeń znajdował się kilka wielkich ścian dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Nie Sty 05 2014, 23:22

Urodziny, taki jedyny dzień w roku. Mija jakiś czas odkąd przyszedłeś na świat. Piąty styczeń, dziś mija dokładnie dwadzieścia lat odkąd na świat przybył Jim Axel Liddle. Lata mijały, chłopak rósł, dorastał, poznawał ludzi, przeżywał gorsze lub lepsze chwile. Króciutka historia, tak bardzo, bardzo ogólnie. Bo żeby opisać całą historię do dnia dzisiejszego to zajęłoby mi to dużo czasu (po pierwsze), wam zapewniłabym dużo czytania no i oczywiście zapewne mogłabym coś pominąć. Także nie będę tutaj wypisać co i jak.
Dzisiejszy, szczególny wieczór ma spędzić z przyjaciółką, najlepszą. Przez kilka ostatnich dni starał się unikać rozmów z nią, ale to na dłuższą metę nie wypaliło. To przecież nawet było żałosne... Spieprzył coś, zrobiło się głupio i nawet nie starał się tego sprostować – nie w jego stylu. Zdarzyło się, trudno. Nie miał zamiaru narażać ich przyjaźni. Ale dzisiejszego dzionka dostał list, właśnie od niej. Jakoś wyszło, że postanowili spędzić ten czas razem. Może to lepiej, bo sobie wyjaśnią wszystko i spędzą miło czas, przynajmniej taką miał nadzieję.
Trzeba się jakoś przygotować, bo w mundurku na takie spotkanie nie pójdzie. Ubrał szarą koszulę, bordowe spodnie, tego samego odcieniu muszkę, którą perfekcyjnie umieścił pod szyją i założył szelki, czarne (nie dlatego, że spodnie były za duże, nie! Ładnie się po prostu komponowały). Ułożył jakoś włosy i poszedł po dziewczynę, która już czekała. Powitał ją uśmiechem i skinięciem głowy. Następnie wspólnie wyruszyli do tęczowego pokoju. Całą drogę milczeli, nie miał pojęcia co powiedzieć. To tak bardzo głupie... Dotarli do celu i powitały ich rozmaite kolory, które powinny sprawić, że człowiek się uśmiecha, cieszy, nie w tym przypadku. Było dosyć drętwo. Cena za jego wybryk.
Chciał ją przytulić, przeprosić, powiedzieć coś... wyciągnął ramiona, ale cofnął je po chwili. Nie, nie teraz.
-Dziękuję, że przyszłaś. -Rzucił całkowicie szczerze, niestety nie patrzył jej w oczy. Nie miał odwagi... taki z niego Puchon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Sty 06 2014, 11:28

Spotkanie z Jimem, unikaliśmy siebie jak się tylko dało. Wiemy o sobie wszystko więc gdzie byśmy przebywali raczej też więc było to całkiem łatwe. Ale brak rozmowy, to było najgorsze. Nie móc wtulić się w jego ramiona, poleżeć, pomarzyć pogadać, powspominać. To było tak trudne, już nie wytrzymałam nerwowo, MUSIAŁAM do niego napisać. Wiedziałam że jemu jest tak wstyd że by tego nie zrobił pierwszy, więc ja to zrobiłam. I patrzcie, zgodził się. To jest jak najwspanialszy prezent, PREZENT! Właśnie przecież miałam dla niego prezent który kupiłam już łohoho. Właściwie to był taki raczej prezent który mógł mu się spodobać, ale nie musi. Wiem że w takim czymś gustuje, a nie chciałam palnąć gafy. Słysząc że Jim rzeczywiście chce się spotkać to trzeba było jakoś się wystroić prawda? oj tak. Umyłam włos, zrobiłam delikatny, ale konkretny makijaż i oczywiście małą czarną. Oj tak, to moja ulubiona sukienka. I wysoki czarne obcasy. Nie chciałam wyglądać wyzywająco, chciałam żeby mu się podobało. To różnica. W końcu wyszłam z dormutorium, a on już czekał śliczny jak zawsze.
-Też się cieszę. Naprawdę.-Za plecami miałam duże pudełko, ale najpierw chciałam go przytulić. Po raz pierwszy od dawna. Potrzebowałam tego i wiem że on też. Wtuliłam się w niego i poczułam jego zapach, taki jak zawsze.-Tęskniłam. Ale teraz czas na małe coś z okazji urodzin!-Odsunęłam się od niego i pokazałam mu paczkę. W niej kryły się dwa prezenty. Takie małe coś co powinno mu się spodobać, i coś całkowicie odemne. Robiłam to miesiącami, aż wreszcię się udało. Tak żeby o mnie pamiętał. -No otwórz, otwórz!- Przegryzłam wargę. Poczułam się jak by to wszystko się nie wydarzyło, jak by to było normalne spotkanie w jego urodziny. Jednak w głębi miałam nadzieje że pogadamy na owy temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Sty 06 2014, 13:47

Zgodził się na to spotkanie z kilku powodów – ona mu je zaproponowała, były jego urodziny i chciał je spędzić z kimś ważnym dla niego, musieli pogadać i to... poważnie. Było mu trochę głupio, ale to przecież trzeba jakoś zakończyć, sprawić że może będzie jak dawniej, ale to trudne zadanie. Ale wiadomo – nie poddawaj się i walcz do końca. No właśnie!
Widząc jakiś duży pakunek uśmiechnął się, nie dość że się spotkał właśnie z nią to jeszcze chciała mu coś podarować. Teraz zrobiło mu się jeszcze bardziej głupio, a jego policzki poróżowiały. Przyjął prezent i zgodnie z rozkazem otworzył go. Gdy zobaczył co jest w środku jego usta mimo woli otworzyły się. Różowy mężczyzna w muszce z otworzoną buzią – taaak, dziwnie to musiało wyglądać.
-Sarah, ja nie mam pojęcia co powiedzieć. To jest zajebiste. - Patrzył na nią. Spoglądał w jej oczy. Przytulił ją, mocno, tak bardzo mocno. W końcu odsunął się i uśmiechnął. Dobrze, że się nie rozpłakał, byłby wstyd! Facet, dwadzieścia lat i płacze, niemożliwe.
-Prezent jest świetny, ale nie tak bardzo jak osoba która mi go podarowała. -Wyglądała bardzo ładnie, ale nie miał odwagi tego powiedzieć. Nie teraz, gdy musi zacząć temat, którego nie miał ochoty zaczynać.
-Wiem, że rozmowa na ten temat będzie trudna. Przynajmniej dla mnie. Sylwester był świetny, choć dużo nie pamiętam. Troszkę przesadziłem z alkoholem... no nie tylko z tym. Natomiast pamiętam co zrobiłem na koniec, gdy Cię odprowadzałem. Mógłbym powiedzieć, że to wina alkoholu, że nie byłem tego świadomy, ale nie sądzę by to była prawda. Doskonale wiem, że to nie powinno zajść, przyjaźnimy się i nie chcę tego zniszczyć. Chciałbym Cię przeprosić... -Między wyrazami robił duże odstępy, trudno mu było o tym mówić, ale cieszył się, że to najważniejsze (chyba) już powiedział. Nie bał się wyrażać uczuć, ale nie w tym przypadku. Nie chciał niczego niszczyć, a jednocześnie nie chciał niczego zatajać. Skomplikowane...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Sty 06 2014, 14:24

- Jim, dla mnie to też trudne. Nawet nie wiesz jak.. i nie musisz się tłumaczyć, naprawdę. Ja też wypiłam i to sporo! Ale nie chce wiedzieć co to znaczy dla nas wiem, że jak się dowiemy, utracimy to co nas łączy, a to była by katastrofa, nie sądzisz?-- Kiedy tylko skończył mówić ja zaczęłam.
Tak samo jak on chciałam mieć to za sobą. Chciałam już zachowywać się po staremu, ale z drugiej strony chciałam wiedzieć co do siebie czujemy. Czy nadal jest po staremu czy się coś zmieniło. Jeśli sobie to wyjaśnimy to i tak zawsze będzie padać to jedno główne pytanie, czy to był alkoholowy odruch czy skrywane uczucie? Od czasu do czasu dawaliśmy sobie całusy, ale to takie przyjacielskie. Ten był kompletnie inny. Cieszyłam się jednak, że podobają mu się prezenty. To takie miłe ciepło na sercu.
-To skomplikowane, wiem o tym...-W moich oczach pojawiły się łzy. Wtuliłam się w chłopaka znowu. Chciałam żeby to już się skończyło. Czułam i słyszałam jak bije mu serce. Wiedziałam że jemu też jest ciężko. Hah, musiało nastąpić?! Teraz łzy leciały jedna po drugiej, a moje nagi się częsły. Nie chciałam żeby ta chwila się kończyła, ale tylko to że go przytulałam. Ta cholerna sytuacja mogła już się skończyć, odejść. Nie chciałam już się tłumaczyć, jego serce mówiło to samo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Sty 06 2014, 14:50

Nie chciał żeby płakała, nigdy tego nie chciał. Nie pragnął. Przytulił ją mocniej i wytarł palcem jej łzy. Podobna sytuacja do tej jak spotkali się ostatnio po długiej przerwie. Tylko była jedna, zasadnicza różnica – tym razem płakała tak jakby z jego powodu. Dokładniej z powodu tego co zrobił, co się dzieje między nimi.
-Sarah, wszystko spieprzyłem. Wiem, rozumiem. Nie wiem czy to, że nie będziemy wiedzieć co czujemy będzie dobre... na pewno w jakiejś części. Ale, Sarah, czy nie będzie Cię to zastanawiało? -Mówił do niej, ale zadawał również sobie to pytanie. Żałuje, że to zrobił tylko ze względu na obecną sytuację. Chciałby coś zrobić, żeby ten cały, cholerny pocałunek nie zmienił nic między nimi, przynajmniej na gorsze.
Podszedł i usiadł na jednym z foteli, natomiast ją pociągnął delikatnie za dłoń. Usiadła obok niego, byłoby niemalże idealnie gdyby nie ten czyn. Często żałujemy za to co stało się kiedyś. Czasami nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości, ale mimo to robimy coś bez zastanowienia. Jim teraz już nie miał pojęcia czy zastanowił się nad tym pocałunkiem, ale wszystko wskazywało, że nie. A co jeśli rzeczywiście by to coś oznaczało dla niej? Dla niego? Wtedy nie byłoby tak jak dawniej, mogłoby być lepiej, ale nie musiałoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Sty 06 2014, 16:03

-Obydwoje spieprzyliśmy. Będzie mnie zastanawiać.. Ale co chcesz zrobić?-Mówiłam przez szloch i łzy.-Ja nie mam pojęcia...-Wytarłam łzy i usiadłam koło niego.
Wgapiałam się w jeden punkt przez parę minut. Wszystko spierdoliliśmy, wszystko i teraz nie wiemy co z tym zrobić. Wytarłam dłońmi twarz, ściągnęłam buty i rzuciłam je gdzieś na bok. Teraz byłam pewnie niższa od Jima o dwadzieścia centymetrów. Najgorsze jest to, że to się stało i zawsze pozostanie. Możemy nauczyć się z tym żyć, ale czy to jest najlepsze wyjście? nie ma innego? Nie sądzę że z dnia na dzień po prostu zapomnimy. Jestem pewna że tak nie będzie, w naszym przypadku nie. I to uczucie, przyjaźnimy się już ponad sześć lat, sześć zasranych lat. Sześć lat wspomnień, tego nie da się ominąć. Zapomnieć że w jedną noc wszystko zjebaliśmy. Nie da się.
-Jak chciał byś to rozegrać? Mamy udawać że tego nie było? Chyba obydwoje wiemy że nie chodzi już tylko o ten pocałunek...-Mówiłam już normalnie, ale nadal osłabionym głosem. Tak, to już nie chodziło tylko o to. Chodziło o to że to się wydarzyło i to nie przez alkohol.-Powiedz mi, znaczyło to coś dla ciebie?-Musiałam o to spytać, jeśli nie ja to on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Sty 06 2014, 16:20

Jego oczy z każdą chwilą stawały się coraz bardziej szkliste, czerwieniały, a on sam nie miał pojęcia co się z nim dzieje. Serce biło za szybko. Inaczej niż zwykle. Miał wrażenie, że za chwilę wyrwie mu się z piersi. Siedział nerwowo zaciskając palce. To się wydarzyło naprawdę. Nie cofnie tego. W dodatku padło to pytanie. Pytanie którego się obawiał. Czy to coś dla niego znaczyło? Dla niego wszystko coś znaczyło. Tylko tutaj chodzi zapewne o to głębsze uczucie, coś więcej niż tylko miłość przyjacielska. Czy to dla niego znaczyło więcej? Przygryzł wargę jakby to miało dać mu jakąś sensowną odpowiedź. Co miał jej powiedzieć skoro i tak już wszystko jest inne. Chwycił butelkę piwa kremowego i zaczął ją sączyć odwlekając swoją odpowiedź.
-Nie mam pojęcia co powinienem powiedzieć, wiem że jeśli powiem prawdę wszystko runie, a tego nie chcę. -Powiedział jak najciszej. Nie chciał mówić, że chciał tego pocałunku tylko, że wtedy nie myślał nad tym co może być później, a dokładniej – co jest teraz.
- A dla Ciebie? Czy ten cholerny pocałunek dla Ciebie coś znaczył? -Wyrzucił z siebie i zacisnął mocniej palce. Chciał znać odpowiedź. Pragnął tego chyba najbardziej w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296




Gracz






PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   Pon Sty 06 2014, 16:47

Nie chciałam tego mówić prawię tak samo jak on. Znaczył? coś na pewno. Najgorsze jest to że coś znaczył. Co miałam zrobić.. jak się zachować.. miałam tysiąc myśli na sekundę.. zacisnęłam palce i usta. Wiedziałam co mam zrobić, tylko nie byłam pewna czy on tego chce, ale to już będzie jednoznaczne prawda? To była ta sekunda która nigdy się nie kończy, trwała właśnie teraz.
-Nie.. mam.. pojęcia..-Popatrzyłam chyba po raz pierwszy w jego oczy. Czerwone, ale nadal piękne. Przeciągałam słowa. Nie byłam pewna co powiedzieć, ale z chwili na chwilę wiedziałam co zrobić. Wzięłam głęboki oddech.
Chwyciłam w dłonie jego twarz i pocałowałam go. Tak samo jak tej nocy. Dokładnie tak samo. Zamknęłam oczy i jedna łza poleciała mi z oka. Wplątałam jedną dłoń w jego włosy. On odwzajemnił pocałunek. Czy teraz wiemy co czujemy? możliwe. Jest gorzej czy lepiej? ani tak, ani tak. Było tak samo jak tamtego wieczoru, tylko teraz była jedna różnica, wiedzieliśmy co robimy. A może nie? Właściwie to ja nie miałam pojęcia co oznacza ten pocałunek, ale czułam jak bije mi serce. Czułam jak wyrywa mi się z piersi. Teraz to już nie był ten całus jak wcześniej, przemienił się w romantyczny i soczysty pocałunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Tęczowy pokój   

Powrót do góry Go down
 

Tęczowy pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 36 z 39Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38, 39  Next

 Similar topics

-
» Tęczowy pokój
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-