IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mniejsza sala Klubu Pojedynków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bośnia i Hercegowina
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 319
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8082-xavier-yuri-zoellis#225133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8085-pamiec-to-przeklenstwo#225137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8083-pamietam-kazdy-list#225135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8149-xavier-yuri-zoellis




Gracz






PisanieTemat: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Sob Kwi 26 2014, 14:39

First topic message reminder :


Mniejsza sala pojedynków

To sala, która posiada wysuwany podest do pojedynków. Tu członkowie Klubu mogą przychodzić, by poćwiczyć pewne zaklęcia, albo zmierzyć się ze swoimi lękami w postaci bogina. Marco Ramirez przebywa tu dość często przygotowując nowe ćwiczenia dla swoich podopiecznych.

Czasem ta sala jest też wykorzystywana do zaległych pojedynków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Carmarthen, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 47
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12690-euphemia-moonstone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12743-szalony-kapelusznik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12739-malachiciatko
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12737-euphemia-moonstone




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Pon Maj 30 2016, 15:58

Euphemia nie była zbyt przejęta swoją oceną z kartkówki. Fakt, że zaliczyła ją na ocenę pozwalającą zostać jej na zajęciach satysfakcjonował ją aż nadto, aby poczuć się naprawdę spełnionym człowiekiem. Wyzwanie miało dopiero nadejść wraz z rzuceniem zaklęcia zmniejszającego na nauczyciela, a wątpiąc szczególnie w swoje umiejętności, nie mogło to zakończyć się dobrze. Przed jej kolejką przewinęło się sporo uczniów, mniej lub bardziej uzdolnionych, więc nieubłaganie zbliżając się do miejsca, skąd miała oddać swoją próbę, żałowała, że nie napisała kartkówki słabiej, by nie uczestniczyć w dalszym etapie zajęć. Cicho jęknęła spoglądając na sylwetkę profesora, który z nieco naglącym spojrzeniem zadał jej gest do gotowości. Euphemia z przejmującym uczuciem beznadziejności i zdatności na los uniosła swoją topolową różdżkę i cicho krzyknęła - Diminuendo!.
Snop iskier wyłonił się z drewnianego kijka i -  o dziwo - wraz z udanym zaklęciem. Profesor obronił się jednym szybkim ruchem, a Euphie stała jak wryta nie wierząc, że właśnie rzuciła poprawny urok.
Nie mogła zbyt długo nacieszyć się swoim szczęściem, gdyż jej przeciwnik od razu przeszedł do kontrataku. Zaklęcie zmniejszające powędrowało tym razem w jej stronę, a Euphie dowartościowana udaną próbą, sparowała atak. Także z zadowalającym skutkiem. Na swoje miejsce wracała już z o wiele większą pewnością siebie i z myślą, że miała niebywałe szczęście.  

KOSTKI 4 i 2 - ale odejmuje po 1 za Nędzny czyli 3 i 1 (jeśli to nie tak miało wyglądać to przyjmijmy podwójną porażkę).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Pon Lis 28 2016, 22:34

Po dziwacznym spotkaniu z koleżanką metamorfomag, które przyjęło jeszcze dziwniejszy obrót, postanowiła iść odreagować do mniejszej sali klubu pojedynków. W zasadzie mogła wybrać sobie inny sposób, bo machanie różdżką w pojedynkę miało tyle sensu co ostatnie wstawanie o czwartej nad ranem na lekcję o zwierzętach. Zatrzasnęła za sobą drzwi, kładąc kosmetyczkę na parapecie a potem wlazła na podest zastanawiając się co ze sobą począć. Mogła udoskonalić patronusa, ale po co miała go przywoływać, skoro wychodził jej całkiem nieźle? Miała kilka zaklęć, których chciała się nauczyć a jednak do tego potrzebny był jej nauczyciel, którego jak na złość dzisiaj nie było w pobliżu sali. Tym sposobem siedziała na podeście machając sobie w powietrzu nogami i wpadła na cudowny pomysł medytacji. Położyła się, zamknęła oczy próbując skupić się na nie-myśleniu, co było ciężkie, ale koniec końców udało się - Angielka była przytomna, chociaż myślami była zupełnie poza swoim ciałem, gdzieś hen daleko. A może zasnęła? Chyba wszystko do tego zmierzało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 01:22

Człowiek nawet nie może wyjść się odlać bo nawet w kiblu spotyka znajomych którzy się całują z nawet jakimś gościem, którego nigdy nie widział w szkole. Nie to, że się mu przyglądał... Prędzej się powstrzymywał by nie zrobić mu wtedy jakiejś krzywdy. No ale skoro jego bądz co bądz tylko koleżanka nie wyglądała na niezadowoloną z tego powodu. To mu pozostało tylko poszukanie innego kibla. Zresztą zadawał sobie pytania co go to interesuje.

Dzień jak codzień. Trening, przebiegnięcie porannej dawki, zajęcia i teraz czas wolny, którego on nie lubił marnotrawić na jakieś głupie zabawy. Dlatego udał się do tej sali by trochę poćwiczyć, może też odreagować wczorajszy dzień.
Niestety miał jakiegoś pecha, że znów wpadał właśnie na osobę której to nie chciał jakoś widzieć, ani nie miał ochoty z nią nawet porozmawiać.
Dlatego burknął coś na wejściu widząc Angielkę rozwaloną na podeście.
Podkradł się pod samą dziewczynę i wbrew temu, że nie zamierzał z nią rozmawiać położył się tuż obok niej uderzając głośno o podest swoim cielskiem.
- W końcu błoga cisza i można odpocząć od tego ciągłego hałasu - przeciągał, ziewał i rozciągał się przez co szturchał co chwilę dziewczynę obok niego.
- A ty co czekasz na księcia co to przyjdzie i pocałunkiem wybudzi cię ze snu? Ty to te zatrute jabłka musisz produkować w jakiejś fabryce, że ciągle jakiegoś naiwniaka na to łapiesz - powiedział i uznał, że koniec tego wylegiwania się przez co zeskoczył z podestu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 01:31

Medytacje miały to do siebie, że uspokajały... chyba, że ktoś po chamsku je przerwał. Nie usłyszała wprawdzie jak Aleksander wchodzi do sali, za to usłyszała i nawet poczuła jak jego zadek ląduje z impetem obok niej. Poderwała się, spoglądając na niego jak na skończonego imbecyla.
- Jeśli ty jesteś moim księciem to chyba wolę dalej spać albo znaleźć starą ropuchę - uśmiechnęła się urokliwie, po czym ponownie położyła się na podeście. Chciała poćwiczyć, porobić coś, cokolwiek, jednak lenistwo i chęć zwyczajnego nic nie robienia wygrała. Na ten moment.
- Wybierz sobie inne miejsce, co? Byłam tu pierwsza - wsunęła sobie jedną rękę pod głowę, nie spoglądając nawet na Ślizgona. Z Cortezem łączyła ją chyba najdziwniejsza relacja w tej szkole. Znali się od samego początku - jakże by inaczej - i teoretycznie się lubili. W praktyce prowadzili ciągły wyścig o to, które będzie lepsze, przeplatając to setkami docinków. Mimo wszystko spędzali ze sobą sporo czasu i całkiem się dogadywali. Angielka miewała nawet wizje dotyczące jego osoby, jednak były na tyle zamglone, że nie mogła ich odczytać. Rzadko się o zdarzało i przeważnie wzbudzało w niej jeszcze większą ciekawość, niż powinno. Ale i tak stała w kotle w ostatnim kręgu piekielnym, śmieszkując w najlepsze z diabłem, więc co jej szkodziło dalej ją zaspokajać?
- Zresztą, o co ci chodzi? - spytała nagle, wracając do żarciku o jabłkach. Dopiero po dłuższej chwili namysłu zrozumiała, że nie powiedział tego ot tak, ale z drugiej strony faktycznie co chwilę łapała sobie coraz to nowsze ofiary... uniosła się na łokciach, spoglądając nań spod zmrużonych powiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 01:53

Roześmiał się, szczerze, lecz zdecydowanie nie był to pogodny śmiech. Raczej zwiastun kłopotów i chorych myśli Corteza.
- Uważaj o co prosisz. Wiesz jak ja bardzo lubię zabawy z transmutacją. A szkoda by było abyś to chyba do końca pobytu w tym zamku całowała już jedynie ropuchy - odwrócił się do niej uśmiechając się złośliwie.
Zdecydowanie to z tą dziewczyną łączyły go najdziwniejsze relacje na świecie, ale być może to te ich socjopatyczne charaktery tak bardzo się przyciągały, że nawet kiedy cały czas byli dla siebie niemili, cały czas walczyli ze sobą to oboje nie potrafili odmówić sobie tej przyjemności. Andrea była dla niego jak narkotyk z którym to musiał się coraz częściej spotykać by jakoś normalnie spędzić dzień. To pewnie też dlatego, pomimo, że chciał odstawić na bok ich kolejne spotkanie to głód wygrał. A otaczająca go nuda wręcz wymagała od niego podejścia do niej.
- Jakby to zmieniało cokolwiek. Chodzę tam gdzie mi się podoba - odpowiedział krótko rozciągając się. Cholera... tylko się położył obok niej, a już go zaraziła zmęczeniem.
- Zresztą jak chcesz się opierdalać to nie rób tego w tej sali tylko spadaj do dormitorium kotek. - Odwrócił się do niej po wypowiedzeniu tych słów i mrugnął zaczepnie już w rękach trzymając swoją czarną różdżkę.
Na ostatnie słowa wzruszył jedynie ramionami.
- Być może od tak mi się powiedziało a co? - mruknął nie zamierzając jej tłumaczyć wszystkiego, niech się sama pomęczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 02:08

Socjopata socjopatę potrafił wyczuć i wiedział jak trafić w czuły punkt. Dlatego kiedy Cortez od razu zaczął być okropnie złośliwy, wiedziała, że ta rozmowa nie przyniesie nic dobrego. Przeważnie najpierw się gryźli, a potem przechodzili nad wszystkim do porządku dziennego - czasem jednak słowa chłopaka potrafiły sprawić jej przykrość lub nieziemsko ją zdenerwować, czego naturalnie nie okazywała i nie informowała go, bo po co. Teraz dziewczyna była chyba wyjątkowo obojętna na wszystko co się działo, bo jego docinki wyraźnie ją rozśmieszały. Sugerowała to próbą ukrywa rozbawionego grymasu, która wychodziła jej dość przeciętnie.
W końcu zeskoczyła z podestu i podobnie jak wcześniej z kobietą o dwóch płciach podeszła do Ślizgona z gracją kota, delikatnością primabaleriny, mając na uwadze to że trzyma w dłoni różdżkę.
- Do dormitorium możemy trafić razem - wzruszyła wątłymi ramionkami, stając naprzeciwko Corteza w odległości mniejszej niż pół metra. Wiedziała podświadomie, że nie zrobiłby jej krzywdy, chociaż czasami, gdy tylko głębiej to analizowała to nie była tego taka pewna - z drugiej strony prawdopodobnie miałaby wizję, gdyby ktokolwiek chciałby ją zranić. Czasami jej przekleństwo faktycznie było pożyteczne.
- Nigdy nie mówisz czegoś bez powodu. Cortez, nie znamy się od dzisiaj - nie poruszyła się z miejsca i właściwie jedyne co ją interesowało, to te insynuacje.
- No? To o co ci chodzi tym razem? - ponowiła pytanie, wlepiając w niego hipnotyzujące błękitne oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 02:28

Ich rozmowy potrafiły przynosić cokolwiek dobrego? Innym normalnych osobom te ciągłe gierki już dawno by się znudziły, ale oni niestety nie należeli do tej grupki. A zwłaszcza on potrafił być okrutny. W zasadzie do jedynej dziewczyny z którą łączyły go jakieś większe relacje. No i całe nauki poszły się... I razem z nimi wizerunek normalnego chłopca. Zresztą przed An nie musiał takowego grać. Od razu go wyczuła, tak jak i on ją. Dlatego od razu wiedziała, że coś ukrywa, na co od uniósł na kilka sekund kąciki warg. Zresztą chciał jej dać do zrozumienia, że faktycznie zgadła. I tym razem jego słowa nie padły przez przypadek.
- Daleko ci do wili więc te czary zachowaj dla innych chłopaków, bo na mnie nie działają Andrea. - Ponownie nie zamierzał oszczędzać oschłych słów i zrobił krok wyrywając się z jej sideł które starała się zarzucić. A jeśli dalej będzie naciskać to pierwsze co poczuje to długi koniec różdżki mocno wbijający się pod jej żebra.
- Nawiązałem to do wczorajszego wieczoru, wiesz już, czy tylko w urodę i cycki obdarzyła cię matka natura? - zapytał cofając się w stronę podestu.
On w przeciwieństwie do niej przyszedł tutaj w konkretnym celu i zamierzał go zrealizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 02:43

Spojrzała na niego w taki sposób, jak chyba nigdy dotąd. Dzisiaj Cortez przechodził samego siebie i zaskakiwał ją z każdym kolejnym zdaniem i... teraz ją zdenerwował i nawet wyprowadził lekko z równowagi. Chociaż myślała, że agresywne i socjopatyczne odruchy była w stanie kontrolować, tak w tym momencie jej organizm zadziałał szybciej, niż gospodarka odpowiadająca za powstrzymywanie się. Bez namysłu w jednym susie znalazła się aż ZA blisko a w kolejnym odruchu po prostu przywaliła mu z całej siły pięścią w splot słoneczny. A siłę miała i nie mógł jej tego odmówić.
- Zazdrosny jesteś, czy co? Od kiedy zwracasz uwagę na takie rzeczy? W ogóle co cię dzisiaj, do jasnej anielki, pogryzło w dupę? - wiedziała o co mu chodziło i nie mogła zrozumieć dlaczego akurat ta kwestia go tak irytowała. Nie podejrzewała go o zazdrość, bo paradoksalnie do czasu przebywania ze sobą nie łączyła ich żadna relacja damsko-męska. To znaczy, podobał jej się jako chłopak - w końcu był wysoki, dobrze zbudowany i miał uroczą buzię, z drugiej strony jednak za dobrze go znała i sama myśl o tym, że mógłby kiedyś stać się celem jej pożądania wywoływał w niej dziwne, mieszane uczucie. Zresztą, czasami sama nie wiedziała co ma o nim myśleć, dlatego znajdowała sobie prostsze ofiary. Ten tutaj był wyjątkowo trudnym, skomplikowanym i niereformowalnym człowiekiem ze skamieniałym sercem, którego jej zatrute serduszko nie chciało chyba zdobywać.
Nie interesowało jej to, że Cortez patrzył na nią dość zszokowany tym nagłym (i chyba pierwszym w ich relacji) wybuchem złości, ale niestety pokazała mu, że ją uraził. Błąd, błąd i jeszcze raz błąd. Znała cały mechanizm działania; na pewno nie miała co liczyć na chwilę spokoju a na większą serię docinków, dlatego bez słowa odwróciła się na pięcie i podeszła do parapetu, na którym spoczywała jej kosmetyczka, z którą nie rozstawała się od kilku dni. Tak jak i wczoraj, teraz nim pojawiła się w sali zatuszowała okropne dowody nieprzespanych kilku z rzędów nocy i podobnie jak wczoraj, kosmetyczka w najmniej odpowiednim dla niej momencie rozwaliła się, wysypując wszystko wokół. Łącznie z różdżką, którą w ostatniej chwili przechwyciła a czego Cortez nie mógł zauważyć. Stała tyłem do Aleksandra, więc tylko czekała, aż będzie mogła rzucić w niego którymś słodkim zaklęciem. Przy okazji udawała, że zbiera kosmetyki z parapetu, czekając aż znowu się odezwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 03:45

Miał świadomość tego, że ostro przesadził? Oczywiście, że nie, jeśli zaczynał grę słowną to raczej nie posiadał hamulców jak w najnowszych modelach mioteł, które w mgnieniu oka potrafiły wyhamować pędząc ogromną prędkością. On latał chyba na jakimś jednym z pierwszych modeli i zdecydowanie na jednym z najbardziej niebezpiecznych.
Ale czymże by było jego życie bez dziennej dawki adrenaliny? Jedynie kolejnym okropnym poniedziałkiem, nudnym wtorkiem, czy też monotonnym czwartkiem. W piątek się akurat zazwyczaj piło, więc nie narzekał na brak zajęć. Zwłaszcza pozalekcyjnych.
Nie spuszczał z niej wzroku i pewnie tylko dlatego zdążył jedynie, albo i aż napiąć mięśnie brzucha starając się jak tylko mógł by zgiąć sylwetkę do przodu.
Poczuł uderzenie, tego nie mógł zaprzeczyć, ale tak ciągłe lanie jakie dostawał od Aro spowodowały, że był wyczulony na takie momenty i musiał reagować szybko. Dzięki temu nie oberwała rykoszetem w postaci jakiejś zawartości jego żołądka.
Z kwasami na twarzy i ubraniach byłaby jeszcze mniej pociągająca.
- Na całe szczęście nie ty. Uderzenie mogę jeszcze jakoś przeboleć. Ale ślad twoich zębów na moim dupsku? To już byłoby chore Andrea! - Odpowiedział pokaszlując przez chwilę i znów się roześmiał. Co z połączeniu z niedawnym uderzeniem spowodowało ból na kilka sekund.
Przestając się z tego śmiać mógł się wyprostować i widząc Andree grzebiącą w swoich rzeczach bez żadnego ostrzeżenia rzucił w stronę przedmiotów które zbierała
- Piscifors - Oczywiście było to z jego ulubionej dziedziny przez co nie powinno mu to sprawić problemu.
To jednak miało za zadanie wprowadzić trochę zamieszania i tak na prawdę ukryć kolejny zamiar rzucenia dość zabawnego zaklęcia.
- Csípés! - Jak widać mimo wszystko Aleksander był w humorze na żarty i do serca sobie wziął jej słowa na temat gryzienia w tyłek bowiem to zaklęcie było wymierzone właśnie w jej pośladki. A nie ma nic cudowniejszego niż pogryziona pupa przez liczne owady które to gryzą jeden po drugim w miejsce obok.

Rzut za atak: link do kostki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Wto Lis 29 2016, 12:08

Nie była głupia i umiała myśleć strategicznie, a przede wszystkim kilka kroków do przodu. Kiedy tylko Aleksander postanowił utrudnić jej życie w sekundzie obróciła się zwykłym "protego" broniąc się przed jego równie durnym żartem. Chyba zapomniał, że pojedynki z nią nie były ani łatwe ani nudne a Angielka cechowała się sprytem i przebiegłością.
- Dziecinada, myślałeś, że tak łatwo ci się uda mnie podejść zamieniając wszystko w ryby? - nie chciała odnosić się już do wcześniejszych jego słów i zaczepek, które cholernie ją denerwowały. Miała ochotę wydrapać mu oczy, jednak teraz jakiekolwiek zbliżenie się do Ślizgona było zupełnie niemożliwe. Wiedziała, że Cortez był mocno przywiązany do swojej różdżki, dlatego uznawała ją za jego czuły punkt.
- Ceruisam - zaklęcie wymierzone w niego było tylko rozgrzewką dramatu, który miał się tutaj dopiero zacząć. Nie miała teraz czasu zajmować się odczarowywaniem swoich kosmetyków, dlatego w kilku susach znalazła się na podeście, wymierzając w niego kolejne zaklęcie:
- Levicorpus - nie była zadowolona z tego, że Cortez zmusił ją do jakiejkolwiek aktywności fizycznej, ale nie miała teraz jak się z tego wyplątać. Miała w tym momencie ochotę skopać mu tyłek przez to jak niemiły dzisiaj dla niej był i za głupie insynuowanie zazdrości. Nie wiedziała tylko dlaczego akurat ta zazdrość ją tak irytowała w tym przypadku, gdzie inaczej by się z niej cieszyła.

/Kosteczka: 6 i 2,
ale idziemy na logiczne myślenie w pojedynkach soł... I love you

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Sro Lis 30 2016, 10:11

Wiedział, że ryby nie wystarczą, jakby na prawdę chciał wygrać to już dawno rzuciłby drętwotą, kiedy tylko się od niego odwróciła po tym jak uderzyła go w brzuch.
- Protego - wypowiedział rzucając tarczę by nie oberwać jej pierwszym zaklęciem. Byłoby katastrofalne w skutkach podczas walki. Wiedział, że zaatakuje. Nie walczyli przecież ani pierwszy raz, ani ostatni. Znali swoje możliwości, a on wiedział, że Andrea nie jest osobą którą można lekceważyć w pojedynkowaniu się. No ale nawet to nie było w stanie wpłynąć na jego nastawienie do walki. Kochał walczyć, więc ostatnie co by chciał to tak szybko ją zakończyć i to jakimś beznadziejnym zaklęciem jakim była drętwota. On jej nie używał, praktycznie nigdy, a tym bardziej w pojedynkach. Dlatego tak często je przegrywał i dzisiaj też już nawet się na to nastawił. Robił to 4fun, jednak nie zamierzał tak szybko przegrywać.
Roześmiał się słysząc jej słowa.
- Na prawdę myślisz, że mi tylko na wygranej zależy? Proszę Cię Andrea, o wiele bardziej będzie mnie później bawiło to jak starasz się to odmienić. - Przez to, że się zajął rozmową, a nie trwającym pojedynkiem to poczuł jak jakaś siła łapie go za kostkę i podnosi. Zawisł do góry nogami, ale nie chciał pozostać jej dłużny, więc również rzucił zaklęcie.
- Levicorpus! - Nie chciał tak sam wisieć, no i jednak skoro chciał z nią dalej rozmawiać to wolał dziewczynę widzieć normalnie, a nie odwróconą o 180 stopni.
Teraz to już tylko nastawił się na obronę przed jej zaklęciami bo domyślał się, że na tym się nie zatrzyma i będzie go okładać jeszcze jakimiś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Sro Lis 30 2016, 10:27

Nim zaklęcie w nią uderzyło, zdążyła obronić się zwykłym protego. W zasadzie to zdążyłaby nawet odskoczyć w bok, ale aż tak bardzo nie chciało jej się ruszać i gimnastykować.
- Oj Aleks... - westchnęła, kolejnym zaklęciem próbując wytrącić mu różdżkę z ręki. Chyba niespecjalnie tego chciała, bo zaklęcie ominęło Ślizgona. To jednak nie powstrzymało jej przed podejściem do chłopaka, który wisząc głową w dół był przynajmniej przez chwilę potulny jak baranek. A potem, kiedy już się przy nim znalazła, bo najwidoczniej był ciekaw co zrobi, jakby nigdy nic złapała go dłonią za włosy i musnęła przelotnie w usta. Tak, igrała z ogniem. Tak, chyba chciała go zdenerwować. Ale jakże świetnie zaczęła się przy tym teraz bawić! Wiedziała jednak, że w tym momencie wystawia się na jego łaskę i niełaskę, bo przecież wciąż trzymał różdżkę w dłoni, dlatego spojrzała na niego z uroczym uśmiechem odsuwając się do tyłu.
- Expelliarmus - przechwyciła jego różdżkę, a potem odczarowała chłopaka i wróciła na podest. Teraz mógł co najwyżej rzucić się na nią z pięściami, chociaż był silniejszy, więc bez problemu mógł zabrać jej magiczny kawałek drewienka z ręki. I chyba nawet by się nie broniła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Sro Lis 30 2016, 10:49

No tak, był w beznadziejnej sytuacji, zatrzymany w zasadzie w bezruchu. Na łasce dziewczyny, co mu się bardzo nie podobało.
Jednak dziewczyna nie miała zamiaru zamęczyć go teraz zaklęciami, kiedy był wystawiony i zawieszony jak worek do bicia. Podchodziła do niego. Co wywołało zarówno zaskoczenie jak i wielkie zdziwienie malujące się na jego ustach. Kiedy była dwa kroki od niego zrozumiał co takiego chce z nim zrobić. O nie!
Nie ma szans.
Nie po tym jak zaledwie wczoraj całowała jakiegoś kolesia.
W innym wypadku by jej nawet na to pozwolił, ale tak to sama myśl o tym go odtrącała, więc jak tylko się nachyliła by go pocałować on wyszeptał:
- Everte Statum. - Przyłożył jej do brzucha swoją różdżkę zatrzymując tuż przed swoimi ustami. Tak, że mogła poczuć jego ciepły oddech wypuszczany w rytm wypowiedzianych słów.
Patrzył się jak silny podmuch podrzuca ją mocno do góry, a może i w dół? Przez to, że wisiał wszystko wyglądało strasznie dziwacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Sro Lis 30 2016, 10:56

Nie miała szans na obronę, ale poniekąd zrobiła to wszystko świadomie. Tylko nie była pewna dlaczego - może górę wzięła zbyt duża pewność siebie, że się zdąży obronić albo że Aleksander nie zrobi jej krzywdy. Zresztą, pojedynkowali się, więc w zasadzie większość chwytów była dozwolona, tak?
Kiedy zaklęcie w nią uderzyło odleciała do tyłu z impetem, przelatując przez wysuwany podest i lądując tuż za nim na nieszczęście w dziwny sposób na boku, niż na plecach. Bolało. Cholernie bolało. Teraz wiedziała dlaczego pełniła rolę sekundanta, amortyzując i odczarowując innych. Jej nie miało nawet co zamortyzować, bo zamiast tłuszczyku zimowego miała same kości, którymi gruchnęła o kamienną posadzkę z głośnym hukiem. Leżała na ziemi próbując złapać oddech, jednak siła uderzenia była tak duża, że robiła to jak ryba pozbawiona wody a i przy okazji chciało jej się wymiotować, po tym jak ujrzała mroczki przed oczami. Ręka, no cóż, chyba była złamana. Takie miała wrażenie, ale wolała się nie ruszać, żeby nie zrobić sobie większej krzywdy, żeby nie sprawić sobie większego bólu i żeby faktycznie nie zwrócić zawartości żołądka na ziemię. "Zdrową" ręką sprawdziła czy chociaż twarz jest w porządku, pomijając to, że okropnie bolała ją prawa strona głowy, na którą upadła. Była w ciężkim szoku, nie wiedząc co się właściwie dzieje wokół, nie wspominając o tym, że różdżka leżała w bliżej nieokreślonym miejscu sali. Podciągnęła ostrożnie nogi pod klatkę piersiową, nakrywając się ręką i zastanawiając się jak się podnieść, żeby nie zacząć płakać z bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Sro Lis 30 2016, 12:08

Nie miał pojęcia, że aż tak źle zniesie to zaklęcie dziewczyna. Mimo wszystko nie chciał jej robić aż takiej krzywdy. On raczej należał do osób, które jeśli krzywdziły to bardziej psychicznie, a nie powodując fizyczne rany. A dźwięk z jaki wydała upadając nie należał do tych które mogłyby go ucieszyć.
- Liberacorpus. - Rzucił zaklęcie wystawiając ręce nad głowę przez co spadając wylądował na lekko ugiętych rękach, zmusił swoje mięśnie do mocnej amortyzacji upadku przechylając jednocześnie ciało tak by wylądować też na brzuchu. Przez co nie ucierpiały w zderzeniu z ziemią jego kości, a jedynie tkanka miękka. Nawet upadać było trzeba umieć. A on już zbyt wiele razy upadał by nie wiedzieć jak to się robi. Podniósł się z ziemi i otrzepując ruszył szybkim krokiem w jej stronę. Przeskoczył kilkoma susłami wysuwany podest i stanął przy dziewczynie, która leżała na ziemi.
- Żyjesz? Ostro uderzyłaś o ziemię - powiedział nachylając się nad nią i zaczął sprawdzać w jakim jest stanie naciskając z umiarkowaną siłą na jej żebra od strony podłogi, te nie wyglądały jednak na połamane, a ból mogła czuć jedynie dlatego, że były obtłuczone. To samo zrobił z jej głową tym razem jednak delikatnie sprawdzając, jedynie czy nie krwawi z żadnego miejsca. Miało to jeszcze jedno na celu. Znów sięgnął ręką i wyciągnął dobrze ukrytą paczkę fajek po czym wyciągnął jednego i odpalił za pomocą różdżki po czym zaciągając się położył się na plecach wbijając wzrok na sufit. Dobrze było znów widzieć świat z właściwej strony. Milczał tak chwilkę po czym obrócił się na bok by spojrzeć na Andreę.
- Ale okropnie wyglądasz - mruknął przecierając jej policzek wolną ręką i podał jej papierosa. I tak nie mógł dłużej palić tego słodkiego papierosa, choć czekoladę lubił to zdecydowanie nie w połączeniu z papierosem.
Zresztą on rzadko kiedy palił, zrobił to raczej by trochę wkurzyć dziewczynę obok i by pomóc jej odpalić papierosa, bo pewnie poczuła ogromną chęć by sobie zapalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Sro Lis 30 2016, 22:08

Nie poruszała się zdając sobie sprawę, że może się to źle dla niej skończyć, kiedy jednak Aleksander do niej podszedł, wysunęła twarz z ukrycia, spoglądając nań. Nie odezwała się ani słowem, spoglądając bez większego entuzjazmu na to co robi. Gdy dotknął jej żeber syknęła z bólu, z głową zresztą było podobnie. Miała wrażenie jakby ktoś zgniótł jej prawą stronę czaszki. Ale to co zrobił na koniec zdziwiło ją chyba najbardziej. Przecież nie palił. To nic. Zapalił JEJ papierosy! Towar deficytowy, po który musi się pofatygować ponownie do Hogsmeade. Nie skomentowała tego jednak, darując sobie jakiekolwiek odzywanie się. Nie miała ochoty z nim rozmawiać, chociaż powoli dostawała olśnienia o co mu chodziło z "kolejnymi ofiarami".
W końcu uznała, że chyba pora spróbować się podnieść. W związku z tym, że leżała na prawej stronie a lewą rękę miała trochę słabszą, musiała podeprzeć się nią o posadzkę i odepchnąć do góry. Próbowała to zrobić jak najwolniej i najdelikatniej, jednak szybko pożałowała swojej decyzji. Ból jaki przeszył jej ciało utwierdził ją w przekonaniu, że ręka jest złamana. Zresztą, zwisała bezwiednie i nie mogła ją poruszyć, a łzy, które pociekły jej po policzkach były tylko tego dowodem. Gdy leżała na ręce w bezruchu nie odczuwała bólu, dlatego uznała, że musi wrócić do swojej bezpiecznej pozycji. Cały ten zabieg znowu przysporzył jej bólu, kiedy jednak leżała z powrotem, czuła się ciut lepiej. Papierosa nie chciała, nie miała na niego ochoty. A to była zła oznaka. Ona nigdy nie odmawiała papieroska, n-i-g-d-y!
- Przynajmniej raz wygrałeś - odezwała się w końcu, a potem kontynuowała dość cichym tonem głosu: - Mówią, że jak seks jest udany to pali się po papierosa, ty tak masz po pojedynkach, co? - nie oczekiwała odpowiedzi, leżąc bezsilnie na ziemi.
- Ten chłopak z wczoraj nie był chłopakiem. Okazało się, że jakaś głupia Francuzka chciała sprawdzić czy jako metamorfomag może być chłopcem. W sumie to ona mnie pocałowała, wtedy kiedy chciałam jej przywalić szczotką do włosów prosto w twarz - powiedziała spokojnie i zgodnie z prawdą (prawie), nie patrząc na Corteza a w martwy punkt niedaleko na ścianie. Potem znowu zamilkła, normując oddech. Od czasu do czasu brała głębszy oddech jakby znowu bała się, że zaraz przestanie mieć taką możliwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Czw Gru 01 2016, 13:18

Obserwował jej starania by się podnieść. Zauważył co ją najbardziej boli i pewnie za moment weźmie ją do pielęgniarki. Być może będzie miał przez to kłopoty, ale w końcu to był tylko pojedynek. Nie atakował jej dla zabawy, zresztą wątpił w to by dziewczyna donosiła na niego i zaprzeczyła o tym, że się jedynie pojedynkowali.
O wiele gorzej by było jakby to mu umarła, jeszcze tego by mu brakowało.
- Najwidoczniej tak. Ale pojedynek musiał być za nudny i przez to, że tak szybko się skończył już mi się nie chce palić - powiedział gasząc papierosa o podłogę i resztę schował do paczki. Bo i tak ledwo co zdążył go odpalić, paczki jednak nie zamierzał jej oddawać. Schował ją głęboko w kieszenie spodni, tak by były trudno dostępne i by czuł jak nagle znikają.
- Więc nawet jeśli kogoś chcesz strzelić w łeb to wystarczy, że cię pocałuje i już ci przechodzi? Nawet jakiś facet którego pierwszy raz widzisz na oczy? To niby normalne? - Nie widział większego sensu w jej tłumaczeniu się. Za to zapamiętał szczegóły które mu podała. Być może kiedyś się to przyda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Czw Gru 01 2016, 16:37

Spojrzała jak zabiera jej paczkę papierosów a to spowodowało, że dostała nagłego przypływu sił. Nie szarżując jednak, przysunęła się jak gąsienica do Corteza tak, że teraz leżała głową na jego udzie a lewą ręką obmacała jego kieszenie w poszukiwaniu swojej własności. Mógł sobie palić, ale nie zabierać. On nie potrzebował nikotyny, ona wręcz przeciwnie - potrzebowała jej jak cholera a każda próba odwyku kończyła się okropnie. Nie skomentowała tego haniebnego występku, kiedy Aleksander postanowił ją nieświadomie ochrzanić. Obróciła się na plecy, spoglądając na niego z niezbyt wygodnej perspektywy.
- Jeśli to ty uciekłeś wtedy z korytarza, to zrobiłeś to w najmniej odpowiednim momencie. W tym samym czasie kiedy zniknąłeś, sprawa się rypła a my się prawie pobiłyśmy - odpowiedziała mniej więcej zgodnie z prawdą, patrząc na niego z niezbyt ładnym wyrazem twarzy. - O co ci chodzi, powiesz mi w końcu? Jesteś zazdrosny? Bo tak mi to wygląda, Aleks - leżała głową na jego udzie, więc nie mógł się poruszyć. A gdyby to zrobił to sprawiłby jej okropny ból fizyczny, którego chyba miała dzisiaj wystarczająco.
- Przecież podobno mnie nawet nie lubisz... - dodała ciszej, zastanawiając się kompletnie nad inną kwestią. Różdżka. Gdzie właściwie była jej różdżka? Może naprawiłaby sobie rękę, czy coś? Zwisająca bezwiednie doprowadzała ją do szału, tak jak Ślizgon, który podpisał zmowę milczenia z samym diabłem.
- A może lubisz, tylko nie chcesz się przyznać? Daj spokój, nie jesteśmy dziećmi - z uporem maniaka kręciła mu dziurę w brzuchu, lewą rękę układając sobie na brzuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Czw Gru 01 2016, 23:29

Siedział, a więc ułożenie nóg i spodni powodował, że kieszenie były zamknięte dla osób zewnątrz jak i dla samego właściciela spodni i nowej paczki fajek o smaku czekoladowym. Ojciec palił, może i te go chociaż trochę uszczęśliwią? Chociaż szczerze wątpił w to, że tamten był fanem tego typu smaków.
A wyrzucić ich przecież nie wyrzuci bo to byłby bezsens. Natomiast handel takim towarem był poniżej jego godności i późniejszej opinii lub tym jak go zapamiętają.
Najważniejsze, że na nic były starania opierającej się na jego nodze ślizgonki. Znów przejechał dłonią po jej twarzy, tym razem jednak od czoła aż za ucho zgarniając jej z twarzy wszystkie włosy, które mogłyby przeszkadzać, a których sama nie mogła zagarnąć przez niesprawną rękę.
- Szkoda więc, że prawie. Jakbym usłyszał walkę to z pewnością bym się wrócił popatrzeć jak się szarpiecie za włosy - odpowiedział ironicznie nie zwracając uwagę na jej minę. Czym niby miało być to PRAWIE? To niby usprawiedliwienie tego co widział. Trochę jednak za mało by wywołać u niego reakcję tupu "A no to spoko".
- Ale kto tak niby powiedział? - zapytał się i jego wyraz twarzy faktycznie zdradzał zaskoczenie.
- Nigdy nie mówiłem, że cię nie lubię... To prawda, ciskam o wiele, wiele, wiele... - Wyglądał tak jakby mógł to powtarzać jeszcze z dziesiątki razy, ale po trzech dał już sobie spokój.
- Gorszymi słowami, ale to nie jest przecież jednostronna wymiana. Serio wydaje ci się, że jakbym cię nie lubił to leżałabyś tak teraz? Ja tutaj bym siedział obok ciebie? No proszę cię... Prędzej byś tak wisiała jak ja chwilę temu, z połamaną ręką, patrząc się na swoją różdżkę, którą bym położył zaledwie metr od ciebie. Płacząc i błagając by ktoś wszedł do tej sali - mówił powoli, tak by wszystko mogła sobie dokładnie wyobrazić.
- A jednak siedzę tutaj i mimo wszystko jest mi głupio, że tak cię załatwiłem - dokończył odwracając gdzieś wzrok w stronę wejścia, bo widocznie mówił prawdę i nie chciał patrzeć się jej teraz w błękitne oczy.
- To nie kwestia zazdrości An. Po prostu zaledwie kilka godzin temu całowałaś się z jakimś typem, nie ważne czy to przemieniony, czy nie. A teraz próbowałaś pocałować mnie. To trochę ohydne z mojego, męskiego punktu widzenia. Dlatego oberwałaś, bo w innym wypadku to skończyłoby się zupełnie inaczej Gandzia. - Wydawało mu się, że wytłumaczył się jak najlepiej tylko mógł, omijając jednocześnie kilka niewygodnych kwestii.
Dziadek byłby z niego dumny.
Szkoda tylko, że on sam nadal czuł się dziwnie dotknięty jak ich zobaczył. Jak i z tego powodu, że jej słowa niebezpiecznie zahaczały o prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Pią Gru 02 2016, 00:07

Wysłuchała go z należytą uwagą czując, że w końcu się przed nią otwiera. Czasami nie wiedziała co ma myśleć o ich relacji, natomiast każda próba podejścia chłopaka kończyła się po dwóch zdaniach. Teraz było inaczej, czuła to i miała wrażenie, że trafiła w czuły punkt. Co mu miała powiedzieć? Że w zasadzie nie chciała go pocałować, tylko cmoknąć i zirytować bardziej? Dla niej to była ogromna różnica, jak widać dla Ślizgona nie do końca. Rozumiała jednak, że czuł wstręt i nie wiedzieć czemu zasmuciło ją to. Przeważnie potrafiła ukrywać emocje, w przypadku Aleksandra nie bardzo jej to wychodziło - przeważnie gdy próbowała, wiedział, że ściemnia. Dlatego teraz nie próbowała wpuszczając na twarz grymas smutku i rozżalenia jednocześnie.
Czasami nie miała pojęcia co robi i robiła wszystko wszystkim na złość, sobie też. Chłopcami się bawiła i w pewnym momencie stało się to jej nałogiem, którego nie mogła się pozbyć. Uznała, że skoro nie nadaje się do związków, to może wszystko. Bo to jej życie. Jej sprawa i jej wybór, którego najwyżej będzie się wstydzić. Już na niego nie patrzyła. Spoglądała teraz przed siebie ze skruszonym wyrazem twarzy rozważając wyszycie sobie na ubraniu szkarłatnej litery. A najlepiej wypaleniu jej sobie na środku czoła.
- Mogłeś zareagować - zarzuciła mu po dłuższej chwili, nie wiedząc co odpowiedzieć. Nie chciała wylewać teraz gorzkich żali i pokazywać się od strony ofiary. Odetchnęła głęboko, licząc w myślach do dziesięciu.
- Dobrze, skoro sobie rozmawiamy szczerze to coś jeszcze chcesz dodać? Aleks, widzisz we mnie kogoś więcej niż koleżankę? - nie przemyślała swoich słów, jednak czuła głębi ducha, że prędzej czy później dojdą do tego tematu to po co mieli odwlekać? Oczekiwała szczerzej odpowiedzi, w myślach zastanawiając się co by zrobiła, gdyby spytał o to samo. Wiedziała, że nie podkochuje się w nim, jednak czuje na pewno coś więcej i jednocześnie coś dziwnego, wykraczającego na pewno poza poziom dobrych kumpli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Nie Gru 04 2016, 12:30

Nie miał pojęcia dlaczego tym razem się przed nią otworzył, dlaczego w ogóle starał się wytłumaczyć swoje zachowanie i fochy. Może mimo wszystko chciał być wobec niej chociaż trochę w porządku? Nie chciał ciągle się przecież z nią drażnić i doprowadzić do tego, że ich dziwna zabawa przemieni się w prawdziwą wojnę. A on bawił się przy samej krawędzi, między jednym a drugim.
- Niby jak? W ogóle po co? Nie jesteśmy ani parą, ani nikim takim - odburknął, nie wiedząc jak nawet nazwać ich relacje. Przyjaciółmi nie byli. Nie uważał w ogóle czegoś takiego jak przyjaźń męsko-damska za możliwą. Oczywiście należy teraz dodać, że chodzi o MĘSKO-damsko relację, a nie damsko-damską...
Z drugiej strony nie chciał mówić, że nie są przyjaciółmi. Bowiem z drugiej strony to pomógłby jej bez chwili zastanowienia podczas zagrożenia. I możecie być pewni, że wtedy byłby nieźle wku...rzony i postępowałby z jej napastnikiem najbrutalniej jakby tylko mógł. No i nie była mu przecież też obojętną osobą, więc i z tego powodu nie był w stanie tego powiedzieć.
Jej kolejne pytania tylko nasiliły wątpliwości co do tego, że dał się dziewczynie wciągnąć w te gierki i omawianie ich problemu.
Po dłuższej chwili zbierania myśli westchnął głęboko.
- Nie wiem Andrea. Już samo określenie koleżanka w moim przypadku zdaje się być niecodzienne. Nie mam za wiele takich osób. Ale tak, wydajesz mi się być już ponad innymi koleżankami. Tak samo jak Lena, ale tutaj jest też całkowicie inaczej... - urwał bowiem nie był pewny, czy go rozumie. - Jeśli wiesz o co mi chodzi - dodał spoglądając na nią uważnie i starając się wyczytać z jej twarzy, czy faktycznie go rozumie.
- Nie widzę jednak jak na razie nas jako pary. I nie wierzę, że ty możesz myśleć inaczej. Znamy się nie od dzisiaj, wiemy jak postępujemy z innymi osobami. Jak bawimy się ludźmi. Każdy w swój sposób i choć może mi się nie podobać twój sposób, to czy mam coś tutaj do gadania? - Dokończył, wylewając wszystkie swoje myśli. Było to dla niego dziwne uczucie. Nie robił tego za często. Praktycznie nigdy tego nie robił.

______________________

Serce! Wszystko zaczyna się od serca które wierzy,
Przepowiednie, wiara, modlitwa… to wszystko formy magii.
Cuda przytrafiają się tylko tym, którzy wierzą. To prawda.


Wierz w istnienie magii,
wierz w swoją własną siłę…
Tylko ci, którzy wierzą w te dwie rzeczy. mogą używać magii.

Czarodziejska czcionka Aleksandra do listów: Parisienne

king  Władca Klonów  farao
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Nie Gru 04 2016, 15:26

Tak, mogło to wyglądać tak, że wciągnęła go w kolejną głupią gierkę, napawając się nieświadomym tego Aleksandrem. Mogła to zrobić, a jednak nie zrobiła. Zapytała szczerze i w zasadzie Cortez był jedyną do tej pory osobą, która nie padła ofiarą jej gry. Dlatego kiedy powiedział co myśli chyba pożałowała, że zapytała. Leżąc na jego nodze, przeniosła z powrotem spojrzenie na jego twarz i nagle spochmurniała. Wkurwiła się. Ale nie wiedziała czy dlatego, że czuje do niego coś więcej, czy dlatego, że śmiał to ukrywać taki czas. Ewentualnie dlatego, że w ogóle nie powinien jej mówić takich rzeczy.
Kto jak kto, ale Aleksander po tylu latach znajomości potrafił odczytywać jej mimikę i reakcje, dlatego bez problemu mógł wyłapać, że jest wściekła. Zacisnęła zęby, wargi złączając w cienką linię i pokracznie podniosła się do pozycji siedzącej. Wtem, odwróciła się do niego bokiem. Bezwładna i boląca ręka tylko podsycała jej zdenerwowanie.
- Chyba sobie ze mnie kpisz - odezwała się nagle, zgarniając włosy za ramiona. - Sugerujesz, że jestem kimś więcej i że coś do mnie czujesz, a potem nagle mówisz, że nie widzisz nas jako pary? - jako kobieta pominęła kluczowe "na razie" w jego wypowiedzi. Miała ochotę mu przywalić, ale lewą rękę miała słabszą i zresztą, podpierała się nią o ziemię.
- Skoro sobie tak uroczo gawędzimy to moja kolej, żeby coś powiedzieć. Już dawno przestałam cię traktować jak zwyczajnego kolegę. Tylko ci tego nie powiedziałam, żeby nie spieprzyć nam relacji, przecież od zawsze mówisz, że kobiety, miłość i związki są fuj. Nie mogę sobie znaleźć faceta, bo wszystkich do ciebie porównuję i żaden nie jest ani odpowiedni ani kurwa nawet lepszy od ciebie - pokręciła głową, podnosząc się ledwo na proste nogi. Poczuła dziwną ulgę, kiedy w końcu powiedziała to na głos, ale tylko przez chwilę. Wzrokiem wyszukała swojej różdżki i gdy dostrzegła ją kilka metrów dalej, podeszła do niej, wzięła w palce i wycelowała w swoją złamaną rękę.
- Asinta mulaf - dzięki temu chociaż na chwilę przestanie boleć. Nie próbowała sobie sama naprawiać złamanej kości uznając, że tym zajmie się pielęgniarka. Jeszcze miała resztki zdrowego rozsądku. W końcu wróciła na miejsce i stojąc przed Ślizgonem, wyciągnęła w jego stronę rękę.
- Oddaj mi papierosy - obrażona na cały świat księżniczka patrzyła mu prosto w twarz, nie zważając na to, że swoimi słowami pewnie zrobiła mu jeszcze większy mętlik w głowie, niż dotychczas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Nie Gru 04 2016, 17:41

Była zła i smutna, widział to doskonale. I nawet jak przeważnie sprawiało mu to przyjemność to teraz się z tym źle czuł.
- Na razie. - A on jako facet chciał wypomnieć jej to czego starała się nie usłyszeć. - To moja wina, że nie widzę nas chodzących sobie razem po Hogwarcie za rączkę i pokazywania jacy to jesteśmy szczęśliwi razem? Jak ani razu nie daliśmy rady nawet normalnie pogadać. Zresztą ja nie wiem, czy potrafię być z kimś razem - dokończył wstając z ziemi i otrzepując swoje spodnie z pyłków i kurzu patrzył się w jej stronę kiedy szła po różdżkę. Zapomniał o niej przez te wyzwania, dlatego jej nawet nie przywołał.
- No i co? Mam się cieszyć z tego powodu, że przeze mnie musisz być sama? Co więc ode mnie oczekujesz? - odpowiedział dziewczynie chowając różdżkę do kieszeni i wyciągając paczkę fajek. Podrzucił ją dziewczynie. Niestety nie zapomniała o nich, więc i kolejna próba zmuszenia jej do rzucania tego nałogu się nie udała.

______________________

Serce! Wszystko zaczyna się od serca które wierzy,
Przepowiednie, wiara, modlitwa… to wszystko formy magii.
Cuda przytrafiają się tylko tym, którzy wierzą. To prawda.


Wierz w istnienie magii,
wierz w swoją własną siłę…
Tylko ci, którzy wierzą w te dwie rzeczy. mogą używać magii.

Czarodziejska czcionka Aleksandra do listów: Parisienne

king  Władca Klonów  farao
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Nie Gru 04 2016, 17:50

Nie spodobało jej się to, że wstał - była od niego dużo niższa, dlatego kiedy stała zaledwie pół metra przed nim musiała zadzierać głowę do góry, żeby na niego popatrzeć. A to jej się nie podobało. Odebrała swoją własność, chowając ją do kieszeni.
- Daj mi święty spokój - westchnęła ciężko, przecierając ręką twarz. Zaczęła się wyjątkowo źle czuć z powodu tej rozmowy, dlatego odwróciła się bokiem do niego, spoglądając po sali.
- Nie mówi się takich rzeczy... nie mówi się takich rzeczy, wtedy kiedy nie ma się pewności, że druga strona nic nie czuje - spuściła trochę z tonu, jednak dalej była zdenerwowana. - Mówisz, że nie możesz na razie ze mną być a zaraz potem twierdzisz, że nie nadajesz się w ogóle do bycia z kimś. Super, ale co ja mam teraz z tym zrobić? - ponownie spojrzała na chłopaka, mając teraz chyba najbardziej zrezygnowaną minę, niż kiedykolwiek przez całe swoje życie.
- Zresztą, powiedziałam ci właśnie, że czuję do ciebie coś więcej a ty nawet nie zareagowałeś. Nie wiem czy damy radę dalej się kolegować, Aleks - uśmiechnęła się ponuro, dodając te zdania prawie niesłyszalnym szeptem. W tym momencie miała w sobie tak dużo sprzecznych uczuć i emocji, że wolała chyba po prostu wrócić do dormitorium. I tak chciała zrobić, dlatego odwróciła się bez słowa na pięcie kierując się powoli do drzwi. Nie sądziła, że chłopak w ogóle zareaguje na jej słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 552
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza sala Klubu Pojedynków   Pon Gru 05 2016, 17:39

Aleksander zdecydowanie nie był jednym z tych ułożonych i postępujących wedle sztywnych reguł dobrego wychowania angolem. Którzy z gracją kłaniali się damom i całowali ją w rączkę. I nie ważne jakby się starał za takiego uchodzić to i tak wychodził na dupka i czasami na zimnego drania. Chociaż to ta pierwsza wersja tutaj przeważała, dlatego też nie rozumiał tego dlaczego porównywała go do innych facetów. Do ideału było mu daleko.
Nawet teraz nie wiedział jakby tu pocieszyć dziewczynę, nie posiadał prawie w ogóle empatii, a już szczególnie nie był pocieszycielem. Nigdy nie wiedział co powiedzieć. Więc na razie jedynie stał i słuchał jej. W końcu i tak kazała dać jej spokój. Tylko z drugiej strony to była baba... Taka typowa. Więc coś musiał wymyślić i to szybko bowiem zaczęła zbierać się do wyjścia.

- Czekaj - wyszeptał jej do ucha stając za nią błyskawicznie i niczym śmierciotula objął całą dziewczynę, delikatnie, bezszelestnie, omijając sprawnie obolałą rękę.
Była od niego o wiele niższa więc jedną ręką oplótł ją w pasie, a drugą ponad klatką piersiową i przyciągnął do siebie nie pozwalając jej odejść.
- Zupełnie nie mam pojęcia co o tym mam myśleć. Po raz pierwszy nie wiem co mam zrobić, rozumiesz to An? To ty doprowadziłaś mnie do takiego stanu. Ale wiem jedno. Nie chcę byś odchodziła tak jak teraz, w ten sposób - szeptał dalej mając opartą głowę ponad jej nieobitym ramieniem. Czuł na swojej twarzy jej skórę przez przylegające do siebie ich policzki.

______________________

Serce! Wszystko zaczyna się od serca które wierzy,
Przepowiednie, wiara, modlitwa… to wszystko formy magii.
Cuda przytrafiają się tylko tym, którzy wierzą. To prawda.


Wierz w istnienie magii,
wierz w swoją własną siłę…
Tylko ci, którzy wierzą w te dwie rzeczy. mogą używać magii.

Czarodziejska czcionka Aleksandra do listów: Parisienne

king  Władca Klonów  farao
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mniejsza sala Klubu Pojedynków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Mniejsza sala
» Sala Klubu Magii Nut
» Sala Klubu Prostej Kreski
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-