IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Amfiteatr na końcu głównej ulicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35509
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 00:05

First topic message reminder :


Amfiteatr na końcu głównej ulicy

Leśny amfiteatr, niesamowicie klimatyczny i przyjemny. Akustyka tego miejsca zachwyci nawet największego sceptyka, a wydarzenia rozgrywające się na scenie są doskonale widoczne z każdego miejsca na widowni. Cóż tu więcej mówić, ten amfiteatr jest idealny na wszelakie wystąpienia!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Galeony : 130
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Paź 22 2015, 17:24

Tonka sama nie wiedziała, ile tam siedzi. Bezgłośnie analizowała swoje zachowanie. Na Merlina, Carter uzna ją za wariatkę. A może i była wariatką? Tak, to na pewno to - po prostu zwariowała. Nie miała pojęcia czemu, ale stwierdziła, że najwyraźniej jest obłąkana. Powinna zostać wpięta w kaftan bezpieczeństwa, żeby przypadkiem znowu kogoś nie oblać piwem. Nie wiedząc czemu, uśmiechnęła się na tę myśl. Okej, oficjalnie zostało to potwierdzone - jest szalona.
Drgnęła, gdy Carter objął ją ramieniem, a słysząc jego słowa zadrżała lekko. Jak ona podle się zachowała. Chłopak też nie był święty, ale to ona spowodowała całą tę sytuację i miała teraz wyrzuty sumienia zarówno w stosunku do niego jak i do Morticii. Może zrobi jej ciastka, z nadzieją, że dziewczyna nie zamorduje jej swoim wężem?
Tonia zgarnęła włosy z twarzy, po czym obrzuciła Cartera bezsilnym spojrzeniem. Bo naprawdę nie miała już siły. Delikatny dotyk chłopaka sprawił, że objęła go mocno w pasie, wtulając twarz w jego pierś. Kiedyś już tak robiła, ale tym razem nie było tak jak zwykle; czuła, że coś jest inaczej. Odetchnęła głęboko, przy okazji wdychając zapach chłopaka, ten jego typowy zapach, który tak lubiła.
- Tęsknię za domem - wyszeptała. - Za naszym Salemskim halloween, gdzie nikt nikogo nie podpalał, za rodzicami, za bratem i za naszymi relacjami, kiedy nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Ale wiem, że ty też strasznie tęsknisz, a się tak nie zachowujesz. Nie wiem co mi odbiło, tak strasznie cię przepraszam.
Nie śmiała odezwać się głośniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Paź 22 2015, 17:46

Dom.
Tak, on też za nim tęsknił, ale po prostu nikomu o tym nie mówił. Przecież jeśli powiedziałby o tym komuś, to pewnie uznaliby go za mięczaka, nie? Chłopakowi nie wypadało tęsknić.
Gdy Tonia wtuliła się w jego pierś, przez chwilę poczuł, że wszystko jest jak dawniej. Zdał sobie jednak sprawę, iż wiele rzeczy się zmieniło. Teraz zachowywał się w stosunku do niej jakoś... inaczej. Oczywiście dalej byli przyjaciółmi, ale chyba w jakiś inny sposób. Nawet nie zauważył, kiedy coś się zmieniło.
- Wiesz, że nie mogę się na Ciebie gniewać. Masz rację, Hogwart to nie to samo co Salem. Też chciałbym wrócić do domu. - powiedział odrobinę głośniej, ale dalej na tyle cicho, że ktoś, kto stałby w odległości pięciu metrów od nich, nie byłby w stanie usłyszeć co mówi. - Nie mieliśmy wyboru. Musieliśmy wybrać inne szkoły, bo co nam zostało? Żadne z nas nie chce przecież skończyć jako niewykształcony matoł. - dorzucił. Taka była prawda. On sam długo zastanawiał się, czy nie wybrać innej szkoły w Ameryce, ale jego mama powiedziała, że Hogwart to najlepszy wybór jakiego może dokonać.
- Nie martw się. Za jakiś czas na pewno będzie lepiej. Wszystko się ułoży. - przynajmniej on miał taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Galeony : 130
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Paź 22 2015, 21:04

Tonia odetchnęła z ulgą. Cieszyła się, że Carter się na nią nie gniewał i że znowu miało być dobrze. O jeden problem mniej. Zresztą, z Wrightem reszta problemów nie będzie już taka straszna i wszystko jakoś się rozwiąże. Na słowa o niewykształconych matołach Tonka nie mogła powstrzymać śmiechu, chociaż oczywiście miał rację. Cart miał wyjątkową zdolność nagłej, kompletnej zmiany atmosfery.
Jednak coś jej tu nie odpowiadało. Może był to fakt, że lubiła patrzeć rozmówcy w oczy, a w tej pozycji nie miała takiej możliwości? Dlatego też po chwili odsunęła się delikatnie, by położyć dłonie na ramionach Cartera i praktycznie podciągnąć się na nich. Usiadła mu na kolanach okrakiem, jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie, chociaż po jej ustach plątał się zadziorny, prawie wyzywający uśmiech. Dłonie Tonii powędrowały przez ramiona na kark chłopaka. Oczywiście była to kwestia wygody, a nie świadomości dziewczęcia, jak Wright lubi być tam dotykany.
- Mam taką nadzieję - odpowiedziała na jego wcześniejsze słowa, unosząc głowę tak, by spojrzeć mu w oczy. Pogłaskała go delikatnie po karku. - Wybacz za tę zmianę pozycji bez uprzedzenia, ale lubię oglądać twoją twarz podczas rozmowy. No, bez rozmowy też - powiedziała z rozbawieniem, widząc minę chłopaka.
A wszystko to było zupełnie przyjacielskie, chociaż czuła jego oddech na policzku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11680-carter-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11684-relacje-cartera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11688-poczta-cartera#312539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11685-carter-wright




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Paź 23 2015, 15:57

- Nie no, spoko. - rzucił niepewnie, gdy dziewczyna usiadła mu na kolanach. Nie żeby miał z tym jakiś problem, ale poczuł się... dziwnie. Popatrzył jej w oczy starając się rozszyfrować, co nią kieruje. Przecież byli przyjaciółmi. W sumie najwidoczniej żadne z nich nie czuło się skrępowane, więc uznał, że to normalne. Przecież nie było w tym nic dziwnego, nie?
- W wakacje pewnie pojedziemy do domów. Chyba nie będziemy musieli tutaj siedzieć, nie? - wrócił do tematu Salem. Już chciał wakacje. Chciał się zobaczyć z rodzicami i w ogóle musiał poprosić o nową miotłę, bo jego stara spłonęła, a do wyjazdu nie zdążył kupić nowej. - Myślałaś już o tym, czy zostaniesz tutaj na studia? - niósł pytająco brwi. On sam sporo o tym myślał. Stwierdził, że chętnie zostałby, aby skończyć tutaj edukację, ale z drugiej strony przecież to jest tak daleko od domu... W tym miejscu wszystkie jego słowa, wydawały się być bardzo głośne. Gratulacje, udało się wam. Pomyślał o grekach, którzy specjalnie zaprojektowali swoje teatry właśnie w ten sposób, żeby dźwięk dało się usłyszeć w każdym miejsc na widowni. Zastanawiał się, czy gdyby ktoś usiadł na samej górze, zdołałby usłyszeć, o czym właśnie rozmawiają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Lut 18 2016, 21:48

Świeże powietrze na które wyszli bardzo szybko w jakiś sposób jej pomogło. Dzięki temu umiała się trzymać całkiem prosto drogi. Nie zmieniło to jednak faktu, że szła uczepiona jego ręki. Przezorny zawsze ubezpieczony. Zresztą no nie mówcie mi, że nie był z tego powodu zadowolony. Szczególnie, że szli. I szli. I końca nie było widać. Ale ona doskonale wiedziała gdzie zmierzają. Była tam wprawdzie tylko raz, więc po drodze zgubili się może ze 3 razy, z czego 2 razy musieli się wracać (co skwitowała tylko szybkim ups, to nie tędy). Ostatecznie jednak po jakimś czasie udało im się dotrzeć.
Jest! Amfiteatr. Zasypane śniegiem mnóstwo kamiennych ław. Kiedy dotarli puściła jego ramię, ale złapała za dłoń i ciągnęła na sam dół aż w końcu pojawili się na czymś w rodzaju sceny.
- Echooooo – Krzyknęła w przestrzeń, a niosący się dźwięk wystarczył okoliczne ptaki sprawiając, że z jednego z drzew spadł śnieg. Em... Prosto na głowę Lucasa. To nie było zamierzone. Tak jak to, że dziewczyna zaczęła się cicho z niego śmiać. Szybko jednak zagryzła wargę by się uciszyć. Nie chciała żeby pomyślał, że... Nie no, wyglądał naprawdę zabawnie. Ciekawe, czy przy okazji wleciało u coś za kołnierz! Jeśli tak, to może przynajmniej on wytrzeźwieje. Bo ona? Cóż. Na pewno jest pijana skoro oparła się plecami o zimny kamień i nawet nie czuła chłodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Lut 18 2016, 23:14

Dzisiejszy wieczór należał do tych spokojnych, mroźnych i oświetlonych blaskiem księżyca. Dosłownie wszystko było widać jak na dłoni, co nieźle wspomogło Lucasa który prowadził siebie oraz znajomą. To znaczy ona go prowadziła, ale to Titi trzymała się Ślizgona bo nie był tak bardzo pod wpływem. Kilkukrotnie pogubili się, wydawało mu się że nawet dwa razy byli w tym samym miejscu przez drobne niedopatrzenie. Na jej krótkie przeprosiny po prostu mruknął coś cicho dając tym samym znać kobiecie że nic się nie stało. W końcu ujawnił się im oczom Amfiteatr, konstrukcja którą niekiedy widział przechodząc tak po prostu nieopodal lecz nigdy nie był na tyle blisko by móc się wpatrzyć jakoś w urok tej budowli. Oparł się o drzewo by chwilę odsapnąć gdy nagle ni stąd, ni stamtąd spadła na niego mała hałda śniegu. Miał głowę opuszczoną ku ziemi, co tylko pomogło by śnieg dostał się na nieco rozgrzane plecy studenta. Wyprostował się nagle jak oparzony i odsunął od drzewa mało co nie wpadając na nią. Szybkim ruchem po prostu objął ją jedną ręką by oboje nie runęli na ziemię.
- Było blisko, to chyba Ciebie powinien ocucić śnieg. Może powinienem mu w tym pomóc, w końcu jestem silniejszy.. a śnieg jest tuż pod naszymi stopami? - Spojrzał na nią wymownie jakby to była jakaś chora propozycja, albo żeby pokazać że może teraz zdziałać całkiem sporo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Lut 18 2016, 23:46

Gdyby się przewrócił w jakąś zaspę byłoby zdecydowanie śmieszniej. Nie wierzę, że byłaby wtedy w stanie się pohamować. Aczkolwiek gdyby przy okazji jeszcze ją śniegiem obrzucił to na pewno by się ocknęła chociaż na chwilę z tego swojego poalkoholowego stanu. Jednak mimo wszystko nie dało się tak szybko wytrzeźwieć i wiedziała, że dzisiejszy wieczór skończy się jutro przynajmniej bólem głowy. Na szczęście nigdy nie odchorowała w jakiś gorszy sposób popijaw. Może wszystko przed nią skoro nadużywać alkoholu zaczęła dopiero jakiś miesiąc temu. Oby nie. Mimo wszystko damie nie przystoi. Chociaż ile w tym momencie w niej było damy... Można się kłócić na ten temat.
Kiedy ją objął mógł od razu poczuć, że cała zadrżała. Oczywiście nie chodziło tutaj o zimne ręce czy coś, ale właśnie o jego dotyk. Wpatrywała się w niego z dołu (bo była niższa jak na kobietę przystało) i zastanawiała się czy jest jakaś możliwość wybronienia się z jego chorego pomysłu.
- Nie! Zrobię wszystko tylko mnie tak nie kaaaarz – Przeciągnęła ostatnie zdanie mając nadzieję, że to zdanie uchroni ją przed spotkaniem z zimnym puchem. Jeszcze by się rozchorowała czy coś, a tego przecież nie chcemy, prawda? No przecież by jej tego nie zrobił. W każdym razie wpatrywała się w niego błagalnym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 00:24

Nie wiedział czemu ale uwielbiał to uczucie kiedy miał nad kimś przewagę, po prostu kochał gdy ktoś prosił czy też błagał. Uśmiechnął się i odgarnął kosmyk włosów opadający jej w tej chwili na twarz, dodając.
- Nie zrobię tego, ze względu na to że rumieńce od zimna dodają Ci urody. Księżyc rozświetla twoją urodziwą twarz, aż szkoda by było mi stracić taki widok sprzed twarzy. - Ułożył dłonie na jej biodrach i spoglądał na nią z góry, był wysoki to fakt. Ale nie zapominajmy że Titi jest kobietą, a nie wszystkie mają po metr osiemdziesiąt wzrostu. Spoglądał jej głęboko w oczy, a to akurat było ciekawe. Bo tymczasem on zatracił się w jej oczach, gdy zazwyczaj to Lucas ma tę specyficzną parę ciemno-brązowych oczu. Chciał zobaczyć jak to się dalej potoczy. Jeżeli dziewczyna zechce zadziałać, to Ślizgon na pewno zareaguje pomagając jej w tym. Oboje byli wstawieni, co tylko nasilało ich emocje i równie dobrze mogą one poprowadzić do ciekawych rzeczy. Głowa jakoś przestała go boleć, a smutki codziennego życia zniknęły gdzieś w dali. Teraz liczyli się tylko oni, Lucas coraz mniej kontrolował swoje emocje i coraz bardziej pokazywał jej ze mu na niej zależy w jakimś stopniu. Alkohol czyni cuda, zwłaszcza w takich ilościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 08:35

Natomiast Titi w całej tej sytuacji czuła się bardzo niepewnie. Była tym typem osoby, który zazwyczaj nie pozwala się dominować. Owszem – często grała słodką dziewczynkę, ale nawet wtedy rzadko komu pozwalała na kontrolowanie sytuacji. Zawsze starała się trzymać wszystko za sznurki żeby życie toczyło się tak, jak ona to sobie wyobrażała. Jak wiadomo jednak los płata różne figle i nie zawsze jej to możliwe. I takim chaosem w oazie spokoju była Lilith czepiająca się jej jak rzep, Nathaniel, który czerpał radość z irytowania jej i naruszania przestrzeni osobistej i właśnie Lucas.
- Ja... Wiesz... Dziękuję... - Już teraz nie jestem pewna, czy te rumieńce nadal były od zimna. Ale on nie musiał o tym wiedzieć. Poza tym serce waliło jej jak oszalałe. Aż miała wrażenie, że to słychać. Nie wiedziała jak to się stało, ale pozwoliła mu naruszyć praktycznie każdą nietykalność. Nie pozwalała sobie na takie zbliżenia od bodajże 1,5 roku. Więc jej 1,66 m wpatrywało się w niego z dołu takie bezbronne i zastanawiające się co przyniesie następna chwila. Nie odrywała się od jego ciemnych oczy nawet na chwilę. Były jak otchłań, która ją wciągała.
Już nie wiem, czy to alkohol, czy to może sama dziewczyna pomyślała o wykonaniu kolejnego kroku. Tak czy siak stanęła na palce i zbliżyła się do niego. Sprawiła, że ich wargi dzieliły już tylko centymetry. I w ty momencie się zatrzymała. W jej głowie pojawiły się myśli „Co ty robisz? Z obcą osobą, na dworze. To do ciebie niepodobne...”. Taka masa myśli pojawiła się w jej głowie. Nie przysunęła się bliżej ani też nie odsunęła. Czuła jego ciepły oddech. Ciekawe jak wiele będzie z tego jutro pamiętać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 11:54

Titi mimo tego że stała na palcach dalej była nieco niska. Lucas postanowił jej w małym stopniu pomóc, zjechał dłońmi pod jej pośladki i dźwignął ją powoli ku górze. Czemu powoli? Żeby nie dostała nagłego szoku, jej zmysły są nieco uśpione i nie chciał by dzięki niemu znalazła się na ziemi. Zapewne Titi musiała objąć go nogami w talii by nie spaść, Ślizgon objął ją w pasie rękoma i skrzyżował je za jej plecami. Zbliżył się powoli, zetknął się z jej nosem i długo się w nią wpatrywał. Badał jej charakter, wolę i buzujące w niej uczucia.
Zetknął się swoimi ustami z jej, początkowo tylko musnął delikatnie dolną wargą jej górną. Byli na tyle blisko że mogli po prostu poczuć co pili zaledwie kilka chwil temu, a łączące się dwa oddechy tylko i wyłącznie rozpalały obie twarze jak żar z ogniska. Złączył wreszcie ich usta, dając przy tym pokaz tego że to on ma ochotę w tej chwili dominować nad nią. Jeżeli będzie chciała żeby było na odwrót.. no cóż, będzie musiała się nieźle postarać bo student nie da tak łatwo za   wygraną. Co ciekawe, jego dłonie były wręcz gorące. Przynajmniej tak mu się wydawało, ponownie  ułożył dłonie na jej biodrach wykonując proste ruchy góra-dół. Jak bardzo będzie tego żałował.. dowie się niedługo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 14:53

Kolejna impreza. Jedna z wielu których zapamiętanie jest nic nie znaczącą myślą. Już dawno obiecała Des pójście do baru. Wolała jak dziewczyna wychodziła z nią niż z innymi. Pomimo głupich pomysłów jakie czasami przychodziły im do głowy Oriane czuła się odpowiedzialna za nią. To właśnie ze świadomością przypilnowania jej wyszła z nią. Niestety, tolerancja na alkohol w jej przypadku była niska. Wystarczyło pół butelki ognistej bądź trzy piwa kremowe, a już świat stawał się dla niej weselszy i bardziej przyjazny. Zazwyczaj, aby stan ten minął w szybkim tempie, wychodziła na mały spacer. Pomagało to, dzięki czemu mogła dalej się alkoholizować.
Okrywając się szczelniej płaszczem , choć wcale nie odczuwała zimna, ruszyła w tylko sobie znanym kierunku. Ciemność jak i ogień przerażały ją najbardziej, jednak dzisiejsza noc była na tyle jasna, iż nic nie było w stanie jej przestraszyć. Dotarłszy na miejsce uśmehnęła się lekko przypominając sobie jak śpiewała tutaj specjalnie dla Des. Jeszcze nigdy wcześniej nie zrobiła czegoś takiego. Z każdym krokiem robiło jej się coraz cieplej na sercu. Jednak uczucie to minęło w jednej sekundzie. W sekundzie w której to zpbaczyła osobę której nie spodziewała się tutaj spotkać. Na początku myślała, iż to zupełnie obcy ludzie chcący spędzić trochę czasu ze sobą. Jednak prawda okazała się brutalniejsza niż mogła przypuszczać.
- Lucas... - cichy szept wyrwał się z jej ust. Jednak nie na tyle cichy aby osoby stojące przed nią go nie usłyszały. W tym momencie żałowała, iż jest tak jasno na dworze, gdyż nie chciała aby widział on w jakim jest szoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 19:43

Szok mimo wszystko był nie mały. Nie spodziewała się, że będzie aż tak śmiały. Nie trudno było zauważyć, że chłopak raczej skacze z kwiatka na kwiatek i dzięki temu jest wprawiony w boje. Doskonale wiedział jak ją złapać, żeby tym bardziej odpłynęła – uwielbiała być w ten sposób noszona. Trzymała go nogami na tyle mocno, żeby nie spaść, a jednocześnie na tyle delikatnie by wydać się lekka jak piórko i 'wygodna' w niesieniu. Z otwartymi oczami wciąż zaglądała w niego. Czyżby jednak się nie zamierzał zdecydować na to, na co pod wpływem alkoholu mu pozwoliła? Jestem na 100% pewna, że na trzeźwo nie byłaby taka łatwa.
Kiedy ich usta się zetknęła po raz kolejny zadrżała. Tym razem na tyle mocno, że mógł to poczuć. Zdecydowanie lekki swąd ognistej whisky jej w tym momencie nie przeszkadzał. Praktycznie nie zwracała na to uwagi. I stało się. Nawet chwili nie zajęło jej zastanowienie się nad kolejnym ruchem. Odwzajemniła pocałunek niemal natychmiast przeradzając go w mocny i głęboki. Takie niesamowicie czułe cmoki były przyjemne w stałych, romantycznych związkach. A ani Lucas, ani Titi nie myśleli o stabilizacji, prawda? Tak czy siak objęła go mocno rękami za szyję na wszelki wypadek jakby chciał się odsunąć. Zacisnęła powieki. Zdecydowanie świetnie całował.
Lucas... Rozniosło się jakby echem nad ich głowami. Nie odrywając się od niego otworzyła jedno oko i zerknęła w stronę, z której dobiegał głos. Myślała, że to tylko szept wiatru. Jednak ktoś tam stał. I dlatego mimo wszelkiej niechęci oderwała się od ślizgona i zerknęła w stronę obcej jej dziewczyny.
- Przepraszam, zajęte – Mruknęła niezadowolona, że ktoś nie dość, że im przerwał to jeszcze się natarczywie gapi. Kolejny upierdliwy uczeń z Hogwartu? Ile jeszcze musiała spotkać na swojej drodze zanim wreszcie wróci do domu?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 20:07

Ruchy które wykonywał nie były szczerze zaplanowane, zdziałał po prostu instynktownie. Nie było tego widać, dzięki ukojeniu alkoholowemu jego ruchy były jakieś.. żwawsze? Zazwyczaj jest na odwrót, a tu proszę. Włożył delikatnie dłonie pod jej kurtkę oraz górną część ubioru by móc dotknąć jej delikatnej skóry, nie próbował być nachalny. W żadnym razie, postępował jakby to był cały element układanki i wszystko musiało iść powoli ku dalszej części planu. To że ułożył ręce na jej ciele, nie oznaczało że przeszły one od razu na jej walory. W jednej chwili Titi oderwała się od niego, by.. no właśnie. Dlaczego? Nie usłyszał najwidoczniej słów Ślizgonki na lewo, zbyt wczuł się w tą chwilę że wszystko wokół przestało nagle istnieć. Dopiero w tej chwili dotarło kto stał po jego lewej, była to.. Oriane. To jeszcze nic, Titi dorzuciła tekst który musiał ją dobić. Stał jak wryty, patrzył na nią przez chwilę i później skierował wzrok ponownie na ślizgonkę. Był w dupie, jak nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 20:17

Cała scena, jaka odgrywała się przed jej oczyma, była jak ze snu. Widziała, słyszała, czuła wszystko jednak nie mogła nic zrobić. Jakby jej nogi wrosły w ziemię, a głos zamarł na zawsze. Wiedziała, że źle robi stojąc i patrząc się na nich jak idiotka. Widziała to doskonale, jednak nie mogła nic zrobić. Nawet oderwanie wzroku było trudne.
Okryła się mocniej płaszczem, gdyż zimny wiatr owiał jej odkryte części ciała. Przepraszam, zajęte słowa te kotłowały się przez dłuższą chwilę w jej głowie. Czy była zła? Nie. Nie odczuwała nawet najmniejszej złości. Ani na chłopaka ani nawet na dziewczynę, na której pojawienie się Ori nie zrobiło większego wrażenia. Czy czuła smutek? Może trochę. Bardziej zawód. Lecz z drugiej strony... Tak, była druga strona. Ona nie była z chłoapkiem stojącym przed nią. Co z tego, że nadal go kochała. Nie byli ze sobą więc nie powinna mu przeszkadzać.
Z bólem odczuwanym w każdej komórce swojego ciała skierowała spojrzenie na chłopaka i wydukała parę słów chowając ręce do kieszeni i robiąc parę kroków w tył.
- Ja... Wybaczcie, że wam przeszkodziłam. Już znikam. - nawet na chwilę nie oderwała od niego spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 20:43

Nic, co się między nimi działo nie było szczerze zaplanowane. Tak mi się wydaje, że gdyby nie Oriana, to mogłoby się tutaj podziać wiele. Oj bardzo wiele. Nie mogę jej nazwać dziwką. Nie puszczała się nigdy z byle kim. Ale cóż. On nie był byle kim. A ona była pijana. Zdawał się jej inny niż każdy facet, a jednocześnie sposób w jaki ją podrywał i fakt, że obecnie całowali się gdzieś na dworze sprawiał, że jednak można o nim pomyśleć „Taki jak wszyscy. Nic tylko zaliczyć”. Teraz jeszcze to do niej nie dochodziło. Jednakże co będzie rano? To już całkiem inna sprawa.
Jak widać jej nie dane było się na tyle zatracić w tym wszystkim. Gdyby nie zwróciła uwagi na dziewczynę obok czułaby się zdecydowanie lepiej. Ale spoglądała na nią i nie miała pojęcia czemu stoi taka wryta. No przepraszam, pierwszy raz w życiu widzi całujących się ludzi? Chyba że... On był dla niej kimś wartościowym. Może. Może oni nawet byli parą?! Może on właśnie zdradzał ją z Titi? Mnóstwo myśli pojawiło się w jej głowie. I to sprawiło, że zsunęła się z chłopaka na ziemię. Myślę, że na dzisiaj już dość tych rewelacji.
- Ja pójdę... Lucas... - Wyszeptała jeszcze na chwilę wpijając się w jego wargi tak, jakby ślizgonka obok nie istniała. Właściwie to nie wiem, co zamierzała w ten sposób uzyskać. Z jednej strony było to po prost pragnienie. Z drugiej? W jakiś sposób chciała ją zdenerwować, może bardziej wyprowadzić z równowagi. Nic z tego nie było logiczne. Ale Ognista Whisky zabrała logikę całemu dzisiejszemu wieczorowi.
Nie dała żadnemu z nich czasu na reakcję. Zniknęła. Teleportowała się z trzaskiem daleko, daleko stąd.

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 21:00

Podrapał się po głowie wolną ręką, nagła euforia jakoś znikła. Czuł się dosłownie jak w raju, a tymczasem.. tymczasem wszystko legło w gruzach. Dawna miłość, co prawda do prawda. Uczucia zostają mimo wszystko, pewna część Ślizgonki nadal była w jego sercu. Mimo że nie byli razem czuł się jak skończony debil, właśnie całował się i praktycznie obmacywał jakąś dziewczynę którą spotkał w barze na jej oczach. Chociaż.. Titi była na prawdę świetna i bez tych litrów alkoholu coś w niej zauważył, fakt faktem że był zalany w trupa. Rozkojarzenie, wszystko co było nagle zniknęło. Czuł się normalnie, a teraz chciał coś powiedzieć - cokolwiek. Lecz Amerykanka zatkała mu szybko usta, nie przerwał pocałunku co tylko chyba mogło pogorszyć sprawę.. no i sobie zniknęła. Sam nie wiedział dokąd, jeżeli będzie chciał to zapewne ją znajdzie.
- To nie tak.. nie tak jak myślisz, nie jesteśmy.. cholera. Nie jesteśmy w żadnym związku Oriane ale.. czuję się głupio, byliśmy młodzi i teraz widzisz mnie u boku innej. Czy dobrą wymówką będzie że jestem nawalony jak dzika świnia? - Uśmiechnął się głupio, co nie wyglądało za dobrze. Oparł się o drzewo, emocje z niego zeszły jak cała energia. Wpatrywał się tylko w nią, tym razem przepraszającym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 21:20

Widząc jak dziewczyna znów go całuje stanęła. Po raz drugi już w ciągu niecałych kilku minut. chciała odejść, jednak coś ją powstrzymało. Ostatnio zbyt często ukazywała swoje uczucia. Nie rozumiała czemu. Czyżby się zmieniała? Starała się jednak ze wszystkich sił ukryć to co czuła w tej jednej chwili przed nim. Nie chciała obarczać go swoimi odczuciami. Wystarczyło jej, że sama musiała sobie z nimi radzić. Ta myśl trochę uderzyła w nią. Od kiedy to zaczęła przejmować się innymi osobami? Des, Will czy Rash to było zupełnie co innego. Byli dla niej wyjątkowymi osobami i za wszelką cenę starała się odciążyć ich ze swoich problemów. Ale czemu Lucas? No tak, nadal czuła coś do niego.
Słysząc jego tłumaczenia na jej twarzy pojawił się ironiczny uśmieszek. Pochyliła na chwilę głowę aby nie był w stanie go zauważyć. Oczywiście, że nie byli w związku. Wtedy to dopiero dałaby mu popalić. Teraz jednak... Właśnie, co czuła po tych słowach? Na początku sam widok wystarczył jej aby szok zawładnął jej ciałem, a teraz... Teraz jedynie czuła smutek. Smutek, że to wszystko tak się potoczyło. Opanowując swoją mimikę spojrzała na niego.
- A skąd wiesz co ja myślę? Póki nie poznasz myśli drugiej osoby nie powinieneś mówić, że to nie tak... Zresztą, masz rację, nie jesteśmy razem. I naprawdę nie powinieneś czuć się głupio. To normalne. - odgarnęła trochę śniegu z jednego ze stopni i usiadła na nim wpatrując się przez chwilę w gwiazdy. Były tak piękne dzisiejszego wieczora. Nie spuszczając z nich wzroku mówiła dalej. - I zdecydowanie to, że jesteś pijany nie jest wymówką. Sama jestem wstawiona ale nie... Nieważne. - podniosła się z zimnego kamienia. Nie chciała się przeziębić przed feriami. Patrząc na niego pokiwała tylko lekko głową uśmiechając się delikatnie - Proszę, nie patrz na mnie tym błagalnym spojrzeniem. Przecież nie mam powodu do wybaczania Ci czegokolwiek. Ustaliliśmy to już, nie jesteśmy w żadnym związku. - znów uniosła głowę patrząc w nieboskłon. Nie chciała aby zauważył w jej oczach zalążki bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lut 19 2016, 23:38

Mruknął cicho marszcząc czoło, coś w tym było o czym mówiła ślizgonka. Tak naprawdę nie wie o czym myśli, nie ma pojęcia czy coś jeszcze do niego czuje. W końcu minęło sporo czasu, może kogoś ma i Lucas o tym nie wie.. ale po prostu się łudzi?
- Skoro tak twierdzisz.. to co Cię jeszcze tu trzyma Oriane? Mogłaś odejść trzy minuty temu, dwie.. nawet teraz mogłaś po prostu sobie pójść. Jednak coś Cię zatrzymało, może mi w takim razie powiesz w czym rzecz? Bo jednak o coś musi się rozchodzić, skoro nie jesteśmy razem i tak zawzięcie próbujemy sobie to wmówić. - Podszedł do niej powoli i zerknął na jej twarz, Lucasa tak łatwo oszukać się nie da. Nie ma tak łatwo, więc od razu zaczął mówić.
- Próbujesz ukryć przed drugim Ślizgonem żal, bądź ból bo nie wiem do końca co tobą targa. Jestem jednak przekonany że coś jest na rzeczy, więc.. po prostu powiedz i miejmy to już za sobą. Co ty na to? - Uśmiechnął się szeroko i skrzyżował ręce, odetchnął przy okazji głośno jakby wyrzucając z siebie całą złą energię jaka w nim siedziała. Przymrużył oczy i popatrzył na księżyc, noc niby jeszcze młoda - Można jeszcze wiele zdziałać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Sob Lut 20 2016, 14:26

Właśnie? Co ją trzymało? Już wcześniej uświadomił jej, że nie są razem, więc powinna odwrócić się na pięcie i wrócić do baru w którym zostawiła Des. Pewnie będzie chciała wiedzieć co ją zatrzymało tak długo.
- Też próbujesz sobie coś wmówić zawzięcie? - zaciekawiło ją to jedno zdanie w jego wypowiedzi. Skoro powiedział to właśnie w taki sposób to... Właśnie, to co? Otrząsnęła się z niedorzecznych rozmyślań - Będę z tobą szczera. Faktycznie, coś mnie zatrzymało.
Również spojrzała na niego. Miał rację w tym co mówił. Powinni już dawno wyjaśnić sobie wszystkie niedomówienia. A mimo to nie zrobili tego. Jej duma nie pozwalała na to, a on... Sama nie wiedziała czemu nigdy nie podjął się z nią tej rozmowy. Odetchnęła głęboko nie spuszczając z niego spojrzenia. Uwielbiała patrzeć w te jego ciemne oczy. Były nieprzeniknioną otchłanią w której można było się zgubić.
- Masz rację. Coś jest na rzeczy. Już dawno powinnam Ci to powiedzieć ale... Nieważne. - ostatnio zbyt często nadużywała tego zwrotu. - Pomimo, iż zerwaliśmy ja nadal coś do ciebie czuję. Szczerze to nawet nie wiem co to jest. Miłość, przyjaźń, chęć przebywania blisko ciebie... Nie wiem. Wiem jedynie, że zawsze będziesz miał specjalne miejsce w moim sercu, jednak... Musisz coś wiedzieć. Od dziś mam zamiar zapomnieć o tobie już na zawsze. Nie chcę się męczyć przy każdej sytuacji... Sam wiesz o jakie sytuacje mi chodzi. Dlatego powiem to tylko raz, jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. Żegnaj. - zbliżyła się do niego z lekkim uśmiechem na ustach i stając na palcach pocałowała go w policzek. Następnie odwróciła się od niego i ruszyła z powrotem do baru w którym zostawiła przyjaciółkę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 71
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Lis 17 2017, 22:34

Kolejny dzień, który trzeba było jakoś przeżyć. Tak widziałby to każdy, klasyczny uczeń Hogwartu, którego tematami przewodnimi są "Co było na eliksiry?" czy "A czy naprawdę to byli mugole". Daniel widocznie był innym człowiekiem, bo opinie, wszelkie oceny czy tematy popularne go nie interesowały. Mugole? Super, byli i niech sobie będą, miał to w dupie. Gdy będzie trzeba to zmienią im pamięć i koniec problemu. Był zupełnie czym innym zdenerwowany i bardzo zaniepokojony. A dokładniej zniknięciem i usunięciem Hampsona z posady dyrektora. Na jego pozycji Daniel opierał całe swoje bezpieczeństwo. Każdy krok jaki postawiał, sama obecność w Hogwarcie była tylko dzięki temu człowiekowi. Wyraził zgodę na ukrywanie Daniela i teraz w takiej sytuacji... co miał zrobić? Miał udawać, że wszystko jest okej? Ktoś by powiedział, że powinien iść z tą sprawą do Bennett. Wytłumaczyć jej i tak dalej. Czemu tego nie robił? Prosta sprawa - Ursula jest najbardziej spierdoloną osobą jaką znał w gronie pedagogicznym. Już po samym balu, po drobnych urywkach, które słyszał potrafił sobie wystawić wobec niej opinię. Cała sytuacja tylko świadczy o prawdziwości twierdzenia, że historia toczy się kołem. O co chodziło? Sytuacja sprzed wielu lat, za czasów Voldemorta. Daniel w szóstej klasie dużo czytał o tym przedziale czasowym i był tam cały dział poświęcony różnym etapom życia Pottera, tego "sławnego czarodzieja". Była tam informacja o całej zakłamanej sytuacji z zniesieniem Dumbledore'a ze stanowiska dyrektora, na którego miejsce weszła pracownica z Ministerstwa, Dolores Umbridge, która była jednym z najbardziej irytujących ludzi, jacy mogą chodzić na tym świecie.
I Danielowi wydaje się, że ta Ursula to chyba jej wnuczka czy coś, bo jest równie zjebana.
To są główne powody, dlaczego nie pojawił się u niej. Teraz może tylko czekać, aż ojciec odnajdzie go i obedrze ze skóry. Ech...
Zamyślony właśnie tymi problemami szedł ponurą uliczką Hogsmeade. Było dość jasno, ledwo popołudnie minęło, zaś on czuł się jakby był w wiosce bez żywej duszy. Po drodze nie spotkał nikogo, nie zaważył ani jednego czarodzieja ubranego w te obleśne szaty.
Wypuszczając chmury dymu nikotynowego, skończył swój spacer w amfiteatrze, w którym w sumie nigdy nie był. Dziś o dziwo nie padało, więc deszcz nie przeszkadzał mu w egzystencji. No było mu tylko trochę zimno, gdyż ubrany był tylko w jakąś białą bluzę z kapturem. Czemu taka decyzja? Chuj wie. Bóg to odpowiedź na każde pytanie.
Usiadł na kamiennym siedzeniu, po czym w oczy rzucił mu się jakiś zeszyt, pozostawiony na posadzce. Schyliwszy się po niego, zauważył, że nie był mokry, czyli ktoś tu musiał być niedawno. Może za niedługo po niego wróci? Co było w środku? Powinien zaglądać?
Już pierwsze strony zeszytu skłoniły go do przekonania, że to był rysownik jakiegoś pseudo-artysty. Znaczy, nie ubliżał tej osobie, tak jakoś mu się pomyślało. Każdy rysunek wydawał się inni, zaś niektóre były aż depresyjne.
I przeglądałby tak bez zainteresowania każdy obrazek, gdyby nagle nie zauważył jednego, który przedstawiał... jego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   

Powrót do góry Go down
 

Amfiteatr na końcu głównej ulicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 Similar topics

-
» Amfiteatr na końcu głównej ulicy
» Boczna Głównej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-