IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Amfiteatr na końcu głównej ulicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35509
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 00:05

First topic message reminder :


Amfiteatr na końcu głównej ulicy

Leśny amfiteatr, niesamowicie klimatyczny i przyjemny. Akustyka tego miejsca zachwyci nawet największego sceptyka, a wydarzenia rozgrywające się na scenie są doskonale widoczne z każdego miejsca na widowni. Cóż tu więcej mówić, ten amfiteatr jest idealny na wszelakie wystąpienia!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Pretoria, RPA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 393
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7974-farai-osei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7975-far-fara-way
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7977-sowa-farai
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7976-farai-osei




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 18:10

Także Farai znalazła się na głównej ulicy Hogsmeade, kiedy odbywał się Festiwal Błogosławieństw. Lubiła patrzyć na kolorowe morze osób, które wyglądały na szczęśliwa. Ona także miała dziś dobry humor, głównie ze względu na to, że mogła się wreszcie odprężyć. Obserwowała zadowolona paradę, aby potem przywitać się z Ingrid, którą ostatnio przyjęła do drużyny. Nie wzięła jednak od niej podarunku, bowiem alkohol jej nie kręcił, podeszła za to do Shane, od której wzięła księżycową rosę. Tą samą, którą kiedyś załatwiła Leah. Nie myślała teraz jednak o tym, tylko udała się do stoiska z kulinariami, aby spróbować swych podbojów kuchennych. Spróbowała przygotować Czarodziejskie Bliny, jednak nie doprawiła ich zbyt dobrze, w rezultacie potrawa nie wyszła, bowiem była zbyt mdła. Pokiwała głową, kiedy kucharze z Calpiatto ją pocieszali, a ona odnalazła powołanie jednak w występach. Stanęła na podium amfiteatru, by zaskoczyć wszystkich. Nie zamierzała odgrywać żadnych scenek, śpiewać, grać na instrumencie czy czegoś deklamować. Po prostu... odtańczyła taniec brzucha. I choć organizatorzy nie przewidzieli takiego scenariusza, to publika była zachwycona. Zaczęła jej bić brawo, a ona się do nich uśmiechnęła. Bisu? Serio? No dobrze, powywijała jeszcze trochę, znów zgarniając moc oklasków. Widocznie to było zbyt egzotyczne jak na te standardy i stąd to wszystko!
Zadowolona z siebie wzięła udział także w loterii, w której wygrała perfumy z nutką amortencji. Wybrała te o zapachu aromatycznego ogniska, ponieważ najbardziej jej się podobały. Kiedy zamierzała już wracać do domu, spotkała Leah, do której podeszła.
- Hej i jak tam? Pomogła rosa? Nawet jedną zgarnęłam, gdybyś nadmiernie się denerwowała - zaczęła rozmowę, pokazując paczuszkę z rośliną.

6,1,3,6,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Grenoble, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8035-cayenne-dianne-neveu#224835
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8054-ciag-dalszy-nastapi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8051-cayenne-d-neveu#224898




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 18:30

Cayenne przyszła, bo chciała zobaczyć jak tu, w Hogsmeade czarodzieje obchodzą Festiwal Błogosławieństw. Oczywiście nie mogło zabraknąć głównego elementu, jakim były dziewczyny przebrane za żywiołu. Spodziewała się ujrzeć jakieś Angielki a tu co? Niespodzianka! Na czele parady szły panny Westerberg i Villadsen. Cay trochę posmutniała, że jej nie wybrano, ale no cóż! Zdarza się. Dlatego też podeszła i pogratulowała przyjaciółkom roli, a następnie postanowiła wybrać jeden z podarunków jakie nosiły. Ku jej wielkiemu zdziwieniu Ingrid szła z alkoholami, a Astrid rozdawała papierosy! Dlatego też gdy miała wybierać między ziołami a eliksirami, wolała wybrać to drugie. Nawet nie miała pojęcia do czego jakieś suszone roślinki mogą jej się przydać! Trafiła na eliksir Gregory'ego, którego pewnie nie wykorzysta, ale co tam. Następnie trafiła do stoiska z jedzeniem i spróbowała jakiś ukraińskich klusek, które jej uciekały z talerza. Zachwycona postanowiła sama spróbować swoich umiejętności w tej dziedzinie, ale przyrządzony przez nią stek, był pozbawiony bąbelkowego musu. To była raczej jakaś przypalona paćka, której bąble strzelały gorącym sosem brudząc ubrania. Szybko się stamtąd zmyła by spróbować swoich sił w występowaniu na scenie. Postanowiła zaśpiewać piosenkę "Piece of my heart", która wprawdzie wyszła jej dość dobrze, choć nie zawsze udawało jej się utrzymać tą charakterystyczną chrypkę. Pewnie to był powód, dla którego nie porwała publiczności, no niestety. W każdym razie podobało jej się to uczucie, gdy wszyscy na nią patrzyli, więc kto wie, czy nie powtórzy tego w przyszłości? Tymczasem postanowiła wrócić do dorminorium i trochę pomalować, bo w towarzystwie tylu uczniów z innej szkoły czuła się odrobinę onieśmielona i nie mogła znaleźć nikogo z projektu. Wychodząc wylosowała podarunek, którym okazał się kufer z logiem festiwalu. Wystarczy zaklęcie zwiększająco-zmniejszające i w końcu będzie miała gdzie chować swoje prace!

/1,6,3,3,3,3 zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 19:22

Jak dobrze, że Scarlett nie widziała tej całej scenki Rasheed-Katherine. Tylko ona mogła karmić swych ziomów, nie jakaś tam młodsza, ślizgońska pizderanda, nie, nie! Cudownie nieświadoma stała sobie właśnie przed nim, podziwiając jego szalony strój. Nawet się do niego uśmiechnęła, taka miła była. I odwzajemniła cmoknięcie w policzek, bo czemu by nie? Jednak się skrzywiła na wzmiankę o wróżeniu. Ona i przepowiadanie przyszłości z jakiejś tam badziewiastej kuli, phi. No cóż, nie da się ukryć, iż ta dziedzina magii nie interesowała jej w ogóle.
- Jasne, wywróżę nam wspólną przyszłość, chcesz? Albo może w ogóle chcesz ją odkupić? Chętnie się jej pozbędę - odparła, rozglądając się dookoła, jakby w nadziei, że ktoś jej zaproponuje grube galeony za ten szajs, ale niestety, wybawienie nie nadchodziło! Tymczasem zaś Sharker zaproponował podejście do Julki, na co ona pokiwała z wolna głową i ruszyła za nim, przedzierając się przez ten tłum ludzi.
- Siema - przywitała się z Heikkonen, również racząc ją cmoknięciem w policzek, no taki szał ciał. Choć dziewczyna ewidentnie kojarzyła jej się z Lunarnymi, przez co posłała jej uważne spojrzenie, to jednak nic nie powiedziała i zaraz wróciła do rzeczywistości, ogarniając, że ten przebrzydły ślizgon chce je obie wychujać. Nie ma tak dobrze, ta zniewaga krwi wymaga, zdecydowanie!
- O nie, skoro my z Julką mamy swój wkład, ty także musisz. Wyskakuj z kasiory, majtek, zioła czy co tam masz i wtedy możemy imprezować - rzuciła hardo, poganiając go gestem ręki, no bo ej, nie trafił na jakieś gryfońskie frajerki, tylko na super ślizgoneczki, które nie dadzą się wykiwać! Tak przynajmniej wyglądało to w głowie SMS, ale u niej wszystko wyglądało co najmniej dziwnie i podejrzanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 242
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8066-m-alva-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8068-smocza-ospa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8069-alva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8070-m-alva-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 19:24

Alva oszalała i się przebrała za Królową Śniegu, dlatego wystąpiła w takiej sukience!

Alva miała to do siebie, że musiała uczestniczyć w każdych imprezach, niezależnie od tego, czy jej dotyczyły, czy też nie. A jako że za nic w świecie nie potrafiła zrozumieć brytyjskich czarodziejów, z chęcią udała się na Festiwal Błogosławieństw. Oczywiście znajomi poginęli jej w tłumie, ale to nie przeszkadzało jej w dobrej zabawie. Gdy spostrzegła paradę, a wśród poprzebieranych ludzi koleżanki z projektu Złoty Sfinks, od razu do nich podbiegła. Rozdawały jakieś upominki, ale jej uwagę przykuła najbardziej Astrid. I papierosy. Ostatnio się jej skończyły, a głupio jej było ciągle prosić o nie Neville’a, więc z radością przyjęła od koleżanki paczkę swoich ulubionych. Pewnie nie starczą jej na długo, ale trudno.
- Jak to się stało, że wzięli Cię na paradę? – Spytała Szwedkę, uśmiechając do niej szeroko. Trochę trudno było jej się poruszać ze względu na długą i ciężką suknię, która z daleka sprawiała wrażenie, jakby była stworzona z lodu. Nie wiedziała, skąd narodził się w jej głowie taki pomysł, ale postanowiła przebrać się za Królową Śniegu, o której czytał jej kiedyś jeden z facetów jej matki. Uwielbiała tę baśń i utkwiła jej w głowie po dziś dzień.
Gdy odeszła w końcu od Westerberg, jej uwagę przykuły potrawy, ale kolejka była zbyt wielka, by się tam przebić – zwłaszcza że szkoda jej było stroju na konkurs. Niby mogła naprawić go zaklęciem, ale znając jej szczęście, zgubiłaby różdżkę. Znowu.
Zamiast tego ruszyła w stronę loterii i udało jej się wylosować perfumy z nutą amortencji. O zapachu orzeźwiającej bryzy. W jakiś sposób pasowały do jej sukienki, ale to tylko jej głupie urojenia. Choć Festiwal był cudowny, trochę brakowało jej tego, że nie mogła znaleźć nikogo znajomego. I gdzie zaginął Thiago? Wolałaby mu złożyć życzenia również na żywo.

[3 – prezent od Astki, 5 – loteria]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Moravská Třebová, Czechy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 279
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8143-jaroslava-pharrell-priborsky#226287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8153-jarka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8154-sowka-jaroslavy#226352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8152-jaroslava-pharrell-priborsky#226350




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 19:31

Butelka Sherry po pięciu minutach uważnej obserwacji przestała być ciekawym obiektem do tychże. Ludzie przed nią ciągle gdzieś się przemieszczali, więc na dłuższą metę też się nie nadawali. Owszem, te wszystkie kolory, kształty i stroje cieszyły oko i ciekawiły, jednak po jakimś czasie wszystko zlewało się Jarce w jedno. Najpewniej wstałaby i poszła do tego stoiska z nauką gotowania, nawet polazłaby szukać brata, byleby nie siedzieć tak i nie gapic się na ten cały kolorowy tłum. Humor jej nieco oklapł, nie widziała nikogo znajomego w pobliżu, zaczynała być głodna i w ogóle trochę kiepsko. Pewnie siedziałaby tak, wyczekując jakiegoś cudu, brata, albo decyzji o ruszeniu dupska do upatrzonego stoiska, ale wtem zjawił się nie wiadomo skąd Thiago. Jarka uśmiechnęła się automatycznie. Wreszcie ktoś znajomy i w miarę normalny, choć to nie była żadna miara. Normalność to rzecz względna w końcu. Jaroslava wzruszyła ramionami do swoich rozważań, którym oddała się przez chwilę, ignorując początek wypowiedzi chłopaka.
- Co? No cześć, cześć. - potrząsnęła głową, z roztargnieniem witając się z Thago. - O, fajnie. - dodała trochę anemicznie. - Klapnij sobie. - rzuciła, klepiąc miejsce obok siebie. Wzmianka o zdobyczach chłopaka zobowiązała ją niejako do pochwalenia się swoimi. Gdy o tym pomyślała, ożywiła się trochę. Zaczęła ochoczo grzebać w torbie, wydobywając butelkę, którą postawiła między nimi i miniaturowy kuferek. - No, ja upolowałam to. - mruknęła, dalej nurkując. Zamarła, uświadamiając sobie, że już nie ma czego w sumie szukać. Pochwaliła się w myślach, po czym wyłoniła się z przepastnej torby. Zdmuchnęła sobie kosmyk żółtozielonych włosów sprzed czoła i uśmiechnęła się, widząc minę Thaigo oglądającego kuferek. - Jest zaczarowany, normalnie jest zwykłych rozmiarów. No, a tym możemy się zaopiekować, tylko gdzie indziej. - dodała, patrząc na Sherry i puszczając chłopakowi oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 19:56

Och, wspaniały dzień! Nie, wcale nie. Ale cóż. Jack także przyszedł. Snuł się po głównej ulicy, jedząc orzeszki i rozglądając się wkoło. Głównie przyglądał się paradzie, podczas której widział wiele ładniusich dziewczyn, do których się miło uśmiechał. Lecz wrodzona aspołeczność na początku znajomości uniemożliwiła mu zagadanie do którejkolwiek z nich, zatem po prostu ostatecznie podszedł do Shane i wziął od niej rdest ptasi. Fajnie. Następnie znów zaczął się tułać pomiędzy tymi wszystkimi straganami, a kiedy mu się znudziło, stwierdził, że sobie trochę pogotuje. Nie umiał totalnie, ale i tak nie miał co robić. Postawił na Hopki-Ukropki, które same w sobie były dość trudną potrawą. Wyszły mu ostatecznie zbyt gumowe i mdłe, więc musieli wyrzucić to jedzenie, to takie smutne. Reyes wzruszył ramionami i udał się na loterię, podczas której wylosował kryształową kulę. To go zdziwiło jeszcze bardziej, bowiem kompletnie nie trafiło to w jego zainteresowania. Zrezygnowany westchnął, siadając na wolnym miejscu w amfiteatrze i spokojnie obserwował wyczyny innych, kończąc wcześniej rozpoczęte orzeszki.

5,6,3,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 22:05

Katherine właśnie kręciła się po amfiteatrze czekając na Ethana, nadal liczyła na to że przyjdzie więc po prostu czekała aż jej książę z bajki ją znajdzie, a ona wtedy będzie mogła zostać jego prywatną pielęgniarką. Nie żeby kręciło ją pomaganie innym, tylko dziś wyjątkowo postanowiła być dobrą duszą.
Nagle pojawił się obok niej Tanner ze swoim posiłkiem. Uśmiechnęła się do niego szeroko po czym uściskała, niczym zwyczajnego kolegę, no bo przecież nic ich nie łączyło poza zwykłą znajomością prawda?
-Tanner, jak miło. Dziękuję, mmm, są pyszne- powiedziała zjadając kawałek potrawy.
-Poważnie sam to przyrządziłeś?- zapytała nie wiedząc czy mówi serio czy po prostu wziął potrawę ze stołu by się czymś pochwalić przed dziewczęciem. Zapychała się jedzeniem, które na talerzu podsunął jej chłopak, nawet nie zwracając uwagi teraz na to, że mówi z pełną buzią.
-Miłej imprezy Chapman, ja bawię się wyśmienicie, a jeśli zaniemożesz to wiesz gdzie mnie szukać, będę w pobliżu- powiedziała po czym dała mu buziaka w policzek. Później popędziła dalej przed siebie i nagle klapnęła na jednym z wolnych miejsc, dopiero po chwili dostrzegając, że obok niej siedzi Jack Reyes.
-Boże, Jack, jak ja dawno cię nie widziałam. Dzisiaj niosę pomoc innym, potrzebujesz takowej?- zapytała szczerząc się przy tym i poprawiając swoje nakrycie na głowie. Rzeczywiście dobrze się bawiła, będąc dzisiaj mało wredną dla wszystkich, a może to po prostu była taka gra? Kto ją tam wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 22:06

Cudowny dzień. Przynajmniej dla pana Liddle'a. Czemuż miałby się smucić? Jakoś w ostatnich dniach humor ciągle mu dopisywał. Być może to zasługa tego, że wiosna wreszcie nadchodzi? Fiu,fiu. Kto go tam wie. Tak więc skoro cudowny dzień to nie mógł opuścić tego całego festiwalu. Szedł sobie powolutku, bo też po co ma się śpieszyć. A kiedy dotarł no to rzecz jasna rozejrzał się we wszystkie strony i podszedł do kobietki która była ogniem. O ile tak to można ująć. Wziął sobie butelkę Malinowego Znikacza i ruszył dalej. Swoją drogą, taka butelka zawsze się może przydać, prawda? No właśnie... A po chwili poczuł ten cudowny zapach i nogi same go pokierowały do celu, to jest magicznych potraw. I spróbował pysznego steka z Kołkogonka w bąbelkowym musie. No co tu dużo pisać - smakowało mu. Nawet bardzo. A skoro już spróbował jakiegoś żarełka no to przyszła pora na jego przygotowanie! Miał w zamiarze przygotować zupę ogonową i udało mu się. Potrawa ładnie wyglądała i co ważniejsze - dobrze smakowała. Jimmy wtedy poczuł się taki dumny, że wreszcie coś mu się udało przyrządzić. Teraz powinien wyjść na scenę i wystąpić, ale... nie. To nie w jego stylu. Tak, tak. Lęk przed tego typu wystąpieniami. Więc skoro ominął występ to nie mógł ominąć loterii. Ruszył w jej stronę. Udało mu się wygrać podręczny gramofon. No zawsze może być gorzej, nie?


[Kosteczki:
3,3,4,2,3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Woodland Mills, Tennessee, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 170
  Liczba postów : 174
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8101-beauregard-b-bertran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8228-chrobaki-gnojaki#227823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8230-gnojaki-pisza#227879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8229-beauregard-b-bertran#227876




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Czw Maj 01 2014, 23:05

kreacja na konkurs

Kto by się spodziewał, że Beauregarda zaszczyci swoją obecnością na jakimś festiwalu błogosławieństw. Chociaż, sprawa co do imprez okolicznościowych różnie to bywało w przypadku dziewczyny. W Woodland Mills co miesiąc są urządzane jakieś festiwale. Ostatnio był nawet pieczonego ziemniaka! Jeden z ulubionych festiwali dziewczyny. Ach, tęskni za tym swojskim klimatem swojej kochanej wioseczki. Niemniej jednak w Hogwarcie dość szybko zaaklimatyzowała się. Może i nie było to Salem, gdzie przeważały same czarownice i miała z kim pogadać o swoim niewyleczalnym fetyszu na punkcie krów, ale nie może i narzekać na angielską szkołę magii. Szczególnie w jej gusta trafiły smakołyki, które z wielką chęcią pałaszuje je w WS, a to nie lada wyczyn ze strony panny Bertran, w końcu nie przepada za żadną kuchnią świata.
Okej, ale skupmy się na festiwalu, bo przecież on jest teraz najważniejszy! Konkurs na najlepsze przebranie? Jak dla BBB to świetna zabawa. Przez cały dzień główkowała nad strojem. Jednak te godzinne przemyślenia nie poszły na marne! Jej kostium był pierwszorzędny! Idealnie oddający całe usposobienie Beauregardy. Przebrała się za krowę i wcale to nie jest żart! Skoro to festiwal błogosławieństw i wszyscy mają się cieszyć, to kto jej zabroni? Jest bardzo szczęśliwa! Kocha te zwierzęta, wychowała się z nimi, nie raz była świadkiem narodzin młodych cielaczków, to było coś niesamowitego! W końcu skończyła swoje przygotowania i ruszyła w stronę amfiteatru, który znajdował się w Hogsmeade. Poszła tam razem ze swoją nowo poznaną koleżanką z dormitorium, która raczej była zniesmaczona kostiumem BBB, ale WHO CARES!
Na sam początek dostała piękny upominek od Astrid, którą kojarzyła z treningów. Jakiś śmieszny, bełkoczący napój. Uważnie przypatrzyła się zawartości, po czym schowała go do kieszeni, która znajdowała się na przodzie jej brzucha, tak, chodzi tu o krowie cycki. Widzicie, strój nie tylko zjawiskowy, ale także praktyczny! Jednak to nie koniec atrakcji. Kolejną rzeczą było zasmakowanie przeróżnych potraw. Ach, zagraniczna kuchnia, zmora panny Bertran. Ale cóż, spróbuje, najwyżej wypluje, a co! Na pierwszy ogień poszła jakaś zupa ogonowa. Serio? Coś takiego przyrządzają? Niemniej jednak skusiła się, wzięła jedną łyżkę z zawartością do buzi, po czym przełknęła z lekkim grymasem na twarzy. Cóż, kuchnie zagraniczne nigdy nie przekonają BBB do poznania innych potraw, smutne. Jednak to nie wszystko! Dziewczyna już od dziecka uwielbiała występować na scenie i może nie była utalentowaną piosenkarką, to mimo wszystko nie mogła odmówić sobie zaśpiewania swojego ulubionego utworu. Od razu wiedziała, że publiczność to łyknie, spodobał im się występ, nawet jeśli wyglądała przy tym mega śmiesznie, bo przecież, kto by się nie uśmiał na widok śpiewającej krowy? Tak czy siak, było genialnie i na pewno za jakiś czas dziewczyna zawita scenę ponownie, hehs! Ale zaraz, czyżby jeszcze coś zostało? Ach, loteria, to co każdy czarodziej uwielbia najbardziej! Bez żadnego namysłu wzięła w niej udział, a wygrała w niej perfumy, które przepięknie pachną. Także schowała je do wymyślnej kieszonki.
Ogólnie, bawiła się dobrze i niech tak zostanie!

wylosowane kosteczki: 2, 4, 5, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 00:17

Leah widząc Farai zaczęła cieszyć się jak nigdy. Czas spędzony na Festiwalu wydawał jej się jednym z najlepszych od roku jak nie w życiu, a z towarzystwem mógł być tylko lepszy. Mogła tam zostać na zawsze.
- Hej! Rosa pomogła, a dzięki temu idzie mi ze wszystkim co raz lepiej. Chyba spokój służy mi na myślenie. Dziś nie będzie mi na pewno potrzebna. Mów lepiej jak Ci się tutaj podoba i co ciekawego robiłaś, bo okazji nie brakuje- odpowiedziała pełna entuzjazmu. Liczyła na to, że przyjaciółka spędza czas tak samo wspaniale jak ona sama. Wreszcie się spotkały i to w sumie przypadkiem. Puchonce wydawało się to nierealne, że nagle wszystko co dobre wydarza się w tym samym roku i to z takim natężeniem. Ma czas na wszystko i nie cierpi na tym jej edukacja i nie zdarza się jej, aż tak często rozmyślać o żadnych problemach. Po prostu raj, ale wciąż czekała na przeklętny haczyk, który zawsze się ujawniał. W tamtej chwili prosiła jednak Merlina tylko oto aby to nie był tamten dzień. Każdy dowolny kiedykolwiek, byle nie teraz. Jedna doba, czy o tak dużo prosi? Jeden idealny dzień w życiu to nie tak dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 01:17

Tymczasem Jack spokojnie oglądał występy innych, jedząc swoje orzeszki. Nie zwracał uwagi na to, kto koło niego siadał, przechodził obok, za, czy przed, bo po prostu kręciło się tu masę ludzi. Chyba by zwariował, gdyby musiał co chwilę na nich zerkać, zastanawiać się, któż to taki. Dlatego nie ogarnął, iż obok niego klapnęła Katherine, której nie widział już jakiś czas. A kiedy obrócił głowę w jej stronę, to od razu mu się przypomniała scena w szatni. Elsa, Kat i on, pośrodku wielkiego tornada, które miało tam miejsce. Nie mniej jednak uśmiechnął się lekko, słuchając tego, co miała do powiedzenia. Ona? Pomoc innym? Mimowolnie parsknął śmiechem i o mały włos, a udławiłby się konsumowanym przezeń pokarmem. Okurtna Russeau.
- Pomagasz? W jaki sposób? - spytał z lekkim rozbawieniem, powracając wzrokiem na scenę. Akurat trafił na moment, gdzie jakaś przyjezdna (chyba!) śpiewała jakąś piosenkę. Występ był poprawny, ale Reyes nie czuł się w żaden sposób porwany tym śpiewem. Zaklaskał, bo tak wypadało, ale ogółem nie wiązał z tym żadnych większych emocji. Czekał na coś zgoła innego. Na przykład taniec brzucha, który widział i bardzo mu się podobał. Albo Angelus spoko grał na gitarze. Niestety, ale on był totalnym beztalenciem, jeżeli chodzi o sztukę jakąkolwiek. Cóż, takie życie, nie można być dobrym ze wszystkiego. Nie mniej zawiesił się trochę na moment.
- Chcesz? - spytał jeszcze ślizgonki, wyciągając ku niej paczkę orzeszków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Pretoria, RPA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 393
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7974-farai-osei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7975-far-fara-way
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7977-sowa-farai
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7976-farai-osei




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 01:46

Farai cieszyła się, że spotkała swoją przyjaciółkę, bo ostatnio... hm, obracała się albo w męskim gronie, albo w gronie gryfonów, z którymi miała treningi quidditcha. To był jej główny świat. Nie miała więc zbytniej okazji widywać się choćby z puchonami. Uśmiechnęła się do swoich myśli, oczywiście słuchając tego, co Leah ma do powiedzenia. Kiwała entuzjastycznie głową, jednocześnie zastanawiając się nad tym, co powinna jej powiedzieć. Chyba nie może mówić o Devenie, to taka... dziwna sprawa. Nie chciała się nad nią teraz zastanawiać, szczególnie, że tutaj było miło, kolorowo i... głośno. Ale nie przeszkadzało jej to zbytnio, poza tym, iż musiała wytężać gardło, aby Aristow na pewno wszystko usłyszała.
- No zgarnęłam tę rosę, potem poszłam gotować. Czarodziejskie Bliny. Ale to była totalna klapa. Potem coś mnie podkusiło i tańczyłam na scenie taniec brzucha. O dziwo publiczności się podobało. Nawet poprosili o bis! To było dziwne. Ale też miłe. No, a potem... potem to wzięłam udział w loterii. I wygrałam perfumy z nutą amortencji. Nie wydaje mi się, aby miały mi się przydać, no ale... - powiedziała, wahając się trochę przy ostatnim zdaniu, ale to nic. - No, a co tam u ciebie? Jak ty się dzisz bawisz? - spytała z zaciekawieniem, wpatrując się w Leah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 10:31

Puchonka spoglądała na przyjaciółkę uważnie. Miała nieodparte wrażenie, że coś jej nie pasuję, ale nie chciała zgłębiać tego tematu. Jeśli ludzię nie chcą o czymś rozmawiać to nie wolno ich do tego zmuszać. Choć nie mogła ukryć, że lekko się zmartwiła tym. Zawahanie jest do niej niepodobne. W ogóle do żadnego Gryfona. Słuchała jednak dalej do samego końca z uśmiechem i uwagą niechcąc pokazać, że jest zaskoczona.
- Wiesz tutaj jest tak wyjątkowo...magicznie. Brzmi to głupio, ale brakuje mi słowa określającego to wszystko. Ja dziś tylko konsumowałam, bo wiem, że z gotowaniem idzie mi kiepsko. Choć to zamałe słowo na to co potrafię zrobić z jedzeniem. Też zdobyłam te perfumy na loterii, a mój upominek to rdest ptasi. Ale żadna z tych rzeczy nie przebije tego, że wyszłam na scenę i zaśpiewałam. Na prawdę nie wiem co mnie naszło, choć ponoć było super- odpowiedziała praktycznie wydukując ostatnie zdania i rumieniąc się. Była bardzo dobra, ale śpiewanie jest dla niej prywatne od zawsze, a tej nocy jakby zamieniła się w kogoś innego i wstydziła się tego. Nie miała jednak żadnej pewności, że po prostu taka nie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 175
  Liczba postów : 162
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8049-thiago-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8061-kochajmy-sie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8062-przystojny-alvaro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8065-thiago-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 12:20

Nieświadomy tego, że Jarka tak niezbyt go słucha, rzeczywiście klapnął sobie obok niej, no bo przecież w kupie raźniej, jakkolwiek to nie brzmi. Co prawda podejrzewał co nieco, kiedy nie skomentowała jego wzmianki o urodzinach i o tym, czy ma jakieś plany na dziś, ale nie wnikał. Po prostu postanowił cieszyć się jej towarzystwem. I tak nie miał już nic do roboty, wszystko obszedł wzdłuż i wszerz. Za to on słuchał jej uważnie, kiwając głową, na znak, że rozumie i że fajnie i w ogóle. Butelka zainteresowała go najmniej, za to ten mały, śmieszny przedmiocik wzbudził w nim uśmiech na twarzy, dlatego od razu wziął go do ręki i zaczął oglądać ze wszystkich stron. Dopiero po chwili zorientował się, że to kufer zmniejszony zaklęciem. Zacmokał z zadowoleniem, oddając go w końcu prawowitej właścicielce.
- Super. Też bym chętnie wziął taki kufer, bo mój mi się nie podoba. Matka mi go kupiła, ale jest jakiś taki za duży. Może gdybym miał mniejszy, nie miałaby mi jak ładować kolejnych porcji jedzenia, bo przecież tutaj nie karmią i umrę z głodu. Nie no, kocham ją bardzo, ale przesadza. A ojciec się tylko z nas śmieje, że wrócimy utyci, choć będziemy z dala od kuchni matki. I weź tu bądź normalny - gadał do niej, nie przejmując się, iż dziewczyna może nie chcieć słuchać jego dziwnych wywodów. Nie mniej jemu to absolutnie nie przeszkadzało!
- Ale widzę, że komuś się powodzi, sherry, no, no! Lubię, ale nie miałem okazji do częstego jej picia. Ale na pewno chcesz ją zużyć na mnie? To poważna decyzja - mówił dalej, uśmiechając się lekko. A gdy tak wodził wzrokiem przed sobą, nagle zauważył swoją ukochaną siostrę, co za szczęście!
- Alva! Rusz tyłek i chodź do nas! - krzyknął najgłośniej jak się dało, biedna Jarka, ale cóż, dookoła było za głośno, aby mówić ciszej. Oczywiście dodatkowo pomachał Mikaeli, co by miała jakiś punkt odniesienia w stosunku do tych wszystkich kolorowych postaci dookoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3505
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 943
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 13:57

Siedziała samotnie paląc papierosa i przyglądając się tym wszystkim ludziom. Większości nie znała zaczynając od tych nowych przyjezdnych a kończąc na niektórych przybyłych z Hogwartu. Oczywiście były też znajome twarze, jednak na ten czas wolała posiedzieć sama. Co jakiś czas ktoś występował na scenie, niektóre występy nawet jej się podobały a inne no cóż... nie były zbyt interesujące. Tak czy inaczej oto znalazła sobie zajęcie na kilka najbliższych dni, bo z tego co się orientowała festiwal nie jest jednodniowy. Chciała już ruszyć aby spróbować kilku potraw, kiedy to zauważyła Rekina idącego do niej z SMS. Więc degustacje będzie trzeba przełożyć, w sumie sama się sobie dziwiła, że nie przylazła się nażreć na samym początku. W końcu kiedy tylko była możliwość zjedzenia czegoś dobrego nigdy z tego nie rezygnowała, nawet mimo tego że nie była głodna.
Obserwowała nadchodzących przyjaciół? Tak, zdawało się że takie były ich relacje, mimo tego iż ostatnimi czasy działo się dość dużo. Scarlett kojarzyła jej się przede wszystkim z ostatnimi wydarzeniami. Ta cała walka i to, że podczas niej Jul dostało się crucio. Za to z Rekinem miała w zwyczaju się przekomarzać przy każdej okazji jednak mimo tego ich relacje nie uległy zmianie. Oczywiście zaraz po ich przybyciu straciła swojego papierosa, ale za to została obsypana buziakami. Tak, to chyba dobra rekompensata.
- Cześć - powiedziała krótko i uśmiechnęła się do obojga z nich. Zaśmiała się szyderczo z wywodu Rekina, spoglądając na niego z rozbawieniem. Fejm? Tia, pewnie tak.
Po tym co powiedziała SMS dodała - Jeśli chodzi o mnie to raczej z majtek nie musisz wyskakiwać, ale fakt mógłbyś coś załatwić. Na przykład więcej alkoholu.
Jul, zdecydowanie nie chciałaby zobaczyć Sharkera zdejmującego gacie na środku amfiteatru, ani zapewne w żadnym innym wypadku. Jak to trafnie spostrzegł na ostatniej imprezie była jedną z tych, które to nie chcą się dobrać do jego gaci. No, ale kto wie co ten odpierdzieli kiedy się upije. W kwestii alko zdecydowanie potrzebowali więcej, jak na standardy Jul jedna butelka na trzech do zdecydowanie za mało. Cóż mogła poradzić, że w kwestii picia była mało ekonomiczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5220
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 15:37

Szkoda to była wielka, że Scarlett tego nie widziała! Rasheed na pewno miałby ubaw po pachy, gdyby tak określiła przy nim Katherine, a już w zupełności jakby zaczęły się bombardować ripostami. Mmm, walka kociaków to coś, co zawsze jest warto obejrzeć, zwłaszcza w wykonaniu tej parki. Dobrze jednak, że rozmowy nie zeszły na ten temat, bo to mogłoby być dość… elektryzujące. Tak, wiem że zmieniam zdanie, ale czasami oba wyjścia niosą ze sobą dziwne konsekwencje. Niemniej jednak spojrzał na przyjaciółkę w taki sposób, jakby zaproponowała mu tańce na jednorożcu podczas pełni księżyca. Czyli, że kusząca propozycja, ale chyba podziękuję!
- Pewnie! Wywróż nam jakieś zajebiste auto, wielki dom, gromadkę dzieci i hodowlę węży, chociaż w sumie wolałbym jakbyś nam po prostu wymyśliła jakiś gorący seks, bo wszyscy widzieliśmy co się z człowiekiem dzieje jak dziecko się rodzi - ouć, cóż za przytyk do Kacpra. Niemniej jednak roześmiał się po swoich słowach, a wtedy już tylko kroczyli w stronę Julki. Skrzywił się znacznie, gdy wspomniały o jego wkładzie własnym. Boże i co on mógł im dać? Był tylko biednym uczniem, bez zioła i kasy, więc co by im mógł zaproponować? Zaśmiał się tylko, poklepując się znacząco po pustych kieszeniach.
- Pasowała mi ta opcja z majtkami, ale Julce to chyba niezbyt odpowiada - tutaj zerknął na blondynkę znacząco, jakby z małą reprymendą - Ale skoro Scarlett jest chętna to możemy to załatwić tu i teraz, wiesz, że ja nie mam wstydu.
Jeśli w coś można było mu uwierzyć to na pewno w to, że faktycznie nie rzucał takich słów na wiatr. Dodatkowo jego wiarygodność wspierały te wszystkie plotki obserwatora, mówiące o tym jak to nie pod drzewem czy w przedziale, skoro tam najlepiej? Umm, no w każdym razie wzruszył zaraz ramionami.
- Więc chyba impreza odroczona? Mogę wam postawić alkohol, ale dopiero  po tym festiwalu. Możemy zrobić posiadówkę u mnie w domu, co wy na to?

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 18:29

Katherine również przyglądała się występom na scenie.
-Też zaśpiewałam piosenkę, o dziwo została przyjęta pozytywnie, chociaż nigdy nie myślałam o karierze w tym kierunku- powiedziała po czym wyciągnęła rękę w kierunku orzeszków, które jej oferował chłopak, zaraz jednak oprzytomniała i ją cofnęła.
-Cholera, Jack, przepraszam, ale nie mogę, jestem uczulona na orzechy. Jeśli nie chcesz aby role ratownika się odwróciły to nie namawiaj mnie drugi raz- powiedziała smutnym tonem. Kiedyś zjadła orzechy i jej zasmakowały, to był jednak jej ostatni orzeszek, potem był Szpital Świętego Munga. No i tyle z jedzenia smacznych orzeszków.
-Ten Anioł z czarnymi skrzydłami jest niesamowity, wygląda jakby miał prawdziwe skrzydła prawda?- zapytała wskazując na chłopaka który robił show na scenie śpiewając jedną ze swoich piosenek. Później jeszcze dostała też pytanie dotyczące tego jak chce nieść tą swoją pomoc.
-Mogę zatamować krwotok, jeśli takiego dostaniesz, albo zrobić usta-usta gdy przestaniesz oddychać, ale nie doprowadzaj się do takiego stanu- powiedziała tonem całkiem serio, który mówił że nie żartowała. Nachyliła się tylko lekko do niego by wyszeptać mu coś na ucho.
-Powiem ci coś w tajemnicy, tylko nikomu nie mów. Nie jestem dobra w niesieniu pomocy, tej medycznej oczywiście. Ale jakby coś ci się stało to zrobiłabym wszystko by ci pomóc- wyszeptała a potem usiadła na swoim miejscu pewniej, by teraz tylko obserwować scenę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 242
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8066-m-alva-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8068-smocza-ospa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8069-alva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8070-m-alva-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 19:47

- Czemu ty się zawsze wydzierasz? – Odwrzasnęła bratu, szczerząc się do niego i uniosła nieco suknię, by łatwiej było jej się poruszać między tłumem. Dopiero teraz dało się spostrzec, że miała na sobie trampki, które po prostu ukryła pod zwałami błękitnego materiału.
Czemu się nie przebraliście, tłumoki? – Zapytała, gdy znalazła się już obok Thiago i Jarki. Nie żeby czuła się jakoś dziwnie, bo i tak zazwyczaj wyróżniała się wśród innych ludzi, ale jednak gdy oni spacerowali sobie w zwyczajnych ubraniach, ona męczyła się z ogromną suknią Królowej Śniegu. Mogłaby chociaż wygrać, choć z krową BBB raczej nie miała żadnych szans.
- Co dostaliście? – Zaciekawiła się. Wiedziała, że z pewnością podeszli do dziewczyn z upominkami, by zgarnąć coś dla siebie. Sama uderzyła do Astrid, bo brakowało jej fajek. I nawet otrzymała te, które chciała. – W ogóle bym coś zjadła, a tam są takie apetyczne dania. Tyle że zbyt duży tłum, by się przeciskać w tym – mówiąc, wskazała na swoją suknię. – A byliście już na loterii? Mam perfumy z amortencją. Nawet całkiem ładne.
Jarka pewnie przy nich umierała. Razem z Thiago mieli dar do paplania i gdy Alva otwierała usta, ciężko jej było je zamknąć. Nic dziwnego, że miała tylu znajomych, skoro nie bała się do nikogo odezwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Pretoria, RPA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 393
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7974-farai-osei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7975-far-fara-way
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7977-sowa-farai
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7976-farai-osei




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 19:47

Farai domyśliła się, że Leah nie pasuje trochę jej zachowanie, bo też była dobrą obserwatorką. Jednak wciąż się uśmiechała, tak jakby robiąc dobrą minę do złej gry, choć tak w zasadzie nic strasznego się nie działo. Więc kto by się tym przejmował. Zaraz machnęłaby lekceważąco ręką, ale nie było takiej potrzeby. Raczej po prostu słuchała puchonki z zainteresowaniem, jednocześnie rozmyślając nad jej słowami. I kiwała głową, bo rzeczywiście tak było. Festiwal Błogosławieństw był zawsze radosnym momentem, choć u niej w kraju obchodziło się go... bardziej hucznie. To prawda. Ale cóż, co kraj to obyczaj, choć Osei wątpiła, aby w całej Wielkiej Brytanii tak wyglądał. Niektórzy zapomnieli, że Hogsmeade wcale nie było takie wielkie, więc i impreza nie była jakaś ogromna.
- No, rozumiem. Jak jeszcze mieszkałam w Pretorii, to Festiwal wyglądał dużo bardziej imponująco. Parada przybywała na zwierzętach, głównie na słoniach! Przystrojonych kolorowymi materiałami. Zawsze chciałam się nauczyć na nich jeździć, ale mi nie wyszły te plany. Ogólnie czarodzieje plują ogniem, na straganach można zakupić różne skóry i futra, a nawet mięso z gepardów! Nie mniej tu także mi się podoba, jest... inaczej - zakończyła swoją długą wypowiedź. - A czego próbowałaś? Smakowało ci? - spytała, patrząc potem uważnie na rumieniącą się Aristow.
- Hej, to super, że ci się udało! Powinnaś więc występować częściej! - zapewniła przyjaciółkę, klepiąc ją pokrzepiająco po plecach. - Szkoda, że nie słyszałam. Musisz zrobić powtórkę dla mnie - dodała, uśmiechając się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Moravská Třebová, Czechy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 279
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8143-jaroslava-pharrell-priborsky#226287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8153-jarka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8154-sowka-jaroslavy#226352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8152-jaroslava-pharrell-priborsky#226350




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 20:39

Gdy już uporała się z prezentacją swoich zdobyczy, była zupełnie gotowa, aby absolutnie uważnie słuchać tego, co do powiedzenia ma Thago. Trochę było jej wstyd, że zlała go tak na początku, ale mu to wynagrodzi, serio. Gdyby jeszcze wiedziała, że przegapiła wzmiankę o urodzinach, o matulu! Niestety, tego Jarka nie była świadoma, nie miała możliwości więc rzucić mu się na szyję z najszczerszymi życzeniami, skacząc z nim po amfiteatrze. Zamiast tego, siedziała, uśmiechając się do niego serdecznie, mając nadzieję, że chłopak nie zadał jej żadnego pytania, którego nie usłyszała, bo był by problem. Na szczęście nie zaobserwowała u niego wyczekującego wyrazu twarzy, więc ze spokojem oddała się słuchaniu jego wywodu, który nawiasem mówiąc, uważała na szalenie ciekawy. Uwielbiała mówić, ale jeszcze bardziej - słuchać ludzi, tym bardziej takich szalonych wypowiedzi o niczym. W takich własnie można najlepiej poznać człowieka. Nie da się tak po prostu mówić o niczym, to nic definiuje mówiącego.
- Serio? Ale fajnie, moja mama uznała, że w Anglii najem się przysmaków z różnych stron świata i jeszcze mi zazdrościła! A mój poprzedni kufer rozłazi się po bokach, jest w tak opłakanym stanie, że rozleciałby się, gdybym spróbowała zapakować się w niego na powrót. - uśmiechnęła się na wspomnienie może tej nie do końca wyrozumiałej, ale na pewno opiekuńczej kobiecie. Z perspektywy czasu i odległości Jarka miała wrażenie, że wady jej rodzicielki ulegają jakby zatarciu, Czeszka pamięta prawie wyłącznie te dobre cechy jej osobowości.
- Nie, wiesz, tak sobie mówię. No jasne, że chcę ją z tobą wybić, głupku! Nawet nie wiesz... - przerwała, bo Thiago w tym czasie wydarł się jak stare prześcieradło. Pochwaliła go w myślach, lubiła ludzi, którzy potrafią krzyczeć.
- Alva? To wy jesteście rodzeństwem? - brawo Jareczko za spostrzegawczość. Czeszka zabawnie zmarszczyła brwi, łącząc wątki. Zrobiła przy tym dość ciekawą minę, nie zauważając przybycia Alvy. Gdy ta już zdążyła coś powiedzieć, Jarka odwiesiła się i uśmiechnęła się do niej serdecznie.
- Cześć! - ucieszyła się szczerze, choć może trochę za głośno. - Bo nie mogłam się zdecydować. Miałam przebrać się za Krecika, albo jakiego motyla. W końcu uznałam, że oba były beznadziejne. Halo, koleżanko, niezłe wdzianko tak przy okazji. Jesteś soplem lodu, cukierkiem lodowym, czy czym? - dobra, Jarka trochę sie zgrywała, ale tylko troszkę. Na widok miny Alvy wybuchnęła serdecznym śmiechem. - No dobra, wiem. Jesteś tą całą królową od śniegu, nie? - powiedziała, szczerząc się serdecznie. - A tak przy okazji, przyłączysz się do naszego nieoficjalnego świętowania tego wspaniałego dnia? Mamy już czym to robić, za to nie mamy gdzie. - tutaj wskazała butelkę i zrobiła zatroskana minkę.
Jej wcale nie przeszkadzała gadatliwość tych dwojga, chętnie nawet próbowałaby ich przegadać, co zresztą własnie robiła.
- No ja też jestem głodna, choć niedawno próbowałam tego waszego argentyńskiego przysmaku, wiecie? A wylosowałam kuferek, Thago, pokaż go siostrze, bo chyba ty go miałeś ostatni w rekach? Nie? No tak, schowałam go do toryby, proszę. - uwaga, Jaroslava zaczęła wyrzucać z siebie niebezpiecznie duzo słów, niech ktoś jej przerwie! Zaprezentowała kufer Alvie, tłumacząc przy tym jego rozmiary. Gdy już to zrobiła, pochwalił jeszcze zdobycze dziewczyny, po czym się w końcu zamknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 20:57

Tak, może kiedyś powinna się do niej odezwać, aby urządzić walkę stulecia! Niestety nie wpadła na taki pomysł, a Rasheed też milczał jak zaklęty, więc ogółem kiepsko. Musiał się tymczasem obejść smakiem. I zupełnie nie rozumiała, dlaczego patrzył się na nią jakby zaproponowała mu tańce na jednorożcu podczas pełni księżyca, co swoją drogą było bardzo naturalną czynnością. Czyżby nie chciał dzielić z nią życia? Przecież była taką słodką, bezkonfliktową osobą! Powinien od razu wyciągnąć jakiś bajerancki pierścionek za milion galeonów i wyznać jej wieczną miłość, wraz z propozycją ożenku. Nic się ten Sharker nie starał, no absolutnie nic! Nieważne, że nie powinien, przemilczmy to.
- Cóż, ja mam zajebiste autko, ty masz zajebisty, wielki dom, ja mam jeszcze dwa węże, więc hodowlę możemy zacząć. Tylko dzieci brakuje! - zaświergotała radośnie, co oczywiście miało być jawną kpiną. Szczerze? Chyba by się załamała, gdyby miała niańczyć jakieś bachory. Teraz. Bo ogółem to zawsze chciała mieć kiedyś gromadkę dzieci z Cedrikiem, ale nikt o tym nie wiedział, bo to przecież frajerskie, nie przyzna się do tego nigdy! - I wiesz co, Panie Doedukowany? Z seksu biorą się dzieci. Ale mogłabym ci go już dawno wywróżyć, gdybyś bardziej o mnie dbał - dodała naprędce, na moment wydąwszy usta w podkówkę, jednak nie było na to dużo czasu, bo wiadomo, trzeba było podejść do Julii.
Bez wyskakiwania z majtek? Ech ta Heikkonen. Może miała awersję do facetów po związku z kobietą? Wolała nie dopytywać, bo to chyba byłby drażliwy temat, a Saunders wyjątkowo nie chciała się kłócić. No, co innego z tym okropnym ślizgonem, który tak jawnie z nich kpił, a Julka nie reagowała, no skandal.
- Dobra, oszczędźmy ją, pokażesz mi kiedy indziej - rzekła niby poważnie, potem wywracając oczami. No jasne, taki biedny on był, na pewno. Prawie tak bardzo biedny jak ona. Na Merlina, ale chciał się wykręcić!
- O nie, mój kolego złoty, nie uwierzę w twoje nagłe ubóstwo, wybacz mi. Ale jeżeli masz jakiś barek w domu, to ja bym nawet była za, a ty? - powiedziała ostatecznie, obracając swoją główkę w kierunku drugiej blondynki. Hm, to zabawne, że Rekinka otaczają same cherubinki, hihi. No, pomijając tego tam gościa, o którym pisał w liście. Właśnie, ciekawe, czy tamten się już odczepił? Och, SMS taka niedoinformowana, że w zasadzie to Stone się jeszcze chyba długo nie odczepi, no cóż, taka to słodka niewiedza była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 21:11

Leah była zachwycona opowieścią Farai. Wyobrażała sobie jak to może wyglądać w rzeczywstości. Pożałowała wtedy, że nigdy nie była nigdzie daleko i nie zna prawie żadnej kultury świata. Nie licząc opowieści dziadków o Rosji choć i to zdażało się rzadko. Nikt w jej rodzinie nie mówił o czymś co już kiedyś się wydarzyło. Myślą dużo nad zdarzeniami obecnami i dziewczyna nie czuła się z tym źle. Życie w większości było dla niej bardzo dobrym scenariuszem.
- Jadłam trochę Czarodziejskich Blinów. Co do powtórki występu proponuję już jakiś prywatny, bo chyba nie przełamię się na kolejny. Tyle emocji wykańcza. Mam tylko nadzieję, że niewiele osób mnie skojarzy potem przez to. Zwracanie uwagi nigdy nie wychodzi mi na dobre. Chciałabym zobaczyć jak ten Festiwal wyglądał u Ciebie. Dla mnie to jak jakaś inna rzeczywstość. Tęsknisz za tym?- mówiła z radością i jeszcze większym zainteresowaniem niż wcześniej. Słuchanie o czymś tak odległym i niedostępnym było dla niej niezwykłe. Wiedza, wiedza, wiedza- nawet podczas zabawy. Miała jednak nadzieję, że nie urazi Farai swoim pytaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 175
  Liczba postów : 162
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8049-thiago-cabrera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8061-kochajmy-sie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8062-przystojny-alvaro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8065-thiago-cabrera




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 21:36

Czemu się wydzierał? Był Argentyńczykiem! No, dobra, wcale nie był. Ale nikt nie musiał o tym wiedzieć. W każdym razie uśmiechnął się szeroko do swej kochanej siostry, za którą tak bardzo tęsknił, nawet, kiedy krzyczała na niego w jego urodziny. Co swoją drogą było oburzające, ALE ON, WSPANIAŁOMYŚLNY THIAGO CABRERA, WYBACZY JEJ TĘ ZNIEWAGĘ. Powinna go teraz całować po rękach, ale przy Jarce chyba nie wypada czy coś.
- Żebyś mogła nas w końcu odnaleźć, bo kręcisz się jak gówno w przeręblu i nie widzisz znajomych. Ojciec nie dał ci na okulary? - powiedział, kiedy już do nich podeszła, uśmiechając się niewinnie. Prawie nawet zatrzepotał rzęsami. Lubił się z nią droczyć, w końcu była dla niego najbliższą osobą! Szczególnie, że tego kretyna, w sensie ich brata, nie było nigdzie widać. Co za łapserdak. - Widzę właśnie, że wyglądasz, jakbyś zderzyła się z górą lodową. Nie wiedziałem jednak, że mam się przebrać za statek - trajkotał dalej, trochę ignorując swą towarzyszkę, ale to zupełnie niechcący! Szczególnie, że zaraz skupił się na tym, co ona mówiła, kiwając energicznie głową.
- Matki są jakieś inne. Ale jak tu ich nie kochać, nie? - spytał, choć było to pytanie czysto retoryczne. - W każdym razie, skoro tak, to fajnie, że go wygrałaś. Ja chyba moją kulę oddam Malakiasowi, bo mi jest do niczego niepotrzebna. Nie znam się na tych wszystkich przepowiedniach. Zresztą, jak o nich myślę, to aż dostaję gęsiej skórki. Widzicie? - spytał, podwijając rękaw koszulki i ukazując kawałek skóry przy chudym nadgarstku. Nie wiadomo, dlaczego był taki wychudzony, skoro tyle gotował i jadł!
- Fajnie, Jarka chce z nami pić sherry. Możemy wypić nasze zdrowie, przyda nam się do tego całego Sfinksa. Właśnie, idzie wam jakoś? Mi jako-tako, ale nie narzekam - gadał dalej, kiedy jego siostra oglądała kuferek Czeszki. - Jak chcecie, to mogę wam coś przyrządzić jeszcze raz na tym całym festiwalu, a potem możemy się gdzieś z tym zaszyć, popijając to alkoholem, nie ma problemu - dodał jeszcze, a w międzyczasie cały czas palił swojego papierosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35509
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 22:43

Pięknie, pięknie moje dzieci, bawcie się dobrze! Najedzeni? Wypoczęci? Pokazaliście już swe umiejętności? Świetnie! Bo teraz czas na...
na...
na...

prawdziwą atrakcję! Na scenę amfiteatru właśnie przybył zespół - Tęczowe Jednorożce! I od razu po przywitaniu się z publiką zaczęli grać. Niesamowite, że ten wielki zespół znalazł chwilę czasu na Hogsmeade, nie uważacie? W każdym razie możecie potem do nich podejść i wziąć autograf!


kosteczki:
1, 6 - jesteś farciarzem. Znajdujesz jakąś starą karteczkę w swojej kieszeni (może z listą zakupów?) i zabierasz jakiemuś dzieciakowi ołówek. Dzięki temu wzbogacasz się o cenny autograf całego zespołu!
2,3 - huh. Musisz wybrać - albo poświęcenie swojej garderoby, aby zdobyć podpisy, albo odchodzisz z niczym!
4,5 - masz pecha, bo nie masz ani kartki, ani niczego do pisania. Ostatecznie nadstawiasz swoją rękę, a szczęśliwie wokalista miał gdzieś przy sobie pióro. Nagryzmolił ci więc na skórze swój podpis, a ty uciekasz trochę niezadowolony. No bo co teraz? Nigdy jej już nie umyjesz?


To jeszcze nie wszystko! Bowiem pewien człowiek, który zwie się Malcolm, przytargał tu swoje pegazy, a każdy jest inny! Chcesz spróbować się przelecieć na tych stworzonkach? Nie ma sprawy! Zapraszamy! Pamiętaj jednak, iż lecisz z instruktorem, nie sam!

kosteczki:
1 - wsiadłeś na zwykłego, białego pegaza. Ogółem zwierzę początkowo podeszło do ciebie nieufnie, jednak w końcu udało ci się je dosiąść, a potem wraz z intruktorem wzbiliście się w powietrze. To była miła przejażdżka i z pewnością zapamiętasz ją na długo.
2 - chyba masz problem. Przypadł ci w udziale Abraksan, który był bardzo wybredny. Kiedy ty do niego podchodziłeś, ten się od ciebie odwracał. Jeżeli wybrałeś z koszyka Ingrid ognistą whisky, zdołałeś go przekupić i polecieć na nim na wspaniałą wycieczkę, podczas której widziałeś z góry Hogsmeade i Hogwart. Jeżeli zaś nie, to cóż, zwierzę ostatecznie poniosło cię jedynie kilka metrów nad ziemią, nad Festiwalem i to było na tyle. Szkoda.
3,5 - urzekł cię ten Aetonan, który wydawał się być bardzo przyjaznym pegazem. Jednak zanim zdołałeś na niego wsiąść, ten obwąchiwał cię milion razy w poszukiwaniu jedzenia. Jeżeli miałeś przy sobie jakieś roślinki od Shane, to z pewnością udało ci się go obłaskawić od razu. Jeśli nie, aby się przejechać, musiałeś wydać 20 galeonów (no, chyba, że zrezygnowałeś) - jeżeli zapłaciłeś, odejmij sobie tę kwotę w odpowiednim temacie. Jednak w zamian udało ci się przelecieć nad Hogsmeade i Hogwartem.
4 - trafił ci się Granian, który od razu pozwolił ci się dosiąść. Węszyłeś zapewne spisek. I słusznie - bowiem pegaz gnał tak szybko, że całą drogę miałeś nadzieję, iż ten cię nie zrzuci. W dodatku niewiele obejrzałeś, bowiem nie zdążyłeś przez te zawrotne prędkości. A kiedy już wylądowałeś, musiałeś zwymiotować gdzieś na uboczu. Chyba kiepsko! Ale nie martw się - Malcolm w ramach zadośćuczynienia wręczył ci balonowe gumy Drooblego, abyś pozbył się nieprzyjemnego posmaku w ustach.
6 - ale masz szczęście! Mogłeś się przelecieć najrzadszym pegazem - Tesnalem. Który o dziwo nie wybrzydzał. Wzbiliście się w powietrze wraz z instruktorem, a podczas tego lotu pegaz... zrobił się niewidzialny. Wtedy mężczyzna, który z tobą leciał, rzucił na was zaklęcie kameleona i dzięki temu mogliście polecieć aż do Londynu! To była naprawdę niesamowita wycieczka!


Ponadto Mistrz Gry ogłasza, iż nie można już brać podarunków od Czterech Żywiołów!

Każda z hostess zarobiła pieniądze, w zależności od wziętych produktów.
Spoiler:
 

Bawcie się dalej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   Pią Maj 02 2014, 23:54

Jack uprzejmie słuchał tego, o czym mówiła Kat, bo przecież był miłym mężczyzną. Na scenie zaczynało wiać nudą, więc tym bardziej był zadowolony z jej towarzystwa. Żałował, że nie słyszał, jak śpiewała, no ale trudno. Takie życie, taka karma, nic nie zrobisz! W każdym razie kiedy odmówiła orzeszków, pokiwał głową, choć nie rozumiał, po co takie egzaltacje, wystarczyło po prostu powiedzieć, że nie. No ale nie wnikał.
- Spoko, nie wiedziałem - powiedział zatem, zerkając na dziewczynę i dalej słuchając jej wywodu. Potem skierował wzrok na chłopaka, o którym była mowa i w którym rozpoznał... Scorpiona? Tak, to zapewne on. Reyes ponownie pokiwał głową, chrupiąc swoje orzeszki, których obecność w opakowaniu się kończyła. Pech. - Tak, całkiem niezły strój - skomentował, nie chcąc za bardzo wchodzić w ten temat. - Swoją drogą szkoda, że jesteś uczulona, orzeszki są zdrowe. I wspomagają pamięć. Dlatego je jem - dodał, bo mu się przypomniało, iż coś podobnego niedawno wyczytał w jakiejś gazecie.
- Ach, to by więc tłumaczyło twój śmieszny strój. Za usta usta mógłbym jednak dostać jakiegoś... nie wiem, uczulenia chociażby! - rzucił z rozbawieniem, kończąc konsumpcję ostatniej sztuki. I znów miał coś powiedzieć, kiedy na scenę wkroczyły Tęczowe Jednorożce! Fajnie.
- Chcesz się przejść do nich po autograf, a potem na pegazy? Bo widzę, że ludzie się pchają na przejażdżki - zakończył zatem, rozglądając się ewidentnie w stronę głównej ulicy, gdzie widział parę tych stworzeń i niektórych, co się wzbijali w powietrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Amfiteatr na końcu głównej ulicy   

Powrót do góry Go down
 

Amfiteatr na końcu głównej ulicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Amfiteatr na końcu głównej ulicy
» Boczna Głównej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-