IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja Tamesis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Restauracja Tamesis   Czw Wrz 02 2010, 19:14

First topic message reminder :


Restauracja Tamesis
W stylowych i ciepłych wnętrzach restauracji, serwuje się dania zarówno kuchni angielskiej jak i europejskiej. Kucharze dbają o to, aby posiłki były nie tylko smaczne, ale również zdrowe i wykwintnie podane. Bogate menu oraz specjały kuchni zadowolą nawet najbardziej wymagające podniebienia. Dla smakoszy proponują liczne dania wegetariańskie, rybne i sałatki. Po obfitym posiłku warto spróbować deseru. Aby umilić posiłek w menu znaleźć można szeroki wybór win. Nazwa restauracji wywodzi się od starożytnej nazwy Tamizy, Tamesis. Jest zbudowana tematycznie wobec tej właśnie atrakcji, a i stoi przy jej brzegu. Na ścianach wisi wiele ciekawostek na temat tej rzeki, które stają się atrakcją dla wielu rządnych wiedzy dzieciaków. Każdy może pozwolić sobie na odrobinkę samotności i spokoju, ponieważ każdy stolik oddziela ściana, którą ogrodzono wszystkie cztery kąty. Można wybrać i odpowiednio duże dla paczki znajomych i rodziny, jak dla zakochanych. Wtajemniczeni wiedzą, iż właścicielem tego baru jest czarodziej, który dla "swoich", pobiera zapłaty w postaci knutów, sykli czy galeonów i to w wyjątkowo korzystnych cenach!
Jeśli mając przy sobie różdżkę, szepniesz do menu  "otwórz się", menu zmieni cennik i zamiast mugolskiej waluty, pojawia się czarodziejka. Jednakże nie widzi jej nikt, prócz Ciebie, nawet partner z magiczną mocą.

Nigri
Łosoś            
Tuńczyk          
Dorada                
Ryba maślana      
Halibut                  
Krewetka gotowana
Węgorz                  
Tofu pieczone    

Zakąski zimne
Carpaccio z polędwicy wołowej podane z musztardą gruboziarnistą  
Grenadier marynowany w pomarańczach z dodatkiem kaktusa      
Tatar z łososia podany na sałatce z zielonych ogórków                
Tatar z polędwicy                                                                        
Terine z sarny z żurawiną                                                              
Sałatka Caprese                                                                              
(pomidory, ser mozarella, bazylia)
Deska serów z owocami                                                                

Zakąski ciepłe
Fantazja grzybowa z runa leśnego                                                          
Delikatna polędwiczka wieprzowa z kurkami w sosie śmietanowo-bazyliowym

Zupy
Imbirowa z dodatkiem świeżych kurek                            
Serowa z dodatkiem szynki i bazylii                                  
Krem szpinakowy z przepiórczym jajem i wędzonym łososiem  
Rosół królewski z makaronem                                            
Barszcz czerwony                                                          

Owoce morza
Grillowane krewetki na sosie czosnkowo-pikantnym  
Małże zapiekane w sosie z paluszków krabowych        
Ślimaki zapiekane z masłem ziołowo-czosnkowym  
Duet z duszonego łososia i dorsza na sosie szpinakowym                            
Sola oprószona płatkami migdałów                                                      
Stek z tuńczyka na warzywach grillowanych z dodatkiem sosu rieslingowego

Mięsa
Kaczka duszona w pomarańczach z sosem borowikowym                
Pierś z kurczaka zapiekana z wędzonym łososiem i serem camembert  
Stek z polędwicy z masłem czosnkowym                                      
Stek z polędwicy w sosie z zielonego pieprzu                              
Stek z polędwicy w sosie borowikowym                                      
T-Bone stek z grilla podany z odrobiną sosu barbecue                  
Mini tornedo z dzika w sosie rydzowym z żubrówką                    
Pieczeń z jelenia macerowana w czerwonym winie i jałowcu        
Polędwiczka wieprzowa w sosie meaux                                    
Gicz cielęca duszona w warzywach z odrobiną czerwonego pieprzu      
Golonka po bawarsku                                                                      
Płatki polędwicy w sosie bernes                                                      

Makarony
Tagliatelle szpinakowe z łososiem                                                
Śmietanowe penne z borowikami                                              
Makaron tricolore z owocami morza                                            

Sałatki
Grecka                                                                            
(sałata lodowa, oliwki, ser feta, papryka, pomidor, ogórek, sos winegret)
Farmerska                                                                    
(sałata lodowa, sałata dekoracyjna, pomidor, ogórek zielony, kurczak, smażony bekon, czerwona cebula, kukurydza, sos jogurtowy ze szczypiorkiem)
Włoska                                                                          
(sałata lodowa, sałata dekoracyjna, pomidor, ogórek zielony, łosoś wędzony, paluszki krabowe, cebula, pomidor suszony, anchois, sos czosnkowy)
Świeża sałatka z blanszowanych warzyw okraszana bekonem  
(kalafior, brokuł, marchewka, fasola szparagowa, czerwona cebula, sos winegret)

Desery
Lodowy deser na malinowym puree  
Tort lodowy ze świeżymi owocami
Creme brulee na brzoskwiniowym musie
Czekoladowa babeczka z wiśniami

Napoje gorące
Espresso  
Kawa
Cappucino
Caffe Latte
Irish Coffe
Kawa mrożona
Czekolada na gorąco
Herbata

Napoje zimne
Coca-Cola/7 Up/Mirinda/Tonic
Sok owocowy
Sok ze świeżych owoców
Woda mineralna



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Pią Gru 03 2010, 22:32

I dobrze, że nie wiedział. Chciała mu dać to, czego od zawsze pragnął. Pragnęła stać się najlepszą żoną na ziemi, bo tylko na taką zasługiwał. A swoje rozertki zostawi w sercu, je upije i powie kogo ma kochać a o kim zapomnieć.
Rozkaz wykonać.
Odmaszerować.
Czymże było zaufanie? Czy nie tą iluzją? Miała ona za zadanie karmić każdą parę. A potem... dać złudzenie miłości. Zaśmiała się dźwięcznie, widząc jego reakcje.
Był tak cudownie, tak miło, zaskoczony. Jakby to była jedyna informacja, na którą czekał całe życie. Wyglądał jakby świat dla niego w tej chwili mógł nie istnieć. A ona dostrzegała wszystko. Gdyby się uparła, słyszałaby jeszcze jak unoszą most zwodzony i jak zburzona rzekła obija się o ziemię. Denerwowały ją te rozstrojone skrzypce. Miała ochotę podejść do graja i przejąć po nim stery. Przecież tak pięknie grała na skrzypcach... Zaraz poczuła jak unosi się kilka centymetrów na ziemię i silne ramiona obejmują jej kruche ciało. To było coś. Brakowało jej tych perfum oraz mocnego uścisku. Momentalnie się uśmiechnęła, przymykając powieki.
To muśniecie czoła zawsze było szeptem troski. Ujęła tylko jego dłoń, gdy znajdowała się na brzuchu, czule ją głaszcząc.
- Oui, monsieur - odpowiedziała zadowolona. Czyżby potrafiła go uszczęśliwić?
- Podobno mają być bliźniaki - dodała szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 789
  Liczba postów : 440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t947-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t951-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t948-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7897-morpheus-phersu#




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Gru 04 2010, 16:06

I znów ten cielęcy wzrok, naiwny wzrok Morpheusa sądzącego, że wraz z tym cały świat stanął znów na nogi i wspomnienia obrócą się jedynie w sielskie szczęście; zbyt łatwo ulegał jej czarowi, zbyt łatwo zaczynał wierzyć w jej szczęście wraz z jednym jej uśmiechem podszytym niewidocznym dla mężczyzny, subtelnym kłamstwem. Niezdecydowaniem, wątpliwością.
Morph zbyt kochał, by móc widzieć, był zbyt oślepiony, by zastanawiać się nad tym głębiej. Wiedział, gdzieś w środku, że budowanie szczęścia na kruchym lodzie, na chwiejących się posadach jej zwątpienia nie może skończyć się dobrze, ale tłumił tę myśl w sobie jak największą szkaradność, niemożliwe teoretyzowanie.
- Bliźniaki, na brodę Merlina - wyszeptał z zapartym tchem. Natłok myśli chwilowo go oszołomił. Dobrze, dobrze, że podjął się jeszcze pracy nauczyciela, będą potrzebowali teraz więcej pieniędzy! Dzieci... rany boskie... to ogromna odpowiedzialność! Spojrzał teraz na swoją śliczną, małą Cass, piękną przyszłą mamę i westchnął rozanielony.
- Co teraz, mała? Musimy razem zamieszkać, jak normalna, zdrowa, nuklearna rodzina!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Gru 04 2010, 17:15

Cassandra po prostu stwierdziła, że tak będzie lepiej. Musiała się odciąć od swojego serca, aby pozwoliło ono znów obudzić ogień. Chciała wierzyć, że to się uda, że będą szczęśliwi. Budowanie tak wielkiego uczucia na kruchej tafli życia...
Potrafiła przecież kochać! Całą swoją duszą, sercem. Często śmiała się, że miłość jest dla nielicznych. Dla chorych i pokrzywdzonych. Wtedy czai się za nimi, z zaskoczenie wbija swoje zęby, a następnie zatruwa ich śmiertelnym jadem. O, Morpheusie, ugryź mnie.
- Ale ostrzegam, jak odziedziczą charakter po Tobie, to sam wychowujesz tych diabłów! - odpowiedziała, zaczepnie czochrając jego włosy. A tak kochała wpleść w nie palce i po prostu poczuć, że jest jego. Nawet wpadł jej do głowy idiotyczny pomysł, aby uwiecznić to na tatuażu. Czarnobiałym, subtelnym, symbolicznym, tak wiele przemawiającym! Dziwnie się czuła, jak wszyscy zebrani w restauracji wlepiany w nią. Świdrujące tęczówki przebiegające po kobiecej figurze. Już w głowie słyszała ich myśli i miała ochotę schować się pod ziemię. Nie wiedziała dlaczego to się nagle pojawiło w jej głowie. Jak echem odbijało się "taka młoda i już dzieci?!" "spójrzcie jaka chuda, będzie miała ciężki poród!" "wygląda jak kościotrup". Zakłopotana chrząknęła i odnalazła dłoń Morpha.
- W zasadzie to ani Chuck ani rodzice już u mnie nie mieszkają, więc mógłbyś się wprowadzić. Jednak jak coś, to możemy wybudować swój własny domek. Z tarasem, ogródkiem i tymi Twoimi zwierzątkami. - mówiła rozmarzonym głosem - Nawet Wozakowi zrobimy własny kącik - dodała szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 789
  Liczba postów : 440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t947-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t951-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t948-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7897-morpheus-phersu#




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Gru 04 2010, 18:35

- Jak możesz! - obruszył się, a brwi zbiegły się w jedną linię, spod której łypnął na nią w żartobliwej groźbie. - Wszelkie cechy odziedziczone po kapitanie Phersu to gwarancja, że dzieci będziemy mieć idealne, zdolne, mądre i grzeczne. Anioły w ludzkiej skórze! Chociaż wygląd mogłyby odziedziczyć po tobie, tak... - mruczał, gładząc się po szorstkich policzkach. Błękit oczu rozgonił się szczęśliwymi iskierkami, umysł zaprzątnęły setki dalekosiężnych i nieco bliższych planów.
Zamknął jej drobną, jasną dłoń w swoich własnych, dużo większych, ciepłych, jakby pragnął jej dać gwarancję bezpieczeństwa, obietnicę wsparcia. Chciał tchnąć w nią poczucie, które nagle zaczęło budować się w nim niezlomną pewnością, że będzie dobrze. Teraz już musi być!
Bo, ach, Morph stworzony był wręcz do roli ojca. Przynajmniej tak o sobie sądził, gdzieś tam w głębi tego nieodpowiedzialnego kapitana Phersu, który lubi upić się do nieprzytomności i pogrążać się w stanach na wpół depresyjnych z bliżej nieokreślonych powodów... Ale dzieci ułagodzą w nim wszystko, czuł to.
- Albo przeprowadzić się na Picadilly Circus, Edith raczej tam nie wróci - rzekł, tonem nieco bardziej ponurym. Odchrząknął cicho. Tak, jego matka nie miała zbyt wielu szans na opuszczenie Munga inaczej, niż w trumnie. Ale nie o tym chciał mówić, nie teraz, nie z nią. Uniósł jej dłoń do swoich ust i ucałował wierzch, łaskocząc ją nieznacznie zarostem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Gru 04 2010, 19:34

Czy tak właśnie wyglądało szczęście? Człowiek gubił się w jego otchłani. Z zapartym tchem przyglądał się bryłom, które miały to był dowodami na życie śmiertelnika. Czy to dlatego ulegały wietrzeniu? Pyłek, po pyłku Bóg sprawiał, że było go oraz mniej, aż w końcu bryła zostawała zrównana z ziemią. I po szczęściu.
- Och, dobrze wiesz, że mam ku temu podstawy. Kochanie, Tobie tylko różek brakuje! - rzekła, marszcząc nosek. Obydwoje przecież wiedzieli, że do grzecznego chłopczyka to on nie należał. Słysząc o swojej urodzie, uśmiechnęła się szeroko. O tak, takie chwyty mógłby częściej stosować.
Często wyobrażała sobie go w roli ojca. Co prawda nie miała pojęcia, jak poradzą sobie z dwójką, rozwydrzonych dzieciaków. Na pewno będą rozpieszczane i najkochańsze na świecie.
- Dobrze, Picadilly Circus, Kapitanie - odpowiedziała z szerokim uśmiechem, salutując niczym najlepszy żołnierz. Trzeba było przyznać, że jej postawa nie należy do zbyt poprawnych, lecz nie było to ważne w tym momencie.
- Chodźmy na spacer - rzekła, kiedy tylko ucałował jej dłoń. Ich scena była przejawem wszelakiego romantyzmu i oddania sobie. Miłość nad miłością i jeszcze raz miłość. To było niesamowite jak dwójka osób przez małe zalążki w brzuszki, może się zmienić, może wierzyć w lepsze jutro. Po zapłaceniu za wino i włożeniu płaszczy, wyszli nad przepiękną Tamizę. Była ciekawa czy mogłaby już chodzić po wodzie. Lecz teraz musiała uważać.
- Muszę rzucić palenie - rzekła markotnie. Bo wiedziała, że Morpheus będzie krył się po kątach, aby nie wąchała dymu. Nie chciała odstawiać tak pięknego nałogu. Nie będzie wiedziała co robić z dłońmi, gdzie je podziać. Okrutny los kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 789
  Liczba postów : 440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t947-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t951-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t948-morpheus-phersu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7897-morpheus-phersu#




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Gru 04 2010, 19:51

Och, Merlinie. Był tak podekscytowany, że wstając, wydawał się niemal uskrzydlony szczęściem. Zerknął na zegarek na nadgarstku.
- Tak, chodźmy na spacer... właściwie możemy przejść się na piechotę na Piccadilly Circus, niedługo wpadnie Charles z Antoinette.
Zatarł dłonie i uśmiechnął się szeroko. Zapłacił za wino, które właściwie zostało opróżnione tylko w postaci jednego kieliszka, tylko przez Morpha.
- Ale nie będzie ci zimno? Jagodowy płaszczyk się sprawdzi? Masz szalik? - upewniał się, musząc mieć stuprocentową pewność, że Cass czuje się dobrze, poprawnie... nie, WYŚMIENICIE i ponadprzeciętnie! Szeroki uśmiech nie schodził z jego twarzy. Cóż, zupełnie jak zastrzyk amfetaminy!
- Rzucasz palenie, kategorycznie - potwierdził, wkładając swój własny, czarny płaszcz tuż po tym, jak pomógł swej żonie nałożyć jagodowe, śliczne odzienie. Kochał ten jej płaszczyk. Dzisiaj trzykrotnie bardziej niż kiedykolwiek. Żałował tylko, że nie zarysowuje się jeszcze kształt jej brzucha.
Czuł, że będzie jeszcze bardziej pociągająca w ciąży.
- Zatem chodźmy - rzekł, oferując jej ramię. I przyszli rodzice opuścili restaurację, pochłonął ich świat rozświetlany jedynie odblaskami światła niknącego w płatkach śniegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Norymberga, Niemcy
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 173
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 16:04

Teleportowaliśmy się w małym zaułku żeby nie wzbudzić podejrzeń mugoli. Zaśmiałam się z Floriana, wyglądał dość zabawnie z moją obdartą torbą.
-Możesz już mi ją oddać.
Odebrałam ją od niego i po chwili szliśmy przez ulicę prosto w stronę restauracji. Nie wiedziałam co robię, ale chwyciłam go za rękę. Po chwili otworzyliśmy drzwi i znaleźliśmy się w środku. Pełno miejsc było zajętych, przez chwilę wystraszyłam się, że nie znajdą miejsca dla nas. Restauracja była bardzo piękna. Na ścianach zauważyłam wiele ciekawostek na temat Tamizy, poczułam się niczym szczęśliwe dziecko. Posłałam mu szeroki uśmiech i zaczęłam przyglądać się ludziom. Wszyscy popijali wino, śmiali się i jedli drogie potrawy. Taak, jedzenie było tu bardzo drogie. Czy będzie mnie na to stać? Przeraziłam się widząc, że tu nie pasuję. Mój ubiór sprawiał wrażenie ubrania żebraka. Oh, Martinne, weź się za siebie kobieto!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 142
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 17:05

Gdybym tylko znał myśli Martinne, odparłbym, że ja za wszystko zapłacę iż nigdy przenigdy nie pozwolę jej na taki ruch. Nie w damy geście leży płacenie za przyziemne sprawy.
Podałem jej torebkę, oglądając teraz uważnie. Musiała być dla niej cenna, bo wyglądała na wiekową, uśmiechnąłem się ukradkiem zerkając na swoją bransoletkę.
- Rozumiem Twoje zachowanie. - Pokazałem jej rękę z bransoletką, na której widniał herb rodziny.
Następnie odsunąłem jej krzesło, a gdy usiadła już na miejsce, ją przysunąłem jak wieczór temu. Kelnerka przyszła podając menu.
Wyjąłem swoją różdżkę, jednocześnie mówiąc Otwórz się. Wtem pojawiły się opcje dla czarodziejów, jak i waluta. Zerknąłem na wszystkie możliwe dania, po czym wybrałem stek z polędwicy w sosie borowikowym oraz irlandzką kawę.
- A Ty co wybierzesz? Nie przejmuj się ceną moja miła, ja za wszystko zapłacę. - Uśmiechnąłem się serdecznie w jej kierunku, po czym machnąłem w stronę kelnerki, żeby podeszła kolejny raz.
Znali się już piętnaście godzin, a czuł jakby to trwało wieki, jakby znali się tyle lat. W końcu.. Z widzenia można to tak nazwać, jednak po tylu latach dopiero za sprawą panienki Morgane, spotkali się. To co już się wydarzyło w ich życiu, od wczoraj, zmieniło ich na pewno w dużym stopniu. Tak, uwielbiałem tę Krukonkę, za to iż połączyła moje drogi z brązowooką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Norymberga, Niemcy
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 173
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 19:04

Zerknęłam na jego bransoletkę. Była piękna. Trochę mu zazdrościłam. Ciekawe jak to jest żyć w takiej rodzinie. Trochę zrobiło mi się głupio, że chce za mnie zapłacić. Parę razy byłam w takiej sytuacji i czułam się bardzo nieswojo. Chciałam zaprzeczyć, ale czy nie uraziłoby to Puchona? Otworzyłam menu, stuknęłam w nie różdżką i przyjrzałam się. Szukałam czegoś najtańszego.
-Hmm, ja poproszę zupę serową z dodatkiem szynki i bazylii.
Brzmi smacznie, nie za droga. W sam raz. Kelnerka odeszła z zamówieniem, a przy naszym stoliku zapanowała trochę niezręczna cisza. Rozglądałam się na boki byleby nie patrzeć na Floriana. Głupio mi się przyznać, ale nigdy nie byłam w takiej restauracji. Tyle tu sztućców, nożów, łyżek. I nie wiadomo co do czego użyć. Słyszałam wprawdzie kiedyś, że zaczyna się używać od wewnętrznej strony kierując się do środka, ale nie byłam pewna. Zresztą czym ja się przejmuję? Każdy potrafi zjeść zupę.
-To co tam u ciebie? - zaśmiałam się aby rozluźnić atmosferę.
Pewnie ma mnie za wariatkę. Na pewno tak jest. Spędzamy ze sobą piętnaście godzin bez przerwy, a ja pytam co tam. Bardzo to było mądre, Martinne, bardzo. Chyba powinnaś iść do mugolskiego lekarza żeby przebadali Ci mózgownicę. Przestajesz myśleć na starość. Westchnęłam i wyjrzałam przez okno prosto na Tamizę. Była piękna, a most według mnie wyglądał jak dzieło architektury. Niby nic, ale dla mnie coś. Ukradkiem spojrzałam na mojego towarzysza. Siedział i również patrzył w okno z delikatnym uśmiechem na twarzy. Poruszyłam się niespokojnie, stół był tak mały, że trąciłam kolanem jego kolano. Poczułam jak moją twarz zalewa fala gorąca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 142
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 19:19

Nie przeszkadzało mi to, że gryfonka czuła się nieswojo, było to do przewidzenia. Musiałem jedynie rozładować jakoś napięcie. Jednakże wszystkie myśli, spoczęły na projekcji wspomnień w tym miejscu. Na moich urodzinach, na zjeździe rodzinnym. Teraz to miejsce będzie mi się kojarzyć już tylko z NIĄ. Tak, byłem tego pewien.
- Co u mnie słychać? Niech to się zastanowię.. - Popatrzyłem w jej oczy, lekko się uśmiechając na jeden kącik ust - Szczerze powiedziawszy, trochę się zamyśliłem. A u Ciebie jak moja droga? - Zapytałem grzecznościową, po czym coś sobie uzmysłowiłem, więc dodałem do wypowiedzi - Właśnie mijają moje najlepsze godziny życia. A ich powodem jesteś właśnie Ty. - Puściłem do niej perskie oczko.
Nagle poczułem jej kolano, na swoim, zarumieniłem się przez jedną chwilę. Odsunąłem nogę, żeby nie czuć skrępowania. Uśmiechnąłem się niezręcznie, po czym znowu zacząłem patrzeć na Marti.
- Przez Morgane staliśmy się jak dwa magnezy. Nie sądzisz? - Zapytałem się z tajemniczą mimiką twarzy, zbliżyłem się do niej, żeby ją pocałować, chciałem bardzo porządnego dać jej całusa. Niestety przerwała mi kelnerka, która podała nam nasze dania.. Zarumieniłem się jeszcze bardziej, przyjmując sztywną postawę ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Norymberga, Niemcy
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 173
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 19:32

Mimo woli parsknęłam śmiechem. Florian chyba wpadł młodej kelnerce w oko. Tylko się do siebie zbliżaliśmy, a ona jak żołnierz przychodziła żeby spytać czy wszystko w porządku.
-U mnie dobrze, nareszcie znalazłam kogoś kto mnie rozumie i potrafi ze mną rozmawiać. No oprócz Morgane. Cieszę się że nas... zeswatała.
Zerknęłam na moją zupę, wyglądała idealnie. Trzeba wziąć się za jedzenie. Już chciałam wziąć łyżkę, kiedy dostrzegłam po drugiej stronie taką samą. W tej chwili zbaraniałam. Zerknęłam na chłopaka, który już z uśmiechem wcinał swoje danie. Posłałam mu idealny uśmiech, jak gdyby nigdy nic. Dobra, pora wziąć się w garść jeśli chcę się spotykać z chłopakiem z wyższych sfer. Jak dochodzi co do czego to nawet zupy nie potrafię zjeść. Mój żołądek zaczynał już domagać się jedzenia, a ja tępo patrzyłam się na łyżki. Dobrze.
Kiedyś zabiorę Floriana do zwykłej knajpki, gdzie równie dobrze można jeść palcami i nikt nie patrzy się na Ciebie jak na idiotę.
-Słuchaj, wiem że wybiegam w przyszłość ale na ferie nie chciałbyś pojechać ze mną do Niemiec, do mojego domu? - spytałam cicho i nieśmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 142
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 19:45

Gdy zobaczyłem jak wykwitnie wygląda potrawa Martinne, poprosiłem kelnerkę, żeby przyniosła mi ją również. Byłem głodny, dotarło do mnie, że jakieś tam mięso mi nie starczy na taki głód. Szybko zostało danie podane.
Zacząłem jeść zupę, trochę niezdarnie. Jakoś tak zapomniałem, gdzie jestem i siłą rzeczy można było usłyszeć siorpanie, gdy się zorientowałem, po prostu wydobył się ze mnie śmiech.
- Wybacz, może i wyglądam na osobę wychowaną, ale jeśli chodzi o jedzenie, to jem jak prosie. - Wyznałem dziewczynie, mając na twarzy śmieszną minę.
Pomyślałem o swojej rodzinie, jakby zareagowała, gdyby poznała dziewczynę. Potrząsnąłem głową. Wolałem sobie jak na razie tego nie wyobrażać, mogliby jej nie zaakceptować.. Ile już się nasłyszałem o ich wymaganiach co do przyszłej posiadaczce nazwiska Salsi. W końcu to był elitarny ród. Który w dodatku przeze mnie wyginie.. Dobrze, że nikt nie traktował mnie w rodzinie jak czarną owcę, to by mnie.. Zrujnowało psychicznie.
- Sądzę, że to dobry pomysł. - Starałem się mieć szczęśliwy ton, jednak coś mnie złapało od środka - Z moją rodziną nie wiem jak to będzie, muszę ich przystosować do myśli, że mogę mieć kogoś.. Małymi krokami. - Kolejny raz uśmiechnąłem się niezręcznie w kierunku brązowookiej.
Dokończyłem zupę, żeby zabrać się za drugie danie, pamięciowo wybrałem odpowiednie sztućce, a następnie zacząłem kroić stek. Zerknąłem ukradkiem na dziewczynę.
- Przydałoby się.. W sumie.. Wino, prawda? - Zapytałem.
Chciałem odrobinę zmienić kierunek rozmowy, poczułem się w tym momencie dupkiem, ona proponuje mi poznanie rodziny, a ja pytam ją o wino. Florianie.. Coś Ty sobie myślał? Tylko nie zacznij się wycofywać. Nie, nie miałem najmniejszego zamiaru, za bardzo mi na niej zależało, chociaż wiem, jak to może się skończyć z moją rodziną. Trudno, przeciwstawię się im gdy najdzie do tego potrzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Norymberga, Niemcy
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 173
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 20:01

Uśmiechnęłam się. Chłopak coraz bardziej mi się podobał, zwłaszcza gdy wyszło na jaw, że wcale nie jest taki idealny. Nawet jeśli chodzi tylko o jedzenie. Podpatrzyłam czym zjadł swoją zupę, wzięłam tą samą łyżkę i po chwili wcinałam moje danie.
-Hmm, wino, czemu nie? Co do rodziny. Twoi chociaż nie chodzą za tobą i nie narzekają że nikogo nie masz, zostaniesz starą panną i tak dalej. Moi dziadkowie to starsi ludzie, ale potrafią dokopać. Na moje osiemnaste urodziny przysłali mi bieliznę z karteczką żebym kogoś nią oczarowała. Tak się nie da żyć.
Dokończyłam zupę i jak przystało na damę, otarłam buzie serwetką. Po tym delikatnie się przeciągnęłam i posłałam szeroki uśmiech Florianowi, modląc się żeby nic nie utkwiło mi między zębami. Odchrząknęłam, sięgnęłam po moją torbę i wstałam z krzesła. Podeszłam do chłopaka, dałam mu buziaka w czoło i szepnęłam, że idę przypudrować nosek.
Zamknęłam się w toalecie, usiadłam i wyjęłam lusterko. Zapomniałam się umalować, czułam się teraz taka goła. Szybko podkreśliłam rzęsy tuszem, zrobiłam kreski eyelinerem i wyszczerzyłam zęby. Czysto. Szybkim ruchem poprawiłam włosy i upewniłam się że moja koszulka nie odsłania zbyt dużo dekoltu. Zamknęłam lusterko, dla niepoznaki spuściłam wodę i wyszłam. Przy wielkim lustrze stały i malowały się dwie brunetki. Piszczały przy tym okropnie. Gdy mnie dostrzegły, posłały mi wredne spojrzenie, co odwzajemniłam, dodałam jeszcze krzywy uśmiech. Już miałam się odezwać, ale nie będę sobie psuła dnia takimi dziewczynami. Wróciłam do stolika, zauważyłam że kelnerka pochyla się przy Florianie, eksponując przy tym swoje sztuczne balony. Kaszlnęłam i usiadłam na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 142
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 20:48

Gdy Martinne zniknęła, kelnerka podała przeze mnie zamówioną kawę, zagadywała mnie o mój numer telefonu, odparłem, że jej go nie podam, bo mam zajęte serce. Nachylała się nade mną, uwydatniając przy tym swoje wdzięki, na jakie nie zerknąłem.
- Niech pani sobie już pójdzie, to już staje się natarczywe. Właśnie przyszła moja dama, proszę nas zostawić samych, bo inaczej wezwę szefa. A uwaga.. Jest moim przyjacielem. - Miałem hardy ton, kobieta się wystraszyła i odeszła z wkurzonym krokiem. Jestem do tego przyzwyczajony, nienawidzę za to kobiet, widzą osobę jak ja i od razu myślą, że dam się nabrać na te kobiece sztuczki, dlatego tak doceniłem Gryfonkę.
Odetchnąłem spokojnie, opanowując nerwy, jakie mną przed chwilą zawładnęły. Nauczony zostałem panowania nad tym, więc czym prędzej już uspokoiłem serce. Które i tak przez moją towarzyszkę biło szybciej. Zerknąłem na jej twarz, czy się bardzo umalowała.. Uwydatniła swoją urodę, ale pomimo tego, wolałem ją w poprzedniej wersji.
- Przy mnie nie musisz się malować, jesteś dla mnie piękna, taka jak natura chciała. - Powiedziałem zawadiackim tonem głosu. Sięgnąłem po kawę, którą również zamówiłem dla Martinne. Kiedy była w toalecie, ja dyskretnie wsadziłem odpowiednią ilość pieniędzy za obiad.
Zrobiło mi się szczęśliwie i błogo, chciałem już znaleźć się w moim nowym domu, spokojnie się położyć i zapomnieć o żywym świecie, będąc obok swojej damy, jakoś tak mi się zamarzyło. Zerknąłem na godzinę na zegarze, lekko się krzywiąc. Powinienem mieć teraz trening, trudno. Są rzeczy i sprawy ważniejsze, niż to, czy dzisiaj pobiegam czy jutro odrobinę intensywniej. Liczyło się to, co teraz robiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Norymberga, Niemcy
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 173
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 21:11

Ciągle patrzyłam na wkurzoną kelnereczkę. Jej twarz zrobiła się aż sina ze złości. Uśmiechnęłam się, popijając kawę.
-Wiesz co, maluję się od zawsze. Dziwnie się bez tego czuję, makijaż jakby zasłania mi moją prawdziwą twarz, której nie chcę pokazywać światu.
Poczułam ból w płucach, więc odwróciłam się w drugą stronę i zakasłałam niczym gruźlik. Chyba coś mnie łapało, w końcu wczoraj nieźle się wyziębiłam. Zerknęłam do filiżanki. Wielkie ceny, mało picia. Typowe. Prychnęłam cichutko i zerknęłam na chłopaka. Jak można mieć tak idealną cerę, bez ani jednej skazy. Ja sama miałam na twarzy w tej chwili chyba trzy pryszcze. Przejrzałam się dyskretnie w łyżeczce, myliłam się, cztery pryszcze.
-Idziemy gdzieś jeszcze czy będziemy już wracać do Hogwartu? - spytałam i chwyciłam delikatnie jego dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 142
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 141




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Paź 24 2012, 21:23

Wszystko co widać na twarzy, jest wynikiem tego jakie życie prowadzimy, jak się odżywiamy, czy mamy dużo stresów. Tak uważałem. Sądzę, że to słuszne spojrzenie na świat. Nie przeszkadza mi jednak, czy ktoś ma niedoskonałości, bo je sam też również miałem. Być może nie dzisiaj, jednak mi się zdarzają.
- Zaprosiłbym Ciebie do Hyde Parku, ale to zły pomysł. Nie mamy wierzchnich ubrań, a przynajmniej ja tyle ich nie posiadam teraz przy sobie, żeby coś Tobie dać - Zaśmiałem się. Miałem już coś wspomnieć o Muzeum Figur Woskowych Madame Royce, ale się powstrzymałem. Powinniśmy już powoli wrócić do szkoły.
Wstałem z krzesła, po czym je zasunąłem. Założyłem bluzę, jaką zawiesiłem na krześle. Poprawiłem się, po czym podałem rękę Martinne żeby pomóc jej wstać. Zasunąłem za nią, a następnie wyszliśmy z tego miejsca. Dałem jej całusa w czoło, uśmiechając się przy tym, przytuliłem ją, a kolejnym krokiem była teleportacja. Znaleźliśmy się przy terenie przy szkole, żeby przejść do.. Na samą myśl o pomyśle jaki mi przyszedł do głowy, zacząłem się śmiać. Wybrałem kosmiczną salę, gdzie nie ma zupełnie grawitacji. Dobry pomysł, przynajmniej tak mi się wydaje. Idąc do szkoły, zawiązałem oczy Martinne, żeby nie widziała, gdzie idziemy.
Pomyślałem o swoim pokoju w dormitorium. Wiedziałem, że jako jedyny mam tam porządek, więc byłem o to spokojny.. Chyba, że nawyczyniała coś Lukrecja, czego nigdy nie byłem w stu procentach pewien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Sie 06 2013, 23:02

Koniec wakacji... Znaczy oficjalnie jeszcze z dwa tygodnie zostały, ale dla niego to ewidentny koniec. Celie na pewno pokaże im jak 'wesoło i rodzinnie' można spędzić dwa tygodnie swojego życia, na jakieś sesji zdjęciowej, przyjęciu wydanym tylko po to, by znajomi jej męża prawili komplementy o jej nieprzemijającej urodzie czy jedzenie posiłków przy jednym, okrągłym stole, który jednak w środku miał dziurę, w której stało jedno krzesło... Zgadnijcie dla kogo. To i wiele innych atrakcji będzie musiał znieść, to cudownego dnia, gdy dyrektor ogłosi rok szkolny za rozpoczęty... Chyba, że wcześniej Lunarni wyprują z niego flaki w gabinecie, ale to już inna sprawa.
Zawsze mógłby sie zbuntować, pokazać jaki z niego 'niegrzeczny chłopczyk' i te ostatnie chwile wolności od murów zamku spędzić u jakiegoś kumpla lub wynająć na ten czas mieszkanie w motelu... Wiecie jednak, że Phil Lorrain nie należy do głupich. Zdaje sobie sprawę, że jeśli to zrobi, to matka będzie roznosiła dom szałem, a najbardziej oberwie się jego siostrze. Wie, że Soph na pewno znosiłaby to, w końcu nie z takimi rzeczami dawała sobie rade... Jednak po co jej jeszcze bardziej niszczyć wakacje? Może... Nie to nie możliwe... Ale wiesz o czym myślę? Ten temat na pewno w tym spotkaniu nie umknie.
W umówione miejsce trafił bez szwanku, w końcu wiedział o nim nie od dziś. Jak to zrobił? To jego tajemnica, ale buty wskazywały, że na pewno nie był to najlepszy z możliwych sposobów. Resztę stroju miał jednak czystą i zadbaną, w końcu nie mógł przyjść na to spotkanie jak ostatni kloszard. Niestety, nie zdołał pozbyć się walizki, którą przytaszczył z Japonii, w końcu musiał jakoś umknąć po tym całym zakończeniu wyjazdu wakacyjnego. Na pewno niedługo zaswędzą go uszy, gdyż matka będzie ich wyczekiwać... Jaki w tym jednak problem? Dopóki obojga nie ma, to nie powinna skakać jak wesz na grzebieniu. Zabawne... Choć jeszcze nic nie postanowił, to jednak już teraz robić coś wbrew woli rodziny, znaczy woli Celie.
Usiadł przy stoliku, czekając na siostrę. Oczywiście, nikt jeszcze go o nic nie spytał, bo wygląda jakby był dzieckiem z autyzmem, gdyż z zafascynowaniem patrzy się na ściany... No cóż, nasz kochany Filipek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sro Sie 07 2013, 19:33

Sophie jeszcze nie do końca odnalazła miejsce w swoim życiu dla starszego Lorrain'a. Może to trudne, ale rzeczywiście tego nie ogarnęła. Miała trudności z usadowieniem każdego człowieka. Wszak panienka Lorrain operowała dziwną odmianą empatii do ludzi... A raczej jej brakiem. No trudno się mówi. Na pewno gdyby ją obudził o trzeciej w nocy nie byłby jedną z tych osób, które oberwałyby znaczącą 'avadą'. I nie wynikałoby to z miłości. Philippe po prostu nie od dziś wykazuje pewne pokłady logiki i zdrowego rozsądku, które mogły pozwolić na znalezienie mu miejsca w nowym porządku Lunarnych. Tak uważała Sophie, która nieśmiało układała nowy świat. Oczywiście nie sama... Byli "przywódcy", lecz o nich nie myślała jako o swoich władcach. Raczej jako o osobach, które byłby w stanie wykonać czarną robotę. Ostatnio sytuacja się skomplikowała. Ale to nic.
Beatrice nie odmówiła spotkania bratu. Przecież musiała spotkać się z facetem od galerii, a żeby wyjaśnić mu, że w sumie to nie ona jest na tych obrazach, ale Celia Lorrain i to że noszą to samo nazwisko to jakiś pieprzony żart, którego nikt nie rozumie. O tak. W takich momentach wściekała się, że nie nosi nazwiska ojca, którego właściwie w ogóle nie miała okazji poznać, ale jakiegoś fagasa matki. Co prawda nazwisko brzmiało dźwięcznie i chwilami podziwiała głupotę tego człowieka. Jak mógł się zgodzić adoptować dwójkę dzieci Celii? Ach tak. Gen wili. Celia potrafiła zmusić go do wszystkiego. Nawet do tego, aby pominął małe występki Sophie. Tylko ona miała prawo katować córkę. Miała na to monopol. Sophie się nawet nie wzdrygała. Tańczyła dla własnej przyjemności. Lubiła czuć ten takt muzyki, który rozpraszał jej codzienne myśli i doprowadzał do małego, zamkniętego świata przeznaczonego tylko dla niej. Zatem niech się Phill nie obawia, ona się nie poddaje, potrafi walczyć, a Celia to już nie jest dla niej szczególny przeciwnik. Wszak Soph była już pełnoletnia i w każdej chwili mogła opuścić rodzinny dom. Problem leżał w tym, że idealna rodzina Lorrain nie mogła sobie na to pozwolić. To chyba tłumaczyło dlaczego Beatrice ostatnio otrzymywała więcej pieniędzy... Phill zapewne podobnie. Celię przerażał fakt, że Dominique bardziej kręci psychiczna Sophie niż słodka Adrienne czy sama matka. Przegrywała nie pierwszą bitwę z Sophie i była taka słaba. Żałosna. Sprzedawała piękno, którego normalnie by nie otrzymała. Sophie wierzyła, że jeśli jej babka nie byłaby wilą to zarówno ona jak i córka byłby rudymi, niskimi i grubymi garnkami. Jakby to się przełożyło na nią? Nie urodziłaby się. Przecież nikt by nie chciał takiego garnka. Nawet Boris by jej nie chciał. Nikt.
Ta przyjemna wizja wprowadziła ją z delikatnym uśmiechem do restauracji, kiedy usiadła na przeciwko brata zakładając nogę na nogę.
- A zatem? Nakarm mnie. - Roześmiała się dźwięcznie. Nie miała problemów z jedzeniem. Po prostu nie spożywała zbyt wiele i wyglądała na bardzo szczupłą... Lecz przecież to nie mogła być anoreksja. NIE MOGŁA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Pią Sie 09 2013, 01:41

Philippe i Lunarni to nie jest plan milion, w końcu wiadomo nie od dziś, ze nie wykazuje on większego zainteresowania polityką, ugrupowaniami. Ma wiedzę, doskonale wiąże fakt, ale nie ma zamiaru zajmować się walką, która nie będzie miała końca. Jeśli wygrają Lunerni, to na pewno Argeni będą chcieli się zemścić i na odwrót... Takie błędne koło. Branie w nim udziału zmarnowałby tylko czas, który na pewno Phil jest w stanie spędzić dużo przyjemniej. Ostatecznie, jeśli zajdzie konieczność walki, to na pewno będzie dbał o swoich najbliższych, o sprawy jemu bliskie, a nie dupę jakiegoś kolesia za biurkiem gdzieś tam, którego zna tylko z podpisów na świadectwie czy dzienniku.
Sophie marudzi, ale to w końcu ona odziedziczyła wyjątkowy gen. Piękna kobieta w dzisiejszych czasach to diament. Celie nie potrafiła 'oszlifować' swojej córeczki, wiadomo miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Soph nie słyszy jednak przy każdej możliwej okazji, że jest bezwartościowa, bo nie spłynął na nią dar przodków. Nie ma tego problemu, który prześladuje pierworodnego od dawien dawna i jest wyrzucany przy każdej możliwej okazji. Odkąd tylko u siostry pojawił się dar, on słyszał: "To po to tyle czasu cię utrzymywałam, karmiłam, uczyłam tańczyć, byś okazał się nic nie wartym durniem?". Przez to nic dziwnego, że bardziej zbliżył się do ojczyma, choć tamten zawsze traktował go z dystansem, jakby zaraz miał wyskoczyć z niego potwór, który odgryzie mu ręce, nogi, głowę, dupę...
Myślisz zatem, że matka pomyślałaby o nim, o tym, czy na pewno ma za co jeść, spać, ubierać się? Oboje są już pełnoletni, więc ten wyrzutek powinien dawać sobie rade. Adrianne też nie była wilą, ale to nie jej wina, w końcu Celie to jej macocha, więc miała taryfe ulgową. Nie rozwodzimy się jednak dalej nad tym jakby on tylko był tu pokrzywdzony. Wiadomo cierpieli oboje, każdy na swój indywidualny sposób, przez to są tacy różni, ale też momentami podobni. To też jeden z powodów, dlaczego Adrianne przegrywa walkę o bycie ukochaną siostrą starszego brata. Miała zbyt ułożone i cukierkowe, o ile w tym domu coś takiego istnieje, by nawiązać z nim wspólny język. Po prosty... Dwa światy
Gdy usłyszał tak dobrze znany sobie głos, od razu pomknął wzrokiem w jej kierunku. Piękno will nie robiło mu z mózgu sieczki, może dlatego, że się w śród nich wychował. Widział przez to o wiele więcej... Jego siostra niedługo stanie się chodzącym trupem. To miała nie być anoreksja?
- Z przyjemnością siostrzyczko - Schował nos za kartę, którą starannie zaczął przeglądać. Oczywiście, jak zawsze znalazł dania wegetariańskie, które przyprawiały go o mdłości. Nie wiedział jak można to jeść. Wegetarianizm to nie styl bycia, to choroba taka sama jak anoreksja czy bulimia. W głębi serca cieszył się, że nie zdarzyło mu się to w rodzinie... Chybaby nie wytrzymał.
Na szczęście ten dział kart nie był długi, a w reszcie dań dało się znaleźć coś wartego uwagi. Cieszył się też, że dania nie mają jakiś dziwacznych, skomplikowanych nazw, nie lubi zastanawiać się co ma na talerzu. Gdy skończył wyszukiwanie nie wychylił nosa zza karty. Jakby nie chciał wiedzieć, czy jego siostra podniosła kartę czy może już nie może.
- Znalazłem już parę smacznych pozycji. Może ci pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Pią Sie 09 2013, 13:57

Celia była na swój sposób popieprzona. To czy Sophie była wilą, czy też nie... Nie przeszkadzało jej w tym, aby prowadzić małą rywalizację z Sophie. Wszak to wszystko było do przedyskutowania. Uśmiechała się delikatnie do Philla. Nie raz już próbowała ułożyć w głowie wszystkie wspomnienia. Udało się je stłamsić i zamknąć we wspólnym pudełku, które zwykła nienawidzić za brzydkie wieko. Chociaż sama takie wybrała. Jej brat musiał to wszystko przeżyć. Nie był wilą, nie był specjalny. Ale Sophie wiedziała, że Celia nie zabiłaby ich. Urodziła ich oboje. Poza tym Phill nie był bezużyteczny. Beatrice to czuła, i to był jeden z głównych powodów, dla których utrzymywała z nim kontakt, a nie z Adrienne. Adrienne wydawała się jej po prostu mało inteligentna. Do tego ten Hufflepuff. Pasowała tam, głównie dlatego, że na Huff składali się ludzie bezbarwni. No może z pewnymi wyjątkami. Ukrywali swoje talenty. Ona kiedyś je odkryje, a resztę po prostu... Zabije. Czy pozbawiłaby swoją przyszywaną siostrę życia? Przyszywana. Z nazwy. Nie były spokrewnione. Nie łączyły ich wspólne rozmowy do rana. Adrienne powtarzała, że kocha Sophie i Philla. Soph nie rozumiała jak można mówić o miłości nie znając człowieka. Gdyby wiedział, że Lorrain planuje dla niej śmierć na tysiąc sposobów, może zabrałaby swój puchoński mózg gdzie indziej. W inny świat.
Phill był specjalny. Miał hipnotyzujące spojrzenie. Zasługiwał na aprobatę, uwagę, uśmiech, wyciągnięcie ręki... Ręki od Sophie. Może gdyby nie byli spokrewnieni Soph nawet by go uwiodła. Szczególnie za oczy. Istniało pewnie jeszcze milion innych powodów, dla których mogłaby to zrobić... Lecz oczy... Oczy stały zawsze na pierwszym miejscu. I teraz właśnie je obserwowała. Z tych analiz rodzinnych wyrwał ją jego głos, który był pomieszaniem despotyzmu, a i ciepła. Jakby podobny do Celii, ale przebity przez pewną indywidualną cechę, która była rzadko spotykana.
- Zjem to co zamówisz. - Odpowiedziała krótko i zgodnie z prawdą. Była zmęczona, nie morzyła się. Co nie zmieniało faktu, że wyznaczała sobie małe porcje dań, tak aby oszukać umysł. Do tego wszystkie posiłki spożywała na niewielkich talerzach. Wszak im mniejszy talerz tym bardziej wydawało się umysłowi, że zje więcej. Znała te triki. Niektóre podrzuciła jej Celia. Niektóre zaobserwowała u desperacko odchudzających się koleżanek. Niektóre wymyśliła sama. Ale dziś chciała zjeść. Po raz pierwszy tak porządnie od jakiegoś czasu. Bo właściwie miała wrażenie, że ma ochotę... Nie wyglądała źle. Gdzieś w jej głowie piszczał głos Celii: "jesteś gruba Sophie". Kto wie. Może miała rację, ale Soph zwykle się z nią kłóciła, a zatem... A zatem chciała być przekorna i stać się chuda jak nitka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Nie Sie 11 2013, 10:48

Widok uśmiechającej się Sophie i przy okazji świadomość, że jest się wyjątkowym, bo nie robi tego wbijając nóż w plecy czy rzucając avade mogłaby mu poprawić nastrój, gdyby oczywiście nie był przyzwyczajony do innej siostrzyczki, niż tak, którą mu znajomi opisywali. Nie znosił słyszeć od Fredsona czy kogoś tam innego o tym, że zadaje się z uosobieniem zła, sprowadzając na wszystkich nieszczęście. Jak niby tam dziewczynka, którą jeszcze niedawno pamiętał w baletkach, tańczącą do muzyki z Jeziora Łabędziego, wyglądająca niczym piękna lilia, miałaby być taka okropna? Phil chyba nigdy nie zrozumie jaka Soph jest... On zawsze będzie ją widział swoim indywidualnym spojrzeniem. Oczyma starszego brata, prawie przyjaciela, czasem obrońcy przez złem, czasem pomocnej dłoni. W końcu co by mu dała nienawiść na podstawie słów innych osób? W ogóle co oni o nich niby wiedzą? Eh... To Hogwart, a czasem czuje się jak w takiej Polsce, gdzie każdy uważa, ze pozjadał wszystkie rozumy.
Oprócz Soph mia jeszcze Adrienne, tę małą, słodką i trochę durną w swojej prostocie, która była dla niego cieniem częściej, niż on by sobie tego życzył. Dziewczynka z Huffu w końcu nie mogła być inna. Może nawet by jej współczuł, ale już wcześniej było wspomniane... Żyło się jej lepiej, wiec miała wynagrodzone braki w mózgu. Swoją drogą ciekawe, jakby Phil zareagował, gdyby powiedział się o tym, że Soph zabiła tę małą. Czy płakałby po siostrze, kogo by ewentualnie obwiniał za tę całą sytuację, co powiedziałby Celie... Może dostrzegłby złą naturę siostry, a może sam się taki stał? W końcu życie zmienia ludzi, a jego na pewno. Nie wierzył a przypadki, jeśli tak by się stało, to oznaczałoby, że tak po prostu miało być, wcześniej czy później umarłaby, jeśli nie z ręki siostry, to z ręki matki czy ojca.
Zostawiając jednak temat jego kochanej rodziny, a skupiając się na samej jego osobie, to nie dziwne, że zwracała uwagę na jego oczy. Miał w rodzinie wile, nawet jeśli nie odziedziczył genu, to jednak był przystojny, musiał być. W jego przypadku uroda zdecydowanie skupiała się na intrygujących oczach, które na tle jego szczupłej twarzy wprowadzały nutkę tajemniczości. On jednak nie widział tak tego, wiadomo, jest do swojego wyglądu przyzwyczajony. Wiedział jednak, że coś ciągnie ku niemu płeć przeciwną, czym ostatnio zaczynał się bawić. Idąc tym śladem, niedługo zostanie setnym bad boy'em w tej patologicznej szkole.
Spojrzał na siostrę. Wiedział, że oszukuje samą siebie, widział to często na wielkiej sali. Nie mógł z tym nic zrobić, jednak obiecywał sobie, że kiedyś powie Celie, ze jest gównianą matką, że przez nią jego ukochana siostra robi sobie krzywdę, jak jego to wszystko boli. Teraz jednak nie czas i miejsc, by o tym myśleć. Złożył zamówienie składające się z dwóch sałatek, jednej greckiej, drugiej owocowej z awokado i miętą, dwóch dużych talerzy frytek, porcji mięsa drobiowego i wieprzowego oraz sosów. Lemoniada kończyła zamówienie, w którym kelnerka się lekko gubiła. Może powinien pójść do kuchni i tam złożyć zamówienie? Na pewno kolejnym razem tak zrobi.
- Co tam ciekawego słuchać w twoim świecie? Ostatnio sporo czasu się nie widzieliśmy, pewnie masz o czym opowiadać. - Zaczął ich rozmowę od zwyczajnego, prostego pytania. W końcu nie powie jej prosto z mostu "Ej siostra, weźmy stąd swoje rzeczy, wynajmijmy nocleg w motelu i olejmy całą te plugawą bandę debili" ewentualnie "Zróbmy z sesji rodzinnej jeden wielki kabaret przychodząc przebrani za króliczki playboya". Tak nie wypada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Sie 13 2013, 11:43

Rodzina... Rodzina to było coś co Sophie po prostu miała. Nie istniał żaden powód, dla którego miałaby to wywyższać. Ojca nie znała. Celia to była Celia. Wiadomo, że zimna jak Sophie. Wychowała ich na dystans. Nie rozumiała tego, że mogą potrzebować najzwyczajniej w świecie jej macierzyńskiego daru. Miała wiele talentów, ale tego Bóg jej pożałował. Kto wie, może dziś ona, Phill i Adrienne byliby inni? Uśmiechnęła się delikatnie myśląc o tym. Bawili ją ludzie, którzy po zdarzeniach przestawiali klocki i układali wszystko inaczej, jakby z uwagą. Żeby zobaczyć inny efekt, który nie ma szansy na spełnienie. Sophie była baletnicą, wilą, wszystkim co niektórzy chcieliby obejrzeć przed wyzionięciem ducha. Do dziś pamiętała kiedy po raz pierwszy ukazała się w niej wilowata furia. Do tego właśnie w towarzystwie Dominique. Mogło wiele się wtedy zdarzyć. A oni po prostu nie rozumieli tego. Nie potrafili jej docenić. Ale chyba właśnie wtedy zrozumiała, że jej brat nie jest ścierwem. Co więcej on rozumie, że Sophie nie można kochać, można poświęcać jej uwagę. Domagać się rozmowy, towarzystwa. Tego wszystkiego co chciał Philippe. Nie miała powodu, żeby mu tego odmawiać. Dopóki nie biegali za sobą z aparatem opowiadając o miłości w rodzeństwie mogli być wolni. Serio. Mogli. Bo on ją potrafił rozbawić. Ona potrafiła się szczerze uśmiechać. Ta swoista więź nie potrzebowała oklasków. Pomimo ostrzeżeń od innych Phill mógł być pewien (przynajmniej na razie), że siostra nie chce mu zrobić krzywdy.
Gdyby ją zapytał co u niej słychać, a ona miałaby odpowiedzieć szczerze pewnie dużo by mówiła o spotkaniu Lunarnych. O uwiedzeniu ich nauczyciela - Lucasa Godfrey'a. O Quentinie, który ją zdenerwował. I o Cait Pierre, która nigdy nie mówi, ale nienawidzi Mandy Mai Saunders. Zabawne, że Sophie nie zauważyła w niej jeszcze nic złego. Scarlett wszak wydawała się mieć odrobinę rozumu. Może to wszystko iluzja? Może Phill potrafiłby nakreślić obraz MMS? Pytacie po co? Im więcej informacji, tym więcej materiału na zniszczenie.
- W moim świecie jedynie próbuję się pozbierać i skompletować kufer do siódmej klasy. Chyba po prostu biegam z miejsca na miejsce ignorując ludzi. To zabawne, ale oni nadal uważają, że mnie znają. To trochę no... Głupie. Przecież ja ich nienawidzę. W większości. - Podzieliła się swoją refleksją zażenowana, ale i ze strachem obserwowała złożone zamówienie przez Philla. Wszak obszerne było, a ona nie miała tyle miejsca w żołądku. Pomimo to ucieszyła się z zamówionych frytek i napoju. Musiała coś przerzucić przez żołądek. To nie było łatwe.
Musiała jeść. Niedługo jej przewód pokarmowy zapomni do czego służy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 70
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6914-michael-lightwood#197210
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6915-keep-calm-and-enter-into-relationships#197221




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Lis 16 2013, 20:09

Wszedł do restauracji i zdjął kurtkę. Rozejrzał się w poszukiwaniu miejsc. Zresztą nie potrzebnie. Przez dwie godziny próbował ustalić czym są rezerwacje. Nie był jakoś dobrze poinformowany na temat mugolskich debilizmów. Przyszedł tu tylko, że był nawet dobry widok i nieźle umeblowane. Także dochodziły go plotki, że jest tu wyśmienite jedzenie. Podszedł do jednej kelnerki i posłał zimne pytające spojrzenie. Kelnerka rozpoznała go i wskazała mały stoliczek z dwoma krzesłami. Skinął głową w podziękowaniu i usiadł na miejscu. Nie wiedział kiedy Nancy, ale nawet jeśli przyjdzie za godzinę lub dwie to mu nie będzie przeszkadzało, mógł poczekać. Spojrzał na innych klientów. Przeważnie były tu pary. Praktycznie wszyscy trzymali się za ręce. Mike na to zareagował jedynie podniesieniem brwi. Wyjął z kieszeni paczkę z papierosami i jednego zapalił. Zaciągnął się i wypuścił dym. Nie obchodziło go to czy można czy nie. Jednak chyba było można, na środku stoliczka stała popielniczka. Papierosy to kolejny powód nienawiści do mugoli. Nudzi im się kurwa i wymyślają jakieś gówna. Że on te gówna używał to już inna historia. On się uzależnił, może i lekko, ale fakt jest. Po kilkunastu minutach niedopałek postawił w popielniczce. Przejechał palcami po włosach i spojrzał na jezioro przez okno. Faktycznie widoki były fantastyczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Bułgaria, Sofia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 124
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5524-nancy-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5760-powiazania-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6918-sowa-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7528-nancy-wright#210965




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Lis 16 2013, 21:42

Tak więc był śliczny ciepły wieczór... Co? Nie, stój, to nie ta bajka. Tak na prawdę było zimno i padał deszcz. Nancy weszła do restauracji sporo spóźniona, bo zatrzymały ją sprawdziany, które musiała sprawdzić na poniedziałkową lekcje. W niedzielę nie będzie tego robić, bo pewnie będzie spała do południa, a potem gdzieś wyskoczy. Ubrana w czarną sukienkę z jedwabiu i czarne szpilki podeszła do kelnerki, która od razu wiedziała kim ona jest. Pokazała mały stoliczek dla dwóch osób, gdzie siedział Michael. Podeszła do stolika, usiadła na przeciwko chłopaka i od razu zaczęła się tłumaczyć dlaczego się spóźniła.
- Hej, przepraszam za spóźnienie, ale zatrzymały mnie sprawdziany, które musiałam sprawdzić. - mówiła jak nakręcona. Zawsze tak ma jak go widzi albo jakiegoś innego przystojnego chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 70
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6914-michael-lightwood#197210
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6915-keep-calm-and-enter-into-relationships#197221




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Lis 16 2013, 22:00

Usłyszał za sobą znajomy głos. Spojrzał na dziewczynę z uśmiechem, (co się BAAARDZO rzadko zdarza) wstał i odsunął jej krzesło. Machnięciem ręki uciszył ją i spojrzał na nią.
- Dobra, dobra wystarczy zwykłe cześć. Nie spieszyło mi się, bardziej ja przyszedłem za wcześnie, gdyż nie napisałem na liście godziny, więc nie spóźniłaś się czyż nie? - Jak zwykle piękna. Zanim usiadł ściągnął jej płaszcz i powiesił na wieszaku, obok swojej. Następnie usiadł. Sprawdziany... jakie sprawdziany? Spojrzał na dziewczynę pytająco.
- Jakie sprawdziany? Co prawda od kilku dni nie było mnie na lekcjach, ale był jakiś sprawdzian?- zapytał udając zaskoczonego. Zanim dziewczyna... pfff... jaka dziewczyna ona była kobietą! No dobra wróćmy do pisania. Zanim KOBIETA odpowiedziała kelnerka podeszła do nich i podała im menu. Mike otworzył ją na pierwszej stronie i ukradkiem spoglądał na dziewczynę. Było to niewidoczne, wyglądało to bardziej jakby on przeglądał kartę. Jednak myśli wciąż wracały tylko do niej. Była piękną kobietą, którą on zamierzał uwieść. Tak taki on był. Kto mu się podoba, musi być jego. W kodeksie co prawda jest napisane o tym, że nie można było związać się z nauczycielem, ale czy jego to interesuje? Oczywiście, że nie! Wręcz przeciwnie on to zlewa. Po kilku minutach ciszy odsunął od nosa menu i spojrzał na dziewczynę z uniesionymi brwiami.
- Więc co pani Wright by chciała zamówić? - czasem nie mógł się odzwyczaić, że to jest jego nauczycielka, a nie przyjaciółka. No, ale jak tu się przyzwyczaić do przyjaciółki jeśli uczyła go od ponad 5 lat? No z dużą przerwą, a to jeszcze podkreśla jego przyzwyczajenie. A poznał ją bliżej dopiero kilka miesięcy temu, więc trochę jeszcze będzie potrzebować by w pełni przyzwyczaić się do przyjaciółki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja Tamesis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Restauracja Tamesis
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
Tamiza
-