IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja Tamesis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Restauracja Tamesis   Czw Wrz 02 2010, 19:14

First topic message reminder :


Restauracja Tamesis
W stylowych i ciepłych wnętrzach restauracji, serwuje się dania zarówno kuchni angielskiej jak i europejskiej. Kucharze dbają o to, aby posiłki były nie tylko smaczne, ale również zdrowe i wykwintnie podane. Bogate menu oraz specjały kuchni zadowolą nawet najbardziej wymagające podniebienia. Dla smakoszy proponują liczne dania wegetariańskie, rybne i sałatki. Po obfitym posiłku warto spróbować deseru. Aby umilić posiłek w menu znaleźć można szeroki wybór win. Nazwa restauracji wywodzi się od starożytnej nazwy Tamizy, Tamesis. Jest zbudowana tematycznie wobec tej właśnie atrakcji, a i stoi przy jej brzegu. Na ścianach wisi wiele ciekawostek na temat tej rzeki, które stają się atrakcją dla wielu rządnych wiedzy dzieciaków. Każdy może pozwolić sobie na odrobinkę samotności i spokoju, ponieważ każdy stolik oddziela ściana, którą ogrodzono wszystkie cztery kąty. Można wybrać i odpowiednio duże dla paczki znajomych i rodziny, jak dla zakochanych. Wtajemniczeni wiedzą, iż właścicielem tego baru jest czarodziej, który dla "swoich", pobiera zapłaty w postaci knutów, sykli czy galeonów i to w wyjątkowo korzystnych cenach!
Jeśli mając przy sobie różdżkę, szepniesz do menu  "otwórz się", menu zmieni cennik i zamiast mugolskiej waluty, pojawia się czarodziejka. Jednakże nie widzi jej nikt, prócz Ciebie, nawet partner z magiczną mocą.

Nigri
Łosoś            
Tuńczyk          
Dorada                
Ryba maślana      
Halibut                  
Krewetka gotowana
Węgorz                  
Tofu pieczone    

Zakąski zimne
Carpaccio z polędwicy wołowej podane z musztardą gruboziarnistą  
Grenadier marynowany w pomarańczach z dodatkiem kaktusa      
Tatar z łososia podany na sałatce z zielonych ogórków                
Tatar z polędwicy                                                                        
Terine z sarny z żurawiną                                                              
Sałatka Caprese                                                                              
(pomidory, ser mozarella, bazylia)
Deska serów z owocami                                                                

Zakąski ciepłe
Fantazja grzybowa z runa leśnego                                                          
Delikatna polędwiczka wieprzowa z kurkami w sosie śmietanowo-bazyliowym

Zupy
Imbirowa z dodatkiem świeżych kurek                            
Serowa z dodatkiem szynki i bazylii                                  
Krem szpinakowy z przepiórczym jajem i wędzonym łososiem  
Rosół królewski z makaronem                                            
Barszcz czerwony                                                          

Owoce morza
Grillowane krewetki na sosie czosnkowo-pikantnym  
Małże zapiekane w sosie z paluszków krabowych        
Ślimaki zapiekane z masłem ziołowo-czosnkowym  
Duet z duszonego łososia i dorsza na sosie szpinakowym                            
Sola oprószona płatkami migdałów                                                      
Stek z tuńczyka na warzywach grillowanych z dodatkiem sosu rieslingowego

Mięsa
Kaczka duszona w pomarańczach z sosem borowikowym                
Pierś z kurczaka zapiekana z wędzonym łososiem i serem camembert  
Stek z polędwicy z masłem czosnkowym                                      
Stek z polędwicy w sosie z zielonego pieprzu                              
Stek z polędwicy w sosie borowikowym                                      
T-Bone stek z grilla podany z odrobiną sosu barbecue                  
Mini tornedo z dzika w sosie rydzowym z żubrówką                    
Pieczeń z jelenia macerowana w czerwonym winie i jałowcu        
Polędwiczka wieprzowa w sosie meaux                                    
Gicz cielęca duszona w warzywach z odrobiną czerwonego pieprzu      
Golonka po bawarsku                                                                      
Płatki polędwicy w sosie bernes                                                      

Makarony
Tagliatelle szpinakowe z łososiem                                                
Śmietanowe penne z borowikami                                              
Makaron tricolore z owocami morza                                            

Sałatki
Grecka                                                                            
(sałata lodowa, oliwki, ser feta, papryka, pomidor, ogórek, sos winegret)
Farmerska                                                                    
(sałata lodowa, sałata dekoracyjna, pomidor, ogórek zielony, kurczak, smażony bekon, czerwona cebula, kukurydza, sos jogurtowy ze szczypiorkiem)
Włoska                                                                          
(sałata lodowa, sałata dekoracyjna, pomidor, ogórek zielony, łosoś wędzony, paluszki krabowe, cebula, pomidor suszony, anchois, sos czosnkowy)
Świeża sałatka z blanszowanych warzyw okraszana bekonem  
(kalafior, brokuł, marchewka, fasola szparagowa, czerwona cebula, sos winegret)

Desery
Lodowy deser na malinowym puree  
Tort lodowy ze świeżymi owocami
Creme brulee na brzoskwiniowym musie
Czekoladowa babeczka z wiśniami

Napoje gorące
Espresso  
Kawa
Cappucino
Caffe Latte
Irish Coffe
Kawa mrożona
Czekolada na gorąco
Herbata

Napoje zimne
Coca-Cola/7 Up/Mirinda/Tonic
Sok owocowy
Sok ze świeżych owoców
Woda mineralna



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Bułgaria, Sofia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 124
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5524-nancy-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5760-powiazania-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6918-sowa-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7528-nancy-wright#210965




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Lis 16 2013, 22:18

No w sumie to on nie podał godziny spotkania, więc można to zaliczyć do tego, że Nancy się nie spóźniła. No co za bezczelność nie wiedzieć o sprawdzianie, który zapowiadała.
- No był sprawdzian, ale ty oczywiście raczyłeś się nie pojawić, a mi obiecywałeś. - powiedziała to i zrobiła urażoną minę. On był taki nieodpowiedzialny, dlatego Nancy powiedziała sobie, że będzie go pilnować. Nie codziennie zdarza się, że panna Wright będzie kogoś pilnować. Wzięła od kelnerki menu i zaczęła ją przeglądać. Była na prawdę głodna i mogłaby zjeść konia z kopytami, ale w końcu zauważyła coś co kiedyś jadła i jej bardzo posmakowało.
- Zjadłabym filet z łososia z krewetkami z sałatką z selera, cukinii i pomidora. - było to jej jedno z ulubionych dań. - a do tego poproszę o wino Prosecco.
Już uczyła go 5 lat? Jeeeju, jak ten czas szybko leci. A co do Mikea to szybko się przyzwyczai do niej w roli przyjaciółki albo kogoś więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 70
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6914-michael-lightwood#197210
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6915-keep-calm-and-enter-into-relationships#197221




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Lis 16 2013, 22:44

Złapał się za głowę próbując sobie coś przypomnieć. Nic. Pustka, która zapełniała jego głowę nie pozwoliła mu przypomnieć sobie obietnicy. Po chwili jednak sobie przypomniał. Siedział z nią w jej gabinecie, sam na sam w ożywionej rozmowie. Pili wtedy wino, a po chwili Mike zaczął obiecać, że będzie na sprawdzianie. No nic.
- Wiesz jeśli chcesz to mogę ten sprawdzian teraz zdać. Zdam może na Z lub z odrobiną szczęścia na P. A jeśli to by był sprawdzian z nie obrony przed czarną magią, a była by to czarna magia to z palcem w d.... dostał bym W. - zaśmiał się szyderczo. Co jak co to była prawda. Był dobry z OPCM'u, ale o wiele lepsze z Czarnej Magii. Często prosił Nancy by dała mu podpis o księgi w dziale zakazanym, ale nie zawsze się zgadzała. Uważała, że to dla jego dobra. Jednak on wolał się uczyć Czarnej Magii od OPCM, ale to już szczegół. Skinął głową i sam się zastanowił nad swoją kolacją.
- Hmm... Ja za bardzo nie wiem. O już wiem! Wezmę sobie tortille z sosem tabasko. - wyznał jej z wielką satysfakcją, że tak szybko wybrał. Zawsze był niezdecydowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Bułgaria, Sofia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 124
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5524-nancy-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5760-powiazania-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6918-sowa-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7528-nancy-wright#210965




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Lis 16 2013, 22:54

Nancy załamała się. Żeby nie pamiętać o czymś takim jak sprawdzian? No normalnie porażka. A on jej obiecał, że przyjdzie i nie przyszedł. Nadal siedziała z obrażoną miną jak małe dziecko. Chyba należą jej się jakiś przeprosiny, nieprawdaż?
- Nie będziesz teraz zdanego sprawdzianu mi tu zdawać. Co to, to nie. Umówimy się na prywatne konsultacje i dopiero wtedy go zdasz. - powiedziała to z błyskiem w oku. No tak już sobie przypomina to jak często do niej przychodzi po to cholerne pozwolenie. Już zaczyna ją to wkurzać, że prawie codziennie do niej przychodzi. Jakby nie mógł do jakiegoś innego nauczyciela po to iść. O, no w końcu Wielki Pan i Władca zdecydował się co zje. Już zaczynała się irytować tym jego niezdecydowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 70
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6914-michael-lightwood#197210
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6915-keep-calm-and-enter-into-relationships#197221




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Nie Lis 17 2013, 10:30

Majk wyczuł u Nancy załamanie i uśmiechnął się pod nosem. Można było rzec, że on ją okłamywał. On doskonale wiedział, że był sprawdzian dzięki czemu nie poszedł na lekcje. Tylko po co on ma jej to mówić? Niech myśli, że jest aż tak nieodpowiedzialny.
- Jasne, jasne byle szybko... - powiedział ignoranckim tonem by jeszcze bardziej wkurwić panią Wright. Dlaczego on tak ciągle do niej przychodził? Oczywiście dlatego, że ona jakoś go interesowała. Codziennie przychodził do niej by i wkurzyć i by poflirtować. Ale większość tych flirtów odnosi się tylko po to by dostać pozwolenie. Podeszła do nich kelnerka. Mike spojrzał najpierw na Nancy potem na kelnerkę.
- To tak filet z łososiem, z krewetkami, z sałatką z selera, cukinii i pomidora. To dla tej pani. Dla mnie tortille z sosem tabasco. A i jeszcze do tego wino Prosecco. - machnął ręką, żeby sobie już poszła. Znów spojrzał przez okno na całe jezioro. Jak mówiłem już widok był poszałamiający.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Bułgaria, Sofia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 124
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5524-nancy-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5760-powiazania-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6918-sowa-nancy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7528-nancy-wright#210965




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Nie Lis 17 2013, 12:41

A co on się tak uśmiecha? A ona doskonale wiedziała, że on wiedział, że jest sprawdzian i specjalnie nie poszedł, żeby Nancy mogła się na nim wyżyć. A co on ją będzie tak pośpieszał. Umówią się na konsultacje jak Nancy będzie tego chciała, teraz nie ma zamiaru, bo jej się nie chce.
-Dobra, dobra skończ. - powiedziała lekceważąco, tak jakby nie chciała się z nim po raz kolejny umówić. Do niej na flirty przychodzi najczęściej on, ale przed nim przychodził jeszcze kilku innych chłopaków. Nie chciała, żeby na światło dzienne wyszło to, że Nancy nadal romansuje z uczniami, bo zostałaby zwolniona z posady nauczyciela i wyrzucona z zamku. Podeszła kelnerka Mike złożył zamówienie i spojrzał przez okno. A co go tak fascynują te widoki? Ej no! Halo, panie Lightwood przecież najlepszym widokiem jaki tu masz jest Nancy, może byś się tak łaskawie na nią spojrzał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Skąd : Oxford
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 70
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6914-michael-lightwood#197210
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6915-keep-calm-and-enter-into-relationships#197221




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Pon Lis 18 2013, 17:03

Czemu się tak uśmiecha. Na pewno nie dlatego, że cię wprowadził w błąd. Otóż to! On wiedział, że jest sprawdzian. Tak, tak jestem nie zdecydowany, ale co z tego? On robi tylko wszystko co w swojej mocy by ta się nim zajęła pod pretekstem "nieodpowiedzialny". Strzelił palcami. Oczywiście, że przychodzi najczęściej. Jak ktoś mu przypadnie do gustu musiał tego kogoś mieć. Bo jak się ma nauczyciela za kogoś bliższego to oczywiście, że trzeba to wykorzystać. Wykorzystać to znaczy dostawać zezwolenie na jakieś książeczki z biblioteki, podwyższenia ocen na sprawdzianach i tego typu rzeczach. Kelner po pewnym czasie, dokładniej po 36 minutach przyniósł ich zamówienie. Mike machnął znów ręką, żeby sobie poszedł i zaczął jeść. Nie lubił kulturalnych gestów typu "smacznego". Po zjedzeniu w ciszy porozmawiali jeszcze o różnych sprawach, w tym sprawdzian i gadali tyle, że zrobiło się już zupełnie ciemno na zewnątrz. Majk popatrzył przez okno i uniósł brwi. Ich spotkanie dobiegało końca. Wstał i uśmiechnął się.
- No to już będę się zwijać. Do zobaczenia w szkolę! - puścił jej oczko, ubrał się i wyszedł z restauracji. Uważał ten dzień za udany.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 14:59

Panu Lamberdowi w ogóle nie odpowiadała ta wycieczka do Indii, czuł się tam tak samotnie, że nie mógł dłużej tam wytrzymać. Korzystając z tego, że potrafił się teleportować postanowił wyruszyć pod niewiedzą nauczycieli do Londynu. Szczerze powiedziawszy mógł się spotkać ze swoim wujem i tak też zrobił. Dość szybko go znalazł, ten o dziwo nie za bardzo ucieszył się z tego wypadu i tego, że pod niewiedzą nauczycieli się teleportował, ale przeszło mu to dość szybko. Zaczęli rozmawiać, z wujem miał zawsze bardzo dobry kontakt, lubił z nim rozmawiać i w ogóle mógł mu powiedzieć dosłownie wszystko, prócz jednego sekretu którego chyba nigdy nie zdradzi. Szczerze to liczył na to, że może Sebastiana gdzieś tutaj spotka, ale na szczęście ten napisał mu list. Ucieszył się i ulżyło mu. Wuj nie interesował się zbytnio życiem prywatnym Maxa co bardzo mu się podobało, nie chciał nawet wiedzieć z kim się zadaje. Rodzice pewnie chcieliby wiedzieć, ale niestety już ich nie było wśród żywych. Po godzinnej konwersacji z wujem okłamał go, że wraca do Indii, ale tak nie zrobił. Ruszył przed siebie tam gdzie umówił się z panem Knezevicem. Restauracja Tamesis? Kompletnie mu to nic nie mówiło, można powiedzieć, że Max był bardzo rzadkim gościem w Londynie, ale po kilku pytaniach na ulicy w końcu dotarł na miejsce. Na szczęście Sebastiana jeszcze nie było więc nie musiał na niego czekać. Wszedł do restauracji i zasiadł w dość odległym miejscu od wszystkich ludzi. Sebastian doskonale wiedział gdzie się udać, było tutaj bardzo mało ludzi, a jedynie stare czarownice które ledwo już widziały na oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 15:23

Nie krył przed samym sobą, iż wiadomość od Maximiliana go ucieszyła. Ktoś powiedziałby, że powinien mieć chociaż maleńkie wątpliwości względem kontaktów z uczniem Hogwartu, ale tak długo, jak nikt nie miał najmniejszego pojęcia o ich małym sekrecie, tak długo wszystko było w najwłaściwszym porządku.
Wymieniwszy się korespondencją z młodym Puchonem, szybko uprzątnął zajmowane przez niego biurko. Żadne papiery nie mogły być na wierzchu. Nigdy. Trzymanie ich w sekrecie stanowiło rzecz równie łatwą, co oddychanie i czarowanie. Z biegiem lat szło mu to coraz łatwiej i jedyne czego mógł się obawiać to fakt, że kiedyś zabrnie za daleko. Kłamał wystarczająco dużo o wielu rzeczach, lecz jego uczucia zawsze były prawdziwe. Nawet te, które czuł do Puchona. Zwłaszcza te. Dzięki niemu, pomimo niemal dwunastoletniej różnicy wieku, miał wrażenie stałości, choć okazjonalnie spotkania temu nie służyły. Niemniej jednak zamierzał korzystać z każdej chwili, toteż jak najszybsze ukończenie obowiązków i wcześniejsze wyrwanie się z pracy okazały się być dużo łatwiejsze. W ciągu piętnastu minut stworzył porządek na swoim stanowisku i po kolejnych dziesięciu zdążył założyć zdecydowanie mniej oficjalny strój. Czarne spodnie, eleganckie buty, jaśniejsza marynarka i biała koszula zdecydowanie najmniej formalna.
W drodze do wyjścia z Ministerstwa pospiesznie przeczesał włosy i, kiedy wydostał się na powierzchnię, skupił myśli na niewielkiej uliczce w mugolskim Londynie. Zniknął z cichym trzaskiem, czując znajome wirowanie wokół całego ciała. Teleportacja od zawsze była jego ulubionym środkiem transportu, dlatego też nie krzywił się na jej efekty uboczne, choć czasami bolała go głowa. Ale tylko wtedy, kiedy robił to zbyt często. I oczywiście nikt o tym nie wiedział. Niepotrzebne zmartwienie.
Dotarłszy do restauracji, rozejrzał się. Odnalezieni Maximiliana nie stanowiło problemu. O tej porze większość ludzi spędzała czas na zewnątrz, a nagła zmiana klimatu panującego w podziemiach Ministerstwa na słoneczny dzień sprawiła tylko, że było mu zdecydowanie za gorąco. Instynktownie odpiął kolejny guzik koszuli, odsłaniając kawałek klatki piersiowej i zdjąwszy marynarkę, ruszył w bardziej odległy kąt sali. Właśnie tam znajdowała się osoba, która interesowała go najbardziej ze wszystkich.
- Dzień dobry - powiedział, uśmiechając się. Zajął krzesło naprzeciwko Puchona i uchwyciwszy jego spojrzenie, wygiął usta tak, jakby chciał mu posłać pocałunek. Nie chciał robić tego publicznie z wiadomych względów, ale teraz nabrał ogromnej ochoty na silne wdarcie się między wargi chłopaka. Odruchowo zagryzł wargę, ganiąc siebie w myślach. Przecież mieli jeszcze czas. Oby wystarczająco, pomyślał, biorąc głęboki wdech.
- Więc jak mijają twoje wakacje, Max? - spytał, opierając się o krzesło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 15:36

Uczniem Hogwartu? Uczniem Hogwartu był dwa lata temu, teraz jest już studentem i za dwa lata kończy studia i zaczyna dorosłe życie, chociaż czy już teraz nie należy do tych dorosłych? Sam wiele razy się zastanawiał czy w ogóle iść na te studia czy po prostu nie zacząć normalnego życia bez tego, przecież nic takiego by się nie stało jakby nie uczęszczał na studia, prawda? Wiedział, że rodzice by tego chcieli, a i wuj był z niego dumny. Dlatego też postanowił zakończyć studia i dopiero wtedy myśleć o na prawdę dorosłym życiu. Co będzie to będzie tak sobie w myślach powtarzał.
Po rozstaniu się z Gwen miał mieszane uczucia co do tego czy kobiety są akurat dla niego pisane. Wcześniej owszem, był kobieciarzem i jedynie kobiety go interesowały, wszystko przez Gwen się zmieniło, ale wcale tego nie żałował. Sebastian był dla niego na prawdę bardzo ważny i nie interesowało go to czy ktoś o nich będzie wiedział czy nie. Ale Sebastian tak chciał i Max nie będzie mu mieszał w życiu. Jest postawionym pracownikiem i nie chciałby ażeby przez to stracił posadę, bo tego nie chciałby mu zrobić. Z Gwen od tamtego czasu nawet się nie widział, nie wiedział czy gdzieś wyjechała, być może do swojej mugolskiej rodziny gdzie wcześniej byli razem. Nie wiedział i szczerze powiedziawszy teraz go to mało obchodziło. Mógłby się z nią przyjaźnić, ale obawiał się, że ona sama tego nie chciała. Ale nie o tym.
Dość szybko zauważył dobrze znaną mu sylwetką. Obawiał się, że Sebastian kiedykolwiek będzie rozglądał się za innymi. W końcu był bardzo przystojnym mężczyzną, wiele kobiet i mężczyzn się za nim oglądało, ale czuł do niego wielkie zaufanie, on na takiego wygląda któremu można powierzyć własne życie. Zresztą trochę go zna i jeszcze nigdy nie odmówił mu żadnego spotkania za co był mu na prawdę bardzo wdzięczny.
Stęsknił się za nim więc miał nadzieję, że po zjedzeniu czegokolwiek w tej restauracji będą mogli udać się w bardziej intymne miejsce. Uśmiechnął się do niego kiedy ten posłał mu wietrzny pocałunek.
- Witaj. - przywitał się z nim i musnął palcem jego dłoń. Wiedział, że nikt na nich nie patrzy, ponieważ było tutaj na prawdę mało ludzi, a jak wcześniej było wspomniane wybrał miejsce na prawdę bardzo skryte, ażeby drobne gesty móc wykonać.
- W tej Indii jest beznadziejnie. Nie czuje się tam. Poza tym z tego co słyszałem to nie można się teleportować. Mam nadzieję, że nie zauważą mojej nieobecności. I proszę Cię nie mów mi, że to jest nieodpowiedzialne, ponieważ doskonale o tym wiem. - powiedział do niego, od razu go ostrzegając, ażeby nie prawił mu morałów, w końcu jest tym starszym i to on niekiedy powinien stawiać go do pionu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 16:00

- To jest nieodpowiedzialne - wyszeptał, przesuwając powoli dłoń po blacie stołu, by złapać palce Puchona. - Obawiam się jednak, że na stosowną karę będziesz musiał poczekać - zamrugał oczami, próbując udawać niewinnego. Wygiął jeszcze usta, doskonale sugerując to, co Maxowi powinno przyjść na myśl. Wiedział, że robienie czegoś takiego w miejscach publicznych było wysoce niestosowne, ale nie mógł się powstrzymać. Niemniej jednak odchrząknął cicho i zabierając dłoń, sięgnął drugą po menu. Otworzywszy je, zaczął przeglądać wybór potraw. Niespecjalnie był głodny, ale wypadało coś zamówić. Za chwilę. Utkwił wzrok w Maximilianie, uśmiechając się lekko.
- Nigdy tam nie byłem - odpowiedział cicho. - Naprawdę jest tam tak upalnie? - spytał.
Patrząc na swój mały sekret, jak już przywykł nazywać chłopaka, umysł nabiegło kilka sprzecznych myśli. Jedna z nich zawsze mówiła, że cały ich związek był zły, jednak szybko nauczył się ją spychać na boczny tor, pozwalając pozostałym na walkę z moralnością nazwiskiem Knezevic. Sprzeczność - dość duże niedopowiedzenie. Chciał być z Maxem, chciał mu powiedzieć wszystko. Nie chciał go stracić i tego obawiał się najbardziej. Dawał mu wystarczająco dużo podtekstów, by to zrobił, ale nieugięcie trwał przy nim. Wynagrodzi Lamberdowi to wkrótce. Może nie dziś, ale postara się o to. Zawsze znajdzie się jakiś sposób. Byleby zakończyć chociaż część tych kłamstw stanowiących istotę Sebastiana, jak i jego dotychczasowego życia. Wcześniej myślał, że chłopak był tylko epizodem, krótkim skokiem w bok. Trwającym do dzisiaj, lecz gdyby ktoś próbował mu go odebrać, nie zawahałby się sięgnąć po różdżkę i rzucić każde możliwe zaklęcie, by pozbyć się delikwenta. Wiele by tym ryzykował, ktoś powiedziałby, że oszalał z miłości - nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek mówił to Maximilianowi i najwyższy czas to nadrobić. Później.
- Opowiedz mi o Indiach - odezwał się, chcąc zabić ciszę i kotłowaninę własnych myśli. - Jestem okropnie ciekawy, jaki ten kraj jest. Jak minęła podróż, jakie mają jedzenie. Z chęcią cię wysłucham. Zawsze.
Zerknął jeszcze na menu, jednak nie odkładał go, chcąc dać Puchonowi czas. Wtrącenie się kelnera zepsułoby to wszystko, co próbował teraz osiągnąć. Oczywiście nie da rady nadrobić straconego czasu, ale zawsze mógł starać się stworzyć coś nowego, lepszego. Jeśli Max mu na to pozwoli. Inaczej nie potrafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 16:23

Teraz to nawet to muśnięcie było dla niego czymś bardzo wielkim. Gdy go nie widział tęsknił, ale gdy teraz go widzi to dopiero to jeszcze bardziej odczuwa. Miał nadzieję, że spędzą cały dzień ze sobą. Chociaż doskonale wiedział, że Sebastian pracuje i ta praca jest dla niego ważna, więc jeżeli będzie musiał to chłopak nie będzie miał nic do powiedzenia. Chciał mu zaproponować jakieś wspólne wakacje czy coś w tym stylu, ale może to jeszcze jest za wcześnie? Max nie chciał się za bardzo wychylać, Sebastian doskonale wiedział, że Max pójdzie za nim na koniec świata, więc jeżeli również chodzi mu coś takiego po głowie sam może to zaproponować.
Zaśmiał się kiedy to Sebastian skromnie stwierdził, że puchon zasługuje na karę. Doskonale wiedział o jaką mu karę chodzi, w końcu głupi nie jest. Każdy chyba by się domyślił. Chciałby już być z nim sam na sam, ale skoro zaprosił go tutaj to musieli spędzić tutaj jakiś czas, ażeby potem móc się ulotnić, bo Max nie wyobraża sobie, ażeby Sebastian po spędzeniu czasu tutaj po prostu musiał iść, chyba by się zdenerwował i to nie na żarty. W końcu parę dni się nie widzieli i to trzeba było nadrobić.
- Jest gorąco i parno... Nie ma czym oddychać. Nie wiem dlaczego akurat tam dyrekcja tym razem nas zabrała, wiele osób narzeka na to miejsce. Jak można zwiedzać Indie skoro po kilku krokach padasz z przemęczenia, bo gorąc na pewno nie sprzyja wyprawom. - powiedział do niego. Chciałby zrezygnować z tych wakacji, ale nie wiedział czy można. Wolałby siedzieć w Londynie u swojego wuja i mieć całkowicie wolną rękę.
- Na prawdę nie wiem co mam Ci powiedzieć. Jedyne co mi się podoba to to, że mieszkamy na statkach, można powiedzieć, że jest to interesujące przynajmniej dla mnie. Chociaż kto nie może usnąć na bujającym się całą noc statku to na prawdę mu współczuje. - mruknął i westchnął.
- Musimy na prawdę rozmawiać o Indiach? - zapytał się. Błagalnym wzrokiem prosił Sebastiana, żeby nie ciągnął tego tematu, ponieważ na prawdę nie wiedział co o tym powiedzieć i co opowiadać, skoro nawet nie był w pobliskich knajpach, bo nie miał na to ochoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 16:58

Wsunął dwa palce za kołnierz koszuli, próbując odlepić materiał od szyi i karku. Samo mówienie o Indiach sprawiało, że temperatura wokół niego podskakiwała o parę stopni. Pospiesznie przewiesił marynarkę przez oparcie krzesła, gdyż trzymanie materiału na kolanach nie wyglądało najlepiej. Posłał Maxowi krótkie spojrzenie, nie przerywając mu wypowiedzi.
Obserwowanie go było czystą przyjemnością. Dostrzegał każdy, nawet najmniejszy, ruch. Wsłuchiwał się w ton głosu, pragnąc zareagować wtedy, kiedy będzie to konieczne. Znał już trochę swojego Puchona. Rościł sobie do niego dość szczególne prawo i będzie interweniował. Miał świadomość istnienia społecznych obiekcji na ten temat, ale nikomu nie pozwoli, by Maximilianowi działa się krzywda. Nigdy.
Machinalnie zacisnął dłoń w pięść i dopiero po kilkunastu sekundach rozluźnił ją, luźno układając na blacie stolika. Uchwycił wzrok chłopaka, chcąc posłać mu chociaż odrobinę wsparcia. Chciał mu powiedzieć, że może na niego liczyć, ale słowa ugrzęzły w gardle, zanim zdążył je wypowiedzieć. Potrzebował z nim porozmawiać. Zapewnić go, lecz wspominanie o tym teraz sprawiłoby Puchonowi niepotrzebny zamęt. Poczeka jeszcze, aż znajdą się sami. Na pewno nadejdzie taka chwila. Jeszcze dzisiaj.
- Chciałem tylko zapytać, czy jesteś zadowolony z wakacji. Nic więcej - odparł. - Oczywiście nie musimy o tym rozmawiać, ale przecież nie będziemy milczeć - zniżył ton tak, by tylko Max mógł go usłyszeć: - Cholernie za tobą tęskniłem, panie Lamberd. Każdy dzień ze świadomością, że jesteś gdzieś na drugim końcu świata sprawia mi ból. Nie mogłem cię dotknąć, a teraz pragnę cię objąć i nigdy nie wypuścić. Żebyś był tylko mój. - Ostatnie słowo wyszeptał z trudem, gdyż rzadko zdarzały mu się chwile szczerości względem chłopaka. Delikatnie poruszył ramionami, próbując się rozluźnić. Trochę zapomniał się i napiął mięśnie, jakby przygotowywał ciało do obrony.
- Jeśli cię to pocieszy, pogoda w Londynie również nie napawa mnie humorem, ale większość dnia spędzam w Ministerstwie - powiedział półgębkiem. - Dzisiejszy dzień pewnie będę musiał odpracować, ale chęć spotkania z tobą jest ważniejsza. Łamanie prawa może poczekać. - Zaśmiał się, odkładając menu na brzeg stołu. Wystarczy tego udawania. Ochota na jedzenie mu przeszła, ale nie zamierzał wychodzić stąd szybko. Bał się, że Max zniknie zaraz za drzwiami restauracji.
- Zamówimy coś? Ja płacę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 18:12

Niby puchoni są brani za tych słabeuszy i bojaźliwych, ale na pewno nie jest tak z Maxem, co prawda Tiara Przydziału nie pomyliła się, bo wiele cech charakteru przypasowywanych jest do Helgii Hufflepuff i on na pewno do nich należy. Jednak nie jest takim czystym puchonem, ma trochę charakteru ze ślizgona, gryfona. Jest z pewnością odważny i nie boi się wyzwań. Jak każdy człowiek ma swoje wady i tego czego się boi w danej chwili. Jeden się boi pająków, a Max się boi, no właśnie... To jest mała tajemnica, nikt o tym nie musi wiedzieć, nawet Sebastian, bo po co to mu wiedzieć? Pewnie jak będą już ze sobą ogrom czasu wtedy się tego dowie.
Gdy zobaczył jego ruchy zaśmiał się. Owszem, na samą myśl robiło się gorąco, ale kto lubi takie klimaty jak najbardziej może się tam wybrać, a Max niestety nie lubił, wolał wyjazd na Alaskę gdzie było o wiele chłodniej i bardzo mu tam pasowało, a tutaj z gorąca nawet nie ma co robić, a Max nie należy do osób leniwych, którym się nic nie chce.
Na pewno puchon potrzebował teraz takich słów jakie wypowiedział Sebastian. Również go potrzebował, wiele miał dylematów czy wyjechać czy nie. Jednak wujek nie mógł zapewnić mu schronienie, dlatego musiał wyjechać. Na drugą część wakacji ma mieszkać u wuja, ale sam do końca nie wiedział czy chce. W końcu jest już pełnoletnim czarodziejem i może zadbać o siebie. Rodzice w skrytce zostawili mu trochę pieniędzy przed tym jak odeszli więc mógł je jakoś porządnie wykorzystać. Zresztą może jakaś praca dorywcza również by się znalazła.
- Ja również za Tobą tęskniłem. Każdego dnia o Tobie myślałem i myśli nie dawały mi spokoju. - mruknął do niego. Również obawiał się o to, że jak będzie dalej to Sebastian może sobie na więcej pozwolić, ale ufał mu i miał nadzieję, że nigdy czegoś takiego nie zrobi, wtedy Max będzie na prawdę bardzo stanowczy.
- No właśnie Ministerstwo... Co tam się ciekawego dzieje? - zapytał. Nie chciał go wypytywać o sprawy o których nie może publicznie mówić tylko o te co może. Ciekawiło go co się dzieje w świecie czarodziejów, bo sam nie jest w stanie nic na ten temat powiedzieć, przecież jest tylko zwykłym studentem z Hufflepuff.
- Nie jestem głodny. Jadłem przed wyjściem. - powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 18:40

Zabawne, jak praca mogła niszczyć ludzi. Sebastian sam był jedną z ofiar tego dziwnego pędu po pieniądze. Nie ukrywał, że liczył na własną wystarczalność. Zwłaszcza materialną. Proszenie rodziców o pieniądze w jego wieku zakrawało o to uczucie, które nie pozwalało mu przełknąć własnej śliny. Dlatego kiwnął w stronę kelnera i poprosił o wodę mineralną. Z ulgą przyjął fakt, że mógł zapłacić galeonami.
Odebrawszy zamówienie, wziął łyk na przepłukanie gardła, kciukiem ocierając kroplę w kąciku ust.
- W Ministerstwie panuje zamęt... jak zwykle - uśmiechnął się lekko. - O wielu rzeczach nie mogę mówić, gdyż są poufne, ale te wszystkie raporty są okropnie dobijające. Nie wiem, jakim cudem nad nimi nie zasypiam. Mnóstwo drobnych spraw, niewartych uwagi. Czasami zastanawiam się, dlaczego przyjąłem tę posadę, ale każdy knut się liczy. - Przerwał, sięgając po szklankę z wodą. Dwa przełknięcia i nieco zbyt mocne odstawienie naczynia na stół, kontynuował:
- Moja rodzina ma dość... ciekawe zdolności wróżbiarskie i mimo braku daru jasnowidzenia mogę powiedzieć, że coś się szykuje - sięgnął dłonią przez stół, by złapać palce Maxa i ścisnąć je w opiekuńczym geście. - Proszę cię, byś na siebie uważał. Nie chcę, by stała ci się krzywda. Lada dzień może się coś wydarzyć. Tak jak parę lat temu. Mugole mówią na to bodajże cisza przed burzą. Ostatnio coraz więcej ludzi przemieszcza się między różnymi piętrami. - ściszył głos - Nie mam dostępu do tych informacji, ale gdyby zaistniało coś naprawdę niepokojącego... gdybyś poczuł się zagrożony... zawsze możesz się do mnie przenieść. Zapewnię ci każdą możliwą ochroną, na jaką będzie mnie stać. - Puścił go, prostując się na krześle. Spokojnie dopił wodę, odczuwając ulgę. Ścisk w gardle minął i nawet przez chwilę mógł stwierdzić, że był rozluźniony. Tylko to unikanie tematu, gdzie naprawdę pracował. W żaden sposób nie miał możliwości, by powiedzieć o tym Puchonowi, lecz na wszelki wypadek, gdyby z ich związku wyszło coś więcej, spróbuje udzielić mu odpowiednich wskazówek. By nie martwił się o niego.
Sebastian czuł się zobowiązany chronić swojego Puchona.
- Chcesz gdzieś wyjść. W jakieś mniej publiczne miejsce? - Postanowił spytać z nadzieją, że jego propozycja nie zostanie odebrana w dwojaki sposób. Nie chciał tego. Maximilian zapewne nie czuł się gotowy na jakiekolwiek zbliżenie, a jemu nie zależało, żeby skonsumować ich związek. Chciał się nacieszyć chłopakiem, zanim będzie musiał zniknąć w odmętach gorących Indii. Tylko tyle. Nic więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 579
  Liczba postów : 742
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5147-maximilian-lamberd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9166-sowa-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 19:38

Maxowi nie zależało w ogóle na pieniądzach, owszem one są w życiu bardzo ważne, ale według niego one szczęścia nie dają. Woli ich nie mieć, a być szczęśliwym. No ale to już zależy kto jak na co patrzy. Akurat to najmniej obchodziło Maxa w tej chwili. Po to się pracuje ażeby mieć pieniądze.
- Sam myślę nad pracą w Ministerstwie, chociaż na to jeszcze jest czas. Dobrze wiesz, że mój wuj już mi szykuje miejsce. Jednak nie jestem pewny czy bym chciał. - powiedział do niego. Praca w Ministerstwie wydawała się być bardzo nudna i taka odpowiedzialna, a Max nie jest odpowiedzialny. Często mija się z prawdą i nie zawsze przestrzega określonych zasad, a to raczej sprzeczne z pracą w Ministerstwie. No ale na to jeszcze przyjdzie czas i przyjdzie czas na to, ażeby szukać czegoś konkretnego, na razie musi się jeszcze skupić na nauce skoro wybrał studia.
- Nie obawiaj się o mnie. Jestem przecież już dorosłym facetem, potrafię o siebie zadbać. Różdżkę też mam sprawną a po coś chyba ją mam... - mruknął. Powinni chronić siebie wzajemnie doskonale o tym wiedział, ale no bez przesady. Nie jest małym chłopcem który potrzebuje opieki. Nie miał już rodziców, miał jedynie wuja którego i tak wiecznie nie ma w domu i jakoś sobie musiał sam w życiu radzić i jakoś sobie radzi.
- Nie musisz mi zapewniać ochrony, skoro ja mogę być w niebezpieczeństwie to Ty też, więc zadbaj o swoje bezpieczeństwo. - powiedział. W końcu Max jeszcze uczęszcza do Hogwartu więc ma ochronę ze strony dyrektora, w szkole nic mu się nie stanie jedynie poza nią. Chociaż sam nie wierzył w to, że dyrektor może zapewnić ochronę wszystkim uczniom i nauczycielom.
- Tak, chodźmy gdzieś. Dziwnie się tu czuję wśród tych mugoli. - mruknął. Co prawda Max nigdy nie miał nic przeciwko mugolom, ale już dzisiaj parę razy wykrył dziwne spojrzenia w ich stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Wto Lip 29 2014, 20:04

Przytaknął w ciszy słowom Maximiliana. Miał całkowitą rację, a on sam popadał w lekką paranoję, na którą niewiele mógł poradzić. Opiekował się swoim rodzeństwem i chciał to samo zrobić z chłopakiem, lecz przy okazji wychodził na gderliwą kwokę. Nie chciał mu zabierać wolności, nic z tych rzeczy. Powinien trochę przystopować. Wziąć głęboki wdech i odsunąć wszystkie myśli związane z pracą. Z Ministerstwem.
Podniósłszy wzrok, dopił resztę wody.
- Wybacz - mruknął cicho - Bywam nadopiekuńczy.
Jeszcze przez chwilę bawił się szklanką, obracając nią w dłoniach. Znał wuja Maxa i chciał jego dobra, więc wtrącanie się w takie sprawy nie wchodziło w rachubę. Wziął kolejny oddech, zerkając przez okno.
- Masz jeszcze na to czas. Najważniejsze, aby to była całkowicie twoja decyzja. Zrobisz to, co uważasz za słuszne. - Skomentował trochę głośniej gotowe miejsce w Ministerstwie. Nie wiedział, jak miał do tego podejść. Z jednej strony nie kryłby swojej radości, ale wtedy miałby jeszcze większy problem z ukryciem swojej prawdziwej pracy. Przebywaliby w tym samym budynku przez niemal cały dzień i nie mogliby się zobaczyć ani minąć w korytarzu. Taki stan rzeczy stawał się nieprzyjemnie ciężki i przygnębiający, kiedy dłużej o tym myślał. Coś zrobi. Zranienie Puchona było ostatnią rzeczą, którą by zrobił.
- Chodźmy. - Wstał z miejsca, zabrał marynarkę z krzesła i zarzuciwszy ją na plecy, wyszedł z restauracji. Równym krokiem poprowadził Maxa do najbliższej bocznej uliczki i rozejrzawszy się, popatrzył mu w oczy z tym swoim opiekuńczym błyskiem. Nie musiał nic mówić, jasnym było, że zamierza ich teleportować. Zdał oba egzaminy z wysokimi notami i nie bał się o ewentualne porażki. Szybko oczyścił umysł ze zbędnych myśli, po czym chwycił chłopaka za rękę. Krótką chwilę stał tak, uśmiechając się niczym najszczęśliwszy człowiek na ziemi, aż nagle przyciągnął go do siebie. Ciepło jego ciała automatycznie stało się zapalnikiem jego skupienia. Wykonując niezbyt gwałtowny obrót, zdeportował siebie i Maxa w podobną - bezpieczną - uliczkę, ale gdzieś dalej. Z dala od ludzi, by mogli pobyć razem. Sami.
[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Czw Mar 31 2016, 17:31

Gdy skontaktował się z Sirszą, by pochwalić jej się, że znowu jest w Hogwarcie, że znowu jest gajowym, nie pomyślał o tym, żeby się spotkać, tym bardziej, że miał sporo roboty w lesie. Jednak od słowa do słowa, od listu do listu i w końcu Regis zaprosił Saoirse na kolację. Długo się zastanawiał, czy to będzie dobry pomysł, po tym wszystkim, co się między nimi wydarzyło, tym bardziej, że w środku, głęboko, żywił do panny Horan nie tylko uczucia przyjacielskie. A że nadal była wolna, to bał się, czy znowu sobie nie narobi nadziei na zbyt dużo, czy do końca życia będzie musiał pogodzić się z byciem jedynie przyjacielem dla kobiety.
Czas spotkania nadszedł szybko, może za szybko dla Regisa. Chciał zrobić na Saoirse dobre wrażenie, dlatego też przyciął swoją nieco zaniedbaną brodę, wyszykował się i ubrał elegancko. Dał jeszcze znać dyrektorowi, że tego wieczora nie ma go w Hogwarcie i żeby go nie szukał w razie potrzeby. Teleportował się sprzed bram Hogwartu i pojawił się niedaleko restauracji Tamesis, w zaułku, żeby nie zwrócić na siebie uwagi. Powędrował do restauracji, i czekał przed czasem na swoją towarzyszkę, nie mogąc sobie pozwolić na to, by był później niż ona. Denerwował się bardzo, jak na niego zareaguje. Nie wiedział, jak ten wieczór się skończy i nie chciał nawet o tym myśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Czw Mar 31 2016, 20:15

Nawet nie potraficie sobie wyobrazić radości Sirszy, kiedy dowiedziała się, że Regis jest w Londynie. Pierwszy list od niego był co prawda trochę nieskładny i kobieta łatwo zgadła, że nie bardzo wie, jak jej te informacje przekazać. Ostatnio widzieli się... trzy lata temu? Tak? Mam rację? Jakieś dwa miesiące po tym, jak Sirsza uświadomiła sobie, że Haydn już jej nie kocha i poszła psuć sobie życie. Tak, zdarzyło się raz, że Regis był dla niej pocieszeniem. Potrzebowała go wtedy i nic się nie zmieniło, o czym mężczyzna dobrze wiedział.
W ciągu tych trzech lat ich znajomość nieco ewoluowała - Sirsza przestała dostrzegać w nim dzieciaka, a zauważyła pełnowartościowego mężczyznę, którego szybko okrzyknęła przyjacielem. Co on o tym sądził - nie wiedziała. Zdawała sobie tylko sprawę, że kiedy byli w Hogwarcie, latał za nią natrętnie i dokuczał, próbując podrywać. Sirsza teraz uśmiecha się na wspomnienie tamtych czasów, ale wówczas było to dla niej ogromne przeżycie. Aż strach patrzeć, jak bardzo oboje zmienili się przez te wszystkie lata.
Od słowa do słowa wyszło na to, że powinni się spotkać. Saoirse nie widziała w tym pomyśle niczego złego - w końcu należy jej się w życiu trochę przyjemności, a spotkanie z przyjacielem zdecydowanie do takich należy. Zwłaszcza że on ma w zwyczaju pojawiać się i znikać, przez co Sirsza niewiele ma możliwości żeby się z nim zobaczyć. Tak więc umówili się, że Regis pomyśli i da znać w liście, gdzie powinna pojawić się Sirsza. Zgodziła się i czekała na informacje, w międzyczasie przygotowując sobie sukienkę. Dawno nigdzie się w niej nie pokazywała. Ostatnio prawdopodobnie pięć lat temu, kiedy uznała, że suknia jest zbyt dziecinna i jej nie pasuje. Ale halo - to Regis! Przyjaciel. Śmiało może powiedzieć jej, że nie wygląda dobrze. Narzuciła na siebie czarny płaszcz i była gotowa do wyjścia.
W końcu dostała dokładne informacje na temat miejsca, w którym ma się pojawić. Co prawda był to Londyn, ale jego mugolska część, co oznaczało mniej więcej tyle, że [s]ma okazję spróbować ich alkoholu[/s] nie będzie mogła używać magii. Nie była pewna, czy to dobry pomysł - spotykać się w świecie ludzi, którzy nigdy czarów na oczy nie widzieli. Mimo to teleportowała się w odpowiednie miejsce, z ulgą stwierdzając, że nikt tego nie widział. Rozejrzała się po nieznanej okolicy i dopiero po jakimś czasie zauważyła restaurację, w której umówiła się z Regisem. Ruszyła w tamtym kierunku, patrząc na nieszczęsną sukienkę. Chyba nie wyglądała najgorzej. Cóż - nie jej to oceniać. Weszła do środka i poczuła na twarzy przyjemny powiew. Było tam dużo cieplej niż na dworze, przez co od razu się rozpromieniła. Wzrokiem wyszukała mężczyzny, który zaprosił ją na spotkanie i rzuciła mu się na szyję, znowu mentalnie mając piętnaście lat. -Cześć, Regisku. - Wymamrotała cicho, prawie z nogami w powietrzu. Taki z niego wielkolud!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Pią Kwi 01 2016, 15:47

Nie dla niej jednej był pocieszeniem w swoim dotychczasowym życiu. Cóż, przez ostatnie lata bywał nim kilkukrotnie i Regis nieraz zastanawiał się, dlaczego tak się działo. Owszem, z czasem stawał się coraz bardziej wyrozumiały i potrafił pocieszać kobiety, rozumiał też je lepiej (w czym pomagała mu nieraz młodsza siostra, a także fakt, że przebywał wśród kobiet nader często), jednak dlaczego większość tych pocieszeń kończyła się seksem, tego nie wiedział. Owszem, był w tym dobry, podobał się kobietom, o czym wiedział doskonale, jednak nie rozumiał, dlaczego akurat jego wybierały w tym celu. Ne odkrył jeszcze czym się kierowały.
Owszem, Regis podrywał poprzez końskie zaloty Saoirse, ale dlatego że mu się naprawdę podobała, nie jak inne, które miał na chwilę i zaraz się nimi nudził. Sirsza była inna. Ona też mu uświadomiła, że w życiu trzeba szukać czegoś więcej niż płytkie przyjemności. I że nie musi być typowym Ślizgonem, typowym dupkiem, że jest w nim coś więcej. Fascynowała Regisa, może też po części z prostego powodu - była dla niego niedostępna, a jak wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej. Dzisiaj już tak nie robi, bo zmądrzał. Nie zabiegał o Saoirse świadomie, bo wiedział, że ona ma nadal w głowie Haydna. A poza tym sam dopiero uporał się z uczuciem do Naleigh.
Regis tym razem zamierzał osiąść na stałe w Zjednoczonym Królestwie, jednak nie wiedział, czy to mu się uda. Ostatnim razem też chciał, a wyszło jak wyszło.
Saoirse nie wiedziała jeszcze o tym, że restauracja, do której ją zaprosił, była prowadzona przez czarodzieja. Ot, taka mała niespodzianka, z której nie mogła się nie ucieszyć. Poza tym każdy ze stolików był odgrodzony ścianą, więc nikt nie widział, czy się używa różdźki, czy nie.
Regis uśmiechnął się szeroko, gdy Saoirse przywitała się z nim tak czule. Objął ją mocno i podniósł do góry, a potem okręcił wokół osi. Po tym postawił ją i pocałował w policzek.
- Witaj, Saoirse - odpowiedział, a potem pomógł jej zdjąć płaszcz. Zaraz zdjął też swój i powiesił na wieszakach. Przyjrzał się dobrze kobiecie, która wyglądała olśniewająco. Aż się sam zawstydził, że nie miał garnituru. - Pięknie wyglądasz - dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Pon Kwi 04 2016, 18:21

Saoirse nic nie wiedziała o kobiecie, która kilka lat temu podbiła serce Regisa. Możliwe, że coś wspominał, ale Horanówna niezbyt przykładała do jego słów wagę. Traktowała go jak przyjaciela i póki był szczęśliwy, mógł być z kim tylko zechciał! Sirsza i Regis mają już za sobą nawet rozmowę na temat jego orientacji. Kobieta wypominała mu wówczas jak to denerwował ją w Hogwarcie i wyrywał wszystkie dziewczyny, jak leciało. Oskarżyła go też o to, że pewnie była to obrona przed przyznaniem się do własnej seksualności i wytłumaczyła, że nie ma niczego złego w byciu gejem. Nie była natomiast świadoma tego, że mężczyzna jest zainteresowany nią, nie chłopcami. No cóż. Facetów też czasem ciężko zrozumieć.
A co do seksu na pocieszenie to... cóż - pan Sauveterre ma w sobie coś, co przyciąga kobiety. I, choć Sirsza prawie o tym zapomniała, jej też zdarzyła się chwila słabości, kiedy to wpadła w opiekuńcze ramiona Regisa. Co prawda było to już po rozstaniu z Haydnem, ale jednak! I nie czuła się z tym dobrze. No i w dodatku jej przyjaciel znowu wyjechał! Zostawił ją samą po raz kolejny, przysyłając co jakiś czas listy. Długo się tak komunikowali - aż do dzisiejszego ranka, kiedy to łaskawie oświadczył jej, że jest w Londynie.
Jak to właściwie było z tą ich relacją? Trudno stwierdzić. Jeszcze w szkole Sao pokazała mu, że warto kochać cały świat, nie tylko siebie. W zasadzie to jej zawdzięcza swoją zmianę na... bardziej porządnego faceta. I panna Horan jest dumna z tego, że zrobiła z Regisa mężczyznę. No i dzięki temu, że raz czy dwa porządnie go opieprzyła, zdobyła naprawdę dobrego przyjaciela. Chociaż - wydaje mi się, że on widzi to nieco inaczej. Trudno mi powiedzieć, czy Sirsza jest świadoma uczuć, jakie przez tamte lata żywił do niej Sauveterre. Możliwe, że coś widziała, ale nie chciała wiązać się z tak złym chłopcem. Albo nie była gotowa na związki - przynajmniej do chwili, kiedy zauroczył ją Haydn. Początkowo wydawało się, że będzie to krótka znajomość. Biedny Regis nie wiedział, że miłość pana Locke i Horanówny przetrwa prawie dekadę.
-Wyprzystojniałeś! - Uśmiechnęła się w charakterystyczny dla siebie, łobuzerski sposób, kiedy ucałował jej policzek. -Mężczyzna się z ciebie robi! - Zażartowała, szczypiąc go w poliki jak dzidzię. Pozwoliła mu zabrać od siebie płaszcz i patrzyła, jak je odwiesza. Nie miała mu za złe, że się nie wystroił. Przecież nie byli ani na randce, ani na spotkaniu biznesowym - ot, niewinna rozmowa starych przyjaciół.
-Dziękuję. - Spuściła wzrok, słysząc komplement. Dawno żaden mężczyzna nie mówił jej, że ładnie wygląda. Kiedy spotkała się z Regisem trzy lata temu, była bardzo blada i szczupła. Głównie przez to, że zaczęła pić i przestała dbać o siebie. Teraz, z czasem, zaczynało być coraz lepiej. Na twarz wróciły jej kolory, a ciało... cóż - wystarczy na nią spojrzeć. -Dlaczego akurat tutaj? - Zapytała, pozwalając mu się zaprowadzić do stolika. Jak dobrze, że były ogrodzone! Nie żeby planowała zrobić coś brzydkiego... -Przecież to mugolska część Londynu. - Zauważyła, słowo na "m" wymawiając niemal szeptem. Nigdy nie była w tej okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Kwi 09 2016, 17:30

Bo Sirsza w zasadzie nie zrozumiała w ogóle, że Regis jest po prostu biseksualny. A że czuł miętę do Horanówny, to już inna sprawa. Chociaż trochę powiązana. Po prostu... no facet lubił i dziewczynki, i chłopców, a że Sirsza uważała go za geja... No dobra, to był problem, bo jeśli rzeczywiście tak myślała, to będzie miał wiele trudności, żeby zainteresować ją sobą. A może by sobie odpuścić.. Z drugiej trony chciał mieć jednak dzieci i żonę. A czuł, że Sirsza będzie odpowiednia... sam nie wiedział dlaczego.
Zostawił, zostawił, bo musiał. Miał swoje powody i pewnie będzie się niedługo z nich tłumaczyć.
Oj tam zaraz zły chłopiec... No dobra, był arogancki, butny, miał wielki tupet, wyrywał każdą, która tylko mu się spodobała, uważał większość ludzi za gorszych od siebie et cetera, et cetera. Ale Regisek nie był takim złym chłopcem, może w latach nastoletnich nie przedstawiał sobą zbyt wiele, ale z czasem (między innymi dzięki Saoirse, która kładła mu do głowy to i owo) zmądrzał. Podróże też dużo go nauczyły, chyba najwięcej. Jednak gdyby nie Saoirse, nie odważyłby się przeciwstawić rodzicom, nie odważyłby się uciec przed ślubem z Amelie, nie byłby tym, kim jest. I za to zawsze będzie jej wdzięczny, nie zważając na to, jak się potoczy los, jaka relacja będzie ich łączyć.
- Robi? - oburzył się nieco. - Robi? - dodał. - Tak to możesz mówić swojemu bratu, ze mnie już dawno jest mężczyzna - dodał wesoło i zaprowadził Saoirse do stolika. - Nie ma za co, stwierdzam fakt - dodał. Zauważył od razu, że Saoirse wyglądała lepiej, naprawdę się o nią martwił, od ostatniego spotkania. Niech zobaczy znowu tego debila, to nie ręczy za siebie.
- Owszem - przyznał kobiecie rację. - Jednak i tu kryją się niespodzianki - dodał, po czym wziął do ręki menu i dotknął go różdżką. - Zrób tak samo - polecił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Czw Kwi 14 2016, 18:44

Co fakt to fakt - Sirszy trudno było zaakceptować fakt, że Regis interesuje się zarówno swoją, jak i tą piękniejszą płcią. Może dlatego, że potrafi sobie wyobrazić, jak jej najlepszy przyjaciel całuje mężczyznę, a może właśnie dlatego, że żadna kobieta nie jest dla niego wystarczająco dobra. Gdyby to od panny Horan zależało, Regis byłby do końca życia samotny, ewentualnie do momentu, w którym zdałaby sobie sprawę z jego uczuć, które może i aktualnie nie są jeszcze boleśnie mocne, ale czają się gdzieś w jego sercu. W najgorszym wypadku zostałby księdzem albo do śmierci najlepszym przyjacielem Sirszy. Niezbyt szczęśliwe zakończenie.
Na szczęście Regis ma własny rozum i wolną wolę, przez co może przebierać w kobietach i mężczyznach ile tylko zapragnie, choć Sirsza niekoniecznie będzie to popierać.
Kiedy Regis wyjechał, dawno temu, Sirsza bardzo to przeżywała. Byli daleko od siebie, choć wymieniali ze sobą listy, ale w jakiś niepojęty sposób strasznie za nim tęskniła. Może dokuczał jej w szkole, może był nią w jakiś sposób zainteresowany, może i raz go pocałowała, co powinno być wystarczającym powodem do trzymania go z daleka, ale mimo wszystko chciała, bardzo chciała, żeby był przy niej. Właśnie dlatego tak bardzo cieszyła się za każdym razem, kiedy go widziała. I starała się wykorzystywać wspólne chwile jak najlepiej, mając świadomość, że mężczyzna pewnego dnia znowu ją zostawi. Teraz miała nadzieję, że tak nie będzie. Że zostanie. Bo Sirsza znowu bardzo potrzebuje przyjaciela.
-Cóż, nie widziałam cię przez ostatnie trzy lata! Zmieniłeś się, przystojniaku, ale nadal uważam, że stajesz się mężczyzną! - Zaśmiała się perliście, w ramionach Regisa. Och, tak bardzo jej go brakowało. Tuliła go przez chwilę, wdychając zapach przyjaciela i starając się go zapamiętać - żeby mieć po nim pamiątkę, gdyby znowu niespodziewanie ją zostawił. Chwilę później pozwoliła poprowadzić się do stolika - nadal sądząc, że to po prostu zwyczajna, mugolska restauracja. Pozwoliła mu się posadzić, po czym zgodnie z jego instrukcją wzięła w rękę menu i stuknęła w okładkę różdżką. Wcześniej rozejrzała się, ale stoliki były odgrodzone od innych, nie miała więc problemu z użyciem czaru. Schowała różdżkę i otworzyła menu, z ulgą zauważając czarodziejską walutę. Jak miło. Na twarzy kobiety pojawił się delikatny uśmiech i zerknęła w menu, choć tak naprawdę chciała patrzeć tylko na Regisa. Uniosła więc wzrok i przygryzła wargę, przyglądając się mężczyźnie w milczeniu. W tamtym momencie przypomniała sobie, co zaszło między nimi trzy lata temu. Jeden wieczór, w którym Sirsza potrzebowała wsparcia, jeden wieczór, kiedy to oddała się jego opiekuńczym dłoniom. Myśl o tym sprawiła, że oblała się gwałtownym rumieńcem i poczuła przyjemny ucisk w podbrzuszu, co skutkowało schowaniem twarzy za menu.
-Więc... Regis, przyjechałeś na stałe? Czy znowu masz zamiar wyjechać? - Zaczęła, nie bardzo wiedząc, jak podjąć się rozmowy. O czym miała mu mówić? Tak niewiele ostatnio działo się w jej życiu. Ale on wrócił z jakiegoś konkretnego powodu. I bardzo chciała go poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Pią Kwi 15 2016, 15:19

Księdzem raczej by nie został, bo nie wierzył w Boga, kapłanem greckich bogów też nie, bo nie był to kult żywy. Bycie do śmierci najlepszym przyjacielem Sirszy, podczas gdy ona byłaby z innym mężczyzną też raczej do najszczęśliwszych zakończeń nie należy. Jednak jeśli los takie mu przyniesie dzieje, to cóż - albo je zaakceptuje, albo nie. Mógł też zrobić coś głupiego, mógł się zakochać w kimś innym... Choć Regisowi zmienność uczuć nie groziła.
Mężczyzna wiedział, że nie był dobrym przyjacielem dla Saoirse, że nie był przy niej wystarczająco często, bo miał do załatwienia swoje sprawy, poza tym nie zawsze mógł się teleportować ot tak. Nie wiedział też, czy może przyjacielem być. Czy teraz, będąc na stałe w Zjednoczonym Królestwie, będzie umiał być dobrym przyjacielem, czy nie będzie zbyt blisko.
- To tak, jakbym ja powiedział tobie, że stajesz się kobietą - odparł nieco urażony stwierdzeniem Saoirse. Cóż, ucierpiała tu jego męska duma, choć nie potrafił żywić zbyt długo złości do Horanówny i zaraz się uspokoił.
Regis zauważył, że Saoirse schowała twarz za kartą i zaczął się zastanawiać, dlaczego to zrobiła. Odpowiedź przyszła do jego umysłu po chwili, gdy przypomniał sobie wieczór sprzed trzech lat.
- Mam zamiar osiąść na stałe - odparł poważnie. - Zobaczymy jednak, na ile się to uda - dodał, mając na myśli jego wcześniejsze próby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Nie Kwi 17 2016, 18:40

Cóż - jak by na to nie spojrzeć, każdy scenariusz wydawał się być dla Regisa zbyt smutny. Najgorsze jednak jest to, że Sirsza bardzo chce go przy sobie zatrzymać i nadal móc na nim polegać, a z drugiej strony chyba nie ufa sobie na tyle, żeby potrafić traktować go jak przyjaciela, kiedy będzie przy niej na stałe. Gdy Regis wędrował sobie po świecie i raz na jakiś czas pisał do niej sowy, wszystko było w porządku. Zawsze mieli o czym porozmawiać, zwykle coś ciekawego działo się w ich życiu. A jeśli zostałby w Londynie, tak blisko Sirszy... ich ścieżki prawdopodobnie przecięłyby się prędzej czy później, a Sirsza nie chciała psuć tego, co jest między nimi. Sama uważa, że nie jest gotowa na związki. I chociaż widząc Regisa po tych nieszczęsnych trzech latach zauważyła, jaki jest piękny i dojrzały i przez chwilę nawet pomyślała, że byłaby w stanie spełnić jego młodzieńcze marzenie i zostać jego kobietą, to w praktyce bała się utraty przyjaciela. Och, za dużo myśli teraz kotłowało się w tej ślicznej główce. Będą musieli kiedyś poważnie porozmawiać bo Sirsza tak naprawdę nie ma pojęcia, co ich teraz łączy.
-Ja jestem ciągle tą samą Sirszą, którą poznałeś w Hogwarcie. Mentalnie nadal mam piętnaście lat. - Uśmiechnęła się delikatnie, przypominając sobie, jak bardzo Regis chciał, żeby była jego dziewczyną. Ona jednak wówczas wiedziała dobrze, że zabawa w związek z tym chłopcem skończy się złamanym serduszkiem. I poniekąd miała rację, tylko że to nie jej serce cierpiało, a jego. -To, że wyglądam na więcej nie znaczy, że nie jestem już dziewczynką. - Uśmiechnęła się do niego delikatnie i niechcący musnęła stopą jego łydkę pod stołem. Zdawała się tego nie zauważać, skierowała jedynie wzrok na menu i przewróciła kartkę, patrząc teraz na alkohole. Poczuła, że musi się napić. Najlepiej wina. Jednak zamiast cokolwiek zaproponować, zapytała Regisa, jak długi będzie jego pobyt w Anglii. Otrzymawszy odpowiedź, smutno pokiwała głową. Menu opadło ze stuknięciem na blat stołu, a sama Sirsza wyciągnęła ręce, chwytając dłonie Regisa. Spojrzała mu w oczka, wychylając się nieco w jego stronę i głaskając kciukami zewnętrzną część jego dłoni.
-Nie chcę, żebyś mnie znowu zostawiał. - Zaczęła, dziwnie nieswoim głosem, bo czuła się, jakby miała gulę w gardle. -Naprawdę zrobię wszystko, żeby cię przy sobie zatrzymać. - Nieco zabolało ją serduszko, kiedy wypowiadała te słowa, a jej oczka zrobiły się dziwnie smutne. Ale - cholera - mówiła prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   Sob Kwi 23 2016, 16:12

Przez chwilę pomyślała, czyli Regis mógł żywić jakieś nadzieje na związek w przyszłości. Szkoda tylko, że sam zainteresowany nie miał o tym pojęcia. Bo od Saoirse nie miał szansy się tego dowiedzieć, w tych sprawach akurat pozostawała skryta, pomimo przyjaźni i tego, co między nimi zaszło. Regis chętnie by to powtórzył, ale nie naciskał. Miał już wyrobione przez lata wyczucie sytuacji i osób i choć po prawdzie byłby na każde skinienie Sirszy i pojawił się u niej, kiedy by tylko tego chciała, czuł, że ta nadal kochała Haydna i nie miał u niej szans, jeśli w ogóle o tym Regis myślał. A na szczęście zdarzało się to rzadko i raczej w postaci nostalgii. Cieszył się, że mógł być Sirszy przyjacielem i powiernikiem, toteż nie chciał, żeby ten stan dobiegł końca. Chciał, żeby to trwało, bo bardzo sobie cenił przyjaźń z Horanówną. Miał nadzieję, że teraz nie rozwali tego, jak to mu się zdarzało. I że będą mieli ze sobą o czym rozmawiać, będąc tak blisko siebie.
- Nieprawda! - odparł pewnie. - To ty tak myślisz. Ja bym dał ci... siedemnaście - dodał i mrugnął porozumiewawczo.
Oj, złamała mu Sirsza serduszko, ale teraz jest dobrze, nie?
Nie.
Ale Regis się jeszcze zbytnio nie domyślał.
- No ja wiem, każdy w głębi serca jest dzieckiem - odparł. - Ale niestety, musieliśmy spoważnieć - dodał poważniej.
Starał się zignorować muśnięcie, jednak jego nie taki znowu mały przyjaciel się odezwał i Regisowi się zrobiło trochę ciaśniej w spodniach. Jak dobrze, że nie nosił rurek. Nie miał jednak zbytnio czasu, by o tym myśleć, bo Saoirse znowu go zaskoczyła.
- Wszystko? - zapytał już mniej pewnie. - Nie obiecuj mi czegoś, czego nie będziesz mogła dotrzymać, Saoirse. Ale nie zostawię cię.  - dodał. - Zawsze możesz mnie odwiedzić w starym, dobrym Hogwarcie. Albo gdzieś indziej - mówił, co mu ślina przyniosła na język. Tak niepodobne do niego.
Regis był w tym momencie zdezorientowany. O co chodziło Sirszy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Restauracja Tamesis   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja Tamesis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Restauracja Tamesis
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
Tamiza
-