IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3131
  Liczba postów : 1786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Plaża   Wto Cze 10 2014, 23:13


Plaża

Indie posiadają szereg pięknych, rajskich plaży. Woda w oceanie indyjskim przez większość czasu utrzymuje wysoką temperaturę, która wprost zachęca do kąpieli. Piasek zaś przykrywający okolicę jest biały i aksamitny, zupełnie różny od tego, jaki spotkać można w Wielkiej Brytanii.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8820-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8890-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8892-holly-stone#248879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8893-holly-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Wto Lip 01 2014, 21:21

Holly siedziała nad brzegiem zatoki nieprzytomnie wpatrując się w niespokojną taflę wody. Zawsze lubiła wszelkiego rodzaju zbiorniki wodne: rzeki, jeziora, morza. Obserwowanie ich i zimny dotyk pryskających kropel na jej skórze dziwnie uspokajało ją i w pewien sposób zachęcało do rozmyślania nad rzeczami, o których nie zwykła myśleć na co dzień. Od jakichś dwudziestu pięciu minut czekała na swoją siostrę Ruby. Dziewczyny jak na razie nigdzie nie było widać, ale młodsza z sióstr Stone już dawno przyzwyczaiła się do tego, że starsza robi co chce, kiedy chce i ciężko jest jej cokolwiek narzucić - nawet porę o której powinna się gdzieś zjawić. Na samą myśl o niej Holly uśmiechnęła się wesoło. Były do siebie bardzo podobne, ale jednak równocześnie wiele je dzieliło. Obie oprócz cech swojego ojca odziedziczyły również cechy swoich matek, które były całkowicie odmiennymi od siebie osobami. Dziewczyna wstała i wzięła głęboki oddech zaciągając się przyjemnym zapachem morza. Pomyślała, że ma ochotę zaciągnąć się czymś nieco innym. Sięgnęła do swojej torby i wyjęła z niej paczkę Volde-Mortów. Wyciągnęła papierosa i odpaliła go małym, przelotnym błyskiem ognia z jej ozdobnej, małej zapalniczki/ Odwróciła się i w oddali ujrzała biegnącą w jej kierunku Ruby, potykającą się o góry białego, aksamitnego, czystego piasku przykrywającego piękną plażę Zatoki Nandi.


Ostatnio zmieniony przez Holly Stone dnia Nie Lip 06 2014, 13:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Seattle / Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 103
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8744-ruby-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8757-rubinowe#247223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8758-jedno-wielkie-cos-czyli-sowa-ruby#247227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8759-ruby-stone#247235




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Wto Lip 01 2014, 21:53

No cóż! Ruby chciała jakoś wyglądać w tych Indiach! Zawsze marzyła o przyjeździe to nich, więc nie chciała wyglądać jak debil i trochę wkręcić się w tłum. No niby była biała jak śnieg i czarnowłosa, może te włosy się zgadzały, ale kolor skóry nie za bardzo. Nie jej wina, że nie lubiła się opalać. Kiedy się opalała, jej skóra zamiast na brązowo opalała się na różowo, a raczej czerwono. Zresztą potem się tylko wkurwiała, bo skóra schodziła tak niemiłosiernie. No było jednym słowem chujowo. Tak wie, że jest w Indiach, a tu słońce możne na prawdę dopiec, ale i tak to spełnienie jej marzeń! Jakby dyrektor nie był taki stary to by go pocałowała! W policzek, ale zawsze.
Ubrała się w nowe ubrania, walnęła walizkę koło łóżka i pobiegła na spotkanie z siostrą. Raz się oczywiście zgubiła, nic wielkiego. W końcu tu było łatwo się zgubić! Jeszcze wszędzie było tyle ludzi! Kiedy wreszcie trafiła na plażę przewróciła się. Super. Nowe ciuchy i wszędzie piasek. No, ale ma taką mądrą siostrzyczkę! Eh...
-Holly! Do cholery innego miejsca nie było? -Wykrzyczała podnosząc się. Podbiegła do siostry i przytuliła ją. -A tak serio dobrze Cię widzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8820-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8890-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8892-holly-stone#248879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8893-holly-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 02 2014, 10:22

Holly mocno przytuliła się do siostry. Ruby była taka wysoka, że musiało to wyglądać naprawdę zabawnie. Co prawda nie widziały się zaledwie kilka dni, ale i tak się za sobą stęskniły. Młodsza Stone spojrzała na swoje czerwone trampki, a potem na dziwaczne buty swojej siostry, rodem z Indii. Sama nie miała zamiaru się dopasowywać do hinduskiego klimatu, który kompletnie jej nie odpowiadał.
- Nie masz przypadkiem butów bardziej nadających się na spacer po plaży? - zapytała z przekąsem. Jej siostra wywróciła oczami, zaklęła i otrzepała się z mokrego piasku, który poprzylepiał się do jej pięknych, nowiutkich ubrań.
Holly ponownie sięgnęła do torby i wyjęła z niej paczkę Volde-Mortów. Z uśmiechem wyciągnęła ją w stronę siostry. Nie musiała nawet o nic pytać. Ruby odwzajemniła uśmiech i wyjmując papierosa sięgnęła po zapalniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Seattle / Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 103
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8744-ruby-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8757-rubinowe#247223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8758-jedno-wielkie-cos-czyli-sowa-ruby#247227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8759-ruby-stone#247235




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 02 2014, 21:23

Eghem, a czy ona za nią tęskniła? No może trochę. Tak troszeczkę, w końcu to siostra. Chociaż czasem się jej ma dość i pała nienawiścią, przychodzi czas kiedy jest potrzebna. Tak, tęskniła za tym kurduplem. Co jak co, ale dobrze było ją widzieć. Te buty są rodem z Indii! Dostała je od jakiejś ciotki na urodziny. Bardzo się jej spodobały i chodziła w nich czasem. Tak z daleka wyglądają jak zwykłe baletki, tylko w tym stroju wyglądały na prawdę dopasowanie. Oczywiście Ruby nie chciała chodzić w jednej bluzce i spodniach, więc pewnie kupi coś choćby miała zszywać albo prać. Za pół ceny zrobi się wszystko! Taki tam szał zakupowy.
-Bez przesady okej? To tylko buty! - Wywróciła oczami. Każdy ma swój styl, tak? No to nie był styl do którego wszyscy przywykli, ale Ruby stara się dostosować, żeby ktoś jej nie porwał! Popatrzyła po siostrze i prychnęła. -A ty jesteś w trampkach! I to niby mają być buty na plaże? - Zaczęła się śmiać. Nie śmiała się z niej, ale no halo. Trampki? Nie no. Huh.
Oczywiście, że wzięła fajkę. Papierosa się nie odmawia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8820-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8890-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8892-holly-stone#248879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8893-holly-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Czw Lip 03 2014, 21:09

Stały nad brzegiem i paliły papierosy. Holly przerwała ciszę. - Dobrze wiesz, że bardzo lubię wszelkiego rodzaju trampki. Obie roześmiały się głośno. W zeszłe wakacje miały drobne problemy po tym, jak w saloniku marki Converse zaczarowały wszystkie buty tak, aby przyszły same prosto do ich domu. Uznały to za bardzo, ale to bardzo śmieszne. Szkoda tylko, że jakaś mugolka była świadkiem całego zajścia. W sumie siostry nie poniosły żadnych szczególnych konsekwencji... No, nie licząc konkretnego ochrzanu od dyrektora, swoich matek i telewizyjnych, mugolskich opowieści o chodzących butach. One także wydały się im dosyć zabawne. Niestety tylko im. Rzeczonej mugolce zmodyfikowano pamięć a w jej środowisku uznano ją za chorą psychicznie. Nikogo specjalnie to nie obchodziło.
-Strasznie wieje, a ja jestem okropnie głodna. Może gdzieś pójdziemy, co? - spytała Holly siostry, kiedy wreszcie przestały się śmiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Seattle / Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 103
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8744-ruby-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8757-rubinowe#247223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8758-jedno-wielkie-cos-czyli-sowa-ruby#247227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8759-ruby-stone#247235




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Czw Lip 03 2014, 21:24

-Oj wiem!
Boże.. samo wspomnienie tego dnia! A wszystko zaczęło się od tego, że się pokłóciły. No to była taka "kutefka" - tak musiałam to napisać. Ale rzecz w tym, że później poszły na wielki shopping i pod koniec, na dobre zakończenie dnia, poszły do tego nieszczęsnego salonu po zdobycie jakiś niezłych Converse'ów, a jedyne co zrobiły, to rzuciły to zaklęcie. Ruby nawet nie pamięta która zaczęła, ale pamięta jaką miały bekę później. Później to całe zamieszanie całkiem ją śmieszyło, tak tak ona była już pełnoletnia, Holly nie do końca. Tak czy owak, kłopoty miały (Holly o wiele większe). Oj miały, ale jakoś specjalnie o tym nikt nie pamięta.
-Hmmm... widzisz? Boże! czy to pojazd? Wygląda jak samochód! I ktoś tam jest! Podejdźmy! -Tak, Ruby nie dała siostrze nic do gadania, więc zaczęła iść w tamtą stronę. Kurdupel nie miał nic do stracenia, musiała iść za nią!

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Wto Lip 08 2014, 08:32

Dzisiejszy wieczór panna Wotery postanowiła poświęcić na spokojny odpoczynek na plaży oraz notatkę dotyczącą zatruć pokarmowych i choroby lokomocyjnej dla profesor Sevi. To dziwne, jak bardzo Amelia polubiła tą kobietę. Miała nadzieję, że jeśli uda jej się załapać na praktyki w Hogwarcie, to Sevi będzie jedną z jej ulubionych koleżanek. Teraz nie wypadało jej jeszcze z nią rozmawiać, ponieważ Krukonka była rozdarta między dwoma światami. Nie była już uczniem Hogwartu, jednak nie była też jeszcze jego pracownikiem. Gdy jednak obie będą już po tej samej stronie, w której nienawidzi się uczniów robiących masę nieprzyjemnych dowcipów, tych pyskujących do ludzi, którzy próbując ich czegoś nauczyć i śmiesznych panienek, które myślą, że są najpiękniejsze na świecie. Amelia dokładnie wiedziała jakiego typu będzie nauczycielką - uczniowie na pewno nie będą jej lubić. Zaśmiała się pod nosem sama do swoich myśli i wzięła do ręki pergamin, broszurkę i pióro. Trzeba zacząć pisać, ponieważ niedługo już całkowicie straci na to ochotę. Wiadomo, że najlepsze rzeczy wychodzą spod pióra wtedy, gdy ma się na to ochotę. Przeglądając więc ulotkę, którą znalazła gdzieś na kursie pierwszej pomocy skupiła się na leczeniu objawów choroby lokomocyjnej i zapobieganiu jej. Skupiła się w niej przede wszystkim na mugolskich sposobach leczenia mdłości. Gdy udało jej się skończyć całą notatkę i zorientowała się, która godzina, popędziła w stronę swojej łodzi, coby być wypoczętą przed kolejną lekcją pierwszej pomocy, jaka miała odbyć się już jutro. Po drodze wysłała jeszcze wypociny do Sevi, mając nadzieję, że nie będzie ona tego czytać zbyt dokładnie.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Kanada, Ottawa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 113
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8809-jeffrey-ernest-munn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8817-zjem-cie#248183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8818-ernest#248186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9060-jeffrey-e-munn#253385




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 09 2014, 11:55

/beznadziejny początek

Zapowiadał się naprawdę długi dzień. I wieczór. Serio, nie powinienem dawać się namawiać na tą imprezę! W zasadzie w ogóle nie powinien z nim rozmawiać! No bo kurcze. Szli sobie spokojnie plażą, tak romantycznie, aż tu nagle taki Piątek ci wyskakuje z "ale fajne miejsce, zróbmy tu imprezę, ide po ludzi, czekaj tu". No i Jeff musiał czekać.
Choć godzina była bardziej późna niż wczesna to temperatura wciąż utrzymywała się dość wysoka. Zdecydowanie zbyt wysoka dla kogoś, kto przywykł do deszczy i chłodu, które w końcu były nieodzownym elementem kultury brytyjskiej. Nawet latem! Jeff nawet zdjął z siebie dwa podkoszulki i został tylko w jednym, czując się trochę goły. Uznał jednak, że po plaży pewnie i tak będą biegać ludzie bez koszulek (i może bez staników), więc who cares?
Siadł sobie na gorącym piasku i aż syknął z bólu. Przesunął się na tyłku bliżej wody i zanurzył w niej nogi, wykładając się w końcu na ziemi z ramionami rozrzuconymi na boki. Niech ten Piątek się pospieszy, bo jeszcze Jeff tu uśnie. A wiecie, to trochę niebezpieczne tak usypiać na plaży, w takim słońcu. Dostanie udaru i co wtedy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 09 2014, 18:49

Powolnym krokiem Sunny udała się na plażę by w spokoju napisać list do Seevi w którym miała opisać roślinki i eliksiry lecznicze stosowane podczas pomagania podtopionemu człowiekowi. Zajęcia na których była były świetne! Wszystko udało jej się jak nigdy, bardzo chciała zostać uzdrowicielem a teraz miała okazję doszkolić się w pierwszej pomocy.
Usiadła na uboczu, gdzie było mniej ludzi i wyjęła pergamin oraz pióro. Westchnęła cichutko i zaczęła powoli pisać list. Każda roślina, każdy eliksir który przychodził jej do głowy poddawany był długiej analizie. Głośnie śmiechy i wrzaski delikatnie wyrywały ją z zamyślenia co bardzo ją denerwowało. Miała już dość tych śmiechów! Wysyczała pod nosem coś niezrozumiałego i wróciła do pisania. "Ugghh! Mam dość tego hałasu!!" - krzyczał jakiś głos w jej głowie. Jednak Panienka SOS się nie poddała. Powoli dokończyła pisanie swojego listu do Pani Seevi. Zwinęła pergamin w rulon i związała żółtą wstążką. Wysłała sowę do Seevi i wróciła na swoją łódź.

[ z / t ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Werona, Włochy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 42
  Liczba postów : 38




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Lip 11 2014, 23:13

Romantyczny spacer? To z Piątkiem było możliwe? Dobra, okej. Koniec offtopu. I w ogóle kim był Piątek? Czy to ten chłopak który wpakował się do jego łodzi, powiedział coś o jakieś imprezie na plaży i w ogóle? Jeśli tak, to fajnie. Miło z jego strony, że w sumie uratował go od tego wszystkiego. No, a więc skoro już łódź i w sumie nocleg na najbliższe i nieco dalsze dni był bezpieczny, w spokoju można było iść na rzeczoną plażę. Ej. Wyglądała cudownie. Naprawdę cudownie. Taka malownicza i w ogóle. Zapewne, gdyby malował, to znaczy umiał malować, albo szkicować lub cokolwiek w tym plastycznym klimacie, już by tu ogarniał się i uwieczniał ten widoczek. No, a tak to będzie pić. Pić tutaj z ludźmi, których nie zna! I bardzo dobrze! W końcu, trzeba się otworzyć, prawda? Prawda. No i taki generalnie był plan na wieczór. Dobrze, nie, bardzo dobrze się bawić! Tak! Tyle szczęścia! Tyle szaleństwa. Wchodząc głębiej w plażę, Gabriel zauważył, że w sumie nikogo tu nie ma. A więc ten chłopak ich wystawił? Nie, to chyba raczej nie w jego stylu. Bo przecież jaki miał cel w wołaniu tych wszystkich ludzi tutaj? Może zwyczajnie chciał uratować ich łódkę? Kto wie. On na pewno tego nie wiedział, ale obiecał sobie przy następnej okazji spytać go o to. Tymczasem dostrzegł leżącą na piasku osobę. Czyżby ktoś tu był? Cholera wiedziała, co tu robił/a. Postanowił podejść i się przywitać. Ot, taki szalony i odważny. Chłopak. Mężczyzna, młody. Młody mężczyzna. Leżał sobie w spokoju na piasku. Gabriel postanowił jednak nie siadać, bo już czuł temperaturę podłoża. – Cześć.. – powiedział spokojnie, lekko i zwiewnie, nieznacznie i nerwowo się uśmiechając. – To tutaj ma być ta cała posiadówka? – ależ inteligentne pytanie Gabe. No skoro gość mówił, że na plaży, a niewątpliwie na niej się znajdujesz, to jakie jest prawdopodobieństwo, że to jednak nie tutaj, zwłaszcza że gość pokazał ci drogę? Cóż.. Czasem tak miał, że mówił szybciej niż myślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Kanada, Ottawa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 113
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8809-jeffrey-ernest-munn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8817-zjem-cie#248183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8818-ernest#248186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9060-jeffrey-e-munn#253385




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Pią Lip 11 2014, 23:29

Jeffrey niestety także nie był zbyt uzdolniony plastycznie, więc sobie nie pomalują. A szkoda. Bo ileż to razy chciał coś uwiecznić na kartce? Ileż to razy widział coś, kogoś pięknego i już wyjmował notes i ołówek, gdy przypominał sobie, że ani trochę nie umie rysować? To był dopiero smutek. Może kiedyś razem wybiorą się na jakiś kurs albo coś w tym stylu. To by było kól. Pewnie upaćkaliby się farbą, ale co tam. Liczy się dobra zabawa.
Jeffrey musiał mrużyć oczy od słońca i w pewnym sensie poczuł ulgę, gdy wyrósł przed nim jakiś cień. Jego wybawienie! Patrzcie, patrzcie. Gejb już był dla niego schronieniem. Przed całym złem tego świata. Ojej. Dobra. Na razie tylko przed słońcem i wcale nie znał jego imienia, ale who cares!
Uniósł się na łokciu, a już po chwili siedział wyprostowany, jak struna. Podciągnął nogi pod brodę, jak to miał w zwyczaju i przyjrzał się chłopakowi z dołu. Nawet nie starał się ukrywać tego, że na niego patrzy. Może trochę zbyt intensywnie, ale jego spojrzenie nie zdradzało nic. Trudno powiedzieć więc, czy chciał go zgwałcić, czy spławić.
-Och- powiedział w końcu, jakże inteligentnie, poruszając nerwowo palcami u stóp. Rety, serio, gdzie się wszyscy podziali? Czemu jest tu sam z tym chłopakiem? Nie żeby się bał, pfff, no co wy. -Jeffrey. Nazywam się Jeffrey- dodał po chwili milczenia. Zamiast odpowiedzieć na jego pytanie wolał się przedstawić. -Chcesz... usiąść?- zagaił, znów bardzo inteligentnie. Elokwencja wręcz porażała. Ale on już taki był. Strasznie nieśmiały, zwłaszcza przy obcych. Choć przy nie-obcych też był nieśmiały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Werona, Włochy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 42
  Liczba postów : 38




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Lip 14 2014, 22:56

I na tym włąśnie polegał odwieczny problem ludzi, którzy nie mieli uzdolnień plastycznych. Nie mogli, nie byli w stanie w jakiś realny sposób, a przy okazji piękny, oddać tego, co właśnie widzieli. Przekazać odbiorcy tego widoku i w ogóle. Tych miejsc. Tych ludzi, tego co akurat wzbudzało w nich podziw, zachwyt, albo setki innych różnie zabarwionych emocji. No, ale Gabe jakos specjalnie się tym nie przejmował. Próbował kilka razy w życiu coś narysować. Nie skończyło się to dobrze – ale to nie kwestia tylko talentu. Brakowało mu umiejętności, bo kto wie, może i umiałby stworzyć coś ładnego, gdyby tylko przeszedł stosowną drogę edukacji w tym zakresie? Nie wiedział, ale za to świetnie grał na instrumentach i to mu się chwaliło. No, ale wracając do jego rysunków.. Doskonale pamiętał słowa swojej matki „Nie przejmuj się tym Gabe. Ludzie ich nie doceniają, ale to nie znaczy, że Ty masz postąpić podobnie. W końcu, patrząc na to wiesz jakie emocje Ci towarzyszyły. Jak się czułeś..” Tak, tu miała racje. W sumie zachował te bohomazy do dzisiaj. Nadal tkwiły gdzieś w jego szufladzie na dnie, pod stertą nut i wszystkich innych pierdół.
- Jeffrey.. – powtórzył za chłopakiem imię, patrząc na niego jak w obrazek. To chyba kwestia piasku, światła, nastroju, klimatu, nie wiedział czego dokładnie. Ale z jego ust wyrwała się jakże cudowna uwaga. – Boże, ale Ty jesteś piękny.. – wypłynęła ona równie potoczyście, co inne słowa, które chwaliły, a następnie tłumaczyły jego zachowanie. A winy szukał we wszystkim. No, bo to tam taki Krab się przechadzał i fajnie wyglądał, a tu muszla, którą wyrzuciło morze (oczywiście żadnego z tych obiektów jego rozmówca z dziwnych powodów zauważyć nie mógł, bo i jakim sposobem?) Ostatecznie jednak z wypiekami na policzkach, których wcale nie było tak naprawdę, bo to tylko halucynacje z niedożywienia(!) wyjawił mu swoje imię, wyciągając rękę na powitanie. No, a potem oczywiście żeby jakoś zatuszować sytuacje postanowił przejść się po plaży, notabene pustej, tylko po to by podzielić się z Jeffreyem jakże odkrywczym stwierdzeniem – nie ma tu nikokogo! – I raczej wątpliwe, by ktokolwiek się jeszcze pojawił.. – dodał ze smutkiem. Nie, że miał coś do chłopaka, albo coś w tym stylu. Tylko… no trochę nieswojo się czuł, po tym co powiedział. To wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Kanada, Ottawa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 113
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8809-jeffrey-ernest-munn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8817-zjem-cie#248183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8818-ernest#248186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9060-jeffrey-e-munn#253385




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Lip 14 2014, 23:18

Ale Jeffreya to niezmiernie irytowało! To, że nie inni nie rozumieli jego punktu widzenia. Że niektórzy nawet nie starali się go zrozumieć. Nie chodziło o to, że zależało mu na ich zdaniu ani na nich samych, ale sam fakt, że ludzie potrafili być tacy odporni na jakąkolwiek wrażliwość go rujnował. Gdyby mógł wyrazić siebie na płótnie to zapewne by to zrobił. Może wtedy do tej "hołoty" by coś dotarło.
Spojrzał na niego, przekrzywiając głowę w bok. Co on, głupi jakiś? Czemu jego imię w ustach Gabriela zabrzmiało tak dziwnie? Nie, nie! Nie żeby Jeffrey chciał tego słuchać do końca życia. To by się znudziło. Sam nie umiał tego określić, ale przez sekundę, może dwie, dało się dostrzec w jego oczach coś dziwnego. Cokolwiek. Jakakolwiek emocja. A to już coś.
-Nie jestem piękny. Jestem Jeff...- nie skończył, bo ten już zaczął się tłumaczyć. Jeffrey znów przekrzywił łeb, tym razem w druga stronę, coby rozruszać szyję. Krab? Muszelki? Krukon odruchowo zaczął się za nimi rozglądać, ale było zdecydowanie za ciemno, by coś takiego dostrzec. Wow, musi być super spostrzegawczy, pomyślał Jeffrey, wbijając wzrok w Gabriela.
-Ciepła ta woda, co nie?- zapytał, przesuwając się na tyłku jeszcze bliżej wody, tak że ta moczyła mu już kostki i sięgała spodni. Pochylił się i sięgnął by podwinąć nogawki, przy okazji odsłaniając kawałek ciała. Wowwow, jego super chude kostki, tak bardzo seksowne.
-Myślisz, że moglibyśmy się teraz wykąpać? Nigdy nie kąpałem się w morzu- powiedział. Taka prawda! Serio. Kąpał się jedynie w wannie, gdzie nikt na niego nie patrzył. -Tu są rekiny? Albo trytony?- zapytał i aż się odsunął od brzegu, siadając na piachu. -Nie umrzemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Werona, Włochy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 42
  Liczba postów : 38




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 16 2014, 11:40

Tak! Dokładnie! Tego się trzymajmy! Jeff wcale nie był piękny! No bo, jak tak na niego spojrzeć, to.. Nie! Na pewno nie! Taki sobie, ujdzie w tłumie. No, dokładnie. Nic specjalnego. Nic, a nic. Bez większych rewelacji. Bo i tak w sumie było. Dlaczego więc wyskoczył z czymś równie absurdalnym, jak komplementowanie kolegi? W sumie był ładny.. Z powodu swojej niespotykanej u zwykłego człowieka, a także czarodzieja spostrzegawczości! Igzakli! To dzięki swojemu sokolemu wzrokowi był w stanie wychwycić te wszystkie rzeczy, które znajdowały się za Jeffem! Z resztą, jak widać na załączonym obrazku, jego wzrok był tak dobry, że widział nawet rzeczy których tak naprawdę nie było. To znaczy w tym czasie i przestrzeni na jego horyzoncie. Haha! I to jest prawdziwa magia!
A więc reasumując – rozmówca Gejba nie był taki piękny, jakby się mogło zdawać, przynajmniej zdaniem Puchona, a sam zainteresowany miał wzrok wielokrotnie przekraczający ludzki. Chyba zgłoszę się do Prefów o taką umiejętność do Kuferka.
- Rekiny? Tutaj? – rzucił z zastanowieniem. W sumie, morze to słona woda. A rekiny lubia słoną wodę, no ale czy to oznacza, że byłyby w stanie pływać tak blisko brzegu? Problematyczna kwestia, bardzo problematyczna. Nie, zdecydowanie nie. W końcu nawet jeśli odpłyną nieco dalej, to chyba nie wypłynęliby aż tak daleko, aby zostać potencjalnym celem tej dużej ryby z zębami. – Nie, raczej nie. Trytony na takiej głębokości chyba także nie występują.. – rozwiał w końcu, miał nadzieję, obawy chłopaka po kilkudziesięcu sekundach. Ej! STOP. CZY ON CHCIAŁ IŚĆ SIĘ WYKĄPAĆ? Z NIM?! GŁUPI JEST, CZY JAK?! To znaczy – oczywistym było, że Gabe nie wejdzie do wody. No bo jak? I po co, co ważniejsze. Nie, nie. Nie. Nie. Co to, to nie! Nigdy, przenigdy w życiu! – To jak? Idziemy? – zapytał, po czym wstał i począł się powoli rozbierać. Pozbył się swojej koszulki, kiedy poczuł na sobie wzrok Jeffreya. Nie jakiś pożądliwy, czy coś (przynajmniej tak mu się zdawało). Mimo tego, odrobinę speszony, nakazał mu się odwrócić, po czym pozbył się dolnej części garderoby. Chwilę później był już w wodzie, nawołując swojego kolegę do dołączenia do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Kanada, Ottawa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 113
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8809-jeffrey-ernest-munn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8817-zjem-cie#248183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8818-ernest#248186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9060-jeffrey-e-munn#253385




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 16 2014, 12:22

Jeff chyba nigdy nie myślał o sobie w kategoriach "piękny" czy "nie piękny". Często jednak wydawało mu się, że w towarzystwie to on jest najbrzydszy i najgrubszy. To drugie było na stówę błędnym stwierdzeniem, no bo- spójrzcie na niego. On sam chciał przytyć, nabrać mięśni. Bo wyglądał jak szkielet, brzydki szkielet. Chciał mieć kaloryfer na brzuchu (hłe hłe, co tam, że Pierre ma!), którym mógłby chwalić się... na przykład teraz! Mógłby oszołomić swym blaskiem takiego Gabriela. A tak? Musiał nosić kilka podkoszulków na raz, by ukryć braki. Może i był dziwny. Możecie go nawet nazwać wariatem, ale to był jego kompleks, który za wszelką cenę starał się ukryć. Tak samo, jak nos, ale z tym już było trudniej i chyba nauczył się z tym nochalem żyć.
-Rekiny- pokiwał głową powoli, wpatrując się w gładką taflę wody. A ileż to razy słyszy się, że rekin zaatakował na plaży? I to wcale nie tak daleko od brzegu! I wystarczy jedynie kropelka krwi w takim wielkim morzu, by ta bestia cię namierzyła. To serio jest przerażająco. Jeffrey w ogóle był nieco bojaźliwy- czarodziej nie powinien obawiać się takich stworzeń! Wetknie mu różdżkę w nos i tyle.
Szkoda, że Jeffrey nie mógł słyszeć tego wewnętrznego monologu Puchona. Uśmiałby się, doprawdy. Tyle, że teraz wcale nie chciało mu się śmiać, nie, gdy ten się przed nim rozbierał. Jeffrey nie odrywał wzroku od chłopaka i choć z jego twarzy, miny czy oczu nie dało się nic wyczytać to możecie być pewni, że był bliski zejścia na zawał. Odetchnął z ulgą dopiero, gdy Gabriel zanurzył się w wodzie.
Nie chodziło o to, że towarzysz miał jakoś szczególnie umięśnione i piękne ciało. Nie, nie. Ale sam fakt, że był tak odważny, by niemalże paradować nago przed kimś obcym wzbudzał w Jeffrey'u podziw. Lubił odważnych ludzi, bo sam do nich nie należał. Chciałby być jak oni. Jak ci wszyscy chłopcy, którzy na szkolnym korytarzach dokuczali młodszym i uwodzili dziewczyny. Jak te wszystkie pewne siebie kobiety, które biegały w szpilkach i nie narzekały na ból nóg. Serio. Dlatego dalej, jak ten frajer, patrzył na niego, choć jakiś nieznośny cichy głosik podpowiadał mu, by odwrócić głowę. Że tak nie wypada.
Jego serce tymczasem waliło, jak oszalałe i nie słuchało. Minęło chyba milion lat, kiedy w końcu otworzył usta.
-Ja nie umiem pływać- powiedział. -A ty powinieneś się ubrać. Przeziębisz się- nie żeby go to obchodziło! Bo nie obchodziło. Musiał po prostu mówić, by zagłuszyć swoje emocje, które tak niespodziewanie obudził w nim ten chłopak. -Jeśli pożre cię rekin to nie miej do mnie pretensji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Werona, Włochy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 42
  Liczba postów : 38




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 16 2014, 16:07

Chyba każdy miał jakieś tam swoje przywary, które nawet jeśli niewielkie to we własnych oczach rosły do olbrzymich rozmiarów nie? Taki Gabe na przykład straszny ma kompleks na punkcie swojego wyglądu, konkretnie tuszy. Nie to, że jest za gruby, czy coś. Wręcz przeciwnie. Zawsze wydawało mu się, że mógłby przytoczyć jeszcze dwa, trzy kilogramy, ale ostatecznie zawsze na słowach i wzniosłych postanowieniach się kończyło. No, ale nie zmieniało to faktu, że Gabriel bardzo źle się czuł z tym. Zwłaszcza, ze jego mózg popadał w przeróżne ekstrema i tak – raz był za gruby, by za kilka tygodni/dni/miesięcy być za chudym. I tak to było.. No, ale nie byłby pewnie sobą, gdyby nie to. W końcu.. Człowieka buduje wiele rzeczy – przekonania, wierzenia, zainteresowania, kompleksy, wygląd.. Wszystko, wszystko to części równiania, których wynikiem (a może wypadkową?) jest osobowość. Jego akurat była pokręcona, zgadza się, zgadza.
I bardzo dobrze, że nie słyszał jego wewnętrznego monologu! Po cóż ma się tracić od razu, albo wychodzić na wariata w oczach człowieka, którego zna się dopiero jakiś.. nie, kwadrans to trochę za mało. No, powiedzmy dwa, dwa i pół kwadransa. No więc. Ale to jego spojrzenie.. Speszyło go. I to strasznie. Bardziej od niektórych, naprawdę, co było dziwne. Bardzo wręcz dziwne, zważywszy na fakt, iż nie patrzył na niego z pożądaniem, ani odrazą. Przynajmniej, takie odniósł wrażenie, być może mylne. Dlatego też pognał czym prędzej do wody, by się tam zamoczyć. Nawoływania kolegi zdawały się nie mieć końca, doprawdy nie mógł zrozumieć, czemu ten nie chciał wejść. W końcu jednak cała sprawa się wyjaśniła. Nie umiał pływać. No więc to tak.. Cóż. Cóż. Cóż. A może by mu pomógł? Nie! To zdecydowanie nie był dobry pomysł. Puchoniątko bowiem nie pływało wcale lepiej, zatem to mogłoby się źle skończyć dla ich obu. Chociaż, stop. Co jeśli sobie z niego drwił i żartował? W końcu taki scenariusz też mógłby być prawdopodobny, nie? – Żartujesz sobie ze mnie, czy serio nie umiesz pływać? – zapytał, w sumie podpływając trochę bliżej, bo nienajlepiej go słyszał. Ale ta uwaga o przeziębieniu. Mimo iż absurdalna, wywołała na jego twarzy ciepły uśmiech. – No tak! Przeziębię się na pewno, skoro temperatura powietrza ma jakieś milion stopni, a woda tylko ćwierć miliona! – zawołał wesoło, po czym zachęcił chłopaka do wspólnej kąpieli, bo w końcu nie musieli iść aż tak głęboko, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Kanada, Ottawa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 113
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8809-jeffrey-ernest-munn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8817-zjem-cie#248183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8818-ernest#248186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9060-jeffrey-e-munn#253385




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 16 2014, 16:45

No to byli do siebie pod pewnymi względami podobni. Jednak nic nie zmieni tego, że Gabriel wciąż był od niego ładniejszy. Przynajmniej Jeffrey tak sobie wmawiał. W końcu od niego wszyscy byli lepsi! To ciekawe, prawda? Miał bardzo niskie mniemanie o sobie, a jednocześnie wcale nie pragnął akceptacji innych. Nie łaknął ich uwagi i wcale nie chciał być, jak inni. Bo tych innych uważał za "nie godnych"- jak mawiał. Inni nie byli tacy, jak on. Byli okrutni i bezmyślni w swych działaniach. Wolał już szukać sensu w swojej jajecznicy na talerzu niż próbować się z nimi zaprzyjaźniać.
Uhu, czyżby Gabriel wiedział, jak wygląda zboczeniec? Jak się gapił? Hłe hłe. NIE. Jeff nie patrzył na niego, jakby chciał go pożreć czy wziąć tutaj, w wodzie albo w jakiś pobliskich krzaczorach. On wciąż miał przed sobą swój pierwszy. W końcu całował się może ze cztery! I to nawet nie tak naprawdę. Jego serce nigdy nie oszalało z miłości, a w żołądku nie zawiązywał się supeł. Nigdy za nikim nie tęsknił, jego wnętrzności wcale nie rozpalał ogień namiętności ani nic z tych rzeczy. Nie wiedział, jak to jest być naprawdę zakochanym, jakie emocje temu towarzyszą. Śmiało mogę stwierdzić, że gdyby dostał miłością w twarz nawet by nie zauważył. Oczywiście, że marzył. O tym, że któregoś pięknego dnia się zakocha. Może będzie akurat w Londynie, w jednej z największych galerii sztuki? Albo w Luwrze. Będzie podziwiał dzieła wielkich mistrzów, gdy ktoś stanie obok niego. Jego ramie dotknie tego obcego ramienia i już będzie wiedział. Tak to sobie wyobrażał. Ale nie zawsze. Miał masę wizji. Ale swojego byłego chłopaka wcale nie spotkał w galerii. Poznali się w najbardziej prymitywny sposób, na jakieś imprezie, której Jeff nie pamiętał. Nie dlatego, że tak się upił, ale dlatego, że wyszedł z niej po pięciu minutach. Jednak te pięć minut wystarczyło, by ktoś zwrócił na niego uwagę. TAKI PRZYSTOJNY. TAKI AMANT. HOHOHO.
-Wyglądam jakbym żartował?- zapytał poważnie. A kiedy on nie był poważny?! Nawet, gdy opowiadał kawały (co rzadko miało miejsce) jego twarz była napięta i raczej mało radosna. Odruchowo odsunął się, gdy chłopak znalazł się bliżej niego i oparł brodę na złączonych kolanach, wciąż bez żenady mu się przyglądając.
-Jeśli się nie przeziębisz to umrzesz. Wiesz. Rekin- zakłapał zębami, próbując naśladować odgłos i ruch szczęk prawdziwego potwora. Jeffrey, mistrz podnoszenia na duchu.
-Zresztą. Nie będę kąpał się z kimś, kogo nawet nie znam. Nie wiem, ile masz lat, jak nazywają się twoi rodzice ani jaki masz znak zodiaku- wzruszył lekko ramionami, co można było uznać za jakąś emocję, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Werona, Włochy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 42
  Liczba postów : 38




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sob Lip 19 2014, 13:53

Swoje poprzednie związki..? Nie, Gabriel zdecydowanie wolał o nich zapomnieć. I w sumie nie raz się zdarzało, że zapominał. I było nawet tak dobrze, fajnie i w ogóle amnezja! Do czasu niestety. Do czasu, kiedy jego była miłostka przechodziła na korytarzu. Nie, że łapały go jakieś tragiczne wspomnienia, czy coś w tym stylu. Albo, że tak zapomniał o swoim partnerze, że nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Nic z tych rzeczy moi drodzy. To właśnie Dealowi zarzucano, że ma gdzieś swoich ex, traktuje ich z buta i w ogóle. A tymczasem, prawda była taka – on po prostu nie był w stanie wykrztusić z siebie słowa, jakby więzły mu one w gardle. Czemu? Dobre pytanie, może to przez świadomość, że ta osoba niegdyś go całowała, przytulała, może nawet zrobili coś więcej, a teraz.. Gabe zawsze dziwnie się czuł, keidy tajemnice wyszły na jaw, a potem osoba, której je powierzył z różnych względów zrywała z nim kontakt. Niestety, ale tak właśnie traktował związki – jak tajemnice, bo jakby nie patrzeć, obnażał się przed tamtą osobą. W mniejszym lub większym stopniu, jednak zawsze.
- Nie wiem. Zasadniczo ciągle wyglądasz tak samo! – pozwolił sobie a ten przytyk w stronę kolegi z nadzieją, że nie pozwoli mu długo czekać na siebie i przyjdzie tutaj, by wyjaśnić sprawę „po męsku”. No i serio, wszystko wszystkim. No, ale kurde, rekiny? Serio? Serio?! Ile on miał lat? Ja pierdzielę. – Zdaje się, że ustaliliśmy już, że rekinów tu nie ma. – rzucił z szyderczym uśmiechem, czując pewną wyższość, że nie tyle zachwiał, co obalił jego argument! Haha! Punkt dla niego! Jeden zero dla Puchów! – No, a raczej mało prawdopodobne, żebym się przeziębił. Temperatura jest bardzo zbliżona do tej w powietrzu, więc nic mi nie będzie. – HAHA! Dwa do zera! Czekamy na odpowiedź Kruczków! Czy będą w stanie się jeszcze pozbierać po tak szybko zdobytych dwóch punktach? Zapewne nie. Był tego pewien. Albo raczej.. miał nadzieję. – To jak panie poważny? – spytał ponownie, tym razem już stojąc na brzegu i czekając na chłopaka. Nie rozumiał w sumie jego postawy. Przecież kilka minut temu chciał wejść do wody. Co się zmieniło? Choć w sumie, cała ta sytuacja była dla niego niezrozumiała. Czy to nie Gabe był, jest, będzie tym nieśmiałym? Równowaga świata została zachwiania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Kanada, Ottawa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 113
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8809-jeffrey-ernest-munn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8817-zjem-cie#248183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8818-ernest#248186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9060-jeffrey-e-munn#253385




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sob Lip 19 2014, 20:18

Jeffrey nie traktował chyba związków, jak tajemnicę. Znaczy, nie traktowałby, gdyby jakieś miał. Ale przecież nawet on, swych nielicznych przyjaciół nie ukrywał i nie wypierał się ich, gdy przychodziło co do czego. On w końcu bardzo rozważnie dobierał znajomych. Uważał więc, że nie ma się czego wstydzić. Jego życie nie było wypełnione jakimiś dramatycznymi wspomnieniami ani nic z tych rzeczy.
-Czyżbyś mnie podpuszczał?- zapytał, wciąż niewzruszony jego słowami. Nawet nie musiał udawać, że mu przykro czy coś, bo zwyczajnie tego nie czuł. Łatwo go było zranić, to fakt, ale trzeba było to zrobić z pompą. Serio. Tak by w ogóle zauważył, że ktoś próbuje mu robić na złość. Ten brak empatii!
-Ty za to wyglądasz jakbyś połknął fiolkę z eliksirem rozweselającym. Buzia ci się kiedyś zamyka?- kolejne pytanie, wcale nie retoryczne! Naprawdę go to ciekawiło, choć nie było tego po nim widać. Dziwny typ.
Krukon wcale nie czuł potrzeby by mu odpowiadać. A tym bardziej, by zdobywać jakieś punkty w jego durnej grze. Podniósł się pomału, stwierdzając, że zaczyna robić się nieco chłodno, do tego ciemno i jeszcze nie trafi do łódki!
-Panie poważny?- zdziwił się jeszcze troszkę, ale tylko głos go zdradził! Rozejrzał się nawet po okolicy w poszukiwaniu tego "pana poważnego", ale prócz nich nikogo tu nie było. -Och, to o mnie? Mówiłem ci, nazywam się Jeffrey. I Jeffrey właśnie sobie idzie. Do widzenia- powiedział na odchodnym, otrzepując spodnie z piasku. On się wcale nie obraził! Choć tak to mogło wyglądać. Po prostu był śpiący. Niech ten wesolutki Puchon dalej pluska się w wodzie. Tylko niech nie przychodzi do niego potem i nie mówi, że Jeffrey go nie ostrzegał przed katarem! Albo że go rekin pożarł. No, ale wtedy nie mógłby do niego przyjść. Munn chętnie przekona się, czy Gabriel przeżyje!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Galeony : 214
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8692-avis-dakers#245357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8694-zatanczymy#245388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8693-visiowa-poczta#245386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8695-avis-dakers#245391




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Nie Lip 20 2014, 15:01

Wieczór był wyjątkowo przyjemny, nie było już tak upalnie jak w dzień, Vi postanowiła więc, że nad dodatkowym zadaniem popracuje na plaży. Przyniosła sobie koc, rozłożyła na piasku i położyła się, obserwując zachodzące słońce. Takie chwile ją rozleniwiały i zupełnie nie chciało jej się uczyć. Przymknęła na chwilę oczy i... Otworzyła je jakieś dwie godziny później. No cóż. Tak to się kończy, jak się człowiek od razu nie zabierze do roboty.
Całe szczęście, że zabrała ze sobą różdżkę, choć początkowo chciała zostawić ją w pokoju. Gdyby jednak tak zrobiła, nie byłaby w stanie czytać, bo zrobiło się ciemno i chociaż nocne niebo rozświetlone było milionami gwiazd, to i tak nie było to światło do czytania. Mruknęła więc Lumos i sięgnęła po skrypt, który dostali na poprzednich zajęciach.
Co tu zrobić z topielcem... Przeglądała kolejne listy eliksirów i roślin, ale jakoś nie mogła się skupić. Ten temat interesował ją mniej niż wczorajszy, ale chciała zrobić zadanie, więc musiała się zebrać w sobie. Stwierdziła, że skupi się przede wszystkim na eliksirach.
Pierwszy wpadł jej w oko eliksir regenerujący. Niby głównie był na zatrucia, ale z drugiej strony takie topienie się wyciągało przecież siły i może by się nadawał... Nie była pewna. Wspomni o nim, najwyżej panna Moonlight ją poprawi.
Zatrzymała się na chwilę jeszcze przy eliksirze leczącym rany. Przecież często jak ktoś się topił, to dlatego, że coś mu się stało, nie? Może się uderzył o coś, jest ranny, dlatego się zaczął topić. W takim razie taki eliksir byłby jak znalazł. Jego minusem był fakt, że nie był wcale prosty w przygotowaniu, ona jeszcze nie umiała go zrobić, więc osobiście wykorzystać by go nie mogła.
Może jeszcze pieprzowy? Co prawda uczyli się zaklęcia, które przywraca normalną temperaturę po wychłodzeniu, ale uważała, że dodatkowe rozgrzanie nie zaszkodzi, tym bardziej, że nad jeziorem zwykle było chłodniej, bo wiało, ciągnęło od wody i łatwiej wtedy o przeziębienie, a tego nikt by nie chciał.
Nie była przekonana do tego wszystkiego, odłożyła więc skrypt i sięgnęła po notes babci. Tu miała wszystko tematycznie i łatwiej było wszystko znaleźć. Szybko otworzyła na stronie o pomocy po podtopieniach. Tam rada była prosta: ciepła, mocno słodka herbata i koc. No i to jej wystarczyło. Wzięła pergamin, zanotowała wszystko i wysłała, jak tylko wróciła na łódkę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Lip 21 2014, 19:04

Kolejny wieczór w Indiach. Czemu znów wieczór? Bo wieczorem robiło się tu jako tako znośnie. W dzień Filip po prostu nie mógł wytrzymać. Te upały nie działały na niego dobrze. Gdy chciał poszaleć i poszedł zwiedzać miasto w południe, do łódki wrócił ledwo żywy. Nastka musiała mu nawet pomóc wczogiwać się do łóżka. I Stone niemalże od razu usnął. Nie martwił się nawet o drugiego Puchona, który mógł mu wyciąć jakiś numer!
Dzisiaj postanowił pójść się pomoczyć, ale nie sam. Wyciągnął swoją ulubioną koleżaneczkę, która jednak jakoś wyjątkowo się ociągała z wyjściem. Gupi Snow. Odbijał mu dziewczynę, drań jeden. A nawet o tym nie wiedział! I nie wiedział, że Nastka się w nim podkochuje. A Filip wiedział i to go bolało.
Zabrał ją na plażę, wcześniej biorąc ze sobą oczywiście kocyk, coby mieli gdzie usiąść. Nawet nie wiedział, że tu jest tak ładnie! Aż mu się buzia cała rozdziawiła.
-Super tu, co nie?- zapytał, cały ucieszony i rozłożył kocyk, po czym błyskawicznie pozbył się koszulki i wbiegł do wody samych szortach, rozchlapując wodę na boki. -Nooo, chodź tu, chodź- prosił, próbując ochlapać ją wodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Pon Lip 21 2014, 20:58

A Nascte upały nie przeszkadzały. Chociaż cholerwa wie dlaczego. Właściwie, to powinna być chyba zimnoluba jako rosjanka nie odwrotnie, nie? Chociaż Nastasja była dziwnym dziewczęciem z samego założenia natury, nic wiec w niej nie powinno dziwić.
Ona sama zaś zdziwiona strasznie była gdy udało jej sie uprosić w końcu po wielu złożeniach rąk do prośby i uśmiechach, to do jednego,to do drugiego obu puchonów, by kyu jej radości zamieszkali w pokoju razem. Nie mówiła głośno, że w sumie chciała tego dlatego, że wybrać nie umiała. Chociaż pewnie Filip i Snow w jedym pokoju mogli przypominać trochę Pawła i Gawła, co w jednym mieszkali domku i różne rzeczy im się tam działy. Nie raz w pokoju obok Nastka słyszała głos któregoś z jej znajomych zabarwiony złością, czy też nienaturalnie podniesiony. Jednak zapobegawczo postanowiła to lekcewazyć i dać chłopakom wolność, by sami mogli jakoś swoje realcje ułożyć. Jednocześnie też, był świadoma faktu, że bez niej w pobliżu ta dwójka darła z sobą koty, lub w ogóle nie zamieniała z sobą słowa, czego znów Wodnicov kompletnie zrozumieć nie mogła. Jednocześnie martwił ją też fakt, że Snow zajmował jej łózko i co noc, i co ranek był bardzo blisko odkrycia wyrytych w drewnie, za poduszką jej imioną połączonych z jego nazwiskiem. Po nieprzespanych nocach postanowiła, że zgoni to na poczet jakiejś gówniaskiej miłości i powie, że całkiem jej już przeszło, choć to oczywista nieprawda będzie.
Ale dzisiaj! Dzisiaj wpadł do niej Filip i zaproponował wybranie się na plażę. Ale wieczorem! Bo mu upał nie odpowiadał. Nastak nie dziwiła się. Kanadyjczyk był o dziwo strasznie nieodporny na słońce. Raz wyleciał coś zwiedzać i wrócił z udarem słonecznym, toteż Nastka go do łóżka wpakowała i wieczór cały okłay zmieniała. Na co Snow się znów krzywił. Im dwóm na raz, to się dogodzić nigdy nie dało, w jej mniemaniu. Przystała więc na propozycję pójścia na plażę, ale wyjście odciągała do ostatniej chwili, mając nadzieję, że Snow się zjawi i pójdzie z nimi!. Przecież na pewno by się chętnie na plażę wybrał, prawda? Filipowi jednak to strasznie było nie w smak i w końcu Nastka dala się wyciągnąć bez Snowa, zostawiając mu jednak karteczkę na łóżku gdzie są i coby przyszedł jak zechce.
Gdy pojawili się na plazy Nastka chciała zasiąść na kocyku, który Filip rozłożył, ale zaprzestała wykonywanie tej czynności, gdy zobaczyła jak Filip się rozbiera i z biegiem w samych bokserkach wlatuje do wody. Przez chwile nawet zagapiła się na jego klatę. Uświadamiajac to sobie zamrugała i czerwień wpłynęła na jej policzki ale w zmierzchu dnia Filip raczej nie mógł tego zauważyć, tym ardziej że sam był bardziej zajęty wodą. Ruszyła w ślad za nim, ale zatrzymała się na lini odgradzającej piasek do wody. Nadal była w krótkich spodenkach i jakiejś koszulce. Trudn jej tak było się rozbierać do samego stroju.
-No co Ty Filip! - powiedziała, swoim standardowym melodyjnym głosem z akcentem. Na ustach jednak miała uśmiech, który powodował entuzjazm jej towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Sro Lip 23 2014, 18:10

Filip też był ciepłolubny, ale bez przesady. Nawet on zdychał w takich warunkach. Poza tym, był z Kanady. Nie bez powodu Kanada wymiata w hokeja. Fakt, im głębiej na zachód tym cieplej, ale latem Filip zazwyczaj wyjeżdżał z domu w nieco chłodniejsze rejony. Bo ogólnie to w Kanadzie nie było zbyt ciepło. Skrajnie jednak temperatura potrafiła wynieść nawet 40 stopni Celcjusza. No, ale to naprawdę skrajne przypadki. Tak więc, drogie dzieci, mam nadzieję, że już wiecie, czemu Filip ledwo zipi w tym Indiach.
No, w sumie to Paweł i Gaweł to trafne porównanie, bo o ile Nastka była w łódce to starali nie kłócić się tak głośno. Za to, gdy wychodziła... Lepiej by nie wiedziała, co wymyślali, by pozbyć się jeden drugiego! Snow chyba nic do Filipa nie miał, do chwili gdy Fifi na niego tak nie naskoczył wtedy na korytarzu. No, ale tak wyszło, że naskoczył i... teraz wiadomo. Chyba nie będą super bffkami. Do tego Filipa strasznie irytowało to, że Nastka nie widziała jego uczuć do niej! No i jeszcze FUJ kibicowała tego przeklętemu Puchonowi, który nie był nim. Snow nie mógł być z Nastką! Filip da jej szczęście, miłość i dzieci! I będą super parką, bo Filip zawsze dobrze traktował swoje dziewczyny. I zawsze jasne wyrażał swoje uczucia- tak jak teraz. Tak mu się przynajmniej wydawało. Dbał przecież o Puchonkę, był na każde jej zawołanie i wysłuchiwał, gdy chciała się zwierzyć. Albo milczał. Ale ona widziała w nim tylko przyjaciela! A Snow jest brzydki i ma brzydki avek, o! To nie ja, to Filip.
-No chodź, bo się tu przyniosę- powiedział ze śmiechem, ale widząc, że mu nie wierzy spoważniał i zaczął się do niej zbliżać. -Ja nie żartuje.
Pewnie uciekała to ją gonił i w końcu złapał w pół, taki był silny, przerzucił sobie przez ramię, niczym worek kartofli i stanął w wodzie po kolana, powoli zsuwając ją z pleców, by mogła dotknąć stopami dna.
Doprawdy, biedna Nastka! Współczuję jej, bo ja zawsze w takich sytuacjach piszczę i bym na typa puściła foszka.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Moskwa, Londyn
Galeony : 187
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4823-nastasja-wodnicov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4824-nastka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4825-argus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7928-nastasja-wodnicov




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża   Czw Lip 24 2014, 13:04

Nastka nie zdychała. Może jej wychowanie w klimacie nad wyraz zimnym jednocześnie przystosowała się do funkcjonowania jak normalny człowiek w klimacie nad wyraz ciepłym.
Zaś co do Filipa i Snow'a Nastka była pełna nadziei i starała się ignorować gniewne tony i podniesione głosy, które udało jej się nie raz przez przypadek podsłuchać, tłumacząc sobie, że przecież każdy się kiedyś kłóci i to jest najlepszy sposób na oczyszczenie relacji i że przecież skoro ona tak bardzo lubi obu chłopaków(jednego nawet kocha) to oni nie mogą za długo się nie lubić, bo jak to tak? Powinni się lubić, bo ona ich lubi i to powinno zamykać sprawę, prawda? Niby dla Nastki prawda, ale sprawy to jednak w żaden sposób na zamykało. Choć przy niej oboje zachowywali się wzorowo. Nawet względem siebie, choć na pierwszy rzut oka można było przyznać, że przychodzi im to z trudnością. Jedyne co Nastka mogła to westchnąć sobie i mieć nadzieję na lepsze dni.
A co do Filipa, to Nastka go bardzo lubiła. Był dla niej jak starszy brat, który zawsze pomagał, pogadał i doradził, a i obronił jak trzeba było. Dlatego kompletnie nie rozumiała, czemu tak bardzo Filip mu przeszkadzał, chociaż wiedział, co ona do niego czuje.
Z zamyślenia wyrwał ją głos Filipa, który otwarcie jej groził wrzuceniem do wody, a przecież była w ubraniach i nie miała żadnych innych z sobą. Pokręciła więc głową,dając mu znak, ze nie ma mowy, on jednak zaczął się niebezpiecznie zbliżać, tak, że w pewnym momencie Nastak uznała że ratuje ją tylko ucieczka. Na nic sie to jednak nie zdało, bo Filip dogonił ją w kilku krokach i przerzucił przez ramię, jakby ważyła tyle, co kilo kartofli.
-Filip-wyrwało się z jej ust zaraz po tym, gdy jej dłonie oparły się o jego plecy. Okrzyk wyrażał zdumienie, ale jednocześnie lekkie rozbawianie. -Nie, nie, nie.
Dodała, gdy chłopak skierował się do wody i w pewnym momencie zaczął ją ściągać z pleców, by do tej wódy opuścić. Zapiszczała, jakby normalnie co najmniej jej ta woda zagrażała jakoś tragicznie czy coś.
-Zmoczyłeś mnie- poskarżyła mu się,jakby o tym nie wiedział, krzywiąc przy tym uroczo nosek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Plaża   

Powrót do góry Go down
 

Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Indie
 :: 
Zatoka Nandi
-