IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5 ... 7, 8, 9 ... 11 ... 15  Next
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 34
Skąd : Londyn /narodowość: Rosjanka
Galeony : 62
  Liczba postów : 60




Gracz






PisanieTemat: Klasa Starożytnych Run   Pon Wrz 06 2010, 17:39

First topic message reminder :


Klasa Starozytnych Run

Ciemna i brudna sala do run świeciła pustkami. Na oknie stał jeden zwykły kwiat, którego można często spotkać w domach mugoli. Światła w sali prawie nie było i sprawiała ona wrażenie bardzo ponurej i zimnej. Gdyby nie ławki, można by było pomyśleć, że robi ona za kostnicę.

Opis zadań z OWuTeMów:
 


Lena weszla dziś do klasy trochę wcześniej niż zazwyczaj. Chciała dowiedzieć się czy wszyscy uczniowie odrobili zadaną prace i czy wszystkie trafią dziś do jej rąk. Weszła spokojnie, nie śpieszyła się. No, bo niby po co? Usiadął jak zawsze przy swoim biurku. Może i było stare, ale prawdopodobnie miało jakąś ciekawą historię na swoim koncie.
Kobieta zbarbiła się lekko, a jej długie wlosy opadły na twarz.
Chwila skupienia i jedna myśl: co dzisiaj zaproponuje uczniom na zajęciach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 738
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 28 2017, 22:18

Aaaaaaaagh! To tak jakby się ktoś pytał, jak się dzisiaj czuła Gemma.
Weszła do klasy starożytnych run, burknęła jakieś „dzień dobry” (ha! A to dobre!) i walnęła się na ostatniej ławce, powstrzymując chęć przewrócenia i kopnięcia krzesła. Wygięła jej się wkładka w bucie i za cholerę nie chciała się wyprostować. Morgano! Nie ma nic bardziej irytującego niż WYGIĘTA WKŁADKA W ZASRANYM BUCIE! To.Jest.W.Chuj.NIEWYGODNE! Miała ochotę odgryźć sobie stopę.
Lepiej żeby ten nowy nauczyciel run naprawdę był tak zajebistą osobistością, jak to twierdziły co niektóre osoby. Gemma zupełnie nie była zainteresowana tym przedmiotem. Przyszła tylko jako wolny słuchacz, ponieważ z opowieści znajomych o Fairwynie wynikało, że mieli do czynienia z czarodziejskim Indiana Jonesem. Gemma wypożyczyła sobie nawet jedną z jego książek i nie mogła uwierzyć, że wcześniej na nie nie trafiła. Nowy profesor faktycznie przeżył wiele zapierających dech w piersiach przygód. Do tego z twarzy niezłą była z niego dupa, więc póki co porównanie było trafne.
Dziś jednak średnio ją to obchodziło, bo całą uwagę skupiała na chędożonym bucie.
Dopiero po chwili zobaczyła, że w klasie siedzi jeszcze jedna dziewczyna i się do niej uśmiecha. Puchonka skrzywiła się i pokazała jej środkowy palec. Nawet nie wiedziała dlaczego to zrobiła. Miałą po prostu ochotę.

Bonusowe: 0

______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1442
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 28 2017, 23:29

Ruth kochała się uczyć. Wszystkiego. Od małego pochłaniała książki jakie tylko podeszły jej pod rękę. Jednak kiedy dziecko ma kilkanaście lat to niespecjalnie ma galeony na nowe czasopisma, więc młoda Wittenberg zadowalała się biblioteką ojca. Problemem był dość istotny fakt, że był mugolem, więc wszystko, ale to dosłownie WSZYSTKO, co było w jego zbiorach dotyczyło inżynierii, matematyki, fizyki, technologii informatycznych i po części zbrojeń (pewnie pozostałości po dziadkowych podręcznikach). Nic więc dziwnego, że matka Ruth - wielce szanowna pani sędzia, kursująca między londyńskim Wizengamotem i jego sztokholmskim odpowiednikiem nie mogła znieść, że jej najukochańsza, jedyna córeczka interesuje się wszystkim, tylko nie tym, czym ona by sobie życzyła.
Wymyślała jakieś bzdury typu rower, zamiast czarodziejskich środków transportu i nigdy nie spoglądała na książki traktujące o najbliższych jej matce dziecinach z taką pasją, jak patrzyła na tematy dotyczące praw natury rządzących światem.
Co więc zrobiłby każdy poważny urzędnik w tej sytuacji? Ano matka Ruth wciskała jej coraz to ciekawsze książki z "ważnych" tematów, sądząc, że zaszczepi w córce miłość do prawa czarodziejskiego poprzez między innymi książki podróżnicze pana Fairwyna. Alice Wittenberg, sędzi z wieloletnim doświadczeniem w "branży" bardzo zależało, żeby Ruth skończyła w Wizengamocie i dokładała starań, żeby z historii magii i run miała same "wybitne".
Im bardziej naciskała, tym mniej dziewczynie chciało się to studiować. I po serii kłótni, spięć i innych bardzo prywatnych starć z matką Ruth sukcesywnie zaczęła bojkotować wszystkie te lekcje, celowo zaliczając na minimum, ostentacyjnie lekceważąc każdego nauczyciela i udając nienauczalną kretynkę, która sprawia takie problemy edukacyjne, że jej szanowna matka dostała już niejeden list na ten temat.
Krukonce nie zależało na ocenach tak bardzo, jak na wiedzy, więc o ile oczywiście nie była totalną ignorantką i uczyła się także i tych przedmiotów, o tyle wiedziała, że takie niewinne utarcie nosa swojej mamie, która wariowała widząc wszystkie mierne wyniki córki z tychże zajęć, wydawało się być całkiem dobrym sposobem na oczyszczenie ich relacji.
Weszła do sali w momencie, w którym @Gemma Twisleton pokazywała jakiejś dziewczynie środkowy palec. Na nauczyciela spojrzała kontrolnie i kiwnęła mu tylko, bez większego zainteresowania. No, fajne książki pisał, ale niestety uczył run, jaka szkoda...
Ruth usiała w ławce obok Gemmy i wyjęła książki z zupełnie innego przedmiotu, po czym zaczęła czytać, kompletnie nie zwracając uwagi na otoczenie.

Bonusowe:0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 290
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 604
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sro Mar 29 2017, 21:08

Bridget postanowiła skupić się na nauce i poszerzaniu horyzontów, skoro z chłopakami jej nie wychodziło. Cóż, dobrze, że w końcu się ocknęła. Kiedy usłyszała, że lekcja starożytnych run jest otwarta dla wszystkich uczniów i studentów, nawet się nie zawahała. Nie była w tym przedmiocie najlepsza, ale posiadała wrodzoną ciekawość, która sprawiała, że z przyjemnością uczyła się nowych rzeczy. Starożytne runy były o tyle interesujące, że Bridget przypominało to naukę obcego języka (czym chyba poniekąd było, prawda?), a w tym czuła się całkiem dobrze i pewnie. Fakt, że nie poświęcała temu przedmiotowi zbyt wiele uwagi, ale miała na głowie mnóstwo innych rzeczy i zwyczajnie w świecie nie chciała łapać zbyt wielu srok za ogon.
Pojawiła się w klasie na czas, witając się uprzejmie z nauczycielem, który był kolejnym z powodów, dla którego wybrała się na zajęcia. Jej mama była niesamowicie zafascynowana książkami autorstwa pana Fairwyna i gdy tylko dowiedziała się, że objął ją posadę nauczyciela w Hogwarcie, powiedziała Bridget, że nie może przegapić takiej okazji i powinna się koło niego zakręcić. Po autograf oczywiście. Bridget nie wiedziała jeszcze, czy zdobędzie się na wystarczającą odwagę, by poprosić o podpisanie się na pergaminie, ale niewykluczone.
Usiadła gdzieś z przodu, żeby mieć lepszy widok na profesora.

Bonus: 0

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known that when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 467
  Liczba postów : 701
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sro Mar 29 2017, 22:13

Jako rasowa krukonka, nigdy jeszcze nie wzgardziłam żadną ciekawą lekcją - no chyba, że było to zielarstwo. Wprawdzie nie byłam jakoś szczególnie dobra z run, mimo to wydawały jej się one bardzo interesujące, w pewien sposób egzotyczne i bardzo chętnie uczestniczyłam w tych zajęciach. Jasne, że pamiętałam iż mama jest fanką książek pana Fairwyna, ale liczyłam, że Bridget to załatwi nie zamierzałam mu podpadać prosząc o autograf dla mamy dopóki nie miałam pewności na ile można z nim sobie pozwolić. Mimo wielkiego przywiązania do mamy, byłam przede wszystkim pilną uczennicą i jednak zależało mi na swojej nauce bardziej niż na jej zadowoleniu z podpisanego świstka. Weszłam do sali, grzecznie przywitałam się z nauczycielem, pomachałam do @Gemma Twisleton i chcąc wybadać teren usiadłam z przodu nieopodal @Bridget Hudson.

Bonus: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 588
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 855
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sro Mar 29 2017, 23:27

Runy! Coś, co sprawiało, że paradoksalne życie Fire było jeszcze bardziej nielogiczne! Bo kto normalny lubi runy i historię magii? Dwa najnudniejsze przedmioty, a na podium dokłada się numerologię. Praktycznie zero jakichś niesamowitych zdarzeń, wybuchów i fajerwerków na lekcjach. A mimo to Blaithin uwielbiała te lekcje. Nie dlatego, że mogła na nich pospać, jak to robiła większość uczniów. Po prostu fascynowała się runami i możliwością ich odczytywania. Potrafiła poświęcać długie godziny pracy nad jednym tekstem, a zawsze wykonywała zadanie do końca. Wiedziała, że i tak przyszłość powiąże z eliksirami, ale runy pozostawały miłym hobby Gryfonki. Teraz wiedziała, że nie opuści zbliżających się zajęć, a nawet powtarzała jakieś swoje zapiski, żeby na dzień dobry nowy profesor nie zaskoczył ich testem sprawdzającym wiedzę. Ubrana w czerwoną, odpicowaną szatę z torbą przewieszoną przez ramię zmierzała do klasy. Na ramieniu siedziała Ignis, mieniąca się na błękitno. Salamandra trzymała się niezwykle dobrze, bo zazwyczaj żyły krócej niż te parę miesięcy. Fire uważała głównie, że to zasługa wyjątkowości jej małej przyjaciółki, a nie tego, jak bardzo o nią dba. Ostatnio prawie zamordowała trzecioroczniaka, który zgasił ogień w kominku w pokoju wspólnym. Urządziła tak głośną awanturę, że nikt już go nie dotykał. Blaithin wprowadziła trochę terroru ze względu na swoją Ignis, ale nie przejmowała się. Wchodząc do pomieszczenia, w którym miała spędzić najbliższe parę chwil, spodziewała się uderzenia zapachu starości i zaduchu, jaki zawsze tu panował. Ale sala była wręcz wysprzątana i jeszcze wywietrzona. Zmarszczyła swój nosek i zgarnęła swoje zwierzątko z ramienia do torby, zanim ktoś zdołałby zauważyć. Przeszła parę kroków, omiatając uważnym spojrzeniem zmiany w klasie.
- Dobry. - rzuciła do nauczyciela, bo na starcie raczej bywała przyjazna. Tylko, że profesorowie praktycznie nigdy tego nie doceniali i bardzo szybko gryźli się z Fire na każdej lekcji. Normalnie zrobiłaby z siebie głupka i zaczepiłaby nauczyciela... a właściwie to czemu nie. Z niedbałą miną, która nie wyrażała entuzjazmu Szkotki, siadła tuż naprzeciwko Edgara w pierwszej ławce, jak rasowy kujon. Rozłożyła książki, pogłaskała czule salamandrę, która dość niespokojnie kręciła się w torbie i zapuściła żurawia do tego, co czytał profesor. Hieroglify! Coś, co bardzo lubiła Fire, chociaż runy nordyckie i tak stawiała na pierwszym miejscu. Zdawało jej się, że odrobinę ogarnia, ale te były wyjątkowo skomplikowane.
- Tutaj chyba zrobił psor błąd. - wskazała mu jakiś randomowy wyraz i zrobiła minę, jakby wiedziała o co chodzi. Chciała po prostu zbadać reakcję, ale bardzo prawdopodobne było, że na nią fuknie, żeby nie wtrącała się do jego pracy i nie zgrywała jakiejś przemądrzałej. Bawili ją tacy drażliwi ludzie, chociaż sama do nich należała (hipokrytka jedna).

bonusowe: 2 pkt za drugi przedmiot, 1 pkt za 6 pkt w kuferku = +3 pkt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 953
  Liczba postów : 570
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sro Mar 29 2017, 23:46

To nie tak, że runy w ogóle mnie nie interesowały. Owszem, interesowały, ale dosyć... Hmm? Pobieżnie. To znaczy, że wydawało mi się to całkiem ciekawe, ale nigdy nie miałam zbytnio czasu, żeby na takie zajęcia uczęszczać. Tym razem jednak kilka osób, za którymi nie przepadałam zamierzało się pojawić, więc jak to ja - nie mogłam być gorsza. Przyszłam sporo przed lekcją, przywitałam się grzecznie z profesorem i usiadłam z boku. Może i był znanym czarodziejem, ale dla mnie to nie miało żadnego znaczenia. Belfer jak belfer - na ch drążyć temat? Mógłby być nawet Merlinem - mnie to nie obchodziło, byłam zainteresowama raczej tym jak będzie nas traktował na zajęciach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 732
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 07:42

Nie zwracał zbytniej uwagi na wchodzących uczniów, ale musiał im  oddać, że byli dość zdyscyplinowaną grupą i siedzieli cicho. Do czasu...
Może nawet udałoby mu się zignorować dziewczynę z pierwszej ławki, gdyby nie jej paluch zbliżający się właśnie do jego materiałów.
- Ręce przy sobie - powiedział jak zwykle spokojnie i stanowczo, odgradzając ją od rozłożonych papierów własną ręką. Najważniejsza była ochrona prastarych papirusów. To, że mu przeszkodziła, też było istotne, ale mogło poczekać kilka sekund.
W końcu podniósł na nią wzrok. Merlinie... jak on nienawidził ludzi. Przylazł najwyraźniej klasowy śmieszek.
Zmierzył Gryfonkę uważnym spojrzeniem, szukając czegoś jeszcze co by go w niej irytowało, ale na razie nic nie znalazł. Nie musiał zresztą. Fakt, że była głupią, atencyjną smarkulą w zupełności wystarczał, żeby mieć jej dość. Uznał przed lekcją, że na pierwszej nie będzie wywalał z klasy. Jakoś nie mógł sobie przypomnieć, dlaczego powziął taką dziwną decyzję, ale widocznie miał powody. Ufał sobie na tyle, żeby nie tracić czasu na analizowanie tego jeszcze raz.
- Nie przypominam sobie, żebym prosił panią o konsultacje. - odpowiedział jej sucho i wskazał jej nowe miejsce - Dwie ławki dalej.
Nie miał najmniejszej ochoty marnować powietrza na prawienie morałów. Jeżeli była za głupia, żeby sama na to wpaść, może przynajmniej dostanie kiedyś w zęby za wtykanie nosa w nie swoje sprawy. To już w każdym razie nie był jego problem.
Odprowadził ją chwilę wzrokiem, skinął jakiejś Ślizgonce, która akurat weszła i wrócił do hieroglifów.

-------------------------------------
Piszcie sobie spokojnie dalej. Będę się wtrącać jak mnie ktoś sprowokuje ;p
Instrukcje w pierwszym poście.

Fire, w każdym poście rzucasz dodatkową kostką: parzysta - Edgar zobaczył Ignis; nieparzysta - nie zobaczył. Chyba, że ją wyjmiesz bardzo na widok, wtedy siłą rzeczy zauważy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 14:23

Do sali wparował niczym prawdziwy, nieokiełznany, gwałtowny w swej naturze leniwiec. Ten dzień nie wyróżniał się niczym szczególnym spośród morza nudy. Nieśmieszne żarty znajomych z domu od rana przepełniały ten słoneczny czas gruzem i nudą. Czy oni ogarną kiedyś że powtarzanie tych samych żartów o nauczycielach i przedmiotach nie sprawi że będą śmieszne? Wracając do tematu, ten przedmiot był takim typowym żartem. Na chwiała mi to będzie w przyszłości, myślał za każdym razem gdy miał wątpliwy zaszczyt uczestniczyć w tych zajęciach. Jedyne co nie było w nich jakoś specjalnie komiczne to zaangażowanie tego profesora. Wczuwał się mocno w swoje historie i runy, no cóż co kto lubi nie? Ziewnąwszy przeraźliwie na wejściu rzucił okiem po sali i szybko zauważył zieloną ekshibicjonistkę. Nadal nie ustawili się na tamtą obiecaną kawę a jej walory fizyczne krążyły mu po głowie... Ale ciii, nikt nie musi wiedzieć prawda?
-Dzieeeń doooooobry- Rzucił w stronę profesora i zajął miejsce obok swojej toaletowej koleżanki nawiązując z nią kontakt wzrokowy. Puścił jej oczko, niech rozkminia


Słodkie 0 punktów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 15:13

Nauka w Hogwarcie dla młodego czarodzieja wciąż była czymś ekscytujący. Niecałe dwa lata, to zdecydowanie za mało, by zniechęcić chłopaka. Dopiero kształtował swój pogląd na magię i poznawał interesujące zajęcia. Jedne były bardziej ciekawe, drugie troszkę mniej, ale pomimo tego, starał się uczęszczać na wszystkie. Starożytne runy były przedmiotem o którym nie wiedział jeszcze co myśleć. Głównie ze względu na nowego nauczyciela. Był wielką zagadką, która mogła uczynić lekcje przyjemnymi albo i nie. Czytanie dziwnych znaczków było bardzo trudne i wymagało sporo ciężkiej pracy. Monte nie był w tym rewelacyjny, ale za to świetnie się bawił. Traktował to trochę, jak rozwiązywanie rebusów czy innych zagadek. Na pewno nie nudził się przy tym.
-Bonjour Psorze! – krzyknął radośnie wchodząc do klasy. Z torby zarzuconej przez ramię, wystawała mu sporej wielkości książką do starożytnych run. Nie wyglądał na zadowolonego z konieczności dźwigania jej. Ciężar torby lekko przechylał chłopaka na bok. Szybko podszedł do najbliższej ławki i odetchnął z ulgą, gdy zrzucił z siebie balast. Rozejrzał się dookoła po całej klasie. Zrobiło mu się troszkę głupio, gdy wśród uczniów nie dostrzegł swoich rówieśników. Był najmłodszy, przez co czuł się troszkę niekomfortowo. Nie chciał się pchać do tyłu. Uśmiechnął się szeroko do wszystkich i w ciszy usiadł na miejscu w ławce tuż obok profesora. Książkę wyciągnął z torby i ułożył ładnie na stole, później rozwinął ze sreberka czekoladowego cukierka i szybko ukrył w ustach.

Bonus: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 953
  Liczba postów : 570
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 16:25

Gdy @Benddick Capaldi się do mnie dosiadł byłam w ciężkim szoku. Koleś przez kilka miesięcy, po feralnej sytuacji w łazience ewidentnie mnie unikał, a teraz śmiał się do mnie przysiąść jak gdyby nigdy nic. Poczułam niesmak i wstyd spowodowany tamtą sytuacją, jednakże nie zamierzałam tego okazywać. Nazywałam się Dear - duma i pewność siebie były wpisane w moje dziedzictwo.
- Cześć - szepnęłam by po chwili dodać niemal bezgłośnie - Dupku.
Mówiąc to spojrzałam mu głęboko w oczy dając mu do zrozumienia, że niezależnie od tego do czego doszło między nimi w toalecie był dla niej niemalże skreślony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 20:56

Nie spóźniła się, a nawet była sporo przed czasem, co w jej przypadku było co najmniej dziwne. Trudno stwierdzić czy powodem mógł być kaprys, przypadek, czy może nowy profesor. Oczywiście, że znała jego nazwisko. Rodzice, w szczególności ojciec, czasem o nim wspominali. Wciskali Sadze jego książki i stare artykuły z islandzkiego pisma, do którego pisał jeszcze przed jej urodzeniem. W miarę jak dziewczynka rosła sięgała po jego teksty coraz chętniej i częściej. Ojciec doskonale wiedział w jaki sposób rozniecić w niej pasję do podróży i do zobaczenia całego świata. Fairwyn odegrał w tym gigantyczną rolę.
Bez wątpienia Edgar był jednym z tych czarodziei, których swego czasu uznawała za niesamowitych, fascynujących, niemal zbyt idealnych na stąpanie po tym zwykłym, ziemskim padole. Ale po zniknięciu jej brata nabrała raczej sceptycznego stosunku do tego typu przygód. Oczywiście nadal kochała podróże. Po prostu myślenie o nich, wspominanie tych już odbytych i marzenia o tych przyszłych, przywoływało zbyt wiele gorzkich emocji.
Dlatego, po konsultacji z rodzicami, swoją przyszłość postanowiła związać z siedzeniem za biurkiem w Wizengamocie. Ale by jej się to udało będzie musiała perfekcyjnie zdać Owutemy z Historii Magii i Run. I o ile z tym pierwszym przedmiotem miewała problemy, tak z drugim radziła sobie nie najgorzej. Zresztą, ciężko byłoby spodziewać się czegoś innego po kimś kto od małego przeglądał symbole w Galdrabóku i innych rodzimych grimoire'ach. Na Islandii runy były czymś tak wszechobecnym i oczywistym, że Saga nawet nie zawracała sobie głowy nauką, przekonana, że wie już o nich wszystko i z każdym zadaniem sobie poradzi.
Nic dziwnego, że wbiła do klasy na pełnej prędkości, pewnym krokiem, przekonana, że zachwyci profesora samą swoją obecnością. Okej, tak naprawdę odrobinę stresowała się tym, że spotka TEGO człowieka. I nawet fakt, że skończył jako nauczyciel nie potrafił jej zniechęcić do tego malutkiego dreszczyku emocji. Przecież wciąż w jej pamięci żywe były wyobrażenia o tym niezwykłym facecie, który zrobił tyle niezwykłych rzeczy.
Przywitała się odczuwając lekkie rozczarowanie tym, że psor ślęczał nad czymś zamiast odpowiedzieć. Po chwili jednak doszła do wniosku, że na jego miejscu zapewne również starałaby się olewać taką bandę gówniarzy. W końcu był wybitnym człowiekiem! Był ponad! Nie była tylko pewna ponad czym konkretnie.
- Uważaj bo się jeszcze zaślinisz - stwierdziła patrząc na Hat, która podparta na łokciach, wpatrywała się w Fairwyna jak ciele w malowane wrota (nie żeby Saga patrzyła na niego inaczej). Usiadła obok, posyłając jej szeroki, sztuczny uśmiech. O tak, dzisiaj pokaże Wykeham! Na ostatnim OPCM Gryfonka przegapiła jej idealne i niepodważalne zwycięstwo (które tak naprawdę był remisem) więc teraz Saga będzie tuż obok. Tak na wszelki wypadek.
Dostrzegła kątem oka @Monte Noir i wykręciła się w jego stronę.
- Smacznego! - powiedziała na tyle głośno, że kilka osób odwróciło głowy w jej stronę. Mrugnęła do niego, patrząc jak słodycz znika w jego ustach. Dawno nie widziała takiego smarka na lekcjach. To dziwne, że odważył się przyjść na zajęcia z grupą "starszych" bez żadnego wsparcia. Ci młodsi zwykle trzymali się razem. - Masz może coś jeszcze? - Tym razem użyła konspiracyjnego szeptu, wskazując na torbę chłopaka.


5 punktów w kuferku (+1), trzecie miejsce (+1) ~ +2 bonusik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 22:07

Ha, wiedziałem że tak zareaguje. Chociaż ciekawe dlaczego? Przecież to ona uciekała jak tylko pojawiłem się w jej okolicy. Nie ważne gdzie to było, to Panna V robiła w tył zwrot. A przynajmniej tak mi się wydawało. Jej chłodny wzrok był taki zabawny, jak bym sobie na niego zasłużył to bym zrozumiał. Niestety w zaistniałej sytuacji nie czułem tego żebym sobie na takie traktowanie zasłużył. No cóż, sama dawała mi pole do tego żeby się z nią podrażnić. Co ona myślała że nie usłyszę tego "Dupku"? Może jak by nie mówiła tego patrząc mi w oczy to nie skapnął bym się co miała na myśli.
-Cześć-Rzuciłem uśmiechając się do niej ciepło-Cudku.
No po prostu nie mogłem się powstrzymać przed dodaniem tego. Znacie ten stan? Można go porównać do nocnego kebsika po trzech piwach. Normalnie nie ma mocnych na coś takiego. Zaraz coś dodam, nie możemy tak siedzieć w ciszy skoro lekcja się jeszcze nie zaczęła.
-To co z tą kawką? Trochę nam schodzi, nie?- Dlaczego drażnienie ludzi sprawia mi taką dziką satysfakcje? Nie potrafię tego wyjaśnić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 953
  Liczba postów : 570
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 22:51

Ja go unikałam? Ja? Zaczęłam to robić dopiero po miesiącu, gdyż nie mogłam znieść upokorzenia jakie mi zgotował. Mimo wstydu jakiego najadłam się w łazience miałam nadzieję, że zgodnie z obietnicą zaprosi mnie gdzieś, a on nawet słowem się nie odezwał. Nie przywykłam do dostawania kosza. Oczywiście, że miał usłyszeć mój złośliwy tekst, szeptałam tylko po to by cała klasa nie stała się świadkiem naszej spiny.
- No jakiś dziwnym zbiegiem okoliczności minęły cztery miesiące, a ty nadal nie wysłałeś mi sowy. - rzuciłam ironicznie.
To nie tak, że jakoś szczególnie mi zależało, ale zwyczajnie po tym do czego doszło między nami tamtego popołudnia nie spodziewałam się, że koleś będzie mnie zawzięcie ignorował. Szczególnie, że byłam niemal pewna, że tamtego dnia przyciągnął mnie do siebie za pomocą magii.
Nie przerywałam kontaktu wzrokowego, nie rumieniłam się - to było poniżej mojej godności. Byłam miłą dziewczyną, ale też bardzo świadomą i pewną siebie dziewczyną i nie zamierzałam pozwolić by jakiś przystojny, ale w gruncie rzeczy nie jakiś szczególnie wyjątkowy typ manipulował moimi emocjami.
- Będzie lepiej gdy się ode mnie odczepisz. A najlepiej jak się przesiądziesz, bo chcę się skupić na lekcji, a nie na przepychankach słownych. - szeptałam chociaż lekcja jeszcze się nie zaczęła. Nie zamierzałam ściągać na nas całej uwagi.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 23:11

Uśmiechnąłem się do niej ciepło. Jestem puchonem, jak bym mógł tak niegrzecznie postąpić sam z siebie. Szkoda tylko że gdy się przedstawiała to nie podała danych kontaktowych. Trochę wiocha biegać po szkole i pytać jak dana dziewczyna się nazywa. Nie żebym miał coś romantycznym komediom, ale z jego niewyparzonym językiem pewnie opowiedział by komuś o całej cholernej sytuacji. Troche kwas byłby z tego, nieprawdaż?
- Dziwnym trafem moja droga Vivien wiem o tobie tyle że jesteś zielona i nic więcej. Nie wątpię oczywiście w inteligencje mojej sówki ale bez przesady, to tak jak szukać konkretnego domu wiedząc tylko że ma dach- Puścił jej znów oczko. Kurde, urocza była tak się denerwując. Bez przesady, Benek serio chciał ją zaprosić na tą kawę. Sama sytuacja łazienkowa wywołała u niego większy stres niż u niej. Pierwszy raz stracił tak kontrole nad swoim darem. Ciekawe czy było by zabawnie gdyby stracił nad nim panowanie w łóżku. Po czymś takim kobieta czuła by się wyzwolona czy wykorzystana? Trzeba to kiedyś przetestować. Brawo Benek! Zapisz tą myśl zanim znów się rozproszysz panną V
-Wiesz, należę do osób z natury leniwych więc zmiana miejsca jest nieekonomiczna pod względem wydatku energetycznego. Będę cicho i dam ci spisać notatki... I mam chipsy- dodałem konspiracyjnym szeptem w duchu obserwując pejzaż dziwnych min panny V
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 732
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 23:37

Wziął pochwalił, no... To nie tak, że mógł się skupić tylko w absolutnej ciszy. Wiele razy stał przed trudniejszymi problemami niż leżące przed nim hieroglify w znacznie gorszych warunkach. On po prostu nie lubił ludzi. Ich paplanie tylko mu o tym przypominało. Takie ciągłe, bezsensowne mielenie ozorem było niezmiernie irytującym ludzkim zwyczajem.
- Rozmowy możecie dokończyć na korytarzu - nie spojrzał w stronę rozmawiających. Wskazał im tylko drzwi.
Czy tylko jemu wydawało się logiczne, że jak już się wchodzi do klasy, to siedzi się cicho? Drzwi przecież były otwarte, mogli w każdej chwili wyjść i wejść. Na siłę ich tu przecież nie wciągał.

---------------------------
Lekcja nadal się nie zaczęła. Ostrzegałam, żeby nie prowokować ;p Za dużo Wam czasu dałam i się nudzę xDDD
Instrukcje w pierwszym poście.


Ostatnio zmieniony przez Edgar T. Fairwyn dnia Czw Mar 30 2017, 23:51, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 953
  Liczba postów : 570
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 30 2017, 23:45

Argument o sowie trochę przymknął mi gębę, aczkolwiek nadal uważałam, że przez cztery miesiące mógł spokojnie zagadać mnie na korytarzu, a nie jak jakiś małoletni kretyn unikać odpowiedzialności. Odwróciłam wzrok, bo profesor zwrócił nam uwagę , więc warknęłam cicho do puchona:
- Przymknij paszczę, pogadamy po lekcji. - po czym wlepiłam wzrok w zeszyt.
Cokolwiek jeszcze powiedział zignorowałam go. Notatki miałam zawsze całkiem niezłe, więc nie potrzebowałam jego pomocy, a zresztą byłam na niego tak zła, że nie był w stanie przekupić mnie nawet chipsami. Ja już musiał tu siedzieć to mógł chociaż nie ściągać na nas uwagi nauczyciela.
- Przepraszam Panie Profesorze - powiedziałam do nauczyciela - To się juź więcej nie powtórzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pią Mar 31 2017, 00:43

Dosyć dziwnie się poczuł, gdy nieco starsza dziewczyna odezwała się do niego. Uniósł głowę nieco do góry i zerknął na nią. Nie rozumiał jak ma odebrać jej mrugnięcie. Czyżby jego urok znowu zadziałał? Przecież niczego nie chciał, niczego nie oczekiwał – więc dlaczego? Złapał się jedną ręką za głowę i przeczesał włosy w lekkim zakłopotaniu. Szybko przegryzł czekoladkę na kilka mniejszych części i połknął ją, by nie odpowiadać z pełną buzią.
-Merci. – mruknął, znowu myląc języki. Chociaż różnica między nimi była spora, to chłopak prawie jej nie odczuwał. Oba wydawały mu się takie naturalne. –Znaczy dziękuje. – poprawił się szybko.
Wyprostował się błyskawicznie, gdy blondynka spytała o czekoladki. Może i miał, ale co z tego? Zmrużył delikatnie oczy i w bił w nią bardzo podejrzliwy wzrok. Szybko zerknął w kierunku drzwi, by upewnić się czy za nimi nikt nie stoi. Przecież nie mogła wiedzieć, że podebrał je komuś na korytarzu drodze na lekcję. Nie potrafił się oprzeć i nawet jeśli chciał tylko jednego, to zawsze dostawał wszystkie.
-A co? – wyszeptał bardzo, ale to bardzo podejrzliwe. Przyglądał się jej jeszcze przez chwilę, starając się dostrzec w niej coś, co potwierdzi jego wyimaginowane obawy. Chyba nie miał czego się obawiać i w spokoju mógł zaufać dziewczynie. Powoli wsunął rękę do torby i zaszeleścił kilkoma papierkami po łakociach. Ostrożnie wyciągnął kolejnego cukierka. Powinien się podzielić? Uniósł brwi do góry.
-Chcesz? – spytał samemu zjadając czekoladową słodkość. Zresztą co mu szkodzi. Wzruszył delikatnie ramionami i podsunął do niej czekoladkę z nadzieniem wiśniowym. Chyba najmniej za nimi przepadał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pią Mar 31 2017, 23:38

Spokojnie wmaszerowała do klasy. Od wejścia przywitał ją zapach starych pergaminów, który bardzo lubiła. Delikatnie poprawiła spódnicę, która to plątała jej się teraz pomiędzy nogami i wyjątkowo działa na nerwy. Mundurek nigdy nie był jej ulubionym strojem, nawet nie ze względów estetycznych, po prostu spódnica czy sweterek, który niemiłosiernie drapał ją teraz pod szyją, był wyjątkowo niewygodny.
- Dzień dobry! - rzekła cicho i rozejrzała się po sali. Nie zauważyła nikogo znajomego, toteż usiadła sama w jednej z ławek na środku i wyjęła ze swojej listonoszki pergamin oraz pióro. Zajęcia Starożytnych Run nie były czymś, co ponadprzeciętnie ją interesowało. Zdecydowanie wolała je od brudnej roboty na zielarstwie, kiedy to musiała grzebać w ziemi lub kompoście, który nie dość, że cuchnął, to dodatkowo zostawiał na ubraniach plamy ciężkie do od prania. Zdecydowane bardziej interesował ją profesor Fairwyn i liczyła na to, że chociaż przez chwilę uda jej się z nim porozmawiać po portugalsku lub hiszpańsku. Być może nie należała do wyjątkowych patriotek, jednak powoli zaczynała tęsknić za brzmieniem swego rodzimego języka. Ostatecznie podparła podbródek o rękę i wlepiła, swoje zielone ślepia w nauczyciela, w oczekiwaniu na rozpoczęcie lekcji.

punktów: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 544
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sob Kwi 01 2017, 00:21

Na runach też się pojawiłem, bo jak już zacząłem ten maraton zajęć, dlaczego miałbym nie przyjść na te? Runy jako runy nie były dla mnie zbyt interesujące, za to ciekawy byłem samego nauczyciela. Czytałem niedawno fragmenty jego książek podróżniczych i odniosłem wrażenie, że kawał z niego buca. Wszedłem do klasy i oczekiwałem, że zastanę tam człowieka wyglądającego na zdecydowanie bardziej zmęczonego życiem, niż ten siedzący za biurkiem mężczyzna. Ale jakie to miało znaczenie?
Cóż, żadne.
Doszedłem do wniosku, że jeśli nie będzie mi się podobało, to po prostu wyjdę. Ruszyłem parę kroków do przodu, rozglądając się za znajomymi twarzami. Dostrzegłem Hudson, ale jak zwykle siedziała z Bridget, więc chcąc oszczędzić Puchonce dodatkowych stresów i zmarszczek na czole, podążyłem w kierunku tej dziewczyny, którą przelotnie poznałem na zajęciach artystycznych.
- Wygląda, jakby był już nieźle podkurwiony. Coś mnie ominęło? - zapytałem, przysiadając się na krześle obok.

bonus: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 588
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 855
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sob Kwi 01 2017, 15:16

Szkotce zdawało się, że od razu wiedziała już, jaki profesor Fairwyn jest. Jeden z tych nauczycieli, którzy nigdy się nie śmieją i mają kij głęboko wsadzony w tyłek, a więc najgorszy rodzaj z możliwych. Wiecznie przestrzeganie przepisów, lizanie butów dyrektora, wygłaszanie morałów o tym, jaka wiedza jest ważna, a do tego mnóstwo sprawdzianów wiedzy, przez co zazwyczaj byli nienawidzeni. I słusznie. Za to takich najciekawiej się drażniło. To było jak zabawa z kotem, którego łapało się za ogon, ignorując to jak niespokojnie nim macha. Blaithin bardzo często dostawała pazurami, ale kiedy tylko zadrapania przestawały krwawić, znowu pchała się do tej niebezpiecznej zabawy.
Cofnęła rękę, jak nakazał, a do tego wytrzymała równie spokojnie spojrzenie, jakim ją taksował. Pożałowała tylko, że nie wymalowała się jakoś mocniej albo nie założyła kolczyka - z pewnością zrobiłaby większe wrażenie i wywołałaby więcej emocji w tych jasnych oczach. Może następnym razem bardziej się postara. Blaithin nie zamierzała jednak tak po prostu wykonać polecenia. To nie leżało w naturze rudowłosej.
- No dobrzeee. - z niechęcią skierowała się do wyznaczonego miejsca, ale nie przesiadła się o całe dwie ławki. Zatrzymała się jedynie ławkę dalej i odsunęła cicho krzesełko. - Ale wolę psora dobrze słyszeć, lubię robić dokładne notatki i takie tam. - wytłumaczyła się niezbyt wylewnie, wierząc w to, że nie będzie mieć najmniejszej ochoty dalej się z nią użerać i dyskutować. W końcu wyglądało na to, że hieroglify są ważne, a po co kłócić się z dziewczyną, która i tak zajęła już swoje miejsce? Co prawda, zawsze mogła trafić na kogoś równie upartego. Oparła łokcie o blat ławki, a następnie brodę o dłonie i patrzyła na nauczyciela z błyszczącymi rozbawieniem oczami. Zerkając na innych uczniów odniosła dziwne wrażenie, że kojarzą Fairwyna. W głowie Fire zaświeciła się lampka. Znała wielu sławnych Fairwynów, w końcu to jeden z tych rodów o których w Anglii jest głośno. Co prawda, jej matka była z Lanceley'ów. Widząc maślany wzrok dziewcząt zmarszczyła brwi. Psor był przystojny, ale żeby aż tak? W końcu przypomniała sobie, że kiedyś czytała jakieś jego książki. Może nawet chciała być taka jak on, dopóki ojciec nie wybił Szkotce takich pomysłów z głowy. Ministerstwo, Ministerstwo i jeszcze raz Ministerstwo. Nie widziała w tym mężczyźnie żadnego poszukiwacza przygód, dlatego trochę się zdziwiła. Chyba nawet wyparła tę myśl, nie chcąc mieszać swoich wyobrażeń z tym, co widziała w rzeczywistości.
Zamyśliła się na tyle, że nie spostrzegła od razu, jak Ignis wygrzebuje się z torby i wspina delikatnie po jej szkarłatnej szacie. Dopiero kiedy wślizgnęła się pod mundurek, dotykając bezpośrednio skóry dziewczyny na brzuchu, wzdrygnęła się. Nie teraz, ty głupia jaszczurko! Zaczęła się kręcić, próbując wyjąć spod sweterka zwierzę, ale Ignis najwyraźniej miała ochotę na zabawę. Fire wiedziała, że zwraca na siebie uwagę wszystkich i wyczuwała kłopoty. Miała sięgnąć po różdżkę, kiedy salamandra przeszła górą. Wychyliła łebek zza dekoltu Szkotki, która z kolei uśmiechnęła się niepewnie do profesora. Będzie wpierdol czy nie będzie?


miej litość XDDD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 732
  Liczba postów : 238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie Kwi 02 2017, 03:00

Wywrócił oczami przyglądając się głupiemu uporowi Gryfonki. Nie miał ochoty wykłócać się o bzdury ze szczeniarą. Jemu było wszystko jedno, a jeżeli ona koniecznie chciała zrobić mu na przekór, to proszę bardzo. Tak długo jak mu nie przeszkadza, niech się bawi. Wrócił do hieroglifów.
- Mhm... - mruknął tylko znad papirusów w odpowiedzi na przeprosiny @Vivien O. I. Dear.
Po jego interwencji w klasie panował już spokój. Nie dało się nie zauważyć obecności ludzi, ale przynajmniej nie rzucali się w oczu, a raczej uszy, tak bardzo.
W pewnym momencie w klasie znów zrobiło się zamieszanie. Nie były to przynajmniej rozmowy, wiec początkowo wszystko zignorował. Po chwili dopiero przyszło mu do głowy, że może jako nauczyciel powinien się jednak zainteresować. Podniósł wzrok znad papierów szukając źródła zamieszania. Zatrzymał się na rudej Gryfonce. Znowu.
Przyglądał jej się chwilę, próbując dojść o co chodziło tym razem i w końcu dostrzegł wyłażącego spod jej swetra płaza. Fairwyn był w tej szkole od niedawna i może pominął jakiś punkt regulaminu, ale wydawało mu się, że w Hogwarcie uczniowie nie mogli mieć salamander.
- Ciekawy gatunek - zauważył z przekąsem - To sowa, kot, kuguchar, szczur, wąż czy puszek?
Edgar niewątpliwie zdawał się być służbistą, w rzeczywistości jednak, jeżeli złamanie zasady nie wpływało na jego osobę ani nie kłóciło się ze zdrowym rozsądkiem, zupełnie go nie obchodziło. To czy jej zwierzę było przepisowe czy nie, nie miało dla niego najmniejszego znaczenia - kot, jaszczurka czy kapibara - trzymanie ich w celu miziania i patrzenia jakie są śliczne było bez sensu. Na pewno nie potrzebował tych rozpraszaczy na swojej lekcji.
- Ma pani... - spojrzał na zegarek - ...5 minut żeby odstawić to zwierzę do pokoju wspólnego - zagłębił się ponownie w obrazkowym piśmie i tym samym poważnym tonem co zwykle dodał, nie patrząc na dziewczynę - Nie chce chyba pani, żeby zostało rdzeniem różdżki.
Bycie Fairwynem miało swoje zalety. Nieciekawa reputacja, którą cieszyli się słynni różdżkarze nie pierwszy raz okazywała się przydatna.

--------------------------------
Do rozpoczęcia lekcji pozostało 21 godzin!!! Instrukcje w pierwszym poście.

Fire, znowu Ty xD Wracasz albo za 3 posty innych graczy, albo po moim poście rozpoczynającym lekcję. Nagonisz mi może trochę studentów xDDD


Ostatnio zmieniony przez Edgar T. Fairwyn dnia Czw Lip 27 2017, 04:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie Kwi 02 2017, 15:41

Wciąż jeszcze gubiła się w zamku, mimo że przebywała w nim już od naprawdę długiego czasu. Nienawidziła tak dużych zmian i nadal nie mogła się przyzwyczaić, że ściany są innego koloru, tak samo jak kamienne płyty na posadzce. Wciąż jej się mieszało, czy do sali zaklęć szło się w lewo, czy w prawo, a czy na dziedziniec transmutacji wchodzi się tymi czy tamtymi drzwiami - jednym słowem była zagubiona. I do tego te gadające obrazy doprowadzające ją do szału. Już była uprzedzona, zapytał kiedyś pewną pękatą panią z epoki wiktoriańskiej, którędy do łazienki, a ta na nią naskoczyła i z krzykiem przepędziła z jej korytarza. No bezczelność. Czy wszyscy w Hogwarcie traktowali w ten sposób nowo przyjezdnych?
Tak naprawdę to Harriette powiedziała jej o zajęciach ze starożytnych run. Nie przypominała sobie, żeby chodziła na podobne lekcje w Ilvermonry (jeżeli się odbywały, Nebbie na sto procent nigdy nie postawiła nogi w odpowiedniej sali, uznając, że to nie dla niej), ale Ettie była bardzo podekscytowana i powiedziała jej, że to najlepszy przedmiot na świecie. Cóż, pozostawało jej wierzyć na słowo, bo o ile Nebraska potrafiła jako tako wywnioskować, czego lekcja może dotyczyć, o samych runach nie miała bladego pojęcia. Ponadto nowy nauczyciel chyba wzbudził duże zainteresowanie, bo idąc korytarzem została zgarnięta przez duży tłum uczniów i studentów zmierzających do klasy starożytnych run. Wchodząc do środka nie zobaczyła nikogo znajomego. Dopiero po paru chwilach rozpoznała wśród wszystkich tych ludzi swoją koleżankę z Gryffindoru. (@Harriette Wykeham )
- Myślałam, że na mnie poczekasz, a wyfrunęłaś jak ta ptaszyna - powiedziała do niej, siadając na miejscu obok. Na jej gust były zbyt blisko nauczyciela, ale nie chciała narzekać, bo na dobrą sprawę nie miała wyboru. - Aż tak dużo ludzi kocha ten przedmiot, czy to ten facet jest przyczyną tak wielkich tłumów? W Ilvermorny zajęcia spoza listy obowiązkowych przedmiotów nigdy nie cieszyły się taką popularnością - rzuciła jeszcze, rozglądając się po klasie. Cóż, co kraj to obyczaj.
I chyba warto jeszcze zaznaczyć, że Nebraska nigdy nie siliła się, by dopasować się do otaczających ją zewsząd Anglików, toteż wszystko co mówiła, wypowiadała z amerykańskim akcentem.

bonus: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie Kwi 02 2017, 16:23

- Rude, - machnęła głową w stronę gryfonki, która wydawała jej się niemiłosiernie głośna - chyba pchało łapska w papierki profesorka - ściszyła trochę głos i dodała - No i chyba była jakaś drama zakochanych, nie wiem, dopiero co tutaj przyszłam. - wzruszyła ramionami i rozłożyła się na krześle.
- Typowa lekcja, jeśli nie obrzucają się gównem, to się całują. - uśmiechnęła się delikatnie pod nosem.
Młodzież w ich wieku była dość osobliwa. Devi, obściskujący się narybek spotykała właściwie na każdym kroku. W łazienkach, na korytarzach, w schowkach na miotły czy nawet na błoniach. Zdawało jej się nawet, że nauczyciele dali sobie spokój z ciągłym pilnowaniem uczniów, zresztą nie dziwiła się. Wszyscy byli za dorośli, hormony buzowały, a feromony można było wyczuć w powietrzu, a żeby upilnowanie tak wielkiej bandy gamoni, może być problemem.
Jej jednak to nie dotyczyło. Stosunków erotycznych jako takich nie utrzymywała, zresztą nie miała czasu na miłostki, wolała ćwiczyć zaklęcia i skupić się na pracy, szczególnie że planowała założenie swojego interesu i nie wiedziała, czy szkoły nie będzie zmuszona opuścić.
- Zresztą większość przebywających tutaj panien jest chyba na niego napalona, - rzekła jeszcze ciszej, tak by tylko Calum był w stanie ją usłyszeć. - mam wrażenie, że niektórymi z naszych koleżanek w głowie tylko orgazm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 544
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie Kwi 02 2017, 17:22

- To rude to moja kuzynka - poinformowałem ją sucho. Nie czułem się w żaden sposób urażony, ale pomyślałem, że była to dość istotna informacja dla dziewczyny, która swoją drogą chyba była nowa w zamku. Miałem tę przypadłość, że rzadko zwracałem uwagę na kogoś poza moim towarzystwem. Na nią zwróciłem uwagę, bo była w grupie z Hudson na zajęciach artystycznych (na których wyplułem płuca ze śmiechu). W innym przypadku zorientowałbym się pewnie, że jest dla mnie nową twarzą gdzieś pod koniec ostatniego roku studenckiego.
Parsknąłem śmiechem na jej następne słowa.
- Nie mam pojęcia, na jakich lekcjach Ty bywasz, ale ja jeszcze nikogo nie widziałem, żeby obściskiwał się na zajęciach - powiedziałem, nie do końca wiedząc, o co jej chodziło. Bo serio, nie wiem, jak głupim trzeba by było być, żeby dopuścić do takich zdarzeń na lekcjach. Po lekcjach to już mnie nie obchodziło, kto co robił. Whatever, chyba że dotyczyło to mojej osoby. A jako że nie było nikogo, z kim chciałbym obrzucać się błotem lub obściskiwać się (chociaż to pierwsze mogłoby być naprawdę dobrą zabawą), nie przejmowałem się podobnymi bzdurami. Nauczyciele chyba też nie, więc wszyscy szczęśliwi.
Jakbym wtedy wiedział, że Lotta obściskiwała się z Walkerem w wannie, może miałbym inne zdanie na ten temat.
- No podobno większość orgazmu odbywa się w głowie - rzekłem głosem znawcy, oczywiście w formie żartu. Chociaż było to raczej pół żartem, a pół serio, bo podobno naprawdę tak było. Z tym że ja nie miałem bladego pojęcia o tym, co laskom w głowach siedzi. - Ja przyszedłem zobaczyć, czy serio jest takim cymbałem, na jakiego wychodzi w swoich książkach - dodałem cicho, żeby tylko ona mnie słyszała. - A Ty? Też po orgazm? - dodałem, szczerząc się głupio. He he.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie Kwi 02 2017, 20:17

Szybko musiała zasłonić usta ręką, bo inaczej wybuchłaby śmiechem. Profesor nie wydawał jej się cymbałem. Co prawda nie czytała żadnej z jego książek, ale facet, który własnie przeglądał swoje dokumenty wydawał jej się w miarę spoko. Być może był trochę oschły, ale wolała to niż nie zwracanie uwagi na jakiekolwiek ekscesy ze strony uczniów.
- Ja nie po orgazm, ale gdyby ktoś mi go zaserwował wcale bym nie płakała - uśmiechnęła się ciepło. Do wstydliwych zdecydowanie nie należała toteż postanowiła, że puści do niego oczko. I tak też zrobiła. Być może nie była wielką flirciarą, ale co komu szkodzi chociaż trochę się podroczyć. Na pewno nie jej. - Jestem tutaj, bo może uda mi się porozmawiać z nim w moim ojczystym języku. - Przerwała na chwilę i rzekła cicho. - Parece que em Hogwart ninguém fala Português (Wydaje się, że w Hogwardzie nikt nie mówi po portugalsku) Oczywiście oprócz mnie - wtrąciła na koniec już po angielsku po czym przeczesała ręką włosy.
- Jestem Devi - wyciągnęła w jego stronę rękę - szyje, maluje, tatuuje. - Postanowiła się mu przedstawić. W końcu zawsze mógłby zainteresować się, jakąś z powyższych form artystycznych, a ona nie chciała przepuścić okazji do zarobienia paru groszy. Być może lubiła szyć za darmo, ale magiczne tusze i maszynki kosztowały krocie. Zresztą musiała myśleć o swoim przyszłym biznesie. Pieniądze były jej bardzo potrzebne i nawet ona czuła, że chyba czas najwyższy zakończyć "pracę charytatywną".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 5 ... 7, 8, 9 ... 11 ... 15  Next

 Similar topics

-
» Klasa Starożytnych Run
» Podręcznik do Starożytnych Run
» Klasa Starożytnych Run
» Klasa Starożytnych Run
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-