IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 21  Next
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 34
Skąd : Londyn /narodowość: Rosjanka
Galeony : 62
  Liczba postów : 60




Gracz






PisanieTemat: Klasa Starożytnych Run   Pon Wrz 06 2010, 17:39

First topic message reminder :


Klasa Starozytnych Run

Ciemna i brudna sala do run świeciła pustkami. Na oknie stał jeden zwykły kwiat, którego można często spotkać w domach mugoli. Światła w sali prawie nie było i sprawiała ona wrażenie bardzo ponurej i zimnej. Gdyby nie ławki, można by było pomyśleć, że robi ona za kostnicę.

Opis zadań z OWuTeMów:
 


Lena weszla dziś do klasy trochę wcześniej niż zazwyczaj. Chciała dowiedzieć się czy wszyscy uczniowie odrobili zadaną prace i czy wszystkie trafią dziś do jej rąk. Weszła spokojnie, nie śpieszyła się. No, bo niby po co? Usiadął jak zawsze przy swoim biurku. Może i było stare, ale prawdopodobnie miało jakąś ciekawą historię na swoim koncie.
Kobieta zbarbiła się lekko, a jej długie wlosy opadły na twarz.
Chwila skupienia i jedna myśl: co dzisiaj zaproponuje uczniom na zajęciach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 01 2011, 06:55

Namida, jako oczywiście najpilniejszy uczeń, wstał pierwszy... Co prawda, i mały włos a roześmiałby się, kiedy Aksel wspomniał o tym, jacy to oni są zdolni... Cóż, oni może tak, ale Namiś jest tu nie dla Run, a dla nauczyciela. Modlił się tylko, żeby nie zrobić z siebie idioty.
- Nazywam się Namida Kirei, VI rok, Slytherin. Nie jestem mistrzem w czytaniu Run, ale mam nadzieję, że wszystko ładnie nadrobię... Bardzo miło mi Pana... to znaczy, Ciebie poznać. - dodał, rzucając do mężczyzny jeden ze swoich typowych uśmiechów, którym obdarzał każdy swój obiekt westchnień. Zajął z powrotem miejsce, nie spuszczając ani na moment wzroku z nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 01 2011, 07:25

No proszę, nie była ostatnia! I bałdzo dobrze. Uśmiechnęła się do nowoprzybyłych, ale zaraz po tym geście całą uwagę skupiła na Akselu. Nieźle sobie radził na pierwszej lekcji. Spojrzała po minach pozostałych uczniów i choć dojrzała u jednej czy dwóch osób zniecierpliwienie, to i tak zdania nie zmieniła.
Chciała wstać pierwsza, ale uprzedził ją Namida. Wszystko byłoby pięknie, fajnie, gdyby nie to, że robił maślane oczka do nauczyciela. Zaśmiała się pod nosem i spojrzała na chłopaka z ukosa. Po chwili jednak potrząsnęła tylko główką i wstała.
- Elliott Redbird, klasa VI i jak widać na załączonym obrazku - wskazała na herb Gryffingoru umieszczony na jej ramieniu - jestem z Domu Lwa. Z Run nie jestem może jakimś asem, ale najgorzej też mi nie idzie.
Chciała dodać, że Aksel przecież o tym wie, ale się powstrzymała.
- Strasznie się cieszę, że uczysz w Hogwarcie wu... - ugryzła się w język - Akselu.
Uśmiechnęła się szeroko i klapnęła z powrotem na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 01 2011, 13:20

O oryginalności lekcji można my zapewne dyskutować... bo Bell z pewnością jej za taką nie uważała. Jak już sama zostanie nauczycielem Starożytne Runów, to wtedy to naprawdę będzie ciekawie. Już teraz miała mnóstwo świetnych pomysłów, a co dopiero za kilka lat. Z reguły, wszystko zaczynało się od przedstawienia zasad bądź też powiedzenia kilku słów o sobie... gdyby chociaż sposób był inny, to by wszystko zmieniało. No ale Bell nauczycielem teraz nie była, więc jakoś dyskutować na ten temat nie zamierzała. Jednym uchem słuchała jak najpierw Namida, a potem Elliott coś tam o sobie gadają, znała ich, więc zbytnio jej to nie interesowało. Swoją uwagę całkowicie poświęciła szukaniu w torbie jakiegoś piora, nadającego się do użytku. Tak dawno nie była na żadnej lekcji, że wszystko gdzieś się zapodziało... Co prawda szczerze wątpiła by musiała dziś coś notować, ale porządki można było zrobić. Tak więc więc po jakimś czasie, z lewej strony była kupka ze śmieciami, zaś z prawej stosik książek które wzięły się nie wiadomo skąd. Trzeba je będzie oddać do biblioteki...
W końcu pomyślała, że i ona powinna zabrać głos, więc podniosła głowę, by przez chwilę spojrzeć na nauczyciela.
- Bell Rowick, krukonka, klasa szósta i prefekt. Chodzę na runy, bo lubię i mam nadzieję powiązać z nimi swoją przyszłość, o ile nie zostanę kierowcą Błędnego Rycerza - postanowiła nie wyrywać się ze wzoru.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Skąd : Francja
Galeony : -9
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 01 2011, 14:10

Wstała i powiedziała z niechęcią w głosie:
-Aniela Lampadaires, jestem puchonką i uczęszczam do klasy czwartej. Na tej lekcji jestem, ponieważ tak mi się podoba.-i usiadła. Nie miała ochoty dalej błaźnić się zniekształconym angielskim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 01 2011, 19:17

O! wszyscy się przedstawiali! Jejciu! Jak Ingrid tego nie lubiła. Aż jej się przypomniała starsza sytuacja w mugolskiej szkole, kiedy ona weszła i...dalej nie będę kończyć. To jest zbyt okropne. Oczywiście dla Ingrid. Ale, żeby nie robić z siebie sieroty losu dziewczyna słuchała z zaciekawieniem co mówią o sobie inni uczniowie. Krukonka potakiwała i patrzyła na między innymi: Bell, Elliott, Anielę oraz na jakiegoś nieznajomego dla Ingrid ślizgona. No trzeba by wstać i o sobie coś powiedzieć. Dziewczynie troszeczkę biło serce, ale szybko się uspokoiła robiąc kilka wdechów i wydechów. Po chwili w stała.
-Ingrid Noah, jestem krukonką i chodzę do klasy czwartej. Bardzo interesują mnie starożytne runy - przedstawiła się Ingrid i szybko usiadła. Jej! To jej przedstawienie wyglądało jakby jakaś osoba przedstawiała się w jakimś mugolskim teleturnieju. Oczywiście to stwierdzenie Ingrid. Spojrzała znów na nauczyciela przez chwilę i od razu spojrzała na książkę. Dziewczyna nie ukrywała, że lubi starożytne runy. To jej pasja. Kiedyś nawet nie wiedziała o tak zwanym przedmiocie, a tu patrzcie. Ingrid od samego początku nauki w Hogwarcie pokochała. Nie tylko starożytne runy, ale także eliksiry oraz mugoloznactwo, z którego była bardzo dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 118




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Mar 01 2011, 21:58

Cóż, Aksel tylko siedział i słuchał starając się wychwycić wszystko, co mówili uczniowie, co nie było takie proste. Tyle informacji w jednym momencie. Wierzył, że zapamięta choć imiona. Bujał jedną noga pod biurkiem. Oczywiście, że zauważył, że Namida się nim interesuje. Nie przeszkadzało mu to bardzo, ale tez nie uszczęśliwiało. Uważał, że jest całkiem w porządku, ale niestety dla Aksela odrobinę za młody. Kiedy już przedstawiła się znaczna większość mógł stwierdzić, że są tutaj uczniowie o zupełnie innych osobowościach. Zresztą... Nie mogło być inaczej. Miał nadzieję, że to w niczym nie przeszkodzi. Podparł brodę ręką i czekał na resztę.

/jak nikt nic nie napisze już, to jeszcze za godzinę, dwie napisze bez czekania/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sro Mar 02 2011, 21:14

- Co będziemy dzisiaj robić? - spytał, kiedy wszyscy się już przedstawili. Zauważył kilka znajomych twarzy, ale, niestety, nie umiał się na nikim innym skupić, jak tylko na nauczycielu.
Nie to, że naprawdę go interesowało to, czym będą się dzisiaj zajmować... Chciał po prostu nawiązać z Akselem kontakt, a jednocześnie nie wyjść na zbyt nachalnego... To by nie było fajne, na pewno nie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 118




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 03 2011, 11:22

Spojrzał na Namidę z uśmiechem.
- Dzisiaj sprawdzę co już umiecie. - Zajrzał do podręcznika. Mruknął cicho potakując głową. Podszedł do tablicy. - Ja piszę, wy czytacie. - Mówił odwrócony już tyłem do klasy. Podniósł rękę i na tablicy pojawiła się pierwsza litera tego alfabetu ansuz. Odwrócił się w stronę klasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Skąd : Francja
Galeony : -9
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 03 2011, 20:01

No, nareszcie! Nauczyciel rozpoczął prowadzenie lekcji. co prawda była już wciągnięta bez reszty w akcję jakiegoś romansidła znalezionego na dnie torby, zawsze jednak miło było wreszcie zająć się tym, po co tu przyszła. Pospiesznie spakowała wyciskacz łez, wyjęła za to pióro i cisnęła je na biurko.
Rozwinęła powoli rolkę papieru i z uśmiechem naszkicowała rysunek runy w jej lewym górnym rogu i zaczęła ozdabiać indyjskimi wzorkami cały lewy margines, przy okazji zapisując podstawowe informacje, na wypadek, gdyby nauczycielowi przyszło do głowy sprawdzać notatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 03 2011, 20:05

Hmm..ciekawie zapowiada się lekcja. No może początek był nudny, ale zawsze trzeba jakoś zacząć. Ingrid zauważyła, że jeden z chłopaków cały czas gapił się na nauczyciela. Trochę podejrzane. Oczywiście dla Ingrid. Widziała jak pan Gimle pisze coś na tablicy. Z zaciekawieniem spoglądała. I zauważyła. O, o wieeem! pomyślała dziewczyna w myślach. To była litera z alfabetu. Szybko odchrząknęła i rzekła:
-To jest ansuz. O ile się nie mylę oznacza ona powietrze lub Odyna - odpowiedziała głośnym i donośnym głosem po czym zaczęła się patrzeć na sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 118




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 03 2011, 21:49

- Bardzo dobrze, Ingid! - Powiedział głośno, uśmiechając się przy tym szeroko.
...Znów obrócił się do tablicy i napisał już chyba piąta z kolei literę. Ehwaz. Odwrócił się do uczniów. Oczekiwał tylko odpowiedzi i zamierzał na tym zakończyć te zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 03 2011, 21:59

Na chwilę się zagapiła. Dosłownie na sekundę, noo... i co? Pierwsza runa niemal uciekła jej sprzed nosa. Znaczy, odpowiedzieć już nie zdążyła, ale przynajmniej mazgnęła podobną do tej, która jest na tablicy, na pergaminie. Dzisiaj wyjątkowo niczego nie zapomniała. Ani w/w pergaminu, ani pióra. Ani nawet głowy! Cóż za cud. Ale, ale... następnej szansy nie chciała zmarnować, więc przyjrzała się uważnie runie.
- To... Ehwaz. Oznacza... ee.... współdziałanie i sprawiedliwość, o ile się nie mylę.
Pewna nie była, ale coś jej tam świtało. Mówiła przecież, że orłem z run nie jest, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 118




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 03 2011, 22:06

- Wspaniale Elliott. Nie omyliłem się co do waszych umiejętności, mądrości i inteligencji. - Uśmiechnął się pod nosem. Myślę, że jak na razie to wszystko, kontynuować będzie na następnej lekcji. Pracy domowej nie zadaję. Tak na dobry początek. Przygotujcie się, że za tydzień coś będzie. Radzę chociaż powtórzyć runy. - Uśmiechnął się jadowicie. - Dziękuję, do zobaczenia. - Usiadł na fotelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Czw Mar 03 2011, 23:29

Jak już wszystkie przydatne rzeczy i te, które dałoby się jeszcze naprawić, wyjęła, przechyliła torbę do góry nogami, by wytrzepać z niej dokładnie wszystkie śmieci. Sporo tego było, ale strząchnęła wszystko na podłogę, żeby nie pomieszało się z ładnie ułożonymi na ławce przedmiotami. Następnie wzięła różdżkę i wszystkie te paprochy, papiery, połamane pióra i nie wiadomo co jeszcze, przeniosła do stojącego w rogu śmietnika. Wszystko to, oczywiście nad głowami innych uczniów, więc nawet ciekawie by było gdyby jej ktoś w tej chwili przerwał... Niestety czy też stety, dla nich, nic takiego się nie stało. Bell włożyła wszystkie rzeczy do torby, tak, żeby do razu się nie pomieszały (przynajmniej przez pierwsze pięć minut mogla sprawiać wrażenie, że ma porządek w torbie) i oparła się na niej, by popatrzeć trochę, co też tam facet na tablicy pisze. Runy, o. Ma się rozumieć, znała je, ale najpierw odpowiedziała Ingrid, potem Elliott, a Bell taaak jakoś zamykały się powoli oczęta, że jeszcze trochę, a by zapadła w lekcyjną drzemkę. Całe szczęście, wyrwało ją jakieś nagłe poruszenie. Otworzyła oczy i okazało się, że już koniec lekcji. Jak dobrze! Nieco nieprzytomna, jeszcze, wyszła więc od razu z klasy.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn/ Osaka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1320




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pią Mar 04 2011, 20:32

A Namiś tylko siedział, i patrzył... I patrzył, w właściwie tylko siedział i patrzył.
Znaki, które rysował Aksel były mu znane, jednak nazwy i znaczenie...? To to w ogóle ma jakąś nazwę? aż miał ochotę zapytać.
Więc siedział, notował coś na pergaminie, chociaż był z góry pewien, że się nie odczyta, i na tym kończyła się jego obecność na lekcji.
Postanowił sobie jednak, że na następne zajęcia trochę poczyta, a co! Może nawet uda mu się zabłysnąć przed nauczycielem?
- No... do zobaczenia. - spakował swoje rzeczy do torby, starając się jednocześnie nie przerywać wpatrywania się w mężczyznę. W końcu był gotowy do wyjścia, więc zarzucił torbę na ramię i opuścił klasę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pią Mar 04 2011, 20:46

Potrząsnęła głową. Co? Już koniec? Ło... szybko poszło. Przed chwilą spokojnie rysowała sobie nikomu nieznane szlaczki, które z pewnością nie były runami, a teraz już musi wstawać ze swojego wygrzanego miejsca i gdzieś iść. Westchnęła i zgarnęła wszystkie rzeczy do torby. No dobra... pójdzie się teraz trochę dotlenić, a potem do Wielkiej Sali na jedzonko. Zatarła ręce. Zanim jeszcze wyszła z klasy, podeszła do Aksela i poklepując do po ramieniu, wyszeptała mu:
- Była świetnie, jak na pierwszą lekcję. Do zobaczenia - mrugnęła porozumiewawczo i z uśmiechem na ustach wyszła z klasy. Wolność od myślenia. W końcu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 23
Skąd : Francja
Galeony : -9
  Liczba postów : 292




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie Mar 20 2011, 18:50

weszła z rozmachem do klasy, uśmiechając się promiennie od ucha do ucha. Runy! Kochane runy! Zdążyła się już stęsknić za tymi znaczkami, no, i za nauczycielem. W prównaniu do feralnej lekcji transmutacji runy byłe jej spełnieniem marzeń. Profesor Aksel sprawiał wrażenie dużo bardziej sympatycznego, niż nauczycielka, która na jej widok miała chęć zemsty wypisaną na twarzy. I to drukowanymi literami.
Rozejrzała się, lekko zdezoriwntowana. Była pierwsza? Niemożliwe. A może pomyliła klasy? Nie, pamiętała z ostatniej lekcji witraże, które tak dobrze przeanalizowała podczas oczekiwania na lekcję dwa tygodnie temu. Więc może pomyliła godziny? Wyjęła z kieszeni zegarek na łańcuszku, pamiątkę po dziadku. Przyszła dziesięć minut za wcześnie. westchnęła. I co teraz? Mogła co prawda powtórzyć cały materiał, jednak dobrze znała większość run. Zresztą, nie odczuwała specjalnej chęci na naukę
szperając w torbie znalazła kawałek węgla do rysowania, i nie mając nic innego do roboty, zaczęła wykonywać kopię witraża na jednej z kart notatnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pią Kwi 19 2013, 17:19

Podobno serce nigdy nie może być puste, a Ty zawsze jesteś jakąś częścią wszechświata. Nawet jeżeli już nie żyjesz. Pozostajesz w pamięci innych przez jakiś czas. Następnie nawet wspomnienia o Tobie umierają... Ale wciąż jesteś. Gdzieś tam pod ziemią, tylko fizycznie... Potem już tylko jakaś cząstka gdzieś coś. Może to takie pieprzenie, w którym nie ma nawet krzty prawdy, gdzie umiera przyzwoitość i honor ludzki. Może to, że coś jest po drugiej stronie to bujda. Może zwyczajnie tylko te nasze życie jest coś warte ... Ale i tu może doskwierać samotność, albo jakiś ból. Albo przesadna obojętność dojrzewa, jak wino, aby później smakować gorzko... Bo jednak dotarły tam jakieś emocje, które zdusiły wszystko by wybuchnąć z przesadną mocą.
Nie skłamię jeśli powiem, że nie uwierzył... Akurat siedział w pokoju i myślał o przyszłości. Jak powiedzieć Dahlii, że wspólne wakacje odpadają ze względu na to, że on chce wyjechać do pracy, a potem być może zmienić uczelnie. Może czas się usamodzielnić i zbudować coś na niezależności? Nieważne. Teraz to już nie było ważne. Dostał sowę. Zwyczajnie nie chciał jej otwierać. Chciał tylko siedzieć na tym łóżku głodny i smutny. Ale nie wiedział, że po tym liście pogrąży się w pustce. A nicość to chyba nie był dobry kompan podróży. Zwykł prowadzić donikąd. Do dna, które określali wszyscy, ale nikt nie znał tego wszystkiego... Chcąc nie chcąc podniósł się z łóżka, by zaraz potem rozedrzeć kopertę i zacząć coraz szybciej wymieniać korespondencję... Odpowiedź za odpowiedzią. List za listem... Słowo za słowem... "Ona nie żyje... {...} Przykro mi". Był zły? Smutny? A może przepełniony gorzkim żalem? Nie. On zwyczajnie wstał z łóżka i poszedł do komody. Stamtąd wyciągnął ciepły sweter i wyszedł z domu... Londyn? Następnie już tylko mechaniczne ruchy, które poprowadziły go do wrót domu, którego tak bardzo nienawidził... Wuj? Oczywiście, że czekał. Wyjaśnił, że nie mógł go znaleźć, że bardzo chciał to zrobić, ale Christian... Krukon był nieosiągalny. Zresztą niewiele wiedział o kuzynie. Chyba w duchu Bogu dziękował, że Christian jest pełnoletni. Ułatwiało to sprawę niańczenia... Christianowi nie zostało nic. Zwyczajne nic jeszcze większe niż było. Jak umarła? Czym to było spowodowane? Kiedy? Wypadek... Tak bardzo chciał poznać szczegóły, a jednocześnie bał się ich. Znów stał się czteroletnim dzieckiem nienawidzącym całego siebie... Każdej komórki, która zmuszała go do oddychania... Mimo, że nie był przywiązany sama świadomość, że gdzieś ktoś tam był...
A teraz siedział tu i miał wrażenie, że to zły pomysł, że spotkanie z Nafisą będzie jeszcze bardziej bolesne, że zaprowadzi go to donikąd, że się zmęczy i spadnie, po tym jak stanie na krawędzi... Napięte mięśnie, obojętny wyraz twarzy. Ostatni dzień w Hogwarcie i wyjazd z niego. On nie mógł tu zostać. On musiał wyjechać. Dziś zaczynał rozumieć ciężar swojego nazwiska... On jako jedyny został. On zaczynał się bać. Jeszcze nigdy tak bardzo sam, jak teraz. Nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Kwi 23 2013, 23:05

Każdy kto zna CeCe może spokojnie stwierdzić, że jest osobą otwartą, pełną życia i tryskającą energią. Nie każdemu to pasuje. Zdarzają się tacy, który omijają ją szerokim łukiem, tacy którzy wdają się z nią w bójki słowne, ale są i Ci którzy czerpią z jej osoby siłę, a jej obecność poprawia ich na duchu. Ruda buntowniczka od małego na przekór wszystkiemu. Bo kto, no kto... Czy ktoś kiedykolwiek spotkał rudowłosą wilę? Nie sądzę. Z jednej strony wyjątkowa, a z drugiej możecie powiedzieć że dziwaczna. Nie jej osądzać. Jednak z czystym sumieniem mogłabym stwierdzić, że Cecilia Meyers nigdy nie zostanie wybrana na powiernika dławiącego sekretu. Do niej samej jeszcze nie docierało jakich wieści została posłańcem. Tak jak włosy gryzły się z jej naturą, tak to całe wydarzenie wręcz zdawało się kłócić z jej osobowością. Cóż poradzić, życie. Jesteśmy panami własnego losu, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie przeszkody zostaną nam podłożone.
Dziwna jej się wydawała wizja rozmowy z osobą, z którą nie rozmawiała od tak dawna. Owszem widywali się kiedy jeszcze byli dzieciakami, ale daj boże kiedy to było. Mimo Cecyliowej sławy, która coraz częściej docierała dalej niż ona sama, Christian wydawał się zupełnie jej nie kojarzyć. Jakby przez tyle lat na schodach, czy w zamkowych salach mijał się z duchem. Dla osoby tak pewnej swoich możliwości jak ona było to ciosem poniżej pasa. Po odpowiedzi na pierwszy list sama nie wiedziała w co ręce włożyć. Najchętniej zasadziłaby mu cios w twarz. Nienawidziła wręcz kiedy ktoś tak obojętnie podchodził do tego co miała mu oznajmić. Zważając jednak na sytuację w jakiej obydwoje się znaleźli, cios musiał zaczekać na lepsze czasy. Kilka wdechów i wydechów aż wreszcie mogła się skupić i zebrać na dalsze wiercenie dziury w całym. Na szczęście udało się! Zgodził się z nią spotkać żeby mogła mu przekazać wieści osobiście, chociaż gdyby mogła wolałaby połknąć swoje stare skarpetki niż wybierać się na to spotkanie. Nie była stworzona do takich rzeczy, a przekazywanie złych nowin nie leżało w jej zakresie obowiązków na jaki się zgodziła wychodząc z łona wyrodnej matki.
Stała jednak tutaj przed Klasą Starożytnych Run, bijąc się z myślami. Wejść, czy nie? Uciec? Tak byłoby najprościej. Niemniej wiedziała, że postąpiłaby jak tchórz. Jej matka postąpiła jak tchórz. Ona tak nigdy nie postąpi. I nieważne jak bardzo tej kobiety nienawidziła, nie życzyłaby żeby spotkało ją to samo co Laurę Shiver. Pękłoby jej serce. Raz kozie śmierć. Z duszą na ramieniu pchnęła cięzkie drzwi sali i z wciągniętym oddechem szła dziarsko w stronę chłopaka, który już na nią czekał.
- Cześć... - mruknęła słabym głosem i nie wiedząc sama co robi rzuciła mu się w ramiona i ścisnęła mocno. Łzy jej podeszły do oczu, a ona sama bezradnie zaczęła cicho szlochać. Co jak co, ale mimo plotek które krążyły na temat panny Meyers ona miała serce! I to na tyle ogromne, że ludzka tragedia była dla niej niczym gwóźdź do trumny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto Kwi 23 2013, 23:30

Być może serce mogło pękać wiele razy, ale pozostawmy już opisywanie tego mięśnia w spokoju. Shiver wydawał się być, jakby schowany za chmurą tysiąca zdarzeń i wielu myśli. Bo jak to? Dobrze, że chociaż miał te swoje lata. Był już zabezpieczony, choć bezczelnie zamierzał sprzedać mieszkanie matki borykał się, co zrobić z rzeczami, bo przecież nikt nie wpadł na pomysł, żeby coś z nimi zrobić. Był synem. Czekali na niego. Szkoda, że nie odszukali na pogrzeb. Zmuszony był dowiedzieć się listownie, kiedy już wszystko wypadło z gry, a on wyszedł na zimnego sukinsyna. Może dobrze, że na takiego wyszedł, bo takim go i tak postrzegano? Pieprzony myśliciel z Ravenclaw'u, który kończy zaraz studia, a nawet nie wie co to znaczy naprawdę czuć? Czy on ma chociaż swoją definicję miłości, przyjaźni, namiętności? Czy on kiedyś tego zaznał? Co to u cholery jest? Telenowela czy życie? Chciałby przełączyć stacje radiową i posłuchać ogłoszeń kulturalnych, które w tej chwili brzmiałyby jak coś z nie z tej ziemi. Co prawda on miał swoją stację żałobną, ale chętnie by się zamienił.
Po chwili do pomieszczenia weszła CeCe. To prawda. Będąc dzieciakami świetnie się bawili i dogadywali. Mieli swój punkt widzenia, ale od tamtej pory wiele się zmieniło. On nie podążał za osobami modnymi, sławnymi... Oczywiście, że nie był takim ponurakiem, za jakiego wszyscy go mieli. Może zwyczajnie miał po prostu inne usposobienie i swoją radość okazywał w spokojniejszy sposób niż wlewanie w siebie hektolitrów alkoholu, żeby wszystko zwymiotować i zaklepać przypadkowym seksem. W sumie kilka razy tego spróbował, ale nigdy nie zrobił z tego sposobu na życie.
Przejechał wzrokiem po dziewczynie. Teraz ją sobie przypominał. Rzeczywiście.
- Nie płacz. - Poprosił. Jakby nie było po co płakać. - Dziękuję, że mi to przekazałaś. Chyba nit się nie kwapił. - Tu wzruszył ramionami trochę zły na nich wszystkich, że tak postąpili. Wskazał dziewczynie miejsce obok siebie i cicho westchnął.
- Nikt mi nie powiedział. Czuję się trochę zagubiony pośród... Formalności? - Spytał niepewien czy używa właściwego słowa. - Nawet nie wiem, co zrobić z jej rzeczami, ani co z jakimś durnym testamentem, długami... Jakimiś starymi sprawami jeszcze po ojcu... Ona chyba nawet nic nie uporządkowała po jego odejściu.
Słowotok mógł dopaść każdego i chyba właśnie ruszył na Shivera, który próbował uspokoić koleżankę. Nie chciał nikomu mówić, a CeCe jako jedyna wiedziała. Może to otworzyło jego umysł przed nią? Może. Zbyt wiele niepewności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sro Kwi 24 2013, 00:26

Proszę państwa, dzisiaj rolę czarnego anioła zwiastującego wszystko co najgorsze zagra Cecilia Florence Meyers. Właśnie tak się czuła. Jakby grała w jakiejś totalnie pomylonej sztuce, w której znalazła się przypadkiem. Co po części było prawdą, bo kiedy dowiedziała się co się przytrafiło matce Christiana, była pewna że chłopak zostanie poinformowany przez kogoś z rodziny. Minął dzień, potem dwa. Nim się zorientowała dni zamieniły się w tygodnie. Na pogrzebie nie widziała jego znajomej, szczupłej twarzy w tłumie. Chciała zapytać 'dlaczego', ale domyślała się odpowiedzi. Nie czuła litości, czy żalu. Po prostu kiedy patrzyła na przyjaciela z dzieciństwa czuła dziwną pustkę, a zarazem przeżywała całe wydarzenie nie tyle co za siebie to jeszcze i za niego. Było jej cholernie przykro, ale i była wściekła na to jak bardzo niektórzy ludzie potrafią mieć innych w dupie, a na względzie mieć własne dobro. Poniekąd było jej wstyd. Sama też nieraz się tak zachowywała. Umiała się śmiać z innych i wykorzystywać ich słabości, a tak naprawdę sama w głębi miała mnóstwo słabości, a największą z nich był strach przed wypuszczeniem ich na światło dzienne.
Może istnieje w życiu coś takiego jak przeznaczenie. Jeżeli tak, może to coś co za nie kieruje chciało w ten sposób uświadomić ją wreszcie w tym co robi i kazać się w końcu rozejrzeć dookoła. Z tym będzie naprawdę ciężko.
Szloch, którym obdarzyła Christianowe ramię był mieszaniną frustracji i każdej z jej słabości, które tyle czasu tłamsiła w sobie. Oczywiście kiedy tylko podniosła głowę do góry to wszystko wróciło tam skąd przyszło tak szybko jak tylko się pojawiło. Niemniej jednak przez chwilę dane jej było odczuć ulgi.
Miała nie płakać. Wzięła się w garść i odsunęła na tyle żeby spojrzeć Shiverowi w oczy.
- Nie ma sprawy - powiedziała słabo, jednak odchrząknęła i na jej twarzy zamajaczył uśmiech. Sama nie wiedziała co on tam robił, ale chyba przyszedł im obojgu na pomoc, a żeby dodać otuchy.
Chciała coś odpowiedzieć na znak, że też jest wkurzona tym że wszyscy go olali, ale to byłoby nie na miejscu, więc uznała że najlepiej będzie jak zamknie chociaż ten jeden raz dziób na kłódkę i posłucha tego co on ma do powiedzenia.
- Hej... Dasz sobie radę - spojrzała na niego pocieszająco, bo co więcej mogła zrobić. Położyła delikatnie rękę na jego ramieniu. Sama nie wiedziała czy jej zaraz nie strąci.
- Rzadko się spotyka takie osoby jak Ty, a na tyle na ile Cię znam mogę stwierdzić, że jesteś na tyle silny żeby się z tym uporać - powiedziała to zupełnie szczerze. Może i nie znała go zbyt wiele. Zwłaszcza, że kontakt urwał im się kiedy przestali sikać w pieluchy, ale wiele o nim słyszała i w pełni się zgadzała z tym co właśnie powiedziała.
- Poza tym pamiętaj, że nie jesteś sam - to też było prawdą. Skoro CeCe już zdecydowała się przestąpić dzisiaj próg sali, w której się znajdowali, postanowiła sobie że będzie tkwić w tym do końca (o ile oczywiście on tego będzie chciał). - I może Laura nie potrafiła sobie poukładać pewnych rzeczy i zostawić za sobą w tyle przeszłość, ale ja jestem przekonana że z Ty zrobisz inaczej - rudowłosa wila nie była nigdy dobra w pocieszaniu innych, ale zawsze mówiła prawdę. Zresztą wystarczy tylko spojrzeć. Już planuje sprzedaż domu i mimo, że nie wie co teraz zrobić z tym wszystkim dookoła, na pewno będzie potrafił trzeźwo ocenić sytuację, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sro Kwi 24 2013, 17:24

Kiedy ona zaczynała płakać, on objął ramieniem, jakby uspokajał dwuletnie dziecko. Pomijam tu fakt, że z takimi dziećmi nie miał ogólnie kontaktu, ale... Ale tak się teraz czuł. A to raczej on w tej chwili powinien był załamany i płaczący. Ale wiecie, co? To była tylko pustka. Jednego dnia mia matkę, drugiego nie. A jeszcze przez jakiś czas żył w świadomości, że ona tam jest... Że ona napisze list. Listu nie było. Myślał, że po prostu to on zapomniał odpisać, ale zanim się zorientował pojawiła się CeCe. Nie był do niej szczególnie źle nastawiony. Nie chciał jedynie spotykać się z dziewczyną, która była jego pierwszą miłością. A tak przynajmniej się mu wydawało. Czuł, że odgrzebywanie starych znajomych i dziwnych uczuć przysporzy mu tylko kłopotów i poplącze świat jeszcze bardziej niż był. Skomplikowane? Całkiem możliwe. Chciał temu zaprzeczyć. Wsiąść w Błędnego Rycerza i pojechać do Londynu. A tam odnaleźć mugolskie lotnisko i oddać wszystkie oszczędności na bilet dokądkolwiek. Nie miał żadnych życzeń. Marzyła mu się jednocześnie Szwajcaria, jak i Rosja, w której miał okazję przez jakiś czas gościć. Ale to wszystko to było nic. W sumie już teraz był sam. Nie miał nikogo... Przy tym zdaniu automatycznie przycisnął dziewczynę bardziej do siebie. Jakby chciał siebie przekonać, że tak nie jest. Że ktoś jest. Ale był zamkniętym w sobie kartoflem. Dlaczego... Nie powiedział Dahlii o śmierci matki. Uspokoił ją, a sam zniknął na kilka dni. A teraz zamiast sterczeć z czymkolwiek w ręku w oczekiwaniu na dziewczynę był tutaj z inną. I nią nie była Dahlia. Do tego nie sposób pominąć faktu, że pozornie przyjacielskie spotkanie wcale nie musi być tak przyjacielskie zważywszy na to co się kiedyś roiło w Christianowej głowie. Głuptas. Marzyciel. Idiota. Dziś był wyrośnięty i może nawet bardziej skupiał się na zamykaniu się na innych niżeli zgadywaniu, która dziewczyna bardziej mu się podoba spośród dziesięciu.
- Tak. Masz rację. Chyba będę musiał to zrobić. - Wyszeptał apropo tego, żeby ruszyć dupę i zacząć uporządkowywać sprawy zarówno matki, jak i ojca. Bał się też ich wspólnej spuścizny, którą w niego wsadzili. W końcu był mieszanką genów obojga. Czyli dziwną Laurą i człowiekiem, którego prawie nie znał. To takie obce... Zbyt niewygodne, by o tym myśleć.
- Po prostu CeCe, czuję się jak śmieć. Tyle. - Wzruszenie ramionami i krótkie spojrzenie w górę. Bezradność. Witaj przyjaciółko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pią Kwi 26 2013, 00:09

Skoro już mówimy o dawnych dziejach... Rety, kiedy CeCe została mocniej przyciśnięta do ciała chłopaka, poczuła jak się rozpływa. Jak ręką odjął wszystkie zmartwienia. Chociaż przez tą chwilę poczuła się jak mała cząsteczka wszechświata, która mogła na chwilę zawiesić swoją walkę na przekór życiu i poczuć się pasującą do reszty świata. Przez ten jeden, maleńki ułamek sekundy poczuła znajomy, słodki zapach i przez ten króciutki czas zupełnie przestała o czymkolwiek myśleć. Tak, teraz zdecydowanie zrozumiała potęgę medytacji i to jaką ulgę coś takiego mogło nieść. Niestety niedane jej było czegoś takiego spróbować ani kiedyś, ani nigdy, bo najzwyczajniej w świecie nie nadawała się do skupiania myśli, a zwłaszcza do pozbawiania się ich. Niech nie dziwi nikogo, że po chwili do głowy wróciły jej setki myśli. Co by było gdyby? Co ma powiedzieć? Boże, ona nie umie przecież pocieszać. Powoli zaczęła ją ogarniać panika, jednak chyba każda kobieta ma pewien instynkt, który podpowiada co w danej chwili wypadałoby zrobić. CeCe dzisiaj polegała właśnie na nim. Szczerze mu współczuła. Już teraz ona sama czuła pustkę i szczerą nienawiść do swojej matki. A co by było gdyby nagle zmarła? Sama nie wiedziała. Najprawdopodobniej tą nienawiścią obarczyłaby siebie, dlatego stwierdzenie, że Christian czuje się jak śmieć nie było jej obce.
- Sama nieraz czułam... i czuję się jak śmieć - stwierdziła po chwili zastanowienia. Zupełnie szczerze. Może to ta cała sytuacja, a może i nie, ale pierwszy raz od dawna uchyliła wieko szczelnie zamkniętego słoja, w którym odgradzała się od innych. Oczywiście bardzo subtelnie, prawie niezauważalnie, ale niech każdy kto ją zna zada sobie pytanie, czy rzeczywiście ją zna.
- Ale wiesz co? Nie powinieneś czuć się jak śmieć, nie masz powodu... - zaczęła niepewnie, mówiąc tak naprawdę to co akurat miała teraz na myśli. - A to, że nie wiesz co robić, co czuć? To jest porąbane. Ale znajdź kogoś kto by tak nie miał - domyślała się, że teraz Krukon ma setki myśli i sam nie wie o czym teraz ma myśleć. Totalny bałagan.
- W ogóle coś czujesz? - pytanie petarda, ale jednak zaryzykowała. Jeżeli mają już dojść do jakiegoś jasnego punktu na tej drodze, warto wiedzieć w którą stronę się kierować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pią Kwi 26 2013, 22:27

To wszystko bardzo łatwe do przewidzenia. Budzisz się i w sumie masz już cel. Pewien kształt, do którego chcesz wlać całą swoją energię, którą jeszcze masz. Za chwilę możesz opaść z sił, ale z całkiem innego powodu niż ból fizyczny... Otóż dowiesz się czegoś i pęknie Ci w dłoniach szkło, które wejdzie w poszczególnie partie ciała i wywoła krwotok. A krew będzie miała metaliczny posmak. Ta chemia zabójcy. Sam to poczujesz...
On osobiście gdyby wiedział w tej chwili, jakie emocje w niej wzbudził zwyczajnie by wyszedł... Ze strachu. Ze strachu, że odpowiada teraz sam za siebie, a ta kobieta jest, jakby pod jego wpływem. Wpływ prawie nieżyjącego chłopaka to nie jest to, o czym powinna marzyć na kolejne swoje urodziny. Oh. On to by jej wyjaśnił. Tak normalnie i bez ogródek. Uśmiechnąłby się przy tym żałośnie na świadectwo tego, że jest po prostu beznadziejny. Do tego nie ogarniał, jak może to wszystko się dalej toczyć skoro gdzieś tam była Dahlia, a on nie potrafił się przełamać by się z nią spotkać i jej o tym opowiedzieć. Czemu? Nie miał pojęcia. Może był zbyt samodzielny. Może na poważnie wziął do siebie tezy, że powinien być głową... Opoką. Ale nigdy kłopotem. Może za dużo w nim wątpliwości, które gromadząc się postanowiły się skumulować, co do jednej osobie. I pewnie niepotrzebnie... Ale kiedy wyobrażał sobie Slater widział kogoś beztroskiego. Nie chciał zapomnieć tego obrazu. Nie chciał widzieć jej innej... Jednocześnie wiedział, że to nie jest do końca jedyny powód. Przecież CeCe była do niej w jakiś sposób podobna i nie miał oporów. Może to dawna więź za to odpowiadała? Pogładził ją po ramieniu i zastanawiał się nad tym, co właściwie skrywa jeszcze przed nim jego psychika... Może nigdy tego nie odkryje. Kto go wie...
- Mam powód CeCe... Zobacz. Jestem jej jedynym synem... To pojebane, że nie szukali mnie. Nie było mnie na tym pieprzonym pogrzebie. Czuję się, jak śmieć, bo wyrobili sobie o mnie zarazem prawdziwe, ale i błędne zdanie. Nie chciałem tego. Cholera nie chciałem! - Ostatnie zdanie wypuścił w powietrze z krzykiem. Niemal miał wrażenie, że wybucha... Że zaraz upadnie i koniec. Ale nic takiego się nie stało. Opanował swoje emocje i pospiesznie przeprosił.
- Czuję się źle. Obojętnie i beznadziejnie. Nie czuję żadnych emocji, jakby ktoś mi nie pozwalał czuć. Może to dlatego, że nie chcę. Kurwa... Nic nie czuję. - Powiedział i zaraz zsunął się po zimnej ścianie by schować twarz w dłonie. No cóż...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Liverpool, UK
Galeony : 0
Dodatkowo : Ćwierć - wila, teleportacja
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5122-cece-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5123p15-halo-halo-cece
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5124-cycusiowa-sowka#150120




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sob Kwi 27 2013, 16:16

No dobra. On się zastanawiał co tu robił? A co miała na to powiedzieć CeCe, która ni przypiął, ni przyłatał nie utożsamiała się z żadną postacią tragiczną i takiego zamiaru nie miała? Dobre pytanie i chyba pozostawimy je bez odpowiedzi. Najwidoczniej los sobie z niej zakpił i dał jej bez uprzedzenia nową rolę w scenariuszu zwanym życiem. Raise your weapon! Coś trzeba było z tym zrobić. Jedno słowo i to jest koniec, tak? Otóż nie, nie dla niej. I nie miała zamiaru dać się poddać Christianowi. Mając na myśli poddać się, rozumiała przez to jego przekonanie o tym, że jest śmieciem. Może i tak mu się teraz wydawało, ale wiedziała że to nie jest prawdą. W każdym człowieku była odrobina zła i dobra. Wiecie yin i jang. Może teraz był trochę za bardzo jang, ale ona zrobi co w jej mocy żeby wszystko wróciło do ostatecznej równowagi.
- Taa.. To jest pojebane. Kosmicznie pojebane - stwierdziła tym razem ze stoickim spokojem.
- Ale spójrz na to z innej strony. To oni są chujowi, że nie dali Ci szansy się poznać. To oni są zjebani za to jak Cię potraktowali. Ona by tego nie chciała. Jestem tego pewna - właściwie w życiu była pewna tylko kilu rzeczy i to też była jedna z nich mimo, że pojawiła się tak nieoczekiwanie. A rodzina Christiana? No właśnie. Nieważne jak ktoś mógł się wydawać beznadziejny, każdemu należała się szansa. Zwłaszcza jeśli był to ktoś bliski. Ha, dobre sobie. Jak ona potraktowała list od matki? Spotkała się z nią? Nie. Wyrzuciła go. Jedyną szansę na odnowienie kontaktów z osobą, którą widywała każdego dnia w lustrze. Może teraz tego żałowała, może była na siebie zła, ale nie cofnie tego. I za każdym razem kiedy te myśli do niej wracały ona odganiała je od siebie albo pakowała w czarne pudło na dnie jej duszy, z którego nic nie mogło się wydostać. Nie chciała tego dla dawnego przyjaciela. Nie chciała tego nawet dla najgorszego wroga. Pogłaskała chłopaka delikatnie po plecach na znak otuchy, która przydałaby się obydwojgu.
- I wiesz, jakbyś chciał się pożegnać... Nic straconego - zasugerowała niepewnie. Była w stanie pojechać z nim teraz nawet na koniec świata dla tego pożegnania. Mogła się nawet włamać na ten cholerny cmentarz gdyby okazałby się zamknięty. Tylko po prostu nie miała pewności czy on tego chce. Ona gdyby miała szansę, skorzystałaby z niej teraz bez wahania.
- Może i teraz nic nie czujesz, ale na pewno za jakiś czas to się zmieni. Ta pustka się czymś MUSI wypełnić. Nie jesteś przecież cyborgiem bez uczuć... - jak nie to w pogotowiu była w stanie sama ją wypełnić. Rzucić się na niego z łapami, wydobyć najchujowsze wspomnienia, wygarnąć najgorsze brudy, zwyzywać go tak, że słowo śmieć brzmiałoby jak komplement... Mógłby ją znienawidzić za to, ale w końcu zobaczyłby że czuje, nie?
- Czasami też chciałabym nie czuć, chociaż przez chwilę - westchnęła prawie bezgośnie i opadła na podłogę obok niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 21Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 21  Next

 Similar topics

-
» Klasa Starożytnych Run
» Podręcznik do Starożytnych Run
» Klasa Starożytnych Run
» Klasa Starożytnych Run
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-