IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łódka 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 19
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2895
  Liczba postów : 1669
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Łódka 3   Pon 30 Cze - 18:30


Łódka 3




Tym razem czarodzieje z Hogwartu będą mieli okazję przez całe wakacje mieszkać na wyjątkowych, tradycyjnych dla tego rejonu, łodziach. Każda z nich jest sześcioosobowa, w pełni magiczna i zawierająca kilka wewnętrznych pomieszczeń. Znajdują się tu trzy podwójne sypialnie (mieszkańcy sam ustalają z kim z całej szóstki dzielą swą kajutę), jedna łazienka oraz główny salon wraz z małym aneksem kuchennym na górnym pokładzie. Na próżno szukać tu takich mugolskich wynalazków jak lodówka, czy kuchenka, acz nie brakuje magicznych półek zapewniających świeżość produktów, czy też klasycznego, czarodziejskiego palnika. Książki czy radio są wyłącznie przygotowane dla tubylców, ale kto zajmowałby się czytaniem w środku lata, w tak urokliwej i niezwykłej okolicy? Warto także wspomnieć, iż łodzie są zaczarowane, tak by w ciągu dnia były przybite do portu, zaś nocą delikatnie kołysały się, pływając po okolicznych wodach. Dlatego też każdy powinien pamiętać, że równo o 24 ich łódka odbije od portu i aby dostać się do niej po tej godzinie będzie trzeba po prostu dopłynąć do niej o własnych siłach!  


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 16
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8713-malika-lovegood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8874-malcia-d#248682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8725-malika-lovegood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8726-malika-lovegood




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Wto 1 Lip - 15:58

Malika ostrożnie wkroczyła na pokład łódki nr 3 którą miała dzielić razem z innymi pięcioma osobami. Z tego wszystkiego nie spojrzała nawet na rozpiskę by spojrzeć kto jeszcze ma tu mieszkać. Gdy tylko zobaczyła swoje nazwisko nie ciekawiło jej nic innego. Chodziła po łódce oglądając wszystkie pokoje a po drodze wstawiła do flakonu kwiat który zakupiła na targu. W pomieszczeniach nikogo jeszcze nie było więc dziewczyna przez tą jedną jedyną chwilę mogła poleżeć w ciszy na kanapie. W całych Indiach panował taki hałas, tłok i zamieszanie, że wyciszona Malika musiała do tego przywyknąć. Zrzuciła buty i wsunęła je pod kanapę. Po kilkudziesięciu minutach odpoczynku stwierdziła, że nie ma co marnować dnia.
- No Mal! Zadek będziesz rozpłaszczać w nocy - mruknęła do siebie wstając z miejsca.
Zanim jednak wyszła wzięła szybki prysznic w ekskluzywnej łazience i przebrała się w świeże ubrania. Włosy jak zawsze zostawiła luźno. Nie mogła się powstrzymać i jeszcze pomalowała paznokcie.
Gdy tak siedziała wpadła na świetny pomysł co zrobić żeby nie siedzieć w łódce a poznać osoby z którymi będzie dzielić to mieszkanko.
Chwyciła więc długopis i kartkę na której napisała szybko :
Nie sądzicie, że warto zapoznać grono z którym będziemy dzielić łódkę? Proponuje spotkać się w Kawiarni Boneka w miasteczku Alaveli. Czekam ^^
                                                                                           Malika L

Po czym wyszła zamykając za sobą drzwi. Nie ma to jak Indie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Wto 1 Lip - 19:17

Wakacje są ciężkim okresem dla Gittan, ze względu na to, że zawsze musi pracować w teatrze narodowy, dreptać u boku swojej matki primabaleriny i udawać, jaką jest przeszczęśliwą osobą. Nie potrafiła już tańczyć jak kiedyś. Nie chciała, aby każdy jej ruch był wykończony, perfekcyjny i zdobywał salwę braw na widowni. Chociaż raz w te wakacje chciała zostać niewidzialna. Napisała do swoich rodziców bardzo wylewny list. Ograniczył się do jednego zdania: nie wracam na wakacje. Podpisała się zamaszyście i niewyraźnie jak zwykle. Sowa pewnie dotarła dopiero na drugi dzień, a ona już była w podróży do Argentyny z Freyą. Nigdy nie była przekonana co do hodowli pegazów, w szczególności, że nie lubiła zwierząt. Przygoda jednak była obiecująca, a Gittan nie potrafiła odmówić sobie chwili szaleństwa. Pierwszy raz miała tyle spokoju. Może nie w ten dzień, kiedy Vacheron kopnął pegaz do tego stopnia, że miała złamanie. Freya stanęła na nogi i wkrótce się okazało, że kość przebiła skórę. Svensson zemdlała zanim zdążyła powiedzieć: ratunku. Gdy eliksiry, maści i inne magiczne lekarstwa zaczęły działać, a Freya w końcu mogła chodzić, wybrały się do Meksyku. Charlotte i Augustin, matka Vacheron i jej "przyjaciel", załatwiły dziewczynom "praktyki". Przez cały tydzień zajmowały się odczytywaniem run ze świątyń. Bawiły się w świetnych archeologów. Gittan nawet zabrała fragment jakiegoś naczynia, na którym myślała, że czarownicy z salem napisały do niej wiadomość, niestety okazało się, że należy on do mugolskiej, glinianej filiżanki, za którą być może i dostałaby jakieś pieniądze, lecz wywaliła ją przez okno i kazała iść do diabła. Te dni tak szybko mijały, że Svensson niezbyt zauważyła, że już powinna się żegnać z Freyą i wracać do Londynu. Mocno ją uściskała, ucałowała w czoło, zostawiła na biurku kilka ochronnych run, a następnie spakowała się w kilka walizek, gdzie w jednej z nich był zawarty meksykański alkohol, a w drugiej zaś czekolada. Dla Rasheeda. Cały bagaż przesłała za pomocą magii do Londynu z pomocą rodziców Vacheron, a sama zaś skorzystała z mugolskiego środka transportu, a mianowicie samolotu. Zajęło jej to niesamowicie dużo czasu. W Londynie spotykała się z kilkoma ludźmi jak Mandy, ale tak naprawdę cały swój czas poświęcała Sharkerowi. Była ciekawa, czy w Indiach się spotkają i nie pomyślą o sobie, gdy się zobaczą w Indiach: na Merlina, znowu on(a). Nie chciała się teleportować do magicznej wioski, w zasadzie wciąż miała awersję do tego środka transportu, więc umówiły się z Freyą, że spędzą kilka dni w pociągu, będą robić sobie przystanki i przede wszystkim poznawać Indie. Najadła się tu tyle wspaniałości, że jak dotarła do zatoki, to aż się zrobiło jej smutno. Koniec przygody, chociaż pewnie zacznie się kolejna. Weszła z walizką do statku, chwiejąc się na boki. Musiała zdecydowanie popracować nad równowagą. Wybrała sobie pokój z lepszym widokiem, rozkładając rzeczy jak prawdziwa, perfekcyjna pani domu. Ciuchy poukładała w kostkę oraz kolorystycznie. Zajęło jej to prawie dwie godziny zanim mogła zgiąć torbę w pół i wsunąć pod łóżko. Ciekawiło ją z kim będzie mieszkać. Poszła do salonu, zauważając kartkę zapisaną przez Malikę. Poznała ją wcześniej we Wrzeszczącej Chacie, a że całe polowanie na jednorożce było tajne, uznała, że po prostu będzie udawać, że jej nie zna. Teraz to był wielki problem. Nie może traktować ją jak powietrze, mieszkając w jednej łodzi. Mruknęła pod nosem jakieś przekleństwo, rozkładając się na kanapie. Odliczała prawie że każdą sekundę, aż ktoś przekroczy progi ich skromnej łodzi i będzie mogła się przywitać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 16
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8713-malika-lovegood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8874-malcia-d#248682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8725-malika-lovegood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8726-malika-lovegood




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Sro 2 Lip - 10:41

Malika weszła przez uchylone drzwi do swojej łódki. W ręce trzymała buty które okropnie ją obtarły. Jak mogła zapomnieć przebrać się z hinduskiego stroju?! Uh..
 - Oh, Malcia, Malcia - szepnęła do siebie - kiedy ty się nauczysz?
Zaśmiała się i na bosaka wkroczyła w głąb łódki. Była zdziwiona, że drzwi były otwarte bo przecież je zamykała. Może ktoś przyszedł? ^^ Fajnie by było wreszcie kogoś poznać.
W salonie znalazła kartkę którą napisała, leżała na ladzie i ktoś najwyraźniej ją przeczytał. Powoli weszła do pokoju w którym położyła swoje walizki. Widok z tego okna był najlepszy i było najbliżej do łazienki. Na swoim łóżku zastała sukienkę którą sobie przygotowała na wyjście. Schyliła się po nią a i prawie wrzasnęła widząc na innym łóżku jakąś sylwetkę. Dopiero gdy się przyjrzała okazało się, że to Gittan z polowań. Wszystko to wydarzyło się w ułamku sekundy.
 - Umm, hej. Jestem Malika ale ty pewnie o tym wiesz - powiedziała z łobuzerskim uśmiechem na twarzy - A więc ta cholerna łódka wprawiła nas w niezbyt przyjemną sytuację.
Malika przeszła kilka kroków i opadła na swoje łóżko.
 - Mam pewien plan. Udajmy, że poznałyśmy się tu, hymm? - rzekła przy czym pytająco uniosła brew - to chyba dobre rozwiązanie. No nic.
Dźwignęła się z łóżka chwytając przy tym sukienkę i opuszczając pokój.
 - Zajmuję łazienkę! - krzyknęła z korytarza.

Nie używaj emotikon w postach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Sro 2 Lip - 12:49

Jak bardzo złym i zgorzkniałym trzeba być człowiekiem, aby zacząć polować na jednorożce? Nie wiadomo, czy osoba, która wymyśliła owe polowanie czy te które się zgodziły chwycić broń są bardziej popsute. Wszyscy kochają jednorożce, a one, na pierwszy rzut oka delikatne młode kobiety, nagle stały się rządne życia.
Niestety z Gittan było trochę inaczej. W Stavefjord byli zsyłani na przymusowe szkolenia transmutacyjne czasami nawet w środku nocy. Syberia nie była nigdy przychylna dla człowieka. Mróz zamrażał im nie tylko kończyny, ale i żołądki. Gittan uczyła się przeróżnych zaklęć, aby tylko przeżyć. Jeśli ktoś spytałby ją, czego nauczyła ją norweska szkoła, odpowiedziałaby, że chęci przetrwania. Nic więcej nie wyciągnęłaby od tych nauczycieli. Przez swoją matkę i wycieczki, gdzie nie ma żadnej żywej duszy, stała się gorzka, bezpośrednia, a czasami nawet zbyt chamska. Zwłaszcza do ludzi, z którymi ma zabijać jednorożce. Chociaż Svensson nie jest świadoma całej tej misji. Uważa, że Hogwart organizuje szkolenie dla ludzi w zakazanym lesie. Może zrzeszają ludzi po kolei, aby skupić się na Opiece nad Magicznymi Stworzeniami? Zawsze wydawało jej się, że ONMS jest konikiem brytyjskiej szkoły magii. Nigdy nie spotkała się, aby błonia były aż tak rozbudowane, a wokół zamku rozciągał się zakazany las, obfity w groźne, niebezpieczne zwierzęta. Może mają takie same zwyczaje jak Stavefjord? Nie była pewna na co się pisze. Szkolenia mogły się równie dobrze odbywać z zaczarowanymi boginami, w które musieliby cisnąć zaklęciami albo runami. Nie pomyślała nawet, że rusza na polowanie na prawdziwe jednorożce, które jeśli zabije, stanie się przeklęta. Jak to jest, mieć siedemnaście lat i już zostać spisanym na straty? Czy przekleństwo można cofnąć?
Gittan położyła swoje rzeczy w pustym pokoju i aktualnie znajdowała się w salonie, więc na pewno nie mogła mieć pokoju z Maliką. Gdy tylko zobaczyła pozostawiony liścik, pierwsze o czym pomyślała: nie mogę z nią dzielić kajuty. Co wydawało się absurdalnie logicznie. Zarówno jednorożce jak i cała organizacja była tajna, a one powinny zgrywać nieznajome. Leżąc w salonie na kanapie, usłyszała trzaśnięcie drzwiami. Wychyliła głowę zza oparcia, jęcząc od razu na powitanie. Malika, świetnie. Wywróciła oczami, zastanawiając się, co ta dziewczyna ma w głowie. Wstała z kanapy, poprawiając swoją bluzkę.
- Maliko, poznałyśmy się, nie musisz mi się przedstawiać - stwierdziła oschle, przypominając sobie sytuację z wrzeszczącej chaty. Uśmiechnęła się przesłodko, przekręcając głowę.
- Hm, jeb się na ryj i trzymaj język za zębami, bo gdyby ktoś wszedł teraz do łódki, pomyślałby, że ściągasz hinduskie prostytutki prosto do Wielkiej Brytanii, chcąc zadowolić wszystkich lordów. Proponuje zostać na neutralnych stosunkach i wciąż udawać, że ze sobą nie rozmawiajmy, wiesz, nie chcę być zamieszana w przemyt. - odpowiedziała, przekręcając głowę na bok jak piesek w mugolskich autach. Nie wiedziała, dlaczego ta dziewczyna postanowiła przypomnieć jej swoje imię ani dlaczego jest taką ryzykantką. Przystępując do tej organizacji, przyrzekła lojalność. Nawet jeśli tylko one się tu znajdują, nie były pewne, że pod drzwiami ich ktoś nie podsłuchuje. Na szczęście Malika się na tyle zreflektowała, że za chwilę Gittan jej nie widziała i mogła wrócić do leżenia na kanapie. Te wakacje to był jakiś kiepski żart. Kogo przydzielili jej jeszcze do pokoju? Anastazję?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Seattle / Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 103
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8744-ruby-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8757-rubinowe#247223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8758-jedno-wielkie-cos-czyli-sowa-ruby#247227
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8759-ruby-stone#247235




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Sro 2 Lip - 21:51

Ruby spokojnie trafiła sobie do ich łodzi. Podróż była całkiem ciekawa, później ten "podarunek" ona wylosowała te swoje wspaniałe spodnie. Potem szybko popędziła do pierwszego lepszego sklepu po Choli, jeszcze z tą walizką i szukała. Może też brnęła za tłumem, albo pojedynczymi uczniami, którzy woleli najpierw pójść się rozpakować. Tak znalazła się na łodzi. Bardzo się jej spodobała. Nie mogła uwierzyć, że będzie w niej przebywać w wakacje. W ogóle, nie mogła uwierzyć że jest w Indiach! Cóż, ale nie było czasu na podziwianie, była umówiona z siostrą, a przecież chciała się jeszcze stosownie ubrać i spróbować zrobić kłosa. Oczywiście jej nie wyjdzie, przecież na swoich włosach nigdy nic nie umiała zrobić, dlatego zawsze ma taki nieład. Choć przyznam, że całkiem jej w tym ładnie. Weszła jak burza do pomieszczenia, a tam stały dwie dziewczyny. Właściwie to jedna z nich siedziała na kanapie, a była to Gittan. A druga pędziła w korytarzu, krzycząc coś o łazience.
-Gittan, skarbie! -Powiedziała z radością w głosie. Zostawiła torbę na podłodze i podeszła do przyjaciółki. Po tym przytuliła ją mocno. -Nie mów, że trafiła się nam jakaś pięknisia. -Dziewczyna wywróciła oczami. Wzięła głęboki wdech i wydech.
-Gdzie śpisz? Nie chce trafić na kogoś innego.


Ostatnio zmieniony przez Ruby Stone dnia Czw 3 Lip - 20:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Sro 2 Lip - 22:57

Gittan pofatygowała się do swojego pokoju po książkę w języku Starożytnych Run, którą kupiła na pewno na jakimś pchlim targu w Meksyku. Pewnie nie docenili jej. Mało kto w ogóle interesuje się "dziwnymi znaczkami", które mogą opowiadać o przeróżnych rytuałach. Tej jeszcze nie zaczęła, ale łudziła się, że pozna dzięki niej historię Salem. Po raz kolejny rozłożyła się na kanapie, wpatrując się intensywnie w okładkę. Gittan nie należała do cierpliwych ludzi. Chciałaby poznać z kim będzie mieszkać, poza Maliką. Te wakacje były tak cudowne pod każdym względem, nie mogła pozwolić, aby Indie okazały się wielkim niewypałem.
Kolejne trzaśnięcie drzwiami sprawiło, że Gittan nawet nie ruszyła się miejsca. Pomyślała o Malice wychodzącej z łazienki i nawet zamknęła na chwile oczy. Zaczęła rozmyślać o swoich wakacyjnych przeżyciach, obejmując książkę rękami. Może czas pójść się zdrzemnąć? Usłyszała znajomy głos i poderwała się na równe nogi.
- Ruby Stone! - krzyknęła, wpadając przyjaciółce w ramiona. Kręciła się z nią przez kilka chwil, a następnie odeszła o kilka kroków, krytycznie na nią spojrzała i jakby nigdy nic chwyciła jej włosy, zaplatając niedbałego warkocza.
- Malika? Trochę nieogarnięta, zajęła łazienkę - odpowiedziała, wzruszając ramionami. Nie chciała opowiadać Stone, czy się znają i w ogóle co je łączy. To było nieistotne i przede wszystkim tajne. Gittan pociągnęła Ruby za rękę do salonu, nie przejmując się jej bagażami. Kiedyś je zaciągną do pokoju, tego mogą sobie spokojnie porozmawiać!
- Potem ogarniemy spanie, jak wakacje, opowiadaj mi wszystko - rzekła podekscytowana, stojąc przy małym aneksie kuchennym. Zaczęła szperać po półkach, szukając czegoś do picia albo do jedzenia. Znalazła dziwne krakersy, które podała przyjaciółce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Czw 3 Lip - 1:13

Rasheed był w dość kiepskim humorze, gdy już kroczył z niezadowoleniem w stronę łodzi, na której przyjdzie spędzić mu wyjazd wakacyjny. Nie ogarniał tego, co w ogóle nim kierowało, że postanowił zapisać się na coś tak idiotycznego. Może skrycie liczył na to, że będzie to miejsce, w którym nie był, a które przypadło mu do gustu? Tym razem były to niestety Indie, a tego Sharker nie mógł zdzierżyć. Nie wpasowywał się zupełnie w założenia ich kultury i po prostu wiedział, że jeśli będzie popuszczał wodzę swojej fantazji, to zapewne śmiertelnie wszystkich obrazi i Hampson będzie go zeskrobywał z pala, na który go nabiją. Poza tym nie kminił też swojej motywacji, w która zaczynała się i kończyła na tym, że chce trochę czasu spędzić ze znajomymi. Ten plan miał kilka wad, a już przede wszystkim taką, że po morderczych wakacjach z matulą, jakie spędził w Szwecji, był naprawdę źle nastawiony do swoich kolegów i koleżanek. Spędzał z nimi w sumie jakieś dziesięć miesięcy w roku , a teraz dodatkowo zaklepał sobie jedenastkę. Był masochistą? Możliwe, wszak nie od wczoraj wiadomo, że on lubił wszystko sobie utrudniać. Ledwie nauczył się oklumencji, a już wyciągał łapy po legilimencję. No i na co mu to było? Może był ciekaw tego, co Gittan przed nim ukrywała? To była całkiem prawdopodobna motywacja. Teraz jednak taszczył swoje walizy, których było całkiem sporo, wielce niezadowolony z tego, że nie ma przy sobie służby, która zrobiłaby to za niego. W ogóle te polowe warunki! Łódki go nie przekonywały. Mimo wszystko dotarł na miejsce jakoś niedługo po dziewczynach, bo ledwie otworzył drzwi, kolanem chyba, bo dłonie miał zajęte, a te mościły się gdzieś niedaleko, co wywnioskował po tym, że do jego uszu dobiegł głos Svensson. Nie odzywał się jednak, ze swojego wejścia robiąc tak tajniacką sprawę, że niemalże natychmiast zajął sobie jakiś pokoik, gdzie już były rozwalone jakieś rzeczy. Nie wnikał czyje to, postanawiając zdać się na los, a ten wskazał mu Gittan, czego zapewne miał niedługo się dowiedzieć. Po porzuceniu swoich waliz, skierował się na górne piętro, aby zobaczyć kto przypadł mu w udziale i w ogóle dopytać się, z kim będzie musiał żyć tyle czasu.
- Siemasz, mała - zawołał do niej na powitanie i wleciał do kuchni, aby musnąć ją delikatnie po ramieniu, jednocześnie spoglądając w stronę Ruby, której twarz kojarzył, ale chyba niespecjalnie ją ogarniał.
- Sharker, jestem panem tej łodzi - ot sobie zażartował, cofając ręce od Skandynawki, aby oprzeć się biodrem o szafkę z jedzeniem.
- Kto jeszcze z nami mieszka?

//Umieram, badziewne, ale jest. Następne będą lepsze, postaram się :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Pią 4 Lip - 23:11

Nie jest pewna, czy towarzystwo Svensson i Ruby pozytywnie wpłyną na humor Rasheeda. Ciemnowłosa stała oparta o blat wpatrywała się w przyjaciółkę, ale nie doczekała się odpowiedzi, bo wparował Sharker. Słowo "cześć" utkwiło w gardle razem z "javla", "dupek", "to nie miało być tak". W efekcie Gittan zerknęła na swoje końcówki włosów, zastanawiając się, czy może być jeszcze bardziej niezręcznie. Nie potrafiła zdefiniować ich znajomości. Nie mogli nazwać się przyjaciółmi. Obydwoje pewnie kłamali jak najęci, a w dodatku nigdy nie rozmawiali na tyle poważnie, aby poznać najbardziej mroczne sekrety. Znała bardzo praktyczne fakty, gdzie lubi być całowany i co je na śniadania. Na pewno zdążyła zauważyć jego ulubiony kolor, bo notorycznie zaczęła go unikać. Nie chciała, aby pomyślał, że jej jakoś zależy i uzależniła się od niego. Trudno się bez niego spało chociaż jedną noc, a co dopiero kilka w Indiach. Wówczas stanął w kuchni, a Gittan nie wierzyła własnym oczom. Na początku go zignorowała, bo tak, bo nie wiedziała, czy ma się na niego rzucić ze szczęścia czy udusić z rozpaczy.
- Ruby, wakacje, halo? - machnęła ręką przed nosem przyjaciółki, wygrzebując jakieś ciastka z szafki. Zobaczyła na nich czekoladę i momentalnie odłożyła na blat - Byłam w Argentynie na Mistrzostwach Świata w Quidditchu! - zakomunikowała, chociaż chyba każde z nich wiedziało do kogo była ta wiadomość. Tak, Svensson obejrzała każdy mecz, studiowała, kto gdzie gra, tylko po to, aby powiedzieć o tym Rasheedowi.
- Mieli takie brudne miotły - burknęła pod nosem, zalewając herbatę wrzątkiem. - Na razie wiadomo, że Malika, reszty nie znam, powinni się niedługo pojawić - Zerknęła na Rasheeda i nawet nie pytając się go o zdanie, wyjęła kolejny kubek, wysypała ususzone liście i zalała wodą. Kiedy tylko poczuła jego dotyk na ręku, opuściła naczynie prosto na podłogę.
- Jävla... - warknęła po szwedzku, podając mu swoją herbatę. Automatycznie klęknęła i zaczęła zbierać kawałki porcelany. Ukuła się ostrym kantem w palec, co również skomentowała siarczystym przekleństwem. Krew zaczęła się zbierać na skórze, a Gittan miała pełne ręce potłuczonych kawałków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Sob 5 Lip - 1:56

Cały jego zły humor wyparował, gdy tylko przyszło mu zobaczyć Gittan. Nawet nie wiedział kiedy, ale zdążył się już do niej przyzwyczaić i przywiązać, ale niestety traktował to trochę na zasadzie takiego… pieska salonowego. Nie był nigdy emocjonalnie stały, dlatego nie mógł poczuć do niej czegokolwiek więcej poza zalążkiem sympatii, pociągu fizycznego i zwyczajnej chęci zabawienia się jej kosztem. Była w tym momencie jednym z interesujących go ludzi, dlatego nie mogła liczyć na to, że szybko się zniechęci i z pewnością będzie ją prześladował. Nie miał jednak wrażenia, że jej to w jakikolwiek sposób przeszkadza, a przynajmniej się nie skarżyła. Zaprosił ją do siebie w wakacje, ale nie chciał trzymać jej w domu, pozwalając łaskawie setkom galeonów na płynięcie nieprzerwanym strumieniem. Chciał zapewniać jej rozrywkę, bo sprawiało mu to jakąś przyjemność, gdy zaskakiwał ją czymś nowym. Gittan co prawda nie spędziła z nim aż tak wiele czasu, wszak miała te swoje dzikie wyprawy, ale to i tak wystarczyło. Może będą jeszcze mieli okazję powtórzyć takie spotkanie?
Teraz spoglądał na nią z mieszaniną irytacji i rozbawienia, zupełnie ignorując jej koleżankę, która chyba się zawiesiła i potrzebowała „restartu”. Słuchał jej słów, zagarniając przy okazji ciastka, które odłożyła, widząc, że jest na nich czekolada i rozpakował, okrutnie przy tym szeleszcząc opanowaniem, a potem chrupiąc wesoło, co musiało być nad wyraz denerwujące, ale kto by się tym przejmował. Zaraz jednak je odłożył, postanawiając najwyraźniej zostawić trochę na później, bo przecież nie będzie się z motłochem dzielił!
- Założę się, że niejednemu byś tę miotłę wyczyściła. Własnoręcznie. Pomyślałby kto, że powinnaś nam raczej powiedzieć jak grali zawodnicy. - w tych słowach było tyle podtekstu, że gdyby tylko Gittan je rozszyfrowała, miałaby idealny powód aby spłonąć rumieńcem. Był okrutny i okropny, bo widząc jak zareagowała, jedynie cicho zachichotał.
- Zostaw to, sieroto. - mruknął jej na ucho, odstawiając kubek na blat i pochylając się nad jej rękami, pukając w nadgarstek swoją dłonią, aby rzuciła te odłamki na podłogę. - Niemądra kobieto, od czego masz różdżkę?
Wyciągnął swój przekaźnik mocy i machnąwszy nim kilka razy, oczyścił jej ręce z krwi i szkła, bandażując szybko, a potem scalając nieszczęsną porcelanę jednym i szybkim reparo.
- Chodź, bo jeszcze zrobisz sobie krzywdę. - stwierdził stanowczo i nie dając jej nawet szansy na zaprotestowanie, pociągnął ją bezpardonowo za ramię, olewając fakt, że tak zostawiają Ruby z zamiarem zaciągnięcia jej do pokoju, po drodze jeszcze ją uświadamiając.
- Mam coś dla Ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Sob 5 Lip - 12:07

To świetnie, że gdy spotkali się w Indiach, nie pomyśleli o sobie: znowu on(a). Nie liczyło się traktowanie aż tak jak to opisywałaś. Gittan patrzyła na to w ten sposób, że cudownie się przy nim czuła. Nie było zmartwień, bo liczyły się tylko gry słowne, zadania i nieco pikanterii. Nie pomyślałaby, że Rasheed pragnie ją wykorzystać. Obydwoje właśnie to robili. Ani jedno ani drugie nie wpadnie sobie w ramiona, uciekając do słów przepełnionych uczuciami. "Zrób mi dobrze" było chyba tego kwintesencją. I kto by pomyślał, że w grę poszła tylko czekolada! Nie jestem pewna, czy Gittan zgodziłaby się na coś w rodzaju sponsoringu. Na pewno wydawała prawie wszystkie swoje oszczędności, co chwilę pisząc do rodziców listy, że w Londynie załapała się na przedstawienia magiczne, ale potrzebuje pieniędzy na przesłuchania... Svensson kiedyś zaplącze się w tych kłamstwach. Jednak czy nie jest to twórcza prawda? Przed Rasheedem albo i nawet z nim tworzyła też ciekawe przedstawienia...
Przed niezdarnym wypuszczeniem kubka pogardliwe patrzyła, jak chłopak bierze ciastka, wybiera sobie jedno z nich, a następnie rzuca opakowaniem o blat. Momentalnie je chwyciła, kierując w stronę Ruby, licząc, że czekolada ją obudzi, ale chyba niespecjalnie lubiła Sharkera. Jakby zareagowała jakby opowiedziała co się działo ledwie tydzień temu, a może i nawet miesiąc? Ruby złapałaby się za głowę, nazywając Gittan beznadziejnie głupią. A wszystko zaczęło się od pieprzonej miotły. I znów, cała czerwona i wściekła spojrzała na niego. Miała ochotę przywalić mu kilka razy tymi ciastkami, a potem może głową o blat z dwa razy i byłoby idealnie! Przygryzła wargę z tego zmieszania, nie wiedząc, co ma mu odpowiedzieć. Czy powinna się zdradzić, że przed każdym meczem polerowała mu miotłę, aby był szybszy i zwinniejszy? Nie negowała jego umiejętności, bo te były oczywiste, ale te sukcesy były bardziej złożone niż sama zajebistość Rasheeda.
- Jestem pewna, że nie spałeś całą noc, słuchając na żywo relacji z mistrzostw świata. Obawiam się, że jakbym miała zając się Nimbus 2013, to by nie wróciła ona do właściciela. - odpowiedziała, siląc się na spokojny ton. Chciała mu powiedzieć o tym, jak zajmuje się jego miotłą, ile środków czystości, mugolskich środków czystości, posiada, aby ta miotła zwłaszcza przed meczami, nie tylko treningami, wyglądała jak należy. Wszystko potem potoczyło się na tyle szybko, że klękająca przed nim Gittan, zbierająca porcelanę, mogła wyglądać dwuznacznie. Chciała zanieść wszystkie pozbierane kawałki do kosza, ale przypomniała sobie, że nie ma pojęcia gdzie on się znajduje. I wtedy szept, demon, diabeł, szeptał prosto do ucha, a ona od zwykłego dotknięcia nadgarstków wypuściła całe kawałki naczynia na podłogę. Ponownie.
- Zostaw, przecież ja sama... - mruknęła, chcąc znów uklęknąć i zbierać okruchy od nowa, ale zaraz zniknęły, co Gittan skomentowała głośnym, niezadowolonym jękiem. Położyła dłonie na biodrach, a za chwilkę uniosła jedną z nich, aby wyssać krew z czubka palca. Idealna z niej magiczna pani domu.
- Jaką krzywdę, nic sobie nie zrobiłam - rzuciła, trzymając wciąż opuszek palca między wargami. Nie zdążyła zauważyć, kiedy znów ją chwycił i jak szmacianą lalkę ciągnął do jednego z pokoi. Zerknęła na rzeczy Rasheeda, a potem na swoje i zszokowana spojrzała na niego.
- To twoje rzeczy? - spytała, świetnie, mają razem pokój. Czy ktoś zainwestował w ściany wyciszające? - Co masz dla mnie? - dodała po chwili, bo nie wierzyła w to, co się dzieje. Prezenty, ten sam pokój, na stu kransoludów, świat zwariował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Nie 6 Lip - 8:47

To jakiś żart prawda? - Taka oto była jego pierwsza reakcja, kiedy to dowiedział się czym ma niby jechać na wakacje. Jak taki zwyczajny mugol. To musi być jakiś słaby, durny dowcip prawda? Jeszcze się dobrze nie zaczęły te wakacje a już miał ich dosyć. Podróż jaką miał odbyć miała być jego najgorszą. Podróż do Indii w puszce wypchanej ludźmi, przeróżnymi zapachami wiszącymi w powietrzu, tak intensywnymi, że można było je ciąć dłonią. Dłonią którą zresztą nie dało się poruszyć w tym tłoku, by choć na chwilę wykroić sobie kawałek świeżego powietrza, od którego nie czuło się mdłości i śniadania pochodzącego pod samo gardło. Zresztą nawet jakby wypuścił to co tam skrywał, to pewnie zgubiło by się to między innymi woniami. Intensywnymi ziołami i przyprawami, które choć posiadały ostry zapach, to był to najprzyjemniejszy z wszystkich, zdecydowanie przyjemniejszy niż zapach potu, czy setki wyziewów pasażerów tego pociągu. Całą drogę pilnując jedynie swojego portfela i przeklinając ten transport i dyrektora szkoły wszystkimi najgorszymi słowami jakie mu tylko przyszły na myśl. Nie miał nawet pojęcia ile razy zemdlał z braku świeżego powietrza, ale za pewnym razem gdyby nie jakiś miły nieznajomy to wyląrowałby pod kołami tej maszyny śmierci. Kiedy udało mu się odzyskać jako tako przytomność, dowiedział się że musi wsiąść coś z garderoby. Wpierw nie miał zamiaru jako że dopiero dochodził do stanu w którym był w stanie łączyć fakty. Tłum miał widocznie to gdzieś bo tak go te bachory zepchnęły i poobijały, że bez szybkiej interwencji różdżki przez tydzień nie będzie mógł zdjąć koszulki by nie chwalić się swoim nowym zdobieniem ciała. Jeszcze będą mówić, że się z kimś w Indiach pobił, że ktoś go napadł, że pewnie sam kogoś sprowokował bo ktoś od zawsze wiedział o ukrytych skłonnościach Brandona do masochizmu. Jak zwykle to wszystko były by jedyne głupie plotki znudzonych bab, jednak rozeszły by się tak szybko i każdy by dodał do tej bajeczki coś od siebie, że do nauczycieli doszła by wersja o tym, że napadło go dziesięciu hindusów jeżdżących na świętych słoniach, za to że zbeszcześcił ich świątynię i korzystając z tego, że nikt nie patrzy odcedził kartofelki na wrota świątyni, a przecież oni zawsze patrzą! Nawet jeśli ci się wydaje, że tak nie jest. Zapewnie dodali by, że ponoć śmiał się przy tym jak psychol. Oczywiście to jeszcze nie koniec tej bajki! No bo jak to tak bez oryginalnego zakończenia?!
Które tym razem wygląda tak: Brandon jak to on nie mógł się nie bronić i za pomocą zaklęcia niewybaczalnego pozabijał tych dobrych ludzi, a słonie jeszcze torturował crucio. Bo przecież wszyscy wiedzą, że ten facet nie posiada czegoś takiego jak serce, czy jakiekolwiek uczucia. Dodawano by inne również wymyślone historie, choćby o tym, że kiedy przechodził obok uczniów którzy obdzierali kogoś najwspanialszego kiciusia na świecie ze skóry ten przeszedł obok nie wzruszony jego wydzieraniem się. Ohh jaką bestią i potworem trzeba być! By zrobić coś takiego! - W tym przypadku jednak zawarte było by ziarno prawdy. Zapewnie by tak na to zareagował, ale to nie znaczy, że tak było. Wracając jednak do poprzedniej historii i jej zakończenia. To skończyło by się na tym, że jest poszukiwanym największym zbrodniarzem w Indiach.
Tak więc zdecydowanie będzie musiał kogoś poprosić by mu pomógł pozbyć się tych silników, bo on oczywiście nie zna się na tej magii w ogóle. No chyba, że ktoś udostępni mu pracownię alchemiczną i odpowiednie składniki to sam sobie poradzi.
Poobijany wyszedł z grupy z białą kurtą do której będzie musiał dokupić co najwyżej jakieś spodnie. Z chęcią mordu przemierzał miasto pełne kolejnych intensywnych zapachów, które mimo wszystko wydawały się nie istnieć w porównaniu do tego co było w pociągu. A gdyby tak jakieś zaklęcie które nie dopuszcza do niego żadnych zapachów tylko świeży tlen? Ahhhhh no tak, kolejny debilny wymysł dyrektora. Najlepiej wrzucić maga i mugola do jednego wora i wymieszać obserwując co się stanie.
- Jebie cię i twoje towary - odpowiadał kilka razy do kilku kupców, którzy byli aż za bardzo nachalni spluwając przy tym bardzo siarczyście. Może ich urazić? Serio miał to w dupie. Oni obrazili jego godność co najmniej z kilka razy i jeśli jeszcze raz ktoś mu będzie się starał wejść na głowę obrzucając go swoim towarem to obiecuję, że tym razem nie skończy się tylko na obelgach i splunięciu, a na tak zamaszystym i pełnym nienawiści sierpowym, że faceta będą zbierać dwa dni. Widocznie zaczął świecić tak złą energią, że już nikt nie zawracał jego arystokratycznego tyłka. Wręcz musiał emanować jakąś radioaktywną energią, bo schodzono mu z drogi. Był to chyba najprzyjemniejszy moment jak narazie w tej wycieczce. Więc spokojnie dotarł do miejsca gdzie miał stać ich hotel. Widząc go/je roześmiał się głośno. Jakoś inaczej sobie wyobraził to, że stoją. Ale tak to jest jak się zbiera informacje od niepewnych osób. No ale nie przeszkadzało mu to za bardzo i tak nie będą go tam raczej widywać. Bo on traktuje hotel jako miejsce na krótki przystanek. Tak i teraz nie miał zamiaru się tam zatrzymać na długo. Odszukał swoją łajbę, mając nadzieję, że chociaż przy ich wyborze dyrektor się wysilił. Tutaj jednak nie miał mu nic do zarzucenia. No może jednak oprócz tych małych łóżek, q może istnieje szansa, że będzie sam w pokoju? Wtedy nie będzie musiał się o to martwić i połączy dwa łóżka. Miał zamiar zobaczyć wszystkie pomieszczenia, ale dostrzegł swoją siostrę z którą przyszedł się przywitać i znów wyściskać.
- No proszę jaka niespodzianka! - Powiedział do dziewczyny po raz drugi miło zaskoczony. Może istnieje szansa na to, że jednak przeżyje te wakacje mając u boku tą dziewczynę? Słyszał jeszcze inne głosy lub odgłosy za ściany, ale na razie nie był w stanie rozpoznać do kogo należą i co najwyżej później się z nimi przywita. Teraz wpadł jednak tylko się przebrać i znów wychodzi na miasto i aby było jasne nie zamierza wrócić na noc. Nie po to tutaj przyjechał i przetrwał te tortury by teraz przesiadywać w tym pomieszczeniu, albo co gorsze spać. W dodatku spać na tych małych łóżkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Nie 6 Lip - 14:04

No cóż, on miał co do tej całej sprawy dość dziwne podejście. Z jednej strony zupełnie się nie przejmował taką możliwością, że Gittan może czuć się przez niego wykorzystana, a gdzieś z drugiej strony zapewne coś takiego sprawiłoby mu swego rodzaju satysfakcję. Być może właśnie dlatego niespecjalnie się nad tym zastanawiał, stawiając na to, aby działo się to co dzieje, wszak jeśli będzie jej źle to sama spróbuje przed nim uciec, prawda? Szkoda, że to wcale nie musi być tak proste, jakby można było sądzić.
Teraz jednak nad tym nie rozważał, skupiając się na obecnej sytuacji i na aktualnym jej przebiegu. Wykrzywił wargi w drwiący uśmiech, słysząc o jakiej miotle wspomniała. Cóż za zabawny zbieg okoliczności.
- O tym możemy się przekonać - odparował krótko, a potem uśmiechnął się lekko, już bez złośliwego grymasu na twarzy. - Pewnie, coś Ty myślała.
Przyznał się krótko, niespecjalnie mając ochotę na zagłębianie się w temacie mistrzostw, gdy już przychodziło do jego spojrzenia na nie. Może miał w związku z tym jakieś niekoniecznie dobre skojarzenia? Potem już mieliśmy do czynienia z jakże radosną sceną, w której to Gittan udowodniła, że zdecydowanie albo boi się być dotykana (może ktoś się do niej dobrał w tym Meksyku?), albo po prostu ma dziurawe ręce (bardzo prawdopodobna wersja!). Widząc jej reakcję na jego szept, jedynie zaczął cicho się śmiać, nie mogąc się powstrzymać. Może powinien jej tak robić częściej? Wiecie, słodkie szeptanie do uszka w najmniej spodziewanym momencie.
- Popłynęła krew, a Ty sądzisz, że to nic? - zapytał ją i westchnął ciężko, ostatkami cierpliwości powstrzymując się przed przewróceniem oczami. Kobiety! Czy on kiedyś zrozumie jak one działają? Z jednej strony większość z nich boi się odrobiny błota, a teraz tutaj ta stwierdza, że trochę krwi to nic. Westchnął jedynie ciężko i wyprowadzając ją z kuchni, ucieszył się, że wreszcie będzie mógł pozbyć się nadprogramowej miotły, a być może przy okazji sprawi komuś radość. Dobra, to drugie wcale nie działało w kontekście „kogokolwiek”, a raczej chodziło o samą Gittan. Czyżby Sharker posiadał jednak jakieś szlachetne pobudki?
- Taaak - odpowiedział na pytanie o rzeczy i przesunął nogą jedną z nich w taki sposób, aby przewróciła się na podłogę. Była mniejsza niż reszta i taka dość… podłużna jak na taką, w którą pakuje się ubrania. Potem się pochylił i wyciągnął zawiniątko zrobione z brązowego papieru pakowego, w którym wciąż spoczywał Nimbus 2013, który wygrał podczas zawodów w Dniu Quidditcha. Nie potrzebował go, co zresztą było widać po tym, że wciąż tkwił w papierze i był wręcz nowiuteńki. Rozwinął go w końcu tylko raz, żeby zobaczyć cóż to takiego, ale nie miał potrzeby aby używać. Miał wszak swoją ukochaną Błyskawicę i nie przewidywał w najbliższym czasie zmiany miotły. Wcisnął zapakowaną miotłę w ręce Svensson i uśmiechnął się nieco złośliwie.
- Spóźniony prezent na urodziny, lub przedwczesny na święta, myśl o tym jak chcesz. Może teraz wreszcie nauczysz się porządnie trzymać kij między nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Nie 6 Lip - 20:27

Jak widać zarówno dla Rasheeda jak i dla Gittan liczyła się chwila. Nie oczekiwała od niego wylewu uczuć, wysypu kwiatów. Istotne były wspomnienia. Im lepsze, tym bardziej się do niego przywiązywała. Jeszcze niedawno gardziła mężczyznami, a teraz dzieliła pokój z Rasheedem i była ciekawa, co jeszcze obiecującego może się stać w Indiach. Przy nim była w zupełnie inny sposób bezpośrednia. Ciekawił ją. Kiedy miała już wrażenie, że go rozumie, odwalał coś, a ona gubiła rytm. Pewnego dnia może i będzie chciała uciec od Sharkera, nie zostawiając ani jednego słowa wytłumaczenia. Spojrzała na niego, lekko mrużąc oczy.
- O czym na stu kransoludów chcesz się przekonywać, obydwoje wiemy jak było, Sharker – nie pomyślała, że może mu chodzić o coś zupełnie innego. Doskonale widziała go oczami wyobraźni jak siedzi na łóżku, słuchając magicznego radia. Być może się wściekał, pił whisky, wino albo kremowe piwo i nie mógł się wyczekać finałów. Gittan gdyby nie zabrałaby ją Freya, pewnie zrobiłaby tylko przegląd nowych mioteł, akcesoriów. Nigdy nie czuła się wielką fanką Quidditcha, ale teraz nabrała werwy. Chciała się nauczyć latać na miotle, chociaż pewnie gra w hogwarciej drużynie była jakimś niedoścignionym marzeniem. Mogłaby być taka jak oni. Jednak nie była w stanie zdradzić run.
Svensson bała się jego dotyku przy Ruby, co było niesamowicie logiczne. Kto po tak intensywnym tygodniu, nie rzuciłby się na Sharkera? Teraz, stojąc razem z nim w pokoju z zamkniętymi drzwiami, naprawdę zastanawiała się, czy ściany zostały wyciszone i czy w ogóle wypada jej zedrzeć ciuchy z Rasheeda. Działał na nią tak piorunująco, że trudno było opanowywać emocje przyjezdnej.  Stała przed nim, patrząc prosto w jego oczy, unosząc przez to nieznacznie głowę. Wysunęła palec z warg, patrząc, czy jeszcze krwawi.
- Przecież nie urwało mi ręki – spojrzała to na rzeczy Rasheeda, to na swoje – Razem mamy, my mamy pokój, mamy pokój razem? – spytała, gubiąc się w angielskiej składni, więc prędko przeszła na szwedzki. Osoby w kajutach obok nie mogły więc rozumieć już ich rozmowy, a Svensson czuła się bardziej komfortowo. Nawet jeśli policzki płonęły żywym ogniem. Nie patrzyła nawet, co wyprawia Sharker, co kopie i dlaczego sięga po swoje rzeczy. Nie mogła uwierzyć, że jest z nim w Indiach, w jednym pokoju i wciąż nie znała odpowiedzi na pytanie, jak bardzo wkurzy się jej przyjaciółka, gdy cały pobyt tu, spędzi z nim w pokoju na spędzaniu „wyjątkowych chwil”. Albo na plaży, obiecał jej seks na plaży. Znów przesunęła spojrzeniem na Rasheeda, zastanawiajac się jak bardzo źle musi wyglądać. Pewnie gdyby nie kontrolowała swoich odruchów, miałaby szczękę przy podłodze. Zobaczyła koniuszek miotły i zrobiło się jej autentycznie słabo. Czy to był jakiś sen? Może zasnęła w pociągu, a Freya właśnie teraz powinna nią szarpnąć? Nie powiedziała na początku nic. Najdelikatniej na świecie zakręciła się z pakunek wokół własnej osi, podreptała do swojego łóżka, aby położyć miotłę na miękkim materacu. Rozpakowywała papier wolno, precyzyjnie, aby niczego nie porwać i nie zepsuć. A potem pewnie miała zawał. Nimbus 2013. Brakowało go w kolekcji, chciała go kupić, gdy dostała drugi raz stypendium, ale Sharker, ten Sharker dał jej miotłę? Odwróciła się do niego i w ułamku sekundy wskoczyła na jego biodra, otulając je nogami. Tuliła go do siebie tak mocno jak tylko potrafi tak krucha istotka.
- Kij zamiast ciebie? – szepnęła nieco podwyższonym głosem. Ależ się cieszyła! Zaczęła go całować po policzku, uchu i szyi. Chyba miała problem z wymówieniem słowa: dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn, ulica Tojadowa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8453-brandzio
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Pon 7 Lip - 0:27

- Rubinek, ale ja w sumie tylko tak na chwilę wpadłem, bo doszły mnie słuchy, że jacyś wariaci organizują imprezę na rozpoczęcie wakacji na łodzi, nie można więc nie skorzystać z okazji i zobaczyć co z tego wyjdzie idziesz też? - dodał zaraz po swoich poprzednich słowach i czekając na reakcję przyjaciółki skierował się do swojego pokoju gdzie mógł ubrać się w normalne ubrania, a nie tą dziwną szatę. A co! To przecież zamknięta impreza a o stroju nic nie wspominano, więc widocznie był dowolny. Zamknął się w pokoju więc na chwilę gdzie się przegrał cały z góry do dołu. Na nogi ubierając wygodne sandałki i swoje okulary, bez których się nigdzie nie ruszał. Otworzył jedną z walizek gdzie to była drewniana skrzyneczka na mały srebrny kluczyk, kluczyk wyciągnął z kieszeni i włożył go w dziurkę i przekręcił z głuchych trzaskiem. Przez chwilę słychać było jak kilka mechanizmów się przesuwa. Kolejne zaklęcie zwiększające do normalnych rozmiarów przez co na łóżku pokazała się nie skrzyneczka, a skrzynia która przypominała te które to tak piraci kochają zakopywać. Z niej wyciągnął dwie butelki z nieco mętnym płynem. Te za pomocą zaklęcia były o wiele pojemniejsze niż mogło się to wydawać. Było to Brandonowe piwo własnej roboty, efekt końcowy kilku miesięcznej pracy, pielęgnacji, jego małe dzieci w sztukach pięciu. Jak to się natrudził by je wszystkie zmajstrować. Przyjrzał się butelce i delikatnie ją pogładził, jego maleńki skarb. Schował do dwóch kieszeni spodni, zamknął wszystko starannie, zmniejszył swoją skrzynię skarbów, zamknął kluczykiem, który wylądował w kieszonce spodni, znów włożył do walizki i łapiąc za różdżkę wybył z pokoju, a następnie z łodzi. Czekając (lub też nie) na swoją przyjaciółkę.
ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Pon 7 Lip - 2:09

No cóż, oto i cały Sharker. Ciężko było powiedzieć co i kiedy mu odpierdzieli, dlatego swoista mieszanka emocji i niespodzianek wiecznie była do niego przypięta. Teraz akurat mogło być jeszcze zabawniej, bo miał zamiar zaskoczyć ją następną informacją, którą miał nadzieję, że przyjmie na zasadzie „o mój panie i władco”, a nie potraktuje tego jako jakiś żart. Teraz jedynie pokazał jej krótko język, nie chcąc ciągnąć dalej tego tematu, aby wreszcie mógł zaciągnąć ją do pokoju. Rzucenie na drzwi Muffliato nie stanowiło dla niego żadnej trudności. Powtórzył zaklęcie też na ścianach, aby mieć pewność, że dostąpią prywatności. Potem jeszcze krótkie Colloportus i byli wolni od intruzów. Zaklęcia bywają naprawdę przydatne!
- Okej, możemy rozmawiać bez obaw - powiedział, wyraźnie teraz dając Gittan do zrozumienia, że nie tylko ona martwiła się o możliwość podsłuchania, bo jakby nie patrzeć Rasheed był facetem i również się za nią stęsknił. To co zamierzali wyprawiać na tej łódce, niekoniecznie mogło być przeznaczone dla uszu reszty ludzi, mających nieprzyjemność mieszkania z nimi, dlatego wypadałoby o to zadbać, nieprawdaż?
Przyjął jej przejście na szwedzki z lekkim, aczkolwiek nieco drwiącym uśmiechem. On już od dawna nie miał takich problemów, ale skoro zamieszkał w tej okropnej Wielkiej Brytanii jeszcze przed Hogwartem to nie ma co się dziwić. Mimo wszystko porozmawianie trochę w ojczystym języku mogło być ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza, że nie robił tego specjalnie często. Nawet z matką częściej zdawało mu się rozmawiać po angielsku, niż szwedzku, smutne trochę, ale cóż. Ojciec, który pielęgnował w nim wiele rodzinnych tradycji już nie żył, a Sharker gdzieś w duchu trochę go już żałował. Przeszła mu złość, a jak to zwykle bywa, gdy już spada maska, okazało się, że uczucia były cieplejsze niż sądził. Nie zastanawiał się jednak nad tym długo, bo zaraz gmerał już w swojej walizie i wyciągał pakunek, z satysfakcją rejestrując rumieńce na twarzy dziewczyny. Dla niego to był tylko niewiele znaczący gest. Pieniędzy miał tyle, że nawet nie odczuje utraty zapasowej miotły, a jeśli ona miałaby się ucieszyć, bądź poczuć przez to wyjątkowa to czemu nie? Obserwował jej poczynania, w duchu rozbawiony jej delikatnością, a potem dzikim rzutem i atakiem na jego biodra, który przeprowadziła za pomocą nóg. Objął ją delikatnie w talii i pod pośladkami, aby ją podtrzymać i dać do zrozumienia, że nie musi miażdżyć mu miednicy.
- Mój kij też masz zawsze pod ręką - przypomniał jej gładko, absolutnie nie wymagając od niej używania tak trudnych słów. Nie potrzebował jej podziękowań, wszak wystarczyło mu spojrzenie na to jak zareagowała i objęcie jej. W pewnym momencie zatrzymał jej twarz, wymuszając na niej długi i intensywny pocałunek.
- Tęskniłem - przyznał się, ale zabrzmiało to nieco sarkastycznie, dlatego, że miał nieco zachrypnięty głos. Najpewniej od pożądania, które tak długo w sobie tłumił i po prostu usiadł na łóżku. Nie żeby miał problem z utrzymaniem jej, a po prostu chodziło o fakt, że wolałby siły zachować na coś innego i ewentualnie spożytkować je ciekawiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Pon 7 Lip - 9:30

Domyślam się, że nie każdy będzie chciał czytać tego posta, więc dla dobra psychiki innych go ukryję!

Spoiler:
 

[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Nie 20 Lip - 22:57

Och rany, to naprawdę było upierdliwe! No wyobraźcie sobie, nie dość, że zaszczycił już Moonlight swoją obecnością, to teraz jeszcze musiał przeglądać jakąś… ulotkę? Niespecjalnie mu się to widziało, ale bez dłuższego marudzenia (szkoda, że tylko na głos), zabrał się z nią na łódkę i zasiadł wygodnie w fotelu, aby popatrzeć co tutaj dla nich przygotowano. Nigdy by nie pomyślał, że tak okrutnie się wynudzi podczas czytania czegokolwiek, ale chyba właśnie zrozumiał, że uzdrawianie jest równie nudne co historia magii. Nie zazdrościł w tym momencie Gittan, która musiała się podobnych badziewi uczyć codziennie! No, cóż, on uważał, że chyba zrobiła to za karę, ale nieważne, jak sobie chce - tak niech robi. W każdym razie w ulotce nie znalazł niczego pożytecznego, dlatego był trochę zawiedziony, w końcu poświęcił na to swój cenny czas! Takie życie! Zabrał się do pisania listu do pielęgniarki, a kiedy już skończył się pocić przy myśleniu i go wysłał, poszedł w bliżej niezidentyfikowanym kierunku.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Szwecja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 783
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8353-gittan-svensson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8359-stworzmy-historie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8360-gittan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8361-gittan-svensson




Gracz






PisanieTemat: Re: Łódka 3   Pon 21 Lip - 16:47

Wróciła na łódkę i od razu poszła do pokoju, który dzieliła z Rasheedem. Na szczęście go nie było, więc rozłożyła się na łóżku, przeglądając ulotkę o truciznach. Czytała o niebezpiecznych zwierzętach, a gdy doszła do węży, zamknęła broszurę. Kto świadomie trzymałby w domu jadowitego gada? Były brzydkie, obślizgłe, jeszcze wiły się jak popierdolone. Może niektóre z nich miały ciekawe kolory, ale ludzie brali je do domu i nie przejmowali się ich jadowitymi kłami albo śliną jak to w przypadku kobry. Chodziło się do zoo je oglądać, ale nigdy nie pomyślało się o tym, co byłoby gdyby szyba po prostu przestała istnieć. To możliwe było bardzo absurdalne myślenie, lecz Gittan odpłynęła całkowicie. Nie chciała mieć nigdy w życiu wspólnego już więcej z uzdrawianiem. Wyjęła pergamin, na którym zaczęła pisać list, ale w połowie usnęła. Dokończy go rano!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Łódka 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Indie
 :: 
Zatoka Nandi
 :: 
Łodzie mieszkalne
-