IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Boisko Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Boisko Quidditcha   Sob Cze 12 2010, 14:16

First topic message reminder :


Boisko Quidditcha
Jest to duża powierzchnia o owalnym kształcie, rozmiarów około 55 na 152 metry. Po dwóch przeciwnych końcach, na polach bramkowych umieszczone są trzy tyczki, każda z obręczą na czubku, do których to wrzuca się kafla. Po środku znajduje się koło środkowe, skąd na początku meczu wypuszcza się piłki.
Odbywają się tu wszystkie rozgrywki Quidditcha między domami, a także treningi drużyn. Czasem uczniowie przychodzą sami, bądź większymi grupami by polatać sobie dla przyjemności.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pon Maj 20 2013, 17:05

2,5,3 Marceline za to całkiem odpowiadała ideaa zbijaka, bo trenując Qudditcha rzadko miała okazję współpracować z drużyną. Rola szukającego w gruncie rzeczy była odzwierciedleniem jej charakteru: odosobniona i tak jakby trochę na własną rękę. Nikt nie musiał na nią zwracać uwagi, a ona również nie poświęcała jej na latające wokół niej tłuczki i kafle. Choć nie jeden raz porządnie nimi oberwała! Nie było oczywiście też tak, że umiała grać tylko na jednej pozycji i koniec. Faktycznie, najlepsza była jako właśnie szukająca, ale już nieraz zastępowała kolegów na pozycji ścigającego czy pałkarza, bo na obrońcę to jednak rzeczywiście się nie nadawała. Może jakby potrenowała? Nie wiadomo. Wracając jednakże do wydarzeń dziejących się obecnie na boisku. Bardzo ucieszył ją fakt, że udało jej się zbić przeciwniczkę. Niezbyt zaskoczyło ją, że postanowiła właśnie na niej się odegrać. Miała szczęście, ponieważ ponownie bez trudu złapała lecącą w jej stronę piłkę. Uff, teraz tylko wybrać cel. Nie zastanawiała się długo, kiedy z całej siły cisnęła nią w ciemnowłosego chłopaka, Riley'a. Niestety, piłka wyślizgnęła się jej z rąk, więc przeciwnik bardzo łatwo mógł ją przechwycić. Ups.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Melbourne, Australia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 160
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5493-riley-salinger#159681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5497-ziomki-riley-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5498-rajlejowa-sowa#159715
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7192-riley-salinger#204396




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sro Maj 22 2013, 18:57

1, 1, 2. Tak! Kręcił się po boisku przez jakiś czas, wisząc w powietrzu w różnych miejscach, jak ognia unikając zbicia. Denerwował się, kiedy coś szło nie po jego myśli i radował, kiedy drużynie przeciwnej się nie udawało. Ucieszył się nawet, kiedy Teddra spadła z miotły - może i był chamem, ale to jest sport brutalny, takie są zasady. Skąd mógł wiedzieć, że podzieli jej los? Przecież właśnie dopiero teraz zdobył się na atak, a po kilku zwinnych manewrach udało mu się być w zasięgu piłki. Jednak nagle stało się coś dziwnego, a mianowicie piłka zaczęła go ni stąd, ni zowąd atakować. Riley obstawiał wiele możliwości, ale bardziej spodziewałby się ataku przeciwników, niźli przedmiotu gry. Zdezorientowany ostatkami sił walczył z wściekłą piłką, ale nie dane było mu utrzymać pozycję siedzącą na miotle. Już myślał, że spadnie, kiedy udało mu się przytwierdzić rękoma bardzo mocno do kija. A niech to! Nie miał pojęcia, co się dzieje. Wpierw nie chciał wypuścić piłki z rąk, jednakże był już naprawdę mocno zdziwiony i zdenerwowany, więc zaczął przed nią uciekać. W pewnym momencie zawisł w powietrzu, kątem oka spostrzegł nadlatujący przedmiot, zdążył zrobić ostatni grymas rozwścieczenia, a potem... Spadł, nie martwiąc się o obrażenia, ale o losy drużyny i swoją miotłę. A piłka poleciała w stronę Madison, niedobra! No cóż, może przynajmniej jakaś urocza hogwarcka dziewoja odwiedzi go, kiedy wyląduje w skrzydle szpitalnym. Może taka ruda gryfonka, która właśnie grała jako kapitan z Ognistymi Krabami...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Trois-Rivières
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1827
Dodatkowo : metamorfomagia, rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 707
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5525-madison-chloe-richelieu#160262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5529-pancake-karma-is-coming-after-you#160278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5528-madisonowa-sowa#160270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7198-madison-richelieu




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Czw Maj 23 2013, 15:37

5, 2, 6 - ale Riley miał 2 czyli rzucił za słabo, a Pandora odpadła, więc odjęłam jedno i padło na GPS
Trzeba przyznać, że gra toczyła się doprawdy dynamicznie! Dopiero gdy ten Arab dorzucił do składów dodatkowych ludzi z Hoga, super ogarnięta Madison zauważyła Dahlię i aż jej się głupio zrobiło, bo mogło to wyjść tak, jakby ją trochę zlała, a przecież nie taki był jej cel, więc posłała dziewczynie promienny uśmiech i jeszcze do niej pomachała, wykonując już te okrążenia dookoła boiska, mając nadzieję, że Slater rozumie taką sytuację. Richelieu podobał się pomysł z owym zbijakiem, uznała nawet, że budzi więcej adrenaliny niż przeciętny trening. No i miło było widzieć, jak ich przeciwnicy z niezadowolonymi minami opuszczają boisko, ha! Mads zmarszczyła brwi w konsternacji, widząc jak Marcelinka trafiła na celownik dwa razy pod rząd. Czyżby ci podli Australijczycy uwzięli się na jej przyjaciółkę? Tak być nie może! Oczywiście Delacroix poradziła sobie świetnie i wpierw zbiła Pandorę, a później piłka okazała się być złośliwa wobec Riley'a, do którego celowała w następnym rzucie. Richelieu trochę się nie spodziewała, że spadający chłopak jeszcze wyrzuci piłkę i to w dodatku w jej kierunku, jednak najwyraźniej Salingerowi z przypływu wrażeń zabrakło trochę siły, bowiem dziewczyna bez trudu pochwyciła piłkę. I tu pojawił się dylemat, w kogo rzucić? Gdyby Pandora jeszcze była na boisku, Madison celowałaby pewnie w nią tak w ramach rewanżu za Marcelinkę, no a tu proszę. Po krótkiej chwili jej uwagę zwróciła Georgia, znajdująca się całkiem niedaleko, a w dodatku piłka zaczynała się nagrzewać, dlatego też Mads wykonała silny zamach i kochany gigantyczny znicz poszybował idealnie w stronę dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość












PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pią Maj 24 2013, 00:27

1, 5, 2
Z góry trzeba zaznaczyć, że wszystko, co się stało, było zależne od tego, że Georgia była wciąż zbulwersowana tak słabą frekwencją drużyny na treningu, a i niewyluczone, że Madison coś kręciła z tym zbijakiem! Coś tu w każdym razie było nie tak i to wcale nie wina Georgii.
Gra toczyła się szybko, przez chwilę GPS nie nadążała za wydarzeniami. Ocknęła się tak naprawdę dopiero, kiedy Riley spadał z miotły, gdy głupia piłka-znicz się zbuntowała (akurat w rękach ich drużyny, może to jakaś podła intryga?!). Widząc, jak stara się wyrzucić piłkę, już wiedziała, że nie będzie to udany manewr i spięła się, chcąc wysunąć naprzód, by przechwycić skierowany na nich atak i odpowiedzieć szybką kontrą, ale Madison najpierw spojrzała zupełnie w inną stronę i to Sancroft zmyliło, dlatego też kiedy nagle okazało się że piłka leci wprost na nią, nie zdążyła jej złapać i została w bardzo żenujący sposób zbita. Z wściekłością pochwyciła znów to cholerstwo, żeby oddać swój ostatni rzut. Chyba za długo planowała zemstę, bo piłka zdążyła się nagrzać i Georgia z przekleństwem na ustach wyrzuciła ją czym prędzej, starając się wycelować w Rivera, ale z tego wszystkiego jej rzut do fenomenalnych nie należał.
Wściekła poleciała w stronę ziemi, a gdy już wylądowała, cisnęła swoją miotłą o ziemię, nie powstrzymując wiązanki siarczystych przekleństw.
Powrót do góry Go down



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 279
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5479-river-quayle#159453
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5482-indianski-wigwam-riverka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5483-rzekowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7165-river-quayle#204302




Administrator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pią Maj 24 2013, 00:47

2, 2, 2 ! FUCK YEAH PODWÓJNY BONUS

Rozgrywki tego dnia nie były zbyt pasjonujące dla Rivera. Kręcił się i kręcił na tej miotle, a ta przeklęta piłka wciąż do niego nie trafiała i nie miał okazji rzucić nią w kogokolwiek. Co gorsza, jego ziomek Ted odpadł tak szybko, że nawet nie zdążyli zaśpiewać swojego hymnu ani nic. Smuteczek. Miał tylko nadzieję, że nie pobijała się zanadto. Chętnie by to sprawdził, ale nie mógł opuścić boiska. Postanowił więc, że po meczu po prostu poleci do skrzydła sprawdzić, jak się miewa. W końcu, kiedy połowy drużyn leżały już półżywe na murawie boiska, piłka poleciała do Rivera. W końcu! A tak swoją drogą, jego dziewczynie pięknie szła gra! Aż sobie z przyjemnością obserwował jak przywala jakimś Australijczykom. Wracając jednak do Rivera i jego piłki, już chciał się zamachnąć, rzucić, kiedy to nagle piłka dostała jakiejś wścieklizny i zaczęła go atakować. Chciał ją uspokoić silnym złapaniem w ręce, ale ta paskudnie mu się wyślizgnęła, walnęła go w głowę i tak skończyła się Riverowa przygoda na boisku. Zleeeeciał z miotły by wylądować jako kolejny trup, gdzieś tam obok Teda. Co za dramatyczny trening, miejmy nadzieję, że tłumy i liczni fani przybędą na pogrzeb!
Aa, a piłka to chyba do Blair trafia. Tak mi się wydaje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Australia, Cairns
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 121




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pią Maj 24 2013, 15:42

6,5,5 i bonus jest tylko za dwie pierwsze soł sad, więc zostaję na boisku. Piąteczka to był Riley, więc losowałam jeszcze raz i wyszła Teddra, zatem odejmuję jedno i zostaje Cameron z tym, że mam podanie więc nic to nie daje. xd

Ich drużyna chyba nie nadawała się dziś do grania w cokolwiek. Byli beznadziejni. Ale to nic. Najwidoczniej żarcik kosmonaucik z tego treningu, bo nikomu nie szło dobrze. Oczywiście Blair już na samym początku zdenerwowało zbicie jej siostry, a potem kolejnych zawodników, ale ponieważ takie jest życie to postanowiła się z tym pogodzić. Spojrzała na Kaię. Zostały same na boisko, a Ci przeklęci już w nich celowali i tym razem wybrali Bibi. Cholera im w oko. Bibi nie dała się zwieść i złapała piłkę, która rzeczywiście była gorąca i nieprzyjemna w dotyku. Kto w ogóle takie rzeczy dopuszcza do użytku? Fuck.
Ale zanim się nad tym zastanowiła podleciała do granicy ich części boiska i cisnęła w stronę Camerona, lecz piłka śmignęła koło niego i wylądowała w ramionach kapitana drużyny, czyli Dahlii E. Slater. O. Ona sobie na pewno z nimi poradzi, bo szoking tutaj panuje i nieporządek. Ale nie mogli przegrać. Nie liczyli się ilość, a jakość.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pią Maj 24 2013, 20:54

2&6

Och, nie, fatalnie! Przegrywali z kretesem. Pomimo, iż odpadła Teddra i jeszcze paru innych zawodników z Riverside. Dahlia była bardzo niepocieszona, ale co mogła zrobić? Była kapitanem, więc raczej przyglądała się grze, aniżeli w niej czynnie uczestniczyła. Nie mniej jednak nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła krzyczeć coś do Australijczyków, że mają gdzieś podlecieć, albo zrobić coś tam... największy zaś oddech wstrzymała, kiedy to Riley spadł z miotły! Tak, chyba będzie musiała go odwiedzić w tym skrzydle szpitalnym. Bo samemu leżeć to tak smutno, a ona z pewnością go rozbawi. Tak, bo to chyba było jeszcze przed fochem Chrisa... a zresztą, sama już nie wiem, gubię się w tych wątkach! W każdym razie póki co była wesoła i energiczna, jak zawsze.
Kiedy Blair podała jej piłkę, ona ją momentalnie przechwyciła i rzuciła w stronę Adelaide, jednakże zbyt słabo, peszeczek! Tamta więc spokojnie mogła ją przejąć. A nasza Slater zaklęła siarczyście pod nosem. No nic, następnym razem się uda, right?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 71
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5607-adelaide-perry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5608-brzydale-add
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5614-poczta-add#162775




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pią Maj 24 2013, 22:41

1,3,1 (ale skoro D. rzut był nieudany automatycznie przejmuję piłkę)

A ona sobie biedaczka tak latała po boisku, choć średnio orientowała się co się właściwie dzieje, z kim i przeciwko komu gra, i czemu wszyscy rzucają w siebie piłkami? To smutne przecież, mogą się nawzajem skrzywdzić! Adelaide była bowiem zagorzałą przeciwniczką wojen i innych takich. Tylko miłość, pokój i jedzenie dla wszystkich.
No weźcie! No niej coś rzucać albo podawać? Biedna Add omal nie spadła z miotły, próbując złapać tą dziwną piłkę. Ale udało jej się i nawet rzuciła! Rzut był udany i trafiła w Kaia Cheve. Możecie być z niej dumni! Ale serio- nie podawajcie do niej więcej nic!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Darwin, Australia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 70
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5475-kaia-chevey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5478-milutka-kaika
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5506-sowasowasowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Maj 25 2013, 17:42

3,6

Okazało się, że Kaia ma wrócić na boisko, huhu! Widocznie Farid musiał dostrzec w niej ten potencjał! Tak to zawsze zresztą z Kaią bywało, dopiero widząc ją w akcji na boisku, ludzie doceniali jej niewątpliwy, przynajmniej według samej Chevey, talent do quidditcha. Bo cóż taka osóbka, mała i raczej niepozorna mogła na boisku zdziałać? Jak widać, przynajmniej na pozycji ścigającego, dość dużo!
Szkoda tylko, że niemalże od razu jak z powrotem wleciała na boisko, musiała od razu z niego zejść - jakaś dziewczyna śmiała w nią trafić! Ech, skubana. Jednakże Kaia postanowiła nie być jej dłużna, dlatego zanim ponownie zleciała ze złością na murawę, cisnęła piłką prosto w Adelaide.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 71
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5607-adelaide-perry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5608-brzydale-add
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5614-poczta-add#162775




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pon Maj 27 2013, 20:36

4,4,1

Eeej, no weźcie! Ja kompletnie nie ogarniam tej gry. Tak samo, jak biedna Add, która szamotała się na boisku, uciekając przed głupimi tłuczkami i tymi drugimi piłkami. Latała w kółko, chowając się za innymi. Ale oni nawet nie chcieli jej osłaniać! Co to ma być? Gdzie ci dżentelmeni z dawnych lat? Elliot na pewno chciałby oberwać tłuczkiem, by tylko ją obronić!
No i dziewczę się zemściło. Ale Add też nie była taka zła, o dziwo, choć- nie uwierzycie- był to jej pierwszy raz na boisku! Chwyciła ta piłkę i odrzuciła gdzieś w dal, czytaj w Blair i... WOW! Była taka super, że aż sama zleciała z miotły. I to dość boleśnie.
Upadła na plecy, automatycznie zamykając oczy i wymachując rękami na prawo i lewo, chcąc się czegoś złapać. Ale nikt się chyba zbytnio nią nie przejął, a jakże. Grajcie sobie dalej. Add chętnie poleży na ziemi. W końcu na niej wylądowała. O to jej chodziło. Tylko, że to serio bolało. I rety, gdzie teraz jest jej ten gupi mąż?

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Australia, Cairns
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 121




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pon Maj 27 2013, 20:59

4,1,2

Blair chyba zaczynało iść trochę słabiej niż na początku zamierzała. Szybko zorientowała się, że została samiutka na boisku i ogólnie płacz i ból. No już się bała. Przecież tych z Riverside na przeciwko było setki, a ona sama, samiuteńka. Boże, jak samotność boli. Już nie ma się za kogo schować. Ale cała determinacja popłynęła w stronę Ad, która w nią wycelowała. Jakimś cudem Bibi udało się przechwycić piłeczkę, ale odrzuciła, ją tak niefortunnie, że żałość. Madison Richeliau, w którą próbowała trafić na pewno jej zaraz tak odpłaci, że Blair na gwiazdkę powinna chyba już zamawiać protezę. Boże daj dobry plastik chociaż do tego sprzęciora. No nic. Nie zrażona czekała na ostatni cios. No chyba, że uda się jej jeszcze przez chwilę grać na zwłokę. MASAKRA. UMRZECIE WY NIEDOBRE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Trois-Rivières
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1827
Dodatkowo : metamorfomagia, rezerwowy pałkarz
  Liczba postów : 707
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5525-madison-chloe-richelieu#160262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5529-pancake-karma-is-coming-after-you#160278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5528-madisonowa-sowa#160270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7198-madison-richelieu




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pon Maj 27 2013, 21:35

3, 5
Richelieu była szalenie dumna ze swojej drużyny i kij z tego, że była tylko rezerwową, Kanadyjczycy ślicznie grali, nawet w tak dziwną grę jak powietrzny zbijak! Wszystko pięknie szło, chociaż pewnie powodem, dla którego Mads wciąż siedziała na miotle było to, że nie trafiała na celownik przeciwników zbyt często, ale ojtamojtam, zdolne dziewczę było i tyle. Śmigała po boisku dzielnie i w pewnym momencie odwróciła się, żeby zawołać coś do Rivera i przeraziła się, gdyż w miejscu, w którym przed chwilą był, zobaczyła tylko unoszącą się miotłę! Już średnio ją obchodziło to, że zbiła GPS czy to, że po stronie Australijczyków została już tylko jedna osoba, chciała ruszyć na dół i sprawdzić czy jest mniej więcej w jednym kawałku, jednak w tym momencie Blair cisnęła piłkę właśnie w nią, jednak zabrakło jej chyba troszkę siły, bowiem wielki znicz leciał wyjątkowo niemrawo. Trochę była biedna, taka samiuteńka ze swojej drużyny, no ale życie! Richelieu chwyciła piłkę bez trudu, objęła ją mocniej i podleciała bliżej, mając na celu oczywiście zbić dziewczynę jak najszybciej, zakończyć tę grę i zlecieć już na podłoże do poszkodowanych, kiedy nagle ta cholerna piłka znowu zaczęła się nagrzewać i to znacznie szybciej niż poprzednim razem, dlatego też, nie mając zbyt wielkiego wyboru, Mads podała piłkę do chłopaka, którego Arab mianował ich kapitanem, czyli do Czarka. Oby on zakończył tego zbijaka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Freetown
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 78
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pon Maj 27 2013, 22:01

W zasadzie to Czaruś dowiedziawszy się, iż ma być kapitanem drużyny nie wiedział czy się cieszyć, czy raczej nie. Rozmyślanie na temat funkcji jaką pełnił zajęło mu trochę czasu. W końcu uznał to za zaszczy i na znak trenera wystrzelił na miotle do góry. Gdyby tylko ktoś zechciał go wcześniej poinformować o zasadach to byłoby miło. Piłka do niego nie docierała, wiec mógł sobie spokojnie obserwować poczynania obydwu drużyn. Cieszył się jak jasna cholera, kiedy przeciwnikom nie szło, to oczywiste. Dla rozrywki krzątał się to tu to tam, coby nie wyglądać na takiego, który nie ma zielonego pojęcia co robił. Na polu bitwy została już garsta osób, z czego jego drużyna prowadziła. Aż chciał krzyknąć moja krew. Coraz bardziej zaczynało mu się podobać to kapitanowanie, ciekawe czy jest taki zawód. Mógłby dyndać w powietrzu, nic nie robić i za to zgarniać hajs. Taka wizja była bardzo przyjemna! Niestety jego spokój został zakłócony przez te cholerna piłkę. Nie tak łatwo było ją złapać, kurde. Madison ładnie mu podała, ale z jego zdolnościami każde przejęcie było mega wyzwaniem. To cholerstwo było straszne! Parzyło, wyślizgiwało się i generalnie nie mógł się wielce nacieszyć jej dotykiem, bo zaraz rzucił ją w strone przeciwnika, lecz nie za mocno, by zbić ostatnią pozostałą po stronie rywali- Blair.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Australia, Cairns
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 121




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pon Maj 27 2013, 22:16

4,3,6

Blair się nie podda. Będzie walczyć do końca. Oni chyba sobie z niej żartowali myśląc, że od razu ją pokonają. Może i smutno jej było, że jej kochane krabki nie umiały grać w zbijaka, ale ona nie zamierzała się poddać. Przecież na pewno jej kibicowali. Oni ją przecież tak mocno kochali. Nic tylko przytulać Bibi za to, że tak długo wytrzymała na boisku. Aniołki ją pewnie kochały, bo po nieudanym rzucie do Madison ta oddała piłkę dla kapitana. Nie lubiła Czarka. Od zawsze była frajerem, przynajmniej dla niej. Fałszywe opinie w jego sercu i taki smutek ogólnie, że potrafi ludzi tylko po tym oceniać, dlatego kiedy w nią wycelował skupiła całą swoją siłę na tym, aby zgarnąć piłkę, którą się poparzyła. Ale to nic. Żeby było ciekawiej natychmiast ją odrzuciła z impetem do Camerona Weatherly. Niech zginie, mara siarczysta, bo ona już tak dłużej nie wytrzyma. Przecież musi się jej udać kogoś zbić. Skoro obroniła i w ogóle... To przynajmniej to. Ale peszek to peszek. Przynajmniej Cezary jej nie zbił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 70
  Liczba postów : 228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5606-cameron-bendix-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5620-cam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5663-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7827-cameron-bendix-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sro Maj 29 2013, 08:18

2,1,4 (nie ma 1 zawodnika, więc powinno paść na Blair, ale z tego co rozumiem podaję do swojego super kapitana, Czareczka)

Puścił oczko do Kai, nie kryjąc się z tym zbytnio. Przywitał też skinięciem głowy Teddrę, Rivera i innych Kanadyjczyków. Dooobra, ten dziwny Arab poprzedzielał im jakieś mało znaczące osoby (chociaż może to szpiedzy od Znikaczy, kto wie! ) i mogli grać. Powstrzymywał grymas, gdy odpadali kolejni z jego drużyny, bo w sumie traktował ich jako taką rodzinę. Może nie jakąś genialną, ale zawsze przywiązanie do tych super pędraczków jest. Jak zawsze jego myśli krążyły tylko wokół rozgrywki, sto (jak nie dwieście) procent skupienia! Przemieszczał się po wyznaczonym polu, nie za bardzo jeszcze rozumiejąc zasady tej gry. Camaron nie miał zbytnio z tym problemu; w końcu zapowiadała się brutalna, więc czemu nie? Ciekawą opcją wydawało się wylądowanie w Skrzydle Szpitalnym, bo kto wie, może jakieś miłe niewiasty (na pewno śliczne!) zaopiekowałyby się tym chłopcem? Nagle z żądzą mordu w oczach Australijka rzuciła w jego stronę piłką. Jakby zabił jej matkę pierogiem. Z łatwością przechwycił lecący przedmiot i uśmiechnął się dziarsko do dziewczyny. Jednak tak samo szybko jak się uśmiech pokazał, tak zniknął. Zawsze starał się na meczach zachować pokerową twarz. Nie czekając zbyt długo cisnął piłką w swój cel. Nie, nie była nim Blair, za łatwo do przewidzenia! Podał do ich 'kapitana' Czarusia. Przez chwilę mignęła mu przed oczami dziewczyna z trybun. Mógł przysiąść na brodę Merlina, że skądś ją zna! Czekajcie, jak ten Arab zawołał? Perry? NO CHYBA NIE! Nie powstrzymał się od rzucenia przekleństwa pod nosem i lekkiego grymasu. Szybko odwrócił wzrok, kierując go na piłkę. SKUP SIĘ NA GRZE WEATHERLY. Kątem oka zauważył, iż panna spadła z miotły i to dość boleśnie. Z własnym zdziwieniem podjął decyzję, że po rozgrywce szybko poleci do tej wyrodnej żony dziewczyny. W końcu to byłoby śmieszne, że niby to jego narzeczona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Freetown
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 78
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sro Maj 29 2013, 23:27

Czy ta gra kiedyś się skończy? Dobra, było fajnie wtedy, gdy mógł sobie latać w te i z powrotem na miotle, jednak powoli zaczynało go to męczyć. Emocje ciągle rosły. Ich było więcej, ale w tych czarodziejskich grach to nigdy nic nie wiadomo. A już zwłaszcza z takim kapitanem. I ej! To nie jego wina, że nominowano go na to stanowisko! On się nie pchał, po prostu przyszedł na boisko ciekawych nowych doświadczeń. Nie szło mu tak fatalnie, póki co jeszcze unosił się w powietrzu, nikt nie zbierał jego kości z ziemi. Znów piłka poszybowała do niego, on ją przejął bez większego problemu, gdyż rzucał do niego członek jego zespołu. Ciekawe, czy gdyby rywal w niego celował równie łatwo złapałby to cholerstwo? Tym razem skupił się na celu, mierzył dosłownie chwilę w dziewczynę, bo piłka zaczęła mu się wysuwać z rąk. Czy ktoś nie mógł tego przyrządu opanować?! Rzucił, lecz za słabo, by powalić Blair. No nic, z kariera zawodowa może się pożegnać.

-------

http://czarodzieje.my-rpg.com/viewtopic.forum?t=7723
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   

Powrót do góry Go down
 

Boisko Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 40 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

 Similar topics

-
» Boisko Quidditcha
» Boisko Quidditcha
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-