IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Narodowy stadion Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Narodowy stadion Quidditcha    Sro Lip 09 2014, 13:08

First topic message reminder :


Narodowy stadion Quidditcha

Miejsce, w którym rozgrywają się najważniejsze mecze Quidditcha. To tutaj narodowa reprezentacja Anglii walczy z przeciwnikami o tytuł mistrza, to tu kluby próbują pokonać przeciwników z najdalszych zakątków świata. Każdy gracz, który miał okazję stanąć do meczu na tym stadionie, cieszy się niezwykłym prestiżem. Nie dziwne więc, że młodzi czarodzieje tęsknie spoglądając z trybun, wyobrażają sobie, iż za parę lat będą tu występować. Niestety udaje się to tylko najlepszym.




______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 1374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Czw Sie 28 2014, 14:07

A TA CO?! OKRES MA?! Ja pierdole, chwile się człowiek spóźnił, a ta już w niego rzuca tłuczkami! Popieprzyło ją?! No dobra, mógł sobie na nią narzekać, ale w gruncie rzeczy wiedział, że miała racje. Poza tym, to ona tu rządziła, więc mogła z nim zrobić co chciała, no i za bardzo ją kochał, jako Panią Kapitanową, żeby w ogóle cokolwiek mieć do niej. W sensie jakieś wonty. No i tak, o ile pierwszego tłuczka uniknął zupełnie spokojnie i w zasadzie bez większych problemów – okej, wszyscy wiemy, że tak nie było, no ale kobiety patrzą.. – o tyle ten drugi już sprawił mu większe problemy. I to na tyle poważne, że nie mógł go w ogóle zgubić. Raz nawet o mało nie zabił swoich koleżanek, ścigających D’Angelo, kiedy prawie doszło między nimi do kolizji. Przekichane przekichane. No, a ta głupia piłka nie odpuszczała, co ona ją jakoś zaczarowała, czy coś? A co jeśli to była taki specjalny tłuczek na wszystkich spóźnialskich? Ej, tak też mogło być.. Cholera jasna, ciężko wyczuć. No, ale lepiej o tym nie myśleć, kiedy ma się za plecami.. No właśnie. I chyba Piątek się zamyślił jednak, bowiem poczuł tylko jedno. Uderzenie, a następnie potworny ból w potylicy. Mało nie spadł z miotły, szczęśliwie nie był na zbyt dużej wysokości. Zszedł z niej jednak i rozcierał miejsce, w które uderzył go tłuczek, by jakoś zwalczyć ból, kiedy usłyszał krzyk She. Coś się dzieje? Odwrócił się i zobaczył lecącą w dół Amelię. Cholera jasna. Razem z innymi rzucił się do pomocy, chciał nawet jakoś złagodzić jej upadek, przez użycie zaklęcia Levicorpus, jednak był zbyt daleko, aby w ogóle zadziałało. A kiedy dziewczyna już padła, Piątek wraz z kolegą podbiegli do niej w celu opatrzenia ran. Niestety, chłopakowi się nie udało. Kolej na Ambrożego. Musiał bronić honoru studentów, a także uleczyć dziewczynę, bo w końcu jakby nie patrzeć była ładna, no i w jakiś sposób wpisywała się w jego obiekty zainteresowań, więc czemu nie? - Wiem. Kurwa Shenae, wiem! A teraz się zamknij! – krzyknął do Kapitanowej, po czym wyciągnął różdżkę i rzucił zaklęcie. Ja pierdole. Fakt, może był Brożkiem, niczego nie ogarniającym artystą, pijakiem i palaczem, no ale chyba znał się jeszcze na prostych zaklęciach, tak?
- Ferula! – rzekł z zimną krwią, jednocześnie wykonując charakterystyczny ruch nadgarstkiem. Rozważał przez chwilę rzucenie Episkey, ale podobno to jest bardziej efektywne. A, że oba pamiętał, wolał mimo wszystko postawić na efekt. – Oddycha, prawda? – zapytał She, a kiedy uzyskał twierdzącą odpowiedź, jedyne co zrobił, to ponownie rzucił zaklęcie. Tym razem jednak Rennevante, co by sprawdzić, czy panna Wotery w ogóle jest w stanie odzyskać przytomność. Zdawał sobie sprawę z tego, że to zaklęcie nie musi zadziałać w takich przypadkach, niemniej..






Tamtych poprzednich nie pamiętam. Ale! Były dwie próby. Za pierwszą się nie udało, za drugą również i dostał tym nieszczęsnym tłuczkiem w potylicę.
12 + 2 *2= 28 > 18
Efektu ostatniego zaklęcia nie chciałem ustalać sam, więc zdaje się na Panią Kapitanową ;*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2735
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Czw Sie 28 2014, 15:28

Nikt nie zareagował, rzucając zaklęcie. Wilowaty widocznie nie zdążył, Ambroge zajęty swoją potylicą zareagował dopiero przy okazji drugiego zaklęcia, więc to D’Angelo szepnęła formułę pod nosem, mając nadzieję, że Ministerstwo nie jest na tyle bezczelne, żeby wmawiać jej, że namierzyli akurat jej magię w obecności kilku innych dorosłych czarodziei. Uśmiechnęła się kwaśno do siebie. Zaklęcie chyba zadziałało, ciało na moment zawisło kilka metrów przed ziemią i trochę zwolniło, ale bezwładnie i tak łupnęło trochę o ziemię. Wszyscy zebrali się wokół Amelii. D’Angelo wycofała się pierwsza, dając dziewczynie trochę przestrzeni. Milczała. Faktycznie. Bez względu na to, co powiedział Friday. Robiła to z własnej decyzji. Stanęła prosto, dając innym pracować. Sama z Uzdrawiania nie była mocna, więc musiała zawierzyć swojej drużynie. Zmarszczyła nieco brwi po zaklęciu Fridaya. Wyglądało na to, że zadziałało, ale pewności nie mogła mieć. Bo drugie, ocucające, wcale.
Ludzie. Czy nikt z was nie zdawał egzaminu na teleportację? – spytała dla pewności, bo że sama go nie zdawała wydawało się oczywiste, skoro jeszcze nie ukończyła siedemnastu lat.
Warto sprowadzić tu kogoś rzetelnego. Ktokolwiek kogokolwiek. A potem sio, sio! Sytuacja mniej więcej opanowana. Widzimy się na kolejnym treningu. Zajmę się Wotery.
W końcu odzywała się, od razu przechodząc do rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4606
  Liczba postów : 4405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Czw Sie 28 2014, 17:43

Bell nie widziała wszystkiego co działo się na dole, kiedy ona jeszcze szybowała w powietrzu, a kiedy znalazła się na ziemi, była pewna, że z Amelią jest bardzo, bardzo źle. Ale Shenae już zleciła rzucanie zaklęć, Rience i Ambrodge natychmiast się za to zabrali, a ona stała bezczynnie i patrzyła się na to co się dzieje. Dopiero słowa Shenae wyrwały ją z za myślenia. Pokręcila głową, to mogło zdarzyć się każdemu, nie było przecież żadnej jej winy w tym, że Amelia spadła z miotły... Jeśli już to Rienca, że był jakiś dziwny (Bell nie zdawała sobie sprawy dlaczego, ale nie mogła tego nie dostrzec) i Amelii, że nie potrafiła dostatecznie skupić się na grze. Ale już nie chciała tego mówić.
- Nieprawda - powiedziała tylko, nie chcąc tłumaczyć, może Shenae to wystarczy, teraz i tak nie było czasu na dłuższe rozmowy.
Kiedy padło pytanie o teleportację, Bell już całkiem otrząsnęła się po tym wszystkim i postanowiła na coś się przydać. Teleportowała się gdzieś, zapewne do Munga, skąd mogła przyprowadzić uzdrowiciela. A potem już poszła, zostawiając jego i Shenae z wciąż nieprzytomną Amelią.

zt

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Wto Wrz 02 2014, 23:12

Staż- Etap I
Kadra Quidditcha
rok 2010 chyba, niedługo po skończeniu szkoły

kostki: 1,1

Nie nadawał się, a przynajmniej tak sądził. No bo niby czemu sądził, że się nadaje? Bo szło mu w szkole? Szkoła nic nie znaczyła. Poza ocenami na papierze wynosiło się z niej tylko garstkę umiejętności. Bo reszta to było powtarzanie, zapamiętywanie i zapominanie. Przynajmniej dla niego. Dla Sunny tak nigdy nie było. Ona była mądra. On był tylko odważny.
Ale to ona go na to namówiła, podczas gdy sama wróciła na studia do Hogwartu. "Idź Storm, musisz walczyć o swoje marzenia" i poszedł. Bo Sunny tak chciała. Bo potrafiła go przekonać. Jak zawsze, tylko ona.
Trener był okropny. ba! Okropny to mało powiedziane, było po prostu nie znośny. Oczywiście, że Strom nie oczekiwał, że będzie klepany po główce. Chciał jednak być traktowany na równi z innymi. Nic z tych rzeczy. Został kozłem ofiarnym. Nic nie mógł na to poradzić poza zaciśnięciem szczęki i wytrzymaniem w tym towarzystwie. Przecież zrobi staż i pójdzie dalej w świat, czyż nie?
Na szczęście jednak na treningach pokazywał a co go stać. I choć trener by się do tego nie przyznał na pewno był pod wrażeniem. Strom był zdecydowanie lepszy niż starsi gracze i szybko opanowywał zagrania mimo młodego wieku. Miał tylko miesiąc spędzić w towarzystwie okropnego szefa. Czuł, że da rade dobrnąć do końca stażu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4005
  Liczba postów : 957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Moderator






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pon Wrz 08 2014, 18:28

Percy przez te dwa tygodnie pilnie chodził na treningi, unikał burd i jakichś poważniejszych flirtów, które mogłyby skomplikować relacje w drużynie. Szło mu całkiem nieźle, trener się nareszcie odczepił, przynajmniej na tyle, że nie komentował złośliwie samego faktu istnienia Percivala.
Pewnego dnia siedział po treningu na trybunach, oddając się marzeniom, czy raczej planowaniu przyszłości. No cóż, jeśli uda mu się dostać do jakiejś liczącej się drużyny quidditcha, świat stanie przed nim otworem. Póki co dobrze sobie radził, robił postępy i trudno było tego nie zauważyć. Nagle coś przykuło jego uwagę. Sięgnął pod ławkę i obrócił swoje znalezisko w palcach. Pióro samonotujące. Poszukiwania właściciela byłyby stratą czasu, podczas każdego meczu przewijały się tu setki rozentuzjazmowanych czarodziejów, więc niewiele myśląc, schował pióro do kieszeni w myśl powiedzenia "znalezione nie kradzione". Nie był pewien, do czego może być mu przydatne, może do dyktowania listów, kiedy będzie zajęty czymś innym, na przykład doskonaleniem swoich (dość miernych) zdolności kulinarnych. Tak czy inaczej, wzbogacił się o jedno pióro. Bardzo dobrze.

II etap stażu, kostka - 5

______________________



Everybody's looking for

somebody's arms to fall into.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Sro Wrz 10 2014, 21:39

6,5

Jack starał się robić dobre wrażenie, nie tylko na innych osobach w drużynie, a raczej przede wszystkim na swoim trenerze. Nie miał pojęcia, czy mężczyzna zaczął go wreszcie zauważać, ale cóż. Skupiony był na treningach, rozgrzewkach i refleksie. Każdego dnia biegał, rozciągał się, skakał po budynkach, barierkach, a potem grzecznie lądował na boisku, by wzbić się na miotle w powietrze. I tak w kółko. Starał się nie myśleć o swych życiowych problemach, bo jakby nie patrzeć, to był tak jakby w pracy. Skupiał się więc na tym, co ma robić. Szło mu chyba w miarę okej, do pewnego dnia.
Miał dostarczyć trenerowi tłuczek, który był do zreperowania, bo stracił swoje magiczne właściwości. Lecz kompletnie o nim zapomniał. Szukał wszędzie - na boisku, w szatni, w swoim domu... no nigdzie go nie było, jakby ODLECIAŁ W SINĄ DAL. Wkurwiony Reyes, że zbliża się termin oddania, poszedł po prostu do sklepu i za swój hajs odkupił nowego tłuczka. Wszyscy byli zadowoleni, bo nie trzeba było się z nim bawić, ale niestety nasz były ślizgon nie podzielał tego entuzjazmu, taki to oszczęny typ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pią Wrz 19 2014, 16:29

Staż- Etap II
Kadra Quidditcha
rok 2010 chyba, niedługo po skończeniu szkoły

kostki: 6,1

Pierwszy dzień minął i Storm myślał, że wszystko się już w miarę poukładało. Choć koledzy z drużyny nadal mu dokuczali nie robił sobie z tego niczego. Byli po prostu zazdrośni o to, że on, w tak młodym wieku już był na drodze dostania się do drużyny, podczas gdy oni sami znaleźli się tam dopiero później.
Jednak mimo lekkiego spokoju ze strony kolegów jak zwykle los nie sprzyjał Xandrowi. Dostał ważne zadanie. Już drugiego dnia. Miał dostarczyć kierowniki magiczny medal, który był rozdawany na koniec sezonu. i co? I zgubił go. Normalnie jak się pierdoliło, to wszystko na raz. Był pewny, że to robota tych hien z jego zespołu, ale nie był w stanie tego udowodnić, więc musiał po prostu iść i zamówić drugi i zapłacić za niego sam, z własnej ubogiej kieszeni. Co zrobić? nie miał wyjścia. Zamówił jeszcze jeden, a potem zaniósł go dyrektorowi. Co innego miał zrobić? Szczęście, ze chociaż treningi szły mu nieprzeciętnie dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4005
  Liczba postów : 957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Moderator






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pon Paź 13 2014, 20:24



Mimo że treningi były naprawdę świetne i Percy nauczył się naprawdę dużo, nic nie wskazywało na to, by trener zmienił swoje podejście do jego skromnej osoby. Pienił się tak samo, jak wcześniej, a może nawet bardziej, bo każdy kolejny dzień spędzony z Percivalem rozstrajał go coraz bardziej. Trudno powiedzieć, co było tego przyczyną - wiadomo, czasem po prostu ludzie nie nadają na podobnych falach, a ich fluidy żrą się niemiłosiernie. Follett starał się ignorować przycinki i złośliwe uwagi, choć kosztowało go to naprawdę dużo nerwów i wysiłku. Gdyby tylko mógł, to... ale nie mógł, więc starał się nawet o tym nie myśleć, bo co by było, gdyby wizje powstające w jego głowie okazały się zbyt kuszące, by móc się im oprzeć?
Jego staż zbliżał się powoli do końca i nie był pewien, czy czuje z tego powodu większą ulgę, czy też smutek. Jak zwykle szedł korytarzem do szatni, mijając przy tym pokój trenera, który darł się jak opętany, ale wyjątkowo nie na niego. Ciekawostka. Percy zatrzymał się i nastawił uszu. Przez chwilę nie mógł posklejać tego do kupy ani zrozumieć, o co właściwie chodzi, ale w końcu z wrzasków trenera wywnioskował, że ktoś stłukł jakiś wazon po babci. I co gorsza nie chciał się przyznać, więc obrywało się wszystkim. Percival pomyślał chwilę i poleciał na pchli targ w poszukiwaniu jakiegoś wazonu, który mógłby przerobić... Zamknął się w szatni, manipulując różdżką, aż w końcu był zadowolony z efektu. Niestety, gdyby się udało, byłoby zbyt pięknie - trener nie tylko się połapał w oszustwie, ale też oskarżył Percy'ego o zniszczenie bezcennej pamiątki rodzinnej. Summa summarum nieszczęsny Follett musiał zapłacić trzydzieści galeonów za coś, czego nie zrobił. Ot, sprawiedliwość... Nie było dla niego nadziei - ten staż do końca będzie bardzo nieprzyjemny...
A może jednak nie? Nadszedł ostatni dzień i Percy czuł się co najmniej dziwnie. Nie wiedział, co zrobi dalej, czy przyjmą go do jakiejś drużyny, czy też nie. Może skończy jako kelner w jakimś barze... Kto wie. Pełen wątpliwości otworzył swoją szafkę, żeby przebrać się w treningowy strój, i z zaskoczeniem zauważył jakiś kapelusz z doczepioną do niego karteczką. Był to prezent od całej drużyny, która mimo niesnasek z trenerem naprawdę go polubiła. Lewitujący kapelusz! Percy uśmiechnął się lekko, nie wiedząc, co powiedzieć, ale czując, że po jego sercu rozlewa się miłe ciepło. Teraz naprawdę żałował, że to już koniec stażu...

4, 3 (i 5)

______________________



Everybody's looking for

somebody's arms to fall into.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: kadra   Nie Mar 01 2015, 17:38

Staż- Etap III
Kadra Quidditcha
rok 2010 chyba, niedługo po skończeniu szkoły

kostki: 2,2

Po incydencie z medalem nic więcej nie zaskoczyło Storma. Dni mijały tak samo. Głownie na treningu od rana do wieczora, i od dnia do nocy. Odpowiednie ustawianie, czy też taktyka, jakiej się uczyli utrwalała się przez noc w czasie snu. Nie było więcej niemiłych niespodzianek i żadne medale się nie zgubiły. A wrecz przeciwnie, wszystko spokojnie dobiegło do końca i pozwoliło Stormowi na zakończenie treningów. Miał też niebywałe szczęście, bo właśnie chwilę zanim skoczył staż w Zjednoczonych z Puddlemere zwolniło się miejsce obrońcy, które zostało zaproponowane właśnie jemu. Jednym słowem dwie pieczenie na jednym ogniu, nie dość, że miał zrobiony staż to i zaczynał swoją przygodę w wielkim świecie sportowców. Dodatkowo dostał sto galeonów, taki to pożyje, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4005
  Liczba postów : 957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Moderator






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Wto Wrz 01 2015, 13:21

Percival spędził krótki czas w Kanadzie, ze swoją rodziną. W końcu należał mu się urlop, na treningach dawał z siebie wszystko, nie przejmując się zakwasami i drobnymi kontuzjami, do których przecież przez te wszystkie lata zdążył przywyknąć. Lubił swoją drużynę, byli zgrani i czasem wybierali się na kremowe piwo do jakiegoś pubu. Mimo to czasami miał serdecznie dosyć Londynu, wiecznego hałasu i powietrza, którym nie dawało się oddychać. Przywykł do wielkich przestrzeni i dzikiej, nietkniętej ludzką stopą przyrody.
Jego mieszkanie nadal przypominało poligon, jego relacje z Madison wcale się nie poprawiły, a zapiekły w swojej złości Percival wcale nie miał zamiaru wyciągnąć ręki na zgodę, nie jako pierwszy. Mimo że momentami nie mógł sobie przypomnieć, o co tak naprawdę poszło.
Tego dnia latało mu się lepiej niż zwykle, mięśnie były przyjemnie rozgrzane, a pałka doskonale leżała w dłoni. Trener pokiwał z aprobatą głową, gdy Percy w końcu wylądował, zlany potem, ale zadowolony z siebie. Poczucie, że stał się cennym nabytkiem dla klubu, było naprawdę rewelacyjne.

z/t

______________________



Everybody's looking for

somebody's arms to fall into.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4606
  Liczba postów : 4405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Nie Lut 21 2016, 00:28

Bell nie uważała stażu w Wędrowcach za wielkie wyzwanie. Znacznie bardziej ceniła swoje umiejętności i mierzyła wyżej, ale nie miała szans dostać się do lepsze drużyny od razu po szkole, bez żadnego, realnego doświadczenia. Z jakiegoś powodu nie uważali za takie dziewięciu lat gry w szkole i twierdzili, że musi spróbować prawdziwej gry chociaż przez te trzy miesiące. Bell zacisnęła więc zęby i dołączyła do Wędrowców. Na początku rzeczywiście nie było najlepiej. Nie współpracowało się jej dobrze z nowymi ludźmi, których taktyki wcale nie znała. Ciężko było się przestawić po tylu latach grania z podobną, trochę tylko zmieniającą się drużyną. Kiedy na pierwszym treningu kafel parę razy wyleciał jej z rąk (na pewno było to winą złego podania!) zaczęło się to całe dziwne zachowanie innych ludzi z drużyny. Być może było to spowodowane również tym, że trener brew temu wszystkiemu wyjątkowo ją lubił. Jakoś im się to nie podobało, ale Bell starała się trzymać uśmiech na ustach. W końcu to tylko przejściowe! Zaczęły się plotki, że niby trener chce, żeby została na stałe... ale Bell nie było to w głowie. Nie miała ochoty tutaj grać, szczególnie z takim "kolegami". Przychodziła więc na treningi i grała najlepiej jak potrafiła, ale radość czerpała z latania i samej gry, starając się nie przejmować ich docinkami.

6 - szef mnie kocha
2 - wspópracownicy nienawidzą

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4606
  Liczba postów : 4405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Sro Mar 23 2016, 14:40

Gra w tym okropnym klubie bardzo męczyła Bell. Wytrzymywała tylko dlatego, że była to jedyna możliwa ścieżka, żeby dostać się dalej. Przychodziła więc na kolejne treningi i prawie nie odzywała się do tych okropnych ludzi. Tylko trener wydawał się ją lubić. Zamykała się więc w sobie i dawała z siebie wszystko co mogła, chociaż nie było to takie łatwe, kiedy ścigający był pozycją wymagającą największej współpracy. W końcu okazywało się, że czasem po prostu musiała wyrywać kafla swoich współ-graczom... i wychodziły dziwne sytuacje.
Pewnego razu przyszła do pracy i okazało się, że nigdzie nie może znaleźć swojej klubowej miotły. Nie kupiła sobie jeszcze własnej, bo planowała zrobić to dopiero po dostaniu się do prawdziwej drużyny. Wpadła trochę w panikę, ale szybko domyśliła się kto stoi za tym okropnym żartem. Trening miał się zacząć lada chwila, a ona nie miała na czym latać! Biegała po całej szatni i pobliskich pomieszczeniach stadionu, próbując ją znaleźć. Accio oczywiście nie zadziałało, bo przecież nie wiedziała gdzie się znajdowała. Pozostali gracze dawno już wyszli na boisko, a ona się miotała i szukała.
Minęło z piętnaście minut, nim dostrzegła ją zmniejszoną to wymiarów dłoni. Zaklęła pod nosem. Już nie mogła się doczekać aż stąd ucieknie. Jeszcze tylko miesiąc! Odczarowała miotłę i poleciała na boisko, gdzie koledzy obrzucali ją rozbawionymi spojrzeniami. Bardzo śmieszne.

6, parzysta

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 42
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10775-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10782-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10783-sowa-katherine-elsa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10784-katherine-abbott




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Sro Mar 30 2016, 12:18

Przybyła tutaj. Nie ukrywała swojej ekscytacji i szczęścia jakie czuła. Czyżby jej marzenia powoli zaczynały się spełniać? Stanęła gdzieś w oddali obserwując całe otoczenie. Dla szefostwa była prawie nie zauważalna. Może to dlatego, że ona sama jakoś wolała się nie wychylać? Co będzie to będzie. Najważniejsze, że ze stażem radziła sobie świetnie. Była w swoim żywiole.
Stojąc już na murawie przystanęła i wzięła głęboki wdech i wolny wydech. Starała się uspokoić, ale nie dawała rady!! Była taka szczęśliwa..

/nie wiem co zrobic..

kosci 4 i 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 42
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10775-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10782-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10783-sowa-katherine-elsa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10784-katherine-abbott




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Czw Kwi 07 2016, 21:26

To był już 2 tydzień stażu Katherine. Chciałaby zaprzeczyć, ale nie potrafiła bo szło jej całkiem nieźle. Choć dla niej to i tak było zbyt mało. Była perfekcjonistką, wszystko musiało być na cacy, każdy najmniejszy szczegół, musiała opanować do perfekcji, aby dostać się do swojej ukochanej drużyny. I właśnie to sprawiało, że Kath starała się jeszcze bardziej. Każdego dnia dawała z siebie 100%. Tylko to sprawiało, że czuła się szczęśliwa i na tyle silna, by robić co do niej należało, a nawet i więcej.
Jakiś czas temu szef podpatrzył ją, że kończy swoją pracę szybciej niż inni. Od tamtego czasu zawsze kończyła wcześniej, choć nie była z tego zadowolona. Mogłaby pozostać na tym stadionie do końca życia!

liczba oczek 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 42
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10775-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10782-katherine-abbott
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10783-sowa-katherine-elsa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10784-katherine-abbott




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pon Kwi 18 2016, 11:46

Katherine pracowała ciężko przez ostatnich kilka tygodni. Mimo wszystko w ostatnich dniach nie działo się zbyt wiele. Ona jednak nigdy nie nudziła się na Stadionie. Wszystko czego się nauczyła, na pewno pomoże jej w przyszłości. Cały staż uważa, za coś co było najlepszą rzeczą i najlepiej poświęconym czasem w jej życiu. W końcu kto nie cieszyłby się jak dziecko gdyby wiedział, że jego marzenia może niedługo się ziszczą. Katherine stojąc jeszcze chwile na murawie uśmiechnęła się sama do siebie, westchnęła ciężko i spojrzała w niebo.
- Niedługo, już wszystko będzie dobrze.- Wymamrotała pod nosem, tak by nikt poza nią tego nie dosłyszał. Po kilku minutach odwróciła się na pięcie, i poszła.

kostki za ostatni tydzień:
6
i
5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4606
  Liczba postów : 4405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Wto Lip 26 2016, 16:49

Bell już nie mogła się doczekać kiedy staż dobiegnie końca, a jakoś tak się to ciągnęło, że zamiast początkowo omówionych trzech miesięcy, zrobiło się pół roku... Nie miała pojęcia co sprawiło, że tak się zasiedziała w tej okropnej drużynie, ale niewątpliwie już chciała ruszyć dalej. Wciąż widziała się na pozycji w drużynie narodowej.
Ostatni miesiąc stażu przebiegł raczej spokojnie, chociaż wciąż nie żyła w wielkie przyjaźni z resztą drużyny. Nauczyła się jednak jakoś egzystować w ich towarzystwie, bo tylko tak można było to nazwać. Treningi nie były najprzyjemniejsze przez ich obecność, ale i tak starała się wyciągnąć z nich jak najwięcej. W końcu latanie to latanie i zawsze było tak samo cudowne. Przynajmniej z trenerem się układało, który wyraźnie docenił talent Bell i pod koniec namawiał ją, żeby została na stałe. Po jej trupie! Nie zamierzała zostawać tutaj dzień dłużej niż przewidywała umowa. A ten dzień zbliżał się wielkimi krokami.
I wreszcie, przyszedł koniec. Z radością opuściła Wędrowców, niezbyt entuzjastycznie żegnając się z jej członkami, od trenera za to dostała trochę galeonów - pierwsza cegiełka do kupienia nowej miotły.

6, 4 (100g)

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 136
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13660-toni-fairwyn#363284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13663-toni-fairwyn#363341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13666-toni-fairwyn#363368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13667-toni-fairwyn#363369




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Wto Lis 22 2016, 18:52

Etap I:
Staż kadry Quidditcha, Londyn 2009, Narodowy stadion Quidditcha

Nie wiedziała jak to się stało, ze szef ją polubił. Może to skutek faktu, że spotkał ją w trakcie jej treningu na Quidditchu. Może miał sentyment do dobrych graczy Quidditcha, a może usłyszał już o młodej graczce zatrudnionej przez menadżera Srok z Montrose. Jakikolwiek szef nie miał powód,Toni wynagradzał to uśmiechami, które osobiście traktowała obojętnie, a mimo to zawsze mogła na nie liczyć. Wieść o jej rzekomym lizusostwie rozniosła się jednak szybko. Roni ignorowałą wszelkie słuchy o jej bezczelności i sztucznej sławie, czy lenistwie. Rozumiała, że na stażu bardziej liczy się opinia jej szefa niż osób wokół, dlatego niewzruszona robiła to, co do niej należało. Nigdy nie zależało jej na kontaktach z rówieśnikami, już w szkole, nie zmieniło się to też poza nią.Wszelkie plotki, jakie dochodziły do jej uszu kwitowała milczeniem. Przynajmniej kieszeń miała pełną i papiery rozpoczęły się dobrą rekomendacją, która w przyszłości mogłaby jej się przydać w klubie.

Kostki: 5, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 136
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13660-toni-fairwyn#363284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13663-toni-fairwyn#363341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13666-toni-fairwyn#363368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13667-toni-fairwyn#363369




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Wto Lis 29 2016, 01:48

Etap II:
Staż kadry Quidditcha, Londyn 2009, Narodowy stadion Quidditcha

Toni spodziewałaby się, że staż w Kadrach będzie się w jakiś sposób wiązał ze sprawdzeniem umiejętności latania, ale nie. Ten nie miał z tym nic wspólnego. Zajmowali sie rzeczami nie przypominającymi w żaden sposób aktywności fizycznych. Myślala, że mogłaby się pochwalic swoim drugiem do kierowania miotłą, a mijał kolejny tydzień i kolejny raz robiła za dziewczynkę na posyłki. Tym razem przygotowywała sprzęt dla właściwej drużyny Quidditcha, kiedy przyszedł do niej ktoś z „góry”, karząc jej zająć się niesprawnym sprzętem magicznym. Próbowała powiedzieć swojemu oprawcy, że nie jest technikiem, nie zna się nawet dobrze na numerologii, o zaawansowanych technologiach magicznych nie mówiąc. Nikt jednak nie chciał jej słuchać, a ona nie miała ochoty tracić swojego czasu. Ruszyła więc we wskazanym kierunku, spotykając się z maszyną do wyrzucania tłuczków, na której ćwiczyli pałkarze. Zajmując się maszynerią, obserwowała trening Quidditcha. O stoktroć bardziej wolałaby teraz sama siedzieć na tej miotle. Szef, który w pierwszym tygodniu jej pracy ją faworyzował, nagle zaczął się odbijać. Widocznie doszly go słuchy o rzekomym posiadaniu przez niego ulubieńca i postanowił wszelkie wątpliwości rozwiać, przydzielając Toni najgorsze zadania. Ku jego zaskoczeniu, ze swojego wywiązała się znakomicie. Szef próbował jej powiedzieć, że nie musi go okłamywać, że jest przecież urodzonym zawodnikiem, a nie mechanikiem, ale uświadomiono go, żę Toni rzeczywiście uruchomiła sprzęt. Za to po cichu dostała 15 galeonów. Przełożony tłumaczył jej się, że gdyby dałby jej więcej, mogłoby to zostać źle zrozumiane.

Kostki: 3, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pią Gru 02 2016, 21:52

Etap I

Kijów 2009
Narodowy stadion Quidditcha na Ukrainie


To była żenada. Niestety, ale stadion został wybudowany w latach osiemdziesiątych, siedemnastego wieku i do tej pory chyba nikt go nie odnawiał. Miałem jechać do innego kraju, ale miałem jedynie opcję wybrać się do Moskwy. A nienawidzę Rosji i prędzej odgryzę sobie rękę niż tam zamieszkam na jakiś czas. Kojarzyłem osoby, które pracowały na stadionie. Nieliczne, stare gwiazdy ukraińskich klubów Quidditcha, którzy nigdy nic nie osiągnęli, oprócz swoich wewnętrznych niewielkich turniejów. Nie mamy tak wiele drużyn jak Wielka Brytania, dlatego trudno to nawet nazwać "ligą". Dni mijają mi leniwie. Zawsze robię kilka takich samych rzeczy, a szef nawet nie zauważa mojego istnienia. I tak nim gardzę, bo był bardzo podrzędnym graczem Quidditcha i nigdy żaden klub zagraniczny nie upomniał się o niego. Teraz uważa się za niewiadomo kogo, chociaż ja doskonale pamiętam jak marnie wyglądało boisko jego drużyny. Ale nic nie mówię, więc szef nie zwraca na mnie uwagi, całkowicie skupiony na sobie. Jestem obojętny na wszystkich wokół. Dni mijają mi powoli. Nie obchodzą mnie ludzie z którymi pracuję, bo uważam, że są beztalenciami, którzy nigdy nie znajdą sobie dobrego klubu. Spokojnie czekam na koniec stażu, na którym moim zdaniem nic się nie uczę, bo jestem lepszy od wszystkich tu uczących (a przynajmniej ja jestem o tym przekonany), ale dobrze jest mieć go w papierach.

Kostki:4,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Czw Gru 15 2016, 13:26

Etap II

Kijów 2009
Narodowy stadion Quidditcha na Ukrainie


Od zawsze wiedziałem, że jestem lepszy od wszystkich, którzy są na tym stadionie. Od innych szukających, moich rywali, przyjaciół, trenerów, czy nawet zawodników drużyn. Nie mamy ich zbyt wiele na Ukrainie i każda z nich jest w moim mniemaniu równie marna, ale od czegoś muszę zacząć. Łapię znicza w kilka minut, podczas treningów, kiedy reszta osób mozolnie próbuje wbić sobie bramkę, albo nieudolnie bronić swoich pętli. Inni szukający mi nie dorównują, i wszyscy to widzą. Zrezygnowany trener, widząc z jaką łatwością pokonuję każdego obecnego tutaj Ukraińca, wygania mnie zazwyczaj wcześniej. Czasem wolałbym zostać dłużej i się podszkolić, ale nie jestem pewny, czy to jest miejsce, które nauczy mnie więcej, skoro nawet "doświadczona" kadra, zamiast prosić mnie, żebym dłużej został i dał z siebie jeszcze więcej, zwyczajnie wysyła mnie do domu, uznając, że zrobiłem na dziś wszystko co musiałem. A przecież mi nie wystarczy najlepszy klub na Ukrainie! Nie wystarczy mi nawet reprezentacja! Chcę zajść jeszcze dalej, ale Kijów nie pozwala mi rozwinąć skrzydeł między swoimi szarymi blokami z PRL-u.

Kostki: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Skąd : Balbriggan, Irlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 581
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13759-lottie-fittleworth#365098
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13761-lotna-lottie#365115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13762-najgrozniejsza-sowa#365117
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13760-lottie-fittleworth#365111




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pon Gru 19 2016, 23:45

Etap I
Staż do kadry Quidditcha, Walia 2010, Narodowy stadion Quidditcha

Harpie z Hollyhead chciały, żebym dla nich grała. Bogowie wszyscy, do jakich kiedykolwiek się modliłam, w życiu nie byłam bardziej dumna! W ciągu pierwszych dni, po otrzymaniu propozycji podpisania z nimi kontraktu, chciałam udekorować pół domu w barwy drużyny, a przez dobry miesiąc ciężko było ze mną znaleźć inny temat do rozmów. Nawet jeśli przez pierwsze parę miesięcy jedyne co tam robiłam, to tak naprawdę przechodziłam niekończące się szkolenie.
Nie byłam jedną nową twarzą w drużynie, która zaczynała poniekąd od ławki rezerwowych. Na tle pozostałych dziewcząt miałam jednak spore szczęście. Bardzo szybko, wyjątkowo polubił mnie trener. Albo chodziło o mój sposób gadania i to, że wnosiłam trochę energii na nierzadko osnuty mgłą, stadion, albo dostrzegł we mnie niewiarygodny potencjał. Obawiam się, że wówczas chodziło wyłącznie o to pierwsze, szczególnie, że tamten trener był dość lekkodusznym człowiekiem. Jak tylko się pojawiałam, szef pierwsze piętnaście minut spędzał ze mną, aby sobie pożartować i pogadać o quidditchowych nowinkach. Finalnie zafundował mi premię, co oczywiście totalnie mnie zaskoczyło, jak i zachwyciło, bo w tych czasach ledwo starczało mi na opłacenie czynszu, którego i tak nie płaciłam w pojedynkę. Zaczynałam niemalże w doskonały sposób. Aż nie potrafię sobie przypomnieć, dlaczego więc spędziłam na tej ławce rezerwowych istny ruski rok.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pon Sty 09 2017, 00:09

Etap III

Kijów 2009
Narodowy stadion Quidditcha na Ukrainie

Zapominam o jakimś bezużytecznym dla mnie liście. Idę dalej latać na miotle i odkładam go gdzieś na ławce, a kiedy szef pyta kto miał go przekazać zgłaszam się spokojnie, bo przecież wiem, gdzie leży potrzebny papier. A może i nie wiem? Miotam się po boisku i nie mogę znaleźć gdzie zostawiłem cenne dokumenty.
Po rozpaczliwej godzinie idę do szefa. Okazuje się, że prawdopodobnie w liście proponowali mi przeniesienie do jednej z drużyn ligi włoskiej. Ale zgubiłem go i nigdy nie dowiedziałem się czy to prawda. Mój trener z mściwym uśmiechem oznajmia mi jaki jestem arogancki, bezużyteczny i pomimo moich świetnych zdolności nigdy nie chciałby ze mną współpracować. Bo wcale nie pozjadałem wszystkich umysłów, tak jak mi się wydaje. Na koniec daje mi sakiewkę z zawartością równą sto galeonów. A ja unoszę się dumą i wychodzę, zamiast płaszczyć się tak jak powinienem. Nigdy więcej żadna drużyna włoska nie upomniała się o mnie.

Kostki: 2, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Animag (biały lew)
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13730-scrymgeour-artur-shercliffe#364405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13731-it-s-me#364501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13732-jastrzab-scrymgeoura#364502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13733-artur-scrymgeour-shercliffe#364503




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Pon Sty 16 2017, 18:50

Etap I
Narodowy stadion Quidditcha, po ukończeniu szkołu

Artur jako stażysta przykładał się do swoich obowiązków tak jak do każdego innego w rezerwacie - porządnie, skupiając się na każdym elemencie. Czy to pomoc trenerom w ogarnianiu zawodników, bo Shercliffowi czasem wydawało się, że Ci nie wiedzą gdzie jest koniec miotły, za który mają się trzymać. Porównując swoje umiejętności do tych, wywnioskował, że poziom drużyny jest na pewno... gorszy od jego zdolności. Nie żeby się czuł lepszy (mimo że tak było), po prostu postawił przed sobą jeden, prosty wniosek, że gdyby miał okazję grać przeciwko tej ekipie, wygrałby w rekordowo krótkim czasie.
Wydawało się, że jedynie trener znał się na tym co robi. Przypadł on Arturowi do gustu - tak samo sceptyczny jak chłopak, jednocześnie próbował wykrzesać cokolwiek z tej drużyny. Tak samo młody Shercliffe widocznie również spodobał się starszemu mężczyźnie, jeśli chodzi o jego pracę - w ciągu tygodnia ten przydzielił mu już premię 15 galeonów i nie chował również zadowolenia z roboty, którą wykonywał Artur. Chłopak słyszał, że mężczyzna szuka kogoś do roboty, jednakże Scrymgeour od razu by odmówił przy propozycji, nie zważając jak bardzo spodobał mu się trener. Wystarczyło spojrzeć z kim wtedy grałby w drużynie, a przecież on chciał osiągnąć cokolwiek. A tej drużynie nie wróżył jakiejkolwiek przyszłości.
A sama praca Artura, czyli przygotowanie boiska, czynne towarzyszenie trenerowi podczas treningu, ogarnianie niektórym robótek szła mężczyźnie perfekcyjnie. Przynajmniej początek stażu. Zobaczymy czy zapał Shercliffa i perfekcyjność w tym co robi zostanie na dłużej.

kostki: 5,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 420
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14031-aidan-armstrong#371019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Sro Sty 25 2017, 20:12

Etap I
Narodowy stadion Quidditcha, 25. 1. 2017

Pierwszy dzień. Nie był spóźniony, tryskał pozytywną energią i chęciami. Marzenia zaczynały się spełniać. Najpierw udało podpisać mu się upragniony kontrakt na wyśnionej pozycji, a wisienką na torcie miał być staż u Wędrowców z Wigtown. Była to więc okazja na nie tylko brać udział w treningach własnego zespołu, ale i podpatrzeć coś u innych. Dochodziły do tego aspekty organizacyjne, których poznanie na pewno kiedyś mu się przydadzą, ale.. Czym byłaby gonitwa ca celem, gdyby nie usiana była pasmem niepowodzeń i przelatujących tłuczków tuż przed twarzą?
Stadion choć pusty i nieudekorowany, to zabierał dech w piersiach. Aż przykro było wchodzić na murawę pieszo, a nie na miotle. Chwila zadumy skończyła się szybko wraz z pojawieniem się ekipy szkoleniowej. Jego uśmiech został odwzajemniony gorzkim grymasem. Kiepskie pierwsze wrażenie? Nie spodziewał się, że jako konkurencja zostanie mile przywitany, więc postanowił się nie zrażać. Oczekiwał jakiś przemowy, czy wskazówek od szefa, ale jedyne czym został uraczony, to poleceniem sprawdzenia sprzętu i to od jakiegoś trenera, czy masażysty. Oczywiście, gdy przyniesie go już z magazynu. Wyszło na to, że osoby, która go przyjęła nawet nie zobaczył.
"Przynieś, podnieś, pozamiataj". Nawet, gdy chodziło o grę, to łapał się jako ostatni, czy rezerwowy. Czasem nawet brakowało czasu, by mógł się sprawdzić, bo "trzeba było przejść do kolejnego etapu treningu". Koledzy również nie ułatwiali mu zadania, o ile można było tak nazwać osoby, które przejęły zachowanie szkoleniowców i traktowały go jak popychadło. Być może dlatego, że upuścił na stopę jednego z nich kufer z piłkami, bądź była to czysta zawiść. Nie był tu jednak po to, by przejmować się docinkami innych. Dobra, było ich więcej. Jakby ktoś rzucił na niego urok, albo jakieś zaklęcie po którym często mu coś nie wychodziło.  Gafy, czy niepowodzenie były częścią rozwoju, a Aidan miał silny charakter. Łatwo mu było sobie to wytłumaczyć, nie był tutaj dla popisów, a miał się czegoś nauczyć. Nawet z prostej obserwacji dało się sporo wyciągnąć. W wolnym czasie postanowił, że sam wszystko powtórzy raz jeszcze. Tak właśnie mijały mu pierwsze dni. Przychodząc tu miał nadzieję, że w końcu sytuacja się poprawi, a wychodząc zastanawiał się, czy powrót ma jakikolwiek sens, ale wrodzona ambicja nie pozwalała mu się poddać.

Kostki: 4 i 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 550
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 210
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Nie Cze 11 2017, 18:31

Etap I
staż do kadry Quiddditcha, czas rzeczywisty

Po raz pierwszy Lope zabrał się do czegoś z taką powagą i zdecydowaniem. Zazwyczaj kierował się zasadą "jakoś to będzie", a to z kolei odpowiadało ojcu Hiszpana... Planował dla niego objęcie całego rodzinnego biznesu Mondragónów albo pracę w Ministerstwie na wysokim szczeblu. Myśl, że mógłby kisić się za biurkiem albo sprzątać ciągle kupy smoków nie odpowiadała Mondragónowi. On potrzebował adrenaliny, ale nie takiej jak przy tych fascynujących stworzeniach. Chciał unosić się w przestworzach, stać się sławnym na całym świecie, chciał, żeby kilkunastotysięczny tłum skandował jego imię. Chciał pojawiać się na pierwszych stronach gazet, chciał, żeby wszystkie kobiety do niego wzdychały, a każdy mężczyzna zazdrościł mu umiejętności. Tyle, że musiał ciężko zapracować na to, żeby udało mu się dostać do kadry drużyny Quidditcha. Był mimo wszystko ambitny i bardzo uparty, więc ciężko byłoby Lope zniechęcić. Zwłaszcza, że kilka miesięcy temu odżyła w nim chęć rywalizacji i bycia najlepszym na boisku. Może i od Ślizgona była pycha i przesadna pewność siebie, ale czy nie to właśnie miało mu pomóc w sukcesie? Wierzył, że zdobędzie wszystko i pokona każdą przeszkodę. Zresztą, był świetnym młodym talentem.
Czuł, że jest gwiazdą i zamierzał lśnić. Wręcz oślepiać swoją osobą. W ciągu pierwszych dni owinął sobie szefa wokół palca, wykorzystując do tego swoje zdolności manipulacji, a także osobisty urok. Wystarczyło przynieść jedną słodką bułeczkę więcej albo zgarnąć młodzików na ćwiczenia, żeby odciążyć przełożonego. Podobnie w przypadku współpracowników, których uważał za bandę idiotów i nierobów. Sam Lope pełen był zapału, a praca związana z Quidditchem bardzo mu się spodobała. Z chęcią przyjmował więc wszystkie zadania, wykonując je bez zarzutu. Reszta po prostu biła brawo, bo nic nie mogło Ślizgona zatrzymać. Lope wręcz liczył na nagrodę, a premia go usatysfakcjonowała. Bez problemu zostawał dłużej w robocie tylko po to, żeby udało mu się zyskać miano najlepszego pracownika zaledwie po pierwszym tygodniu. Zapewne nie byłoby to takie proste, gdyby nie posiadał odpowiednich umiejętności. Tymczasem w Quidditch grał od małego, kiedy to dostał pierwszą zabawkową miotełkę i rozbił okno w salonie. Później rozwinęła się jego kapitańska kariera w Calpiatto, a teraz rozwijał skrzydła w Hogwarcie. Większość uczniów musiała wyczuwać, że Lope nie odłoży tak po prostu miotły, kiedy skończy studia. Nie, nie, nie... Nawet jeśli miała czekać go najgorętsza ze wszystkich kłótnia z ojcem.

Kostka: 5, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Narodowy stadion Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Gry karciane
» Boisko Quidditcha
» Drużyny Quidditcha
» Drużyny quidditcha
» Boisko Quidditcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-