IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Trybuny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Trybuny   Sob Cze 12 2010, 14:16

First topic message reminder :


Trybuny

Całe boisko okalają wysokie trybuny z których, przy pomocy lornetki, można zobaczyć każdy ruch graczy. Udekorowane są kolorami domów, czyli zielonym, niebieskim, żółtym i czerwonym. Dla nauczycieli przeznaczona jest oddzielna loża. Czasem zagości tam również dyrektor lub pracownik Ministerstwa. Podczas meczu, całe trybuny rozbrzmiewają dopingującymi okrzykami i mienią się rozmaitymi hasłami.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pon Maj 13 2013, 22:05

Deidree jakoś nigdy nie miała problemów ze znajdywaniem sobie znajomych czy nawet przyjaciół. Już w pierwszej klasie zaprzyjaźniła się z Laoise i Dahlią. Z Laoise do tej pory ma znakomity kontakt, ale jeśli chodzi o Dahlię zawiodła ją. Wiedziała dobrze o tym, że nie powinna tak robić. Zauroczyła jej chłopaka i nie miała przy tym żadnej głowy. Nawet jeśli ten związek byłby idealny to do tej pory sobie tego nie wybaczyłaby. A z tym chłopakiem była zaledwie dwa tygodnie i już się ze sobą nie dogadywali. Zresztą byli małymi smarkaczami, więc co oni mogli wiedzieć o prawdziwym związku. Nawet teraz Deidree w tych sprawach jest nieco tępa. Nie wie jak się zachowywać w takich sytuacjach, co prawda zauroczyła niby ślizgona i była z nim, ale to dopiero był niewypał i do tej pory żałuję, że w ogóle ich związek się kiedykolwiek narodził o ile to nawet można było nazwać związkiem. Były cudowne chwile, ale i te które dziewczyna chciałaby na zawsze zapomnieć. Ale zawsze to jest jakieś doświadczenie w tych sprawach.
Z puchonką nigdy nie miała dobrych kontaktów, co prawda zdarzały się dni kiedy to dziewczyna jej się wypłakiwała w ramionach, ale jednak Deidree nie miała do niej jakiegoś cudownego zaufania jak np do Laoise z którą mogłaby porozmawiać o dosłownie wszystkim, ale przecież nie wszystko jeszcze stracone, prawda? Laila wydawała jej się odpowiednią kandydatką na przyjaciółkę, nawet może i tą najlepszą, chociać Laoise chyba nikt nie może zastąpić. Deidree nadal jeszcze walczyła o dobry kontakt z Dahlią, ale powoli zaczynała się poddawać, dziewczyna nie wyrażała i nie pokazywała żadnego punktu zaczepienia dzięki któremu dziewczyna mogłaby pomyśleć, że jeszcze nie jest wszystko stracone. Ale sama Laoise jej powiedziała, że ona by jej tego nie wybaczyła.
- Nie mam dzisiaj ochoty na latanie. Ale Ciebie to na prawdę się nie spodziewałam w tym miejscu. Nigdy nie widziałam Cię na miotle. - powiedziała do niej i posłała jej lekki uśmiech. Na jej uśmiech to chyba każdy zasługiwał. Lubiła się uśmiechać i nawet jeśli miała paskudny humor potrafiła się bardzo szczerze uśmiechnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Wto Maj 14 2013, 16:53

Ona... Laila po prostu zauważała, kiedy pewne relacje się kończyły i nie ciągnęła ich na siłę. Skoro ktoś nie chciał poświęcać jej czasu tak, jak Jude to po co to wszystko? Po nic. Na darmo. A na darmo się starać nigdy nie opłacało, więc szybko się zniechęciła i zaczęła wszystko od początku. W głębi serca czuła, że po części to jej wina i powinna jakoś porozmawiać z Jude o tym wszystkim, ale czy oby przyjaźń nie słynęła z tego, że powinna przetrwać wszystko? A w obliczu tego, że Jude nadal nie znała prawdy to Laila naprawdę nie znała powodu jej odrzucenia i nie chciała znać. Za późno. Jude już miała swoje pięć minut w życiu Laili i z powodzeniem można je zaliczyć do przeszłości. Być może gdyby znała dogłębniej sytuację, w której znalazła się Deidree z Dahlią pomogłaby. Przecież miała doświadczenie w rozbijaniu związków i przyjaźni, ale łączenie też jej wychodziło. Być może powinna zaaranżować jakieś spotkanie czy coś? Teraz jeszcze nic takiego nie przychodziło jej do głowy, ale może za chwilę, ewentualnie dwie? Ponadto Laila po chwili została wybita z rytmu intensywnego myślenia, bo musiała wybuchnąć śmiechem.
- Ej. Jestem taka beznadziejna, czy szybka jak wiatr, że nie widzisz mnie podczas meczów? - No halo. Przecież Laikowa z Cassandrą prawie utarły nosa Gryffonom! Tylko ich szukający zawiódł, ale to nic. To się naprawi i wyniesie. Na pewno wszystko będzie w porządku. Trzeba potrenować. Nawet Ulka broniła tamtego pamiętnego dnia! A Deidree mówi, że nie pamięta Laikowej z boiska. ZBRODNIA! ZBRODNIA NIESŁYCHANA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw Maj 16 2013, 06:30

Laila w tym miała na prawdę wiele racji. Z Borisem było tak samo to Deidree za nim latała, owszem dostała to czego chciała, a więc była z nim, ale to było całkowicie bez sensu. Jeśli byli sami chłopak zachowywał się normalnie, był dla niej miły i czuły, ale gdy tylko ktoś pojawiał się na horyzoncie temu od razu się wszystko przewracało w głowie i to nie ona była dla niego najważniejszą osobą, czasami nawet miała wrażenie, że ta osoba która przyszła była dla niego ważniejsza niż ona. To z pewnością nie było normalne. Tolerowała to, ale do pewnego czasu, aż w końcu nie wytrzymała.
Pewnie i by chciała pomóc, ale czy na pewno by pomogła? Nie chciała jej stracić, ale to było chyba już za późno. Deidree wiele się już starała, wiele dla niej robiła, ale to i tak nic nie znaczyło. To była jej na prawdę bardzo bliska przyjaciółka, mówiły sobie wszystko, a teraz zwykłe cześć na korytarzach i nie zawsze Dahlia jej odpowie. Dla niej to był cios poniżej pasa, nie mogła na takie zachowanie patrzeć. Jednak z drugiej strony Dahlia by jej już darowała. Przecież minęło tyle czasu, a ten chłopak i w oczach Dahlii i jej stał się całkowitym zerem, więc po co dalej się tak droczyć? Oczywiście nie oczekuję takiej przyjaźni jak wcześniej, bo powiedziała jej że z nim jest chyba jako jedynej osobie, a Deidree od razu to wykorzystała, ale były wtedy małymi dziewczynkami i nie miały w pełni rozwiniętego mózgu, zresztą Deidree do tej pory nie ma rozwiniętego mózgu, ale to ujdzie w tłumie.
- Podczas meczów oczywiście Cię widuję, ale chodziło mi, że nigdy nie latałaś, przynajmniej nie rzuciłaś mi się w oczy. - powiedziała do niej z lekkim grymasem twarzy.
Może po prostu nie rozpoznała puchonki, albo w ten czas nie zwracała na niej żadnej uwagii, bo mało to puchonów kręci się po szkole? Więc nie ma się jej co dziwić, że ta uciekała od jej wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią Maj 17 2013, 15:39

Co prawda Howett nigdy nie skakała, jak szalona, że z niej dusza towarzystwa i reszta szaleństwa, ale też nigdy nie przesadzała z zaszywaniem się w kącie. Miała swój złoty środek, choć ostatnio chyba go porzuciła na rzecz pokazywania się z ludźmi wszędzie. Pomijając lekcje, to zaliczyła wszystkie imprezy i dziwne wypady chociażby do lasu. Szło lato, a ona była blada, jak ściana. Właściwie powinna znów się wybrać gdzieś ze znajomymi. Może jakiś las czy coś. Ale na razie do tego nie zmierzało. Wszystko zaczynało się i kończyło w momencie, kiedy okazywało się, że Ci ludzie znów dostali jakiś szlaban, a Laila jako czysta, jak łza dziewczynka, ma czas wolny. Bo przecież nikt jej nie podejrzewał o te wszystkie straszne rzeczy, których przecież była inicjatorką, a często też realizatorką. Już dawno pozbyła się braterskiej łatki, która nie zbyt przychylnie oceniała jej osobę. Ale to takie tam drobne szczegóły z jej życia.
Co do przyjaźni... Z Dahlią się kolegowała. Nie znała jej dobrze. Zwykła dziewczyna mijana na korytarzach. Ale Laila i tak miała o wszystkich wyrobione zdanie. Dahlia była sympatyczna, ale nie sposób pozbyć się ogólnej kategorii, w które L. pakuje wszystkie dziewczyny bez wyjątku. Laila po prostu uważa, że wszystkie dziewczyny są w stanie wydrapać sobie oczy za jakieś nieudane akcje. I to niestety była prawda. Długi czas toczyła topór wojenny z Scarlett, ale to nie była o tyle jej wina, co przypadku. Spodobał się im ten sam chłopak i ich przyjaźń poniosła za to odpowiednią cenę. Choć L. zwykła wspominać, że najwidoczniej była to zbyt krucha nić powiązania, aby oczekiwać, że pomimo wszystko będą zawsze razem. Niestety. Może i tak było w przypadku Deidree? Nie? A może powinna się zastanowić. Czasem to wszystko znaczy nie więcej niż jeden podmuch wiatru.
- Hm. Może. Kto wie. Na drugi raz będę latać Ci przed oczami. - Uśmiechnęła się szeroko, jakby rzeczywiście miała zamiar tak zrobić. Podczas meczów była zbyt zestresowana i zajęta kaflem, aby poświęcać czas na obserwowanie innych. NIESTETY.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Maj 18 2013, 14:23

Deidree chyba niczego w życiu tak nie żałowała jak tego, żeby pogodzić się z Dahlią, to jednak im w ogóle nie wychodzilo. Dziewczyna na prawdę bardzo tego chciała, widują się codziennie, mieszkają w jednym dormitorium więc jak mogłyby się nie widzieć. Powoli się do tego przyzwyczaja, że nic z tej przyjaźni już nie będzie. Ale nawet z Laoise się tak bardzo nie przyjaźni teraz jak kiedyś z Dahlią.
Może gdyby Dahlia nie powiedziała jej, że się w tamtym kolesiu podkochuje to pewnie by Deidree nic z tym nie zrobiła, a tak to była po prostu o nią zazdrosna, nie o niego, a o nią. Jak to jeszcze wtedy mała dziewczynka chciała odebrać jej chłopaka, bo bała się, że przez niego straci i ją. A pewnie tak wcale by nie było. Chociaż nie było im dane się przekonać. Przykra sprawa, ale jak najbardziej prawdziwa, niestety.
Z Lailą powinny by się zakolegować o wiele wcześniej, bo są na prawdę do siebie podobne, mają takie samo zdarzenie w swoim życiu i przez takie samo zachowanie straciły coś czego nigdy nie chciałyby stracić. Pewnie wieczorami miałyby o czym sobie porozmawiać, ale czy teraz nie jest za późno na tworzenie jakiejkolwiek przyjaźni? Okażę się.
- No chyba będziesz musiała na przyszły raz się na to przyszykować. Nie no teraz na pewno będę Cię zauważać, przynajmniej spróbuję. - powiedziała do niej i lekko się ponownie uśmiechnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Maj 18 2013, 16:05

Ogólnie to Laila nigdy nie miała nic przeciwko znajdywaniu sobie nowych ziomeczków. Od razu się jej lepiej na serduszku robiło, że jest ktoś do kogo można iść w środku nocy i napić się ognistej, albo zwyczajnie pójść razem na dach, aby spróbować policzyć gwiazdy. I nie było w tym nic romantycznego, bo kiedy ostatnio zrobiła coś takiego to raczej nie wiązało się to ze świecami i wieczorkiem do przytulania. Bazowało raczej na mocnej libacji alkoholowej, gdzie wszyscy w gwiazdach szukali swego przeznaczenia. Durni szesnastolatkowie? Raczej tacy, którzy o mało co nie pospadali z dachu w imię swoich marzeń. Nawet Laila chciała jednego wysłać w kartonie z dachu, jako misję ratunkową dla butelki, która wymknęła się z drobnych dłoni dziewczęcia i poszybowała w dół. Na szczęście w porę się ogarnęła i nie zmuszała niewinnego człowieka do poświęcenia życia. Ale no wracając do tematu, ona naprawdę nikogo do niczego nie zmuszała, a szereg przyjaciół lubiła powiększać chociażby ze względu na to, że część starej ekipy wykruszyła się i nie nadawała do ponownego użytku. Ot co. A teraz L. uśmiechnęła się lekko. Gdyby wiedziała, ze Di prowadzi takie przemyślenia na pewno by coś jej poradziła, aby miała wyjebane czy coś. Może te brzydkie słowo jest zbyt wulgarne, ale na pewno bezpośrednie i jest dobrą radą. Bo po co ciągle oglądać się na innych? To jest życie Di i nie powinna zwracać aż takiej uwagi na to co jest za nią. Tym bardziej, że próbowała wszystko naprawić, a skoro nie wyszło to chyba pozostawało jedynie pogodzić się z życiem i przejść dalej. Tak samo, jak Laila ogarnęła się po pewnych sytuacjach w swojej rodzinie, a też z Jude czy Herą. Razem przeszły wiele, ale to co dobre szybko się kończy.
- W porządku. Podejmuję wyzwanie rzucania Ci się w oczy przy każdej, możliwej okazji. - Uśmiechnęła się lekko przyodziewając ten wyraz twarzy, który zwiastował nowy spisek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Nie Maj 19 2013, 11:17

Miała takich znajomych jak tutaj opowiada Laila, ale nie jest do końca pewna, czy może im zaufać. Na jej zaufanie, na prawdę trzeba dość długo pracować, chyba, że zrobi ten ktoś coś hiper super co jej się spodoba i będzie mógł otrzymać je wcześniej. Deidree jest na prawdę trudną dziewczyną, jeśli ktoś miałby ją kiedykolwiek rozpracować to chyba nie dałby radę. Jest szurniętą wariatką. Dzisiaj zachowuję się na prawdę cicho, bo nie ma do tego ani weny, ani humoru. Z Dahlią dopiero to wyprawiały, teraz za bardzo to nie ma z kim, bo Laoise to wzorowa uczennica, a ostatnio nawet z nią traci kontakt. O nie tylko nie to. Będzie musiała ją znaleźć i jakoś zagadać, przecież nie może stracić kolejnej przyjaciółki, bo tego już psychicznie nie wytrzyma.
W pierwszej klasie miała full przyjaciół. Z wszystkimi się dobrze dogadywała, ale z roku na rok tak jak Laila wspomniała, grono zaczynało się kruszyć, aż została tylko ona i Laoise. No jeszcze rok temu Dahlia, ale teraz to już przeszłość. Dahlia nawet przestała rozmawiać z Laoise, czy one też się na siebie pogniewały czy co? Nie chciała w to ingerować, bo niby to nie jest jej sprawa, ale jak tylko spotka się z gryffonką będzie musiała się o to zapytać. Bo nie daje jej to świętego spokoju w jej głowie. Chociaż w jej głowie od wielu lat jest wielki bałagan, którego za cholerę nie potrafi posprzątać i czuje się z tym na prawdę źle. Przynajmniej teraz, bo wcześniej jej to zwisało.
- Dobra będę pamiętać. Tylko, żebyś potem mi się nie tłumaczyła, że nie masz okularów! - oznajmiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Nie Maj 19 2013, 12:23

Przyjaźń, miłość, nienawiść... Czy te uczucia nie były śmieszne? Tyle się mówi, że trzeba zostać egoistą, by zrozumieć świat, że trzeba spełniać własne marzenia, dążyć do wyznaczonego celu, chcieć spełnić pewną bajkę... Iść po swoje. Wyciągać ręce i brać jeszcze więcej. Nie poprzestawać na małym. To w końcu jest Twoje życie i masz pełne prawo brać z niego garściami co tylko zechcesz. A jak było w praktyce? Kochasz? Od razu jesteś skreślony z listy ludzi o trzeźwym myśleniu, bo bądźmy szczerzy. Czy Twój mózg pracuje wtedy? Myślisz tylko o tym, żeby kochać mocniej, żeby pokazać, że jesteś wart tej osoby, choć często ten związek nie daje Ci nic innego, jak trzymanie się za ręce przed przyjaciółmi. Serio. A przyjaźń? Wszystko fajnie, dopóki Twoja przyjaciółka nie znajdzie sobie faceta. Wtedy wszystko się sypie i nie wytrzymuje ciężaru. Ot co. Życie boli. Choć przyszło mi do głowy wulgarniejsze słowo, to może się powstrzymam. Przynajmniej na razie... Ile razy jeszcze przyjdzie nam płakać za ludźmi, którzy się okazują beznadziejni i głupi? To jest dopiero grubszy problem do rozwiązania, więc może przystopuję w przemyśleniach.
- Jołjołjoł. Spoko. Okularów nie noszę! - (zaprzeczenie avka, ale to tylko do zdjęcia hehs). Laila na chwilę oderwała wzrok od swojej towarzyszki i uniosła głowę ku niebu, przez które desperacko próbowały się przedrzeć promienie słoneczne... To było zastanawiające. Te chwile, to wszystko... Mogło być sprawą do przemyślenia. Jakie to śmieszne, że ludzie tego nie zauważali. Ech.
- W sumie... Dlaczego tutaj przyszłaś? Chciałaś polatać? A może popatrzeć na trenujących? - Mimowolnie przeniosła wzrok na przyjezdnych, którzy chyba szaleli na miotełkach. Ale to tam taki szczegół drobny. - W sumie kiedyś podbiję świat swoją skromnością i zajebistością. - Powiedziała z pełną powagą przejeżdżając dłonią po brzuchu kolistym ruchem. Hehs. Jeszcze Di pomyśli, że L. nosi w sobie następce tronu czy coś! A to przecież tylko Mały Głód zaczął przypominać o swoim istnieniu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Nie Maj 19 2013, 13:23

Miłość to na prawdę pojęcie względne. Kochać trzeba potrafić, nigdy się nie wie kiedy ta prawdziwa miłość przyjdzie, a Deidree maży już o takim księciu, który przybędzie na białym koniu i przede wszystkim nie będzie ją zawodził na każdym kroku. Tego kolejny raz by nie zniosła. Wiele chłopaków jej się podobało, ale szczególnie to tylko jeden, ale co z tego wyjdzie? Dawno już z nim nie rozmawiała, a i on nie daje jej żadnych znaków, aby mogła myśleć, że jest jakakolwiek szansa dlatego ona czeka z nadzieją, że ten może kiedyś się w niej zakocha i będzie wszystko jak w pięknej bajce, chociaż nie wydawało jej się że takie cuda się zdarzają.
Nie chciała szukać chłopaka na siłę, nie jest z tych osób, które chwalą się chłopakami czy odwrotnie. Owszem o Borisie wiedziała jedynie Laoise no i ten jego kumpel, ale nie roznosiła tego po wszystkich kątach Hogwartu, bo komu ta wiedza była potrzebna? Nie żeby ta się bała jakichkolwiek opini innych uczniów, bo to ją na prawdę nie interesuje. Dla niej liczy się tylko to czy jej jest dobrze, a reszta to na prawdę nie ma żadnego znaczenia.
Obiecała sobie, że jak tylko będzie miała chłopaka nie będzie za nim biegała, bo taki błąd zrobiła przy Borisie i on pozwolił sobie na wiele więcej, bo myślał, że ta będzie go szukała i tylko dla niego miała oddychać. Szczerze powiedziawszy już dawno go nie widziała. Uczęszczał do Hogwartu, był z siódmej klasy, a jednak go nie widywała, tym bardziej, że oby dwoje mieszkają w lochach powinni na korytarzu od czasu do czasu się widywać, a jednak tak nie było, na całe szczęście.
- O to może jednak załóż, będziesz bardziej rozpoznawalna... - zaśmiała się. Na pewno wtedy rzucałaby jej się w oczy, ale nie będzie od niej oczekiwała, żeby ta się do niej dostosowywała, nie były przyjaciółkami i pewnie do tego stanu im jeszcze wiele brakuje, ale wszystko w ich rękach, będą chciały to będą się spotykały, nie to nie.
- Niee nic w tym stylu... Po prostu przyszłam tutaj, bo wiedziałam, że nie będzie tłumów skoro nie ma meczu, a trening.. Nawet nie wiedziałam, że on dzisiaj jest. - mruknęła. Sama również spojrzała na osoby które latały na miotle. Tyle nowych twarzy, a żadnych zauroczeń z jej strony. Sama siebie nie rozpoznawała. Pewnie wcześniejsza Deidree rzucałaby się w ramiona obcym facetom, bo nie można powiedzieć, ale było na czym oko zawiesić.
Widząc jej ruchy zaśmiała się wyjmując z torby którą miała przy sobie kanapkę i paszteciki dyniowe. Podała jej od razu kładąc na jej kolanach, ażeby nie odmawiała.
- Przezorny zawsze ubezpieczony... - poruszała brwiami z uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Wto Maj 21 2013, 15:35

Nieważne czy nowa Laila, czy stara, czy wyprana w perwollu... Ona w sumie nie rzucałaby się w ramiona tym chłopakom. Źle by się z tym czuła. Nie żeby teraz oskarżała czy oceniała Deidree. Chodzi tylko o nią i jej charakter. Oto, że za bardzo boi się odrzucenia, nieudanych związków i przelanych emocji w kufer, który zwykliśmy nazywać przeszłością. Chyba obawiałaby się również pocałunków, zbliżeń... To wszystko przerastałoby ją. Była nie do okrzesania. Nie do określenia. Wystawała poza szary tłum. Wszędzie było jej pełno. Chciała istnieć całą sobą. Każdy oddech przecież ma znaczenie. Nie chciała tego stracić na rzecz kilku skradzionych pocałunków w schowku na miotły, aby potem znienawidzić swoje ciało. Kiedyś prawie doszło do takiej sytuacji. Płakała. Nie potrafiła znieść tego, jak bardzo to by odbiło się na jej psychice. Ile za to by zapłaciła i po co... To nie była ta osoba. Nie ten, w którego ramionach rzeczywiście chciałaby się znaleźć. Miała dość swojego charakteru. Dziwnych sytuacji. To było takie dużo i jeszcze za dużo. Chyba stawiała sobie cele, których nie będzie potrafiła osiągnąć. Stąd doszła do wniosku, że samotność będzie jej doskonałym kompanem i powinna już zaakceptować ją i otulać do snu. We dwie zawsze raźniej. Choć z samotności jest przewrotna kochanka. Czasem swoją brutalnością doprowadza do miejsca, z którego nie ma już szansy na powrót. Zasypane ścieżki, spalone mosty, strach, że będzie gorzej. Siadasz i czekasz. Nie wiadomo na co. Aż umierasz. Proste.
Laila wzięła jedzenie, które podarowała jej dziewczyna. Odgryzła kawałek dyniowego pasztecika i spojrzała na wszystkich, którzy tam byli. Jakieś bliźniaczki, jakaś laska, którą powinna kojarzyć z dormitorium. Jakiś człowiek, którego rano cisnęła z przysłowiowego bara. Oni już jej nie pamiętali. Laila chyba była zbyt czuła na szczegóły.
- Hm. Trybuny to dobre miejsce, żeby się schować? W sumie może i racja. Powinnam to dopisać do "ulubionych miejsc". - Wzruszyła ramionami, jakby rzeczywiście prowadziła taką listę z troską oto, aby wszystko było na niej zrobione jasno i klarownie.
- Hm. Chcesz mi powiedzieć, że nosisz ze sobą paszteciki dyniowe na każdą okazję? - Spojrzała na nią z pretensją na niby i czekała na odpowiedź, jak śledczy, który potrzebuje wsparcia od swojego świadka. Uh!
- Jak już masz paszteciki to wyciągaj coś do picia. - Zaśmiała się wgapiając się w boisko, gdzie chyba po raz pierwszy grano w powietrznego zbijaka. Wow.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Maj 25 2013, 16:00

No jak nie byl rozgrywany w tym momencie żaden mecz, to to było doskonałe miejsce, aby pobyć w samotności, tym bardziej w taką pogodę. Gryffonka uwielbiała tutaj przychodzić, więc nie trzeba było się dziwić, że ktoś ją tutaj zobaczy. Nawet sama często tutaj przychodzi, bo ostatnio towarzystwo ją zaczynało irytować. Każdy wcale jej nie sluchał, jedynie właśnie ta puchonka wydawała się być zainteresowana, ale jak na razie nie chciała nic jej mówić, skoro sama nie zapyta, bo może ją przecież zanudzić, a tego Deidree nie chciała.
Laila pewnie widziała ją z Borisem całujących się w korytarzach lochów, bo tam najczęściej przesiadywali, oby jej się tylko to nie wspomniało, bo nie miala najmniejszego zamiaru do tego wracać, bo niby po co. Było jej dobrze z takim tokiem myślenia i przy tym lepiej zostańmy.
Uśmiechnęła się do niej lekko.
Puchonka nie wyglądała na osobę użalającą się nad sobą, niby Deidree też taka nie była, ale zdarzało jej się. Jeśli jej na czymś zależy, bądź zależało szybko z jej głowy tego nie może się pozbyć, a szkoda, bo chciałaby to wszystko zapomnieć. Tylko nie wiedziała w jaki sposób ma to zrobić. Wiedziała, że istnieją takie zaklęcia, ale to jest bez sensu. Skoro sama by się z tym nie uporała, to będzie za nią chodzić, a jeszcze gorzej będzie się czuła.
- Nie, nie zawsze mam je przy sobie. Ale jak się tutaj wybierałam, wiedziałam, że posiedzę sobie trochę tutaj i wzięłam na wszelki wypadek i najwyraźniej się przydały. - powiedziała i znowu kolejny uśmiech.
- Oj. Tego Ci niestety nie mogę zaoferować. - mruknęła.
Nie nosiła przy sobie zapasu całej kuchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Maj 25 2013, 21:02

Laila uśmiechnęła się lekko zastanawiając się czy rzeczywiście to wszystko ma prawo być takie proste. Tu koniec roku, tu wakacje, tu brak kłopotów. Czy to było fajne? W jakiś sposób na pewno. Dziękowała Bogu, że już wszyscy zapomnieli o niej i byli gotowi przebaczyć każdy grzech. Odchrząknęła zastanawiając się czy powinna teraz mówić. Gdyby Deidree spytała na głos, jaką osobą jest Laila dziewczyna miałaby problem z odpowiedzią. Scharakteryzowanie jej bywało wzywaniem dla przyjaciół, a co dopiero dla niej samej. Ona mogła przecież swój obraz wyidealizować. Deidree jeszcze jej nie znała. L. zdarzały się chwile, kiedy siadała z płaczem na łóżku i nikt nie mógł jej powstrzymać. A miała też dni, kiedy wychodziła i chciała pokonać każdą przeszkodę.Ona była córką swoich ideałów. Wspaniała dziewczyna, której nikt nie potrafił ogarnąć. Może to dlatego przyjaźniła się z Herą. Hera była jej odbiciem lustrzanym. Laila tęskniła za tą wariatką i postanowiła sobie, że kiedy już sobie stąd pójdzie to prosto do sowiarni, aby wysłać list do Trowsent. Niech sobie nie myśli, że może jej unikać czy coś. Nie będziemy tak się bawić. Trzeba wyśledzić rudzielca i zabić za to, że się chowa po zamku. Od razu nabierze szacunku do niej. A co. Bo przyjaciół trzeba sobie wychowywać.
- Widzisz? A powinnaś nosić takie rzeczy. Teraz miałabyś co dla mnie dać. - Powiedziała poważnym tonem, ale po chwili wybuchła śmiechem.
- No dobra, dobra. Co tam w Gryffońskim świecie? - Spytała nadal się śmiejąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Maj 25 2013, 23:15

Koniec roku szkolnego to koniec problemów? Co ona zwariowała? Dopiero wtedy zaczynają się kłopoty, a Deidree w mugolskim domu miała ich pełno. Wiele podejrzeń innych sąsiadów zaczynały ją niepokoić. Niby ufała swojej rodzinie, ale jak przez przypadek im się coś wymsknie, nie chciała ponosić przez to żadnej odpowiedzialności, a nawet nie chciała wiedzieć co ją czekało. Wiedziała, że to jest karalne, ale nie była od dziecka w świecie magii i nikt za bardzo nie miał jej jak opowiedzieć o tym wszystkim więc co ona biedna mogła na to poradzić.
Deidree również była trudna do ogarnięcia i nie tylko jedna osoba jej o tym powiedziała. Nawey jej własna matka z roku na rok jej nie poznaje, bo ona nie zawsze wyrusza do domu na święta i na inne okoliczności, bo po co? Mieszkała dość daleko, a przeciskanie się przez autobusy i te inne mugolskie sprawy ją dobijały. Pewnie najchętniej rzuciłaby się w otchłań kominka i pojawiła u siebie w domu, ale mama zakazywała jej używać magii w domu. Była przeciwna temu całemu zajściu, może jak dostała list to się cieszyła i dlatego pozwoliła jej uczęszczać do takiej szkoły, ale to wszystko się zmieniło, jak dziewczyna zaczęła sie zmieniać, bo szkoła ją na prawdę zmieniła. Ale czy to też wina Hogwartu? W każdej szkole zmieniłaby swoje zachowanie to chyba normalne, ze chciała sie ustatkować do nowego towarzystwa.
- A co ma być w Gryffońskim świecie? Pewnie tak samo jak w Puchońskim. - mruknęła do niej. Za bardzo nie rozumiała tego pytania, bo co jej miała odpowiedzieć? O sobie mówić nie będzie to na pewno, a o innych gryffonach również nie miala zamiaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Nie Maj 26 2013, 16:12

Laila uśmiechnęła się lekko. Ona nigdy nie miała problemów z relacjami pomiędzy nią, a mugolami. Jej mugolscy znajomi raczej akceptowali to, że przy niej działy się czasem nieokreślone zjawiska. Ona w ogóle im opowiadała, że jest medium i czasami zdarzają się dziwne rzeczy. Najlepsza akcja była, kiedy leżała w łóżku i była zbyt leniwa, żeby wstać z niego, więc użyła: 'acio' i książka poszybowała w jej kierunku, a akurat wtedy do pokoju wpadła jedna z jej koleżanek. Howett wiedząc, że tylko zachowanie spokoju może ją w tej sytuacji uratować, szybko wyjaśniła, że przyciągnęła książkę siłą umysłu, ale jest zbyt zmęczona, aby to powtórzyć. Co lepsze dziewczyna łyknęła haczyk i nie zadawała więcej pytań, no może poza tym, czy Laila umie przewidywać przyszłość. Ta musiała wyjaśnić, że jeszcze nie. I oczywiście obiecała sobie, że nauczy się czytać z kart, aby coś powiedzieć koleżance. Takie tam bajdurzenie. A zatem relacje z mugolami były pro, a ciągłe pojawianie się i znikanie, a potem znowu... Nudziło ją. Czasami wolała obejrzeć świat w zwolnionym tempie i właśnie wsiąść w ten autobus, aby poczuć, że coś obok istnieje. Westchnęła i jakby prowadząc dalej rozmyślenia przygryzła dolną wargę.
Przez zadane przez siebie pytanie nie chciała uzyskać, jakiejś super gorącej plotki czy coś. Po prostu miała dużo znajomych Gryffonów i lubiła czasem posłuchać o ich wspólnym wygłupach. Ale no nic.
- To fajnie, że wszystko w porządku. - Powiedziała nieco zakłopotana tym, że jej intencje zostały źle odczytane. Ale to nic. Przeżyjemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Mugolskie miasteczko
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 100
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5172-deidree-randall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5604-deidree
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7336-sowa-deidree#206410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7337-deidree-randall#206416




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pon Maj 27 2013, 15:41

Deidree to tak na prawdę już nie wiedziała co ma takiego wymyślać. Już tyle bajek im wmawiała. Wkurzenie jej to było najgorsze, wybuchało wszystko na okolo. Jak to mogła tłumaczyć? Chociaż nie zawsze wszystko szło na nią, ale potem uznali ją za dziwoląga. Więc co miała biedna zrobić? W tej sytuacji nic nie mogła zrobić co ją najbardziej bolało, bo jej mugolskie przyjaciółki na zawsze ją opuściły. Jednak olała ich po dluższej chwili. Skoro one nie akceptują jej takiej jaką jest to co one za przyjaciółki? Zresztą wtedy byli jeszcze małymi bachorami, więc jaka tutaj mowa o przyjaźni...
Dziewczęta jeszcze nic tak praktycznie nie rozumiały, a nie kiedy takie sytuacje zaczęły je bawić, jak to małe dzieci. Deidree wiele razy robiła to dla szpanu, że ona coś takiego potrafi, ale z biegiem czasu zaczynały się jej bać, bo zrobiła niechcący krzywdę młodej dziewczyncę, wtedy to jej matka była na nią wściekla. Nikt wtedy jeszcze nie wiedział, że ta będzie należeć do świata czarodziejów, więc zaczynali się o nią coraz to bardziej niepokoić, że może powinna iść do psychologa, psychiatry, lub tego typu ludzi uczonych. Rzecz jasna, że Deidree się spowiadała ze wszystkiego, że to na pewno nie ona, że przecież nie jest czarownicą, żeby robić takie rzeczy, a jednak po krótce wszystko się wydało.
- Wiesz co, ja już muszę spadać. Jednak trochę zmarzłam, idziesz? - zapytała.
Dziewczyna oczywiście poszła z nią, bo co miała tutaj sama robić, przynajmniej tak user uznał, więc jak miała zostać to niech sobie zostanie, ale dla niego to one oby dwie sobie poszły. W szkolnych korytarzach rozstały się i każda poszła w swoją stronę.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sro Cze 05 2013, 12:52

Isolde siedziała na trybunach, wpatrując się tępo w przestrzeń i pozwalając swoim myślom swobodnie szybować. Właściwie to miała w głowie straszny mętlik, nie mogła się pozbierać- nie tylko ze względu na Czarka i całą tę idiotyczną i bolesną dla niej sytuację, ale również przez rozmowę z Maelem, która jeszcze bardziej ją rozstroiła. Zazwyczaj nie szukała z nim kontaktu, zresztą tak naprawdę tym razem również tak było, po prostu zjawił się w dziwnym momencie jej życia, starając się... no właśnie- co? Zrozumieć powód jej smutku? Niby dlaczego? Nadal tego nie rozumiała, ale Mael ją zaintrygował. Wzbudził ciekawość Isolde w momencie, kiedy była przekonana, że już nic jej nie obchodzi. A jednak.
Było chłodno, niebo zasnuły chmury i zerwał się nieprzyjemny wiatr, a Is siedziała bez ruchu na ławce, wspominając. Przez trzy czy cztery miesiące należała do gryfońskiej drużyny Quidditcha, była pałkarzem, co wzbudziło powszechne zdumienie- Bloodworth pałkarzem? Z tymi jej delikatnymi rączkami, bladą twarzą, łagodnością i manierami? Zupełnie nie pasowała. A jednak dostała się do drużyny, zagrała nawet jeden czy dwa mecze, po czym... zrezygnowała, tłumacząc się innymi zajęciami. Chyba nie mogła znieść faktu, że to kapitan ma najwięcej do powiedzenia, a zawodnicy muszą się go słuchać. Nigdy nie doszło do konfliktu, ale Is czuła się niekomfortowo, nieprzyzwyczajona do spełniania czyichś poleceń. Jak zwykle jej duma i niezależność utrudniały jej życie, biedna Is!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6422-anabeth-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6423-poczta-an




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią Sie 30 2013, 20:45

Pogoda raczej nie dopisywała. Od rana siąpił deszcz, a niebo okrywały ciemne chmury. Była już cała przemoczona i lodowaty wiatr przeszywał jej ciało, wywołując dreszcze.
Musiała pomyśleć. Musiała ustalić pan działania. Co powinna robić dalej, czy powinna się mieszać? Chciałaby coś zrobić w sprawie Lunarnych, ale jednocześnie musiała zająć się szukaniem informacji o Blackwoodach. Odetchnęła głęboko i wypowiedziała cicho zaklęcie. Nad jej głową zaczęły fruwać malutkie ptaszki. Włosy dziewczyny stały się popielate, a skóra bledsza niż zwykle. Siedziała wpatrując się tępo w pętle na boisku. Nawet nie zauważyła, kiedy parę pojedyńczych łez skapło na stronnoce książki, którą trzymała w dłoniach.
-Co ja powinnam zrobić?-warknęła i ptaszki przeleciały przez jedną z pętli, aby potem rozbić się o trybuny nauczycieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią Sie 30 2013, 21:21

Gabriel wyszedł na poranny spacerek. Nudziło mu się od rana, a to jego wina, że spać nie mógł po nocach? No cóż może to i jego wina..
Chłopak wyszedł na błonia, a potem na trybuny, gdzie zastał siedzącą w samotności dziewczynę. Kojarzył ją. Nie wiedział z skąd, ale na pewno ją kojarzył. Gabriel podszedł do niej bez słowa i usiadł obok nawet się nie pytając o pozwolenie. Spojrzał się na nią ukradkiem i westchnął głęboko.
- Nie lubię jak na pięknej twarzy malują się łzy. – Powiedział na powitanie łagodnym szeptem wciąż się przyglądając dziewczynie. Oczywiście łatwo mógł sprawdzić co chodzi dziewczynie po głowie, ale jakoś mu się nie chciało. Coś ostatnio nasz Gabriel zrobił się strasznie leniwy prawda?
- Zdradził chłopak czy kot zaginał? – Zapytał jak, by to nie było nic strasznego no, bo właściwie to nie było! A przecież to były główne zmartwienia wszystkich nastolatek! Naprawdę mało, która miała większe problemy niż zdrada chłopaka, czy też zaginiony kot co było dosyć zabawne! Dookoła biegają wilkołaki a oni się martwią kotem albo zdradą! Ludzie obudźcie się, bo was pozabijają! Albo lepiej nie to może Gabriel będzie miał, chociaż trochę rozrywki w tym ponurym świecie.
Chłopak usiadł wygodniej i popatrzył na niebo. Uwielbiał deszcz, uwielbiał jak pada i uwielbiał jak moknie po prostu deszcz był czymś wspaniałym. Niebo było cudowne takie szare wręcz niekiedy czarne nastrój taki chłodny a deszcz zdawał się być jak łza samotnej duszy, która tęskni za słońcem za odrobiną ciepła. Ach, nic taka tam tylko myśl.
Gabriel zastanawiał się czy powinien się przedstawić jednak uznał, że to chyba będzie nietaktowne może przecież się okazać, że dziewczyna go zna a on jej nie pamięta! I w, tedy się wścieknie i będzie.. Ciekawie!
- Gabriel jestem. – Powiedział jak, gdyby nigdy nic uśmiechając się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6422-anabeth-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6423-poczta-an




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią Sie 30 2013, 22:03

Otarła pospiesznie łzy i obrzuciła chłopaka wymownym spojrzeniem. Wolała chyba nie dzielić się swoimi zmartwieniami.
- Anabeth, która uważa facetów za niepotrzebny problem, a jej kot śpi sobie smacznie w dormitorium.- odpowiedziała chłodno.
W sumie co niby miała powiedzieć? Nie była z tych, co wypłakują się na ramieniu byle faceta. O nie! Ona była twarda i samodzielna!
- Myślę, że byle ślizgon raczej mi nie pomoże.- dodała po chwili namysłu i zaczęła wypuszczać z różdżki niebieskie iskierki.
Oparła się wygodnie i udała, że czyta rozdział pt. " Czarnomagiczne znaki i ich znaczenia.". To była ostatnia książka ze zbioru ogólnodostępnego uczniom. Potem skazana już tylko była na ewentualny włam do Działu Ksiąg Zakazanych. Bała się i poważnie czuła, że jak tak dalej pójdzie to wyleci z tej szkoły do końca tego miesiąca. Przeszył ją silny dreszcz na samą myśl o tym, że mogłaby odejść. Hogward był dla niej domem i nie potrafiła. Nagle oderwała zię od rozmyślań i zerknęła na Gabriela.
- To ty... Ten koleś z eliksirów. Pamiętam cię.- zmarszczyła brwi.- Takiej przesłodzonej buźki i oczu kociaka zapomnieć się nie da.- mruknęła. Oczywiście mówiła to tylko po to, aby się na kimś wyżyć. Nawet jeśli nie nawidziła tej myśli, to ona i tak zawitała do jej głowy: "Całkiem przystojny...". "Tak!Ale to ślizgon!"- krzyczała jej podświadomość, zmuszając do odwrócenia wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią Sie 30 2013, 22:20

Nikola umówiła się z Elijah’em na trybunach już z samego rana. Nie umiała się doczekać tego pasjonującego widowiska. Chociaż niezbyt interesowały ją tego typu rzeczy. Jednak z towarzystwem będzie na pewno zabawnie!
Dziewczyna również przeczytała wpis obserwatora. Przebrać się za wilkołaki? To byłoby zabawne, ale również dosyć niepoważne.
I co ja mam zrobić z tym faktem?
Pomyślała zmarnowana puchonka. Wpadła na genialny pomysł, wzięła swoją torbę i jedną z szarych bluz. Kilka skrawków materiału i jedziemy z tym koksem!
Skąd ona miała nagle wyczarować strój wilkołaka, to było wręcz nie do wykonania, jednak jej się udało! Dziewczyna wsadziła swój twór do torby i ruszyła w stronę trybun. Tam dostrzegła, że już ktoś się pojawił. Jej oczom ukazał się Gabriel, dziewczyna zatrzymała się i spojrzała na niego niepewnie, stał z jakąś krukonką, czyżby kolejną dziewczynę chciał zabić? No cóż, wątpiła w to, ale co zrobić. Grzecznie usiadła z boku, dalekiego boku. Nie widziała ich za dobrze, jednak nie chciała im również przeszkadzać. Poczeka tutaj sobie na sir Elijah’a Odważnego, pierwszego rycerza szkoły Magii i Czarodziejstwa i w miedzy czasie poczyta jakąś książkę albo notatki, do których panienka de Blois została zmuszona. Każdego dnia wieczorem miała uzupełniać co robiła, gdzie była i tym podobne. Nie koniecznie to robiła, no ale cóż. Co nieco tam jest, oprócz bazgrołów typu, profesor Lucas z rogami i w sukience, coś czego wolałaby jednak nie widzieć!
Padało, dziewczyna spojrzała niepewnie na niebo i chcąc nie chcąc musiała już teraz okryć się swoją cudowną bluzą, którą trochę przerobiła i teraz szara bluza prezentowała wilcze uszka i cudny, puszysty wilczy ogonek. Nic więcej jej się nie udało zrobić, ale się starała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Sie 31 2013, 07:28

Gabriel wciąż wpatrywał się w niebo przyjmując na twarz wszystkie krople deszczy i lekko się uśmiechając. Kochał deszcz i zawsze miał świetny nastrój, gdy padało. Deszcz zdawał się być odzwierciedleniem jego duszy. Taka szara wręcz mroczna, chociaż nie całkowicie czarna, lecz pełna smutku i żalu a do tego deszcz, który przypominał na myśl łzy kogoś, kto tęskni za słońcem za kimś, kto przegoni ten deszcz, tą noc, że już dla niego nigdy nie zgaśnie słońce, że ktoś będzie oświetlał mu drogę w drodze do lepszego jutra.

Zaufaj mi Gabrielu a sprawię, że w twej duszy nigdy już nie będzie padać.

Tak to były słowa obietnicy, obietnicy, która została złamana, niedotrzymana. Więc, ile jest warta obietnica drugiej osoby? Dla niego jest to byt nic nie warty. Ona miała sprawić, że w jego duszy przestanie padać a zamiast tego wywołała u niego z lekkie deszczu wielką burzę z piorunami. Kochane życie nie ma, co.
Ejże chwila! Nie było mowy, że Gabriel zechce komuś pomagać! Już raz pomógł i źle na tym wyszedł, bo jego zapasy Jacka Danielsa znacznie się uszczupliły! To miał być zapas na trzy miesiące a minęło, zaledwie kilka tygodni!
- Z skąd ta wrogość w stosunku do mnie? – Zapytał zagadkowym tonem. Czym sobie na to coś zasłużył? Nie wiedział lub nie pamiętał. No cóż, gdyby miał spamiętać całą krzywdę wyrządzoną komuś innemu na tym świecie, to by chyba zwariował! Ach, te kochane stereotypy, bo ty jesteś ze Slytherinu, więc musisz być taki i owaki. Fakt, faktem, że tiara przydziału nie pomyliła się, co do niego i umieściła w dobrym domu nie oznaczało wcale, że nie może jej pomóc! Jeśli najdzie go taka ochota i dostanie jakiś przebłysk litości lub dla czystej zabawy to, czemu nie? Czyż ostatnio nie uratował komuś życia, gdy ta próbowała popełnić samobójstwo? Przecież równie dobrze mógł ją zostawić, by się wykrwawiła! Trochę wiary w Gabriela! Ach, tak teraz sobie przypominał! Krukonka, która podeszłą do tematu wilkołaków ze strony moralnej. Na te myśl Gabriel się uśmiechnął szerzej i spojrzał się na dziewczynę.
- Tak to ja. – Powiedział potwierdzająco. – A ty mnie nie znosisz za coś, czego nie zrobiłem lub nie pamiętam bym to zrobił. – Powiedział wciąż się na nią patrząc.
-, Więc zakopujmy ten topór wojenny lub się na mnie wyżyj za wszelkie krzywdy, jakie ci mogłem zrobić, ale naprawdę gniew i płacz nie pasują do twej pięknej buźki. – Mówił spokojnie, lekko się uśmiechając tonem łagodnym, lecz lekko ironicznym, kpiącym. – Prawdę mówiąc lepiej, by do niej pasował cyniczny uśmiech niż załamana mina. – Dodał po chwili. I nagle znowu stało się coś, czego Gabriel nie tylko się nie spodziewał, ale i coś , co go lekko wyprowadziło z równowagi. Moxie jego kotka przeszła tuż obok Gabriela jak, gdyby nigdy nic i poszła dalej siadając sobie na kolanach… Nikoli! Znowu ona! Gabriel patrzył na to z dziwnym spojrzeniem i czuł się, jak w jakimś teatrze, jako drugoplanowy aktor robiący, zaledwie tło do głównej sceny, a to nie było dobre uczucie. Czy zawsze coś musiało na siłę popsuć jego dobry nastrój?
- Pieprzony futrzak. – Mruknął pod nosem przenosząc swoje spojrzenie z puchonki, która obecnie była w posiadanie JEGO kota i znów patrząc na niebo. Gabriel cicho westchnął i zamknął oczu. Trzeba było się uspokoić nie wpadać w gniew nie dać się ponieść emocją lepiej nad nimi zapanować niż dać się, im ponieść, bo w chwili zapomnienia nigdy nie wiadomo , do czego może dojść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Francja
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5439-elijah-o-conneght#158647




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Sie 31 2013, 10:00

Elijah nie biegł. Szedł bardzo szybkim krokiem, co w gruncie rzeczy było jeszcze bardziej męczące. Wdrapał się na trybuny i natychmiast zaczął się rozglądać za Nikolą. Jest! Podszedł do niej i usiadł obok całując w policzek.
-Witaj, księżniczko -zaczął. -Przepraszam za spóźnienie. Swoją drogą. Trzymanie uczniów na lekcji tak długo powinno być karalne -zażartował (a może nie) jednocześnie wyjaśniając powód swojego spóźnienia. Rozejrzał się po trybunie. Oprócz nas są jeszcze dwie osoby. Francuz nie mógł się doczekać. To był nie tylko pierwszy mecz w tym sezonie ale też pierwsze starcie przyjezdnych. W życiu nie wiedziałem drużyny z Red Rock ani Riverside. Zobaczmy z kim będziemy musieli się zmierzyć. Mam wielką nadziej, że wyjdę na boisko podczas któregoś meczu Znikaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Sie 31 2013, 10:18

Nikola siedziała pogrążona w lekturze, aż nagle coś ją zaskoczyło. Na kolana, a raczej na książkę, która tam spoczywała wgramoliła się kotka, kotka, którą bardzo dobrze znała. Puchonka niepewnie spojrzała w bok zerkając na Gabriela, który nie był z tego faktu zadowolony. Ta zaśmiała się pod nosem i spojrzała z troską na kicie głaskając ją i drapiąc za uszkiem.
- Chyba nie masz takiego samego gustu jak twój pan… Lepiej do niego idź zanim się zdenerwuje. – wyszeptała jej prosto do ucha. No cóż, zwierzęta wpływały na nią bardzo pozytywnie i bez względu na wszystko poprawiały jej humor.
W tym momencie podbiegł do niej francuz, kiedy pocałował ją w policzek naburmuszyła się i fuknęła pod nosem. Ach te francuskie powitania! Pełne czułości!
- Nie szkodzi – wyszeptała z delikatnym uśmiechem nadal głaskając kotkę – co porabiałeś ciekawego w tym tygodniu? – spytała nie odrywając wzroku od kici. Chciała jakoś podtrzymać rozmowę, ale nie wiedziała za bardzo jak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Francja
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5439-elijah-o-conneght#158647




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Sie 31 2013, 13:04

Usiadł wygodniej i spojrzał w niebo. Zdecydowanie bardzo brakowało mu francuskiego słońca i ciepła. Brytyjska pogoda była jedną z tym rzeczy, które najbardziej przeszkadzały mu w Hogwarcie. Nigdy jednak nie narzekał i nie krzywił się. Po prostu cicho tęsknił za upałami. To jeszcze nie był najgorsze. Niebawem miał przyjść śnieg, a to (choć piękne) była apogeum tragedii klimatycznej. Pogoda nie sprzyja zawodnikom. Zwrócił się w stronę Nikoli i zlustrował jej interesujący strój i kota, którego trzymała na kolanach. W tym momencie padło pytanie.
-Cały tydzień biegam z lekcji na lekcję -przypomniał sobie to o czym chciał z nią porozmawiać. -Wiesz... byłem na Eliksirach. Bardzo mnie zaskoczyłaś. Byłaś jakaś inna. -zakomunikował. Nie był bardzo zaskoczony. Bardziej ciekawy. Co sprawiło, że Nikola nagle tak się zmieniła? Może ona udaje tylko spokojną dziewczynę przed nim, a tak na prawdę jest drapieżną kocicą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob Sie 31 2013, 13:12

No tak, mecz! Po to tutaj przyszli przecież, ona cały czas pamięta! Wcale nie poświęciła całej swojej uwagi małej kici, która była taka kochana i… awww.
Powstrzymała się, żeby jej nie przytulić i przez przypadek nie udusić. Wzięła głęboki wdech i spojrzała na chłopaka z uśmiechem.
- Tak jak ja, jednak znalazłam odrobinę czasu i byłam nawet na basenie – wydukała zadowolona z tego osiągnięcia. Na jej nadgarstku mieniła się srebrna bransoletka z wygrawerowanym imieniem, Nikola.
Jego słowa ja zaskoczyły, tak bardzo, że przestała bawić się z koteczką i spojrzała na chłopaka zdezorientowana.
- Eliksirach? – zapytała i natychmiast wyciągnęła notatnik przeglądając go widocznie zdenerwowana.
Nie ma… I co teraz? Czemu ona nie może uzupełniać tych notatek skrupulatnie! Co ja mam teraz zrobić.
- Ummm… – zaczęła niepewnie i podrapała się po głowie zakłopotana. Widać było dokładnie, że nie ma zielonego pojęcia co robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Trybuny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Trybuny
» Trybuny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-