IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Trybuny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Trybuny   Sob 12 Cze - 14:16

First topic message reminder :


Trybuny

Całe boisko okalają wysokie trybuny z których, przy pomocy lornetki, można zobaczyć każdy ruch graczy. Udekorowane są kolorami domów, czyli zielonym, niebieskim, żółtym i czerwonym. Dla nauczycieli przeznaczona jest oddzielna loża. Czasem zagości tam również dyrektor lub pracownik Ministerstwa. Podczas meczu, całe trybuny rozbrzmiewają dopingującymi okrzykami i mienią się rozmaitymi hasłami.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią 17 Kwi - 22:14

Siedziała obok Bell, obserwując mecz w głębokim skupieniu. Zastanawiała się jakim cudem ma wyłapać konkretną taktykę drużyn, skoro obie zdawały się grać zupełnie chaotycznie. Próbowała znaleźć w tym jakąś zależność. Mrużyła oczy, przypatrując się grze. Wzięła nawet ze sobą swoje omniokulary, których nie użyla. Gra była tak bierna, mało dynamiczna, że żadna akcja nie wymagała wcale powtórki. W końcu westchnęła, opierając się o Bell ze znużeniem.
Też masz wrażenie, ze do kilkunastu minut nic konkretnego nie dzieje się na boisku?
Z racji faktu, że nie potrafiła skupić wzroku na niczym, co by jej spojrzenie przyciągnęło, w końcu zawiesiła wzrok na Ettore i wyprostowała się (o ironio) z zainteresowaniem.
Ej, a co Halvorsen robi na boisku? On jest w ogóle w drużynie? — zastanowiła się nad tym, przyglądając się mu przez dłuższy moment. Chociaż wydawała się tak samo stonowana i znudzona, w jej oczach można było dojrzeć błysk, kiedy spojrzała na dziewczynę z pewną dozą entuzjazmu wypisanego tylko w jej zwyczajowo zimnych, niebieskich tęczówkach, teraz odrobinę rozjaśnionych pytaniem:
Nawet niezły. Myślisz, że to rodzinne i Enzo da się wciągnąć do gry?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią 17 Kwi - 22:49

Siedziały sobie i Bell nawet kibicowała, nie wiem jak Shenae czy była za którąś z drużyn czy może uważnie obserwowała mecz tylko po to, żeby wyłapać ich taktykę i potem tego użyć. Heheszki, jakby oni mieli lepszą Może na treningach! Jeśli dobrze jej się wydawało, to na meczu ich sposób grania również przypominał jeden wielki chaos. Może tak to już jest...
- No, masakra, tylko latają z tą piłką. Ale trzeba przyznać, że obrońcy dobrze się spisują, jeden i drugi. Chyb najlepiej ze wszystkich... - patrzyła za kaflem, który znowu poleciał do puchonów. To znowu zapowiadało się atakowanie pętli.
Bell trochę nie wiedziała o kim Shenae mówi. Ettore, Ettore... który to może być? Pewnie przyjezdny, skoro nie kojarzy kogoś z przeciwnej drużyny.
- To ten pałkarz czy obrońca? - zapytała bo nawet nie wiedziała z którego jest domu. Poza tym to Bell kibicowała puchonom. Zawsze jakoś wolała żółtków. Nawet skombinowała sobie proporczyk na patyku z ruchomym borsukiem

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob 18 Kwi - 0:17

Spojrzała na Bell powstrzymując się, żeby nie zamrugać cozami czy nie zrobić innej głupiej rzeczy, nie dowierzając jej pytaniom. Zmroziła ją spojrzeniem, co było jej sposobem na pokazanie swojego zdziwienia i siadła przodem do Rodwick, okrakiem na ławce, opierając się rękoma przed sobą.
— Halvorsen. Ettore Halvorsen. Jeden z braci Halvorsen. Enzo I Ettore Halvorsen — tłumaczyła jej jak małemu dziecku, wskazując to na boisko to na nich — przyjezdni. Enzo jest w naszym Domie. W ogóle nie interesuje Cię kto przyjeżdża do Hogwartu? — przechyliła głowę na bok wpatrując się w Ettore w zastanowieniu. Zdecydowała się z nim porozmawiać. Dalszą część meczu chyba miała poświęcić uważnemu obserwowaniu wyłącznie tego jednego chłopaka. Trudno było powiedzieć, żeby D’Angelo miała komuś kibicować. Być może Gryfonom, z racji faktu, że dziwnie patrzyła na atrybut trzymany przez Bell w ręku. Wyrwała jej patyk z borsukiem i w końcu pacnęła rudą drewnianym zwierzakiem w głowę.
— Obrońca! Jakim cudem nie znasz członków przeciwnych drużyn? Kto wie, może jeszcze będziemy grali z drużyną Gryffindoru.
Pokiwała z politowaniem głową, mrucząc pod nosem to, co samej udało jej się dowiedzieć o niektórych z przyjezdnych w drużynie Gryffindoru.
—Ettore pochodzi z Dubaju, albo z Peru. Właśnie nie wiem, obiło mi się o uszy i jedno i drugie i dwie różne szkoły. Będę musiała to sprostowac. W Dubaju raczej nie mają dobrego programu szkolenia w Quidditchu, nie? A Peru? Lot nad płaskowyżami Nasca… to brzmi ciekawie, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob 18 Kwi - 1:06

Zobaczyła kątem oka, że Shenae się na nią patrzyła, więc odwróciła do niej głowę, żeby się wesoło wyszczerzyć. Och, no, że ona zawsze o wszystko co związane z Quidditchem musiała się czepiać. Że niby miało być tak super idealnie.
- O rety, Shenae, nie ogarniam tym wszystkich przyjezdnych. Takich ich dużo... przyjeżdżają, wyjeżdżają, mieszają się, są wszędzie i nigdzie... - Gestykulowała rękami, machając swym ślicznym proporczykiem. Aż jej go wyrwała! No pięknie, trzeba było tak nie machać. Zamknęła oczy kiedy dostała nim po głowie, a zaraz potem zabrała go z powrotem.
- Hmm, no nie wiem jakim cudem. Od dziś na pewno będę znała wszystkich. - Wyszczerzyła się znowu i powróciła do patrzenia się na boisko, ale nic ciekawego się nie działo. Poskakała trochę razem z resztą puchonów dopingujących ścigającą żółtek, która właśnie zmagała się z kaflem.
- Wszystko jedno i tak wygramy! Myślę, że ślizgoni byli największym wyzwaniem... teraz pójdzie już łatwo - stwierdziła wesoło, ale znając panią kapitanową to wcale nie będzie tak samo optymistyczna. - A bo ja wiem? Peru brzmi egzotycznie, a Dubaj... nie mam pojęcia, może mają tam specjalne stadiony dla uczniów, żeby byli najlepsi? Nigdy tam nie byłam, ale po Dubaju można spodziewać się wszystkiego - stwierdziła.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Nie 19 Kwi - 14:32

Splotła ręce na piersi, patrząc na dziewczynę sceptycznie i pokręciła ze zrezygnowaniem głową. Różniły się charakterami niesamowicie, ale mimo pewnego chłodu w zachowaniu D’Angelo Rodwick musiała zdawać sobie sprawę z tego, ze niezależnie od tego ile krytycznych spojrzeń by dziewczynie She posłała, i ile razy trzasnęłaby ją proporczykiem, za nic i tak nie zamieniłaby jej nikim innym w drużynie. Chociaż może ta pewność się D’Angelo aż tak bardzo nie podobała.
Nie bądż taka do przodu, żeby Ci  tyłu nie zabrakło — mruknęła z przekonaniem, wracając wzrokiem na drużynę Gryfonów. — Patrz na obrońców. Może żaden z nich to nie Julia, ale są nieźli. Alan też… ale zrezygnował z treningów… musimy znaleźć nowego Obrońcę Bell. I nie mamy pałkarzy. Jakkolwiek mocno byśmy nie chciały, nie obskoczymy wszystkich pozycji. — obserwowała Ettore w skupieniu, opierając podbródek na rękach — Ma niezłą budowę, nie? — wskazała podbródkiem na chłopaka — Ettore — dodała dla jasności — Powinien zajmować pozycję pałkarza. Enzo będzie — dodała z przekonaniem, nie biorąc pod uwagę faktu, ze może chłopak wcale nie będzie zainteresowany grą.
Widzisz? Więcej zawodników z Dubaju i Gryffindor nas rozgromi, a Huff… nie uważasz, ze oni są zawsze niepozorni i potrafią niejednego zaskoczyć? Czytałaś o Turnieju Trójmagicznym w 1994 roku w Hogwarcie? Pamiętasz kto reprezentował Hogwart? Puchon. Jak mu tam było?
Może ze względu na swoje ostatnie waśnie z innym, obrzydłym, ślizgonowatym Cedrikiem, nie potrafiłą sobie przypomnieć imienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Trybuny   Nie 19 Kwi - 22:15

Bell zdawała się nie widzieć reakcji Shenae, bo oto Echo leciała z kaflem do pętli i wszyscy gryfoni wrzeszczeli jak szaleni, a ona patrzyła w skupieniu i trzymała kciuki za Aleksandrę. Ha, chyba jej wyszło, bo puchonka obroniła i punktacja dalej pozostała niezmienna. Zrobiłą "hurra!" razem z reszta puchonów. Serio się wczuła.
- No w sumie... całkiem nieźli - przyznała z uśmieszkiem, jakby to wcale nie było źle. A było. Przynajmniej dla nich, jako drużyny krukonów. - Jak to nie przychodzi? Że tak całkiem? Co z nim? - Dopiero teraz tak naprawdę spojrzała na dziewczynę. Chyba już powinna się była przyzwyczaić, że przynajmniej połowa ich składu co chwila się zmienia, ale i tak za każdym razem była rozczarowana kiedy ktoś rezygnował. - Kogoś znajdziemy i jakoś sobie poradzimy, nie? - zapytała optymistycznie, jednak szukając u niej potwierdzenia.
- Nooo... - przytaknęła przeciągle, zastanawiając się czy rzeczywiście jest tak świetnie zbudowany. - Pewnie też im obrońca odpadł to go dali. - Zaśmiała się prawie bezgłośnie.
- Cedrik Diggory - powiedziała niemalże natychmiast, bo skoro była krukonką, to nazwiska bez problemu zapadały jej (zazwyczaj) w pamięci. Właściwie to nie interesowałaby się tak tym tematem gdyby parę lat temu w Hogwarcie nie było Turniej Trójmagicznego i jej siostra nie brała w nim udziału. - No tak, coś w tym jest. Małe cwaniaki, w rzeczywistości mogą być bardziej przebiegli niż ślizgoni... Ale wiesz, w zasadzie to ten Diggory został wylosowany, a potem i tak nie wygrał - stwierdziła logicznie. Może jednak nie byli tacy sprytni? - Czyli nie powinnam im kibicować? - zastanawiała się na głos.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Wto 21 Kwi - 15:26

Shenae na chwilę zamilkla, skupiając się na grze. Jak na razie Ettore nic nie robił, więc powróciła spojrzeniem do grającej druzyny, splatając ręce na piersi. Trudno było powiedzieć komu kibicowała. Nie pokazywała tego w żaden sposób. Chwilę po tym, jak zawodnicy zaczęli tracić naprzemiennie kafla, zwróciła swoją uwagę na Bell.
— No daj mi tego borsuka, bo mam ochotę cię znów trzepnąć — mruknęła patrząc na dziewczynę i pokręciła ze zrezygnowaniem głową — Cedrik Diggory… — właśnie tego imienia jej brakowało, a na jego dźwięk mimowolnie jej brwi nieznacznie się ściągnęły, co mógłby dostrzec tylko bardzo uważny obserwator — został wybrany na tle całej szkoły. Nie sądzisz, że to dostateczne wyróżnienie, nawet jeśli nie wygrał? Wśród tych dziesiątek łażących kretynów, jakich mamy w Hogwarcie, głównie zasilających grono Ślizgonów.
Zamilkła, zastanawiając się nad Alanem. Sama nie była pewna dlaczego odszedł z drużyny. Ich ostatnia rozmowa zakrawała trochę o sprawy personalne. Zaczęła się zastanawiać czy chłopak był naprawdę tak niepoważny, żeby jej zlepki potraktować poważnie, czy ona była zbyt głupia, że w ogóle
w pierwszej kolejności zmusiła kogoś tak lekceważącego do dołączenia do drużyny. Albo może żaden z tych powodów nie był prawdziwym problemem.
— Nie mam pojęcia Bell, ale wiem, że to już koniec roku, a my pozbawieni jesteśmy filaru drużyny. Alan był wrzodem na tyłku, ale był bardzo dobrze grającym wrzodem. Nie wiem, czy w tak dynamicznym tempie znajdziemy kogoś dobrego, żeby go zastąpić. Brakuje nam też pałkarzy, z prawdziwego zdarzenia. To będzie naprawdę ciężki sezon — spojrzała na dziewczynę, zabierając jej borsuka i położyła go obok siebie — dlatego od tego momentu kibicujesz tylko nam.
Jakkolwiek nie wydawała się surowa w tym momencie, chwilę później uśmiechnęła się kątem ust. Mimo wszystko to był naprawdę dobry rok gry. I drużyna tak samo udana jak w zeszłym roku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sro 22 Kwi - 12:31

Przytuliła do siebie proporczyk, bo bała się, że kiedy Shenae tak mówi, znowu przyjdzie jej do głowy go zabrać. Patrzyła kątem oka jak toczy się gra. Albo ścigający byli tak słabi, albo obrońcy świetni, bo od dłuższego czasu wynik nie zmienił się nawet o dziesięć punktów. Szukający też się obijali.
- Nie dam - oznajmiła z uśmiechem. Nie miała pojęcia czy był aktualnie jakiś Cedrik w szkole i nawet się nad tym nie zastanawiała. Niedostatecznie uważnie patrzyła na krukonkę, żeby stwierdzić, że coś jest na rzeczy. - Oj tam. Miał po prostu szczęście - powiedziała, wymawiając wyraźnie ostatnie słowo. - Został wylosowany... A pamiętasz ostatni Turniej Trójmagiczny? Pierwsze miejsce zajął przecież laluś z Francji, za to na drugim był ślizgon. Ślizgonka w zasadzie, bo moja siostra. - W jej głosie słychać było nawet dumę. Nie każdy w końcu ma rodzeństwo, które najpierw ma szczęście zostać wylosowanym, a potem nawet całkiem nieźle radzi sobie przy rzeczywistej konkurencji. - Ale założę się, że gdyby to krukon został wybrany, to właśnie on by wygrał - dodała jeszcze z wielką pewnością.
- Jednego już prawie mamy, wystarczy, że przekonasz tego... jak mu tam, brata Ettore. Nie byłabyś panią kapitanowa gdyby ci się nie udało - stwierdziła jak zawsze z optymizmem, posyłając Shenae uśmiech, który miał za zadanie jej również ten optymizm przekazać.
One sobie rozmawiały, a tymczasem na boisku zaczęło się dziać.
- Oho! Patrz! - zawołała, kiedy tylko Emmet zaatakował pętle. Korzystając z okazji, że Shenae na pewno zapatrzyła się na Ettore, chwyciła proporczyk, który przed chwilą (znowu!) jej zabrała.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 11
  Liczba postów : 10




Gracz






PisanieTemat: trybunyyy   Czw 17 Mar - 21:20

Eva przybyła na trybuny, by obejrzeć mecz, jaki rozgrywał się między uczniami domu Ravenclaw, a uczniami z Salem, którzy gościli w Hogwarcie. Była bardzo ciekawa wyniku meczu. Kibicowała rzecz jasna uczniom swojej szkoły. Zająwszy miejsce w środkowym rzędzie trybun, zaczęła z uwagą śledzić przebieg meczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 461
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Wto 14 Mar - 1:58

Kiedy dowiedziała się, że Szatany organizują nielegalny mecz, myślała że wyjdzie z siebie i stanie obok. Ani zdrowy opierdol, jaki od niej dostali, ani jej błagania nie pomogły - chłopcy zawzięli się na to swoje Creaothceann i nic nie mogło ich od tego odwieść. Choć wściekła i przede wszystkim rozczarowana Gemma nie odzywała się od tamtego czasu do żadnego z nich (sam ich widok, przypominał jej o tej smutnej zdradzie i łamał serce), nie mogła siedzieć sobie przy kominku i czekać aż w końcu ktoś przyjdzie do pokoju wspólnego, obwieszczając, że Chattanów wywalili ze szkoły.
Dowiedziawszy się, o której planują to swoje "przedstawienie" przyszła wcześniej i wspięła się na trybuny. Wcisnęła się w kącik przy balustradzie. Nie chciała, żeby ją widzieli. Zależało jej na nich, ale skoro ich to nie obchodziło, nie chciała żeby o tym wiedzieli. Nawet ona nie była w stanie całkiem zapomnieć o swojej dumie.
Widziała wchodzące na boisko postacie, ale z daleka nie mogła powiedzieć kim byli. Rozpoznała tylko swoich chłopaków. Siedziała pod takim kątem, że nie widziała tego co działo się, kiedy już się zebrali, ale na pewno uda jej się zobaczyć ich, kiedy wzbiją się w powietrze. Poza tym miała widok na coś znacznie ważniejszego. Z tej pozycji widziała, kiedy ktoś zbliżał się do boiska. W razie czego może udało by się jej ich ostrzec.

______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 685
  Liczba postów : 685
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 16:41

Mimo że Quidditch pod względem fenomenu był dla czarodziejów odpowiednikiem mugolskiej piłki nożnej, Ezra nie nazwałby się ogromnym fanem tego sportu - kompletnie nie orientował się w tabelach wyników, nie znał zawodników najsłynniejszych drużyn ani nie wiedział jakie miotły są w tym sezonie modne... W skrócie nie miał o tym kompletnie żadnego pojęcia. Kiedy jednak grała jego drużyna, Ezra stawał się kibicem z krwi i kości. Wraz z asortymentem w postaci Krukońskich przypinek na szatę czy dumnie prezentującego się kapelusza.
Na trybunach zajął miejsce w jednym z pierwszych rzędów, na co mógł sobie pozwolić, bo uczniowie dopiero zaczynali się schodzić. Przy tym cały czas się rozglądał, mając nadzieję, że jego gryfoński przyjaciel zgodnie z obietnicą zechce zaszczycić go swoją obecnością, (i nie uciec ze wstydu na widok jakże cudownego kapelusza), bo zawsze jakoś tak przyjemniej kibicowało się z kimś. Zaraz jednak wrócił spojrzeniem na boisko, nie chcąc przegapić pierwszej akcji. Podejrzewał, że jego emocje porównywalne były do tych towarzyszących graczom, a nawet większe! W końcu oni mieli zadanie, na którym mogli się skupić, a wiedział, że wtedy najłatwiej zignorować nerwy. Zacisnął mocno pięści, kiedy Theo (bo podejrzewał, że to był on, ale z takiej odległości...) pomknął do obręczy i mocno cisnął kaflem. Punkty zdobyte już w pierwszej akcji? To bez wątpienia wzmocniłoby drużynę, więc... Do boju Ravenclaw!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 537
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 806
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 16:54

Leo poważnie rozważał ubranie się w barwy Hufflepuffu i zrobienie Ezrze na złość - ale jednak chodziło o sport, a Gryfon KOCHAŁ sporty za samą ich sportowość. Z tego właśnie powodu nie mógł pozwolić sobie na żarciki. Było ciepło, tak więc odpuścił sobie szaliki czy inne czapki. Założył za to niebieską koszulkę na ramiączka, na której za pomocą zaklęcia znalazł się wielki herb Ravenclaw (no dobra, znajomy mu to załatwił. Leo to beztalencie, wszyscy o tym wiedzą). Najważniejsze było jednak to, że był pełen sił i gotów do wspomagania Krukonów niesamowitym, gryfońskim dopingiem.
Wpadł na trybuny spóźniony, bo w końcu to Leo. Jakimś cudem ścigający Ravenclaw zaraz po pochwyceniu kafla już trafił do obręczy, a trybuny zadrżały pod wpływem emocji widzów. Vin-Eurico sam mocno się do tego przyczynił, zdzierając gardło już teraz w pełnym zachwytu okrzyku. Przecisnął się do Ezry i zarzucił rękę na jego barki, nie odrywając wzroku od latających ponad boiskiem graczy.
- To się nazywa początek meczu!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 18:36

Ruth była z latania na miotle gorsza niż z zielarstwa, eliksirów i uzdrawiania razem wziętych. Nie potrafiła grać w quiddicha i wcale nie było jej z tego powodu jakoś specjalnie przykro, natomiast do kibicowania była pierwsza, razem ze swoimi księżniczkami z Pucholandii @Florence Henderson i @Lorraine Needles, toteż umówiona z przyjaciółkami na trybunach wystroiła się w granatową sukienkę z przypinką herbu Ravenclaw i pędem leciała na mecz ze szpitala, finalnie docierając na niego przy drugim rzucie Theo. Trafiony!!! To się nazywa krukońska prezycja, a nie tam jakieś latanie w kółko jak bąki, tak trzymać, dzielne kruczki!
Ruth nie mogła zupełnie wypatrzeć w tłumie przyjaciółek, toteż przystanęła w miarę dobrym do oglądania miejscu i zapatrzyła się na grę. Tak właściwie to mogła tu spędzić cały wieczór, zważywszy na fakt rozniesienia w proch egzaminów (szczególnie z transmutacji i run, których tak się obawiała), choć sprawa z Dearami i ich zakręconą familią wciąż nie dawała jej spokoju. Z tego wszystkiego zaczęła nawet szukać po twarzach Caluma, ale on też chyba zrobił sobie wolne od kibicowania - a w końcu ten mecz był ostatnią nadzieją Ravu na pierwsze miejsce w pucharze domów i wcale nie wytykam teraz palcem (wskazując go dokładnie na Ruth), kto tych punktów dla kruczków wcześniej natracił aż nadto...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 18:41

Właściwie to nie chciało jej się za bardzo wychodzić, ale cały Hogwart opustoszał, bo wszyscy byli na błoniach... Panowała cisza na każdym korytarzu, więc Fire szybko zaczęła się nudzić. Początkowo próbowała grać na skrzypcach, ale muzyka wcale nie wypełniła pustki. Rozmyślała nad tym, czy może nie pójść do jakiegoś pubu. W końcu przeczucie kazało jej pójść na ten cały mecz, mimo że uparcie twierdziła, jaki Quidditch jest beznadziejny. Już w drodze natknęła się na paru spóźnionych pierwszoklasistów, którzy byli tak podekscytowani, że nawet nie zwrócili uwagi na prefekta. Zobaczyła, że na trybunach jest jakoś tak mnóstwo ludzi - ale tego się właśnie spodziewała. Przycupnęła na jakiejś wolnej przestrzeni, rzucając okiem na boisko. Wyglądało na to, że wszyscy mają zamiar się pozabijać. Nawet nie mogła rozpoznać żadnej osoby, chociaż próbowała dostrzec chociażby Gemm... Krukoni skandowali imię Theo. Więc grał? Fire stwierdziła, że i tak ma to gdzieś. Po co ona tu przyszła?
Czy to Misha? Co on tu robił?! Przecież niby miał być we Francji. Gryfonka nie miała pojęcia, co o tym myśleć, ale z czystej złośliwości wolała, żeby przepuścił gol. Nagle z dupy pojawia się na meczu, świetnie. Wtedy zobaczyła, że niedaleko stoi Ruth i przysunęła się minimalnie. I tak panował ścisk, a wszyscy dookoła zdzierali gardła.
- Trafi czy nie trafi? - spytała, wskazując na Puchonkę mknącą do pętli. Dostrzegła także szukającego tej drużyny, który chyba nie wiedział, co ma w ogóle robić. Niektórzy grali bardziej profesjonalnie, inni mniej... Blaithin nie umknęło też, że szukająca Ravu chyba zaraz wyciągnie różdżkę i zacznie prawdziwą apokalipsę.
Ale właściwie to apokalipsa już się rozpętała.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 20:48

Henley siedział na trybunach od dobrych dwudziestu minut jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Był kibicem z prawdziwego zdarzenia, zdzierał gardło nawet jeśli zawodnicy nie mieli szkarłatno-złotych szat i stał najbliżej barierki niemal uczestnicząc w meczu. Tak było właśnie w tym przypadku, bowiem dziś drużyna nadętych i nudnych kujonów ścierała się ze zgrają puchatych ziemniaków z przypadku. Oczywiście Eric kibicował tym drugim. I to bynajmniej nie dlatego, że lubił ziemniaki - zwłaszcza te pieczone ze złocistą skórką -, lecz dlatego, że w Hufflepuffie na pozycji szukającego grał jego przyjaciel. Wprawdzie przez jakiś czas rozważał kibicowanie Naeris Sourwolf, gdyby to Ona złapała znicza a Puszki i tak zwyciężyły, mógłby przez dobrych kilka tygodni nabijać się z kumpla, że przegrał z dziewczyną. Próbował nawet wykonać transparent mający dodać dziewczynie otuchy, ale nie był w stanie znaleźć rymu do jej nazwiska, więc ostatecznie zrezygnował z wcielenia tego pomysłu w życie. Zamiast tego wyposażył się w rozwieszony na barierce trybuny transparent z napisem: "HUFFLEPUFF DO BOJU!", co jakiś czas zmieniający się w "RAVENCLAW MYŚLI, ŻE TRANSMUTACJA JEST FAJNA", przemalował magicznie swoje ciuchy, twarz i włosy na żółto i czarno, a w dłoniach dzierżył sporych rozmiarów flagę z wielkim borsukiem. Borsukiem. Naprawdę próbował się nie roześmiać gdy przypomniał sobie jak to otrzymawszy pierwszy list z Hogwartu rozszyfrowywał co to było za zwierzę. W dodatku udało mu się to dopiero gdy z pomocą przybyła Valentine, oczywiście nie szczędząc mu przy tym później złośliwości. Całe lato nazywała Hogwart szkołą borsuków, a jego samego przyszłym borsuczkiem, zresztą ku uciesze ich mamy, która również podchwyciła to powiedzonko. Na szczęście skończyło się to kilka miesięcy po tym jak wyjaśnił im co znaczy być prawdziwym Gryfonem. Strach pomyśleć co zrobiłaby Val gdyby go teraz zobaczyła. Wspominki chłopaka przerwał głośny gwizdek obwieszczający początek meczu.
- Dawać Puszki! Rozwalcie ich! - wydarł się na całe gardło i zaczął wymachiwać flagą.
Pech chciał, że Evermore przejął kafla i błyskawicznie rzucił nim w stronę pętli, tak że obrońca żółtych, który chyba ledwie zdążył się ustawić na swojej pozycji, nie miał żadnych szans. Niezłe tempo, Eric musiał to przyznać. Dalej gra również nie zwalniała, właściwie za to przecież ją kochał. Kilka chwil później Puchoni wyrównali, ale Krukoni odpowiedzieli równie szybko i już było 20:10 dla niebieskich.
- Warren, rusz się! To nie jest piknik! - krzyknął na całe gardło widząc jak jego przyjaciel lewituje sobie leniwie w powietrzu – Podaj na skrzydło, nie jesteś sama! Dawaj! Gemma!- wrzeszczał chłopak zdając sobie sprawę, że żaden z zawodników i tak go nie słyszy. Mimo to lubił ich strofować, ot takie przyzwyczajenie z oglądania piłki nożnej z Tatą.
Cholerka, obrońca kruczków był całkiem zwinny. Obronił dwa szybkie rzuty dziewczyny.
- W Łeb się trzaśnij tą pałką! Faul! Faul! Gdzie jest sędzia?! Willkox! Obudź się! - zawołał gdy pałkarz niebieskich posłał tłuczka w ścigającą puchonów. - Taaaak! O to chodzi!- dodał gdy chłopak jakby go posłuchał i walnął Evermore, co skrzętnie wykorzystała Gemma i wyrównała wynik - Hufflepuff! Hufflepuff! - wykrzykiwał raz za razem wychylając się niebezpiecznie za barierkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 21:01

Ruth obróciła się w stronę, z której dobiegał lekki, znajomy głos i rozpoznała burzę rudych fal, do których była przyczepiona równie burzliwa osoba - Blaith, znana również jako Fire, co oczywiście Wittenberg zrozumiała w praktyce, kiedy to musiała nieźle się nagłowić, żeby zatuszować jednen z ognistych incydentów Blaith, który ostatecznie skończył jako "niewyjaśniony zapłon".
Uśmiechnęła się na powitanie i ponownie zwróciła głowę na boisko, przystawiając do oczu lornetkę, szczęśliwie podarowaną przez koleżanki z Munga przed wyjściem i z niemałym przerażeniem zarejestrowała, że kafla złapał... Misha?! Co on tu, na litość, robił?
-Ha! - rzuciła triumfalnie w przestrzeń, podnosząc lornetkę do góry, ciesząc się z obrony krukona - Widzisz gdzieś Nae? - zapytała gryfonkę, wypatrując znów szukającej Krukolandii i raz po raz zmieniając minę na wyraz skrajnego skupienia, kiedy Theo raz po raz albo obrywał, albo odprawiał brawurowe akcje - w tym stuprocentowo celne strzały w obręcz, które Ruth komentowała szerokim uśmiechem i biciem braw z całą resztą obserwujących.
Traf chciał, że gdzieś obok nich jakiś mały Gryfek @Eric Henley i najwidoczniej całkiem nieźle mu szło udawanie trenera. Dziewczyna wychyliła się, żeby zobaczyć napis na transparencie, który wisiał na barierce i zmarszczyła brwi, choć nie ukrywajmy - śmiać jej się chciało jak jasna cholera, choć na takiej transmutacji wcale jej by do śmiechu nie było. Ale zaraz... No tak, kojarzyła tego chłopaczka z ostatniej transmutacji.
-Blaith, skąd wy bierzecie takich złotoustych? - zaśmiała się, pokazując na wydzierającego się chłopaka, ale w tym momencie Theo znów trafił i krukonka trochę straciła zainteresowanie młodym Gryfonem, ponownie z wypiekami na twarzy obserwując sytuację i wychylając się zza barierki tak, że prawie już na niej wisiała. Do boju kruczki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14603-erin-fox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14607-erin-fox#389201
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14606-erin-fox#389196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14605-erin-fox#389150




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 21:46

Umalowana na niebiesko, łącznie z włosami, sidziała na trybunach i dopingowała Krukonów. Gdyby grał jej dom, wrzeszczałaby jeszcze głośniej, o ile nie znajdowałaby się na boisku. Obie opcje by jej odpowiadały, choć gra była raczej bardziej ekscytująca.
Niedaleko niej siedział jakiś Gryfek, którego głos kojarzyła. Był jednak tak samo wymalowany jak ona i rozpoznanie go graniczyło z cudem. Słysząc co krzyczy, zaniechała na chwilę swoje działania i zaczęła się głośno śmiać. Ten to się wczuwał. Ciekawe czy myślał, że jego "instrukcje" coś pomogą.
Wstała i przepchęłla się tak, że teraz siedziała tuż za nim.
- Kruczki do boju! - Wrzasnęłam tuż przy jego uchu, próbując go przekrzyczeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1091
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Trybuny   Czw 22 Cze - 23:02

Trudno ukryć, że latałam na miotle tak źle, że bałam się jej nawet dosiadać, kibicem też byłam raczej miernym ze względu na to, że powoli się starzałam i niespecjalnie ekscytowały mnie takie rzeczy jak rywalizacja o puchar domów czy rozgrywki Quidditcha. No jasne, fajnie było gdy Hufflepuff osiągał jakieś tam sukcesy, ale w gruncie rzeczy przestał czuć się związana z tym domem jakieś dziesięć lat temu. Niespecjalnie interesowały mnie łatki jakie dostawali ludzie w dniu przydziału, wolałabym, żeby tego rodzaju podział nie istniał.
Mimo to nie mogłam odmówić @Ruth Wittenberg wspólnego kibicowania na meczu Quidditcha - po pierwsze to były ostatnie wspólne dni spędzone w szkole, po drugie w towarzystwie mojej uroczej przyjaciółki wszystko (nawet tak banalna rzecz jak głupi mecz Quidditcha) nabierało zupełnie innych, lepszych barw. Miała do nas dołączyć @Lorraine Needles, więc byłam pewna, że to popołudnie będzie wręcz doskonałe.
Ubrałam się neutralnie - do czarnego zestawu dobrałam jedynie małą przypinkę z herbem Hogwartu dając do zrozumienia innym, że nieszczególnie utożsamiam się z jakąkolwiek drużyną. Niestety wyszłam z mieszkania na tyle późno, że Ruth musiała na mnie czekać.
Pojawiłam się na trybunach kilkanaście minut spóźniona, po czym usiadłam obok koleżanki dając jej w policzek całusa na powitanie.
- Dużo mnie ominęło? Gdzie Lorka? - zapytałam jednym tchem lekko zaniepokojona tym, że jeszcze nie ma drugiej Puchonki, po czym dodałam lekko zawiedziona - Próbowałam przewidzieć wynik meczu, ale wróżby są niejednoznaczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią 23 Cze - 0:46

Mecz toczył się tak szybko i w tak dynamiczny sposób, że Ruth prócz krzyków radości, pomieszanych z zawodzącymi jękami nie słyszała nic, wliczając to swoje własne myśli. Po jakimś czasie złapała się na tym, że podskakiwała jak piłka za każdym razem, kiedy któryś z krukońskich ścigających miał kafla i naprawdę już bujała się jak Rezus na tej nieszczęsnej barierce, odciskając tłoczony wzór z sukienki na drewniane zapory.
W pewnym momencie obok zjawiła się najwspanialsza szukająca Krukolandii @Naeris Sourwolf i Ruth gdyby mogła, to pewnie uściskała by ją na tej miotle, ale niemal ze łzami w oczach przybiła dziewczynie piątkę i ze zniecierpliwieniem jeszcze większym niż dotychczas obserwowała graczy. Och, jak ona uwielbiała kibicować!
Swoją kochaną @Florence Henderson uściskała na powitanie, rzucając jej przelotne spojrzenie na komentarz o wróżeniu.
-Zaginęła w akcji, czyli standard - trochę wzruszyła ramionami na absencję Lorraine, choć w gruncie rzeczy bardzo chciała zobaczyć przyjaciółkę jeszcze przed końcem roku - Dadzą radę - skomentowała sama, powracając do przewieszania się przez barierkę i wtedy jej lornetka pokazała widok, którego chyba nie powinna nigdy doświadczyć. @Calum O. L. Dear na miotle.
-Calum, na miłość boską! - wyrwało jej się i momentalnie przycisnęła dłonie do ust, bo przecież obok stała Blaith, a Ruth już powoli zaczynało się mieszać, kto u Dearów jest czyją siostrą lub bratem i jakie dramy z tego wynikają.
Niestety, choć jej kolana robiły co mogły, żeby odbijać sprężyście ciało do nieznacznych (ale jak na Ruth to i tak nieźle!) podskoków, jakiś pucholandczyk złapał znicz. Ruth wciągnęła powietrze, marszcząc brwi. Gdy chwilę ochłonęła, choć wcale nie ubyło jej smutku i żalu, stoczyła się jak nieważki cień po schodkach i pomaszerowała prosto do mieszkania. Miała ochotę przeleżeć tam następne tysiąc lat, ale doskonale wiedziała, że graczom jest na pewno o wiele bardziej przykro, niż jej, a że jeden mieszkał całkiem blisko...
Wracając wsunęła pod drzwi mieszkania Caluma płaską, ale formatu A4 tabliczkę mlecznej czekolady z dopiskiem na dołączonej karteczce: "Pamiętaj, że dla mnie i tak jesteś najlepszy! R". Sam fakt, że wsiadł na miotłę wspomóc Rav był imponujący - zarówno jemu, jak i oczywiście pozostałym, w tym fenomenalnej Nae i Theo należały się ogromne podziękowania i gratulacje.Zasłużyli!

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią 23 Cze - 2:43

Błyskawiczne tempo meczu, to jak obie drużyny wymieniały się trafieniami było wręcz upajające. A przynajmniej było dopóki nie okazało się, że obrońca Krukonów to chyba brał jakiś nielegalny doping. Bronił raz za razem i chociaż Eric nie przepadał za graniem na tej pozycji, naprawdę był pod wrażeniem jego umiejętności. Oczywiście nie mógł się do tego przyznać, kibicował przecież Borsukom. Ci to dopiero mieli ducha, brak skutecznych rzutów wcale ich nie demotywował, a nawet wręcz przeciwnie, grali coraz zacieklej i bez wytchnienia napierali na obręcze drużyny przeciwnej.  
Z każdą minutą mecz stawał się coraz bardziej emocjonujący, dlatego Eric ledwie potrafił ustać w miejscu. Wychylał się zza barierki w dość niebezpieczny sposób, ale po prostu już nie wytrzymywał. Najchętniej sam wskoczyłby na miotłę i pokazał wszystkim jak to się robi. Drąc się na całe gardło nie zauważył nawet jak odruchowo przybił piątkę zawodnikowi Ravenclaw. W dodatku szukającej, dziewczynie, której rozważał kibicowanie, cóż, dobrze, że Sammy nie miał o tym pojęcia, jeszcze zacząłby mu robić sceny. Powiódł za nią wzrokiem i zaczął obserwować jej poczynania. Skupił się na tym tak bardzo, że aż podskoczył gdy usłyszał wrzask nad swoim uchem. Mało brakowało a wypadłby za barierkę.
- Co do...! - wrzasnął odzyskawszy stały grunt pod nogami i obrócił głowę w stronę swego niedoszłego zamachowca – Ohh..yyy..Hej...ten no..niezły strój...krukoni górą, tak? Juhu... - wybąkał gdy zorientował się, że ma do czynienia z ładną dziewczyną, albo raczej chyba ładną, bo była tak wymalowana, że ciężko stwierdzić - Balonówkę? - zapytał wyciągając z kieszeni opakowanie - Chodź do przodu, najlepszy doping tylko w pierwszym rzędzie! Yyyy...to znaczy, w drugim też na pewno świetnie się kibicuje, wiesz, no, i w innych pewnie też, ale no rozumiesz...yyy... - powiedział nieco speszony.
-Taaak jest, dawaj ten tłuczek, rozwalcie ich! - wrzasnął widząc co dzieje się na boisku. Nie wiedział, że puchoni byli aż tak brutalni. - Znaczy się grajcie stanowczo, ale bez fauli! - poprawił się uśmiechając nerwowo do dziewczyny, nie chciał wyjść na prostaka.
-Dawaj, dawaj, teraz! No rzucaj no! Na co Ty czekasz kobieto?! Rzucaj! - wrzasnął widząc kolejną niewykorzystaną akcję ścigających puchonów i nagle aż zesztywniał z wrażenia.  
-Sammy złapał znicza! Sammy złapał znicza! - krzyczał odstawiając przedziwną formę tańca zwycięstwa - Staaaary! Zrobiłeś to! Taaak! To mój przyjaciel! Znam tego gościa, siedzimy w jednej ławce! Jesteś wielki!- darł się w niebogłosy obwieszczając całej szkole co się właśnie wydarzyło jakby sami nie mieli oczu i ze szczęścia rzucił się niebieskiej dziewczynie w ramiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14603-erin-fox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14607-erin-fox#389201
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14606-erin-fox#389196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14605-erin-fox#389150




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią 23 Cze - 12:05

Właściwie to nie obchodziło ją do końca kto wygra, ale postanowiła kibicować drużynie, do której jest jej bliżej.
Zaśmiała się słysząc nieporadne, próby wytłumaczenia jej dlaczego pierwszy rząd jest najlepszy.
- Nie dzięki. - Odpadał tylko gdy coś tam jej proponował, nawet nie zainteresowała się co. Była tu kibicować, a nie.
- A jak Ci wejdę na barana to też będzie liczone jako pierwszy rząd? - Po tych słowach, jednak, przeskoczyła przez ławkę i usiadła obok chłopaka.  Krukoni prowadzili i zaraz zdobędą kolejne punkty. Erin w tym momencie wstała i chwyciła się barierki, gdyby nie to to pewnie by za nią wypadła.
- No rzucaj! Tak! - Wygrywali już dwudziestoma punktami. Nie minęła chwila, a kafel znów przejęły Kruki. Ruda przekrzykiwała się z chłopakiem i zamilkła gdy ścigający Ravu oberwał tłuczkiem.
- Brutalnych macie pałkarzy. - To musiało boleć, pałkarz wymierzył idealnie. Widząc jak ścigający niebezpiecznie gibie się na boki, wstrzymała oddech. Byle tylko nie spadł. No i nie zdążył. Erin zdążyła jedynie zobaczyć końcówkę szybkiej i nieudanej akcji Puchonów, gdy ktoś wydarł się, że ich szukający złapał znicz. A, tak... Ktoś to ten obok. Zaśmiała się i zakryła uszy dłońmi.
- Chcesz żebym ogłuchła? To zemsta jakaś? - W końcu ona wcześniej wydarła mu się do ucha.
- E! Ej... chwila! - Zaskoczył ją tym rzuceniem się w ramiona. Oprzytomniała po chwili i pstryknęła chłopaka w ucho. Najpierw chce żaby ogłuchła, a teraz chcę ją udusić.
- Idź jego mordować, nie mnie. - Z mordowaniem nie żartowała. Była na tyle drobna, że chłopak przycisnął jej twarz do swojej klatki piersiowej i rzeczywiście odciął jej dopływ powietrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią 23 Cze - 12:56

Eric zmrużył oczy gdy dziewczyna odmówiła słodkości, takie zachowanie zawsze wydawało mu się podejrzane. Kto mógł wiedzieć czy po prostu dbała o zęby i linię czy też nie planowała jakiegoś przewrotu politycznego? Serio, podobno Voldemort nigdy nie jadł słodyczy, tak powiedziała mu jęcząca Marta. Próby rozszyfrowania aspiracji dziewczyny spaliły jednak na panewce gdy zaproponowała wejście na jego ramiona. Henley zesztywniał.  
-Yyyy...No tak, liczy się, tylko no nie wiem...eee...to chyba niezbyt bezpieczne - odparł ówcześnie przełknąwszy głośno ślinę.  
Ku jego uldze dziewczyna zrezygnowała i zamiast tego zwinnie przeskoczyła  do przodu na miejsce obok niego. Miała zamiar poważnie kibicować, ale jej słodki i całkiem znajomy głos ledwie przebijał się przez ryk stadionu. Ericowi wydało się to nawet trochę urocze, przypominała trochę małą dziewczynkę dopingującą zza płotu starszych braci grających w nogę. Często widywał takie osamotnione maluchy, które bez pamięci zapatrzone były w swoich wspaniałych braciszków. Głównie dlatego, że nie miały się z kim bawić, a nie z miłości do sportu, ale wciąż się liczy.  
- Co? Eee...taki sport, co nie? - odpowiedział z dziwnym, karykaturalnym uśmiechem na stwierdzenie dziewczyny o pałkarzach - I w sumie nooo...nie są moi, Jestem Gryfonem - dodał po chwili.
Dlaczego wszystkie dziewczyny musiały odbierać mu umiejętność sprawnego myślenia? Czy naprawdę nie mógł przynajmniej raz porozmawiać swobodnie z ładną przedstawicielką płci przeciwnej? W dodatku fanką Qudditcha?Dawaj stary, zadaj jakieś mądre pytanie, dopóki jeszcze nie zapadła miedzy wami niezręczna cisza.
- Więc ten, lubisz Quidditch, tak? - powiedział, po czym mentalnie uderzył się w twarz.
Eric, Ty geniuszu. Naprawdę tylko na tyle Cię stać? Albo dobra, nie było pytania, po prostu przestań się pogrążać. Na szczęście z pomocą przyszedł mu Sammy i koniec meczu.
- Przepraszam! - krzyknął nieco odsuwając się od dziewczyny – Mordowa...? Ja nie...wszystko ok? Oddychasz? Przepraszam! - dodał zmieszany całym zajściem i spojrzał w jej dziwnie znajome, zielone oczy, które wciąż były całkiem blisko jego klatki piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14603-erin-fox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14607-erin-fox#389201
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14606-erin-fox#389196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14605-erin-fox#389150




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Pią 23 Cze - 16:13

Gryfon, no nieźle, tego się nie spodziewała. Kto tak energicznie kibicuje nie swojej drużynie? W sumie ona. Zaśmiała się na te myśl, przecież robiła dokładnie to co on. Ciekawe czy myślał, że ona jest z Ravu.
Czym dłużej go słuchała, tym większe miała wrażenie, że chłopak ma coś nie tak z językiem. Właściwie to może przez nią, nie pierwszego takiego widziała, co przy dziewczynach nie potrafił się wysłowić. Normalnie powinna to przemilczeć, ale przecież nie byłaby sobą.
- Masz tak na co dzień, czy to ja sprawiam te problemy z mową? - Rzuciła, jednocześnie opierając się o jego ramię. Ciężko było ukryć, że bawi ją jego zachowanie.
- Jestem rezerwową Ślizgonów, ciężko jakbym tego nie lubiła Gryfku. - No teraz odpowiedziała mu na pytanie i na pewno rozwiała wątpliwości co do jej domu. Była dumną Ślizgonką i nie zamierzała tego ukrywać, a skoro on zdradził swój dom to ona też powinna.
Kiedy ją przytulił, już myślała, że umrze, ale po jej słowach, chłopak na szczęście się zorientował. Wzięłą głęboki oddech i zaczęła się śmiać.
- Jak chcesz mnie zabić, to masz różdżkę. Naprawdę wolałabym umrzeć z innego powodu niż uduszenie. - Widać było, że sobie żartuje, ale ona wiedziała, że to co mówi jest prawdą. Śmierć z powodu uduszenia wydawała jej się przerażająca. Niespodziewanie dziewczyna rzuciła się na żółtego i zaczęła go łaskotać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob 24 Cze - 1:38

Eric miał wrażenie, że dziewczyna czerpie masę przyjemności ze stawiania go w niezręcznych sytuacjach. Ledwie się poznali a Ona spoufalała się jakby byli kumplami od lat.  
-Co? Ja?  Czemu miałabyś sprawiać mi problemy z mową? - bąknął skonsternowany Gryfon, który aż wzdrygnął się na bliskość dziewczyny. - Czekaj...nabijasz się ze mnie? - zapytał marszcząc brwi – Ten no...nie pochlebiaj sobie! Yyyy...to znaczy noo nie chciałem być niemiły, przepraszam! - plótł bez opamiętania totalnie gubiąc się w całej tej konwersacji. Odrobinę otrzeźwienia przyniosła mu wiadomość o tym, że dziewczyna jest Ślizgonką. W dodatku powiedziała to z taką dumą w głosie!
-Hej! Tylko nie Gryfku, dobra!? Czytałem dzieje Pottera, wypraszam sobie, nie jestem małym, goblińskim zdrajcą! - oburzył się chłopak odzyskując, przynajmniej na chwile i jako tako, zdolność myślenia - Też mi coś - wzruszył ramionami – Też jestem w drużynie - dodał w nieudolnej próbie pokazania się z dobrej strony. Dopiero po sekundzie zdał sobie sprawę, że jeśli chce się czymś chwalić, to nie powinien ówcześnie umniejszać tego czegoś wartości. Logika Henley'a jest logiczna.
- Hej, to, że jesteś ślizgonem nie znaczy jeszcze, że chcę Cię ukatrupić, zresztą...yyy...nawet gdybym chciał, to na pewno nie przy takiej ilości świadków!  - powiedział gdy już uwolnił dziewczynę ze swojego uścisku - Widzisz! jakoś potrafię mówić! - dodał będąc pewnym, że ma powód do dumy.
Kilka chwil później, gdy Eric odwrócił głowę w kierunku boiska, nastąpił atak. Niespodziewany zresztą. I o dziwo całkiem miły.
-Ty obślizgły ślizgonie!  Ale żeby tak z zaskoczenia?? - zapytał niewzruszony i uśmiechnął się perfidnie - Źle trafiłaś! Mam starszą siostrę! Wojny łaskotkowe to dla mnie chleb powszedni! Broń się!- oznajmił przechodząc do zmasowanego ataku. Valentine doskonale go wyszkoliła, dziewczyna była bez szans. Oczywiście nie wziął pod uwagę warunków pola bitwy i gdy już myślał, że ją dopadł, stracił grunt pod stopami(a w zasadzie pod swoim gryfońskim tyłkiem) i runął z ławki na drewnianą podłogę trybuny. Na szczęście jego porażka nie okazała się aż tak sromotna jak to zwykle bywało, bowiem ostatkiem sił udało mu się pociągnąć na dno również swojego przeciwnika. Dziewczyna wylądowała na nim uderzając go w klatkę piersiową, tak, że na chwilę aż zabrakło mu tchu, a jej wszędobylskie kłaki przysłoniły mu niemal cały świat.  
- To było zupełnie zamierzone! - wybąkał rozbawiony próbując pozbyć się jej włosów z własnej twarzy – Znaczy się nooo...yyy... nie chciałem Cię...yyy...noo wiesz - zaczął się tłumaczyć gdy doszedł do niego sens poprzednich słów i poczuł na sobie jej ciepły oddech - Zresztą nieważne - dodał dając za wygraną i postanowił zaczekać aż dziewczyna łaskawie z niego zejdzie. Nie do końca wiedział skąd w jego żołądku wzięły się te wszystkie dziwne skurczo-łaskotki. Przecież przed meczem zjadł chyba z piętnaście tostów z marmeladą, nie mógł być głodny. Chyba nie wszamał niczego nieświeżego? Nie, na pewno nie.
- Jesteś całkiem spoko jak na Ślizgonkę, wiesz? - powiedział z wyczuwalnym zdziwieniem w głosie, gdy w odpowiedzi na uśmiech dziewczyny jego ciało przeszedł dziwny, niezidentyfikowany dreszcz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Trybuny   Sob 24 Cze - 2:02

Lorraine miała zjawić się na trybunach, by kibicować Hufflepuffowi w meczu Quidditcha, ostatnim w tym roku szkolnym (i chyba jedynym?), toteż dużo czasu zajęło jej przygotowanie się. Ubrana w swoje odświętne, meczowe wdzianko w barwach domu, z namalowanymi na policzkach czarnymi pręgami udała się w stronę boiska. Zanim jednak dotarła do odpowiedniej wieży i nim wspięła się na trybuny, minęło sporo czasu (bo po drodze zabłądziła ze dwa razy i wcale nie przesadzam - mylenie prawej i lewej strony to dla Needles codzienność). Tym sposobem zjawiła się na górze i jedyne co dostrzegła, to rozmawiających uczniów (ruda Ślizgonka i jakiś Gryfon, żadne z nich nie wyglądało ani trochę na znajomą jej osobę i akurat w tym przypadku pewnie się nie myliła i nie mieli wcześniej styczności). Zerknęła w dół na boisko i odkryła, że kłębili się tam już wszyscy gracze obu drużyn, ściskając się i rozmawiając o czymś ożywionymi głosami.
- O nie, już koniec? - jęknęła zawiedziona. Spojrzała na nieznajomą dwójkę. - Kto wygrał? Jaki wynik? Wiecie coś? - zapytała, patrząc na nich wielkimi, sarnimi oczami. Była żądna każdej informacji. Poza tym miała tu być Ruth i Florence, już zdążyły sobie pójść?

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Trybuny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Trybuny
» Trybuny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-