IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep z kapeluszami McHavelock'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bośnia i Hercegowina
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 319
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8082-xavier-yuri-zoellis#225133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8085-pamiec-to-przeklenstwo#225137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8083-pamietam-kazdy-list#225135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8149-xavier-yuri-zoellis




Gracz






PisanieTemat: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Czw Lip 10 2014, 14:17


Sklep z kapeluszami McHavelock'a

Nie do wiary, że na ulicy Śmiertelnego Nokturnu można było spotkać sklep, który podejrzanie nie pachnie jakimiś szemranymi interesami. A jednak, jest tu bowiem sklepik z najróżniejszymi nakryciami głowy, które goszczą w sobie magiczne właściwości. O czym mowa? Laik tu się nie dostanie. Wchodząc do tego sklepu musisz być świadomym czego potrzebujesz, albo czego szukasz. Za zbytnie zastanawianie się grozi Ci wyrzucenie nie tylko z niewielkiego sklepiku, ale też ulicy. I to z wielkim hukiem.

Cennik:
۝ 100 G -  Lewitujący kapelusz
۝ 120 G - Beret uroków
۝ 190 G - Cylinder zniknięć
۝ 120 G - Czapka niewidka
۝ 200 G - Welon Morgany
۝ 340 G - Tiara Albusa


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Nie Sty 24 2016, 16:51

Isolde pogrążała się coraz bardziej w czymś, czego nie miała odwagi nazwać, a co najprawdopodobniej było depresją. Nie chodziło nawet o samego Berysa, choć wspomnienie o nim nadal było bolesne. Po prostu przestała wierzyć, że ma szansę na ułożenie sobie życia, poznanie mężczyzny, który byłby tym właściwym. Zdawała sobie sprawę, że jest jeszcze bardzo młoda, ale jej serce było złamane już tyle razy, że trudno jej było uwierzyć, że pewnego dnia coś zmieni się na lepsze.
Praca była dla niej prawdziwym wybawieniem. Przesiadywała w biurze tyle, ile się dało, zapoznawała się z aktami starych spraw, analizowała i ćwiczyła zaklęcia. Kiedy pojawiała się taka możliwość, towarzyszyła bardziej doświadczonym aurorom. Dawała z siebie wszystko i starała się nie zwracać uwagi na zaniepokojoną minę ojca, kiedy mijała go na korytarzu. Szczęśliwie był daleki od prawienia jej kazań, a jednocześnie zdawała sobie sprawę, że w każdej chwili może do niego przyjść i zwierzyć mu się ze swoich smutków. Było to kojące. Praca z matką byłaby znacznie bardziej kłopotliwa, dlatego po raz kolejny Is cieszyła się w duchu, że została aurorem.
List od Magyara sprawił, że poczuła przypływ adrenaliny. Jasne, nie spodziewała się Merlin wie czego, ale fakt, że mogła sprawdzić się w terenie, bardzo ją podbudował. Za oknem padał śnieg, było cholernie zimno, ale wcale nie osłabiało to entuzjazmu Isolde, która płonęła chęcią wykazania się w akcji. Ubrała się ciepło i aportowała na Śmiertelnym Nokturnie, który zawsze przyprawiał ją o dreszcze. Krążyła w pobliżu sklepu McHavelocka, starając się wyciszyć i skupić, a jednocześnie wyglądać względnie normalnie, o ile na tej ulicy ktokolwiek wyglądał normalnie. Wpatrywała się w obłoczki pary formujące się z jej oddechu i czuła, że krew szybciej krąży jej w żyłach. Miłe, dawno zapomniane uczucie. Nie chciała się zbłaźnić przed swoim przełożonym, bardzo jej zależało na jego uznaniu - wiedziała, że jest dobry w tym co robi, nawet jeśli ekscentryczny w swoich przekonaniach i nieszczególnie przyjemny w kontaktach towarzyskich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Pon Sty 25 2016, 10:01

Trzydziestopięcioletni szef biura aurorów nie użył deportacji, żeby przybyć na miejsce zdarzenia. Swoje mieszkanie w Londynie miał umiejscowione tak, aby w pięć minut piechotą można było dostać się do Dziurawego Kotła, więc wybrał opcję spaceru, aniżeli aportację, która była tak bardzo kłopotliwa. W tym czasie mógł przejść się do sklepu spożywczego i za mugolskie pieniądze kupić sobie najzwyklejsze jabłko.
Kiedy wszedł na Nokturn zachował zupełny spokój. Wpatrzony był w swój owoc, który był zjedzony dopiero w połowie. Pomimo tego, że wszyscy dookoła się mu przyglądali, Laszlo nie zwracał uwagi na nikogo innego. Dopiero, gdy doszedł na miejsce umówionego spotkania podniósł wzrok na Isolde, która kręciła się w pobliżu sklepu z kapeluszami. Węgier pokręcił tylko głową. Jakby nie mogła w spokoju stanąć i oprzeć się o elewację innego sklepu. No nic, możliwe, że właściciel sklepu był w tym czasie czymś zajęty i nie zauważył jej osoby. W pośpiechu mężczyzna zjadł jabłko, a ogryzek rzucił za siebie. Na tej ulicy mógł sobie na to pozwolić, ponieważ cała była w śmieciach.
- Witaj. - Powiedział głośno i z szacunkiem, kłaniając się przy tym na tyle, by inni uznali go za sługę Isolde, jednak nie na tyle, żeby Isolde poprzewracało się w głowie.
- Właśnie Cię szukałem Pani. Jak wcześniej wspominałem, Tiara Albusa znajduje się w tym sklepie. Pewność siebie i zero słowa o naszej prawdziwej tożsamości. - Ostatnie zdanie wypowiedział już szeptem. Wyraz twarzy miał miły, aczkolwiek przechodnie mogli dostrzec w nim odrobinę strachu - teatralnego oczywiście. On był tu tylko sługą.
Magyar podszedł do drzwi i otworzył je, żeby przepuścić kobietę przodem.
- Targuj się, jak coś, mam pieniądze, żeby kupić przedmiot. Jak wszystko pójdzie dobrze, to nam go sprzeda. - Kiedy weszli do środka zaskrzeczał nad ich głowami kruk, a za ladą pojawił się podejrzliwy sklepikarz. Laszlo trzymał się z tyłu, właściwie to nie podchodził od drzwi.


Isolde, rzuć kostką::
 

Kruk przestał się już wydzierać, a w sklepie słychać było skrzypienie podłogi pod twoimi stopami. Starzec o łysinie sięgającej połowy głowy i cienkich białych niteczkach imitujących włosy czekał tylko, aż się odezwiesz. Na razie tylko oceniał i nie było mowy, żeby uprzejmie zaczął rozmowę. W sumie, to uprzejmości by ów jegomość nie poznał, jakby podeszła doń i w pysk zdzieliła. Więc rozmowa zapowiadała się przednia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Pon Sty 25 2016, 16:22

Na widok Laszlo Isolde poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku i uświadomiła sobie, że się najzwyczajniej w świecie się stresuje. Jej szef zawsze budził w niej mieszane uczucia, był uprzedzająco grzeczny, co niezmiennie zbijało ją z pantałyku, mimo że sama była dobrze wychowana i pochodziła z czystokrwistego rodu, a jednocześnie chłodny i nieszczególnie towarzyski. Nie była pewna, co o nim sądzi, ale na to będzie jeszcze miała czas.
- Dzień dobry - odpowiedziała uprzejmie, ale chłodno, próbując pokryć zdenerwowanie. Od razu zrozumiała intencje Magyara i uśmiechnęła się w duchu. Kto by pomyślał, że będzie grał jej służącego? Prędzej spodziewałaby się, że na potrzeby zadania zostanie jej mężem, ale z drugiej strony w ten sposób mógł obserwować jej poczynania, nie angażując się i nie wzbudzając podejrzeń. Czuła się przy nim jak smarkula, która nie ma bladego pojęcia o niczym. Zdawała sobie sprawę, że Laszlo będzie oceniał każde jej posunięcie i czuła się z tym fatalnie. Mimo wszystko postanowiła robić dobrą minę do złej gry. W tym przecież była najlepsza. Słuchała Laszlo bez specjalnego przejęcia, z miną, którą podejrzała u swoich nadętych ciotek i kuzynek, gdy rozmawiały z ludźmi gorzej od nich urodzonymi. Rzuciła okiem na swoje odbicie w oknie wystawowym, lekkim ruchem poprawiła niesforny kosmyk włosów, po czym skinęła głową, przyjmując do wiadomości wszystkie informacje i uwagi swojego przełożonego. - Doskonale, w takim razie chodźmy - weszła do środka, rozglądając się spokojnie po pomieszczeniu i mając wrażenie, że serce podjeżdża jej do gardła. Mimo wszystko zachowywała idealny spokój i pokerową twarz kobiety z wyższych sfer, która doskonale zna swoją wartość. Spojrzała z niechęcią na kruka, który wydarł się jej nad uchem.
- Dzień dobry.  - Była tak opanowana i pewna siebie, że nawet nieufny, podejrzliwy starzec, najprawdopodobniej sam McHavelock, spojrzał na nią nieco przychylniej, mimo że nadal nie wyglądał na uprzejmego sprzedawcę, który zabiega o swojego klienta. Isolde poczuła się tak pewnie w swojej roli, że sama była tym zaskoczona. Świadomość, że za jej plecami stoi Magyar nie przeszkadzała jej już tak bardzo. Cóż, miała zadanie do wykonania i to właśnie było najważniejsze. - Mówiono mi, że można u pana znaleźć dość wyjątkowe i unikatowe nakrycia głowy... a takie właśnie mnie interesują - zawiesiła efektownie głos, swobodnym ruchem zdejmując skórzane rękawiczki i odsłaniając swoje piękne, arystokratyczne dłonie. - Jestem żywo zainteresowana nabyciem Tiary Albusa - dodała, patrząc na starca z niewzruszonym spokojem kogoś, kogo stać na spełnianie swoich zachcianek i komu się nie odmawia.

kostka: 6 ha!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Pon Sty 25 2016, 21:41

Starzec spojrzał tylko na podchodzącą w jego stronę kobietę i prychnął lekko. Sam nie był uprzejmy i irytował go wszelki przejaw uprzejmości, na jaki tylko było stać innych. Isolde jednak nie wzbudziła w nim jakichkolwiek podejrzeń a tym bardziej jej szary sługa, który grzecznie czekał przy drzwiach. Kiedy młodsza aurorka się przywitała sklepikarz tylko odchrząknął i swoim chrapliwym głosem raczył zaszczycić jego klientkę.
- Gadaj paniusiu lepiej czego chcesz, albo daruj sobie te uprzejmości i wynocha! - Nie krzyczał, bo nie musiał. Był tak niemiły i tak energiczny, że bez podnoszenia głosu brzmiał potężnie. To on był szefem w tym sklepie i nie da sobie w kasze dmuchać. Okazał się jednak na tyle miły, że nie przerywał Isolde w opisywaniu przedmiotu, po który tu przyszła. Popatrzył się podejrzliwie.
- A któż to pani wielkiej hrabinie powiedział, że mam tu jakąś czapkę? Nie bawię się w czarną magię... - Stwierdził dobitnie i miał już iśc na zapleczę zostawiając natrętów samych ze sobą. Jednak w połowie kroku namyślił się i został.
- No chyba, że mówimy o poważnej sumie. Wtedy mógłbym nieco inaczej spojrzeć na sprawę. Ile proponujesz lala? - Zapytał się z wciąż nieprzyjemnym wyrazem twarzy. Możliwe, że chciał się tylko zabawić i narobić nadziei, a możliwe, że jednak posiadał ten przedmiot. Teraz tylko trzeba odpowiednio rozegrać targowanie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Wto Sty 26 2016, 18:57

Ten facet był odrażający i Isolde z trudem zachowała spokój. Zmierzyła go tylko lodowatym spojrzeniem, nie zadając sobie trudu, żeby z nim dyskutować na temat jej źródeł informacji. Gotowało się w niej ze złości, kiedy patrzyła na tego ohydnego, bezczelnego starca, który traktował ją w taki sposób. Spokojnie, Isolde, jesteś tu zawodowo, nie daj się wyprowadzić z równowagi. Uniosła lekko brwi w wystudiowanym wyrazie zdziwienia i niesmaku, ale nie skomentowała. Nawet gdy ruszył w kierunku zaplecza, nie zrobiła nic, by go zatrzymać, zdając sobie sprawę, że dziad po prostu się zgrywa. Nie przypuszczała, by cierpiał na nadmiar klientów, szczególnie takich jak ona - wyraźnie zamożnych i gotowych zapłacić nawet stosunkowo wysoką cenę za unikat.
- Lala nic panu nie proponuje - powiedziała zimno. - Ale ja mogę zaproponować... powiedzmy dwieście osiemdziesiąt galeonów - rzuciła z duszą na ramieniu, mając nadzieję, że nie pokpiła sprawy. W oczach starucha widać było chytrość, a Is wyczuwała również coś innego - zamiłowanie do targowania. Sama była w tym okropna, jak większość kobiet z jej sfery nie miała pojęcia, jak mówić o pieniądzach. Zresztą nikt z jej rodziny nie był w tym najlepszy. Jak mawiał jej dziadek, dżentelmen nie rozmawia o pieniądzach. Dżentelmen je ma. Starała się wyglądać tak nonszalancko jak większość kobiet z jej sfery, nawet jeśli wcale się tak nie czuła.
Była zła na Laszlo, że przyjął rolę, w której nie mógł w żaden sposób wpływać na jej zachowanie ani nawet dać jej znać, czy dobrze się spisuje. Miała ogromną ochotę odwrócić się do starszego aurora, poszukać w jego wzroku aprobaty albo nagany, ale zdawała sobie sprawę, że nie może tego zrobić. Zaczęła leniwie przekładać rękawiczki z dłoni do dłoni, patrząc na sprzedawcę pozornie beznamiętnym wzrokiem, a jednocześnie dając mu odczuć, że ma szansę się potargować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Czw Sty 28 2016, 15:18

Mówienie w kierunku młodszej aurorki bez szacunku było uzasadnionym rytuałem, który starzec wykonywał wobec każdego potencjalnego klienta. Widząc, że nie da sobie w kaszę dmuchać pochylił głowę w geście uznania, lecz bynajmniej nie stał się przez to milszy w stosunku do klientki. Swoim ochrypłym głosem wycharczał tylko coś na wzór przeprosin.
- Przepraszam za moje zachowanie w takim razie. Zamieniam się w słuch. - Oczywiście sam fakt, że wtrącił się w pół słowa i nie dał dokończyć Isolde pokazywał, że do pełni uznania jeszcze daleka droga. Jednak trzeba brać co się ma i korzystać z wszelkich plusów. Możliwe nawet, że kupiec będzie bardziej przychylny na cenę, którą Isolde rzuciła zaraz po tym, jak jej przerwano. Władczy ton na pewno pomógł i choć trochę sprawił, że McHavelock się nie zaśmiał prosto  twarz rozmówczyni.
- Bardzo przepraszam, pani - tytuł dodał z pewną ironią w głosie, jednak nie przejmował się reakcją i kontynuował. - jednak to bardzo potężny przedmiot i, nawet jakbym go miał, to nie sprzedałbym tiary Albusa za tak nędzną cenę. 450 galeonów i ani Knuta mniej. - Wyglądało na to, że nie było szansy na zniżkę dla stałych pracowników.
W tym czasie, Laszlo stał niewzruszenie przy drzwiach rozglądając się dookoła i "podziwiając" asortyment sklepu. Nie wyglądało na to, żeby ruszył Isolde z pomocą.

Rzuć kostką. :
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Czw Sty 28 2016, 15:54

Trochę jej ulżyło, gdy starzec spuścił z tonu, choć wcale nie przypuszczała, by teraz miało być w jakikolwiek sposób łatwiej. Cóż, przynajmniej tyle, że nie odprawił jej z kwitkiem, a zaczął traktować trochę bardziej serio jako potencjalną klientkę. Potwornie dręczył ją fakt, że nie mogła liczyć na wsparcie Magyara, a została wrzucona na naprawdę głęboką wodę jako osoba, która nie miała pojęcia, jak rozmawiać o pieniądzach i interesach.
Sprzedawca doprowadzał ją do szału, nie mogła znieść jego zachowania, mimo że nastąpiła wyraźna poprawa. Próbowała się nieporadnie targować, ale szło jej fatalnie, a mężczyzna dobrze wiedział, że nie ma do czynienia z osobą mającą jakiekolwiek pojęcie o handlu. Obstawał tak twardo przy swojej cenie, że Isolde zaczęła się bać, że jeśli jeszcze chwilę będzie się opierać, McHavelock po prostu odmówi sprzedaży i tyle wyjdzie z jej misji. A przecież wiedziała, że priorytetem jest zdobycie kapelusza, dlatego w końcu skapitulowała, wściekła w duchu, ale opanowana i arystokratyczna w każdym calu.
- W porządku - powiedziała chłodno, mierząc mężczyznę zimnym spojrzeniem i przywołując gestem Magyara. Obawiała się reprymendy, kiedy już zakończą tę szopkę, choć ta wcale nie była konieczna - Isolde ze swoimi wybujałymi ambicjami i samokrytycyzmem będzie się zadręczać tym niepowodzeniem do końca świata. - Magnusie, proszę, zapłać panu - rzuciła w stronę swojego szefa, obrzucając go tylko przelotnym spojrzeniem. Po pierwsze - żeby nie wzbudzić podejrzeń, po drugie... cóż, nie chcąc dojrzeć w oczach aurora krytyki, zanim jeszcze zostanie ona ubrana w słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Pią Sty 29 2016, 18:06

"Magnus" oczywiście z uśmiechem na twarzy ruszył się w końcu z miejsca i kroczył po skrzypiącym parkiecie w stronę swojej pani, będącej tak na prawdę jego podopieczną. Transakcja, choć nie tak jak to sobie Magyar wymarzył, przebiegła pomyślnie i lada chwila zostaną nowymi posiadaczami czarno magicznego przedmiotu. W końcu lepiej, żeby byli nimi aurorzy, niż jakieś bogate bachory, które zafascynowały się czarną magią. Wczuwając się w rolę szef biura podszedł w końcu i zaczął niezgrabnie szukać po kieszeniach. Oczywiście udawał, że ma je magicznie powiększone, żeby wypaść wiarygodniej. Starzec przewrócił oczyma i pokręcił głową.
- Zanim ta łazęga się zbierze, wrócę tu z Tiarą. - I wyszedł na zaplecze by przynieść upragniony przez damę z wyższych sfer przedmiot. W tym czasie Laszlo wciąż grzebał po kieszeniach, a kiedy zobaczył to co chciał zobaczyć, położone przez sklepikarza na ladę, nagle znalazł pieniądze. Wyciągnął 450 galeonów i podał Isolde.
- Twoje pieniądze, Pani - Powiedział po czym natychmiast się odsunął na dwa kroki. Kiedy transakcja została sfinalizowana Laszlo wziął kapelusz i razem opuścili sklep.
- Ruszamy do mojego biura. Preferuje pieszo, ale to już jak wolisz. - Stwierdził po czym ruszyli.


//Następny post napisz gdzieś w ministerstwie. Ja nie mam swojego biura, więc może być po prostu biuro aurorów :) //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 645
  Liczba postów : 821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Pon Wrz 25 2017, 21:51

Zjawiłem się tu dosłownie na moment, na krótką chwilę, wiedząc dokładnie, po co przychodzę. Z racji zbliżającego się festiwalu, na który miałem zamiar się wybrać, postanowiłem wyposażyć się w coś, co pozwoli mi pozostać chociaż odrobinę mniej dostrzegalnym wśród tłumu czarodziejów. Słyszałem, że sklep z kapeluszami McHavelock'a na Nokturnie da mi to, czego potrzebowałem.
Teleportowałem się w pobliże Nokturnu i nieco chwiejnym krokiem udałem się pod adres zapisany na świstku papieru. Szedłem szybko, starając się nie zwracać na siebie uwagi, lecz moje nowe, wyprasowane szaty działały z odwrotnym skutkiem. Dotarłszy na miejsce, wszedłem raźno do środka i od razu podszedłem do lady, wyrzucając z siebie:
- Czapkę niewidkę poproszę - chyba zabrzmiałem dość pewnie, ponieważ mężczyzna nie robił żadnych problemów i od razu podał mi upragniony przedmiot. Dałem za niego dość sporo, lecz miałem wobec samej czapki wysokie wymagania. Pożegnałem się uprzejmie i opuściłem sklep, kierując się w stronę Pokątnej i licząc, że nikt mnie nie zaczepi po drodze.

/zt

Teoretycznie jest to przedmiot trudno dostępny, mimo że nie ma tu opisanych kostek... Ale i tak rzuciłam z powodzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 687
  Liczba postów : 1011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Pon Lut 05 2018, 22:51

Miała poważny problem z prezentem dla Lysa. Nie da się ukryć, że on przeszedł samego siebie zarówno w Boże Narodzenie jak i w jej urodziny. Trudno było to przebić, a chciała wykazać się jakimś pomysłem i nie powtarzać tego samego. Wypadało jednak dać coś równie niemożliwego do zdobycia. Jak się okazało "niemożliwe do zdobycia" w jej przypadku było prawie wszystko. Najpierw musiała przemknąć do Hogsmaede, z Hogsmaede złapać świstoklik do Londynu, prześlizgnąć się na Nokturn, prześlizgnąć się przez Nokturn i nie podpaść sprzedawcy. Wszystko poszło nad wyraz gładko. Aż za gładko... Kiedy w końcu to wszystko już jej się udało... sprzedawca stwierdził, że nawet o cylindrze zniknięć nie słyszał.
Czuła, że ściemnia. Wiedziała, że ściemnia. Z tą jej niepozorną buźką zakupy na Nokturnie były abstrakcją - powinna była wiedzieć to wcześniej. Musiała poprosić o pomoc kogoś bardziej przekonującego.

Kostka: 4
Nie ma tu kostek wstawionych, ale ze to trudno dostępny przedmiot, to sobie wzięłam z innego sklepu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1609
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Pon Lut 05 2018, 23:03

Fire znała tę okolicę i znała sklep, do którego zmierzała. Ostatnio spędzała na Nokturnie więcej czasu niżby tego chciała, ale pilnowała, żeby nikt znajomy się nie zorientował. Nauczyła się poruszania pomiędzy ciemnymi alejkami, unikania podejrzanych czarodziejów i tego, że kaptura z głowy zdejmować nie powinna. Wciąż pamiętała, kiedy próbowała zaszaleć i wpadła w kłopoty, które mogły skończyć się naprawdę tragicznie. Wtedy ktoś Blaithin uratował... ale tym razem nie mogła na to liczyć.
Cylinder zniknięć nie widniał w ofercie pierwszego lepszego sklepu, a Dear wiedziała, że będzie musiała się trochę wysilić, żeby przedmiot zdobyć. Do sklepu weszła spokojnie, ale bez zbytniej pewności siebie. Załatwić interes, zapłacić i wynieść się stąd, żeby dostarczyć paczkę Ettie. Nie stresowała się tym, że sprzedawca może po prostu odmówić. Powiedziała czego szuka, a ten po dłuższym wpatrywaniu się w błękitne, chłodne oczy, wyciągnął spod lady cylinder. Upewniła się, że jest w pełni sprawny i przekazała galeony od swojej gryfońskiej koleżanki. Musiała przyznać, że już od dawna nie poszło jej aż tak łatwo...

Kostka: 6

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 145
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://czarodzieje.my-rpg.com/f164-powiazania-postaci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15516-poczta-ophelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Wto Lut 06 2018, 21:13

Nokturn. Okolica, w którą nie zapuszczała się nie mając ku temu porządnych powodów, czyli prawdę mówiąc nigdy. Tym razem jednak przyszła aby zdobyć coś, na czym w tej chwili bardzo jej zależało - prezent dla Lysa. Samo wymyślenie czegoś, co mogłaby mu dać było trudne, a kiedy okazało się, że znajduje się to w tej cieszącej się złą sławą okolicy... Mogła posłać kogoś innego, żeby to za nią załatwił, ale nie, wolała to zrobić osobiście. Starała się nie rozglądać za bardzo dokoła i wyglądać na pewną siebie, co, jak się można domyślać, było trudne. Naprawdę nie wiedziała, jak Lennox mógł tu przychodzić.
Weszła do sklepu z kapeluszami McHavelock'a z jasno postawionym celem - kupić to, co chce i wyjść. Zdecydowanie nie chciała tu spędzać więcej czasu, niż to było potrzebne. Podeszła do lady i od razu powiedziała, czego szuka. Sprzedawca jednak odparł, że nie mają i nie mieli czegoś takiego jak Beret Uroków. Zdziwiła się, ale za wszelką cenę nie chciała dać tego po sobie poznać. Czy to możliwe, żeby pomyliła sklepy? Możliwe było wszystko, nawet to, że facet za ladą kłamał. Jedno było pewne - musiała poprosić kogoś innego, żeby kupił jej przedmiot. Z taką myślą wyszła ze sklepu.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1609
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1597
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Wto Lut 06 2018, 21:35

I pomyśleć, że znowu tu zaglądała. Zmieniła ubranie, pelerynę zmieniając na prostą z futrem, które ogrzewało ramiona i szyję dziewczyny. Zastanawiała się po co to właściwie robi? W okolicach Nokturnu zawsze należało uważać, a im częściej się tu plątała, tym większa szansa, że Fire w końcu ktoś się zainteresuje. Stała się nagle pieprzoną Matką Teresą? Galeony niemalże parzyły dziewczynę w dłoń, ale szła spokojnie pomiędzy zaułkami. Znowu ten sklep. Przekroczyła próg i upewniła się, że ostatni klient wyjdzie. Wyłożyła pieniądze i rzuciła, że chce kupić Beret Uroków. Najwyraźniej przypadła sprzedawcy do gustu, bo i tym razem nic nie mówił. Interesy na Nokturnie to przyjemność...

Kostka: 6

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 668
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   Sro Lut 14 2018, 00:52

Bianca nie co dzień przychodziła na Śmiertelny Nokturn. Prawdę mówiąc bywała tam niebywale rzadko, ale kiedy już się na to skusiła zawsze załatwiała to czego potrzebowała i uciekała. Nie była tchórzem, żeby wcale się tam nie zapuszczać, właściwie kiedy był młodsza często uciekała od taty i brata z Pokątnej i sprawdzała co tam się kryje. Odwaga czy głupota? W każdym razie nie można było jej odmówić ciekawości, na pewno nie wtedy. Wtedy nie do końca zdawała sobie sprawę dlaczego ta ulica nie należała do najbezpieczniejszych. Teraz było inaczej, dlatego nie zapuszczała się tam w ramach jakiejś durnej rozrywki, a już na pewno nie przy zakłóceniach magii. A jednak było to jedyne miejsce, w które mogła się udać, by dostać to czego chciała – tj. cylinder zniknięć. Szybko przemknęła przez ulicę i weszła do sklepu, który ją interesował. Wybrała to co chciała i zapłaciła sprzedawcy. Wychodząc zderzyła się z jakimś jegomościem, ale udała, że nic wielkiego się nie stało i już jej nie było zanim facet zacząłby awanturę. Była to ostatnia rzecz jakiej potrzebowała.

______________________

 
Bianca Zakrzewski

Maluje się tylko po to, aby oszukać oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep z kapeluszami McHavelock'a   

Powrót do góry Go down
 

Sklep z kapeluszami McHavelock'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
smiertelny nokturn
-