IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3131
  Liczba postów : 1788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 15 Lip - 12:17


Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Ta jedna z najpopularniejszych restauracji w Anglii od lat jest już prowadzona przez jedną rodzinę, która z pokolenia na pokolenie przekazuje sobie tajniki swych potraw. Wnętrze jest bardzo eleganckie co idealnie komponuje się z wysokimi cenami na karcie potraw. Jeżeli chcesz tanio zjeść, idź gdzie indziej. Jednak jeśli chcesz zaimponować swojej towarzyszce zabierając ją na wykwintną kolację, to idealne miejsce! Wszystkie potrawy i alkohole dostępne z tego spisu.

Dodatkowo, jeśli nie wiesz na co się zdecydować, możesz rzucić kostkami:

1 - Ojej, Gruba Sally, zapałała do ciebie wielką sympatią i uznała, że wyglądasz strasznie mizernie, dlatego nie pytając, na co masz ochotę, przyniosła ci ogromny stek z kołkogonka w bąbelkowym sosie. Wygląda wspaniale, ale czy podołasz takiej porcji?
2 - Jakoś nie mogłeś się zdecydować, więc wybrałeś potrawę, której nazwa najbardziej ci się spodobała, a był to Rozhasany Hipogryf, smakowita sałatka z kurczakiem.
3 - Dzisiaj masz ochotę na coś naprawdę ostrego, dlatego zamawiasz Smocze Naleśniki, jednak nie wziąłeś pod uwagę, że są naprawdę ostre i zacząłeś ziać ogniem, spopielając serwetki i obrus. To dopiero widowisko!
4 - Wygląda na to, że w natłoku obowiązków kelnerka pomyliła zamówienia i przed twoim nosem wylądował talerz z Zapiekanymi Paluszkami. O reklamacji nie może być mowy, więc wolisz spróbować, czy głodować?
5 - Zima dała ci już w kość, więc nazwa "Merlin na Bahamach" bardzo podziałała na twoją wyobraźnię. Już po chwili pałaszowałeś doskonałą sałatkę, marząc o cieple i wakacjach w jakimś ciepłym kraju.
6 - Zamówiłeś pierwszą lepszą potrawę, którą okazały się być hopki-ukropki, rosyjski przepis, ale bardzo rozpowszechniony we wszystkich zimnych krajach. Nie wiedziałeś tylko, że twoje jedzenie zacznie uciekać w radosnych podskokach. Dalej, goń je, zanim rozbiegną się po całej restauracji!

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Sty - 14:04




Kurs - magiczny lokaj

Praca w niektórych lokalach wymaga szczególnych kompetencji od pracującej tam obsługi. Wymagana jest tam elegancja, dobra prezencja, zarówno słowna, jak i wizualna oraz szereg umiejętności osobistych.

WYMAGANIA:
 

przebieg kursu:
Aby zdać kurs przechodzisz całą gamę przygotowań z zakresu wielu dziedzin. Rzuć CZTEREMA kośćmi w odpowiednim temacie na cztery podstawowe z nich, odpowiadające kolejno za:

BALANS
DOBRĄ PAMIĘĆ
SAVOIR VIVRE
MAGIĘ GOSPODARCZĄ

Zsumuj ich wyniki i sprawdź czy udało Ci się przejść kurs.

Kości:
 



Ostatnio zmieniony przez Shenae D'Angelo dnia Czw 17 Mar - 12:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Sty - 14:25




Kurs - magiczne gotowanie

Kurs mający na celu rozwinąć umiejętności kulinarskie, poczucie smaku i estetyki użytkownika. Skupia się szczególnie wokół magicznego gotowania i trafiania do podniebień największych koneserów potraw.

WYMAGANIA:
 

Teoria:
Pierwszego dnia kursu przychodzisz do restauracji, spodziewając się rozpoczęcia gotowania pod nadzorem najlepszych specalistów, zamiast tego zostaje Ci wręczone opasłe tomisko z przepisami i podstawami dobrego gotowania. Rzuć kością, w temacie losowań aby dowiedzieć się ile czasu zajęło Ci opanowanie materiału.

1 oczko = 1 dzień.



Praktyka
Kiedy udaje Ci się opanować teorię, wraz z innymi kursantami przez kilka dni uczęszczasz na zajęcia przygotowywacze z magicznego gotowania. Kurs zakończony będzie testem końcowym. Rzuć kością w odpowiednim temacie aby dowiedzieć się o przebiegu kursu.

Kości:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 7
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12393-ellie-cricsson?nid=7#332221




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro 23 Mar - 21:57

Retrospekcja

Ellie Cricsson, kurs magicznego gotowania w restauracji "Kociołek wszystkich smaków", wrzesień 2011
Kostki:

Ilość dni na materiał -  5
Praktyki - 4


Nie można powiedzieć żeby Ellie bardzo lubiła się uczyć z książek. Jest to dla niej zło konieczne i zdecydowanie bardziej preferuje naukę przez działanie. Dlatego rozpoczęcie kursu poprzez otrzymanie opasłego tomiszcza z przepisami niezbyt skutecznie zachęciło ją do pracy. Jednak zacisnęła zęby i zagłębiła się w jakże porywającej lekturze „Magicznego gotowania dla opornych”. Po pięciu dniach wkuwania przepisów i zasad smażenia steków wreszcie mogła powiedzieć, że teorię ma w małym palcu. Przyszła więc pora na praktykę. Okazało się, że te wszystkie godziny spędzone z nosem w książce dały naprawdę dobry efekt. Ellie nie dało rady niczym zagiąć. Wszystkie dania przygotowała perfekcyjnie i znała odpowiedź na każde pytanie zadane jej przez prowadzącego praktyki. Zdane śpiewająco! Kto wie, może przeprosi się z podręcznikami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 15:38

Miał obecnie jakieś 2 godzinki czasu dla siebie nim wypadało by wrócić do domu. W biurze poprosili go, by na koniec dnia załatwił coś na mieście, potem pozwolono zakończyć dzień pracy. Poszło mu to wyjątkowo sprawnie i w ten sposób zostało mu do wykorzystania bardzo dużo czasu. Nie był do tego przyzwyczajony. Zazwyczaj wieczory miał zajęte wypełnianiem dokumentacji czy innymi sprawami. Jego życie było zaplanowane niemal w 100%. Po krótki namyśle więc wybrać się do jednej ze swoich ulubionych restauracji na jakąś porządną i wykwintną kolację. Zazwyczaj jadał takie potrawy w domu - nie tylko na niedzielnych obiadach lub bankietach. Teraz, na co dzień po prostu nie miał czasu na wykwintną kuchnię, więc nauczył się zabierać ze sobą do pracy proste, szybkie potrawy w pojemniczkach, które potem dzięki magii szybko odgrzewał. To zdecydowanie nie było w jego stylu i pewnie by go trapiło, jednak natłok obowiązków nie pozwalał mu tak na prawdę na chwilę zadumy.
Wchodząc do "Kociołka wszystkich smaków" odczekał, aż kelner zaprowadzi go do dwu osobowego stolika - jedynego, który był jeszcze pusty. To miejsc roiło się od osób wysoko postawionych oraz od tych niżej, które chciały hm... "Zaszpanować". Chyba tak to się wymawia potocznie. Rzadko używał takich sformułowań. Zaskoczeniem był dla niego fakt iż kelner zapytał, czy na kogoś oczekuje. Zgodnie z prawdą odpowiedział, że nie. Wtedy mężczyzna wręcz kajając się przed nim zagaił, czy ze względu na tłum mogą dosadzić do niego jedną osobę. Chłopak nie zastanawiał się długo. To miły chłopak, więc od razu się zgodził. Poczekał, aż jego szklanka z błyszczącego, wypolerowanego szkła wypełni się źródlaną wodą i powodził jeszcze chwilę wzrokiem za kelnerem. Potem zajął się swoimi rozmyślaniami nad menu i tym, na co konkretnie miałby dziś ochotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 17:44

Dziewczyna otworzyła drzwi restauracji dosyć poirytowana. Jak to jest w tym kraju, że jak wychodzi się z domu pięknie świeci słońce, a niecałe pięć minut później zaczyna się wielka ulewa? Słyszała, że Wielka Brytania to bardzo deszczowy region, jednak nie sądziła, że tak bardzo.
Nikola rozejrzała się po restauracji, w której miała zjeść dzisiejszą kolację. Przeprowadzka nie była niczym prostym, zwłaszcza z trzema psami, które koniecznie chciały pobiegać i się wyszaleć. Nim zdążyła kupić jakieś jedzenie było już późno. Ta knajpa rzuciła jej się w oczy w trakcie spaceru, może właśnie dlatego postanowiła spędzić wieczór tutaj? Nieważne.
Wygładziła swoją białą sukienkę i poprawiła wilgotne włosy, które niesfornie spadały na twarz. Czuła na swoich plecach wzrok kilku mężczyzn, co sprawiło, że po jej skórze przeszła gęsia skórka. Wiedziała, że nie patrzą na nią jak na kobietę, a jak na dziecko, co wzbudzało w niej pewnego rodzaju niepokój.
Bez zastanowienia, wyprostowana i pewnym krokiem ruszyła w stronę wysokiego człowieka odzianego w czarny garnitur.
- Dzień dobry – to słowo akurat w angielskim było nieziemsko proste, niestety teraz zaczną się schody – ja miałam stolik – jak się to mówi po angielsku? – rezerwację – z tej całej dumy nie przypuszczała, że pracownik zacznie ją przepraszać. Mówił tak szybko, że nie do końca rozumiała co chce jej przekazać. Po chwili zniknął zostawiając ją samą, dosyć… zakłopotaną? Tak to było dobre słowo. Miała iść za nim, czy sobie pójść? Może jednak lepszym pomysłem była wyprowadzka do Polski, bądź Czech, tymi językami umiała się chociaż posługiwać.
Nie minęła chwila, kiedy mężczyzna znowu się pojawił i zaczął tłumaczyć o wiele wolniej. W końcu zrozumiała, że jest przepełniony lokal i ktoś przez przypadek wydał jej rezerwację komuś innemu. A co ją to obchodzi? To ich problem, który muszą rozwiązać bez względu na wszystko. Szkoda, że tak trudno powiedzieć to po angielsku. Zaproponowali jej stolik z kimś innym, na co zgodziła się bez wahania. Głód był głównym powodem, który pozwolił jej na zdecydowanie się tak szybko.
To była chwila kiedy pojawiła się przy panie de Gold. Przez salę sunęła szybko i bezszelestnie, co w obcasach mogło być dosyć trudne. Biała sukienka zlewała się z jej bladą twarzyczką i białymi włosami w jedno, co mogło dodawać jej uroku, bądź straszyć. Nie wiem jak ludzie ją pojmowali, miała to gdzieś. Bez słowa usiadła naprzeciw obcego mężczyzny i naburmuszona wyszeptała pod nosem: „Mangelen på noen profesjonalitet*”. Poczekała, aż jej szklanka wypełni się przeźroczystym płynem po czym upiła z niego łyk całkowicie ignorując nowego towarzysza. Przecież nie musi z nim rozmawiać, żeby coś zjeść, prawda? Menu przejrzała bardzo dokładnie i od razu wiedziała co zjeść. Gorzej z napitkiem. Już nawet nie chodzi o jej wygląd, czy wzrost, w Anglii i Norwegii alkohol sprzedaje się od 21 roku życia, a jej do tego brakowało kilku miesięcy, wiec nie ma przebacz, musi się męczyć z sokiem, co za porażka.
W końcu przy ich stoliku pojawił się ktoś, kto miał ochotę przyjąć zamówienie.
- Golden phoenix and – zamyśliła się przez dłuższą chwilę – orange… – no i tutaj pojawił  się problem. Po jej minie można było stwierdzić, że nie bardzo wiedziała co powiedzieć. Jak był sok po angielsku? Same problemy ma w tym mieście, normalnie porażka.

*Brak jakiegokolwiek profesjonalizmu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 19:20

Był zaczytany w menu, jednak jako osoba spostrzegawcza nie mógł nie zauważyć, że ktoś staje obok jego stolika. Właściwie, to tego chłopaka bardzo trudno było zaskoczyć. Uniósł wzrok na dziewczynkę, która stanęła obok niego. Od razu wyłapał kilka ważnych szczegółów - robił to już od wielu lat bardzo machinalnie. Nie słyszał jej, gdy podeszła, a to oznacza, że chodzi z gracją i jest bardzo lekka. Ewentualnie jest dość zwinna, co oznacza, że najprawdopodobniej trenuje jakiś sport, który tego wymaga. Poza tym była niziutka. Miała 145 cm wzrostu, może 146 cm - na pewno coś w ten deseń. Uznałby ją za dziecko gdyby nie fakt, że ewidentnie była tu sama. Gdyby szukała rodziców rozglądałaby się zdecydowanie bardziej. Dlatego musi mieć co najmniej 17 lat. Tyle zdążył wywnioskować przy pierwszym spojrzeniu i był przekonany, że ma rację. A działo się to przez kilka sekund, bo w tym całym bałaganie musiał jeszcze wstać gdy ona podeszła i poczekać aż dziewczyna usiądzie. Gdy to zrobiła, on również wrócił do poprzedniego stanu. Jednak uważał za wysoce niestosowne nie odezwanie się ani jednym słowem.
-Dobry wieczór panienko Kotecka- Przywitał się z nią bardzo grzecznie. Skąd znał nazwisko? Kelner podchodząc je wymówił. Skąd wiedział, że panna? Nie miała obrączki - Nazywam się Jonatan de Gold i jestem zaszczycony, że mogę zjeść z tobą kolację[/b] - To mówiąc skinął głową w dół w czymś na kształt ukłonu. Uśmiechnął się do niej nikle i poczekał na jakąkolwiek reakcję.
Gdy kelner podszedł oczywiście pozwolił jej pierwszej zamówić. Nazwisko miała polskie lub czeskie, natomiast akcent mieszany. Po typie urody postawiłby raczej na Polkę, były zdecydowanie piękniejsze niż Czeszki. Nie mieszka w Anglii, lub bardzo krótko, skoro nie potrafi posługiwać się językiem. Postanowił jej oczywiście pomóc.
-Strasznie przepraszam, że się wtrącam. Ja również poprosiłbym o sok pomarańczowy - Nie znosił soku pomarańczowego - I stek z kołkogonka w bąbelkowym musie - Dodał chwilę później do kelnera. Potem zwrócił się do swojej towarzyszki. Do niej mówił tym samym tonem, bo wiedział, że nie jest głupia, a jego głos i tak był bardzo spokojny i niezwykle wyraźny - Czy mogę zaproponować Ci jakiś deser na mój koszt?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 19:41

Gdy usłyszała swoje nazwisko drgnęła niespokojnie. Trochę źle jej się kojarzyła taka ‘wszechwiedza’. Chociaż była świadoma, że po prostu usłyszał jak zwraca się do niej kelner. Jej spojrzenie lustrowało go bardzo intensywnie i dokładnie, co najważniejsze nie ukrywała tego. Nie była w stanie oderwać od niego spojrzenia, jakby się czegoś obawiała.
Słowo zaszczycony wprawiło ją w niemałe zakłopotanie. Potrzebowała dłuższej chwili, by zrozumieć dokładny sens jego słów. Mimo tego, że zastanawiała się tak bardzo, to jej reakcja była natychmiastowa. Podziękowanie skinieniem głowy, wciąż nie wypowiedziała żadnego słowa.
Jak wkurzyć Kotecką, zrobić z niej idiotkę. Niezadowolona dziewczyna spojrzała na chłopaka z nieziemską irytacją, która rosła z minuty na minutę.
- Potrafię mówić – warknęła w jego kierunku. Tak naprawdę to była mu bardzo wdzięczna za to, że wspomógł ją w takim ciężkim momencie. W końcu by się poddała i zamówiła cokolwiek, a później by płakała, że nie jest to sok pomarańczowy. Okropieństwo.
Kolejne słowa mężczyzny uderzyły w nią z niewiarygodną siłą i to co się z nią stało mogło być niemałym zaskoczeniem. Spojrzenie i mimika twarzy złagodniała. Teraz bardzo wyraźnie było widać jej duże niebieskie oczy. O wiele ładniej wyglądała, gdy nie marszczyła z niezadowolenia czoła. Oczy jaśniały i dodawały jej indywidualnego uroku, obok którego nie dało się przejść obojętnie. Jak na potwierdzenie jedna osoba zwróciła się w jej kierunku. Nikola natychmiast zaczęła przeglądać menu, czy mi się wydaje, czy na jej twarzyczce pojawił się pewnego rodzaju uśmiech?
- Więc poproszę ciasto truskawkowe – nawet głos stał się lżejszy. Jeżeli ktoś proponował jej jedzenie, nie musiał dwa razy powtarzać. Mogła się dla niego oddać całkowicie, bez zastanowienia. To była wielka wada, której nie była w stanie się pozbyć.
Kiedy w końcu kelner opuścił ich dziewczyna odwróciła wzrok w bok przez jakiś czas ignorując pana Jonatana. Wpatrywała się w ludzi, którzy rozmawiali i całkowicie ich ignorowali. No bo czemu ktoś miał zwracać na nich uwagę? Minęło trochę czasu zanim dziewczyna odchrząknęła próbując zwrócić na siebie uwagę chłopaka.
- Dzię… dziękuję – wydukała widocznie zmieszana. Naburmuszony wyraz twarzy wrócił, a ona lekko zarumieniona nie była w stanie nawet na niego spojrzeć. To musiało wyglądać nieziemsko uroczo, zwłaszcza jak majtała nóżkami do przodu i do tyłu siedząc na krześle. Ona nie była złą dziewczyną, po prostu nie umiała być szczera ze swoimi uczuciami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 20:07

On nie był wszechwiedzący. Lata obserwowania ludzi nauczyły go po prostu dostrzegać to, co wielu innych by ominęło. Przykładowo wiedział, że kelner niedawno się rozwiódł, ponieważ bardzo często kciukiem przejeżdżał po serdecznym palcu - brakowało mu obrączki. Stało się to z jego winy - gdyby nadal kochał żonę to jego oczy byłyby smutne, a możliwe, że nadal nosiłby obrączkę. Poza tym ten fakt z jej wzrostu. Zauważył, dokąd stół mu sięga i odpowiednio przeliczył odległości - czysta matematyka, nic nadzwyczajnego. Jego mózg był niemal zaprogramowany w ten sposób, więc to na prawdę naturalna rzecz, którą się nikomu nie chwalił.
Gdy dziewczyna mu nie odpowiedziała cóż, zrozumiał, że najwyraźniej nie ma ochoty na spoufalanie się. Nie musiała się martwić, on również nie miał. Po prostu tak był wychowany. Tak trzeba było i tyle. Nie spodziewał się natomiast, że ta chęć jego pomocy potraktuje w ten sposób i zareaguje z taką agresją. Zamrugał w zaskoczeniu. Nie jest przyzwyczajony do takich wybuchowych osób. Nie za bardzo wie jak się zachowywać w ich towarzystwie. Dlatego zamilkł zgodnie z tym, czego najwyżej oczekiwała z jego strony. Napił się wody oczekując na to, czy kelner będzie miał jeszcze jakieś pytania.
To, że jego propozycja jednak uspokoiła dziewczynę uznał za sukces. Nie odezwał się jednak, tylko ponownie uśmiechnął. Sam nie miał ochoty na słodkie. Rzadko jadło słodycze. Dlatego postanowił pozostać przy swoim steku. Grzecznie odmówił kelnerowi propozycji alkoholu (nie zdziwił się, że nie wystosował jej w stosunku do panny Koteckiej) i poczekał, aż odejdzie.
-Nie dziękuj, to dla mnie przyjemność - Odpowiedział zgodnie z kanonem odpowiedniego zachowania się przy damie. Problem był jednak taki, że nie za bardzo wiedział o czym ma z nią rozmawiać. Zazwyczaj nie miał z tym problemu, ale po prostu... Nie wiem. Zatkało ją. Zapanowała między nimi bardzo niezręczna cisza. Wręcz błagał, by jedzenie już przyszło. Miałby wtedy wymówkę, bo nauczono go, że przy posiłku się nie powinno rozmawiać zbyt wiele. Starał się też nie wpatrywać w nią mimo iż była na prawdę słodka. Jeśli będzie miał córkę z kobietą, którą wybierze jego ojciec, to chciałby by była taka urocza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 20:19

I ponownie wróciła irytacja. Każde jego słowo brzmiało tak sztucznie, tak bardzo wyuczone, że nie była w stanie zapanować nad sobą.
- Taa – prychnęła pod nosem odwracają buzię w bok, byleby nie patrzeć na tą twarz. No i nastała cisza. Muszę przyznać, że dziewczyna nigdy w życiu nie czuła się tak bardzo nieswojo w milczeniu. Zaczęła się wiercić na swoim krześle co jakiś czas poprawiając włosy. Chociaż wokół nich panował spory ruch i rozmowy przy innych stolikach były bardzo żywe, to wciąż czuła się jakby siedziała w pustce. Jej spojrzenie w końcu uległo pokusie i zwróciła się w stronę de Golda. Ten wyraz twarzy przyprawiał ją o mdłości.
- Byłeś kiedykolwiek, z kimkolwiek szczery? – wypaliła bez zastanowienia. Co z tego, że oceniła go po kilku minutach obserwacji, ale musiała coś powiedzieć, a intuicja kazała jej zejść na taki tor rozmowy. Wzrok utkwił na nim. Od zawsze porównywano ją do dzikiego zwierzęcia, nie tylko przez zachowanie, jej spojrzenie bardzo często intensywnie atakowało ludzi, bardzo często czuli się osaczeni, albo zagrożeni, a ona nie dawała za wygraną dopóki nie dostała satysfakcjonującej ją odpowiedzi.
Jakby na ratunek chłopakowi, przed nimi pojawił się kelner, który poczęstował tą dwójkę przepyszną kolacją. Nikola natychmiast o nim zapomniała i w ułamku sekundy rozjaśniała. Szeroki  uśmiech i szczera radość jak u dziecka, to było coś, co można było zobaczyć tylko przy posiłku.  Proszę o wybaczenie Jonatan, ale straciła zainteresowanie tobą… chociaż jej nawet nie jest z tego powodu przykro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 21:34

Najgorsze, że to nie było sztuczne. Wyglądało tak, ale chłopak uważał, że to jego bardzo naturalne odruchy. Nie uważał, że jest "tresowany jak małpa na sznurku" jak to czasem sugerował jego brat. Był szczęśliwy w swoim perfekcyjnym i poukładanym świecie, do którego od czasu Viki nikogo nie dopuścił. Ona zawróciła mu w głowie i to bardzo. Potem po prostu rozeszli się w dwie strony. Dziewczyna wyjechała, a on mógł zająć się pracą czyli tym, do czego był stworzony. Szkoda tylko, że jego brat również zniknął zabierając ze sobą ostatnie, co było w stanie odciągnąć go od pracoholizmu. Nic dziwnego, że matka powoli zaczynała się martwić, że jego choroba powróci. Coraz częściej okazywał oznaki przemęczenia. W tej chwili jednak wyglądał całkiem dobrze, więc nikt by nie podejrzewał, że ten młody chłopaczek w garniturze zaharowuje się na śmierć.
Jak najbardziej zauważył, że dziewczyna nie może usiedzieć na miejscu. Czuł, że powinien coś zrobić ale... Po prostu nie umiał. Dlatego skupił się na swojej wodzie jakby była najciekawszą rzeczą na świecie. Po chwili zdał sobie sprawę, że to mogłoby ją urazić - jakby sama nie była interesująca. Dlatego udawał, że jednak poszukuje czegoś w menu. Na szczęście się odezwała... Choć w dziwny sposób. Spojrzał na nią tymi swoimi dużymi, szarymi oczami i przekrzywił z zaciekawieniem twarz w bok.
-Wybacz stwierdzenie, ale to dość nietypowe pytanie. Nie jestem pewien, czy dobrze je zrozumiałem. Pytasz, czy nie jestem kłamcą? - Postanowił poprosić ją o uściślenie tego pytania nim będzie na nie odpowiadał. Był jak widać bardzo ostrożny w kontaktach między ludzkich, więc i jakiekolwiek ośmieszenie siebie nie wchodziło w grę.
Kelner przyszedł, a on z uśmiechem spojrzał na swoje danie. Wyglądało na prawdę świetnie. Normalnie pewnie by zamówił również przystawkę, może oczekiwałby starteru. Tym razem jednak nie było to aż tak ważne. Wziął serwetkę ze stołu. Rozłożył ją sobie na kolanach. Następnie podwinął odrobinę rękawy marynarki w sposób bardzo elegancki, uważając na srebrne spinki. Nie powiedział jej smacznego. To może być dziwne dla Polki, jednak w niektórych kręgach uchodzi to za niegrzeczne, a Anglicy raczej tego nie mówią. Wziął sztućce tak, jakby był całe życie uczony jak je poprawnie trzymać i zabrał się do jedzenia. Małe kęsy. Wszystko tak, żeby się nie pobrudzić. Pewnie w przeciwieństwie do niej, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 22:01

Ona za bardzo nie przejmowała się etyką. W ogóle nie przejmowała się opinią ludzi, robiła tylko to, na co miała ochotę. Co nie znaczy, że zachowywała się jak flejtuch i świnia. Bywała w takich miejscach nadzwyczaj często, zwłaszcza w momentach kiedy zajmowała się modelingiem. Musiała umieć się zachować, chociaż nie często to robiła. Uwielbiała dorabiać ludziom rogi, można powiedzieć, że było to jej hobby.
Na jego pytanie nie odpowiedziała od razu. Zajęła się posiłkiem. Jadła szybko i pochłaniała duże kęsy, a jednak widać było w tym pewnego rodzaju kulturę i wyrachowanie. Nie wiem jak ona to robiła, ale jej się udawało! W momencie, w którym zorientowała się, że nikt jej tego nie ukradnie i nie zabierze, zwolniła. Dodatkowo postanowiła nawiązać do poprzedniego tematu.
- Nie – powiedziała ni z gruchy, ni z Pietruchy – pytam, czy byłeś kiedyś w stosunku do kogoś szczery – widziała bardzo wyraźnie tą sztuczność. Dla niej to była sztuczność. Gdyby słyszała słowa jego brata to potwierdziłaby je i sama zaczęłaby używać tego stwierdzenia w stosunku do niego – mój angielski nie jest za dobry, ale myślę, że dobrze zadałam pytanie – prychnęła niezadowolona pod nosem. Zapominając o kulturze i dobrym wychowaniu, uniosła wysoko widelec z kawałkiem kaczki i pomachała nią na boki jakby była jakimś metronomem, który miał pomóc w odliczaniu czasu. Dopiero po chwili postanowiła ją zjeść bez zastanowienia… z tym kęsem twarz jej rozjaśniała.
Emocje teraz skakały jak głupie, z niezadowolenia i irytacji na euforie i nieograniczone szczęście. Dziwna z niej dziewuszka trzeba przyznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 22:17

Nic, tylko jej pozazdrościć. On ciągle podlegał ocenie. Znajomych. Pracowników Ministerstwa. Szefa. Wysoko postawionych znajomych rodziny. I największego opiniodawcy, ojca. Jego zdanie było niemal jak świętość i gdyby Jonatan nie przestrzegał prostych zasad jak te, które określały zachowanie się przy stole... Zdecydowanie nie otrzymał by przychylnej opinii. Zbyt mocno walczył o jego uznanie, by psuć to takimi drobnostkami. Dlatego był perfekcyjny. Perfekcyjny we wszystkim. W każdy swoim działaniu. W każdej czynności. Wszystko było tak staranne i dokładne, że to mogło aż przerażać. Nawet sposób w jaki odłożył sztućce - widelec koniecznie ząbkami do dołu. Fakt iż mimo nie bycia brudnym wytarł usta chusteczką, a potem odłożył ją złożoną. I to wszystko po to, by zamienić z nią kilka słów. Ważniejsze było odpowiednie rozmawianie z nią niż fakt iż posiłek może mu stygnąć, gdy on odpowiada na jej pytania.
-Sądzę panienko, że zdecydowanie nie można mnie nazwać człowiekiem obłudnym. - Jedno zdanie. Potem ponownie grzecznie wziął widelec i nóż, wrócił do jedzenia. Zastanawiał się jednak o co dokładnie jej chodziło. Jego wzrok przez chwilę wydawał się być przez to nieobecny. Myślał. Niestety poza zaciekawieniem nic więcej w jego głowie nie pojawiło się w tym kierunku. Cóż, był zaprogramowany w określony sposób. Jak robot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 14 Lip - 22:46

Oj wypraszam sobie. Gdzie napisałam, że nie podlega ocenia? Ależ oczywiście, że ją oceniają i to bardzo często, ale ona ma to po prostu gdzieś. Nie obchodzi ją zdanie innych, a raczej zazwyczaj zmusza ich, by myśleli o niej tak jak ona chce. Nie ma żadnych odstępstw nie chcesz po dobroci, to zrobię to siłą. Mimo tak ładnej twarzyczki , miała na koncie wiele walk wygranych i przegranych. Jednak nigdy nikt nie uszkodził jej buzi, nikt nie odważył się nigdy tego zrobić. Taki już miała urok.
Zamrugała kilka razy wpatrując się w niego widocznie zmieszana. Naburmuszona wróciła do posiłku zastanawiając się co do cholera oznacza słowo „hypocrisy”. Postanowiła zakończyć ten temat, żeby się nie pogrążyć za bardzo. Och już teraz rozumie, dlaczego nauka języków jest tak ważna.
Ponownie nastała cisza. Tym bardziej nieznośna, że skończyła posiłek i musiała oczekiwać na deser. Myślała. Tak intensywnie, że nie można tego opisać. Nie wiedziała dlaczego tak bardzo ją to ciekawi, może dlatego, że ją tak irytował tą sztucznością, tym idealizmem. Człowiek nie może być idealny, takie są tylko lalki…
Zadrżała i nerwowo przetarła oczy. Wspomnienia wróciły. Zawsze wracają w momencie, w którym się tego całkowicie nie spodziewa. To nie jest przyjemne. Najważniejsze jest wrócić do poprzednich myśli, albo zająć się czymś innym. Tylko nie wracać do przeszłości.
W końcu przed nią pojawił się wymarzony deser, a ona, dalej w milczeniu, zajęła się jego konsumowaniem. Spięcie, które przed chwilą zaatakowało ją znienacka zniknęło, a ona mogła spokojnie zająć się teraźniejszością. Nie odrywając spojrzenia od truskawek uniosła dłoń zaczesując niesforne kosmyki za ucho. To były sekundy, ale chłopak jest spostrzegawczy i miał możliwość zauważy cienkie, nieregularne linie na jej przedramieniu. Zlewały się z jej karnacją, a jednak były wyraźne.
Tak! Właśnie na to czekała. Dziewczyna spojrzała na niego odkładając  widelec. Dosyć szybko pozbyła się tego ciastka z talerza. Wzięła serwetkę i z torebki wyciągnęła długopis, po czym zapisała coś na niej.
- Chcesz się zabawić? – nagła zmiana tematu – Jesteś mi winny przeprosiny za to, że nie odpowiedziałeś na moje pytanie – tak, chciała wymusić na nim odpowiedzialność i zmusić go do postępowania według jej woli. Oczywiście, że nie pozwoliła mu nawet dojść do głosu – Napisz do mnie list, kiedy będziesz gotowy – on nawet nie wiedział, co ta dziewczyna planuje, a według niej, nie miał wyjścia, musiał się zgodzić. Wystawiła w jego stronę serwetkę i położyła ją przed nim. Widniał na niej adres korespondencyjny – ale pamiętaj – zaczęła, a jej wyraz twarzy pokazał całkowicie nową emocje. Mówi się, że dziewczyna może mieć twarz anioła i okrutne serce… w tym przypadku uśmiech mógł sugerować o jej niecnych planach – jak już napiszesz będziesz musiał robić to, czego sobie zażyczę – ponownie poprawiła włosy po czym wstała z miejsca i wygładziła sukienkę. Odwróciła się do niego bokiem nawet nie zerkając w jego kierunku.
- Dzisiaj ty płacisz za kolacje – odchrząknęła i zanim skierowała się w stronę wyjścia zwróciła swoje spojrzenie po raz ostatni w jego stronę – a tak na marginesie… nazywam się Nikola – nazwisko już znał, więc mógł również poznać jej imię, znaj łaskę człeku!
Nim zdążył cokolwiek powiedzieć ruszyła w stronę wyjścia i zostawiła go samego… z tym wszystkim. Z tego wieczoru wyszła na pewno jedna bardzo dobra rzecz… nie musiała płacić za kolację!

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 28 Lip - 22:40

Oficjalnie Woods stał się dorosły! Nie chodzi mi o samą zmianę kolorku z tej pięknej zieleni, do której byłam przywiązana, a o coś ważniejszego. Nate skończył studia z całkiem zadowalającymi wynikami i w końcu pożegnał szkołę, w której spędził zbyt wiele lat swojego życia. Z jednej strony cieszył się, jak głupi, choć sam nie wiedział co ma zamiar teraz zrobić. Halo, bycie dorosłym wcale nie było takie łatwe i na dobrą sprawę korzystał z wakacji, jak na wyrośnięte dziecko przystało i wiedział jedno, będzie czekał na to co przyniesie mu los.... dojrzale, prawda? Ale była też druga strona tego wszystkiego, miał już nigdy więcej nie zobaczyć Hogwartu i pewnie połowy osób. To nic, że znacznej części nie tolerował, istniała jednak garstka ludzi, na których mu zależało. A wszystko i tak sprowadzało się do tego denerwującego karzełka. W końcu od ich kłótni minęło sporo czasu i od tamtej pory obydwoje nawet na siebie nie patrzyli. Chyba nikt nie spodziewał się, że mała sprzeczka, będzie w stanie zakończyć tę znajomość, prawda? Zważając na fakt, że Nejt stał się dorosły, mogłoby wydawać się, że weźmie się w garść i porozmawia z Marcelą... spokojnie, bez wrzasków i wyzwisk. Ale cóż, nawet do niej nie podszedł, nie napisał głupiego listu i nie przerzucił sobie przez ramię, jak worek ziemniaków, udając, że wszystko jest w porządku. Nie kiwnął nawet palcem, żeby w jakikolwiek sposób naprawić, to co po części zepsuł. Jednak list od Marceli był cudem, bo tak to można nazwać. Pominę już fakt, że nie powinien znaleźć się w rękach Woodsa, dobra? Ale jakimś trafem, sowa dziewczyny pojawiła się właśnie u niego i to jemu dane było przeczytać coś co... cholera, coś co sprawiło, że pojawiła się iskierka nadziei na odbudowanie tej pokręconej relacji, która ich łączyła. Świadczył o tym fakt, że Nate postanowił na owy list odpisać. To nic, że był lekko wstawiony i bił się z myślami, przez kilkanaście minut. Zrobił to i był z siebie naprawdę dumny! Co prawda odpowiedzi dziewczyny mógł się spodziewać i nawet doskonale ją rozumiał, ale był uparty, dlatego nie zamierzał tak szybko odpuścić. Ba, w dodatku wpadł mu do głowy genialny pomysł! W końcu kiedyś obiecał, że weźmie ją do jakiejś mega drogiej restauracji, tak dla zabawy. Oczywiście nie miał pewności, że jego plan zadziała i czy Marcela postanowi przyjść, ale mógł spróbować. Wysłał jej list, jedynie z podanym miejscem spotkania i miał nadzieję, że Collins po prostu przyjdzie. Sam zjawił się przed restauracją nieco wcześniej i trzeba przyznać, że zaczynał się stresować, o czym mógł świadczyć papieros wsadzony w usta. Naprawdę często palił w nerwowych sytuacjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią 29 Lip - 9:47

Marceline skończyła szkołę, chociaż nie można powiedzieć, że za nią tęskniła. Ile można w końcu być traktowanym jak gówniarz, kiedy poza szkołą ma się prawa identyczne, jak każdy dorosły? Jeśli chodzi o ludzi, miała swoją grupkę, jednak wiadomo, że przyjaźnie - albo raczej "przyjaźnie" - lubiły się tworzyć i rozpadać, a i tak nie było sensu na tę drugą osobę liczyć, niezależnie od tego czy mowa o życiowym problemie, czy wypadzie na kremowe.
Praca? Marcela uznała, że jeszcze te wakacje może popasożytować u dziadków, spróbować w tym czasie jeszcze ułożyć sobie w głowie to wszystko, może nawet coś zaplanować? Jej oceny nie były takie złe, ale i tak póki co nie miała siły zabierać się za jakąś konkretną robotę, która nie będzie miała związku z kręceniem się po okolicy bez celu, paleniem, rysunkami i śpiewaniem, kiedy akurat nikt nie idzie chodnikiem z naprzeciwka.
List do Alyssy sprawił, że jej uporządkowany plan dnia (opisany w skrócie powyżej) runął, bowiem przez cały dzień siedziała na balkonie i popalała papierosy, zanim wreszcie około godziny 18 zdecydowała, że pójdzie do tej cholernej restauracji. Poza tym, z listu Nathaniela wynikało, że mu jej brakowało, nie? Choć wciąż była zraniona, i tak nie potrafiła odrzucić go od siebie.
Dlatego też o wspomnianej godzinie 18 wstała z podłogi balkonu i - wróciwszy do swojego pokoju - zrzuciła z siebie codzienną sukienkę, zaczęła się za to zastanawiać, co to w ogóle za restauracja? Jak powinna się ubrać? Kwadrans grzebania w szafie (co było jak na nią czasem okropnie długim) nie przyniósł zbyt wielkich efektów, a Marcela po odrzuceniu myśli o zostaniu w domu wybrała czarną, prostą sukienkę przed kolana o długich, luźnych rękawach, zwężających się przy nadgarstkach. Włosy postanowiła zostawić rozpuszczone, jednak ułożyła je tak, żeby leżały idealnie, a wyglądały niedbale. Makijaż zrobiła jak zwykle, jednak pomalowała usta bordową szminką. Kiedy wyciągała z szafy wysokie buty na słupku, podsumowała siebie w myślach jako zestaw "niech żałuje co stracił" i poczuła się nieco zażenowana z tego powodu, jednak nie miała już czasu, żeby się przebrać, bo dochodziła 19, więc musiała wyjść z domu, włożywszy na głowę swój ulubiony, czarny kapelusz.
Marcela znalazła się pod restauracją sporo wcześniej, jednak zatrzymała się za rogiem, biorąc głęboki wdech i zastanawiając się, czy na pewno powinna to robić. Z jednej strony jej myśli krzyczały głośno "TAK", z drugiej jednak nabierała coraz większych wątpliwości. Wyjęła z torebki swoje perfumy, popryskała się nimi z nerwów może trochę za bardzo, po czym z uniesioną głową ruszyła w stronę restauracji, pod którą już z daleka zauważyła znajomą sylwetkę - jedną z takich, których w żaden sposób nie da się pomylić. Marceline zwolniła kroku, nie chodziło jednak o to, że nie chciała zabić się w tak wysokich butach (na te w końcu rzuciła jakieś sprytne zaklęcie, dzięki któremu nawet nie bolały ją nogi!).
Marcela poczuła bowiem lęk. Wiedziała, że już jest za późno na to, by odwrócić się i zrezygnować, bo Nathaniel mógł już ją zauważyć, ale wolny krok mógł chociaż nieco to odwlec.
"Poza tym", tłumaczyła sobie dziewczyna, grzebiąc w torebce w poszukiwaniu papierosów, "nie mogę przecież wyglądać desperacko, a on jest tak zapatrzony w siebie, że na pewno by tak pomyślał".
Szła więc powolnym krokiem, acz z ogromną gracją, w stronę wejścia do restauracji, jednak w końcu musiał nadejść moment, w którym znalazło się ono na tyle blisko, że i Nath będzie bliżej.
Marcela grzebała dalej w torebce, jednak paczka jak na złość nie chciała się znaleźć. W końcu zatrzymała się, zerkając kątem oka na Natha i pomyślała, że zapewne musi wyglądać dziwnie, kiedy tak grzebie w tej torebce, a że on stał z papierosem w ustach, postanowiła się odezwać.
- Przepraszam, masz może pożyczyć papierosa? - spytała, kiedy już zrobiła parę mniejszych kroczków w przód, stając naprzeciwko Natha. "Przepraszam, masz może papierosa", prychnęła w myślach, zastanawiając się po pierwsze nad tym, czy Nath ją wyśmieje, a po drugie, jak bardzo różne było to od "dawaj szluga, Woods, bo powiem twojej matce, że jarasz" albo chociażby od wychowania sobie papierosa z paczki samemu.
Marceline spojrzała na twarz Natha, zaciskając nerwowo dłoń na pasku torebki.
"Tak, super powitanie mu urządziłaś, Collins", przeszło jej przez głowę.
- No, w ogóle to cześć - odezwała się, wyciągając dłoń w jego stronę.
Tak, wyciągając dłoń.
Trzeba było zapomnieć o zwyczajnym przytulaniu się, podczas którego słyszało się szept o byciu karzełkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie 31 Lip - 0:20

Zobaczenie sylwetki zbliżającej się dziewczyny, pewnie spowodowało dziwny wyraz zaskoczenia na twarzy Nathaniela. Była to mina typowego ślizgona, który nie widział swojej przyjaciółki przez kilka miesięcy, ponieważ postanowił się z nią pokłócić o byle pierdołę... cóż, wielu takich ślizgonów nie było i znając życie tylko Nate był zdolny do czegoś takiego. W tym przypadku stąpał po cienkim lodzie. Nie miał bladego pojęcia na co może liczyć ze strony Marceli i mogła zjawić się tylko po to, żeby przywalić mu w twarz, choć pewnie do tego potrzebowałby jakieś drabiny, a przynajmniej stołka. Nie mniej jednak, wszystko było jak zwykła gra, przybieranie masek i dobieranie słów, bez przekraczania granic tej dziwnej przyjaźni. Właśnie dlatego twarz Nate'a nie okazywała wiele emocji, ba, emocji to tam żadnych nie można było dostrzec. Bo pomimo faktu, że chciał się z nią pogodzić, coś i tak podpowiadało mu, że musi pilnować swojej dumny. Jasne, chciał zrobić to co zwykle, uśmiechnąć się, przytulić i nazwać ją tym karzełkiem, bo to było normalne. Ale nie mógł teraz tego zrobić, bo wiedział, że w tym momencie zachowują się, jak obcy dla siebie ludzie, a obcy dla siebie ludzie, nie robili takich rzeczy na przywitanie. Dlatego cały czas spoglądał na Marcele, która zbliżała się w jego stronę i po raz kolejny nerwowo zaciągnął papierosa. Stres? Minimalny. W końcu nie powinien się niczego obawiać, może nie był wielce dzielnym gryffonem, ale jednak reprezentowanie swojego domu na każdym kroku i pokazywanie, że ślizgoni wszystko mają gdzieś, było dla niego całkiem uspokajające. Jednak w tym momencie spokój znikał w zastraszającym tempie i zastępowało go dziwne uczucie niepokoju. Nath zawsze był pewny siebie, ale w tym przypadku istniało ryzyko, że nie odbudują tej przyjaźni i definitywnie ją zakończą w tym momencie. Żaden z tych czarnych scenariuszy nie pozwał mu się teraz uspokoić i automatycznie przeniósł wzrok na swoje dłonie, bo wszystko wydawało się bardziej interesujące niż nawiązanie z nią kontaktu wzrokowego. Wystarczyłoby jedno spojrzenie więcej, a zwyczajnie by się złamał, powiedział, że tęsknił i że żałuje tej głupiej kłótni, przyznałby nawet, że to jego wina... ale nie mógł, bo przecież jego ego było zbyt duże. Odchrząknął nerwowo, kiedy dziewczyna była dostatecznie blisko i podniósł na nią wzrok, kiedy postanowiła się odezwać.
- Tylko, jeśli oddasz w następnym tygodniu - rzucił swobodnie, wyobrażając sobie, że rozmawia z dziewczyną, z którą łączą go normalne relacje. Sięgnął do kieszeni i po krótkim siłowaniu się z metalowym pudełeczkiem, w końcu chwycił je w palce. No tak, bo przecież się z nią pokłócił, uważał za wielkie zło, ale nadal miał przy sobie tę cholerną papierośnicę i zapalniczkę, które tylko każdego dnia przypominały mu o karzełku z gryffindoru. Wyciągnął dłoń z papierośnicą w jej stronę i dopiero wtedy zauważył jej wyciągniętą rękę. Na ułamek sekundy go zamurowało. Stanął i gapił się na dziewczynę z lekkim niedowierzaniem. Ale co mógł zrobić? Przerzucił metalowe pudełeczko do lewej ręki i uścisnął jej dłoń, co pewnie musiało wyglądać komicznie. Zresztą zauważył to sam Nejt, bo na jego twarz wkradł się lekki uśmiech, który oczywiście musiał szybko zniknąć, prawda? Po chwili zabrał rękę i podrapał się po głowie, próbując znaleźć odpowiednie słowa - Tak, hej - odezwał się ponownie i chyba nigdy wcześniej nie czuł się tak dziwnie w jej towarzystwie. Halo, znał ją, pamiętał zapach jej perfum, ten kapelusz, w którym tak często chodziła, wysokie buty sprawiające, że nie była aż takim karzełkiem, wiedział o niej naprawdę wiele, ale i tak zachowywali się, jak dzieci, które mają jakiś gorszy dzień.
- To... wejdziemy do środka? - zapytał dość niepewnie, bo przecież nadal nie wiedział, czy dziewczyna pojawiła się tu w takim samym celu, jak on, czy może chce go zamordować, żeby poczuć się lepiej - Miło cię zobaczyć po tak długim okresie czasu - dodał jeszcze, choć bardziej trafnym stwierdzeniem byłoby, że owe słowa się wymsknęły. Coś w stylu 'powiedziałem to na głos?'. Zmierzył ją jeszcze wzrokiem i co mógł powiedzieć? Tęsknił i jeszcze nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 189
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10503-marceline-collins
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10505-marcelina-sie-socjalizuje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10506-sowa-marceliny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10507-marceline-collins-kuferek#288954




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie 31 Lip - 13:55

Marcela sięgnęła po papierosa, próbując nie gapić się bez przerwy na papierośnicę trzymaną w dłoni przez Nathaniela i - co ważniejsze - mrugając szybko, bo poczuła, jak pojedyncze łezki zaczęły napływać jej do oczu. Pochyliła lekko głowę, szukając zapalniczki w torebce, jednak miało to jeszcze jedną funkcję. Mogła przynajmniej ukryć przed nim oczy.
Dobra, okej, to nawet w tamtej chwili wydało jej się strasznie lamerskie. Collins nie płacze, szczególnie w takich chwilach, które naprawdę nie są odpowiednie. Na szczęście na pojedynczych łezkach się skończyło, bo duma Marceli zdążyła już wystarczająco ucierpieć.
Zostawił sobie jej papierośnicę. Mimo wszystkiego, co powiedział, mimo tej kłótni, mimo nieodzywania się przez tyle czasu. No, chyba że po prostu nie jest aż tak sentymentalny, jak ona - osoba rozpamiętująca każdą wspólną chwilę z pudełkiem lodów na kolanach.
Zresztą już sam fakt, że sowa pomyliła listy, był dla niej wystarczająco upokarzający, a że przypomniała sobie o tym dopiero, gdy podpalała papierosa zapalniczką, jej ręce zadrżały z nerwów i żeby w końcu zaciągnąć się dymem, potrzebowała kilku prób.
- Zastanowię się jeszcze - odparła Marcela takim samym tonem, wypuszczając dym z płuc. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, że to spotkanie jest decydujące, a jej żołądek zawiązał się w tamtej chwili w supeł. Może nie być żadnego "w przyszłym tygodniu". Właściwie, może to być ostatni raz, kiedy ze sobą rozmawiają.
Kiedy Marceline wyciągnęła dłoń w stronę Nathaniela, a ten ją uścisnął, dziewczyna wreszcie podniosła głowę, by spojrzeć mu w oczy. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, a dziewczyna patrzyła na niego w tamtej chwili, tym razem czując motylki w brzuchu. Kiedy puściła jego dłoń, zaciagnęła się mocno papierosem, po czym powoli wypuściła dym z płuc. Odwróciła również wzrok, spoglądając niby to z zaciekawieniem w stronę zakrętu, zza którego wyszła - ktoś akurat wykrzykiwał coś głośno, a ona dziękowała mu w myślach za pretekst. Oszukiwała się sama, że dzięki temu było mniej niezręcznie.
- Tak, jasne, idziemy - odparła szybko, dopaliwszy papierosa w rekordowym tempie, a następnie przydeptując filtr obcasem. Następnie weszła do środka pierwsza, rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wolnego stolika.
Kiedy Nath odezwał się, Marcela spojrzała na niego z zaskoczeniem i nie pomyślała w tamtej chwili o tym, żeby je w jakiś sposób ukryć. Dopiero po chwili się zreflektowała, jednak Nath przez chwilę miał okazję podziwiać jej otwarte szeroko oczy i lekko rozchylone usta w zdumieniu.
- Ja... Ciebie też. To znaczy, miło cię widzieć. Kopę lat, czy jak to tam - zamotała się, postanawiając skoczyć z dachu od razu po powrocie do domu. Na Merlina, jak to idiotycznie zabrzmiało. Brawo. Nagroda dla idiotki roku już w kieszeni!
Dziewczyna podążyła w stronę jednego ze stolików, rozglądając się dyskretnie po pomieszczeniu. Każda z tych dziewuch Natha pewnie marzyła, żeby zabrał ją w takie miejsce, a tymczasem to jej przypadł ten "zaszczyt".
- Swoją drogą, fajna papierośnica - mruknęła pod nosem, nawet na Natha nie patrząc. Od razu po tym chrząknęła tak, jakby nagle coś bardzo zaczęło drapać ją w gardle - czytaj próbowała ukryć to, co powiedziała. Właściwie to tylko jej się to wymknęło, a Nath mógł nie usłyszeć, jednak dziewczyna wolała się w tej kwestii zabezpieczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon 24 Paź - 17:24

Kurs Magicznego Gotowania, 1.09.2013r.

Casper nie miał problemu z przyswajaniem wiedzy. Prawdę powiedziawszy, gdy tylko otrzymał opasłe tomiszcze, na jego twarzy pojawił się uśmiech. Ma się wyuczyć teorii? Nic prostszego. Prawdę powiedziawszy, spodziewał się jakiegoś trudniejszego zadania. Gdzie ta cała teoria? Energia go rozpierała, w końcu udało mu się zebrać tyle pieniędzy, że zwyczajnie miał jak zainwestować w swój wymarzony lokal. Był na wskroś pochłonięty przez plany dotyczące klubu, więc gdy usłyszał, że na opanowanie teorii ma sześć dni, to w ogóle sobie odpuścił.
Piątego dnia uznał, że już mu się nie chce kombinować, wrócił do restauracji z idealnie wyuczonymi informacjami. W końcu kurs stał się nieco trudniejszy! Pomimo pokrzyków szefa, ostrych poleceń i mocnego sprawdzania wiedzy, Cas zdał go bez problemu, jeszcze dorzucając między zdaniami żarciki.
Wyszedł z lokalu, sprawdził godzinę na swoim starodawnym zegarku i z uśmiechem stwierdził, że wszystko idzie zgodnie z planem.

Kostki: 5, 5

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 460
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob 12 Lis - 22:54

Padma podchodziła do kursu dość sceptycznie. Była zdania, że umie i gotować i piec, dlatego nie potrzebowała doszkalania a jednak podczas wakacji babcia przekonała ją, żeby spróbowała. Argumentowała to tym, że dowie się nowych rzeczy, być może posiądzie nowe zdolności... uznając, że babcia ma rację zgłosiła się do jednej z restauracji, przychodząc kilka dni później na umówiony termin. Pewność siebie podpowiadała jej, że od razu zacznie gotować i wszystkiego dowie się w trakcie a jednak gdy szef wręczył jej księgę z przepisami początkowo była mocno zdziwiona. Na pewno inne osoby na jej miejscu by narzekały, jednak Padma uznała, że chociaż i od strony teoretycznej nauczy się kilku nowych przepisów. Opanowanie ich zajęło jej stosunkowo mało czasu, bo tylko trzy dni, po których przystąpiła do części praktycznej kursu. Uczyła się szybko i wydawało jej się, że chyba wszyscy są zadowoleni - w końcu nie zawadzała nikomu, nic nie spaliła, nie rozbiła, ani nawet nie ucięła sobie palucha. Egzamin końcowy zdała za pierwszym razem, uświadamiając sobie, że chyba nie na marne poszło kilka lat nauki pod okiem babci.

Kostki: 1, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon 26 Gru - 0:51

Praca w księgarni była tak nudna, że nie ratowało jej nawet to, że Candy zawsze znalazła czas na książkę czy naukę. Nie zarabiała najgorzej (zwłaszcza że nic nie robiła), ale ile można się tak lenić! Przyzwyczajona, że zawsze była w ruchu, teraz czuła, jak bolą ją wszystkie kości od ciągłego siedzenia. Zresztą ta praca od początku miała być tylko przejściowa, więc nie żałowała za bardzo, że z nią kończy. Co prawda jeszcze z niej nie zrezygnowała, bo przecież nie miała pewności, że przyjmą ją do upragnionej restauracji w Hogsmeade, a jeszcze musiała najpierw zaliczyć kurs. Jeżeli trafiłaby na kogoś, kto po prostu by jej nie zaliczył go, mimo że tak naprawdę poszło jej dobrze? Mógł po prostu nie chcieć, aby dostała dobrą robotę, przecież tacy ludzie też istnieli.
Lekko zestresowana poszła dwudziestego siódmego grudnia do restauracji – tej samej, do której chciała się dostać do pracy – przygotowana psychicznie na gotowanie pod presją czasu i pod uważnym okiem szefa kuchni, a tu… dostała książkę, której materiał musiała opanować, zanim ktokolwiek ją do kuchni wpuści. Zawiodła się, boleśnie się zawiodła. Przecież to wiedziała! Usłyszała jednak, że powinna porządnie przyswoić wszystkie wiadomości i dopiero tu wrócić. Przyszła po trzech dniach, ale nie dlatego, że się tak długo uczyła. Bała się. Bała się, że ją wyrzucą, uznając, że i tak się niczego nie nauczyła. Przekładała też dlatego, że każdy dzień wydawał jej się nieodpowiedni. Nie mogła jednak czekać dłużej niż trzy dni, więc czwartego pojawiła się, informując, że jest gotowa.
To też nie był koniec – miała przecież ćwiczyć przez kilka dni w grupie. Wszystko działo się przed świętami, więc miała mnóstwo roboty – sałatki, ciasta, dania główne (czarodzieje muszą sobie czasami dogodzić), a to wszystko w towarzystwie mniej i bardziej pomocnych kucharzy. Czasami zdarzyło się, że danie prawie zostało zrujnowane, gdy inny uczeń przesadził ze składnikami i Candida musiała ratować potrawę. Praca jednak nie była taka straszna i gdy nadszedł dzień egzaminu ona i dwóch innych praktykantów przystąpili do własnego gotowania. Prawie jej się udało, ale wtedy… ktoś rozpalił zbyt wielki ogień i jeszcze przypadkiem, gdy przekręcał naleśnik, upuścił go wprost na palnik. Kuchnia zajęła się ogniem, a automatyczny alarm natychmiast zadziałał i z sufitu trysnęła woda. Musieli zamknąć restaurację i przeprosić klientów. Na szczęście ona nie musiała płacić za kurs. Wyszła stamtąd zdenerwowana, ale nie wkurzona. Została zaproszona za kilka dni ponownie.
Odczekała dwa dni. Jeden, żeby pozwolić właścicielowi przywrócić restaurację do normalnego funkcjonowania, drugi, aby chociaż przejrzeć książkę. Na szczęście mogła ją zachować. Wróciła zestresowana o wiele mniej, a kiedy upewniła się, że jest sama w kuchni, odprężyła się całkowicie. Przygotowała czarodziejskie bliny, a w międzyczasie zajmowała się garam masala, bo jakby zabrakło rąk do pracy. Potem jeszcze poproszono ją o przyrządzenie pokusy syreny, podstępnej nóżki i malinowy zawrót głowy. Nim się obejrzała, minęło kilka godzin i zawołał ją szef kuchni, aby… pogratulować! Powiedział też, że jeżeli tylko będzie chciała, to chętnie przyjmie ją do swojego zespołu. Candy uśmiechnęła się szeroko, pocierając z zakłopotaniem czubek nosa nadgarstkiem, bo ręce wciąż miała brudne.
O tak, zamierzała tu wrócić.

KOSTKI: 3,3, ale rzucam jeszcze raz, więc: 2,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie 8 Sty - 20:34

Etap I ( Balans )

Dziewczyna w końcu zdecydowała się na kurs zawodowy na Magicznego Lokaja, potocznie zwany Kelnerką/em. Stawiła się w Restauracji Kociołek Wszystkich Smaków i odnalazła osobę, która miała zostać jej mentorem. Mężczyzna opowiedział jej wszystko co powinna wiedzieć i wyjaśnił jej czego musi się nauczyć by zaliczyć kurs. Czekały ją tygodnie ciężkiej pracy, ale nie poddawała się.
Po pierwsze Balans, po drugie Dobra Pamięć, po trzecie Savoir Vivre i po czwarte Magia Gospodarcza. Tak więc Sunny musiała wziąć się za siebie i popracować na swoim balansem by nie wyjść na jakiegoś tłumoka przed ludźmi i swoim mentorem.  Mimo iż nie szło jej za dobrze ( a wręcz fatalnie ) nie poddawała się.
Pierwszy etap jej kursu - balans - po prostu brak słów. Skoro już na pierwszym etapie nie dawała sobie rady to co będzie z kolejnymi? Zmęczona i zrezygnowana swoją nieudolnością musiała wrócić do domu i przygotować się do drugiego etapu by chociaż zaliczyć go. Nie mogła się poddać. Skoro już coś zaczęła musiała zrobić to dobrze.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 17 Sty - 20:37

Etap II (Dobra Pamięć )

Drugi etap jej kursu na Lokaja rozpoczął się za szybko. Nie do końca potrafiła się skoncentrować na swoim zadaniu. Nie potrafiła zapamiętać wszystkich zamówień i plątała się. Myliła każde zamówienie nawet to najmniejsze. Jej mentor nie był z niej zadowolony jednak nie ochrzanił jej. Poklepał ją po ramieniu mówiąc "Postaraj sie, będzie lepiej". Ona jednak nie potrafiła się skupić. Wciąż myliła zamówienia karząc się w duchu za swoją głupotę. Jeśli tak dalej pójdzie obleje ten kurs i nici z wszystkiego. Chciała stać się lepszą kelnerką, ale nie potrafiła. Może to było dla niej za wiele? Może postawiła sobie cel, którego nie potrafiła ociągnąć? Może ta praca nie była dla niej? Może po prostu nie nadawała się do tego?
Stała w milczeniu wpatrując się w ścianę.
-Ogarnij się.-powiedziała do siebie, próbując przypomnieć sobie ostatnie zamówienie, które złożył klient. Właściwie to nawet zapomniała już, który klient był jej ostatnim. Zacisnęła dłoń w pięść i skrzywiła się.

Kostki: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 26 Sty - 21:56

Etap III (Savoir Vivre)

Trzeci etap i kolejna klapa. Miała straszliwe braki w poprawnym wysławianiu się i kulturze osobistej. Nie potrafiła poprawnie porozmawiać z klientami, ale nie przeszkodziło jej to w zaliczeniu tego etapu. Była świadoma tego iż musi się poprawić. Inaczej na pewno nie poradzi sobie jako kelnerka. Na początku wydawało się iż to nie jest wcale taki trudny zawód. Z czasem Sunny przekonała się, że wcale tak nie jest. To był strasznie ciężki zawód. Dużo do zapamiętania no i trzeba być bardzo miłym i nie walnąć jakiegoś niewłaściwego teksu. Musiała się bardzo pilnować by nie wywrócić się niosąc zamówienie. Zaliczyła i ten etap, ale nie tak jak by tego chciała.

Kostki: Savoir Vivre - 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 2 Lut - 23:47

Etap IV (Magia Gospodarcza)

Dzień ostatniego etapu stażu nastał. Sunny była bardzo zdenerwowana i nie potrafiła tych nerwów opanować. Pojawiła się w restauracji prawie, że spóźniona. W dodatku nogi miała jak z galarety a ręce tak jej się trzęsły, że niosąc szklankę z wodą wszystko porozlewała na boki. Jej mentor wziął ją na bok i powiedział kilka zdań dodając jej otuchy. Nieco ją to uspokoiło, dzięki temu mogła już przystąpić do pracy. Miała nadzieję iż zda ten staż. Nie chciała marnować swojego czasu. Dodatkowo zawsze dążyła do swojego celu za wszelką cenę, skoro postanowiła zdać staż tak musiało się stać. Już ona się o to postara najlepiej jak potrafi.
Tak wiec przystąpiła do pracy. Niestety jak się okazało wcale nie poszło jej tak dobrze jak się spodziewała. Poszło jej wręcz koszmarnie. Na koniec po podliczeniu wszystkiego okazało się, ze zdała. Ledwo, ledwo ale jednak zdała. Z ogromną ulgą opuściła restaurację z dyplomem.

Kostki: 1
Suma kostek: 16

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki
» Miodowe Królestwo
» Rozpiska zajęć. Rok szkolny 77/78
» Restauracja Tamesis
» Cukiernia w Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-