IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3036
  Liczba postów : 1805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto Lip 15 2014, 12:17

First topic message reminder :


Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Ta jedna z najpopularniejszych restauracji w Anglii od lat jest już prowadzona przez jedną rodzinę, która z pokolenia na pokolenie przekazuje sobie tajniki swych potraw. Wnętrze jest bardzo eleganckie co idealnie komponuje się z wysokimi cenami na karcie potraw. Jeżeli chcesz tanio zjeść, idź gdzie indziej. Jednak jeśli chcesz zaimponować swojej towarzyszce zabierając ją na wykwintną kolację, to idealne miejsce! Wszystkie potrawy i alkohole dostępne z tego spisu.

Dodatkowo, jeśli nie wiesz na co się zdecydować, możesz rzucić kostkami:

1 - Ojej, Gruba Sally, zapałała do ciebie wielką sympatią i uznała, że wyglądasz strasznie mizernie, dlatego nie pytając, na co masz ochotę, przyniosła ci ogromny stek z kołkogonka w bąbelkowym sosie. Wygląda wspaniale, ale czy podołasz takiej porcji?
2 - Jakoś nie mogłeś się zdecydować, więc wybrałeś potrawę, której nazwa najbardziej ci się spodobała, a był to Rozhasany Hipogryf, smakowita sałatka z kurczakiem.
3 - Dzisiaj masz ochotę na coś naprawdę ostrego, dlatego zamawiasz Smocze Naleśniki, jednak nie wziąłeś pod uwagę, że są naprawdę ostre i zacząłeś ziać ogniem, spopielając serwetki i obrus. To dopiero widowisko!
4 - Wygląda na to, że w natłoku obowiązków kelnerka pomyliła zamówienia i przed twoim nosem wylądował talerz z Zapiekanymi Paluszkami. O reklamacji nie może być mowy, więc wolisz spróbować, czy głodować?
5 - Zima dała ci już w kość, więc nazwa "Merlin na Bahamach" bardzo podziałała na twoją wyobraźnię. Już po chwili pałaszowałeś doskonałą sałatkę, marząc o cieple i wakacjach w jakimś ciepłym kraju.
6 - Zamówiłeś pierwszą lepszą potrawę, którą okazały się być hopki-ukropki, rosyjski przepis, ale bardzo rozpowszechniony we wszystkich zimnych krajach. Nie wiedziałeś tylko, że twoje jedzenie zacznie uciekać w radosnych podskokach. Dalej, goń je, zanim rozbiegną się po całej restauracji!

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -20
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15704-virgo#423795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw Lut 01 2018, 22:29

Kelner uwinął się błyskawicznie, przynosząc herbatę o kojącym dla jej żołądka smaku imbiru i miodu. Kto by pomyślał że te stare, babcine metody na mdłości były takie dobre? Bo, niestety, słynne "poranne mdłości" obejmowały niemal całą dobę u Aurory. Głównie dlatego wciąż chodziła głodna ostatnimi czasy... i jadła cokolwiek dopiero po owej herbacie.
Nie sięgnęła jednak po szklankę od razu gdy ją przyniesiono, tylko ukryła dłonie pod stołem. Wiedziała, że dopiero gdy dotknie szklanki będzie wiadomo do kogo ma należeć herbata - póki co w neutralnym, żółto przezroczystym odcieniu. Spuściła wzrok, gdy mówił i aż za dobrze słyszała zawód w jego głosie. Podniosła głowę i w końcu sięgnęła po szklankę. Kolor zawirował w cieczy zmieniając ją na brązową. Aurora westchnęła patrząc na kolor. Nic specjalnie nowego się nie dowiedziała.
Poczuła pragnienie, by jednak podzielić się z nim tym, co ją trapiło, gdy Dorien podjął temat swojego stresu. Yvonne Horan... kojarzyła ją przelotnie z pracy i z własnej ulicy. Upiła nieco herbaty, czując jak supeł mdłości się rozwiązuje, bardzo powoli. A więc jego zmartwienia były spowodowane kobietą.
Zagryzła usta, odwracając wzrok.
Kurwa.
To się robiło coraz bardziej pokręcone i coraz mniej tego chciała. To nie tak miało być, nie na to się umawiali. Nie chciała czuć tego czegoś, co rodziło się w jej piersi, czego nie umiała kompletnie nazwać.
Napój zawirował krótko, ale ostatecznie jego kolor pozostał ten sam.
Upiła więcej z herbaty i próbowała pozbierać myśli. W końcu, spojrzała mu prosto w oczy.
- Urodziny miałam 29 grudnia, świętowałam je sama. Nie sądziłam że powinnam się z tobą dzielić tą wiedzą, zwłaszcza że moje urodziny nie są czymś wartym wspomnienia dla mnie. Po za tym, nie zwykliśmy za dużo rozmawiać Dorien... - brzmiało to zaskakująco beznamiętnie, zupełnie nie jak wyrzut, w zasadzie wręcz przeciwnie. Nie wspomniała też nic o Wizbooku, na którym można było przecież sprawdzić kiedy kto ma urodziny, oraz kilka innych smaczków - Mimo jednak wszystko, widzę czy twoje ramiona napinają się od ćwiczeń ze mną, czy wręcz przeciwnie, rozluźniają się na kilka sekund przed tym jak zabiorę cię do łóżka. Pocieszające jest to, że to dzięki mnie przestawałeś się martwić o panią Horan.
Mimo, że nie zwykli prowadzić strasznie długich dialogów, dopiero gdy panną von Schwarzenberg zaczynały targać emocje można było w jej naturalnie niskim głosie usłyszeć obcy akcent. Po tych kilku latach życia na wyspach i opanowanej umiejętności wymazywania akcentu, Aurora brzmiała zaskakująco... nijako. Nie dało się do końca określić skąd pochodzi, dopóki nie była zirytowana. Teraz była i sama to usłyszała, więc roześmiała się zażenowana samą sobą.
- To się zaczyna komplikować, wiesz? - odezwała się po chwili, nie patrząc na niego, już znów opanowana. Ta kolacja w niczym nie przypominała jej romantycznego wieczoru we dwoje, niemal od początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2042
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 01:45

Z jakiegoś powodu w ogóle nie miała nastroju. Reszta wyparowała, gdy wspomniał o Yvonne. Czyli nie tylko on wyczuwał delikatne i subtelne, ale jakże drażniące ukłucie zazdrości. Nie potrafił zdecydować, czy to dobrze czy źle. Kolejny już raz przepływały mu przez głowę te same myśli – że to nie tak miało wyglądać, że inaczej się umawiali, że może faktycznie nie powinni się spotykać na wystawnej kolacji udając parę zakochanych (choć właściwie to miał być tylko mile spędzony wieczór w nastrojowym miejscu), że zamiast przelotnej znajomości i kilku niezobowiązujących spotkań spali przytuleni do siebie zdecydowanie więcej niż raz, a świętowanie urodzin i innych ważnych dni powinni pozostawić rodzinie. Tak jak zauważył w święta, Aurora przestała być dla niego tylko tymczasową kochanką. Stała się też powierniczką jego sekretów, ukojeniem wszelkich bóli i swoistym azylem. Lubił spędzać z nią czas, sprawiało mu to ogromną przyjemność, nawet pomijając fizyczną kwestię ich znajomości, aczkolwiek na tej płaszczyźnie bywało równie fantastycznie.
– Co się komplikuje? Denerwujesz się? – zapytał z dozą troski w głosie, wskazując na kolor herbaty – I tak, martwiłem się o nią, czy się to podoba czy nie. Znam ją jeszcze od czasów szkolnych, przyjaźni się z moją siostrą i w dodatku pracujemy razem. Została bezpodstawnie aresztowana, nie mogę tego tak zostawić. A co jeśli następnym razem to ciebie zamkną i potraktują Cruciatusem?
Urwał i spuścił na chwilę wzrok, mając wrażenie, że chyba trochę się zapędził i znów pokazał, nie tylko jej, ale i samemu sobie, że mu na niej zależy. Jedno musiał jej przyznać – faktycznie zapominał przy niej o Ruth. Szwedka zadała mu dość głęboką ranę (która może była zemstą karmy za jego wszystkie wybryki względem dziewcząt), która zdawała się blednąć, kiedy był z Aurorą. Zajmowała wtedy wszystkie jego myśli, potrafił się szczerze śmiać, a praca przestawała być jedyną odskocznią. Nigdy nie podejrzewałby siebie o takie rozpamiętywanie zakończonego związku, ale ten był wyjątkowy, a po jego rozpadzie nie mógł się pozbierać. I wtedy pojawiła się Aurora.
Pojawił się także kelner z ich zamówieniem. Nie musieli długo czekać – nawet przy takim obłożeniu gośćmi kuchnia pracowała na najwyższych obrotach i dania wydawane były na bieżąco. Obydwoje dostali pięknie przystrojony talerz, gdzie głównym elementem była przyrumieniona na patelni plumpka, ryba, która smakiem bardziej przypominała drób. Co więcej, ze względu na okazję kucharze nie szczędzili zawartego w oryginalnym przepisie lubczyku, który ponoć miał wzmagać gorące uczucia.
– Może poprawi ci się humor, gdy przestaniesz być głodna.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -20
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15704-virgo#423795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 02:05

Już otwierała usta, by mu powiedzieć CO dokładnie się komplikowało, gdy podjął dalej. Miała wrażenie, że mimo wszystko czekał na to by jej o tym powiedzieć. Że mimo wszystko chciał, by wiedziała i miała wrażenie jakby coś ciepłego rozlało się w jej piersi. Mimo wszystko czuła te ciepło, z którym na niego spojrzała, choć próbowała sobie wmówić, że nic takiego nie ma miejsca. Sięgnęła po jego dłoń, nagle pragnąc by tak mogło być częściej, by częściej mogli wychodzić gdzieś razem, choć równocześnie zdawała sobie sprawę że gdy usłyszy, co ma mu do powiedzenia, pewnie nie będzie tak kolorowo. Nie mogła powiedzieć, że się spodziewała konkretnej reakcji po Dorienie. Nie, był dla niej cholernie zagadkowy, co drażniło jej wszystkowiedzące ja. Potęgował to fakt, że sama nie wiedziała do końca co zrobić.
- Jestem przerażona, jeśli mamy być precyzyjni - sprostowała krótko, ale nie kontynuowała tego tematu - I gdyby we mnie rzucili Cruciatusem, powinieneś wiedzieć że przetrwałabym to bez większych problemów, a później sprawiła że ci którzy mnie skrzywdzą, zawisną... podobnie jak w przypadku kogokolwiek innego, na kim mi zależy - uśmiechnęła się na koniec. Ścisnęła jego dłoń jeszcze raz, ostatni raz i puszczając ją, wyprostowała się. Pewność w jej głosie była wyraźna, bo nie tylko była pewna siebie, ale po prostu wiedziała, jak by to wyglądało. Cierpienie fizyczne nie było jej obce, wiedziała ile może znieść. I wiedziała, że potrafiła o siebie zadbać.
Nim zdążyła coś dodać przyszedł obiad, a jej zabłyszczały oczy na jego widok. Dorienowe marudzenie zbyła wytknięciem języka i znów niemal wyglądało wszystko jak dawniej. Wyglądała na co najmniej podekscytowaną tym co im zamówił, gdy dotarło do niej to co do niej mówił i jak brzmiał. Jego słowa i tembr głosu rozbrzmiał jej w głowie ledwie po kilku cudownych gryzach i Aurora opuściła sztućce.
Zależało mu?
A jej? Jej zależało na nim?
Poczekała aż przełknął, by się odezwać boleśnie bezbarwnym głosem:
- Jestem z tobą w ciąży, Dorien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2042
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 02:34

Gdyby był świadomy tego, co się właśnie wydarzyło, to byłby jej ogromnie wdzięczny, że poczekała, aż kęs tej fantastycznej potrawy bezpiecznie pokona drogę od wnętrza jego ust aż do przełyku, bo na pewno by się zakrztusił. Sztućce wypadły mu z dłoni i obiły się o talerz z głośnym dźwiękiem, który na szczęście nie został zauważony przez resztę gości ze względu na naturalny pogłos spowodowany licznymi rozmowami. Mężczyzna nagle zbladł, a jego rozkoszny uśmiech wywołany jeszcze niedawną pieszczotą dłoni spłynął i został zastąpiony grobowym wyrazem twarzy. Zamarł, a jej ostatnie słowa odbijały się echem.
– Jeśli to żart… – zaczął cicho, a w trakcie krótkiej pauzy jego usta pozostały otwarte – To jest wyjątkowo nieśmieszny.
Czuł, jak grunt osuwa mu się spod nóg. Czuł też, jak bardzo ją znieważył swoim stwierdzeniem, jeśli mówiła prawdę, a nie wyglądała, jakby była w nastroju do żartów. To by też tłumaczyło jej tymczasową abstynencję i niezbyt dobre samopoczucie, choć samo utrzymywanie wszystkiego w tajemnicy musiało kosztować ją wiele nerwów. Oparł się na dłoni w sposób, gdzie łokieć znajdował się na blacie stołu, zaś dłonią zasłonił sobie usta. Ogarnął go strach, panika, nagła bezsilność. Tysiące pytań i wątpliwości przepływało przez jego myśli. Przede wszystkim ‘Jak?’. No, wiedział skąd się biorą dzieci i że swoim zachowaniem bardzo ryzykował ojcostwem. Jednakże również był na tyle odpowiedzialny, że nie miał oporów przed poproszeniem swojej matki o stałe zaopatrzenie, a nikomu nie ufał w tej kwestii tak bardzo jak jej. Nie było takiej możliwości, że eliksir zawiódł. Widocznie Aurora go nie zażyła.
– Możesz mi wyjaśnić jak do tego doszło? Wiesz kiedy?
Na szczęście ugryzł się w język i nie kwestionował dalej tego, co powiedziała. Ta informacja była dla niego tak abstrakcyjna, zawieszona gdzieś w przestrzeni, zupełnie nie docierając do jego świadomości. Odległa, alternatywna rzeczywistość, gdzie nic nie działo się naprawdę.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -20
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15704-virgo#423795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 09:58

Tych kilka sekund, czy może minut, wydłużyło się niesamowicie i kiedyś, gdy Aurora będzie to wspominać, pewnie będzie uśmiechać się pod nosem, jednak tego wieczoru czuła jak serce tłucze się w jej piersi z wyczekiwania i przerażenia. Nie wiedzieć czemu, najbardziej bała się nie odrzucenia, tylko jego złości. Gdyby teraz wstał i wyszedł, zniosła by to jakoś. I tak nie zakładała niczego innego niż samodzielne poradzenie sobie z "problemem". Nie oczekiwała od niego pomocy, wsparcia, czy... w ogóle, niczego nie oczekiwała. Od razu, z góry założyła że sama się z tym upora.
Mimo wszystko, chciała żeby wiedział, głównie dlatego że miał prawo wiedzieć... ale nie miała zamiaru tego wyciągać już teraz. Miała zamiar poczekać jeszcze trochę, ale coś się zmieniło między nimi, a ona nie była pewna co... więc postanowiła powiedzieć mu już teraz.
Skrzywiła się nieznacznie.
- Naprawdę uważasz, że bym żartowała? - prychnęła, dłubiąc widelcem w talerzu. Zamilkła, dając się mu oswoić z tym faktem, tak jak przedtem sobie. Pamiętała aż za dobrze swoją reakcję na pierwszy test. Było to na kilka godzin przed ich ostatnim spotkaniem i uznała wtedy że to niemożliwe. Zbyła to ręką i dobrze się bawiła... choć ich spotkania były wystarczająco regularne, by nie było to wcale tak dawno. Pamiętała też jak kolejny raz obudziła się przy jego boku, otoczona jego ramieniem i uznała, że jednak powtórzy test. Aż za dobrze pamiętała jak kolejny pokazał to samo. I każdy następny, łącznie z mugolskimi.
Zadrżała wyraźnie na to wspomnienie. Odłożyła w końcu sztućce, bo i tak nie wiedziała co z nimi dłużej robić i objęła smukłymi dłońmi szklankę ze swoją herbatą. Słysząc jego pytanie westchnęła i najpierw zagryzła usta, aż za mocno, próbując okiełznać rodzące się w kącikach jej oczu łzy. Nie chciała dać poznać jak bardzo się bała, jak bardzo chciała cofnąć czas i jak bardzo nie wiedziała co dalej.
- Nie wiem - przyznała w końcu - nie mam pojęcia, kiedy.
Gwałtownie ukryła twarz w dłoniach, ale gdy je odsunęła, nie było śladu po jakichkolwiek emocjach.
- Nie przypominam sobie, żebym kiedyś nie wzięła eliksiru. Nie wiem, kiedy mogło się to stać, na pewno nie jest na tyle późno, by sobie z tym nie poradzić. W końcu, jeszcze nic po mnie nie widać... - odetchnęła i to było jedyne, co pokazywało teraz cokolwiek o jej stanie, bo głos miała jednostajny, płaski. Podobnie wyraz jej twarzy nie wskazywał o niczym. Wzięła głębszy wdech - chciałam tylko, żebyś wiedział. Masz prawo. Mimo wszystko, nie powinieneś się tym przejmować. Nie mamy ślubu, nikt cię z niczym nie powiąże. Jeszcze nie wiem, co zrobię, ale zajmę się tym sama.
Więc nie musisz się czuć do niczego zobowiązany.

Napiła się herbaty, usiłując zebrać myśli w krótkim czasie.
- Nie wiem czy utrzymam ciążę. Jeśli się zdecyduję, chcę wyjechać z Anglii. Wrócę do Austrii, mam tam posiadłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2042
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob Lut 03 2018, 10:48

Spojrzał na nią przepraszającym wzrokiem, kiedy zrugała go za posądzenia o żarty. Fakt, nie powinien kwestionować takich słów. Słuchał tego, co mówiła, ale nie za wiele do niego docierało. W głowie miał pustkę, a w klatce piersiowej ogromny ciężar.
To nie tak miało wyglądać, nie tak się umawiali, nie taki był plan. Kiedy się poznali, sądził, że spotkają się kilka razy, a potem każde pójdzie w swoją stronę. Mijając się na korytarzu Ministerstwa udawaliby, że się nie znają. Mieli nie dopuścić do sytuacji, gdzie łączyłoby ich coś więcej niż kilka drinków i nocy spędzonych w jednym łóżku.
Co on powie rodzicom?
Wybudził się z podróży po własnej nieświadomości dopiero gdy usłyszał słowo ‘ślub’, a potem jej rozmyślania na temat tego czy powinna to dziecko urodzić.
– Byłabyś w stanie to zrobić? – zapytał, mając na myśli usunięcie ciąży – Nie jest za późno? – dodał, mówiąc o eliksirze wczesnoporonnym.
Nie wyglądał na szczęśliwego. Zresztą, i tak nie wiedział co powinien zrobić, jak się zachować, czy wziąć na siebie jakąkolwiek odpowiedzialność czy może lepiej odciąć się od Aurory grubą kreską. Mógł też pozostawić ją w niepewności i nie podejmować decyzji od razu. Póki co zaczepił przechodzącego kelnera i, pomimo wcześniejszych rezygnacji z alkoholu, poprosił go o przyniesienie trzech podwójnych porcji Ognistej.
Właściwie to trochę go uderzyło, że w ogóle nie wzięła pod uwagę jego aktywnego udziału w wychowywaniu dziecka, automatycznie zakładając, że zrzeknie się ojcostwa i nie będzie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Czy naprawdę stwarzał wrażenie aż tak nieczułego, niewrażliwego i obojętnego, zimnego człowieka?
– Do niczego cię nie zmuszam, to musi być twoja decyzja. Chociaż chyba wolałbym w ogóle nie wiedzieć o jego istnieniu, jeśli postanowisz się go pozbyć.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -20
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15704-virgo#423795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie Lut 04 2018, 13:00

Przyglądała mu się, gdy trawił informacje. Prawdopodobnie był w równie dużym szoku co ona, ale nie mogła mieć pewności, bo zaskakująco mało mogła wyczytać z jego twarzy. O czym myślał? Miał zamiar ją tu teraz zostawić i pójść w siną dal? Wypiła jeszcze trochę herbaty, która wciąż była w tym samym odcieniu co wcześniej i w czasie gdy on rozmyślał, ona dłubała w talerzu, nagle bardzo głodna.
Gdy się odezwał podniosła głowę i nim odpowiedziała, zaczekała aż złoży zamówienie u kelnera. Jej brwi uniosły się do góry, a jej twarz wyrażała coś jak połączenie rozbawienia i zniesmaczenia jednocześnie.
Trzy podwójne Ogniste? Panie Dear, będzie pan pijany.
- Nie wiem co zrobię - przyznała gdy kelner odchodził - dziecko w tym momencie nie jest mi potrzebne do szczęścia. Mam niedługo dostać awans - wyznała spuszczając wzrok. - Zaprzepaścić karierę, dobrze owocującą karierę, na rzecz dziecka...? I wychowywać je, sama, gdy nie mam pojęcia o tym jak powinno wyglądać szczęśliwe dzieciństwo?
Wzruszyła ramionami, jakby to tak na prawdę nie spędzało jej snu z powiek... jednak była przerażona. Po prostu, przerażona. Nie miała pojęcia, co robić, ale rzeczywiście, nie brała pod uwagę tego, że Dorien mógłby chcieć brać jakikolwiek czynny udział w wychowaniu dziecka.
- A odpowiadając na pytanie czy nie jest za późno... nie wiem. Nie wiem który to tydzień, zrobiłam test w niedzielę, po twoim wyjściu. Kolejny w poniedziałek rano, by się upewnić. Nie byłam w Mungu, nie chcę żeby ktoś się dowiedział, więc rozważam pójść do mugolskiego lekarza.
Urwała, widząc kelnera wracającego z zamówieniem Dear'a. Była bardzo ciekawa, jak ma zamiar wlać w siebie taką porcję alkoholu, jednak nie komentowała, jedynie uniosła brew, znów odważając się na niego patrzyć i biorąc kęs jedzenia do ust.
- Uznałam że powinieneś wiedzieć, niezależnie od decyzji. W końcu, podejrzewam że to będzie nasze ostatnie spotkanie, prawda? Nie taki był układ, więc daję ci szansę na wycofanie się z niego ze świadomością tego co zaszło i że gdzieś zawaliłam. Było by bardziej nie-fair gdybym zniknęła bez słowa, albo bez słowa zaczęła cię ignorować, zwłaszcza że to nie twoja wina, tylko moja.
Nie było w jej głosie żalu, a wychodziła jedynie chłodna kalkulacja. Nie tylko nie brała go pod uwagę w wychowaniu, ale uznawała że to koniec znajomości niezależnie od jej decyzji. W końcu spieprzyła umowę, prawda? Skoro ją schrzaniła, to dla niej oczywistym było, że powinien był się wycofać. W świecie umów i oficjalnych stanowisk nie było miejsca na sentymenty. Aurora tylko to znała, brak sentymentów i rachunek zysków i strat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2042
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto Lut 06 2018, 23:01

Analityczny umysł Doriena w zabójczym tempie rozważał wszelkie za i przeciw. Aborcja, z pozoru najprostsza z dróg, pozostawiała równie wiele wątpliwości.  Mógłby żałować tego nieodwracalnego czynu. Do tej pory nigdy nie wyobrażał sobie siebie z dzieckiem na ręku, czytającego bajki czy w końcu czekającego na peronie 9 i ¾ na King’s Cross, a krótkie wyznanie Aurory spowodowało lawinę tych wizji. To dziecko mogłoby odziedziczyć po nim całą fortunę Dearów, razem z dumą, honorem i wszystkimi tytułami. Jedna decyzja mogłaby zmienić całe życie mężczyzny. O ile na początku, przygnieciony tymi kilkoma słowami, szukał szybkiej ucieczki niczym najlepszy strateg, to im bardziej do niego docierało z czym wiąże się każde z możliwych rozwiązań, tym bardziej czuł się niezdecydowany i rozdarty. Obawiał się zwyczajnych wyrzutów sumienia, pogorszenia bądź całkowitego zerwania kontaktu z Aurorą i kolejnych miesięcy przepełnionych zgorzknieniem.
Jedną z trzech porcji alkoholu wypił od razu i nawet się za mocno nie skrzywił, mimo że rzadko pijał Ognistą. Zazwyczaj był opanowany, dobrze znosił nieprzyjemne wiadomości, o ile nie chodziło o kogoś z jego bliskich, tak jak pierwszą jego reakcją po wypadku w czasie festiwalu było sprawdzenie, czy jego siostra jest cała i zdrowa. Najgorsze było poczucie bezsilności. Problemem był fakt, że Aurora i Dorien zbliżyli się do siebie pod względem emocjonalnym i obydwoje nie potrafili już tego dłużej ukrywać. Gdyby to się przytrafiło jakiejś przypadkowej kobiecie, której imienia nawet by rano nie pamiętał, to nie zawahałby się postawić przed nią fiolki z eliksirem powodującym poronienie.
– Mam wrażenie, że chyba już zdecydowałaś za nas obydwoje. Fakt, że fizycznie ta sytuacja dotyczy niemal w stu procentach tylko ciebie nie znaczy, że ja nie mam niczego do powiedzenia.
Nie powiedział wprost jak bardzo dotknęły go jej słowa o samotnym wychowywaniu dziecka. To sugerowanie odbiło się w przeciwny sposób – przekonał się, że nie uciekłby od obowiązku, niezależnie czy wszyscy wokół wiedzieliby o jego ojcostwie czy też utrzymywaliby wszystko w sekrecie.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -20
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15704-virgo#423795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro Lut 07 2018, 11:52

Po wygłoszonej małej mowie nagle zamilkła, obserwując jak Dorien trawi jej newsa. Obserwowała jak wychyla szklaneczkę z Ognistą, wyraźnie pełen emocji. Mimo wszystko uśmiechnęła się delikatnie. Ona nie mogła się napić na wiadomość o ciąży. Mimo wszystko, wolała żeby ewentualne dziecko było zdrowe. Czekała na to co powie, ale gdy się odezwał, słowa które usłyszała nie były tymi, których się spodziewała. Miał do niej żal, że nie daje mu możliwości podjęcia decyzji? Chciał mieć taką możliwość..?
Była bardziej niż zaskoczona tym odkryciem, ale przecież ta nuta w jego głosie była aż nazbyt wyraźna, mimo że jak zawsze wydawał się skryty ze swoimi emocjami. Być może zaczynała się uczyć dostrzegać jego odczucia, które do tej pory ukrywał tak dobrze.
Na tę myśl zrobiło się jej strasznie żal, strasznie smutno, że to wszystko mogło by się skończyć. Nie chciała by odchodził. Nie chciała odchodzić, a jej herbata zareagowała błyskawicznie, ukazując jej smutek. Nie zwróciła jednak na to uwagi.
- Och, Dorien, myślałam że... - złapała jego rękę i urwała, nagle skupiając się na dłoni, którą trzymała. Nigdy wcześniej nie zwróciła uwagi na jego dłonie, choć teraz, nieco chłodne rozproszyły jej myśli. Były sporo większe od jej własnych, drobnych i szczupłych, ale nie miał grubych, obciosanych paluchów które zawsze ją obrzydzały. Długie palce wyglądały jak u pianisty, lub innego muzyka, ale gdy pogładziła jego skórę opuszkiem nie była w stanie wyczuć charakterystycznych zgrubień, więc na pewno nie grał na gitarze. Ale czy na czymś..? Pokręciła głową i zagryzła usta. Zapyta go. Kiedyś.
- ... myślałam, że nie chcesz w żaden sposób decydować. Że w zasadzie, to będzie ci tak lepiej, jeśli podejmę decyzję sama i odejdę. Zależy mi na tobie na tyle, by powiedzieć ci jaki miałby być powód mojego odejścia. Nie podejrzewałam że... - znów pokręciła głową, próbując ubrać to wszystko w słowa. Westchnęła i puściła go, prostując się i potarła twarz.
- Okej. Inaczej. Więc co teraz? Co proponujesz? - spytała odkładając dłonie na stół. Jeśli chciał podejmować decyzje wspólnie, mogła się na to zgodzić. Z reguły była zdecydowaną kobietą i wiedziała czego chce, lub nie chce. I choć nie wiedziała czego chce w kwestii ciąży, tak wiedziała, że na pewno nie chciała się z nim rozstawać. Pozostawało mieć tylko nadzieję, że on myślał podobnie... choć przecież, logicznie rzecz biorąc była na to szansa. W końcu nagle z ich krótkich spotkań w hotelach ich dziwna relacja zmieniła się w spacery po molo w okolicy jego domu i jego odwiedziny na kawę, które nie koniecznie kończyły się w łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2042
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob Lut 10 2018, 00:44

Jeśli natomiast zdecydowaliby się na dziecko, to drogi były w zasadzie dwie. No, ewentualnie trzy. Mogłaby, tak jak wspomniała wcześniej, zniknąć z jego życia, wrócić do Austrii i wychowywać ich dziecko zupełnie sama, prawdopodobnie nigdy więcej by się nie zobaczyli, a jego dziecko dorastałoby nie znając ojca. Dorien umarłby z ciekawości, zastanawiając się jak ono wygląda, jakie cechy po nim przejęło i jak potoczy się jego życie. No i nie wyobrażał sobie, że jego dziecko miałoby chodzić do szkoły innej niż Hogwart.
Gdyby jednak została, to wcale nie uniknęliby komplikacji. Raczej w grę nie wchodziła opcja, gdzie wszyscy wiedzieliby, że Dorien ma dziecko, ale nie chce się nim zajmować. To zbyt duże zagrożenie. Zgodziłby się na kontakt z dzieckiem, o ile nikt by się o tym nie dowiedział. Mogliby się spotykać na neutralnym polu, w tajemnicy przed wszystkimi, w określonych odstępach czasu i oczywiście zobowiązałby się do wsparcia finansowego. Mógłby wejść w rolę ‘wujka’ czy po prostu ‘kolegi mamy’, tak by bez przeszkód mógł się z nimi widywać. Trudne, ale wykonalne.
Właśnie wtedy wypił alkohol z drugiej szklanki. Poza nieco gorzkim posmakiem w ustach i przełyku, poczuł pod skórą rozchodzące się ciepło i aż zamrugał mocno, by lepiej to znieść. Prawdopodobnie gdyby więcej zjadł, to nie wpłynęłoby to na niego tak mocno. Uspokoił się na chwilę, gdy wzięła go za rękę. Tak jakby uwierzył, że coś wymyślą i sobie poradzą.
– Nie wiem – odpowiedział jej nad wyraz spokojnie, choć wciąż wyglądał na zagubionego.
Ściągnął lekko usta i pokręcił głową, będąc z siebie tak bardzo niezadowolonym. Zawiódł się na sobie. Nie dlatego, że kobieta, z którą miał się spotykać tylko na seks zaszła w ciążę, nie dlatego, że zamiast kilkudziesięciominutowych spotkań z czasem urządzali sobie randki z prawdziwego zdarzenia, w końcu nawet nie dlatego, że żywił wobec niej jakieś ciepłe uczucia. Był na siebie zły, bo pomimo wnikliwych przemyśleń nie był w stanie się od razu zdecydować. Po prostu nie wiedział co ma zrobić.
Ostatni wariant byłby chyba dla obydwojga dosyć drastyczny. Mógłby uznać dziecko za swoje, podzielić się ze wszystkimi tą radosną nowiną, zamieszkaliby z Aurorą razem, pewnie po drodze wzięliby ślub. Podświadomie wiedział, że mógłby się w niej zakochać. Kto wie jak przekształciłaby się ich relacja, gdyby nie te niespodziewane okoliczności, skoro w przeciągu zaledwie trzech-czterech miesięcy nie tylko nie zerwali znajomości, a wręcz kolorowe drinki i upojne noce zamienili na tak romantyczne kolacje. Obawiał się, że w starciu z ojcem musiałby potulnie podkulić ogon. W takiej sytuacji nawet Dorien, ukochany i cudowny syn, lądował na mocno przegranej pozycji. Wolałby się ożenić, niż podzielić los Liama.
– Muszę to przemyśleć, zastanowić się. Ale chyba chciałbym, żebyś tu została. Nie wracaj do Austrii, przynajmniej na razie. Nie znikaj bez słowa – gdyby postąpiła dokładnie tak jak Ruth… chyba wiedziała, co mu chodziło po głowie – Nie wiem co powinniśmy zrobić. Musimy to przedyskutować. Idź do tego lekarza – mruknął, choć wcale nie chciał, by była diagnozowana przez mugola – Dowiedz się, ile czasu to już trwa. Eliksir chyba działa do trzeciego miesiąca. A jeśli zdecydujemy inaczej, to znajdziemy rozwiązanie zanim… – uśmiechnął się nerwowo, nie bardzo wiedząc jak określić nieuniknione powiększenie brzucha kobiety – przybierzesz w pasie kilkanaście centymetrów.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -20
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15704-virgo#423795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob Lut 10 2018, 01:19

Patrzyła jak wypija drugą szklankę i zastanawiała się jak ma zamiar wlać w siebie kolejne porcje, skoro już drugą przyjmował dosyć, hm, powiedzmy że gorzej. Upije się, była tego pewna, była też pewna że nie jej rolą jest sprowadzanie go na dobrą drogę. Ścisnęło ją coś w żołądku na myśl o tym, że pijany stąd wyjdzie i bogowie nordyccy wiedzą gdzie trafi i co z nim będzie...
Zacisnęła mocniej palce na jego dłoni.
- Wiem na pewno, że nie pozwolę ci wracać samemu do domu, jeśli masz zamiar to wypić - oświadczyła twardo, wskazując brodą na pozostałe szklanki z whiskey. - Nic nie zjadłeś, więc pewnie jak wstaniesz, będziesz się czołgać do domu.
Dała mu czas na więcej rozmyślań. Ona, mimo wszystko, większość miała już przemyślaną, choć wersje z zatrzymaniem dziecka były najmniej przeanalizowane. Zakładała że jednak nie utrzyma ciąży, bo tak było by znacznie wygodniej. Jeśli już, to wyjedzie, ale to już też mu powiedziała. Mimo wszystko zastanawiała się co by było gdyby została tu... I gwałtownie przerwała myśli na ten temat. To nie miało znaczenia co sobie wymarzy. Ważne było to, co rzeczywiście ma szansę się wydarzyć.
I nagle zamarła, słysząc że chce żeby została. Serce się w niej zatrzymało na krótką chwilę, a ona zamarła, po to by wybuchnąć śmiechem. Dłoń przyłożyła do serca, śmiejąc się i przerywając mu na krótką chwilę.
- Czasem jestem taka niepoważna... wybacz. Mów dalej - nie mogła uwierzyć w to, że tak bardzo się przejęła. W pierwszej chwili myślała, że wychodzi. Teraz. A ona ma tu zostać sama. Nie wiedziała że tak mocno to przyjmie, więc gdy dodał wzmiankę o Austrii i supeł w jej gardle się rozwiązał, nie była w stanie nic innego zrobić, jak tylko roześmiać się z własnej głupoty.
Pokiwała głową, na jego słowa i znów zamarła. Jakże komicznie to wyglądało, gdy z przerażonymi oczami spojrzała na swój brzuch, na niego i znów na swój brzuch.
- O nie. Nie, nie, nie, nienienie! - zacisnęła palce na czerwonym materiale. - Nie zgadzam się na to.
Drżącymi rękami wypiła resztę herbaty i zagryzła usta, patrząc gdzieś w bok, na salę. Miała chyba dziś dość atrakcji. Przez chwilę zastanawiała się, jak to rozegrać, ale niegrzecznym by było, gdyby chciała to teraz przerwać, choć mimo wszystko, chyba to zrobi.
- Dorien..? - odwróciła się w jego stronę i patrząc na niego w ułamku sekundy zmieniła zdanie. Patrząc na niego widziała że się przejął. - Nie ucieknę od ciebie - wyrwało się jej. Zaskoczona własnymi słowami, postanowiła je szybko zatuszować i uśmiechając się figlarnie wskazała na jego talerz - jedz. Albo zacznę cię karmić, panie Dear.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2042
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Today at 00:05

Nie zaśnie tej nocy. O ile nie doprawi się wspomagaczem w postaci alkoholu (niezdrowo, to fakt), to gonitwa myśli nie pozwoli mu zmrużyć oka. Poczuł chwilową ulgę, gdy zapewniła, że nie zostawi go na pastwę losu i pomoże dotrzeć do Brighton. Gorzej, że to on powinien być tym odpowiedzialnym i odprowadzić Aurorę, upewniając się, że bezpiecznie trafiła domu. Zresztą, to nie tylko kwestia odpowiedzialności, ale też honoru i jakiegoś poczucia godności. Odstawił puste szkło, nie mając w zamiarze dobierać się do trzeciej szklanki.
– Powiedz mi, jeśli uznasz, że tak będzie lepiej. Nie zatrzymam cię przecież na siłę. Po prostu… - westchnął, i to dosyć głośno, co było dosyć niespotykane – Chciałbym o tym wiedzieć zanim spakujesz walizkę. To tyle. No i niestety, jeśli zdecydujesz się… - znów się zająknął, nie chcąc wprost mówić o noszeniu i rodzeniu dziecka – No, takie są tymczasowe skutki uboczne. Zabiorę cię na zakupy, obiecuję. Jestem współwinny.
Sięgnął po widelec, tak jak mu poleciła. Miał wrażenie, że niczego stałego nie przełknie, ale wbrew pozorom pochłonął kilka kęsów wspaniałego dania, które im podano. Było doprawdy wyśmienite, nawet jeśli zdążyło nieco ostygnąć. Ciekaw był, czy w sytuacji, w której się znaleźli, specjalnie dobrane do potrawy zioło zadziała tak jak powinno.
– Też jedz. A może zamówić ci drugą porcję? – uśmiechnął się nareszcie – W końcu jest was dwoje.
Powoli odzyskiwał humor. Co prawda nie był tak rozkoszny i zadowolony jak na początku spotkania, nawet pomimo tych obaw, czy aby miejsce pasuje do sytuacji, ale mijało to uczucie beznadziei. Mieli przed sobą kilka rozwiązań, możliwych scenariuszy, i któryś z nich zapewne zrealizują. Cieszył się, że podejmą decyzję wspólnie. Przynajmniej tak mu obiecała. Zrobiła to w chwili, gdy wzięła go za rękę i wyraziła zdziwienie jego postawą. To był chyba ten moment, w którym sobie zaufali.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki
» Miodowe Królestwo
» Rozpiska zajęć. Rok szkolny 77/78
» Restauracja Tamesis
» Cukiernia w Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-