IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Voice Lloyd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Voice Lloyd   Sob Lip 26 2014, 12:14


Voice Cataclysm Lloyd

DATA URODZENIA18.01.1997
CZYSTOŚĆ KRWI100%
MIEJSCE URODZENIAWindsor, Anglia
MIEJSCE ZAMIESZKANIAWindsor, Anglia
W HOGWARCIE JEST OD KLASYI
OBECNIE JEST NA ROKUIX
WYMARZONY DOMSlytherin
WYBRANY WIZERUNEKDoutzen Kroes

Wyglad

WZROST 172 cm
BUDOWA CIAŁA szczupła, wysportowana, ale kobieca
KOLOR OCZU niebieskie
KOLOR WŁOSÓW blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE tatuaże - węże na nadgarstkach i kod kreskowy na karku (zasłonięte zaklęciami), blizny na dłoniach
PREFEROWANE UBRANIADziewczęce sukienki, obcasy, delikatna biżuteria i seksowna bielizna. A gdy już nikt nie patrzy, chętnie zrzuci wszystko i wskoczy w męską koszulkę i bawełniane majtki. W wersji oficjalnej do sukienki dorzuca marynarkę, a w skrajnym przypadku sukienkę wymienia na wąską spódnicę i koszulę.

Charakter


Dawno, dawno temu...
Będzie ci deptać po odciskach i wokół ciebie krążyć - wystarczy tylko, że chociaż raz, ten jedyny raz jej podpadniesz. Nie musi nawet znać cię osobiście - wystarczy jedna, głupia plotka i znajdujesz się na przegranej pozycji. Z drugiej strony, wystarczy okazać jej szacunek, by dała ci spokój. Uważaj więc, co robisz i mówisz. Może nie wyrządzi ci krzywdy fizycznej, bo w końcu taka z niej zamknięta w sobie i trochę smutna dziewczynka, ale na pewno znajdzie punkt warty uderzenia. Dowie się o tobie absolutnie wszystkiego, będzie słono płacić za wszelkie informacje, ale odwdzięczy ci się za zniewagę pierwszorzędnie.
Charakterem daleko odbiega od wizerunku zagubionej w świecie blondynki która nigdy nie wie, gdzie się podziać i co ze sobą począć. Najchętniej nie ukrywałaby tych swoich białych rąk, tylko wyciągnęła je z ochotą w stronę gardeł niektórych osób... Pewnie dlatego cały czas trzyma je zaciśnięte w kieszeniach bądź rękawach. To wszystko dzięki jej mamusi, możecie jej za to podziękować. Właśnie przy niej Voice nauczyła się dobijania targów, oszukiwania, zdobywania informacji, radzenia sobie ze wszystkim i tej chorej ambicji w byciu osobą, która sieje najwięcej spustoszenia. Tak jak jej ojczulek, który po prostu uwiódł jej matkę i zostawił, gdy tylko dowiedział się o tym, że ten cały kataklizm ma się rozpocząć. Ale o tym innym razem. Musicie w końcu nauczyć się cierpliwości, jeśli chcecie z nią wytrzymać.
Ciężko wysiedzieć z nią w jednym pokoju, bo całe spotkanie polega na tym, że ty mówisz, a ona milczy. Ty krzyczysz, a ona milczy i się uśmiecha. Ty ją bijesz, a ona milczy, płacze i się uśmiecha. Chyba, że jesteś naprawdę wyjątkowy i jej imponujesz. Wtedy mówisz, a ona odpowiada do chwili, w której zaczynasz krzyczeć. Pomóż jej w czymś, daj jej informacje, których potrzebuje, naucz ją czegoś, a może nawet zobaczysz, jak przestaje zaciskać dłonie w pięści. Ewentualnie rzuci w twoją stronę kilka galeonów, poczęstuje garścią papierosów lub podrzuci butelkę dobrego alkoholu. W końcu palenie i picie są jednymi z jej ulubionych zajęć.
Ceni właśnie tych ludzi, którzy mają jej coś do zaoferowania - nawet jeśli jest to inteligentna rozmowa pełna ciętych słów. Żeby jednak uznała, że człowiek może jej coś dać, musi wybadać u niego pewne cechy charakteru, zaczynające się na przebiegłości, a kończące na zaradności. Nie jest w stanie polubić fajtłapy, która nie jest w stanie nikogo okłamać tak, by się nie wydało.
Interesują ją głównie eliksiry. Nie te lecznicze, dobre i wspaniałe, chociaż z takimi też sobie poradzi. Marzy jej się Connitus w torbie i eliksir Rozpaczy w paczce, żeby mogła wysłać go swojej matce jako ziółka na trawienie. Poza tym lubi przesiadywać na trybunach w czasie meczów quidditcha. Będzie jednak stała ostatnia w kolejce do dopingowania drużyny ze swojego Domu, bo wymaga to użycia głosu, a czasami nawet rąk. Podoba jej się wszystko, co zakazane, a na święta chciałaby dostać Krwawe Pióro, żeby móc pisać nim słodkie liściki do Puchonów. Puchoni są okropnie drętwi, trzeba ich jakoś rozruszać, a akt ucieczki od papieru zapisanego krwią mógłby im nadzwyczaj pomóc. Co z tego, że po użyciu tego cuda miałaby blizny - byłyby uzupełnieniem jej małej kolekcji.

Jeszcze nie tak dawno...
Ciepła, troskliwa, wrażliwa. Wszystkie krzywdy chowa pod kpiącym grymasem ust, ale od czasu do czasu jej twarz rozjaśnia delikatny, szczery uśmiech, a chłód i ironia w głosie rozpływa się na rzecz przyjemnego dla ucha, kojącego szeptu, jakim ostatnio zwykła wszystkich raczyć. Nie krzyczy, nie wymachuje rękami, nie skarży się na wszystko jak rasowy, rozpieszczony bachor. Bliskim sobie osobom zawsze stara się pomóc, zwłaszcza w pogodzeniu się z przeszłością. Można jej zaufać, bo nie jest naczelną plotkarą... Mimo to lepiej jest jej nie podpadać. Potrafi zaskoczyć.

I żyli długo i szczęśliwie.
Landrynka. A raczej cukier, ale z mrówkami. Przykładna uczennica, uczynna koleżanka, słodkie, niewinne stworzonko z cudownym uśmiechem... A jednak coś przeszkadza. W końcu Ślizgoni nie mogą być tak do końca cukierkowi! Miłe słówka czasami poprzetykane są jadem i niespecjalnie uprzejmymi wstawkami z cyklu w życiu mi nie dorównasz. Nadal nieźle kłamie i genialnie przekręca sytuację na swoją korzyść, ale stara się tego nie robić. Nawet została prefektem naczelnym, co troszeczkę ją przytemperowało i zmusiło do refleksji. Zdolna dziewczyna, tylko nieoswojona... Ale z każdym dniem staje się bardziej ludzka - brawa za trud należą się Percivalowi.


Historia


Amity Alessandra Lloyd była okropnie młoda i głupia, gdy poznała faceta, którego imienia nie jest w stanie wymówić i się nie rozpłakać. Obiecywał jej złote góry i piękne życie. Nawet wtedy, gdy wspomniał o swoim synu, kobieta wciąż była nim zauroczona. W końcu nigdy nie poznał Madnessa, zostawił tamtą babę, teraz mógł być z nią na zawsze. Ich zawsze było nadzwyczaj krótkie, bo trwało do chwili, gdy zaszła w ciążę. Myślała, że się ucieszy, że ją przytuli, a on tylko powiedział, że musi przemyśleć, jak zapobiec temu kataklizmowi, wyszedł i nigdy nie wrócił. Drugie imię jej córki wywodzi się właśnie od tej lawiny zdarzeń, która rzekomo miała na niego spaść. Voice słyszała tę historię tysiące razy, gdy matka robiła jej wyrzuty. Ale to chyba nie jej wina, że Alessandra dała się wyruchać temu idiocie, prawda? Lloyd traktowała córkę jak dziewięćdziesiąte dziewiąte koło u wozu, albo któreś z jeszcze następnych i całkowicie zbędnych. To nie przystoi byłej Puchonce, ale gdzie jej się tym przejmować, skoro tamten dzieciorób wciąż chodzi gdzieś po świecie. Spakowała manatki i wyprowadziła się z Hogsmeade, usiłując zostawić magię za sobą. Miała nadzieję, że kupno mieszkania w Windsor i życie wśród mugoli jej pomoże.
Gdy Voice miała siedem lat, Amity miała jej dosyć. Chciała ją zastrzelić, udusić, w jakikolwiek sposób zamordować. Często wyciągała swoje blade, zimne ręce w stronę jej małej szyjki, by szybko schować je do rękawów. Zgadnijcie, kto przejął ten nawyk? W każdym bądź razie kobiecie wpadło go głowy pewne nazwisko. Raseri Toinen, wykorzystana w podobny sposób co ona przez tego samego faceta. Alessandra specjalnie jechała do Nefyn w Walii. Miała nadzieję, że idiota niegdyś podał jej dobre dane na temat zamieszkania swojej byłej, a ona dobrze je sobie zapamiętała, w końcu było to już parę lat temu. Długo błądziła od domu do domu, ale w końcu trafiła pod odpowiednie drzwi. Spotkanie nie było może wybitnie przyjemne, ale co tu dużo mówić - dogadały się w jednej sprawie. Ich dzieci trzeba chronić przed prawdą. Chronić przed sobą nawzajem.
Lata mijały, a Lloyd czekała na jeden, jedyny list - ze Szkoły Magii, którą kiedyś ukończyła. List z potwierdzeniem, że większość roku jej córka będzie spędzała z dala od domu. Czas leciał nadzwyczaj wolno, ale przynajmniej nie stał w miejscu. Kobieta spędzała go na wydzieraniu się na swoje jedyne dziecko, kaleczeniu mu dłoni, gdy tylko zrobiło coś nie tak i wypominaniu mu, jak bardzo go nienawidzi. Sama radość.
Dni, które Voice spędziła w Hogwarcie były jednymi z najpiękniejszych w jej życiu. Co prawda od samego początku zasłaniała całe ciało, kładąc ogromny nacisk ręce. Nie mogła w końcu opowiadać, że kot ją w  t a k i  s p o s ó b  podrapał. Może i ludzie są łatwowierni, ale chyba nie aż tak? Bynajmniej właśnie w szkole Cataclysm pokochała eliksiry i właśnie w niej poznała syna Raseri Toinen.
To było już na IV roku, gdy chciała spróbować czegoś nowego. Miała dosyć męczenia innych psychicznie, chciała spróbować jakiegoś zaklęcia. Czegoś, co zadziałałoby w inny sposób. Przyjemnie dobijało się z nim targu, bo każde z nich miało robić to, co kocha - on nauczyć ją kilku słów, które miały spowodować uszczerbek na czyimś zdrowiu, a ona napisać za niego wypracowanie na eliksiry. Dorwała się do jego książek z tego przedmiotu i przeczytała je od deski do deski, chłonąc każde słowo. W sumie nie lubili się jakoś specjalnie, w jego towarzystwie Voice głównie milczała, ale nie było źle... Aż do świąt Bożego Narodzenia w VI klasie.
Młoda Lloyd wyjątkowo spędziła je w Windsor, ze względu na swoje nowe umiejętności w deptaniu innym po odciskach. Amity nie dorównywała jej już umiejętnościami. Gdzieś w środku wciąż była miłą i uprzejmą Puchonką, a Cataclysm chciała odwdzięczyć się jej za wszystkie lata dręczenia. Nawet nie zauważyła, kiedy przyparła matkę do ściany, wyzywając ją i krzycząc, że nawet dobrze nie znała ojca, a poszła z nim do łóżka. Alessandra pękła. Zaczęła płakać i tłumaczyć, że znała go aż nadto dobrze, że powiedział jej o swoim synu,...
- Co to kurwa miało w ogóle znaczyć?! Nie znałaś go! Wiem o tym!
- Vi, kochanie, córeczko, on powiedział mi o wszystkim!
- Nie łudź się. Nie jesteś moją matką, Lloyd. Ale chętnie posłucham, o czym ci opowiadał ten idiota!
- Powiedział mi o tamtej kobiecie, o swoim synu... Vi, przecież zawsze będę twoją matką!
- Zamknij się! Nie byłaś, nie jesteś i nie będziesz! Jakim synu, do jasnej cholery?!
- Nazywa się Toinen... Madness Toinen i...
- Kurwa.
- Coś się stało, Vi?
- Kurwa! Mówisz mi o tym teraz i sądzisz, że masz prawo nazywać się moją matką?!

Voice miała zaciśnięte wargi, gdy skończyła mówić, ręce zaciśnięte w pięści i przyciśnięte do ściany, z której wcześniej ukruszyły nieco tynku. Kilka kolejnych dni spędziła zamknięta w swoim pokoju, a gdy z niego wyszła była obrazem nędzy i rozpaczy. Obrazem o spierzchniętych wargach, połamanych paznokciach i rozczochranych włosach.
Wciąż nie może się zdecydować, czy rozmowa z Madnessem jest dobrym rozwiązaniem, ale skoro nie jest w stanie wymyślić nic lepszego...
Poznała Madnessa. Pokochała Madnessa. Znalazła w Madnessie część siebie... Zniknął. A podobno nic w przyrodzie nie ginie, prawda? Jego DNA nie zaginęło, wcześniej zrobił jakiejś rudej pannie dzieciaka, a potem już same rozstania i powroty. Szaleństwo to szaleństwo; wszyscy je znamy, wszyscy go pragniemy.
Gdzieś w tym wszystkim zmarła też jej matka. Nie wytrzymała. Zwyczajnie, po ludzku nie wytrzymała. Samobójstwo uznała za jedyne dobre wyjście. Zawsze lubiła fajerwerki, więc wybuchła razem z przyrządzanym eliksirem i połową domu.
Przewrotny los nie pozwolił Voice pozostać samej; znalazł się jej ojciec. W końcu osiemnastolatka nie powinna sama urządzać pogrzebów. I nie powinna nigdy zaznać aż tak ogromnego cierpienia, jak ta tutaj drobna blondynka. Ta też drobna blondynka postanowiła zerwać z przeszłością. Przeszła na nazwisko ukochanego tatusia. Cheney.
Ale tatuś był tylko przez pięć minut.
On też zniknął.
Wszyscy znikają.
Voice jeszcze trwa.

Rodzina


♣ Amity Alessandra Lloyd - matka Voice, niegdyś uczennica Hogwartu, była Puchonka, obecnie bezrobotna.
XYZ - ojciec Voice, czystej krwi czarodziej, o którym dziewczyna nic więcej nie wie.
♣ Joseph Cheney - ojciec Voice, czystej krwi czarodziej.
♣ Madness Toinen - przyrodni brat, który jeszcze o tym nie wie, Ślizgon. lubi robić dzieci i zwiewać, były Ślizgon.
♣ Zoell Wells - amerykański braciszek - przyrodni, rzecz jasna.
♣ Hail Cheney - przyrodnia, znienawidzona siostrzyczka.

Ciekawostki


Pije i pali gdy tylko nadarza się okazja.
♣ Mimo swojej czystej krwi wychowała się w otoczeniu mugoli, przez co słucha muzyki zarówno mugolskiej, jak i czarodziejskiej. Podobnie jest z resztą z książkami.
Nie lubi, gdy ktoś ją dotyka, bo ma wrażenie, że zaraz ją skaleczy.
♣ Sama nauczyła się grać na skrzypcach - posiada jedne klasyczne i jedne elektryczne z pełnym sprzętem.
♣ Chcesz porozmawiać o sztuce lub emocjach? Znasz adres.
♣ Ma słabość do starszych mężczyzn (niektórzy twierdzą, że to z powodu braku ojca).
♣ Uwielbia truskawki.
♣ Panicznie boi się ciemności.


Ostatnio zmieniony przez Voice C. Cheney dnia Pon Sty 02 2017, 14:28, w całości zmieniany 17 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Verwood, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 511
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 676
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8491-felicie-ula-joyner#240158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8567-fujka-zaprasza#242119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8494-centrum-dowodzenia-fuj#240163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8493-felicie-ula-joyner#240162




Gracz






PisanieTemat: Re: Voice Lloyd   Sob Lip 26 2014, 12:52


Slytherin!

Teraz możesz założyć powiązania postaci, gdzie ustalisz relacje z innymi graczami. Powinieneś także stworzyć sobie pocztę, by móc odbierać listy od innych bohaterów oraz kuferek, gdzie dokładniej określisz umiejętności postaci. Jeśli natomiast chcesz już zagrać w fabule, poszukaj chętnych do tego w temacie zgłoszeń.



Życzymy

miłej gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Voice Lloyd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Redakcja 'Capitol's Voice'
» Capitol's Voice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-