IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Obserwatorium astronomiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Obserwatorium astronomiczne   Czw Sie 14 2014, 18:19

First topic message reminder :


Obserwatorium astronomiczne


Umieszczone na obrzeżach Londynu, idealne miejsce do nocnych wycieczek. W środku znajdują się w nieregularnych odstępach rozmieszczone specjalne teleskopy, dzięki którym można swobodnie oglądać niebo.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Skąd : Naifaru, Malediwy
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 610
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11446-berys-fairley?nid=1#307702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11448-uzdrowie-ci-cialo#307705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11447-listy-kartki-pocztowki-paczki#307704
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11449-berberys-fairley#307706




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium astronomiczne   Nie Lis 01 2015, 18:14

Jakaś część go chciała za wszelką cenę odepchnąć od siebie Isolde. Pokazać jej, że przy nim nic nie będzie łatwe, ani kolorowe, a dzieląca ich różnica wieku to tylko początek. Za wszelką cenę chciał, aby przejrzała na oczy i odwróciła się na pięcie póki jeszcze to tak mocno by nie bolało. Kilka wspólnie spędzonych miłych chwil, można by szybko zapomnieć. Z drugiej strony chciał, aby przy nim została. Pokazała, że szczęście nie jest czymś złym i może je znaleźć przy jej boku. Nie zamierzał jej jednak obiecywać, że się zmieni, że życie przy nim będzie prostsze, że zawsze znajdzie czas, aby spędzić z nią spokojny wieczór przy szklance czegoś mocniejszego i wspólnej rozmowie, i nie tylko. Nie mówił nic takiego, bo wiedział, że to minęłoby się z prawdą. Poznała go z trochę innej strony niż inni mieli okazję, ale to był dopiero początek. Nie zamierzał jej nic ułatwiać, a zamiast tego mówił rzeczy, które mogły ją zaboleć, aby miała świadomość tego, że tak z nim jest. Słodkie słowa to nie jego bajka, może i uważała, że poza gbura jest tylko pozą, ale nie do końca tak było.
Dlatego też wolał jednorazowe znajomości. Nie było po nich kłótni, a jedynie przelotne wspomnienie. Nigdy nie znalazłby się w takiej sytuacji gdyby nie pozwolił Isolde poznać się odrobinę lepiej, gdyby jej wtedy nie pocałował i gdyby nie pozwolił jej zająć miejsca w swojej głowie. Nadal byłaby dla niego tylko panną Bloodworth z którą mijałby się na korytarzach szpitala. Tak jednak nie było i z każdym jej słowem czuł, że zaczyna tracić grunt pod nogami. Nie dawał tego po sobie poznać, ale w momencie kiedy wykrzyczała się w nim zakochała poczuł się totalnie zaskoczony. Nie wiedział co powiedzieć, ani jak zareagować, bo tego na pewno się nie spodziewał. A już nie dziś i nie w taki sposób. Nie odpowiedział niczego w stylu ‘ja w Tobie też’, ani nie przytulił jej w tamtym momencie do siebie zamykając ust pocałunkiem. Stał trochę jak kołek, ale zaraz powrócił do poprzedniej pozy nie chcąc dać po sobie poznać, że totalnie go tym zaskoczyła.
- Tylko nie płacz - wyrwało mu się, choć nie to chciał teraz powiedzieć. Chyba większość facetów tak miało, że jak kobieta zaczynała płakać nie wiedzieli co zrobić. A jak te łzy pojawiały się przez samego zainteresowanego to już w ogóle kaplica. Nic więcej już nie mówił nie chcąc zmienić jednej łzy w potok łez, a przynajmniej tak to sobie tłumaczył. Prościej było w ten sposób niż przyznać, że zaczynał czuć do niej coś podobnego. Nie był jednak chętny w nazywaniu wszystkiego i najpierw chciał dać sobie czas. Później też znajdzie kolejną wymówkę, bo był w tym naprawdę dobry. Wiedział, że Isolde nie jest dla niego obojętna, ale… Musiał mieć czas, aby wszystko poukładać.
- Głupia jesteś, skoro akurat mnie chcesz - powiedział jeszcze, zanim odnalazł jej usta, aby złożyć na nich powolny pocałunek. Niemą obietnicę tego, że będzie się starał jej nie zranić. Tego, że będzie przy niej, że będzie ją wspierał. Berys nie wierzył słowom, wolał pokazać jej to wszystko czynami, zresztą uważał, że to one więcej znaczyły. Czuł jej bliskość i to mu wystarczało. Nadal była przy nim i mógł cieszyć się tym, że nie odwróciła się na pięcie uznając, że ze starym kretynem nie będzie się męczyć. Być może przestraszyła go tym, że tak szybko potrafiła do nie których rzeczy się przyznać, ale na razie nie myślał o tym. Wkładał wszystkie swoje uczucia w pocałunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium astronomiczne   Nie Lis 01 2015, 19:28

Żałowała, że mu to powiedziała. Żałowała, że nie ugryzła się w język, ale było już za późno. Stała przed nim zupełnie bezradna, emocjonalnie obnażona i czekała na jakąś reakcję. Naprawdę miała ochotę uciec, bo świadomość, że przyznała się, że czuje do niego coś więcej, jednocześnie nie będąc pewną jego uczuć, była nie do zniesienia. Patrzyła na niego w napięciu, blada i z obłędem w oczach, a jednocześnie z taką natarczywością, że musiał czuć się osaczony. Miała nadzieję, że przynajmniej ją przytuli albo się uśmiechnie, mówiąc coś delikatnego i ciepłego, jednak nic takiego się nie stało. Wpatrywał się w nią z niebotycznym zdumieniem, które sprawiło, że na jej pobladłe policzki znowu wypłynął rumieniec - tym razem zażenowania.
Tylko nie płacz? Och, słodki Merlinie, Isolde była teraz istnym wulkanem emocji na granicy wybuchu, przy czym płacz byłby tylko jednym z nielicznych objawów. Czuła się tak, jakby ktoś przytknął do niej szpilkę i spuścił całe powietrze. Nie spodziewała się wielkich słów, wyznań ani niczego w tym rodzaju, ale oczekiwała, że Berys przynajmniej dotknie jej policzka, spojrzy na nią jakoś cieplej, tym samym dając do zrozumienia, że tak, ona też jest dla niego kimś wyjątkowym. Niestety, nic takiego się nie stało i Isolde poczuła się jak skończona, żałosna idiotka. Odchrząknęła i spojrzała w bok, wciskając ręce do kieszeni i zaciskając zęby tak mocno, że tylko jakimś cudem nie zaczęła nimi zgrzytać.
A potem wszystko nagle stało się prostsze, mniej paskudne i bolesne, bo Berys w sposób opisowy powiedział, jakie ma wobec niej zamiary. A były to zamiary zasługujące na miano dość poważnych. Więc biedne, zmaltretowane serce Is wypełniło się nieśmiałą nadzieją.
- Przecież faceci lubią głupie, o połowę młodsze od siebie blondynki - zauważyła wilgotnym głosem, po czym pozwoliła mu się pocałować, wciąż tuląc się do niego mocno. Przez chwilę nie odpowiadała na jego pieszczoty, próbując sobie to wszystko poukładać w głowie, przemeblować wszystkie myśli i uczucia, co było karkołomnym zadaniem. W końcu uśmiechnęła się i oddała pocałunek z całą żarliwością, na jaką było ją stać. Może i był kretynem. Może nawet kretynem nie pierwszej młodości i o dość trudnym charakterze, ale Isolde była gotowa zaryzykować, bo na ten moment był kimś, o kogo mogła zaczepić myśli i uczucia. Tuliła się do niego i zasypywała chciwymi pocałunkami, nie przestając płakać. Była zupełnie wyczerpana psychicznie i miała nadzieję, że Berys nie będzie zbyt często serwował jej tego rodzaju rozrywek, bo ona zwyczajnie tego nie wytrzyma nerwowo. W końcu ujęła jego twarz w dłonie i spojrzała mu poważnie w oczy, nie mówiąc ani słowa. Może zbyt pochopnie nazwała swoje uczucia, ale jednego była pewna - Berys jest dla niej kimś wyjątkowym i naprawdę chce go poznać. I pozwolić mu na poznanie jej.

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 120
  Liczba postów : 608
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8544-gregers-colton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15023-przysiegam-ze-knuje-cos-niedobrego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8551-pisz-do-coltona-spokojnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8550-gregers-colton#241644




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium astronomiczne   Sro Gru 27 2017, 13:55

Samotność ciągnęła się od roku.

Bywały dni, kiedy jedynie myśl o przeszłości pozwalała Gregersowi podnieść z łóżka zmęczone ciało i pobudzić jeszcze bardziej umęczoną głowę. Kurczowo trzymał się wówczas wspomnień, które uparcie nie chciały blaknąć. Każdego wieczora nawiedzały go w snach tak, jakby stały się jego częścią. Tą, której nie można wymienić.

Zdarzały się też dni takie, kiedy miał ochotę te wspomnienia palić i wypuszczać wraz z papierosowym dymem. Chciał być wolny od przeszłości, do której nie było powrotu. Sara straciła pamięć i w żaden sposób nie dało się tego zmienić. Najlepsi lekarze rozkładali ręce, bezużyteczna wobec tej przypadłości była także magia, a Sara… Ona była obojętna. Wyprana z dawnej energii, jawiła się jako cień człowieka. Uczucia, którymi darzyła Gregersa zniknęły, a wszelkie próby ich przywrócenia zawsze kończyły się tak samo.

Bezradność i papierosy wypalane jeden za drugim

Nie chciał tkwić w marazmie, nie miał więcej sił na karuzelę emocji, bezskuteczne próby i oszukiwanie samego siebie, że może k i e d y ś się uda. Był zmęczony, schudł, z dawnego Coltona nie zostało już prawie nic.

Jak długo można tylko udawać żywego?

Zapragnął coś zmienić.
Jakaś część jego połamanej duszy, nie dawała się złamać do końca i to właśnie ta część wciąż trzymała Gregersa przy życiu. Tego dnia wygrała, a Colton zapragnął żyć na nowo. O przeszłości nie da się zapomnieć. Nie da się jej wymazać, jak nieudanego rysunku, ale można z nią żyć. Zaakceptować ją i pomyśleć raczej o tym, co jeszcze może się wydarzyć. Skierować swoją uwagę na przyszłość.
Nie wiedzieć czemu, udał się do leżącego na obrzeżach Londynu, obserwatorium astronomicznego. Przecież nigdy nie interesowały go gwiazdy. Nie wierzył także w to, że jego los zapisany jest gdzieś na niebie, a mimo to, odruchowo udał się właśnie do obserwatorium.
Przeznaczenie?
Cisza i spokój, które panowały w niewielkim, chłodnym pomieszczeniu rozluźniały spięte mięśnie. Koiły myśli.
Spojrzał przez jeden z wielu teleskopów i leniwie obracał korbką, by uzyskać odpowiednią jakość obrazu. Gwiazdy miały przeróżne, nieregularne kształty i trzeba było przyznać, że przyglądanie się im, było wbrew pozorom, całkiem ciekawym zajęciem. Miały swój urok.

W skupieniu oglądając niebo, nigdy nie wpadłby na to, że kogoś tu dzisiaj spotka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15601-narcyzowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium astronomiczne   Sro Gru 27 2017, 14:39

Nie mogła długo usiedzieć w domu. Nic nie wyglądało już tak samo... Coś się zmieniło, nie mogła jednak zlokalizować co dokładnie. Czy to z powodu kolejnej długiej nieobecności ojca? Czy może to zamknięcie w sobie Nathaniela dało jej sporo do myślenia. Jeszcze nigdy nie czuła się tak obco w miejscu, które nazywała domem. Dlatego też nie siedziała w wygodnym fotelu z kubkiem herbaty przy kominku, co zapewne robiłaby w tym momencie. Wesołych świąt Ocean!
Czas poszukać zajęcia, które nie wiązałoby się z pomagania w warsztacie dziadka. Wątpiła, aby ten kierunek poszukiwań spełnił jej oczekiwania, choć bardziej wierzyła w to, że zetknęłaby się z gromkim śmiechem.
Jej wielka przygoda, jaką była wizyta w Londynie, nie skończyła się tak, jakby tego oczekiwała. Nie znalazła tego, czego szukała, choć trzeba jej przyznać, nie miała nawet konkretnego celu. Po prostu wiedziała, że to kwestia przypadku i jednego szybszego zabicia serca. Wielokrotnie stawiała na swoją intuicję, w większości przypadków nigdy jej nie zawodziła. Zawsze znajdzie się ten jeden wyjątek od reguły, prawda?
Westchnęła zrezygnowana, kiedy dotarło do niej, że już nie znajduje się w centrum... Szczerze? Nie miała zielonego pojęcia, gdzie sie znajduje, a niebo wskazywało, że już od jakiegoś czasu powinna zbierać się do Doliny.
Rozglądając się pośpiesznie dostrzegła budowlę. Czy nie było to Obserwatorium? Nie miała okazji odwiedzić tego miejsca, ale sporo się o nim nasłuchała. I jak na ciekawskie stworzenie przystało, podeszła pod górkę, na której znajdował się budynek.
Weszła do środka, mocno gryząc wargę. Z zaciekawienia i lekkiego podekscytowania. Uwielbiała takie miejsca, jak to się stało, że nigdy tutaj nie była? Jej lekko zaczerwienione wargi wygięły się w szerokim uśmiechu, troszkę szaleńczym.
Stanęła, widząc drugą postać w pomieszczeniu. Nie zauważyła jej na samym początku. Dopiero po chwili jej wzrok przyzwyczaił się do gry świateł w tym pomieszczeniu. I wtedy to w nią uderzyło.
-Cholera.-Jej cichy szept poniósł się dalej. Na pewno usłyszał to, co wymsknęło się z jej ust. A może to bicie jej serca było tym dźwiękiem, które odbijało się echem od ścian.
Jeżeli to przeznaczenie, to robiło sobie z niej niezłe jaja. Nie wiedziała, co powinna zrobić, oniemiała. Gdzie podziała się ta pewność siebie? Cały ten blask bijący od jej osoby? To był bardzo nieśmieszny żart.
Jednak pewna część krzyczała jak oszalała, z radości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 120
  Liczba postów : 608
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8544-gregers-colton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15023-przysiegam-ze-knuje-cos-niedobrego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8551-pisz-do-coltona-spokojnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8550-gregers-colton#241644




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium astronomiczne   Czw Gru 28 2017, 16:47

Oglądając gwiazdy, próbował nie myśleć o niczym i uderzył go fakt, że tą umiejętność zatracił już dawno. Odeszła chyba wraz z dniem, kiedy po raz pierwszy się zakochał. Niegdyś był w stanie po prostu się wyciszyć. Odciąć od rzeczywistości, która nie znaczyła dla niego zbyt wiele. Dopiero uczucia sprawiły, że w apatycznej głowie zaczęły kłębić się przeróżne myśli. Dotyczyły głównie Sary, ale nie tylko jej. Krążyły wokół studiów, mieszkania, przyszłości dokładnie tak, jakby o n a dezaktywowała jego obojętność na świat. Jakby dzięki niej zaczął naprawdę żyć.

A teraz przez nią umiera.

Z zadumy wyrwał go stukot czyichś butów i mógłby przysiąc, że wie, do kogo należą. Niechętnie odsuwając się od teleskopu, wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
Jego oczom ukazała się znana twarz. Poczuł nieprzyjemne ukłucie. Ukłucie, którego jeszcze niedawno nie rozpoznawał, a może wcale nie znał. To sumienie ugryzło go prosto w serce.
- Częstuj się. – Wyciągnął ku niej paczkę papierosów i skierował wzrok gdzieś w stronę okna. Nerwowo zaciągnął się dymem. Nie potrafił patrzeć w jej oczy dłużej, niż parę sekund. Nie chciał widzieć jej smutku, był zbyt słaby. Wiedział, że go kochała, a on dając upust swoim egoistycznym zachciankom, zostawił ją bez słowa wyjaśnienia. Wiedział, że nie zasługiwała na takie traktowanie. Wiedział, że był i może wciąż jest, egoistą, ale przecież…

Nie potrafił przepraszać.

Od przepraszania zdecydowanie wolał chłodną maskę, którą zwykł przybierać w tego rodzaju niewygodnych sytuacjach i która zdała się stopić na zawsze z nim samym.
- Możesz mnie uderzyć, jeśli uważasz, że na to zasłużyłem. – Rzucił w końcu i na chwilę dłuższą, niż poprzednie, utkwił wzrok w jej twarzy. Podobno oczy są zwierciadłem duszy, a w niebieskawych tęczówkach dostrzegał całą gamę emocji. Ku swojemu zdziwieniu, zauważył w nich także ledwo widoczne iskierki radości. Chyba starała się je ukryć tak samo, jak on chował poczucie winy pod warstwą pewnego rodzaju obojętności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15601-narcyzowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse




Gracz






PisanieTemat: Re: Obserwatorium astronomiczne   Czw Gru 28 2017, 17:12

Mogłaby powiedzieć, że bardzo ją to cieszy. Mogła wykorzystać jego ból na wiele sposobów, bo potrafiła to zrobić. W końcu ile razy myślała o zemście? O uderzeniu go w ten sam sposób, w który ona sama oberwała? Jednak jaka byłaby to radość? Czy potrafiła czerpać przyjemność z tego, że sprawiłaby ból... Komuś, kto pokazał jej tak wiele? Komuś, kto pomimo tylu lat, wciąż gościł w jej snach?
Była dobrą aktorką, zobaczymy, jak bardzo dobrą.
Nie potrzebowała jego cholernej litości, w jej oczach nie dostrzegłby niczego, czego mógłby się po niej spodziewać. Ile to lat już minęło? Czy trzymanie urazy leżało w jej interesie? Zapewne nie. Po prostu nie była tą jedyną... I tyle, prawda? Był za słaby, aby zmierzyć się z tym, co zrobił? Proszę bardzo! Prawdziwy mężczyzna, nie ma co. Może nie tyle wkurzyło ją to, co zrobił, a tyle jego tchórzostwo. Nie potrafił spojrzeć w twarz prawdzie. Spojrzeć w jej twarz, dokładnie tak, jakby to, co się zdarzyło... Nie miało dla niego żadnego znaczenia. I nigdy nie miało miejsca.
Przechodziłaś to już tyle razy, wciąż to do Ciebie nie dotarło? Idiotka.
Wyciągnęła własną paczkę fajek i pomachała nią, dając znać, że miała gdzieś jego "uprzejmy" gest. Wyciągnęła papierosa i wsunęła go między wargi, aby szybko odpalić mugolską zapalniczką. Była dumna z tego, że jej dłonie nie dały poznać, jak bardzo zdenerwowana była. Uf.
-Skoro mi na to pozwalasz, widać jak nisko upadłeś.-Powiedziała spokojnie, podchodząc do chłopaka. Wskoczyła na parapet, wiedząc, że dzisiaj już niczego sobie nie obejrzy. Przechyliła się delikatnie do tyłu, zaciągając się dymem, które wypełnił jej płuca. To, co jeszcze z niej tam w środku pozostało. Czasem czuła, jakby nic tam w środku z niej nie zostało. Pozostawiając powierzchowną wesołość.
-A może mówi to po prostu o tym, jak niskie masz o mnie mniemanie, Colton.-Proszę, wypowiedzenie tego słowa wcale jej nie zabiło. Przynajmniej nie tak, jak to sobie zawsze powtarzała.
To, czego nauczyła się po tym, jak ją zostawił... Dało jej sporo do myślenia. Nie była już tą roztrzęsioną nastolatką. Pewne rzeczy widziała w zupełnie innej perspektywie, choć czasem jej się wydaje, że to cały czas tam było... Tylko nie potrafiła tego dojrzeć.
Może w jakiś sposób ją zniszczył... Choć wolała myśleć, że ktoś pokroju tego człowieka nie jest w stanie tego dokonać.
Kłamstwo za kłamstwem.
Spojrzała na niego, widząc doskonale, że nie tylko w niej zaszły pewne zmiany. Mogły być drobne, naprawdę niewielkie... Znała go, może lepiej niżeli tego chciała. Westchnęła cicho. -Zadam w tym momencie najgłupsze pytanie pod słońcem, odpowiesz zgodnie z prawdą lub nie.-Wzruszyła delikatnie ramionami.-Co u Ciebie?-Podniosła spojrzenie i utkwiła je w tych dobrze sobie znanych niebieskich oczach, nieważne, że cały czas od niej uciekały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Obserwatorium astronomiczne   

Powrót do góry Go down
 

Obserwatorium astronomiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Obserwatorium
» Obserwatorium

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-