IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pracownia artystyczna Maga Apollina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob Sie 16 2014, 10:57


Pracownia artystyczna Maga Apollina


Jedna z najsłynniejszych, czarodziejskich pracowni artystycznych, gdzie młodzi adepci sztuk, mogą szlifować swój warsztat. Prowadzona jest ona przez wiekowego staruszka, zawsze chętnego, nie tylko by pomóc swym podopiecznym, ale i bardzo surowo ocenić ich ewentualny talent. W miejscu tym, można nie tylko w ramach hobby poduczyć się rysunku, ale zdobyć cenne umiejętności zawodowe. Każdy w czarodziejskim świecie wie, że ten, kto ukończył owe kursy, jest zdolnym rzemieślnikiem.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.


Ostatnio zmieniony przez Effie Fontaine dnia Nie Sie 17 2014, 11:23, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob Sie 16 2014, 10:59




Kurs - malarz czarodziejski


„Ożywienie jakiejkolwiek rzeczy materialnej jest nie lada sztuką. Tchnięcie w niej duszy powoduje przekleństwo nie raz tego, kto próbuje w nim zamknąć swą miłość. W ramach jest sztuka, nie porzucone życiowe pasje.” – który raz to słyszysz? Zapewne masz dosyć, ale zostanie kimś kto potrafi nie tylko namalować obraz, ale też ożywić go, jest dość nęcącą wizją. Przecież to dość chodliwy towar. Codziennie zamawiane są nowe sztuki, a realizacja jednego zamówienia wymaga czasem kilku tygodni niezłomnej pracy. Zatem jeśli cechuje Cię wielka cierpliwość, zamiłowanie do sztuki, budzenie do życia wiecznego, to zawód malarza z czarodziejskimi umiejętnościami jest dla Ciebie idealną profesją. Kto wie, może zapamiętają Twoje nazwisko na lata? Poza tym w dzisiejszych czasach i starzy, i młodzi są zmuszani do podnoszenia swoich kwalifikacji. Zatem możliwe, że nawet jeżeli ktoś w zawodzie jest już od wielu lat, to i tak został przymuszony do udziału w kursie.

Cena całego kursu wynosi 120 G. Opłatę uiszcza się w tym temacie. W przypadku nie zdania, którejś z części powtarza się tylko daną część bez obowiązku ponownego wpłacania całej sumy. Do kursu mogą przystąpić tylko czarodzieje powyżej 20 punktów w kuferku z działalności artystycznej. W kursie mogą brać również osoby chcące uzyskać prace np. w galeriach sztuki. Zostają one wyłączone z jednego z etapów kursu i wtedy otrzymują niższe uprawnienia. Wszystko jest rozpisane w poniższych kościach. Kurs jest jednopostowy. Rzutów można dokonać tego samego dnia na raz. Poleca się jednak kolejne czytanie instrukcji i rzucanie kostkami, co by sprawdzić przygody i powodzenie naszej postaci na kolejny etapach.



CZĘŚĆ PIERWSZA:
Sięga ona praktyk, które odbywaliście u swojego mistrza. Niezależnie od tego czy kurs dotyczy młodych malarzy czy „starych wyjadaczy” wszyscy rzucają tymi kośćmi. Malarze z większym doświadczeniem po prostu zakładają, że wynik z kości dotyczy ich przeszłości. Tego iż odbyli takie praktyki jakiś czas temu, wciąż jednak to pamiętają.

Kości:
 


CZĘŚĆ DRUGA
Obejmuje ona określenie Twoich wyników na WTMCC t. (Wielki Test Malarski Czarodziejskich  Czynności teoria). To wyniki z tej części kursu są dla Ciebie bramką do uzyskania pożądanych kwalifikacji. Najwięcej kursantów oblewa ten egzamin i powtarza go przez to, iż zdarzają się tu pytania ze sztuki nie tylko malarskiej. Podobno najgorsza jest praca sięgająca ku historii, gdy z listy sześciu przykładowych postaci zostaje wylosowana jedna, a Ty musisz uargumentować dlaczego jest ona warta uwiecznienia na magicznym obrazie i opisać kolejno czynności, których podjąłbyś się do stworzenia jak najlepszego portretu danej osobistości. Wszak diabeł tkwi w szczegółach. Nic dziwnego więc nie ma w tym, że arkusz egzaminu, a raczej jego długość, jest nieograniczona i kończy się dopiero wtedy gdy uczeń przykłada koniec różdżki do pergaminu żegnając go słowami: „Finito”. Niby proste, a cieszy! Opisy znanych postaci magicznych znajdziesz tutaj.

Kości:
 


CZĘŚĆ TRZECIA
Dotyczy ona egzaminu praktycznego. Dzieli się na dwie części. W pierwszej jesteś zmuszony do zaprezentowania swoich zdolności artystycznych, jeśli chcesz w przyszłości tylko tworzyć nowe dzieła. Możesz z niej zrezygnować, jeśli pragniesz posiąść kwalifikacje tylko z dziedziny ożywiania obrazów. W razie gdybyś kiedykolwiek jednak pragnął się doszkolić możesz podejść do samej części z malowaniem i wtedy opłata za tę część będzie wynosiła 15G.

Kości:
 



CZĘŚĆ czwarta
Ocena tchnięcia duszy w obraz - całkowite ożywienie z nadaniem konkretnych emocji. Tę część egzaminu powinni zdawać adepci próbujący dostać pracę np. w galeriach sztuki. Cena 15 G.

Kości:
 


______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob Sie 16 2014, 10:59




Kurs - czarodziejski jubiler

Magiczny jubiler, jest zawodem niezmiernie ważnym. Może Ci się wydawać, że to zwyczajna praca fizyczna, nie wymagająca specjalnych kwalifikacji. Otóż nie! Aby zostać jubilerem, trzeba przez wiele lat studiować nauki o różnorodnych kruszcach, aby dopiero potem móc zajmować się ich wydobyciem lub importowaniem i przerabianiem, zgodnie z życzeniem klienta, jednak nie martw się - wszak to jedynie kurs doszkalający. Jeśli chcesz uzyskać odpowiednie kwalifikacje, musisz przebrnąć przez dwa etapy kursu i zaliczyć je z oceną pozytywną.

WYMAGANIA:
 

CZĘŚĆ TEORETYCZNA:
Otrzymałeś stosy ksiąg, z których przyjdzie Ci zgłębiać bardziej szczegółową wiedzę, na temat magicznej obróbki metali i kamieni szlachetnych. Masz tylko kilka dni na zapamiętanie setek stronic, pełnych skomplikowanej terminologii, ale lepiej, abyś się do tego przyłożył. Bez porządnej podstawy, nie dasz sobie rady na zajęciach praktycznych.

Kości:
 

CZĘŚĆ PRAKTYCZNA
Polega na tym, że musisz zastosować nabytą na drodze nauki teoretycznej wiedzę w praktyce i wykonać zadanie, które wylosujesz na egzaminie. Jeśli Ci się nie powiedzie, fabularnie kolejne podejście odbywa się następnego dnia (rzucasz jeszcze raz dwiema kostkami).

Rzuć dwiema kostkami. Pierwsza z nich odpowiada za materiał jaki otrzymałeś do obróbki, a druga za to jak Ci poszło.


Pierwsza Kostka:
 

Druga Kostka:
 


______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Wto Kwi 21 2015, 21:25

Kurs - czarodziejski jubiler


Nie miała jakoś mocno sprecyzowanych planów na przyszłość, wiedziała jednak, co chce zrobić w najbliższym czasie. A to obejmowało zakup sklepu jubilerskiego na Nokturnie, nie chciała jednak przejąć interesu od tak, nie mając żadnej wiedzy ani zdolności, a polegając tylko na pieniądzach. To nie do końca było w jej stylu. Jasne, byłoby prościej, ale nie mogła pozwolić, by jej podwładni mieli ją instruować w prowadzeniu własnego biznesu, bo ona by nie wiedziała, co robić i dlaczego. O nie. Na to była zbyt dumna. Odłożyła więc w czasie zakup sklepu, poświęcając część pieniędzy na kurs. Kurs, który zdecydowanie wystawił na próbę jej cierpliwość.
Na początku dostała stos książek, których miała się nauczyć. Nigdy nie była dobra w nauce teorii i teraz nie było inaczej. Szybko traciła cierpliwość, zwłaszcza kiedy wszystko zaczynało jej się mieszać. Miała ochotę rzucić to w diabły, ale wiedziała, że nie może. To było ważne, by przejść przez całą tę katorgę i zdobyć dyplom, który w pewien sposób potwierdzi jej wartość. W końcu, przy trzecim podejściu, udało jej się przejść przez test. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. Nie miała do tego cierpliwości. Na zmianę albo kamienie pękały, kiedy próbowała zamontować je w metalu, albo przeklęta platyna, na którą się uparła, nie chciała dać się odpowiednio wymodelować. Gdyby wierzyła w takie rzeczy, powiedziałaby, że los nie chce, by zdała ten kurs, miała to jednak gdzieś. Postanowiła, więc to zrobi. Akurat samozaparcia nie można było jej odmówić. I w końcu - w końcu! - drugie podejście do topazu okazało się być tym szczęśliwym. A może to kwestia siódmego podejścia? Cóż, tak czy inaczej, wreszcie dała radę. Biżuteria przez nią stworzona wyglądała oszałamiająco. Wreszcie! Satysfakcja nieporównywalna z niczym, tak właściwie.
Także teraz nie pozostało jej nic innego, jak tylko wydanie pieniędzy na kolejny lokal i znalezienie kolejnego celu. Jak szaleć, to szaleć.



kostki:
etap pierwszy -
1, 4, 3
etap drugi - 5,3 / 6,6 / 6,6 / 5,4 / 5,4 / 1,1 / 1,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Pon Lut 06 2017, 16:11

Kurs - malarz czarodziejski, rok 2009

Kostki: {klik}
~ część pierwsza: 2
~ część druga: 5, nieparzysta
~ część trzecia: 2
~ część czwarta: 5
Opłata: {klik}



Saoirse brała udział w kursie malarskim dokładnie w tym samym czasie, kiedy podjęła się stażu w teatrze. Początkowo trudno jej było pogodzić obowiązki: poświęcała mnóstwo czasu nauce i malowaniu, jednocześnie starając się zapamiętać kwestie potrzebne jej do przedstawień. Była ambitną, młodą kobietą. Świeżo po studiach, nie miała na głowie szkoły, a jedynie przyszłą pracę, dom i narzeczonego. Chociaż często chodziła niewyspana i zmęczona, nie poddała się. Chciała osiągnąć coś wielkiego, chciała być artystką z prawdziwego zdarzenia. Dlatego też nigdy się nie poddała. Było trudno. Było bardzo, BARDZO trudno.
Już od samego początku, od pierwszego dnia praktyk, malarstwo dawało pannie Horan w kość. Starała się z całych sił udowodnić mistrzowi, że jest dobra. Że będzie z niej materiał na najlepszego ucznia. Chodziła jednak z podkrążonymi w wyniku wyczerpania oczami, często odpowiadała pojedynczymi sylabami i mało z nią było kontaktu. Mistrz nie był specjalnie zadowolony z jej poczynań, docenił jednak starania. Saoirse starała się jak najwięcej ćwiczyć na własną rękę - w całym mieszkaniu, które dzieliła z narzeczonym, porozkładała płótna. Większość obrazów się ruszała, chociaż nie koniecznie tak, jak pragnęła tego Sirsza. Biały rumak uciekł z jednego obrazu i porwał księżniczkę z zamku, co powinien był zrobić rycerz. Smok usiadł przy stole z damą dworu i królem, chociaż powinien siedzieć w lochu. Nie wszystko było tak, jak powinno, ale miała wsparcie w ukochanym. To on powtarzał jej, że sobie poradzi. Że jej specyficzne spojrzenie na sztukę to atut. Praktyki zakończyła ze słabą oceną, ale dopuszczono ją do Wielkiego Testu Malarskiego Czarodziejskich Czynności. Zawsze to jakieś osiągnięcie, prawda?
Do egzaminu podeszła w nieskrywanym stresie. Nasłuchała się od starszych kolegów, że wiele osób oblewa Test tylko dlatego, że nie mają pamięci do historii. Saoirse co prawda nie miała problemu z rozróżnianiem charakterystycznych cech każdej z epok i znała ich przedstawicieli, nie spodziewała się jednak wylosowania postaci niezwiązanej ze sztuką. Felix Summerbe? Kim on był? Myśli szalały w ślicznej główce Horanówny, kiedy nerwowo skrobała po pergaminie starym piórem. Z jednej strony miała nadzieję, że to, co pisze, ma jakiś sens. Z drugiej jednak wiedziała, że prawdopodobnie nie zna. W połowie egzaminu zaczęła sobie wyrzucać głupotę, bo nie skorzystała z książek historycznych, które w czasie praktyk podsuwał jej nauczyciel. Jakoś po dwudziestu minutach ją olśniło: przypomniała sobie, że mężczyzna, będący tematem jej pracy, stworzył eliksir rozweselający. Pojawiły się jednak wątpliwości co do ukazania jego twarzy. Powinna być szczęśliwa, czy raczej zawiedziona życiem? Może eliksir był sposobem na poradzenie sobie z własnym smutkiem?
Saoirse z ciężkim sercem naskrobała dosyć długie wypracowanie, zabierając się za temat niepewnie i z przeświadczeniem, że obleje. Jakże wielkie było jej zdziwienie, kiedy po otrzymaniu wyników okazało się, że zdała! I to z całkiem niezłym wynikiem. Jak widać umiejętność lania wody czasem się przydaje.
Część praktyczna egzaminu poszła Sirszy dużo lepiej. Nigdy nie była tak zadowolona ze swojej pracy: tchnęła w nią życie, uczucia, emocje. Przelała swoje myśli na płótno, tworząc coś, co niesamowicie do niej przemawiało. Podczas rysowania zastanawiała się, czy jury pozwoli jej zabrać pracę do domu. Tak bardzo chciałaby pokazać obraz ukochanemu! Chociaż temat dzieła średnio jej pasował, dała z siebie wszystko. Kolory nieba pięknie zgrywały się z doliną, a kroczące po dróżce trole tanecznym krokiem skakały z rogu do rogu płótna. I, o dziwo, nie opuszczały obrazu! Egzaminatorzy docenili jej umiejętność tworzenia obrazu o kompozycji zamkniętej, przez co skończyła z najlepszym wynikiem.
Podczas ostatniej części kursu egzaminator trochę uwziął się na Sirszę. A przynajmniej takie miała wrażenie, kiedy cały czas krążył wokół jej stanowiska i wypominał najmniejszy błąd. Ostatecznie zacisnęła zęby i wzięła się do roboty, próbując opanować drżenie nóg. Wydawało jej się, że pędzel nie słucha, emocje nie są wystarczająco wyeksponowane, a obraz trochę jej się rozlazł. Z płótna przez większość czasu na Sirszę patrzyła uśmiechnięta twarz czarodzieja. Przynajmniej dopóki nie odwróciła na chwilę wzroku i niezgrabnie dotknęła płótna różdżką. Głowa wykrzywiła sie, usta rozpłynęły w dziwnym grymasie i dosłownie sekundę przed ostateczną oceną udało jej się cofnąć feralne zaklęcie. Z ulgą przyjęła słowa pochwały, przełknęła ślinę i z dyplomem opuściła pracownię, mając nadzieję, że malowanie nigdy nie będzie tak stresujące, jak w czasie kursu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 170
  Liczba postów : 416
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Nie Maj 28 2017, 11:43

Kurs czarodziejskiego jubilera:

Część I.


Wszystko w mojej głowie było misternie utkanym planem i doskonale wiedziałem, co musiałem zrobić, by osiągnąć swój cel. Praca w sklepie z amuletami sprawiła, że totalnie zajawiłem się ich tematem i chociaż wcześniej miernie zwracałem uwagę na działanie podobnych wisiorków, w jednej chwili zapragnąłem poznać techniki tworzenia biżuterii. Co, pedalskie? Trudno. Miałem to w planach tak czy siak, jednak wolałem zrobić to samodzielnie, bo wtedy jeszcze nie miałem pojęcia o istnieniu kursów z tej dziedziny. Wydawało mi się, że nikt się nie zajmuje doszkalaniem chętnych, że to się odbywa tylko na zasadzie praktyk u faktycznego jubilera, ale pomyliłem się. Znalazłszy kurs poświęcony nauce jubilerstwa, zapisałem się na niego bez mrugnięcia okiem, mimo że kosztował mnie w zasadzie większość moich oszczędności. Może nie było to zbyt mądre, wyrzucać tyle pieniędzy w ciemno - przecież nie wiedziałem, jak to wygląda, żaden z moich znajomych nigdy nie wspomniał mi o czymś takim, wobec czego rzucałem się na głęboką wodę. Postanowiłem jednak zaryzykować, w razie czego z głodu nie umrę, bo Hogwart dobrze dokarmia swoich uczniów i studentów.
Na starcie dostałem masę książek, które musiałem przestudiować, uczyć się o rodzajach kruszców, szlifów, o właściwościach metali i naprawdę wielu, wielu innych rzeczach. Początkowo byłem zapalony do pracy i zaszywałem się w swoim mieszkaniu w Hogsmeade, pochylając nos nisko nad książkami i studiując ich zawartość. Chociaż szło mi opornie, starałem się jak mogłem. Nie miałem pojęcia, czym w ogóle są jony, wobec czego musiałem dokształcić się dodatkowo. Nie poddawałem się, bo wiedziałem, że to tylko wstęp do tej fajniejszej części kursu. Przydługi, nużący, frustrujący i męczący wstęp, ale mimo wszystko wstęp. Największy problem miałem z nazewnictwem, wszystko to było tak niepodobne do niczego, że wręcz nie chciało zostawać w mojej głowie. Heliodor? Biksbit? Goshenit? Jestem pewien, że tej nocy, której zasnąłem nad książkami, miałem koszmary, w której obrzucano mnie tymi kamieniami... Chyba nie muszę mówić, że zaspałem dość poważnie, przez co moje podejście do zdania części teoretycznej opóźniło się o całą dobę.
Następnego dnia udałem się na zaliczenie, ale okazało się, że wszystko, czego się nauczyłem samodzielnie w domu nie było przeze mnie do końca zrozumiałe. Mężczyzna, który mnie egzaminował, wytknął mi, że mylę ważne pojęcia i zarzucił, że kompletnie nie zrozumiałem tekstów, które przecież tak intensywnie studiowałem! Zdenerwowałem się, ale podziękowałem, zapowiedziałem poprawę, po czym wróciłem do mieszkania, by utonąć w książkach po raz kolejny i spróbować dość do miejsca, w którym popełniłem błąd i naprawić go. Byłem już mocno znużony tym zakuwaniem i najchętniej poszedłbym spać, ale wiedziałem, że nie miałem czasu, gdyż jutro chciałem podejść do egzaminu po raz kolejny.
To był wielki błąd. Nie dość, że byłem niewyspany, to jeszcze wszystko to, co tak uparcie powtarzałem wyleciało mi z głowy parę minut przed wejściem na salę. Wiedziałem, że sytuacja się powtórzy, normalnie czułem to w kościach. Byłem zawiedziony, ale nie zaskoczony. Po powrocie do mieszkania postanowiłem się zrelaksować i nie myśleć już o puncowaniu, galwanizacji czy też granulacji, bo gdybym spędził nad tym kolejną minutę, prawdopodobnie wybuchłby mi mózg.
Chyba potrzebowałem odpoczynku, bo po dwóch dniach spróbowałem jeszcze raz. Miałem już wszystko poukładane w głowie, znałem nawet takie pierdoły jak ciężar właściwy platyny, więc nie wiedziałem, jakim cudem miałbym nie zdać tego testu. Istotnie, udało mi się, dzięki czemu odetchnąłem w końcu ulgą. Przejście do części praktycznej na pewno było dla mnie o wiele ciekawsze niż zakuwanie po nocach.

Część II.
Praktyka wcale nie okazała się prostsza od teorii. Po cichu zadawałem sobie pytanie, po co w ogóle porwałem się na to - toż to był masochizm w najczystszej postaci. Może już wystarczająco powie fakt, że na pierwszych dwóch próbach spartoliłem sprawę i moje topazy pękały w pół... Uboższy o 30 galeonów na pokrycie strat związanych z moimi mało zręcznymi rękami, spróbowałem jeszcze raz. Poprzednio świetnie radziłem sobie ze szlifowaniem kamieni, a teraz niestety szlif wyszedł mi bardzo średnio, nieco krzywo i początkowo nie miałem pojęcia, co z tym zrobić. Uratowałem to dzięki ułożeniu metalu w odpowiedni sposób, przez co krzywizna nie była aż tak widoczna. Komisji najwyraźniej podobało się to, co zrobiłem (a tworzyłem coś w stylu dużego pierścienia), bo zaliczyli mi kurs. Odetchnąłem z ulgą, że w końcu po tylu tygodniach ciężkich zmagań miałem to za sobą, a oni chyba też mieli już dość oglądania mojej mordy, więc było to prawdziwe win-win.


kostki:
1 etap: 5, 2, 2, 3
2 etap:
kamień: 1 topaz (nie rzucałam za każdym razem, uznałam, że wszystko robił na topazie, a zresztą kamień miał małe znaczenie w tej części)
próby: 1, 3, 6

+ płatności
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pracownia artystyczna Maga Apollina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Klasa Artystyczna
» Egzamin na maga S+, Dołączenie do 10 najsilniejszych magów
» Jezioro
» Pracownia Nanaś~
» Gwiezdne Duchy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-