IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pracownia artystyczna Maga Apollina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob 16 Sie - 10:57


Pracownia artystyczna Maga Apollina


Jedna z najsłynniejszych, czarodziejskich pracowni artystycznych, gdzie młodzi adepci sztuk, mogą szlifować swój warsztat. Prowadzona jest ona przez wiekowego staruszka, zawsze chętnego, nie tylko by pomóc swym podopiecznym, ale i bardzo surowo ocenić ich ewentualny talent. W miejscu tym, można nie tylko w ramach hobby poduczyć się rysunku, ale zdobyć cenne umiejętności zawodowe. Każdy w czarodziejskim świecie wie, że ten, kto ukończył owe kursy, jest zdolnym rzemieślnikiem.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.


Ostatnio zmieniony przez Effie Fontaine dnia Nie 17 Sie - 11:23, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob 16 Sie - 10:59




Kurs - malarz czarodziejski


„Ożywienie jakiejkolwiek rzeczy materialnej jest nie lada sztuką. Tchnięcie w niej duszy powoduje przekleństwo nie raz tego, kto próbuje w nim zamknąć swą miłość. W ramach jest sztuka, nie porzucone życiowe pasje.” – który raz to słyszysz? Zapewne masz dosyć, ale zostanie kimś kto potrafi nie tylko namalować obraz, ale też ożywić go, jest dość nęcącą wizją. Przecież to dość chodliwy towar. Codziennie zamawiane są nowe sztuki, a realizacja jednego zamówienia wymaga czasem kilku tygodni niezłomnej pracy. Zatem jeśli cechuje Cię wielka cierpliwość, zamiłowanie do sztuki, budzenie do życia wiecznego, to zawód malarza z czarodziejskimi umiejętnościami jest dla Ciebie idealną profesją. Kto wie, może zapamiętają Twoje nazwisko na lata? Poza tym w dzisiejszych czasach i starzy, i młodzi są zmuszani do podnoszenia swoich kwalifikacji. Zatem możliwe, że nawet jeżeli ktoś w zawodzie jest już od wielu lat, to i tak został przymuszony do udziału w kursie.

Cena całego kursu wynosi 120 G. Opłatę uiszcza się w tym temacie. W przypadku nie zdania, którejś z części powtarza się tylko daną część bez obowiązku ponownego wpłacania całej sumy.



CZĘŚĆ PIERWSZA:
Sięga ona praktyk, które odbywaliście u swojego mistrza. Niezależnie od tego czy kurs dotyczy młodych malarzy czy „starych wyjadaczy” wszyscy rzucają tymi kośćmi. Malarze z większym doświadczeniem po prostu zakładają, że wynik z kości dotyczy ich przeszłości. Tego iż odbyli takie praktyki jakiś czas temu, wciąż jednak to pamiętają.

Kości:
 


CZĘŚĆ DRUGA
Obejmuje ona określenie Twoich wyników na WTMCC t. (Wielki Test Malarski Czarodziejskich  Czynności teoria). To wyniki z tej części kursu są dla Ciebie bramką do uzyskania pożądanych kwalifikacji. Najwięcej kursantów oblewa ten egzamin i powtarza go przez to, iż zdarzają się tu pytania ze sztuki nie tylko malarskiej. Podobno najgorsza jest praca sięgająca ku historii, gdy z listy sześciu przykładowych postaci zostaje wylosowana jedna, a Ty musisz uargumentować dlaczego jest ona warta uwiecznienia na magicznym obrazie i opisać kolejno czynności, których podjąłbyś się do stworzenia jak najlepszego portretu danej osobistości. Wszak diabeł tkwi w szczegółach. Nic dziwnego więc nie ma w tym, że arkusz egzaminu, a raczej jego długość, jest nieograniczona i kończy się dopiero wtedy gdy uczeń przykłada koniec różdżki do pergaminu żegnając go słowami: „Finito”. Niby proste, a cieszy! Opisy znanych postaci magicznych znajdziesz tutaj.

Kości:
 


CZĘŚĆ TRZECIA
Dotyczy ona egzaminu praktycznego. Dzieli się na dwie części. W pierwszej jesteś zmuszony do zaprezentowania swoich zdolności artystycznych, natomiast w drugiej także umiejętności ożywiania kompozycji.

Kości:
 



CZĘŚĆ czwarta
Ocena tchnięcia duszy w obraz - całkowite ożywienie z nadaniem konkretnych emocji.

Kości:
 


______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob 16 Sie - 10:59




Kurs - czarodziejski jubiler

Magiczny jubiler, jest zawodem niezmiernie ważnym. Może Ci się wydawać, że to zwyczajna praca fizyczna, nie wymagająca specjalnych kwalifikacji. Otóż nie! Aby zostać jubilerem, trzeba przez wiele lat studiować nauki o różnorodnych kruszcach, aby dopiero potem móc zajmować się ich wydobyciem lub importowaniem i przerabianiem, zgodnie z życzeniem klienta, jednak nie martw się - wszak to jedynie kurs doszkalający. Jeśli chcesz uzyskać odpowiednie kwalifikacje, musisz przebrnąć przez dwa etapy kursu i zaliczyć je z oceną pozytywną.

WYMAGANIA:
 

CZĘŚĆ TEORETYCZNA:
Otrzymałeś stosy ksiąg, z których przyjdzie Ci zgłębiać bardziej szczegółową wiedzę, na temat magicznej obróbki metali i kamieni szlachetnych. Masz tylko kilka dni na zapamiętanie setek stronic, pełnych skomplikowanej terminologii, ale lepiej, abyś się do tego przyłożył. Bez porządnej podstawy, nie dasz sobie rady na zajęciach praktycznych.

Kości:
 

CZĘŚĆ PRAKTYCZNA
Polega na tym, że musisz zastosować nabytą na drodze nauki teoretycznej wiedzę w praktyce i wykonać zadanie, które wylosujesz na egzaminie. Jeśli Ci się nie powiedzie, fabularnie kolejne podejście odbywa się następnego dnia (rzucasz jeszcze raz dwiema kostkami).

Rzuć dwiema kostkami. Pierwsza z nich odpowiada za materiał jaki otrzymałeś do obróbki, a druga za to jak Ci poszło.


Pierwsza Kostka:
 

Druga Kostka:
 


______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Wto 21 Kwi - 21:25

Kurs - czarodziejski jubiler


Nie miała jakoś mocno sprecyzowanych planów na przyszłość, wiedziała jednak, co chce zrobić w najbliższym czasie. A to obejmowało zakup sklepu jubilerskiego na Nokturnie, nie chciała jednak przejąć interesu od tak, nie mając żadnej wiedzy ani zdolności, a polegając tylko na pieniądzach. To nie do końca było w jej stylu. Jasne, byłoby prościej, ale nie mogła pozwolić, by jej podwładni mieli ją instruować w prowadzeniu własnego biznesu, bo ona by nie wiedziała, co robić i dlaczego. O nie. Na to była zbyt dumna. Odłożyła więc w czasie zakup sklepu, poświęcając część pieniędzy na kurs. Kurs, który zdecydowanie wystawił na próbę jej cierpliwość.
Na początku dostała stos książek, których miała się nauczyć. Nigdy nie była dobra w nauce teorii i teraz nie było inaczej. Szybko traciła cierpliwość, zwłaszcza kiedy wszystko zaczynało jej się mieszać. Miała ochotę rzucić to w diabły, ale wiedziała, że nie może. To było ważne, by przejść przez całą tę katorgę i zdobyć dyplom, który w pewien sposób potwierdzi jej wartość. W końcu, przy trzecim podejściu, udało jej się przejść przez test. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. Nie miała do tego cierpliwości. Na zmianę albo kamienie pękały, kiedy próbowała zamontować je w metalu, albo przeklęta platyna, na którą się uparła, nie chciała dać się odpowiednio wymodelować. Gdyby wierzyła w takie rzeczy, powiedziałaby, że los nie chce, by zdała ten kurs, miała to jednak gdzieś. Postanowiła, więc to zrobi. Akurat samozaparcia nie można było jej odmówić. I w końcu - w końcu! - drugie podejście do topazu okazało się być tym szczęśliwym. A może to kwestia siódmego podejścia? Cóż, tak czy inaczej, wreszcie dała radę. Biżuteria przez nią stworzona wyglądała oszałamiająco. Wreszcie! Satysfakcja nieporównywalna z niczym, tak właściwie.
Także teraz nie pozostało jej nic innego, jak tylko wydanie pieniędzy na kolejny lokal i znalezienie kolejnego celu. Jak szaleć, to szaleć.



kostki:
etap pierwszy -
1, 4, 3
etap drugi - 5,3 / 6,6 / 6,6 / 5,4 / 5,4 / 1,1 / 1,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Pon 6 Lut - 16:11

Kurs - malarz czarodziejski, rok 2009

Kostki: {klik}
~ część pierwsza: 2
~ część druga: 5, nieparzysta
~ część trzecia: 2
~ część czwarta: 5
Opłata: {klik}



Saoirse brała udział w kursie malarskim dokładnie w tym samym czasie, kiedy podjęła się stażu w teatrze. Początkowo trudno jej było pogodzić obowiązki: poświęcała mnóstwo czasu nauce i malowaniu, jednocześnie starając się zapamiętać kwestie potrzebne jej do przedstawień. Była ambitną, młodą kobietą. Świeżo po studiach, nie miała na głowie szkoły, a jedynie przyszłą pracę, dom i narzeczonego. Chociaż często chodziła niewyspana i zmęczona, nie poddała się. Chciała osiągnąć coś wielkiego, chciała być artystką z prawdziwego zdarzenia. Dlatego też nigdy się nie poddała. Było trudno. Było bardzo, BARDZO trudno.
Już od samego początku, od pierwszego dnia praktyk, malarstwo dawało pannie Horan w kość. Starała się z całych sił udowodnić mistrzowi, że jest dobra. Że będzie z niej materiał na najlepszego ucznia. Chodziła jednak z podkrążonymi w wyniku wyczerpania oczami, często odpowiadała pojedynczymi sylabami i mało z nią było kontaktu. Mistrz nie był specjalnie zadowolony z jej poczynań, docenił jednak starania. Saoirse starała się jak najwięcej ćwiczyć na własną rękę - w całym mieszkaniu, które dzieliła z narzeczonym, porozkładała płótna. Większość obrazów się ruszała, chociaż nie koniecznie tak, jak pragnęła tego Sirsza. Biały rumak uciekł z jednego obrazu i porwał księżniczkę z zamku, co powinien był zrobić rycerz. Smok usiadł przy stole z damą dworu i królem, chociaż powinien siedzieć w lochu. Nie wszystko było tak, jak powinno, ale miała wsparcie w ukochanym. To on powtarzał jej, że sobie poradzi. Że jej specyficzne spojrzenie na sztukę to atut. Praktyki zakończyła ze słabą oceną, ale dopuszczono ją do Wielkiego Testu Malarskiego Czarodziejskich Czynności. Zawsze to jakieś osiągnięcie, prawda?
Do egzaminu podeszła w nieskrywanym stresie. Nasłuchała się od starszych kolegów, że wiele osób oblewa Test tylko dlatego, że nie mają pamięci do historii. Saoirse co prawda nie miała problemu z rozróżnianiem charakterystycznych cech każdej z epok i znała ich przedstawicieli, nie spodziewała się jednak wylosowania postaci niezwiązanej ze sztuką. Felix Summerbe? Kim on był? Myśli szalały w ślicznej główce Horanówny, kiedy nerwowo skrobała po pergaminie starym piórem. Z jednej strony miała nadzieję, że to, co pisze, ma jakiś sens. Z drugiej jednak wiedziała, że prawdopodobnie nie zna. W połowie egzaminu zaczęła sobie wyrzucać głupotę, bo nie skorzystała z książek historycznych, które w czasie praktyk podsuwał jej nauczyciel. Jakoś po dwudziestu minutach ją olśniło: przypomniała sobie, że mężczyzna, będący tematem jej pracy, stworzył eliksir rozweselający. Pojawiły się jednak wątpliwości co do ukazania jego twarzy. Powinna być szczęśliwa, czy raczej zawiedziona życiem? Może eliksir był sposobem na poradzenie sobie z własnym smutkiem?
Saoirse z ciężkim sercem naskrobała dosyć długie wypracowanie, zabierając się za temat niepewnie i z przeświadczeniem, że obleje. Jakże wielkie było jej zdziwienie, kiedy po otrzymaniu wyników okazało się, że zdała! I to z całkiem niezłym wynikiem. Jak widać umiejętność lania wody czasem się przydaje.
Część praktyczna egzaminu poszła Sirszy dużo lepiej. Nigdy nie była tak zadowolona ze swojej pracy: tchnęła w nią życie, uczucia, emocje. Przelała swoje myśli na płótno, tworząc coś, co niesamowicie do niej przemawiało. Podczas rysowania zastanawiała się, czy jury pozwoli jej zabrać pracę do domu. Tak bardzo chciałaby pokazać obraz ukochanemu! Chociaż temat dzieła średnio jej pasował, dała z siebie wszystko. Kolory nieba pięknie zgrywały się z doliną, a kroczące po dróżce trole tanecznym krokiem skakały z rogu do rogu płótna. I, o dziwo, nie opuszczały obrazu! Egzaminatorzy docenili jej umiejętność tworzenia obrazu o kompozycji zamkniętej, przez co skończyła z najlepszym wynikiem.
Podczas ostatniej części kursu egzaminator trochę uwziął się na Sirszę. A przynajmniej takie miała wrażenie, kiedy cały czas krążył wokół jej stanowiska i wypominał najmniejszy błąd. Ostatecznie zacisnęła zęby i wzięła się do roboty, próbując opanować drżenie nóg. Wydawało jej się, że pędzel nie słucha, emocje nie są wystarczająco wyeksponowane, a obraz trochę jej się rozlazł. Z płótna przez większość czasu na Sirszę patrzyła uśmiechnięta twarz czarodzieja. Przynajmniej dopóki nie odwróciła na chwilę wzroku i niezgrabnie dotknęła płótna różdżką. Głowa wykrzywiła sie, usta rozpłynęły w dziwnym grymasie i dosłownie sekundę przed ostateczną oceną udało jej się cofnąć feralne zaklęcie. Z ulgą przyjęła słowa pochwały, przełknęła ślinę i z dyplomem opuściła pracownię, mając nadzieję, że malowanie nigdy nie będzie tak stresujące, jak w czasie kursu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 495
  Liczba postów : 744
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Nie 28 Maj - 11:43

Kurs czarodziejskiego jubilera:

Część I.


Wszystko w mojej głowie było misternie utkanym planem i doskonale wiedziałem, co musiałem zrobić, by osiągnąć swój cel. Praca w sklepie z amuletami sprawiła, że totalnie zajawiłem się ich tematem i chociaż wcześniej miernie zwracałem uwagę na działanie podobnych wisiorków, w jednej chwili zapragnąłem poznać techniki tworzenia biżuterii. Co, pedalskie? Trudno. Miałem to w planach tak czy siak, jednak wolałem zrobić to samodzielnie, bo wtedy jeszcze nie miałem pojęcia o istnieniu kursów z tej dziedziny. Wydawało mi się, że nikt się nie zajmuje doszkalaniem chętnych, że to się odbywa tylko na zasadzie praktyk u faktycznego jubilera, ale pomyliłem się. Znalazłszy kurs poświęcony nauce jubilerstwa, zapisałem się na niego bez mrugnięcia okiem, mimo że kosztował mnie w zasadzie większość moich oszczędności. Może nie było to zbyt mądre, wyrzucać tyle pieniędzy w ciemno - przecież nie wiedziałem, jak to wygląda, żaden z moich znajomych nigdy nie wspomniał mi o czymś takim, wobec czego rzucałem się na głęboką wodę. Postanowiłem jednak zaryzykować, w razie czego z głodu nie umrę, bo Hogwart dobrze dokarmia swoich uczniów i studentów.
Na starcie dostałem masę książek, które musiałem przestudiować, uczyć się o rodzajach kruszców, szlifów, o właściwościach metali i naprawdę wielu, wielu innych rzeczach. Początkowo byłem zapalony do pracy i zaszywałem się w swoim mieszkaniu w Hogsmeade, pochylając nos nisko nad książkami i studiując ich zawartość. Chociaż szło mi opornie, starałem się jak mogłem. Nie miałem pojęcia, czym w ogóle są jony, wobec czego musiałem dokształcić się dodatkowo. Nie poddawałem się, bo wiedziałem, że to tylko wstęp do tej fajniejszej części kursu. Przydługi, nużący, frustrujący i męczący wstęp, ale mimo wszystko wstęp. Największy problem miałem z nazewnictwem, wszystko to było tak niepodobne do niczego, że wręcz nie chciało zostawać w mojej głowie. Heliodor? Biksbit? Goshenit? Jestem pewien, że tej nocy, której zasnąłem nad książkami, miałem koszmary, w której obrzucano mnie tymi kamieniami... Chyba nie muszę mówić, że zaspałem dość poważnie, przez co moje podejście do zdania części teoretycznej opóźniło się o całą dobę.
Następnego dnia udałem się na zaliczenie, ale okazało się, że wszystko, czego się nauczyłem samodzielnie w domu nie było przeze mnie do końca zrozumiałe. Mężczyzna, który mnie egzaminował, wytknął mi, że mylę ważne pojęcia i zarzucił, że kompletnie nie zrozumiałem tekstów, które przecież tak intensywnie studiowałem! Zdenerwowałem się, ale podziękowałem, zapowiedziałem poprawę, po czym wróciłem do mieszkania, by utonąć w książkach po raz kolejny i spróbować dość do miejsca, w którym popełniłem błąd i naprawić go. Byłem już mocno znużony tym zakuwaniem i najchętniej poszedłbym spać, ale wiedziałem, że nie miałem czasu, gdyż jutro chciałem podejść do egzaminu po raz kolejny.
To był wielki błąd. Nie dość, że byłem niewyspany, to jeszcze wszystko to, co tak uparcie powtarzałem wyleciało mi z głowy parę minut przed wejściem na salę. Wiedziałem, że sytuacja się powtórzy, normalnie czułem to w kościach. Byłem zawiedziony, ale nie zaskoczony. Po powrocie do mieszkania postanowiłem się zrelaksować i nie myśleć już o puncowaniu, galwanizacji czy też granulacji, bo gdybym spędził nad tym kolejną minutę, prawdopodobnie wybuchłby mi mózg.
Chyba potrzebowałem odpoczynku, bo po dwóch dniach spróbowałem jeszcze raz. Miałem już wszystko poukładane w głowie, znałem nawet takie pierdoły jak ciężar właściwy platyny, więc nie wiedziałem, jakim cudem miałbym nie zdać tego testu. Istotnie, udało mi się, dzięki czemu odetchnąłem w końcu ulgą. Przejście do części praktycznej na pewno było dla mnie o wiele ciekawsze niż zakuwanie po nocach.

Część II.
Praktyka wcale nie okazała się prostsza od teorii. Po cichu zadawałem sobie pytanie, po co w ogóle porwałem się na to - toż to był masochizm w najczystszej postaci. Może już wystarczająco powie fakt, że na pierwszych dwóch próbach spartoliłem sprawę i moje topazy pękały w pół... Uboższy o 30 galeonów na pokrycie strat związanych z moimi mało zręcznymi rękami, spróbowałem jeszcze raz. Poprzednio świetnie radziłem sobie ze szlifowaniem kamieni, a teraz niestety szlif wyszedł mi bardzo średnio, nieco krzywo i początkowo nie miałem pojęcia, co z tym zrobić. Uratowałem to dzięki ułożeniu metalu w odpowiedni sposób, przez co krzywizna nie była aż tak widoczna. Komisji najwyraźniej podobało się to, co zrobiłem (a tworzyłem coś w stylu dużego pierścienia), bo zaliczyli mi kurs. Odetchnąłem z ulgą, że w końcu po tylu tygodniach ciężkich zmagań miałem to za sobą, a oni chyba też mieli już dość oglądania mojej mordy, więc było to prawdziwe win-win.


kostki:
1 etap: 5, 2, 2, 3
2 etap:
kamień: 1 topaz (nie rzucałam za każdym razem, uznałam, że wszystko robił na topazie, a zresztą kamień miał małe znaczenie w tej części)
próby: 1, 3, 6

+ płatności
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Pią 30 Cze - 15:03

Staż, post pierwszy

Elias z czegoś musiał się utrzymywać. A kiedy dowiedział się, że ma możliwość pracy w pracowni plastycznej albo galerii sztuki, nic nie powstrzymywało go przed zrobieniem stażu. Na jego nieszczęście, nie zaczął go najlepiej.
Chyba nigdy nie czuł się bardziej niezauważany, niż na tym stażu. Miał wrażenie, że jego szef nawet nie wie, kim jest Norweg i w jakim celu się tutaj pojawił. Właściwie, Elias sam nie ma pojęcia, jak wygląda właściciel. Jednak, chłopakowi nie robi to zbyt wielkiej różnicy - przyszedł zrobić ten staż, by dostać ukochaną pracę. Nie myślał o zarobkach, więc na żadną premię nawet nie liczył. Owszem, wypłata również jest ważna, w końcu nikt nie pracuje tu za darmo i jeśli trzeba by było, Krukon na pewno by się o nią upraszał.
Sætre, gdyby wiedział, że szef zwraca uwagę, z pewnością bardziej przykładałby się do stażu. Jest dobrze, nie ma się o co bać, zwolniony na pewno nie będzie. Do tej pory zdążył tylko upuścić kałamarz z atramentem i zgubić jeden pędzel, jednak nie są to powody, za które mogliby go wyrzucić. W końcu, jest tylko człowiekiem, każdemu się zdarza, ot co. Jeśli chodzi o współpracowników, Elias, jak zwykle, nie spoufala się z nimi za bardzo, ale stara się być wobec nich miły i sympatyczny, dlatego dogaduje się z nimi całkiem dobrze. Podsumowując, nie jest najgorzej. Ale to dopiero pierwszy tydzień.

kostki 3, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Pią 7 Lip - 21:50

Staż, post drugi

Pierwsze dwa tygodnie minęły Eliasowi bardzo gładko i szybko. W końcu, wybrał profesję, która naprawdę go interesowała i niezależnie od tego, co mówili mu na jej temat inni, on chciał w to brnąć. Będąc w rodzinnym domu w Norwegii, ciągle słyszał od ojca, że ze sztuki, chłopak nie wyżyje. Póki co, miał małe potrzeby, mieszkał samotnie i nie miał rodziny na utrzymaniu, ale czy bycie artystą będzie mu przynosiło takie zarobki, które by go satysfkacjonowały? Może tak, może nie, ale nie patrząc na to, co powtarzali mu najbliżsi, Elias postanowił w to pójść i nie rezygnować z pasji. Co ma do stracenia? Ma talent, ma wiedzę, więc teraz wystarczy to wszystko wykorzystać w praktyce.
Na stażu nie działo się nic przesadnie interesującego. Do momentu, w którym Krukon w zupełnie niespodziewanym miejscu, odnalazł samonotujące pióro. Początkowo, tylko skrzywił się na jego widok - bo tak właściwie, to na co mu to? Notatek z lekcji nigdy nie robił, a nawet gdyby zaczęło robić to za niego pióro, to przecieź i tak by ich nawet nie przejrzał. Jednak, po chwili namysłu, uznał, że przywłaszczy sobie przedmiot. Przecież, znalezione nie kradzione, prawda? Kto wie, do czego może mu się przydać to cacko?

kostka 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 426
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob 15 Lip - 22:37

Staż, post trzeci

Ostatnie dwa tygodnie stażu minęły Norwegowi nadzwyczaj opornie. Mimo tego, że znajdował się w miejscu, gdzie mógł robić to, co kochał w życiu najbardziej i spełniać się w swojej pasji, narobił sobie sporych zaległości. Przyzwyczajony jest do tego, że w czasie, kiedy powinien wypełniać swoje obowiązki, czasami robi sobie odpoczynek, który wcale mu się nie należy. Zatem, ostatniego dnia stażu należało jakoś nadrobić tę całą robotę, której nie zdążył do tej pory wykonać. Na domiar złego, był to zdecydowanie zły dzień Eliasa. By jakoś nie ześwirować, Sætre podtrzymywał swój umysł regularnym piciem kawy, co poskutkowało później tym, że nagle zachciało mu się do toalety. I pewnie nic złego by w tym nie było, gdyby nie fakt, że któryś z jego dowcipnych kolegów przywiązał mu sznurówki do krzesła. Chłopak runął jak długi, uderzając przy tym głową o kant biurka i tracąc chwilowo przytomność. Oprócz dodatkowego stresu i kilkudniowej ranie na czole, na szczęście, nie stało się nic poważnego. Przynajmniej tyle dobrego.
Pomimo tych wszystkich wypadków i chwilowych niepowodzeń, Krukon nie chciał rozstawać się z tym miejscem. Zdążył już dostatecznie przywiązać się do współpracowników, szefa, którego wcale nie znał i całego tego otoczenia. Ostatniego dnia, gdy Elias pojawił się w pracowni, by zabrać rzeczy, zauważył małą niespodziankę od jego współpracowników. Wygląda na to, że wszyscy dostatecznie mocno go polubili, zważywszy na to, jaki super prezent dostał. Przy jego stanowisku pracy leżał lewitujący kapelusz, który umożliwiał lewietację osoby, która go nosiła, na trzydzieści centymetrów. Taki przedmiot jest chyba naprawdę unikatowy, bo chłopak nigdy wcześniej nie spotkał się z takim gadżetem. Aż nie chciało się opuszczać tego miejsca!

kostki 1 -> 3, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 350
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12480-norbert-o-czarnkowski#336023
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12482-norbert-o-czarnkowski#336173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12539-czarek?nid=1#338355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12483-norbert-o-czarnkowski




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Wto 29 Sie - 7:48

Kurs na czarodziejskiego jubilera

Dlaczego właśnie ten kurs? Czarnkowski robił go raczej z przyjemności niż z konieczności, było to coś co zawsze chciał poznać. Możliwość podarowania takiego prezentu, zrobionego w dodatku własnoręcznie była nie do opisania. No i która kobieta by nie kochała błyskotek?
Niestety zapał mu trochę zniknął kiedy dostał na dzień dobry kilka tomików lektury. Którą w dodatku miał zapamiętać całą. O tych wszystkich nazw kręciło mu się w głowie. Po którejś z kolei książce rzucił ją w kąt i dał sobie z tym spokój. Przez co nie podszedł do egzaminu.
Zapłacił już, więc trochę marnotrawstwem byłoby to tak zostawiać. Wygrzebał więc książkę spod sterty ubrań i widząc ponownie jej zawartość, musiał iść sobie strzelić drina, bo na trzeźwo tego chyba by nie zdzierżył.
Jak się okazało później na egzaminie teoretycznym. Picie podczas nauki wcale temu nie służy ponieważ nie zaliczył ponownie. A to dziwne, przecież przez cała studia pił i się tak uczył. Czyżby starość go już dopadła?
Postanowił ponownie przystąpić do egzaminu lecz tym razem uczyć się bez procentów. Strasznie go nosiło, przez co znalazł sobie inną odskocznię jaką miały być całe kilogramy chipsów. Jak się okazało uczenie się na miękkiej kanapie też nie było najlepszym rozwiązaniem ponieważ przy uczeniu się kolejnego z kamieni szlachetnych zmęczenie wygrało i zamknięcie oczu na chwilkę, na "małą drzemkę" przerodziło się w strasznie głęboki sen.
Obudził się już po egzaminie przez co ponownie musiał przystąpić w następnym terminie.
Pierdolę to już! - pomyślał zamykając książki i odkładając je na półkę, posprzątał stolik w salonie. Po czym ruszył się wykąpać i ubierając poszedł na miasto do klubu gdzie pracował by się wyciszyć, pozbierać myśli i nieco odpocząć od tych książek.
Wreszcie nadszedł kolejny dzień próby, a on wyspany, wybawiony i wyluzowany przystąpił do testu.
W końcu zdał egzamin teoretyczny przez co mógł przystąpić do praktycznego. O tak! To zawsze była jego mocniejsza strona, zdolności manualne, pewność ruchów po raz kolejne miały go nie zawieść.
Na egzamin wylosował akwamaryn, niesamowity fart lub też pech. Ten był przecież bardzo twardy i odporny na szlify, jednak z wiedzą jaką posiadał operował różdżką jakby miał kilkuletnie doświadczenie, nadając mu odpowiedni kształt, oraz wielkość dzięki czemu bez problemu umiejscowił go na srebrnym zdobionym pierścieniu w dopasowanej otoczce. Efekt końcowy według oceniających był oszałamiający. Przez co bez najmniejszego problemu zaliczył drugą część egzaminu.

Etap I
1,1,5,6 zdane za czwartym razem.
Etap II
Kamień - Akwamaryn
Efekt końcowy - 2
Zapłata za kurs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Wto 29 Sie - 16:11

Dwa lata temu
Kurs na Czarodziejskiego malarza.

Nie spodziewała się jakich wielkich sukcesów. Od małego chciała malować, a ten kurs wydawał się jej uzupełnieniem. Może i nie malowała tak świetnie jak Lotka ale z pewnością potrafiła jej dorównać. Szczególnie gdy tylko się postarała. A wspominając już o tej małej, drobnej dziewczynce... Serce krukonki zabiło mocniej. Doskonale wiedziała, że nie powinna nic do niej czuć ale stało się. Jej uśmiech, to w jaki sposób pachniała, brudne ręce od węgla. Stop! Skup się Clarisso bo nawet nie zdołasz zaliczyć tego kursu. Pewna swoich zdolności weszła do środka.
Egzamin... Czy właśnie w taki sposób powinien wyglądać? Chyba nie. A może się myliła. W końcu to tylko praktyka lecz jak okazało się później była ona pierwszym z czterech etapów do osiągnięcia dyplomu. Z trzęsącymi się dłońmi stanęła na przeciwko swojego płótna i zaczęła malować. Kurs malowania bywał wyczerpujący. Wielokrotnie brakowało jej już sił na to jak kończyć pracę we właściwy sposób, a do tego niebywale często nie potrafiła podołać „tchnięciu” duszy w obraz. To zdeterminowało dość niską ocenę ze szkolenia praktycznego. Zdobyta wiedza jednak zmotywowała Clarissę do ćwiczeń na własną rękę.
Etap drugi nie był tak prosty jak na początku spodziewała się dziewczyna. Wszystkie postacie się jej pomyliły i w momencie gdy miała opisać Kate McNiven nie wiedzieć czemu ale napisała o Kirilij Sokolov. Przez ten głupi błąd oblała tą część, jednak pozwolono jej podejść do niej raz jeszcze. Na chwilę wyszła na korytarz aby odetchnąć powietrzem. Może i nie świeższym ale z pewnością mniej duszącym i powróciła do środka. Tym razem jej wybór padł na Gifforda Ollertona. Ucieszyła się z tego wyboru. Wiedziała o niej dość aby zabłysnąć. Był to czarodziej, znany z zabicia olbrzyma Hengista z Upper Barnton. Dopisała jeszcze kilka, a razcej kilkanaście linijek tekstu i skończyła pracę wypowiadając Finnite. Egzaminatorzy byli zadowoleni z jej pracy dzięki czemu mogła przejść dalej.
Część trzecia dotyczyła egzaminu praktycznego. Dzieliła się na dwie części. W pierwszej byłą zmuszona do zaprezentowania swoich zdolności artystycznych, jeśli chciała w przyszłości tylko tworzyć nowe dzieła. Mogła z niej zrezygnować z, jeśli chciała posiąść kwalifikacje tylko z dziedziny ożywiania obrazów. Ona jednak chciała zaliczyć wszystko. Tak więc zabrała się do pracy. Kolejne smagnięcia pędzla jedynie cieszą się, bo to co było jej słabym punktem teraz jest najlepszą stroną. Wszystko idzie świetnie. Gobliny nawet kroczą ścieżką tak jak im wskazała ruchem różdżki po czym zaknęła ich pochód tuż przy drzewie. Kompozycja zamknięta jest umiejętnością nieco wyższą, co docenia jury. Clarissa była z siebie dumna.
I ostatni etap. Ocena tchnięcia duszy w obraz - całkowite ożywienie z nadaniem konkretnych emocji. Robiła to parę razy na kursie jednak nigdy jej nie wyszło. Może powinna z tego zrezygnować...? Nie! obiecała sobie zaliczyć wszystkie etapy i tak też się stanie.  Każde kolejne smagnięcie pędzla o płótno było magiczne. Nie spodziewała się, że pójdzie jej aż tak dobrze. Egazaminatorzy byli zachwyceni jej pracą.

Etap I: 4 ->odnośnik do kostek
Etap II: 1 -> odnośnik do kostki, 3 -> odnośnik do kostki
Etap III: 2 -> odnośnik do kostki
Etap IV: 6 -> odnośnik do kostki

Opłata za kurs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sro 30 Sie - 14:51

Staż na Artystę
post pierwszy

Była już tutaj tydzień. Robiła wszystko o co tylko poprosił ją szef, a mimo to i tak jej nie zauważał. Jakby byłą niewidzialna lub taka sama jak reszta. A przecież tak nie było. Jako jedna z nielicznych zdała najlepiej kurs dzięki czemu mogła pracować tutaj. W galerii. Może właśnie to denerwowało jej szefa. To, że była lepsza od innych i miała więcej zapału do pracy.
Chyba nigdy nie była bardziej niezauważana przez swojego szefa niż na tym stażu. Nie wiedziała nawet jak on wygląda, a szef najwidoczniej nie miał pojęcia kim ona byłą. Skoro nie wiedział o jej istnieniu, to nie miała nawet co liczyć na jakąkolwiek premię. Dobrze byłoby też, gdyby upomniała się o swoją wypłatę, bo skoro nikt jej nie zauważa... To życie mogło ją zaskoczyć w przykry sposób! A potrzebowała pieniędzy. Miała już dość bycia kelnerką w tym klubie. No ok, Clary i Norbert chociaż tam z nią byli i miała się do kogo odezwać ale ledwo starczyło jej na życie. A As był coraz większy.
Ze stażem jako tako też nie radziła sobie najlepiej. Było gorzej niż można było sobie wyobrazić. Koledzy po fachu non stop nazywali Clarissę „Pani Niezdara” i podśmiewali się z niej za jej plecami. Trudno, sympatii kolegów z pewnością nie uda się jej zyskać, ale musiała odrobinę bardziej popracować nad refleksem, ponieważ każda rzecz jaką złapała w swoje rączki, lądowała na podłodze. Jak tak dalej pójdzie, z pewnością wyrzucą ją z tego stażu. Załamana nie potrafiła się uspokoić.

Kostki: 3, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Wto 5 Wrz - 18:31

Staż na Artystę
post drugi

Zaraz po szkole pędziła do pracowni aby nie zawalić ani jednego dnia stażu. Robiła każdego dnia wszystko o co tylko poprosili ją przełożeni. Przynosiła kawę, proroka codziennego, obiad, przenosiła pudła, czy układała obrazy w kolejności alfabetycznej. Było to niezwykle męczące i często po powrocie do domu nie miała nawet czasu na naukę tylko od razu kładła się spać.
Dziś jednak było inaczej. Przez przypadek dotknęła obrazu, którego najwidoczniej nie powinna dotykać. Był on oprawiony w czarne drewno, a na płótnie można było dostrzec stary dom na skale. Niebo również nie wyglądało zachęcająco. Było ciemne i ewidentnie zwiastowało wichurę. Nie wyglądało to najlepiej.
Jednak nie o tym miałam pisać. Otóż Clari przenosząc ten obraz musiała paść ofiarą jakiejś klątwy. Jej ciało pokryło się czerwonymi krostkami. NIe wyglądało to najlepiej ale nie chciała opuszczać żadnego dnia pracy. Nawet nie udała się do uzdrowiciela. I to był jej błąd, gdyż kilka dni później zemdlała. Nie było to nic poważnego ale spędziła dwa dni w szpitalu. Niby zwykłe kroski, a doprowadziły ją do takiego stanu.

Kostki: 1, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15103-selma-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15109-szelma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15110-markiz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15105-selma-budowa#402351




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sob 9 Wrz - 20:28

jakoś koło 2000 roku

Z tej mąki chleba nie będzie, tak mówili. Gdyby nie przyrzekła kiedyś, że nie wpadnie więcej w furię, rozkwasiłaby nosy wszystkim pseudoznawcom sztuki, którzy zamiast patrzeć na jej obrazy patrzyli na nią i cmokali, słysząc nieznane, islandzkie nazwisko. Tacy z nich artyści jak z... słabi artyści, tak czy inaczej. Naprawdę chciała zostać malarką, ale nawet mistrz u którego miała się uczyć nie wyglądał na zainteresowanego; właściwie czegokolwiek by nie robiła, wciąż narzekał i kręcił nosem, sugerując brak talentu. Wiele można byłoby jej zarzucić, pewnie brak techniki, ale żadnych problemów z talentem nie posiadała na pewno. Ciągłe podważanie jej zdolności nie było jednak zbyt pomocne przy nauce i zszargane nerwy wykoślawiały jedynie malowane postaci. Zdecydowanie więcej mogła nauczyć się w domu, od ojca.
Za to na Wielkim Teście Malarskim Czarodziejskich Czynności teoria przeszła samą siebie. Nie spodziewała się pytania akurat o Bzika, którego była całkowitą fanką (uczyć trolle baletu? genialne!), aż ledwo starczyło w arkuszu miejsca na opisanie jego wspaniałości i sposobu uwiecznienia jego męskiego podbródka. Pytania o malarstwo nie stanowiły najmniejszego problemu; gdyby ktoś wychował się z jej ojcem w otoczeniu tak licznych książek i oblał podobny test, musiałby być zwykłym idiotą.
Na trzecią część może jeszcze kiedyś przyjdzie pora, jednak skupić musiała się z wewnętrznym rozżaleniem na czwartej - i może to ciągłe rozpamiętywanie porzuconych marzeń o malarstwie sprawiły, że pierwsze podejście okazało się kompletną klapą. Z trudem odpowiedziała na dzień dobry, a co dopiero mówić o skomplikowanym zaklęciu i jakiejkolwiek koordynacji wymowy (inkantacja brzmiała jak jakiś bełkot) z ruchem różdżki, kreślącej jakieś kanciaste wzory. Trudno było się dziwić, że zaprosili ją za tydzień; ledwo stała na nogach ze stresu, ale tym razem była w stanie rzucić przynajmniej zaklęcie. Ale czy to na pewno było to? A może zamieniła stopy w galaretę? Wytrącona z równowagi zerknęła w dół, przypadkiem atakując nos sportretowanego czarodzieja różdżką. Nie dała jednak egzaminatorowi określić egzaminu jako oblany; nim zdążył zareagować, cofnęła atak szybkim zaklęciem, pozostawiając finalnie wszystko zgodnie z planem. I zdanym kursem.

kostki: I (2), II (4), IV (4/1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   Sro 13 Wrz - 12:12

Staż na Artystę
post trzeci

Dzisiejszy dzień miał być tym dniem, który sprawi, że Grigori wyróżni się na tle innych pracowników, że będzie uważana za kogoś, kto ma głowę na karku i można go zatrudnić bez mrugnięcia okiem. Oczywiście tak się nie stało. Wszystkie jej marzenia legły w gruzie w momencie, gdy zgubiła strasznie poufny list, który miała dostarczyć jednemu ze swych przełożonych. Nie było szans, aby go znalazła, a prawdopodobieństwo, że trafi on w niepowołane ręce jest jeszcze większe. Nie mogła nic zrobić i wreszcie zdecydowała się na pójście do biura szefa i wyjaśnienie mu całej sytuacji. O dziwo, przyjął ją całkiem spokojnie, jednak na sam koniec powiedział dziewczynie, że gdyby w jego biurze było piętnaście wolnych miejsc pracy, wolałby wszystko robić sam niż zatrudnić ją do pomocy. Clarissa kompletnie nie przejęła się jego pogróżkami gdyż nigdy nie zamierzała składać tutaj podania o pracę.

Kostki: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pracownia artystyczna Maga Apollina   

Powrót do góry Go down
 

Pracownia artystyczna Maga Apollina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Klasa Artystyczna
» Egzamin na maga S+, Dołączenie do 10 najsilniejszych magów
» Pracownia alchemika
» Jezioro
» Pracownia Nanaś~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-