IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Centrum farmaceutyczne „Uroboros”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sob Sie 16 2014, 13:22


Centrum farmaceutyczne „Uroboros”


Umiejscowione na obrzeżach Londynu, Centrum farmaceutyczne „Uroboros” jest jednym z tych miejsc, które oferują kształcenie pod kątem aptekarza oraz zielarza. Na „Uroborosa” składa się średnich rozmiarów budynek z czerwonej cegły, w którym znajduje się pomieszczenie główne, w której dokonuje się sprzedaży detalicznej lekarstw oraz ziół. Kilkadziesiąt lat temu ta część została wykupiona przez Chloe Dodd i cieszy się wysoką popularnością głównie ze względu na wysoce wykwalifikowanych sprzedawców, którzy swoimi kompetencjami budzą podziw wśród niejednego. Zawsze potrafią dobrze doradzić i sprzedać odpowiedni specyfik na konkretną przypadłość. Emerytowana pani Dodd, przyjmuje chętnie osoby w każdym wieku na praktyki, aby wyszkolić ich do pracy w swoim sklepie. Druga część Centrum farmaceutycznego składa się z terenów zielonych, porośniętych setkami roślin, idealnych do przyuczenia się do zawodu zielarza, a także do zaopatrzenia apteki w świeże dostawy ziół leczniczych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sob Sie 16 2014, 13:38




Kurs - Aptekarz


WYMAGANIA:
 


CZĘŚĆ PIERWSZA:
Prace porządkowe, nauka o asortymencie.

Kości:
 

CZĘŚĆ DRUGA
Sprzedaż, doradzanie klientowi, opieka nad roślinami.

Kostki:
 




Ostatnio zmieniony przez Rience Hargreaves dnia Czw Sie 21 2014, 16:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sob Sie 16 2014, 13:40




Kurs - zielarz

Uprawa magicznych roślin to trudny kawałek chleba - nie każdy może zostać dobrym zielarzem, do tego potrzebny jest prawdziwy talent. Z całą pewnością jest to bardzo opłacalna praca - magiczne rośliny stanowią niezbędny składnik większości eliksirów, stosuje się je w magolecznictwie i innych dziedzinach życia.

WYMAGANIA:
 


CZĘŚĆ TEORETYCZNA:
Niestety - tutaj nie uratuje cię dobra ręka do roślin, tylko godziny wkuwania informacji na temat dziesiątków gatunków i odmian, wbijania sobie do głowy łacińskich nazw, miejsc występowania, właściwości, upodobań i innych istotnych rzeczy. Musisz po prostu odpowiedzieć na zadane przez komisję pytania.

Kości:
 

CZĘŚĆ praktyczna
Cóż, czas pokazać, że naprawdę znasz się na rzeczy i nie tylko masz wiedzę teoretyczną, ale potrafisz również pielęgnować rośliny w odpowiedni sposób. Jeśli Ci się nie uda, możesz podejść do egzaminu fabularnie następnego dnia (rzucasz jeszcze raz dwiema kostkami). Rzuć dwiema kostkami. Pierwsza z nich odpowiada za zadanie, jakie masz wykonać, druga zaś za twój wynik.

Pierwsza Kostka:
 

Druga Kostka:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Wto Wrz 02 2014, 12:18

Fontaine po zakończeniu nauki w Hogwarcie postanowiła znaleźć sobie jak najwięcej zajęć, by szybko zdobyć jak najlepsze doświadczenie zawodowe. Toteż dlatego, mimo iż nie brakowało jej pieniędzy, postanowiła przyjąć dwie prace jednocześnie. Pierwsza była zaledwie stażem w Ministerstwie, który na dodatek szedł jej dziecinnie łatwo, druga zaś była pracą w aptece. Od zawsze interesowała się eliksirami, a więc takie dorabianie uznała za idealną okazję. Chciała przy tym wszystkim również czegoś się nauczyć. Kiedy tylko dowiedziała się, że profesor z Hogwartu oferuje prace, automatycznie się po nią zgłosiła.
Początkowo ciężko było ustalić jej grafik, końcem jednak udało płynnie się jej wszystko to pogodzić. Zaledwie zaczęła prace w aptece - dowiedziała się, że będzie musiała przejść specjalny kurs doszkalający. Czym prędzej więc postanowiła go zrealizować.
Na pierwszy ogień trafił się jej eliksir słodkiego snu. Uczyła się go w parę lat temu i od tego czasu nie zaglądała do książki z instrukcjami na jego wykonanie. Dlatego też, kiedy stanęła przed zadaniem, aby go wykonać, nieustannie myliły się jej składniki. Fontaine nigdy nie wykazywała się anielską cierpliwością. To też, kiedy jej oczy z poirytowania niebezpiecznie pociemniały, wila postanowiła, że powróci do zmagań z tą miksturą dopiero kolejnego dnia. Dodatkowo zamierzała też w domu zajrzeć do starych podręczników, co by czasem nie powtarzać w koło tych samych błędów. Kolejnego dnia jednak wcale nie było wiele lepiej, gdyż choć Eff się starała, to okazało się, iż jej pomysły bardziej komplikowały wszystko, aniżeli ułatwiały. Kolejnego dnia też nie było poprawy. Oczywiście czuła się potwornie zrezygnowana, ale z drugiej strony, nie chciała tak łatwo dać za wygraną. Dopiero następnego dnia udało się jej zrobić cokolwiek dobrze. Wszystko dzięki zgrabnemu podzieleniu korzenia mandragory. Kiedy więc Fontaine dowiedziała się, iż tydzień później będzie mogła podejść już do drugiego etapu kursu omal nie podskoczyła z radości. Uznała, że jeśli w końcu uda się jej cały kurs przejść, co by to oblać, robi porządną imprezę.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Pią Wrz 19 2014, 12:35

Przed drugą częścią kursu na aptekarza Fontaine postanowiła nieco posiedzieć w książkach, by nadrobić ewidentne zaległości. Niestety czas niezupełnie jej pozwalał na godzinne przeglądanie starych tomiszczy, co też niebawem miało być widoczne. Kurs aptekarza nie był jej powołaniem. A przynajmniej do takiego doszła wniosku, gdy zaraz po powrocie znów coś namieszała. Pojęcia nie miała jakim cudem nie mogła znaleźć dyptamu. Może to była kwestia przemęczenia? Wszakże w Ministerstwie, w którym jednocześnie robiła, niby było lekko, ale pracy nie brakowało. Może jednak wzięła na siebie za dużo? Oczywiście ani nie przyjmując do wiadomości, iż miałaby tak łatwo się poddać, wedle poleceń, zabrała się za nadrabianie zaległości, poprzez czytanie kolejnej książki. Tym razem ogarnęła ją od początku do końca. I chyba się opłaciło. Otóż kolejnego dnia Fontaine z łatwością rozpoznała obrażenia zadane przez brzytwotrawę. Szybko także znalazła doskonałe na nią lekarstwo. Całe szczęście scena ta nie umknęła uwadze osobie przeprowadzającej kurs. Wila dostała pochwałę na co realnie odetchnęła. Przypuszczała bowiem, iż dane jej tu będzie spędzić kolejny tydzień. Tymczasem właścicielka tak szybko wręczyła jej dyplom ukończenia kursu na aptekarza. Och Slytherinie, dzięki.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Wiek : 32
Skąd : sandavágur, wyspy owcze
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Wto Wrz 08 2015, 12:44

Centrum farmaceutyczne „Uroboros”
zaraz po ukończeniu szkoły czyli (chyba) 2005
kosteczki 2; 2


To ten piękny czas kiedy jeszcze chciałeś coś w życiu osiągnąć. Miałeś marzenia i plany, które w tamtej chwili były niczym niezachwiane. Oczywistym było dla ciebie udanie się na staż. Musiałeś w końcu jakoś zdobyć umiejętności, które miały pomóc w otworzeniu własnego interesu. Jak tak sobie przypomnę jaki byłeś kiedyś to nie mogę uwierzyć, że teraz większość czasu leżysz zarzygany za barem. Nawet już eliksir na kaca nie pomaga, bo brałeś go tak często jak puchon potyka się o własne nogi na prostej drodze.
Jak ty chciałeś się pokazać z dobrej strony. Jak bardzo chciałeś, aby wszyscy zwrócili na ciebie uwagę na tym stażu. Aż mi się niedobrze robi na wspomnienie tego. Oczywiście, że wszyscy zwrócili na ciebie swoje oczy, ale nie z takiego powodu jakbyś chciał. Nie błyszczałeś jak gwiazda, a pokazałeś się z jak najgorszej strony. Dziwne, że nie wyrzucili po kilku dniach. Widocznie przymykają oczy na poczynania młodych, którzy jednak chcą coś w życiu, aby nie zniechęcić ich na wstępie. Jakby tego było mało okazało się, ze jesteś niezdarą. No i to nie byle jaką, bo zaraz wszyscy zaczęli tak na ciebie wołać. Złościłeś się w duchu, ale nic więcej z tym nie robiłeś. Obiecywałeś tylko sobie, że kolejnego dnia pokażesz na co naprawdę cię stać. Początkowo uważałeś, że stać cię na więcej i dają ci pracę poniżej twoich kwalifikacji, ale po czasie przywykłeś do tego. Nawet porządkowanie zapasów przestałeś traktować jak najgorszą karę i odnalazłeś w tym możliwość nauki. Dobrze, że nic nie zbiłeś, bo wtedy już naprawdę wyrzuciliby ciebie z tego kursu. Początkowo uważałeś, że cztery tygodnie to mało, ale już pod koniec pierwszego zacząłeś odliczać dni do końca. Nie tego się spodziewałeś, ale skoro zacząłeś nie zamierzałeś kończyć w połowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Wiek : 32
Skąd : sandavágur, wyspy owcze
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Wto Wrz 15 2015, 11:01

Centrum farmaceutyczne „Uroboros”
zaraz po ukończeniu szkoły czyli (chyba) 2005
kosteczki 6, a później 3


Ktoś patrząc na ciebie z boku w ciemno strzelałby, że jeszcze kilka miesięcy temu nie byłeś dumnym ślizgonem, a co najwyżej durnym puchonem. Aż oczy bolą od patrzenia na to co wyprawiasz. Motasz się i gubisz. Chcesz wypaść jak najlepiej, a wszystko zmierza w zupełnie innym kierunku. Odpuść sobie kilka imprez, bo źle skończysz. Szef i tak nie ma o tobie najlepszego zdania, a ty ciągle się pogrążasz. Drugiego dnia… Serio? Dostałeś proste zadanie. Najprostsze ze wszystkich! Kretyn by sobie z tym poradził, ale widać ciebie to przerosło. Bestwić się będę nad tobą. Gadać do ucha, że jesteś beznadziejny. A ty szukał wiatru w polu. Zgubiłeś? Poważnie? Więc teraz nie udawaj, że nie wiesz co masz robić tylko w podskokach zapierdalaj to odkupić. Teraz lepiej.
Naprawdę dla ciebie ten staż to jedna niekończąca się porażka. Błąd za błędem, a jak myślisz, że załapałeś rytm zaraz coś się wali. Robisz dobrą minę do złej gry i nie popełniasz tych samych błędów. Nie gubisz nic więcej, udaje ci się w jednym kawałku przetrwać kolejne godziny co nie jest najprostsze, ale jak się okazuje wykonalne. Więc złap teraz głęboki oddech, bo masz przed sobą jeszcze dwa tygodnie. To już prawie z górki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Wiek : 32
Skąd : sandavágur, wyspy owcze
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 152
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11454-bastian-madsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11456-uwarze-dla-ciebie-specjalny-eliksir#307898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11457-co-dzis-potrzebujesz#307899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11458-bastian-madsen#307901




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Nie Wrz 27 2015, 17:41

Centrum farmaceutyczne „Uroboros”
zaraz po ukończeniu szkoły czyli (chyba) 2005
kosteczki 1, a później 1
upominek: kosteczka 4 (100G)


Wtedy jeszcze chciałeś. Zależało Ci na tym, aby inni zobaczyli ciebie w jak najlepszym świetle. To tak różne od tego co jest teraz, że już nawet nie chce mi się ciebie kopać w tyłek. Nie wierzę, że podniesiesz się z tego gówna i pójdziesz zrobić coś ze swoim życiem… Na stażu ci jednak zależało. Początkowo się zgubiłeś i nie zrobiłeś najlepszego wrażenia, ale mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. Podobno. Co w wypadku stażu okazało się zbawienne. Szef który do tej pory miał cię za lesera zgubił kota… Pobiegłeś od razu na jego poszukiwania, ale byłeś sprytniejszy od wszystkich. Jak to zrobiłeś? Jak udało ci się wyprzedzić wszystkich dupolizów i znaleźć się na szczycie listy ludzi godnych zaufania. Los się do ciebie uśmiechnął, a ty wykorzystałeś to w całości. Brawo ty.
Dzięki temu jednemu wyczynowi udaje ci się przetrwać staż do końca. Spokojnie zgłębiasz wiedzę przez te ostatnie dni i dziękujesz Salazarowi za to, że o mało nie zdeptałeś tego kota. Bo tak było, prawda? Futrzak wlazł ci pod nogi i o mało nie pozbawiłeś go życia. Byłeś jednak na tyle przytomny, że wcisnąłeś szefowi inną historyjkę. Grzeczny chłopiec. Odliczałeś dni do końca i choć nie było łatwo, wytrwałeś. Pamiętasz jak z zadowoleniem wychodziłeś z centrum farmaceutycznego? Jeszcze na koniec dostałeś upominek w wysokości stu galeonów. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Wtedy jednak jeszcze nie wiedziałeś tego. Byłeś przekonany, że twoja własna apteka jest na wyciągnięcie ręki i niedługo będziesz miał własny biznes… Staż był może i momentami trudny, ale ani przez chwilę nie żałowałeś, że do niego podszedłeś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 307
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11825-bruno-c-satin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11828-pohandluj-ze-mna#317891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11827-sprawy-wazne-i-wazniejsze#317890
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11826-bruno-c-satin#317889




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Nie Lis 08 2015, 00:30

2003/07/14 - 2003/07/26

Bruno wyszedł z założenia, że to nie może być czymś trudnym. Machnie taki kurs z zamkniętymi oczami i będzie mógł później wymachiwać wszystkim przed nosem papierem z którego płyną same korzyści. Jakie? O tym miał się dopiero przekonać.
Prace porządkowe to nuda, więc od razu olał to i nie za bardzo przykładał się do swoich obowiązków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pomieszał zioła, które w tych okropnych przezroczystych woreczkach wyglądały jednakowo. Gdyby mógł je rozpakować, pomacać i powąchać to zaraz wszystko znalazłoby się na swoim miejscu. Nim zdążył zrealizować swój genialny pomysł Chloe zjawiła się na miejscu i przegoniła go z apteki. Tylko jedno słowo cisnęło mu się na usta: chamstwo. Kolejnego dnia kazała mu się zjawić jeszcze wcześniej w aptece, co zakończyło się tragiczniej niż dzień wcześniej. Plan z poprzedniego dnia wyparował, a Bruno nie miał siły poczuć się jak idiota, która dwa dni z rzędu popełnia ten sam błąd. Trudno było w zamkniętym oczami układać te zioła, ale Chloe zamiast go zrozumieć kręciła głową z niedowierzaniem. Nie doceniła go również dnia trzeciego kiedy poukładał skrzeloziele z wizją, widać tylko sobie zrozumiałą. Czwartego dnia już nic nie komentował tylko spuścił głowę i jeszcze zanim pani Dodd powiedziała słowo zebrał tyłek do wyjścia. Poległ, ale poddać się nie zamierzał. Pod koniec tygodnia udało mu się w końcu czegoś nie spieprzyć. Odpracował swoje marne występki i dobrze, bo ile razy można to samo robić źle?
Grzecznie prosił, aby ten drugi etap nie zaczynał się tak wcześnie rano. Nie został jednak wysłuchany i już z samego rana o dziesiątej pojawił się w aptece. Porządkowanie zostawił za sobą i teraz miał zająć się czymś o wiele przyjemniejszym. Szkoda tylko, że ponownie nie zaczął najlepiej. Trudno znaleźć coś z zamkniętymi oczami, ale wymówek nikt nie chciał słuchać. Kolejne dwa dni postanowił odpocząć i odespać. Myślał, że dzięki temu pójdzie mu lepiej. Pomylił się. Znów się męczył i popełniał te same błędy, nie czuł się jednak bardzo zniechęcony i skoro już zaczął nie zamierzał porzucać tego w połowie. Udało m się dopiero kiedy jakiś klient zaczął od spuszczenia spodni, aby pokazać mu łydki. Szkoda, że facet nie wpadł na to, że podciągnięcie nogawek w zupełności wystarczy. To nie ważne, bo tym razem popisał się wiedzą, a Chloe ze spokojnym sumieniem mogła się pozbyć opornego ucznia. Widać było, że odetchnęła z ulgą. Nie na długo, bo przy wyjściu Bruno z rozbrajającym uśmiechem oznajmił, że wkrótce pojawi się na kursie na zielarza.

etap pierwszy: 1, 1, 4, 1, 6
etap drugi: 3, 5, 3, 4, 2

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 307
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11825-bruno-c-satin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11828-pohandluj-ze-mna#317891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11827-sprawy-wazne-i-wazniejsze#317890
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11826-bruno-c-satin#317889




Gracz






PisanieTemat: uroboros   Pon Lis 09 2015, 08:19

Centrum farmaceutyczne ‘Uroboros’, 2004
Etap pierwszy: 6, 5


Kursy, staże, rachunki i inne uroki dorosłego życia.
W październiku padło ma staż, który odkładał już przeszło rok. Jego wybór był banalnie prosty, ale z dziwnego powodu nawet sobie samemu wmawiał, że może znajdzie coś innego. W takim ministerstwie na pewno piło się tylko kawę i nic nie robiło. Droga na skróty i pójście prostą ścieżką było kuszące, ale ktoś starszy i mądrzejszy powiedział, że to nie o to chodzi. Pani Dodd mogła go pamiętać z kursu na koniec którego odgrażał się, że jeszcze będzie musiała się z nim męczyć. Od tamtego czasu przybyło mu tylko tatuaży, bo przecież nie rozumu. Cudów nie ma.
Dobrze, że zapomniała o tym co wyprawiał na kursie. Nic nie wypominała mu, więc uznał, że tak właśnie było. Zrobił zaskakująco dobre wrażenie i zaczął się zastanawiać co zbił pierwszego dnia, bo to na pewno od oparów tego pani Dodd ubzdurała sobie, że jest jej pupilkiem. Dobre sobie. Narzekać nie narzekał, szkoda tylko, że nie pozwoliła mu przychodzić później, bo ranne wstawanie było w tym wszystkim najgorsze. Nadrabiał to uśmiechem. Przez który tylko trójka dzieci popłakała się w pierwszych dniach jego pracy. Wina rodziców, bo kto zabiera dzieci do apteki? Na szczęście dla niego pani Dodd jak się o tym dowiedziała podzieliła jego zdanie. No kto rodzice zabiera dzieci do apteki? Wstydźcie się!
Ze swoich obowiązków wywiązywał się należycie, pierwszorzędnie wręcz i skoro był ulubieńcem pani Dodd nie zamierzał wyrywać się przed szereg. Dodatkową robotę pozostawiał innym, przez co patrzyli na niego mało przyjaźnie, ale tym się nie przejmował. Jak chcą niech robią i jego robotę, on popatrzy, odpocznie i pójdzie pogawędzić z Chloe o czymś przyjemniejszym niż układanie i przyjmowanie towaru. Nie sądził, że takie fajne miejsce uda mu się na tym stażu zagrzać. Obawiał się tego, że zapamiętany z kursu będzie od razu przydzielony do najgorszej roboty, a reszta pracowników będzie miała przyzwolenie na wykorzystywanie go do wszystkiego. Tak nie było, ale przyjaciółmi tak czy inaczej nie zostaną. Nie żeby ich w aptece szukał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 136
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13660-toni-fairwyn#363284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13663-toni-fairwyn#363341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13666-toni-fairwyn#363368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13667-toni-fairwyn#363369




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Wto Lis 22 2016, 17:57

Kurs zielarza
październik 2013, Londyn, etapy I-II

Toni nie była typem głębokiego intelektualisty jeśli chodziło o naukę znajomości roślin, czy innych co nudniejsych przedmiotów.OWuTeMy co prawda niegdyś zdała na ocenę dopuszczalną dla osoby o jej pozycji w rodzinie różdżkaży, ale mimo to kucie materiału na część praktyczną kursu nie przychodziło jej łatwo.Zlekceważyła tą czynność zapierwszym razem. Dlatego nie potrafiła odpowiedzieć na zadane jej pytania.Pierwsze padłoo glicynię błyskawiczną. Dla niej brzmiało to jak szybkorobiąca się zupka reklamowana przez koncerny zajmujące się rozprowadzaniem pokarmów wykonywanych przez skrzaty domowe. Ostatecznie jednak poległa na pytaniu o hibiskusa. Kto ona była, rolnik na plantacji, że powinna znać takie rzeczy? Z pełnym zobojętnieniem opuściła salę egzaminacyjną, wracając tam następnego dnia, licząc na lepszą passę. Jak się jednak okazało, wrodzenie się w odpowiedni ród, zupełny przypadkiem, nie czyniło jej wszystkowiedzącej i nieomylnej.Kolejny dzień nie był dla niej wcale bardziej owocny. Pytania przyswoiła w na tyle zadowalającym ją samą stopniu, że kojarzyła poruszane kwestie, a mimo to zagadnienie modliszkogroszka pospolitego okazało się dlaniej wielką niewiadomą. Sądziła, że kojarzone przez nią wcześniejsze rośliny i wiedzana ich temat zapewni jej pozytywny wynik testu. Pomyliła się.Komisja kolejny raz kazała jej wrócić następnego dnia. Ostatnia, trzecia próba odbyła się już prawidłowo. Jako, ze Toni była zwierzęciem doświadczalnym, żeby lepiej zapamiętać co czyta, wybrała się do zakład rodzinnego, pooglądać faktyczne rośliny o których czytała. Zaparzyła sobie nawet wywar z niektórych z nich, aby zapamiętać właściwości. W ten sposób przygotowana, w końcu mogła dostąpić zaszczytu uczestniczenia w teście praktycznym.
Nie miała problemu z zerwaniem liści trzech kłaposkrzeków, nie tracąc przy tym ich soku. Ileż razy robiła to już w zakładzie różdżkarskim nie wiedząc dokłądnie, że jest to kłaposkrzek. Dla Fairynów bowiem liczyły sięmateriałymogące posłżyć za silne rdzenie do różdżek. Większość normalnych roślin wydawała sięzbyt łatwa do zdobycia. Częściej uświadczyć można było w dziełach ich autorstwa rdzenie pochodzenia zwierzęcego. Mimo to, jej doświadczenie nabyte w rodzinie pomogło jej opanować zadanie w stopniu zaskakujący dla komisji. Poradziła sobie z liśćmi szybko i sprawnie, oniemiałą komisja, która widocznie zapamiętała ją inaczej z trzykrotnego podejścia do egzaminu, nie miała wyboru, jak zaliczyć jej część praktyczną od ręki. Wystarczyło już tylko odebrać certyfikat.

Etap I: 5,2, 4
Etap II: 6 i 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sro Sty 25 2017, 15:04

Szkolenie - rok poprzedni


Thomas postanowił wykorzystać swoje naturalne talenty i przystąpić do kursu, który by powiększył jego rynkową wartość. Gdzie jednak musiał udać się mężczyzna, który był niezwykle utalentowany z eliksirów? Apteka była najrozsądniejszym i najlogiczniejszym wyborem. Bolało go co prawda wydanie 60 złotych monet jako zaliczka, ale wiedział, że jest to inwestycja. Po przywitaniu się z tutejszym właścicielem/właścicielką, przedstawił się, podpisał odpowiednie dokumenty i rozpoczął naukę. Pierwszy dzień jednak nie należał do najlepszych, powód? Ecclestone przyjął wyjątkowo dużą dostawę ziół, które pakowane były w magiczne przeźroczyste woreczki, chroniące przed działaniem czynników atmosferycznych. Po ułożeniu ich na stole chłopak się pogubił co z czym, marnując czas na poprawianie własnego błędu. Nie zostało to niezauważone... i musiał dać sobie na dziś spokój, powracając dopiero jutro.

Dzień drugi... zdeterminowany ślizgon obiecał sobie, że zrobi wszystko co w jego mocy by zmazać z siebie złe pierwsze wrażenie. Czy się opłaciło? Oczywiście! Dzielił na części korzeń mandragory, pakując go w odpowiednio dobrane opakowania. Poszło mu na tyle zgrabnie, że pani Dodd była nim zachwycona i zaprosiła do przejście do kolejnego etapu.

Rozkojarzenie jednak znowu go dopadło... a to poskutkowało sprzedaniem klientce złego środka. Poddenerwowana kobieta powróciła dość szybko, domagając się reklamacji. Szkoda, że zrobiła to z krzykiem i zignorowała plakietkę "uczę się". Chloe nie była zadowolona i nakazała powrócić jutro. Czy nie było mu dane ugrać wszystkiego perfekcyjnie za pierwszym razem? Wielka szkoda.

Trzeci dzień... wszystko zaczęło się normalnie. Po przywitaniu jednak Thomas siedział cicho, starając się nadrobić błędy dnia wczorajszego. Po kilku godzinach przyszedł klient z obrażeniami na łydkach, zadanych przez brzytwotrawę. Ślizgon poprawnie rozpoznał roślinę, która go zraniła i sprzedał maść, zalecając właściwy sposób w jaki powinna być wykorzystana. Dodd była bardzo zadowolona i widać zapomniała już o wcześniejszych błędach. Pogratulowała mu i stwierdziła, że nada mu uprawnienia aptekarza. Uśmiech pojawił się na twarzy młodego mężczyzny... to dopiero początek!

Kostki cz1: 1, 6
Kostki cz2: 6, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sro Sty 25 2017, 17:35

kurs - aptekarz
wakacje 2016

Panna Cheney postanowiła wreszcie zrobić pierwszy krok w stronę spełnienia swojego marzenia o własnej aptece. W końcu nie mogła ze wszystkim czekać do trzydziestki! Ale z tym układaniem skrzeloziela mogła jeszcze poczekać. Chciała się trochę wykazać i wpadła na genialny pomysł poukładania wszystkiego w szachownicę. Jak to większość blondynek, matematyka u Voice trochę szwankowała, więc w końcu zajęła miejsca dziesięć razy więcej niż powinna. Chciała to dyskretnie zatuszować, ale ta wścibska baba, Chloe czy tam Chiara, kazała jej iść do domu i odpocząć. Cheney pokornie odwróciła się na pięcie i wyszła, w sumie całkiem zadowolona z tego, że ma kilka godzin wolnego.
Następnego dnia postanowiła porzucić pracę kreatywną, a zająć się pracą eksperymentalną. W końcu miała dobrze zapoznać się z towarem! Rozpakowywała właśnie zgrzewkę bahanocydu i coś ją tknęło, by dowiedzieć się, jaki kolor ma ten szalenie przydatny środek. Po raz kolejny moce, które drzemią tylko w blondynkach, zachęciły ją do totalnej głupoty. Zabrała go na zaplecze, gdzie nikt nie mógł oglądać jej eksperymentu, rozpyliła i... Zaczęła kaszleć. Z pomocą przyszła Diana (Dina? Dodd?), ale Voice nawet nie zdążyła jej podziękować, bo po raz kolejny dostała ochrzan. Bezpieczeństwo w pracy i te sprawy... Ale zamiast dostać szansę na poprawę bezpieczeństwa pracy, została znów odesłana do domu. Tym razem nawet to sobie przemyślała, bo całą noc lekko drapało ją w gardle.
Od rana powtarzała sobie, że to jej ostatnia szansa. Tym razem musiało być dobrze... I było! Miała zapamiętać eliksiry na porost włosów, każdy przeznaczony dla innej grupy wiekowej, a eliksiry to jej konik, więc poszło jak z płatka. Chloe wreszcie była zachwycona (Voice nawet się do niej uśmiechnęła) i mocno uściskała pannę Cheney. Była jeszcze dla niej nadzieja.
W końcu mogła obsługiwać klientów! Ale fajnie było tylko do momentu, gdy poproszono ją o dyptam. Radośnie trajkocząc szukała go przez dobre dziesięć minut, tłukąc się bez celu po całej aptece. Moc blondynki po raz kolejny dała o sobie znać, bo ten cholerny dyptam leżał tuż przed jej nosem. Ratowniczka Dina (albo jednak Dodd) wcisnęła jej Tysiąc Magicznych Ziół i Grzybów i kazała udać się z tą lekturą na zaplecze. Voice doszła do wniosku, że ma już tego kursu serdecznie dość, więc postanowiła wreszcie to ogromne tomisko przeczytać. Wreszcie pozwolono jej wrócić za ladę, gdzie ze sztucznym uśmiechem opowiadała jakiemuś klientowi o rumianku. W sumie to sama nie wiedziała, czy jej gadka ma sens, ale Dodd uznała, że Voice jest już nieźle przygotowana do zawodu. Może i blondynki nie są specjalnie ogarnięte, ale ile mają szczęścia!

Część 1: 4, 2, 3
Część 2: 3

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sro Sty 25 2017, 17:53

Pierwszy post stażu - 25.01.2017


Mając już za sobą odbyte odpowiednie przeszkolenie, nasz bohater mógł rozpocząć swój staż w centrum farmaceutycznym "UROBOROS". Czy Thomas miał tremę? Nic z tych rzeczy, świadom był bowiem swoich zdolności i dysponowanym potencjałem. Wiedział jednak doskonale i brał pod uwagę czynniki niezależne od niego samego, jak chociażby uśmiech losu czy niezwykły pech.
Po przywitaniu się ze wszystkimi, należało wziąć się więc do roboty. Pierwsza czynność? Przeliczyć dokładnie wszystkie buteleczki znajdujące się w składziku, sprawdzić termin ważności niektórych medykamentów, wypełnić arkusz mówiący jakie składniki się kończą no i oczywiście.. zamieść podłogę. Była to forma żartu albo znęcania się nad nowym? Możliwe, ale nie mógł przecież brać tego całkowicie do siebie. Wziął więc sprzęt czyszczący, czyste kartki i coś do pisania by zniknąć na dość długą ilość czasu..
-Korzeń mandragory... uzupełnić. Buteleczki z numerycznym oznaczeniem 4, 12, 13, 24 i 30 wystawić na sprzedaż, gdyż zbliża się koniec terminu użyteczności. - podkreślił tutaj wszystko w kółko, dopisując obok informację o małej zniżce jako własnej propozycji. Zapomniał się jednak i w ogóle nie spoglądał na czas... efekt końcowy? Gdy tylko wyszedł, został prawie że uznany za jednego z klientów zamiast za pracownika. Chyba jego akcja nie była zbyt mądra...

Dalsza część dnia była znacznie mniej przyjemna.. nie wiedząc czy to powód wcześniejszego zestresowania, pominięcia posiłku czy po prostu gorszy dzień, Ecclestonowi wypadało wszystko z rąk. Nie czekał więc długo, aż został mianowany tutejszą niezdarą. Największą wtopą było chyba opuszczenie jednego z lekarstw na buty jednej z klientem, powodując nie tylko ich zmoczenie i zabarwienie, nabyły niezwykle odrzucającego zapachu. Nikt nie mówił, że środki antykoncepcyjne miały smakować... najważniejsze, żeby były efektowne. Ślizgon przepraszał ją dobre kilkanaście minut, starając się zaklęciami naprawić swoje błędy. Plakietka "uczę się" jednak pozwoliła załagodzić sytuację.
Naśmiewanie się "kolegów" wywoływało w nim odpowiednie reakcje, lecz powstrzymywał się przed ukazywaniem ich. Teraz mogą sobie z niego żartować, lecz przyjdzie taki moment, że to on będzie spoglądał na wszystkich z góry. Przyrzekł to sobie i zamierzał dotrzymać obietnicy.

Tak też skończył się dzień pierwszy... aż nie mógł się doczekać kolejnego.

Pierwsza kość: - 3
Druga kość: - 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Czw Lut 02 2017, 23:41

Drugi post stażu - 02.02.2017

Mijał już drugi tydzień stażu w centrum farmaceutycznym "Uroboros". Thomas dość mocno się spiął i chciał wyjść jak najlepiej w oczach innych.. nie mówiąc o zmazaniu z siebie niektórych wcześniejszych potknięć. Pech jednak chciał, że dzisiejszego dnia zepsuł się jeden z większych pieców na zapleczu. Urządzenie było na tyle ważne, że można było w nim pozbyć się nie tylko bezużyteczne resztki składników do mikstur ale także pozbyć się już przeterminowanego towaru. Może idealnym przykładem złotej rączki ślizgon nie był, jednak na tej materii się znał. Było podpięte pod jego strefę zainteresowań i w praktyce zawód, więc pojęcie posiadać musiał. Ile czasu mu zajęła naprawa? Zdecydowanie dłużej niż się spodziewał... jak przyszedł do pracy to siedział w niej do późnego wieczora. Dałby słowo, że przekroczył już minimalną ilość godzin, które musiał tu spędzić. Spiął jednak poślady i nie marudził a inicjatywę tę docenili nie tylko współpracownicy ale i sam właściciel!
Na sam koniec, poklepano go po plecach i wręczono pewną premię. Z uśmiechem na twarzy podziękował, ignorując fakt, że był praktycznie cały czarny od sadzy. Gdyby tak zawsze się udawało i był doceniany.. świat byłby zdecydowanie piękniejszy.

Rzucona kostka: 3
Drugi rzut na parzystą/nieparzystą: 4 (otrzymana premia 25 galeonów)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Pią Lut 03 2017, 21:55

Co Thomas tu robił? A no zdecydował się na zrobienie kolejnego kursu. Nie był to jednak aż tak wyczekiwany przez niego jak aptekarz, niemniej doskonale wiedział, iż musi go zrobić. Czemu? By podnieść swoje kwalifikacje to po pierwsze. Po drugie, zielarstwo jednak jest siłą rzeczy połączone z miksturami. To drugie rzadko kiedy może funkcjonować bez tego pierwszego. Poddenerwowany zaczął więc studiować niezbędną wiedzę, by przystąpić do testu.
Po umieszczeniu opłaty, wszedł do sali i zaczął losować pytanie. Efekt? Niezbyt dobry. Ecclestone nie był w stanie przypomnieć sobie łacińskiej nazwy glicynii błyskawicznej a spytany o najlepszy nawóz dla hibiskusa ognistego zaczął kręcić i strzelać na ślepo. Niecenie a to zaowocowało wyproszeniem z sali i przymusem powrócenia jutrzejszego dnia. Było to upokarzające ale nie zaskakujące.

Powrócił przygotowany i pewny siebie, ale ciut zmęczony z uwagi na niewielką ilość snu. Ślizgon postanowił nadrobić swoje zaległości, nie chcąc ponownie upokorzyć się przed komisją. Nerwy? Oczywiście były co zaowocowało drżącym głosem. Była to jedynie niewielka przeszkoda, bowiem zrehabilitował się w oczach tutejszych ludzi i zdał śpiewająco! Pora na część praktyczną.

Po zmianie sali, nastała pora do odpowiedniego przebrania się i zabrania do roboty. Wylosował zadanie i trzeba było posadzić trzy jadowite tentakule. Niestety, nie poszło najlepiej. Nie do końca wiedział jak się za to zabrać a surowe spojrzenie egzaminatorki niespecjalnie pomagało. Był dość niezręczny i stracił zaufanie komisji. Przegrana... no cóż, jutro też jest dzień.

Tym razem jednak darował sobie Thomas dalsze studiowanie. Co ma być to będzie.. chyba tak brzmiały słowa jednej ze znanych mu piosenek. Zamiast się przejmować, postanowił więc zdać się na szczęście. Czy mu dopisało? Najwyraźniej, bo jego twarz zdradzała dość duże zadowolenie kiedy sięgnął po losową kartkę. Przesadzenie pięciu dorosłych mandragor? Śmiechu warte! Rękawice założone, słuchawki ochronne również. Jak wczoraj mu nie szło, dzisiaj popisał się fachem i bardzo dobrym czasem. Rezultat końcowy? Zdane! Bo jak nie jak tak! Teraz pora pójść po dyplom i już nigdy do tego nie wracać...

Kostki (te, które zaliczają): Część teoretyczna - 3
Kostki (te, które zaliczają): Część praktyczna - 1,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Galeony : 45
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 31




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Nie Mar 26 2017, 09:21

Zielarz
Lato 2012
Teoria: 3
Praktyka: 6 i 6, 6 i 6, 2 i 2


Ze względu na swą rodzinę i swą pasję, oraz to, do jakiej szkoły za młodu uczęszczał, był całkiem pewny siebie. Z szerokim, zaczepnym uśmiechem poszedł przed komisję i pewność siebie mu nieco zmalała, bowiem obiecał sobie nie wilować komisji. Nieco zdenerwowany wyciągał wszystkie informacje z pamięci, ale udało mu się.
Gorzej z egzaminem praktycznym.. Dwa razy mu się trafił ten kłaposkrzeczek i dwa razy pewność siebie go zgubiła, bo naderwał za bardzo liść i była drama.. Dwa cholerne razy, wstyd jakich mało. Nie rozumiał, co robił źle, sądził, że to zwykła podpucha, skoro tak dobrze mu poszło ze strączkami wnykopieńka. Ale analizując to, co się działo. Przy pierwszym podejściu, chciał nieco naciąć liść, delikatnie, żyletką, żeby sok sobie spływał i roślina nie poczuła większego bólu od ukłucia igłą. Ale albo żyletka była tępa, albo on sprawnym chirurgiem nie był, bo nadszarpnął liść i nic tylko larmo się podniosło. Drugim razem pomyślał, że warto zająć się tą łodyżką chorą, przecież roślina wie.. No nie wiedziała, bo znowu larmo. Dopiero te strączki mu poszły gładko, a sukcesu nie ma co analizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Wto Maj 02 2017, 18:05

staż - aptekarz
część pierwsza
to dzieje się teraz!

Na staż dostała się właśnie teraz. Teraz, gdy nauki było mnóstwo, ale potraktowała to jako szansę. Pracuj dużo, ucz się dużo, wykorzystuj wszystkie szanse... i szanuj szefa. Nawet jeśli nie znasz typa i w życiu nie widziałeś go na oczy. Voice nie miała zielonego pojęcia, kto powinien nadzorować, czy poukładane przez nią kępki ziół są odpowiednio dobrane. Nie była nawet pewna, czy dostanie za tę niewdzięczną pracę jakieś pieniądze. Miało to swoje złe strony, ale miało też dobre, bo biedna, mała blondyneczka spóźniała się trochę częściej, niż powinna, bo jej nauczyciele nie byli zainteresowani żadną szansą ani stażem. A podobno liczy się to, żeby w szkole być sobą i dbać o własny rozwój... Tych spóźnień również nikt nie zauważał, więc w zasadzie bilans był zerowy, obie strony szczęśliwe. Szczęśliwe, bo Voice niekoniecznie przykładała się tak, jak by mogła, a i tak szło jej nieźle. Nie przyszła tu przecież nikomu imponować, a tym bardziej poszerzać grona swoich znajomych na Wizzbooku. Chciała po prostu skończyć ten staż i spełniać swoje marzenia dalej - to była tylko formalność, niezbędny przystanek na tej nudnej drodze do wielkich pieniędzy i kariery. Nie odzywała się zbyt dużo i robiła wszystko to, co musiała, ale nic więcej, żeby przypadkiem nie popsuć swoich ocen z eliksirów (jeszcze bardziej). Cierpliwość to połowa sukcesu! Tylko czyja - jej do szefa, czy szefa do niej?

opinia szefa: 3
postępy: 3

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Jamusukro, Wybrzeże Kości Słoniowej
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -86
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14516-jermyn-cisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14548-listy-jermyn#386567
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14536-jermyn-cisse#386285




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sob Maj 13 2017, 21:10

Kurs zielarza
październik 2016
Jedną z cech, którymi charakteryzowała było wielkie opanowanie. Ona się nie denerwowała, nie emocjonowała i nie stresowała. Zresztą egzamin do którego tego dnia podchodziła wydawała jej się banalnie prosty. Bo czego niby miałaby się bać. Przecież wiedzę teoretyczną miała w małym paluszku. Lubiła się nią dzielić z innymi, dlatego odpowiadanie na pytania dotyczące magicznych roślin sprawiło jej nie lada frajdę. Przez bitą godzinę rozwodziła się nad działaniem Mandragor i Raptuśników, dzieląc się z komisją ciekawostkami, które dotyczyły właśnie tych roślin. Widziała zadowolenie w ich oczach i być może ich twarze nie zdradzały zbyt wiele, jednak mogła zauważyć nieznaczne drgania kącików ust. Zadowolona wyszła z sali. Zdała bez problemu.
Częśc praktyczna okazała się być jeszcze prostsza. Harklumpami zajmowała się już wiele razy, więc zerwanie trzech owoców tej rośliny okazało się dla niej bułką z masłem. Szybko zabrała się do roboty i wręcz ekspresowo skończyła. Dzień ten zakończył się dla Jermyn wręcz znakomicie, a ona stwierdziła, że gdy już stąd wyjdzie to od razu Fiuknie się do któregoś z baru w Hogsmade, by oblać to osiągnięcie.

Etap I - 4
Etap II - 3 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Nie Maj 14 2017, 15:58

staż - aptekarz
część druga
to dzieje się teraz!

Przy Voice zawsze wszystko się psuło. Przez ponad tydzień wszystko jednak było w porządku, a potem... bum. Dosłownie bum. Blondynka właśnie obsługiwała jakiegoś klienta, gdy z zaplecza usłyszała bum. Oczywiście dokończyła odliczanie galeonów starszej pani, po czym pobiegła za resztą pracowników, którzy już od kilku minut tłoczyli się wokół wielkiej szafy chłodzącej. Szefowej jak na złość nie było i nikt nie umiał nic z tym zrobić; nikt też nie chciał zepsuć bardziej. Voice, której żadna praca niestraszna, złapała więc różdżkę (a raczej delikatnie wzięła w palce, wiedząc, że zaklęcia nie są jej mocną stroną) i, ku uciesze kolegów-niedowiarków, przystąpiła do naprawy. Trochę się śmiali, ale młoda Ślizgoneczka uparcie w szafę kopała, coś mamrotała pod nosem, rzucała jakieś zaklęcia, wkręcała jakieś śrubki paznokciami (złamała trzy) i... światełko znów się zapaliło, a w pomieszczeniu rozniósł się przyjemny chłód i to jeszcze przed upływem czasu, gdy eliksiry z szafy chłodzącej byłyby do wyrzucenia! Zebrała trochę gratulacji i wszyscy wrócili do pracy. Oczywiście po powrocie szefowej wszystko jej opowiedzieli, na wypadek, gdyby jednak działanie maszyny było niepożądane. W wielki sukces zawodowy Voice uwierzyła tylko dlatego, że wszyscy nareszcie się do niej przekonali i opowiedzieli o jej zmaganiach z Wielkim-Potworem-Który-Zrobił-Bum. Szefowa trochę marudziła, ale Voice dostała premię i nauczkę, że albo nie powinna brudzić sobie rąk, albo powinna zadbać o to, żeby szefostwo wszystko widziało.

kostka pierwsza: 3
kostka druga: 1 (nieparzysta)
efekt: premia - 15g

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Centrum farmaceutyczne „Uroboros”    Sob Cze 03 2017, 14:31

staż - aptekarz
część trzecia
to dzieje się teraz!

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Szybko skończył się też staż Voice i Ślizgonka nawet nie zauważyła, kiedy nadszedł jego ostatni dzień. Jak na zapracowaną studentkę przystało, zaległości miała mnóstwo. Czekała na nią papierkowa robota, a ostatnia noc obfitowała w naukę, więc blondynka wlewała w siebie hektolitry kawy, ignorując fakt, że pęcherz ma stosunkowo mały. Już, już wstawała do toalety, aż nagle... bum. Cichsze, niż ostatnio, ale i tak bum. Tym razem jednak nic nie wyleciało w powietrze - kierunek był wręcz przeciwny. Po bum jednak w głowie biednej stażystki zapanowała cisza. Obudziła się na podłodze, a nad nią stał ten pryszczaty kretyn, który nadal nie odwiązał jej sznurówek od nóg krzesła. Z leczeniem rany na głowie też raczej średnio sobie poradził, ale Voice tradycyjnie odmówiła wizyty w szpitalu. Rzecz jasna - gdy już przestała majaczyć. Podobno przywalenie głową o kant biurka na większość ludzi działa w ten sposób. Gdy blondynka patrzyła na rozbawioną twarz pryszczatego, miała wrażenie, że jemu by to nie zaszkodziło.
Na szczęście już nie musiała na niego więcej patrzeć. Trzymając na głowie woreczek z lodem, na koniec dnia pracy panna Voice zbierała swoje rzeczy. Nawet pomimo tej okropnej sytuacji było jej trochę smutno, że już odchodzi. Pożegnanie się ze spełnionym marzeniem było jeszcze trudniejsze, niż porzucenie niespełnionego marzenia. Nagle jednak wśród swoich rzeczy dostrzegła coś nowego. Za ten lewitujący kapelusz musiała wszystkich solidnie wyściskać. I już nawet nie gniewała się za swoją rozwaloną głowę. Dla niektórych ludzi warto pocierpieć.

kostka pierwsza: 1
kostka druga: 1 (nieparzysta)
kostka trzecia: 3
upominek: lewitujący kapelusz

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Centrum farmaceutyczne „Uroboros”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-