IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja „Amica”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Restauracja „Amica”   Sob Sie 16 2014, 17:50

First topic message reminder :


Restauracja „Amica”


Restauracja „Amica” jest jedną z tych niewielu restauracji, które od wielu lat cieszą się pozytywną opinią wśród czarodziejskiej społeczności i nic nie zapowiada tego, aby w najbliższej przyszłości miało się to zmienić. Jej pierwszy właściciel nie potrafił należycie nią zarządzać, dlatego sukces jaki osiągnęła jest tym bardziej spektakularny i zasłużony, co przekłada się na to, że wielu młodych ludzi chce brać udział w kursy organizowane przez głównego kucharza i barmana pracujących w „Amice”. Kto wie, może następnym kursantem będziesz właśnie Ty?

Napoje:
Werbena cytrynowa
Wywar z jabłka z dodatkiem księżycowej rosy
Syrop z czarnego bzu

Przystawki:
Ogórek zielony z nasionami mandragory i kwiatami fenduli, wypełniony musem z węgorza
Chips z ziemniaka z kroplami żelu z Ognistej Whiskey
Chlebek ze scillią syberyjską i palonym sianem
Słodka bułeczka z walerianą, podana z masłem i z wędzoną solą

Zupy:
Zupa z rukwii wodnej
Krem ze Skaczących Muchomorów
Frużelina z kwaśnych czarnych porzeczek z nutką szałwii lekarskiej
Zupa z granitą z tykwobulwy

Dania główne:
Placki z ziaren amarantusa
Królik z liśćmi asfodelusa i lawendy
Troć z porzeczką i płatkami hibiskusa
Nerki smocze i bób w emulsji z aloesu i trybuli
Sałatka z granitą ze smoczego owocu

Desery:
Lody pokrzywowe z amarantusem
Kwiat nasturcji z jagodami z jemioły
Mus z liści raptuśnika, ze stewią i miętą
Kremowe lody z pudrem lawendowym

Zestaw Szefa Kuchni:
Tajemniczy zestaw obiadowy (przystawka, zupa, danie główne) z deserem o jeszcze bardziej tajemniczych składnikach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Sob Paź 10 2015, 20:12

Nie potrafił odnaleźć się w tej sytuacji. Uczucia? Jeszcze okej, chociaż najchętniej za każdym razem odsuwałby je na bok, udając, że albo wcale ich nie ma, albo zwyczajnie nie obchodzą go one na tyle, aby mógł w jakiś sposób przejmować się ich istnieniem w tym czy innym momencie. Wyznania… to był jego problem. Wolał kluczyć w innych, powierzchownych tematach i pozostawiać wszystko domysłom. Nie był osobą stawiającą wszystko nadzwyczaj jasno, a na pewno nie wtedy, kiedy chodziło o jego własne emocje. To, że wydobył z siebie te wszystkie słowa, w jego pojęciu nie było wystarczającym usprawiedliwieniem. Z początku w ogóle wolałby się nie tłumaczyć komukolwiek, lecz czy ta dziwna więź, jaka wytworzyła się pomiędzy nim, a Shenae nie zobowiązywała w pewien sposób? Nie tylko do przebywania ze sobą i prowadzenia uszczypliwych dysput na dowolnie wybrane tematy. Powinni być ze sobą szczerzy, a Merlin im świadkiem, że często udawało im się przemilczeć parę ważnych kwestii, chociaż teoretycznie lepiej byłoby, gdyby spróbowali je poruszyć. Nie tylko dla nich samych, ale i dla ich relacji, która raz kwitła, a raz więdła, będąc zbyt zależną od porywów ich temperamentu, tak bardzo zresztą Gryfońskiego. Te słowa, jakimi się z nią dzielił stanowiły coś, czego nigdy by u niego nie dojrzała, gdyby mu nie zależało, lecz nie mógł przecież po prostu jej tego wbić do głowy. Musiała wszystko sama zrozumieć i w jakiś sposób zaakceptować, on mógł tylko próbować. Próbować nie tylko wyjaśnić jej swoją nieobecność, ale i także w jakiś sposób pchnąć ten związek do przodu, a na razie to tylko zgotował sobie jej wściekłość, wcale przecież nie niezasłużoną. Zasznurował usta, decydując się na milczenie, a chociaż sam nie był pewien na ile jest to prawidłowa taktyka, a na ile drażnienie lwa dźganiem go w oko, postanowił w niej trwać na tyle długo, aż nie poczuł dotyku jej szczupłych palców wprost we własnej dłoni. Dopiero wtedy uniósł wzrok, do tej pory znowu wbity w stół, a nie w jej oczy, a jego piwne ślepia pełne były takich uczuć, jakich nie potrafiłby nazwać ani w tym stuleciu, ani w żadnym z następnych.
- Nie chce, żebyś była zła. - powtórzył jej słowa, zgadzając się z nimi w zupełności nie tylko dla własnego bezpieczeństwa, ale raczej w związku z tym, że i właśnie tak czuł. Nie przyszedł tutaj po to, aby ją wkurzyć, nawet jeśli D’Angelo miała irytującą manierę denerwowania się przez coś, co teoretycznie powinno wywoływać u niej zupełnie odwrotne reakcje.
- Okej. - potwierdził, odchrząkując jednocześnie, gdyż monolog jakim ją uraczył w połączeniu z emocjonalnością ostatniego wyzwania nieco odebrał mu głos. Zresztą tak chyba było bezpieczniej. Może teraz uniknie dalszej tyrady? Pewnie ta myśl jest wynikiem naiwności, ale co mu szkodziło odrobinę się połudzić. Nie odwrócił spojrzenia, zwłaszcza już, gdy poczuł uścisk jej palców na swoich. Po prostu patrzył w te jej niebieskie ślepia, jednocześnie samemu nawet nie myśląc o wycofaniu się z dalszej części konwersacji. Przesunął językiem po dolnej wardze, starając się odnaleźć właściwą odpowiedź.
- Przepraszam. - powtórzył po raz kolejny. - Nigdy wcześniej nie musiałem dawać nikomu znać, że żyje. Jestem bucem z lasu, dzikusem czy innym neandertalczykiem i po prostu nie myślę, przecież wiesz.
Niewypowiedziane „Ty tutaj jesteś od myślenia” zawisło gdzieś w jego myślach, a może nawet pomiędzy nimi. Wydawał się być całkowicie poważny, kiedy to mówił. Ba, postarał się nawet, aby w jego piwnych oczach zalśniło parę iskier, ale wcale nie odebrało to inteligencji jego spojrzeniu, a raczej nadało mu nieco psotnego wyrazu. Potem po prostu zastukał kilka razy w kartę przy nieocenionej pomocy wolnej ręki. Nie chciał dawać Shenae okazji do cofnięcia dłoni.
- Wybierz nam coś. Tak czy owak nie mam pojęcia o żadnym z dań, jakie mają w karcie, więc na pewno zrobisz to lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2735
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Paź 15 2015, 19:29

Przechyliła lekko głowę na bok, przypatrując mu się uważniej, kiedy zaczął znów swoją wypowiedź od „przepraszam”. Mimochodem skrzywiła się nieznacznie. Nie dlatego, że w ogóle to robił, ale miała wrażenie, że cokolwiek powiedziała, budziła w nim potrzebę tłumaczenia. Poprawiła ucisk palców na jego dłoni, mrucząc niedbale:
— Mhmmm — bo w zasadzie nie interesowała ją już treść jego przeprosin. Zrozumiała, że coś istniało na rzeczy już moment temu. Nie potrafiła się z siebie wyzbyć całkiem złości i żalu na niego, ale przynajmniej udawało jej się lepiej zrozumieć jego motywacje, dlatego dorzuciła krótkie: „wybaczone”. Które mógłby prawie przegapić, gdyby nie fakt, ze i tak milczał w tym momencie. Ona gładziła w tym czasie wierzch jego dłoni opuszkami palców, ciekawa czy w ogóle byłby w stanie wyłapać, że już nie chciała poruszać tej kwestii.
— Od czasu do czasu zdarza Ci się być też czarującym — wzruszyła nieznacznie ramionami, niechętnie spuszczając wzrok na jadłospis. Chwyciła go w jedną rękę, próbując przypomnieć sobie serwowane tutaj potrawy. W końcu odłożyła menu na bok, zaczepnie bawiąc się palcami Krukona.
— Dlaczego, Enzo? — podążyła spojrzeniem za swoimi palcami, splatając je i rozplątując na zmianę z dłonią Halvorsena, mrucząc pod nosem zgryźliwie — Ty tu jesteś facetem. Pytałeś mnie kilka minut temu czy chcę być Twoją dziewczyną. Tak, chcę być Twoją dziewczyną. Ty bądź moim chłopakiem i zamów sam — jaka pokrętna logika. She próbująca być wredna to zawsze dziwna kompilacja, kiedy Enzo, chwilowo tylko, udało się ją doprowadzić do stanu, w którym nie miała pomysłu jak swoją zgryźliwość okazać, bo po prostu zasłużył sobie na odrobinę forów. Tylko jakby to wyglądało jakby z jednej emocji przeszła nagle do drugiej? Dlatego musiała go jeszcze chwilę pomęczyć. Wbrew sobie.
— Chociaż jakbyś mnie spytał to troć z płatkami hibiskusa jest całkiem niezła — dodała dla pewności, żeby nie zamówił czegoś dziwnego, czego potem oboje by nie zjedli. Patrząc mu w oczy, dorzuciła jeszcze z ciekawości.
— A nie chciałbyś jednak zmienić lokalu, dzikusie? Zresztą, szczerze, na pewno jesteś głodny?
Oparła się wolną ręką na podbródku, nie dając mu odpocząć od swojego spojrzenia. W momencie, w którym podszedł do nich kelner zamówiła tylko syrop z czarnego bzu, kupując im jeszcze trochę czasu w knajpie, żeby ich nie wyrzucili skoro siedzą tu o suchych pyskach.
— Mam pomysł jak inaczej moglibyśmy spędzić ten wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Nie Paź 18 2015, 20:55

To, że był nieco zmieszany wydawało mu się małym niedopowiedzeniem. Jej pomruk oraz krótkie słowo zupełnie wytrąciły mu resztę argumentów, a gdyby tak chciał się do tego przyznać to nawet było mu to na rękę. Enzo nie wydawał się tym faktem specjalnie urażony i momentalnie porzucił ten temat, uznając, że tak będzie lepiej. Spodziewał się jednak, mimo wszystko, powrotu do niego, kiedy Shenae zapragnie znowu się na niego wściekać, najpewniej bez powodu. Spróbował nie czarno-widzieć, ale te podejścia wydawały mu się tak udane, jak jego starcia z zajęciami z transmutacji. Jej słowa sprawiły, że uśmiechnął się nieco krzywo.
- Staram się. - skomentował, dając jej chwilę na zajrzenie w jadłospis, podczas gdy sam poszedł w jej ślady. Nie rozumiał praktycznie połowy z tych dziwacznych połączeń smakowych, nic nie mówiąc już o tym, że niektórych składników zapewne nigdy na oczy nie widział. Także, kiedy z początku odmówiła mu udzielenia rady, nieco się zirytował.
- Skoro chcesz być moją dziewczyną to możesz mi doradzić. - podsumował zza zaciśniętych ust, bardzo starając się opanować swój wybuchowy temperament, ale nie dość, że ostatecznie szło mu nieźle (w końcu nawet udało mu się nie wyjść!), Shenae ostatecznie zażegnała „chwilę grozy” podsuwając mu pomysł na zamówienie. Odetchnął głębiej, nie zrywając kontaktu wzrokowego, jaki się między nimi wytworzył. Zastanowił się chwile nad odpowiedzią. Czuł się tutaj nieswojo, to prawda, lecz czy nie tego właśnie chciał?
- Nie. - odpowiedział wreszcie. - Chcę zjeść z Tobą wykwintną kolację, ale jeśli nie masz na to ochoty to powiedz. Możemy wyjść.
Zaproponował, sam niepewien tego, co ostatecznie wolałby zrobić. Na pewno lepiej czułby się gdzieś w jakichś przytulnych czterech kątach bądź po prostu na drzewie. Wielkie restauracje to nie jego konik, chociaż ten królik mógł być całkiem smaczny. Patrzył na nią, nagle zaintrygowany jej propozycją.
- Tak? Ciekawe jaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2735
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Wto Paź 20 2015, 23:41

Utrzymała jego wzrok, słuchając przeczącej odpowiedzi i odetchnęła. Nie była pewna czy chciała jeść. Że nie wzięła dostatecznej ilości pieniędzy, to wiedziała na sto procent. Ostatnio dawkowała sobie pieniądze, skoro wydała je na drogą miotłę i sprzęt w sklepie ze sprzętem do Quidditcha. Musiała odrobinę spasować, skoro to samo zrobiła na Atlantydzie. Jeśli ojciec planował ją wyrzucić z domu, wolała trochę zaoszczędzić wcześniej. Nie była przyzwyczajona do ciężkiej pracy. Chyba, że pod nią można było zaliczyć sprzeczanie się z Halvorsenem. Odpuściła mu dzisiaj wyjątkowo, doceniając jego starania.
Ok, zostańmy.
Bawiła się jego dłonią, przechylając głowę na bok, uznając tą formę kontaktu fizycznego za jedyną poprawną w restauracji, chociaż musiała przyznać sama przed sobą, ze teraz, skoro sytuacja była między nimi odrobinę jaśniejsza, być może przywitałaby go chętnie w bardziej adekwatny do ilości czasu jaki się nie widzieli, sposób. Dlatego wydawała się nagle dziwnie zasępiona i zamyślona jednocześnie. Tak niefortunnie, akurat dzisiaj, zachciało mu się wykwintnych kolacji. Niemalże odruchowo, mruknęła mu w odpowiedzi, może zbyt wcześnie, szczerze mu odpowiadając, a może miało to jakiś związek z tym, że kręciła swoim łańcuszkiem na szyi, ulegając, sama (dla ironii) czarowi syren uwięzionemu w tej biżuterii.
Nie wiem, mógłbyś mnie objąć i przez chwilę nie puszczać w jakimś odpowiednio klimatycznym miejscu, może z punktem widokowym na miasto i niebo i te śmieszne ptaszki, które mi pokazywałeś z dachu Hogwartu. Albo moglibyśmy ogólnie przejść się w jakieś miejsce, gdzie mogłabym Cię pocałować, na co mam ogromną ochotę, ale nie tutaj.
Zmarszczyła brwi, sama zdziwiona swoją bezpośredniością w takiej akurat kwestii i chrząknęła niewyraźnie, puszczając swój wisiorek, na razie jeszcze nie dostrzegając żadnej zależności między nim, a swoimi słowami. Chrząknęła niewyraźnie, uciekając od splotu jej dłoni z Enzo, żeby było zabawnie, sama speszona własnymi słowami.
Ale ty wybrałeś kolację — skwitowała, opierając się na ręce, chowając twarz w dłoni, kiedy spojrzała w bok, czując, że zrobiło jej się dziwnie gorąco, w sposób, w jaki nie lubiła – na twarzy, na której wykwitły nieznaczne rumieńce, pewnie zażenowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Paź 22 2015, 01:45

Nie umknęło jego uwadze to, że wydawała się być raczej średnio zadowolona z takiego przebiegu wydarzeń. Chociaż może tylko tak mu się zdawało? Nie był pewien, więc westchnął, najwyraźniej oczekując, że takie coś pomoże mu w odnalezieniu odpowiedzi na pytanie w stylu „cóż powinienem uczynić?”. Nie patrzył na jej wisiorek, koncentrując się na jej oczach, a potem na karcie dań. Nieświadomie tak właśnie skakał wzrokiem od jednego w drugiego, a gdyby tylko było to możliwe, zapewne spod czaszki buchnąłby mu obłok pary, tak się zastanawiał co zrobić. Wtedy też z ust Shenae wyrwała się cała litania słów i to nie byle jakich. Jeśli wpadł na pomysł, aby się w tym momencie odezwać to momentalnie przeszła mu na to ochota. Nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że się na nią po prostu gapi, dopóki nie skończyła. Taka bezpośredniość była u mniej na tyle niespotykana, że ponownie przeanalizował swoją decyzję.
- Wystarczyłoby zwykłe „nie jestem głodna”. - odpowiedział zamiast tego, przełykając ślinę, nagle zestresowany, a gdy odzyskał swoją dłoń, niemalże od razu zaczął mechanicznie wyłamywać palce. Pobłogosławmy wyczucie czasu - oto zjawił się kelner. Halvorsen popatrzył na niego w oszołomieniu, po czym wręczył mu dziesięć galeonów.
- Przepraszamy, chyba jednak się rozmyśliliśmy. - powiedział wstając i rzucił Shenae dziwne spojrzenie. Starał się ignorować odprowadzającego ich wzrokiem kelnera.
- Chodź, zanim padnę trupem ze wstydu. Tak się patrzą, że aż mam wyrzuty sumienia. - chwycił ją za dłoń, wyprowadzając z restauracji. Potem zapewne poszli gdzieś w jakieś odludne miejsce. W końcu wypadałoby spełniać zachcianki swojej dziewczyny.

[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618




Gracz






PisanieTemat: amica   Pon Gru 28 2015, 10:11

Etap III

Bar "Pod okiem Bazyliszka" , zaraz po studiach

kostka: 4, 4
nagroda na koniec stażu: 6

Angelus był typem szczęściarza, który czasem przez całe życie przechodził gładko. Mimo iż wydawać by się mogło, że jest mu ciężko, to tak naprawdę pogoda ducha i chęć do bycia lepszym od innych sprawiała, że zawsze wszystko mu wychodziło na plus. W pracy również miał cały czas dobrą passę i mimo iż nie znosił serdecznie swojego szefa to starał się być najlepszym pracownikiem z możliwych w barze, byle tylko się podlizać. Starał się też nie zniszczyć nosa swego szefa pięścią. Każdy dzień wyglądał praktycznie tak samo, tylko klienci się zmieniali. W przedostatnim dniu pracy coś się jednak wydarzyło. Już na wejściu do lokalu dowiedział się, że szef jest strasznie zdenerwowany. Co prawda współpracownicy nie chcieli za bardzo zdradzić Angelowi o co chodzi, ale ten był zbyt cwany na to by sobie odpuścić i podsłuchał „przez przypadek” ich rozmowę. Wtedy wszystko stało się jasne. Jeden z nich stłukł wazon, stojący zawsze na biurku szefa. Podobno był on pamiątką od jego świętej pamięci babci. Nikt jednak nie jest w stanie przyznać się, co się z nim stało, a przełożony z każdą minutą dostaje coraz większego szału, ponieważ nie może go znaleźć. Angel postanowił po raz ostatni w pracy się podlizać. Nie miał ochoty w tym ostatnim dniu podpaść ale mimo to postanawił zaryzykować i w miejsce starego wazonu wstawić nowy, kupiony na bazarze i zaczarowany tak, żeby przypominał poprzedni wazon szefa. Odetchnął z ulgą gdy szef nie dostrzegł różnicy prawie nosi go na rękach z powodu odnalezienia jego ukochanego wazonu. Dzięki temu Angelus stał się jego osobistym bohaterem, a w nagrodę dostał premię w wysokości dwudziestu galeonów. Można więc było uznać ten dzień za wyjątkowo udany. Mimo iż szef był bardzo nieprzyjemną i ponurą, a także chamską personą to okazał się względem Angelusa niebywale hojny. Mimo wcześniejszych kłótni, problemów i śmiesznych przypadków, teraz, na koniec, gdy przyszedł już czas pożegnania się ze stażem otrzymał do niego drobny upominek. Gdy zobaczył jak na jego ręce wędruje spora sumka stu galeonów, która ma być rekompensatą za wszystkie przykre chwile, które musiałznieść podczas stażu aż oczy mu się zaświeciły, a na ustach zagościł uśmiech. Nie miał szefowi za złe jeśli go wcześniej kilka razy źle potraktował. Wychodził z pracy zadowolony i usatysfakcjonowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Mar 31 2016, 21:30

Wszedł wraz z Lilith do herbaciarni. Wprawdzie nie chciał jej męczyć, ale ta uparła się by wyjść na miasto. Jemu szczerze mówiąc ciągłe siedzenie w murach Hogwartu też by zbrzydło gdyby tam mieszkał, więc przystał na tą propozycję pod warunkiem, że choć kawałek przewiezie ją na barana by jej noga miała lepszą okazję do gojenia się.
Gdy doszli na miejsce postawił ją przed drzwiami (ostatecznie zaszantażował ją, więc niósł dziewczynę całą drogę) restauracji. Z tego, co kojarzył to panowała tu całkiem miła atmosfera, a i jedzenie było pyszne. Przez niesienie swojej damy zgłodniał więc uważał, że tym lepiej wybrać to miejsce zamiast herbaciarni czy kawiarni.
Gdy znaleźli już dla siebie stolik, a kelner przyniósł im menu przez jedno z okien wleciał kruk jego brata. Zamrugał zaskoczony odbierając od niego pergamin, a gdy ten czekał na odpowiedź rozwinął go. Jay odetchnął z wielką ulgą.
- Boże, znalazł się! - Widać była, że bardzo się cieszył. Zapewne Litka posłała mu pytające spojrzenie, więc od razu jej odpowiedział – Przyjechał do mnie kumpel z Francji. Chłopak jest strasznie roztrzepany. Zaginął wczoraj.. Albo dzisiaj rano. Nie pamiętam z tych nerwów. W każdym razie wrócił do domu – Na drugiej stronie pergaminu od brata napisał odpowiedź i oddał ptaszkowi, by ten uświadomił brata iż ma Florianka pilnować.
- Mniejsza o to. Na co mój Bamboszek ma ochotę? - Spytał sam jak na razie nie mogąc się zdecydować. Ostatnio odłożył trochę pieniędzy, więc mogą sobie poszaleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Mar 31 2016, 21:59

Prawdę mówiąc… to kłóciła się przez kilka chwil, po czym zgodziła się na tą ‘krótką’ przejażdżkę. Nie była ciężka, ale nie chciała chłopaka męczyć tym wyczynem. PODOBAŁO JEJ SIĘ JAK CHOLERA! Majtała nóżkami i czując swoją wyższość nad innymi rozmawiała z nim na różne, bardzo poważne tematy typu, czy wilki potrafią marzyć, albo dlaczego chmury tworzą kształty na niebie. Totalna abstrakcja. Nawet nie dostrzegła kiedy pojawili się przed restauracją, a chłopak postawił ją na ziemie. Była lekko… zaskoczona? Tak to dobre słowo. Sądziła, że pójdą na jakieś ciacho, a nie do RESTAURACJI. O jacie! Oni naprawdę poszli na randkę, taką prawdziwą randkę! Była tak bardzo podekscytowana, że na tą krótką chwilę, całkowicie zapomniała o Jayu. Kątem oka spojrzała na wystawę i sprawdziła, czy aby na pewno wygląda dobrze. Kiedy już miała pewność wróciła do rzeczywistości i przede wszystkim do chłopaka.
- To dobrze, że nic mu nie jest – powiedziała lekko zaskoczona całą tą sytuacją. No cóż nie spodziewała się, że zaginął mu przyjaciel. Prawdę mówiąc po jego występie z ukulele zapomniała o całym świecie.
Kiedy dostała menu do ręki przekartkowała je w poszukiwaniu jednej rzeczy i kiedy ją znalazła spojrzała na niego lekko rozmarzona.
- Oja! Wiedziałam, że mają tutaj kwiat nasturcji z jagodami z jemioły – tak. Dla tej dziewczyny pełnoprawny i odpowiedni posiłek, to był deser.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Mar 31 2016, 22:06

Powiedział że randka? Powiedział. Więc będzie randka i kropka! W sumie, to kiepski był w takich typowych randkach, które nie miały wprowadzić dziewczyny do łóżka jemu lub bratu (oczywiście częściej temu drugiemu). Jednak miał nadzieję, że wszystko wyjdzie po jego myśli. Bo przecież nie raz spędzali już czas we dwoje, tylko zazwyczaj w innej atmosferze. Takiej bardziej... Głupkowatej. W piżamach albo z nurkującą lalką. Teraz było poważniej, ale i tak nie powinni zachowywać się jak by nie byli sobą. W końcu między nimi przede wszystkim było dużo śmiechu.
- Powiem Ci tak. On jest niezniszczalny. Mój brat nazwał go bumerangiem, bo i tak ciągle wraca – Zaśmiał się. Musi przekazać Florianowi, że od dzisiaj ma nową ksywkę. Pasowała do niego idealnie. Skoro tak, to pewnie niedługo zaś zaginie by dolecieć do kogoś innego, teraz znowu była kolej Oriany.
- Króliczku, weź ty się najedz a nie – Kelner akurat podszedł by spytać ich o zamówienia. Ten bez wahania odpowiedział - Syrop z czarnego bzu do picia. A do jedzenia proszę Troć z porzeczką i płatkami hibiskusa – Na razie tyle starczy. Będzie miał ochotę, to również zainteresuje się deserem. Czekał, aż jego słodka gryfonka zamówi coś KONKRETNEGO.
- Może potem przejdziemy się do mnie skoro i tak jesteśmy w okolicy? - Zaproponował mając nadzieję, że Edward zrozumie i wyjdzie by mogli pobyć jeszcze dłużej sam na sam. Oczywiście nie myślał o TYCH sprawach. Chciał po prostu napawać się jej towarzystwem jak długo się da.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Mar 31 2016, 22:19

- Człowiek bumerang – zamrugała kilka razy i przechyliła lekko głowę w bok. Po czym ledwo powstrzymała się od wybuchu śmiechu. Zasłoniła usta próbując się. Tak się po prostu nie dało! Ich znajomość była oparta głównie na wygłupach, więc czemu i teraz nie mogli być sobą? Musieli być sobą, nawet jeżeli to nie było normalne spotkanie, ma być inaczej, ale tak samo trzeba powiedzieć – super bohater bumerang, zawsze wraca na miejsce zbrodni! – dodała po chwili i znowu przed oczami zobaczyła jakiegoś chłopaka w stroju bumerangu, którego łapie przestępca i wyrzuca w powietrze, a ten wraca i uderza go w łeb. No cóż… inaczej być nie mogło.
Coś konkretnego? A więc dobra! Teraz chłopak zobaczy skąd dziewczyna bierze takie pokłady energii. Kiedy kelner pojawił się obok nich szybko przejrzała całe menu i bez najmniejszego wahania powiedziała.
- Słodką bułeczkę z walerianą, później troć z porzeczką i płatkami hibiskusa oraz sałatkę z granitą ze smoczego owocu, na deser poproszę kwiat nasturcji z jagodami z jemioły, a do picia wywar z jabłka z dodatkiem księżycowej rosy – zamknęła menu i z delikatnym uśmiechem oddała je kelnerowi, po czym całą swoją uwagę poświęciła gryffonowi. Wyłączyła się na kilka chwil po czym wyrzuciła z siebie jedną myśl – ale najeść się chyba nie najem… – tak. Ta kobieta ma spust! Słysząc jego propozycję uśmiechnęła się szeroko – z wielką chęcią!
Cóż więcej można powiedzieć? Nawet jeżeli planował coś więcej, to na pewno dziewczyna by nie pomyślała o tym. Trzeba przyznać, że cały czas zastanawiała się co tak Jaya naprawdę ciągnie do niej. Nie była jakoś szczególnie piękna, dojrzała fizycznie, czy psychicznie, wyglądała jak dziecko i tak się zachowywała. Nie było w niej nic wyjątkowego, a jednak.
- Jessie… – wyszeptała w jego stronę, jakby bojąc się, że ktoś ją może usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Mar 31 2016, 22:31

Kiedy ta wyjechała nagle z superbohaterem zaczął się śmiać, choć postarał się nie robić tego na całą salę ze względu na innych obecnych tu gości. Nie chciał, by ich stąd wyrzucono z tego powodu. Mimo to natychmiast podłapał temat.
- Walczy z przebiegłym Panem Kangurem i Panią Spluwą o spokój naszego miasta – To mówiąc uniósł dłoń i przejechał nią w powietrzu jakby chcąc pokazać, jakie to majestatyczne i piękne, że ktoś taki broni ich przed bandziorami. Zacisnął zęby na wardze na kilka chwil i hamował się. Dobra. Już oddycha. Może zamawiać.
- Kicia ale ty masz spust! - Zaśmiał się. No wspominał po drodze o tym, że mogą trochę poszaleć, ale ta to chyba wzięła zbyt dosłownie. No bo proszę was, nikt mi nie wmówi, że to małe ciałko to wszystko w siebie zmieści! Szkoda, że nie może tego jakoś nagrać, bo jeśli tak się stanie, to będzie to po prostu Cud. Do proroka to powinien zgłosić jako jakiś rekord w proporcji wielkości ciała do wielkości spożytych porcji.
Położył swoją dłoń na stole wnętrzem do góry i machnął palcami by przywołać jej łapkę, a gdy ułożyła ją zacisnął swoje palce na jej delikatnej skórze. Im dłużej mówiła do niego po imieniu, tym coraz mniej mu to przeszkadzało. Nie zmieniło to jednak faktu, że tylko ona i Edward mieli takie prawo. To było coś wyjątkowego i tak właśnie miało pozostać.
- Poznasz Florka. Dogadacie się. Jesteście takie dwie wielkie kaleki, którymi się trzeba ciągle opiekować – Poinformował ją trochę się przy tym przekomarzając z dziewczyną. Lubił jej dokuczać. Tak słodko się burmuszyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Czw Mar 31 2016, 22:42

Ona również walczyła ze sobą, żeby nie zacząć się śmiać na cały głos. Oni chyba nie pasowali do takich restauracji. Nie mieli tutaj swobody na wygłupianie się i mówienie co ślina przyniesie na język. To było po prostu… katorgą? Można tak powiedzieć.
- A w walce pomaga mu… – zamyśliła się głęboko. Kto mógłby mu pomagać? Każdy super bohater ma jakiegoś pomocnik, więc co pasuje do bumerangu? A raczej co totalnie do niego nie pasuje? – super żółw! – jej wyobraźnia była wielka, ale sam fakt, jak często trafiała z różnymi faktami mógł przerażać ludzi. Nawet teraz… dlaczego akurat żółw?!
Jeżeli dostaliby za to nagrodę, to z wielką chęcią można wysłać takie nagranie. Podzieliliby się po połowie, ona swoją połowę wydałaby zapewne na… jedzenie. Kelner w końcu przyniósł przystawkę. No cóż Jay będzie musiał poczekać, aż dziewczyna zajmie się swoim talerzem, bo dopóki ona nie zje, nie dostaną jedzenie… a to jak szybko zniknęło to z talerza mogło być przerażające. JAKIM KURDE CUDEM!? On nawet nie odwrócił wzroku, nie minęło kilka chwil, a jej talerz był już psuty, kurde jak?! Ja też tak chcę… (dop. W tym momencie autorka dostała strasznej depresji).
Lilith wystawiła łapkę w jego stronę i wlepiła w niego swoje oczka. Ciekawe skąd chłopak wiedział, że wypowiedziała jego imię tylko dlatego, żeby usłyszeć jego brzmienie i zobaczyć jego minę.
Kolejne jego słowa wybiły ją z rytmu, zamrugała kilka razy i jak na zawołanie naburmuszyła się odwracając wzrok.
- Wcale nie jestem kaleką, którą trzeba się ciągle opiekować – ależ oczywiście, że była… ale jeżeli mielibyśmy podzielić tą dwójkę na kategorię, to Litka była tą bardziej ogarniętą, a Florek… bardziej em… no cóż, Florciu akurat nie miał problemu, by kochać się z Jayem, czy z kimkolwiek innym. Lilith na pewno nie byłaby w stanie tego zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 09:18

Raz w życiu mogą by eleganccy, prawda? Ale raz! Następnym razem zrobią sobie jakiś miły obiadek u niego. Powinien korzystać z tego, że ma mieszkanie i brata kucharza. Dzięki temu mógłby te wszystkie specjalności mieć u siebie. Postawiłby jakieś świeczki, byłoby romantycznie. Uh, szkoda, że o ile może się pozbyć bliźniaka, to o Florianie nie było mowy. Tego trzeba było wiecznie pilnować.
- Żółw... Boże, jakbyś trafiła. Wyobraź sobie, że za ostatnie pieniądze kupił sobie właśnie żółwia. Nazwał go słuchaj Kevin i wszędzie z nim biega. Czytasz mi w myślach, czy jak? - Zagadnął zakrywając twarz dłońmi na chwilę, bo już prawie pękł szczególnie, że każdy jej nowy pomysł był opisany taką ambitną miną... Oszaleć z tą kobietą można!
Zerknął co też dziewczyna dostała dobrego. Uśmiechnął się. Chciał się odwrócić na chwilę do kelnera i powiedzieć mu, że nie muszą dbać o kolejność. Trwało to zaledwie chwilę, a gdy na nią spojrzał... Akurat przeżuwała OSTATNI KĘS?! Wytrzeszczył oczy będąc w totalnym szoku. Czy ona to po kieszeniach chowała, czy jak?! Może lepiej cały czas trzymać jej tą jedną łapcię, żeby broń boże nie zjadła im stołu. A no właśnie.
- Litka, tylko ja Cię proszę, talerzy się nie je – Wystawił w jej stronę język pokazując, że zauważył tempo jej wsuwania i apetyt. Czy jest burmusz? JEST! Wpatrywał więc się w nią z radością, że zrobiła dokładnie to, do czego chciał doprowadzić.
- Jesteś – Tylko tyle powiedział. No przepraszam bardzo, ale kto wiecznie sobie robi jakąś krzywdę, albo sprowadza na siebie kłopoty? Właśnie Lilith!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 10:39

Zaśmiała się pod nosem słysząc, że trafiła w tego żółwia. Po chwili jej mina przybrała bardzo poważny wyraz, a spojrzenie… nie wiem czy u dziewczyny mogło tak być, ale załóżmy, że przez tą jedną chwilę zachowywała się jak dorosła kobieta, a jej spojrzenie wręcz kipiało seksapilem i pożądaniem. Wpatrując się w jego oczy nieświadomie przejechała językiem po kle i posłała mu TEN uśmiech. Chyba nie muszę go opisywać. Nagle dziewczyna odwróciła wzrok przerywając ten bardzo natężony, kobiecy stan wyjrzała przez okno i z chytrym uśmiechem wydukała.
- Dłonie nie pozwolą ci – kątem oka zerknęła na jego wyraz twarzy jaki w tym momencie prezentował – ukryć twoich myśli…
Miała rację. W pewnym stopniu była w stanie wyczuć od niego jakie ma samopoczucie, ale nigdy, przenigdy nie była w stanie zgadnąć, co uczyni. To było dla niej wielką zagadną, niesamowitą niewiadomą. Może właśnie jej zainteresowanie rosło z każdą kolejną chwilą. Chciała wiedzieć, co chłopak przygotuje następnym razem, co powie, co zrobi, jak się zachowa, czy znów ją porwie. Tyle pytań, a odpowiedzi, stoją przed nią, jedyne czego potrzebowała to cierpliwości. Ajć. Aż na chwilę zapomniała jak boli ją noga.
Kiedy zjadła ostatnią bułeczkę, podniosła na niego wzrok, w jej oczach pojawiły się łzy, a ona tym skruszonym spojrzeniem i rozpaczą w oczach powiedziała.
- Nie je? – o mój, największemu twardzielowi, okrutnikowi, czy najstraszniejszemu człowiekowi na świecie, w tym momencie patrząc na nią i słysząc ton jej głosu, krajało się serce. Ta rozpacz jakby skończył się właśnie jej świat, a chłopak… no cóż z perspektywy osób trzecich mogło to wyglądać jakby chłopak w tym momencie powiedział jej, że ją rzuca, a biedna nie wie co ma ze sobą zrobić. Na szczęście w porę zorientowała się jak to może wyglądać i otarła łezki uśmiechając się szeroko.
- No dobra… – wydukała nie zmieniając wyrazu twarzy. Burmusz dalej trwał – ale tylko troszkę! – dodała po chwili z nadzieją,  że potwierdzi. Dobrze wiedziała, że robi sobie cały czas krzywdę, miała po prostu pecha, cóż poradzić… no i ma bardzo okrutną autorkę, jest to jakieś wytłumaczenie?
Nagle z okna zaczął dochodzić jakiś dźwięk. Lilith odwróciła wzrok i nie ukrywała nawet zaskoczenia na twarzy.
- Bianka? - wyszeptała wstając z miejsca. Nie wpuści sowy do restauracji, toteż musi wyjść - Przepraszam - wyszła na zewnątrz i odebrała fiolkę z listem. Wpatrywała się w słowa z wielkim szokiem, po czym zapytała o czymś sowę. Do pomieszczenia wróciła... z mieszaniną uczuć. Zdziwiona, zszokowana, wzruszona, zamyślona. Usiadła na miejscu i nie chcąc nic mówić wystawiła pergamin w stronę Jaya, by mógł przeczytać co na nim się mieści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 11:17

Zdziwił się jej nagłą zmianą wyrazu twarzy. Kompletnie do niej nie pasował. Nic więc dziwnego, że chłopak wpatrywał się w nią jak ciele zarówno w momencie gdy zrobiła jakże seksowny rych wargami, językiem... Gdy powiedziała do niego kilka słów, w których kompletnie nie rozumiał o co jej chodzi. Zatkało go to też siedział... I siedział... I siedział... I akurat kelner przyniósł jedzenie, więc puścił jej łapkę i zajął się obiadkiem. Dobrze, że kelner zrozumiał jego prośbę o nie przynoszenie posiłków po kolei. Wybawienie w jedzeniu! Kto by pomyślał, że kiedyś posiłek uratuje jego mózg przed wybuchnięciem? Ukryć myśli... Że jej zdaniem co on niby myślał? Uh. Dziwnie. Spoglądał na nią kątem oka będąc ciekawy, zaskoczony... Niech tak więcej nie robi, bo rzuci to wszystko i porwie ją do domu na dzikie seksy.
Skruszone serce owszem, miał. Niestety cała otoczka tego sprawiła, że po protu nie mógł się nie zaśmiać. Aż się prawie zakrztusił. Jeśli udusi się jedzeniem, to będzie to tylko i wyłącznie jej wina!
- Tak... Tylko troszkę – W jego słowach było widać, że kompletnie nie daje wiary tego umniejszeniu. W jego mniemaniu musiała być naprawdę niezłą ofiarą losu. Jak Florianek. Najwyraźniej taki z niego typ, co się musi wszystkim opiekować.
Oczywiście pozwolił jej wyjść i czekał powoli przeżuwając swoją porcję. Póki jej nie było nie musiał tak pędzić. Męska duma nie pozwalała mu jeść przy niej wolniej... Natomiast najczęściej on się po prostu nie spieszył i tak też było nim wróciła do knajpki. Wziął od niej pergamin i obejrzał dokładnie.
- Eliksir leczący? - Spytał, a gdy tak potwierdziła uśmiechnął się – Bardzo nam się przyda. Powinien wyleczyć większość twoich ran. Szczególnie tych na twarzy, bo są płytsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 36
Skąd : Kanada północna
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -308
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12302-javier-jesus-hawkes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12350-korespondencja-javiera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12358-javier-jesus-hawkes




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 12:56

Ostatni pojedynek nieco dał mu w kość. Tuż po nim Javier wcale tego nie czuł; dopiero dziś, kiedy wszystkie mięśnie jęczały w proteście, a naruszone kości, które dopiero się zrastały, sprawiały, że większość kończyn pulsowała tępym bólem.
Rano odkrył nawet, że stracił jednego zęba. Podczas porannej toalety poczuł, że ten rusza się niebezpiecznie, a już po chwili wypluł go, razem ze sporym kleksem krwi.
Całe szczęście był to ząb z tylnej części szczęki, więc nie świecił szczerbą już na wstępie.
Wkroczywszy do restauracji nie trudno było mu odnaleźć Lilith wzrokiem. Co było jeszcze ciekawsze; Lilith nie była sama.
Javier na dobre jeszcze nie wszedł do środka, a jego spojrzenie z Nox przeskoczyło na chłopaka. Na pierwszy rzut oka nie potrafiłby powiedzieć o nim nic. Ot, młoda krew, sądząc po tym, jak uśmiechał się przy rozmowie z Lilith, był z nią blisko.
Hawkes w tą relację nie zamierzał wnikać głębiej, niż to powierzchowne stwierdzenie. A przynajmniej dopóki jegomość nie przekroczy napiętej granicy pomiędzy nim, a Lilith.
Ruszył w ich stronę zupełnie swobodnie, jakby i on przyszedł tutaj, by cieszyć się wspólnym posiłkiem. Przeszedł większą część sali, a zbliżywszy się do ich stolika stanął tuż za Lilith tak, by niemalże dotykając policzkiem jej policzka, nie oderwał spojrzenia od chłopaka.
- Wybaczcie, że przeszkodzę... - Mruknął cicho, jednak na tyle głośno, by Lilith doskonale go słyszała. Usta były rozciągnięte w przyjaznym uśmiechu, ale Javier wpatrywał się w jej towarzysza dziwnie nieruchomym wzrokiem.
- Lilith... nie uprzedzałaś mnie, że gdzieś wychodzisz. W obecnej sytuacji powinnaś na siebie bardziej uważać... coś mogłoby Ci się stać. - W jego głosie zabrzmiała nuta sztucznej troski, jednak jej brak autentyczności był trudny do wychwycenia. Javier prędko powędrował spojrzeniem do fiolki dzierżonej przez Nox i dyskretnym, ale jednocześnie stanowczym ruchem, by czasem nie umyśliło jej się protestować, wysunął ją z jej dłoni.
- Scotti dobrze to wykorzysta. Odpowiednio zajmie się Twoimi skaleczeniami. - Wymruczał po chwili i fiolka zniknęła w jego kieszeni.
I wyjść nigdy nie miała.
To prawdopodobnie był ostatni raz, kiedy Lilith ją widziała. Chyba, że jego plany ulegną zmianie. Hawkes dopiero wtedy wyprostował się i jakby dopiero wtedy obdarzył chłopaka zainteresowaniem nie ograniczającym się tylko do co i rusz zerkania na niego.
- Gdzie moje maniery. Javier Hawkes. A Ty... przyjaciel Lilith, jak mniemam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 14:35

- Znam ten rodzaj pisma – wyszeptała wlepiając spojrzenie w flakonik. Postanowiła podjąć decyzję, której może żałować, może przez nią cierpieć, ale musiała to zrobić. Musiała jeszcze raz z nią porozmawiać na spokojnie bez wybuchu emocji. Uśmiechnęła się do siebie i posłała spojrzenie Jessiemu. Coś się zmieniło. Nagle całe jej ciało się spięło, a ten spokojny i ciepły wzrok zamienił się w czyste przerażenie. Poczuła jak przez całe jej ciało przechodzą ciarki, a oprócz tego żołądek podchodzi jej do gardła. Rozejrzała się nerwowo na boki przejeżdżając dłonią po ręce, chciała pozbyć się tej gęsiej skórki, która tak nagle się pojawiła. Nie zdążyła sprawdzić za plecami, aż usłyszała głos tego mężczyzny. Natychmiast pobladła i opuściła spojrzenie. Co on tutaj robił? Cholera jasna. Wlepiła swoje spojrzenie w Jessiego. On nie powinien go widzieć, nie powinien się z nim nigdy spotkać. Jej zachowanie automatycznie zdradzało to, jakie były relacje pomiędzy nią, a tym mężczyzną. Okropne przerażenie ją ogarnęła. A jeżeli będzie chciał skrzywdzić gryffona? Nie może na to pozwolić.
- Nie mogę omijać tak po prostu zajęć… – wyszeptała, a w połowie zdania głos się jej załamał. Wzięła kilka głębokich oddech i uśmiechnęła się słabo – ja… czuję się lepiej – dodała po chwili. Chciała się zachowywać normalnie, swobodnie, ale nie była w stanie. Całe ciało ją ostrzegało przed tym człowiekiem, tego nie dało się zignorować.
Lilith nawet nie zorientowała się kiedy fiolka znalazła się w kieszeni pana Hawkesa. Cholera gorzej być nie mogło. Kiedy wspomniał o Scottim drgnęła i spojrzała na niego kątem oka. Tak, pamiętaj o nim. Bądź dzielna, bądź silna, bądź… realistyczna.
- Gdyby nie on, to pewnie wyglądałabym gorzej – wyszeptała bardziej do siebie niż do kogokolwiek – mogłabym sama mu ją przekazać… gdyby mnie nie unikał… – na jej twarzy pojawił się szczery smutek. Martwiła się o niego. Nie możliwe, że tak po prostu ją zostawił, podejrzewała, że Javier maczał w tym palce… ale nie mogła tego teraz wyciągać, nie przy Jayu… musi jak najszybciej odciągnąć tego człowieka od gryffona…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 15:31

- Znasz? - Zaczął się zastanawiać, czy i on go nie kojarzy... Ale niestety. Jego myśli przerwało jednak podejście do nich jakiegoś mężczyzny. Wydawał się bardzo sympatyczny, a jego wyraz twarzy spowodował, że Jay się lekko uśmiechnął. Potem zerknął na Lilith i... Zobaczył to , co się z nią działo. Widział jak jej wyraz twarzy zmienia się, a ona drętwieje. To prawie tak, jakby z momentem gdy ten facet oparł się o jej krzesło wbił jej też nóż prosto między łopatki. Dlaczego tak dziwnie zareagowała na tego sympatycznego człowieka? I kim on był?
W ciszy przyglądał się ich rozmowie. Po jego słowach „nie uprzedziłaś mnie” zrozumiał. To musiał być ten mężczyzna, który się nią opiekował po śmierci rodziców. Pamiętał, co mówiła mu o nim. Że się go boi... Czy to możliwe, skoro ten mężczyzna wyglądał tak przyjaźnie? Jakby naprawdę martwił się o dziewczynę. Może strach Lilith był bezzasadny. I kim był Scottie?
- Jay Harper. Tak, przyjaciel – To mówiąc spojrzał na Lilitkę i delikatnie się do niej uśmiechnął. Jakoś tak uznał, że nie warto mówić mu, że obecnie są na randce. Natomiast liczył, że gryfonka jakoś mu zasugeruje, że mógłby pójść. Wątpił w to jednak widząc, jak dziwnie się dziewczyna zachowuje. Szczególnie w trakcie ich rozmowy o eliksirze.
- Z całym szacunkiem, ale uważam, że powinna to wypić od razu. Może medykiem nie jestem, ale wiem doskonale jak działają tego typu eliksiry i nie powinna zwlekać – Wpatrywał się z Javiera czekając, aż ten odda gryfonce eliksir. Nie dopuszczał do siebie innej możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 36
Skąd : Kanada północna
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -308
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12302-javier-jesus-hawkes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12350-korespondencja-javiera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12358-javier-jesus-hawkes




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 15:56

Jego dłonie spoczęły na jej ramionach w lekkim, niemalże pieszczotliwym geście. Zupełnie, jakby zwyczajnie chciał dać jej znak, że powinna się rozluźnić.
Czuł jednak, że fizyczna presja na nią sprawi, że ta poczuje się osaczona jeszcze bardziej.
- Po prostu nie znikaj tak bez uprzedzenia. Zgoda?
Randka? Nie pomyślałby. Chociaż idąc logicznym tokiem myślenia rzeczywiście, przedstawiciele płci przeciwnych rzadko kiedy spotykali się na zwyczajną pogawędkę. Na słowa o Scottim lekko poruszył brwiami, na jego czole pojawiła się mała zmarszczka. Zaraz jednak zniknęła, a Javier cicho cmoknął, lekko się prostując.
- Scotti potrzebuje teraz spokoju. - Mruknął jedynie. I nie powiedział na głos, że sam bratu zabronił zbliżać się do Lilith. Nie musiał nawet używać siły fizycznej. Wystarczył nieco ostrzejszy ton, a Scotti był już na granicy paniki. Hawkes mógłby przysiąc, że krzyknąwszy na niego, ten ze strachu rozleciałby się na kawałki.
Na słowa Harpera, lekko ściągnął usta i wysłuchał go do końca. Po chwili bardzo delikatnie przesunął opuszkami palców po ramieniu Lilith i znowu się pochylił.
- Nie radzę. Lilith zażywa już eliksiry, które mają na celu zniwelować ból i przyspieszyć gojenie ran. Obawiam się, że domieszka jeszcze czegoś... nie byłaby dobrym rozwiązaniem. Kto wie, czy nie zaszkodziłoby jej to jeszcze bardziej?
Po chwili opuścił na nią wzrok. I posłał jej nieco zatroskany, ale w gruncie rzeczy sympatyczny uśmiech, obejmując ją przy tym lekko ramieniem.
- Lilith nie jest na tyle lekkomyślna, żeby pozwolić sobie na coś takiego... Jestem pewien, że nie chciałaby, żeby te rany się pogorszyły. Szczególnie, że są na twarzy. Co nie odbiera jej uroku, jednak... sam rozumiesz, jak działają kobiece kanony piękna. - Tym razem to Jay został obdarowany uśmiechem, jednak odrobinę innym.
Przez jego twarz przebiegł skurcz i teraz Hawkes uśmiechał się półgębkiem, jakby z pewną figlarnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 16:18

Dobrze zgadł. Kiedy tylko ją dotknął poczuła jak całe jej ciało zesztywniało. Było jeszcze gorzej niż wcześniej, a ona nie była w stanie już nawet spojrzeć na Jaya. Wcześniej, przy starciu z Lucasem była żałosna, a co teraz chłopak sobie o niej pomyśli? Kiedy nie potrafi wygonić swojego nieziemsko miłego opiekuna, bo za bardzo się boi. Widocznie twój wybór partnerki panie Harper nie był do końca trafiony.
- Do… dobrze… – dlaczego ona mu pomagała? Mogła powiedzieć prosto z mostu, że i tak go to nie obchodzi, ale co by to dało? Gdyby była sama, najprawdopodobniej zostałaby obdarzona tym przerażającym spojrzeniem, ewentualnie dostałaby w twarz, a teraz? Gdyby zaczęła go drażnić i wykłócać się z nim mógł by skrzywdzić nie tylko ją, a również Jaya. Tylko o nim teraz myślała, nie obchodziło ją to, co z nią zrobi, ale jeżeli podniósłby rękę na chłopaka… automatycznie zacisnęła dłonie na kolanach sprawiając sobie nie mały ból. Połowę ich rozmowy przesiedziała w ciszy, próbując w jakikolwiek sposób wrócić do normalności. A ten ból jej w tym pomógł. W ułamku sekundy, może nie koniecznie się rozluźniła, ale nie była już taka spięta, złapała ramię mężczyzny i najzwyczajniej w świecie ściągnęła je z siebie.
Nie dotykaj mnie… – przeleciało jej przez myśl. Musiała się go pozbyć jak najszybciej. Wstała z miejscu i prawie się przewróciła czując jak ból niespodziewanie rośnie. Chyba za bardzo nadwyrężyła nogę pod stołem chcąc się uspokoić. Oparła ręce o stół i zmusiła się do uśmiechu do tego człowieka.
- Dobrze, jak przyjdę dzisiaj do Scottiego to powie mi, czy mogę połączyć te eliksiry – głos się jej załamał, nie tylko ze strachu, ale i bólu. Coś mi się wydaje, że rany ponownie się otworzyły. Ona naprawdę powinna leżeć, a nie łazić gdzie popadnie.
- A teraz ja… – zacisnęła zęby, musiała się odważyć to powiedzieć, nie może być pod jego każde życzenie… ale Jay… nie! Da radę i będzie stanowcza – byłabym wdzięczna, jakbyś nas zostawił – czy mi się wydaje, że spodnie znowu zabarwiły się na czerwono?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 16:36

Miał mieszane uczucia. Z jednej strony ten mężczyzna nadal wydawał mu się przemiły, serdeczny i sympatyczny. Z drugiej stron to, jak reagowała na niego gryfonka... Wzbudzało niepokój Jaya. Za dobrze ją znał. Zbyt wiele czasu z nią spędził by móc wątpić w jej reakcje, które rzadko kiedy były tak szczere jak teraz. Jego palce naprzemiennie uderzały o stół, a on sam ciągle się nad czymś zastanawiał.
- Zażywa eliksiry... - Powtórzył za nim jak machina, po czym kontynuował – W takim razie te, które już przyjmuje najwyraźniej nie działają, lub są źle dobrane. Tego natomiast, który dostała jestem pewien. Poza tym o ile mi wiadomo można go spokojnie połączyć z każdym eliksirem z wyjątkiem tych na truciznę – Czy blefował? Może trochę. Idiotyczne było dla niego, że jeśli mężczyzna tak się troszczy, to nie załatwił jej wcześniej czegoś porządnego i silnego. To nie było takie trudne. Taki eliksir leczący rany mógłby sam uwarzyć gdyby miał odpowiednie składniki. I jeśli nie zobaczy jutro Lilith pełnej sił i z ładniejszą buzią, to chyba to zrobi. Albo dowie się kto jej to przysłał i poprosi o jeszcze jeden.
Widząc jak Litka wstaje on również wstał gotowy ją łapać. Jednak ten facet wciąż ją trzymał, więc raczej nie pozwolił by jej na upadek. Na szczęście i tak trzymała się stołu. Zachwiała się, a to oznaczało, że noga ją boli. I nie pomylił się, bo wyczuł krew.
- Lilith jest nierozsądna. Mam nadzieje, że pan bardziej i pozwoli na zabranie jej do Św. Munga – Powiedział stanowczo licząc na to, że skoro Litka się go boi, to może chociaż w tym względzie zgodzi się z rozkazem Javiera, gdy ten każe wybrać jej się do medyka. Przecież ona nigdy się nie wyleczy jeśli to tak dalej pójdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 36
Skąd : Kanada północna
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -308
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12302-javier-jesus-hawkes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12350-korespondencja-javiera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12358-javier-jesus-hawkes




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 17:15

- Mogę poświadczyć o dobrej jakości eliksirów, jakie zażywa Lilith. - Odparł krótko tonem, który łagodnie, acz stanowczo kończył ten wątek.
Nie miał nic przeciwko temu, żeby Nox poszła do uzdrowicieli. Ba; nawet byłoby mu to na rękę. Szybko by wyzdrowiała i szybko byłaby z powrotem w pełni sił fizycznych.
Po chwili jednak poczuł, że ta zrzuca z ramienia jego dłoń. Zabrał ją i wyprostował się, jednak Lilith... cóż, coś budziło się w Lilith. I Hawkes musiał się powstrzymywać, żeby się nie uśmiechnąć.
Zamiast tego, przez jego twarz przebiegł wymuszony skurcz mięśni, sugerujący niepokój i pozwolił Harperowi ją przytrzymać.
- Gdzieżbym śmiał wam przeszkadzać. - Wymruczał. Wsunął przy tym dłoń do kieszeni, gdzie odnalazł małą fiolkę z eliksirem, a potem wzrok skupił na Jay'u. Wydawał się być mu całkiem przychylny.
Skinął mu lekko głową w geście aprobaty, a potem cofnął się o krok.
- Wybaczcie mi natarczywość. Po ostatnich wydarzeniach staram się pilnować Lilith, sam rozumiesz... oczywiście dopilnuję, by miała się dobrze. A teraz miejcie czas dla siebie. - Mrugnął przyjaźnie do Lilith, a potem obrócił się, by ruszyć do wyjścia.
Nic tu po nim.
- Porozmawiamy w domu. Do zobaczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 17:45

Tak po prostu? Milczała już później przez cały czas. Jedynie pożegnała mężczyznę skinieniem głowy i poczekała, aż opuści budynek. Kiedy tylko zniknął z horyzontu widzenia, a jej ciało przestało napinać się pod wpływem jego obecności dopiero kiedy opuścił lokal. To co się z nią stało było… przerażające. Ułamek sekundy straciła równowagę i upadła na krzesło wpatrując się zdezorientowana w pustkę. Co się właściwie teraz stało? Nie był na nią zły, nie spoglądał na nią tymi oczami. Był miły, grzeczny, wychowany i… też widziała tą maskę, ale bez względu na to ile raz ją widziała, za każdym razem odczuwała strach. Ciało nie pozwoliło jej się rozluźnić. Nie pozwoliło jej swobodnie myśleć.
Lilith schowała twarz w dłoniach próbując uspokoić się całkowicie. Spod rąk wydukała tylko niewyraźne.
- Nic mi nie jest – mimo iż tak naprawdę cierpiała w głębi duszy. Może to i lepiej, że Jay zobaczył pana Hawkesa w takiej, a nie innej odsłonie? Przynajmniej wszelkie podejrzenia zostaną od niego odsunięte. W końcu uwolniła twarz i spojrzała na gryffona, który stał przed nią, uśmiechnęła się do niego blado. Wiedziała bardzo dobrze jak wyglądała teraz w jego oczach. Dziewczynka, która tak panicznie się go bała… a przecież on wcale nie był groźny, nie wyglądał na takiego, ‘martwił się’ o nią, ‘wspierał’ ją. Kiedyś też próbowała w to wszystko uwierzyć, nigdy jej się to nie udało. Przy okazji po drodze zobaczyła jego prawdziwą twarz.
- Przepraszam Jay… ale… muszę iść, Scotti powinien zobaczyć te rany – wyszeptała niewyraźnie. Wątpiła w to, że po tym spotkaniu humor do niej wróci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pią Kwi 01 2016, 17:58

Wpatrywał się najpierw w w niego, potem w nią. Już się nie odzywał. Jaki sens miało dalsze polemizowanie z nim? Natomiast co do Lilith to wiedział, iż nie może ani pytać, ani jej ponownie przekonywać do odwiedzenia lekarza. Jedyne co mu pozostało to udawać, że wierzy w dobrą opiekę nad słodkim Bamboszkiem i zainteresować się po kryjomy tym wszystkim.
Gdy mężczyzna odszedł on również odetchnął. Nie wiedział czemu, ale czuł się przy nim jakiś spięty od momentu, gdy podważył jego zdanie na temat tego, co jest dobre dla gryfonki. Jay czuł się w obowiązku o tym decydować. Ten mężczyzna był jednak jej opiekunem i... Uh, miał ogromny mętlik w głowie. Z tego nawału myśli wyrwały go jej słowa.
- Jesteś pewna, że wszystko jest dobrze? - Dopytał wpatrując się w nią. Wciąż nie wiedział czy wierzyć jej, jej intuicji, swoim przeczuciom, temu dziwnemu aczkolwiek miłemu facetowi. I nadal nie miał pojęcia kim jest Scotti? Niby miał nie mieć dla niej czasu, a teraz nagle Litka chciała iść go odwiedzić. To śmierdziało. Tak, jak krew z jej nogi dlatego przytaknął głową i wstał. Zostawił na stole zapłatę za ich posiłki i wyprowadził ją z restauracji. Szedł z nią tak długo, jak mu na to pozwoliła. Potem zawrócił w stronę swojego domu. Ma na dziś jeszcze jedną misję.

Z/t x3 chyba xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 25
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 32
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12418-florian-d-aumont#332686
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12419-chyba-znowu-sie-zgubilem#332693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12428-chyba-nie-moge-sowy-nazwac-jak-zolwa#333011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12420-florian-d-aumont#332697




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja „Amica”   Pon Kwi 18 2016, 18:47

Chłopak ucieszył się kiedy dziewczyna oddała mu Kevina na własność. Położył go na włosach i podążył za nią na obiad. On kompletnie nie znał Londynu, a tym bardziej Hogsmeade, dlatego na początku trzymał się blisko dziewczyny, by się nie zgubić, a przy okazji z tą swoją dziecinną ciekawością oglądał wszystkie wystawy. Nie trwało to długo, kiedy po prostu przyspieszył i podbiegał z jednej wystawy do drugiej. Mało brakowało, że zgubiłby gryffonkę, jednakże nagle się zatrzymał jakby przypominając sobie o swojej zgubie i zatrzymał na niej swoje roześmiane oczy. Po chwili namysłu złapał ją za rękę i kontynuował swój bieg podziwiania.
- Regardez! – wykrzyczał kiedy pojawili się przed witryną miodowego królestwa. Mało brakowało, by przyssał się jak glonojad do szyby i pożerał wszystkie słodkości wzrokiem. Ten stan nie trwał zbyt długo, bo w końcu dostrzegł coś nowego, innego co go zainteresowało i złapał dziewczynę ponownie za rękę biegnąć z wielkim entuzjazmem w tą stronę. Wiecie co było najdziwniejsze w tej całej sytuacji? Nie to, że zachowywał się jak dzieciak i nie dało się go kontrolować. Fakt, że nie było takiej sytuacji, by całkowicie zapomniał o dziewczynie, to było dziwne! On potrafił wyrzucić swój portfel na ziemie byle by pobiec za czymś co go zainteresowało! A co dopiero zapomnieć o swojej towarzyszce!
No ale dobrze. W końcu udało im się dotrzeć do restauracji, a Florek jak to facet przepuścił Nix w drzwiach… właściwie to nie miał pojęcia dlaczego to zrobił. Po prostu to zrobił. Zajął z nią miejsce i wpatrywał się w nią wraz z Kevinem, z szerokim uśmiechem. Miejmy nadzieję że go nie wyrzucą przez żółwia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Restauracja „Amica”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Restauracja Tamesis
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-